Powrót na stronę główną.

 

 

 

 

 

 

08.05.2010:

jeden dzień przed rozpoczęciem gali

 

 

 

 

(Znajdujemy się przed budynkiem największej areny w Bangkoku. Jak wszystko co ważne w Tajlandii jest ona ozdobiona portretami króla Bhumibola Adulyadeja. Widzimy tutaj delegację zarządu EWF w składzie: Felipe Castro, Scyther, Pan Józef oraz Ponury Grabarz, a także mnóstwo przedstawicieli władz Tajlandii oraz właścicieli hali. Tajscy gospodarze oprowadzają swych gości z EWF po posesji, pokazują miejsca związane z królem, a także samą halę.)

 

Felipe Castro – Tajlandia to był dobry pomysł. Wszystko wskazuje na to, że zyski będą pokaźne.

 

Pan Józef – Fanaberia Hogańskiego okazała się korzystna dla EWF.

 

Felipe Castro – Tak... Bardzo mnie to cieszy. (w zadumie) Co z Szakalem?

 

Ponury Grabarz (zniechęcony) Panie komisarzu....

 

Scyther – Powtarzaliśmy to już setki razy. Szakala nie ma, przepadł, zniknął. Tony Hogański zgłosił nawet jego zaginięcie. Nie był widziany od czasu gali peruwiańskiej. Minęło już mnóstwo czasu.

 

Felipe Castro – Minęło, nie minęło. Szakal jest groźny. On coś planuje.

 

Scyther – Twoje zachowanie zaczyna przekształcać się w jakąś obsesję.

 

Felipe Castro – Nie mam żadnej obsesji! Szakal jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa EWF! Wasza w tym głowa by jego łysa noga więcej nie stanęła w miejscach związanych z EWF!

 

Ponury Grabarz – Gwarantujemy to panu, panie komisarzu.

 

Felipe Castro – Mam taką nadzieję. Liczę na was.

 

Niestety, ale atmosfera nadziei została wkrótce popsuta. Nagle obywatele Tajlandii zaczęli krzyczeć w niebogłosy i pokazywać palcami w powietrze. Zaciekawieni Castro, Grabarz, Józef i Scyther podnieśli swe głowy... a tam, tuż nad halą, zobaczyli wielki sterowiec, który ciągnął za sobą płachtę z jeszcze większym wizerunkiem Szakala! Jego łysina aż lśniła w tajskim słońcu. Nikt nie wiedział co powiedzieć, tylko Józef, wierny wyznawca Szakala cieszył się w skrytości.

 

Felipe Castro (w szoku) Co... co.... co to ma znaczyć?

 

Ponury Grabarz – Wyjaśnimy to.

 

Scyther – Moja propozycja jest być może trochę kontrowersyjna, ale z pewnością skuteczna. Przed śledztwem trzeba się napić. Niech to będzie taka nowa tradycja.

(

(Koniec materiału filmowego.)

 

 

 

09.05.2010

tuż przed rozpoczęciem gali

 

 

 

Dark Match:

Esespe vs Dollar

 

Na ringu stawili się dwaj debiutanci – Esespe z swoim cwaniackim uśmieszkiem i Dollar zacierający ręce. Ponoć ten drugi miał mieć jakąś panią do towarzystwa, ale widocznie miała ciekawsze rzeczy do robienia, niż pojawiać się w strefie mroku. Panowie zostali poinformowani przez Dark sędziego, że czas autopromocji minął i że pora brać się za łby. Obaj wzięli, ale nie za łby, ale tą cenną radę do serca. Przez to jesteśmy świadkami odbicia się od przeciwległych lin i podwójnego Clothesline’a! Dark Sędzia zaczyna obliczać obu zawodników. Nic nie zapowiada, aby mieli wstać. Nagle na ring wpadł Lunatick i kładąc ręce na obu zawodnikach przechodzi do pinu: 1....2....3! (Zwycięzcą walki został: Lunatick!) Po co przyszedł? Skąd on się tu wziął? Dokąd podąża? Tego chyba nigdy się nie dowiemy, ale tajska publiczność nagrodziła dzielnego i walcznego Lunaticka owacją na stojąco.

 

 

Dark Match:

Maniak vs Martin Smith

 

Jeszcze przed gongiem rozpoczynającym starcie w okolicach ringu pojawili się funkcjonariusze GRU pod przewodnictwem samego Ponurego Grabarza. Zapewne poszukiwali jakichkolwiek oznak szakalizmu. Zaskoczeni tym wrestlerzy, oraz Dark Sędzia patrzą na siebie i na nich zakłopotani. Jednak show must go on i arbiter daje znać, by rozpocząć starcie. Maniak jak i Ironclad rozpoczęli obrzucanie się trash talkingiem, czyli po naszemu - mięsem. Obelg i epitetom nie było końca, aż padło określenie - „a ty jesteś łysy!” Na Ponuraka zadziałało to jak płachta na byka - wskoczył na ring i zgasił obu śmiertelnym strzałem łopatą. Podenerwowany Dark Sędzia tłumaczy swojemu staremu znajomemu, że teraz będzie musiał czekać, aż któryś się ocuci i spinuje drugiego, a on czekał właśnie na fajrant. Ponury przeprosił go za to i spinował obu kładąc na nich swą łopatę! Pin...1......2......3! (Zwycięzcą walki został: Ponury Grabarz!) Następnie obu zawodników zabrało GRU.  

 

 

Dark Match:

VipeR vs Ripper

 

VipeR i Ripper, trochę podobnie brzmią te nazwy, nie? Na szczęście wrestlerzy różnili się od siebie wyglądem. Umiejętnościami walki też się poróżnili. Viper przykucnął z deka, zaś Ripper biegał w kółko, co chwilę próbując go zaskoczyć jakimś atakiem. Niczym w grach rpg, ofensywa przyjmowała coraz bardziej złożoną forme- punch, kick, drop kick... Wszystko jednak na marne - żmija została niewzruszona. Wreszcie, gdy Ripper starał się wykombinować coś powalającego, VipeR stanął nagle na wyprostowanych nogach i chwytając go za głowę wykonał Dumping Cutter, by następnie przejść do pinu: 1......2.....3! (Zwycięzcą został: VipeR!)

 

 

 

09.05.2010 – Bangkok, Tajlandia

20 Floreal 218 roku Republiki

 

 

 

(Bangkok to cudne i prześliczne miasto. Pełna nazwa w języku tajskim jest dość skomplikowana, ale jej tłumaczenie na język polski jest dość powabne: Miasto aniołów, wielkie miasto, wieczny klejnot, niezdobywalne miasto boga Indry, wspaniała stolica świata wspomaganego przez dziewięć pięknych skarbów, miasto szczęśliwe, obfitujące w ogromny Pałac Królewski, który przypomina niebiańskie miejsce gdzie rządzi zreinkarnowany bóg, to miasto dane przez Indrę, zbudowane przez Wisznu. Prawda, że pięknie? EWF po raz pierwszy gości w Tajlandii. Jest to więc świetna okazja by poznać kulturę tego pradawnego kraju, a wśród jego mieszkańców wyrobić nawyk regularnego oglądania gal EWF. Trzeba przyznać, że grunt pod wizytę przygotowano już dawno temu, gdyż już od roku 2008 EWF regularnie gości w tajskiej telewizji. Pewna baza fanów została więc skrupulatnie zbudowana. Oto więc nastał dla nich tydzień radości, gdyż Extreme Wrestling Federation oficjalnie zawitało do kraju króla Ramy IX. Nim przeniesiemy się do miejscowej hali realizator zaprezentuje nam najpiękniejsze miejsca stolicy Tajlandii. Tym sposobem zaobserwować możemy: wspaniałe buddyjskie świątynie, na czele z najstarszą Wat Pho znaną też jako Świątynią Leżącego Buddy, świątynię Wat Traimit, w której to miejscowy złoty posąg Buddy waży 5,5 tony, świątynię Wat Arun, która podobno jest bardzo ważna. Warto zwrócić uwagę także na Świątynię Szmaragdowego Buddy. Świątyń, zarówno buddyjskich jak i hinduistycznych, w Bangkoku jest wiele, mówi się, że ponad 400. To całkiem przyzwoity wynik. Wspomnijmy także o Wielkim Pałacu Królewskim, siedzibie szlachetnego króla Bhumibola, który opromienia swój dobry lud wspaniałą dobrocią i miłosierdziem. Oczywiście w Bangkoku spotkać możemy wiele innych atrakcji. Khlongi czyli system wodnych kanałów nadał niegdyś miastu przydomek Wenecji Wschodu. EWF wykorzysta ten fakt przy dzisiejszym main-evencie. Odnaleźć możemy także trochę nowoczesnej architektury jak chociażby wieżowiec Baiyoke Tower II. Na strudzonych pielgrzymów czeka natomiast miejsce znane jako Soi Cowboy, czyli ulica czerwonych latarni. Panie zapraszają o każdej porze dnia i nocy. Warto więc odwiedzić Bangkok by zobaczyć te wszystkie wspaniałości na własne oczy. My natomiast odwiedzamy już miejscową halę, która czeka na przyjęcie miłych gości związanych z Extreme Wrestling Federation. Niestety dla miejscowych fanów zamontowanie telebimów przed halą nie było możliwe, cóż nie zawsze wszystko układa się po naszej myśli. Miejscowi fani licznie zgromadzili się więc w okolicznych barach, knajpach i zakładach fryzjerskich. Ich los nie będzie nas jednak obchodził, gdyż my przenosimy się już do wnętrza budynku. Hala nie jest być może zbyt nowoczesna, ale za to duża. Pełna jest rzecz jasna tajskich fanów, którzy licznie zapełnili arenę. Sporo jest także zagranicznych gości, gdyż Tajlandia to popularne cel podróży turystycznych. Są oczywiście także fani z Kraju Nadwiślańskiego, którzy przywieźli ze sobą liczne transparenty. Oto niektóre z nich: „Kwietniowa Anarchia V była kiepska”, „Nie wzbudziła wielu komentarzy”, „Dlaczego ich brakuje?”, „Dla autora komentarza numer dziesięć przewidziano nagrodę”, „Uśmiech Esmeraldy!”, „Sandman nowym EWF World Champem!”, „Wrócił i już pas?”, „Wrócił i już ma EWF FTW title”, „To jakieś oszustwo”, „Czy przekręty szły?”, „Psycho nie obroni mistrzostwa”, „Toola oszukano”, „On nigdy nie będzie mistrzem”, „Zapamiętamy go jako mistrza sławnych 5 minut”, „Vacleaux domaga się trofeum!”, „Vacleaux zdycha”, „Vaclav zawiódł oczekiwania”, „Vacleaux niedługo przekształci się w Nabeshima’s Generation”, „Razem z Crazy’m utworzą team: SNSD-PL”, „Ładnie powiedziane”, Ale tu gorąco”, „Kocham Chiaki!”, „Mitsuko zostań matką moich wnucząt!”, „Niech żyje niezwyciężona Armia Czerwona!”, „W Moskwie Dzień Zwycięstwa”, „A co w Polsce?”, „Demencja Wajdy i Bartoszewskiego”, „Andrzej zawsze był na usługach władzy”, „Jaka władza, taki reżyser”, „Jaki Gomułka, taki Wajda”, „Głosuję na SR-Crazy’egp”, „A ja na Komunistyczną Partię Chin”, „Nas nie daj się!”, „Walcz z depresję poporodową!”, „Jazzowski jest ok!”, „Chwała mu za to co robi dla białostockiej młodzieży”, „Szakal wróć!”, „Castro wariuje”, „Esmeralda piękna jak zawsze”, „Jak wino”, „Już tyle lat minęło”, „10 lat temu PCW jeszcze istniało”, „Stare, dobre czasy”, „Sandman wcale nie jest stary”, „Niech nam żyje Rewolucja Kulturalna!”, „Dżihad! Dżihad!”, „Allah akbar!”, „Hunwejbini kiepsko dobrani”, „Crash i Bidam mają talent”, „Gdzie jest Monk?”, „A gdzie Tommy Pain?”, „Hangmanie wróć do nas!”, „Tęsknię za Wolfem”, „Chcemy Gangsty!”,  „Jestem 213423553 fanem Dark Avengera!”. Obywatele Tajlandii oczywiście też mają transparenty. Problem jest jednak z nimi taki, że nie tylko są one pisane w jakimś obcym języku, ale na dodatek jeszcze w obcym alfabecie. To utrudnia ich zrozumienie. Pan Wojtek jest dziś bardzo smutny, bo miejscowi autochtoni nie doceniają uroku jego kiełbasek. Cóż, zdarza się. Podobno minister rolnictwa spróbował z ciekawości i mu nawet zasmakowało. Zawsze to jakiś sukces. Nie mamy jednak czasu by zastanawiać się nad losem rządu Tajlandii i jego związków z kiełbaskami Pana Wojtka, bo oto zaczyna grać legendarny EWF Theme, co od razu sprawia, że fani zaczynają skandować (z fajowym, tajskim akcentem): EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! Biedacy zostali dodatkowo zachwyceni mnóstwem efektów pirotechnicznych i wybuchem sztucznych ogni. Jest co podziwiać. Robimy to przez chwilę, aż do momentu, gdy nadszedł wreszcie czas by udzielić głosu naszym ulubionym i najmilszym komentatorom.)

 

 

Tony Hogański – Ratujemy Tajlandię!!

 

Jan Kowalski – Wszystko dzięki tobie.

 

Tony Hogański (rumieni się) Naród tajski jest tego warty.

 

Jan Kowalski – Słyszałem, że spotkały cię wielkie zaszczyty.

 

Tony Hogański – To prawda. Mogę się pochwalić?

 

Jan Kowalski – Później Tony. Będą specjalne materiały filmowe na ten temat. Nie ma co uprzedzać faktów.

 

Tony Hogański (zachwycony) O! Świetnie! Coś jak Tosterska Kronika Filmowa?

 

Jan Kowalski – Właśnie tak. Wszystko dla ciebie. Masz wszystko.

 

Tony Hogański (szczęśliwy) Mam.

 

Jan Kowalski – Tym miłym akcentem witamy państwa serdecznie na kolejnej Wrestlepaloozie.

 

Tony Hogański – Na żywo z Bangkoku, stolicy Tajlandii!

 

Jan Kowalski – Już w trakcie Kwietniowej Anarchii V Tony był bardzo podniecony problemami tego pięknego państwa. Esmeralda nie mogła mu odmówić. Tym sposobem EWF wylądowało w Tajlandii.

 

Tony Hogański – Oczywiście, że nie mogła mi odmówić. Pokój i dobro są potrzebne narodowi wielkiego króla Bhumibola. Wszak nadchodzi Rewolucja Kulturalna.

 

Jan Kowalski – Zwana też Kulturalnym Dżihadem.

 

Tony Hogański – To w wersji arabskiej. Allah Allahem, ale trzeba zachować świeckość państwa.

 

Jan Kowalski – Naprawdę?

 

Tony Hogański (robi minę a la SLD) EWF musi być laickie.

 

Jan Kowalski – Naprawdę?

 

Tony Hogański – Trzeba usunąć wszystkie krzyże!! One obrażają.

 

Jan Kowalski – Kogo?

 

Tony Hogański – Żartuję przecież. Jestem w dobrych stosunkach z Episkopatem i obiecałem moim kumplom biskupom, że EWF zostanie ostatnim bastionem reakcji.

 

Jan Kowalski – Bardzo to chwalebne z twojej strony.

 

Tony Hogański – Amen.

 

Tony Hogański (z nadzieją) Naprawdę nie mogę się pochwalić?

 

Jan Kowalski (zdecydowanie) Nie.

 

Tony Hogański – Strasznie dzisiaj jesteś drastyczny Janku.

 

Jan Kowalski – Taki fach.

 

Tony Hogański – Powiedz lepiej co tam na dzisiaj przygotował ten nasz cyrk objazdowy na kółkach.

 

Jan Kowalski – Przede wszystkim masz poprowadzić program o nazwie „Tajski Uśmiech Fortuny Tony’ego Hogańskiego”. Dzięki tobie swoich przeciwników poznają: Vaclav, Nas Jazzowski oraz Tool.

 

Tony Hogański – Z przyjemnością poprowadzę tradycyjną, tajską loterię. Mistrz Szakal też miał kiedyś swoją loterię. Postaram się mu dorównać. Chociaż trochę... (popada w zadumę) ... no właśnie! Co z mistrzem?

 

Jan Kowalski – Brak informacji. Nadal. Słyszałem, że zgłosiłeś oficjalnie zagięcie.

 

Tony Hogański – Do kogo ja się nie dobijałem! Policja! CBŚ! ABW! CBA! UOP!

 

Jan Kowalski (przerywa mu) UOP?

 

Tony Hogański – Związek emerytowanych pracowników UOPu. Mili panowie. Głównie starzy SBecy. Całkiem pomocni muszę przyznać. Jeden nawet znał Bieruta. Towarzysz Wiesław mi ich polecił.

 

Jan Kowalski – Kogoś jeszcze zaczepiałeś?

 

Tony Hogański – Owsiak świnia odmówił pomocy. Od teraz będę wspierał Caritas, a nie jego podejrzane interesy spod czerwonej gwiazdy.

 

Jan Kowalski – Brak efektów w poszukiwaniach?

 

Tony Hogański – Starają się jak mogą, ale jak to mówią dupa blada... choć w przypadku mistrza trzeba bardziej powiedzieć, że dupa łysa. Bardziej trafne określenie. Nie mówmy już o przykrościach... (otrząsa się ze smutku) Co tam jeszcze?

 

Jan Kowalski – Zobaczymy walki o EWF Daemusin title, a także o EWF Tag Team titles.

 

Tony Hogański – Jak to możliwe? Nasz norweski Vegard nadal choruje. Jak on może bronić tych pasów?

 

Jan Kowalski – W ramach twojej loterii Nas Jazzowski, Vaclav albo Tool zostaną tam dodani. Któryś z nich zostanie nowym partnerem Crasha i w ten sposób jakoś to pójdzie.

 

Tony Hogański – A co jeśli nie zostaną wylosowani? Jest przecież więcej walk niż wrestlerów do wyboru.

 

Jan Kowalski – Wtedy Crash będzie miał problem.

 

Tony Hogański (kiwa z aprobatą głową) Brzmi to nawet bardzo chwalebnie.

 

Jan Kowalski – A w main-evencie wielka walka! Epicka wręcz! Psycho vs Sandman! Rivers of Bangkok Match! Wygrany bierze EWF World title, a przegrany EWF FTW title.

 

Tony Hogański – Brzmi całkiem nieźle. Naród Tajlandii zasłużył na dobrą galę. Mam nadzieję, że nasze gibony polskie zwane wrestlerami się postarają. Niech to zrobią dla mnie, mojej małżonki i króla Bhumibola!

 

Jan Kowalski – Na pewno tak będzie.

 

Tony Hogański – Tony, ufam sobie.

 

Jan Kowalski – Tymczasem dostaję informację, że zaplecze nas wzywa.

 

Tony Hogański – Przestałem się już tym ekscytować. Trzeba pomagać maluczkim. Szczególnie w tym kraju.

 

 

(Zgodnie ze słowami Jana Kowalskiego przenosimy się na zaplecze. Tutaj dostrzegamy Vitora Hernandeza, dzielnego triumfatora siódmej edycji Pucharu Szczęściarza. Jak widać sukcesy upajają, gdyż Hernandez pewnym siebie krokiem przemierza korytarze hali w Bangkoku. W pewnym momencie z przeciwległego korytarza wychodzi Wasylij Gromow i zastępuję mu drogę.)

 

Wasylij Gromow – Dokąd to?

 

Vitor Hernandez – Czy my się znamy?

 

Wasylij Gromow – A co to za różnica?

 

Vitor Hernandez – Spora. Jeśli się nie znamy to nie mamy o czym rozmawiać. Nie mam pojęcia kim jesteś, a to oznacza, że jesteś mało ważną personą w EWF.

 

Wasylij Gromow – Puchar Szczęściarza zmienia ludzi. Jeszcze jakiś czas temu byłeś nic nie znaczącym śmieciem walczącym w Dark Matchach, a teraz co? Puchar Szczęściarza, EWF Daemusin title shot.

 

Vitor Hernandez – Jednak szukasz zaczepki.

 

Wasylij Gromow – Reprezentuję weteranów Programu Wyspa 2009. Wraz z towarzyszami uważamy, że nie zasługujesz na ten Daemusin title shot. Jesteś w EWF za krótko... (spogląda na niego pogardliwie) ... do tego jesteś żałosny. Swoją obecnością plamisz pamięć o weteranach Wyspy.

 

Vitor Hernandez (uśmiecha się) Strach mnie doprawdy sparaliżował.

 

Wasylij Gromow – Stań w takim razie do walki. Jeśli wygram zajmę twoje miejsce i szansa na zdobycie pasa króla Daemusina będzie moja.

 

Vitor Hernandez – Wszystko pięknie, ale co ja z tego będę miał?

 

Wasylij Gromow – Jestem w stanie załatwić u szefostwa jakąś nagrodę dla ciebie. Coś miłego. Esmeralda ma miękkie serce, na pewno nie pożałuje swej dobroci i szczodrości.

 

Vitor Hernandez (zdegustowany) Nie, wybacz. Nie przekonałeś mnie.

 

Wasylij Gromow – Stawiam swoją karierę na szali. Do tego portret nieodżałowanej pamięci Great Barriego.

 

Vitor Hernandez – Karierę? Nigdy nie skończyłem niczyjej kariery. To może być... interesujące.

 

Wasylij Gromow – Co ty na to?

 

Vitor Hernandez – Gdzie kiedy?

 

Wasylij Gromow – Tu i teraz.

 

Vitor Hernandez – Nie ma sprawy.

 

(Panowie uśmiechają się do siebie, a my wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Wygląda na to, że dostaniemy jakąś bonusową walkę.

 

Tony Hogański – To szczególnie ważne dla obywateli Tajlandii. Oni chcą czuć się docenieni. Chcą wiedzieć, że świat ich wspiera.

 

Jan Kowalski – A EWF im w tym pomaga?

 

Tony Hogański – Tak.

 

Jan Kowalski – Pokój dla Tajlandii! Niech żyje król Bhumibol Adulyadej!

 

Tony Hogański – Niech żyje Rama IX!

 

Jan Kowalski – Tony. Dostaję informację, że już czas na ciebie.

 

Tony Hogański – Tajski Uśmiech Fortuny Tony’ego Hogańskiego?

 

Jan Kowalski – Tak.

 

Tony Hogański – Hura!

 

 

Zaczyna grać niezapomniany przebój Franka Kimono – „Bruce Lee Karate Mistrz”. Publiczność w Bangkoku jest bardzo żywiołowa, zaczyna więc świętować. Znają oni bowiem Tony’ego jako wielkiego przyjaciela ich kraju, narodu oraz ich króla. Toster pozdrawia publiczność i powoli wchodzi na ring. W międzyczasie pojawiła się tu też dziwna maszyna w kształcie Tostera oraz Dagmara Zielińska, który służyć będzie za głupiego Jasia. Jakiś tajski kibic rzucił Tosterowi flagę Tajlandii, którą ten przewiesił sobie przez ramiona. Jest bosko, a Toster dostaje mikrofon.

 

Tony Hogański (po tajsku)Witam wszystkich moich tajskich przyjaciół! Chwała wam i nam! Chwała naszym kolesiom! (wielka radość) Jestem mądrzejszy od Wajdy, więc będę gadał w obcym języku. Toster potrafi! Na dziś EWF przygotowało wspaniały program znany jako Tajski Uśmiech Fortuny Tony’ego Hogańskiego! (znów radość) Pomagać mi będzie dzielna Dagmara Zielińska.

 

Dagmara Zielińska – Dobry wieczór państwu.

 

Tony Hogański – W Tajlandii nie ma Komisji Kontroli Gier i Zakładów, a więc nad wszystkim będę czuwał ja sam, jako delegat rządu tajlandzkiego. Oto zasady loterii. Do obsadzenia są cztery walki i pięć miejsc, a wrestlerów jest trzech. Nasi mali bohaterowie to: Nas Jazzowski, Vaclav oraz Tool. Ja losuję walkę, a Dagmara losuje wrestlera. Wszystko jasne? Jasne. To prosta loteria, ale ja jestem wyjątkowy, a co to oznacza droga Dagmaro?

 

Dagmara Zielińska – Nie mam pojęcia.

 

Tony Hogański (uradowany) Że także ta loteria jest wyjątkowa! Od dzisiaj tajskim bożkiem losu, fortuny, urody i płodności jestem ja, Tony Hogański! Najwspanialszy z najwspanialszych! Zaczynamy losowanie. Dagmaro! Czyń swoją powinność!

 

Zielińska miesza ręką w maszynie i wyciąga stamtąd karteczkę z napisem „Tool”. Następnie to samo czyni Tony Hogański, po czym wyciąga karteczkę z napisem „08”.

 

Tony Hogański – Wiemy więc, że Tool trafił do walki z Mystery Opponentem. Jak zawsze nie bardzo wiadomo kim ten przeciwnik jest.

 

Dagmara Zielińska – Panienka Esmeralda wie.

 

Tony Hogański – Nie wtrącaj się, gdy Toster losuje. Lepiej rób co trzeba i ładnie się przy tym uśmiechaj. Przy następnej loterii możemy cię zawsze zastąpić jakąś młodą i płodną asystentką Esme.

 

Petruella znów uruchamia tajską maszynę, po czym wyciąga karteczkę z napisem „Vaclav”. Toster przystępuję do akcji i wiemy już po chwili, że lider ruchu Vacleaux trafi do walki numer 06.

 

Tony Hogański – Vaclav stanie przed szansą zdobycia EWF Tag Team titles. Dalej Dagmaro, do boju.

 

Dzielna Zielińska niczym Wanda Wasilewska o poranku rzuca się w wir akcji. Po chwili widzimy już trzecią karteczkę, rzecz jasna z napisem „Nas Jazzowski”. Toster przejmuje pałeczkę loteryjną i po krótkiej chwili dostrzegamy numer walki... to znów numer „08”.

 

Tony Hogański – Nas Jazzowski dołączy do Toola i Tajemniczego Pana. To dziwne, bo w tej walce nie przewidywaliśmy udziału dwóch uczestników naszej loterii.

 

Dagmara Zielińska – Coś mogło się popsuć. (wskazuje na maszynę losującą) Tajski syf... (wielki heel heat!)

 

Tony Hogański – Oj Dagmaro, Dagmaro. Nie obrażaj wielkiego narodu. Król może także poczuć się urażony i wtrąci cię do miejscowego więzienia. Zapewniam cię, że tajskie więzienia to nie bajka.

 

Dagmara Zielińska – Przepraszam naród wielkiej Tajlandii w imieniu swoim.

 

Tony Hogański – Pokłońmy się portretowi króla Bhumibola!

 

Zaczyna grać Hymn Tajlandii. Wszyscy ludzie wstają z miejsc na dźwięk jego pięknych słów, nad ringiem pojawia się portret króla Bhumibola Adulyadeja, a wszyscy krzyczą „Niech żyje król Rama IX!”, „Niech żyje król Rama IX!”, Polacy są mili, a więc śpiewają mu swojskie „Sto lat”. Hogański jako wielki przyjaciel narodu tajskiego jest bardzo wzruszony.

 

Jan Kowalski (widać i słychać, że także mu się podobało) Piękny program, piękna uroczystość. Przenieśmy się na zaplecze, by ostudzić trochę nasze emocje.

 

 

(Trafiamy na zaplecze, a konkretniej na przystań tuż przy hali. Widzimy tutaj Vesnę Obrenowić, która intensywnie na kogoś oczekuje. Po chwili przy przystani pojawia się łódka z Sandmanem na pokładzie. Na jego głowie lśni piękny turban, na ramieniu błyszczy EWF FTW title, mina jego pewna, a oczy pełne mądrości.)

 

Vesna Obrenowić – Panie Sandmanie! Panie Sandmanie!

 

Sandman (uśmiechnięty) Od kiedy to zwracasz się do mnie per „pan”?

 

Vesna Obrenowić – Jesteśmy w pracy. Trzeba zachowywać się profesjonalnie.

 

Sandman – Gdyby tak wszyscy pracownicy EWF zechcieli zachowywać się profesjonalnie. Ta federacja byłaby lepsza.

 

Vesna Obrenowić – Dziś... (po chwili wahania) ... staniesz przed szansą zdobycia EWF World title po raz trzeci.

 

Sandman – Psycho to pogrobowiec babolizmu. Ta chora ideologia, na którą ajatollahowie irańscy rzucili fatwę nie może dłużej gnieździć się w EWF, ojczyźnie wolności i czystej, nieskażonej niczym wiary.

 

Vesna Obrenowić – Pojedynek z Białym...

 

Sandman (przerywa jej)Białym, białym... czy ty wiesz co Prorok mówił na ten temat?

 

Vesna Obrenowić – Co takiego?

 

Sandman – I ocieniliśmy was białym obłokiem, i spuściliśmy na was mannę i przepiórki: "Jedzcie wspaniałe rzeczy, w które was zaopatrzyliśmy!" Oni nie Nam wyrządzili niesprawiedliwość, lecz wyrządzili niesprawiedliwość sobie samym.

 

Vesna Obrenowić – W mojej rodzinnej Serbii...

 

Sandman – Niewiasto, czy muszę ci przypominać, że nad twoim Belgradem łopotał niegdyś zielony sztandar Proroka? Dziś załopocze nad EWF.

 

Vesna Obrenowić – A co z Rewolucją Kulturalną?

 

Sandman – Preferuję nazwę: Kulturalny Dżihad. Idę właśnie odwiedzić moich hunwejbinów. Dzisiaj spuszczam ich ze smyczy proroczej.

 

Vesna Obrenowić – To początek Dżihadu?

 

Sandman – Wrogowie Kulturalnego Dżihadu... Psycho... i inni... słuchajcie co rzecze wysłannik Proroka: Kiedy więc spotkacie tych, którzy nie wierzą, to uderzcie ich mieczem po szyi; a kiedy ich całkiem rozbijecie, to mocno zaciśnijcie na nich pęta!

 

(Po tych słowach Sandman wkracza do hali. Wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Mocne słowa Sandmana na koniec wywiadu.

 

Tony Hogański (nadal powstrzymuje wzruszenie) Myślisz, że król doceni moje zaangażowanie?

 

Jan Kowalski – Już docenił.

 

Tony Hogański – Liczę na więcej.

 

Jan Kowalski – Jesteś zachłanny!

 

Tony Hogański – Tak, i jestem z tego dumny.

 

Jan Kowalski – Dostałem informację, że czas przenieść się znów na zaplecze. Przypominam, że będziemy tam świadkami walki Hernandeza z Gromowem.

 

Tony Hogański – Niech biorą ze mnie przykład i dadzą czadu.

 

 

 

Backstage Brawl:

Vitor Hernandez vs Wasylij Gromow

 

 

 

Jan Kowalski – Walka zapowiada się całkiem emocjonująco, prawda?

 

Tony Hogański – Nadzwyczajne walki nigdy nie są emocjonujące.

 

Jan Kowalski – Naprawdę?

 

Tony Hogański – Oj nie wiem Janku. Tak mi się powiedziało. Cały czas czuję ciepło dobroci królewskiej. Nie w głowie mi w EWF i walki jakichś pokrak.

