Powrót na stronę główną.

 

 

 

  

 

 

 

 

13.12.2009:

Nadzwyczajne spotkanie zarządu EWF Corporation

 

 

 

 

(Znajdujemy się w ładnym pomieszczeniu, które wygląda jak typowe biuro wielkiej korporacji. Wszystko wygląda tu na bardzo drogie, jest mnóstwo miejsca, miła i ciekawa aranżacja przestrzeni, dużo szkła i drewna. Jednym słowem bardzo elegancko i na pewno nie tanio. Widzimy tutaj Esmeraldę Martinez, Felipe Castro, Dagmarę Zielińską, Ponurego Grabarza, a także kilku niezidentyfikowanych ludzi, najprawdopodobniej członków zarządu EWF Corporation.)

 

Dagmara Zielińska – Nie możemy zaczynać bez Józefa. Jest w końcu wiceprezesem zarządu, ważnym dyrektorem i wiceprezydentem EWF.

 

Felipe Castro – Jego obecność nie jest tu wymagana.

 

Dagmara Zielińska – Jak to nie jest?

 

Felipe Castro – Józef jest niebezpieczny. To fanatyczny zwolennik Szakala, trzeba na niego uważać.

 

Esmeralda Martinez – Czy ty aby nie przesadzasz?

 

Felipe Castro – Szakal może odszedł, ale jego zwolennicy wciąż plenią się w EWF Corporation. Józef przewodzi bardzo mocnej frakcji, której nie można lekceważyć. Stracili swego wodza, są rozbici, ale nadal mogą nam zagrozić.

 

Esmeralda Martinez – Nam? Chyba tobie.

 

Felipe Castro (uśmiecha się) Pamiętaj komu zawdzięczasz swoje stanowisko. Mój interes jest teraz także twoim interesem. Mamy na rękach krew niewinnego Szakala, którego przepędziliśmy z EWF.

 

Dagmara Zielińska – Józef to człowiek honorowy. Z pewnością zrezygnuje w ramach solidarności z Szakalem.

 

W tym momencie słychać pukanie do drzwi, które po chwili otwierają się, a do biura wpada zziajany Józef. Szybko zajmuje swoje miejsce.

 

Pan Józef – Przepraszam za spóźnienie. Miałem kilka spraw do załatwienia.

 

Dagmara Zielińska – Józefie, czy chcesz nam coś powiedzieć?

 

Pan Józef – Nie zrezygnuję. Jeśli na to liczycie, to zapomnijcie o tym. My, zwolennicy Szakala tak łatwo się nie poddamy. Zresztą odejście 30% ludzi z kierowniczych stanowisk sparaliżowałoby pracę EWF Corporation, a tego przecież nie chcemy. Jesteśmy wierni EWF i uważamy, że mamy tu coś ważnego do zrobienia.

 

Felipe Castro – Świetnie, świetnie. Cieszę się, że dobro EWF jest dla nas wszystkich najważniejsze. Pani Prezydent, oto ostatnia decyzja Rady Nadzorczej. (Castro wręcza Martinez jakieś dokumenty)

 

Esmeralda Martinez (przegląda dokumenty) Rada Nadzorcza EWF Corporation powołuje na stanowisko dyrektora do spraw nadzoru transformacji wewnętrznej w randze wiceprezesa zarządu pana Felipe Castro i życzy mu powodzenia.

 

Pan Józef – Ja także życzę panu powodzenia, panie Castro.

 

Felipe Castro – Tak? To bardzo miłe. Jest jeszcze jedna sprawa, o której poinformowałem już Ponurego Grabarza i na co on przystał. Z uwagi na napiętą sytuację w EWF, na następnej gali, które odbędzie się w Rosji siły GRU zostaną przekazane pod bezpośrednią kontrolę honorowego komisarza Scythera. Ot tak żeby zapewnić porządek i bezpieczeństwo.

 

Esmeralda Martinez – Naprawdę Ponuraku?

 

Ponury Grabarz – Z radością poświęcę się na zbliżającej się gali innym celom.

 

Felipe Castro – Jako, że mamy 13 grudnia, to.....

 

Dagmara Zielińska (przerażona) Stan wojenny w EWF?

 

Felipe Castro – To chciałbym życzyć wszystkim smacznego niedzielnego obiadu.

 

Pan Józef (pod nosem) To miało być śmieszne?

 

Felipe Castro – Coś mówiłeś drogi Józefie?

 

Pan Józef – Dziękuję panie komisarzu, panie dyrektorze, panie wiceprezesie, panie wiceprezydencie za piękne życzenia.

 

Felipe Castro – Czuję, że razem poprowadzimy Extreme Wrestling Federation ku najwspanialszej epoce w dziejach tej pięknej federacji. Ojciec będzie ze mnie dumny.

 

(Koniec materiału filmowego.)

 

 

 

 

10.01.2010:

jakiś czas przed rozpoczęciem gali

 

 

 

 

(Znajdujemy się w biurze nowego Honorowego Komisarza EWF Corporation, które jest świeżo po przemeblowaniu. Ściany zostały ozdobione wszelkiej maści zdjęciami wojennymi oraz replikami broni, za biurkiem zawisł ogromny barek zrobiony z dębowego drzewa, zaś za jego szybką [pancerną zresztą] można dostrzec wszystkie rodzaje wódki, jakie tylko można zdobyć na terenie planety Ziemia. Lśniący parkiet zdobi sporych rozmiarów dywan w barwach... moro, zaś z lewej i prawej strony wielkiej gabloty na alkohol swoje honorowe miejsce otrzymały repliki EWF FTW Title oraz EWF World Title. Nad barkiem, na samej górze, w centralnym punkcie spoczywa Felek Najlepszego Wrestlera 2009 Roku, ulokowany na gustownej półeczce. Kamerzysta prezentuje nam jeszcze przez chwile nowe królestwo Brudnego Harry’ego, jednak po chwili przerywa mu w tym sam Scyther, wchodząc szybkim krokiem do swojego biura. Scy ubrany jest w szersze spodnie moro, czarne buty Nike, oraz czarny t-shirt z nadrukiem prezentującym... krawat (w kolorze moro oczywiście). Na jego szyi standardowo spoczywa wielki, platynowy łańcuch zakończony wisiorem w kształcie S.  Vanillah Killah rozsiada się wygodnie w swoim wielkim, czarnym, skórzanym fotelu, po czym otwiera jedną z szafek, wyciąga z niej 4 zdjęcia i ustawia sobie na biurku. Po zbliżeniu można zauważyć, że na tych fotografiach znajdują się... pies Honorowego Komisarza – Bullet, narzeczona Scythera – Cynthia, FTW Title oraz EWF World Title. Scy rozgląda się dumnie po swoim królestwie, po czym podnosi słuchawkę telefonu i wybiera jakiś numer, wyciągając drugą ręką cygaro z innej szafki.)

 

Scyther (odpalając cygaro)Gotowe! Przydałby się jeszcze tylko jakiś pomagier, wiesz... do podawania kieliszka i polewania wódki, w razie, gdybym miał gości. Możesz mi załatwić coś w takim stylu? (Chwila pauzy) Świetnie, przyprowadź ją!

 

Honorowy Komisarz odkłada słuchawkę, po czym zarzuca nogi na biurko, rozpieprzając się wygodnie w swoim skórzanym fotelu.

 

Scyther (pociągając cygaro) Takie życie, to jest kurwa życie!

 

(Koniec materiału filmowego.)

 

 

 

10.01.2010 – Jekaterynburg, Rosja

tuż przed rozpoczęciem gali

 

 

 

Dark Match:

Xtreme Dragon vs Gabriel Iwanow vs SeBa

 

Dark match ten ściągnął na trybuny tłumy kibiców. Trochę mniejsze, ale jednak tłumy. W sumie trudno się dziwić, bo przecież gala niedługo się rozpoczyna, a ci ludzie muszą coś robić. Cala ta rosyjsko-polska rzesza ludzka przyszła oglądać potencjalna legendę polskich, jak i pruskich ringów – SeBę, ex-feldmarszałka Armii Prus Wschodnich! Gdy znalazł on się w ringu (wraz z pozostałymi uczestnikami walki) zapadła cisza wypełniona niemym oczekiwaniem. Oto rozbrzmiał gong i cala trójka zaczęła wymieniać wstępne uprzejmości w postaci punchy, kicków i tym podobnych akcji. Po kilku sekundach Gabriel Iwanow przypomniał sobie okres studiów (sesja akurat się zbliża) i złapał Xtreme Dragona za głowę i wykonał Karu (One Handel buldog), co zaowocowało pełnym nokautem smoka. Seba postanowił zajść go od tylu i założyć sleeper hold. Iwanow zapewne przypomniał sobie czasy więzienne, bo z większą jeszcze furia przyłożył mu z łokcia i dobił potężnym Kiju (RKO), by następnie pinować....1......2......3! (Zwycięzcą został: Gabriel Iwanow!)

 

 

Dark Match:

Dastin Tornado vs The Great Barri vs Wasylij Gromow

 

Zanim jeszcze Dastin dotarł na ring, zza FeliXtronu wybiegł Great Barri (co wywołało odgłosy podziwu na publiczności, niektórzy zaczęli nawet rzucać bananami), który poklepał go w ramie, a gdy nieszczęśnik się odwrócił, zasadził mocarnego choke slama na posadzkę. Potem Tornada zawiało z powrotem na zaplecze, a to przy wielkiej dobroduszności obsługi medycznej EWF. Great Barri w splendorze swej dominacji wkroczył na ring, gdzie zaczął wyczekiwać na trzeciego uczestnika walki. I oto on – Wasylij Gromow! Niepewnym krokiem dotarł do ringu, gdzie od razu doskoczył do niego władca małpiego rodu. Jednak Barii okazał się o setna sekundy za wolny, gdyż Gromow postawił krok w bok, a rozpędzony hindus wyryl jak kłoda na matę. Przy okazji przyznał się, że niedawno przeszedł na prawosławie, wraz ze swoimi małpami. Na ringu pojawił się nagle Dastin Tornado z krzesłem w ręku, próbował uderzyć Gromowa, ale ten uchylił się i cios spadł na wstającą Wielką Małpę. Dark Sędzia zainterweniował i wyrzucił Tornado poza ring. Zaskoczony całą tą sytuacją Wasylij kopnął leżącego na macie Great  Barriego w brzuch, a gdy spostrzegł brak jakiegokolwiek ruchu, przeszedł do pinu....1......2.......3! (Zwycięzcą został: Wasylij Gromow!)

 

 

 

10.01.2010 – Jekaterynburg, Rosja

21 Nivose 218 roku Republiki

 

 

 

(Rosja. Piękny to kraj, ale w początkach stycznia raczej chłodny. Zwłaszcza jeśli znajdujemy się tak naprawdę na obszarze azjatyckim, pod stokami gór znanych jako Ural. W ostatnim czasie w Obwodzie Swierdłowskim odnotowano temperatury rzędu –30 stopni Celsjusza. Niezbyt przyjemna to aura, ale w samym mieście narodzin znanego tu i ówdzie Borysa Jelcyna jest trochę cieplej. Co nie znaczy, że ciepło. Choć mieszkańcy pewnie odróżniają –25 od –30, dla nieprzyzwyczajonych do takich temperatur będzie to wszystko jedno. Krótko mówiąc jest zimno. Jekaterynburg to ładne miasto. Nie jest może tak słynne i znane jak Petersburg czy Moskwa, ale ma swój urok. No i w końcu to właśnie tutaj zamordowano niejakiego Mikołaja II z rodziną. Cóż możemy zobaczyć w okolicach uralskich? Realizator rzecz jasna z wielką radością i dziką chęcią nam to wszystko pokazuje. Nikt więc nie przeoczy nawet najmniejszej wzmianki o rzeczach, które w Jekaterynburgu zobaczyć można. A zobaczyć można wiele. Przede wszystkim słynną Cerkiew na Krwi stojącą na miejscu, gdzie zabito wspominanego już Mikołaja II. Jeśli ktoś chciałby sobie postudiować to może skorzystać z oferty Państwowego Uralskiego Uniwersytetu imienia Maksima Gorkiego. Warto rzucić okiem na zgrabny budynek jekaterynburskiego cyrku. Uwagę zwrócić można na całkiem gustowną elewację stacji kolejowej, leżącej na szlaku słynnej Kolei Transsyberyjskiej. Ciekawy jest także pomnik założycieli miasta, których imion realizator nie będzie tu wymieniał, ale w ramach ciekawostki można to sobie sprawdzić i podzielić się tą wiedzą z rodziną. Warto rzucić okiem jeszcze na pomnik zabawnego komunisty Jakowa Swierdłowa. Będąc przy czasach sowieckich to socjalistyczna architektura jest w Jekaterynburgu bardzo ładna, polecamy zwiedzanie. Na tym kończymy przedstawienie tego uroczego miasta i przenosimy się w okolice hali. Jako, że jest zimno to wyjątkowo nikogo nie ma przed halą. Zwykle gromadził się tam tłumek kibiców, który lubił oglądać transmisje na świeżym powietrzu, a EWF przy pomocy telebimów im to umożliwiało. Rosjanie wolą jednak oglądać galę w domowym zaciszu popijając wódkę i zagryzając typowymi rosyjskimi zagrychami. Jesteśmy we wnętrzu hali, gdzie jak to zwykle bywa kibice zajęli już wszystkie miejsca i z niecierpliwością czekają na rozpoczęcie Wrestlepaloozy. Polaków nie ma tu dużo, choć EWF było tak miłe, że rozdawało darmowe bilety wśród Polaków mieszkających we wschodnich rejonach Rosji. Przybyła też grupka kibiców z macierzy, ale razem z potomkami zesłańców stanowią oni tylko jakieś 7%, w sumie to i tak dużo. Rosjanie oczywiście dominują, ale widać też rysy mongoidalne, pewnie jacyś tubylcy. Rzecz jasna mają transparenty, ale tłumacze języka rosyjskiego mają dziś w EWF wolne, więc nigdy nie dowiemy się co takiego chcieli nam przekazać bracia słowiańscy. Polacy rzecz jasna mają transparenty w zrozumiałym języku, oto przykłady: „Jak tu zimno”, „Jestem potomkiem powstańców styczniowych”, „a mój dziadek był w KPP, zabili go w 1938”, „Niech żyje car!”, „i monarchia Romanowów!”, „Niech nam żyje EWF”, „Co się stało z Kravenem?”, „A co z Szakalem?”, „Oszukano ich”, „Ostatnia gala była dramatyczna”, „Y2J przepadł niczym Simon Mol”, „Tania wódka w tej Rosji”, „i dobra”, „Warto jechać do Rosji”, „Jedno co warto, to upić się warto”, „Coś marna ta dzisiejsza karta”, „Promujemy talenty”, „Ale kosztem ratingów i zadowolenia kibiców”, „EWF potrzebuje jakiegoś wielkiego bum”, „Niezłomny jest Vaclav”, „Vaclav. Pan i Władca, na krańcu lasu”, „Sherwood spłonęło”, „Nie ma już mroku”, „Nie ma niczego”, „Nas Jazzowski to nasz kochany kupidyn”, „Co za głupi transparent”, „Transparenty są już nudne”, „Powinien być zakaz ich stosowania”, „Jak to dobrze, że Esmeralda pozostaje na stanowisku”, „Psycho to zacny World Champ”, „Ale czas na zmianę”, „Czas na Toola”, „Czas na Crasha Martina”, „Co takiego?”, „Zróbmy galę w Norwegii, Vegard i jego król się ucieszą”, „Wszyscy kochamy Chiaki”, „Co się stało z Tanatosem”, „Kiedy Gangsta wróci na dłużej?”, „Czy jest z nami jakiś fan Dark Avengera?”, „Jestem 213423553 fanem Dark Avengera!”. Z reguły transparentów było o wiele więcej, ale z powodu skromnego udziału Polaków to już wszystko. Realizator z chęcią by pokazał coś jeszcze, ale naprawdę nie ma już niczego do pokazania. Tymczasem zaczyna grać EWF Theme, na co Rosjanie reagują masowym piciem wódki. Tak naprawdę to tylko stereotypy, zaledwie kilka osób otworzyło jakieś flaszeczki. Panuje natomiast bezgraniczny i szalony entuzjazm, kibice w zgodnym braterstwie polsko-rosyjskim zaczynają krzyczeć: EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! Gdzieniegdzie słychać śpiewy, to chyba Hymn Związku Radzieckiego i Kalinka. Mija kilkanaście krótkich chwil i w końcu przenosimy się do najlepszych komentatorów po tej stronie słońca.)

