Powrót na stronę główną.

 

 

 

 

 

przed rozpoczęciem gali

 

 

 

Dark match#1 – Chris Method vs JPP

 

Pojedynek był tak emocjonujący, że nawet Pan Wojtek sprzedający o tej porze największą ilość kiełbasek zdecydował się zrobić sobie przerwę w swoim dochodowym interesie i sprawdzić co się dzieje na ringu. Zainteresowanie takiej sławnej persony szczególnie rozochociło Chrisa Methoda. Niestety dla niego jak się później okazało Pan Wojtkowi po prostu skończyły się kiełbaski i czekał na świeżą dostawę. Ta nadmierna ekscytacja zaszkodziła mu i tak bowiem JPP pokonał go po wykonaniu standardowego DDT. Method opuszczał ring krzycząc „Przecz z zarządem! Przecz z fanami”. Nikt go jednak nie słuchał.

 

Dark match#2 – Demonic Riot vs Gotix

 

Drugi dark match okazał się być jeszcze bardziej emocjonujący, że nawet prowadzący go Dark Sędzia się rozentuzjazmował. Fani na trybunach generalnie zajmowali się sobą i kiełbaskami (w przerwie Pan Wojtek otrzymał nową dostawę), ale nie przeszkodziło to dwóm dzielnym wrestlerom stanąć do szlachetnego boju. W końcówce Demonic Riot próbował wykonać jedną ze swoich firmowych akcji mianowicie Chokeslam wyrzucający przeciwnika poza ring, ale Gotix skontrował, wykonał DDT i wygrał walkę. Jak się okazało w Dark Match’ach DDT wyrasta na bardzo skuteczną akcję.  

 

Po walce na ringu pojawił się Pan Józef, który wezwał do siebie zwycięzców obu dark matchów. Pogratulował im wspaniałego triumfu, ale ogłosił, że nie spełnili nadziei w nich pokładanych. Dlatego planowana dla nich walka w głównej części gali decyzją komisarza Szakala i prezydent Martinez została odwołana. Józef szybko ewakuował się, a Gotix i JPP nie wiedzieć dlaczego zaczęli ze sobą walczyć. Do akcji musiało wkroczyć GRU, które ich rozdzieliło. 

 

 

 

 

09.09.2007 – Radom

22 Fructidor 215 roku Republiki

 

 

 

 

(Realizator EWF lubi swoją pracę. To on decyduje co pokazać, gdzie pokazać i o której pokazać. Niektórym wydaje się, że EWF rządzi Esmeralda, Szakal albo Game... ale to nieprawda. To realizator ma prawdziwą władzę. To realizator potrafi wykreować nowe gwiazdy czy upokorzyć stare. Realizator wie wszystko o wszystkim i wszystkich. Ale najbardziej podobają mu się te momenty tuż przed rozpoczęciem gali. Wtedy może edukować. Ukazać miasto w którym odbywa się Wrestlepalooza od jego najlepszej strony. Pokazać jego zabytki czy miejsca warte odwiedzenia. Realizator zrobił więcej dla tych miast niż ich biura miejskiej promocji. Dziś telewidzowie w całej Polsce mogli się dziś dowiedzieć, że w Radomiu znajduje się: ładny Ratusz, ładny sąd, ulica Żeromskiego (główny deptak miasta), klasztor oo. Bernardynów, kościół garnizonowy i wiele innych fascynujących architektonicznie obiektów. Następnie przenosimy się do wnętrza hali, gdzie sytuacja jest dokładnie taka jak zwykle. Publiczność przyniosła ze sobą mnóstwo różnego rodzaju transparentów: „Ja też chce mieć dzieci z Bubbą”, „Gdzie jest Gangsta?”, „A gdzie jest Juice?”, „Niech żyje romantyczne EWF!”, „Game, Kraven, Sandman, Konoe = Prawo i Sprawiedliwość”, „To ja chce mieć dzieci z Bubbą!”, „Nie, bo ja!”, „Ja też!” (trzymane przez faceta), „Scyther oszukuje” i wiele innych. Gra EWF Theme, a publiczność jak to zwykle bywa krzyczy: EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! My zaś przenosimy się w okolice ringu, gdzie są już nasi ukochani komentatorzy.)

 

 

Jan Kowalski – Witamy państwa na kolejnej Wrestlepaloozie. EWF po raz pierwszy w swojej długiej historii gości dzisiaj w Radomiu.

 

Shaman – Uł yeeee!!!

 

Jan Kowalski – Radom cię tak ekscytuje?

 

Shaman – Mnie wszystko ekscytuje!

 

Jan Kowalski – Na 100%?

 

Shaman – Nawet na 200%!

 

Jan Kowalski – Muszę przyznać, że nawet ci wierzę.

 

Shaman – Cieszę się, że mi wierzysz. Jesteś dobrym kompanem.

 

Jan Kowalski – .... to miłe.

 

Shaman – Już nie mogę się doczekać. Dziś zobaczymy wiele fascynujących pojedynków. Szczególnie ekscytuje mnie walka Apollo Blacka i Oscara Knifera.

 

Jan Kowalski – Naprawdę?

 

Shaman – Wyczuwam w nich nieśmiertelnego ducha Pucharu Szczęściarza!

 

Jan Kowalski – Nie wiem czy oni uznają to za komplement.

 

Shaman – Uł yeeee!! Czy jestem szamanem?!

 

Jan Kowalski (zniechęcony) Jesteś.

 

Shaman – Ale czy na 100%?

 

Jan Kowalski – Jesteś nawet blisko 300%.

 

Shaman – Ale muszę się jeszcze starać!

 

Jan Kowalski – Tak, oczywiście. To całkiem logiczne.

 

Shaman – Uł yeeee!!

 

 

(Znajdujemy się w pięknej kafeterii EWF. Jak zwykle tutaj jest drogo i gwarno. Realizatora nie interesuje jednak parterowa część dla plebsu tylko pierwsze piętro zarezerwowane dla wyższych sfer. Na jednym ze stolików leży szczelnie zamknięta, pokaźnych rozmiarów koperta. Nie ona jest tu jednak najważniejsza, przy innym stoliku dostrzec Sandmana i Yamato Konoe, który czytają prasę, Game’a który znudzonym krokiem krąży po pomieszczeniu oraz Kravena, który siedzi na kanapie i rozciera jabłko na swego rodzaju miazgę.)

 

Game (nagle) Kraven! (chwila ciszy) Przestań to robić z tym jabłkiem!

 

Kraven – O co ci chodzi?

 

Game – To jest niemęskie, gdy nie gryziesz jabłek!

 

Sandman – Game?

 

Game – Co znowu?

 

Yamato Konoe – Jabłka są dobre do herbaty z jabłek.

 

Game – Yamato.... (wzdycha) Nie jesteś w Japonii... przestań myśleć, że ze wszystkiego można zrobić herbatę.

 

Kraven – Ale ja lubię starte jabłka.

 

Sandman – Co to za problem?

 

Game – Nie cierpię, gdy nikt mnie tu nie słucha!

 

Sandman – Mówiłeś coś?

 

Game (podchodzi do jakiegoś stolika i chwyta ładne, czerwone, dorodne jabłko) To jest poprawny sposób jedzenia jabłka! (gryzie je, co w wersji DVD zostanie podkreślone dodatkowymi efektami dźwiękowymi)

 

Kraven – O co ci w ogóle chodzi?

 

Game – Nie mogę zaakceptować faktu, że jesz jabłka w tak okropny sposób, odrzucając mój wspaniały styl!

 

Kraven – Dodatkowo zalewam to później wódką.

 

Yamato Konoe – Klawo.

 

Sandman – Z którego roku pochodzi twój słownik języka polskiego?        

 

Kraven – A tak przy okazji mój komercyjny towarzyszu. Czy wiesz, że jedząc jabłka na twój sposób ryzyko wyłysienia znacznie wzrasta?

 

Game (wypuszczając jabłko z dłoni) Co......?

 

(W tym dramatycznym momencie wracamy w okolice stanowiska komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – Dziwne zwyczaje. Kiedy Game wróci wreszcie do Japonii?

 

Shaman – Jak to mawiał Tony Hogański: pan Game jest dobrym duszkiem tej federacji.

 

Jan Kowalski – Tak... jasne....

 

Shaman – Postanowiłem podać się do dymisji.

 

Jan Kowalski – Ooo... coś takiego?

 

Shaman – Uł yeee!! Tak tylko sobie głupio żartuję.

 

Jan Kowalski – Tonyyyy..... wróć!!

 

Shaman – Z zaświatów nie powróci! Teraz to Shaman jest w siodle!

 

Jan Kowalski – Pozwolisz, że nie będę tego komentował.

 

Shaman – Jestem karierowiczem. Będę dążył do tego by to siodło stało się wkrótce jednoosobowe.

 

Jan Kowalski – Masz ciekawe koncepcje.

 

Shaman – Lepiej mieć koncepcję niż antykoncepcję.

 

Jan Kowalski – Nie rozumiem twoich żartów. Może to i dobrze, że za chwilę rozpocznie się pierwsza walka dzisiejszego wieczoru.

 

Shaman – Ja mam za to nadzwyczajną informację, której pewnie nawet ty się nie spodziewasz!

 

Jan Kowalski – Co znowu?

 

Shaman – Rozmawiałem z biednym Starrcade’m i dowiedziałem się, że jeden z bohaterów EWF, Mexicano sprzedał swoje miejsce w rosterze EWF oraz miejsce w tej walce. Szczęśliwcem okazał się... (chwyta się za ucho i udaje, że ma kontakt z bazą) Ricky Banks.

 

Jan Kowalski – Sprzedał? Od kiedy to dozwolone?

 

Shaman – Podobno Dagmara Zielińska osobiście przyklepała tą umowę.

 

Jan Kowalski – To brzmi jak materiał dla CBA.

 

 

 

zwycięzca otrzyma EWF Evolution title shot:

Panter vs Black Ice vs Doomtrooper vs Ricky Banks

 

 

 

Przy dźwiękach Primal Fear na ringu pojawia się Panter.

W rytmoe 'St . Anger' Metalliki na ringu pojawia się gibki jak gibon - Black Ice.

Następnie zaczyna grać "Necromancy" - The Coffinshakers i wśród całkiem niemiłej reakcji publiczności na ringu pojawia się Doomtrooper. Szybko dociera na ring, gdzie zaczyna zajmować się swoimi sprawami.

Wszyscy myśleli pewnie, że w tym momencie rozlegnie się „Shottaz” Juelza Santany i na ringu pojawią się mali bohaterowie czyli Mexicano i Starrcade. Jednak zamiast tego zaczyna grać Kool G Rap - "The Streets" i na arenę wychodzi, najnowszy nabytek EWF - "L.A.'s Finest" Ricky Banks.

 

Jan Kowalski – A czy ta walka też cię ekscytuje?

 

Shaman – To jednak nie to samo co monumentalny 2 out 3 falls match z Apollo Blackiem i Oscarem Kniferem w rolach głównych.

 

Jan Kowalski – Ale popatrz ile tutaj wspaniałych osobowości. Panter.... Black Ice... największy wśród nich stażem Doomtrooper oraz ten nieznany nam za bardzo Ricky Banks.

 

Shaman – Nie wyczuwam w nich ducha Pucharu Szczęściarza.

 

Jan Kowalski – To smutne.

 

Poczciwy sędzia Lechu Grudziński daje sygnał do rozpoczęcia walki. Momentalnie Panter i Black Ice padają ofiarą Double Clothesline w wykonaniu Ricky’ego Banksa. Ten prawie od razu podnosi Pantera, whipuje o liny, wynosi w górę i serwuje mu Powerslam. Ricky pinuje 1.… przerwał Doomtrooper! Banks podnosi się i pada ofiarą Super Kicka w wykonaniu Doomtroopera. Dawny EWF Evolution Champion następnie whipuje Banksa o liny, który nadziewa się o Big Boot od Blac Ice’a. Ten też od razu pinuje 1....2... ale Doomtrooper znów przerywa pin. Black Ice ma lekkie pretensje do Doomtroopera, który spogląda na niego zawadiacko. W zasadzie nie wiadomo dlaczego. No ale cóż... dwaj panowie zaczynają się kłócić. Black Ice powala Doom’a standardowym clotheslinem. Doomtrooper szybko jednak podnosi się, po krótkiej chwili wahania uderza Low Blow na swoim rywalu.

 

Shaman – To z pewnością nie był duch Pucharu Szczęściarza.

 

Jan Kowalski – Zawsze mnie zastanawiało czy według regulaminu EWF sędziowie powinni reagować na tego typu zachowania.

 

Shaman – Spytaj Bryndzy – on wie wszystko.

 

Jan Kowalski – Ja bywam czasem bardzo kreatywny w swoim komentarzu, ale nigdy nie wpadłbym na pomysł, że Bryndza wie wszystko.

 

Nie tracąc zbyt wiele czasu Doomtrooper zaczyna niszczyć Black Ice’a kopniakami w jednym z narożników! Podnosi przeciwnika i potężnym whipem wbija go w przeciwległy narożnik. Tam sadza go na poduszkach jednak nie zauważa pojawiającego się znikąd Pantera, który zwykły acz jakże skutecznym Clotheslinem likwiduje Doomtroopera. Panter podnosi ręce w górę w geście radosnego triumfu, ale znów jak gdyby znikąd pojawia się Ricky Banks, który łapie go i wykonuje Sidewalk Slam. Panter pada... Banks podnosi go i chwyta za szyję...  wtedy niewiadomo dlaczego do całej akcji włącza się Doomtrooper... który też o dziwo chwyta Pantera za szyję. Obaj panowie w nieformalnym sojuszu wykonują Panterowi Double Chokeslam, a żeby było jeszcze przyjemniej wyrzucają go ponad linami wprost poza ring!

 

Shaman – Uł yeeee!!! Takie rzeczy to Shaman lubi najbardziej!

 

Jan Kowalski – Gratuluje gustu.

 

Shaman – Szamańskie gusta to prawie jak szamańskie gusła.

 

Jan Kowalski – Znów próbujesz żartować?

 

Tymczasem na ringu Doomtrooper i Ricky Banks zaczynają krążą wokół siebie...  Banks lekko się uśmiecha.... dochodzi do zwarcia.... nikt nie jest w stanie uzyskać znaczącej przewagi i chcąc nie chcąc panowie rozdzielają się. Po chwili jednak znów krążą wokół siebie.... Doomtrooper przechodzi do szybkiego ataku i powala Banksa Clotheslinem...  ten dość szybko wstaje, a wtedy spada na niego kolejny Clothesline. Były EWF Evolution Champion odbija się o liny i poprawia Elbow Dropem, szybki pin......1.........kick out! Doomtrooper pomaga wstać rywalowi po czym whipuje go prosto na liny i próbuje Shoulder Block jednak odbija się od przeciwnika i w ten trochę dziwaczny sposób ląduje na macie! Ricky Banks przeskakuje nad zwłokami Black Ice’a, który nie wiadomo dlaczego jeszcze się nie pozbierał, odbija się od lin i atakuje Doomtroopera, który dopiero wstał, Clotheslinem. Pod jego wpływem Trooper wypada poza ring wprost na próbującego wrócić na niego Pantera! Życie bywa okrutne dla niektórych wrestlerów.