 

Na jednym z korytarzy hali dostrzegamy już Vitora Hernandeza oraz Wasylija Fiodorowicza Gromowa. Panowie są zmotywowani, w niezłym nastrojach, każdy z nich jest pewny swego. Wraz z nimi jest tam Dark Sędzia, który będzie czuwał nad sportowym i uczciwym przebiegiem tego ekstraordynaryjnego pojedynku. Panowie zaczynają powoli się niecierpliwić, aż w końcu Dark Sędzia daje sygnał do rozpoczęci walki. Gromow momentalnie rzuca się na Hernandeza i powala go Clotheslinem. Huk był wielki, gdyż Brazylijczyk wpadł dodatkowo na ścianę. To chyba trochę bolało. Gromow jest już przy nim, opiera się rękoma o ścianę i zaczyna okopywać rywala. Na ciało smutnego Brazylijczyka, ze szczególnym uwzględnieniem twarzy, brzucha i pleców spada mnóstwo, najprawdopodobniej bardzo bolesnych ciosów. Syn Fiodora następnie podnosi swego przeciwnika i wrzuca go na przeciwległą ścianę. Ten zatrzymuje się na niej, więc Rosjanin od razu rozpędza się i chce skoczyć na niego ze Splashem! Ale Hernandez odskakuje i Wasyl rozbija się na ścianie! To chyba trochę bolało. Vitor przechodzi do kontrataku. Podnosi przeciwnika i wymierza mu Side Suplexa. Następnie jeszcze raz podnosi go, ale tym razem jesteśmy świadkami Vertical Suplexa. Nie ma to jak różnorodność w Suplexach. To podstawa radosnej walki.

 

Jan Kowalski – Jak na razie walka całkiem wyrównana.

 

Tony Hogański – Czy król Bhumibol Adulyadej docenia moje starania?

 

Jan Kowalski – Mówiłem ci już. Przecież docenił.

 

Tony Hogański – Mimo wszystko nie jestem do tego przekonany.

 

Jan Kowalski (poklepuje go po ramieniu) Jesteś po prostu skromny.

 

Tony Hogański – Ja? Raczysz żartować. Kpisz ze mnie chyba.

 

Hernandez kontynuuje swą radosną, choć w jego przypadku należałoby raczej powiedzieć: smutną, twórczość. Podnosi przeciwnika, tylko po to by szybko powalić go na posadzkę skutecznym DDT. To musiało boleć. Hernandez znów pomaga rywalowi wstać... ale ten niespodziewanie aplikuje mu Low Blowa! Jeśli DDT bolało, to Low Blow na pewno zabolał jeszcze bardziej. Hernandez zwija się z bólu w rytm samby. Rosjanin przechodzi do kontrataku. Zauważa oparte o ścianę krzesło, chwyta je... i powoli czeka aż jego rywal podniesie się. Cios trafił w szczególnie wrażliwe miejsce, a więc trwa to chwilę. Aż w końcu triumfator siódmej edycji Pucharu Szczęściarza podnosi się... tylko po to by po krótkiej chwili powrócić na posadzkę, po otrzymaniu potężnego chair-shota prosto w twarz! (entuzjazm na arenie) Gromow uśmiecha się, po czym znów pomaga rywalowi wstać, chwyta go za kark i z wielkim impetem wbija w jakieś znajdujące się nieopodal drzwi! Te nie wytrzymały naporu i rozbiły się, co spowodowało, że Hernandez wpadł wprost do jakiejś szatni!! (lekkie: EWF! EWF! EWF!) Syn Fiodora wchodzi tam za nim. Znów pomaga mu się podnieść, po czym wrzuca go prosto na jakąś kanapę. Impet uderzenia ponownie dał o sobie znać i sprawił, że Hernandez wraz z kanapą przekoziołkowali. Trochę to chyba bolało. Gromow uśmiechnął się pod nosem.

 

Tony Hogański – Gromow uśmiecha się niczym funkcjonariusze FSB w Lesie Smoleńskim.

 

Jan Kowalski – To ta sama krew.

 

Tony Hogański – Sugerujesz, że powinniśmy nie ufać Putinowi? On ma przecież szczytne intencje!

 

Jan Kowalski – Putin jest ok.

 

Tony Hogański – Powiedz to Annie Politkowskiej.

 

Jan Kowalski – Powiedz to premierowi. On jest ufny.

 

Tony Hogański – Nasz premier to kurwa.

 

Gromow zadowolony z siebie podchodzi do kanapy, odrzuca ją na bok, by chwycić swego rywala... i niespodziewanie na jego głowie rozbita zostaje wielka butelka z jakimś niezidentyfikowanym płynem!! Imiennik Wasyla IV Szujskiego pada bez życia na posadzkę, a na jego twarzy dostrzegamy ślady krwi. Hernandez natomiast podchodzi do ściany i odrywa od niej kawałek drewna. Któżby szanował elementy dekoracyjne hali. Nie robią tego w Polsce, nie robią tego w Brazylii, więc tym bardziej nie będą takich rzeczy robić w dzikiej Tajlandii. Hernandez czeka aż jego rywal się podniesie. Ten wstaje, wyjmuje ze swoich włosów odłamki szkła, niezbyt pewnym krokiem zaczyna przemieszać się w stronę, w której jak mu się zdaje znajduje się jego rywal. Pewnie ma problemy ze wzrokiem, z uwagi na obrażenia od szkła. Trzeba jednak przyznać, że musiał wyczuć obecność rywala po oddechu, gdyż kierunek był dobry. Niezła szkoła KGB i FSB, powinszować. Z tych wspaniałych umiejętności nie za wiele mu jednak przyszło, gdyż już po chwili otrzymał cios z deski w brzuch... a gdy się nachylił Hernandez poprawił ciosem przez plecy... Gromow twardy, zachwiał się tylko. Vitor Hernandez momentalnie przeszedł jednak do wykonania kolejnej akcji, która dla Rosjanina była dużo groźniejsza, gdyż wiązała się z przyjęciem jednego z firmowych ciosów rywala, mianowicie chwytu o oryginalnej nazwie Shaloooony [Canadian Destroyer]! Od razu pin......1.............2.........kick out!! W niemal ostatniej chwili!

 

Jan Kowalski – Hernandez dzielnie kontratakuje.

 

Tony Hogański – To miły chłopak. Trochę smutny, ale to mu przejdzie.

 

Jan Kowalski – Dlaczego?

 

Tony Hogański – Mój uśmiech, mój styl bycia, mój komentarz, moje żarty: wszystko to sprawia, że życie w Polsce staje się piękniejsze.

 

Jan Kowalski – Nie wiem czy wiesz, ale on wiele w życiu wycierpiał.

 

Tony Hogański – Czy sierotka Marysia płakała? Nie! Czy Koszałek-Opałek załamywał się? Nie! Czy Baltazar Gąbka szlochał? Nie!

 

Vitor Hernandez jest trochę zaskoczony obrotem sytuacji, ale nie ma zamiaru rezygnować z dalszej ofensywy. Podnosi przeciwnika i wrzuca go prosto w stojący nieopodal stojak na ubrania, czy też większy rodzaj wieszaka, jak zwał tak zwał. Liczy się efekt, który dla Gromowa był dość kiepski, chyba nawet jego twarz dość ucierpiała. Hernandez otwiera jakąś szafę i wyciąga z niej kij obłożony drutem kolczastym! Kto by się spodziewał znajdować takie rzeczy w szafach? Vitor rusza w stronę przeciwnika... ten jednak w nadspodziewanym wysiłku poderwał się, wyskoczył do Dropkicka, a dzięki temu trafił w kij obłożony drutem kolczastym, który następnie trafił Hernandeza w twarz!! (lekkie: EWF! EWF! EWF!) To chyba zabolało. Gromow zamroczony od wcześniejszych obrażeń pada obok rywala. Chwilę to trwa, ale w końcu zaczyna czołgać się w jego stronę, dociera na miejsce i pin......1..........2........kick out!! Wasyl zaczyna przeklinać pod nosem. Powoli wstaje, podnosi rywala... ten jakby wraca do życia, ale trzema potężnymi uderzeniami pięścią w twarz zostaje przywołany do porządku. Kopie go w brzuch, a następnie wkłada jego głowę między swoje nogi w przygotowaniu do jakiejś akcji... próbuje go podnieść... ale Hernandez nie daje się! Co więcej prawie natychmiast kontrole z Back Body Dropem!! Gromow rozbija się tuż za nim, a tym bardziej pechowo, że wprost na jakimś stole!! (EWF! EWF! EWF!) Hernandez natychmiast podchodzi do zwłok rywala. To nie koniec pastwienia się nad Gromowem! Vitor Hernandez podnosi go, po czym wykonuje mu Family Killer [Gringo Killer]!! Pin......1............2...........3!! (Zwycięzcą jest: Vitor Hernandez!)

 

Jan Kowalski – Hernandez wygrywa!

 

Tony Hogański – Czy czasem Gromow nie zapowiedział końca kariery w razie porażki?

 

Jan Kowalski – Chyba tak.

 

Tony Hogański – W takim razie być może widzieliśmy ostatnią walkę Gromowa w Extreme Wrestling Federation. Jakoś nie będę płakał z tego powodu.

 

Jan Kowalski – Gromow mógł się przebić, ale coś mu nie wyszło, zabrakło motywacji być może. Hernandezowi jej nie brakuje, jakaś nadzieja dla niego na sukces w EWF więc istnieje.

 

 

(Myślicie, że trafimy teraz na zaplecze? Cóż za pomyłka! Znajdujemy się na zewnątrz hali, na jednym z kanałów w pięknym mieście Bangkoku. Jeszcze piękniejszą i wbrew pozorom całkiem luksusową łodzią płynie Psycho One. Za sterem znajduje się jakiś poczciwy obywatel Tajlandii, wokół mistrza świata krążą tajskie, skąpo odziane, dziewczęta, które uzupełniają jego braki w napojach wysokoprocentowych. W gorącym słońcu Tajlandii cudownie lśni EWF World title.)

 

Psycho – Aż chce się kurwa żyć, a nie walczyć z Sandmanami.

 

Jednak z Tajek uzupełnia właśnie brak szkockiej w szklance EWF World Champa, a tymczasem druga, rzecz jasna idealnie zsynchronizowana, dodaje mu kilka kostek lodu. Psycho jest wyraźnie zadowolony, można by nawet powiedzieć, że rozmarzony. W pewnym jednak momencie jego humor zostaje zmącony.

 

Psycho (zrelaksowany) Ahoj! Bosmanie! Chyba minęliśmy halę.

 

Brak odpowiedzi.

 

Psycho (zdenerwowany) Co się dzieje?

 

Sternik – Spokojnie.

 

Psycho (nadal zdenerwowany)Jak to kurwa spokojnie? Czy ty wiesz kogo wieziesz?

 

Sternik – Niech się pan uspokoi. Z tej łodzi nie ma ucieczki. Do brzegu daleko, woda głęboka... i dość zanieczyszczona. Widzisz tych ludzi na brzegu? O w tym samochodzie o tam? (wskazuje ręką) I tamtych na drugim brzegu? (wskazuje na drugą stronę) Nawet jeśli uciekniesz z łodzi, to oni zatrzymają cię tam. Mówiłem... nie ma ucieczki.

 

Psycho (zrezygnowany)Co teraz?

 

Sternik – Co teraz? Pij, delektuj się pogodą i towarzystwem. Niedługo dopłyniemy do celu.

 

(Łódź płynie dalej, a my wracamy na ring.)

 

 

Tony Hogański – Co to? Porwanie EWF World Champa?

 

Jan Kowalski – Któżby się ośmielił?

 

Tony Hogański – Sandman? Nas Jazzowski? Vaclav?

 

Jan Kowalski – Może ktoś inny?

 

Tony Hogański – Kim jest Mystery Opponent z walki Toola i Nasa? Może to on? Może to jakaś postać z przeszłości EWF?

 

Jan Kowalski – Kiedyś się dowiemy.

 

 

(Ostatnio znaleźliśmy się poza halą, ale czas to zmienić. Znajdujemy się na zapleczu, które słynie ze swoich cudów i wspaniałego klimatu. Jak się okazuje trafiliśmy do sztabu operacyjnego hunwejbinów, to znaczy ekspertów od Rewolucji Kulturalnej. Zauważamy tutaj Crasha, Bidama, którzy ubrani są w jakieś ciekawe, ale bardzo proste mundury w kolorze khaki, a także koreańskich dyktatorów mody, czyli panów znanych jako Elegance Choi i Velvet Lee.)

 

Velvet Lee – Pięknie! Pięknie! Po trzykroć pięknie!

 

Elegance Choi – Bosko! Magnifique!

 

Crash – Wygląda dobrze.

 

Velvet Lee – Opaska z emblematem Miasta Chaosu na ramieniu też wygląda cudnie, prawda?

 

Bidam – Trochę nazistowsko.

 

Velvet Lee (urażony)Ignorant!

 

Crash – Może być, może być.

 

Nagle otwierają się drzwi i do szatni wkracza Sandman. Elegance Choi i Velvet Lee nabożnie skłaniają się w jego stronę. Sandman rzuca turbanem, który idealnie ląduje na stojaku na parasole.

 

Sandman – Pokój temu domowi!

 

Elegance Choi – Pokój heroldowi Proroka! Pokój temu turbanowi!

 

Velvet Lee – Alleluja. Boski turban Sandy.

 

Sandman (dziwnie na niego spogląda)Nie mów tak do mnie.

 

Velvet Lee (spokorniał) Przepraszam.

 

Sandman – Jak moi hunwejbini?

 

Crash – Żyjemy. Kiedy wreszcie będziemy robić coś konkretnego? Mam dość wykładów o historii Arabów, islamu oraz instrukcji od Hogańskiego. Nie mówię, że to źle, ale czas na chaos. Na tym polegać ma ta cała Rewolucja Kulturalna, prawda?

 

Sandman – Kulturalny Dżihad.

 

Crash – Jak zwał tak zwał.

 

Sandman (spogląda na mundury)Usunąć sierp i młot. Zastąpić zielonym półksiężycem.

 

Velvet Lee – Rozumiemy, wprowadzimy poprawki.

 

Sandman – Czy przygotowano moje łoże?

 

Elegance Choi – W pokoju zwanym „Wielki Damaszek Umajjadów” o wysłanniku Proroka. Idealne miejsce by zrelaksować się przed walką.

 

Sandman – Świetnie. Poślijcie po Vesnę.

 

Velvet Lee – Zrobimy to.

 

Bidam (zniecierpliwiony)A co z nami?

 

Sandman – Idźcie wykorzystać zdobytą wiedzę w praktyce. Macie moje błogosławieństwo. Zaprowadźcie wzniosłe ideały i zniszczcie wrogów naszej nowej kultury.

 

Crash (zadowolony) Chaos!

 

Sandman – Później ocenię wasze dokonania i ewentualnie wprowadzimy pewne poprawki. Raport jeszcze dziś otrzyma Esmeralda Martinez, a więc bez szaleństw. Musimy zacząć z umiarem.

 

Po tych słowach Sandman znika za drzwiami pokoju zwanego „Wielkim Damaszkiem Umajjadów”. Velvet Lee i Elegance Choi ruszają za nim by zapewnić mu wszelkie wygody. Hunwejbini zostają sami.

 

Bidam – Ja mam walkę. Dołączę do ciebie jak skończę robotę.

 

Crash (groźnie) Słuchaj obdartusie. Tylko dlatego, że przebrano cię w lepszy strój nie znaczy, że będę wysłuchiwał twoich żalów. Nie prosiłem o to, nie prosiłem o ciebie. Wykorzystam tą całą Rewolucję Kulturalną i bycie hunwejbinem by osiągnąć swoje cele. Mam nadzieję, że nie będziesz mi w tym przeszkadzał.

 

Bidam – Rób co chcesz.

 

Crash – Tak zrobię. Nie potrzebuję twojego błogosławieństwa. Ani twojego... ani jego... (wskazuje na drzwi za którymi zniknął Sandman) Wszystko osiągnę samemu.

 

(Wracamy w okolice stanowiska komentatorskiego.)

 

 

Tony Hogański – Rewolucję Kulturalną czas zacząć!

 

Jan Kowalski – Albo Kulturalny Dżihad.

 

Tony Hogański – Jak zwał tak zwał. Zobaczymy na co stać naszych hunwejbinów.

 

Jan Kowalski – Atmosfera w obozie Kulturalnego Dżihadu nie wygląda na najlepszą. Oni zresztą do siebie nie pasują. Sandman? Bohater legend, dawnych podań i szanowana przez wszystkich legenda? Do tego Crash, który zdobywa kolejne pasy i robi co chce w imię praw Miasta Chaosu... no i ten Bidam... człowiek zjadający kurczaki i mieszkający w szafie.

 

Tony Hogański – Takie połączenie musi przynieść sukces.

 

 

(Trafiamy na zaplecze, w końcu zawsze tam trafiamy, nie ma więc co płakać, tylko jakoś spokojnie wytrwać do końca gali, a przed nami jeszcze daleka droga. Znajdujemy się na jednym z wielu korytarzy. Zauważamy tutaj Ulrykę Rothschild, która wyjątkowo nie pali, a z wielką gracją przemieszcza się po korytarzu. W pewnym momencie spotka Tamarę Ostrowską. Panie padają sobie w objęcia.)

 

Tamara Ostrowska – Ulrike! Dobrze cię widzieć. Jak praca dzisiaj?

 

Ulryka Rothschild – Zbyt gorąco, klimatyzacja nawala, a ja nienawidzę słońca.

 

Tamara Ostrowska – Wielka szkoda. Pięknie jest w tej Tajlandii.

 

Ulryka Rothschild – Scyther dobrze się zachowuje?

 

Tamara Ostrowska – Nie ma go w hali od kilku godzin, mam wolne. Załatwia jakieś sprawy na mieście. Podobno coś ważnego.

 

W tym momencie na korytarzu obok pojawia się Aero. Wokół jego pasa widzimy obwiązany EWF Daemusin title.

 

Tamara Ostrowska (wyciągając butelkę wina, taką małą, gruzińską)Pracujesz czy pijesz?

 

Ulryka Rothschild – Najpierw obowiązki, później przyjemności. Aero! Chłopcze! (macha do EWF Daemusin Champa) Pozwól na chwilkę.

 

Aero (podchodząc)Witam miłe panie.

 

Tamara Ostrowska (wyciągając butelkę wina w jego stronę)Łyka?

 

Aero – Mam walkę niedługo. Nie mogę.

 

Tamara Ostrowska – Jesteś zbyt grzeczny. To twój problem.

 

Aero – Naprawdę?

 

Ulryka Rothschild – Ale trzeba przyznać, że idzie ci coraz lepiej. Zdobyłeś Daemusin title, skutecznie go bronisz, pniesz się w hierarchii. Wytrwałość to klucz do sukcesu w EWF.

 

Aero – Wiem o tym. Jestem wytrwały. Dlatego jestem EWF Daemusin Champem... a to dopiero początek.

 

Tamara Ostrowska (wyciąga program dzisiejszej gali)A z kim to dzisiaj walczymy? Lunatick? Vitor Hernandez?

 

Ulryka Rothschild – Ten ostatni stoczył dzisiaj nieplanowaną walkę.

 

Aero – Wiem. Będzie więc zmęczony, a to szansa dla mnie. Jednak przypominam, że to ja jestem EWF Daemusin Champem. To inni mają coś do udowodnienia, a nie ja.

 

Ulryka Rotschild – A Lunatick?

 

Aero – Dopiero zaczyna swoją przygodę z EWF... ale wyraźnie odstaje ode mnie jak i od Hernandeza. To chyba jakaś pomyłka, że on znalazł się w tej walce.

 

W tym momencie otwierają się drzwi i na korytarzu pojawia się Lunatick!

 

Lunatick – Sam jesteś pomyłka! Nadchodzi era Lunaticka!!

 

Tamara Ostrowska – Powiało grozą.

 

Ulryka Rothschild – ... a ja nie mam fajek.

 

Lunatick – Przygotuj się ty mały, żałosny Aero na nową erę. Erę Lunaticka!

 

W tym momencie otwarły się inne drzwi i słychać donośny śmiech. To Nigel Moron!

 

Nigel Moron – Hahahaha!

 

Aero – Z czego ta radość?

 

Nigel Moron – Znów zapomniałem bagaży. A walka niedługo.

 

Ulryka Rothschild – Też celujesz w EWF Daemusin title?

 

Nigel Moron – Dzisiaj Bidam i Hendrixon, a na następnej gali ten pas... (wskazuje w stronę Aero) ... będzie mój.

 

Tamara Ostrowska – Jak chcesz walczyć bez bagaży?

 

Nigel Moron – Mam tajski strój narodowy. Dostałem od mojego miejscowego fana.

 

Aero (patrzy z politowaniem)Jeszcze wiele wam brakuje by osiągnąć sukces w EWF.

 

Tamara Ostrowska – Napijmy się Ulrike.

 

Ulryka Rothschild (zniechęcona) Słuszna koncepcja.

 

(Koniec przedstawienia. Wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Co o tym sądzisz Tony?

 

Tony Hogański – Wiesz, że poznałem gubernatora Bangkoku?

 

Jan Kowalski – Wiem, słyszałem.

 

Tony Hogański – Pan Apirak Kosayothin. Piękne imię, prawda?

 

Jan Kowalski – Prawda.

 

 

(Trafiamy znów na zaplecze. Tym razem dostrzegamy Jimmy’ego Hendrixona, który właśnie wychodzi ze swej szatni. Nic dziwnego, bo już za kilka minut przyjdzie mu stoczyć walkę. Były EWF Daemusin Champion już stał w drzwiach, już miał opuścić szatnię, gdy nagle obok niego pojawił się Crash w mundurze hunwejbina EWF i z metalową rurą w ręku.)

 

Crash (z uśmiechem na ustach) Witaj.

 

Po tych słowach Crash wymierzył silny cios metalową rurą prosto w klatkę piersiową Hendrixona. Ten wpadł do szatni i zaczął zwijać się z bólu, przy okazji plując krwią.

 

Crash – Słyszałeś, że mamy Rewolucję Kulturalną?

 

Brak reakcji. EWF Evolution Champion podchodzi do jednej z szafek na której znajdują się wydania „Kapitału” Marksa w kilku językach świata.

 

Crash – Rewolucja Kulturalna wiele czerpie a maoizmu. Staramy się naśladować nasz chiński oryginał. Oczywiście łącząc to wszystko z elementami islamskimi, zgodnie z sugestią kalifa Sandmana. To ciekawe, prawda?

 

EWF Tag Team Champion podchodzi do próbującego się podnieść Hendrixona i wymierza mu potężnego kopniaka w brzuch.

 

Crash (nachylając się nad nim) Marksizm, leninizm, stalinizm, trockizm i cholera wie co jeszcze to były tylko drogi pośrednio prowadzące do maoizmu. Skoro odkryliśmy maoizm, to po co nam etapy wcześniejsze? Trzeba je odrzucić... i w ten sposób oczyścić kulturę.

 

Obywatel Miasta Chaosu wyjmuje zapalniczkę, po czym podpala szafkę z wydaniami Kapitału. W oczach Hendrixona widać smutek. Crash wraca do niego i dokłada mu jeszcze jednego kopniaka.

 

Crash – Przypatrz się jak płonie. Na tym polega właśnie nasza Rewolucja Kulturalna. Usuwamy z EWF szkodliwe naleciałości, oczyszczamy EWF z takich bzdur jak twój marksizm. Z takich nieudaczników... (spluwa na niego) .... jak ty.

 

EWF Evolution Champion śmiejąc się zaczyna okładać Hendrixona metalową rurą po plecach. Na koniec rozbija kryształowe popiersie Karola Marksa stojące na specjalnym miejscu, a żeby było jeszcze przyjemniej zrywa plakat Jimmy’ego Hendrixa, przeklinając przy okazji poziom intelektualny muzyki, którą tworzył. Widać ona też nie pasuje do Dżihadu i Nowej Kultury.

 

Crash – Rewolucja Kulturalna się rozpoczęła. Przekaż kolegom. Nikogo nie oszczędzimy.

 

(Po tych słowach wychodzi z szatni, a my wracamy do naszych komentatorów.)

 

 

Tony Hogański – Rewolucja Kulturalna to jest coś!

 

Jan Kowalski – Czy Sandman to właśnie miał na myśli? Czy takie były intencje Esmeraldy Martinez?

 

Tony Hogański – Nie marudź Janku. Ja doceniam to dzieło. Marksizm to syf. Następną ofiarą powinni być kolesie z SLD. Im ich mniej tym lepiej dla wszystkich.

 

Jan Kowalski – Tony! Hendrixon został właśnie wyeliminowany z walki! Gdzie tu kultura?

 

Tony Hogański – Jak dla mnie było bardziej kulturalnie.

 

Jan Kowalski – Crash de facto usunął Bidamowi jednego z przeciwników. Niby się nie lubią, ale pomagają sobie wzajemnie.

 

Tony Hogański – Dzielni hunwejbini.

 

Jan Kowalski – Za chwilę przekonamy się jak spisze się drugi z hunwejbinów, Bidam.

 

Tony Hogański (podekscytowany) Na co czekamy? Walkę czas zacząć!

 

 

 

Hardcore Match:

Bidam vs Nigel Moron

 

 

 

Zaczyna grać The Clash i „London Calling”. Publiczność za bardzo nie wie jak zareagować, gdy spod FeliXtronu wychodzi bojownik o kulturę, wyznawca dżihadu, wyjątkowo nie ubrany w jakieś obdarte szmaty, a nowy mundur hunwejbina: Bidam. Spokojnym krokiem dociera na ring, gdzie pozdrawia Lecha Grudzińskiego.

Muzyka zmienia się w coś nieokreślonego, co podobno miało być śmieszne, ale w EWF nie rozumiemy tego typu poczucia humoru. W stronę ringu zmierza Nigel Moron. Tajska publiczność chyba go lubi, bo ma bardzo czarujące imię.

 

Jan Kowalski – Przypominam, że w tej walce miał wziąć też udział Jimmy Hendrixon.

 

Tony Hogański – Po jaką cholerę o tym przypominasz? Widzieliśmy go zaledwie kilka minut temu i wiemy dlaczego go tutaj nie ma.

 

Jan Kowalski – Moim obowiązkiem jest informowanie o wszystkim.

 

Tony Hogański – Moim obowiązkiem jest stanie na straży normalności w EWF. Beze mnie ten cyrk na kółkach dawno by się rozleciał.

 

Jan Kowalski (klepie go delikatnie po ramieniu)Tak Tony. Wszyscy wiemy, że jesteś wspaniały.

 

Lech Grudziński delikatnie prosi obu wrestlerów by przygotowali się do walki, co też oni czynią. Wokół ringu umieszczono spory zestaw różnego typu hardcorowych przedmiotów. Nie ma co się dziwić, to w końcu Hardcore Match, a więc wszelkiego typu asortyment będzie bardzo przydatny. W końcu sędzia daje sygnał do rozpoczęcia walki. Nigel Moron atakuje z impetem Bidama i powala biedaka Clotheslinem! Ten od razu wstaje, ale zaraz otrzymuje kolejnego Clothesline’a! Moron z Fist Dropem spada na przeciwnika. Chwyta go za włosy i zaczyna dziwnie nimi targać, nikt nie wie o co chodzi, ale Moron na pewno, więc nie ma co się zastanawiać dłużej nad tym faktem, zwłaszcza, że walka trwa dalej. Moron podnosi rywala i momentalnie uderza na nim Brainbustera. Pin.......1........kick out! Nigel nie poddaje się, nawet nie protestuje, wszystko rozumie i wszystko przyswaja. Podchodzi do narożnika i wskakuje na niego. Bidam próbuje się podnieść. Moron kontynuuje więc swoją epicką ofensywę i wprost z narożnika skacze na dzielnego hunwejbina z Leg Dropem!! (lekki entuzjazm publiczności!) Moron cieszy się sam do siebie, po czym pin.......1.......2...kick out!

 

Jan Kowalski – Spodziewałeś się takiej ofensywy Morona?

 

Tony Hogański – Janku.... on ma na imię. Nigel.

 

Jan Kowalski – No i co z tego?

 

Tony Hogański – Ludzie o imieniu Nigel potrafią zaskakiwać. Podobno ma zostać twarzą lipcowego EuroPride, czy jak ta parada dziwolągów się zwie. Takie plotki do mnie dotarły.

 

Jan Kowalski – Ja nic o tym nie wiem. Czy władze EWF nie muszą czasem się na zgodzić?

 

Tony Hogański – Nie znam się na tego typu detalach. Spytaj Pana Józefa albo Dagmarę Zielińską. To wybitni fachowcy.

 

Moron podnosi Bidama, po czym Gorilla Press Slamem wrzuca go poza ring!! (znów lekki entuzjazm!) Biedny Bidam poza ringiem cierpi, chyba się tego nie spodziewał. Nigel raduje się w skrytości swego serca, po czym wychodzi poza ring. Podnosi swojego rywala... ale ten uznał, że czas już na kontratak, gdyż momentalnie uderza na nim Inverted Backbreakera!! Moron pada na matę, a Bidam opiera się o krawędź ringu i zaczyna go zasypywać całą serią brutalnych kopniaków. Trwa to chwilę, a brutalność Bidama jest wielka. Moron cierpi. Hunwejbin pomaga mu się podnieść, ale już po upływie zaledwie kilkunastu sekund znów sprowadza go do wysokości posadzki, tym razem poprzez wykonanie pięknego Reverse Implant DDT! Moron leży... Bidam chwyta za leżący nieopodal kawałek deski i zaczyna okładać swego przeciwnika. W ten sposób wymierza mu jeden cios... drugi... trzeci... następnie czwarty.... Nigel Moron ostatkiem sił próbuje się podnieść... ale Bidam jest bezlitosny i z całych sił trzaska go drewnianą deską przez głowę!! Ta rozbija się na dwa kawałki, a mężny Nigel pada na posadzkę i zalewa się krwią.

 

Jan Kowalski – Bidam skutecznie kontratakuje.

 

Tony Hogański – Czarujący człowiek... (po chwili wahania) ... gdy nie jest ubrany w te szmaty to bez wahania mogę go nawet nazwać człowiekiem.

 

Jan Kowalski – Na pewno to doceni.

 

Tony Hogański – To największa pochwała jaką kiedykolwiek ode mnie usłyszy. Niech to doceni.

 

Jan Kowalski – Masz rację Tony. Rozdawaj swe względy uważnie i ostrożnie. Szanuj się, szanuj.

 

Bidam nie rezygnuje z polityki niszczenia swojego przeciwnika. Pomaga mu wstać, a następnie z wielkim impetem wrzuca go prosto w metalowe schodki znajdujące się nieopodal. To chyba bolało... Następnie właściciel stepów mongolskich podnosi leżący nieopodal śmietnik i staje nad swoim rywalem. To był chyba błąd... bo ten gdy się podniósł to nie tylko jakimś nadludzkim wysiłkiem uniknął ciosu, ale także odskoczył na bok, wziął krótki rozbieg i trafił Bidama Dropkickiem prosto w metalowy śmietnik, który w konsekwencji trafił prosto w klatkę piersiową rywala! Całkiem czarująca akcja. Obaj panowie padają na ziemię... Nigel Moron podnosi się pierwszy po upływie jakiegoś czasu. Jest to koleżeński człowiek, a więc pomaga wstać hunwejbinowi, a następnie zaczyna trzaskać jego twarzą o barierki oddzielające ring od publiczności. Tym sposobem Koreańczyk obrywa jeden cios... drugi.... trzeci... czwarty.... piąty.... szósty.... siódmy... na twarzy Bidama pojawiają się oznaki krwi... ale Nigel nie przerywa i jesteśmy świadkami ósmego ciosu... a następnie pojawia się także dziewiąte uderzenie.... następuje próba dziesiątego... ale tym razem Bidam nie pozwala na to. Trafia rywala łokciem w brzuch... następnie od razu doskakuje do rywala, chwyta go i wykonuje na nim Release Dragon Suplex!! Moron pada bez życia... Bidam chwyta go... kładzie jego zwłoki na metalowych schodkach... następnie umieszcza na nich metalowe krzesło... po czym wdrapuje się na narożnik... a po krótkiej chwili skacze na swojego przeciwnika z imponującym Moonsault Leg Dropem!!! (EWF! EWF! EWF!)

