Powrót na stronę główną.

 

 

 

 

01.04.2007 - Gdańsk,

11 Germinal 215 roku Republiki,

jakiś czas przed rozpoczęciem gali

 

 

 

(Wydarzyło się w czasie przeszłym. Jeszcze jakaś godzina ze sporym hakiem to rozpoczęcia pierwszej po reaktywacji Wrestlepaloozy. Spory tłum zebrał się już przed halą i powoli wtacza się do środka. Widzimy całą masę Funkcjonariuszy GRU, którzy rozdają propagandowe ulotki. Już kilka dni wcześniej EWF rozpętało ogromną kampanię reklamowo-marketingową zwiastującą nadejście nowej ery. W telewizorach w całej Polsce można było oglądać reklamy EWF w których m.in. Game pomagał sierotom, Sandman doradzał ubogim, Kraven zmusił się do picia polskiej wódki, znowu Game odwiedzał szpitale, Sandman wspierał biedne wdowy, a Kraven.... robił to co zwykle. W tej chwili czas na realizację materiału „Z życia ulicy”.)

 

Starszy Pan (czytający ulotkę) Jak to mamy być wdzięczni imperatorowi Game’owi za reaktywację EWF?

 

Funkcjonariusz GRU – Oczywiście, że macie. Kto jak nie on przywróciłby EWF.

 

Przechodząca obok ‘ulicznica’ (z inną ulotką w rękach) Tak, ale to zły człowiek.

 

Funkcjonariusz GRU – Zły czy nie zły, ale to on reaktywował Federację. To on po latach upadku przywrócił wrestling na najwyższym poziomie naszej utraconej ojczyźnie. Poza tym pan Game nie jest zły. Ostatnia kampania reklamowa w pełni to pokazała. To dobry człowiek. Zresztą nie tylko on. Kraven oraz Sandman to także mili ludzie.

 

Inny człowiek – Oczywiście, ale...

 

Funkcjonariusz GRU – Nie ma mowy o żadnym ale. Musicie zaakceptować fakt, że imperator jaki by nie był spełnił wasze najskrytsze marzenia. Trochę szacunku! Wdzięczności! Czy ten naród zawsze musi być taki niewdzięczny? Okażcie odrobinę uznania i spojrzyjcie na to obiektywnie.

 

Starszy Pan – To możliwe... coś w tym musi być.

 

Ktoś tam obok – A Kraven to zawsze sprawiał miłe wrażenie.

 

Staruszka (przeglądając inny materiał reklamowy) Tak! Kulturalny młody człowiek! Szkoda tylko, że Rusek.

 

Inny ktoś – A Sandmana to zawsze szanowaliśmy.

 

Funkcjonariusz GRU – Tak rodzi się społeczeństwo obywatelskie.

 

(Koniec materiału.)

 

 

 

2 minuty przed rozpoczęciem gali

 

 

 

(Gdzieś na jednej z gdańskich ulic, którą porusza się bliżej nieokreślona czarna limuzyna produkcji japońskiej [zapewne jakiś nowy model Nissana President]. Jak to zwykle w EWF bywa bardzo dziwnym trafem znajduje się tam kamera, która jest wstanie wszystko podejrzeć. Tym sposobem widzimy znanych i lubianych: Kravena, Sandmana oraz Game’a siedzących sobie na tylnich siedzeniach. Sandman i Game grają w szachy.)

 

Sandman – Chyba jesteśmy spóźnieni... Wieża na H6.

 

Game (dodatkowo przegląda jakiś japoński magazyn) Oh naprawdę? ... Hetman na E3. 

 

Kraven – Wygląda na to, że nie zdążymy na pierwszą walkę.

 

Game – No i co z tego?

 

Kraven – O ile mnie pamięć nie myli któryś z nas bierze w niej udział.

 

Game – Wrestlerzy nie zachowują się jak lisy na polowaniach. Nie uciekną mam. Co z tego, że spóźnimy się te 20 minut. Kogo to obchodzi?

 

Sandman – Nie wywoła to czasem jakiegoś zamieszania? Zapanuje chaos, zwierzęta zaczną się bić same ze sobą itp.

 

Game – Od czego mam Esmeraldę? Wysłałem jej wiadomość epistolarną...

 

Kraven – Jaką?

 

Game – W sensie, że list... W każdym razie poinstruowałem ją, że ma się zająć organizacją gali i wykazać kreatywność. Zachęciłem ją też do uwzględnienia faktu, że mamy dzisiaj pierwszy kwietnia, a to podobno w zwyczajach ludowych jakiś radosny dzień.

 

Kraven – Wydaje mi się jednak, że moglibyśmy wykazać trochę dobrej woli...

 

Game – Zajmijcie się lepiej swoimi sprawami, a nie pouczajcie Ore-samę jak ma prowadzić swoją własną federację.

 

Kraven – Kogo?

 

Game – Mówiłem o sobie.

 

Sandman – Ooo! Szach i mat! Wygrałem!

 

(Kraven nie ma zamiaru tego komentować, więc zaczyna szukać wódki, Sandman robi to co robił wcześniej, a Game to nie całkiem wiadomo o co mu chodzi. Koniec relacji.)

 

 

 

 

 

 

Wrestlepalooza

 

 

 

 

 

(Po wielu latach realizator znów ma jakąś pracę i jak to niegdyś bywało pokazuje najpierw gdańską halę z lotu ptaka i tego typu podobnych perspektyw. Bilety zostały już wyprzedane dawno temu, przed halą zgromadziło się trochę fanów dla których jak to zwykle w EWF bywa wystawiono telebim by nie czuli się samotni. W tym momencie przenosimy się do wnętrza budynku. Wszystkie miejsce są już zajęte, publiczność jest wyraźnie rozentuzjazmowana, że EWF po latach tymczasowego zawieszenia zostało wskrzeszone. Wszyscy się cieszą i jest ogólnie bardzo miło i przytulnie. Co jednak dziwne fani nie mają transparentów, gdyż podobno z przyczyn bezpieczeństwa GRU skonfiskowało wszystkie i w zasadzie jest to jedyny element, który się zmienił. Nie czas jednak na tego typu rozważania, oto bowiem zaczyna grać EWF Theme, publiczność czyni to co zawsze robiła w tego typu okolicznościach, mianowicie zaczyna sobie krzyczeć coś w stylu: EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! Wybuchają różnego typu fajerwerki, sztuczne ognie, dodatkowo jakieś efekty dymne i tego typu podobne standardowe bzdury. Realizator w tym momencie pokazuje nam stanowisko komentatorskie, gdzie zasiada znany i lubiany Jan Kowalski.)

 

 

Jan Kowalski – Witam państwa na Wrestlepaloozie! Nie widzieliśmy się od roku 2005, ale wreszcie Extreme Wrestling Federation powróciło z czego oczywiście wszyscy się cieszymy. Nie wierzyłem, że jeszcze kiedyś będę w stanie zasiąść za tym pełnym wspomnień stolikiem i rozkoszować się atmosferą Wrestlepaloozy. Wreszcie się udało! Niestety... niestety... nie ma już z nami Tony’ego Hogańskiego. Biedak zaginął, gdzieś w górach Kaukazu. Jak sobie pomyślę, że spędza tam święta... w sumie świadomość, że Toster może spędzać gdzieś święta nie jest wcale taka zła, bo oczywista opcja związana z jego zaginięciem jest o wiele bardziej prawdopodobna. No ale cóż... imperator Game zlecił podobno Esmeraldzie Martinez znalezienie nowego komentatora. Za chwilę go poznamy, zastanawiam się kto to będzie.

 

W tym momencie gasną światła. Wokół FeliXtronu pojawia się dym... a po chwili wychodzi jakaś niezbyt wysoka postać. Wychodzi to raczej nieodpowiednie słowo, gdyż osoba ta... podskakuje. W pewnym momencie światła zapalają się i widzimy, że jest to..... Shaman!

 

Jan Kowalski – O nie! Dziś prima aprilis! To jakiś żart! To nie może być prawda! On ma zastąpić Tony’ego?

 

Zaczyna grać Mory Kante i „Yeke Yeke”. Publiczność się cieszy, bo Shaman zawsze prezentował wspaniałą interakcję i ogólnie był cudownym ulubieńcem publiczności. Król wszystkich szamanów wkrótce dociera do stanowiska komentatorskiego, gdzie zakłada słuchawki.

 

Shaman – Witaj Janku!!

 

Jan Kowalski (zdegustowany)Dobry wieczór. Witaj... wśród nas komentatorów. Mam nadzieję, ze z dumą będziesz kontynuował tradycję szkoły komentarzu EWF.

 

Shaman – Moim idolem wśród komentatorów zawsze był Władimir Sharanovitz!

 

Jan Kowalski – To nie wróży niczego dobrego.

 

Shaman – Uł yeee!!!

 

Jan Kowalski – Tego tylko brakowało.

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Jan Kowalski – Zapowiadają się straszne czasy.

 

Shaman – Jestem szamanem?

 

Jan Kowalski – Jesteś.

 

Shaman – Na 100%?

 

Jan Kowalski – Na 666%.

 

Shaman – Na tyle to ja nie chcę być.

 

Jan Kowalski – No to na 189%.

 

Shaman – Ale czy na pewno?

 

Jan Kowalski – Tak.

 

Shaman – Jestem na pewno szamanem?

 

Jan Kowalski – Skończ z tym! Masz być komentatorem, a nie durnym szamanem! Jesteś komentatorem!

 

Shaman – Na 100%?

 

Jan Kowalski – Najświętsza Panienko z Gwadelupy. Już Sharanovitz i Bryndza byli lepsi.

 

Shaman – Kontaktowałem się z admirałem Sharanovitzem kilka dni temu.

 

Jan Kowalski – Już prawie zapomniałem, że tego kretyna zrobili później Admirałem EWF Konstantynopol Division. Chodził w takiej śmiesznej czapce, ale był przynajmniej mniej upierdliwy. No i co z nim?

 

Shaman – Udzielił mi kilku wskazówek. Na ten przykład ofiarował mi książkę z osobistym autografem: „Historia EWF”... szkoda tylko, że stan na marzec roku 2003. Ale dobre i to.

 

Jan Kowalski – Pamiętam to. Na podstawie lektury tego czegoś Sharanovitz doszedł do wniosku, że Szakal robi wszystko podwójnie, bo jak już miał jakiś pas w EWF to dwukrotnie. Później zastanawiał się czy czasem nie urodziły mu się bliźniaki. Skoro ta diabelska księga wróciła to już się zaczynam bać. Co tam jeszcze masz?

 

Shaman – „E-fedy duże i małe”. Wydane trzecie, poprawione z roku 2004.

 

Jan Kowalski – Tony bardzo lubił to dzieło.

 

Shaman – Podobno ma już status kultowego. Jestem pod względem historycznym, historiograficznym i metodologicznym dobrze przygotowany do komentowania gali.

 

Jan Kowalski – A pod kątem wiedzy o wrestlingu?

 

Shaman – Wszak sam byłem wrestlerem! Nawet posiadałem EWF Evolution title! Tytuł uznany, który w swej kolekcji mieli Bubba, Tool, Tony Hogański.

 

Jan Kowalski – Nie byłbym taki pewien czy dawny Konstantynopol title można uznać za prestiżowy. No, ale dobrze. Niech będzie jak chcesz. Skoro już jesteś komentatorem, nie ma co z tego powodu rozdzierać szat.

 

Shaman – Dlaczego miałbyś to robić? Masz naturę ekshibicjonisty?

 

Jan Kowalski – Najświętsza Panienko z Gwadelupy! To takie powiedzenie!

 

Shaman – Na 100%?

 

Jan Kowalski – Tak.

 

Shaman – Ja go nie znałem... ale wierzę ci. Jesteś dobrym kompanem.

 

Jan Kowalski – To miłe.

 

Shaman – Dostaję sygnał, że realizator coś wypatrzył!

 

Jan Kowalski – Dlaczego ty? Ja mam większy staż.

 

 

(Ekipa odpowiedzialna za realizację pokazuje gdańską publiczność i nagle operator robi zbliżenie na pewną osobę siedzącą w pierwszym rzędzie…Publiczność wznosi dosyć spory cheer, ponieważ teraz widać już dokładnie, że to Scy! Ruthless ubrany jest w czarny t-shirt z napisem "Finally - I'll fuck your Momma" oraz szersze bojówki moro. Scy, jak zawsze ogolony na łyso, ze "średnio dobrze" wymodelowaną bródką i wąsami oraz dwudniowym zarostem robi groźną minę do kamery. W tym samym momencie znikąd pojawia się obok niego Pan Józef z mikrofonem próbujący nieudolnie dosięgnąć do Scythera przez barierki. Ruthless wyrywa mikrofon Józefowi...)

 

Scy – Get da eF Oł Józek…

 

Scy wstaje z krzesła i rozgląda się po gdańskiej hali…

 

Scy – Więc teraz tak się lubimy, co? EWF, federacja, w której zaczynałem przyjeżdża do mojego miasta, a ja musze płacić za pier*olony bilet?

 

Scyther wyciąga z kieszeni bilet na Paloozę, drze go i rzuca resztki na ziemię…

 

Scy – To tutaj grają teraz wszyscy "duzi chłopcy" huh? Bubba, Kraven, Game, Jupiter bla bla k*rwa bla.

 

Ruthless wyciąga z kieszeni litr whiskey, po czym odkręca butelkę…

 

Scy – Każdy wie, że tu zaczynałem, ale nikt nie wie, czy już skończyłem. A szczerze mówiąc, mamy tu trochę niedokończonych spraw, prawda, chłopcy?

 

Scyther wylewa trochę whiskey na ziemię, po czym kontynuuje z uśmiechem…

 

Scy – Za przeszłość, Tool…Sandi…wykorzystajmy ta pier*oloną teraźniejszość, żeby budować nowe…lepsze wspomnienia…Bo Scy…Scy The Rampage może powrócić i przerobić was na poranny ptasi stolec sk*wiele!

 

Scy wyrzuca butelkę gdzieś tam za siebie.

 

Scy – Powiedzcie mojemu człowiekowi Sajkoo, żeby rezerwował dziś najlepszy stolik w najlepszej pieprzonej budzie w trójmieście, bo będzie co świętować.

 

(Scyther wyrzuca mikrofon i siada na swoje miejsce, publiczność wznosi cheer, a pan Józef podnosi z ziemi mikrofon i ulatnia się z areny szybciej, niż się pojawił...)

 

 

Jan Kowalski – Scyther powraca do EWF? Nie sądziłem, że doczekam jeszcze takiej chwili.

 

Shaman – Uł yeee!

 

Jan Kowalski – Co to miało znaczyć?

 

Shaman – Wyraziłem swoją radość z tego powodu.

 

Jan Kowalski – W każdym razie ciekawi mnie jak potoczą się przyszłe losy Scythera, Sandmana oraz Toola. Panowie chyba nie całkiem się lubili.

 

Shaman – A czy tutaj ktoś się z kimś lubi? Mógłbyś, więc zrezygnować z tego typu zabiegów socjotechnicznych.

 

Jan Kowalski – Co?

 

Shaman – Może jeszcze podeprzyj to stwierdzeniem: „już w starożytnym Egipcie ludzie się nie lubili... i tak przez stulecia, aż nastała era Sandmana i Scythera”. Wykazując starodawność czy wręcz archaiczność swojej tezy spróbujesz ją tylko w śmiesznym sposób umocnić.

 

Jan Kowalski – Ahhh... tak...

 

 

(Przenosimy się na wewnętrzny parking, tak mniej więcej jest już w 98% zapełniony, widzimy bowiem tylko dwa puste miejsca. Kamera tymczasem pokazuje drugą stronę ulicy, gdzie po jakiejś chwili widać światła nadjeżdżającego samochodu, furka wchodzi ciasno w zakręt, opony lekko piszczą po czym zatrzymuje się na jednym z pustych miejsc. Dopiero teraz widać, że jest to białe porsche 911 carrera turbo s, drzwi otwierają się po obu stronach. Jak łatwo zauważyć od strony kierowcy wysiada Psycho. Z odpalonym jointem w ustach i butelką tequilli w ręku. Nie widzimy z kim przyjechał, kamera pokazuje nam cały czas Psycho, który zamyka drzwi, słychać charakterystyczne beep...)

 

Psycho – Co za syf... Muszę się napić.

 

Ktoś – No, zlokalizuje szatnie i przechylimy denko w górę.

 

Biauy – Damn ... pieprzona torba....  została w bagażniku.... idź, dogonię cię.

 

Psycho zawraca, znów słychać beep, otwiera bagażnik, wyciąga torbę, zamyka bagażnik... i w tym momencie zauważa żółtego forma mustanga gt, który parkuje na drugim pustym miejscu. Z samochodu wysiada Jupiter (cheer na arenie).

 

Jupiter – Hmmm.. ale miałem szczęście.

 

Następnie wyciąga z pojazdu torbę i EWF FTW title, który sobie przywłaszczył i nie chce oddać władzom federacji. Psycho widząc Jupitera porzuca swoje manatki i niewiele się namyślając podbiega do niego i chwyta za głowę, po czym twarzą zupełnie zdezorientowanego rywala zaczyna uderzać o maskę mustanga... Jupiter jest już lekko zamroczony, więc Psycho dodatkowo uderza jego głową o szybę... jednak bez jakiś nadzwyczajnych rezultatów.

 

Biauy – Say hallo 2 the white, bad motherfucker! (heel heat) Jeszcze dobrze nie zadomowiłem się na arenie, a już mogę dopisać do portfolio kolejnego frajera. Bluzgaj mnie, mi i tak jest wszystko jedno, ale wyskocz ze mną to Ci zrobię dziwko terror... wooot !!

 

Psycho zadowolony z siebie odchodzi jednak w pewnym momencie uderza się w czoło, wraca... spogląda na leżący na ziemi FTW title... chwilkę mu się przygląda, po czym podnosi go i tym razem już ostatecznie odchodzi w sobie tylko znanym kierunku. Mija jednak kilkadziesiąt sekund... i na ekranach pojawia się Vaclav. Widząc swego z lekka poturbowanego partnera pochyla się nad nim i sprawdza jego stan. Jak widać z Jupiterem nie jest wcale tak źle, ale mówiąc krótko Vaclav nie jest zadowolony z tego co się tutaj stało.

 

Vaclav – Nie najlepiej z tobą.

 

Jupiter – Nie musisz mi pomagać wstawać... poradzę sobie... gdzie mój FTW title?

 

Vaclav – Nie widzę go tu.

 

Jupiter – Cholerny Psycho.... (po krótkiej chwili) Poradzę sobie!

 

Vaclav – Pamiętaj, że abyś mógł dokonać zemsty... musimy współpracować. Odpoczywaj, a ja tymczasem skoczę na stację...

 

Jupiter – MIR?

 

Vaclav – Przecież już spadł. 

 

(Vaclav rusza w sobie tylko znanym kierunku. Z Jupiterem nie jest wcale tak źle, bowiem po krótkich chwilach dochodzi już do siebie i przeklinając pod nosem utratę pasa idzie w swoją stronę.)

 

 

Shaman – Można powiedzieć, że Psycho ułatwił władzom EWF pracę.

 

Jan Kowalski – A to dlaczego?

 

Shaman – To dość proste. Prawie wszystkie tytuły zostały zawieszone, jednak Jupiter, który zdobył EWF FTW title na Kwietniowej Anarchii w dalszym ciągu posiadał pas, fizyczny dowód posiadania tytułu, mimo, że mistrzem nie był. Doszło, więc do sytuacji w której federacja nie miała oryginalnego pasa, ten bowiem był w rękach wrestlera.