 

Shaman – Takie przykrości mogą zdarzyć się tylko w EWF!!

 

Jan Kowalski – Zastanawiam się czy ty sobie te teksty sam piszesz czy kogoś do tego zatrudniłeś.

 

Shaman – Jestem całkowicie szamański! Jestem ikoną szamanizmu! Uł yeee!!

 

Jan Kowalski – Z pewnością.

 

Banks jest całkiem zadowolony z siebie, ale na niewiele się mu to zdało, gdyż gdy tylko odwrócił się by odnaleźć zwłoki Black Icea’ ten był już za nim i jak łatwo się domyślić zaaplikował mu całkiem uroczego Clothesline’a. Black Ice nie chcąc tracić czasu przechodzi do kontrofensywy, podnosi Banksa i wykonuje Snap Suplex. Następnie podnosi nogę swojego przeciwnika i całkiem bezceremonialnie kopie go w kolano. Powtarza ten ruch jeszcze dwa razy. Podnosi rywala, kładzie jego głowę na ramieniu by wykonać Front Face DDT. Stara się jak może wykonać tą akcję, ale Banksowi sprytnie udaje się uratować i zepchnać Ice’a wprost na liny. Ten odbija się od nich, Banks momentalnie chwyta go w pasie i wykonuje German Suplex! Nie puszcza go tylko podnosi i w ten oto sposób jesteśmy świadkami kolejnego German Suplexa. Znów próbuje powtórzyć cały manewr, ale tym razem Black Ice niespodziewanie uderza swego rywala kilkakrotnie łokciem w twarz. Oszołomiony Banks opiera się o liny, Black Ice znów wraca do gry, bierze leki rozpęd i chce wykonać Clothesline’a, ale Ricky prawie w ostatnim momencie kontruje Back Dropem... w ten oto sposób Black Ice ląduje poza ringiem, gdzieś w okolicach w których wcześniej to samo uczynili Panter i Doomtrooper.

 

Jan Kowalski – Muszę przyznać, że ten cały Ricky Banks prezentuje się całkiem poprawnie.

 

Shaman (dotyka swojego czoła) Taaaak... czuje w nim.... moc.... siłę.... ducha.... Pucharu Szczęściarza!

 

Jan Kowalski – Nie chcę się powtarzać, ale ty go chyba obrażasz.

 

Shaman – Nonsens.

 

Podczas gdy na ringu trwał pojedynek między Banksem a Black Ice’m do siebie doszli Panter i Doomtrooper. Ich walka może nie była aż tak epicka, ale z pewnością godna uwagi. Tutaj Doomtrooper zdobył sobie całkiem niezłą przewagę, ale lądowanie Black Ice’a, a wkrótce włączenie się Banksa do akcji popsuła cały jego misterny plan. Banks od razu zaatakował Doomtroopera, ale został uderzony łokciem w twarz, co mu się raczej nie spodobało. Doomtrooper rzucił przeciwnika wprost na barierki oddzielające ring od publiczności, następnie chwycił metalowe schodki i miał zapewne nadzieję na uderzenie nimi o Banksa, ale tuż za jego plecami pojawił się Panter, który brzydko potraktował go Low Blowem. Tak się skończyły jego mocarstwowe plany. Panter momentalnie ruszył w kierunku Banksa, chwycił go i bez wahania zaaplikował mu DDT. Następnie podniósł go, chwycił za kark i wrzucił na ring. Po chwili przeniósł się tam wraz z nim.

 

Shaman – Panter jest bardzo zwierzęcy.

 

Jan Kowalski – Nie mam pojęcia jak ty dochodzi do takich zaskakujących związków.

 

Shaman – Bo jestem szamanem! Uł yeeee!!!

 

Jan Kowalski – Najświętsza Panienko z Gwadelupy.

 

Panter dociera do Banksa, który leży na środku ringu. Podnosi go, próbuje DDT, ale Banks nie pozwala mu na tego typu zabawę. Szybko odpycha go i rzuca wprost na liny, ten odbija się od nich, Banks próbuje Clothesline’a, ale Panter unika. Odbija się od następnych lin, próbuje DDT, ale znów mu to nie wychodzi, Banks kontruje w jakiś tam niewiarygodny sposób i to on ostatecznie likwiduje rywala pięknym, gustownym i nienagannym DDT. Pin......1.............2..........kick out! Było blisko. Banks podnosi rywala i wykonuje Irish Whip ... wynosi Pantera w górę i wykonuje mu Gorilla Press Slam. Następnie zaczyna zasypywać jego plecy bolesną serię różnego rodzaju kopniaków. Następnie znów go podnosi i tym wykonuje Back Suplex. Panter leży... na twarzy Banksa pojawia się lekki uśmiech. Banks znów podnosi rywala, a następnie wykonuje swoją końcową kombinację czyli Californian Destroyer [Sit Out Powerbomb + patrz roster]!! To już chyba koniec! Banks kopie jeszcze kilka razy przeciwnika po brzuchu, po czym pin.............1...................2.....................przerywa Black Ice!!! Banks wścieka się, rzuca się na rywala, dwójka wrestlerów zaczyna brawl... a będąc w okolicach Black Ice jakimś tam sobie znanym sposobem wykonuje na rywalu Crossobody i po chwili obaj panowie lądują poza ringiem!! Tymczasem niewiadomo dokładnie jak i niewiadomo kiedy na ringu pojawia się Doomtrooper, który widząc pobitego Pantera bez wahania pinuje...............1.............................2...........................3!! (Zwycięzcą i zdobywcą EWF Evolution title shota jest: Doomtrooper!!)

 

Shaman – Końcówka była całkowicie zgodna z duchem Pucharu Szczęściarza!!!

 

Jan Kowalski – A ty tylko o jednym?

 

Shaman – Uł yeeee!!! Puchar Szczęściarz – idea cudna, rezolutna i wspaniałaaaa!!

 

 

(Jesteśmy na zapleczu a wraz z nami jest tu także wspaniały Pan Józef, dzielny reporter, pogromca wrestlerów, mistrz informacji i zdobywca każdej wiedzy.)

 

Pan Józef – Proszę państwa zaczaiłem się tu dziś by zdobyć wielce ekskluzywny materiał. Jeden z moich tajnych informatorów dał mi cynk, że już za kilka sekund tym korytarzem w stronę bliżej nam nieznaną kroczyć będzie Tool. Znamy go głównie z tego, że był najkrócej panującym EWF World Champem. Oto i on!

 

Zza zakrętu wychodzi Tool, a Józef dzielny reporter już znalazł się obok niego.

 

Pan Józef – Kilka pytań. Opinii publicznej nie można unikać!

 

Tool – Jasne. Jasne.

 

Pan Józef – Nie sądziłem, że będziesz taki chętny.

 

Tool – Słucham po prostu głosu rozsądku.

 

Pan Józef – Czyli w twoim kontrakcie jest zapis, że jeśli podczas gali celowo unikniesz wywiadu dostaniesz naganę z wpisem do akt?

 

Tool – Tak.

 

Pan Józef – Do tej pory znany byłeś jako najkrócej nam panujący EWF World Champion. Nikt nigdy w historii tej wspaniałej federacji nie posiadał najwyższego trofeum przez tak krótki okres czasu. Ile to było? Pięć? Dziesięć minut?

 

Tool – Jasne. Możesz się śmiać.... ale ja w przeciwieństwie do niektórych byłem tym EWF World Champem. Czego nie można powiedzieć o naszych wspaniałych gwiazdach: Psycho? Gdzie był Psycho? Rottweiler? Cóż wygrał Rottweiler? Scyther? Dopiero od niedawna FTW Champion, a wcześniej gwiazda Konstantynopol Division. Backstabber? Kto to w ogóle jest? Jupiter? Nie rozśmieszaj mnie. Vaclav? Czy on wie, że jego pseudonim jest niezgodny z wytycznymi Rady Języka Polskiego?

 

Pan Józef – Mimo wszystko....

 

Tool (przerywa mu) Mimo wszystko... to ja byłem tym EWF World Champem. Ja poznałem smak złota i mój Boże to było wspaniałe. Chcę więcej. Natychmiast. Jak najszybciej. Rywalami godnymi mnie są w tym momencie tylko: Game, Kraven, Sandman, Bubba, Szakal.... i nikt. Długo, długo nikt... bo ja należę już do kategorii mistrzów. A ci wieczni pseudo-faworyci tacy jak Psycho, wieczne talenty, wiecznie tylko nieźli, ale nigdy nie najlepsi wrestlerzy... to zupełnie..... inna.... liga. Tyle mam do powiedzenia. Resztę pokażę w czasie walki z Rottweilerem.

 

Pan Józef – To był nawet sympatyczny wywiad. Zresztą odkąd Szakal mnie nie bije wszystkie wywiady są sympatyczne. Halo wóz.

 

(Wracamy w okolice ringu)

 

 

Shaman – Jaki wóz?

 

Jan Kowalski – To taki żargon.

 

Shaman – Czy jestem wozem?

 

Jan Kowalski – Nie... na pewno nie jesteś.

 

Shaman – Ale czy na pewno?

 

Jan Kowalski – Na 100%.

 

 

(Znów jesteśmy w bufecie. Na parterze jak zawsze nie dzieje się nic ciekawego, jakiś biedny młody wrestler chciał kupić kawę, ale ceny go odstraszyły. Realizator znów pokazuje nam piętro, gdzie w jednym rogu przy stoliku siedzą Kraven [mimo, że to dopiero początek gali Kraven przebrał się już w strój sędziego], Sandman oraz Yamato Konoe a pod przeciwległą ścianą na kanapie siedzi w jakiś taki dziwaczny sposób Game.)

 

Sandman – Dzisiejsze dziwactwa Game’a są tak naprawdę dla nas szansą.

 

Kraven – Też tak uważam.

 

Sandman – Najlepiej by było gdyby do końca gali zajął się jakąś ciekawą rozrywką... w szczególności odnosi się do main-eventu. Romantyczne EWF romantycznym EWF... ale my musimy dbać o nasz prestiż i godność. Paplanina Kravena o wyłysieniu jednak do czegoś nam się przysłużyła.

 

Kraven – Tak mi się to wymsknęło. Swoją drogą, od tego się chyba nie łysieje?

 

Yamato Konoe – Spytajmy Szakala.

 

Sandman – Ja to załatwię z naszym romantycznym imperatorem.

 

Weteran spod Konstantynopola wstaje i rusza w stronę Game’a. Po drodze zatrzymuje się przy bliżej nieokreślonym miejscu i wyciąga stamtąd jakieś pudło. W końcu podchodzi do imperatora, a pudełko kładzie na gustownym, szklanym stoliku.

 

Sandman – Słuchaj... naprawdę akceptujemy twój sposób jedzenia jabłek.

 

Game – Dlaczego się nagle taki miły zrobiłeś? Przez was tracę tutaj cały swój autorytet.

 

Sandman – W ramach odszkodowania za ten jak twierdzisz utracony autorytet mamy dla ciebie prezent. Proszę puzzle! Cieszysz się? Jak ułożysz to będziesz miał ładny obrazek Tokyo Tower.

 

Imperator otwiera pudełko i zaczyna oglądać elementy tychże puzzli.

 

Game – To coś jest popsute. Dlaczego dajecie mi popsute prezenty?

 

Sandman (zdziwiony) Przecież o to właśnie chodzi. Masz je poskładać.

 

Game (także zdziwiony) Dlaczego? Przecież nie ja je popsułem!

 

Sandman – Nie rozumiem o ci chodzi.

 

Game (wzdycha) Miałem smutne dzieciństwo.

 

Sandman – To na pewno ma jakieś podłoże psychologiczne. Miałeś smutne dzieciństwo i nie bawiłeś się puzzlami?

 

Game – Jak śmiesz twierdzić, że miałem smutne dzieciństwo!?

 

Sandman – Przecież sam to powiedziałeś!

 

Game – To nie daje ci prawa do rozpowiadania plotek!

 

Sandman – Zrobimy tak. Ja nie będę rozpowiadał plotek, uznam twój styl w sprawie jedzenia jabłek, a ty.... (myśli) ... a ty rób co chcesz.

 

Game – Najlepiej dajcie mi spokój. Ja tu pomyślę sobie nad ideą romantycznego EWF i naszej wspaniałej odnowy moralnej, a wy sobie gdzieś idźcie czynić dobro i zwiastować ludziom wolność. Nie musicie tu przecież ze mną cały czas siedzieć. Zresztą Kraven i tak ma coś sędziować. Nie wiem dokładnie co, bo ja się w sumie w tym nie orientuję. Patrząc na niego przez chwilę myślałem, że to może Juventus za chwilę gra, ale przypomniałem sobie, że to tylko strój sędziowski. (popada w zadumę.)

 

Sandman (uśmiechając się) Pozostaję twym wiernym przyjacielem. 

 

(Kosiarz spod Konstantynopola oddala się i przy okazji pokazuje Kravenowi i Konoe, że chyba jego bliżej nieokreślony plan się powiódł. Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Shaman – Coś mi się przypomniało!! Wpadłem nawet na szamański pomysł!

 

Jan Kowalski – Jaki znowu?

 

Shaman – Jeślibym zapuścił futro mógłbym udawać mieszkańca planety Melmak.

 

Jan Kowalski – Szamani mogą zapuszczać futra?

 

Shaman – Szamani potrafią wszystko! Uł yeee!!!

 

Jan Kowalski – Czasem bywasz straszny.

 

Shaman – To dlatego, że mój tata głosuje na SLD.

 

Jan Kowalski – No to się nie dziwię.

 

 

(Znajdujemy się na zapleczu, gdzie jak zwykle można spotkać wielu znakomitych osobistości i osobliwości. Widzimy Mariusza Max Kolanko, a wraz z nim stoi jeden z najświeższych nabytków EWF – Ricky Banks.)

 

Mariusz Max Kolanko – Ricky... gratuluję debiutu. Porażka z pewnością pechowa, ale wrażenie wywarłeś....

 

Ricky Banks (przerywa mu) To takie zwyczaje tu panują? Mówili mi, że tu jakiś romantyzm i moralność znajdę. A tu proszę: co się dzieję? Dominuję przez całą walkę nad wszystkimi, niszczę ich wszystkich po kolei, a jakiś śmieć kradnie mi zwycięstwo!

 

Mariusz Max Kolanko – Takie rzeczy się zdarzają. Żadne reguły nie zostały złamane. Zwycięstwo Doomtroopera było uczciwe.

 

Ricky Banks – Z regulaminowego punktu widzenia może i było to sprawiedliwe. Ale z moralnego? Jak taki Doomtrooper może spojrzeć sobie w lustro? No jak?

 

Mariusz Max Kolanko – Myślę, że ma pewne utrudnienia pod tym względem. Jakiś ostatni komentarz?

 

Ricky Banks – Rozumiem, że z uwagi na wygrany title shot – na następnej gali nie ma szans na walkę między mną a Doomtrooperem. Ale jeśli ma on choć trochę honoru to przyjmie moje wyzwanie w terminie późniejszym.