 

Jan Kowalski – Co ty na to Tony?

 

Tony Hogański – Zgubiłem gdzieś poranne wydanie miejscowej prasy.

 

Jan Kowalski – To cię smuci?

 

Tony Hogański – Wszystko lepsze od Aborczej, a na pewno media w Tajlandii.

 

Jan Kowalski – Uważaj na siebie. Nie jest bezpiecznie zadzierać z Ministerstwem Prawdy.

 

Zarówno Nigel Moron jak i Bidam leżą poza ringiem. Moron w zasadzie nie nadaje się do żadnego użytku, a Bidam odpoczywa i regeneruje siły po akcji, która kosztowała go niemało wysiłku. Bidam podnosi się pierwszy... chwyta za krzesło, po czym czeka aż jego rywal podniesie się. W przypadku Nigela trochę to jednak trwa, ale Koreańczyk z Północy jest wytrwały. Moron podnosi się... ale tylko po to, by oberwać potężnego chair-shota prosto między oczy!! Nigel pada nieżywy na posadzkę... Bidam odsuwa maty, które zabezpieczają tam wrestlerów przed robieniem głupot, tak że widzimy cementową posadzkę we własnej cementowej osobie. Po chwili natomiast Bidam wykonuje na Moronie jedną ze swoich firmowych akcji, mianowicie Seonggol [Hangman's Facebuster]! Wprost na cementową posadzkę! (lekkie: EWF! EWF! EWF!) Nigel leży bez życia i tchu. Bidam uśmiecha się pod nosem. Chwyta za krzesło, które akurat leżało nieopodal i zaczyna zasypywać ciało rywala ogromną masą brutalnych chair-shotów. Trwa to dłuższą chwilę, a Nigel już po jakimś czasie obficie krwawy. Widać Rewolucja Kulturalna będzie brutalna. Bidam podnosi rywala, po czym wrzuca go wprost na ring. Po krótkiej chwili sam do niego dołącza. Tam podchodzi z nim w rejony narożnika, gdzie wykonuje mu swą kończącą akcję znaną jako Seorabeol [Rope hung cutter]! Hunwejbin bez chwili wahania postanawia zakończyć na tym walkę, a Lech Grudziński znajduje się rzecz jasna w pogotowiu. Pin...........1..................2...............3!! (Zwycięzcą jest: Bidam!)

 

Jan Kowalski – Koniec walki!

 

Tony Hogański – Przecież widzę.

 

Jan Kowalski – Bidam wygrywa. To chyba jednak było do przewidzenia... choć kto wie jakby ta walka wyglądała, gdyby Hendrixon był w stanie walczyć.

 

Tony Hogański – Przeceniasz zdolności Hendrixona.

 

Jan Kowalski – To w końcu były EWF Daemusin Champion!

 

Tony Hogański – Kto jeszcze o tym pamięta?

 

 

(Spodziewamy się przenosin na zaplecze? To źle się spodziewamy! Znów jesteśmy na ulicach Bangkoku, a konkretniej pośród licznych kanałów stolicy Tajlandii. Znów widzimy łódź z Psycho na pokładzie. Jak pamiętamy EWF World Champion został najprawdopodobniej uprowadzony, choć brzmi to trochę dziwnie. Łódź podpływa pod przystań na jakiejś wyspie.)

 

Sternik – Proszę wysiadać. Tam pozna pan odpowiedzi na wszystkie swoje pytania.

 

Psycho (umieszczając EWF World title na ramieniu) Mam taką kurwa nadzieję.

 

EWF World Champion opróżnia ostatnią szklankę szkockiej, po czym dziarsko zeskakuje z łodzi wprost na ląd. Tutaj robi kilka kroków i zauważa wielką drewnianą altanę, która odgrodzona jest od otoczenia jedwabną zasłoną. Psycho odsłania ją i wkracza na drugą stronę. Tutaj wszystko jest piękne i luksusowe. Tuż nad brzegiem rzeki widzimy drogie kanapy, kilkudziesięciocentymetrową plazmę, wielką i szalenie nowoczesną lodówkę. Na około kręcą się półnagie Tajki. Psycho nie wie o co chodzi... dopóki przy grillu nie zauważa uśmiechniętej od ucha do ucha postaci Scythera. Honorowy komisarz jest w wybornym humorze.

 

Scyther – Witaj w moim królestwie.

 

Psycho – Prawie uwierzyłem w porwanie.

 

Scyther – Wybacz. Niewinny żart.

 

EWF World Champion jeszcze raz podziwia wspaniałości otoczenia, po czym zajmuje miejsce na kanapie. Ma stąd świetny widok na rzekę w której wesoło pływają jakieś ryby.

 

Scyther – Raj! A wszystko za pieniądze EWF!

 

Psycho – Dobrze jest być honorowym komisarzem. (uśmiecha się) Może też zostanę?

 

Scyther – Czeka cię Rivers of Bangkok Match. Mam nadzieję, że w tych luksusowych warunkach wypoczniesz przed walką z tym dziadygą Sandmanem. Czas na przekąski! (spogląda na zegarek) Niedługo będę musiał stąd.... spływać... dosłownie i w przenośni, ale ty nie krępuj się.

 

Psycho – Nie zamierzam.

 

Scyther (zagląda do swojej szklanki) Dziewczyny? Co to kurwa ma być? Szklanka pusta? Czy wy wiecie co Szakal mówił na ten temat?

 

Nie wiedzą.

 

Scyther – Mówił: „kawa kurwa ma być”. Ja gustuję w innych trunkach, ale to nie zmienia faktu, że one też mają kurwa być!

 

(Trunki na życzenie Scythera pojawiają się. Atmosfera jest piękna. Scy i Psycho są chyba szczęśliwi. Nic tu po nas, czas wracać w okolice stanowiska komentatorskiego.)

 

 

Jan Kowalski – Jak pięknie.

 

Tony Hogański – Też tak uważam.  

 

Jan Kowalski – Czy to oznacza, że twoim zdaniem Scyther jest lepszym komisarzem niż Szakal?

 

Tony Hogański – Janku! Nie bluźnij!

 

Jan Kowalski – Czy ja coś złego powiedziałem?

 

Tony Hogański – A kysz! Zgiń przepadnij! Kusicielu!

 

Jan Kowalski – Kusicielu?

 

Tony Hogański – To twój nowy pseudonim.

 

 

(Biuro Esmeraldy Martinez słynie ze swojego piękna, które urzeka wszystko i wszystkich. Warto więc się tam przenosić, robimy to więc teraz, bo bardzo tęsknimy za naszą panią prezydent, której to długich nóg nie było nam dane dzisiaj jeszcze oglądać. Gabinet ten jest piękny i bajecznie udekorowany. Spostrzegamy tutaj: Esmeraldę Martinez oraz jej długie nogi, która samodzielnie przegląda jakąś fascynującą prasę kobiecą, a także asystentki Tamarę „Antonellę” Ostrowską oraz Agnieszkę „Alienor” Sorel.)

 

Esmeralda Martinez (odrywając się od lektury)Jakieś wieści w sprawie Rewolucji Kulturalnej?

 

Tamara Ostrowska – Sandman wziął się ostro do pracy.

 

Esmeralda Martinez (marszcząc brwi) Antonello... znowu piłaś.

 

Tamara Ostrowska – Nieprawda!

 

Esmeralda Martinez (grozi jej palce) Oj bo się pogniewamy!

 

Agnieszka Sorel – Sandman dyryguje całym programem Rewolucji Kulturalnej, a hunwejbini realizują ją z pełną zawziętością.

 

Esmeralda Martinez – Bardzo dobrze. Pamiętajcie, żeby wezwać dzisiaj Sandmana do mnie. Chcę widzieć raport na temat przebiegów Rewolucji Kulturalnej.

 

Agnieszka Sorel – Tak panienko.

 

Esmeralda Martinez – Jakieś wieści od naszego Mystery Opponenta?

 

Tamara Ostrowska – Jest już na terenie hali. Wszystko idzie zgodnie z planem.

 

Agnieszka Sorel – Nieczęsto taka persona pojawia się w EWF.

 

Esmeralda Martinez (ciężko wzdycha)Nie ufam mu. W zeszłym roku miał też powrócić, i co? Stoczył walkę jako Mystery Opponent z Kravenem i zaraz później się wycofał.

 

Tamara Ostrowska – Tym razem tak nie musi być.

 

Agnieszka Sorel – On obiecuje poprawę.

 

Esmeralda Martinez (eksponując swoje długie nogi)Nie macie pojęcia ile setek ludzi leżało u mych stóp i błagało o przebaczenie, o jeszcze jedną szansę, o szansę.

 

Tamara Ostrowska – I co?

 

Esmeralda Martinez – Wielokrotnie odmawiałam prawa łaski.

 

Agnieszka Sorel – Jak Bierut.

 

Esmeralda Martinez – Oj! Asystentki! Chcecie chyba dzisiaj jakąś dodatkową pracę dostać. Podpadacie mi, oj podpadacie.

 

Tamara Ostrowska – Niech panienka się tak tym nie przejmuje.

 

Esmeralda Martinez – Czy dokumenty z Tajwanu już dotarły?

 

Agnieszka Sorel – Tak panienko.

 

Esmeralda Martinez – Świetnie.

 

(Na tym kończymy transmisję z gabinetu Esmeraldy Martinez i z wielkim żalem, ale jednak musimy powrócić w okolice ringu, gdzie nasi komentatorzy już na nas czekają.)

 

 

Tony Hogański – Pamiętasz Janku jaką suką Esmeralda była w 2002 roku?

 

Jan Kowalski – Kojarzę, ale jak przez mgłę.

 

Tony Hogański – Widząc teraz ten radosny uśmiech Esmeraldy trudno mi w to po prostu uwierzyć.

 

Jan Kowalski – Oglądaj archiwalne gale.

 

Tony Hogański – Dziękuję za poradę łaskawco.

 

 

(Spodziewamy się znów przenosin na zaplecze? To błąd! Zwłaszcza w mieście takim jak Bangkok! Znajdujemy się na zewnątrz hali, przy okolicznej przystani. Widzimy tutaj Mariusza Maxa Kolanko.)

 

Mariusz Max Kolanko – Proszę państwa. Otrzymałem sprawdzoną, tajną informację, że za chwilę przypłynie tutaj łodzią bożyszcze tłumów białostockich i połowy Polski: Nas Jazzowski. Jako fantastyczny reporter mam zamiar być tu z nim w tym ważnym dla niego momencie i na bieżąco relacjonować jego przybycie do hali.

 

Mija minuta.

 

Mariusz Max Kolanko – Czekamy.

 

Zbliżenie na okoliczny kanał. Mija kolejna minuta.

 

Mariusz Max Kolanko – Nadal czekamy.

 

W tym momencie za plecami Mariusza Maxa pojawia się Nas Jazzowski. Jak się okazuje był on już w hali, a więc informacje dzielnego reportera okazały się błędne. Nas chce wyminąć Mariusza, ale ten blokuje mu drogę.

 

Mariusz Max Kolanko – Kilka słów! Nas! Kilka słów dla swoich fanów!

 

Nas Jazzowski (podirytowany) Później!

 

Mariusz Max Kolanko – Domagamy się prawdy! Teraz! Mamy prawo wiedzieć.

 

Były EWF FTW Champion ignoruje reportera i wskakuje do jakiejś motorówki przycumowanej do pomostu.

 

Nas Jazzowski – Wybacz Max, nie mam teraz czasu.

 

Mariusz Max Kolanko – Czwarta władza ma prawo wiedzieć!

 

Max próbuje wskoczyć do motorówki Jazzowskiego, ale ten w tym momencie załącza silnik i odbija od pomostu. Mariusz Max nie był jednak w stanie już zahamować i zamiast trafić do motorówki trafił prosto do wody. Nas obejrzał się tylko, ale widząc, że reporter umie pływać spokojnie oddalił się. Po krótkiej chwili Mariusz wdrapał się na brzeg.

 

Mariusz Max Kolanko – Dziennikarzy nie wolno tak traktować! My możemy więcej od polityków! Fakt, oni są z wyboru, a my niewiadomo z czego, ale to my mamy większy mandat społeczny, a nie oni! Sami go sobie nadaliśmy! O! (grozi w stronę oddalającego się Jazzowskiego) Jeszcze tego pożałujesz! Zniszczę cię w WSI24 i w Aborczej!

 

(Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – A gdzie on się wybiera?

 

Tony Hogański – Widać to w modzie. Jesteśmy w Bangkoku, tu nie można usiedzieć w hali.

 

Jan Kowalski – Sugerujesz, że Nas...

 

Tony Hogański – Korzysta z głównych atrakcji Tajlandii? Zdecydowanie. Choć to mało higienicznie.

 

 

(Tym razem w ramach naszego nowego programu rotacyjnego trafiamy na zaplecze. Tutaj zauważamy Bidama, który zmęczony po swojej walce powoli sunie korytarzem. Drogę zastępuje mu Ulryka Rothschild.)

 

Ulryka Rothschild – Przepraszam....

 

Bidam – Śpieszę się.

 

Ulryka Rothschild – Chciałabym jednak....

 

Nie dowiemy się czego Ulrike by chciała, gdyż na jej ramieniu pojawia się jakaś dłoń. Zbliżenie kamery obrazuje nam, że właścicielem tejże dłoni jest Crash.

 

Crash – On naprawdę się śpieszy.

 

Ulryka Rothschild – Ahhh tak...

 

Bidam – Rewolucja Kulturalna trwa. Nie mamy czasu do stracenia.

 

Crash – Nie chciałabyś chyba doświadczyć Kulturalnego Dżihadu osobiście?

 

Ulryka Rothschild – Nie, oczywiście, że nie. Ja chcę w zasadzie tylko palić w spokoju i od czasu do czasu wypijać wino z Tamarą Ostrowską. To niewiele, prawda?

 

Bidam – Dobra polityka. Hunwejbini ją popierają. Nie jesteś zagrożeniem dla Nowej Kultury.

 

Ulryka Rothschild (zaciekawiona)Naprawdę? A kto jest?

 

Crash (delikatnie się uśmiecha)Choć z nami to się przekonasz.

 

Hunwejbini w towarzystwie Ulryki Rothschild ruszają przed siebie. Mijają kilka korytarzy, aż w końcu trafiają w okolice jakiejś szatni. Drzwi do niej szybko się otwierają i wypada z niej zziajany Vitor Hernandez.

 

Vitor Hernandez – Cholera! Jestem spóźniony! Daemusin title czeka... wszystko przez Gromowa i tą głupią walkę. Niepotrzebnie dałem się sprowokować.

 

Zwycięzca ósmej edycji Pucharu Szczęściarza zaczyna biec w stronę areny, ale jego trucht trwał tylko 32 sekundy, aż do momentu, gdy nie natrafił na brutalnego Clothesline’a od Bidama!! Crash natomiast momentalnie chwycił go za szmaty i wrzucił z powrotem do jego własnej szatni.

 

Crash – On właśnie obraża Nową Kulturę.

 

Hunwejbini wpadają do szatni Hernandeza. Ten podniósł się już z ziemi, ale w ręku Crasha dostrzegamy krzesło, które przed chwilą zdobył jeszcze na korytarzu. Hernandez otrzymuje cios z krzesła prosto w twarz! Pada na posadzkę bez życia. Bidam dla pewności spada na niego z Elbow Dropem. Crash zaczyna demolować szatnię. W pewnym momencie zauważa pluszowego misia.

 

Crash – Co z nim robimy?

 

Bidam – Spalimy?

 

Crash – Czy to obraża EWF? Jak sądzisz Ulryko?

 

Ulryka Rothschild (zapalając papierosa)Zajebiście podoba mi się ta wasza Rewolucja Kulturalna.

 

Crash odrywa misiowi drugie oko i tym sposobem całkowicie oślepia biedaka. Bidam w tym czasie rozrzuca różne sprzęty i pamiątki rodzinne. Ostatecznie hunwejbini podpalają chustę, która służy Hernandezowi to wypłakiwania się.

 

Crash – Żebyś już więcej nie płakał!

 

Bidam – Na nas pora. Zachowuj się i wspieraj Rewolucję Kulturalną.

 

(Hunwejbini oraz Ulryka Rothschild opuszczają szatnię Hernandeza, a my wracamy na ring.)

 

 

Tony Hogański (z radością)Rewolucja Kulturalna! Rewolucja Kulturalna! Rewolucja Kulturalna!

 

Jan Kowalski – Z całą pewnością uważam, że Esmeralda Martinez nie miała tego na myśli.

 

Tony Hogański – Esme rzuciła pewną ideę. Ją interesują rezultaty, a nie metody, którymi się je osiąga.

 

Jan Kowalski – Jakie mogą być efekty tego typu akcji?

 

Tony Hogański – Wspaniałe! Cudowne! Wyśmienite!

 

Jan Kowalski (zrezygnowany)Widzę, że cię nie przekonam. Cóż.... Odreagujemy trochę w trakcie trwania następnej walki.

 

Tony Hogański – Musisz się uspokoić Janku.

 

Jan Kowalski – Mam taką nadzieję.... ale widzisz Tony.... ja cierpię, gdy  EWF szerzy się niesprawiedliwość.

 

Tony Hogański (wybucha śmiechem)Trzeba było w takim razie zatrudnić się w Caritasie, a nie w EWF!

 

 

 

EWF Daemusin Championship:

Aero (c) vs Lunatick

 

 

 

Na hali rozbrzmiewa "Immortal" – Adema. Tajska publiczność reaguje sporej jakości i wielkości cheerem, radość jest miła i bardzo sympatyczna, gdy na arenie pojawia się Aero. Lśni na nim EWF Daemusin title. Aero pozdrawia fanów i radośnie dobiega do ringu, gdzie wita się z prowadzącym tą walkę Antonim Bryndzą.

Muzyka przekształca się w "The only" – Static X, tym razem reakcja jest negatywna, ale raczej niezbyt spora. Publiczność wyraża umiarkowane zainteresowanie, gdy na ringu pojawia się Lunatick.

 

Jan Kowalski – Słyszałeś Tony, że właśnie zaczyna się era Lunaticka?

 

Tony Hogański (zdziwiony)No nie pierdol.

 

Antoni Bryndza jest bombowym sędzią już od lat wielu. Słynie ze swojej znakomitości, a kiedyś w popularności nie tylko dorównywał, ale także przewyższał Tony’ego Hogańskiego. Wydaje się to być dzisiaj niesamowite, ale takie były realia. Odkąd w polskim wrestlingu zabrakło Snake’a Antoni nie jest już taki jak kiedyś. Sędzią jest jednak w dalszym ciągu wyśmienitym. Po krótkiej chwili typowego wprowadzenia walka się rozpoczyna! Niespodziewanie Lunatick momentalnie powala Aero potężnym Spearem!! Tego chyba nikt się nie spodziewał, a już szczególnie sam właściciel trofeum Wielkiego Króla Daemusina. Pin........1..........2..kick out! Luntick podnosi przeciwnika i wpycha go do jednego z narożników. Z wielką furią dopada do niego i zaczyna zasypywać gradem potężnych kopniaków. Następnie pomaga rywalowi wstać i ze sporą dawką siły i energii przerzuca go do przeciwległego narożnika! A już po chwili spada na rywala ze Splashem! Nieładnie, nieładnie, przynajmniej dla Aero. EWF Daemusin Champion próbuje się podnieść, co też mu wychodzi. Lunatick spokojnie czeka na niego... i próbuje Clothesline’a! Ale Aero odskakuje na bok, odbija się o liny i spada na swojego przeciwnika z Crossbody!

 

Jan Kowalski – Jak na razie dość dynamiczna walka. Przypominam, że Lunatick dzisiaj niespodziewanie przerwał jeden z Dark matchy, zdemolował jego uczestników i wygrał tą walkę. Ot taka niespodziewana sytuacja.

 

Tony Hogański (mało zainteresowany) Pomówmy lepiej o królu Daemusinie. Czy mogę dalej snuć swą opowieść?

 

Jan Kowalski – Snujesz ją od roku. To niekończąca się saga, zupełnie jak próby naprawy reform finansów państwa.

 

Tony Hogański – Głupoty opowiadasz, finansów nikt nie próbuje nawet naprawiać. Ja natomiast zawsze i wszędzie opowiadam dzieje króla Daemusina!

 

Jan Kowalski – Oczywiście. To co tam u niego było? Miał jakiś zajebisty bęben, tak?

 

Tony Hogański – Bęben miało królestwo Nangnangu, które król Daemusin miał zamiar podbić przy pomocy swojego syna Hodonga.

 

Aero odbija się o liny... następnie znów powtarza tą akcję... w międzyczasie Lunatick podniósł się... i to był jego błąd, gdyż zaraz oberwał Running DDT! Aero wdrapuje się na narożnik... spogląda na szamocącego się z bólu Lunaticka.... po czym skacze w jego kierunku z Frog Splashem!! Ale Lunatick w ostatnim niemal momencie odsunął się i ex-Flying Man z wielkim łoskotem rozbił się o matę! To chyba bolało. Lunatick momentalnie zwietrzył swą okazję... pin.....1........2.......shoulder up! Cóż, cichaczem walki się nie wygra, Lunatick musi się tego jeszcze nauczyć. Ale okazja była dobra. Chory psychicznie wrestler wstaje... czeka aż Aero dojdzie do siebie... chwilę to trwa, ale w końcu EWF Daemusin Champion wstaje... Lunatick doprowadza do zwarcia... dochodzi do tradycyjnej szamotaniny... przez chwilę żaden z wrestlerów nie jest w stanie osiągnąć przewagi... aż w końcu anarchistyczny fan lunatykowania okazuje się silniejszy, co zważywszy na jego gabaryty w porównaniu z rywalem nikogo nie dziwi, co skutkuje wykonaniem przez niego Vertical Power Slamu. Pin.....1......2........kick out! Lunatick zaczyna się denerwować i pokrzykuje coś w stronę Antoniego Bryndzy. Ten ucisza go gestem dłoni, więc Lunatick pokornieje. Widać bombowy sędzia ma wielki autorytet.

 

Jan Kowalski – Antoni Bryndza w swoim żywiole. Jest tak samo bombowy jak w roku 2002. Ale kto dzisiaj jeszcze pamięta o Bombomanii?

 

Tony Hogański (zirytowany) Janku! Dlaczego mi przeszkadzasz? Podczas walk o ten pas zawsze opowiadam chwalebną historię Goguryeo! Zawadzasz mi swoim nonsensownym komentarzem!

 

Jan Kowalski – Wybacz. Na czym to skończyłeś ostatnio?

 

Tony Hogański – Nangnang został podstępem zdobyty. Tata-król zabił zdradziecką księżniczkę nim książę Hodong zdołał ją uratować. W odwecie Hodong wybił całą rodzinę królewską.

 

Jan Kowalski – Stylowe rozwiązanie.

 

Tony Hogański – Przypomina mi to trochę EWF. U nas też czasem ocieramy się o granicę zbiorowego mordu.

 

Lunatick okiełzna swój gniew, a wszystko za sprawą bombowego sędziego. Antoniemu Bryndzy należą się kwiaty. W międzyczasie Aero próbuje wstać, ale Lunatick od razu powala go Clotheslinem. Próbuje podnieść się jeszcze raz, ale tym razem potężny Lunatick spada na niego z Knee Dropem. EWF Daemusin Champion nie bez powodu posiada ten pas, próbuje więc podnieść się kolejny raz... ale niestety dla niego znów obrywa Clothesline’a, ale trzeba przyznać, że tym razem sporo słabszego. Lunatick jest w świetnym humorze, wprost promienieje psychopatycznym szczęściem. Trzeba przyznać, że perspektywa zdobycia EWF Daemusin title wyraźnie go rozochociła, co w sumie nie powinno dziwić. Lunatick postanawia więc wyczekać aż ex-Flying Man podniesie się. Czeka chwilę.... i czeka.... no i czeka dalej. Aeroplane coś jednak wyjątkowo długo zwija się na macie. Lunatick w sposób iście psychopatyczny, a zarazem anarchistyczny denerwuje się i okazując wielkie zniecierpliwienie sam pomaga wstać swojemu rywalowi. Ten jednak chyba zamarkował całe to udawania, swoją drogą dość niezła taktyka, bo jak gdyby odzyskał siły i nagrodził rywala Scoop Slamem! (entuzjazm publiczności)

 

Jan Kowalski – Aero..... (tu Kowalski przerwał rozumiejąc powagę sytuacji i minę Tostera) Przepraszam Tony, kontynuuj szlachetne dzieje królestwa Goguryeo. Bądź ich kronikarzem!

 

Tony Hogański – Zwycięski Hodong wraz z Daemusinem zdobyli Nangnang i świętowali wielki sukces. A trzeba przyznać, że triumf był ważny, gdyż Nangnang był bogatym i urodzajnym krajem, natomiast Goguryeo było górskim państwem z górą piachu i wiecznymi kłopotami z aprowizacją ludności w żywność.

 

Jan Kowalski – Bardzo ważne zwycięstwo w takim razie. Coś jak Pomorze Gdańskie dla nas. To się liczy. Daemusin faktycznie wielkim monarchą był. Czy mogę nazywać go Kazimierz? Żeby było swojsko.

 

Tony Hogański – Nie obrażaj Wielkiego Króla Daemusina! Szyderco lewacki!

 

Jan Kowalski (uspokaja Tostera) Przepraszam Tony, naprawdę przepraszam. Ja chciałem przywołać tylko postać Kazimierza Wielkiego aby fani mogli zrozumieć podobieństwo w dziejach?

 

Tony Hogański (oburzony) Kazimierza Wielkiego? Czy on zdobył Pomorze Gdańskie? Nie! A król Daemusin Nangnang zdobył! Kazimierz to by tylko za rudowłosymi Żydówkami się uganiał!

 

Lunatick od razu próbuje się podnieść, ale na niewiele mu się to zdało, gdyż został unicestwiony przy pomocy pięknego Lifting DDT. Flying Beast jest chyba lekko zdenerwowany, że pozwolił rywalowi na tak wiele w tej walce, ale już koniec z tym. Podnosi rywala i rzuca go liny, ten odbija się o nie, Aero próbuje trafić go z jakiegoś typu akcją, ale Lunatick unika, odbija się o przeciwległe liny i w tym momencie dostaje Tornado DDT. Koniec tej zabawy. Lunatick mimo wszystko próbuje się podnieść, ale Aero wybija się w powietrze i trafia Dropkickiem prosto w lewe kolano swego rywala... a nastepnie dobija go z pomocą Standing Moonsault!! (wielki entuzjazm) Pin......1........2.......kick out w niemal ostatniej chwili! Flying Beast lekko zdenerwowany wykonuje kilka szybkich, energicznych i bardzo dynamicznych Elbow Dropów na swoim przeciwniku. Następnie wdrapuje się na narożnik... spogląda w dół.... po czym bez wahania skacze z Imploding 450° splash!! (EWF! EWF! EWF!) Lunatick cierpi... a Aeroplane jest jak w transie. Nawet nie ma zamiaru pinować, pomaga rywalowi wstać, rzuca go o liny, po czym łapie za kark i dobija zgrabnym Neckbreakerem! Po tej akcji Lunatick leży, a aktualny EWF Daemusin Champion ponownie wdrapuje się na narożnik... po czym skacze na przeciwnika z Greetings from Aero [Shooting Star Press]!! (słychać skandowanie: Aero! Aero! Aero!) Tym razem to chyba koniec.... pin...........1................2............3!! (Zwycięzcą i nadal EWF Daemusin Champem jest: Aero!)

 

Jan Kowalski – Koniec walki! Aero nadal EWF Daemusin Champem. Czy ta walka wyglądałaby inaczej gdyby wziął w niej udział Vitor Hernandez?

 

Tony Hogański – Byłby zmęczony po walce z Gromowem, a więc szanse Aero nadal byłby duże. Trudno przewidzieć, nawet taki filozof anielski jak ja nie jestem w stanie tego zrobić.

 

Jan Kowalski – Biedny Tony.

 

Tony Hogański – Nie mów tak do mnie. Ja nie mam żadnych słabości.

 

Jan Kowalski – Wybacz, jesteś najwspanialszy.

 

Tony Hogański (zadowolony z siebie) Pewnie, że jestem. No nie martw się Janku... (klepie go delikatnie po plecach) ... wybaczam ci!

 

Jan Kowalski (udaje ulgę) Dziękuję łaskawco.

 

 

(Zgodnie z naszą nową, świecką i tajską tradycją przenosimy się poza obręb hali, a konkretniej do raju jaki na jednej z wysepek Bangkoku stworzył honorowy komisarz Scyther. Piękna to inicjatywa i warta wspierania. Widzimy więc Psycho, który nad brzegiem wyjątkowo czystego kanału relaksuje się przy udziale dużych dawek szkockiej oraz tajskich masażystek, które właśnie wykonują mu masaż łydki. Na jednym z bocznych stolików pięknie połyskuje EWF World title.)

 

Psycho – To jest dopiero życie.

 

Pewnie byłoby to piękne życie, gdyby nagle z wody, tuż za plecami aktualnego EWF World Champa nie wynurzył się... Nas Jazzowski! Publiczność zgromadzona na arenie zareagowała entuzjastycznie, ale oczywiście mistrz świata nie jest w stanie tego usłyszeć. Zamiast tego spokojnie relaksuje się przyjemną atmosferą. Jazzowski tymczasem znalazł się tuż za plecami Psycho, a w jego ręku widać sznur. Były EWF FTW Champion momentalnie przerzucił sznur ponad głową Psycho, tak ze ten zatrzymał się na jego szyi, a następnie mocno ścisnął. Psycho zupełnie zaskoczony zaczął się szarpać i chwytać za szyję, ale w takiej pozycji trudno cokolwiek zrobić. Tajskie masażystki z piskiem rozbiegły się na wszystkie strony świata, a z ręki World Champa wypadła szklanka szkockiej, która rozbiła się na podłodze. Psycho słabnie i nie ma co się dziwić, to nie jest łatwa sytuacja. Na szczęście dla siebie udało mu się wymacać prawą ręką leżącą nieopodal niego butelkę jakiegoś pięknego alkoholu, a następnie cisnąć nim za siebie, wprost w Jazzowskiego. Wprawdzie uderzenie nie było ani celne, bo trafiło w ramię, ani mocne, bo butelka nawet się nie rozbiła, ale swój efekt zrobiło: Nas musiał puścić, co sprawiło, że Psycho natychmiast się wyswobodził. EWF World Champion chwiejnym krokiem rusza w stronę rywala, ale w ręku Jazzowskiego znalazło się drewniane krzesło, które następnie zostało z wielkim hukiem rozbite na głowie Psycho. Ten natomiast padł bez życia. Nas chwycił za butelkę szkockiej i uśmiechając się wylał całą zawartość na nieprzytomnego mistrza świata.

 

Nas Jazzowski – Twoje zdrowie.

 

(Były EWF FTW Champion znów się uśmiecha, po czym wskakuje do luksusowej motorówki należącej do Psycho i odpływa w siną dal. My natomiast wracamy na ring.)

 

 

Tony Hogański – To atak na EWF World Champa!

 

Jan Kowalski (uśmiechnięty) Na to nie ma paragrafu.

 

Tony Hogański – Takie podłe akcje powinny być zakazane! Oczywiście nietykalność cielesna mistrza Szakala także powinna zostać dodana do naszego kodeksu.... (posmutniał nagle)

 

Jan Kowalski – Co się stało Tony?

 

Tony Hogański (przygnębiony) Mistrzu.... gdzie jesteś?

 

Jan Kowalski – Nie martw się. Szakal na pewno się znajdzie.