 

 

Tony Hogański – Piękna nasza Rosja cała.

 

Jan Kowalski – Miło jest od czasu do czasu wybrać się na zagraniczną galę.

 

Tony Hogański – Powinniśmy robić to częściej. Gale w Polsce są coraz nudniejsze, powtarzalne, przewidywalne. Tutaj natomiast nigdy nie wiadomo kiedy na ring wpadną czeczeńscy terroryści i nie wysadzą wszystkiego w pizdu.

 

Jan Kowalski – Obawiam się, że siedząc tak blisko ringu mielibyśmy marne szanse na przeżycie.

 

Tony Hogański – Janku, jak już umrzeć to z przytupem.

 

Jan Kowalski – W tym przypadku z wybuchem.

 

Tony Hogański (zakładając stereotypową rosyjską czapkę futrzastą) Widzisz Janku. Takie gwiazdy jak ja, nie mogą sobie umrzeć tak po prostu. Trzeba tworzyć swoją legendę nawet w chwilach ostatecznych.

 

Jan Kowalski – Ja natomiast preferuję długie i spokojne życie.

 

Tony Hogański – To dlatego ja jestem gwiazdą, a ty zaledwie przeciętnym, statystycznym Kowalskim.

 

Jan Kowalski – W Rosji przebywamy już od jakiegoś czasu. Za nami rozdanie Felków za rok 2009, które rzecz jasna było bardzo emocjonujące.

 

Tony Hogański – Tak, szczególnie, że mistrz Szakal otrzymał platynowego Felka. Po raz drugi! Taki to fantastyczny człowiek.

 

Jan Kowalski – Wiemy też, że Szakal i Kraven nie zamierzają się poddawać. Szakal ogłosił się prezydentem EWF na uchodźstwie.

 

Tony Hogański – Dobrze, że mistrz nie wycofał się do Rumunii. Na gruncie polskim to zawsze było złe rozwiązanie.

 

Jan Kowalski – Być może zobaczymy twego mistrza dzisiaj, chociaż nie jest to pewne. Z informacji GRU wynika, że ani Szakala, ani Kravena nie ma w tym momencie w hali.

 

Tony Hogański (zdejmuje czapkę) Ale gorąco. O czym to mówiliśmy? (klepie się w czoło) Ah o mistrzu. Mistrz da radę, zawsze tak robi. Szakal – ok.! To jego hasło. Dobre, nie?

 

Jan Kowalski – Być może. Nie mnie to oceniać.

 

Tony Hogański – A co tam nam nasz objazdowy cyrk na dzisiaj przygotował?

 

Jan Kowalski – Walkę o Daemusin Championship, 10 Bottles of Vodka Match.

 

Tony Hogański – Każda walka o pas Wielkiego Króla Daemusina brzmi fantastycznie. Co tam jeszcze?

 

Jan Kowalski – Tool vs Crash vs Ordinary Mortal. Choć trudno stwierdzić co się stanie z tą walką.

 

Tony Hogański – Jakieś problemy? Ktoś zachorował? Zamarzł na mrozie uralskim?

 

Jan Kowalski – GRU nie ma informacji na temat pobytu Mortala. Tool podobno też się gdzieś zawieruszył.

 

Tony Hogański – Naprawdę? Widziałem go w hotelu jak czytał biografię Richarda Nixona.

 

Jan Kowalski – Richard Nixon – ok.!

 

Tony Hogański – Nie nadużywaj hasła mistrza Szakala, dobra? To do ciebie nie pasuje, nie twój styl. Bądź oryginalny. Jak pawie na wietrze.

 

Jan Kowalski – Co na wietrze?

 

Tony Hogański – Te ptaki. Słyszałeś o nich? Bardzo dostojne.

 

Jan Kowalski – Zobaczymy jeszcze walkę o EWF Tag Team titles, będzie to Soviet Rules Match.

 

Tony Hogański – Brzmi ekscytująco. Dobrze, że nie NKWD Rules Match, bo by musieli się zapędzić do jakiegoś lasu i strzelać sobie w tył głowy. Sowiecki styl brzmi dobrze. Dużo czerwieni, gwiazdy, sierpy i młoty, Bierut, stan wojenny, Jaruzel, Pyjas, Pałac Kultury i Nauki. Jest co wspominać.

 

Jan Kowalski – Nie znamy jeszcze przeciwników Nasa Jazzowskiego i Vaclava, ale z pewnością....

 

Tony Hogański (przerywa mu) Nie wiem jak chcesz propagandowo sprzedać walkę-gniota, ale popatrz na ich potencjalnych przeciwników! Frank Deux, Curtis Woods, Aero, Reebok. Co jak co, ale do elity im trochę brakuje. Taki Woods to sobie może co najwyżej na Madagaskarze powalczyć.... i to nie z ludźmi, a z małpami.

 

Jan Kowalski – Jesteś zbyt brutalny.

 

Tony Hogański – A znasz jakąś małpę z Madagaskaru?

 

Jan Kowalski – Nie miałem tej przyjemności.

 

Tony Hogański (z miną pana Wojtka Cejrowskiego) Widzisz, ja podczas jednej z moich podróży, miałem taką przyjemność. Pozwolisz jednak, że rozwinę ten wątek w trakcie walki Woodsa?

 

Jan Kowalski – Pozwolę.

 

Tony Hogański – To co tam jeszcze w planie?

 

Jan Kowalski – Psycho powalczy z Nilsenem w walce pamięci cara Mikołaja II.

 

Tony Hogański – Biedny Nilsen. Pewnie poczuje się jak car przed plutonem egzekucyjnym. Takie ma szanse na sukces. O takie. (Toster palcem pokazuje jakie Nilsen ma szanse)

 

Jan Kowalski – W main-evencie Scotty Whiped będzie miał szansę by zdobyć EWF FTW title w walce z SR-Crazym. Ural Match zapowiada się ekscytująco.

 

Tony Hogański – Niech zgadnę. Walka na ośnieżonych szczytach górskich?

 

Jan Kowalski – Nie.

 

Tony Hogański – Szkoda, w PCW by to przeszło. Brak mi czasem radosnej kreatywności PCW.

 

Jan Kowalski – Tak, tak. Jesteśmy nudni.

 

Tony Hogański – Trzeba wrócić do źródeł polskiego wrestlingu!

 

Jan Kowalski (uspokaja zapędy Tostera) Dostaję informację, że coś ciekawego dzieje się na zapleczu.

 

Tony Hogański (z nadzieją w głosie) Mistrz Szakal?

 

Jan Kowalski – Być może.

 

Tony Hogański – To przenośmy się! Szable w dłoń!

 

 

(Znajdujemy się na parkingu. Jest tu pięknie, zimno, ale przytulnie. Pod jedną ze ścian widzimy stragan Pana Wojtka, który ubrany w ciepły kozi kożuch oraz wielką czapkę handluje pieczonymi kiełbaskami. Nieopodal widzimy Mexicano oraz Starrcade’a, którzy próbują wymyślić hasło reklamowe dla kiełbasek i tym samym uczynić pierwszy krok na drodze podboju rynku rosyjskiego. W pewnym momencie na parking wjeżdża bardzo długa fioletowa limuzyna. Bardzo, bardzo długa. W końcu zatrzymuje się na wysokości wejścia do hali. Z drugiej strony samochodu otwierają się drzwi i pojawia się Hae Baeguk. Drzwi otwierają się także z drugiej strony i tym razem widzimy Vaclava, ubrany jest w elegancki garnitur [w którym czuje się on zapewne nieswojo], a na jego ramieniu spoczywa jeden z pasów tag teamowych.)

 

Hae Baeguk – Sesja autografowa dla twoich rosyjskich fanów była wielkim sukcesem. Widziałeś te tłumy?

 

Vaclav – Tak.

 

Hae Baeguk – Jesteś już żywą legendą. Rosja podbita. Kto wie może uda się załatwić udział w miejscowej edycji Tańca z Gwiazdami. To zapewniłoby nam gigantyczne zyski. (zauważa stragan Wojtka) O! Chodź ze mną. Muszę ci coś pokazać.

 

Vaclav wraz z Baegukiem podchodzą do stoiska z pieczonymi kiełbaskami.

 

Hae Baeguk – Witaj Wojciechu. Czy załatwiłeś to o co cię prosiłem?

 

Pan Wojtka – Oczywiście panie Bogdanie. Tradycyjna polska receptura z dodatkiem runa leśnego, tak jak pan chciał. Pracowaliśmy nad tym kilka tygodni, ale w końcu udało się zrealizować nasze plany.

 

Hae Baeguk – Gdzie to jest?

 

Pan Wojtek (krzyczy do swoich pomagierów)Mexicano! Starrcade! Przynieście prototyp!

 

Mexicano i Starrcade patrzą na siebie z niepokojem, słychać szepty „już czas”, „oto jest ten dzień na który czekaliśmy”, na chwilę znikają, ale nie trwa to długo. Po chwili wracają z wielkim kawałkiem kiełbasy (zapakowanej w folii, z jakimś fikuśnym logo) i podają ją Wojtkowi. Wojciech wącha jeszcze swe dzieło i oddaje je Baegukowi.

 

Vaclav – Co to?

 

Hae Baeguk – Przypatrz się. Tym podbijemy rynek. Przed nami „Kiełbasa Vaclavska”.

 

Vaclav – To jakiś żart?

 

Hae Baeguk – Będziesz sławniejszy od Macieja Kuronia, Roberta Makłowicza i Waldemara Pawlaka razem wziętych!

 

Vaclav jednak nic nie odpowiada, odwraca się i szybkim krokiem wchodzi na teren hali.

 

Pan Wojtek – Nie spodobała mu się? Nawet nie spróbował.

 

Hae Baeguk – Opiera się trochę, ale ja zrobię z niego gwiazdę. W sumie ten jego wewnętrzny konflikt między mrokiem a jasnością też nie jest zły. Opór przeciwko komercjalizacji dodaje mu uroku. Kibice to lubią.

 

Pan Wojtek – Czyli rozpoczynamy masową produkcję?

 

Hae Baeguk (klepie Wojtka po ramieniu) Tak. Zaczynamy!

 

(Mexicano, Starrcade i Wojtek zaczynają radośnie podskakiwać, a my wracamy do naszych komentatorów.)

 

 

Tony Hogański – Miał być mistrz Szakal! Co się stało? Gdzie on jest?

 

Jan Kowalski – Widać to jeszcze nie ten moment.

 

Tony Hogański – Oszukałeś mnie. Gdzie nasz prezydent na uchodźstwie?

 

Jan Kowalski – Spokojnie Tony. Na pewno nie próżnuje.

 

Tony Hogański – Sugerujesz, że mistrz Szakal jest próżniakiem? Łysym próżniakiem może?

 

Jan Kowalski – To wielce honorowy i aktywny człowiek.

 

Tony Hogański – To nie siej mi tutaj fermentu, plotek i złośliwości.

 

 

(Powolny najazd kamery ukazuje nam małe pomieszczenie w którym dominuje barwa czerwona. Kamera dokonuje dokładnej analizy, lecz światło jest zbyt słabe aby ukazać detale. Nagle obiektyw kieruje się w stronę jednej ze ścian. Widzimy na niej złoty sierp i młot, kamera obniża swój pułap, widzimy siedzącego na podłodze Jimmy'ego Hendrixona, który trzyma przed sobą wiaderko z którego wyciąga co chwile garść piachu. Piasek swobodnie ucieka z dłoni wrestlera.)

 

Jimmy Hendrixon – Z piachu powstałeś i w proch się obrócisz, cóż za przypadek, wielu z was się z tym utożsamia, masy religijnych marionetek, tworzycie je każdego dnia. Na mej ziemi religia jest zbędna, tutaj jedynie ciężka praca i poświęcenie dają plony, plony, których żaden z was nie jest i nie będzie godzien zebrać. Jedynie ja, Jimmy Hendrixon będę tym, który nie tylko zdmuchnie ten marny piach, nazywany rosterem EWF i spowoduje wielką burzę piaskową, burzę, która wprowadzi mnie na sam szczyt. Dlatego właśnie wróciłem.

 

Hendrixon wyciąga z wiaderka klepsydrę.

 

Jimmy Hendrixon – Nową rewolucję czas zacząć, ta klepsydra będzie wiernie ukazywać czas jaki wam pozostał. Pierwsza akt zawieruchy będzie nosił tytuł "Mała burza w filiżance prostactwa". Idealnie, Woods i Deux, błagam, zwróćcie uwagę na te ziarenka, to wasz czas, on przemija i już nie wróci, tak jak młodość, wiara czasem prowadzi na samo dno. Nadchodzi burza... burza, która będzie ranić sierpem i wbijać młotem. Ta burza to ja... Jimmy Hendrixon

 

(Koniec naszej przygody z Hendrixonem. Przenosimy się ponownie w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Hendrixon powrócił po krótkiej nieobecności.

 

Tony Hogański – Pamiętam go. Wygrał pas króla Daemusina, ale gdzieś się zagubił w swoim życiu. Co mu się w ogóle stało?

 

Jan Kowalski – Skrzywdził go Reebok.

 

Tony Hogański – On też wygrał pas króla Daemusina i też się pogubił. Czy to możliwe, że ten tytuł jest przeklęty?