 

Mariusz Max Kolanko – Czarny honor!

 

(Banks dziwnie spogląda na Maxa po czym udaje się w sobie tylko znanym kierunku. My zaś wracamy w okolice stanowiska komentatorskiego.)

 

 

Jan Kowalski – Banks nie próżnuje.

 

Shaman – Ja także muszę zaprotestować! Złamano regulamin i to poważnie. Ten cały Banks nie walczył nawet w Dark Matchu, a inni musieli. Gdzie tu prawo i sprawiedliwość?

 

Jan Kowalski – Znamy już chyba twoje preferencje polityczne.

 

Shaman – Ja jestem sympatykiem Związku Wysp i Wysepek Karaibskich [ZwiWK] i naszego wodza Ugi-Bugi, który negocjuje wejście ZwiWK do NAFTy.

 

Jan Kowalski – Uga-Buga to był fantastyczny człowiek.

 

Shaman – Dał ludziom na Karaibach nadzieję, że każdy może osiągnąć sukces. Taki nasz własny Caribbean Dream. To dzięki niemu mogę być tu z wami.

 

Jan Kowalski – Zatem wiemy już kto jest winny.

 

Shaman (spogląda na zegarek) Janku to już czas! Walka w duchu sławnego Pucharu Szczęściarza! Walka o EWF Evolution title! 2 out 3 falls match!

 

Jan Kowalski – Jakże wspaniale to zapowiedziałeś.

 

Shaman – To moja praca. Tony by tak zrobił.

 

Jan Kowalski – Tony by się raczej tym nawet nie przejął. Jego walki zbyt wiele nie obchodziły.

 

 

 

EWF Evolution Championship:

2 out 3 falls match:

Apollo Black (c) vs Oscar Knifer

 

 

 

Zaczyna grać Papa Roach 'Last Resort' i na ring przy dźwiękach tej zacnej muzyki wychodzi Oskar Knifer. Towarzyszy mu Paul Offten, którego publiczność wita całkiem radośnie. Mistrz z dumą prezentuje swój Evolution title.

Rozlega się Nightwish „The Pharaoh Sails to Orion” a pod FeliXtronem wraz z Leticią pojawia się Apollo Black.

 

Jan Kowalski – Jesteś gotowy?

 

Shaman – To będzie pokaz szamańskiej szkoły wrestlingu!

 

Jan Kowalski – Przecież oni nie są w żaden sposób z tobą związani.

 

Shaman – To emanacja moich idei!

 

Walka się rozpoczyna i wrestlerzy od razu ruszają do akcji. Zwarcie... krótka szamotanina w której nikt nie może osiągnąć żadnej przewagi. Kolejne zwarcie... i tym razem już Oscar Knifer dynamicznie powala rywala standardowym Clotheslinem, a gdy ten próbuje wstać poprawia mu jeszcze z DDT. Nastepnie Oscar ciągnie rywala na środek ringu, gdzie łapie go za nogę i zakłada mu Ankle Lock!!! Apollo jednak się nie poddaje. Dość zdecydowanie próbuje doczołgać się do lin, ale Oscar ma w sobie tyle sprytu i jest na tyle przebiegły, że nie pozwala mu na to. Wtedy jednak Black jakimś cudem kopie Oscara w twarz właśnie tą wyginaną nogą. Oscar na chwile odskakuje, by po chwili powalić wstającego EWF Evolution Champa z Clothesline’a.

 

Shaman – I co? Nie mówiłem? Są emocje! Są emocje!

 

Jan Kowalski – Ja tego nie widzę!

 

Shaman – Znam dobrego okulistę wietnamskiego pochodzenia.

 

Jan Kowalski – ....

 

Shaman – No co? Trzeba wspierać mniejszości etniczne. Bądź Europejczykiem!

 

Walka dla Apollo Blacka nie przedstawia się zbyt korzystnie. Biedak leży i zwija się z bólu. Oscar tymczasem podnosi się, a następnie pomaga swojemu przeciwnikowi wstać. Następnie rzuca go wprost w narożnik, gdzie dodatkowo przygniata go Splashem. W dalszej kolejności sadza Apolla w narożniku i zaczyna obijać go pięściami w głowę. Oscar jednak jakimś cudem dochodzi do siebie i zaczyna walczyć. Na narożniku trwa zacięta walka o dominację. Apollo Black w ogniu walki przejmuje inicjatywę, wydostaje się z pechowej sytuacji, chwyta rywala, a następnie staje na pierwszej linie i wynosi Oscara nad siebie, po czym rzuca go Gorilla Press Slamem poza ring wprost na jego towarzysza, Paula Oftena!! (EWF! EWF! EWF!)

 

Shaman – Jak cudownie Janku! Czujesz tą atmosferę? Te emocje? Wielki Szczęściarz chciałby to widzieć!

 

Jan Kowalski – Przecież on żyje.

 

Shaman – Nie rozumiesz idei.

 

Jan Kowalski – Widać nie. Nie rozumiem też dlaczego ta walka jest zwykłym 2 out 3 falls matchem. Z reguły kolejne rundy robili jakimiś wesołymi walkami przy użyciu wesołych przedmiotów.

 

Shaman – Jeszcze wiele o wrestlingu musisz się nauczyć.

 

Jan Kowalski – Ty za to mnie cały czas zaskakujesz.

 

Knifer i jego wierny przyjaciel leżą po za ringiem bez ruchu. Apollo powoli schodzi z ringu... Najpierw podnosi Oftena i potężnie whipuje go wprost na barierki oddzielające ring od publiczności... Następnie zatrzymuje się nad Kniferem i kopniakami zniechęca go do stawiania jakiegoś sensowniejszego oporu.... spada na niego całkiem zgrabnym Elbow Dropem. Następnie pomaga mu wstać i wrzuca go wprost w metalowe schodki. Knifer nie wygląda na zbyt szczęśliwego. Po wykonaniu zadania Apollo wrzuca rywala na ring i po chwili sam do niego dołącza. Jednak gdy pojawił się na ringu, pomógł wstać rywalowi ten odzyskał jakimś cudem siły. Apollo spróbował rzucić go o liny, ale się nie udało, co gorsza powalony został w dość bezpardonowy sposób znanym i lubianym Spearem! Aktualny EWF Evolution Champion próbuje wstać, ale Oscar chwyta go i dość niespodziewanie wykonuje na nim Knife Strike (Sit Down powerbomb)!! Pin.......1............2.........3! (Oscar Knifer wygrywa pierwszą rundę!)

 

Jan Kowalski – Dość niespodziewanie to wszystko wyszło.

 

Shaman – To taki styl.

 

Jan Kowalski – Tak. Tak. Wiemy. Nie musisz więcej o tym mówić.

 

Shaman – Nauka nie poszła widać w las! Uł yeeee!! 

 

Knifer promienieje z radości. Momentalnie podnosi rywala i powala go Clotheslinem... a ten niespodziewanie o własnych siłach wstaje. Oscar lekko zdziwiony poprawia kolejnym Clotheslinem... i tym razem Apollo Black z nowym zapasem energii podnosi się. Oscar znów zafrapowany. Próbuje powtórzyć całą akcję z Clotheslinem, jednakże tym razem Apollo odkskakuje, odbija się o liny i wykonuje rywalowi Buldoga. Ostatnie minuty to dość niespodziewany zwrot akcji. Oscar próbuje wstać, ale Apollo Black spada na niego z dość boleśnie wyglądjącym Splashem. Pin....1.....kick out! EWF Evolution Champion pomaga wstać rywalowi, odbija o liny... a ten chwyta go za gardło! W jakimś tam sobie znany sposób zechce pewnie wykonać jakąś mutację Chokeslama, ale nie jest to łatwe i dość szybko Apollo kopie go w brzuch i odpycha os siebie. Były EWF Evolution Champion odbija się o liny, Black dynamicznie prześlizguje się mu między nogami by znaleźć się za jego plecami i wykonać mu Atomic Dropa. Oscar Knifer wstaje.... ale Apollo Black już jest przy nim i aplikuje mu Dragon Suplex. Pin.....1.........2.......3!! (Apollo Black wygrywa drugą rundę! Aktualny wnik: 1-1)

 

Jan Kowalski – Szczerze mówiąc to nie spodziewałem się, że tak szybko zobaczymy kolejny pin.

 

Shaman – To jest właśnie ten styl o którym mówiłem.

 

Jan Kowalski – No tak. Panowie dzisiaj nas zaskakują dynamizmem i nagłymi zwrotami akcji.

 

Shaman – Jak w Pucharze Szczęściarza!!

 

Jan Kowalski – Jesteś dzisiaj dość monotematyczny.

 

Shaman – Uł yeeee!! Czy aby na 100%?

 

Jan Kowalski – To nie był komplement.

 

Zarówno Apollo jak i Oscar wstają prawie jednocześnie. Oscar chwyta się za głowę i nie może uwierzyć, że tak łatwo doszło do wyrównania. Próbuje przejść do kontrataku i zaatkować rywala Clotheslinem, ale Apollo Black chwyta go za rękę, wymierza potężne uderzenie kolanem w krocze, po czym daje swemu przeciwnikowi Neckbreakera. Obaj chwilkę leżą, jednak po chwili są już na równych nogach. Krążą chwilkę wokół siebie... i w tym momencie dochodzi do zwarcia... trwa szamotanina... która jednak przynosi zerowe efekty i obaj panowie rozdzielają się. Znów chwilkę biegają wokół siebie... kolejne zwarcie... znów szamotanina i znów nic... próba kolejnego zwarcia... w końcu Oscar Knifer częstuje rywala European Upercuttem. Następnie poprawia jeszcze spadając na niego Elbow Dropem... a po chwili jeszcze jednym... a żeby było miło to całą tą zacną kombinację kończy Leg Dropem..... pin...1.....kick out! Oscar nie rezygnuje i pinuje jeszcze raz.....1.........2.......znów kick out! Dość szybko wstaje, by po chwili spaść na przeciwnika Fist Dropem!

 

Jan Kowalski – Oscar Knifer wyraźnie zmotywowany.

 

Shaman – Motywacja osiąga maksimum! Adrenalina osiąga maksimum! Taka to walka! Takie emocje!

 

Jan Kowalski (wzdychając) Takie czasy....

 

Zmasowana ofensywa Oscara Knifera nadal trwa. Za ringiem dopinguje go Paul Often, który kiedyś tam [realizator uznał, że to nieistotne] doszedł do siebie. Oscar podnosi Apolla i bez chwili wahania daje mu Powerslama. Odbija się o liny i spada na niego Knee Dropem. Aktualny EWF Evolution Champion próbuje wstać... ale Knifer chwyta go i w dość ciekawy sposób wykonuje na nim Chestbreakera. Mimo to Apollo Black nadal wstaje... Knifer z wielkim impetem wrzuca go prosto w narożnik. Rozpędza się i przygniata go Splashem.... odsuwa się... bierze jeszcze jeden rozpęd.... i w ten oto sposób Black obrywa z jeszcze jednego Splasha. Oscar jest wyraźnie uszczęśliwiony z powodzenia swoich ostatnich manewrów. Kolejny raz bierze, więc rozpęd... próbuje jeszcze jednego Splasha... ale Apollo w ostatnim momencie wycofuje się z narożnika i tym sposobem to Oscar Knifer rozbija się na słupku. Poza ringiem Paul Often chwyta się za głowę.

 

Shaman – To dość zabawne.

 

Jan Kowalski – Myslałem, że raczej... ekscytujące.

 

Shaman – Mimo, że są blisko błysku geniuszu Szczęściarza jeszcze wiele muszą się nauczyć.

 

Jan Kowalski – Tak. Tak... z pewnością.

 

Apollo Black podnosi swojego przeciwnika... po czym odbija go o liny i z wielkim impetem naskakuje na niego z Crossbody! Ten upada... pin......1.........2.......kick out! Black nie ma ani czasu ani ochoty ani nawet nastroju by się denerwować sędziowską niefrasobliwością. Od razu wraca do tego co w tym momencie jest najważniejsze i znów pomaga wstać wyraźnie oszołomionemu Oscarowi Kniferowi. Bez wahania daje mu Atomic Dropa, po czym spada na niego z Elbow Dropem. Oscar naprawdę bardzo stara się wstać... ale Apollo momentalnie uderza go Dropkickiem. Oscar wpada na liny, Apollo rusza na niego, Knifer próbuje Clothesline’a, ale Black unika ciosu. Obaj znów odbijają się o liny, Oscar Knifer próbuje po raz kolejny Clothesline’a, ale tym razem Apollo Black znów unika, kopie rywala w brzuch i wykonuje na nim Tornado DDT! Szybki pin...........1........2.........3!! (Zwycięzcą i nadal EWF Evolution Champem jest: Apollo Black!!)

 

Jan Kowalski – Już koniec?

 

Shaman – Były emocje! Janku, były emocje!

 

Jan Kowalski – Skoro tak twierdzisz.

 

Shaman – Powoli stajesz się tak zgorzkniały jak Hogański.

 

Jan Kowalski – To z tęsknoty i z żalu.

 

Shaman – Ahhh tak.

 

 

(Znajdujemy się w jakimś pomieszczeniu na zapleczu. Tutaj Sandman niczym nasz uwielbiany minister sprawiedliwości zorganizował konferencję prasową w olśniewającym stylu. Jak się okazuje były EWF World Champion promuje swoją książkę. Widzimy tu także spory tłum dziennikarzy [jak to zwykle na konferencji prasowej]. Jak można się łatwo domyślić konferencja trwa już od kilku chwil.)

 

Sandman – Zacząłem pisać to dzieło w roku 2003. Cały naród mnie wtedy wspierał w epickiej walce ze złem i niesprawiedliwością... i oto teraz po kilku latach, gdy wraz z Kravenem i Game’m wprowadzamy odnowę moralną, realizując nasze dawne ideały, którym pozostaliśmy wierni, postanowiłem wreszcie opublikować całe dzieło. (tu pokazuje ładnie wydaną książkę). Na łamach przychylnej nam wtedy prasy opublikowałem wstęp. Tak narodziła się ta epokowa księga. Teraz zaś, w roku 2007 chciałbym zaprezentować efekt mojej pracy i ukazać go w pełnej krasie! Poproszę teraz o kilka pytań....

 

Dziennikarz #01 – WSI24,  czy cieszy się pan, że obok Szakala został pan drugim literatem w EWF? Wszyscy pamiętamy wspaniały wiersz „Halogen” i zresztą cały tomik łysego komisarza. Jak się pan czuję wchodząc do tego elitarnego klubu?

 

Sandman – Jak zawsze w telewizji nie znacie się na niczym. Jak można porównywać literaturę z poezją? (wtem nagle) Ooooo! Kogo ja widzę!

 

Realizator pokazuje nam przechodzącego nieopodal korytarzem Scythera. Sandman chwyta jedną z książek i w radosnych podskokach podchodzi do aktualnego EWF FTW Champa.

 

Sandman (wręczając mu książkę) Wiedziałem, że gdzieś cię tu spotkam. Proszę, to dla ciebie, z osobistą dedykacją i autografem.  