 

 

(Zgodnie z tajską zasadą naprzemienności trafiamy tym razem na zaplecze hali w Bangkoku. Jest tu cudownie, bo bardzo tajsko. Taki klimat odpowiada wszystkim miłośnikom zdrowej żywności, natury, kultury, a w połączeniu z nowoczesnością i funkcjonalnością wszystko wypada wprost genialnie. Zauważamy tutaj Yoshihito Nabeshimę, który w towarzystwie Chiaki oraz Mitsuko przemiesza się po hali. W pewnym momencie spotykają Tamarę Ostrowską.)

 

Tamara Ostrowska – Witam szanownego księcia....

 

Yoshihito Nabeshima (przerywa jej)Żadnych wywiadów.

 

Tamara Ostrowska – Tu nie chodzi o żaden wywiad.

 

Yoshihito Nabeshima – Mimo wszystko nie mam czasu.

 

Tamara Ostrowska – Esmeralda Martinez jest pod wrażeniem pańskiego stylu, etykiety i wysokiej kultury.

 

Yoshihito Nabeshima (uśmiecha się czarująco w stylu książęcym)Sam jestem pod wrażeniem.

 

Tamara Ostrowska – Dlatego przygotowała dla szanownego księcia podarek. Zapraszam.

 

Zainteresowany japoński książę przy akompaniamencie swoich towarzyszek rusza za Tamarą Ostrowską. Trwa to krótszą chwilę, w końcu docierają do jednego z bocznych korytarzy. Tamara wyciąga klucz i otwiera jakieś drzwi. Po chwili cała czwórka znajduje się w swego rodzaju atrium. Świeci piękne słońce, na środku umieszczono bogato zdobioną ławeczkę w stylu tajskim (a konkretniej z czasów Królestwa Ayathuya). Wszystko natomiast oblane jest morzem kwiatów, a głównie stączyńcem cewiastym, narodowym drzewem Tajlandii.

 

Tamara Ostrowska – Szanowny książę może tutaj swobodnie podumać przed walką.

 

Yoshihito Nabeshima – Dziękuję.

 

(Były EWF Evolution Champion z wielką gracją siada na ławeczce, Tamara Ostrowska wychodzi, Chiaki szczęśliwa zaczyna wąchać kwiaty, tylko Mitsuko nie bardzo wie co tu ze sobą zrobić. My natomiast wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Jak miło ze strony Esmeraldy.

 

Tony Hogański – Bardzo miło. Sympatycznie rzekłbym nawet.

 

Jan Kowalski – Dlaczego ja nigdy takich prezentów nie dostałem?

 

Tony Hogański – Widać nie zasługujesz. Jesteś fuj Janku.

 

 

(W tempie ekspresowym znów przenosimy się backstage. Tutaj widać Mariusza Maxa Kolanko, który zawsze suchy, zawsze czysty i zawsze pewny znajduje się w pełnym pogotowiu by dopaść jakiegoś wrestlera. Wydaje się, że tym razem jego ofiarą będzie Vaclav, który z puszką piwa w ręku kieruje się w stronę wyjścia na arenę.)

 

Mariusz Max Kolanko – Niech będzie pozdrowiona wielka idea Vacleaux!

 

Vaclav (zniechęcony) Tak, tak, tak. (nagle zaczyna dzwonić telefon byłego EWF FTW Champion) Momencik... (odbiera) Halo? Tak, oferta na to Porsche 911 nadal aktualna. W bardzo dobrym stanie proszę pana, bardzo dobrym! Tanio nie oddam... pan nie wie kto był właścicielem tego samochodu... (chwila przerwy) ... nie, nie prymas Glemp... (przerwa) Będziemy w takim razie w kontakcie. Proszę się spieszyć, bo kupcy walą drzwiami i oknami. (kończy rozmowę) Coś jeszcze?

 

Mariusz Max Kolanko – Vaclaeux zawsze mężne prowadzi cały ruch do zwycięstwa!

 

Vaclav – Coś ci się stało Max?

 

W tym momencie Kolanko zrywa z siebie koszulę i widzimy, że pod spodem znajduje się t-shirt z napisem „Ruch społeczny Vacleaux”, następnie odwraca się by pokazać do kamery, że na plecach widnieje napis „Twój kot głosowałby na Vaclava”.

 

Vaclav (dopija piwo)Muszę się napić.

 

Mariusz Max Kolanko – Tak mistrzu!

 

Max wyciąga z kieszeni rosyjskie piwo Baltika ze specjalnej edycji, która została wypuszczona na rynek, gdy Vaclav został twarzą tej marki. Tak więc na samej puszce widzimy wizerunek uśmiechniętego Vaclava. Max otwiera ją i podaje byłemu EWF FTW Champowi. Ten przygląda się jej uważnie.

 

Vaclav (filozoficznie)Piję sam siebie.

 

Mariusz Max Kolanko – Dziś wielki dzień dla ruchu Vacleaux! Odzyskujemy EWF Tag Team titles.

 

Vaclav (opiera się o ścianę popijając piwo)Tak, tak, tak. Zdecydowanie.

 

Mariusz Max Kolanko – Tylko partner coś niepewny.

 

Vaclav – Hunwejbini są na swój sposób sympatyczni. Jeśli Crash okaże w walce tyle umiejętności co zaangażowania w ideały Rewolucji Kulturalnej, to zwycięstwo będzie nasze.

 

Mariusz Max Kolanko – Rewolucja Kulturalna jest zagrożeniem dla ruchu Vacleaux!

 

Vaclav – Nie sądzę.

 

Mariusz Max Kolanko – SR-Crazy i Yoshihito Nabeshima to groźni rywale.

 

Vaclav – Tak, ale nie ma się czego obawiać. Jeśli chce się zdobyć EWF World title, to nie można im ulec. Teraz wybacz Max, ale walka wzywa.

 

Po tych słowach Vaclav oddalił się w stronę wyjścia na arenę. Max był bardzo zadowolony z siebie, do momentu w którym nie pojawił się obok niego Hae Baeguk, agent Vaclava.

 

Hae Baeguk – Wywiad do autoryzacji.

 

Mariusz Max Kolanko – Jakiej znowu autoryzacji?

 

Hae Baeguk – Vaclav nie udziela wywiadów byle komu. Muszę dbać o jego interesy, jego image, jest prestiż.

 

(Max i Baeguk zaczynają mało interesującą kłótnię, a my wracamy na ring.)

 

 

Tony Hogański – Jego prestiż?

 

Jan Kowalski – Masz jakieś wątpliwości?

 

Tony Hogański – Żadnych. Mój wychowanek to dzielny człowiek. Odważny, mężny i sprawiedliwy.

 

Jan Kowalski – To samo mówili o nim w przedszkolu.

 

Tony Hogański – Wiem. Też zrobiłem wywiad środowiskowy.

 

 

(Lądujemy na pięknym zapleczu tajskiej hali. To bardzo urokliwe miejsce, należy je polubić. To obowiązek każdego mądrego Polaka, a kto tego nie rozumie ten nie dorósł do demokracji. Widzimy Toola, który dziarskim krokiem przemierza korytarz hali. Nagle drogę zastępuje mu tajski kurier. Phantom próbuje go wyminąć, ale bez rezultatu.)

 

Tool (poirytowany) Tak?

 

Kurier odpowiada coś po tajsku.

 

Tool – Będę wyjątkowo grzeczny. W czym mogę pomóc poza obiciem twarzy?

 

Kurier znów odparł coś w swoim narzeczu.

 

Tool – Rozumiem, że chcesz przekazać mi przesyłkę. Nie ma sprawy, gdzie mam podpisać?

 

Tajski kurier uśmiecha się z miną zadowolonego gibona. Tool podpisuje gdzie trzeba i dostaje wielką paczkę w zamian. No może nie wielką, ale przeraźliwie długą. Zaciekawiony natychmiast rozdziera opakowanie, z którego wyciąga... sporych rozmiarów miecz, do którego doczepiona została królicza łapka z podpisem „D.A., J.L.”.

 

Tool (do kuriera) Intrygujące?

 

Były EWF World Champion porusza w powietrzu kilka razy mieczem. Po czym delikatnie chwyta za ostrze, a następnie z całej siły uderza tajskiego kuriera przez plecy. Ten pada na posadzkę, co wywołuje spory heel heat na arenie.

 

Tool (filozoficznie) Czy to kwalifikuje się jako kolejny cios w plecy?

 

(Phantom znudzony dziwną przesyłką odrzuca ją na bok i rusza w swoją stronę. Niewinna ofiara pozostawiona zostaje sama sobie. Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Co to wszystko ma znaczyć?

 

Tony Hogański – A cóż oznacza wielkie ocieplenie w stosunkach polsko-rosyjskich?

 

Jan Kowalski – Nie wiem. Nie obchodzi mnie to. Nie wierzę w takie rzeczy.

 

Tony Hogański – To ciekawe, że polski premier jako jeden z nielicznych na świecie uważa rosyjskiego premiera za postać godną zaufania.

 

Jan Kowalski – Nasz premier jest ufny. Wyniósł to z gry w piłkę po kaszubskich boiskach.

 

Tony Hogański – Albo z Wehrmachtu.

 

 

(Jeszcze raz opuszczamy arenę. Tym razem znów znajdujemy się poza halą, a konkretniej tuż obok niej. Jest to ta sama ładna przystań, którą mieliśmy przyjemność oglądać już wcześniej. Nic tu się nie dzieje, woda jest spokojna, kwiatki rosną, tajskie ptaszki śpiewają, słońce świeci. Wszystko do momentu, gdy spokój wody i harmonia dźwięków została zmącona rykiem motorówki. Do przystani przycumował Nas Jazzowski. Zadowolony z siebie wyskoczył na pomost i uśmiechnął się w stronę słońca. Radość nie trwała długo. Momentalnie obok niego wyrosły dziesiątki funkcjonariuszy GRU pod dowództwem Scythera i Ponurego Grabarza.)

 

Scyther – Koniec zabawy.

 

Nas Jazzowski – Co to ma znaczyć?

 

Scyther – Atak na EWF World Champa to poważna zbrodnia.

 

Nas Jazzowski – Co takiego?

 

Ponury Grabarz – Komisarz Felipe Castro osądzi twój czyn.

 

Nas Jazzowski – To bezprawie!

 

Scyther – GRU! Zabrać go!

 

Funkcjonariusze GRU brutalnie chwytają Nasa Jazzowskiego, a następnie eskortują go do wnętrza hali. Scyther oraz Grabarz pozostają na pomoście i chwile wpatrują się w nurt rzeki.

 

Scyther – Dobra robota.

 

Ponury Grabarz – GRU zawsze do usług, panie honorowy komisarzu.

 

(Zadowolony Scy klepie Grabarza po ramieniu, a my wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Co to znaczy? Od kiedy GRU zatrzymuje wrestlerów?

 

Tony Hogański – Biedny Jazzowski. Internowany.

 

Jan Kowalski – Ale za co? Za co?

 

Tony Hogański – Słyszałeś przecież. Za atak na EWF World Champa.

 

Jan Kowalski – Od kiedy to jest nielegalne?

 

Tony Hogański – Nie wiem. Nie mam pojęcia.

 

Jan Kowalski (ciężko wzdycha)Zajmijmy się lepiej czymś innym.

 

Tony Hogański – Co proponujesz?

 

Jan Kowalski – Walka o EWF Tag Team titles.

 

 

 

EWF Tag Team Championship:

Cage Match:

Yoshihito Nabeshima & SR-Crazy vs Crash (c) & Vaclav

 

 

 

Na hali panuje względny spokój, nie licząc kilku okrzyków kilku Tajów w języku niezrozumiałym dla cywilizowanej publiczności. To może przepowiadać nam, że już za chwilę na ringu pojawią się kolejni Słowianie. Za ringiem czekają już Antoni Bryndza i Lech Grudziński, mija krótka chwila, a ze szczytu hali powoli opada metalowa klatka. Cała procedura nie trwa zbyt długo, jeszcze dla pewności sędziowie sprawdzają stabilność konstrukcji. Zapada cisza.

Mija momencik, z głośników uderza SNSD – "Gee" publiczność jest lekko zdezorientowana, lecz po chwili wybucha ogromny cheer, gdyż na rampie pojawia się SR-Crazy, wrestler spokojnym krokiem pokonuje drogę na ring. Mężczyzna przy okazji rozdaje kilka autografów i przybiją kilka piątek. Cztery chwilki później znajduje się przed klatką, do której pospiesznie wchodzi.

Zapada cisza, światła na arenie gasną, po chwili arenę zaczyna obejmować szarość z powodu pojawienia się dymu. Gdy pierwsze opary opadają, na rampie pojawia się dziewięć młodych Azjatek ubranych w mundury japońskiej marynarki wojennej. Każda z urodziwych pań trzyma skrzypce, po chwili kobiety ustawiają się wzdłuż drogi do ringu, każda przed sobą ma mikrofon na stojaku. Po chwili urocze panie zaczynają odgrywać, Thao Nguyen Xanh - Sad Romance. Po chwili na rampie pojawia się wrestler EWF – książę Yoshihito Nabeshima wraz ze swą asystentką Chiaki. Wrestler przyodziany jest w czarną yukatę, a na twarzy ma maskę zakrywającą cześć twarzy od nosa ku brodzie. Młody książę powoli dociera do klatki, gdzie zatrzymuje się obok SR-Crazy'ego.

Zaczyna grać Ozzy Osbourne - „I don’t wanna stop”. Gdy instrumentalny wstęp się kończy, muzyka cichnie, a na rampie wybuchają strasznie jaskrawe i jakże rażące w oczy białe fajerwerki stylizowane na wybuch. Gdy światła powoli dochodzą do poprzedniego stanu, na rampie dostrzegamy Crasha. Wyraźnie zadowolony z siebie rusza w stronę ringu.

Z głośników uderza formacja Camp Kill Yourself – Flesh into gear, co powoduje wzrost entuzjazmu publiczności! Kamera robi zoom out, by pokazać jak najwięcej radujących się fanek i fanów, którzy to trzymają różne transparenty, oraz eksponują wszelakie akcesoria związane z ruchem Vacleaux.. Nagle jednak następuje zbliżenie wycelowane na jedno z wejść na trybuny, gdzie pojawia się sam Vaclav! Tauntuje on przez parę sekund ku uciesze zgromadzonej publiczności i zaczyna powolny pochód ku ringowi, by wreszcie spiąć się na barierkę i wykonać jeszcze jeden taunt. Wreszcie, gdy znajduje się przed konstrukcją klatki, postanawia się na nią wspiąć, to powoduje jeszcze większy cheer na arenie.

 

Jan Kowalski (szturchając Tostera) Tony, Tony... obudź się.

 

Tony Hogański (ziewając) Na brodę proroka Jeremiasza. Z gali na galę wyłażą coraz dłużej.

 

Jan Kowalski – Nic na to nie poradzisz.

 

Tony Hogański – Oczywiście, że poradzę. Nie bój się nieboże, Tony zawsze ci dopomoże.

 

Jan Kowalski – Czyli co?

 

Tony Hogański – Będę zabierał ze sobą poduszkę. Jeśli mają mnie usypiać to niech to przynajmniej robią w kulturalnych i cywilizowanych warunkach. Ot co!

 

Sędziowie sprawdzają gotowość wrestlerów, po czym Antoni Bryndza zakłada łańcuch na drzwiczki, po chwili dokładając do ów systemu kłódkę. Walka się rozpoczyna. Od razu Vaclav i Crash starają się wdrapać na szczyt klatki, aby zaoszczędzić sobie sił i bólu na przyszłość, lecz Nabeshima i Crazy natychmiast dopadają do swych oponentów atakując ich kilkoma uderzeniami w plecy. Vaclav i Crash powracają na ring, rozpoczyna się brawl, Crazy atakuje swego byłego wychowanka – Crasha, a Vaclav niespodziewanie znajduje w sobie nieograniczone pokłady agresji, której celem jest książę Nabeshima. Crazy mimo swej chwilowej przewagi, po chwili zostaje zaatakowany za pomocą eye poke, i teraz tag team Crasha i Vaclava dominuje w ringu. Obydwa tag teamy walczą ze sobą w sąsiadujących narożnikach ringu. Vaclav whipuje Nabeshime do przeciwległego narożnika, to samo czyni Crash z Crazym. Crash i Vaclav rozpędzają się atakując narożniki gdzie widzimy pretendentów do mistrzostwa. Próba ataków Clothesline'ami kończy się fiaskiem, gdyż nowo utworzony tag team SR i Nabeshimy ucieka ze swych poszczególnych narożników. Pretendenci nie tracą czasu i sami atakują lariatami, ten atak kończy się sukcesem. Po chwili ponownie. SR Crazy zaczyna tauntowac, Nabeshima się tylko przygląda co też jego partner wyczynia. Yoshihito chwyta Crasha i whipuje go wprost na jedną ze ścian klatki, posiadacz pasa Evolution pada pod linami. Crazy dalej tauntuje, a Nabeshima wykonuje tę samą akcję na Vaclavie. Na arenie słychać lekkie heel heat, pomieszany z nikłym cheerem, w praktyce nie wiadomo jaką reakcję prezentuje publiczność. Crash i Vaclav powoli wstają, Crazy nie wiadomo dlaczego dalej pokazuje coś w stronę publiczności, ale po chwili Nabeshima doprowadza swego partnera do porządku. Vaclav i Crash są już w pozycji wyprostowanej, ale niespodziewanie Nabeshima i SR rozpędzają się i atakują oponentów za pomocą cross body, wrestlerzy po raz kolejny boleśnie poznają smak klatki! (EWF! EWF! EWF!)

 

Jan Kowalski – Piękna akcja!

 

Tony Hogański – Nie podniecaj się tak. Nie jesteśmy tu w końcu od komentowania walk. No może kiedyś byliśmy.

 

Jan Kowalski – A od czego jesteśmy?

 

Tony Hogański – Ah od radosnych pogawędek rodem z poranku w WSI24. Ja jestem Żakowski, ty Lis. Obaj pierdolimy głupoty i udajemy mądrych, a tak naprawdę gówno wiemy.

 

Jan Kowalski – Naprawdę tak uważasz?

 

Tony Hogański – W sumie to nie. Ja nie udaję mądrego, nie pierdolę głupot i wiem wiele. Nie wiem jak ty Janku, to już sprawa twojego sumienia.

 

Arystokrata rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni ze swym partnerem wracają na środek ringu, wtem maluje się niespodziewany obrazek, Crazy zaczyna wchodzić na górę klatki, a Nabeshima zostaje spoglądając na Vaclava i Crasha. Pierwszy wstaje Crash, dopada do niego książę, który atakuje go dwoma mocnymi uderzeniami łokciem. Sytuację wykorzystuje Vaclav, lider ruchu Vacleaux dobiega do miejsca gdzie wspina się Crazy, po chwili wchodzi po metalowej konstrukcji i atakuje Szaleńca pojedynczymi punchami, SR-Crazy spada na ring. Vaclav jednak pozostaje na "ściance". W tym samym momencie Nabeshima wprowadza Crasha w stan lekkiego knockdownu, na środku ringu powoli wstaje Crazy. Nabeshima pomaga wstać swemu partnerowi, lecz obydwaj zapominają o Vaclavie, który jest już na szczycie klatki i atakuje wrestlerów za pomocą Cross Body! (EWF! EWF! EWF!)

 

Tony Hogański – Mój wychowanek! Prawdziwy Barack Obama polskiego wrestlingu!

 

Jan Kowalski – Jak zawsze

 

Tony Hogański – Słyszałeś, że podobno prawdziwy Obama chciałby przyjechać do Polski, konkretniej na Śląsk. Tutaj upierdliwi dziennikarze nie będą go dręczyć.

 

Jan Kowalski – Dlaczego?

 

Tony Hogański – Jak to dlaczego? Wizyta prezydenta Obamy w kopalni przebiegnie niezauważenie!

 

Jan Kowalski – Co ma do tego Vaclav?

 

Tony Hogański – On jest równie mroczny co oryginalny Obama. Można nawet powiedzieć, że są z tego samego baraku. Z tej samej mlecznej matki, co ich wykarmiła w kniejach Sherwood.

 

Cała czwórka wrestlerów leży na ringu, najbardziej mobilny jest Crash, który powoli chwyta się za ściankę klatki, aby wstać. Gdy to już czyni, dopada do swego byłego mentora, któremu "pomaga wstać" po czym wykonuje snap double arm DDT, po chwili dokładając Chaos City Clutch [Double underhook lock with bodyscissors]. SR-Crazy wyraźnie cierpi, lecz Nabeshima wciąż leży na ringu. Po chwili do akcji powraca Vaclav, który zaczyna kopać Crazy'ego w brzuch. Gdy Crazy jest całkowicie bezsilny, obydwaj wrestlerzy dopadają do Nabeshimy, ale Crash krzyczy na Vaclava, aby zakończyć walkę. Vaclav niechętnie ale zgadza się z Crashem. Obydwaj zaczynają wchodzić na jedną z części klatki. Okazuje się jednak, że książę nie jest tak wykończony jak się wydawało, wrestler sprawnie wstaje, zaczyna wchodzić na klatkę, po chwili znajduje się dokładnie między Vaclavem a Crashem. “Posiadacze” pasów teamowych, próbują stracić młodego Japończyka, ale Kira mocno się trzyma klatki. Vaclav atakuje z werwą, lecz Nabeshima odpowiada tym samym. Po chwili Vaclav chwilowo zaprzestaje swego ataku, gdyż ataki Nabeshimy powodują, iż schodzi o kilka centymetrów w dół. Teraz powstaje mały brawl na klatce między Crashem a księciem. Nabeshima chwyta przeciwnika za głowę i uderza nią kilkukrotnie o klatkę, Crash słabnie, lecz na ratunek przybywa Vaclav, który się już zregenerował. Niestety dla komercyjnego bohatera, zostaje zaatakowany uderzeniami łokciem. Crash i Vaclav ledwo się trzymają, wykorzystuje to Nabeshima, który chwyta obu z głowy, po czym wciska pod każdą ze swych pach i atakuje za pomocą inverted DDT! (EWF! EWF! EWF!) Na ringu ożywa SR-Crazy, wszyscy inni “konają” więc Szaleniec nie atakuje nikogo, tylko wchodzi powoli na szczyt klatki, gdy jest już na górze atakuje za pomocą Shooting Star Press wprost na Crasha! (EWF! EWF! EWF! EWF!)

 

Jan Kowalski – Crazy i Nabeshima zachwycają, prawda?

 

Tony Hogański (oburzony) A co to? Mój wychowanek cię nie zachwyca?

 

Jan Kowalski – Utrzymuje swój stały, wysoki poziom.

 

Tony Hogański – Zjada ich na śniadanko! Z chlebkiem i mroczną musztardą!

 

Jan Kowalski – Rozumiem, że jesteś bardzo przywiązany do Vaclava, ale musisz chyba docenić dzisiejszą klasę Nabeshimy i Crazy’ego.

 

Tony Hogański – Ja nic nie musze. My gwiazdy nic nie robimy i wszystko samo nam przychodzi. Zresztą jestem też profesorem od niedawna, więc mój autorytet wzrósł. Lemingi oglądające WSI24 i słuchające Ministerstwa Prawdy już mnie kochają.

 

Powoli do “życia” wracają Vaclav i Yoshihito Nabeshima. Rozpoczyna się powolny brawl między wrestlerami, lecz lider ruch Vacleaux nie zdaje sobie sprawy, z faktu, że Crazy jest za jego plecami. Szaleniec agresywnie odwraca Vaclava i atakuje punchem, w zamian za to, otrzymuje The Poison [Evenflow DDT]. Vaclav tauntuje, za co zostaje nagrodzony cheerem, lecz błyskawicznie zostaje zaatakowany przez Nabeshime za pomocą speara. Vaclav powoli się podnosi, Nabeshima rozpędza się i zostaje ukarany podwójnym superkickiem od Vaclava i Crasha, który jakimś cudem wraca do aktywnej walki. Crash po raz kolejny chce skończyć walkę, ale Vaclav kategorycznie odmawia, lider Vacleaux wspina się po ściance klatki, I atakuje Nabeshime ze szczytu za pomocą Vaclav's Answer Splash [Frog Splash]! (EWF! EWF! EWF!) Nabeshima oraz Vaclav leża cierpiąc, los Crazy'ego jest podobny. Dlatego Crash postanawia wspiąć sie na klatkę, po kilku chwilach jest już na szczycie, skąd atakuje Szaleńca za pomocą 540 corkscrew senton ale były mentor młodzieńca w ostatniej chwili odsuwa się z miejsca upadku!! (EWF! EWF! EWF!) Kolejna regenerację przechodzi Vaclav, rozgląda się dookoła, lekkie oznaki życia okazuje Crazy, dlatego Vaclav pochodzi od oponenta i kopie go kilkukrotnie w głowę. Następnie pokazuje, że czas skończyć zabawę, cuci Crasha, gdy młodzieniec lekko odpowiada, sam Vaclav wchodzi na górę klatki. Po chwili Crazy budzi się ze “snu” lecz zostaje zaatakowany przez Crasha kilkoma punchami, rozpoczyna się powolny brawl, z którego wychodzi zwycięsko Crazy. Dołącza powoli do Vaclava, który jest już jedną nogą za klatką, Crazy znajduje dodatkowe pokłady siły, wspina się, gdzie ciągnie Vaclava za głowę na górę klatki, tam zaczynają się powoli atakować punchami.

 

Tony Hogański – Ile to jeszcze potrwa?

 

Jan Kowalski – To fascynująca walka, więc mam nadzieję, że jak najdłużej.

 

Tony Hogański – Mój wychowanek coś osłabł. Omamili go sędziowie kurewscy.

 

Jan Kowalski – Kto?

 

Tony Hogański – To taki zwrot.

 

Jan Kowalski – Nie znam go.

 

Na dole ringu do sił witalnych dochodzi Crash, który zaczyna się wspinać po sąsiedniej ściance klatki, tak, że w momencie jego pobytu na górze wraz za Vaclavem “otaczają” Szaleńca. Obydwaj atakują dożywotniego posiadacza TV Title. Niespodziewanie dla rozwoju akcji, do walki wraca Nabeshima, który powoli wchodzi na ścianę klatki, gdzie siedzi Crash. Młody wrestler, posiadacz pasa Evolution, stara się zepchnąć nogą swego oponenta, ale Nabeshima dalej wspina się. Po kilku chwilach i nieudanych próbach zrzucenia, Japończyk jest na samej górze. Na ściance obok, Vaclav okłada się z Crazym, jednakże nie widać przewagi po żadnej ze stron. Znacznie ciekawiej jest obok, gdyż Nabeshima oraz Crash stoją na szczycie klatki, widać mocny brawl, Crash uderza księcia po raz kolejny, Nabeshima cofa się plecami, do skraju klatki, tam chwyta się metalowej linki, na której zawieszona jest konstrukcja. Nabeshima jest o krok od upadku w dół, Crash napiera dalej, wykonuje zwinny rozbieg I chce zaatakować lariatem, ale... zostaje błyskawicznie zaatakowany przez Nabeshime za pomocą Meiji-ishin [Superkick]!! Crash spada z klatki wprost na rozłożone stoły z jedzeniem!! (EWF! EWF! EWF!) Nabeshima wygląda jakby zakręciło mu się w głowie I powoli schodzi z klatki, zatrzymując się nogami na górnej linie.

 

Tony Hogański (wskakuje na stolik i krzyczy w stronę Yoshihito) Wypierdalaj! Wypierdalaj!

 

Jan Kowalski (ciągnie go za nogawkę spodni) Tony, weź się w garść. Co z tobą?

 

Tony Hogański (siada na miejsce) Próbuję ich rozjuszyć by szybko skończyli walkę. Już mi się nudzi.

 

Brawl pomiędzy byłymi posiadaczami pasa FTW, trwa dalej, obydwaj powoli stają na swych nogach, Vaclav wykonuje kilka kopnięć, ale Crazy niektóre blokuje, po czym atakuje punchami, Vaclav lekko się chwieje. Wykorzystuje to Crazy, który chwyta oponenta za głowę I spycha z klatki w stronę ringu... ale w powietrzu głowę Vaclava chwyta Nabeshima i wykonuje Shine-yo Buse [Jumping Cutter] z trzeciej liny!! (EWF! EWF! EWF!) SR-Crazy odpoczywa na szczycie klatki, mijają trzy chwilki i Nabeshima wstaje na środku ringu. W tym samym czasie Crazy zaczyna schodzić z klatki, co udaje mu się. Nabeshima stojąc na ringu ogląda namalowany obraz zniszczenia, następnie wchodzi na klatkę, skąd powoli i z wielką gracją schodzi w dół! (Zwycięzcami i nowymi EWF Tag Team Champami są: SR-Crazy i Yoshihito Nabeshima!)

 

Jan Kowalski – Yoshihito Nabeshima i SR-Crazy zdobywają EWF Tag Team titles!

 

Tony Hogański – To bardzo miło z ich strony.

 

Jan Kowalski (zdziwiony) To cię cieszy?

 

Tony Hogański – Ani trochę. Jeden i drugi jest pokraką... i to taką z gatunku dziwnych pokrak.

 

Jan Kowalski – Ty ich chyba obrażasz.

 

Tony Hogański – Takie prawo Hogańskich. Zacny to ród, rozrodzony na całą Europę.

 

 

(Szatnia komisarza EWF słynie ze swojej wspaniałości, może nie pod strzechami przeciętnych Polaków, ale na pewno w niektórych kręgach dekoratorów wnętrz. Odnaleźć tu możemy wszystko. Od widzimy portretów generała Franco, Jose Antonia Primo de Rivery, Felixa Castro, a także cara Mikołaja II po gustownie zdobione gobeliny z Flandrii. Ogólnie rzecz biorąc jest tu pięknie, ale brak Esmeraldy Martinez i jej długich nóg sprawia, że nie jest to najpiękniejsze miejsce w hali. Cieszmy się jednak z tego co mamy. Widzimy tu mianowicie Felipe Castro. W bliskiej okolicy zabawia nas swoją obecnością Pan Józef.)

 

Pan Józef – GRU dostarczy niedługo Nasa Jazzowskiego.

 

Felipe Castro – Zbadam jego sprawę osobiście.

 

Pan Józef – Będzie tak jak pan komisarz sobie zaplanował.

 

Felipe Castro – Cieszę się Józefie, że ostatnio tak świetnie się dogadujemy.

 

Pan Józef (lekko się kłaniając) Zawsze wiernie służę EWF.

 

Felipe Castro (głośno zamykając jakąś teczkę) Oj Józef, Józef. Nie dokazuj, bo przecież nie jest z ciebie znowu taki cud.

 

Pan Józef – Mianowicie?

 

Felipe Castro – Wszyscy wiemy, że jesteś wiernym szakalistą i nieformalnym przywódcą partii szakalowskiej w Extreme Wrestling Federation.

 

Pan Józef – Nigdy nie ukrywałem swych sympatii.

 

Felipe Castro – Oczywiście. Otwarty wróg, ale jednak wierny. Jesteś ciekawą postacią Józef. Kiedyś historycy EWF będą pisać o tobie książki.

 

Pan Józef – Nie mam takich ambicji.

 

Castro mówi coś do siebie i zaczyna przeglądać kolejne dokumenty. Nagle denerwuje się i reaguje z otwartą wrogością wobec Józefa.

 

Felipe Castro (zdenerwowany) Ty!! Ty to zrobiłeś?!

 

Pan Józef (zaskoczony) Nie wiem o czym pan mówi.

 

Komisarz wyrywa jakąś stronę z pliku dokumentów. Zawsze czujny realizator robi zbliżenie i zauważamy, że jest to strona z wielkim zdjęciem łysego i uśmiechniętego Szakala.

 

Felipe Castro – Kto to zrobił?

 

Pan Józef – Zapewniam, że to nie ja.

 

Gniew syna Feliksa Castro zostaje przerwany pukaniem do drzwi. Po chwili zaś w gabinecie pojawia się Vitor Hernandez.