 

Jan Kowalski – Przeklęty?

 

Tony Hogański – Przez koreańskie duchy!

 

Jan Kowalski – Jedyne duchy jakie znam to strachy z PCW i one żyją w naszej kotłowni.

 

Tony Hogański – Uspokoiłeś mnie.

 

Jan Kowalski – Dostałem informację, że Hendrixon wystąpi w walce numer jeden.

 

Tony Hogański – To miło z jego strony.

 

 

(Na ekranach pojawia się napis „Wydarzyło się wcześnie”. Realizator przenosi się na elegancką, urządzoną w iście radzieckim stylu salę konferencyjną. Niektórzy pewnie będą się rozczulać nad wystrojem tych wnętrz. Jest pięknie jak za czasów Stalina. Sala pełna jest różnorakiej maści dziennikarzy, przy uroczystym stole z napojami [nie tylko wyskokowymi] i czymś na ząb zasiada EWF World Champion we własnej osobie, zgodnie z odpowiednią dyrektywą Kravena ubrany w idealnie skrojony dla niego, biały garnitur od niejakiego Armaniego, na głowie ma nieodłączną maskę, na nosie okularu, a w ustach nieodpalonego jointa. Odpowiednia osoba daje znak, że można zaczynać, błyskają ostatnie flesze, odpalają się kamery i mikrofony. Konferansjer zapowiada Psycho jednak ten widocznie nie ma zamiaru czekać bo 'wchodzi na majka' od razu.)

 

Psycho – To jakiś skandal międzynarodowy, moi drodzy. Dali ciepłą wódkę. W Rosji! (podnosi jedną z małych Putinek stojących nieopodal na stole) o, ta akurat jest zimniutka. (uśmiecha się odkręcając butelkę po czym łyka sobie) mój błąd, mój błąd. Możemy zaczynać, to złoto (poprawia World title na ramieniu) nie świeci się tu, kurwa, za darmo.

 

Dziennikarz#1 (pytania zadawane są po rosyjsku) Co pan myśli o naszym mieście Jekaterynburgu?

 

Psycho – Ktoś przetłumaczy?

 

Konferansjer (zmieszany) Nasz tłumacz... w zasadzie to obydwaj... upili się... i nie ma kto tłumaczyć.

 

Psycho – Gdzie jest Kraven, gdy go potrzebujemy? (rozgląda się po sali) Chyba go nie ma. Dobra, będę odpowiadał i tak. (zwraca się do dziennikarza) Wybacz, Saszka ale nie kumajet, chodziłem do zbyt drogiej szkoły, żeby uczyli w niej rosyjskiego. za to mam kilka własnych spostrzeżeń więc róbcie swoje, a ja będę robił swoje, si senor ? (po pełnym niezrozumienia spojrzeniu dziennikarza) Okej, pierwsza sprawa: frajerzy, co chcą być twardzi jak g.i jane skończą jak figurki gi joe, z powypalanymi zapalniczką dziurami. (śmieje się, poprawia pas) Sprawa pierwsza i najważniejsza... (wyciąga z kieszeni zippo, przypala jointa pod publiczkę) Jakieś pytania?

 

Dziennikarz#2 (po rosyjsku, bez tłumaczenia)Czy wybór Esmeraldy Martinez na kolejną kadencję to dobry znak dla EWF?

 

Psycho – EWF? Tak.... z tego miejsca chciałbym uroczyście pogratulować mojemu bratu, co prawda mówią o nim czasem brudny harry ale zapewniam wszystkich, jego teczka jest zupełnie czysta. Zapewniam też, że nastały lepsze czasy dla EWF, o zmianach nie będę mówił nic, szybko je wszyscy zaobserwujecie. i nie mam na myśli zmian typu wielokrotna mutacja fan klubów leśnego brudasa i powstanie z niej zupełnie nowej wersji emo. (pociąga jointa, poprawia pas) Mam na myśli zmiany typu jeszcze więcej prania frajerów po gębach, hehe .

 

Dziennikarz#2 (po rosyjsku, bez tłumaczenia)Jak pan ocenia obecne stosunki polsko-rosyjskie?

 

Psycho – Wracając do tematu leśnych popapranców. Ostatnio zżyłeś się z Jazzowskim, Wiesiu, to uważaj bo jego ego może nie zmieścić się w Sherwood. (śmieje się) Swoją drogą, już to widzę: miliony zapowiedzi, planów i taktyk na to, jak odebrać pas białemu słabeuszowi, jak upokorzyć białego klauna, jak wyeliminować białego zdrajcę... (śmieje się ale poważnieje na moment) Sorry, kurwa, panowie ale zanim zaczniecie swoje słodkie pierdzenie o zabieraniu mi pasa to postarajcie się zaopiekować swoimi nowymi błyskotkami bo ktoś lub coś wam je może niedługo wyrwać razem z dłońmi.

 

Dziennikarz#2 (po rosyjsku, bez tłumaczenia)Co sądzi pan....

 

Psycho (przerywa mu i jednocześnie poprawia ułożenie pasa na ramieniu)  ... i polecam marzenia o World title odstawić na chwilkę na drugi plan, na pierwszym niedługo pojawi się coś, co skutecznie was zajmie na chwile. a jeśli któremuś starczy jeszcze jaj na to, żeby się upomnieć o walkę o mój pas to niech sobie, kurwa, przypomni bilans naszych walk, bo zakładam, że każdy z was doskonale wie, że World title match to walka jeden na jeden, bez pierdolonego partnera, który wszystko może spierdolić jak Mind Mower... i zakładam też, że każdy z was pamięta swój bilans walk z białym. (uśmiecha się) Jakieś wnioski? Polecam w końcu je wyciągnąć... a co do pajaca, który bierze pod uwagę tylko stan obecny w EWF i nie ma dla niego znaczenia przeszłość... (poprawia wymownie World title)... nie pucuj się tyle, frajerze. Olewam cię.

 

Dziennikarz#2 (po rosyjsku, bez tłumaczenia)Kiedy odbędzie się następna walka o mistrzostwo świata EWF?

 

Psycho – To było ostatnie pytanie, (spogląda na zegarek) mój czas to pieniądz o takim nominale, że nie stać was nawet na myślenie o nim. Wszystkich hejterów pozdrawiam serdecznym pierdol się, niedługo martwi prezydenci zawładną też waszymi umysłami.

 

(Koniec materiału filmowego.)

 

 

Tony Hogański – Mamy wspaniałego World Champa, prawda?

 

Jan Kowalski – Stylowego, charakterystycznego i łatwo zapadającego w pamięć.

 

Tony Hogański – To tylko dobrze o nim świadczy. Czy wiesz, że to mój osobisty kolega od flaszki?

 

Jan Kowalski – Tak, wszyscy to wiedzą.

 

Tony Hogański – Bo widzisz Janku, gwiazdy muszą trzymać się razem. Dlatego nie piję z tobą, tylko z nim.

 

Jan Kowalski – Za chwilę pierwsza walka wieczoru!

 

Tony Hogański – Coś szybko zmieniasz temat.

 

Jan Kowalski – Nie mamy czasu na pogaduchy.

 

Tony Hogański – Dla mnie zawsze znajdzie się czas antenowy, więc się nie przejmuj.

 

 

 

Frank Deux vs Curtis Woods vs Jimmy Hendrixon

 

 

 

Z głośników uderza M.O.P. "Stand Clear" mija krótka chwila, a przed nami pojawia się czarnoskóry wrestler Frank Deux. Publicznośc nagradza wrestlera lekkim cheerem, Frank powoli dociera na ring, gdzie czeka już Antoni Bryndza.

Rozbrzmiewa "Breathe" – The Prodigy, po 15 sekundach lekko oświetlona zostaje rampa i ring. Pojawia się na niej Curtis Woods w masce i z Kendo stickiem. Stoi w miejscu i się rozgląda się po hali. Nagle rozkłada szeroko ręce, po czym energicznie, ale nie szybko zmierza na ring.

Halę ogrania "The Wind Cries Mary" – Jimi Hendrix, a na rampie ukazuje się zwycięzca dwóch edycji Pucharu Szczęściarza i były EWF Daemusin Champion - Jimmy Hendrixon, wrestler ignorując fanów idzie do ringu, a kiedy jest już przy nim z impetem uderza trzymaną w rękach gitarą o schodki, wywołując tym samym strach na twarzach niektórych fanów.

 

Jan Kowalski – To miłe, że Hendrixon wrócił, prawda?

 

Tony Hogański – Daję mu nawet wysokie szanse na zwycięstwo. Popatrz tylko na jego przeciwników! Frank Deux, który nazywa się jak francuski murzyn z Nowego Orleanu i Curtis Woods, któremu chęci wystarcza tylko na jedną galę.

 

Jan Kowalski – Nie bądź taki krytyczny.

 

Tony Hogański – Wspominałem o Madagaskarze? Byłem tam. Curtis Woods nie dałby rady w walce dzikiemu lemurowi.

 

Jan Kowalski – Lemurowi?

 

Tony Hogański – Rodzaj małpy. Bardzo agresywne, gdy wpadają w furię. Dobrze, że żaden nie zapisał się jeszcze do EWF, bo byłoby  to bardzo niebezpiecznie dla nas wszystkich.

 

Trójka wrestlerów spogląda na siebie, nagle Hendrixon atakuje kopnięciem Woodsa, w tym momencie Deux wycofuje się o kilka kroków i przygląda się sytuacji. Hendrixon dokłada kilka ciosów w tułów oponenta, po chwili obraca się i zostaje uderzony pięscią przez Deuxa, zaczyna się mały brawl. Deux dokłada kilka kopnięc w brzuch, po czym Hendrixon cofa się w kierunku jednego z narożników, z tej sytuacji korzysta Woods, który sam zaczyna atakowa Hendrixona, trwa to krócej niż kilka sekund bo Deux niespodziewanie wykonuje na Curtisie roll up, sędzia odlicza...1...2...Hendrixon przerywa. Hendrixon podnosi Deuxa po czym rzuca nim o narożnik, tam zaczyna dusic oponenta butem, trwa to krótką chwilę i wykonuje irish whip do przeciwległego narożnika. Hendrixon wykonuje błyskawicznie rozbieg, ale okazuje się, że whip na Duxie był tak mocny, że czarnoskóry wrestler padł na twarz.

 

Tony Hogański – Wyobraź sobie dzikiego lemura odgryzającego Woodsowi głowę.

 

Jan Kowalski – Przestań Tony.

 

Tony Hogański – Obawiaj się lemurów! To groźne stworzenia. Mogą zabić w przeciągu sekundy. Nim się obejrzysz jesteś martwy jak brodaty brodacz Felek Castro.

 

Jan Kowalski – Może żyje tam coś ciekawszego?

 

Tony Hogański – Fanaloka zamordowałaby Deuxa, a Fossa zjadła Woodsa na śniadanie. On taki biedny, cierpi. Na pewno by mu się spodobał ten ból.

 

Jan Kowalski – Co to za zwierzęta?

 

Tony Hogański (z niepewnością w głosie) Lepiej o tym nie mówić. Mordercy z Madagaskaru mogą nas oglądać, obrazić się, a później przeprowadzić inwazję na EWF. Tego byśmy nie chcieli.

 

Hendrixon boleśnie przypierdala o narożnik, z tej okazji korzysta Woods, który podbiega od tyłu do lekko zamroczonego Hendrixona i wykonuje neckbreaker. Woods przechodzi do pinu...1...kick out. Niezadowolony postanawia spróbowac tego samego manewru na Duxie, sędzia odlicza...1...2...kick out. Cała trójka powoli wstaje. Woods i Hendrixon zaczynają niespodziewanie współpracowac, kopią Deuxa w brzuch po czym wykonują wspólnie vertical suplex. Po tym ataku obaj zaczynają tauntowac, co ciekawe Hendrixon uzyskuje nawet solidny cheer. Woods niezadowolony, pragnie zaatakowac Jimmy'ego ale... na ringu pojawia się Ponury Grabarz, Woods odwraca się i zostaje powalony łopata, po tym uczynku Ponury Grabarz schodzi z ringu i dołącza do komentatorów.

 

Ponury Grabarz (zakładając słuchawki)Witam serdecznie.

 

Jan Kowalski – Nie spodziewaliśmy się towarzystwa.

 

Ponury Grabarz – Dziś nie dowodzę GRU, więc musiałem znaleźć sobie jakąś rozrywkę.

 

Tony Hogański – Wejście w imponującym stylu. Dobra łopata nie jest zła.

 

Ponury Grabarz – Wiem o tym. Bywa przydatna.

 

Tony Hogański – Dziki i groźny lemur w stanie furii odgryzł by jej głowę. Znaczy się tą metalową końcówkę... czubek.

 

Na ringu sytuacja kształtuje się klarownie. Hendrixon nie wie o co chodzi, Woods wegetuje, a Deux łapie cząstki tlenu pochodzącego z klimatu uralskiego. W końcu Deux jest prawie żywy, zauważa to Hendrixon, zaczyna się w miarę wyrównany brawl. Deux osiąga nieznaczną przewagę, whipuje oponenta, po czym atakuje kolanem w brzuch, następnie odbija się od lin i wykonuje axe kick. Deux przechodzi do pinu...1...2...kick out.

Czarnoskóry wrestler jest zirytowany ciągnie oponenta w stronę narożnika, gdzie wykonuje Shooting Star Press, błyskawicznie przechodzi do pinu...1...2....2,8...Hendrixon kładzie nogę na linie! Deux nie może zrozumiec co się dzieje, podnosi Hendrixona po czym odbija się od lin, próbuje powalic Hendrixona clotheslinem, ale ten robi unik, po czym sam ledwo żyjąc odbija się od lin i atakuje za pomocą running knee strike. Wrestlerzy padają na ring, Hendrixon jakoś stara się wstac, Deux troszkę mniej. W końcu Jimmy wstaje, podnosi oponenta i wykonuje w bólach Jack Hammer, po czym pada na przeciwnika, Bryndza odlicza.....1........2........3! (Zwycięzcą jest: Jimmy Hendrixon! Awansuje on do walki o EWF Tag Team Titles)

 

Jan Kowalski – Hendrixon nie dość, że dopiero dziś powrócił to jeszcze wygrał!

 

Tony Hogański – Nie oszukujmy się. Frank Deux pokazał potencjał, ale chyba się znudził samym sobą. Curtis Woods jak już wspominałem nie dałby sobie rady na Madagaskarze.

 

Jan Kowalski – Tak, masz całkowitą rację. Jakże mogłem wątpić w twoje teorie?

 

Tony Hogański – Też się kurwa dziwię.

 

Jan Kowalski – Myślałem, że ciebie już nic nie zdziwi.

 

Ponury Grabarz – Ja też tak myślałem.