 

Scyther – Oh jak się cieszę. Brakuje mi tylko słynnej ironii, Hangmana i rodzinnej atmosfery EWF.

 

Sandman – Nie ma co się krzywić. Poprosimy o wspólne zdjęcie!

 

(Fotoreporterzy robią to co mają robić, a realizator którego znudziły już tego typu zabawy przenosi nas ponownie w okolice stanowiska komentatorów.)

 

 

Shaman – Czy ja też dostanę autograf?

 

Jan Kowalski – A jesteś jakoś szczególnie związany z Sandmanem?

 

Shaman – Zawsze byłem jego fanem!

 

Jan Kowalski – No to będziesz mógł kupić jego książkę jak reszta fanów.

 

Shaman – A dostanę rabat?

 

Jan Kowalski – A skąd ja mam to wiedzieć?

 

Shaman – Uł yeee!!! 

 

 

(Przenosimy się do biura Komisarza EWF. Wszystko jest tu takie piękne jak zawsze, aż powiało szczecińskim klimatem wprost od morza [a to mocno wieje, bo jest kurwa daleko]. Na honorowym miejscu umieszczona została paprotka, która jest dodatkowo iluminowana [przez nieszkodliwe dla jej roślinnego życia lampy]. Na ścianie dostrzec możemy zawieszony w gablotce słynny i legendarny PCW Polish title. Przy stole zasiada Szakal i zajmuje się zarządzaniem federacją czyli w tym przypadku czyta lokalną prasę szczecińską.)

 

Szakal – Ploty i ploteczki z życia gwiazd? A gdzie kurwa ja jestem?

 

W tym momencie dzwoni telefon na biurku.

 

Szakal – Słucham kurwa? (pauza) A to ty Józef. Mówiłem, żebyś nie dzwonił gdy załatwiam ważne sprawy służbowe. (znów pauza) No i co tam masz? (pauza) To aby legalne? Kto to przyklepał? (pauza) Zielińska? To dawaj mi tu tych mehicanos. 

 

Otwierają się drzwi i do pomieszczenia wchodzą Mexicano i Starrcade. Luksus jaki tu zastali wprowadził ich w stan szoku.

 

Szakal – Słyszałem, że handlujecie odpustami.... (zawahał się) tzn. kurwa miejscem w rosterze i w karcie.

 

Mexicano – Mam kłopoty ze zdrowiem.

 

Szakal – A ja z federacją! Co to za zwyczaje? Ja jestem komisarzem i to do mnie przychodzi się w takich sprawach. A co tu kurwa słyszę od Józefa? Sprzedajecie nie dość, że miejsce w rosterze to od razu w karcie? I to za moimi komisarycznymi plecami? Do spółki z Zielińską? Tą półdebilką? Tą sklonowaną owcą? (teraz zwraca się do paprotki) Widzisz paprotko z kim ja tu muszę pracować?

 

Mexicano – Bo ja mam kłopoty ze zdrowiem i pomyślałem.

 

Szakal – Od myślenia mamy tutaj mądrzejszych od ciebie. Czy ty słyszałeś by Meksyk wydał jakiegoś znanego myśliciela? Filozofa? Bo ja kurwa nie! A ja jestem uznanym poetą i gwiazdą polskiego kina akcji.... i co ja mam teraz z wami zrobić?

 

Starrcade (nieśmiało) Puścić wolno?

 

Szakal – EWF zainwestowało w wasze wyżywienie. Nie ma tak łatwo. Wojtek skarżył się ostatnio na problemy z rozprowadzaniem kiełbasek i dostawami świeżego towaru. Nie daje rady na stare lata biedaczysko. Dlatego uznałem, że w biznesie kiełbaskowym potrzeba świeżej krwi. Pomożecie w handlu.

 

Mexicano – Ale ja jestem chory.

 

Szakal – Komisarz postanowił. Komisarz ma autorytet. Jeśli się nie zgodzicie to nigdzie was nie puścimy. Macie ważne kontrakty i wasz ZUS od nas zależy. Chcecie zdychać na emeryturze? Popatrzcie na paprotkę.

 

Patrzą na paprotkę.

 

Szakal – Paprocie są tak niewinne, że nigdy nie kłamią. Dlatego są takie wspaniałe. Będziecie robić co wam każę. Pomożecie Wojtkowi? (spogląda na ich miny) Spójrzcie jeszcze raz na tą niewinną paprotkę!

 

Spoglądają.

 

Szakal – Pomożecie?

 

Mexicano & Starrcade – Pomożemy!

 

Szakal – To wypierdalać i nie przeszkadzać mi tu w ważnych biznesach.

 

(Nowi pomocnicy pana Wojtka opuszczają biuro komisarza, a Szakal wraca do rządzenia federacją.)

 

 

Jan Kowalski – Dawno nie mieliśmy takiego wspaniałego komisarza.

 

Shaman – EWF jest wspaniałe! Chociaż Tony podkreśliłby jeszcze wartość dawnego PCW.

 

Jan Kowalski – PCW Tony’ego Krocka to mit. Archeolodzy nadal toczą spory czy to czasem nie była kultura pól popielnicowych.

 

Shaman – Uł yeeee!!! Kultura pól popielnicowych!!

 

Jan Kowalski – Cieszy mnie twój entuzjazm.

 

 

(Przenosimy się do kafeterii, a dokładniej do osławionego, luksusowego, wspaniałego, niedostępnego dla zwykłych śmiertelników miejsca przeznaczonego tylko dla najwyższego kierownictwa EWF [i ich kumpli]. Jak widać na załączonym obrazu jest tu tylko imperator Game, który próbuje układać puzzle. Niestety dla niego i jego świętego spokoju na piętro wbiega Esmeralda Martinez, która w jakiś niesłychanie taktyczny i dywersyjny sposób wymanewrowała funkcjonariuszy GRU.)

 

Esmeralda Martinez – Facundo!!

 

Game (odrywając się od rozrywki)Tak? O co chodzi?

 

Esmeralda Martinez – Na dole nie dają mi spokoju, a w biurze Petruella użala się na utraconą młodością. Mogę tu zjeść sałatkę? (pokazuje mu talerz ze zdrową żywnością)

 

Game – To konieczne? (wzdychając) Skoro musisz... miejsca jest dużo.

 

Esmeralda Martinez (wybierając stolik najbliższy imperatorskiej kanapy)Dziękuję bardzo. (dostrzega wspomnianą kilkadziesiąt minut wcześniej paczkę leżącą przy jej stoliku) A to co takiego? (spogląda na kopertę) To z Kuby!

 

Game – Tak... słyszałem. Piszą do mnie różni ludzie.

 

Esmeralda Martinez (potrząsa)To może być ważne.

 

Game – Pewnie chcą pieniędzy na walkę z imperialistyczną stonką.

 

Esmeralda Martinez (spogląda na nadawcę)To naprawdę może być ważne.

 

Imperator wstaje, chwyta od niej list, otwiera go i wyciąga z niego różne papiery.

 

Game – To po hiszpańsku. Nic nie rozumiem.

 

Esmeralda Martinez – Od czego masz mnie? (wyrywa mu papiery) Spójrzmy.... (czyta) to.... to... niemożliwe.... niesamowite... niewiarygodne... trudne do uwierzenia.... to.... to nawet dość przykre....

 

Game – Ale o co chodzi?

 

Esmeralda Martinez – Lepiej wezwij swoich giermków i pana Szakala, a ja zadzwonię po Petruellę żeby mi przyniosła czarną sukienkę.

 

Game – Nienawidzę, gdy nie wiem co się wokół mnie dzieje.

 

(Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Shaman – Ja też rozumiem po hiszpańsku! Hiszpański to urzędowy język Związku Wysp i Wysepek Karaibskich, a Uga-Buga jest naszym lingwistycznym mentorem.

 

Jan Kowalski – Bardzo go szanujecie.

 

Shaman – A pewnie.

 

Jan Kowalski – Czas już na zapowiadany pojedynek Rottweilera i Toola.

 

Shaman – Jak by to powiedział Antoś Bryndza - to bombowo!

 

 

 

Rottweiler vs Tool

 

 

 

Zaczyna grać Slayer i „Here Comes The Pain”... publiczność od razu wyraża swoje wielkie niezadowolenie i po krótkim segmencie wejścia na ringu pojawia się Rottweiler.

Następnie gaśnie światło i uderza "Did my time" – KoRn... Zaczynają migać czerwone światła i spod FeliXtronu wychodzi Tool. Po chwili jest już w okolicach ringu, a oświetlenie wraca do stanu normalnego.

 

Shaman – Rottweiler jest bardzo duży.

 

Jan Kowalski – Brawo. Odkryłeś Amerykę.

 

Shaman – Jeśli już to Karaiby.

 

Jan Kowalski – Naprawdę nie rozumiem twojego poczucia humoru.

 

Shaman – Uł yeeee!!!

 

Walkę sędziować będzie uwielbiany przez masy i tłumy Antoni Bryndza. Tłumaczy wrestlerom co i jak, każe się przygotować i po uderzeniu w gong walka wreszcie się rozpoczyna. Rott rzuca się na Toola i zaczyna go obijać. Whipuje przeciwnika o liny i wykonuje mu Drop Kick. Kilka razy kopie Toola, po czym podnosi go i wykonuje Powerslam, jednak ten reversuje to w roll-up... pin.....1......kick out! Tak łatwo z Rottem to mu raczej nie pójdzie. Obaj panowie stają naprzeciwko siebie i w ten oto sposób rozpoczyna się brawl. Rott whipuje byłego EWF World Champa o liny i wykonuje mu Big Boot.. Tool momentalnie podnosi się i powala Rottwailera z Running Lariatem, po czym chwilę go okopuje. Pomaga Rottowi wstać, odbija go o liny, jednak nie z nim takie numery, bowiem prawie od razu dostaje wielce stiffowego clothesline'a od Rotta. Tool leży, a Rott odbija się od lin i skacze z elbow dropem, jednak Tool odsuwa się! Rott leży, a były EWF World Champion przejmuje inicjatywę, podnosi rywala i z wielkim trudem, ale wykonuje mu Powerslam, po czym sam odbija się od lin i skacze z Leg Dropem, jednak Rott łapie go za nogę , przewraca i szybko zakłada Sharpshooter! Jednak jako, że cała akcja odbywała się blisko lin, Tool szybko się ich chwyta i Rottweiler zmuszony jest przerwać swój chwyt.

 

Shaman – My na Karaibach też tak potrafimy!

 

Jan Kowalski – Naprawdę?

 

Shaman – Nigdy nie słyszałeś o karaibskiej szkole wrestlingu?

 

Jan Kowalski – Czy ty wiesz ile narodowych szkół wrestlingu my już mieliśmy w EWF? Sandman promował rzymsko-bizantyńską. Na pewno była też serbska, była szkoła kosmopolitycznego Dark Division, Kraven to Rusek.... a nieodżałowanej pamięci Uga-Buga był prekursorem karaibskiego stylu w EWF.

 

Shaman – Uł yeeeee!!! Czy Uga-Buga był wspaniały?

 

Jan Kowalski – Był. W końcu wygrał FTW title.

 

Shaman – Uł yeeeee!!!

 

Panowie znów stają naprzeciwko siebie. Dochodzi do zwarcia... po krótkiej szamotaninie Tool uzyskuje przewagę i próbuje wykonać Inverted DDT, ale Rott wyrywa się, aplikuje mu kilka ciosów i chwyta go za szyję by wykonać Chokeslama! Jednakże Tool kopie rywala w kolano, odkskakuje, odbija się o liny i spada na niego z Crossbody. Rott szybko wstaje, Tool znów próbuje Inverted DDT, ale tym razem Rott kopie byłego EWF World Champa w krocze, wkłada głowę kilkuminutowego mistrza między swoje nogi i wykonuje Sitdown Powerbomb.. Rott podnosi Toola i łapie go w Bear Hug.. Na twarzy Phantoma z łatwością ujrzeć można oznaki bólu.. Nie zamierza się on jednak poddawać i po kilkundziesięciu sekundach zaczyna uderzać trzymającego go Rottweilera łokciem.. Rott decyduje się nie zmieniając pozycji na Belly To Belly Suplex.. Tool leży, a Rott rozpoczyna serię Knee Dropów.

 

Shaman – Nie jest łatwo walczyć z Rottem.

 

Jan Kowalski – Naprawdę? Jak na to wpadłeś.

 

Shaman – Moje wnikliwe oko mi to podpowiada.

 

Jan Kowalski – Imponujesz mi czasem.

 

Shaman – Uł yeeee!!

 

Rottweiler podnosi Phantoma, ten jakimś cudem odzyskuje siły i doprowadza do zwarcia. Chwila napięcia, jednak jak łatwo się domyślić w końcu to większy Rottweiler okazuje się silniejszy i udaje mu się wykonać Backbreakera.. Rott kuca nad Toolem i chce pinować. Antoni Bryndza nie widzi przeciwwskazań... pin.........1............2.........kick out! Rott nie narzekając podnosi przeciwnika, jednak Tool nie bez powodu był World Champem, od razu rozpoczyna kontratak i w swoim stylu zaczyna punchować Rotta. Udaje mu się odbić go o liny i z wielkim trudem, ale jednak powalić go Clotheslinem.

 

Shaman – Ale Tool także jest dzielnym i odważnym człowiekiem.

 

Jan Kowalski – Bo przecież Polacy to wielki i mądry naród.

 

Shaman – Nacjonalista!!!

 

Jan Kowalski – Naprawdę?

 

Shaman – Nie wyznajesz europejskich wartości! Precz z narodami! Niech żyje multi-kulti i jedna, wielka tożsamość europejska!

 

Jan Kowalski – A przecież ty z Karaibów jesteś.

 

Shaman – Ale to piękna idea.

 

Rottweiler widząc co się wokół niego dzieje to wstaje, a Tool tymczasem wypoczywa w spokoju i próbuje odzyskać utraconą energię. Rott momentalnie rusza w stronę swojego przeciwnika, ale pewnie nie spodziewał się, że ten potraktuje go najpierw Low Blowem, a następnie wykona mu Running Bulldoga. Tool bez chwili wahania zakłada rywalowi Boston Crab. Rott jednak nie należy do osób, które łatwo się poddają i już po kilkudziesięciu sekundach łapie się lin. Phantom nie chce jednak puścić ciosu, zaczyna nawet kłócić się z sędzią. W końcu chcąc nie chcąc zostaje zmuszony by puścić cios, ale nadal kłóci się z sędzią... a Antoni Bryndza nie lubi, gdy ktoś podważa jego autorytet. W międzyczasie Rott podnosi się i skacze na Paina z Dog’s Sleeper [patrz roster]!! Tool momentalnie przewraca się, a Rottweiler łapie go i już drugi raz dzisiaj próbuje założyć mu Sharpshootera. Wszystko znów jednak dzieje się na tyle blisko lin, że Tool uwalnia się z ciosu dzięki sędziowskiej interwencji.

 

Jan Kowalski – A czy w tej walce czujesz ducha Pucharu Szczęściarza?

 

Shaman – To zupełnie inna filozofia, inny styl. Tool i Rott już dawno stracili swoją szansę by dołączyć do tego elitarnego grona.