 

Jan Kowalski – To nic nie zmienia. Pas nie wrócił do federacji, a ma go Psycho.

 

Shaman – Z Psycho jest o wiele łatwiej się dogadać. To bardzo ugodowy człowiek i skłonny do negocjacji. Nie sądzę zaś by Jupiter chciał w ogóle rozmawiać o zwrocie pasa.

 

Jan Kowalski – Masz rację. Ty to całkiem inteligentny jesteś.

 

Shaman – My, szamani jesteśmy utalentowani w wielu dziedzinach. Uł yeee!!

 

Jan Kowalski – Zgodnie z harmonogramem za chwilę powinniśmy zobaczyć wystąpienie naszej drogiej pani prezydent Esmeraldy Martinez. To wielki zaszczyt, gdyż ona rzadko przemawia i ostatnio nie często bywa w okolicach ringu.

 

Shaman – To ma związek z tym, że stała się apolityczna.

 

Jan Kowalski – Być może.

 

Shaman – No i publiczność już pod koniec 2002 roku wybaczyła jej te drobne błędy i wypaczenia.

 

 

Zaczyna grać „A Story About A Girl” w wykonaniu Our Lady Peace. Publiczność zaczyna się ogólnie radować, bo oto spod FeliXtronu wychodzi Esmeralda Martinez w towarzystwie nieodłącznej Dagmary Zielińskiej. Obie panie docierają na ring, gdzie jak to zwykle bywa ktoś za to odpowiedzialny daje im mikrofony.

 

Esmeralda Martinez – Witam wszystkich w Extreme Wrestling Federation! Wspaniałe EWF powróciło! (wielka radość i w ogóle) Jak to zabrzmiało Petruello?

 

Dagmara Zielińska – Doskonale panienko. Widać, że panienka dużo ćwiczyła.

 

Esmeralda Martinez – A pewnie. Wracając jednak do tematu: jako prezydent EWF Corporation...

 

Dagmara Zielińska – EW Federation panienko.

 

Esmeralda Martinez – Co? Zawsze było EWF Corporation. Mniejsza z tym. Jako Prezydent chciałabym wszystkich powitać z radością. Obiecuję, że jako prezydent będę piękna jak zawsze. Poza tym dawno nie widziałam swoich nóg w telewizji, prawda Petruello?

 

Dagmara Zielińska – Tak panienko. Jak zwykle ma panienka całkowitą rację.

 

Esmeralda Martinez – Pierwotnie to znany i nie całkiem lubiany Facundo... znaczy się Game, będąc właścicielem właściciela czy coś w tym stylu. Ja tam się w sumie na tych korporacyjnych sprawach nie znam. W każdym razie nie ma go tu, podobnie jak Kravena i Sandmana. Podobno będą później i to mi pozostaje czynić honory. W takim razie postanowiłam, że za chwilę obejrzymy walkę... eee... nie pamiętam jaką, ale ktoś tam na pewno to ogłosi.

 

Dagmara Zielińska – Panienka taka mądra.

 

Esmeralda Martinez – Dodatkowo będę ją także komentować! Zatrudniłam niesamowitego Shamana i muszę zobaczyć jak się spisuje. Ty, Petruello możesz wrócić do biura i zaparzyć mi herbaty.

 

Po tych słowach Dagmara Zielińska ewakuuje się na zaplecze, a Esmeralda Martinez zasiada na trzecim fotelu tuż za stanowiskiem komentatorskim.

 

Esmeralda Martinez – Nie musicie mnie całować po rękach. Naprawdę nie trzeba.

 

Jan Kowalski – Ja nie miałem zamiaru.

 

Shaman – Dziękuję za zatrudnienie!

 

Esmeralda Martinez – Nie ma sprawy.

 

Shaman – Jestem szamanem?

 

Esmeralda Martinez – Jesteś!

 

Shaman – Na 100%?

 

Esmeralda Martinez – Na 100%!

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Esmeralda Martinez – Uł yeee!

 

Jan Kowalski – Nie mam, więc pytań.

 

Esmeralda Martinez – Bo ty Kowalski jesteś bardziej ponury od Ponurego Grabarza. Ale mi się powiedziało, o jejku jej... hihihi...

 

Shaman – Hahaha!

 

Jan Kowalski – To raczej średnio śmieszne.

 

 

 

EWF Evolution Championship:

Elimination match:

# pierwszy wyeliminowany wrestler zostanie zwolniony

Apollo Black vs Starrcade vs Mexicano vs Black Ice

 

 

 

Jan Kowalski – Według wstępnych informacji ta walka miała być walką numer dwa, ale jak widać coś się poprzestawiało. No cóż tak już bywa. Mimo to powinniśmy się cieszyć, że zobaczymy walkę o Evolution title.

 

Shaman – Jako król wszystkich szamanów muszę przyznać, że mimo to, że gala zaczęła się obiecująco, jak przystało na okrągłą, osiemdziesiątą ósmą, Paloozę... to jednak obawiam się, że za chwile spadnie nam poziom adrenaliny, a także poziom widowiska.

 

Jan Kowalski – A to dlaczego?

 

Shaman – Głupio mi to mówić, bo mimo, że jestem szamanem i mam wspaniałą interakcję z publicznością to wielkich sukcesów nie osiągnąłem. W każdym razie rzut  oka na kartę kazał mi stwierdzić, że o czterech bohaterach najbliższej walki wiem tyle, co o wojnach burskich. A skoro tak, skoro mamy przed sobą walkę czterech debiutantów, żółtodziobów, to obawiam się, że co najwyżej zobaczymy, jak ktoś sobie sam robi krzywdę...

 

Jan Kowalski – Nie osądzaj tych chłopaków pochopnie, być może któryś z nich zrobi nam miłą niespodziankę... a pani prezydent co o tym sądzi?

 

Esmeralda Martinez – Ja tam się w sumie na tym nie znam.

 

Dywagacje komentatorów przerywa rozlegający się z głośników utwór Silkk the Shocker "I'm Comin'". Widownia, jak to widownia, niezbyt ma zamiar reagować na tę sytuację. Nieliczni przeglądają broszurkę 'Wrestlepalooza LXXXVIII", dodawaną do biletu, z której wynika, że muzyka ta towarzyszy wyjściu na ring Siriusa Starrcade. Muzyka gra i gra, a Starrcade'a nie ma i nie ma...

 

Jan Kowalski – Czyżby już przed walką okazało się, kto wylatuje z EWF?

 

Shaman – Wyleci pierwszy spinowany zawodnik. Jeśli Sirius podzieli jego los, to raczej za niesubordynację i nieobecność na walce. Uł yeee!

 

Dźwiękowiec ma już chyba dość drażniącej uszy muzyki, bo ta nagle ustaje, a po chwili zaczyna grać niejaki Joel Santana "Shottaz" i pod Felixtronem pojawia się jakiś mikrej postury Meksykanin z warkoczykami. Biegnie w stronę ringu, pokrzykuje w stronę ringu, widownia widzi w nim raczej wioskowego głupka niż materiał na posiadacza pasa, ale i tak szmerek, który w sali gimnastycznej mógłby zostać nazwany cheerem, rozlega się tu i ówdzie. Lecz niespodziewanie tuż za nim pojawia Starrcade zdyszany, bo najwidoczniej zgubił drogę. Dźwiękowiec oszczędził jednak wszystkim bólu i nie puścił jego muzyki od nowa.

Za chwilę słyszymy nieco ostrzejsze dźwięki, to Metalica i "St.Anger", a w kierunku ringu podąża Black Ice, trzymając w ręku Kendo Stick. Publiczność najwyraźniej zastanawia się, któż to taki, a w powietrzu więcej jest znaków zapytania, niż okrzyków wyrażających cokolwiek...

 

Esmeralda Martinez – O jejku jej.

 

Jan Kowalski – Co się stało?

 

Esmeralda Martinez – Moje buty są nie pasują do koloru posadzki.

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Wreszcie ten krzyk ciszy przerywają takty utworu Nightwish "The Pharaoh Sails to Orion" a na rampie, wraz z Leticią, pojawia się Apollo Black. Człowiek z blizną przyśpiesza kroku, bo widać niecierpliwy z niego chłopak. Apollo wpada na ring i od razu wymierza kilka soczystych uppercut'ów Siriusowi.

 

Jan Kowalski – A kto wpadł na pomysł by pierwszy wyeliminowany miał zostać zwolniony?

 

Esmeralda Martinez – Podobno japońscy marketingowcy stwierdzili, że to podniesie temperaturę tej walki

 

Shaman – Gdybym nosił nasze ludowe, karaibskie, słomiane gacie to na pewno by się już sfajczyły.

 

Jan Kowalski – Tony bywał zabawniejszy. Pokój jego duszy.

 

Tymczasem Antoni Bryndza nie może zrobić nic innego, jak kazać uderzyć w gong. Apollo okłada Starrcade'a w narożniku, a na środku ringu widzimy coś, co powinno nazywać się raczej 'cat-fight' niż walka wrestlingowa. Z bezładnej mieszaniny punchy, kopniaków, slapów i chopsów czasem wyłania się okolona warkoczykami głowa Mexicano, albo wykrzywiona wściekłością twarz Black Ice'a. Black, jako silniejszy, szybko zdobywa przewagę, powala Mexicano soczystym Clothesline'm, po czym wyrzuca go za ring, sam przechodzi przez liny i próbuje skoczyć na leżącego z Double Foot Stomp, ale mały luchador w ostatniech chwili ucieka, po czym szybko podcina rywala i próbuje założyć jakąś dźwignię. W tym samym czasie Siriusowi udaje się uciec poza ring. Zawodnik sięga pod ring i wyjmuje czarne krzesełko, przy pomocy którego najwyraźniej ma zamiar stawić czoła Apollo. Starrcade z groźną miną wpada na ring, wymachuje krzesłem, po czym, najprawdopodobniej w celu wystraszenia rywala lub podjarania widowni, groźnie rycząc uderza krzesłem w górną linę. Biedaczysko nie przewidział, że obsługa techniczna naciągnęła liny w maskymalnie dopuszczalny sposób, w związku z czym krzesło, zamiast stać się jego sprzymierzeńcem, sprężynując uderza go silnie w czoło. Starrcade pada, wypuszczając z dłoni krzesło. Apollo Black przez chwilę nie wie, co robić, tego problemu nie ma publiczność, która pęka ze śmiechu. W końcu Scarface również się uśmiecha, kładzie krzesło na rywalu, po czym wchodzi na słupek, i po raz drugi tego wieczoru spada na Siriusa z Diving Leg Dropem! Szybki pin.....1..... 2..... 3!!! (Sirius Starrcade zostaje wyeliminowany i zwolniony z EWF!)

 

Jan Kowalski – No to pierwsza niewiadoma tego wieczoru jest już znana - to był początek i koniec Siriusa w EWF.

 

Shaman – Ciekawe, kto zostanie mistrzem? Obstawiam Apollo, dwaj pozostali mają jeszcze przed sobą sporo miesięcy ringowej, hmmm, ewolucji.

 

Esmeralda Martinez – A dzisiaj mamy 1 kwietnia, prawda?

 

Shaman – Uł yeee!! Czy na pewno?

 

Jan Kowalski – Na pewno, na pewno.

 

Esmeralda Martinez – To mogliby jakieś kawały, figle czy inne psoty porobić. Fajnie by było.

 

Shaman – To nie takie zgrywusy na jakich wyglądają.

 

Esmeralda Martinez – Trzeba by wziąć sprawy w swoje ręce.

 

Shaman – Uł yeee!! Zwalniajmy tego typka!

 

Esmeralda Martinez – Zajmę się tym na następnej gali. Wręczę mu kwiaty i w ogóle... wygląda na miłego chłopczyka. Nie można go, więc traktować zbyt brutalnie.

 

Jan Kowalski – Zaiste.

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Starrcade ze spuszczoną głową, powoli rusza w stronę FeliXtronu. Publiczność reaguje tak jak zawsze w takich przypadkach: (Wypierdalaj! Wypierdalaj! Wypierdalaj!) Tymczasem Apollo Black po wyeliminowaniu Starrcade'a postanawia przyłączyć się do bójki, która w dalszym ciągu toczy się gdzieś na ringiem. Rozpędza się, wskakuje na najwyższą linę i spada na przeciwników z Top Rope Hurricanrana. Cała trójka pada na materace. Pierwszy podnosi się Black Ice, który chwyta Apollo i wykonuje Belly-to-Belly Suplex! Nie zauważa jednak nadbiegającego Mexicano, który częstuje go dropkickiem! Luchador wspina się na otaczające ring barierki i wykonuje Moonsault! Następnie próbuje podnieść wyższego o głowę rywala i wrzucić go na ring, ale Black Ice próbuje kontrować, chwyta Mexicano w pół i aplikuje mu Sidewalk Slam, po czym wrzuca na ring i próbuje pinu: 1... 2... 2,5... kick out! Wściekły Black Ice udaje się do narożnika, gdzie ustawia się, oczekując aż Meksykanin zdoła się podnieść. W tym samym czasie poza ringiem Apollo dochodzi do siebie, powoli wstaje i, wspierany przez Leticię powoli wchodzi na ring. Black Ice natomiast, widząc, że Mexicano już wstał, zaczyna biec w jego kieruku i wykonuje Spear, ale... Mexicano uskakuje w bok i cały impet przyjmuje Apollo!!! Black Ice próbuje pinu: 1...2... kick out!!!

 

Shaman – Emocje jak na Legii.

 

Jan Kowalski – Pozdrawiamy Hangmana, gdziekolwiek by nie był!

 

Esmeralda Martinez – O tak! Krabie mój drogi! Wróć do nas! Gdyby tak jeszcze Tanatos powrócił. Można by wtedy reaktywować słynne Pinky & Krab Connection.

 

Jan Kowalski – To były czasy.

 

Black Ice podnosi przeciwnika, spadza go na narożnik i przygotowuje się do Superplexa! Po raz kolejny zapomina jednak o Mexicano, który rozbiega się, odbija od lin i trafia obu rywali Cartwheel Kickiem! Następnie wchodzi na narożnik i uderza 450 Splash! Próba pinu na Apollo, ale ten wybija już na 1,5! Luchador jeszcze raz wchodzi na słupek i wykonuje Sentona, tym razem na Black Ice'a! Pin: 1.... 2... 3! (Black Ice został wyeliminowany!)  Mexicano szybko się podrywa, widząc, że Apollo jeszcze leży na ringu, i ponownie udaje się na słupek. Tym razem jednak Scarface wstaje bardzo szybko, podbiega do narożnika, częstuje rywala kilkoma punchami, bierze go na ramiona w pozycji fireman carry i wykonuje Green Bay Plunge z drugiej liny!!! Pin: 1... 2... 2,999... kick out! Apollo nie może w to uwierzyć, ale szybciutko zakłada Prison Sleeper! Mexicano próbuje podczołgać się w kierunku lin, ale Apollo umiejętnie mu w tym przeszkadza. Antoni Bryndza uważnie obserwuje reakcję na twarzy Mexicano, wreszcie, widząc, że ten nie daje znaku życia, trzykrotnie podnosi do góry jego ramie, a ono dwukrotnie opada... w nadspodziewany i nieludzki sposób udaje się jednak Mexicano wyrwać z ciosu, wykonać jakąś bliżej nieokreśloną akcję i powalić swojego przeciwnika. Apollo wstaje, ale Mexicano momentalnie powala go Clotheslinem! Następnie wdrapuje się na narożnik i skacze ze Swanton Bombem!! Na swoje jednak nieszczęście zrobił to dość średnio (trochę w tym winy także Apolla, który w porę się połapał, jednak nie był w stanie do końca uciec przed ciosem wroga)... w ten sposób obaj wrestlerzy leżą i raczej nie bardzo im się żyje. Trochę czasu mija... (publiczność jest z tego powodu raczej niezadowolona.)

 

Shaman – Wszystko byłoby nawet całkiem zjadliwe, gdyby nie ich małe doświadczenie.

 

Jan Kowalski – Zdarza się. To młodość... powinniśmy im wybaczyć.

 

Esmeralda Martinez – Właśnie dostałam smsa od Petruelli, która twierdzi, że powinnam wziąć sprawy we własne nogi... znaczy się ręce.

 

Jan Kowalski – Boje się na co mogła wpaść Dagmara.

 

Pani Prezydent wstaje, a ktoś odpowiedzialny podaje jej mikrofon.

 

Esmeralda Martinez – Jako, że mamy dzisiaj szczególny dzień... pierwszy kwietnia... i w ogóle EWF się reaktywowało.. i jest bardzo miło, a ja jestem piękna... a Facundo... to znaczy imperator Game poprosił mnie bym wykazała kreatywność... a tej kreatywności z pewnością nie wykazują wrestlerzy na tym ringu. Dlatego zapraszam na ring uczestników kolejnej zaplanowanej wali. Oscar Knifer i Panter... zapraszam, zapraszam. Obecnie trwająca walka oraz ta następna zostają bowiem połączone w jedną.... a wszystko to o EWF Evolution title. Mam nadzieję, że w ten sposób zapewnię trochę rozrywki fanom, a także poziom być może się podniesie.

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Esmeralda Martinez (siadając i zakładając słuchawki) No i jak było?

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Esmeralda Martinez – Na pewno?

 

Shaman – Na 100%!

 

Esmeralda Martinez – Mamy pierwszy kwietnia, więc można robić różne rzeczy.

 

Jan Kowalski – Dla mnie to bez różnicy. Tymczasem dostaję informację, że na krótką chwilę przeniesiemy się w okolice zaplecza.

 

 

(Zgodnie z komunikatem Kowalskiego przenosimy się dokładnie tam. Widzimy tutaj Mariusza Maxa Kolanko, który jak widać dzięki wstawiennictwu wujka Józka zachował swoją posadę reportera. Max czai się i szuka ofiary... w końcu udaje mu się upolować grubego zwierza i dosłownie i w przenośni, bowiem jest nim Bubba.)

 

Mariusz Max Kolanko – To dziwne uczucie nie widzieć cię z World title. W końcu wszyscy przyzwyczaili się, że to prawie twoja nieodłączna cześć garderoby.

 

Bubba – Cześć Max... no tak... trudno... nie mogę się oswoić z myślą, że tak się stało na Kwietniowej Anarchii... gdyby jeszcze mistrzem był Tool to pal licho... ale to co zrobili z World title Sandman, Game i Kraven... to woła o pomstę do nieba.

 

Mariusz Max Kolanko – Co teraz?

 

Bubba – Teraz? Zacznę znów składać władzy EWF częste wizyty... czuje się oszukany tak jak wszyscy fani EWF... i nie spocznę by World title powrócił do mnie.

 

Mariusz Max Kolanko – Zgodnie z informacjami podanymi przez organizatorach będziesz walczył w dzisiejszym elementów. Co zabawne może to być pojedynek z kimś ze Świętej Trójcy zwanej w niektórych kręgach Triumwiratem tudzież balem starców albo z bliżej nieokreślonym tajemniczym przeciwnikiem.

 

Bubba – Ktokolwiek to będzie... cóż... czeka go ciężka przeprawa.

 

Mariusz Max Kolanko – Dodatkowo stawką tej walki może być EWF FTW title.

 

Bubba – FTW title to bardzo interesujący pas... ale nie dla mnie. Moim jedynym celem jest odzyskanie EWF World title. To chyba logiczne, prawda?

 

Mariusz Max Kolanko – Podobno w czasie dezaktywacji EWF wyruszyłeś na poszukiwanie swych korzeni...

 

Bubba – Jak zwykle masz niedokładne informacje. Robiłem porządki w ogródku i wyciąłem kilka elementów drzewnych, między innymi także korzeni.