 

Tony Hogański – Dyskryminujecie mnie. A zresztą... mam coś do załatwienia na zapleczu... (Toster zdejmuje słuchawki i odchodzi)

 

Jan Kowalski – Gdzie on poszedł?

 

Ponury Grabarz – Nie mam pojęcia.

 

 

(Przenosimy się na zewnątrz hali. Jest tu zimno. Nic dziwnego, bo to styczeń i bo to w końcu Rosja. Chłód chłodem, śnieg śniegiem, ale realizator ma tutaj nam coś do pokazania. Znajdujemy się nie tylko poza samą halą, ale także poza samym terenem na którym ta hala stoi. Zauważamy furgonetkę zaparkowaną tuż za płotem. Furgonetka jest produkcji rosyjskiej i wygląda zwyczajne, jak na Rosję przynajmniej. Od razu przenosimy się do jej wnętrza. Tutaj widać kilka ekranów telewizyjnych, samowar, skrzynkę wódki, a także Szakala ubranego w wielkie włochate futro oraz Kravena, który w radzieckim dresie popija wódkę.)

 

Szakal – Jak tu kurwa zimno.

 

Kraven – Przyzwyczaisz się.

 

Szakal – Nie mogłeś załatwić nic lepszego? To Rosja! Twoja sowiecka ojczyzna! Jak tak mogą cię tutaj traktować?

 

Kraven – Musimy działać incognito.

 

Szakal – Jakie kurwa incognito? Prędzej mi łysina zamarznie. Zobacz kurwa! Mam sople zamiast brwi! (Szakal zaczyna wyraziście mrugać w stronę Rosjanina)

 

Kraven – Kiedyś byłeś bardziej twardy.

 

Szakal – Kiedyś byłem młody i nie miałem reumatyzmu. Co ja kurwa mówię. Jeszcze pół roku temu moja kolana tak energicznie podskakiwały. Miałem w sobie ducha, energię, moc, motywację. Byłem po prostu aktywnym komisarzem.

 

Kraven – Wszystko przez tego Castro. To on jest źródłem naszych cierpień.

 

Szakal – Popatrz na moje prawe kolano! Nie podskakuje kurwa. Ma pieprzoną depresję! (popada w łysą zadumę) Napiszę chyba o tym książkę: „Jak wyjść z depresji kolan”. Pomyśleć tylko, że mogłem być teraz w swoim biurze, podlewać paprotkę, być aktywnym i chodzić na obchód. Źle mi było?

 

Kraven – Jutro dostaniesz za to doktora honoris causa na Państwowym Uniwersytecie Amurskim w Błagowieszczeńsku.

 

Szakal (chowa swą łysą twarz w swe łyse dłonie)Nawet kurwa nie umiem tego wymówić.

 

Kraven – Mam plan. Musimy działać dywersyjnie.

 

Szakal – Pierdolę dywersję. Czas na szturm.

 

Kraven – GRU nas powstrzyma. Scyther podobno przejął osobiście kontrolę i pacyfikuje opozycję.

 

Szakal – Optymizm z ciebie bije. Popatrz na nas! Jestem kurwa w Rosji! Na Uralu! Siedzę w zimnej furgonetce produkcji radzieckiej w wielkim futrze, zamarzam, nie chcą mnie wpuścić na teren mojego EWF, a jutro dostanę doktorat honoris causa w Błagowieszczeńsku! Co za kurwa upadek!

 

Kraven – Będzie dobrze. Potrzebujemy wsparcia Esmeraldy. Trzeba do niej dotrzeć i ruszyć jej sumienie.

 

Szakal – Mam kurwa dość twoich rad. Popatrz lepiej jak Szakal pracuje.

 

Łysy chwyta za swój metalowy kij produkcji koreańskiej, który leżał nieopodal. Próbuje wstać z miejsca, ale w wielkim futrze przeżywa pewne trudności, chyba jest zbyt szeroki w barach. W końcu udaje mu się z kopa otworzyć tylnie drzwi i wydostać się na zewnątrz. Tu bierze głęboki oddech mroźnego, rosyjskiego powietrza.

 

Szakal – Zrobimy to kurwa w moim stylu. Aktywnym. Idziesz?

 

Kraven – Idę. Pomogę ci.

 

Szakal – Jestem pieprzonym prezydentem EWF na uchodźstwie i od teraz to ja tu dowodzę.

 

(Dwukrotny EWF World Champion i trzykrotny EWF World Champion wskakują na ogrodzenie i przechodzą przez płot w stylu Lecha Wałęsy. Nikt ich chyba nie zauważył. Łysy uśmiecha się pod zamarzniętym nosem i rusza w stronę hali.)

 

 

Jan Kowalski – Tony by się ucieszył. Jego mistrz w telewizji.

 

Ponury Grabarz – Gdybym to ja dowodził dziś GRU do takiej sytuacji by nie doszło. Dlaczego ten płot był niechroniony?

 

Jan Kowalski – To pytanie do GRU i komisarza Scythera.

 

Ponury Grabarz – Nie powinniśmy popełniać takich błędów. Szakal i Kraven są zagrożeniem dla bezpieczeństwa EWF.

 

 

(Przenosimy się do wnętrza biura Honorowego Komisarza. Scyther siedząc wygodnie w fotelu spogląda na 4 butle wódki ustawione na biurku obok siebie.)

 

Scyther (gładząc się po podbródku) Może ty! Nie... Ciebie już smakowałem.... hm, a ty, moja piękna? Wyglądasz na chętną…chociaż twoja koleżanka wcale nie jest gorsza. A jakby tak każdej po trochu?

 

Jego rozmyślania przerywa jednak pukanie do drzwi.

 

Scyther (nie odrywając oczu od wódek) Wejść! I zdjąć buty przed dywanem!

 

Drzwi od biura otwierają się, a oczom wszystkich ukazuje się nikt inny, jak sama Esmeralda Martinez. Do pomieszczenia wchodzi również Tamara Ostrowska, na co Scy (mimo, że nie odrywa oczu od wódek nawet na sekundę) reaguje szyderczym uśmiechem pod nosem. Esmeralda nie czekając na zaproszenie, siada na fotelu dla gości, który znajduje się naprzeciwko biurka Scythera.

 

Scyther (spoglądając w końcu na Esmeraldę) Przyznaj, słodka! Czyż tu nie jest zabójczo pięknie?

 

Esmeralda Martinez (przyglądając się broniom na ścianach) Faktycznie, zabójczo pięknie i... dosyć wystrzałowo.

 

Scyther (zadowolony z siebie) EWF potrzebowało w zarządzie kogoś tak charyzmatycznego! Filipek wie, jak się podnosi pierdolone ratingi. Oo, i widzę, że przyprowadziłaś mi mojego pomocnika. (Spoglądając na Tamarę) Z tego, co pamiętam, ma spore doświadczenie w pomaganiu Scytherowi, więc teraz wróci do tego, co wychodzi jej najlepiej.

 

Tamara Ostrowska (spoglądając groźnie na Scythera) Czy to jakiś podtekst?

 

Scyther – Nadtekst.

 

Tamara Ostrowska – Słucham?

 

Scyther – Jeszcze się nasłuchasz, przyjdzie czas. I od kiedy my jesteśmy na ty, zdradziecka zdzi…

 

Esmeralda Martinez (przerywając Scytherowi) Starczy! Musimy psuć naszą rodzinną atmosferę podczas pierwszego oficjalnego spotkania w nowym biurze Honorowego Komisarza?

 

Tamara Ostrowska (spoglądając na Esmeraldę) Ależ Panienko? Mam jak najlepsze intencje, ale nie wiem, czy potrafię egzystować w jednym pomieszczeniu z kimś, kto nie potrafi okazać swojej wdzięczności za to, co dla niego uczyniłam w przeszłości!

 

Scyther (spoglądając na Esmeraldę) Co ona pierdoli w ogóle?

 

Esmeralda Martinez – Antonella twierdzi, że pomogła ci kiedyś w walce z alkoholizmem.

 

Tamara Ostrowska – Właśnie!

 

Scyther (biorąc ogromnego łyka z jednej z czterech butli wódki) Zmień zawód... (drugi wielki łyk)... nie pomogło... (trzeci wielki łyk).... szmato.

 

Tamara Ostrowska (uderzając pięścią w biurko) Mam dość! Panienko, nie będę dla niego pracować!

 

Esmeralda Martinez (zmartwionym głosem) Antonello, on i tak potrzebuje cię jedynie do podawania kieliszków i nalewania wódki…

 

Tamara Ostrowska (zszokowanym głosem) Mam być jego kelnerem?

 

Scyther (uśmiechając się pod nosem) Kelnerką, to po pierwsze. Po drugie, jak będziesz grzeczna to i pozwolę ci czasem odkurzyć dywan, ale pod jednym warunkiem! (Scy spogląda na długie, opalone nogi Tamary, która ubrana jest w krótką, niebieską spódniczkę) Odkurzasz tyłem do mnie!

 

Tamara Ostrowska – Ja się na to wszystko nie zgadzam!

 

Esmeralda Martinez – Wytrzymasz tych kilka gal...

 

Tamara Ostrowska – Cooo? Myślałam, że to tylko na dzisiaj!

 

Scyther (popijając wódkę) Dzisiaj to my się dopiero zaprzyjaźnimy, złotko.

 

Esmeralda Martinez (wstając z fotela) Więc, fotel jest twój, Antonello, a ja zostawiam was samych, żebyście doszli do jakiegoś porozumienia.

 

Esme podchodzi do drzwi i spogląda na uśmiechniętego Scythera, oraz zdenerwowaną Tamarę, po czym opuszcza biuro. Vanillah Killah otwiera jedną ze swoich szuflad, po czym wyciąga z niej spódniczkę i top w kolorze moro. Były EWF World Champion z uśmiechem na twarzy podaje ubrania Tamarze.

 

Tamara Ostrowska (ze zdziwieniem) A to co?

 

Scyther – Jeśli mamy stanowić zgrany zespół, musisz do mnie pasować, kobieto. A w tych pastelkach, pedalskich błękitach i innych wesołych kolorach wyglądasz bardziej, jak siostra Attitude’a. Ja chcę ostrej, groźnej, gotowej na pieprzoną wojnę suki, na którą mogę liczyć w każdej sytuacji i wiem, że odda za mnie pieprzone życie, kiedy oddziały wroga wezmą nas z zaskoczenia!!

 

Tamara Ostrowska – Nie wyrażam się w ten sposób, ale.... czy tobie odjebało, człowieku?

 

Scyther (popijając wódkę) Idź się przebierz, też to polubisz.

 

(Wracamy na ring.)

 

 

Ponury Grabarz – Scyther będzie dobrym komisarzem.

 

Jan Kowalski – Zapowiada się nieźle.

 

Ponury Grabarz – Dobrze, że nie ma Tony’ego. Płakałby nam tutaj nad losem Szakala.

 

Jan Kowalski – Tony jest z nim bardzo emocjonalnie związany.

 

Ponury Grabarz – Wiem o tym.

 

 

(Przenosimy się na jeden z wielu korytarzy w jekaterynburskiej hali. Widzimy tutaj Vaclava, który z ponurą miną słucha co ma mu do powiedzenia jego agent, Hae Baeguk.)

 

Hae Baeguk – Zobaczysz, spodoba ci się.

 

Vaclav – Twoje pomysły mnie ośmieszają. Nikt nie będzie traktował mnie poważnie.

 

Hae Baeguk – Nonsens. Game był Dzieckiem Komercji i wszyscy go traktowali poważnie. Ile pasów wygrał? Kim teraz jest? Vacleaux ci nie zaszkodzi, a na pewno pomoże. Skoro zyskałeś przychylność fanów sam jeden, to warto by było skierować ją na dobre tory i spotęgować.

 

Vaclav – Głupie gadanie.

 

Hae Baeguk – Wchodzimy. Nie ma czasu do stracenia.

 

Baeguk chwyta Vaclava za rękaw, otwiera jakieś drzwi i wpycha go do jakiegoś pomieszczenia. Jak się okazuje jest ono bardzo duże. Kręci się tu mnóstwo ludzi. Na specjalnych stojakach rozwieszone jest mnóstwo ubrań, w jednym z rogów urządzono miejsce w którym można wykonywać profesjonalne zdjęcia, znalazło się też miejsce na dobrze zaopatrzony barek, luksusowe kanapy, sprzęt telewizyjno-grający i małą biblioteczkę z dziełami przedwojennych, niemieckich filozofów.

 

Hae Baeguk – Witaj w świecie Vacleaux!

 

Vaclav – Co to ma być?

 

Hae Baeguk – Pozwól, że ci kogoś przedstawię. Najsłynniejszy azjatycki projektant, koreański mistrz mody, znany i rozchwytywany w Paryżu i Mediolanie. Jego najnowsza kolekcja zrobiła furorę w Hollywood. Mój serdeczny przyjaciel, a od dzisiaj twój osobisty designer, Elegance Choi!

 

Pojawia się Koreańczyk w fantazyjnej fryzurze i białej marynarce.

 

Elegance Choi – Bonjour!

 

Koreańczyk wyciąga dłoń w stronę Vaclava w dziwnym geście, ten nie wie co z tym zrobić, więc delikatnie ją ściska.

 

Elegance Choi – Lovely! Panie Vaclavie, ma pan wielki potencjał na gwiazdę. Widzę w panu wewnętrzny blask, aż bije mnie po oczach. Ohoho. Muszę założyć okulary. (Elegance Choi zakłada okulary przeciwsłoneczne)

 

Hae Baeguk – Co myślisz?

 

Elegance Choi – Świetny materiał na gwiazdę, mówię szczerze. EWF może być dumne, że ma taki talent. Toż to przyszły EWF World Champion!

 

Vaclav – Co to World title muszę się zgodzić, co do reszty, nie jestem przekonany.

 

Elegance Choi – Nonsense, będzie po prostu très bien! Czas wybrać strój.

 

Vaclav – Jaki strój?

 

Elegance Choi – Wolisz terminologię fachową? Geniale! Magnìfico! Splèndido! W takim razie czas wybrać kostium!

 

Vaclav (niezadowolony) Jest mi dobrze tak jak jest.

 

Elegance Choi – Słuchaj uważnie. Mój pseudonim to „elegance”, a więc musisz być elegancki. Nie możesz być jakimś obszczymurkiem, jak gdyby ubierał cię Velvet Lee. Myślę, że styl a’la George Clooney po epoce Ostrego Dyżuru będzie niezły.

 

Vaclav – Nie spodziewam się niczego dobrego.

 

W tym momencie otwierają się drzwi i do pomieszczenia wkracza Tony „Toster” Hogański.

 

Tony Hogański – Nie bój się niebożę, Tony ci dopomoże. Spodziewałem się, że będą problemy z moim wychowankiem. Więcej wiary! Vacleaux i do przodu.

 

(Aktualny EWF Tag Team Champion ciężko wzdycha, a my wracamy w okolice ringu.)