 

Jan Kowalski – Pech.

 

Shaman – Uł yeeee!!!

 

Bryndza krzyczy na Rottweilera by ten wreszcie przerwał Sharpshootera, bo inaczej zostanie mu wyrządzona wielka i bombowa krzywda. Trzykrotny EWF Tag Team Champion puszcza Toola, ale za to podnosi go i od razu wykonuje mu Belly to Belly Suplex. Rottweiler przygotowuje się do jednej ze swych firmowych akcji, Tool wstaje. Rott łapie go za szyję i podnosi do Pain-Killera [Chokeslam], jednak Tool będąc już w górze kilka razy kopie przeciwnika w głowę i reversuje Chokeslam w DDT! Obaj wrestlerzy leżą przez chwilę na macie, pierwszy wstaje Tool, podnosi on Rotta i idzie z nim w stronę narożnika. Tool wchodzi na drugi turnbuckle, łapie Rotta za głowę i próbuje wykonać Tornado DDT, ale Rott przytrzymuje go w powietrzu! Następnie wchodzi z nim na najwyższą linę i wykonuje mu Top Rope Spinebuster! Rott od razu wstaje, podnosi byłego EWF World Champa, łapie go za szyję i znów próbuje Chokeslam, jednak ten wykonuje mu kolejnego już w tej walce Low Blowa! Tool zastanawiając się chwilę co robić, próbuje standardowego Piledrivera, ale Rott reversuje to w Back Body Drop!

 

Shaman – Uł yeeee!!!

 

Jan Kowalski – Na 100%?

 

Shaman – Na 200%!

 

Jan Kowalski – Nie mam pojęcia dlaczego ja w ogóle z tobą rozmawiam.

 

Shaman – Bo jestem świetnym komentatorem!

 

Obaj panowie chwilę leżą, pierwszy o dziwo wstaje Tool, po raz kolejny chwyta go w pozycję do Piledrivera, ale Rott sobie tylko znanym sposobem wynosi go w górę i wykonuje mu Alabama Slam! Rottweiler podnosi przeciwnika, kopie go w brzuch, po czym odbija się od lin i wykonuje Swinning Neckbreaker. Po chwili podnosi go znowu i tym razem próbuje zwykłego Neckbreakera, ale Tool wyrywa się, odbija się o liny i wreszcie udaje mu się wykonać Inverted DDT. Rottweiler podnosi się, ale były EWF World Champion z nowym zapasem energii zdążył już wskoczyć na narożnik i skacze w kierunku Rotta wykonując na nim Springboard Hurricanranę!! (EWF! EWF!) Mimo to Rottweiler dość dynamicznie podnosi się, ale Tool wykonuje na nim Last Word [DVD Front Slam]!! Rott leży.... pin........1............2..........kick out w ostatniej chwili! Niestrudzony i uodporniony na ból trzykrotny EWF Tag Team Champion wstaje, ale Tool jest już przy nim i tym razem rozprawia się z nim uderzając ku wielkiej radości publiczności Twist of Fate!! Pin........1.........2.........3!! (Zwycięzcą jest Tool!)

 

Jan Kowalski – No i jednak Rottweiler przegrał.

 

Shaman – Tool to w końcu były EWF World Champion. Nie doceniasz go chyba Janku.

 

Jan Kowalski – Ja wszystkich doceniam.

 

Shaman – Jakiś ty rycerski i szlachetny.

 

 

(Znajdujemy się na zapleczu, gdzie dostrzegamy idącego melancholijnym krokiem Vaclava. Jak łatwo się domyślić rozmyśla pewnie w tej chwili o nicości, losie, klątwach i rzeczach o których lepiej głośno nie mówić. Widać, że dla podkreślenia atmosfery ktoś zabawiał się z elektryką, bo w niektórych lampach brak światła. Vaclav ze swojego świata wyrwany zostaje w sposób dość brutalny, gdy zauważa tabliczkę na znajdujących się nieopodal drzwiach. My także dostrzegamy po krótkiej chwili napis “Psycho”. Vaclav otwiera drzwi i zagląda do środka. Nikogo tam nie ma, ale po pewnych znakach można wnioskować, że stan ten długo nie potrwa. Zauważyć można kilka otwartych butelek Heinekena. W zasadzie to wszystkie są otwarte, aczkolwiek zawartość została tylko lekko nadszarpnięta. Vaclav uknuł więc gustowny pomysł by zawartość butelek uzupełnić zwykłą wodą, co też uczynił w prywatnej łazience Białego. Na koniec zauważył jeszcze pudełko najlepszych kubańskich cygar leżących na stoliku. Jako, że zawsze jest przygotowany podmienił najlepszy towar z importu na polską „jakość” produkowaną gdzieś pod Białymstokiem. Po wykonaniu zadania odstawił wszystko na miejsce.)

 

Vaclav – Trzeba działać sprytnie i inteligentnie. Cały świat zobaczy, że ten ignorant  zwraca uwagę tylko na markę a nie na jakość i nawet się nie zorientuje. Czara zostanie napełniona, a krew wreszcie się przeleje.

 

(Wracając do swego świata Vaclav zdążył jeszcze wypowiedzieć kilka nacechowanych melancholią, samotnością i nicością słów. Po czym ewakuował się z szatni swego obecnie największego wroga. My zaś wróciliśmy na ring.)

 

 

Shaman – Jakie wesołe psikusy!

 

Jan Kowalski – Twój dobór słownictwa czasem mnie szokuje.

 

Shaman – Bo jestem szamanem!! Uł yeeee!!

 

Jan Kowalski – My to wiemy.

 

Shaman – Czy aby na pewno?

 

Jan Kowalski – Tak.

 

Shaman – Czy na 100%?

 

Jan Kowalski – Nie rozmawiam z tobą.  

 

 

(Kolejny już raz dzisiaj przenosimy się do słynnej kafeterii EWF i jeszcze słynniejszego rejonu dla VIPów. Zgromadziły się tu same znakomitości, co specjaliści od bezpieczeństwa publicznego oceniliby bardzo negatywnie. Jedna akcja lubiących się rozerwać chłopaków muzułmanów i całe kierownictwo EWF wyemigrowałoby do krainy wiecznych łowów [a Kraven to już szczególnie]. Widzimy więc tutaj: Game’a i jego japońską asystentkę, Kravena [nadal w stroju sędziowskim], Sandmana, Yamato Konoe, Szakala, Esmeraldę Martinez, Dagmarę Zielińską oraz Ponurego Grabarza.)

 

Game – Tak przedstawia się sytuacja.

 

Szakal (zafrapowany) To kurwa jego mać nawet dość przykre.

 

Dagmara Zielińska – To tak przykre, że musze się napić. (krzyczy coś do panny Zosieńki na dole) Jedna butelka tego co zwykle!

 

Kraven – Dla mnie dwie.

 

Esmeralda Martinez – To ja też się skuszę.

 

Dagmara Zielińska – Panienka nie może!

 

Esmeralda Martinez – Są takie chwile w życiu kobiety, że czasem nawet trzeba.

 

Yamato Konoe – Ja z uwagi na brak doświadczenia nie mam do tej sytuacji tak emocjonalnego stosunku jak wy.

 

Szakal – Muszę powiedzieć o tym paprotce.

 

Game – Zawiadomiłem już Hangmana.

 

Sandman – Tak... to całkiem rozsądne.

 

Game – Pan Komisarz i Sandman będą odpowiedzialni by naprędce coś zorganizować. Nie możemy tego tak zostawić. Nie, gdy EWF stało się romantyczne.

 

(Zjawia się panna Zosieńka z kilkoma butelkami wysokoprocentowego trunku, a my tymczasem przenosimy się w okolice ringu, gdzie Kowalski i Shaman uraczą nas jakimś wspaniałym komentarzem.)

 

 

Jan Kowalski – Fajnie. Tylko jak zwykle w EWF niewiadomo o co dokładnie chodzi.

 

Shaman – Uł yeeee!! Oni coś knują. Władze zawsze coś knują, nawet gdy tworzą porozumienia ponad podziałami.

 

Jan Kowalski – Tak sądzisz?

 

Shaman – Tylko pan imperator Game jest takim dobrym duszkiem EWF.

 

Jan Kowalski – Tony często to powtarzał... ahhh... (popada w nostalgię).... biedny Tony.

 

Shaman – Biedny, biedny, ale teraz to Shaman jest w siodle! Uł yeeee!!

 

 

Radość Shamana przerywa zmiana nastroju w jego najbliższej okolicy. Oto bowiem cała arena zalewa się białym światłem, z głośników zaczyna płynąć Method Man i the Streetlife - The Prequel. Publiczność zaczyna buczeć, słychać gwizdy, światło przygasa, widać jedynie rampę, na której po krótkiej chwili pojawia się Biały Diabeł. Widać, że jest w świetnej formie: dwie butle Heinekena w ręku [tak, to te same z którymi zabawiał się Vaclav], grube cygaro w ustach [tak, to też pochodzi z Vaclavowej podmiany], z którego dym gryzie wszystkich w gardło, białe i ekskluzywne ciuszki, maska taka jak zwykle i krzesło pod pachą  Psycho wchodzi spokojnie po schodkach na ring, gdzie rozstawia sobie krzesło i rozsiada się na nim. Piwo stawia obok, a ktoś kto zwykle za to odpowiada podaje mu mikrofon.

 

Psycho (bierze głęboki wdech)   Say what!? Mordy w kubeł  suczydła pierdolone. Biały właśnie rozpalił kolejnego jointa w (akcentuje) e_w_f.

 

Ludzie ciągle buczą ...

 

Psycho (pogardliwie) Rzygam wam w obiad bo tylko na tyle zasługujecie... chociaż (przypala specyfik) śmierdzi w tym mieście tak, że chyba nawet nie zasługujecie na pieprzone, nie strawione resztki pomieszane z wódką prosto z mojego pyska.... zbyt wielu byłoby na nie chętnych (przypala + przeczekuje kolejną fazę buczenia) Do rzeczy. Po pierwsze: ktoś chyba nie zdaje sobie sprawy, że grzeszy. Vaclav, bo tak masz  chyba na imię, pieprzony leśny frajerze.... łamiesz drugie przykazanie.... (akcentuje agresywnie) nie będziesz brał imienia i tak dalej na daremno! Poza tym: kurwa mać czy to jest jakieś pieprzone czasopismo dla kobiet, że możesz sobie wybrać z kim chcesz walczyć? Jebany brudasie wracaj do lasu i stul pysk plus omijaj moją ksywe jak najdalej jeśli chcesz cieszyć się pełnym uzębieniem. To ja tutaj jestem wybajerzony niczym biały bolid f1 od BMW. A Ty? Jesteś co najwyżej pieprzoną glizdą, którą rozjadę jeśli znajdzie się na mojej drodze.

 

Kibice nadal nie są zadowoleni.

 

Psycho – Zostawiamy Robin Hooda w spokoju, niech sobie postrzela z łuku, najlepiej do siebie, a tymczasem sprawa druga: dzisiejsza walka wieczoru, w której powinny znajdywać się dwie znakomite osobistości, dwóch doskonałych techników i najlepszych graczy... a tymczasem, kurwa, oprócz ksywy białego skurwiela widzę tylko jakąś śmiesznie brzmiącą ksywę gościa, któremu wydaje się, że wie, o czym mówi. Frajerze nie musisz mnie  kurwa uświadamiać ani przewidywać, że zalejesz się krwią po pierwszych pięciu minutach walki, wydaje ci się, że dasz radę białemu smokowi? Myślisz, że jesteś lepszy? Byłoby zajebiście, gdybyś chociaż potrafił dotrzymać mi kroku.

 

Biały popija „Heinekena”.

 

Psycho – Jeszcze kilka słów do ojca prowadzącego. Dobrze wiesz, towarzyszu Sergiej, że byłoby najlepiej dla ciebie gdybym to JA wygrał tą walkę. Dobrze wiesz, że niezależnie od tego, co myślisz i co zrobisz to JA wygram tą walkę. Z tym że różnica jest zasadnicza: jeden fałszywy ruch w stronę Psycho, a będziesz miał na przeciw siebie coś dużo większego  potężniejszego i bardziej rozpierdolenie niszczącego niż cztery Rottweilery. Coś przy czym twoja Czerwona Armia Kravena będzie wyglądała jak pieprzony spadkowicz z pierwszej ligi, w końcu coś  co sprawi, że w przestaniesz być takim aroganckim frajerem i ogarniesz w końcu, że tu u nas, w Polsce, mamy cię za pieprzonego uchodźca z kraju trzeciego świata. Bo najlepszym skurwielem w tym biznesie jestem JA, biały matkojebca... a Ty  zdaje się, masz coś, co powinno należeć do mnie.... (pociąga jointa) .... ale spokojnie... powoli. już niedługo.

 

Dalsze rozważania o życiu trwałyby może w najlepsze, gdyby nagle [jak to zwykle bywa wszystko dzieje się nagle i niespodziewanie] nie zaczęła grać znana i popularna muzyka Franka Kimono i jego „Bruce Lee Karate Mistrz”. Publiczność jest trochę zdezorientowana (a Psycho nieszczególnie się tym przejął), ale niektórzy pamiętają z wersji DVD Kwietniowej Anarchii III co to oznacza. Pod FeliXtronem pojawia się mnóstwo dymu i innych wesołych efektów specjalnych i oto pojawia się znany i lubiany Toster Soprano Hogański!

 

Jan Kowalski – Tony!!!

 

Shaman (smutnym głosem do siebie)Czy to oznacza, że stracę robotę?

 

Tony wśród nieskrywanej radości publiczności powoli zmierza w stronę ringu. Widać, że bardzo schudł, zmężniał i w ogóle jest jakiś taki odmieniony. Przybija piątki z fanami i ogólnie się z nimi brata. W końcu dociera na ring, gdzie jest lekko zaskoczony, że zastał Psycho. Biały wstaje z miejsca i podchodzi do Tostera.

 

Psycho – Czy wiesz, że przerywasz mój czas antenowy?

 

Tony Hogański – Jestem Tony „Toster” Hogański. Byłem PCW Polish Champem, EWF Konstantynopol Champem, EWF Evolution Champem i EWF Tag Team Champem, byłem komisarzem EWF w formie zwyczajnej i w formie nadzwyczajnej. A całkiem niedawno zdobywałem szczyty Kaukazu i wspiąłem się na górę Elbrus: pieprzone 5642 metrów nad cholernym poziomem morza! (wielka radość publiczności)

 

Psycho (spoglądając na niego) Tak.... (pauza) Tony Toster Hogański to mój człowiek. Zawsze byłeś zajebisty. (śmiech)

 

Biały schodzi z ringu, nie kieruje się jednak na rampę, tylko zatrzymuje się w okolicy barierek oddzielających te okolice od wyjątkowo w tym momencie szczęśliwej publiczności.