 

Mariusz Max Kolanko – Zastrzelę mojego informatora.

 

(Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Shaman – Uł yeee!

 

Jan Kowalski – To miał być komentarz do tej sytuacji?

 

Shaman – Tak.

 

Jan Kowalski – Wielce kreatywny.

 

 

(kamera pokazuje wnętrze stacji Statoil [jeden z najnowszych sponsorów EWF] znajdującej się tuż nieopodal hali, gdzie w kolejce, dość długiej przynoszącej na myśl poprzedni system widać przepychającego się Psycho. Biauy z EWF FTW title na ramieniu porusza się z prędkością 3 osób na sekundę.)

 

Biauy – Żaden, kurwa, frajer, nie będzie blokować kasy kiedy Biauy skurwiel czeka na to, żeby zjeść pieprzonego hot-doga, czy to jasne!?

 

W tym momencie ładnym ruchem kamery przenosimy się tuż na początek kolejki, gdzie dostrzegamy osobę kłócącą się z kimś z obsługi i tym sposobem blokującą wszelki ruch. Okazuje się, że jest to.... Vaclav.

 

Vaclav – Nie ma zielonej herbaty?! Jak to nie ma?!

 

Obsługa – To jest stacja benzynowa 21 wieku, nie mamy etyliny 95!!

 

Psycho dochodzi do Vaclava i puka palcem w ramię. Vaclav odwraca się.

 

Biauy – Przesuń swój problem na jutro panie Robin Hood..

 

Vaclav – Nie mam czasu i ochoty by rozmawiać z ludźmi twojego pokroju. Spotkamy się później na ringu. Wygląda na to, że to twój zły dzień...

 

Biauy – .... ale twój też nienajlepszy..

 

W tej chwili , za plecami Psycho pojawia się ochroniarz, staruszek na ćwierć etatu i swą postawą daje do rozumienia, że tu takie zajścia nie będą tolerowane. Vaclav ugodowo robi dwa kroki w tył, zaś Psycho nie przejmując się całym zajściem zamawia hot-doga, wyjątkowo szybko go dostaje, płaci i wychodzi. Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Shaman – Czy jestem szamanem?

 

Jan Kowalski – Na 100%! Nie zaczynajmy tego!

 

Esmeralda Martinez – Zaczynajmy już tą walkę, bo robi się tutaj strasznie niehigienicznie.

 

Shaman – Jak dla mnie Psycho postąpił bardzo niehonorowo!

 

Jan Kowalski – Że jak?

 

Shaman – Przecież to pan Wojtek sprzedaje najlepsze hot-dogi!!

 

 

 

EWF Evolution Championship (ciąg dalszy):

Elimination match

Apollo Black vs Mexicano vs Oscar Knifer vs The Panter

 

 

   

Z głośników zaczyna lecieć "Last Resort" – Papa Roach. Na rampie rozbłyskują snopy światła, wybucha kilka petard i po chwili pojawia się manager Paul Offten, a za nim jego podopieczny... Oscar Knifer!!! Publiczność reaguje nie najsłabszym cheerem. Oscar idzie w kierunku ringu blisko barierek iprzybija piątki z publiką. W końcu dociera na ring, gdzie zaczyna się rozgrzewać w narożniku. Jego manager w tym czasie coś mu mówi do ucha.

Muzyka zmienia się na "Suicide And Mania" – Primal Fear. Po kilku chwilach na rampie pojawia się The Panter!!! Publiczność zaczyna buczeć, a jakiś odważniak nawet rzuca w kierunku rampy rolką papieru toaletowego. The Panter jednak olewa wszystko dookoła i zdecydowanym krokiem dociera na ring i wchodzi w swój narożnik.

 

Jan Kowalski – Tak... Oto przed państwem przyszłość polskiego wrestlingu... (chowa twarz w dłoniach)

 

Shaman – A kiedy to tak zmieniłeś swoje nastawienie?

 

Jan Kowalski – Bo kiedyś było lepiej.

 

Esmeralda Martinez – Za komuny.

 

Jan Kowalski – To panienka była u nas za komuny?

 

Esmeralda Martinez – Nie, ale słyszałam, że należy dążyć do pojednania. W pewnej polskiej prasie czytałam, że esbecy to tak naprawdę byli mili i niegroźni ludzie, a funkcjonariusz i tajny współpracownik to w zasadzie kumple byli.

 

Muzyka cichne, pozostaje tylko szum publiki. Sędzia udziela wskazówek zawodnikom, manager Knifera staje obok ringu i w końcu... GONG! Oskar Knifer i The Panter przez chwilę patrzą na siebie, poczym spogladają na leżących na ringu Apollo Black'a i Mexicano... Ci leżą i ledwo się ruszają. Knifer podchodzi do bezwładnego Mexicano, podnosi go poczym bez wysiłku wrzuca go w najbliższy narożnik. W tym czasie The Panter podchodzi do Apollo, chwilę mu się przygląda... Trąca go nogą, żeby sprawdzić czy ten w ogóle żyje. Oskar natomiast kontempluje widok Maxicano, ktory "wisi" w narożniku na rękach. The Panter natomiast podnosi półprzytomnego Apollo, poczym również wpycha go w narożnik. Knifer i Panther spoglądają na siebie, obaj jakby porozumiewawczo wzruszają ramionami i jednocześnie zaczynają okładać pięściami swoje bezbronne ofiary po głowach!

 

Jan Kowalski – Nie wiem czy mam rację sądząc, że Apollo Black i Mexicano nie są w najlepszym położeniu...

 

Esmeralda Martinez – Ale za to jacy są waleczni i odważni!

 

Shaman – Uł yeee!

 

Obity Mexicano bezwładnie osuwa się na matę - Oskar Knifer szybko go podnosi, odbija od przeciwległych lin i... powala go prawie, że niedbałym Short-range Clothsline! The Panter natomiast, obiwszy Mexicano po gębie, łapie go i sadza na najwyższym narożniku... Nie spiesząc się staje za nim, łapie od tyłu... i Back Drop! Mexicano rozbija się o matę... Knifer podnosi znów Apollo za głowę, znów odbija od lin i... Running DDT!! Panter w tym czasie podnosi nie ruszającego się zupełnie Mexicano, łapie go, wynosi wysoko w górę... Jackhammer!!! Panter natychmiast łapie zniszczonego cruisera za nogi zakłada Panter Claw!!! [Sharpshooter] Sędzia sprawdza stan łamanego Mexicano... i zauważywszy że cruiser nie daje znaku zycia, pokazuje, że koniec z nim!!! (Mexicano został wyeliminowany!)

 

Jan Kowalski – No to by było na tyle, jeśli chodzi o Mexicano.

 

Shaman – A szkoda, bo sprawia wrażenie utalentowanego.

 

Jan Kowalski – Czy ja wiem. Według mnie jeśli pierwsza walka miałaby się zakończyć normalnie, to z całą pewnością wygrałby ją Apollo Black. Jestem tego wręcz pewny. Z całej tej czwórki pozostawił po sobie najlepsze wrażenie.

 

Esmeralda Martinez – Brzydki kolor mają te barierki. A tamten fan... w ogóle nie umie się ubrać. Nie powinnam tu więcej przychodzić.

 

Oskar Knifer (który cały czas spokojnie się przyglądał eliminacji Mexicano przez Pantera) teraz podnosi Apollo Blacka, łapie go, wynosi w wysoko w górę i... Knife Strike!!! (Sit-down Powerbomb) Oskar pinuje: 1.............2.............3!!! (Apollo Black został wyeliminowany!)

 

Jan Kowalski –  Tak oto Apollo dołącza do Mexicano... To takie smutne.

 

Panter nogą usuwa z ringu Mexicano - to samo czyni Knifer z Apollo Blackiem. W ringu pozostaje Knifer i Panter... Panowie stają naprzeciw siebie i zaczynają mierzyć się wzrokiem. Oscar Knifer zaczyna coś gadać do Panter'a, a ten przekrzywia lekko głowę poczym uśmiecha się przyjaźnie i wyciąga do Oscara rekę... Ten przez chwilę jest zdziwiony ale zaraz również się lekko uśmiecha i też wyciaga swoją dłoń... i w tym momencie Panter sprzedaje mu kopniaka w brzuch! Panter korzysta dalej z zaskoczenia, odbija się od przeciwległych lin i z rozpędu uderza swego oponenta w szczękę! Zaskoczony i nieco zdezorientowany Oscar jest w defensywie - cofa się do swego narożnika, lecz Panter idzie dalej za ciosem i zaczyna tam z furią okładać przeciwnika pięściami. W końcu łapie Oscara i wykonuje whip-in do przeciwległego narożnika... Oscar knifer jednak reversuje i w narożniku rozbija się The Panter! Oscar chwilę się otrząsa poczym wściekły rusza na swego wroga. The Panter też rusza mu naprzeciw... Wrestlerzy spotykają się w połowie drogi i dochodzi do zwarcia...

 

Jan Kowalski (mamrocze wciąż chowając twarz w dłoniach) – Co za emocje... Co za emocje...

 

Shaman – Janku? Źle z tobą?

 

Esmeralda Martinez – To brak Hogańskiego. Oni do siebie pasowali. Słyszałam, że mieli zagrać w sequelu Tajemnica...

 

Jan Kowalski – Z całą pewnością nie!

 

Esmeralda Martinez – W sumie to chodziło mi o filmową wersję Tajemniczych Złotych Miast.

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Zawodnicy chwilę siłują się w zwarciu, jednak większy i cięższy Oscar zyskuje nieznaczną przewagę i powoli zaczyna spychać oponenta. The Panter od razu reaguje i wymierza mu silny cios w brzuch, poczym łapie za głowę i wykonuje Stunner! Knifer jednak szybko się podnosi, znów rusza na Panter'a i... ścina go potężnym Clothsline! Panter też się zaraz podnosi, lecz od razu obrywa kolejnym Clothline'em! Znów wstaje... i Clothsline po raz trzeci!! Oscar Knifer triumfuje, a jego stojący przy ringu manager uśmiecha się pod nosem. Oscar podnosi przeciwnika, łapie... wynosi wysoko w górę i... Gorilla-Press Slam!!! Rozbity Panter leży i się zwija...

 

Jan Kowalski – Chyba walka ma się już ku końcowi... (poczym dodaje ciszej) na szczęście...

 

Oscar Knifer unosi rece do góry za co dostaje od publiki niezły cheer. Nastepnie aż lekceważąco spokojnie podchodzi do z trudem podnoszącego się przeciwnika, łapie go i podnosi... Lecz wstając Panter grzmoci go między nogi! Oscar Knifer pada jak ściete drzewo i jęczy z bólu. The Panter wykorzystuje ten czas by się podnieść i ochłonąć. Po chwili znów mobilizuje siły, podchodzi do próbującego się podnieść Oscara i wykonuje mu Leg Drop na głowę! Zaraz wstaje... i znów Leg Drop! Nastepnie podnosi zamroczonego Oscara, wykonuje whip-in na liny i... Drop-kick w głowę - Oscar Knifer obrywa prosto w twarz, z rozwalonego nosa tryska krew!!!

 

Esmeralda Martinez – To nie było zbyt miłe ze strony Panter'a...

 

Shaman – Uł yeee!

 

Jan Kowalski – Tak to już bywa.

 

Manager Oscara wyraźnie się denerwuje. The Panter tymczasem łapie oddech, poczym podchodzi do leżącego Oscara, łapie go za nogi i zakłada Panter Claw!!! (Sharpshooter) Knifer prawie wyje z bólu! Sędzia kleka przy nim i pyta czy chce się poddać, lecz oto manager Oscara - Paul Offten woła coś do sędziego - coś o niezgodności z przepisami itp. Sędzia odwraca głowe do managera, który krzyczy do niego i gestykuluje.

 

Shaman – Co on tam kombinuje?

 

Esmeralda Martinez – Dawno nie mieliśmy w EWF takiego wyrazistego managera.

 

Jan Kowalski – Być może.

 

Sędzia w końcu wstaje i zaczyna się kłócić z paulem Offtenem, żeby ten stanął obok ringu i się nie awanturował... W tym czasie Oscar Knifer uderza reką o matę - poddaje się!!! Sędzia jednak tego nie widzi - jest zajęty managerem Oscara!!! Trzymający dźwignię The Panter w końcu się denerwuje, nie wie dlaczego walka wciaż trwa i w końcu puszcza kwiczącego Oscara, żeby zobaczyć co jest z sedzią! Gdy tylko Oscar zostaje uwolniony, jego manager przestaje się kłócić z sędzią i wrednie się uśmiechając grzecznie staje obok ringu... teraz jednak The Panter zaczyna opieprzać sędziego i gestykulując tłumaczy, że Oscar klepał o matę. Sedzia jednak tłumaczy, że nic nie widział i nie może tego uznać...

 

Jan Kowalski – No i się zrobiła nam jedna wielka pantomima...

 

Shaman – Gdy ja byłem wreslterem i szamanem w jednym to wszystko było jakieś bardziej nobliwe.

 

Kiedy Panter i sedzia się kłócą, Paul Often podchodzi bliżej ringu i wykorzystując nieuwagę sędziego każe Oscarowi się zbliżyć. Ten, wciąż zmaltretowany ostatnim submission'em swego oponenta, podczołguje się do swego managera, który... podaje mu kastet!

 

Esmeralda Martinez – O jejku jej.

 

Sędzia w końcu kończy kłótnię i zauważa, że Oscar coś gada ze swym managerem - natychmiast reaguje i każe Paulowi Offtenowi odsunąć się od ringu - ten, wciaż z wrednym uśmieszkiem, grzecznie słucha i się odsuwa. Oscar Knifer wstaje chowając przy sobie kastet i spogląda jeszcze raz porozumiewawczo na managera, który za plecami sedziego potakująco kiwa głową. Oscar spogląda na Panter'a, który wciąż jest wściekły, ale czeka w narożniku aż oponent się łaskawie podniesie... Oscar się podnosi ale nagle znów upada i jęczy coś, że go kolano boli. Próbuje wstać i znów przyklęka. The Panter traci cierpliwość i rusza w kierunku Knifera. W tym momencie manager oscara znów zaczyna coś gadać do sędziego - ten spogląda na niego i znów nie uważa na to co się dzieje w ringu... The Panter podchodzi wściekły do Oscara, łapie go, podnosi... i obrywa kastetem w szczękę!!! The Panter pada na matę bez życia! Oscar Knifer szybko wyrzuca kastet z ringu, a jego manager pokazuje sędziemu, żeby spojrzał co się dzieje.

 

Jan Kowalski – Ehh... Co za czasy... Gdzie jest stary dobry old-schoolowy wrestling!?

 

The Panter leży bez ruchu... Oscar Knifer (chyba już tylko dla picu) go podnosi, łapie... i wykonuje finisher Knife Strike!!! [Sit Down PowerBomb] Knifer pinuje!!! 1..............2..............3!!! (Zwycięzcą i nowym EWF Evolution Champem jest: Oscar Knifer!) Sędzia wręcza Kniferowi pas, który rozpoczyna krótkie świętowanie wraz ze swoim towarzyszem. Po krótkiej chwili Oscar schodzi z ringu i razem ze swym managerem, całkiem zadowoleni oddalają się do szatni. Sędzia natomiast stara się dobudzić nieprzytomnego Pantera.

 

Jan Kowalski – A więc... (nagle urywa) a zresztą, co ja będę gadał... (zdejmuje słuchawki i ponownie chowa twarz w dłoniach)

 

Esmeralda Martinez – Ja w takim razie udam się na zaplecze, gdzie wrócę do swych obowiązków. Do widzenia Janku (klepie go po ramionach) Uł yeee Shamanie. (Martinez zdejmuje słuchawki i wśród radości publiczności znika pod FeliXtronem)

 

Shaman – Uł yeee!! Jestem szamanem! Na pewno i na 100%!! Uł yeee!

 

Jan Kowalski (doszedł do siebie) Już mi przeszło.

 

Shaman – Ale ten finisher Knifera całkiem skuteczny. Dwóch wrestlerów już dzisiaj wykończył.

 

Jan Kowalski – Co ty nie powiesz.

 

Shaman – Uł yeee!!

 

 

(Tymczasem przenosimy się na wewnętrzny parking. Kręci się tutaj całe mnóstwo funkcjonariuszy GRU i innego typu oficjeli. Nie należy się jednak dziwić, bowiem po krótkiej chwili na parking wjeżdża kilka samochodów na japońskich tablicach, w tym ta najważniejsza limuzyna ze zbiorowym EWF World Champem. Ktoś odpowiedzialny za to otwiera do niej drzwi i po chwili na ekranie pokazują się: Kraven, Game oraz Sandman.)

 

Funkcjonariusz GRU – Wszystko już przygotowane Sire...

 

(Game jednak nie zwraca na niego uwagi, lecz po prostu udaje się w stronę wejścia. Oczywiście to samo czynią Kraven oraz Sandman. Warto zauważyć, że każdy z nich ma EWF World title na ramieniu. Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Shaman – Wiwat imperator! Vive l’empereur!

 

Jan Kowalski – A ty dlaczego tak się cieszysz?

 

Shaman – No w końcu reaktywował EWF. Jestem wdzięczny.

 

Jan Kowalski – Propaganda uderzyła ci do głowy. Uwierz mi znam się trochę na tym.

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Jan Kowalski – Fantastyczny argument.

 

 

(Znajdujemy się na zapleczu, tuż w okolicach drogi do wyjścia na arenę. Realizator pokazuje nam opartego o ścianę nowego EWF Evolution Champa Oscara Knifera. Nowy mistrz trzyma w dłoniach pas i przygląda mu się. Jest trochę zmęczony, no i w sumie wypoczywa po ostatniej walce [Knifer, nie pas]. W tym momencie pojawia się jego menadżer, wspólnik w interesach itp., Paul Offten.)

 

Paul Offten – Gratulacje nowy mistrzu.

 

Oscar Knifer – Dzięki.

 

Paul Offten – Mówiłem, że jesteś w stanie zdominować tę federację.

 

Knifer cały czas przygląda się swojemu Evolution title.

 

Paul Offten – A to dopiero początek... (uśmiecha się) ... początek.

 

(Wracamy na ring.)

 

 

Shaman – Jestem szamanem??

 

Jan Kowalski – Nie zaczynaj tego znowu.

 

Shaman – Ale czy nim jestem?

 

Jan Kowalski – Najświętsza Panienko z Gwadelupy! Dopomóż!

 

 

W tym momencie zaczyna grać Iron Maiden i „Mother Russia”, a światła zostają przyciemnione. Publiczność reaguje w sposób raczej niezbyt zorganizowany i dość mieszany. Spod FeliXtronu dzielnym i dumnym krokiem wychodzą Kraven, Game oraz Sandman. Na ramieniu każdego z nich spoczywa identyczny EWF World title. Mija trochę czasu, w końcu cała Święta Trójca zwana też w niektórych kręgach Triumwiratem dociera na ring. Tutaj zostają im dostarczone mikrofony.

 

Game – W tej chwili większość z was obejrzała już zapewne Kwietniową Anarchię III, oczywiście kupując ją na DVD i tym samym wspomagając stan finansów EW Federation. Jednakże jeżeli ktoś do tej chwili był tak ograniczony, że nie był wstanie tego PPV obejrzeć... rzućmy okiem na końcówkę ówczesnego main-eventu...

 

(Realizator jest tak uprzejmy, że odpala fragment PPV.)