 

 

Ponury Grabarz – Vacleaux podbija świat! Już niedługo przebije Snakemanię!

 

Jan Kowalski – Nie wiem tylko co sam Vaclav o tym sądzi.

 

Ponury Grabarz – Wygląda na szczęśliwego?

 

Jan Kowalski – Nie powiedziałbym, ale dobra. Być może znasz się lepiej.

 

Ponury Grabarz – Vacleaux ma większy potencjał niż Snakemania. Vaclav jest po prostu lepszym wrestlerem i to wystarczy.

 

 

(Przenosimy się do najbardziej norweskiej ze wszystkich szatni. Na honorowym miejscu wisi tu portret koronacyjny króla Haralda V w skali 1:1. Widać też plakaty wszystkich najważniejszych skoczków narciarskich rodem z Norwegii, kilka sztandarów tego pięknego kraju i pamiątek z Oslo i innych ciekawych miejsc. Widzimy tu Vegarda Jacobsena, który dopiero co przybył do swojej szatni. Łatwo to wywnioskować, bo szuka czegoś namiętnie w leżącej na kanapie torbie, a nawet nie zdjął kurtki w kolorze świeżego łososia norweskiego. Norwegowie są przyzwyczajeni do zimna, więc rosyjskie chłody nie robią na nim żadnego wrażenie. Gdy Vegard był tak pogrążony w szperaniu w swej torbie realizator wychwycił lekki ruch w północno-wschodnim krańcu szatni. Zbliżenie.... to Ieshige! Pretendent do EWF Daemusin title trzymając w ręku butelkę wódki zaszedł niczego niespodziewającego się Vegarda od tyłu, po czym z wielką siłą rozbił mu butelkę na głowie. Jacobsen padł martwy.)

 

Ieshige – 10 Bottles of Vodka Match? Wygląda na to, że jest jeden do zera dla mnie.

 

Po tych słowach brutalnie kopnął Vegarda w brzuch. To raczej bolało. Na pewno trochę. Po jęku Norwega można przyjąć, że nawet więcej niż trochę. Shige usiadł na kanapie i zapalił papierosa.

 

Ieshige – Widzisz Vegard, mam z tobą problem. Dlaczego nie mogę się od ciebie uwolnić? Od kilku miesięcy uczepiłeś się mnie jak nachalna i brzydka prostytutka. Co ja ci takiego zrobiłem? Fakt, wygrałem z tobą parę razy. Ale to nic takiego, nigdy nie byłeś imponującym wrestlerem, więc nie powinno to nikogo dziwić. Masz ten twój śmieszny... (w tym momencie napluł na leżący nieopodal EWF Daemusin title) ... pas. Brawo, masz go tylko dlatego, że łaskawie podzieliłem się z tobą title shotem. Dziś stoczymy walkę, 10 Bottles of Vodka Match, mam nadzieję, że ostatnią w naszej wspólnej karierze. Może się jednak zdarzyć, że..... (uśmiecha się ironicznie) .... nie będziesz w stanie jej nawet zacząć.

 

Po tych słowach Shige wstał, podszedł do jednej ze ścian na której wisiał sztandar z flagą Norwegii. Ieshige oderwał go od ściany, podszedł do powoli dochodzącego do siebie Vegarda i zaczął go okładać drewnianym elementem, na którym zaczepiona była flaga. Na Jacobsena zaczęło spadać mnóstwo brutalnych i energiczny ciosów.

 

Ieshige (niemal krzycząc) Wiesz co? Nie mam zamiaru czekać do tej pieprzonej walki! Nic mnie ona nie obchodzi. Jeśli chcę mogę się rozprawić z tobą na ringu. Ale mogę zrobić to równie dobrze tutaj. Dla mnie to bez różnicy!

 

Shige kontynuował okładanie Jacobsena sztandarem, tak że po jakimś czasie na norweskiej fladze pojawiły się drobne ślady krwi. Gdy się uspokoił z trudem, ale jednak rozdarł flagę Norwegii.

 

Ieshige – Norwegia... hahaha... Zgodni i wierni aż do upadku Dovre? Chujowy kraj, chujowa dewiza. Mam nadzieję, że się już nie spotkamy. Zabieram pas, nie będzie ci już potrzebny. Nie, że jakoś specjalnie mi na nim zależy, ale po co się męczyć?

 

(Po tych słowach Ieshige zabrał Daemusin title i opuścił norweską szatnię. Wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – To na pewno nie było zbyt przyjemne.

 

Ponury Grabarz – Dla kogo? Jacobsena? Czy Ieshige?

 

Jan Kowalski – Myślę, że dla Jacobsena.

 

Ponury Grabarz – W EWF trzeba być twardym. To mu pomoże w jego przyszłej karierze.

 

Jan Kowalski – Jeśli zdoła dostać się dzisiaj na ring. Nie wyglądało to dobrze.

 

 

 

Aero vs Reebok

 

 

 

Z głośników uderza Jay-Z „Nigga Please” a pod FeliXtronem melduje się Reebok. Czarnoskóry przy odpowiedniej dawce cheeru dociera na ring.

Muzyka przechodzi w Candlefuse – „Fighter.” Aero spokojnie zmierza w stronę ringu, przybijając kilka piątek rozradowanym fanom.

 

Jan Kowalski – Szkoda, że Tony nie będzie mógł zobaczyć tej walki.

 

Ponury Grabarz – Zapowiada się fascynująco.

 

Jan Kowalski – Nie przesadzaj z tym optymizmem.

 

Ponury Grabarz – Nie przesadzam. To przecież klasowi i uznani wrestlerzy.

 

Jan Kowalski – Twój optymizm może zwieść fanów. Będzie im przykro jeśli walka ich zawiedzie.

 

Ponury Grabarz – Chcesz czegoś ekscytującego? Mam im przywalić z łopaty?

 

Jan Kowalski – Może lepiej nie.

 

Sędzia nakazuje uderzyć w gong, co zachęca obu zawodników do doskoczenia ku sobie i założenia obustronnego tie upu. Sprytniejszy Reebok uderza oponenta kolanem w brzuch i zakłada mu sleepera. Aero jednak nie daje łatwo za wygraną, gdyż również uderza przeciwnika w brzuch, tyle, że łokciem. Wreszcie mając taką możliwość, wyswobadza się z chwytu i bierze rozpęd odbijając się od przeciwległych lin, by z pełną prędkością szarżować na Reeboka. Czarnoskóry przeciwnik próbuje pochwycić Aero w pasie, lecz ten kontruje ten zamiar chwytając go za głowę i egzekwując wzorcowe swinging DDT! Obaj wrestlerzy leżą, lecz (co oczywiste) pierwszy podnosi się Aero, który chwyta wstającego Reeboka i wykonuje natychmiastowe snapmare throwdown, by potem kontynuować z dropkicikem w plecy siedzącego rywala. Reebok łapie się za obolały obszar, by po chwili zostać powalonym na matę i pinowanym przez Aero: 1… 2… kick out!

 

Ponury Grabarz – Niech mnie łopata świśnie!

 

Jan Kowalski – Nie mam pojęcia dlaczego się tak ekscytujesz.

 

Ponury Grabarz – Trzeba myśleć pozytywnie. Powiedz mi Janku, co ci się stało? Zwykle bronisz wrestlerów, gdy Tony ich obraża bezzasadnie, a teraz co? Sam atakujesz?

 

Jan Kowalski – To nadinterpretacja.

 

Ponury Grabarz – Próbujesz zapełnić lukę po Tony’m? To tylko chwilowe, nie martw się, Toster wróci.

 

Jan Kowalski – Po nim nie zapełniam luki.

 

Aeronauta nie rezygnuje z wzmożonej ofensywy, lecz pomaga wstać byłemu Daemushin championowi… co okazuje się błędem, gdyż ten chwyta go w pasie i wgniata w matę okazałym belt to belly suplexem! Reebokowi spodobała się nowo pozyskana przewaga, czemu daje wyraz dwoma idealnie trafionymi elbow dropami. Zadowolony z siebie afro Amerykanin chwyta Aero za nogę i przyciąga go w okolice jednego z narożników, by następnie stanąć na drugiej linie i zabawić przez chwilę zgromadzoną publiczność swoimi tauntami. Niestety, co radosne szybko się kończy, to też Reebok musiał spaść na rywala z second rope elbow dropem. Widocznie musiało mu się to spodobać, gdyż tym razem wszedł na najwyższą linę, skaczę i.... pudłuje. Aero odturlał się na bok, przez co Reebok rozbił się boleśnie na macie. Były Flying Man/Men doskakuje do lin i skacze na niego z lionsaultem, by przejść do pinu: 1…2…2,5!

 

Ponury Grabarz – Bądź sobą Janku!

 

Jan Kowalski – Przecież jestem!

 

Ponury Grabarz – Mam w łopacie zamontowaną echosondę i ona twierdzi, że nie jesteś.

 

Jan Kowalski (zdziwiony) Co takiego?

 

Ponury Grabarz – Nie wierz w każde głupstwo, które opowiadam. W GRU musimy polegać przede wszystkim na dezinformacji.

 

Niepocieszony Aero odchodzi na odległość kilku kroków, czeka aż Reebok wstanie i znów się na niego rozpędza. Tym razem jednak Reebok przewidział taką możliwość możliwość back body dropem posyła go wysoko ponad linami tuż w okolice poza ringowe! Czarnoskóry zawodnik również wychodzi za ring i natychmiast dopada ledwie żyjącego Aero i posyła go na metalowe barierki oddzielające publiczność. Już ma zamiar zrobić to ponownie, lecz sędzia nakazuje obu powrócić na ring, co dochodzi do skutku, gdyż Reebok wpycha Aero na ring i zaraz sam się tam gramoli. Wreszcie, ponownie ciągnie go ku narożnikowi, lecz tym razem zasiada na najwyższym narożniku i wciąga go na tyle wysoko, by wyskoczyć w górę i wynieść go w powietrzu do powerbomba! Ale co to, ożywiony instynktem Aero kontruję akcje w huricanranę i Reebok twardo uderza w matę! Aero kładzie rękę na swym przeciwniku, a sędzia pinuje......1.......2.....3! (Zwycięzcą jest: Aero! Awansuje on do walki o EWF Tag Team Titles)

 

Ponury Grabarz – Trochę krótka ta walka, ale zacna.

 

Jan Kowalski – Aero wygrywa i jeszcze dziś wraz z Hendrixonem dostanie szansę walki o EWF Tag Team titles.

 

Ponury Grabarz – To wielka szansa dla tych młodych wrestlerów. Mogą się pokazać w starciu z najlepszymi. Bardzo miło, że EWF prowadzi taką politykę.

 

Jan Kowalski – To zabawne, że autorem tego pomysłu był Kraven, którego w EWF już formalnie nie ma.

 

Ponury Grabarz – Jego idea okazała się silniejsza.

 

Jan Kowalski – Ładnie powiedziane. Tony pewnie rzekłby teraz coś głupiego.

 

Ponury Grabarz – Masz dość komentarza Tostera?

 

Jan Kowalski – Komentowałem już z Antonim Bryndzą, Władimirem Sharanovitzem i Shamanem, gdy zastępowali oni Tony’ego. Mimo wszystko Tony jest dobry w tym co robi. Prawdziwa gwiazda, celebrity!

 

Ponury Grabarz – Miło, że go doceniasz.

 

 

(Trafiamy do miejsca, które jest pełne uroku oraz delikatnej ekspresji z czasów hiszpańskiej wojny domowej. Mowa tu oczywiście o biurze komisarza EWF. Tutaj nic się nie zmieniło, portret generała Franco, portret Jose Antonia Primo de Rivery oraz Feliksa Castro wiszą na swoich miejscach. Co ciekawe Felipe nie usunął ze ściany portretu cara Mikołaja II, zawieszonego tutaj przez Kravena. Samego Felipe Castro widzimy siedzącego przy biurku. Wraz z nim jest tu Pan Józef, który siedzi w kącie i się nudzi.)

 

Pan Józef (śpiewa melancholijnie)Nikt nie wie jak... ogarnąć mój żal. Nikt nie wie co... przeżyłem.

 

Felipe Castro – Oj Józef, rozchmurz się. Zaśpiewaj nam coś weselszego.

 

Pan Józef (zmiana tonu)Jakże mały jest ten świat.

 

Felipe Castro – Nie! Nie! Tego nie chcę słuchać!

 

Pan Józef – Zbiorę tam cały kram kokosów sam.... tidididi, czekają bym wyciągnął dłoń. Duże małe... inne znów jak twój łeb.

 

Felipe Castro – Bardzo ładnie. Widzisz? Jak chcesz to potrafisz.

 

W tym momencie otwierają się drzwi i do biura wchodzi Ieshige.

 

Felipe Castro – Jakże to tak? Bez pukania?

 

Ieshige – Było otwarte.

 

Felipe Castro – Te drzwi nie wyglądały na otwarte.

 

Pan Józef – Potwierdzam. Były otwarte, bo wiało mi po kostkach.

 

Felipe Castro – Dobra, dobra. Bo widzę, że się tutaj sojusz tworzy. (zwraca się do Ieshige) Powiesz mi proszę, o co chodzi?

 

Ieshige – Myślę, że do mojej walki można wprowadzić dodatkowy element.

 

Felipe Castro – Ah tak? Jakiż to?

 

Ieshige – Słyszałem, że Vegard Jacobsen zaniemógł. Byłoby głupio jakby nasza walka miała się nie odbyć.

 

Pan Józef – To prawda, to obniży ratingi.

 

Felipe Castro – Nie wtrącaj się Józef. Co proponujesz?

 

Ieshige – Niech ktoś biednego Vegarda zastąpi i broni tytułu w jego imieniu. Na przykład bardzo doświadczony zawodnik, były EWF Tag Team Champion, Jobber#1.

 

Pan Józef – Zgadzam się, to bardzo utalentowany zawodnik, w EWF od samego początku. Twój ojciec bardzo go cenił.

 

Felipe Castro – Mój ojciec? Naprawdę? W sumie niewiele mnie to obchodzi. Dobrze, niech tak będzie. Jeśli Jacobsen nie pojawi się na ringu, wtedy Jobber#1 będzie bronił tytułu.

 

Ieshige zadowolony z siebie opuszcza biuro pana komisarza.

 

Pan Józef – Mądra decyzja panie komisarzu.

 

Felipe Castro – Trzymam cię tu w charakterze tymczasowego asystenta a nie doradcy. Chyba będę musiał zatrudnić jakąś...

 

Pan Józef – Limit kadr wyczerpany. Esmeralda zgarnęła wszystkie asystentki.

 

Felipe Castro – O ja nieszczęsny. Podejrzewam, że jeśli chwalisz moje decyzja to znaczy, że tak naprawdę są one dla mnie niekorzystne. Powinienem robić na odwrót.

 

Pan Józef – A co jeśli mówię to specjalnie, żeby pan zrobił na odwrót?