 

Tony Hogański – Pogłoski o mojej śmierci były mocno przesadzone. Mówiąc krótko, acz dobitnie: wróciłem! (mega cheer) W czasach ostatniej nieaktywności wiele rozmyślałem nad sensem istnienia. Rozważałem moje dotychczasowe poglądy i publiczną działalność. Informacja o reaktywacji EWF zastała mnie w górach kaukaskich, gdy wraz z pasterzami bałkarskimi... to taki lud tureckiego pochodzenia... rozkoszowałem się pięknem przyrody, wypasałem owce i produkowałem sery. Już planowałem kolejną wyprawę, tym razem w piekielne góry Hindukuszu. Zrozumiałem jednak, że nie jest dobre rozwiązanie. Nie mogłem dłużej pozbawiać EWF swej osoby. Trudno mi też było sobie wyobrazić Wrestlepaloozę bez mojego wspaniałego komentarza. Dlatego dziś... wracam! Shaman spisał się w iście szamańskim stylu, ale od następnej gali Toster wraca do służby.... a tymczasem bywajcie! Ja udaje się odwiedzić mistrza Szakala i przetestować nowy bufet, który ktoś szumnie nazwał kafeterią.

 

Znów zaczyna grać wielki przebój Franka Kimono. Toster podchodzi jeszcze do stanowiska komentatorskiego, gdzie wylewnie wita się z Jankiem Kowalskim, trochę mniej czule natomiast z Shamanem. Ten bowiem wyraźnie posmutniał.

 

Shaman – .....

 

Jan Kowalski – Tony wrócił! Hura! Hura! Hura!

 

Na tym jednak nie koniec atrakcji, bowiem zaktywizował się Psycho, który przez ostatnie minuty przebywał w okolicach ringu. Zamiast ulotnić się podszedł do stanowiska komentatorskiego i zajął wolne miejsce obok Kowalskiego i Shamana. Butelkę Heinekena postawił na samym środku stolika.

 

Psycho – Siemasz Janku i ten drugi. Pozwólcie, że obejrzę tą najbliższą i jakże arcyciekawą walkę tutaj, w pierwszym rzędzie. 

 

Jan Kowalski – Bliski bezrobocia Shaman jest w szoku, więc w sumie przydałby się drugi komentator.

 

Psycho – Biały się do niczego nie przydaje tylko robi co chce i kiedy chce.

 

Jan Kowalski – Jasne. Wiem. Pamiętam.

 

Psycho – To kiedy ta walka się kurwa zaczyna?

 

Jan Kowalski (spogląda na zegarek) Za kilkadziesiąt sekund.

 

 

 

Scyther & Backstabber vs Jupiter & Vaclav

 

 

 

Zaczyna grać The Pakage - Rampage, czemu towarzyszy spora dawka dymu oraz spora dawka gwizdów publiczności. Spod FeliXtronu wyłania się aktualny EWF FTW Champion – Scyther! Powoli, w swoim stylu dociera na ring.

Następnie muzyka zmienia się na Wrinkled Fred – „Backstabber”, zgromadzeni na arenie fani reagują w dość mieszany i niejednoznaczny sposób. Powolnym krokiem na ring dociera Backstabber, gdzie wita się ze swoim partnerem z drużyny.

W końcu rozlega się theme uwielbianego przez tłumy Jupitera, mianowicie „Together We” autorstwa Clanned. Publika reaguje bardzo dużym popem, zaś okolice Felixtronu przyjmują zieloną barwę, samo wejście zasłonięte jest przez kłęby dymu tego samego koloru. W końcu pojawia się Jupiter, który wśród wielkiej radości publiczności dociera na ring.

Na samym końcu słychać "Steam will rise" – Silverchair, publiczność także reaguje entuzjastycznie. Vaclav dociera na ring, gdzie pozdrawia Jupitera i popada w melancholię... która jednak nie przeszkadza mu w uzyskaniu wielkiego wsparcia od fanów.

 

Jan Kowalski – Walka zapowiada się znakomicie.

 

Psycho – Znakomicie to zapowiada się moja walka i moje zwycięstwo.

 

Shaman – .......

 

Psycho – A ten co taki milczący?

 

Jan Kowalski – Jak już wspominałem, widmo bezrobocia go trochę przeraziło.

 

Jak łatwo się domyślić obie drużyny nie są sobie zbyt przychylne. Walkę sędziuje nieprzewidywalny Lech Grudziński, który naradza się z uczestnikami walki. Jak łatwo zauważyć w wyniku jakiś tam wcześniejszych ustaleń, pierwsi na ringu walczyć będą Vaclav oraz Scyther. Natomiast Jupiter i Backstabber zajmują miejsce za linami. Po krótkiej chwili sędzia daje znak do rozpoczęcia walki. Scyther od razu atakuje dynamicznym whipem na liny, po czym próba Clothesline’a ale Vaclav się uchyla, odbija od przeciwległej liny i wykonuje swojemu przeciwnikowi Cross Body Block jednak aktualny EWF FTW Champion łapie go w locie.. i wykonuje Backbreakera! Scyther nie zwlekając podnosi rywala i Hard Scoop Slamem znowu umieszcza go na macie! Dochodzi do zmiany, tym sposobem na ring wchodzi Backstabber! Jeszcze obaj ze Scytherem whipują Vaclava na liny, a następnie z Double Knee Hitem powalają go na ring. Backstabber próbuje sprowokować Jupitera, ale Lechu Grudziński uznał, że koniec zabawy i w międzyczasie kazał Scytherowi wynosić się za liny. Stabber wkracza do akcji, co skutkuje tym, że Vaclav przyjmuje serie kicków od swego przeciwnika. Stabber podnosi Vaclava i wykonuje mu Falling Neckbreaker! Pin 1...2... kick out!

 

Psycho – Robin Hood jak zwykle w chujowej formie.

 

Jan Kowalski – Mógłbyś być odrobinę sprawiedliwszy?

 

Psycho – Nie wypowiadam się na tematy polityczne.

 

Nie można powiedzieć, że Stabber jest jakoś szczególnie zadowolony z tej decyzji sędziowskiej. Próbuje mu uzmysłowić jego błąd, ale dzielny Lechu Grudziński stawia opór. Następnie Backstabber podnosi Vaclava, łapie go za szyję po czym wykosi go do góry w Liftin Chokehold!! Vaclav próbuje się wyrwać jednak Stabber z wielkim impetem 'wrzuca' go prosto do narożnika.. Po chwili wykonuje kilka Knee Hitów i zaczyna dusić rywala nogą! Vaclav pada na matę.. tym razem Backstabber postanawia zmienić się ze Scytherem. Nie usuwa się jednak z ringu, lecz zakłada rywalowi Boston Craba. Vaclav walczy z bólem, a tymczasem Scyther w niekonwecjonalny sposób spada mu w okolice karku z Leg Dropem. Przyjemne to to na pewno nie było. Jupiter próbuje interweniować, ale Lechu Grudziński go powstrzymuje. Jupiter widząc jak nieciekawie ta walka zaczęła się dla jego drużyny układać próbuje energicznie zachęcić publiczność do wspierania jego zespołu w tych trudnych chwilach.

 

Psycho – Walcz robin, walcz.... a gdzie Twój Batman - Jupiter?

 

Jan Kowalski – Naprawdę jesteś niesprawiedliwy.

 

Psycho – Bo to jest kurwa najbardziej zajebisty tag team jaki znam: Kapitan Planeta i Robin Hood. Co za prestiż! (śmiech)

 

Shaman – ......

 

Tymczasem Backstabber puszcza w końcu Vaclava, a następnie zostaje wyrzucony wychodzi poza liny dzięki bardzo żywiołowej reakcji sędziego Lecha Grudzińskiego. Tymczasem Scyther podnosi Vaclava i wykonuje mu masywnego Vertical Suplexa. Po chwili kopania leżącego Vaclava whipuje go w narożnik w którym znajduje się jego partner z drużyny. Szybko zaczyna zagadywać o coś sędziego Grudzińskiego, a tymczasem Backstabber zaczyna dusić Vaclava w narożniku! Jupiter widząc to decyduje się na dramatyczną akcję i wbiega na ring, Grudziński nie nadąża z powstrzymaniem go.... a Jupiter z wielce wspaniałym i jakże natychmiastowym Drop Kickiem powala Scythera. Następnie dopada do Backstabbera i zaczyna okładać go, przerzuca go ponad linami, tak że Stabber wpada na ring. Tutaj Jupiter wykonuje mu Kosmiczne Cięcie [Tornado DDT]!! (wielka radość publiczności) Nastepnie podnosi Stabbera i przerzuca go ponad linami, tak że ten rozbija się gdzieś poza ringiem. Jednak, gdy odwrócił się by uciec przed gniewem Grudzińskiego zostaje skoszony przez Clothesline’a w wykonaniu Scythera!

 

Psycho – Wracaj do Poznania, frajerze!

 

Shaman – .......

 

Jan Kowalski – Myślę, że jakby się postarał to zdążyłby jeszcze na ostatni pociąg do Poznania.

 

Psycho – No i kurwa mać widać za mało się stara.

 

Scyther próbuje pinować Vaclava.... pin........1...........2....kick out!! Tymczasem Jupiter opierając się o liny wstaje, ale zostaje wyrzucony z ringu przez sędziego. Przy okazji Grudziński grozi mu, że jeszcze jedna taka akcja i spotkają go przykre konsekwencje. Tymczasem Scyther podnosi Vaclava i rzuca go o liny... i tutaj niespodziewanie pada ofiarą kontry dwukrotnego EWF Evolution Champa, który kosi swego przeciwnika Clotheslinem! Dość szybko podnosi się, odbija go o liny i powala kolejnym Clotheslinem. Scyther wstaje, obaj panowie znów odbijają się o lin i tym razem to znów Vaclav okazuje się lepszy i spada na swego przeciwnika ze Splashem!! Pin....1.......2.....kick out!

 

Jan Kowalski – Vaclav wreszcie przeszedł do kontrataku.

 

Psycho – To długo nie potrwa.

 

Shaman – .....

 

Vaclav nie rezygnuje. Scyther z ledwością wstaje, dostaje w nagrodę irish whip i ... potężny Clothesline!! Scyther, Vaclav odbija się od lin i znów powala swego rywala Clotheslinem. Tym razem Scy prawie błyskawicznie podniósł się i chciał spróbować zaaplikować rywalowi jego własne lekarstwo, ale Vaclav przewidział Clothesline’a, wykonał unik, rozpędzony Scyther odbija się od liny biegnąc wprost na byłego Evolution Champa i tu spotyka go przyjemność w postaci Backdropa! Vaclav pomaga Scytherowi wstać, uderza go pięścią, jeden raz, drugi, trzeci, następnie Irish Whip w narożnik! Nastepnie spada na niego ze Splashem... Scyther mimo obrażeń wydostaje się z pułapki, ale Vaclav tylko na to czekał, zaszedł rywala i wykonał mu German Suplex into pin........1.............2.......kick out!!

 

Jan Kowalski – Vaclav naprawdę się otrząsnął. Walka stała się ciekawa i dynamiczna dzięki jego swoistemu zmartwychwstaniu.

 

Psycho – Co ty pierdolisz za bzdury? Jaka ciekawa i dynamiczna walka? Kto cię zrobił komentatorem? Tu się nie da pracować! Bring back Tony!

 

Shaman (słysząc o Hogańskim) O nie......

 

 Tymczasem na ringu Vaclav jeszcze raz podnosi aktualnego EWF FTW Champa, znów chwyta go od tylu i ponownie German Suplex i pin 1...2...kick out! Widząc to Vaclav postanawia zmienić się z Jupiterem, który wprost nie mógł się tego doczekać. Publiczność wita go radosnymi krzykami. Tymczasem przebudził się także Backstabber, który znów dostał się na ring i zaczął wspierać mentalnie swojego partnera z zespołu. Jupiter przy wielkim aplauzie tłumu zgromadzonego w radomskiej arenie od razu podbiega do leżącego Scythera i zaczyna go okopywać. Pomaga mu wstać i wykonuje Vertical Suplex, jednak kiedy trzyma FTW Champa w górze, temu udaje się wyrwać i upaść tuż za Jupiterem, gdzie ten od razu popycha go na liny, Jupek odbija się od lin, Scyther chwyta go i wykonuje Russian Leg Sweep. Scy wykorzystuję tą chwilową niedyspozycję rywala i zmienia się z Backstabberem. Ten od razu wdrapuje się na narożnik i skacze wprost we wstającego Jupitera z  Missile Drop Kickiem. Trafia idealnie. Nie próżnuje i prawie od razu podnosi go za głowę, kilka kicków i punchy, irish whip i potężny Powerslam.

 

Psycho – Chyba już to mówiłem: Wracaj do Poznania, frajerze!

 

Jan Kowalski – Mówiłeś.

 

Psycho – Przecież wiem o tym.

 

Jupiter powoli podnosi się... Backstabber próbuje powalić go Clotheslinem.... ale nie trafia!! Jupiter w ostatniej chwili odskoczył. Zdziwiony Stabber rozgląda się, a Jupiter tylko na to czekał. Rusza do kontrofensywy.... jeden punch, drugi punch i ... Belly to Belly Suplex! Backstabber jednak nie zostaje długo na ziemi i szybko wstaje. Jupiter odbija się od lin i wykonuje Tornado DDT!! Publiczność reaguje z wielką radością, a Stabber leży.... pin.......1..........2........przerywa Scy!!

 

Psycho – hmm .. zamówie coś do żarcia, strasznie nudna ta walka, masz telefon?

 

Jan Kowalski (wskazując na butelkę piwa) Twój Heineken ci nie wystarcza?

 

Psycho – Jakiś taki mdły dzisiaj.

 

Na ring wpada też Vaclav, który rozpoczyna brawl ze Scytherem... sędzia próbuje to opanować, ale nie za bardzo daje sobie radę. Vaclav uzyskuje przewagę nad Scytherem i wykonuje mu Otchłań Smutku [Michinoku Driver]!! (radość publiczności) Scyther leży... Vaclav podnosi go i wyrzuca poza obręb ringu. Tymczasem w innej części Backstabber otrząsnął się i zdołał nawiązać walkę z Jupiterem, a nawet powalić go Clotheslinem! Jupiter wstaje, ale Backstabber ostatkiem sił doskakuje do niego i wykonuje mu Stab’Cuttera!!! Pin........1.........2.....przerywa Vaclav!! Sędzia wyrzuca go poza ring.

 

Psycho – wiesz co... w chuju mam tą walkę. Idę do klopa. (Biały wstaje zdejmując słuchawki)

 

Jan Kowalski – Jak to tak? Teraz?

 

Psycho – ....i weź to czytaj jako „powrót najbardziej zajebistego reality show na świecie: big tony 2.1”.