 

Vitor Hernandez – Chciałbym zaprotestować przeciwko Rewolucji Kulturalnej.

 

Felipe Castro – To mnie nie dotyczy. Idź z tym do Esmeraldy.

 

Vitor Hernandez – Komisarz tej federacji nie ma władzy w EWF? To zaskakujące.

 

Felipe Castro – Nie tyle nie mam władzy, co raczej nic mnie to nie obchodzi.

 

Vitor Hernandez – Ale...

 

Felipe Castro – Idź z tym do Esmeraldy. Ona odpowiada za Rewolucję Kulturalną, więc wszystkie zażalenia należy zgłaszać do niej.

 

Vitor Hernandez – Rewolucja Kulturalna odebrała mi szansę na EWF Daemusin title!

 

Felipe Castro (udaje smutek) Oj jak mi przykro. Józef wytłumacz mu w języku Szakala co o tym sądzę.

 

Pan Józef (głosem Szakala) Spierdalaj.... (po chwili wahania) .... kurwa!

 

Hernandez już chce odejść, gdy rozlega się kolejne pukanie do drzwi i do biura wkracza Jimmy Hendrixon.

 

Jimmy Hendrixon – Chciałbym zaprotestować przeciwko działaniom hunwejbinów i Rewolucji Kulturalnej.

 

Felipe Castro – Następny! Czy wy widzicie napis „Esmeralda Martinez” na drzwiach mojego gabinetu?

 

Jimmy Hendrixon i Vitor Hernandez (zgodnie) Nie.

 

Felipe Castro – Więc po jaką cholerę przychodzicie z tym do mnie?

 

Rozlega się kolejne pukanie do drzwi.

 

Felipe Castro (zniechęcony) Co to? Następny protest?

 

Drzwi otwierają się i w drzwiach pojawia się naturalnej wielkości podobizna Szakala.

 

Felipe Castro (zdenerwowany) Co ma znaczyć?! Znowu?! (zwraca się do Hendrixona i Hernandeza) Na co czekacie? Na korytarz! Złapcie sprawcę tego obrzydliwego gwałtu na moralności publicznej, to rozpatrzę wasz protest!

 

Hendrixon i Hernandez wybierają na korytarz, po drodze zadeptując kartonowego Szakala. Mija kilkadziesiąt sekund i obaj panowie pojawiają się ponownie w gabinecie.

 

Vitor Hernandez – Korytarz czysty. Nikogo tam nie było.

 

Felipe Castro – Zawiedliście mnie, a chciałem wam pomóc. Spierdalać do Esmeraldy z waszymi protestami.

 

(Niepocieszeni Castro i Hernandez opuszczają gabinet pana komisarza, a my wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Duch Szakala krąży nad EWF.

 

Tony Hogański – Duch? Mówisz jakby mistrz umarł.

 

Jan Kowalski – Na zawsze pozostanie w naszych sercach, a przynajmniej twoim.

 

Tony Hogański – Mistrz żyje! Przestań! To nie jest śmieszne!

 

Jan Kowalski – Uspokój się Tony.

 

 

(Tony uspokoił się dopiero w momencie, gdy na arenie zgasły wszystkie światła. Po chwili natomiast pojawił się napis „Vegard czy Bronek?”. Znajdujemy się w jakimś bardzo jasnym pomieszczeniu. Nie ma tu zbyt wielu elementów dekoracyjnych. Pokój ten cechuje prostota oraz medyczny minimalizm. Przy stole widzimy lekarza znanego z Kwietniowej Anarchii V, a po drugiej stronie Vegarda Jacobsena, ubranego w jakiś typowy, szpitalny strój.)

 

Vegard Jacobsen – Doktorze... ja naprawdę...

 

Lekarz – Drogi Bronisławie.

 

Vegard Jacobsen – Nie jestem żaden Bronisław! Nazywam się Vegard Jacobsen i jestem obywatelem Norwegii oraz poddanym Jego Królewskiej Mości, Haralda V.

 

Lekarz (rozkłada jakieś dokumenty na stole) Nazywasz się Bronisław Maria Gajowy. Urodzony 4 czerwca w Obornikach Śląskich.

 

Vegard Jacobsen – To nieprawda. Nazywam się Vegard Jacobsen.

 

Lekarz – Posłuchaj Bronek. Nie jesteś żadnym Norwegiem, nie nazywasz się Vegard, a już z pewnością Jacobsen. Jesteś Polakiem. Wymyśliłeś sobie postać Vegarda, by poczuć się lepiej.

 

Vegard Jacobsen – To nieprawda. Nazywam się Vegard Jacobsen.

 

Lekarz – Im wcześniej zrozumiesz, że nim nie jesteś tym lepiej. Posłuchaj Bronek, ja jestem tutaj żeby ci pomóc.

 

Vegard Jacobsen – Pomóc? Ja nie potrzebuję pomocy!

 

Lekarz – To zaszło już za daleko Bronek. Musisz zaakceptować to kim jesteś, kim tak naprawdę jesteś.

 

Vegard Jacobsen – Nazywam się Vegard Jacobsen.

 

Lekarz (z hukiem zamyka teczkę) Na razie próbujemy łagodnych metod. Nie chcesz chyba jednak, żebyśmy zaczęli leczenie farmakologiczne, prawda?

 

Vegard Jacobsen – Nazywam się Vegard Jacobsen.

 

Lekarz – Musisz się przełamać Bronek! Gdy się przełamiesz, wtedy zrozumiesz, że żyłeś w świecie ułudy i kłamstwa! Twój świat nie jest prawdziwy. Pozwól sobie pomóc.

 

Vegard Jacobsen – Nazywam się Vegard Jacobsen.

 

Lekarz – To tyle na dzisiaj. Jeśli nadal nie będzie widać postępów będę musiał wezwać na konsultację mojego przyjaciela Władimira Lewiego Sharetta. To wybitny fachowiec, obywatel Federacji Rosyjskiej. Bardzo życzliwy.

 

Kamera w dramatyczny sposób przenosi się ponad głowę Jacobsena, a ten reaguje dramatycznym okrzykiem:

 

Vegard Jacobsen – Crash!!!

 

(Koniec materiału filmowego.)

 

 

Tony Hogański (radosny)Crash! Nie daruję ci tej nocy!

 

Jan Kowalski – Co takiego?

 

Tony Hogański – Wczuwam się w rolę Bronka.

 

Jan Kowalski – Jakiego Bronka? To przecież Vegard Jacobsen.

 

Tony Hogański – Ja tam od samego początku nie kupowałem tej norweskiej historii.

 

Jan Kowalski – Wiesz dobrze, że to wszystko sprawka Crasha.

 

Tony Hogański – To tylko twoje insynuacje.

 

Jan Kowalski – To spisek.

 

Tony Hogański – Insynuacja.

 

 

(Być może jest to spisek, a być może insynuacja. My jednak nie mamy czasu by roztrząsać ten problem, gdyż przenosimy się znów na zaplecze. Tym razem znajdujemy się w miejscu, które w zaskakujący sposób zostało urządzone w stylu arabskim. Na ścianach widzimy więc wersety z Koranu, w jakiejś gablotce kolekcję najgustowniejszych turbanów na wschód od Jerozolimy, na ścianach znajdują się też zdjęcia przedstawiające największe sukcesy Sandmana. Na środku pomieszczenia natomiast widzimy olbrzymie łoże, na którym leży Sandman we własnej osobie. Po jego prawej i lewej stronie odziane w burki kobiety wachlują go i zapewniają dostęp powietrza. Gdzieś mignęła także atrapa wielbłąda przez którego grzbiet przerzucono EWF FTW title.)

 

Sandman (filozoficznie) A tych, którzy uwierzyli i czynili dobro, wprowadzimy do Ogrodów; gdzie w dole płyną strumyki. Będą oni tam przebywać na wieki, nieśmiertelni. Będą tam mieli małżonki bez skazy. I wprowadzimy ich do cienia cienistego.

 

W tym momencie otwierają się drzwi i do szatni wchodzi Vesna Obrenowić.

 

Sandman (uśmiechnięty) Witaj Vesno...

 

Vesna Obrenowić – Jak ci się podoba Bangkok?

 

Sandman – Nad bezbożnym Bangkokiem zawiśnie jeszcze zielony sztandar Proroka (niezadowolenie na arenie) Ale oczywiście król Bhumibol nawróci się na islam i jako sułtan wspaniały sprawi, że Bangkok i Tajlandia staną się potęgą (tym razem radość)

 

Vesna Obrenowić – Nie przyszłam tu jednak mówić o Bangkoku i Tajlandii.

 

Sandman – Wiem, wiem. (wyciąga w jej stronę dłoń) Zapraszam.

 

Vesna Obrenowić (ignorując Sandmana) Dziś czeka cię wielki dzień.

 

Sandman – Szansa na zdobycie EWF World title? Tak, Prorok chce by ten pas na powrót chwalił jego imię.

 

Vesna Obrenowić – Niespodziewanie udało ci się zdobyć EWF FTW title dość szybko po twoim powrocie na ring... czy....

 

Sandman (przerywa jej) Dla Allaha nie ma nic nieprzewidywalnego. To wszystko było zaplanowane i przewidziane. Mnie to absolutnie nie zdziwiło. A ciebie?

 

Vesna Obrenowić – Mnie? Ja nie wiem.... (po chwili wahania) Może kilka słów o Psycho?

 

Sandman (autentycznie zdziwiony) Kim jest Psycho?

 

Vesna Obrenowić – EWF World Champem.

 

Sandman – Widzę, że EWF nie tylko stanęło nad przepaścią, ale nawet dokonało kroku naprzód.

 

Vesna Obrenowić – Masz szansę naprawy tej sytuacji. Rivers of Bangkok Match o EWF World Championship.

 

Sandman – EWF reformuje się bardzo powoli. Kulturalny Dżihad to dopiero początek, faza pierwsza. Etapem drugim będzie przejęcie mistrzowskiego pasa.

 

Vesna Obrenowić – A co będzie etapem trzecim?

 

Sandman – Przepędzenie niewiernych z Jerozolimy.

 

Vesna Obrenowić – To... interesujące.

 

Sandman (znów wyciąga dłoń w jej stronę) Pozwól. Niech ukoję twe lica.

 

Vesna Obrenowić – Nie.... nie dziękuję.

 

W tym momencie otwierają się drzwi i do pomieszczenia wchodzą Elegance Choi i Velvet Lee.

 

Sandman – Czym mogę służyć?

 

Elegance Choi – Esmeralda prosi o raport na temat Rewolucji Kulturalnej.

 

Sandman (odprawiając ich) Przekażcie, że dostarczę go jej osobiście.

 

(Tak się zapewne stanie, ale nie czas na to. Wracamy w okolice stolika komentatorskiego.)

 

 

Jan Kowalski – Czy Sandman w ogóle wie z kim walczy?

 

Tony Hogański – Mnie to nic nie obchodzi.

 

Jan Kowalski – Jaka szkoda.

 

Tony Hogański – Liczyłeś na jakiś trafny i złośliwy komentarz?

 

Jan Kowalski – Nie, ani trochę.

 

Tony Hogański – Zawiodłem cię?

 

Jan Kowalski – Nie.

 

Tony Hogański – Przyznaj się. Zawiodłem cię.

 

Jan Kowalski – Nie.

 

Tony Hogański (szturcha go łokciem) No nie bądź taki nieśmiały Janku. Przyznaj się.

 

Jan Kowalski (zrezygnowany) Dobrze, przyznaje.

 

Tony Hogański (klepie go po głowie) Już dobrze, Janku. Już, już. Otrzyj łzy. Tony jest przy tobie.

 

 

(Trafiamy na zaplecze, a konkretniej do znanego nam już biura należącego do Felipe Castro. Tutaj portrety pozostają bez zmian. Felipe Castro oraz Pan Józef także się nie przemieścili. Widzimy natomiast elementy dodatkowe, mianowicie trzech funkcjonariuszy GRU, Scythera, a także skutego Nasa Jazzowskiego.)

 

Felipe Castro – Czy wie pan po co został pan wezwanie, panie Jazzowski?

 

Nas Jazzowski (wymownie spoglądając na swą uwięzioną osobę) To ma być wezwanie? To raczej doprowadzenie mnie przed szanowne oblicze komisarza.

 

Felipe Castro (uśmiechając się) Jedno drugiego nie wyklucza.

 

Nas Jazzowski – Nie rozumiem jednak powodu tej całej brawurowej akcji GRU.

 

Scyther – Atak na EWF World Champa.

 

Nas Jazzowski – Od kiedy to jest zabronione?

 

Scyther – Od dzisiaj...

 

Nas Jazzowski – Od dzisiaj?!

 

Scyther – Pod pewnymi warunkami atak na EWF World Champa jest poważną zbrodnią.

 

Nas Jazzowski – Jakimi znowu warunkami? To przecież EWF! Extreme Wrestling Federation!

 

Felipe Castro – Na wniosek honorowego komisarza Scythera dodałem nowy zakaz dotyczący ataków na EWF World Champa. W zasadzie to jedyny zakaz tego typu jaki od niedawna mamy w EWF. Głosi on, że wszystkie ataki na EWF World Champa, kimkolwiek by on nie był, na terytorium Królestwa Tajlandii, w mieście Bangkoku, poza terenem hali, są poważną zbrodnią przeciwko porządkowi publicznemu w EWF.

 

Nas Jazzowski – To jakiś absurd!

 

Felipe Castro – Zostanie więc przeprowadzony nad tobą sąd, który wymierzy sprawiedliwość. Możemy zaczynać, bo to sąd 24godzinny.

 

Nas Jazzowski – Tak szybko?

 

Chyba jednak nie tak szybko, bo drzwi do gabinetu otwarły się i w pomieszczeniu pojawiła się Esmeralda Martinez w towarzystwie Dagmary Zielińskiej.

 

Felipe Castro (starający się ukryć niezadowolenie) Pani prezydent.... cóż za miła niespodzianka. Witamy.

 

Esmeralda Martinez – Słyszałam, że ma się tu odbyć sąd.

 

Felipe Castro – Tak, przed panią prezydent nic się nie ukryje. Dziś będziemy świadkami wielkiego zwycięstwa demokracji. Niech to będzie także dzień zwycięstwa dla Nasa Jazzowskiego.

 

Esmeralda Martinez – Chciałabym wziąć udział w tym sądzie jeśli można.

 

Scyther (momentalnie doskoczył do barku) Szkockiej? (z rozbrajającym uśmiechem) Widzę, że nie. Cóż, ja nie odmówię samemu sobie, skoro już sam częstuję.

 

Felipe Castro – Rozumiem, że wszyscy zapoznaliśmy się z nowym prawem. Tak? Cieszę się. Zbrodnia pana Nasa Jazzowskiego jest niesłychana i kara musi być surowa, aby stanowić dobry przykład i ostrzeżenie dla jego pogrobowców.

 

Scyther (popijając szkocką) Wnioskuję o wykluczenie go z walki z Mystery Opponentem.

 

Felipe Castro – Pani Prezydent się nie sprzeciwia?

 

Esmeralda Martinez (znudzona) Nie. To trochę nudne. Petruello, mówiłaś, że będzie fajowo!

 

Dagmara Zielińska – Przepraszam panienko. Mogę podgrzać atmosferę w takim razie.

 

Esmeralda Martinez – Podgrzewaj.

 

Dagmara Zielińska – Wnioskuję o odebranie EWF World title shotu.

 

Nas Jazzowski – Nie!

 

Scyther – Stary, nikt cię nie pytał o zdanie.

 

Nas Jazzowski (wyciąga z kieszeni jakąś kopertę) Nie możecie mi go odebrać, bo sam z niego zrezygnowałem. Składam na ręce pani prezydent. (podaje kopertę Esmeraldzie)

 

Esmeralda Martinez (czyta deklarację) Faktycznie zrezygnował.

 

Nas Jazzowski – To wszystko? Mogę odejść?

 

W tym momencie słychać głośne pukanie do drzwi i w gabinecie pojawia się Jimmy Hendrixon.

 

Jimmy Hendrixon – Jak długo jeszcze będę musiał czekać aż w końcu ktoś mnie wysłucha?

 

Felipe Castro – GRU wyrzućcie go. (zwraca się do Esmeraldy) Przepraszam, to bardzo namolny typ.

 

Scyther – Jak namolny to niech walczy z Jazzowskim.

 

Esmeralda Martinez (ucieszona) O! O! To jest plan! Ja też mam takiego jednego namolnego. Gabriel Iwanow się nazywa. Pisze do mnie listy, że mimo iż jest kiepskim wrestlerem to nadal ma coś do zaoferowania tej federacji. Twierdzi, że umie śpiewać i chciałby żebyśmy wydali mu płytę. Ma nawet koncepcję duetów! Duet ze mną! Duet z Psycho! Duet z Nabeshimą w wersji japońskiej! Duet z Vaclavem w wersji po pięciu piwach w środku Sherwood z efektami lasu! Z wiewiórkami w tle! Duet z Tony’m Hogańskim!

 

Felipe Castro – Sprowadzić tutaj Gabriela i niech w drużynie z Hendrixonem walczy z Jazzowskim na zapleczu.

 

Nas Jazzowski – Niewiele mnie to obchodzi.

 

Esmeralda Martinez – Niech się pan nie martwi! Gabriel chciał też duet z tobą! Z Komorowskim też, ale tego mu akurat nie możemy załatwić.

 

Scyther (do Nasa) Walka za chwilę... więc nie oddalaj się nigdzie. Posyłam z tobą GRU. Nadal jesteś groźnym kryminalistą.

 

(Było miło, ale wracamy na ring.)

 

 

Tony Hogański (oburzony) Tostery nie śpiewają!

 

Jan Kowalski – Wiem Tony, znam twój talent wokalny.

 

Tony Hogański – Źle mnie zrozumiałeś. Ja nie śpiewam w duetach. Tylko solo, bo ja jestem Solo Tony.

 

Jan Kowalski – To wiele wyjaśnia.

 

Tony Hogański – W duecie mógłbym tylko z papieżem, bo go szanuję. Bardzo.

 

Jan Kowalski – To dobrze Tony.

 

Tony Hogański – Mam jego wszystkie książki!

 

Jan Kowalski – Świetnie.

 

Tony Hogański – Omówimy kiedyś koncepcje świętego Bonawentury podczas gali?

 

Jan Kowalski – Nie mogę się doczekać.

 

Tony Hogański – Problem łaski u kardynała Newmana?

 

Jan Kowalski – Fantastyczny plan.

 

Tony Hogański – No to dobrze.

 

Jan Kowalski – Też się cieszę. Za chwilę ucieszysz się bardziej, bo czas na materiał filmowy z twoim udziałem.

 

 

(W tym momencie na arenie gasną światła. Pojawia się wielki napis „Tony w Tajlandii” wraz z uśmiechniętą twarzą Tony’ego Tostera Hogańskiego. Obserwujemy mnóstwo urywek w których Hogański zwiedzał Tajlandię. Wymieniał uściski dłoni z ważnymi osobistościami miejscowego życia politycznego oraz gospodarczego. Wspierał sieroty, dokarmiał bezdomnych ludzi, oglądał miejsca klęsk żywiołowych niczym premier Tusk ze swoją świtą. Dzielił się swoimi opiniami na temat tegorocznych plonów oraz codziennego życia obywateli Tajlandii. Wszędzie witamy jest niczym bohater i wielki przyjaciel narodu. Końcowa scena, znajdujemy się na Uniwersytecie w Bangkoku w wielkiej auli.)

 

Rektor Uniwersytet w Bangkoku – Dlatego nasz Uniwersytet chciałby nadać Tony’ego Hogańskiego tytuł doktora honoris causa. Chcemy także poinformować, że przyjęliśmy pana Hogańskiego w poczet naszego grona akademickiego jako profesora wizytującego.

 

Władze uczelni robią co muszą i wręczają Tosterowi to co trzeba.

 

Tony Hogański – Wasza magnificencjo, koledzy profesorowie, obywatele Tajlandii. Dziękuję bardzo. To dla mnie wielka przyjemność być tu dzisiaj i otrzymać tytuł doktora honoris causa na Uniwersytecie w Bangkoku. Jeszcze większym zaszczytem jest zostanie profesorem tego szacownego uniwersytetu... ale dla mnie przede wszystkim liczy się miłość i dobroć jaką obdarzają mnie obywatele Tajlandii. Wierzę, że moje działania służą umacnianiu się przyjaźni polsko-tajskiej. Ta przyjaźń i współpraca leży mi głęboko na sercu. Chciałbym aby Polska i Tajlandia nawiązały strategiczne partnerstwo, aby były dla siebie oparciem i opoką. Wierzę, że Tajlandia dzięki światłemu przewodnictwu króla Bhumibola przezwycięży swój aktualny kryzys i będzie dążyć ku wspaniałości drogą szlachetności, dobroci i pokoju. Dziękuję bardzo. Gaudeamus!

 

(Koniec materiału filmowego.)

 

 

Jan Kowalski – Tony. Byłeś wspaniały. (ociera łzy) To wzruszające to co powiedziałeś. Niech żyje przyjaźń polsko-tajska!

 

Tony Hogański – Jestem profesorem!

 

Jan Kowalski – To akurat mnie zaskoczyło.

 

Tony Hogański – Nie tylko jestem największą gwiazdą polskiego show-biznesu, ale także profesorem! Czy ktoś może mnie prześcignąć w mojej wspaniałości?

 

Jan Kowalski – Nikt.

 

Tony Hogański (zakłada okulary przeciwsłoneczne w stylu tajskim) Pieprzona gwiazda to ja! Największa na tym firmamencie!

 

Jan Kowalski – Dostaję informację, że czas przenieść się na zaplecze.

 

Tony Hogański – Po co tam, skoro ja tutaj jestem?

 

Jan Kowalski – Nas Jazzowski stoczy tam swoją nieoczekiwaną walkę.

 

 

 

Backstage Brawl:

Nas Jazzowski vs Jimmy Hendrixon & Gabriel Iwanow

 

 

 

Przenosimy się na zaplecze, gdzie już niedługo rozpocznie się niezapowiedziana walka. Co ciekawe to drugi Backstage Brawl dzisiaj i drugi, który nie znalazł się w pierwotnej wersji karty na tą Wrestlepaloozę. Widzimy Dark Sędziego, który zwarty i gotowy wykonuje przysiady i po swojemu przygotowuje się do nadchodzącej walki. Po chwili nadchodzi Jimmy Hendrixon w czerwonej koszulce z wizerunkiem Karola Marksa. Następnie pojawia się Gabriel Iwanow, który śpiewa jeden z hitów Kabaretu Starszych Panów. Próbuje chwycić Hendrixona za rękę i porwać go do tańca, ten jednak subtelnie odmawia nazywając go okropnym człowiekiem. Dark Sędzia także nie dał się przekonać do rozpoczęcia radosnych igraszek. Nagle zza drzwi słychać muzykę Kultu i „Poznaj swój raj”, tajska publiczność zgromadzona na arenie reaguje bardzo entuzjastycznie. Po chwili drzwi się otwierają i pojawia się Nas Jazzowskim. Trudno stwierdzić czy jest zadowolony, że taka walka mu się dostała. Wygląda normalnie, zmotywowany i gotowy do boju. Dark Sędzia spokojnie i merytorycznie tłumaczy całej trójce zasady walki. Wszystko jasne, a więc już po chwili walka oficjalnie się rozpoczyna. Iwanow i Hendrixon mimo, że nie byli sobie przychylni momentalnie łączą siły i próbują w radosnym piruecie powalić Jazzowskiego Double Clotheslinem! Bez efektu! Nas odskakuje na bok i ten bardzo sympatyczny cios wpada w próżnię. Co gorzej dla nich Nas od razu kontratakuje i przy pomocy Dropkicka, który trafił Gabriela prosto w szczękę, z pewnością wyeliminował jednego z rywali na dłuższy okres czasu.

 

Tony Hogański – Śpiewaj Iwanow! Śpiewaj!

 

Jan Kowalski – Nie chce śpiewać.

 

Tony Hogański – Myślisz, że on działa na zasadzie małpy i kataryniarza?

 

Jan Kowalski (zainteresowany) To znaczy jakiej?

 

Tony Hogański – Wyjaśnię ci to obrazowo. Mamy trzech kataryniarzy do wyboru: Merkel, Baroso i Putina... a do tego tylko jedną małpę, czyli Tuska. Kataryniarz, kimkolwiek by on nie był, rzuca ideę, mówi coś głośno, a głupia małpa tylko powtarza.

 

Jan Kowalski – Zrozumiałem.

 

Hendrixon nie ma jednak zamiaru tanio sprzedać skóry. Momentalnie atakuje Jazzowskiego i o dziwo udaje mu się nawet rzucić nim o ścianę. Dla Nasa było to z pewnością nie tyle zaskakujące, co całkiem ciekawe przeżycie. Co jeszcze bardziej interesujące Hendrixon szybko dobił byłego EWF FTW Champa ze Splashem! To naprawdę nadzwyczajna sytuacja i Hendrixon musi być szalenie dumny z siebie. Ostatnim razem tak zadowolonym musiał być, gdy po raz drugi zdobywał prestiżowy Puchar Szczęściarza. Hendrixon zaczyna od razu okopywać Jazzowskiego. W ten sposób Nas przyjmuje jeden... dwa... trzy... cztery... nawet pięć kopniaków! Następnie były EWF Daemusin Champion chwyta Nasa i wykonuje mu Sidewalk Slam wprost na stos jakichś, tajskich desek! To robi wrażenie, a Jimmy wygląda jakby miał za chwilę zejść na zawał ze szczęścia. Kontynuując swoją wspaniałą ofensywę podnosi Jazzowskiego, po czym próbuje wykonać mu Death Valley Driver, ale Nas jakimś sobie znanym sposobem nie daje na sobie przetestować siły rażenia tej akcji i po krótkiej szamotaninie doprowadza do Oklahoma Slamu. W ten sposób marzenia Hendrixona zostały zniszczone. Jazzowski ma już chyba dość tej całej zabawy wiernego, aczkolwiek mało pojętnego, ucznia leninizmu, marksizmu, stalinizmu, zapateryzmu, tuskizmu i cholera wie czego jeszcze, bo od razu podnosi swojego przeciwnika i wykonuje na nim Dragon Suplex. Następnie chwyta go i wpycha wprost do sąsiedniego korytarza. Hendrixon bez serc, bez ducha pada na posadzkę.

 

Tony Hogański – Janku! Patrz! Kobieta karzeł!

 

Jan Kowalski (zaskoczony) Co takiego?

 

Tony Hogański – Na zapleczu! Widziałem! Pojawiła się na moment!

 

Jan Kowalski – Nie mam pojęcia o czym ty mówisz.

 

Tony Hogański – Te kobiety to symbol tutejszej kultury!

 

Tymczasem przebudził się Gabriel Iwanow, który zdecydował się skoczyć z Crossbody wprost na plecy Jazzowskiego! Szkoda, że zrobił to na tyle wolno, że Nas odsunął się i śpiewający Gabriel spadł prosto na biednego, leżącego jeszcze na posadzce Hendrixona! Nawet Nas jest całkowicie zaskoczony rozmachem akcji na jaką pokusiła się Gabrysia. Jazzowski podchodzi do opartej o ścianę flagi Tajlandii i chwyta ten piękny proporzec. Swoją drogą, kto umieszcza takie rzeczy w takim miejscu? Hendrixon jakimś cudem w tym czasie podniósł się, a przynajmniej zdradził oznaki podjęcia takiej próby. Pierwszą przeszkodą okazały się zwłoki Gabriela Iwanowa leżące tuż na nim. Ta jednak przeszkoda została przez niego całkiem szybko pokonana i już po chwili genialny Gabryś, trefniś rodem z kongresów SLD wylądował obok dzielnego dziedzica ideologii marksistowskiej. Następnym etapem w zmaganiach dwukrotnego triumfatora Pucharu Szczęściarza z samym sobą było stanięcie na równe nogi. To dość łatwo się udało. Niestety dla niego genialny plan, którego nie powstydziłby się sam generalissimus Stalin został zniszczony przez energiczne działania Nasa Jazzowskiego, który z wielką siłą trzasnął flagą Królestwa Tajlandii prosto w twarz Jimmy’ego.

 

Jan Kowalski – Myślisz, że Iwanow i Hendrixon mają jakieś szanse?

 

Tony Hogański (w zadumie) To zależy.

 

Jan Kowalski (zaskoczony) Zależy? Niby od czego?

 

Tony Hogański (z pełną powagą) Czy kobieta karzeł stanie po ich stronie.

 

Jan Kowalski – Uspokoiłbyś się wreszcie.

 

Tony Hogański (nadal zachowując powagę) Niedoceniasz jej. Stanowczo.

 

Biedniutki Jimmy Hendrixon leży na posadzce, znów bez życia, tchu i nadziei na dobrą emeryturę. Jazzowski podnosi go, chwyta za kark i atakuje Neckbreakerem. Następnie znów go podnosi, chwyta za szyję... po czym z kopniaka otwiera jakieś drzwi. Razem z Hendrixonem decyduje się odwiedzić nowo odkryte pomieszczenie. Jak się okazuje w środku znajduje się pokaźna biblioteka klasycznej tajskiej literatury. Nas wrzuca Hendrixona prosto w jakiś regał, ten chwieje się, kilka książek spada na głowę Jimmy’ego, ale ogólnie nie ucierpiał za bardzo. Nas korzystając z chwili przerwy, bo w sumie to szczególnie się on nie przemęcza, zaczął przeglądać miejscowy księgozbiór. Wygląda jednak na to, że były EWF FTW Champion nie rozumie po tajsku, bo szybko odrzuca książkę na bok. Są jednak takie przekazy kulturalne, które można zrozumieć nawet bez zdolności lingwistycznych. Nas zauważył dział biblioteki z wielkim wizerunkiem Marksa oraz Lenina. Wygląda na to, że księgozbiór zawiera kilka dzieł tych szlachetnych ojców idei marksistowsko-leninowskiej. Trudno stwierdzić jak wygląda reprezentacja stalinizmu i trockizmu, bo wszystkie okładki są jednakowe. Nas chwyta Hendrixona i wpycha go prosto w regał z dziełami Lenina. Te spadają mu na głowę, a zaraz za nimi przewraca się na byłego EWF Daemusin Champa regał z książkami! Biedny Hendrixon zostaje uwięziony pod regałem i stosem ciężkiej literatury. Wiedza boli! (EWF! EWF! EWF!)

 

Tony Hogański – Być może chłopak się czegoś nauczy.

 

Jan Kowalski – Nie wymagaj od niego zbyt wiele.

 

Tony Hogański – Chciał kroczyć śladami Marksa, Engelsa, Lenina. Szkoda jednak, że wyszło na to, że kroczy śladami Sławka Sierakowskiego.

 

Jan Kowalski – Nie lekceważ młodej lewicy.

 

Tony Hogański – Janku! Co ty gadasz? Oni mieszczą się nawet w moim ogródku!

 

Hendrixon leży przytłoczony ogromem wiedzy, której nigdy nie pozna i która jego także nie chce wcale poznawać. Jazzowski wyciąga go spod sterty książek i regału, a następnie potężnym kopniakiem wyrzuca na korytarz. Na pamiątkę zabiera sobie jedną z książek o małym formacie i pakuje sobie do kieszeni. Pamiątki z Tajlandii zawsze w cenie i modzie, szczególnie takie oryginalne i kreatywne. Były EWF FTW Champion wychodzi na korytarz. Rozgląda się i jest bardzo zaskoczony, bo okazało się, że nie ma ani Hendrixona, ani jeszcze głupszego od niego Gabriela Iwanowa. Gdzie się mogli podziać? Nas zaczyna zaglądać po kolei do wszystkich miejscowych pomieszczeń na korytarzu, ale nikogo tutaj nie ma. Przepadli. Nie ma też Dark Sędziego, który także jakby się gdzieś zawieruszył. W końcu Jazzowski w swoich poszukiwaniach dociera na parking. Tutaj niespodzianka! Iwanow, Hendrixon i Dark Sędzia są na miejscu. Co więcej Iwanow i Hendrixon postanowili połączyć na powrót siły. W sumie to zabawne, w końcu są razem w drużynie, a ta walka to Handicap Match, ale jakoś nie wpadli na pomysł by spróbować współpracować w skuteczny sposób. Teraz przyszło im nadrobić stracone zachody i wschody słońca, bo kolejny już raz dzisiaj zdecydowali się na atak przy pomocy Double Clothesline’a! Nieszczęśliwie dla nich, tym razem zawiedli, a Nas zawsze czujny odskoczył na bok i uniknął tego ciosu.