 

Felipe Castro – Czy Szakal wiedział o tym, że jesteś taki wygadany?

 

Drzwi znów się otwierają i tym razem w gabinecie pojawia się Scyther.

 

Scyther – Szakal i Kraven wdarli się na teren hali.

 

Józef uśmiecha się radośnie, a Castro dziwnie na niego spogląda.

 

Felipe Castro – No i co z tego?

 

Scyther – Sugeruję wysłanie GRU. Nie rozumiem dlaczego zostawiliśmy tamtą część hali niezabezpieczoną.

 

Felipe Castro – Widać Szakal przejął dowodzenie i zdecydowali się na szturm. Bardzo dobrze. Nie ma w tym dla nas żadnego problemu.

 

Scyther – Będą próbowali skontaktować się z Esmeraldą, a ona ma miękkie serce.

 

Felipe Castro – Umożliwić dostęp na 100 metrów, później obsadzić korytarz funkcjonariuszami GRU. Zabezpieczcie też wszystkie wyjścia i wejścia. Skoro dobrowolnie weszli do hali, to nie mogą z niej uciec.

 

Scyther (uśmiecha się)Brzmi dobrze.

 

Felipe Castro – Odizolujcie Józefa.

 

Pan Józef (oburzony)Co takiego?

 

Scyther – Będzie zrobione. (Scy pstryka palcami) GRU!

 

W gabinecie pojawia się kilku funkcjonariuszy GRU. Były EWF World Champion wskazuje im na Józefa, a oni wyprowadzają go z pomieszczenia. Józef próbuje protestować, ale bezskutecznie.

 

Felipe Castro – Dobrze nam się współpracuje. Mam nadzieję, że wytropisz Szakala i zajmiesz się pacyfikacją opozycji.

 

Scyther – Nie ma problemu. Zabiorę się za to tuż po mojej przemowie na ringu. Chciałbym zaprezentować mój program honorowej pracy.

 

Felipe Castro – Słyszałem, że Esmeralda pożyczyła ci asystentkę. Gdzie ona jest?

 

Scyther – Czeka za drzwiami.

 

Felipe Castro – Dlaczego nie zaprosisz jej do środka?

 

Scyther – Wstydzi się troszkę, poza tym uczę ją kultury. To trochę potrwa. Do zobaczenia później Filip.

 

(Scy opuszcza gabinet Castro. Felipe uśmiecha się do siebie, a my wracamy w okolice stanowiska naszych wspaniałych i ukochanych komentatorów.)

 

 

Ponury Grabarz – Tony nie będzie zadowolony.

 

Jan Kowalski – Czy to cię nie oburza? GRU jest wykorzystywane w taki sposób.

 

Ponury Grabarz – GRU służy przede wszystkim interesom Extreme Wrestling Federation. Ten kto kontroluje EWF ten wyznacza priorytety. Obecnie władza podzielona jest między Martinez, a Castro. Ich decyzje są dobre dla EWF. Póki pozostają przy władzy oczywiście.

 

Jan Kowalski – Co z tego? Gdzie przyzwoitość?

 

Ponury Grabarz – Obrona Szakala i Kravena byłaby przyzwoitością? Nie znam bardziej nieprzyzwoitych i nikczemnych ludzi w EWF.

 

Jan Kowalski – Wystarczy spojrzeć do historii GRU! Założone w czasach komunizmu, czyli od samego początku zdegenerowane.

 

Ponury Grabarz – To nadużycie. Zresztą ja byłem wrogiem ludu za czasów Rokossowskiego. To ja byłem zesłany na Sybir, a nie ty.

 

Jan Kowalski – Zachowujesz się jak Żydzi! Redukcja wszystkiego do Holocaustu! Reductio ad Hitlerum!

 

Ponury Grabarz – EWF oficjalnie wspiera państwo Izrael.

 

Jan Kowalski – Wiem, ja też go wspieram. To dobry kraj, potrzebny i pożyteczny.

 

 

(Przenosimy się do miejsca, w którym trwają prace nad wizerunkiem Vaclava. Były EWF FTW Champion jest obecnie ubrany w elegancki garnitur, gustowny fioletowy szal oraz świecące skórzane buty. Wszystko od najlepszych projektantów dobrane pod okiem Elegance Choi, który podziwia swe „dzieło”.)

 

Elegance Choi – Bravo! Bravissimo!

 

Tony Hogański – Vacleaux, po prostu to poczuj!

 

Vaclav – Jeśli spodziewacie się, że będę w tym paradował to się mylicie.

 

Hae Baeguk – Czegoś jednak mi tutaj brakuje. Pewnej stylizacji. Może zmiany uczesania?

 

Vaclav (oburzony)Nigdy!

 

Tony Hogański – Bogdan ma rację. Potrzeba stylizacji. Ubiór jest dobry, ale to nie wszystko. Charyzma jest, ale brak wdzięku. Trzeba to zmienić.

 

Hae Baeguk – Mam kogoś kto się tym zajmie. (odwraca się w stronę drzwi) Zapraszam!

 

Jeden z koreańskich ochroniarzy Baeguka otwiera drzwi i do pomieszczenia wchodzi kolejny Azjata. Ten ubrany jest normalnie, ale stylowo.

 

Hae Baeguk – Przed wami: Velvet Lee!

 

Elegance Choi (z furią)Velvet Lee!! Mój osobisty wróg!

 

Velvet Lee – Elegance? Ty tutaj?

 

Hae Baeguk – Vaclav potrzebuje najlepszych, a najlepsi dostępni na rynku jesteście wy dwaj.

 

Elegance Choi – Nie będę z nim współpracował!

 

Velvet Lee – Ja także!

 

Tony Hogański – Spokojnie chłopaki. Podpisaliście kontrakt, więc nie ma się co obrażać.

 

Elegance Choi – Velvet ty szumowino! Za to co zrobiłeś mi w Pekinie dwa lata temu zawiśniesz na najwyższej latarni Mediolanu!

 

Velevet Lee – Spokojnie Elegance. Zakopmy wieszak wojenny na jakiś czas. Ten młodzieniec potrzebuje naszej pomocy. (spogląda na Vaclava) Strój niezły, gdybym był jeszcze designerem wybrałbym coś podobnego. Potrzeba mu jednak stylu i dobrego smaku!

 

Elegance Choi – Ty draniu.

 

Vaclav – Muszę odpocząć. Muszę się napić!

 

Vaclav zdesperowany podchodzi do barku z alkoholami i zaczyna przeglądać różne butelki, same zachodnie perfumy w środku, których on nie lubi i za którymi nie przepada. Zrezygnowany siada na kanapie i wpatruje się pustą przestrzeń przed nim. Elegance Choi i Velvet Lee kontynuują kłótnię. W końcu Baeguk z jakąś siatką w ręku siada obok Vaclava, a samą siatkę kładzie na stoliku stojącym przed nimi.

 

Hae Baeguk – Jadłeś coś?

 

Vaclav – Oj nie ma nic do jedzenia normalnie w tej szafce, nie ma nic do jedzenia.

 

Hae Baeguk – Wszystko jest. Jest masło, jest ser, jest chleb. Wszystko dla ciebie. Trzeba było sobie wziąć.

 

Vaclav – Oj Bogdan. Bogdan to mnie chyba przeżyje. (zagląda do siatki, którą Baeguk przytargał ze sobą) Co Bogdan tu przyniósł?

 

Hae Baeguk – Wszystko. (Koreańczyk pokazuje mu jakieś produkty żywnościowe) Wszystko przyniosłem. Obiad. Wszystko.

 

Vaclav – Piwa nie było?

 

Hae Baeguk – Nie było, bo zapomniałem wziąć.

 

Vaclav – Jak tak można? W barku nie ma nic dobrego dla mnie. Nie można by tak piwa? Bogdan wie jak trudno jest żyć człowiekowi bez piwa.

 

Hae Baeguk – Ale teraz nie. Masz wszystko. Jedzenie, ubranie.

 

Vaclav – No ale piwa nie mam. Gdzie jest piwo?

 

Hae Baeguk – W tej chwili ci nie potrzeba.

 

Vaclav – Skąd Bogdan wie, potrzeba czy nie potrzeba.

 

W tym momencie podchodzi do nich Velvet Lee.

 

Velvet Lee – Strzyżenie z myciem czy bez?

 

Vaclav – Nie kurwa. To już przesada!

 

Aktualny EWF Tag Team Champion wstaje, chwyta za jakiś stolik i rzuca go o ścianę. Następnie zrywa z siebie drogą i elegancką marynarkę, po czym rozrywa równie drogę koszulę. Elegance Choi nieomal zemdlał. Vaclav podchodzi do jakichś wieszaków z ubraniami i zaczyna rzucać nimi na lewo i prawo. Następnie rozbija lampy oświetleniowe w specjalnym narożniku wydzielonym dla sesji zdjęciowych. Myśląc co by tu jeszcze rozpieprzyć nie znajduje już jednak niczego. Po dokonaniu dzieła zniszczenia wychodzi trzaskając drzwiami.

 

Velvet Lee – Nerwusiaty. (uśmiecha się) Lubię takich.

 

Tony Hogański – Mój wychowanek. Taki dziarski. Będzie następnym EWF World Champem!

 

Hae Baeguk – Bez wątpienia.

 

Elegance Choi – Poczułem potęgę Vacleaux! Irrésistible! Séduisant!

 

(Toster żegna się z Koreańczykami, po czym sam opuszcza pomieszczenie. Wracamy w rejony stanowiska komentatorskiego.)

 

 

Ponury Grabarz – Też tak uważasz?

 

Jan Kowalski – To znaczy?

 

Ponury Grabarz – Że Vaclav będzie następnym EWF World Champem?

 

Jan Kowalski – Wszystko jest możliwe. Na pewno ma spore szanse.

 

Ponury Grabarz – Mi się wydaje natomiast, że w tej chwili Tool jest groźniejszy.

 

Jan Kowalski – Trudno stwierdzić. Czas pokaże.

 

 

(W tym momencie na arenie gasną światła. Na FeliXtronie i na ekranach telewizorów pojawia się znany nam już napis „Program Wyspa 2009”. Najwyższa pora by sprawdzić co słychać u adeptów ostrego treningu na wyspach i morzach dalekiej Azji. Konkretniej na jednej wyspie i na jednym morzu, ale to tylko detal. Pada deszcz. To wręcz ulewa, a nawet sztorm. Wiatr wieje przeraźliwie, ptaki próbują latać pod wiatr, ale nie dają rady, liście z drzew spadają. Jest zimno, coraz zimniej. Znajdujemy się w drewnianej chatce, która służy za punkt zbiórek. W środku strasznie wieje, a dach wygląda na nieszczelny. Widzimy SR-Crazy’ego, który drapie się po brodzie. Obok niego stoi Karl Daniels z parasolem i ochrania go przed zaciekami. Przed jego obliczem widzimy natomiast Rusłana Smirnowa, Craiga Crawforda, The Great Barriego, SeBę, Xtreme Dragona, Dastina Tornado, Gabriela Iwanowa, Franka Deuxa oraz jednego nowicjusza, którym jest Wasylij Fiodorowicz Gromow.)

 

SR-Crazy – Chłopaki słuchajcie, bo sprawa jest poważna.

 

Słuchają.

 

SR-Crazy – Odwołuję dzisiejsze treningi.

 

Wszyscy (chórem)Hura!

 

SR-Crazy – Tu się nie ma z czego cieszyć. Nie będzie też obiadu.

 

Jęk zawodu i wyraźne odgłosy smutku oraz żalu.

 

SR-Crazy – Nasza egzystencja na Wyspie jest zagrożona. Pogoda jest generalnie mówiąc pod małpą. Będzie tylko gorzej. Wasza wspólna chatka nie prezentuje się dobrze, a wieści z Meklemburgii są wręcz dramatyczne.

 

Wasylij Fiodorowicz Gromow – Co to znaczy?

 

Gabriel Iwanow – Te nowy, nie bądź taki ciekawski.

 

The Great Barri – Spokój!

 

SR-Crazy – Chłopaki musicie dać sobie radę. Przede wszystkim trzeba zreperować chatkę. Iwanow, Deux, Gromow, SeBa wchodzą na dach, biorą narzędzia i reperują. Do dzieła!

 

Frank Deux – Ale tam wieje!

 

SR-Crazy – Za chwilę ten wiatr was stąd wywieje jeśli nie zreperujecie tego domostwa.

 

Deux, Gromow, Iwanow i SeBa próbują wybiec z chałupy.

 

SR-Crazy – Czekajcie tępaki. Ty Gromow wyglądasz mi na inteligentnego, co jest błędnego w waszym rozumowaniu?

 

Wasylij Fiodorowicz Gromow – Nie mamy narzędzi?

 

SR-Crazy – Właśnie. Wykonujecie polecenia od dupy strony. Najpierw byście się załadowali na dach, a później szukali narzędzi?

 

Gabriel Iwanow (zawstydzony)Przepraszamy.

 

SR-Crazy – Widzicie jakim dobrym mentorem jestem? Mogłem nie zwrócić wam uwagi, a później byście cierpieli. Bierzcie narzędzia i wypierdalać na dach, tylko żeby mi tu nie kapało.

 

Deux, Gromow, Iwanow i SeBa przez drzwi wychodzą na zewnątrz. Omal ich nie wywiało.

 

SR-Crazy – Smirnow, Crawford i Dastin Tornado. Wy też idziecie na zewnątrz, musicie zabić okna. Bierzcie narzędzia, deski, gwoździe, młotki i do roboty. Oto prawdziwa szkoła życia!

 

Rusłan Smirnow, Craig Crawford i Dastin Tornado biorą narzędzia i idą robić swoje.

 

The Great Barri – A my co mamy robić?

 

SR-Crazy – Karl Daniels, The Great Barri, Xtreme Dragon. Największe asy, no może poza tym ostatnim. The Great Barri, zostajesz mianowany szeryfem.

 

The Great Barri – Kim?

 

SR-Crazy – Muszę iść na zwiady, ktoś musi tu dowodzić. Ty jesteś najbardziej inteligentny.

 

The Great Barri – Czy to dlatego, że The Great Barri ma 223 cm wzrostu i waży 175 kg?

 

SR-Crazy – Dokładnie tak gamoniu. Idź sprawdź czy cię nie ma w piwnicy.

 

Barri ruszył do piwnicy.

 

SR-Crazy – Xtreme Dragon, mianuję cię szefem sztabu. Będziesz propagandzistą. Musisz przekonać resztę chłopaków, że wszystko będzie dobrze.

 

Xtreme Dragon – A nie będzie?

 

SR-Crazy – Nie, będzie chujowo mówiąc delikatnie. Swoim optymizmem musisz sprawić by uznali, że nic im nie grozi. Jasne?

 

Xtreme Dragon – Jak słońce!

 

SR-Crazy – Za mało optymistycznie.

 

Xtreme Dragon – Jak słoneczko!