 

Tool pada.... Rosjanin pochyla się nad nim i momentalnie zakłada mu znany i lubiany Kraven Crossface!!! Tool oczywiście długo nie wytrzymuje i traci przytomność. Publiczność nie reaguje w żaden sposób na to co się właśnie przed chwilą stało. Kraven wychodzi poza ring i podchodzi do zdewastowanego Game’a. Ten mu coś mówi, ale Kraven nie może się dogadać, bowiem Dziecko Komercji z całego tego szoku zaczął mówić tylko po japońsku. Łowca chwyta, więc Game’a i w delikatny sposób, jak to tylko on potrafi wrzuca go na ring. Następnie budzi leżącego poza ringiem Bryndzę i też go tam umieszcza. Antoni próbuje coś protestować, ale Kraven pokazuje mu na szanownego imperatora, więc Bombowy Sędzia rozumie, że wszystko dzieje się zgodnie z prawami EWF. Game tymczasem kręci się nieskoordynowany po ringu i najwyraźniej rozmawia z jakimś niewidzialnym Japończykiem. Kraven kładzie Sandmana na nieprzytomnym Toolu. Następnie pokazuje Game’owi, żeby dodatkowo postawił nogę na zwłokach Phantoma. Rosjanin czyni w sumie to samo i w ten sposób cała trójka pinuje biednego Toola. Bryndza zastanawia się chwilę co robić, ale w końcu i tak daje za wygraną.  Pin..................1..............................2.............................3!! (Zwycięzcą i nowym EWF World Champem jest: Sandman & Kraven & Game!!)

 

(Koniec.)

 

Game – Tak... tak... tak... tym oto sposobem po raz pierwszy w historii EWF mamy zbiorowego World Champa. Wprawdzie w tej chwili moje poglądy na pewne sprawy zmieniły się, a sytuacja na PPV w związku z tą walką wynikła raczej ze spontanicznej decyzji Kravena (Rosjanin w tym momencie skinął głową). Nie ma na to jednak żadnej rady. World Champów jest trzech. Po Kwietniowej Anarchii III EWF jednak pogrążyło się w otchłani zapomnienia i zostało zamknięte. No cóż, po prostu wykorzystałem swą boską wolę zniszczenia i zlikwidowałem Federację po gali w Bhutanie. Cóż teraz powinniśmy począć? Teoretycznie sytuacja z potrójnym mistrzem nie powinna w ogóle się zdarzyć. Nie jest to ani wygodne, bo jak do cholery bronić tego pasa i w zasadzie powinniśmy jakoś wybrnąć z tej sytuacji. Jednak po naradzie w gronie naszego skromnego triumwiratu... doszliśmy do wniosku, że wszyscy jednakowo zasługujemy na World title... i w ten sposób mamy zbiorowego mistrza: Kraven, Game i Sandman. Trzeba to zrozumieć. Jesteśmy ludźmi wielkiej ambicji i mimo, że się lubimy (dziwne uśmiechy) to nie sądzę by którykolwiek z nas mógł uznać wyższość innego.

 

Sandman – Do tej pory jednak nie okazji do publicznego uczczenia naszej potęgi. Dlatego korzystając z okazji, że EWF jest znów otwarte... postanowiliśmy urządzić sobie małą uroczystość... na tym pięknym ringu, na oczach świata. Mamy szampana prosto w Francji... mamy jakieś japońskie specjały dla Game’a...

 

Kraven (wtrącając się) Ja zadowolę się dobrą, rosyjską wódką.

 

Game – Nie zrozumcie mnie jednak źle. Zapewne wielu z was myśli, że w reaktywowanym EWF będzie jak dawniej czyli dość nieuczciwie. Mogę jednak wszystkich zapewnić, że moja obecność w EWF jest tylko i wyłącznie tymczasowa. Boski imperator zstąpił z niebios by zaprowadzić porządek w swoim ziemskim cesarstwie. Dlatego mam zamiar ofiarować EWF..... (uśmiecha się).... wolność! Na stanowisko Prezydenta EWF zostanie przywrócona Esmeralda Martinez, Komisarzem znów będzie Szakal. Równowaga we władzach EWF i jej nie angażowanie się we jakiekolwiek konflikty między wrestlerami (Sandman i Kraven w tym momencie uśmiechają się bardzo radośnie) będą podstawą reaktywowanej Federacji. Wkrótce mam zamiar wrócić do Tokio i zająć się interesami Grupy EWF. Nie obchodzą mnie już sprawy śmiertelników tej federacji. Wcześniej działy się różne rzeczy, ale mnie to już nic nie obchodzi. Ja po prostu  nie walczę już z nikim, nie walczę już o nic. Przynoszę EWF pokój! Niech zapanuje wolność! Liberté, Egalité, Fraternité! (publiczność nawet zaczyna się cieszyć, a Sandman i Kraven biją brawo.)

 

Sandman – Brawo! Brawo! Wszyscy powinniśmy być wdzięczni za reaktywację EWF. Nasz przyjaciel Game zrobił to dlatego, że on tak naprawdę ma dobre serce i chce wam wszystkim (pokazuje palcem na publiczność) zapewnić rozrywkę. wyraźmy naszą wdzięczność Jaśnie Oświeconemu Imperatorowi Wszechrzeczy. Odnowicielowi EWF!

 

Kraven – Odrzućmy przeszłość i wspólnie uczcijmy wskrzeszenie jednego i niepodzielnego EWF. Niegdyś dochodziło do różnych rzeczy, ale teraz zbudujemy razem, nową świetlaną przyszłość!

 

Sandman – Dlatego też wyszliśmy wraz z towarzyszem Kravenem ze skromną inicjatywą, aby uczcić wskrzesiciela EWF skromnym „Vive l’empereur!”. To jest na tyle nic nie znaczące zawołanie, że w imię wspólnego dobra EWF nawet osoby nie darzące naszych ideałów sympatią wyrażą choć w ten skromny sposób podziękowanie i aprobatę. Wstańmy! Cieszmy się! Niech zapanuje wolność! EWF wreszcie po latach zostało uwolnione z ucisku!

 

Kraven zachęca publiczność do czegoś tam. Pojawiają się jakieś służby, które wręczają stojącej na ringu Świętej Trójcy szampana.

 

Sandman – Vivat imperator! Es lebe der Kaiser! Vive l’empereur!

 

W tym momencie jednak zamiast wznieść toast importowanym szampanem zaczyna grać Kaliber 44 i „Psychodela”... publiczność nawet się cieszy, bowiem po krótkiej chwili cieszenia się radosną muzyką pod FeliXtronem pojawia się Tool....

 

Tool –Tak.. tak... tak... uważam, że to miłe, że reaktywowaliście panowie EWF... wszystko takie piękne, uczciwe i wspaniałe...  o wszechpotężny Imperatorze.... Jedna sprawa - oddawaj dziwko mój World title!!

 

Kraven (poprawiając ułożenie World title na ramieniu) A o czym my mówimy?

 

Tool – O czym? O waszym marnym występie na Anarchii, o tym, że się upokorzyliście i o tym, że jesteście beznadziejną, bezmózgą ludzką masą. Chcecie mnie sprawdzić chłopczyki w mundurkach? Sprawdźcie! Nie mam zamiaru pozostać jedynie byłym EWF World Champem... nie mam zamiaru by tylko jedno moje zdjęcie wisiało w galerii mistrzów... chce odzyskać ten pas... i jeśli macie odrobinę uczciwości i moralności w sobie.. to jeden z was będzie ze mną walczył... tu i teraz!

 

Triumwirat stojący na ringu z jednej strony nie jest zadowolony, że ktoś przerwał im zabawę, ale w sumie zastanawiając się co teraz począć są w nawet niezłych humorach.

 

Game – Ja jestem już zbyt poważny na tego typu żarty. Wiele się zmieniło, świat się zmienił. Poza tym nie walczyłem od lat i już nie potrafię. Wy się z nim zajmijcie.

 

Kraven – Ja mam kontuzję... nie mogę...

 

Tool – Na litość boską! To ma być zbiorowy EWF World Champion?! Jeden nie chce walczyć, bo twierdzi, że jest stary i dawno tego nie robił... drugi nie może, bo ma kontuzję.. a jaką wymówkę wymyśli trzeci, ten co jest rzeczywiście stary i według wszelkiej rachuby czasu od lat powinien być martwy?

 

Game – Pozwól, że ci jednak coś wyjaśnię. Przerwałeś nam w czymś szalenie istotnym. Najlepiej, więc będzie byś porzucił te mrzonki, wrócił na zaplecze i dał to wszystko zakończyć Imperatorowi Wszechrzeczy. Jeśli się nie wycofasz będziesz tego żałował. Mówię szczerze. Tylko niepotrzebnie się będziesz wysilać...

 

Tool (przerywa mu) Skończ z tym!

 

Sandman (uśmiechając się pod nosem) Dobra, dobra, nie ma sprawy. Ja z nim będę z nim walczył. Dajcie mi tylko parę sekund, żebym mógł zrzucić garnitur.

 

Takiej odpowiedzi to się chyba nikt nie spodziewał.

 

Sandman (ciągle z wielką radością) No co? Obiecaliśmy EWF wolność! No to macie wolność! Liberté, Egalité, Fraternité! (cheer)

 

Tool zdejmując to co ma na sobie zaczyna zmierzać w stronę, ekipa techniczna w błyskawicznym tempie likwiduje czerwony dywan i wystrój. Game opuszcza ring, po czym opiera się o barierki oddzielające ring od publiczności i nonszalancko obserwuje co się wkrótce wydarzy. Kraven zaś zasiada za stanowiskiem komentatorskim. Pojawia się też cała masa funkcjonariuszy GRU, którzy zabezpieczają teren.

 

Kraven – Priwiet!

 

Jan Kowalski – Muszę przyznać, że Sandman chyba zaskoczył wszystkich przyjmując wyzwanie Toola.

 

Kraven – Sam bym to zrobił, gdybym był w pełni sprawny... no, ale rozumiecie... kontuzja..

 

Jan Kowalski – Jasne... jasne...

 

Shaman – Widzę, ze w każdej walce mamy gościnnego komentatora. Będę miał co wnukom opowiadać! Kraven! Będę mógł sobie zrobić z tobą zdjęcie?

 

Kraven – Szto?

 

Jan Kowalski – Nie zwracaj na niego uwagi. To Shaman... niespełniony wrestler o ciekawej interakcji z publicznością.

 

Shaman – Uł yeee!!

 

 

 

EWF World Championship:

Sandman (c) vs Tool

 

 

 

Jan Kowalski – Nie spodziewałem się, że zobaczymy dzisiaj walkę o World title.

 

Kraven – EWF to teraz piękna instytucja. Pracujemy nad poprawą wizerunku.

 

Jan Kowalski – O serio?

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Kraven – Tak.. tak.. Game chce uczynić z EWF bardziej romantyczne miejsce. Czy coś w tym stylu. Ja się tam w sumie nie znam.

 

Jan Kowalski – Samo to słowo w połączeniu z nazwą EWF i imieniem Game’a wywołuje we mnie obawę o przyszłość tej federacji.

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Tymczasem na ringu wszystko jest już prawie gotowe do rozpoczęcia walki. Sędzia sprawdza obu zawodników i ustala zasady... i daje sygnał do rozpoczęcia walki - GONG!

 

Jan Kowalski – No to przygotujmy się teraz na odrobinę wrestlingu... Poziom zapowiada się o 666% wyższy niż w tej połączonej walce z początku gali.

 

Tool i Sandman podchodzą do siebie i spotykają się na środku ringu - dłuższą chwilę mierzą się wzrokiem, nic nie mówią, ich twarze nie zdradzają żadnych emocji. Atmosfera na gdańskiej arenie gęstnieje...

 

Jan Kowalski – Cisza przed burzą.

 

Kraven – Jak ty to pięknie komentujesz.

 

Zawodnicy stoją kompletnie bez ruchu, publiczność dla podgrzania atmosfery zaczyna krzyczeć: EWF! EWF! EWF! EWF! Jak łatwo zauważyć to debiut tego radosnego zawołania w trakcie trwania walki po reaktywacji EWF. Dochodzi do zwarcia! Obaj wrestlerzy próbują swoich sił, lecz po chwili przewagę osiąga Sandman - zaczyna spychać Toola do narożnika. W końcu dociska go do rogu i Tool unosi ręce - sędzia każe Sandmanowi odpuścić. Sandman spogląda na sędziego... i w tym momencie obrywa całkiem solidnego kopniaka w brzuch! Tool natychmiast kontynuuje ofensywę i okłada Sandmana serią uderzeń w żebra! Sandman stara sie zasłaniać gardą i po chwili sam kontratakuje Clotheslinem! Tool robi unik - nurkuje pod ręką Sandmana i wymierza mu Side Kick w korpus! Sandman się zatacza i opiera o najbliższe liny...

 

Jan Kowalski – Tool to doświadczony zawodnik - wykorzystuje każdą sposobność.

 

Kraven – Jeśli Tool jest doświadczony to nie wiem jaki jest Sandman.

 

Shaman – Stary.

 

Kraven – Te ksenofobiczne stereotypy. Jak dla mnie fakt, że Sandman zdobywał Konstantynopol to wielki plus.

 

Shaman – Szkoda, że Evolution title nie jest już mistrzostwem Konstantynopola. To była taka piękna nazwa.

 

Jan Kowalski – Opinia publiczna myślała raczej w inny sposób.

 

Phantom atakuje dalej - próbuje złapać Sandmana, lecz ten się wyrywa i grzmoci Toola pięścią w szczękę! Tool się zatacza, co Sandman zaraz wykorzystuje - chwyta oponenta i wykonuje Body Slam! Sandman biegnie na liny, odbija się... i dobija leżącego Toola Leg Dropem!! Sandman natychmiast wstaje, podnosi skołowanego Toola... whip-in na liny i... Big Boot!! Tool obrywa i znów pada na matę!

 

Jan Kowalski – Sandman jest górą!

 

Kraven – Bo to dobry człowiek jest.

 

Tool próbuje się podnieść, lecz Sandman siada mu na brzuchu okrakiem i zaczyna okładać pięściami po głowie! Po chwii łapie Phantoma za głowę i grzmoci nią o matę! I jeszcze raz! I jeszcze raz! Tool niezdranie probuje się zasłaniać rękami, lecz nie ma sił by blokować Sandmana... Ten w końcu wstaje, podnosi Toola i bez wysiłku wrzuca ogłuszonego przeciwnika w narożnik. Tool ciężko dyszy, nie ma sił... Sandman wchodzi na narożnik, nad Toola i zaczyna wymierzać raz po raz potężne ciosy w głowę - publiczność liczy uderzenia: 1...2...3...4...5...6... nagle Tool mobilizuje siły i wstaje z narożnika razem z Sandmanem! Trwa krótka szamotnina... i w końcu Phantomowi udaje się wykonać SuperPlexa!  Sandman próbuje wstać, ale Tool uczynił to wcześniej i zaaplikował rywalowi zgrabnego Clothesline’a. Tak jednak wyszło, że Tool jest wykończony - obaj zawodnicy leżą i dyszą...

 

Jan Kowalski – Ofensywa Sandmana przerwana! Czy na długo?

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Wrestlerzy zaczynają się podnosić... Pierwszy wstaje Sandman! Potrząsa głową by dojść do siebie, a następnie podchodzi do wciąż zbierającego się Toola i chce go podnieść, lecz ten wymierza mu silny Low Blow! I kolejny! Sandman puszcza Toola, a ten natychmiast kopie go okrężnie w kolano! I jeszcze raz! Sandman się zatacza! Tool dalej kopie oponenta w kolano - raz, drugi, trzeci - Sandman upada! Tool opiera się o liny i łapie oddech... Sandman trzyma się za kolano, na jego twarzy widać grymas bólu. Tool otrząsa się z coraz większego zmęczenia, podchodzi do Sandmana, klęka przy nim zakłada duszenie na szyję! Sandman się szamocze, lecz Tool trzyma mocno!

 

Jan Kowalski – Sandman z racji wieku najpewniej cierpi na duszności i bez tego...

 

Kraven – Zostaw Sandmana w spokoju. Powinniśmy być mu wdzięczni za wszystko co zrobił dla polskiego wrestlingu.

 

Jan Kowalski – Oczywiście, oczywiście.

 

Sandman jeszcze chwilę walczy, lecz w końcu "więdnie". Sędzia sprawdza jego stan - unosi rekę Sandmana w górę... Ręka opada! (1!!!) ... Sędzia unosi rekę Sandmana znowu... Ręka opada! (2!!!) Sędzia unosi rekę po raz trzeci... Ręka pozostaje w górze!!! Sandman zaciska pieść i zaczyna się podnosić - Tool trzyma go ze wszystkich sił! Sandman wstaje na kolano... Tool traci kontrolę - Sandman wymierza mu uderzenie łokciem w brzuch i w końcu wyrywa się z uścisku Phantoma! Sandman odbija sie od lin i atakuje zamaszystym Clothsline - Tool robi unik i wyprowadza Super Side Kick! Sandman obrywa w głowę i się zatacza w tył! Teraz Tool odbija się od lin i wyprowadza potężny Clothesline, jednakże Sandman odsuwa się i biedny sędzia zostaje powalony... to go wyłączy z walki na parę minut... Tool jednak nie rezygnuje, znów odbija się o liny i tym razem w końcu udaje mu się sprawić by Sandman obserwał, ale mimo to dalej stoi! Sandman cofa się bardziej i opiera plecami o liny... Tool po raz kolejny odbija się od lin i... Clothesline! Sandman wypada z ringu!!!

 

Jan Kowalski – No ładnie... teraz pewnie albo drogi Game albo ukochany przez ludzi Kraven się wtrąci.

 

Kraven – EWF będzie teraz uczciwe.

 

Jan Kowalski – Jakoś śmiesznie brzmi to w twoich ustach.

 

Tool oddycha głęboko, natomiast Sandman próbuje się zebrać z podłogi obok ringu. Phantom wchodzi na narożnik najbliższy do Sandmana... Tool chwilę się przymierza... poczym spada na Sandmana z Flying Elbow Drop! Sandman jednak się odsuwa!! Tool rozbija się na ziemi!! Sandman uwalnia ostatnie rezerwy sił - podnosi się opierając o barierki (najbliższa barierkom publiczność zaraz zaczyna go poklepywać), a następnie kieruje się do stolika komentatorskiego...

 

Jan Kowalski (widząc zbliżającego się Sandmana) Sandman... tylko spokojnie... tylko żartowałem z tym wiekiem i dusznościami...

 

Kraven – Nie bój się. Sandman to dobry człowiek jest.

 

Sandman jednak olewa Kowalskiego i bierze stojące przy stoliku krzesło! Składa je i wraca do Toola, który w międzyczasie odzyskał już przytomność, lecz jeszcze się nie podniósł... Sandman staje nad Toolem, unosi w górę krzesło... i uderza nim Toola po plecach! Po chwili znowu! Tool walczy by nie stracić przytomności, lecz jego stan jest opłakany... Sandman uderza go po raz trzeci! (EWF! EWF! EWF!) Następnie odrzuca krzesło w publiczność (ktoś je łapie i słychać "sprzedam to na Allegro!"), poczym podnosi zdemolowanego Tool i wrzuca go na ring. Następnie sam się tam wspina, podchodzi do Toola... i kładzie się na nim - Sandman pinuje!!! 1...............2..........................2,9... Kick out!!! Sandman nie może w to uwierzyć!

 

Jan Kowalski – Ot siła młodości!

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Jan Kowalski – A swoją drogą... użycie krzesła wpisuje się w linię uczciwości i pokoju?

 

Kraven – Taki drobny wypadek przy pracy... ale głównie chodzi nam o to, że EWF będzie zarządzone w sposób uczciwy... a zabawa z krzesłem... w końcu w nazwie EWF mamy słowo extreme, prawda?