 

Tony Hogański – Janku, ja nie mam wątpliwości.

 

Jan Kowalski – W jakiej kwestii?

 

Tony Hogański – Iwanow i Hendrixon to są jednak idioci.

 

Jan Kowalski – Nie skreślaj ich jeszcze. Może wyrośnie z nich coś rozsądnego.

 

Tony Hogański – Tak, na przykład topola. Świetnie się będą realizować jako elementy zieleni miejskiej.

 

Jazzowski rozsierdzony tą bezczelnością swoich przeciwników z furią rzucił się do ataku. Już po chwili Gabriel Iwanow oberwał T-Bone Suplex, a Jimmy Hendrixon poznał smak Samoan Dropu. Pin.....1...........2........kick out! Jakże miło, ale jednak zabrakło. Hendrixon ma w sobie trochę żywotności by jeszcze przetrwać. To coś jak bakterie w środowisku pierwotnym. Tak zaczęło się życie na ziemi, być może też w taki sposób zacznie się nowe życie dla Jimmy’ego Hendrixona. Warto skorzystać z rady Tony’ego Hogańskiego i rozpocząć karierę jako topola. Hendrixon ma w sobie siłę i podnosi się... ale niespodziewanie Gabriel Iwanow, który znajdował się za jego plecami, wykonuje a nim Low Blow! Śpiewający Gabryś chwyta się za głowę. Wygląda na to, że kształt oraz budowa pleców Hendrixona oraz Jazzowskiego są bardzo do siebie podobne. Były EWF FTW Champion jest już przy Gabrielu, chwyta go za ramię i z wielkim impetem wrzuca wprost w maskę jakiegoś samochodu! Następnie chwyta go za głowę i zaczyna ze sporą siłą trzaskać jego twarzą o maskę tego pojazdu. W ten sposób wymierza mu jeden cios.... drugi.... trzeci.... czwarty.... piąty.... szósty.... siódmy.... ósmy.... dziewiąty.... dziesiąty. Nas chyba się już znudził, bo przestaje katować Gabriela, tylko bez żadnych ceregieli wykonuje na nim 99 Crusher! (entuzjazm na arenie) Jazzowski przenosi swoją uwagę na Hendrixona. Otwiera drzwi do jakiegoś samochodu. Tak, o dziwo okazały się one otwarte, a następnie wrzuca w nie biednego Jimmy’ego! Ten głową przebija szybę!! (EWF! EWF! EWF!)

 

Tony Hogański – Popatrz na Hendrixona. Jak on cierpi.

 

Jan Kowalski – Naprawdę?

 

Tony Hogański – W sumie to nic mnie to nie obchodzi. Niech zdycha.

 

Hendrixon zaklinowuje się w drzwiach samochodu. To chyba nie jest sympatyczna sytuacja, bo dwukrotny triumfator Pucharu Szczęściarza zaczyna nerwowo, aczkolwiek w pewien sposób całkiem pociesznie wierzgać nóżkami. Jazzowski jest miłosierny i wyswobadza go z jego niedoli. Wyzwolenie nie trwało jednak długo, bo już po chwili Jimmy Hendrixon, podobnie jak jego partner czyli czarujący i wiecznie rozśpiewany Gabriel Iwanow, poznaje smak 99 Crushera! (znów entuzjazm na arenie) Jazzowski postanawia jakoś doprowadzić zwłoki swoich rywali do porządku. Umieszcza je obok siebie, a następnie odlicza ich w tym samym momencie. Dark Sędzia rzecz jasna jest w pogotowiu, zresztą dużo się nie napracował podczas trwania tej walki. Pin.........1..........2.........3! (Zwycięzcą jest: Nas Jazzowski!)

 

Jan Kowalski – No i Jazzowski zwycięża. Szybko, łatwo i przyjemnie.

 

Tony Hogański – Spodziewałeś się innego obrotu sytuacji?

 

Jan Kowalski – Nie.

 

Tony Hogański – Jestem prorokiem, więc to przewidziałem. To jedna zasad z tonizmu. Wiara w moje przepowiednie. Predestynatonyzacja.

 

Jan Kowalski – To wiele wyjaśnia. Rozumiem, że teraz będąc profesorem napiszesz o tym książkę.

 

Tony Hogański – Pojebało cię? Jestem profesorem, a to znaczy, że ja już nic nie muszę. Mogą mi skoczyć.

 

 

(Czas wracać na zaplecze, bo dawno tam nie byliśmy. Nadarza się świetna okazja, bo właśnie coś się dzieje w gabinecie Felipe Castro. Tak jak ostatnio: portrety wszelakiego rodzaju pozostają bez zmian, pan komisarz bez zmian. Brak natomiast innych elementów w postaci Józefa, Scythera czy jego kolegów z GRU. Trochę to przykre, ale tak akurat jest. Pan komisarz przegląda różnego rodzaju dokumenty, albo po prostu jak to zwykle w Polsce bywa udaje, że pracuje. Trwa to do momentu, gdy słychać pukanie do drzwi, a następnie w gabinecie pojawia się znany tu i ówdzie Hae Baeguk.)

 

Felipe Castro – W czym mogę pomóc?

 

Hae Baeguk – Oglądałem proces Jazzowskiego. Krótki, ale sprawiedliwy.

 

Felipe Castro (uśmiecha się)W gruncie rzeczy finał był taki jaki chciałem aby był, prawda?

 

Hae Baeguk – Pan komisarz jest interesującą personą, a wydawał się kiedyś taki... bez wyrazu.

 

Felipe Castro – Staram się jak mogę. Cóż cię do mnie sprowadza?

 

Hae Baeguk – Oglądając proces Jazzowskiego przyszedł mi do głowy pewien pomysł.

 

Felipe Castro – Mianowicie?

 

Hae Baeguk – Na najbliższą Wrestlepaloozę zapowiedziano wielką walkę o EWF World title: Psycho albo Sandman przeciwko Toolowi i przeciwko Jazzowskiemu. Piękne to i zacne, godne pochwały. Teraz jednak Jazzowski odpadł i czegoś wyraźnie brakuje.

 

Felipe Castro – Naprawdę?

 

Hae Baeguk – Brakuje tam mojego zawodnika, Vaclava.

 

Felipe Castro – To będzie raczej trudne do przeprowadzenia.

 

Koreański agent Vaclava wyciąga z kieszeni kawałek papieru i długopis, chwile coś tam notuje, aż w końcu podaje komisarzowi. Ten czyta to uważnie, po czym oddaje.

 

Felipe Castro – Musi pan postarać się bardziej.

 

Baeguk znów coś notuje i podaje komisarzowi.

 

Felipe Castro (rozdzierając kawałek papieru)EWF ma wielkie potrzeby. Sypie nam się ostatnio fundusz emerytalny dla naszych weteranów.

 

Bogdan zwany też Bohdanem kolejny raz powtarza czynność. Tym razem syn Feliksa Castro wydaje się być zadowolony.

 

Felipe Castro – Vaclav ma swój main-event i World title shot.

 

(Hae Baeguk i Castro uśmiechnięci wstają, po czym wymieniają uścisk dłoni. My wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Vaclav w main-evencie najbliższej Wrestlepaloozy?

 

Tony Hogański – Cóż... styl zdobycia tego EWF World title shotu przypomina dawne starania Snake’a z roku 2001.

 

Jan Kowalski – Historia w pewien sposób się powtarza?

 

Tony Hogański – Oby nie. Mam nadzieję, że mój wychowanek nie został przeklęty wirusem babolizmu.

 

 

(Znów przenosimy się na zaplecze. Tym razem znajdujemy się na jednym z wielu korytarzy. Dostrzegamy tutaj Toola, który we wzbudzający różnego rodzaju negatywne uczucia sposób przemierza kolejne korytarze. Niedługo stoczy walkę, więc jego wędrówka nie powinna trwać długo. Pewnie wybrał się na spacer albo krótką przechadzkę, bo zauważamy, że znajduje się on tuż pod drzwiami od własnej szatni. Łatwo to ustalić, zważywszy na wielki napis „Tool” na drzwiach. Rebel otwiera je i wchodzi spokojnie do środka. Zapala światło... i w tym momencie jego oczom ukazuje się oparty o kanapę wielki znak STOP.)

 

Tool (bez emocji)Ciekawe.

 

Phantom podchodzi do znaku STOP, chwilę trzyma go w dłoni, gdy zauważa leżącą na kanapie replikę EWF World title. Błyszczy niemal w taki sam sposób co oryginał.

 

Tool – Już czas...

 

(Były EWF World Champion przewiesza sobie znak STOP przez ramię, po czym opuszcza szatnię. My natomiast wyruszamy na pielgrzymkę do stolika komentatorskiego.)

 

 

Jan Kowalski – Znak STOP? Kim jest Mystery Opponent?

 

Tony Hogański – Nie wiem. Mnie to nie interesuje.

 

Jan Kowalski – Może to jakiś podstęp?

 

Tony Hogański – Ktoś próbuje zatruć umysł Toola. Z pewnością.

 

Jan Kowalski – Zasiać niepewność przed walką.

 

Tony Hogański – Zdecydowanie.

 

 

(Dawno nie znajdowaliśmy się na zewnątrz hali. Czas więc naprawić ten błąd. Może nie przeniesiemy się gdzieś na ulice Bangkoku, ale z pewnością pojawimy się pod gołym niebem. Transmisja daleko jednak się nie oddaliła, bo zaledwie na zewnętrzny parking, czyli dokładnie w to samo miejsce, gdzie skończyła się walka Nasa Jazzowskiego z Gabrielem Iwanowem i Jimmy’m Hendrixonem. Nadal widzimy tutaj dwie ofiary Jazzowskiego, które niemrawo starają się opuścić ten teren. Na nieszczęście dla nich rozsuwają się drzwi do hali i naszym oczom ukazują się hunwejbini, mianowicie Crash i Bidam. Ten ostatni od razu doskakuje do Hendrixona i wymierza mu siarczystego kopniaka prosto w brzuch.)

 

Bidam – Znowu ty?

 

Crash – To prawdziwa zakała EWF. Zatruwa naszą kulturę.

 

Bidam – Jakże mamy walczyć o lepszy świat, gdy takie miernoty jak Hendrixon kręcą się po EWF?

 

Crash – Do tego jeszcze ten drugi śmieć.

 

Hunwejbini podchodzą do nieszczęsnego Iwanowa i zaczynają go brutalnie okopywać.

 

Bidam – Czas na ostateczne rozwiązanie.

 

Crash uśmiecha się, po czym podchodzi do jakiejś furgonetki, a następnie wyciąga z niej sporych rozmiarów... trumnę. Bidam w tym czasie zbiera zwłoki, najpierw Hendrixona, a następnie Iwanowa, po czym dostarcza je swojemu partnerowi spod znaku Kulturalnego Dżihadu. Razem pakują Iwanowa i Hendrixona do trumny i zamykają ją, co przychodzi im ze sporym trudem. Teraz zauważamy, że na jej wieku widnieje wielki napis „Rewolucja Kulturalna, EWF, 2010”. Następnie chwytają trumnę każdy z jednej strony i powoli, nie bez wysiłku, kierują się w stronę pomostu na pobliskiej przystani.

 

Crash – Ile oni ważą?

 

Bidam – Za dużo jak na standardy EWF.

 

Crash – Aby stworzyć lepsze EWF, przepełnione kulturą, trzeba eliminować takich podludzi jak oni.

 

Hunwejbini docierają na koniec pomostu, po czym zaczynają w tradycyjny sposób poruszać trumną, aby wywołać znany z lekcji fizyki proces. Po krótkiej chwili energicznego bujania trumna ląduje w rzece. Crash i Bidam zadowoleni z siebie wymieniają uścisk dłoni.

 

Crash – Dobra robota. Jeszcze raz chaos... (po chwili wahania) ... kulturalny chaos... zatriumfował.

 

(Hunwejbini wracają do hali, a my wracamy do naszych komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – Rewolucja Kulturalna wymknęła się spod kontroli!

 

Tony Hogański – Przesadzasz.

 

Jan Kowalski – Co to ma znaczyć?

 

Tony Hogański – Chłopaki wykonują kawał dobrej roboty.

 

Jan Kowalski – Dobrej roboty? Jak możesz tak mówić.

 

Tony Hogański – Jestem profesorem. Mam prawo mówić co mi się podoba.

 

 

(Przenosimy się na backstage, a konkretniej do kwiatowego pomieszczenia, które Yoshihito Nabeshima otrzymał w prezencie od Esmeraldy Martinez za swój romantyzm, kulturę i wysokie poczucie honoru. Co ciekawe widzimy tutaj SR-Crazy’ego, obok niego stoi Smela, a na jakiejś ławce błyszczą dwa pasy EWF Tag Team. Co rzecz jasna oznacza, że w pomieszczeniu znajduje się także właściciel tego lokalu, czyli Yoshihito Nabeshima. Młody Japończyk stoi przy ścianie trzymając w swej dłoni białą różę, którą dokładnie obserwuje. W tym samym czasie SR-Crazy siedzi osowiały w pięknej altance, a wokół którego krząta się Smela.)

 

Smela – Mistrzu nie można tak.

 

Zero reakcji.

 

Smela – Mistrzu!

 

SR-Crazy (bez entuzjazmu) Tak? Mówiłeś coś?

 

Smela (zrezygnowany) – Nie można tak.

 

Nagle słychać głos:

 

Yoshihito Nabeshima – Daj mu spokój, myśli są także karmą dla ducha, nie niszcz harmonii.

 

Smela milknie, po chwili słychać pukanie do drzwi.

 

Yoshihito Nabeshima – Wejść.

 

Do pomieszczenia wchodzi kurier, w swej ręce trzyma małą paczkę.

 

Kurier – Do pana SR-Crazy’ego. Powiedziano mi, że tutaj go znajdę.

 

SR-Crazy (spokojnie i powoli) Połóż i wyjdź.

 

Kurier – Ale... pokw...

 

SR-Crazy (wtrącając się) Po prostu połóż i wyjdź. Smela zobacz co tam mamy.

 

Kurier wychodzi z pięknego i bardzo kwiecistego pomieszczenia. Smela natomiast pospiesznie rozrywa papier, po chwili wyciąga małe zwierciadełko i zgrabne pudełko. Po krótkiej chwili SR-Crazy wyciąga ręce w kierunku Smeli, manager Szaleńca podaje przedmioty swemu mistrzowi.

 

SR-Crazy (zdziwiony) Hm. (w stylu chińskim) Zestaw do pielęgnacji zarostu, a cóż to? Czyżbym się źle prezentował? Smela?

 

Smela – Wyglądasz świetnie mistrzu! Jak zawsze!

 

SR-Crazy – Pięknie kłamiesz. Jak zawsze. To wszystko?

 

Smela – Tak.

 

SR-Crazy (cichutko) I po co to wszystko?

 

Yoshihito Nabeshima – Czasem oczy przyjmują kolor zwierciadła.

 

SR-Crazy (zdziwiony) Zwierciadła? Zwierciadło nie ma żadnych kolorów.

 

Yoshihito Nabeshima (spoglądając na różę) Oczywiście, że ma. Jest błyszcząco szare. Gdy w nie patrzysz, widzisz swoje odbicie, ale są tam ukryte barwy. Naprawdę, to urocze.

 

SR-Crazy (wpadając w zadumę spogląda na swe odbicie w małym zwierciadle) Może rzeczywiście coś z tym zrobię.

 

Yoshihito Nabeshima – Uznam to za podziękowanie za prezent.

 

SR-Crazy – To od ciebie?

 

Yoshihito Nabeshima (delikatnie się uśmiechając) Niekoniecznie, ale Mitsuko będzie ci wdzięczna.

 

SR-Crazy (zmieniając temat) Miło jest być EWF Tag Team Champem, prawda?

 

Yoshihito Nabeshima – Prawda.

 

SR-Crazy – Pokazaliśmy im jaką wspaniałą drużyną jesteśmy, prawda?

 

Yoshihito Nabeshima – Prawda.

 

SR-Crazy – Czułem w nas chińskiego ducha olimpijskiego. Rodem z Pekinu 2008!

 

(Książę Nabeshima znów delikatnie się uśmiecha, a my natomiast wracamy do komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – Nabeshima i Crazy. Cóż to za połączenie?

 

Tony Hogański – Oryginalne.

 

Jan Kowalski – Z pewnością. To jedyne słowo jakie mi się nasuwa w tym momencie.

 

Tony Hogański – Mimo wszystko trzeba przyznać, że wreszcie pasy Tag Team znalazły się w godnych rękach.

 

Jan Kowalski – Skoro tak uważasz.

 

Tony Hogański – Uważam. Mam prawo. Nadał mi jej Uniwersytet w Bangkoku.

 

 

(Przenosimy się do najpiękniejszej ze wszystkich szatni, a konkretniej do gabinetu Esmeraldy Martinez. Widzimy tu samą panią prezydent, która eksponując swoje długie nogi przegląda prasę kobiecą. W okolicy kręci się także Agnieszka Sorel oraz Tamara Ostrowska, które zajmują się bardzo odpowiedzialnymi zadaniami w stylu: krojenia ciasta, otwierania nowych butelek szampana i dostarczania swojej szefowej kolejnych partii kobiecej prasy. Widzimy także Dagmarę Zielińską, która dopiero co wpadła do gabinetu niczym Rywin do Michnika.)

 

Esmeralda Martinez – Dobrze, że jesteś Petruello. Jakie wieści?

 

Dagmara Zielińska – Uważam, że oferta jest warta pozytywnego rozpatrzenia.

 

Esmeralda Martinez – Cieszę się, że tak uważasz. Mądrość twoja niczym rzeka.

 

Dagmara Zielińska – Wiem też, że Mystery Opponent jest już na terenie hali. Tym razem nie zawiedzie.

 

Esmeralda Martinez – Mam taką nadzieję.

 

Jedna z asystentek podaje Esmeraldzie jakąś teczkę.

 

Esmeralda Martinez (przeglądając dokumenty) Vitor Hernandez, Vitor Hernandez... kto to taki?

 

Tamara Ostrowska – Rzekomo skrzywdzony przez Rewolucję Kulturalną.

 

Agnieszka Sorel – Miał otrzymać dzisiaj EWF Daemusin title shot, ale w skutek działań hunwejbinów zostało mu to uniemożliwione. Prosi o wysłuchanie protestu.

 

Esmeralda Martinez – Nie może z tym iść do Felipe?

 

Agnieszka Sorel – Był, ale został odesłany z niczym.

 

Esmeralda Martinez – W sumie to my odpowiadamy z Rewolucję Kulturalną. Trzeba przyjrzeć się sprawie tego młodzieńca. Obiecajcie mu ten EWF Daemusin title shot za dwie gale. Tym razem mam nadzieję, że żadna krzywda nie zostanie mu wyrządzona. (Esmeralda zadumała się wzruszająco nad losem Hernandeza) Swoją drogą... gdzie jest Sandman? Miał złożyć raport.

 

Nagle słychać dobiegający z korytarza śpiew muezina, drzwi otwierają się i do gabinetu wkracza Sandman. Na jego ramieniu błyszczy się zdobyty na Kwietniowej Anarchii V, EWF FTW title.

 

Esmeralda Martinez – O Mahomecie mowa!

 

Sandman – Przybywam na wezwanie.

 

Esmeralda Martinez – Tylko bez cytowania Koranu jeśli można. Dostaję od tego migreny.

 

Sandman – Powstrzymam się więc od tego typu działań.

 

Esmeralda Martinez – Wiesz, drogi Sandmanie jak bardzo cię szanuję i podziwiam, prawda?

 

Sandman – Wiem.

 

Esmeralda Martinez – Dostaję wiele skarg na działalność bojówek naszej Rewolucji Kulturalnej...

 

Sandman (poprawiając panią prezydent).... Kulturalnego Dżihadu.

 

Esmeralda Martinez – Hunwejbini podobno są agresywni, brutalni, nie znają litości i atakują przypadkowe osoby.

 

Sandman – Ajatollah Chomeini rzekłby na to: nonsens.

 

Esmeralda Martinez – Czy ty ich kontrolujesz w ogóle?

 

Sandman – Jak ojciec.

 

Esmeralda Martinez – Rozumiem, że mimo wszystko będę zadowolona z efektów.

 

Sandman – Tak jak ja z przebiegu dzisiejszego main-eventu.

 

Esmeralda Martinez – Mimo wszystko muszę w pewien sposób zareagować by pokazać, że panuję nad sytuacją. (otwiera jakąś teczkę) Choćby sprawa Vitora Hernandeza. Biedak został pozbawiony EWF Daemusin title shotu. Trzeba mu to wynagrodzić. Słyszałam, że twój podopieczny Crash stracił EWF Tag Team titles. Niech wynagrodzi Hernandezowi krzywdy i okaże skruchę. Łączę ich w jedną drużynę i na następnej gali zyskają szansę zdobycia pasów Tag Team.

 

Sandman – Jeśli taka jest wola pani prezydent.

 

Esmeralda Martinez – Drugi hunwejbin będzie jednak cierpiał za błędy waszej Rewolucji. Bidam nie dostanie żadnej znaczącej walki, a jego przeciwnik będzie jakimś.... podpowiedz mi Petruello kim on będzie.

 

Dagmara Zielińska (podpowiada) Frajerem.

 

Esmeralda Martinez – Dziękuję za pomoc.

 

Sandman – Wszystko rozumiem.

 

Esmeralda Martinez – Chciałabym jeszcze dodać drogi Sandmanie jak ważny dla naszej Rewolucji Kulturalnej czy też Kulturalnego Dżihadu byłby fakt zdobycia przez ciebie EWF World title.

 

Sandman – O tym także wiem.

 

Esmeralda Martinez – Nie zawiedź naszych oczekiwań. 

 

Sandman (wstając z miejsca) Ja nigdy nie zawodzę. Dlatego jestem najlepszym wrestlerem w historii polskiego wrestlingu już od lat. Dlatego wygrywałem najważniejsze pasy w PCW i dlatego właśnie wygrywałem je też w EWF.

 

(Po tych słowach wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Chciałoby się rzecz, że Sandman jest wiecznie żywy.

 

Tony Hogański – Bo to prawda.

 

Jan Kowalski – Zresztą w EWF wszyscy jesteśmy wyjątkowo żywotni.

 

Tony Hogański – Ja mam zamiar dożyć 113 lat. To taka tradycja w naszej rodzinie.

 

Jan Kowalski – Brawo Tony. Mam nadzieję, że będziesz promieniał swym geniuszem na Polskę i świat jeszcze przez stulecia.

 

Tony Hogański – Jestem w końcu profesorem!

 

Jan Kowalski – Przyjrzyjmy się może kolejnej walce. Tool zmierzy się z Tajemniczym Przeciwnikiem.

 

Tony Hogański – Tajemniczy przeciwnicy zawsze byli fuj. Nie wiem skąd się te darmozjady biorą.

 

Jan Kowalski – Z in vitro pewnie.

 

Tony Hogański – Dlatego jestem przeciwko in vitro.

 

 

 

Mystery Opponent vs Tool

 

 

 

Rozbrzmiewa Black Sabbath i „Eletric Funeral”, po chwili na rampie pojawia się zamaskowana postać, wrestler powoli dociera na ring gdzie czeka już sędzia pojedynku Lech Grudziński.

Wszystko cichnie i wraca do normy. Trwa to krótką chwilę, by światła znów zgasły. Zaczęła grać "O Fortuna" – Therion. Spod FeliXtronu wychodzi skupiony, pewny siebie Tool. Publiczność rzecz oczywista wita go heel heatem. Ten jak zawsze nie zważa zupełnie na tego typu zachowania kibiców i spokojnie dociera na ring.

 

Jan Kowalski – Kim jest Tajemniczy rywal Toola?

 

Tony Hogański – Z informacji jakie udało się zebrać wynika, że ta sama postać pojawiła się w EWF rok temu.

 

Jan Kowalski – Rok temu Kraven walczył z jakimś wrestlerem, którego tożsamości nie udało się ustalić do dzisiaj.

 

Tony Hogański – Być może to ten sam typ.

 

Jan Kowalski – Przekonamy się czy dzisiaj dowiemy się kim jest ten Mystery Opponent.

 

Tony Hogański – Wygląda jakby uciekł z jakiegoś monastyru.

 

Dochodzi do zwarcia, Tool natychmiast zakłada headlocka, mystery oponent nie jest bierny, gdyż spycha swego oponenta w stronę lin, po czym odpycha Toola w stronę przeciwległych, ale rozpędzony Tool powala przeciwnika shoulder blockiem. Tool rozpędza się, mystery oponent pada pod nogami byłego EWF World Championa, Tool przeskakuje, i po raz kolejny odbija się od lin. Tool znów odbija się od lin, tym razem mystery oponent przeskakuje nad biegnącym przeciwnikiem. Tool znudzony tą schematycznością, zatrzymuje się za plecami przeciwnika i wykonuje natychmiast german suplex. Przeciwnik leży martwo, a czas Toola jest bardzo cenny, więc pospiesznie wchodzi na narożnik skąd atakuje za pomocą Watergate  [Phoenix Splash] ale oponent jest zbyt świeży, aby ulec temu atakowi Mystery oponent odsuwa się! (EWF! EWF!) Tool powoli sie ponosi, mystery oponent także, Tool wykonuje z gracją kilka kopnięć, po czym dokłada irish whip do narożnika. Tool rozpędza się i chce zaatakować clothesline’m ale przeciwnik ucieka z narożnika, po czym chwyta Toola za głowę i wyrzuca z ringu. Tam Tool dość szybko się podnosi, ale w tym samym czasie mystery oponnent wykonuje rozbieg i atakuje wykonując suicide dive! (EWF! EWF! EWF!)

 

Tony Hogański – Myślę, że to wszystko dywersja.

 

Jan Kowalski – W jakim sensie?

 

Tony Hogański – Ktoś wyraźnie igra z Toolem. Próbuje go zdekoncentrować. Stąd te dziwne przesyłki, znaki STOP i jeden święty Bazyli Wielki wie co jeszcze.

 

Jan Kowalski – Może masz rację.

 

Tony Hogański (pewny siebie)To dywersja.

 

Jan Kowalski – Być może kiedyś się tego dowiemy. Kluczem będzie ustalenie tożsamości tajemniczego wrestlera.

 

Mystery oponent podnosi Toola, wrzuca swego oponenta na ring. Tam po raz kolejny podnosi przeciwnika, chcąc wykonać jakiś move, ale Tool nagle kopie mystery oponenta w brzuch, natychmiast próbuje wykonać Twist of Fate, lecz w ostatniej fazie przeciwnik odpycha Phenoma w stronę lin, Tool odbija się od nich, rozpędzony wpada na przeciwnika, tam zostaje powalony arm dragiem. Przeciwnik natychmiast rozpędza się,  dobija wstającego Toola drop kickiem. Przechodzi do pinu, sędzia odlicza...1...2...kick out. Mystery oponent powoli podnosi przeciwnika, i zaczyna ciągnąc Toola do jednego z narożników. Tam uderza głową Toola o miękką cześć narożnika. Po chwili dokłada kilka chopsów, publiczność żywo reaguje. Na końcu wykonuje whip do przeciwległego narożnika, ale Tool reversuje atak, i to mystery oponent wpada w róg ringu. Tool natychmiast atakuje, ale mystery oponent ucieka. Tajemniczy wrestler nie traci czasu, chce zaatakować, lecz Tool kontruje atak uderzeniem z łokcia.

 

Tony Hogański (zadowolony z siebie) Mam! Rozgryzłem jego tożsamość!

 

Jan Kowalski (zainteresowany) Tak? Czyli kto to taki?

 

Tony Hogański – Kasztaniaki Janku.

 

Jan Kowalski – Słucham?

 

Tony Hogański – Mam cztery typy. Numer jeden: Antoni Bryndza. Numer dwa: Ewelina Flinta. Numer trzy: Pan Tik-Tak. Numer cztery: Ryszard Kalisz.

 

Jan Kowalski – Skłaniam się ku ostatniej opcji.

 

Tool pospiesznie wchodzi na narożnik, spada na stojącego przeciwnika akatując moonault into reversed ddt. Obydwaj wrestlerzy leża na ringu, sędzia zaczyna odliczać...1...2...3...4...5...obydwaj wstają równo. Mystery oponent atakuje pojedynczym punchem, Tool lekko się chwieje. Tool po chwili sam odpowiada punchem, następnie znów mystery oponent, i kolejny raz Tool. Przy następnym ataku mystery oponenta, tajemniczy wrestler dokłada kopnięcie w brzuch. Wrestler whipuje Toola na liny, ale ten chwyta mocno rękę oponenta, wykręca ją, po czym powala przeciwnika clothesline'm. Wrestlerzy wstają, tajemniczy jegomość kolejny raz atakuje, ale zostaje skarcony atomic dropem. Do tegoż asortymentu Tool dokłada lariat, następnie wchodzi na narożnik, atakuje za pomocą Sick Dive [Swanton Bomb]!!

 

Jan Kowalski – Emocjonująco.

 

Tony Hogański – Emocjonujący to ja jestem, a nie jakieś bzdurne walki.

 

Jan Kowalski – Tak, oczywiście. Przepraszam cię Tony w imieniu własnym, EWF i ojczyzny.

 

Tony Hogański (zadowolony z przeprosin)No! (grozi palcem Kowalskiemu) Tylko żeby mi się to więcej nie powtórzyło!

 

Jan Kowalski – Postanawiam poprawę. EWF także. Będziemy lepsi. Dla ciebie wszystko.

 

Tymczasem na ringu jesteśmy świadkami pierwszej próby pinu Toola, sędzia odlicza...1...2...kick out. Tool coś krzyczy do sędziego, lecz walka trwa dalej, w tym czasie mystery oponent stara się regenerować. W efekcie przesuwa się do narożnika, Tool wstaje, gdzie atakuje bronco busterem. Tool podnosi przeciwnika, i zostaje zaatakowany low blowem, czego nie widział sędzia. Tool zwija się z bólu, a tajemniczy wrestler, przechodzi za liny, następnie na nie wskakuje i dobija obolałego Phantoma drop kickiem z najwyższej liny. Natychmiast przechodzi do pinu...1...2...kick out! Mystery oponent stara się podnieść doświadczonego przeciwnika, i wykonać jakiś move, ale niespodziewanie Tool kontruje za pomocą Twist of Fate! Tool nie traci czasu i wchodzi na narożnik skąd atakuje wykonując Watergate [Phoenix Splash] Phantom przechodzi do pinu...1.................2.....................3! (Zwycięzcą jest: Tool!)

 

Jan Kowalski – Tool zwycięża!

 

Tony Hogański – Alleluja! Co dalej?

 

Tool triumfuje i celebruje w skromny i zrównoważony sposób swoją radość. Tymczasem Mystery Opponent, który jak widać ma w sobie jeszcze całkiem sporo energii, ześlizguje się z ringu i zaczyna oddalać się w stronę FeliXtronu. Tool zauważa to i sam opuszcza ring i rusza w pogoń. Widząc to jego niedawny tajemniczy przeciwnik przyśpiesza i wkrótce zaczyna salwować się dramatyczną ucieczką. Tool nie rezygnuje i zaczyna coraz szybciej biec.