 

Karl Daniels – A co ze mną?

 

SR-Crazy – Ty gotujesz, znajdź coś do jedzenia i nakarm ich. (popada w zadumę) Barri tępaku, co ty robisz? Tyle minut ci zajęło, żeby się zorientować, że tu nie ma piwnicy? Dobra chłopaki ja idę, ale wpadnę później by sprawdzić jak sobie radzicie.

 

(Great Barri próbował przebić głową drewnianą podłogę, nie udało mu się. Crazy opuszcza chatkę tylnimi drzwiami. Koniec materiału filmowego.)

 

 

Ponury Grabarz – Na Wyspie jak zawsze jakieś rozruchy.

 

Jan Kowalski – Widać, że nieciekawa sytuacja. Deszcze i wichury.

 

Ponury Grabarz – Cóż Azja, taki klimat.

 

Jan Kowalski – Tony z pewnością by się ucieszył widząc to.

 

 

(Znów jesteśmy backstage. Tym razem znajdujemy się w miejscu, które nie można określić w żaden inny sposób jak szatnia. Niczym się ona nie wyróżnia, więc łatwo zgadnąć, że nie należy ona ani do Psycho, który uwielbia wszystko co się wyróżnia, ani do Whipeda, który pewnie przerobiłby swą szatnię na styl japoński, ani do wielu innych wrestlerów, którzy lubią podkreślać swoją indywidualność. Można przyjąć, że panuje tu chaos, ale nie każdy jest w stanie to zauważyć, bo raczej chaos mentalnego niepokoju. W tych okolicznościach przyrody zauważamy Vesnę Obrenowić, a wraz z nią Crasha.)

 

Vesna Obrenowić – Witam wszystkich naszych widzów. Jest tu ze mną Crash, zwycięzca szóstej edycji Pucharu Szczęściarza. Teraz jednak twoje aspiracje są zdecydowanie większe, prawda?

 

Crash – To chyba jasne. Zdążyłem już udowodnić, że stać mnie na wiele. W krótkim czasie okazałem się lepszy od wielu łamag, które nie umiały nic osiągnąć w EWF przez kilka ostatnich miesięcy.

 

Vesna Obrenowić – Dziś więc stajesz przed szansą udowodnienia swojego talentu. Ordinary Mortal oraz Tool to nie będą łatwi przeciwnicy.

 

Crash – Od jak dawna występują oni w EWF?

 

Vesna Obrenowić – Słucham? Hmm... (waha się chwilę) .... Tool chyba od 2002 roku, a Mortal pojawił się tu około 2004, wprawdzie w innym wcieleniu, ale zawsze.

 

Crash – Są w EWF od dawna, a nie umieją się przebić do ścisłej czołówki. Tool fakt, słyszałem, że był EWF World Champem. Przez chwilę. Czy w tej chwili jest tym mistrzem? Raczej nie. Mortal? On przecież nic nie wygrał do tej pory.

 

Vesna Obrenowić – Co to znaczy?

 

Crash – Że nie mam się czego bać. Czasy się zmieniły, nie ma już wielkiej przepaści między najlepszymi. Kto jeszcze rok temu słyszał o Nasie Jazzowskim czy Scotty’m Whipedzie? Nikt. To tylko pokazuje, że w EWF łatwo zrobić w tej chwili karierę. Wystarczy być dobrym i pewnym siebie.

 

Vesna Obrenowić – I ty taki jesteś?

 

Crash – Nie mam innego wyjścia. Jestem skazany na sukces.

 

Vesna Obrenowić – Krążą plotki, że być może Mortal nie pojawi się dziś na ringu. Podobno nikt go nie widział. Czy walka 1 vs 1 z Toolem zmienia obraz rzeczy?

 

Crash – Z przyjemnością udowodnię Toolowi i wszystkim, że nie należy lekceważyć wrestlerów młodszych stażem. Ignorancja może ich wiele kosztować.

 

Vesna Obrenowić – Dziękuję za tych kilka miłych i uprzejmych słów.

 

(Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Crash wygląda na pewno siebie. Cóż, jest utalentowany.

 

Ponury Grabarz – Wielu tu takich mieliśmy. Czas i ring zweryfikują jego aspiracje. Na razie wygrał tylko Puchar Szczęściarza.

 

Jan Kowalski – Bardzo prestiżowe trofeum.

 

Tony Hogański (zakładając słuchawki) Puchar Szczęściarza? Trofeum na pewno równorzędne prestiżem z tytułem mistrza Polski w bierkach pod wodą.

 

Jan Kowalski – Tony wróciłeś! Jak miło! Widzę też, że cudne masz dzisiaj poczucie humoru.

 

Tony Hogański (zakłada futrzastą czapkę i hollywoodzkie okulary) Ja sam jestem cudny! (do tego uśmiecha się wdzięcznie)

 

Jan Kowalski – Cudny jak cudny, ale czas na walkę o EWF Daemusin title.

 

Tony Hogański – Yeah! Pas króla Daemusina! Mój ulubiony!

 

Ponury Grabarz – Co było takiego fajnego w królu Daemusinie?

 

Jan Kowalski (klepie Grabarza w ramię) Nie! Proszę! Bo on jeszcze zacznie opowiadać historię Korei od początku, a już tak daleko zaszliśmy. Obejrzyj sobie archiwalne gale to poznasz historię tego wspaniałego monarchy.

 

Tony Hogański (uśmiechnięty) Najwspanialszego monarchy!

 

Ponury Grabarz – Z chęcią bym posłuchał, ale czas już na mnie. Mam swoje obowiązki mimo, że dzisiaj nie dowodzę bezpośrednio GRU. (Grabarz zdejmuje słuchawki i odchodzi.)

 

Tony Hogański – Dobry z niego Ponurak.

 

Jan Kowalski – Miło, że wpadł.

 

 

 

EWF Daemusin Championship:

10 Bottles of Vodka Match:

Ieshige vs Vegard Jacobsen (c)

 

 

 

Z głośników uderza Die, Die my Darling - Metallica przemieszane z heel heatem, który nasila się w momencie gdy na rampie pojawia się człowiek w czarnej masce, płaszczu, włosach i pięknych czarnych oczach – Ieshige. Na jego ramieniu spoczywa przywłaszczony EWF Daemusin title, a w swej ręce trzyma kosz na śmieci. Shige ignorując publiczność szybkim krokiem udaje się na ring gdzie czeka Lech Grudziński.

 

Tony Hogański – Gdzie Jacobsen?

 

Jan Kowalski – Dostałem informację, że lekarze zajęli się nim, ale dokładnie nie wiadomo czy uda mu się stoczyć walkę.

 

Tony Hogański – Biedaczek. Czyli co? Będziemy oglądać Jobbera#1 w akcji? Uwielbiam ten jego kunszt.

 

Jan Kowalski – Raport o stanie zdrowia Vegarda otrzymałem jakiś czas temu. Możliwe, że już wydobrzał.

 

Shige kładzie pojemnik na środku ringu, przy każdym z narożników widzimy przyczepione butelki z wódką w liczbie po 2. Pozostałe dwie flaszki stoją na stoliku komentatorskim. Muzyka Shige milknie, wrestler prosi o mikrofon.

 

Ieshige – Vegard, ty tchórzliwy norweski psie wiesz co to jest? Tak, to jest śmietnik, zajebisty jesteś, znasz podstawowe przedmioty. Możesz powoli przejść na układanie klocków lego. W każdym razie, zabrałem dziś ze sobą kilka przedmiotów, które są dla ciebie artefaktami.

 

Ieshige przewraca pojemnik z którego wypadają figurki norweskich skoczków narciarskich, mała makieta skoczni w Oslo i plakat głównego zainteresowanego.

 

Ieshige – Czegoś tu brakuje, hmm...

 

Myśli chwilę, po czym schodzi z ringu, skąd wyciąga flagę Norwegii i butelkę z jakąś cieczą.

 

Ieshige – Świetnie, zapomniałem o tym czerwonym śmieciu. Jak widzisz mam przy sobie wszystko czym jesteś, czyli ckliwe bzdety na które każdy rozumny człowiek reaguje śmiechem. Dzisiaj jest taki miły dzień, dzień w którym nastąpi utylizacja syfu takiego jakim sam jesteś.

 

Pretendent do EWF Daemusin title wrzuca wszystkie przedmioty do kubła, następnie oblewa tajemniczą cieczą flagę, po czym podpala przedmiot i wrzuca do środka. Publiczność rzecz jasna wytwarza heel heat, bo to mili ludzie i nie lubią takich sytuacji. Po kilku chwilach płomień gaśnie, Shige odwraca kubeł na którym widzimy zapisany wyraz za pomocą kanji "shi" [śmierć]

 

Ieshige – Dokładnie tak jak widzisz, śmieć dziś spłonie, nie bądź hipokrytą, już za kilka minut poleję cię tą wódką a potem podpale, bo marność musi zdechnąć... Oczywiście jeśli zdołasz pojawić się na ringu, bo jeśli nie... to cóż... zastąpi cię wielka gwiazda czyli Jobber#1. Poziom chyba ten sam, więc nie ma obaw. Godnie będzie reprezentował ten twój żałosny kraj. Jestem tego pewien. Poczekajmy jednak chwilę, może się uda...

 

Wszyscy czekają, ale nic się nie dzieje. Trwa to jakiś czas, minutę albo i dwie.

 

Ieshige – Cóż. Biedny Vegard, bardzo biedny. Nie udało się, trudno. Naprawdę dobrze ci życzyłem.

 

Zaczyna grać „Jobbować każdy może”, Ieshige uśmiecha się pod nosem. Ale nagle muzyka po zaledwie kilku sekundach ucicha, a po krótkiej chwili rozbrzmiewa Nightwish - Over The Hills and Far Away, a spod FeliXtronu wyłania się ostatnia nadzieja norweskiego wrestlingu - Vegard Jacobsen, idzie on na ring bardzo wolnym krokiem, wrestler jest wyraźnie poobijany. Na jego ciele możemy zauważyć bandaż, wrestler w końcu dociera na ring.

 

Jan Kowalski – Vegard jednak dotarł na ring.

 

Tony Hogański – Nie wygląda najlepiej.

 

Jan Kowalski – Plan Ieshige chyba zawiódł.

 

Tony Hogański – Raczej jego pierwszy etap. To prawda, Jacobsen jest na ringu, ale jak długo tu przetrwa?

 

Jan Kowalski – W sumie masz trochę racji. Sytuacja nie wygląda dla niego zbyt ciekawie.

 

Tony Hogański – Rzekłbym nawet, że chujoburo.

 

Jan Kowalski – Co takiego?

 

Tony Hogański – Nie chujowo, nie buro, a chujoburo. Tak pośrednio.

 

Jan Kowalski – To ciekawe.

 

Tony Hogański – Ha! Tworzę nowe słowa! Jestem wspaniały!

 

Sędzia sprawdza stan zdrowia aktualnego EWF Daemusin Champa, a po krótkiej chwili nakazuje uderzyć w gong. Dochodzi do zwarcia ale po chwili panowie odpuszczają ucisk, Shige krzyczy coś do Jacobsena. Znów dochodzi do zwarcia, Jacobsen zakłada błyskawicznie headlocka, po czym przerzuca przez biodro Ieshige. Wrestlerzy zaczynają się szarpać w parterze, Shige skutecznie się wydostaje, oponenci wstają. Shige i Vegard krążą po ringu, Jacobsen pokazuje publiczności, że potrzebuje wsparcia. (Vegard! Vegard! Vegard!) Młody Norweg pocieszony dopingiem z furią atakuje Ieshige, ale ten go błyskawicznie odpycha, Jacobsen nie poprzestaje, dochodzi do zwarcia, Jacobsen przerzuca oponenta, Shige wstaje, ale Norweg kopie przeciwnika w brzuch po czym zakłada dzwignię na rękę. Shige próbuje się uwolnić, w końcu uderza przeciwnika łokciem w twarz. Vegard nie jest zbytnio zamroczony, odbija się od lin, rozpędzony próbuje wykonać splash, ale Shige łapie oponenta i wykonuje fallaway slam. Vegard wstaje, Shige biegnie ku niemu, ale Jacobsen wykonuje arm drag. Norweg próbuje założyc jakąś dźwignie na nogi ale zostaje odepchnięty nogami.

 

Tony Hogański – Wracając do tematu lemurów.

 

Jan Kowalski (chwyta się za głowę) Co?! Znowu?

 

Tony Hogański – W czasie jednej z moich podróży dookoła świata natknąłem się na bardzo groźnego lemura. Był tak wojowniczy, że nieomal straciłem oko, a on sam zabił mojego wielbłąda.

 

Jan Kowalski – Skąd wielbłądy na Madagaskarze?

 

Tony Hogański – Z importu.

 

Jan Kowalski – Co tym lemurem?

 

Tony Hogański – Walczyliśmy trzy dni i dwie noce. Bez przerwy, tylko on i ja na dachu świata madagaskarskiego. Była to wielka bitwa, tamtejsze plemiona śpiewają dziś o niej pieśni.

 

Jan Kowalski – Kto wygrał?

 

Tony Hogański – Remis, ale lemur wycofał się na drzewo.

 

Wrestlerzy bardzo szybko wstają. Vegard wykonuje kopnięcie w klatkę piersiową Shige, ale ten chwyta nogę oponenta i podcina swego adwersarza. Shige łapie za nogi Norwega ale tym razem to on kontruje dźwignię odpychając Shige. Wrestlerzy wstają. Ieshige wygląda na zdenerwowanego swą nieskutecznością. Dochodzi do agresywnego zwarcia, Vegard zdobywa przewagę zakładając headlocka, Shige atakuje łokciem brzuch oponenta, uścisk słabnie, Norweg w końcu odpuszcza dźwignię, Shige odbija się od lin, i powala Norwega shoulderblockiem, Vegard leży, lecz obserwuje oponenta. Shige odbija się od lin, Vegard szybko pada pod nogi oponenta, Shige przeskakuje nad przeciwnikiem, obija się od lin po raz kolejny... Vegard wstaje, Shige stara się zaatakować lariatem, ale Vegard nad nim przeskakuje więc Shige znów odbija się od lin. Vegard przy kolejnym spotkaniu znów stara się przeskoczyć nad przeciwnikiem, ale Shige zatrzymuje się przed nim, gdy Vegard dotyka podłoża ten atakuje Norwega lariatem. Shige w końcu osiąga przewagę, podchodzi do jednego z narożników zabiera 2 butelki wódki. Vegard powoli wstaje ale Shige rozbija obie butelki na głowie oponenta całkowicie go ogłuszając. Shige przechodzi do pinu...1...2...kick out. Vegard leży martwo, Shige podnosi przeciwnika, próbuje wynieść aby wykonać swój finisher, ale Norweg instynktownie zaczyna się wyrywac w efekcie Shige traci kontrole nad przeciwnikiem, a obecny posiadacz pasa Daemusin wykonuje roll up...1...2...kick out.