 

Jan Kowalski – Cóż za logiczna argumentacja.

 

Sandman przyciska Toola do maty i pinuje raz jeszcze: 1................2....................2,7...... Tool wybija!!! Sandman się wkurza - sędzia mu pokazuje, że jednak zabrakło do trzech. Wkurzony Sandman kopie leżącego Toola w brzuch i jeszcze poprawia Elow Dropem, po czym pinuje: 1..................2...........2,5 Znów kick out! Sandman dostaje szału - wstaje i zaczyna rwać włosy z głowy. Sędzia mu tłumaczy, że było dwa lecz ten odpycha sędziego i dobiera się do Toola - łapie go za głowę, podnosi... whip-in na liny - Tool niespodziewanie reversuje i sam wrzuca Sandmana na liny, a sam odbija się od przeciwległych... w biegu łapie Sandmana za głowę i Spinning Neckbreaker!! Tool podnosi się i natychmiast łapie Sandmana za łeb, dźwiga go w górę, poczym wrzuca w najbliższy narożnik... Mimo ogromnego zmęczenia Tool nie chce przerywać ofensywy i natychmiast sadza Sandmana na najwyższym "stopniu" narożnika, sam również tam wchodzi i od razu łapie Sandmana... wynosi go pionowo w górę i... Vertical Suplex!!! Sandman rozbija się po środku ringu...

 

Jan Kowalski – Nie wiem gdzie Tool chował energię na tego typu zabawy.

 

Tool pokazuje publiczności, że będzie kończył walkę! Podnosi Sandmana, łapie... lecz ten niespodziewanie kopie go kolanem w brzuch, odpycha zaskoczonego Toola i sam bierze rozpęd na liny - odbija się od nich i wyprowadza Clothesline spod Konstantynopola!!!

 

Jan Kowalski – Aaaaaaaa!!! (Janek jest dzisiaj niezwykle podekscytowany.)

 

Kraven – No to koniec.

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Tool unika ciosu!!!  Sandman wpada na liny przed nim, odbija się i wraca na Toola... który wykonuje na nim Spinning DDT!!! Sandman leży rozbity - Tool pinuje: 1.................2...........................................3!!! (Kraven, Game i Sandman tracą prawa do World title. Zwycięzcą i nowym EWF World Champem jest: Tool!!)

 

Jan Kowalski – Aaaaaaaaaaaaaa!!! (Janek jest nadal podekscytowany.)

 

Shaman – Uł yeee!! Jak szamańsko.

 

Kraven – Głupio wyszło.

 

Z głośników uderza Kaliber 44 i „Psychodela”, a Tool pada obok Sandmana i oddycha ciężko. Sandman leży bez ruchu. Sędzia sprawdza czy wszyscy żyją... Tool w końcu wstaje... sędzia wręcza mu pas, który wcześniej posiadał Sandman.. publiczność wielce się raduje i jest ogólnie urocza atmosfera. Jednak w pewnym momencie muzyka zostaje przerwana... realizator pokazuje drogę w stronę ringu, gdzie stoi Game z mikrofonem w ręku.

 

Game – Mówię to naprawdę z wielką niechęcią... ale Tool... twoja radość jest niestety przedwczesna. Chciałem ci to wyjaśnić wcześniej, ale niestety nie dałeś mi skończyć. Z żalem zawiadamiam cię, że niestety nie jesteś EWF World Champem. Zapytasz się pewnie: dlaczego? Cóż znowu wymyśliłem sprzecznego ze wszystkimi zasadami moralnymi? Dlaczego znów mieszam się do spraw wrestlerów? Gdzie jest obiecany pokój i wolność? Otóż one są... ale... twoja nadgorliwość zgubiła cię. Gdybyś nie przerwał mojego wystąpienia to już po kilku minutach dowiedziałbyś się, że ja i Sandman zrzekliśmy się praw do EWF World title na korzyść Kravena.

 

W tym momencie Kraven opuszcza stanowisko komentatorskie, pomaga wstać leżącemu obok ringu Sandmanowi i po chwili obaj dołączają do Dziecka Komercji.

 

Game – Trzyosobowy EWF World Champion? Przecież to by było najgłupsze rozwiązanie ze wszystkich. Dodatkowo zupełnie niezgodne z moją aktualną, pokojową polityką. Ja bowiem nie mam żadnego interesu w posiadaniu tego tytułu ani we wchodzeniu z konfliktami z gatunkiem podrzędnym, tzn. wrestlerami. Doszliśmy, więc z Sandmanem do wniosku, że zbiorowy mistrz świata jest błędem i osłabieniem naszej obecnej pozycji, dlatego oddaliśmy go aktualnie najbardziej utalentowanemu spośród równych. Tym sposobem, godzinę temu obecny tutaj Kraven the Hunter został EWF World Champem. Jego prezentacja miała się odbyć dosłownie kilka kanaście minut temu. Wszystko skończyłoby się szczęśliwie, ale musiałeś się wtrącić. Teraz na dodatek pewnie znów zyskam opinię tyrana. Wielkie dzięki. Możesz zatrzymać ten pas... to tylko replika. Żegnam... dość ozięble. (Tym sposobem jedynym uznanym przez prawo EWF World Champem jest: Kraven the Hunter!)

 

Zaczyna grać Mother Russia i Iron Maiden. Sandman czuje się już dobrze, więc nikt go nie musi nigdzie prowadzić. Kraven i Game idą obok i prowadzą jakąś konwersację. Publiczność reaguje raczej w sposób mieszany.

 

Shaman – Uczta w imię Trójcy Świętej, oświeconych autokratów, potwierdzona dokumentem co posiada moc traktatu.

 

Jan Kowalski – Jakiś ty uroczy.

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Jan Kowalski – Co jak co, ale Tool znowu ma pecha.

 

Shaman – Mamy w końcu pierwszego kwietnia.

 

 

O dziwo jednak realizator postanowił nie przełączać wizji na zaplecze. Zamiast tego kamera zaczyna krążyć po arenie, pokazywać fanów [kilku z nim udało się przemycić jakieś transparenty], kibice się cieszą i ogólnie są bardzo rozentuzjazmowani. Gdzieś tam mignął Pan Wojtek sprzedający hot-dogi, a funkcjonariusze GRU uśmiechają się do ludzi i rozdają kwiatki. W tym idyllicznym momencie uderza Method Man z numerem The Prequel. Światło na arenie zmienia swoją barwę na białą, pod FeliXtronem pojawia się jak zwykle ubrany w szersze, białe ciuszki z wiszącymi na szyi błyskotkami, roleksem i innymi przedmiotami, za które motłoch dałby się pokroić, no i dodatkowo z EWF FTW title na ramieniu. Warto zwrócić uwagę, że obok Biauego idzie Candi, ale w sumie nie ma co się dziwić. Psycho na lekko podkurczonych nogach z jointem w ustach, w swojej białej jak śnieg masce powoli sunie do przodu. W końcu dochodzi do ringu po czym klepie Candi w jej jędrny w 100% prawy pośladek, a następnie wskakuje na ring efektownym rope flipem .. a Candi siada sobie beztrosko na stoliku komentatorów .. Tymczasem muzyka cichnie, Biauy nonszalancko rozpierdala się w narożniku , dostaje mikrofon ... publiczność buczy ...

 

Biauy (akcentuje po rosyjsku niczym Kraven the Hunter) Priviet... (i  teraz już poprawniejszą polszczyzną) Matkojebcy ... (eyebrow, co kamera wychwytuje mimo maski psycho... chwila przerwy) Finally....  Biauy , wredny skurwielito zrollował jointa w EWF! (publiczność buczy coś tam sobie po swojemu) no bo ... kto nie zna biauego skurwiela?  (pokazując po kolei na ludzi z widowni) Ty? Ty? Może Ty?! A może ... (wskazując na siedzącego na widowni Scythera) Ohhh shit, nigga. (Psycho wstaje niespodziewanie) Gimme a motherfuckin booooo 4 my man, right here! (schodząc z ringu) Pierdolcie się!! Walki nie będzie! Mam lepsze zajęcia...

 

Psycho wyrzuca mikrofon, przeskakuje nad barierkami, tutaj przybija pione ze Scytherem i przy ogólnej dezorientacji tłumów zabierając ze sobą jeszcze Candi opuszcza arenę...

 

 

Jan Kowalski – No to fajnie nawet było.

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Jan Kowalski – Czy to jedyny twój komentarz dotyczący tej sytuacji?

 

Shaman – Tak!

 

Jan Kowalski – Na 100%?

 

Shaman – Tak!

 

 

(Realizator pokazuje nam jeden z korytarzy hali. Widzimy Kravena, Sandmana i Game’a, którzy kierują się w pewnym bliżej nieokreślonym kierunku. Jak widać Sandman doprowadził się już do porządku i wygląda całkiem znośnie. Wtem nagle i niespodziewanie [w EWF jak zawsze wszystko dzieje się niespodziewanie] zza rogu wychodzi Bubba. Reakcja jest różna: Game nawet na niego nie spojrzał, zignorował i po prostu poszedł sobie dalej. Kraven i Sandman zatrzymali się by przeprowadzić jakąś wielce uroczą konwersację.)

 

Sandman – O! Cześć! Jak zdrowie?

 

Kraven – Co słychać u byłego World Champa? (ostentacyjnie poprawia ułożenie pasa na swym ramieniu.)

 

Bubba – Nie mam czasu na głupoty.

 

Sandman – Poczekaj! Przecież jesteśmy kolegami, prawda? Widzisz... Game przeżywa teraz jakiś dziwny okres w życiu, chce nieść pokój i w zasadzie wkrótce wraca do Japonii i zostawi EWF pod kierownictwem Esmeraldy i Szakala. Ktoś jednak musi pilnować interesów.

 

Kraven – Nie martw się. Z nikim z nas nie będziesz walczyć w main-evencie.

 

Sandman – Zdradzę ci pewien sekret. Pamiętasz zamaskowanego osobnika, który zaatakował cię w czasie Kwietniowej Anarchii III? No, więc to z nim będziesz dzisiaj walczył. Motywacja wzrasta?

 

Bubba – Bardzo.

 

Kraven – No to świetnie. Jeśli uda nam się odzyskać FTW title z rąk... eee... kogoś kto sobie ten pas przywłaszczył to do stawki dorzucimy ten pas. Znowu wzrasta?

 

Bubba – Preferuję walki o mistrzostwo świata.

 

Sandman – Przykro mi, ale World title do stypulacji było dodane tylko po to by przyciągnąć więcej widzów przed telewizory. Tylko nie mów nic Game’owi. Dla niego to będzie niespodzianka. On myśli, że to Esmeralda wybierze dla ciebie przeciwnika. No cóż... miło było, ale czeka nas jeszcze oficjalne otwarcie...

 

Kraven – Gorzelni.

 

Sandman – Nie gorzelni tylko nowego bufetu... czy raczej kafeterii, bo chyba Zochy nazwę zmieniły.

 

(Wszyscy rozchodzą się w swoją stronę. Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Czyli już coś wiemy na temat main-eventu.

 

Shaman – Uł yeee! Czy oni są szamanami?

 

Jan Kowalski – Wszyscy?

 

Shaman – Uł yeee!

 

Jan Kowalski – Nie potrafię się z tobą po ludzku dogadać.

 

 

(Przenosimy się na zaplecze. Widzimy Vaclava i Jupitera, którzy jak widać postanowili zacieśnić współpracę i skoncentrować się wspólnie na uzyskaniu zwycięstwa w powoli zbliżającej się walce.

 

Jupiter – Może jednak miałeś rację... w końcu naszym wspólnym celem jest wygranie walki. Moją osobistą zemstę na tych dwóch typach odłożę na chwilę na bok. Poza tym... zwycięstwo nad nimi będzie doskonałym wstępem do zadośćuczynienia za doznane przeze mnie krzywdy. Ja rozumiem, że twoja osobowość jest dość... złożona.. ale tak naprawdę to nie mamy nic do stracenia. Psycho ukradł mi FTW title i pozbawił atutów w przyszłej konfrontacji z zarządem. Nie daruję mu tego, a ty mi pomożesz w tym oczywiście. (Vaclav zamyślony tylko potakuje)

 

W momencie, gdy panowie znaleźli się w innym korytarzu.... natknęli się na wychodzącego ze swojej szatni Backstabbera.

 

Jupiter – Ty.... ty....  

 

Backstabber – Widzę, że mnie pamiętasz.

 

Vaclav (jakimś takim beznamiętnym głosem) Gdzie twój przyjaciel... Psycho?

 

Backstabber – Psycho? On nie jest moim przyjacielem. To, że zaatakował któregoś z was, mnie nie dotyczy. Nie mam z tym nic wspólnego. Ja tutaj tylko walczę.

 

Jupiter – Załatwimy to na ringu... nie będę się zniżać do rozmowy z tobą!

 

Były FTW Champion i były Evolution Champion mijają swego przyszłego rywala i udają się w sobie tylko znanym kierunku.

 

Backstabber – C'est la vie...

 

(Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Z pewnością zbliżając się tag team match będzie szalenie wciągający.

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Jan Kowalski – Nie mógłbyś częściej mówić bardziej konstruktywnie?

 

Shaman – Jestem szamanem?

 

Jan Kowalski – Najświętsza panienko z Gwadelupy.

 

 

(Znajdujemy się na zapleczu, a konkretniej w bufecie. To znaczy kiedyś było to mały, ciasny bufet w stylu późnego Gierka. Jak teraz widać został on przekształcony w nowoczesne coś, co możemy nazwać kafeterią. Co oznacza, że jest tutaj teraz bardzo dużo miejsca, dużo szkła i innych modnych materiałów, oprócz tego jest tu bardzo jasno i ogólnie przytulnie. Kafeteria składa się z dwóch poziomów, jednego większego dostępnego dla wszystkich i mniejszego piętra na które wiodą wyłożone czerwonym dywanem schody. Na jednej ze ścian wisi coś w rodzaju płachty, która zapewne coś za sobą skrywa. Jak łatwo zauważyć trwa tutaj rodzaj otwarcia tego przybytku. Widzimy wszystkich tych co powinni się tutaj pojawić: Game, Sandman, Kraven, Esmeralda Martinez, Dagmara Zielińska, Panna Zosieńka, Pani Zosia i tłumek bliżej niezidentyfikowanych ludzi.)

 

Pani Zosia – Prawda, że zrobiło się tutaj bardzo miło? Zawsze chciałam, żeby mój bufet był bardziej stylowy. No cóż, ja nie doczekałam, ale moja córka sprawdzi się tutaj świetnie.

 

Sandman – Mamy taką nadzieję.

 

Pani Zosia – Cieszę się, że mogłam pojawić się jeszcze raz w EWF na to oficjalne otwarcie. Ahhh, te wspomnienia.

 

Panna Zosieńka – Jak państwo widzą nowa kafeteria jest w stanie zapewnić wszelkie nietypowe zachcianki każdego wrestlera. Mamy też kilka specjalnych miejsc. Oto na przykład tutaj stolik dla pana komisarza Szakala ze specjalnym miejscem dla jego paprotki.

 

Dagmara Zielińska – Jak to zobaczy na następnej gali to na pewno się ucieszy.

 

Esmeralda Martinez – A dla mnie?

 

Panna Zosieńka – Stolik dla Prezydenta EWF przewidzieliśmy o tutaj. Chcieliśmy przede wszystkim zapewnić komfort nóg.... (spogląda na Esmeraldę) .... panienki.

 

Dagmara Zielińska – A dla mnie?

 

Panna Zosieńka – A pani to kto?

 

Petruella zaczyna sobie coś tam mruczeć pod nosem.

 

Panna Zosieńka – Postawiliśmy także na interakcję z fanami. Tamto wydzielone miejsce jest przeznaczone specjalnie dla nich. Za słoną opłatą będą mogli zjeść tutaj jakąś przekąskę, wiedząc, że kilka metrów obok siedzi ich idol. Co więcej będą mogli zjeść to samo co on.

 

Pani Zosia – Prawda, że genialne?

 

Esmeralda Martinez – A co z tym piętrem?

 

Panna Zosieńka – Zgodnie z życzeniem by zapewnić komfort i spokój osobom niezbędnym dla istnienia tej federacji wydzieliliśmy to specjalne miejsce. Najpierw jednak poproszę tutaj. Dokonamy oficjalnej prezentacji.

 

Całe zbiegowisko przenosi się pod jedną ze ścian. Panna Zosieńka przy współudziale Pani Zosi (co symbolizuje zapewne zmianę pokoleniową na stanowisku szefowej bufetu) pociąga za sznur, płachta opada i oczom wszystkich ukazuje się wielkich rozmiarów poster z wizerunkami Sandmana, Kravena i Game’a.

 

Panna Zosieńka – Pięterko przeznaczyliśmy dla panów Kravena, Game’a i Sandmana, dzięki którym EWF nie mogłoby istnieć. Jest to specjalnie wydzielony rejon tylko dla nich i ich gości. Nikt inny nie ma tam prawa wstępu o ile nie otrzymał zgody. Na tym zakończymy oficjalną część uroczystości. Za chwilę podamy skromny obiad. Zapraszam, zapraszam. Dzisiaj kuchnia francuska.

 

Tłumek się rozchodzi w swoje strony. Sandman, Kraven i Game wchodzą na piętro. W tym momencie do akcji wkracza Esmeralda Martinez, która chce się wprosić.

 

Game – Przepraszam, ale nie widzisz tej złotej tabliczki? (realizator pokazuje, więc wszyscy widzą napis o rezerwacji tego miejsca)

 

Esmeralda Martinez – Tak... ale...

 

Game – Nie pamiętam, byś dostała zaproszenie.

 

Esmeralda Martinez – Ale... masz teraz taką fajną nową fryzurę... taka trochę lokowana... to nowy japoński styl?

 

Game – To świetnie, ale nie mam czasu o tym rozmawiać. No to do następnego razu.

 

(Na tym kończy się relacja z zaplecza.)

 

 

Jan Kowalski – Muszę przyznać, że to dobry pomysł. Bufet był raczej średnio kulturalnym miejscem. Teraz będzie tam przytulnie.

 

Shaman – .... i pewnie drogo.

 

Jan Kowalski – Tak myślisz?

 

Shaman – Zwykłego szamana nie będzie stać na tego typu przyjemności. Hot-dogi pana Wojtka będą teraz szły jak burza. Uł yeeeeee!

 

Jan Kowalski – Tak... to dość prawdopodobne. Czas chyba na zapowiadany tag team match.

 

 

 

Psycho & Backstabber vs Jupiter & Vaclav

 

 

 

Słychać "Steam will rise" – Silverchair, po dłuższej chwili na rampie pojawia się Vaclav, w swoim stylu dochodzi do ringu, wczołguje się pod 3cią liną i siada w narożniku.

Muzyka zmienia się w "Together We" – Clannad. Na arenie wybucha cheer, a pod FeliXtronem widzimy wybiegającego do ringu Jupitera! Po drodze przybija on kilka piątek swoim wieeelu fanom po czym wskakuje pomiędzy linami na ring, podchodzi do siedzącego Vaclava i coś mu tam mówi..

Muzyka zmienia się w "Backstabber" – Wrinkled Fred , co wróży pojawienie się pierwszego z dwóch przeciwników Jupitera i Vaclava ... I faktycznie, po chwili na arenie pojawia się przy raczej mieszanej reakcji publiczności The Backstabber.

Muzyka zalicza switch na " The Prequel " Methoda i The Streetlife .. Światło przyjmuje białą barwę ... Jednak na rampie nikt się nie pojawia ...