 

Tony Hogański – Co oni robią? Bawią się w Strusia Pędziwiatra?

 

Jan Kowalski – Widać Tool jest bardzo ciekawy kim był jego rywal.

 

Tony Hogański – To Ryszard Kalisz! Wszystko jasne. Poznaję po charakterystycznym stylu poruszania się i aerodynamicznych kształtach.

 

Jan Kowalski – Mystery Opponent chyba nie był aż tak aerodynamiczny.

 

Tony Hogański – Bredzisz Janku, bredzisz.

 

 

(Trafiamy na zaplecze, co nie powinno nikogo dziwić, bo w Tajlandii jest nieźle, a już szczególnie to na tajskim zapleczu. Zauważamy tutaj Hae Baeguka, który bardzo zadowolony z siebie kroczy wesoło korytarzem. W pewnym momencie tuż przed jego nosem otwierają się drzwi do jakiegoś pomieszczenia.... z którego wychodzi Vaclav.)

 

Hae Baeguk (ucieszony)Witaj! Słyszałeś już dobre nowiny?

 

Vaclav – Tak.

 

Hae Baeguk – Widzisz jak to dobrze jest mieć takiego agenta jak ja?

 

Vaclav – Widzę właśnie.

 

Hae Baeguk – Ruch Vacleaux zyskał kolejną szansę na dominację. Jesteśmy w stanie osiągnąć wiele.

 

Vaclav – Nie, to ja jestem w stanie.

 

Hae Baeguk – Ty, ja, ruch Vacleaux... to wszystko jedność!

 

W tym momencie Vaclav zupełnie niespodziewanie chwyta Baeguka za gardło i przyciska do ściany.

 

Hae Baeguk (próbując złapać oddech)Co... co... co robisz?

 

Vaclav – Myślisz, że chcę zdobyć EWF World title shot w taki sposób?

 

Hae Baeguk (słabym głosem)Jaki....?

 

Vaclav – Za pieniądze. Chcesz bym był postrzegany jako człowiek, który osiąga wszystko dzięki pieniądzom...

 

Hae Baeguk – A co w tym złego?

 

Vaclav – To ma być ten duch Vacleaux? Jeśli tak to widać mamy dwie różne wizje czym Vacleaux być powinno i jak moja kariera powinna się rozwijać.

 

Hae Baeguk – Zdobyłem dla ciebie EWF World title shot!

 

Vaclav – Kupiłeś! A gdzie w tym wszystkim honor i szacunek?

 

Hae Baeguk (próbuje złapać oddech)Ale... EWF World title.... shot...

 

Lider ruchu Vacleaux puszcza swego agenta. Ten momentalnie zaczyna ciężko oddychać, a Vaclav powoli zaczyna się oddalać.

 

Vaclav – Nie w taki sposób, Bohdan. Nie w taki sposób.

 

(Były EWF FTW Champion odchodzi, a my wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Vaclav zachował się rozsądnie.

 

Tony Hogański – Niech nie robi głupstw. Szansa na EWF World title to dla niego priorytet.

 

Jan Kowalski – Priorytet czy nie, liczą się zasady.

 

Tony Hogański – Głupiś Janku niczym minister finansów nasz obecny.

 

 

(Być może Jan Kowalski jest głupi. Być może obecny minister finansów także. Ten drugi z pewnością bardziej. Nie ma to jednak zbytniego sensu w obliczu drugiego odcinka krótkiej serii „Tony w Tajlandii”. Ostatnim razem Tony otrzymał doktorat honoris causa i profesurę wizytującą na Uniwersytecie w Bangkoku. Tym razem znajdujemy się w jakimś rządowym budynku, gdzie trwa konferencja prasowa. Widzimy tutaj Tony’ego Hogańskiego oraz wysokich urzędników państwowych Królestwa Tajlandii.)

 

Urzędnik – Dlatego wsparcie pana Tony’ego Hogańskiego okazało się kluczowe w mediacjach między zwaśnionymi stronami.

 

Tony Hogański (skromnie)Nie ma za co dziękować. Zrobiłem to co do mnie należało. Każdy zachowałby się tak samo na moim miejscu.

 

Urzędnik – Jednocześnie z żalem przyjęliśmy wiadomość, że pan Tony Hogański odrzucił propozycję objęcia teki ministra spraw wewnętrznych w rządzie Jego Królewskiej Mości.

 

Tony Hogański (znów skromnie)Jam niegodny takich zaszczytów. Są ludzie zdolniejsi ode mnie, tu w Tajlandii. Musicie nauczyć się rozwiązywać problemy sami, bo kiedyś... (głos mu się łamie) mnie zabraknie.... ale nasza idea... żyć będzie wiecznie.

 

Urzędnik (ocierając łzy) Dziękujemy panie Hogański.

 

Tony Hogański (spontanicznie rzuca się przedstawicielowi rodziny królewskiej w ramiona)To ja dziękuję!

 

Urzędnik – Z wielką radością donoszę także, że król Tajlandii, Bhumibol Adulyadej, Rama IX... postanowił odznaczyć pana Tony’ego Hogańskiego Orderem Chula Kom Klao.

 

Tony Hogański – Dziękuję! Dziękuję przyjaciele!

 

Urzędnik – Prosimy też aby w Dzień Zwycięstwa zgodnie ze zwyczajem naszych rosyjskich, a wcześniej sowieckich przyjaciół zechciał pan przyjąć paradę.

 

Tony Hogański – Z radością!

 

9 maja 2010 roku w Moskwie odbyła się kolejna parada z okazji Dnia Zwycięstwa. Tego samego dnia w Bangkoku, wojska Królestwa Tajlandii także świętowały w wielkiej paradzie. Tony Hogański w mundurze galowym, na białym koniu przyjął uroczyście paradę królewskich wojsk. Uroczystość była wspaniała.

 

Tony Hogański – Czołem żołnierze!

 

Żołnierze Królewskiej Armii Tajlandii – Czołem panie Hogański!

 

Tony Hogański – Pozdrawiam was z okazji Dnia Zwycięstwa!

 

Żołnierze Królewskiej Armii Tajlandii – Urra!

 

(Uroczystość była wspaniała. Koniec materiału filmowego.)

 

 

Tony Hogański – Byłem cudowny.

 

Jan Kowalski – Kolejny order w twojej kolekcji.

 

Tony Hogański – Staram się jak mogę.

 

Jan Kowalski – Jesteś bohaterem trzech kontynentów: Europy, Ameryki Południowej i Azji.

 

Tony Hogański (z dumą) A pewnie, że jestem.

 

Jan Kowalski – Jesteś lepszy niż generał La Fayette! On był bohaterem tylko dwóch kontynentów.

 

Tony Hogański (z większą dumą) Pewnie, że jestem.

 

 

(Pozostawmy Hogańskiego wraz z jego dumą i wyobrażeniami o generale La Fayette i przenieśmy się na zaplecze tajskiej hali. Widzimy tutaj Mystery Opponenta, który zmęczony po walce, ale jednak ze sporą dozą energii ucieka energicznie. Tool jest tuż za nim. Tajemniczy przeciwnik po drodze rozwala jakieś skrzynie i kartony, zrzucając je na posadzkę, co utrudnia Phantomowi pościg. Cel został osiągnięty, Mystery zwiększył przewagę. Po chwili wybiegł już z hali, ale Tool jest już blisko. Wygląda jednak na to, że Mystery Opponent popełnił błąd, bo dał się zapędzić na sam kraniec pomostu. Tutaj zaczyna rozglądać się rozpaczliwie.)

 

Tool – To koniec! Nie ma drogi ucieczki.

 

Mystery nic nie odpowiada tylko zaczyna wpatrywać się w drugi brzeg.

 

Tool – Zdejmij maskę.

 

Brak odpowiedzi.

 

Tool – Wystarczy, że zdejmiesz maskę. Chcę tylko wiedzieć kim jesteś...

 

Mystery Opponent (dziwnym głosem)To jeszcze nie koniec.

 

Tool – To koniec.

 

Mystery Opponent (dziwnym głosem)Strzeż się. Nie wszystko jest takie jakim ci się wydaje.

 

Tool (poirytowany) Zdejmij maskę!

 

Mystery Opponent (dziwnym głosem)Trudno jest zostać EWF World Champem.... jednak jeszcze trudniej jest rozstać się z tym pasem.

 

Tool – Masz 10 sekund i albo zdejmujesz maskę albo sam przekonasz się jaka jest temperatura wody w rzece.

 

Mystery Opponent (dziwnym głosem)Uważaj na siebie.

 

(Po tych słowach Mystery Opponent wskoczył do rzeki, czym zaskoczył Toola, widownię zgromadzoną w tajskiej hali, a także wszystkich telewidzów na kilku kontynentach świata. Zdenerwowany Tool dopadł do końca pomostu i zaczął nerwowo wpatrywać się w wodę. Po chwili na przeciwległym brzegu zauważył postać swego tajemniczego przeciwnika. Dostrzegł jeszcze, że ten zdjął maskę i wrzucił ją do wody, ale jako że był odwrócony tyłem, to realizator nie był w stanie wychwycić jego twarzy. Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Tony Hogański – Lubię takie dramaty.

 

Jan Kowalski – Intrygująca sytuacja muszę przyznać.

 

Tony Hogański – Intrygująca czy nie, ale nadal nie wiemy kim był ten cholerny Mystery Opponent.

 

Jan Kowalski – Niestety, ale Toolowi nie udało się ustalić jego tożsamości.

 

Tony Hogański – Starał się. Przy walce o EWF World title na następnej gali będzie się jednak musiał postarać bardziej.

 

Jan Kowalski – Myślę, że on zdaje sobie z tego doskonale sprawę.

 

 

(Czas ponownie trafić na zaplecze. Znajdujemy się w szatni Aero, który porządkuje swoje rzeczy i przygotowuje się do opuszczenia pomieszczenia. W ręku trzyma już swoją torbę, przez ramię przewiesił EWF Daemusin title. Aero podchodzi do drzwi, naciska klamkę i otwiera je... ale tam zamiast pustego korytarza zauważa Vitora Hernandeza. Ten natychmiast wymierza ex-Flying Manowi potężnego kopniaka w brzuch, tak że ten wpada na powrót do własnej szatni.)

 

Vitor Hernandez – Przyznaj się... to ty nasłałeś na mnie Gromowa.

 

Aero (powoli wstając) Nie wiem o czym mówisz.

 

Vitor Hernandez – To ja miałem być twoim najgroźniejszym rywalem w czasie naszej niedoszłej wspólnej walki. Gromowa nasłałeś by mnie zmęczyć.

 

Aero (dochodzi już do siebie) Nie mam pojęcia o czym mówisz.

 

Vitor Hernandez – Myślisz, że jakiś pierwszy lepszy Gromow mógłby mnie powstrzymać? Wygrałbym i zdobyłbym ten pas... (wskazuje na leżący na ziemi EWF Daemusin title) ... i bez tego.

 

Aero (podnosząc pas) Tego się już nie dowiemy.

 

Vitor Hernandez – Oj dowiemy się, dowiemy. Za dwie gale mam obiecany EWF Daemusin title shot. 1 vs 1, tylko ty i ja.

 

Aero – W takim razie nie mogę się już doczekać.

 

Vitor Hernandez – Nie strać przypadkiem Daemusin title. Chcę go odebrać tylko tobie.

 

Aero – Nie martw się o mnie.

 

(Hernandez nie odwracając się wycofuje się z szatni EWF Daemusin Champa. Aero porządkuje swoje sprawy, widać taki obrót rzeczy trochę go zaskoczył. Wracamy do komentatorów, którzy już tylko na to czekają.)

 

 

Tony Hogański – Cóż to będzie za epicka walka!

 

Jan Kowalski – Naprawdę tak uważasz?

 

Tony Hogański – Oczywiście! Wszystkie walki o trofeum króla Daemusina są epickie!

 

Jan Kowalski – No tak... zapomniałem o wielkiej miłości jaką darzysz tego wielkiego koreańskiego monarchę. To rzecz oczywista, że walki o jego pas muszą być epickie.

 

Tony Hogański – Jak Iliada!

 

Jan Kowalski – Kto będzie Achillesem?

 

Tony Hogański – Ja... tylko bez tego całego ambarasu z piętą.

 

Jan Kowalski – Mogłem się domyślić.

 

Tony Hogański – Moja pięta jest całkowicie zdrowa.

 

Jan Kowalski – Nie wątpię.

 

Tony Hogański – Moja pięta nigdy nie okazuje słabości.

 

Jan Kowalski – Z pewnością.

 

Tony Hogański – Chcesz zobaczyć?

 

Jan Kowalski – Nie, dziękuję. Wierzę na słowo.

 

 

(W Tajlandii panują fantastyczne warunki do tego, by często odwiedzać tereny na zewnątrz hali. Pewnie dlatego też i main-event odbędzie się na świeżym powietrzu. Czas więc kolejny raz przenieść się na tereny wokół hali w Bangkoku. Tu na jednym z setek pomostów zauważamy Mariusza Maxa Kolanko. Ten akurat poprawia swój krawat, przyszykowuje mikrofon i czeka na kogoś z wielką niecierpliwością. Po chwili obok niego pojawia się Psycho, który bezczelnie zabiera mikrofon od zdezorientowanego Mariusza. Psycho ubrany w czarny garnitur od Armaniego, poprawia jeszcze ułożenie EWF World title na swoim ramieniu, po czym wraca się do mikrofonu.)

 

Psycho – Mokro w tym mieście jak w piździe. (poprawia pas, uśmiecha się słysząc ogromny heel heat z areny) Mam ochotę czym prędzej zabrać swoje ekskluzywne cztery litery i lecieć do ciepłej i suchej Europy. Tak czy inaczej, mam tu jeszcze coś do zrobienia, jest pewne spróchniałe drzewo do ścięcia, if you know what i mean...

 

Heel heat na arenie jest wielki .

 

Psycho – Mordeczka w kubeł, frajerzy. Zrobię swoje i zabieram się stąd, będziecie es mogli pobuczeć na swojego piaskowego idola, że tyle naobiecywał, a skończył z twarzą jak pizza z dużą ilością ketchapu. Ten stetryczały, malowany arab jest już tak bardzo poza rzeczywistością, że przyda mu się powrót na ziemie. A ja jestem tym kimś, kto sprowadza na ziemie wszystkich zapatrzonych w siebie ćwoków, którym udawało się wszystko do momentu prawdziwego sprawdziany. A jeśli do niego dochodzi to odpadają na starcie jak Wisła z Barceloną. Jestem tym kimś, kogo spotykasz na swojej drodze i czujesz, że po prostu nie opłaca się mnie wkurwiać.

 

Biały poprawia pas.

 

Psycho – Mam też niezwykle krótki komunikat do frajera, którego nazywam młodym jupiterem bo oprócz tego, że ma bardziej wiejską mordę to przypomina mi go za każdym razem, kiedy się pojawia: Jazzowski, mordo ty moja, potrenuj trochę. (Biały uśmiecha się jednak po chwili poważnieje) I morda w kubeł .

 

EWF World Champion po raz kolejny poprawia pas po czym pokazuje Mariuszowi drzwi do hali.

 

Psycho – Tam są drzwi. Wracaj do hali, bo zmarzniesz.

 

Max posłusznie spuścił głowę i zaczął oddalać się w stronę hali. Psycho natomiast filozoficznie zaczął wpatrywać się w rzekę. Po chwili jednak obok niego pojawił się Tool.

 

Tool – Powodzenia.

 

(Psycho zaskoczony nie wie co powiedzieć. Nie będzie jednak musiał, bo Tool jak się pojawił tak natychmiast odwrócił się i skierował swe kroki w stronę hali. My tymczasem przenosimy się do naszych komentatorów.)

 

 

Tony Hogański – Psycho to taki miły człowiek, prawda?

 

Jan Kowalski – Naprawdę?

 

Tony Hogański – Kulturalny, uczciwy i uczynny.

 

Jan Kowalski – Nie określiłbym go w ten sposób.

 

Tony Hogański – Mamy wielkie szczęście, że jest naszym EWF World Champem.

 

Jan Kowalski (z powątpiewaniem) Tak... ogromne.

 

 

(Trafiamy do najpiękniejszego miejsca na całym zapleczu. Wszyscy zazdroszczą Esmeraldzie jej gabinetu, długich nóg, dietetycznych sałatek, ciast, wodzących na pokuszenie asystentek i wszystkiego co ona posiada. Martinez jak zawsze zadowolona z siebie przegląda czasopisma z życia gwiazd.)

 

Esmeralda Martinez – Mam wrażenie, że w roku 2002 pisali o mnie więcej.

 

Dagmara Zielińska – To tylko złudzenie optyczne panienko.

 

Esmeralda Martinez – A dziś co? (zaczyna przerzucać czasopisma) Hogański! Hogański! Hogański! Wszędzie Tony!

 

Tamara Ostrowska – Takie czasy panienko. Mam na to dobre psychologiczne wytłumaczenie.

 

Esmeralda Martinez – Nie chcę tego słuchać.

 

Nagle, bo jak wiadomo w EWF wszystko dzieje się nagle, w gabinecie słychać pukanie do drzwi. Bardzo mroczne, ale jednocześnie przepełnione piwną wesołością pukanie. Po chwili drzwi niczym w moskiewskim metrze otwierają się i w gabinecie pojawia się lider ruchu Vacleaux, czyli Vaclav we własnej osobie.

 

Esmeralda Martinez – Wreszcie jakaś atrakcja! Witaj Vaclavie. Piwa?

 

Vaclav (zaskoczony propozycją) Nie pogardzę.

 

Agnieszka Sorel wyciąga z lodówki butelkę jakiegoś argentyńskiego piwa i nalewa je do ładnej, ozdobnej, kryształowej szklanki. Vaclav z radością opróżnia ją i prosi o dolewkę. Alienor spogląda pytająco na Esmeraldę, a ta pełna dobroci i miłosierdzia tylko kiwa głową. Po chwili lider ruchu Vacleaux otrzymuje kolejną szklankę argentyńskiego piwa.

 

Esmeralda Martinez – Co sądzisz?

 

Vaclav (delektując się) Piwo z Esmeraldą Martinez...  nawet jeśli ona nie pije.... czy można chcieć czegoś więcej?

 

Esmeralda Martinez – Można, pewnie że można.

 

Vaclav (kończąc piwo) Do rzeszy. Przyszedłem tutaj w bardzo ważnej sprawie.

 

Esmeralda Martinez – Mianowicie?

 

Vaclav – W wyniku pewnego bardzo niehonorowego porozumienia między moim agentem Bohdanem a Felipe Castro zyskałem możliwość walki o EWF World title już na następnej gali.

 

Esmeralda Martinez – Wiem, słyszałam. Sposób uzyskiwania World title shotów nie praktykowany od czasów Snake’a.

 

Vaclav – Dlatego właśnie tu jestem. Pomysły Bohdana na ruch Vacleaux stały się wyraźnie różne od moich. Wygląda na to, że istnieją tak naprawdę dwa oblicza Vacleaux. Moje i jego. Tylko moje jest tym prawdziwym i tylko moja wizja Vacleaux powinna być realizowana. Przynajmniej ja w to wierzę.

 

Esmeralda Martinez – Do rzeczy.

 

Vaclav – Chcę naprawić błąd Bohdana, błąd który może zniszczyć zaufanie do mnie i do Vacleaux. Rezygnuję z EWF World title shotu.

 

Esmeralda Martinez (zaskoczona) Kolejny!

 

Vaclav – To jedyne i słuszne wyjście z tej sytuacji.

 

Esmeralda Martinez – To jakaś nowa moda? Zbyt często się to ostatnio zdarza. (Esme posmutniała) O jejku jej.... jesteś pewien?

 

Vaclav (wstając z miejsca) Moja decyzja jest ostateczna.

 

Esmeralda Martinez – Uszanuję ją.

 

Vaclav – Mam dla pani prezydent jeszcze jedną radę.

 

Esmeralda Martinez (zainteresowana) Jaką?

 

Vaclav – Radzę uważać na Felipe Castro, Scythera i Psycho. Skieruj niszczącą siłę Rewolucję Kulturalną przeciwko nim. Ich wizja EWF jest... przykra... smutna... i zbyt mało w niej hardcoru.

 

Esmeralda Martinez – Wezmę tą radę pod uwagę.

 

Vaclav – Pani prezydent już niedługo się przekona, że Castro i Scyther zechcą przejąć Rewolucję Kulturalną dla siebie i wykorzystać ją dla swoich celów. Założę się, że już wkrótce zaczną kwestionować kompetencję Sandmana.

 

Esmeralda Martinez – To wszystko?

 

Vaclav – Wszystko.

 

(Po tych słowach lider ruchu Vacleaux rusza w stronę drzwi. Po drodze Agnieszka Sorel, za przyzwoleniem Esmeraldy Martinez, wręcza mu kolejną butelkę argentyńskiego piwa. Wracamy do naszych komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – Vaclav zrezygnował z EWF World title shotu?

 

Tony Hogański – To jakaś choroba przenoszona drogą płciową!

 

Jan Kowalski – Nabeshima, Jazzowski, Vaclav...

 

Tony Hogański – Piękny klub.

 

Jan Kowalski – Vaclav nagle zaczął udzielać Esmeraldzie rad.

 

Tony Hogański – Cóż... może się zaprzyjaźnią. Mój wychowanek to dobry człowiek. Sympatyczny rzekłbym nawet.

 

Jan Kowalski (spogląda na zegarek) Tony! Nadszedł ten czas!

 

Tony Hogański – Jaki znowu?

 

Jan Kowalski – Main-event! EWF World title! EWF FTW title! Psycho! Sandman!

 

Tony Hogański – Nagle się podekscytowałeś.

 

Jan Kowalski – To będzie wielka i epicka walka.

 

Tony Hogański – Zobaczymy.

 

 

 

EWF World Championship:

EWF FTW Championship:

Rivers of Bangkok Match

Psycho (c) vs Sandman (c)

 

 

 

Jan Kowalski – Przenieśmy się na zewnątrz hali, gdzie już za chwilę rozpocznie się dzisiejsza walka wieczoru.

 

Na zewnątrz hali jest bardzo ładnie. Bangkok to ciekawe miasto, więc nie może być inaczej. Na arenie oraz z głośników rozstawionych przed wejściem do hali słychać głośny oraz donośny śpiew muezina, po czym zaczyna grać Metallica i „Enter Sandman”. Pojawia się Sandman, który dociera do wyznaczonego przez władze EWF miejsca. Tutaj czeka na niego Dark Sędzia.

Następnie słychać Method Man & Redman - "I will not loose”. Tajska publiczność zgromadzona na arenie od razu reaguje wielkim heel heatem. Kibice zgromadzeni przed telewizorami pewnie także. Z hali wychodzi Psycho. Pewny siebie, zmotywowany, na jego ramieniu błyszczy EWF World title.

 

Tony Hogański – To o co chodzi w tej walce? Rivers of Bangkok Match brzmi fascynująco.

 

Jan Kowalski – Oj takie tam typowe sprawy. Walka rozpoczyna się przed wejściem do hali.

 

Tony Hogański – Naprawdę? W życiu bym się tego nie domyślił.

 

Jan Kowalski – Kilkaset metrów dalej, na pewnej pięknej wysepce znajduje się ring, wraz z Antonim Bryndzą. Aby wygrać walkę należy dotrzeć w to miejsce i odliczyć swego rywala.

 

Tony Hogański – Czyli jak się zgubią na mieście, to ta walka może potrwać nawet kilka godzin?

 

Jan Kowalski – Teoretycznie tak.

 

Tony Hogański (załamuje się) Na brodę Proroka Jeremiasza! (spogląda na zegarek) Nie ma Tostera we wsi. Ja kończę pracę o regulaminowym czasie. Nie masz pojęcia ile trzeba mi płacić za nadgodziny.

 

Nie mamy pojęcia ile trzeba płacić Tosterowi za nadgodziny i chyba się nie dowiemy, bo on taką wiedzą publicznie się nie dzieli. Dark Sędzia pełni rolę arbitra początkowego. Co oznacza, że jego zadaniem będzie wyjaśnienie obu wrestlerom zasad walki, zapoznanie ich z przepisami uczciwości, honoru, fair-play, męstwa, dobroci. Psycho słysząc te słowa jest bardzo zdziwiony, bo chyba nie rozumie tych pojęć. Sandman spoglądając w niebo odmawia ostatnie muslimańskie modlitwy. W końcu Dark Sędzia rozkazuje wrestlerom przygotować się i po krótkiej chwili napięcia i oczekiwania daje sygnał do rozpoczęcia walki. Aż chciałoby się rozpocząć w stylu Dariusza Szpakowskiego: zaczęli! Obaj panowie zaczynają krążyć wokół siebie. Żaden z nich nie chce zaatakować pierwszy. Cóż, nie ma co się dziwić, perspektywa szybkiego spotkania z zimną płytą chodnikową nie brzmi zachęcająco. Dochodzi do zwarcia... trwa krótka szamotanina, ale żaden z wrestlerów nie może osiągnąć przewagi i panowie muszę się rozdzielić. Znów rozpoczynają się podchody, tym razem etap drugi. Kolejne zwarcia i tym razem także ono nie przynosi najmniejszego rezultatu. Brak efektów musi martwić, ale mimo wszystko będziemy świadkami fazy trzeciej. Tym razem skutecznej, bo oto Sandman, doświadczony weteran polskich ringów, osiągnął przewagę i wepchnął swojego przeciwnika prosto na znajdującą się nieopodal latarnię!

 

Jan Kowalski – Czy bolało?

 

Tony Hogański – W strasznie durnych miejscach ustawiają te latarnie w Bangkoku.

 

Jan Kowalski (lekko zdziwiony) Krytykujesz Tajlandię? To chyba pierwszy raz.

 

Tony Hogański (z profesorską miną) Nie Janku, ty wyraźnie nie rozumiesz. Tajlandia ma problemy, ja je wskazuje, a oni je naprawiają. Tutejsze latarnie to także jeden z problemów z jakim należy się uporać.

 

Jan Kowalski – Jesteś wspaniały.

 

Psycho pada na ziemię, ale dość szybko podnosi się. Nie przyniosło to mu jednak wiele szczęścia i radości, gdyż Sandman zaaplikował mu Side Suplexa. Bardzo sympatycznego zresztą. Aktualny EWF World Champion próbuje wstać, ale Sandman kopie go w brzuch, a następnie nagradza klasycznym, ale skutecznym DDT. Po tej akcji pomaga mu się podnieść, chwyta za kark i zaczyna zagłębiać się w uliczki Bangkoku. By to jednak zrobić muszą najpierw pokonać całkiem ładny drewniany most. Korzystając z elementów jego architektury dwukrotny EWF World Champion zaczyna trzaskać twarzą Białego o balustradę mostu. Wymierza mu w ten sposób jeden cios... drugi.... trzeci... czwarty.... piąty... szósty.... próbuje siódmy, ale Psycho chwyta się rękoma barierek, a następnie z całej siły wyprowadza cios swym łokciem prosto w brzuch Sandmana. Chyba bolało. Aktualny EWF World Champion podejmuje interesującą decyzję i po chwilowej ocenie konstrukcji mostu zaczyna szarpać się z jego balustradą, co powoduje wyrwanie sporej wielkości belki. Psycho odwraca się i bez chwili wahania trzaska nią Sandmana w ugodzony przed chwilą w sposób klasyczny brzuch. Sprawia to, że Weteran spod Konstantynopola nachylił się, co wykorzystał Psycho, który poprawił uderzeniem belką przez plecy! Sandman pada na ziemię. Psycho opiera się o balustradę i zaczyna zasypywać Sandmana serią potężnych kopniaków. Takie okopywanie trwa dłuższą chwilę, widać też, że Piaskowiec cierpi. Na koniec Psycho spada na swojego rywala z Knee Dropem.

 

Tony Hogański – Co to ostatnio za moda by robić takie walki, w której zwycięzca dostaje jeden pas, a przegrany drugi.

 

Jan Kowalski – Widać takie mamy czasy.

 

Tony Hogański – To jakaś forma nagrody pocieszenia dla przegranego?

 

Jan Kowalski – Musisz spytać się władz EWF.

 

Tony Hogański – Spytać, spytać, spytać. Ja pytam teraz. Jestem piątą władzą, ot co!

 

Psycho, który prewencyjnie nie pozbył się drewnianego elementu mostu, którym pognębił swojego przeciwnika, pomaga Sandmanowi podnieść. Po tej skutecznej akcji opuszcza most i znika w jednej z uliczek Bangkoku. Widząc drewniane stragany z żywnością zaczyna uderzać naprzemiennie twarzą Sandmana, a to o stragan po lewej stronie, a to o stragan po prawej. Uliczka była dość krótka, więc taka zabawa nie trwała długo. Co ciekawe na jej końcu pojawił się kolejny kanał, tylko tym razem bez mostu. Psycho zastanawia się chwilę co zrobić. W końcu z kopniaka otwiera drzwi do jakiegoś domostwa obok i wrzuca tam Sandmana. Jak się okazuje trafiliśmy do zwykłego domu, zwykłych obywateli Tajlandii. Rodzina w składzie: mama, tata, syn, córka, córka, babcia właśnie zasiedli do obiadu. Szkoda tylko, że Psycho przy pomocy Vertical Power Slamu rozbił Sandmana prosto na stole z obiadem! Obywatele Tajlandii uciekli w popłochu. Psycho wyciąga swojego przeciwnika ze zgliszcz stołu i obiadu, po czym rzuca go o ścianę. Podejmuje decyzję by skoczyć na niego ze Splashem, ale Sandman wystawia nogę, na którą aktualny EWF World Champion w zgrabny sposób się nadziewa! (entuzjazm na arenie) Obaj wrestlerzy padają obok siebie. Po krótkiej chwili oczekiwania pierwszy do życia wraca nieśmiertelny i wiecznie żywy Sandman. Chwyta Psycho za głowę i wykonuje mu Piledrivera prosto na jakimś cudnej urody dywaniku!

 

Tony Hogański – Jako profesor będę surowy, ale sprawiedliwy.

 

Jan Kowalski – To ci się chwali Tony. Bardzo dobra decyzja. Pamiętaj jednak, że twoja profesura może być w Polsce kwestionowana.

 

Tony Hogański – Słucham? Jestem wart więcej od Bartoszewskiego, który nie ma nawet magistra, radośnie macha łapkami, zdziczał na starość, a wszyscy tytułują go profesorem. Jestem w lepszej sytuacji!

 

Jan Kowalski – Nie wątpię.

 

Tony Hogański (zakłada jakieś tajskie okulary) – Jestem pieprzoną gwiazdą! (robi profesorską minę) Największą po tej stronie nieba!

 

Jan Kowalski (ze szczerym uśmiechem) Chwała ci o wielki Tosterze.

 

Sandman pomaga podnieść się swojemu przeciwnikowi. Chwilę rozgląda się po pomieszczeniu. Jego mieszkańcy są ubodzy, ale z pewnością szczęśliwi. Nie chcąc niszczyć dorobku ich życia decyduje się wepchnąć Psycho prosto w okno! Ten rozbija je głową, przelatuje przez nie i wśród odłamków szkła ląduje na ulicy!! (na arenie słychać: EWF! EWF! EWF!) Sandman natomiast decyduje się opuścić domostwa drzwiami, po drodze jeszcze błogosławi jego przerażonych mieszkańców. Tu chyba jednak popełnił błąd strategiczny, bo gdy znalazł się na zewnątrz, okazało się, że Psycho nie tylko żyje, ale ma w ręku sporych rozmiarów śmietnik, który momentalnie rozbił na głowie swojego przeciwnika! Sand pada na chodnik. Psycho zauważa przystań dla przewoźników, decyduje się więc chwycić Sandmana i wrzucić na pokład jednej z łodzi. Chwilę coś krzyczy do tajskiego przewoźnika, co sprawia że ten odbija od brzegu. Jak się okazuje walka przenosi się na środek jakiegoś kanału. Psycho okopuje rozwalonego na łodzi Sandmana. Następnie chwyta go za twarz i zaczyna trzaskać nią o burtę łodzi. W ten sposób wymierza mu jeden cios... drugi... trzeci... czwarty.... piąty. Po tej akcji przerywa, chwyta go za kark i zakłada mu Crippler Crossface, przy okazji wykrzykując coś o pozdrowieniach od lub dla Kravena! Sandman cierpi... Psycho choć niezbyt wprawiony w tej akcji zaciska ją mocniej i mocniej, a sądząc po minie Sandmana robi to coraz skuteczniej.