 

Jak powiedział tak zrobił i Psycho znika wkrótce pod FeliXtronem. Po drodze próbował jeszcze doprowadzić Scythera do porządku, ale ten dość wolno akurat tego dnia regeneruje siły. Tymczasem na ringu leżą i Jupiter i Backstabber... Vaclav wyciąga rękę w stronę swojego partnera, ale nie jest w stanie sięgnąć. Stabber sunie w stronę lin, jest szybszy od robiącego to samo Jupitera. Niestety dla niego Scythera nie ma w okolicy i nie jest w stanie z nikim się zmienić. Ten błąd taktyczny i brak orientacji w terenie będzie go srogo kosztowało, bo w tym czasie Jupiter doczołgał się do Vaclava i zmienił się z nim. Vaclav dopada do Backstabbera... ten stawia opór, a przynajmniej próbuje... jakimś cudem powala Vaclava Clotheslinem... ale musi się oprzeć o liny i odpocząć. Vaclav momentalnie wstaje, doskakuje do swojego przeciwnika i sprowadza go na matę przy pomocy Bulldoga. Niestrudzony Stabber podnosi się, ale tym razem i on musi uznać wyższość Otchłani Smutku [Michinoku Driver]!! Tymczasem za ringiem budzi się Scyther... Vaclav wdrapuje się na narożnik i ku wielkiej uciesze fanów skacze z Vaclav's Answer Splash [Frog Splash]. Pin..........1..................2.................3!! W tym momencie Scyther wpada na ring, ale jest już za późno. (Zwycięzcami są: Vaclav oraz Jupiter!)

 

Jan Kowalski – No i Psycho nie zobaczył jak jego ulubieńcy wygrywają.

 

Shaman – .....

 

Vaclav pomaga dojść do siebie Jupiterowi i razem opuszczają ring wspierani wiwatami publiczności. Scyther i Backstabber muszą zaś pogodzić się z porażką.

 

Jan Kowalski – Nadal jesteś w szoku?

 

Shaman – ......

 

Jan Kowalski – Wygląda na to, że tak.

 

 

(Przenosimy się na zaplecze, gdzie dostrzegamy komisarza Szakala oraz Sandmana, którzy dyrygują wielką grupką techników. Trwa tu wielkie poruszenie i cała, nam nieznana akcja jest przygotowywana dość pośpieszenie i w napiętej atmosferze. Sandman co po chwilę pogania jakiegoś technika. Widzimy też jakieś czarne płachty i różnego rodzaju niezidentyfikowany asortyment. Jeden z techników zaczepia Szakala.)

 

Technik – Panie komisarzu! Panie komisarzu!

 

Szakal – O co chodzi?

 

Technik – Mamy tą obiecaną taśmę: "Szaaaaaaaakal ooooooooo oooo Szakal oooooo ooooo!".

 

Szakal – Tą co to miała iść nutę Lady Pank "Mniej niż zero" ?

 

Technik – Tak.

 

Szakal – Dziś tego kurwa nie potrzebuję.

 

Technik – Ale myślałem....

 

Szakal – Skąd jesteś?

 

Technik – Ja to nawet tutejszy, z Radomia.

 

Szakal – Posłuchaj mnie uważnie. Od myślenia mamy tutaj mądrzejszych od ciebie. Czy ty słyszałeś by Radom wydał jakiegoś znanego myśliciela? Filozofa? Bo ja kurwa nie! (heel heat) A ja jestem uznanym poetą i gwiazdą polskiego kina akcji....

 

Technik – Przepraszam.

 

Szakal – Do roboty! (pauza) Kurwa... (uśmiecha się w swój łysy sposób) Już paprotki są mądrzejsze od szeregowych pracowników EWF.

 

(Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Co oni tam robią?

 

Shaman – .....

 

Jan Kowalski – Nie sądzisz, że knują spiski?

 

Shaman – ......

 

Jan Kowalski – Widzę, że sytuacja z powrotem Tony’ego cię zmartwiła.

 

 

(Znów jesteśmy na zapleczu, gdzie widzimy Esmeraldę Martinez, która przebrała się w wielce urokliwą czarną sukienkę. Obok niej stoi Dagmara Zielińska też ubrana w czerni, ale jak łatwo się domyślić ona nie jest tak urodziwa jak Esme i jej długie nogi.)

 

Esmeralda Martinez – No i jak wyglądam?

 

Dagmara Zielińska – Panienka piękna jak zawsze.

 

Esmeralda Martinez – Przed nami ważny wieczór. Jeden z najważniejszych. Trzeba wypaść dobrze, bo ten materiał będzie pokazywany w telewizji przez lata.

 

Dagmara Zielińska – A ja panienko jak wyglądam?

 

Esmeralda Martinez – Nie przesadziłaś aby z pudrem?

 

Dagmara Zielińska – No wie panienka....

 

Esmeralda Martinez – No nic. Chodźmy już do kafeterii. Zamówię ci podwójną porcję lodów by poprawić mi humor.

 

Dagmara Zielińska – Myślę, że nawet potrójna tutaj nie pomoże.

 

(Znów wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Przez te przebieranki czuje się jak na rozdaniu jakichś amerykańskich nagród.

 

Shaman – ......

 

Jan Kowalski – Uł yeeee??

 

Shaman – ......

 

Jan Kowalski – Powinniśmy zatrudnić w EWF psychologa. To dzisiejsze pokolenie mentalnie jest bardzo słabe.

 

 

(Po raz ostatni już dzisiaj przenosimy się na zaplecze. Mariusz Max Kolanko tuż za FeliXtronem zaskoczył byłego EWF World Champa, znanego i lubianego Big Bubbowskiego.)

 

Mariusz Max Kolanko – Bubba... krążą plotki, że po utracie mistrzostwa świata jesteś w depresji. Czy to prawda?

 

Bubba – Skąd takie wieści?

 

Mariusz Max Kolanko – Podobno cały czas wydaje ci się, że jeszcze nosisz pas na ramieniu. Tak bardzo nie możesz przyzwyczaić się do nowej sytuacji, że kupiłeś nawet replikę. To prawda?

 

Bubba – Kłamstwa i oszczerstwa mych wrogów. W walce udowodnię moje przygotowanie mentalne.

 

Mariusz Max Kolanko – Podobno EWF planuje zatrudnić psychologa by pomóc niektórym wrestlerom z ich problemami.

 

Bubba – Ale ja nie mam problemów.

 

Mariusz Max Kolanko – Jesteś w fazie zaprzeczania.

 

Bubba – Już kiedyś próbowano mi wmówić problemy psychiczne. Przypomina, że wkrótce potem wygrałem World title i wszelkie tego typu insynuacje szybko się skończyły.

 

Mariusz Max Kolanko – Mimo wszystko....

 

Bubba (przerywając mu) Udowodnię w walce z Psycho moją przydatność. Pokażę, że nic nie straciłem, a nawet jestem lepszy. Pretendentów do World title jest wielu, ale to ja odbiorę Kravenowi jego pas. Wystarczy tylko poczekać.

 

Mariusz Max Kolanko – Przebudzenie ze świata iluzji może okazać się dla ciebie bolesne. Z zaplecza relacjonował dla państwa: Mariusz Max Kolanko.

 

(Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Już za chwilę main-event. Cieszysz się?

 

Shaman – .....

 

Jan Kowalski – Jesteś przecież szamanem!!

 

Shaman – ......

 

Jan Kowalski – Na 100%!

 

Shaman – ......

 

Jan Kowalski – Na 200%!! 

 

 

 

Special Guest Referee = Kraven

Psycho vs Bubba

 

 

 

Zaczyna grać znana wszystkim muzyka "Vendetta" – Illusion, na co fani reagują ogromnym, wręcz gigantycznym cheerem. Spod FeliXtronu wychodzi bowiem bohater ostatniego wywiadu, niezapomniany były EWF World Champion – Bubba!! Widać wyraźnie jego determinację, ale mimo to znajduje czas by pozdrowić fanów. W końcu spokojnie dociera w okolicę ringu.

Po chwili ciszy muzyka zmienia się w "The Prequel" Methoda i The Streetlife. Światło uzyskuję białą barwę, a publiczność zaczyna dosyć intensywnie wyrażać swoją dezaprobatę. Po chwili na ringu pojawia się Psycho.

Na samym końcu uderza Hymn ZSRR. Publiczność tym razem reaguje jeszcze gorzej niż poprzednio. Wkrótce na ringu pojawia się ubrany w sędziowski uniform, aktualny EWF World Champion – Kraven the Hunter!

 

Jan Kowalski – Shamanie bądź szamanem! Jesteś w końcu komentatorem EWF!

 

Shaman – .......

 

Jan Kowalski – Depresja depresją, ale nie można się poddawać! Zachowaj honor!

 

Shaman – ....

 

Jan Kowalski – Gdzie twój duch pucharu Szczęściarza? Gdzie wspomnienie Ugi-Bugi? Czy to dla ciebie już nic nie znaczy?

 

Shaman – .....

 

Kraven tłumaczy obu wrestlerom znane już slogany na temat uczciwości, sportowej rywalizacji i tego typy motywach. W ustach Rosjanina musi brzmieć to nad wyraz komicznie. Bubba jest trochę rozbawiony, a Psycho nie wiadomo jakie emocje pokazuje pod swoją maską. Panowie powoli przygotowują się do walki. W końcu sędzia urodzony w Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich daje sygnał do rozpoczęcia walki. Słychać uderzenie w gong i tym sposobem walka rozpoczyna się. Dochodzi do zwarcia... Bubba sprawia wrażenie o wiele silniejszego, ale to niespodziewanie Psycho uzyskuje na tym polu przewagę. Były mistrz świata jednak wychodzi cało z tej opresji i w sposób dość podstępny uderza rywala kolanem w brzuch. Big Bubbowski nie traci czasu i wykonuje Irish Whip...Psycho biegnie na Bubbę, który próbuje wykonać potężnego Clothesline'a ale udaje się mu uchylić, odbija się od lin i spada z Crossbody na zdezorientowanym Bubbie. Bubba jednak dość szybko się podnosi. Psycho chce wykorzystać swą lepszą pozycję, więc uderza go kilka razy pięścią w głowę a następnie w sobie tylko znany sposób wykonuje Standing Drop Kick. Bubba próbuje się podnieść jednak Biały Diabeł ma pod tym względem inne plany i zaczyna kopać byłego World Champa, który cały czas próbuje wstać.

 

Jan Kowalski – Uł yeeee?

 

Shaman – .....

 

Jan Kowalski – Przecież zarząd cię na pewno nie zwolni. Zostaniesz po prostu przesunięty na inne, też odpowiedzialne, ale może trochę mniej medialne stanowisko.

 

Shaman – .....

 

Psycho kontynuuje swoją ofensywę, wskakuje więc na liny i skacze ze Springboard Leg Drop na byłego mistrza świata, szybki pin 1...2... kick out! Kraven pokazuje, że to nie jego wina. Psycho chwyta wstającego przeciwnika i wykonuje Snap Suplex, nie puszcza jednak Bubbowskiego lecz podnosi go w górę i wykonuje ponownie Snap Suplex. Jak się okazuje znowu nie ma zamiaru wypuścić Bubby z uchwytu, co przy rozmiarze Bubby jest dość intrygujące. Psycho chce wykonać trzeci z rzędu  Snap Suplex jednak tym razem Bubbowski blokuje się i nie pozwala na wykonanie tej akcji. Co więcej tym razem to on wynosi rywala w górę i wykonuje mu Vertical Suplex!! Psycho zaczyna się lekko zwijać... Bubba chwyta go za szyję, pomaga mu wstać i w tym momencie wynosi go do Liftin Chokehold. Będąc w tej pozycji sadza go na narożniku.... Psycho jednak momentalnie rusza do kontrataku, kopie rywala prosto w brzuch [mało skuteczne], znowu [znów mało skuteczne], a w końcu trafia go w twarz [to już bardziej skuteczne]. Następnie doprowadza go Springboard Hurricanrany i oczywiście wykonuję tą akcję!!

 

Jan Kowalski – Popatrz jakie rzeczy się dzieją na ringu!

 

Shaman – ......

 

Jan Kowalski – Odrzuć depresję! Wróć do światła!

 

Shaman – .....

 

Jan Kowalski – Uł yeeee?

 

Psycho momentalnie wdrapuje się na jeden z narożników... a będąc już tam skacze z Slingshot Backflip Splash!! Bubba leży i chyba za bardzo nie wie w jakim świecie się znajduje. Mimo to dość raźnie próbuje się podnieść do czego zachęca go żywiołowa reakcja publiczności. Jednakże Psycho jest od niego szybszy, bowiem odbija się od lin i powala go Running Lariatem! Następnie jeszcze dobija rywala szybkim Leg Dropem. Znów wskakuje na jeden z narożników, jednak Bubba dość szybko się podnosi. Psycho skacze z Flying Crossbody, ale Bubbowski nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Chwyta lecącego przeciwnika i wykonuje mu Rib Breaker od razu przechodząc do Leg Locka! Psycho jest chyba lekko zaskoczony całą tą sytuacją i jakoś za bardzo nie może przetransportować się w stronę lin. Kraven doskakuje do niego, wypytując czy ma zamiar się poddać. Sądząc po reakcji Białego było to chyba dość głupie pytanie. Bubba dodatkowo odciąga go na środek ringu, gdzie poprawia jeszcze Elbow Dropem wprost na nogę rywala!

 

Jan Kowalski – Bubba powraca!

 

Shaman – ......

 

Jan Kowalski – Mnie zaś zastanawia co na dzisiejszy wieczór planują Sandman, Kraven i Yamato Konoe. W końcu zapowiedzieli swoją aktywność w czasie dzisiejszego wieczora. No chyba, że nowe polecenia Game’a zmusiły ich do zmiany planów.

 

Shaman – .....

 

Mimo wszystko dość płynnie Psycho zmierza w stronę lin. Znów jednak nie udaje się mu to i znów Bubba powraca na środek ringu i znów poprawia z Elbow Dropa. Bubba przerywa i zaczyna okopywać rywala. Podnosi go, rzuca na liny i próbuje Back Body Dropa, niestety dla niego Psycho przelatuje mu po plecach i w zgrabnej akcji wykonuje mu Inverted DDT. Następnie odbija się od lin i powala go Clotheslinem, znów odbija się od lin i jesteśmy świadkami Rolling Thunder! Pin......1........2.......kick out! Kraven pokazuje, że to nie jego wina i że dziś jest nadspodziewanie uczciwy. Psycho jednak nie traci czasu, pomaga rywalowi wstać, rzuca go o liny, jednak były EWF World Champion nie pozwala mu na to i w ostatecznym rozrachunku to Biały ląduje na linach. Niestety dla niego próba Clothesline’a okazuje się zupełnie nieskuteczne, bowiem Psycho odbija się od przeciwległej i wykonuje Flying Clothesline!!

 

Jan Kowalski – Szkoda, że depresja cię opadła. Mógłbyś się pożegnać ze stanowiskiem komentatorskim w wielkim stylu. Walka dość piękna i emocjonująca jest.

 

Shaman – .....

 

Jan Kowalski – Jeśli to jest duch Pucharu Szczęściarza... to nie jest to dobry wzór dla młodzieży.

 

Shaman – .....

 

Jan Kowalski – Nie jesteś szamanem.

 

Shaman – .......