 

Jan Kowalski – Widać Psycho mówił całkiem serio, że walki nie będzie.

 

Shaman – Cóż za lekceważący stosunek do zawodu i do naszych fanów. Szamani tak nie robią.

 

Jan Kowalski – No, bo ty miałeś zadziwiającą interakcję z publicznością.

 

Shaman – Co miałem?

 

Jan Kowalski – Mniejsza z tym. Wygląda na to, że naszego białego towarzysza nie ma... znając sędziego Grudzińskiego to teraz wszystko może się wydarzyć.

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Lech Grudziński intesywnie rozmyśla... a tymczasem nieopodal znany i lubiany Jupiter omawia szczegóły wspólnej strategii wraz ze swym kolegą Vaclavem. Wykorzystuje to całkiem niespodziewanie [jak to zwykle w EWF] Backstabber uderzając z Runnin Lariat w plecy Jupka , sędzia daje znak na gong ! Stabber pomaga Jupiterowi wstać , kilkakrotnie uderza Middle Kicka po czym whipin na liny i próba Arm Bar'a jednak Jupiter twardo stoi na nogach po czym wykręca ręke rywala i uderza Neckbreaker'a ! Jupek pomaga wstać lekko oszołomionemu rywalowi , uderza kilka chopsów po czym chwyta rywala za ręke i uderza Irish Whip into Clothesline posyłając rywala na mate ... Jupiter poprawia Elbow dropem po czym wstaje i napina miąchy pod publiczke .. Znów pomaga wstać stabberowi jednak ten niespodziewanie atakuje rywala z Eye Rake po czym kopie Jupitera w brzuch i uderza Underhook Belly 2 Belly Suple !!

 

Jan Kowalski – Cóż za fascynujący przebieg tego pojedynku.

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Jan Kowalski – Wiem, że umiesz powiedzieć coś mądrzejszego. Jeśli chcesz w jakiś sposób godnie zastąpić Tony’ego to powinieneś bardziej się przyłożyć.

 

Shaman – Tony nigdy się nie przykładał.

 

Jan Kowalski – To prawda, ale przynajmniej wiedział co mówi.

 

Shaman – Tony nigdy nie wiedział co mówi.

 

Jan Kowalski – To prawda, ale przynajmniej starał się być profesjonalny.

 

Shaman – Tony nigdy nie był profesjonalny.

 

Jan Kowalski – aghr..... (nie wie co powiedzieć) ....

 

Shaman – No co?

 

Jan Kowalski (niepewnym głosem) Uł yeee?

 

Tymczasem na ringu Backstabber wyraźnie zdenerwowany rzuca się na rywala, chwilkę obija pięściami twarz Jupitera po czym chwyta go za obie nogi i zakłada mu Boston Crab! Jupiter wyraźnie cierpi, jednakże ma dość duży zapas sił i w sumie bez większego wysiłku udaje mu się dotrzeć do lin. Stabber puszcza, jednak okazuje się, że ciągle trzyma Jupka za nogę uderza na nim Leg Drop! Stabber zadowolony z siebie ciągnie rywala za nogę na środek ringu , bierze rozbieg i uderza Knee Drop na kolano nogi Jupitera !! Ten chwyta się za wspomniane kolano i zwija z bólu....

 

Shaman – Oj jak fajnie.

 

Jan Kowalski – Nie powiedziałbym.

 

Jednak Backstabber nie daje mu nawet chwili odpoczynku , podnosi Jupka , whipin na liny po czym uderza Stabkicn [patrz roster] i Jupek znów jest na macie!! Stabber chwilke kopie w nogę Jupka po czym siada na narożniku ... Jednak niespodziewanie Jupiter wstaje i rusza do rywala , wskakuje na drugą line , uderza kilka punchy w głowę Stabbera po czym wykonuje 2nd Rope Superplex !! Vaclav wyciąga ręke do rozbitego Jupitera , drugą uderza w poduszke narożnika , kibice cheerują coraz mocniej ,Jupek jest blisko , bliżej ... Jednak Stabber chwyta za obolałą noge rywala i odciąga go od narożnika , chce założyć Figure 4 jednak Jupek odpycha drugą nogą sprytnie rywala po czym taguje Vaclava !! Ten wpada na ring , i od razu powala Superkickiem Stabbera !! Wskakuje na trzecią linę i bez namysłu skacze ze Swanton Bomb, Stabber w ostatniej chwili odsuwa się, a Vaclav uderza w matę!! (EWF! EWF! EWF!)

 

Shaman – Ja też tak potrafiłem.

 

Jan Kowalski – No i jak było?

 

Shaman – Milusio.

 

Jan Kowalski – Co to w ogóle za słowo?

 

Shaman – Wprowadzam nową jakość do polskiej szkoły komentarzu.

 

Nie było jednak aż tak tragicznie, bowiem Vaclav był w stanie zamortyzować swój upadek rękami... tak więc żyje i chyba będzie jeszcze żył.. Stabber Powoli z pomocą lin wstaje , chce uderzyć Vaclava jednak ten uchyla się i uderza Dropkick w plecy rywala , Stabber wpada do narożnika , w ktrym jest Jupek ! Vaclav zmienia się z partnerem po czym obaj whipują Stabbera po czym  Vaclav kłądzie się na matę, a Jupiter próbuje Back Body Drop , Stabber jednak uderza Jupka w plecy , odwraca się i łąduje z nikąd Vaclavovi Double Arm DDT! Powoli wstaje , odwraca się na co tylko czeka Jupiter , który łąduje rywalowi Extra Deathkick!! (wielki cheer)

 

Jan Kowalski – No proszę... jak to się ciekawie potoczyło.

 

Shaman – Dość łatwe do przewidzenia jeśli z walki 2 vs 2 zrobiło się nagle 2 vs 1.

 

Jan Kowalski – Tak bywa.

 

Shaman – Brak profesjonalizmu u pewnego wrestlera jest dla mnie bardzo przykry. On ośmiesza naszą wrestlingową brać.

 

Jan Kowalski – Brać? Ahhh tak.. nowa jakość.

 

Shaman – Właśnie.

 

Zadowolony z siebie i wielce uradowany Jupiter unosi ręce do góry i pokazuje , że czas na koniec jednak w tej chwili na arenie uderza ponownie The Prequel - Method Man 'n' the Streetlife!! Jupiter jest z tego powodu wyraźnie rozochocony do walki olewa leżącego Stabbera i zaprasza Biauego na ring .. Biauego , który po krótkiej chwili pojawia się na rampie razem ze śmiejącym się Scytherem... Jak łatwo zauważyć przyniósł ze sobą także EWF FTW title, co raczej nie podoba się Jupiterowi. Widzimy, że Scyther coś prowadzi ze swoim towarzyszem jakąś radosną konwersację, no i w sumie to sam również się śmieje i ma w dupie to , co naokouo niego sie dzieje . Jupiter tymczasem sprawdza , co z Vaclavem i nakręca publikę, która po chwili zaczyna krzyczeć jego imię... (Jupiter! Jupiter! Jupiter!) Tymczasem Psycho przybija pięć ze Scytherem , który przeskakuje przez barierkę i siada z powrotem na trybunach. Po czym odwraca się w stronę ringu, gdzie stoi Jupiter i wskazuje na niego palcem! Psycho jednak najpierw nonszalancko odrzuca na bok EWF FTW title... Jupiterowi to się bardzo nie spodobało... a następnie pokazuje mu środkowy palec.

 

Shaman – Psycho wrócił i jest dość niegrzeczny.

 

Jan Kowalski – Niegrzeczny? To słowo idealnie do niego pasuje.

 

Shaman – A nie mówiłem, że nowa jakość w polskiej szkole komentarzu będzie przełomem.

 

Jan Kowalski – Z pewnością.

 

Shaman – Uł yeee!!

 

To także nie za bardzo spodobało się Jupiterowi, a nawet spowodowało, że trochę się zdenerwował. Chce nawet zejść z ringu jednak nie pozwala mu na to Stabber , który nie zwracając uwagi na sytuacje chwyta rywala i uderza German Suplex into pin 1........2......Jupiter uwalnia się w ostatnim momencie!! Razem ze Stabberem szybko wstaje po czym próbuje kopnąć rywala jednak Backstabber chwyta go i uderza Russian Leg Sweep , w ostatnim momencie jednak Jupiter klepie w ręke Vaclava !! Stabber chce pinować jednak Vaclav uderza Double Axe HandleBlow po czym pomaga wstać przeciwnikowi , próbuje wykonać Otchłań Smutku jednak Stabber niespodziewanie kontruje wykonując Stabb Cutter !! Zadowolony powoli podnosi się .. Iw  tej chwili Psycho klepie go w ramię! (heel heat) Biauy nie tracąc czasu wskakuje na ring i od razu ładuje Vaclavovi Slingshot Backflip Splash!! Sędzia Lech Grudziński wyprasza Stabbera z ringu , tymczasem Biauy podnosi ledwo żywego Vaclava , whipuje go do narożnika naprzeciwko Jupitera ... Po czym pokazuje temu drugiemu po raz kolejny środkowy palec! (heel heat)

 

Shaman – Bardzo niegrzeczny. Rzekłbym nawet.... niewychowany!

 

Jan Kowalski – Tak... tak.... (popada w zadumę) .... tak... tak...

 

Shaman – Brak mu elementarnej ogłady.

 

Jan Kowalski – Tak... tak... (nadal w zadumie) .... tak... tak....

 

Shaman – Ja bym go do siebie na obiad do domu nie zaprosił.

 

Jan Kowalski – .... i to wszystko mówi człowiek, który kiedyś nosił słomiane gacie, pyta wszystkich czy jest szamanem, a dodatkowo wykrzykuje coś co w sumie nie ma sensu.

 

Tymczasem poza ringiem Psycho bierze rozbieg, a następnie dochodzi do tego, że wykonuje Runnin Sidekick powodując, że Vaclav siada rozbity w narożniku!! Widząc to Psycho po serii charakterystycznych gestów wykonuje Shit On You [patrz roster ] !! Biauy wstaje , pogardliwie spogląda na leżącego Vaclava po czym podnosi go i popycha w stronę Jupka tym samym zapraszając go do walki !! Jupiter wpada na ring , następuje krótka wymiana ciosów , którą jednak kończy Jupiter whipując Psycho na narożnik jednak Biauy zwinnie wbiega po linach i wykonuje Twisted Body Block na biegnącego rywala!

 

Jan Kowalski – Psycho jakiś taki bardzo dynamiczny jest dzisiaj.

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Jan Kowalski – Rozsądny komentarz jak zwykle. Esmeralda mogła przydzielić mi za towarzysza Grabarza. W sumie to nawet byłem prawie pewien, że to Ponurak się załapie do tej roboty... a tu niespodzianka.

 

Shaman – Jestem niespodzianką?

 

Jan Kowalski – Tak... jesteś szamanem-niespodzianką.

 

Shaman – Uł yeee!! Na 100%?

 

Jan Kowalski – Niestety.

 

Psycho jest wyraźnie zadowolony, że tak mu łatwo idzie. Z nudów pozwala nawet nieżywemu Jupiterowi zmienić się z jeszcze bardziej nieżywym Vaclavem. Dochodzi do brawlu, w którym co oczywiste Psycho w błyskawicznym czasie osiąga sporą przewagę i po krótkiej wymianie ciosów i innych tego typu uprzejmości wykonuje mu Tornado DDT. Następnie odbija się od przeciwległych lin by po krótkim czasie wrócić w to samo miejsce, a międzyczasie Vaclav jako tako wstał i nawet spróbował zamachnąć się by strącić Psycho, ale raczej nic mu z tego nie wyszło, bowiem Biauy  przeleciał mu pod ręką, odbił się o liny... przeciwnicy znów się spotkali i tym razem udało mu się w końcu powalić Vaclava. Psycho jednak nie ma zamiaru próżnować, podnosi swego przeciwnika, a następnie chce wrzucić go prosto do narożnika, ale ten się nie daje... reversuje i to zupełnie niespodziewanie to pewny siebie Psycho ląduje w narożniku... Vaclav chwilę dochodzi do siebie, spogląda w stronę Jupitera, ale ten jeszcze zbiera siły... tak, więc Vaclav chcąc nie chcąc rozpędza się i momentalnie spada na swego przeciwnika ze Splashem... Psycho pada.... Vaclav znów chwilę odpoczywa, a następnie opiera się o linę i zaczyna go okopywać... podnosi go... wchodzi z nim na najwyższą linę... Psycho próbuje się wyrwać... ale Vaclav wykonuje mu SuperPlexa!! (EWF! EWF! EWF!)

 

Shaman – Vaclav potrafił jednak przełamać dominację Psycha.

 

Jan Kowalski – To zadziwiające jak bardzo Vaclav poprawił się w każdym aspekcie od czasu swego debiutu w EWF.

 

Shaman – Tak... tak... jak dla mnie to może być objawienie reaktywowanego EWF.

 

Jan Kowalski – Po raz pierwszy muszę się z tobą zgodzić.

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Obaj panowie leżą i odpoczywają... z Jupiterem także jest kiepsko i dość powoli dochodzi do siebie. Lech Grudziński zaczyna się zastanawiać co w tej sytuacji zrobiłby najlepszy sędzia Antoni Bryndza. Niespodziewanie jednak ktoś ściągnął Grudzińskiego z ringu.... jak łatwo się domyślić był to nieaktywny od jakiegoś czasu Backstabber. Ten niezbyt miły dla otoczenia pan wpada na ring, w ręku ma EWF FTW title, który Psycho przytargał tutaj ze sobą, a zostawił gdzieś poza ringiem.

 

Jan Kowalski – A ten pas mu po co?

 

Vaclav doszedł jakoś do siebie, jednak w tym momencie podbiega do niego Backstabber i wykonuje Belt-Cutter [dokładniejsze informacje w rosterze]. To musiało boleć... Backstabber wraca poza obręb lin, po drodze jeszcze kopniakiem budząc Grudzińskiego. Tymczasem [jacy oni wszyscy mają dobre wyczucie czasu w tym EWF] dobudził się Psycho. W zasadzie to nie tak łatwo zrobić mu krzywdę i chyba czuje się całkiem znośnie. Widząc nieżyjącego Vaclava podczołguje się do niego.... Grudziński już ostatecznie się obudził.... pin..............1.................2............3!! (Zwycięzcami są: Backstabber i Psycho!)

 

Jan Kowalski – No to Backstabber załatwił nam przyśpieszony koniec walki.

 

Shaman – Bardzo niehonorowo.

 

Jan Kowalski – .... ale skutecznie.

 

Gra muzyka i w ogóle publiczność nie jest taka całkiem zadowolona. Psycho wstaje... widzi leżący na ziemi EWF FTW title, chwyta go, a następnie dość szybko się ewakuuje znikając pod FeliXtronem. Nawet nie zdążył sobie pokonwersować z kolegą z tag-teamu. Na trybunach Scyther się cieszy, a Backstabber po krótkiej celebracji triumfu także dość szybko opuszcza ring.

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Jan Kowalski – Twój komentarz jakoś mnie nie zadziwił.

 

 

(Nowy twór na mapie EWF czyli kafeteria, która zastąpiła wysłużony już bufet i zlikwidowaną stołówkę. Miła i bardzo przytulna. Znajdujemy się na luksusowo urządzonym piętrze, gdzie po konsumpcji jakieś wykwintnego posiłku przebywają: Game, Sandman oraz Kraven.)

 

Game – Zgodnie z planem rozwoju EWF na następnej gali przywrócę na stanowisko komisarza towarzysza Szakala.

 

Kraven – On nam jest do czegoś potrzebny?

 

Game – Wkrótce wracam do Japonii i muszę mieć pewność, że federacja będzie na tyle umocniona, że będę mógł ją spokojnie zostawić. Tylko Szakal mi to zagwarantuje, a Martinez jako prezydent w pewien sposób go ucywilizuje. Wydaje mi się, że takie połączenie będzie w stanie zagwarantować EWF sukces.

 

Kraven – Moglibyśmy przecież razem pokierować EWF. Wtedy na pewno osiągniemy...

 

Game – Nie mam czasu by bawić się w centralne sterowanie. Za miesiąc wracam do Japonii, a na następnej gali w Szczecinie Szakal zainauguruje swą kolejną kadencję jako komisarz EWF. Nawet wybór walk na następną galę pozostawię w jego rękach. Będzie mógł sobie wylosować albo co tam chce... ten projekt nazwałem „Wielką Loterią Komisarza Szakala”. Nie ma, więc o czym mówić... jasne?

 

Kraven – Jasne.

 

Sandman – Możemy uznać, że gdy fani mniej lub bardziej zaakceptowali nasze nowe rządy... no to w sumie była to taka nowa aklamacja imperatorska... potwierdzenie twego statusu i prestiżu... a to daje ci drogi przyjacielu w połączeniu z całkowitą wiernością GRU pełną i niepodważalną tribunicia potestas.

 

Kraven – Co wy robicie?

 

Sandmana – Zabijamy czas. Game wraca niedługo do Japonii i byłoby miło gdyby otrzymał jakiś prezent. A czy obwołanie go imperatorem i uznanie przez większość jego autorytetu nie jest wesołym prezentem?

 

Game – Tylko bez szaleństw... bo mnie później w Tokio wyśmieją.

 

Sandman – Wracając do tematu. Skoro mamy już aklamacje imperatorskie. Teraz powinieneś zostać wyniesiony na szczyt przez elity. A kim są elity? To najbardziej utytułowani wrestlerzy jacy są aktualnie pod ręką w EWF. Oprócz mnie i Kravena nikt więcej się nie łapie. Z tego co słyszałem to Szakal zostanie komisarzem dopiero na następnej gali. Tym sposobem sprawa wygląda wręcz bezproblemowo. W imieniu reprezentantów wrestlerów EWF, którymi przecież jesteśmy w podzięce za wielkie zasługi obwołujemy cię naszym "Boskim Augustem". Imperator divus Game Augustus. Jako oznakę swej boskiej godności przyjmij ten złoty pierścień.

 

Sandman podaje Game'owi jakąś złotą szkatułkę [którą oczywiście trzymał w niedostępnym dla kamer miejscu]. Imperator otwiera ją i wyjmuje z niej całkiem ładny, złoty pierścień, któremu zaczyna się przyglądać.

 

Game (czytając wygrawerowany napis) Restitutor Orbis Imperatorque? Jakie to urocze.

 

Sandman – Jeśli chcemy być perwersyjni możemy wprowadzić pocałunek w pierścień i ceremoniał hołdu imperialnego.

 

Game – Nie chcemy być perwersyjni. Pomysł deifikacji jest w tym momencie już aż nadto dziwny. Jakby się w Tokio o tym dowiedzieli to bym dostał w łeb za uzurpację. Cesarz jest tylko jeden.

 

Sandman – Nie podoba ci się tytuł Boskiego Augusta? Zresztą... pomyśl, wcześniej wołano za tobą imperator, bo tak chciałeś. Teraz wszystkie tytuły są w jakiś sposób pełni usankcjonowane.

 

Kraven – Nie ma boga ponad Game'a, a Sandman jest jego prorokiem.

 

Sandman – Otóż to.  

 

(Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Shaman – Panowie się fajnie bawią.

 

Jan Kowalski – Tak, tak. Niedługo nam tytuły arystokratyczne wprowadzą. Ty będziesz hrabią a ja markizem.

 

Shaman – W Polsce szlacheckiej nie było tytułów.

 

Jan Kowalski – Co za różnica. W EWF na pewno będą. 

 

 

(Jesteśmy na zapleczu i jest tutaj całkiem uroczo. Realizator pokazuje nam wyraźnie zadowolonego po wygranej walce Psycho, który wraz z nie należącym do nikogo EWF FTW title spaceruje sobie korytarzem i podziwia otoczenie. Biauy smaży jointa i głośno myśli.)