 

Jan Kowalski – Duch Kravena nadal obecny w EWF.

 

Tony Hogański (smutnym głosem) A gdzie jest mistrz? Dlaczego go tutaj nie ma?

 

Jan Kowalski – Musisz spojrzeć prawdzie w oczy. Szakal zaginął.

 

Tony Hogański (dramatycznie) – Nie!!!

 

Jan Kowalski (poklepując Tostera po ramieniu) Będzie dobrze Tony, już... spokojnie... spokojnie.

 

Dla Tostera być może za chwilę będzie spokojnie, ale z pewnością nie dla Sandmana, który jest w coraz to większych opałach. Walki przez to nie przegra, bo jak wiadomo zakończyć ją można tylko na znajdującym się gdzieś tam ringu. (na arenie słychać okrzyki: Sandman! Sandman! Sandman! Sandman!)W pewnym momencie Sandman zaczyna dramatycznie się szarpać, co sprawia, że łódź zaczyna bujać się na lewo i prawo. Nie wygląda to dobrze dla jej sterowności, ale Weteran spod Konstantynopola zwietrzył w tym swoją szansę. Rzuca się w sposób dramatyczny, ale co trzeba jeszcze raz podkreślić, bardzo skuteczny. Niespodziewanie sprawia to, że tajski sternik wypada za burtę i wpada do wody! (entuzjazm na arenie) Jak widać nie jest łatwo być sternikiem, zwłaszcza jeśli w rejs ruszają wrestlerzy EWF. Ta sytuacja sprawia, że łódka wymyka się spod kontroli. Psycho puszcza Sandmana i dopada do steru by jakoś uratować sytuację, ale jest za późno. Łódź ze sporym impetem wbija się prosto w brzeg, wrestlerzy tracą równowagę i lądują na drewnianym pokładzie, a Psycho ma jeszcze gorzej, bowiem wypada za burtę, wprost do wody! (EWF! EWF! EWF!) Sandman szybko gramoli się i rozgląda się po okolicy. Aktualny EWF World Champion długo w wodzie nie przebywał. Cały mokry wychodzi na brzeg. Sandman jest tuż obok niego, a konkretniej tuż za nim. Próba spokojnego wysuszenia się doprowadziła do tego, że dwukrotny EWF World Champion wykonał na aktualnym EWF World Champie German Suplexa! Po krótkiej chwili wykonuje mu drugiego, a następnie trzeciego!

 

Jan Kowalski (zaniepokojony) Tony... wszystko w porządku?

 

Tony Hogański – .....

 

Jan Kowalski – Tony, Szakal na pewno się odnajdzie. Kiedyś.

 

Tony Hogański – .....

 

Jan Kowalski – Tony weź się w garść! Trzeba z żywymi naprzód iść!

 

Tony Hogański (spokojnie) Już mi lepiej. Trochę. Lżej na sercu. Wierzę, że mistrz się odnajdzie.

 

Sandman przerywa serię German Suplexów. Zamiast tego chwyta swojego przeciwnika za ramię i kroczy z nim naprzód. Otwiera jakąś małą bramę w znajdującej się nieopodal uliczce i wrzuca tam Psycho. Zauważa opartą o ścianę drewnianą ławkę. Podnosi ją i zrzuca wprost na brzuch aktualnego EWF World Champion. Chyba zabolało, bo ten jęknął dramatycznie. Następnie Piaskowiec otworzył jakieś drzwi, po czym wepchnął rywala do środka. Jak się okazuje trafiliśmy do jakiejś małej, skromnej buddyjskiej świątyni. Sandman widząc posąg Buddy przeklął po arabsku pod nosem i rzucił jakiś komentarz na temat zabobonów niewiernych. Po tej chwilowej akcji religijnej chwycił za jakiś mały posąg Buddy i rozbił go na głowie wstającego Psycho!! (EWF! EWF! EWF!) Ten padł na ziemię. Następnie zauważył leżącą nieopodal na stole Malę, czyli rodzaj buddyjskiego różańca, tylko dużo, dużo, dużo większego. Chwycił go i zawiązał swojemu przeciwnikowi wokół szyi, po czym zaczął go dusić. Psycho próbował złapać tchu, ale coś kiepsko mu szło. Sandman dusząc Psycho zaczął odmawiać jakieś arabskie modlitwy, co chyba nie spodobało się miejscowym mnichom buddyjskim, którzy zaczęli zbierać się w okolicy. Co więcej zaczęli też robić się agresywni. Sandman puścił więc Psycho, następnie pomógł mu wstać... i oberwał cios między żebra! Następnie wykonał na przeciwniku Tornado DDT, po czym umieścił go na jakimś drewnianym stole. Psycho zauważył kilkumetrowy pozłacany posąg Buddy znajdujący się nieopodal. Podjął więc dość dziwną decyzję i zaczął się na niego wspinać. Dotarł mniej więcej do brzucha Buddy, po czym skoczył na rywala z Funky Shit [450 Leg Drop]!! (EWF! EWF! EWF! EWF!)

 

Tony Hogański – Że też zdecydował się na tego typu akcję.

 

Jan Kowalski – Może dlatego, że za dużo pije?

 

Tony Hogański – Bzdury opowiadasz Janku. Znam 94-letniego starca, który całe życie pił, dziś jeszcze pije i jest zdrów jak ryba. Brat jego natomiast nie brał nigdy kropli do ust i umarł, mając 2 lata.

 

Jan Kowalski – Fantastyczna historia.

 

Tony Hogański – Julian Tuwim zawsze powtarzał ją mojemu ojcu.

 

Stół wraz z Sandmanem na pokładzie został całkowicie zdemolowany. Psycho powoli gramoli się, pomaga rywalowi wstać, po czym z kopniaka otwiera jakieś boczne drzwi i by uniknąć tłumu rozszalałych mnichów buddyjskich ewakuuje się na zewnątrz. Jak się okazuje panowie znaleźli się w jakimś ładnym parku. W Bangkoku jest pod dostatkiem parków i terenów zielonych. Ładne to miast. Psycho jednak nie próżnuje i od razu powala Sandmana Clotheslinem, ten powoli zaczyna się podnosić, lecz gdy jest już na kolanach World Champ z impetem kopie w piasek, który uderza w oczy co nie jedno dziwactwo w PCW widziały. Zachowanie to zdecydowanie nie przypada do gustu obserwującej starcie przypadkowej publiczności, która buczy w najlepsze. Psycho jak to Psycho, niewiele sobie z tego robi, majestatycznym krokiem podchodzi do stosu drewna, bierze jeden z bardziej masywnych i ku wielkiemu niezadowoleniu widzów przymierza się do zaatakowania Sandmana. Bierze zamach i... łapie się za kostkę! Kamera natychmiast robi przybliżenie na czerwoną nogę mistrza nieopodal, której przechadza się lemur z czarno-białym ogonem. Psycho będący w wyraźnym afekcie potężnym tupnięciem płoszy zwierzę i rzuca się w kierunku Dark Sędziego [który zawsze kontroluje sytuację i podąża za wrestlerami] żądając od niego przerwania walki. Arbiter daje mu jednak do zrozumienia, że gówno może gdy nie ma dowodów zbrodni. Aktualny EWF World Champion znany ze swojej żądzy sprawiedliwości, jest gotów dostarczyć mu ten dowód żywy bądź martwy. Dlatego też kuśtykając udaje się w pogoń za okrutnym zwierzęciem. Ledwie jednak podbiega do rosnącego nieopodal drzewa i zostaje powalony przez Sandmana, który w ramach odwetu atakuje oponenta pieńkiem, który został na niego podniesiony. W tym samym czasie realizator pokazuje jak wyrodny lemur wchodzi na kolana tajskiej karlicy opalającej się na polanie. Sandman pozdrawia ją jednym ze swych arabskich gestów i po otrzymaniu uśmiechu zwrotnego ponownie zabiera się za Psycho. Chwyta jego głowę i zaczyna uderzać szatańskimi rogami o pień drzewa.

 

Tony Hogański – Widziałeś Janku? Widziałeś?

 

Jan Kowalski – Co znowu?

 

Tony Hogański – Kobieta karzeł!

 

Jan Kowalski – Masz jakąś obsesję.

 

Tony Hogański – Sandman też ją widział! I ten przypadkowy lemur-przechodzień także!

 

Sandman wymierza mu jeden cios.... drugi... trzeci... czwarty.... w końcu i piąty. Nie pogardził także szóstym, a i dla siódmego trafienia także się miejsce znalazło. Walka trwa dalej, dochodzi do regularnego brawlu pomiędzy zawodnikami, przewagę tym razem osiąga Psycho, lecz po chwili zamiast dobić swego oponenta, ten ciągnie pretendenta za głowę w nieustalonym kierunku, Powoli wrestlerzy „przechodzą” przez uliczkę na której świecą delikatne latarnie, i właśnie przy jednej z nich Psycho zatrzymuje się, dlaczego? Tylko po to aby z impetem uderzyć głową Sandmana o latarnię, ale nie! Pretendent zapiera się rękoma o metalową konstrukcję, po chwili dokłada kilka uderzeń łokciem, i w efekcie to głowa Psycho „zwiedza” tajską latarnię. Kolejny raz mu się to już dzisiaj przytrafia! Po chwili dochodzi do kolejnego uderzenia, po którym pojawia się trzecie. Mistrz EWF pada na kolana, spod maski zaczyna wyciekać krew. Sandman podnosi swego oponenta i ciągnie jego ciało w kierunku małej uliczki. Widzimy dziwne budowle oświetlone tylko mocno czerwonym światłem. Nagle Psycho wraca do pełnej świadomości i atakuje niespodziewanie Sandmana kolanem w jądra. Sandman chwyta się za strategiczną część swego ciała, ale Psycho nie próżnuje, od razu dopada oponenta i zaczyna dobijać męskość Sandmana kolejnymi stompami. Sandman wyje z bólu niczym zarzynane zwierzę.

 

Tony Hogański – To ryczy z bólu ranny dzik.

 

Jan Kowalski – Dzik?

 

Tony Hogański (zdziwiony) Dzik?

 

Jan Kowalski (jeszcze bardziej zdziwiony) To ja się pytam dlaczego właśnie dzik!

 

Tony Hogański – Ah to ty się pytasz?

 

Jan Kowalski – Tak, ja się pytam.

 

Tony Hogański – Masz rację. Zmieniam zdanie. Powinienem użyć porównania do jakiegoś pustynnego zwierzątka. Wielbłąda na przykład czy jakiegoś muzułmanina albo innego arabusa.

 

Psycho zaczyna się śmiać, pomaga wstać Sandmanowi i agresywnie wykonuje Fuzzy Joint [Twist of Fate]! Psycho podnosi bark przeciwnika śmiejąc się. Sandman stara się wstać, Psycho pochyla się nad nim, lecz tylko po to aby opluć pretendenta do pasa mistrzowskiego. Dark Sędzia upomina Psycho, że powinien walczyć fair, ale Psycho podsumowuje słowa sędziego przez pokazanie środkowego palca. Mimo wszystko, jakiś przekaz dotarł do mistrza, gdyż podnosi agresywnie Sandmana i ciągnie po małych schodkach prowadzących do budowli oświetlonej barwą bordową. Gdy wrestlerzy są przed drzwiami, dochodzi do niespodziewanej wymiany brutalnych kopnięć, początkowo dominuje Psycho, lecz Sandman niespodziewanie atakuje mistrza Roundhouse Kickiem. Pyscho kolejny raz pada na kolana, wykorzystuje to Sandman, podnosi przeciwnika i mocno whipuje na drzwi. Drewniany portal rozpierdala się na kilka części, a Psycho wpada do małej salki, gdzie na środku stoi stół do gry w pokera, przy którym siedzą tajemniczy mężczyźni w najwyraźniej drogich garniturach. Twarze mężczyzn są zdziwione, po chwili pojawia się ochrona przybytku, lecz zostaje szybko zneutralizowana przez nagłe pojawienie się Sandmana, który każdego powala potężnym Clotheslinem spod Konstantynopola!! (wielki entuzjazm na arenie)

 

Jan Kowalski – Clothesline spod Konstantynopola! Clothesline spod Konstantynopola!

 

Tony Hogański – Skoro Sandman powrócił to myślisz, że jego śmiercionośny Clothesline spod Konstantynopola wygra w tym roku Felka za najlepszą akcję roku?

 

Jan Kowalski – Wszystko możliwe. W końcu zawsze, gdy był w stawce to wygrywał.

 

Tony Hogański – To legendarna i epicka akcja. Nie mam pojęcia co jest dokładnie w niej takiego szalonego, ale przyprawia mnie o ciarki na łydce. Chociaż wydaje mi się, że obrońcy Konstantynopola w 1453 roku też nie wiedzieli, dopóki się nie przekonali.

 

Jan Kowalski – Słuszna uwaga.

 

Sandman nie próżnuje, podchodzi do Psycho, zaczyna ciągnąć mistrza za głowę, jego celem są małe schodki, po krótkiej chwili panowie znajdują się na korytarzu, na którym znajduje się kilka pokojów. Tam jednak to Psycho budzi się ze snu, i popycha dwukrotnego EWF World Champa prosto na drzwi, które załamują się. Co ciekawe okazuje się, że właśnie znaleźliśmy się w tajskim domu publicznym, a sam Sandman z impetem wpadł na łóżko gdzie znajdują się dwie nagie Tajki w towarzystwie obleśnego europejskiego biznesmena, który najwyraźniej postanowił sobie poużywać. Kobiety z krzykiem uciekają z pomieszczenia, a po chwili także tajemniczy jegomość także opuszcza miejsce akcji. Kto wie być może była to jakaś ważna persona, a jego kompromitujące zdjęcia znajdą się wkrótce na łamach europejskich bulwarówek. Psycho zdziwiony widokiem zapomina o Sandmanie, który nagle zaczyna czegoś szukać pod łóżkiem. Aktualny EWF champion postanawia zaatakować leżącego Sandmana Splashem... ale zostaje niespodziewanie uderzony półmetrową szczotką w głowę. Co ona tam robiła? Tego nikt nie odgadnie. Psycho chwyta się za czaszkę, Sandman szybko wstaje, by kolejny raz uderzyć przeciwnika, ale Psycho blokuje uderzenie, wyrywa broń z ręki pretendenta, po czym sam uderza Sandmana, a ten chwieje się na nogach. Psycho wykorzystuje sytuację, kopie przeciwnika w klatkę, tak, że ten pada znów na łóżko. Psycho wskakuje na jakąś szafkę i skacze na Sandmana z jakimś dziwnym pół-splashem, ale Sandman jakimś cudem nie tylko wytrzymuje ten cios, ale przerzuca Psycho za siebie! Tam natomiast znajdowało się wielkie, romantyczne okno! Psycho, pod wpływem swej wagi roztrzaskuje szkło na tysiące kawałków, następnie okazuje się, że spada na mały daszek!! (EWF! EWF! EWF! EWF!) Ładny to daszek, klimatyczny, w stylu tajskim, z którego droga prowadzi na ulicę, przy której płynie rzeka. Sandman nie wie za bardzo co zrobić, ale po chwili decyduje się zejść na dół po małym daszku, gdzie dołącza do Psycho.  Podchodzi do leżącego rywala, ale ten atakuje kolejnym Low Blowem. Następnie podnosi Sandmana i ciągnie nad rzekę. W oddali zauważamy ring z Antonim Bryndzą.

 

Tony Hogański – Na horyzoncie zamajaczyła nadzieja zakończenia walki.

 

Jan Kowalski – To bardzo emocjonująca walka. Mi tam wcale nie zależy na jej zakończeniu.

 

Tony Hogański – Oj Janku, Janku. Dziś władze Bangkoku wydają wielkie przyjęcie na cześć EWF. Nie muszę ci przypominać, że będę tam gościem honorowym. Trzeba szybko kończyć galę, bo kolacja stygnie.

 

Jan Kowalski – Jak zawsze dobro EWF i wrestlingowe emocje są dla ciebie najważniejsze.

 

Tony Hogański – Szanuję EWF, ale nie popadajmy w przesadę. Dopóki mistrz Szakal nie wróci, będę czuł, że czegoś mi tutaj brakuje.

 

Nie tylko komentatorzy i telewidzowie, ale także wrestlerzy zauważają znajdujący się na drugim brzegu ring, na którym już czeka na nich bombowy i jak zawsze uśmiechnięty Antoni Bryndza. Są bardzo zmęczeni, walka ta trwa już bowiem od dość dawna. Do pokonania została ostatnia przeszkoda, kolejny drewniany most na drodze do wyspy z ringiem. Jest ładny, w stylu azjatyckim, w kształcie półokręgu, co sprawia, że na jego środku jest dość wysoko, ale bez przesady. Psycho szybko analizując sytuację trzaska rywala łokciem w szczękę. Ten upada na kolana. Psycho wchodzi na most, rzecz jasna chce dotrzeć pierwszy na ring, aby zyskać lepszą pozycję do finałowej rozgrywki. Dociera mniej więcej do jego połowy, ale Sandman jest tuż za nim, chwyta go za nogę i przewraca na deski. Wdrapuje się na niego i zaczyna okładać go pięścią po twarzy. Ciosy Weterana z roku 1453 są brutalne. Psycho wyraźnie cierpi, ale nie umie sobie poradzić z atakiem wroga. W końcu Sandman przerywa, pomaga rywalowi wstać, a następnie zupełnie niespodziewanie chwyta Psycho... i wykonuje mu Right into the Sand [Rockbottom]!! (wielki entuzjazm na arenie!) Deski mostu załamują się z wielkim hukiem i Psycho spada w dół!! (EWF! EWF! EWF! EWF!) Jak się okazuje, Psycho nie spadł, gdyż Sandman w ostatniej chwili chwycił go za rękę i nie pozwolił spaść w odmęty wód Bangkoku!

 

Jan Kowalski – Ciekawa sytuacja.

 

Tony Hogański – Wzruszająca jak Matka Teresa. Ale Janku, wiesz co?

 

Jan Kowalski – Co?

 

Tony Hogański – My nie jesteśmy w pieprzonej Kalkucie. To nie miejsce i czas na miłosierdzie!

 

Sytuacja wygląda całkiem dramatycznie. Psycho panicznie wierzga nogami, nie ma bowiem ochoty na niespodziewaną kąpiel. Zresztą raz już dzisiaj wylądował w wodzie i z pewnością mu się to nie spodobało. Sandman pełen spokoju i wewnętrznej radości rozkoszuje się tą całą sytuacją, los Psycho leży teraz bowiem całkowicie w jego rękach. Dwukrotny EWF World Champion mocno trzyma aktualnego EWF World Champa i śmieje mu się w twarz, a następnie zaczyna odmawiać jakieś muzułmańskie modły. (tymczasem na arenie rozlega się głośne: Sandman! Sandman! Sandman!) Piaskowiec w pewnym momencie uśmiecha się od ucha do ucha i krzycząc „Allah akbar!” puszcza, co sprawia, że Psycho z pluskiem wpada do wody!! (EWF! EWF! EWF! EWF!) Następnie spokojnie dociera w okolice ringu. Psycho pływać umie, więc po chwilowym szoku dociera do brzegu. Tam jednak czekał już na niego Sandman, który powalił go legendarnym Clotheslinem spod Konstantynopola!!! (wielka radość publiczności)

 

Jan Kowalski – Czy to koniec Psycho? Czy Sandman zostanie nowym EWF World Champem?

 

Tony Hogański – Przyznaję, że sytuacja nie wygląda za dobrze.

 

Jan Kowalski – Sandman udowadnia po raz kolejny w swojej długiej karierze, że jest jednym z najlepszych wrestlerów w historii polskiego wrestlingu.

 

Tony Hogański – Tak, tak, tak. Nawet żarty o jego starości nie są już śmieszne.

 

Jan Kowalski – Tony. One nie były już śmieszne pod koniec 2003 roku.

 

Psycho leży na piasku bez życia, a Sandman upaja się swoim triumfem. Chwyta rywala za głowę i powoli pomaga mu wstać, a następnie wrzuca go na ring. Antoni Bryndza z radością wita przesyłkę, a po chwili czule spogląda na Sandmana, który też zdecydował wdrapać się na ring. Dwukrotny EWF World Champion od razu decyduje się przejść do rzeczy. Pin...........1....................2.......................kick out!! (niezadowolenie publiczności) Sandman nie może uwierzyć, Bryndza chyba także. Piaskowiec z wściekłością zaczyna okopywać Psycho. Trwa to dłuższą chwilę. Uderzenia są nerwowe i dość brutalne. Sandman pomaga w końcu rywalowi wstać, rzuca go o liny, ten wraca do niego, a Sandman od razu chwyta go w pozycję do Right into the Sand [Rockbottom]! (entuzjazm publiczności) Ale Psycho niespodziewanie, być może ostatkiem siły uderza łokciem Sandmana w twarz, po czym kopie go w brzuch i wykonuje mu swoją kończącą akcję Psycholity [Evenflow DDT]! (wielki heel heat na arenie) Pin............1..................2....................kick out!!

 

Jan Kowalski – Niesamowita sytuacja. Psycho przeżył upadek z mostu i Clothesline spod Konstantynopola, a Sandman nie dał się odliczyć po Psycholity!

 

Tony Hogański – Już się tak nie podniecaj. Hitler też się podniecał, gdy Wehrmacht doszedł pod Moskwę i jak to się wszystko skończyło?

 

Jan Kowalski – Spytaj dziadka premiera.

 

Tony Hogański – Nie omieszkam.

 

Psycho nie może uwierzyć w to co się właśnie stało. Dramatycznie próbuje kolejnego pinu........1............2.........znów kick out! Aktualny EWF World Champion denerwuje się, zaczyna wrzeszczeć na Bryndzę. Wykorzystuje to Sandman, który budzi się do życia. Od razu chwyta przeciwnika za ramię i rzuca go o liny, Psycho wraca do niego, Sandman próbuje znów Right into the Sand [Rockbottom] (wielki entuzjazm publiczności) Ale Psycho znów uderza łokciem Sandmana w brzuch, po czym sam wykonuje na nim Right into the Sand/Rockbottom!! (heel heat) Pin...............1....................2................ale Sandman znów wybija!! (okrzyki: Sandman! Sandman! Sandman!) Psycho znów nie może uwierzyć. Pomaga rywalowi wstać... a ten doprowadza do zwarcia... w jego wyniku Sandman wykonuje na rywalu Crucyfix Powerbomb!! Ledwo trzymając się na nogach decyduje się wdrapać na narożnik... po czym skacze z The Outlaw Thorn [Big Elbow Drop]!! Ale nie trafia!! Psycho w ostatniej chwili odsunął się!! Sandman leży bez życia. Aktualny EWF World Champion decyduje się więc kolejny raz na próbę zakończenia tej emocjonującej walki. Pin........1...............2...............znów kick out!! (Allah akbar! Allah akbar! Allah akabar!) Kto by się spodziewał, że Sandman będzie aż tak żywotny. Psycho ledwo żyjąc postanawia mimo wszystko powtórzyć akcję Sandmana, ale czy powtórzy też jego błąd? Wdrapuje się na narożnik... chwilę spogląda na zwłoki rywala... po czym skacze z Air Force 666 [5 Star Frog Splash]!! (EWF! EWF! EWF!) Chwila oddechu, po czym dochodzi do pinu.................1..........................2.........................3!! (Zwycięzcą i nadal EWF World Champem jest: Psycho!)

 

Tony Hogański – Psycho zwycięża! Broni pas! Ja z tym człowiekiem piję od czasu do czasu!

 

Jan Kowalski – Z wielkim wysiłkiem, trudem i znojem, ale jednak Psycho pokonuje Sandmana.

 

Tony Hogański – Muszę przyznać, że Sandman starał się bardzo i był blisko, ot tak blisko (pokazuje palcem jak bardzo był blisko) Czasem mi imponuje ten pogromca Bizancjum.

 

Antoni Bryndza wręcza zmęczonemu Psycho EWF World title. Ten ledwo trzymając się na nogach, musi oprzeć się o liny. Mimo wszystko wdrapuje się na narożnik, gdzie celebruje swój wielki triumf. Sandman bardzo powoli dochodzi do siebie.

 

Jan Kowalski – Dzisiejsze zwycięstwo nie przyszło mu łatwo. Zobaczymy jak będzie na następnej gali, gdzie jak wiemy Psycho zmierzy się z Toolem.

 

Tony Hogański (radośnie) Na pewno będzie sympatycznie.

 

Jan Kowalski – Coś ty nagle taki radosny?

 

Tony Hogański (uśmiechnięty) Jesteśmy w Tajlandii, ludzie mnie tu kochają, jestem profesorem, kawalerem trzech orderów, bohaterem trzech kontynentów. Czego chcieć więc od życia?

 

Jan Kowalski – Masz rację, niczego. Masz prawo do swojego szczęścia.

 

Tony Hogański (nadal ucieszony) Janku!

 

Jan Kowalski – Co?

 

Tony Hogański (z rozbrajającym uśmiechem) Zło dobrem zwyciężaj!

 

Jan Kowalski – Tym optymistycznym akcentem kończymy dzisiejszą Wrestlepaloozę.

 

Tony Hogański (nadal radosny) Żegnają państwa.... Jan Kowalski!

 

Jan Kowalski – .... oraz Tony „Toster” Hogański!

 

Tony Hogański – Profesor Tony „Toster” Hogański!

 

Jan Kowalski – Przepraszam. Oczywiście, że pan profesor. Jakże mogłem o tym zapomnieć.

 

Tony Hogański (z miną profesorską) Oglądajcie następną Wrestlepaloozę!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Koniec transmisji.

 

 

EWF Corporation 2010

dla:

EWF Group™


Podobała ci się gala? Nie cierpisz jej? Najlepiej będzie jak skomentujesz ją na FORUM.

Powrót na stronę główną


 

 (Wydarzyło się po zakończeniu gali. Dziś dwa odcinki!)

 

(Po udanej gali władze miasta Bangkoku postanowiły wydać na cześć władz EWF wielkie przyjęcie. Zaproszono najważniejsze osoby z życia miasta i Tajlandii, przedstawicieli rodziny królewskiej, biznesu, kultury. W komplecie pojawili się przedstawiciele zarządu EWF oraz kilku wrestlerów, którzy prezentują sobą jakiś zadowalający poziom. Oczywiście największą gwiazdą wieczoru jest Tony Hogański, bohater trzech kontynentów. Widzimy Esmeraldę Martinez popijającą szampana i radośnie rozmawiającą z jakimiś obywatelami Tajlandii. Po chwili pojawia się obok niej Felipe Castro, który odciąga ją trochę na bok.)

 

Felipe Castro (wznosząc toast) Za udaną galę.

 

Esmeralda Martinez – Muszę przyznać, że pomysł Hogańskiego aby zorganizować galę w Tajlandii był bardzo udany.

 

Felipe Castro – Ja natomiast doceniam twój trud włożony w Rewolucję Kulturalną. Bardzo interesujący pomysł.

 

Esmeralda Martinez – Jak wszystkie moje pomysły.

 

Felipe Castro – Nie uważasz jednak droga Esmeraldo, że Rewolucji Kulturalnej przydałoby się trochę więcej rozmachu?

 

Esmeralda Martinez – Co masz na myśli?

 

Felipe Castro – Sandman... on kiepsko się nadaje do tego przedsięwzięcia. Wiem, jest zasłużony, ale mimo wszystko wydaje mi się, że tu potrzeba kogoś młodego, z polotem.

 

Esmeralda Martinez (do siebie)Vaclav miał rację.

 

Felipe Castro – Słucham?

 

Esmeralda Martinez – Zastanowię się nad tym mój drogi. A tak przy okazji, gdzie jest Scyther?

 

Felipe Castro – Zabawia miejscowych notabli rozmową.

 

Esmeralda Martinez – Zainteresuj się może jego losem, bo wydaje mi się, że próbuje wytłumaczyć następcy tronu Królestwa Tajlandii co to znaczy „napierdolić się jak dzika świnia”. Nie chcemy skandalu dyplomatycznego.

 

Felipe Castro – Zajmę się tym.

 

Syn Feliksa Castro, komisarz EWF oddala się. Esmeralda postanawia w tym czasie skosztować krabów. Zapewne przywiodły jej one na myśl legendarną postać Johna Hangmana. Po kilku chwilach delektowania się tymi specjałami obok pani prezydent pojawia się zawsze wierna i gotowa do akcji Dagmara Zielińska.

 

Esmeralda Martinez – Jak nasze sprawy Petruello?

 

Dagmara Zielińska – Kontrakt z Tajwanem został podpisany. Następna gala w Tajpej. Main-eventem gali będzie pojedynek Toola i Psycho o EWF World title, stypulacją walki będzie Taipei Deathmatch.

 

Esmeralda Martinez – Niestety Sandman zawiódł i nie zdobył World title dla Rewolucji Kulturalnej. Chciałabym zrobić coś dla Vaclava i Nasa Jazzowskiego, którzy w tak romantyczny sposób zrezygnowali z EWF World title shotów, że prawdziwie mnie orzekli.

 

Dagmara Zielińska – Posłać im kwiaty, tak jak księciu Nabeshimie?

 

Esmeralda Martinez – Nie, oni tego nie docenią. Ustal walkę: Sandman vs Nas Jazzowski vs Vaclav, 200 Light Tubes Match o EWF FTW title.

 

Dagmara Zielińska – To wszystko?

 

Esmeralda Martinez – Prześlij Vaclavowi butelkę najlepszego argentyńskiego piwa i liścik z informacją, że miał rację.

 

(Koniec materiału filmowego.)

 

 

(Drugi odcinek z serii – wydarzyło się po zakończeniu gali)

 

 

(Ekran jest czarny. Dosłownie. Słychać jakieś niewyraźne głosy. Są one jednak zupełnie nam nieznajome, być może zostały odpowiednio przekształcone. Zamiast tego u dołu ekranu pojawiają się wypisane białą czcionką napisy. Rok temu, po zakończeniu gali EWF HD „Ekskomuniki” byliśmy świadkami podobnej, do dzisiaj niewyjaśnionej sytuacji.)

 

Nie, nikt do tej pory o niczym nie wie.

 

(...)

 

Tak, jestem wdzięczny za dotychczasowe wsparcie.

 

(...)

 

Nie, on nie stanowi zagrożenia.

 

(...)

 

Nie, nie będzie z tym żadnych problemów.

 

(...)

 

Nie zawiodę.

 

(...)

 

Nie, nie będzie z tym żadnych problemów.

 

(...)

 

Tak, tak. Ta sprawa została już załatwiona.

 

Dla EWF nadchodzą ciężkie czasy.

 

Dlaczego?

 

Władza, kontrola, symulacja.

 

Co to oznacza?

 

(...)

 

Niemożliwe.

 

Uciekaj.

 

Nie.

 

System stał się niestabilny.

 

Niemożliwe.

 

Równowaga została naruszona. Symulacja przestała być symulacją.

 

Niemożliwe.

 

Uciekaj.

 

Nie.

 

(Ostateczny koniec transmisji.)