 

Bubba leży... Psycho wydaje się triumfować... pomaga swojemu rywalowi wstać.... rzuca się na niego, ale Bubbowski jakby odzyskał siły i likwiduje go Clotheslinem. Psycho szybko wstaje i jeszcze szybciej nadziewa się na kolejnego Clothesline’a. Znów szybko wstaje i tym razem dochodzi do zwarcia. Na nieszczęście dla obu wrestlerów żaden z nich nie może osiągnąć przewagi w tej szamotaninie. Po krótkiej chwili dochodzi do jeszcze jednego zwarcia... znów ogromna szamotanina... no i tym razem Bubba jest wreszcie w stanie wykorzystać swoją przewagę fizyczną i z wielkim impetem powala rywala Clotheslinem... Psycho próbuje wstać, ale Bubba przygniata go Leg Dropem... a później dokłada jeszcze jednego. Mimo to Psycho prawie od razu wstaje, odbija się o liny i zupełnie niespodziewanie wskakuje Bubbowskiemu na ramiona z zamiarem wykonania Hurricanrany. Nie jest jednak w tym momencie w stanie wykonać tej akcji i to Bubba aplikuje mu potężnego Powerbomba!! (wielki cheer)

 

Jan Kowalski – Nie jesteś szamanem.

 

Shaman – ......

 

Jan Kowalski – Na 100%.

 

Shaman – .....

 

Jan Kowalski – Nawet na 300%

 

Psycho odważnie próbuje się podnieść, ale Bubba złapał wiatr w żagle i spada na niego całą swoją masą z potężnym Knee Dropem. Psycho jednak nadal próbuje wstać, Bubba nawet pomaga mu w tym, ale tylko po to by wykonać Fishermans Suplex.... Psycho jednak w dalszym ciągu nie ma zamiaru leżeć spokojnie, znów wstaje i tym razem otrzymuje Vertical Suplex.... Psycho leży... a Bubba wdrapuje się na narożnik... publiczność szaleje.... Bubba skacze ze Splashem trafiając idealnie wprost w swego rywala!! (wielki cheer) Pin.........1............2...........kick out! Bubba nie może uwierzyć. Krzyczy na Kravena. Ten ze szczerym uśmiechem pokazuje, że naprawdę, ale to naprawdę działa dzisiaj całkowicie uczciwie. Bubba krzyczy na niego, odwraca się i podnosi do Psycho.... a ten aplikuje mu Low Blowa. No to teraz obaj panowie leżą. Kraven zaś uśmiecha się, choć zauważyć można, że uśmiech ten jest trochę melancholijny.  Obaj wstają prawie w tym samym momencie, obaj odbijają się o liny. Bubba próbuje Clothesline’a, ale nie trafia. Psycho znów odbija się o liny i tym razem przelatuje pomiędzy nogami rywala. Bubba jest zdezorientowany, co wykorzystuje Psycho wykonując Inverted Canabvalley Driver [patrz roster]!! Pin........1...........2........kick out! Kraven znów robi minę niewinnego, ale Psycho nawet nie zwraca na niego uwagi. Szybko wskakuje na ring, spogląda na leżącego Bubbę i skacze na niego z air force 666 [5 star frog splash]!! Znów pin............1...............2.............3!! (Zwycięzcą jest: Psycho!)

 

Jan Kowalski – Mam nadzieję, że Bubba nie popadnie w taką samą depresję jak Shaman.

 

Shaman – ......

 

Jan Kowalski – No cóż proszę państwa. Na tym kończymy dzisiejszą Wrestlepaloozę. Żegnają państwa: Jan Kowalski....

 

Shaman – .....

 

Jan Kowalski – .... oraz Shaman, a od następnej gali Tony Hogański wraca na stanowisko komentatorskie! (pauza) Chwileczkę... proszę państwa dostaję informację, że to jeszcze nie koniec gali. Kierownictwo EWF zaplanowało coś po main-evencie. Naprawdę nie mam pojęcia o co chodzi, ale przypuszczam, że ma to coś wspólnego z ostatnimi naradami w kafeterii i wspólną działalnością techników oraz Szakala i Sandmana. Zostańcie państwo z nami. Wracamy po przerwie reklamowej.

 

 

 

--------------------------------------------------------------

przerwa reklamowa

--------------------------------------------------------------

 

 

 

Po kilkuminutowej przerwie zauważyć można zmianę wystroju areny. Ring wyłożony został czarnym materiałem, liny także zmieniono na odpowiednie kolorze czerni. Na arenie rozwieszono dużo czarnych płacht i ogólnie atmosfera zrobiła się dość cmentarna. Na środku ringu zauważyć można czarny stojak, a tuż za nim... znicz.

 

Jan Kowalski – Witam państwa po przerwie. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia co tu się będzie działo. Wystrój wygląda jakby szykowano się na powrót Tanatosa. Choć to całkiem możliwe, że zarząd urządził wielce oryginalne przyjęcie powitalnego dla Tony’ego. Wkrótce wszystkiego się dowiemy.

 

W tym oto momencie zaczyna grać EWF Theme [choć w dość wyciszonej wersji]. Spod FeliXtronu wychodzą wszyscy najważniejsi ludzi w Extreme Wrestling Federation: imperator Game, Kraven, Sandman, Szakal, Esmeralda Martinez, Dagmara Zielińska, Yamato Konoe, Ponury Grabarz, jest tu także Tony Hogański. Ten ostatni niesie jakiś bliżej nieokreślony przedmiot zakryty czarnym materiałem. Po krótkiej chwili całe towarzystwo dociera na ring.

 

Sandman – Proszę państwa. Rozumiem, że wszyscy zastanawiają się o co tu chodzi, co się dzieje i co my tu wszyscy robimy w tak nietypowych okolicznościach. No cóż... czasem takie rzeczy się zdarzają. Pozwolę sobie oddać głos pani Prezydent, która poinformuje was wszystkich o nadzwyczajnych okolicznościach jakie dziś zaszły.

 

Esmeralda Martinez (trzymając w ręku widziane wcześniej dokumenty) Proszę państwa. Stało się coś... czego nikt nigdy się nie spodziewał. Mimo całych naszych historycznych uwarunkowań, nigdy tego nie chcieliśmy, nie pragnęliśmy i nie życzyliśmy sobie tego. Dziś jednak dotarła do nas smutna wieść prosto z pięknej wyspy Kuby. Dnia 5 września roku pańskiego 2007, a więc 4 dni temu.... nasz umiłowany pierwszy prezydent i założyciel EWF... Felix Castro.... wyzionął ducha. (powszechny szok)

 

Jan Kowalski (nie wie co powiedzieć) Co? Co... takiego?

 

Esmeralda Martinez – W dokumentach przesłanych nam z Kuby wynika, że Felix zmarł w spokoju, pod koniec życia pogodził się z Bogiem reprezentowanym przez Święty Kościół Rzymski. Dziś oddajemy mu cześć. Nie spodziewaliśmy się, że do tego kiedyś dojdzie. Nie sądziliśmy, że będziemy musieli na Wrestlepaloozie żegnać Felixa Castro.... ale jednak. Zapraszam na ring Johna Hangmana, który jest tu dziś z nami i który także weźmie udział w dzisiejszej uroczystości.

 

Zaczyna grać KNŻ – „Nie ma litości”. Publiczność jest w szoku, nie ma nawet ochoty by wiwatować. Niektórzy ludzie płaczą, niektórzy zupełnie obcy sobie rzucają się w sobie w ramiona, ludzie chwytają się za ręce. John Hangman wkracza na ring, gdzie otrzymuje mikrofon.

 

John Hangman – Z brodatym brodaczem Felkiem nigdy nie układało mi się najlepiej... ale.... to on stworzył EWF. To on zapoczątkował tą piękną ideę zwaną Extreme Wrestling Federation, która żyje do dzisiaj! Chociaż nie ma go z nami już od bardzo dawna, zawsze żyliśmy nadzieją, że jest gdzieś na Kubie i patrzy na nas ojcowskim wzrokiem. Publiczność w różnych miastach spontanicznie, nawet w kilka lat po jego odejściu krzyczała „Felix! Felix! Felix!” oraz przynosiła transparenty z jego wizerunkiem. To na jego cześć utworzono tutaj nagrody Felki, to na jego cześć FeliXtron nazywamy FeliXtronem. Nie miało mnie tu dziś być, ale gdy tylko Game zawiadomił mnie o tym tragicznym wydarzeniu jak najszybciej chciałem się tu znaleźć. Tony, czyń honory.

 

Toster zdejmuje czarny materiał z opisywanego wcześniej przedmiotu. Jak się okazuje jest to okazałe zdjęcie Felixa Castro. Umieszcza je na honorowym miejscu, na czarnym stojaku dokładnie na środku ringu. Ludzie w pierwszych rzędach szlochają, kilka pań zemdlało. Nawet Dagmara Zielińska jest bardzo wzruszona. Jan Kowalski porzucił swoje stanowisko komentatorskie i też wdrapał się na ring.   

 

Szakal – A teraz zapalmy kur... zapalmy ten znicz.

 

Technika podaje każdej ważnej personie znajdującej się na ringu zapalone świece, od których odpalają znicz, który płonie całkiem ładnym ogniem. Światła zostają przyciemnione, a na FeliXtronie wyświetlają się obrazki wspominające pierwszego prezydenta.

 

John Hangman – Dziś wspominamy i od tej pory będziemy zawsze wspominać i pamiętać o Feliksie Castro. Nasz drogi przywódca, pierwszy Prezydent EWF i jego założyciel odszedł... ale jego idea będzie żyć wraz z nami. To my jesteśmy jej kontynuatorami. W ten sposób Felix Castro osiągnął dla siebie nieśmiertelność. Poprzez swe czyny i poprzez swe dziedzictwo, które EWF z dumą kontynuuje. Można więc rzec – Felix nie umrze nigdy... choć fizycznie nie ma go już w świecie żywych (Esmeralda zaczyna szlochać, niektórzy później będą twierdzić, że nawet Ponury Grabarz się wzruszył). Dlatego po minucie ciszy wysłuchamy po raz ostatni muzyki Felixa Castro. Oddamy mu ten ostatni hołd. Feliksie Castro! Stań do apelu poległych!

 

Rozpoczyna się minuta ciszy. Mija dziesięć sekund.... dwadzieścia.... trzydzieści.... i w tym momencie zaczyna grać The Offspring i „Come out and play”, theme niezapomnianego Felixa Castro. Jednak dość niespodziewanie... w zasadzie nie dość, ale bardzo niespodziewanie spod FeliXtronu ktoś wychodzi.... niektórzy mieli nadzieję, że ujrzą Felixa Castro. Niestety dla nich nie był to ukochany pierwszy prezydent. Na arenie pojawił się bowiem dość młody mężczyzna, ubrany w nienagannie skrojony garnitur,  jedyne co mógł mieć z Felkiem wspólnego to pochodzenie iberyjskie. Mężczyzna wdrapał się na ring, przy trzeba przyznać wielkim szoku zgromadzonych władz federacji.

 

Mężczyzna (z hiszpańskim akcentem)Witam wszystkich tu zebranych. Moja obecność może budzić pewne zdumienie wśród szeregowych fanów, ale niektórzy z obecnych tutaj władz tej federacji powinni choć trochę mnie kojarzyć. (spogląda na nich) No co? Nie poznajecie mnie? Panno Martinez? Panie imperatorze? Panie Kravenie? Panie Szakalu? No co jest?

 

Esmeralda Martinez – Ja chyba....

 

Mężczyzna – Spotkaliśmy się chociażby na pierwszej Wrestlepaloozie. Nadal nic? Pozwolę zatem się jeszcze raz przedstawić. Jestem Felipe Felix Castro de Rosas. Najstarszy syn Felixa Castro.

 

Niektóre panie mdleją, ilość szoku na dzisiejszej gali została już chyba wyczerpana.

 

Felipe Castro – Tak proszę państwa. Jestem najstarszym synem Felixa Castro. Przywożę pozdrowienia z Kuby od mojego zmarłego ojca i całej naszej rodziny.  

 

Sandman – To... miło... wieść o śmierci pańskiego ojca zaskoczyła nas tak nagle, że nie byliśmy w stanie zaprosić nikogo z rodziny. Cieszymy się zatem, że pan do nas dołączył.

 

Felipe Castro – Ja bym powstrzymał tą radość. Choć muszę przyznać, że przemówienie pana Hangmana było bardzo porywające. Bardzo, ale to bardzo. Jak to szło? „Felix nie umrze nigdy”?, „jego idea będzie żyć z nami”?, „jesteśmy jej kontynuatorami.”? Co to za bzdury panowie i panie? Macie czelność składać hołd mojemu ojcu? Wy? Wy którzy go oszukaliście, opuściliście i pozbawiliście jego ukochanego EWF? To przecież ty, tania dziwko Martinez wymanewrowałaś ojca w roku 2002 i pozbawiłaś go władzy. Jak śmiesz teraz przywdziewać żałobę po tym wszystkim co mu zrobiłaś? Jak śmiesz płakać nad jego trumną? A wy? Pan Game teraz rozdaje tu wszystkie karty. Ha! To śmieszne! A Kraven? Szakal? Hangman? Nie zrobiliście nic by pomóc ojcu, gdy go bezwstydnie pozbawiono wszystkiego w roku 2002. Skazaliście go na zapomnienie! Tak, wy wszyscy! Nie macie więc żadnego moralnego prawa by czcić jego pamięć! To szalona bezczelność, że uzurpujecie sobie prawo do jego wspaniałych idei!

 

Sandman – To nie było całkiem tak.  

 

Felipe Castro – Było, było, ale koniec tego dobrego. Wy nie macie żadnych praw do EWF. Prawdziwe EWF umarło w roku 2002. Koniec, finito. Nie jesteście EWF. Jesteście grupą ludzi, która przywłaszczyła sobie nazwę i dziedzictwo federacji ojca. To nie jest żadna dziewięćdziesiąta Wrestlepalooza, o nie! Ostatnia legalna Wrestlepalooza, numer 14 odbyła się w Warszawie, 08.01.2002 roku. Jedyny pas do jakiego macie prawa to ten żałosny PCW Polish title. Proszę państwa - koniec, koniec! Wam kury szczać prowadzić, a nie federację robić! Ojciec nie mógł z wami walczyć, nie miał już na to sił. W testamencie swym zapisał mi EWF, a ja jako jego legalny dziedzic wniosłem już pozew do sądu o pozbawienie waszej kliki wszelkich praw do nazwy EWF i wszystkiego co jest z nim związane. Do prokuratury wpłynęło już zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Esmeraldę Martinez, gdy w roku 2002 doprowadziła do nielegalnego przejęcia EWF. Dla was to już koniec! Koniec! Wszystko skończone panowie i panie. Ta federacja powróci w ręce jego legalnego dziedzica. Do tego zaś czasu macie sądowy zakaz działalności pod nazwą EWF. Reaktywujcie sobie PCW jeśli chcecie. Ha! Sprawiedliwość jest po mojej stronie. Potwierdzi to sąd. Zapraszam do zapoznania się z odpowiednimi dokumentami - było żyło się lepiej, wszystkim! A tymczasem - adios!

 

Znów zaczyna grać The Offspring i „Come out and play”, a Felipe Castro, syn Feliksa Castro opuszcza ring.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Koniec transmisji.

EW Federation 2007

dla:

EWF Group™


Podobała ci się gala? Nie cierpisz jej? Najlepiej będzie jak skomentujesz ją na FORUM.

Powrót na stronę główną


 

Spór sądowy o prawa do EWF można prześledzić TUTAJ.