 

Psycho – Pierdolone korytarze, co to jest? Szklana pułapka?! (pociąga jointa) To gdzie jest jebane szkło, ja się pytam?!

 

Biauy otwiera jakieś drzwi, widzi najzwyklejszą na świecie szatnię, więc zamyka. Otwiera kolejne i kolejne. W tak radosnej atmosferze dociera do wielkich i wyglądających na dość drogie drzwi. Sądząc po znakach jest to zapewne kompleks pomieszczeń użytkowanych przez imperatora Game’a i jego kolegów z Triumwiratu. Psycho otwiera drzwi i zauważa osobistą asystentkę Dziecka Komercji, która przegląda jakieś papiery zapisane w niezidentyfikowanym języku. 

 

Naoko – ....

 

Psycho – Cześć!

 

(Biauy przy zupełnie pasywnej postawie asystentki imperatorskiej otwiera drzwi do kolejnego pomieszczenia [te są szklane i dość gustowne], po czym wchodzi tam i znika z obiektywu. Wracamy w rejony stanowiska komentatorskiego.)

 

 

Jan Kowalski – Ciekawe co na to Game.

 

Shaman – Boski Imperator ma w tej chwili inne rozrywki.

 

Jan Kowalski – No tak... faktycznie. Razem z Sandmanem dziczeją. Zawsze mówiłem, że nie powinno się dopuszczać inteligentów do EWF, bo później nikt nic wie.

 

 

(Przenosimy się do biura Prezydenta EWF. Widzimy Esmeraldę siedzącą na fotelu, z głową umieszczoną na biurku cicho sobie pochlipującą.)

 

Dagmara Zielińska – Panienko... to nie koniec świata... jestem pewna, ze to pomyłka.

 

Esmeralda Martinez – Nie ma żadnej pomyłki... Facundo był dla mnie niemiły.

 

Dagmara Zielińska – On jest bardzo zajęty teraz. Nie jest łatwo reaktywować i reorganizować federację. Jestem pewna, że jak panienka założy jakąś sukienkę z Paryża i zrobi coś z włosami to on się na pewno ucieszy.

 

Esmeralda Martinez – Powinnam zrobić coś z włosami?

 

Dagmara Zielińska – W sumie to ta fryzura panienki w zasadzie mniej lub bardziej, ale nie zmienia się od lat. Można by coś tu pozmieniać.

 

Esmeralda Martinez – A widziałaś nową fryzurę Facunda? To w sumie jest całkiem niezły plan... ale i tak był dla mnie niemiły.

 

Dagmara Zielińska – Po prostu panienko on nie zdaje sobie sprawy z kim zadziera.

 

Esmeralda Martinez (pochlipując) Z kim?

 

Dagmara Zielińska – Panienko... jesteś Esmeralda Martinez! Prezydent EW Federation! Zniszczyłaś Franciszka Rokossowskiego, w pewnej chwili nawet imperatorskiego uzurpatora, obrzydziłaś wielu wrestlerom życie. No i masz mnie do pomocy... Team Martinez-Zielińska wkracza do akcji!

 

Esmeralda Martinez – Jesteś pewna?

 

Dagmara Zielińska – Nie damy się pomiatać! Jeszcze zjemy kolację na piętrze! Do boju Team M-Z!

 

(Wracamy na ring.)

 

 

Shaman – Czuje, że dadzą czadu.

 

Jan Kowalski – To się może marnie skończyć... nawet bardzo marnie.

 

 

(Znów jesteśmy na zapleczu. Jak łatwo się domyślić po kilku minutach przerwy trafiliśmy ponownie do biura imperatorskiego. Widzimy tutaj leżący na jakimś biurku EWF FTW title oraz stojącego na środku pomieszczenia, wyraźnie zadowolonego Psycho, który z jointem w ustach wymachuje jakimś japońskim mieczem, z czego jest wyraźnie ucieszony.)

 

Biauy – Taaa!! Jestem pieprzoną ostatnią nadzieją białych samurajów! Skurwielu! Broń się albo zgiń!!

 

Po czym Psycho przecina mieczem jakąś całkiem ładną roślinność znajdującą się po jego prawej stronie.

 

Psycho – Ooo kurwa! Dobra zabawka! (uśmiecha się)

 

Nagle drzwi do biura otwierają się. Psycho lekko zdezorientowany gasi jointa na biurko po czym wyrzuca za siebie miecz, który wbija się w sam środek tegoż biurka. W pokoju pojawia się Game oraz Kraven.

 

Psycho – Kogo witam? Kogo goszczę? Co panów do mnie sprowadza?

 

Game mija Biauego, nawet na niego nie spoglądając. Następnie siada za swoim biurkiem i podejrzliwie wpatruje się we wbitą w sam środek białą broń. Dziecko Komercji trąca klingę palcem, a ta lekko podryguje.

 

Game (znudzonym głosem i lekko wzdychając) Skoro już jesteś to siadaj, siadaj... mam nadzieję, że nie przestraszyłeś Naoko...

 

Psycho – Co na oko? (Kraven w sposób rosyjski zaczyna rechotać) Nigdzie kurwa nie będę siadał.

 

Game (spoglądając najpierw dziwnie na Kravena) Widzę że... zmieniłeś lekko aranżację tego pomieszczenia. Trochę jenów się zmarnowało, no ale cóż...

 

Kraven (który usiadł już na jakiejś kanapie) – Ooo! Czy to nie jest FTW title? To ten pas, prawda?

 

Psycho – Pas? Jaki pas?

 

Kraven (pokazując palcem) O ten na biurku. Game, co ty robisz?

 

Game (pukając w miecz) Bardzo to zaintrygowało Ore-samę. (wyraźnie zainteresowany nowym zjawiskiem.)

 

Psycho zaczyna na palcach liczyć liczbę osób w pokoju i coś mu się tu nie zgadza.

 

Kraven – Czy ostatnim razem te rośliny nie wyglądały jakoś inaczej?

 

Psycho – Już tak późno!? Haha! To ja leeeecę!! Ale jeszcze jedno panowie!  W zamian za to złote gówno, które leży na biurku... (Biauy chwyta za miecz i wyciąga go z biurka)  Pożyczam sobie to. (dodatkowo także Biauy zabiera leżący nieopodal pokrowiec) Dobrze się z wami robi interesy  panowie! See you soon!

 

Po czym Psycho trzaska za sobą drzwiami i wychodzi.

 

Game – Każę tu zamontować rozsuwane drzwi.

 

Hunter wstaje, podchodzi do biurka i zabiera FTW title.

 

Kraven – To ja się może tym zajmę.

 

Po tych słowach Rosjanin trzymając na prawym ramieniu EWF World title, a na lewym ramieniu EWF FTW title wychodzi z imperialnego pomieszczenia.

 

Game – Ale o co mu chodziło?

 

(Wracamy w rejony ringu.)

 

 

Jan Kowalski – No i po wielu perypetiach władze EWF odzyskały FTW title.

 

Shaman – Kto by się spodziewał, że im się uda.

 

Jan Kowalski – Tylko biedny Jupiter jest pewnie nie bardzo zadowolony.

 

Shaman – Jupiter to dobry człowiek.

 

Jan Kowalski – Z pewnością.

 

 

Zaczyna grać Mother Russia w wykonaniu Iron Maiden.... spod FeliXtronu wychodzi... tylko Sandman... wolnym krokiem kieruje się na ring, a publiczność reaguje raczej w mieszany sposób. Sandman dociera na ring.

 

Sandman – Jak wszyscy wiecie już za chwilę zobaczymy w akcji byłego... powtarzam byłego EWF World Champa... zgodnie ze wcześniejszymi zapowiedziami Bubba miał zmierzyć się albo ze mną... albo z Kravenem... albo z Game’m... albo z bliżej nieokreślonym tajemniczym przeciwnikiem. Jednak już od kilkudziesięciu minut wiemy już, że nie będę to ja ani dwa moi towarzysze. Wiemy także, że owy nieznany rywal zaatakował go podczas Kwietniowej Anarchii III i w zasadzie pozbawił EWF World title. To urocze, prawda? (publiczność raczej tak nie uważa) Z tego co widziałem przed chwilą to w dość pokrętny sposób udało odzyskać się FTW title. Tym sposobem zwycięzca tej walki otrzyma oczywiście ten pas.

 

W międzyczasie spod FeliXtronu wychodzi Kraven. Na prawym jego ramieniu spoczywa World title, a na lewym FTW title. W ten sposób dociera na ring.

 

Sandman – Pierwotnie przeciwnika wybrać miała Esmeralda Martinez... no, ale z Kravenem postanowiliśmy, że zrobimy małą niespodziankę. Miejmy nadzieję, że drogi imperator się ucieszy. Najpierw jednak zaprośmy na ring Bubbę.

 

Zaczyna grać Vendetta” – Illusion... Publiczność szalenie się cieszy i jest ogromnie rozentuzjazmowana przybyciem byłego EWF World Champa. Bubba pojawia się pod FeliXtronem i pewnym krokiem zmierza w stronę ringu. Tam umiejscawia się w miejscu dość oddalonym od Kravena i Sandmana (tak na wszelki wypadek, bo kto normalny by im ufał?).

 

Sandman – Twój przeciwnik... no cóż... jeszcze nigdy nie walczył na ringach EWF... dodatkowo to raczej trudno go nazwać wrestlerem... jego doświadczenie jest raczej marne, ale to bardzo inteligentny człowiek.

 

Bubba – O Boże... Krokodyl Dundee...

 

Kraven – Kto?

 

Sandman – Twój tajemniczy przeciwnik pojawił się już w Polsce... przed rokiem... na ringach pewnej... innej federacji. Kraven zna go lepiej, więc może by go przedstawił.

 

Kraven – Bubba... (uśmiecha się) ... przyjacielu.... w walce o FTW title... zmierzysz się... z moim znajomym z czasów tej innej federacji... twoim przeciwnikiem będzie Yamato Konoe!

 

Jan Kowalski – Japończycy! Chowajmy się do szaf! Inwazja!

 

Shaman – To w końcu pierwszy kwietnia.

 

 

 

EWF FTW Championship:

Yamato Konoe vs Bubba

 

 

 

Zaczyna grać Nobuo Uematsu - Tatakau Mono Tachi... spod FeliXtronu wychodzi znany z występów w innej federacji, bardzo kulturalny i towarzyski człowiek rodem z Japonii... Yamato Konoe... dociera na ring, gdzie wita się z Kravenem, Sandmanem, a także z Bubbą. Ogólnie się uśmiecha i jest bardzo szczęśliwy.

 

Jan Kowalski – Tylko tego tutaj brakowało.

 

Shaman – Według moich materiałów źródłowych Yamato Konoe to jakiś bliżej nieokreślony znajomy czy cholera wie kto Game’a, który przed rokiem występował w pewnej innej federacji.

 

Jan Kowalski – Wiem, wiem... widziałem w telewizji. Nie jestem ograniczony. Tylko po co on tutaj?

 

Shaman – W internecie większość typowała innych przeciwników: Scythera, Gangstę, Rottweilera, samego Szakala, niektórzy Hogańskiego, a co odważniejsi nawet wodza szczepu irańskiego z miasta Babol.

 

Jan Kowalski – Felix Castro zawsze powtarzał, że internet to narzędzie szatana.

 

Shaman – ... i siedlisko śmierdzącego zła.

 

W międzyczasie Kraven przeskakuje przez barierki i zajmuje wolne miejsce obok Scythera. Ten ostatni jest raczej średnio z tego powodu zadowolony, lecz Kraven wyciąga piersiówkę wódki i się za bardzo tym nie przejmuje. Słychać nawet mamrotanie, że brakuje mu ogórków i popcornu. Realizator pokazuje nam, że na miejscu obok nie wiadomo z jakiej okazji pojawił się Psycho. Jednak ten nawet nie zwrócił uwagi na przybycie Rosjanina i zajmuje się jakimiś swoimi akcesoriami. Sandman zaś zajął wolne miejsce przy stoliku komentatorskim.

 

Sandman (zakładając słuchawki) Witam.

 

Jan Kowalski – Widzę, że zrobiła nam się z tego gala gościnnych komentatorów. Esmeralda, Kraven, a teraz Sandman. Dawno nie mieliśmy tutaj takiego ruchu w interesie.

 

Shaman – Uł yeee! Nie zapominaj o szamanie! Jestem szamanem?

 

Sandman – .....

 

Shaman – Na 100%?

 

Sandman – .....

 

Shaman – Czy na pewno?

 

Jan Kowalski – Zamknij się już. Twój szamanizm nikogo nie śmieszy.

 

Sandman – Ale gadżety dobrze się sprzedają.

 

Na ringu znany i lubiany Antoni Bryndza odłożył już EWF FTW title na bok i udziela wskazówek wrestlerom. Konoe za bardzo nie rozumie, bo on w ogóle kiepsko po polsku kojarzy. Bubba jest raczej zirytowany całą tą sytuacją i ogólnie jest bardzo dziwnie. Publiczność jak to publiczność, cieszy się po swojemu i jest bardzo zadowolona.

 

Sandman – Całkiem przyjazna dzisiaj atmosfera.

 

Shaman – Będę mógł sobie zrobić z tobą zdjęcie?

 

Sandman – A po co?

 

 

Nagle jednak zgasło światło i zapadła kompletna ciemność. Podniecona efektem kilkudziesięciotysięczna publiczność natychmiast podniosła zaczęła się dziwić i podkradać sąsiadom jedzenie. Po chwili z głośników dało się słyszeć muzykę... Spokojną i niepokojącą jednocześnie. To było "Prelude 3.0" - Slipknot...

 

"Nie wiem dlaczego... Nigdy ci nie powiedziałem...

Nie wiem dlaczego... Nigdy nie próbowałem..."

 

Na FeliXtronie zaczęły pojawiać się jakieś bliżej niezidentyfikowane obrazy. Jakby telewizyjne zakłócenia, tzw. kaszka. Nie była to jednak żadna usterka... Z tych zakłóceń przedzierały się niewyraźne obrazy. Obraz pustej hali... Obraz znajdującego się na niej ringu... Oświetlonego tylko po środku... W tym ringu zarys postaci... Olbrzymiej postaci...

 

"Kiedy znów pozbywamy się naszych skór pełnych goryczy...

Wszystkie racje stają się rzeczywistością..."

 

Nagle, mignęcie - maska trupiej czaszki... Mignięcie - w czarnych oczodołach maski błysk oczu... Złych oczu... Pozbawionych pigmentu... Mignięcie - zaciśnięte pięści w czarnych rękawicach... Mignięcie - wysokie buty z klamrami i ćwiekami w kształcie krzyża...

 

"Kiedy znowu ukrywamy te małe grzeszki...

Wszystkie racje... muszą zginąć..."

 

Mignięcia - przez wciąż zakłócony obraz przebijają się po kolei słowa:

 

"YOU..." ... "CAN'T" ... "KILL" ... "ME" ... "COZ" ... "I'M" ... "ALREADY" ... "INSIDE" ... "YOU" ......... "SICK"

 

W zasadzie jednak to nic się nie więcej nie dzieje. Po chwili utwór "Prelude 3.0" dobiega końca i gdy to się dzieje - ekran gaśnie, a na sali znów zapalają się światła, jakby nic się nie stało.

 

 

Jan Kowalski – O co chodziło?

 

Sandman – W sumie to ja nie wiem.

 

Jan Kowalski – To znowu jakiś podstępny plan?

 

Sandman – Nie mam pojęcia. Jestem tak samo zaskoczony jak wszyscy.

 

Shaman – Nic się nie stało, walka będzie kontynuowana, dobry wiatr na buli.

 

Jan Kowalski – Powiało Sharanovitzem.

 

Sandman – Nie mówcie o nim źle. To kolega Kravena... mogłoby mu się zrobić przykro.

 

Jan Kowalski – Kravenowi? Przykro?

 

Realizator pokazuje, że na trybunach Psycho bardzo się ucieszył, że jakieś fajne efekty były. Bubba i Yamato Konoe raczej zbytnio nie przejęli się tą wcześniejszą sytuacją. Ot rzecz jaka czasem zdarzała się w EWF, nie ma więc powodu by jakoś specjalnie dramatyzować. Sędzia Antoni Bryndza rozkazuje wrestlerom przygotować się. Wrestlerzy obrzucają się niechętnym spojrzeniem. Krążą wokół siebie, aż w końcu Bombowy Super Sędzia rozkazem uderzenia w gong daje sygnał do rozpoczęcie walki. Natychmiast dochodzi do zwarcia... trwa tam jakaś bliżej nieokreślona szamotanina... żaden z obu panów nie może osiągnąć przewagi i zmuszeni są się rozdzielić... Yamato Konoe jest dość zdziwiony tego typu obrotem sprawy, Kraven poza ringiem i Sandman na stanowisku komentatorskim także... no, ale cóż... dochodzi do jeszcze jednego zwarcia... znów ogromna szamotanina... no i tym razem to jednak Bubba wykorzystuję swoją przewagę fizyczną i z wielkim impetem powala rywala Clotheslinem... ten od razu wstaje, odbija się o liny i zupełnie niespodziewanie próbuje powalić swego przeciwnika Superkickiem, były EWF World Champion jednak nie daje sobie wykonać tej akcji, natychmiast kontruje, rozpędzając się i likwidując rywala Clotheslinem.

 

Jan Kowalski – Fascynująca walka.

 

Shaman – A ja mam pytanie! Do tej pory zwaliście Świętą Trójcą tudzież Triumwiratem... no, ale z tym dziwnym człowiekiem to już będzie was czterech.

 

Sandman – To już nie moje zmartwienie tylko marketingowców.

 

Shaman – Mam pomysł! Uł yeee!! Czy mam pomysł?

 

Jan Kowalski – Mówiłeś przecież, że masz.

 

Shaman – Nazwijcie się T4! Jak Trójca lub Triumwirat, a 4, bo jest was czterech.

 

Sandman – Nie skomentuje tego.

 

Shaman – T4! T4! T4!

 

Jan Kowalski – To się nie przyjmie. Jest mało... takie chwytliwe.

 

Shaman – T4! T4! T4!

 

Sandman – Zadziwiająco mało ciekawe.

 

Walka trwa i w sumie to jest całkiem przyjemnie. Bubba rusza do boju... podnosi Yamato Konoe daje mu kilka wielce urokliwych punchy... a następnie z wielkim impetem wrzuca go prosto w narożnik... rozpędza się i tam przygniata go Splashem.... następnie rozpędza się jeszcze jeden raz... znów próbuje Splasha i dość skutecznie trafia.... akcje te w wykonaniu Bubby i biorąc pod uwagę jego wagę... no cóż... mają dość zabójcze działanie, a na pewno niezbyt przyjemne. Bubba próbuje trzeci raz, ale tym razem jednak książę Konoe odskakuje i były EWF World Champion roztrzaskuje się na słupku narożnika!! To nie było chyba zbyt przyjemne... w każdym razie jest to początkowe stadium walki i Bubba w miarę szybko dochodzi do siebie... panowie zaczynają krążyć wokół siebie... dochodzi do zwarcia, jednak nie przynosi ono żadnego rezultatu. Kolejny raz krążą chwilę wokół siebie... dochodzi do kolejnego zwarcia... zupełnie niespodziewanie Yamato Konoe z rodu Fujiwarów wykonuje Bubbowskiemu DDT. Ten jednak prawie natychmiast wstaje i momentalnie rzuca Konoe o liny, ten odbija się, Bubba natychmiast próbuje Clothesline... ale mu się to nie udaje... lekko traci równowagę i tą sytuację wykorzystuje Japończyk uderzając Neckbreakera. Tymczasem realizator pokazuje, że Kraven w końcu podzielił się ze Scytherem rosyjską wódką [ale dosłownie na jeden łyk], a Psycho chyba z nudów lekko przysnął.

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Jan Kowalski – A tak przy okazji. To co z tym Szakalem?

 

Sandman – Game postanowił, że Szakal zacznie swoje urzędowanie od następnej gali, którą specjalnie dla niego zorganizujemy w Szczecinie. Pierwotnie miał się pojawić już dzisiaj, Pani Zosia bardzo chciała pokazać mu nową kafeterię... no ale cóż... wyjazd służbowy... Szakal to bardzo zajęty człowiek.

 

Jan Kowalski – Ahhh tak.

 

Sandman – Ale bardzo miły i przyjacielski.

 

Jan Kowalski – Oczywiście. No i zorganizuje loterię dla wrestlerów.

 

Sandman – A nie mówiłem, że miły?

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Tymczasem na ringu Yamato Konoe prawie od razu podnosi Bubbę, ale ten niespodziewanie serwuje mu Low Blowa! Mija kilka chwil... obaj panowie zbierają chwilę siły, a następnie podnoszą się. W pewnym momencie dochodzi do kolejnego już dzisiaj zwarcia... Tak jak poprzednio żaden z wrestlerów nie jest w stanie uzyskać znaczącej przewagi i po chwili obaj rozdzielają się... po chwili kolejnej szamotaniny Bubbie udaje się wykonać na japońskim arystokracie coś zbliżonego do German Suplexa... następnie jeszcze jednego... Konoe leży niezbyt przytomny.... Bubba podnosi rywala, a następnie chwyta go za głowę i wykonuje jeszcze Single Arm DDT....  momentalnie pinuje.........1..............2..........kick out!! Bubba jest niepocieszony i tak na wszelki wypadek decyduje się pinować jeszcze raz.........1...........2.......kick out!! Bubba wstaje, po czym pomaga podnieść się swemu rywalowi, chwyta go za rękę i z wielkim impetem wrzuca go do narożnika... rozpędza się i próbuje Splasha.... ale Yamato Konie odskakuje i Bubba rozbija się na słupku narożnika!! Były EWF World Champion dość powoli dochodzi do siebie i w końcu podnosi się, jednak książę Konoe odbija się o liny i powala go potężnym Clotheslinem... następnie podnosi go i bez najmniejszej chwili wahania wymierza mu Tornado DDT....  Bubba wstaje, lecz Konoe uderza jeszcze jednego Clothesline’a... tym razem jednak traci równowagę i obaj panowie przelatują nad linami, po czym rozbijają się poza ringiem.

 

Jan Kowalski – A tak przy okazji... miłościwy imperator Game wie o tym wszystkim?

 

Sandman – O Konoe? Nie bardzo... to taka niespodzianka.

 

Jan Kowalski – Ahhh... niespodzianka. Rozumiem. Chyba się ucieszy.

 

Sandman – Na pewno.

 

Konoe i Bubba walczą teraz poza ringiem. Bryndza nadal nie całkiem żywy leży sobie i w zasadzie to jest niezdolny do funkcjonowania. Nie należy jednak śmiać się z Antoniego, bo to wspaniały i przebojowy sędzia. Wiele już wycierpiał w swym życiu i jak każdy sędzia wielokrotnie, zupełnie bez powodu dostawał przez łeb. Bubba zyskuje przewagę... uderza Japończykiem, a dokładniej jego twarzą o barierki oddzielające ring od publiczności... jeden raz.... drugi.... trzeci.... czwarty.... piąty.... próbuje szósty, ale w Konoe przechodzi do kontrofensywy, uderza go łokciem w brzuch.. Bubba nachyla się, co wykorzystuje Yamato i serwuje mu Neckbreakera... obaj panowie leżą sobie i w zasadzie nie wiadomo o co dokładniej chodzi... to znaczy wiadomo, chodzi o to, że odpoczywają.

 

Jan Kowalski – Wasz japoński kolega na razie tak średnio się prezentuje.

 

Sandman – To bardzo inteligentny człowiek.

 

Jan Kowalski – Nie wątpiłem w to ani przez chwilę.

 

Shaman – A czy nie wątpiłeś nigdy, że ja jestem szamanem?

 

Jan Kowalski – Jeśli Allach istnieje... to niech ześle na ciebie stado dzikich wielbłądów i perwersyjnych beduinów.

 

Sandman – To bardzo ciekawe Janku w jaki sposób od roku 2002 twój komentarz wyewoluował.

 

Shaman – Ewolucja? Modne słowo.

 

Trochę to trwa, ale w końcu wszyscy dochodzą do siebie. Zaczyna się kolejna wymiana ciosów, a obaj panowie przesuwają się w stronę wschodnią (w zasadzie to obojętnie gdzie się przesuwają, ważne dla akcji jest to, że to robią)... tym sposobem docierają w miejsce, gdzie siedzą sobie Scyther i Kraven. Rosjanin jest już trochę znudzony, wódka się skończyła, a mimo zachęty ze strony Scythe’a jego whiskey to on raczej nie ma zamiaru ruszać. No, bo to takie niezgodne z rosyjskim duchem narodowym. W każdym razie doszło do tego, że Yamato zaczyna okładać Bubbę w tych okolicach. Były EWF World Champion próbuje wykonać jakiś cios, ale w zasadzie mu to nie wychodzi, zostaje powalony Clotheslinem, a następnie rzucony prosto na metalowe schodki. Zapewne trochę go to bolało... Konoe chwyta swego przeciwnika za rękę i z impetem rzuca go prosto na barierki oddzielające ring od publiczności. Następnie chwyta jego głowę i uderza nią o wyżej wymienioną barierę.. jeden raz... drugi... trzeci... czwarty... Bubba próbuje kontratakować, ale mu to nie wychodzi. Konoe chwyta go w dość niestabilny sposób i ledwo, ledwo ale udaje mu się przerzucić go  ponad barierką!! Bubba z wielkim impetem spada prosto... na Scythera i jego jeszcze bardziej drogocenne trunki!! (EWF! EWF! EWF! EWF!)

 

Jan Kowalski – No to nie całkiem fajna sytuacja.

 

Shaman – Uł yeee!! Zróbcie zadymę! Shaman! Shaman! Shaman!

 

Sandman – A ty co robisz?

 

Shaman – Zagrzewam się do walki. 

 

Siedzący obok Kraven zaczyna się śmiać w swoim rosyjskim stylu, ale Scytherowi wcale nie jest do śmiechu. Psycho zdrzemnął się i za bardzo go to nie interesuje. Tymczasem Kraven porzuca swoje dotychczasowe miejsce bytowania, przeskakuje ponad barierką i zaczyna naradzać się wraz z Konoe. W tym samym momencie Scy doszedł do wniosku, że tak dalej być nie może, chwycił swoje krzesełko i wycelował prosto we wstającego Bubbę.... ten to jednak nie byle kto, bowiem udało mu się uniknąć ciosu... krzesło tylko świsnęło w powietrzu. Bubba momentalnie ruszył w stronę napastnika i tym oto sposobem zaczął się nadzwyczajny w świecie brawl. Byłemu EWF World Champowi udało się uzyskać przewagę i przerzucić rywala ponad barierkami. Tym sposobem walka przeniosła się w okolice ringu. Konoe nawet ucieszył się z tego faktu, bowiem mógł sobie spokojnie odpocząć... a przeniósł się mianowicie na ring, w okolice nieżywego już od jakiegoś czasu Antoniego Bryndzy. 

 

Jan Kowalski – Jak to zwykle w EWF walka zmieniła się w nie całkiem wiadomo co.

 

Sandman – Nie patrz tak na mnie. Nie mam z tym nic wspólnego... moi przyjaciele także.

 

Jan Kowalski – Tym razem wyjątkowo przyznaję ci rację.

 

Scyther uzyskuje przewagę nad zmęczonym Bubbą... rzuca go ring... ex-World Champion pada... Scy chwyta go za głowę i zaczyna trzaskać nią o metalowy słupek ringu. Nie wygląda to zbyt apetycznie. Na koniec wraca na swoje miejsce na widowni, ale tylko po to by wyciągnąć stamtąd krzesło.. realizator pokazuje, że Psycho w najlepsze sobie śpi i nie przejmuje się otaczającym go światem. Jeden z fanów próbował mu nawet podprowadzić zegarek, ale GRU czuwa. Tymczasem Scy po zabraniu krzesła wraca w okolice ringu, gdzie przywala z niego podnoszącemu się Bubbie przez plecy! Chyba go to bolało.... Bubba próbuje się podnieść, ale obrywa krzesłem jeszcze raz. Scy krzyczy coś o swoich trunkach i chęci założenia winnicy, ale niewiele da się zrozumieć. W pewnym momencie na arenie rozlega się wielki cheer, bo oto spod FeliXtronu wybiega Tool! Scyther głupi nie jest i widzi go... próbuje trafić go krzesłem, ale Phantom unika ciosu, Scy odwraca się, ale tylko po to by oberwać kopniaka w brzuch i Tool Effect [Evenflow DDT]!! (radość na trybunach) Scyther leży..

 

Jan Kowalski – No i fajnie. Zapraszamy, im więcej wrestlerów tym lepiej!

 

Sandman – Trochę się to wymyka spod kontroli.

 

Shaman – Uł yeee!! Yeah! Czadu! Wygrałem Puchar Szczęściarza!

 

Jan Kowalski – To nie jest zbyt fantastyczny powód do dumy.

 

Tool dumny z siebie sprawdza stan Bubby... jednakże ma takiego pecha, że jak spod ziemi wyrasta Psycho. To się musiało źle skończyć... brawl jest dość zażarty... Psycho jednak uzyskuje przewagę i powala Toola... rozgląda się, ale w okolicy nie ma żadnego krzesła, więc musi korzystać tylko z konwencjonalnych, typowo wrestlingowych akcji. Phantomowi udaje się jednak wrócić do akcji i w zasadzie po chwili robi się całkiem wyrównanie. Nikt nie ma ochoty się wtrącić... Bryndza zabity na ringu... Bubba zabity poza ringiem... Scyther żyje, ale szuka czegoś do picia i ma ogólnie ciekawsze rozrywki... w sumie to i tak leży i na za wiele by się nie przydał, Konoe z Kravenem są na ringu i rozmawiają ze sobą.

 

Jan Kowalski – Przepraszam! To miała być walka Yamato Konoe vs Bubba!

 

Shaman – O serio?

 

Sandman – Mnie to tam nie wiele obchodzi.  

 

Jan Kowalski – Pełno dzisiaj Psycho na tej gali... jak tak dalej pójdzie będziemy musieli zmienić nazwę gali z: Wrestlepalooza na Pschopalooza.

 

Shaman – On po prostu umie się sam promować.

 

W końcu Psycho udaje się uzyskać przewagę, powalić Toola, a następnie wykonać na nim bardzo zgrabny i gustowny Psycholity [Evenflow DDT, można oceniać który był ładniejszy... ten teraz czy ten sprzed kilku minut, powodzenia]... Psycho w sumie nie jest zbyt szczęśliwy, że oberwało się Toolowi.. ale tak jakoś głupio wyszło... [to pewnie dlatego, że ktoś próbował zwinąć mu zegarek]. W każdym razie Psycho chce się wycofać w stronę Scythera, ale w tym momencie barierki oddzielające ring od publiczności przeskakuje.... Vaclav... z krzesłem... krzycząc coś w stylu „Przemoc jest zła!”....

 

Jan Kowalski – Przepraszam bardzo. Jestem prawie pewien, że to miała być walka Yamato Konoe vs Bubba... a nie coś w stylu: Scyther vs Tool vs Psycho vs Vaclav vs nieżyjący Bubba.

 

Sandman – To się nawet bardzo wymknęło spod kontroli.

 

Jan Kowalski – Ktoś to kontroluje?

 

Sandman – Trzeba bronić naszych wzniosłych ideałów. (Sandman zdejmuje słuchawki i odchodzi od stanowiska komentatorskiego)

 

Jan Kowalski – Bronić czego?

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Vaclav pokazuje coś Psycho i tłumaczy mu, że nie powinien być taki agresywny, napadać na niewinnych i coś w tym stylu. Psycho przysłuchuje się nawet z zainteresowaniem, bo to ciekawski człowiek jest. Tymczasem obok Vaclava przebiega Sandman, który przypadkowo trąca go łokciem... Vaclav nadal trzymając krzesło traci równowagę, potyka się i całkiem przez przypadek leci prosto na Psycho... odruchowo by zamortyzować upadek wystawia krzesełko przed siebie.... które jak łatwo się domyślić trafia Psycha... w sumie to głupio wyszło i cała ta sytuacja nadaje się raczej do „Nie do wiary” niż do EWF.

 

Jan Kowalski – O Boże... EWF dziczeje.

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Jan Kowalski – Chaos! Chaos!

 

Shaman – Uł yeee!! Shaman çok iyidir!

 

Jan Kowalski – A to co miało znaczyć?

 

Shaman – To po turecku.

 

Vaclav chwycił się za głowę. W sumie to za bardzo nie rozpacza, bo Psycho akurat się należało... no i szczerze mówiąc Vaclav może być z siebie zadowolony. Tymczasem Sandman buchnął zwłoki Bubby i wrzucił je na ring. Jednak w tym momencie zaczyna grać... Slayer i „Here Comes The Pain”...

 

Jan Kowalski – Co to znowu?! Nie! Dajcie spokój!

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Światła zostają przyciemnione... publiczność jest zdezorientowana, ale raczej w sposób typowo negatywny. Spod FeliXtronu wychodzi... Rottweiler!!

 

Jan Kowalski – No nie!! Tylko tego nam tutaj brakowało!

 

Shaman – Uł yeee!!

 

Na arenie znów robi się całkiem jasno, a Rott wolnym i dostojnym krokiem zmierza w stronę ringu. Vaclav próbuje się jakoś ewakuować.. no, ale biedaczek nawinął się na niszczycielską akcję Rottweilera znaną jako Drive-in Terror [patrz roster]. Tymczasem na ringu Sandman i Kraven dobudzili sędziego Bryndzę, a Yamato Konoe pinuje Bubbę..... 1..................2..................3!! (Zwycięzcą i nowym EWF FTW Champem jest: Yamato Konoe!)

 

Jan Kowalski – To już przesada!

 

Shaman – T4! T4! T4!

 

Jan Kowalski – Skończ z tym!

 

Shaman – Uł yeee!

 

Jan Kowalski – Z tym też!

 

Tymczasem Sandman, Kraven i Konoe razem z pasem uciekają z ringu, a następnie przez publiczność ewakuują się z areny. Scyther głupi nie jest i jako tako żyje, więc także przeskoczył nad barierkami oddzielającymi ring od publiczności i w ten sposób chyba uniknął spotkania z Rottweilerem. Podobna sztuka udała się także Psycho, który także przeskoczył nad barierkami i razem ze Scytherem wycofał się na z góry upatrzone pozycje. Tool będąc o wiele bardziej honorowym i odważnym nie ma zamiaru uciekać, co kosztuje go Chokeslama. Po dokonaniu dzieła zniszczenia w tamtejszej okolicy Rottweiler postanowił wejść na ring... gdzie spotkał Bryndzę... no i Bombowy Antoni został rzucony Chokeslamem o narożnik czyli zarobił w ten sposób osławione Death Penalty. Światła zostają przyciemnione, muzyka gra od nowa, a Rottweiler po zniszczeniu kilku wrestlerów w ciszy i skupieniu stoi na środku ringu.

 

Jan Kowalski – W ten sposób chyba będziemy kończyć dzisiejszą Wrestlepaloozę.

 

Shaman – Było świetnie! Shaman był świetny! Uł yeee!!

 

Jan Kowalski – Żegnają państwa... (z rezygnacją w głosie) .... Shaman...

 

Shaman – ... i Jan Kowalski.

 

Jan Kowalski – Oglądajcie następną Wrestlepaloozę. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Koniec transmisji.

 

 

EW Federation 2007

dla:

EWF Group™


Podobała ci się gala? Nie cierpisz jej? Najlepiej będzie jak skomentujesz ją na FORUM.

Powrót na stronę główną


 

(Kilkadziesiąt sekund po oficjalnym zakończeniu gali. Przejście tuż za FeliXtronem. Widać Kravena [z World title na ramieniu], Sandmana oraz Yamato Konoe [z FTW title na ramieniu], którzy dość szczęśliwi kierują się w sobie tylko znanym kierunku. Za zakrętem jednak prawie wpadają na opartego o ścianę Game’a.)

 

Kraven – O! Dobrze, że jesteś. Widziałeś?

 

Game – Widziałem.

 

Sandman – I co? Ładna niespodzianka? Nie dość, że ściągnęliśmy twojego japońskiego towarzysza to jeszcze uprzykrzyliśmy życie kilku idiotom.

 

Game – Nie uzgodniliście tego ze mną.

 

Sandman – No i co z tego?

 

Imperator podchodzi do nich i wychodzi im naprzeciw. W sumie to może być mu trochę głupio, bo jest od nich niższy.

 

Game – Co z tego? To ja jestem imperatorem! To ja jestem boskim Augustem i odnowicielem EWF! To ja dałem EWF pokój! Ten pokój chcę za wszelką cenę utrzymać! Raz ofiarowanej wolności nie zamierzam odbierać. To ona jest istotna! Wolność! Liberté, Egalité, Fraternité!  

 

Sandman (zdziwiony) Mówiłeś serio?

 

Game – Póki jestem w EWF nic może się tu wydarzyć wbrew mojej woli! Nic! Mówiłem, że czas na zmianę naszej dotychczasowej polityki. Ja nie mam czasu i ochoty by się zajmować plebsem albo w ogóle nawet z nim rozmawiać. Wasze zaangażowanie w main-event przyjąłem z wielkim niesmakiem. Jeśli bowiem za bardzo zaczniemy się wtrącać w te sprawy znowu się zaczną wycieczki do mojego biura i wszyscy będą czegoś ode mnie chcieli. Dosyć! Od takich rzeczy będzie tutaj Szakal i Martinez. Ja nie chcę mieć z tego typu sprawami nic wspólnego. Skoro ja się nie angażuje.... (uśmiecha się) ... to wy także musicie przestrzegać reguł narzuconych przeze mnie. Rozumiecie chyba, że w EWF ma być teraz tak... hmm... tak.... romantycznie....

 

Kraven – Spokojnie. Przecież nic takiego się nie stało.

 

Game (zwracając się do Konoe) Oddaj. (pokazuje na pas) Nie potrzebujesz tego... a co do twojej obecności tutaj to musimy poważnie porozmawiać. Mam nadzieję, że na następnej gali będziecie już bardziej spokojni. Prawda?

 

Konoe oddaje Game’owi zdobyty w niezbyt uczciwy sposób EWF FTW title (tym sposobem EWF FTW title został zawieszony).  Po jego otrzymaniu Game odwraca się i odchodzi w swoją stronę zostawiając pozostałą trójkę samą sobie. Za zakrętem spogląda na pas po czym rzuca go gdzieś na bok. Kamerzysta śledzi kroki imperatora aż do wewnętrznego parkingu. W pewnym momencie słychać bliżej nieokreślony głos.

 

Głos – Musimy porozmawiać.

 

Prezes Grupy EWF spogląda na bok i zauważa.... Johna Hangmana!

 

Game – Ahhh... to ty. No cóż. Chyba mam trochę czasu.

 

(Ostateczny koniec transmisji.)