 

Tony Hogański – Przypadkiem mam ze sobą zdjęcie. Popatrz.

 

Jan Kowalski (spogląda na zdjęcie)Prawdziwa bestia. (zdjęcie znajduje się o TUTAJ)

 

Tony Hogański – Jego imię było jeszcze bardziej przerażające.

 

Jan Kowalski – Czy jestem gotowy by je poznać?

 

Tony Hogański – Uwaga! Ramanantsoa Ratsirahonana!

 

Jan Kowalski – Straszne. Skąd taki pseudonim?

 

Tony Hogański – Na cześć dwóch wybitnych prezydentów Madagaskaru. Ten lemur był wyjątkowym patriotą.

 

Shige jest zaskoczony takim rozwojem sprawy, spogląda na śedziego, w tym czasie Vegard ucieka w strone narożnika. Shige przestaje dyskutować z arbitrem, atakuje Vegarda, ale ten rozbija na jego głowie butelkę wódki. Vegard powoli wstaje, zabiera druga butelkę, kładzie płasko na ringu i wykonuje DDT tak, że głowa Shige rozbija czwartą z butelek. Próba pinu...1...2...Shige wybija. Vegard podnosi oponenta zaczyna kopać Shige gdzie tylko może, w końcu Ieshige słabnie, Vegard wykonuje irish whip do narożnika, podchodzi bliżej składa ręce Ieshige na krzyż, miedzy kończyny wciska 2 butelki wódki, następne dwie między liny. Vegard wycofuje się do przeciwległego narożnika, po czym z impetem atakuje twarz Shige dropkickiem, dwie z 4 butelek ulegają rozbiciu. Z Ciała Shige zaczyna cieknąc krew. Vegard zabiera nierozbite butelki, ustawia je na wysokości klatki piersiowej przeciwnika, wykonuje rozbieg i z impetem kopie oponenta. Wszędzie widać krew i cieknącą wódkę. Shige pada martwo. Vegard spycha oponenta z ringu. Shige zaczyna czołgac się ostatkiem sił za ringiem, Vegard wykonuje rozbieg ale w ostatniej fazie się zatrzymuje. Norweg wyraznie czeka aż przeciwnik wstaje. Shige wspierając się o stół komentatorski wstaje, przy okazji zabierając jedna z butelek wódki ze stołu. Vegard kolejny raz wykonuje rozbieg, atakuje za pomoca suicide dive, ale w momencie spotkania z Shige ten drugi atakuje Norwega chmura wódki, która chwilę wcześniej nabrał do ust. (EWF! EWF! EWF!)

 

Jan Kowalski – Tony! Zapomniałeś o Wielkim Królu Daemusinie!

 

Tony Hogański (chwyta się z rozpaczy za głowę) O kurwa!

 

Jan Kowalski – Nie rozpaczaj.

 

Tony Hogański – Jak mogłem? Toż to zdrada! Hańba na mnie na dziecko moje! Duchy Goguryeo mi tego nie wybaczą!

 

Jan Kowalski – Nie będzie tak źle.

 

Tony Hogański – Zbłądziłem. Muszę wystarać się w TVP o program edukacyjny na temat króla Daemusina. W ten sposób się zrehabilituje.

 

Pretendent do EWF Daemusin title pada martwo, Vegard podobnie. Wrestlerzy powoli wracają na ring, Shige, czego nie widać na pierwszy rzut oka, w swej ręce wciąż trzyma otwarta butelkę wódki, Vegard zabrał ostatnią która nie została jeszcze otwarta. Przeciwnicy są już na ringu, Shige stara się zaatakować butelką ale Vegard robi unik. Shige zdenerwowany próbuje zaatakować, jednak Vegard nie robi żadnego ruchu. Zamiast tego rzuca w stronę Shige ostatnią butelkę wódki, ten ją łapie, a Norweg potężnie przypierdala Superkick na Ieshige rozbijając ostatnią butelkę. Vegard nie próżnuje zakłada Wings of Seagull [Cattle Mutilation] Shige skrajnie wycieńczony stara się dotrzeć do lin, lecz nie ma tyle siły. Trwa to jeszcze kilka chwil, ale po jakimś czasie cierpienia i bólu zaczyna w końcu klepać w ring! (Zwycięzcą i nadal EWF Daemusin Champem jest: Vegard Jacobsen!)

 

Jan Kowalski – Jednak! Brawo! Brawo! Jacobsen broni swój pas!

 

Tony Hogański – Muszę przyznać, że w niezłym stylu.

 

Jan Kowalski – Wydawało się, że stał na przegranej pozycji, a jednak. EWF potrafi jeszcze zaskakiwać.

 

Tony Hogański – Odkąd brak mistrza Szakala dzieje się to coraz rzadziej. Tylko on miał ten zmysł i te genialne pomysły.

 

Jan Kowalski – Tak, Tony, jak zawsze masz rację... ale trzeba przyznać, że nie jest jeszcze tak źle.

 

Tony Hogański – Od kiedy do EWF pasuje sformułowanie „tak źle”? Powinno być lepiej, zawsze najlepiej. Do tego powinniśmy dążyć. Bylejakość nas nie interesuje. To domena innych federacji jakie pojawiały się i znikały w Polsce.

 

Jan Kowalski – Już ci lepiej?

 

Tony Hogański (uderza się w pierś) Grzeszny jestem. Zapomniałem o królu Daemusinie i historii jego kraju. Klęska. Zawiodłem.

 

 

(Trafiamy na zaplecze. Zauważamy tutaj Nasa Jazzowskiego, który promienieje szczęściem. Znajdujemy się nieopodal jego szatni, być może dlatego jest taki radosny. Zawodnik przemierza kilka metrów, po czym wyjmuje z kieszeni klucz i otwiera znajdujące się obok niego drzwi. Szybki zjazd za Nasem i jesteśmy w szatni. Jazzowski rzuca w kąt torbę. Po chwili wzrok aktualnego EWF Tag Team Champa przykuwa tajemnicza paczka leżąca na ławce. Nas szybkimi, energicznymi ruchami rozpakowuje paczkę i wyjmuje z niej czarną koszulkę, oraz plik banknotów, a dokładniej dolarów z zaznaczonymi twarzami prezydentów. Szybko rozkłada koszulkę na stole - na froncie ma nadruk z dwoma czerwonymi literami - DP , z tyłu zaś tajemnicze logo – coś na kształt masek.

 

Nas Jazzowski – Ładna. Twarzowa nawet.... ale nie w moim stylu. Oddam Vaclavowi może. Ucieszy się, ostatnio taki przygaszony chodzi.

 

Słychać pukanie do drzwi, a po krótkiej chwili pojawia się Mariusz Max Kolanko.

 

Mariusz Max Kolanko – Można na słówko?

 

Nas Jazzowski (zawiedziony) Vesny nie było? Nawet Ulryki?

 

Mariusz Max Kolanko – Nie.

 

Nas Jazzowski – Pech. Tylko szybko, bo dopiero co przyjechałem.

 

Mariusz Max Kolanko – Dzisiejsza walka o EWF Tag Team titles.

 

Nas Jazzowski – Doceniam dyrektywy Kravena, chęć pomocy młodzieży, ale to chyba nie czas i miejsce na taką promocję. Są ważniejsze walki jakie mogłyby wypełnić ten, zmarnowany moim zdaniem, czas antenowy.

 

Mariusz Max Kolanko – Na przykład jakie?

 

Nas Jazzowski – Walka o EWF World title na przykład. Psycho musi wreszcie bronić mistrzowskiego tytułu, ale nie. On ucieka, waha się, robi wszystko by do takiej walki nie doszło. Wiesz dlaczego?

 

Mariusz Max Kolanko – Dlaczego?

 

Nas Jazzowski – On się zwyczajnie boi. To strach sprawia, że za tą jego śmieszną maską nie ma już uśmiechu. Psycho wie, że szanse na obronę World title nie są zbyt wysokie. Na setnej Wrestlepaloozie udało mu się zwyciężyć, to prawda, ale było to zwycięstwo szczęśliwe. Nawet bardzo szczęśliwe. Czy tego szczęścia może mu starczyć na dłużej? Nie sądzę. Nic dwa razy się nie zdarza. Dlatego Psycho będzie za wszelką cenę unikał tej walki. Kto wie może już dzisiaj ogłosi, że chce zdobyć Tag Team titles? Zrobi wszystko by oddalić obronę mistrzostwa świata. To jego strategia. Tchórzliwa jak całe jego życie.

 

(Max dziękuje za wywiad, bo Nas ma swoje sprawy do załatwienia, a poczciwy Mariusz nie chce mu w niczym przeszkadzać. Na tym kończymy i wracamy do naszych komentatorów.)

 

 

Jak Kowalski – Nas Jazzowski. Pojawia się jak straż miejska - spod ziemi.

 

Tony Hogański – Oni przynajmniej mają ładne wdzianka.

 

Jan Kowalski – Teraz przynajmniej też się dorobił nowego uniformu.

 

Tony Hogański – Popatrz jacy ci ludzie są mili. Przysyłają mu prezenty, doceniają jego kunszt i talent. To wspaniałe wręcz. Gdyby nie obraził mnie jakiś czas temu to może nawet bym się wzruszył.

 

Jan Kowalski – Przebacz mu.

 

Tony Hogański – Niech mnie przeprosi.

 

 

(Na ekranach pojawia się napis „Wydarzyło się wcześniej”. Znajdujemy się na parkingu, jest tu rzecz jasna mroźno, chłodno i wszędzie wokół pełno śniegu. Zauważamy Kravena oraz Szakala, który zbliżają się w stronę jednego z bocznych wejść do hali.)

 

Kraven – Widzę jednego funkcjonariusza GRU.

 

Szakal (drapiąc się kijem po głowie) To nie będzie kurwa problem.

 

Łysy zakasał rękawy swego futra i dotarł do wejścia. Tutaj doszło do konfrontacji z funkcjonariuszem GRU.

 

Funkcjonariusz GRU – Kto tam?!

 

Szakal – Honorowy komisarz EWF Corporation.

 

Funkcjonariusz GRU – Pan Scyther? Ależ pan wyłysiał! Jakaś choroba?

 

Szakal – Co za a kretyn. Tak to ja, Scyther, Brudny Harry Potter tego biznesu. Mogę wejść?

 

Funkcjonariusz GRU – A z kim pan tu przyszedł?

 

Szakal (spogląda na Kravena)EWF World Champa nie poznajesz? To Psycho! (szeptem do Kravena) Zacznij się gibać jak Psycho.

 

Kraven – To znaczy jak?

 

Szakal – Nie wiem. Poruszaj energicznie rękoma. I nogi bardziej ugięte.

 

Funkcjonariusz GRU – Ah tak. Czy on przypadkiem nie nosił maski?

 

Kraven – Przeziębiłem się w niej.... yo!

 

Funkcjonariusz GRU – To Snake?

 

Szakal – Ja pierdolę! Co za kretyn! Kto cię tu zatrudnił? Czy EWF naprawdę nie może kurwa brać fachowców na etat, którzy znają się na swojej robocie. A nie kurwa, zapomniałem. Ja byłem największym fachowcem i mnie zwolnili. Paprotka była największą paprotką i ją też zwolnili. Ale ja to wszystko naprawię.

 

W tym właśnie momencie Łysy z całej siły przypieprzył kijem funkcjonariuszowi GRU. Ten padł na ziemię, a Szakal poprawił mu jeszcze kilkoma uderzeniami po plecach.

 

Kraven – Nie można było tak od razu?

 

Szakal – Moje łyse serce jest bardzo miękkie i pełne dobroci. Chciałem dać mu szansę. (maca się po łysinie) Nie widziałeś gdzieś mojej czapki?

 

Kraven – Nie.

 

(Kraven oraz Szakal wchodzą na teren hali, a my wracamy do naszych komentatorów.)

 

 

Tony Hogański – Jest mistrz! Brawo mistrzu!

 

Jan Kowalski – To musi być jakiś podstęp. Twój mistrz powinien uważać.

 

Tony Hogański – Wszystko będzie dobrze.

 

Jan Kowalski – Jesteś pewien?

 

Tony Hogański – Mój dziewiąty zmysł Tostera mi to podpowiada. Nie będzie problemu. Szakal i Kraven wrócą wkrótce do EWF na należne im miejsce i wszyscy będziemy szczęśliwi.

 

Jan Kowalski – Nie wiem tylko czy Felipe Castro to zaakceptuje.

 

Tony Hogański – A co on ma do gadania? Na kolana przed mistrzem Szakalem! (Toster wyciąga łysy szalik z wizerunkiem łysego Szakala i zaczyna nim machać w powietrzu) Forza Szakal!

 

 

(Trafiamy na zaplecze tak jak zwykle to robimy w przerwach między walkami. Cóż ciekawego się tu teraz dzieje? Chyba nic. A nie! Jednak zauważamy Aero, który z radością i wewnętrzną radością stoi nieopodal słynnego Automatu z Felkocolą. W jego rękach widzimy puszkę tego słynnego napoju. Widać mu smakuje. Po chwili w kadr kamery wchodzi Ulryka Rothschild, która nie wiadomo co ma zamiar zrobić. Ulryka zauważa Aero i postanawia, ku jego zaskoczeniu, podejść do niego.)

 

Ulryka Rothschild – O! Doszły mnie słuchy, że przyjąłeś jakiś zajebisty pseudonim.

 

Aero (zdziwiony)Tak... jestem Aero.

 

Ulryka Rothschild – Piękny. Pozwól, że ci pogratuluję.

 

Ulrike ściska dłoń dawnego Flying Mana, a czyniąc to z jakiegoś elementu jej gustownego odzienia wypada paczka papierosów. Aero szarmancko podnosi i oddaje zgubę właścicielce.

 

Ulryka Rothschild – Mogę zapalić? (nie czekając na odpowiedź zapala papierosa)

 

Aero – Palenie szkodzi.

 

Ulryka Rothschild – Co z tego? Na coś trzeba umrzeć.

 

Aero – Bardzo szkodzi.

 

Ulryka Rothschild – Nie przynudzaj. Jesteśmy w Rosji. Za takie nudziarstwo możesz tu dostać w łeb, albo gorzej. Uważaj więc.

 

Aero – Będę. Dziękuję za radę.

 

Ulryka Rothschild (opiera się plecami o ścianę)Słyszałam, że wygrałeś swoją walkę. Gratuluję kolejny raz. Tym razem bez uścisków, żebyś się nie rozochocił. Nawet masz szansę wygrać pasy Tag Team!

 

Aero – Tak. Dam z siebie wszystko.

 

Ulryka Rothschild – Nie wątpię. Jazzowski i Vaclav na pewno to docenią. To mili ludzie w pewien sposób. Charakterystyczni. Ty też jesteś oryginalny, masz ciekawe łuki brwiowe.

 

Aero – Naprawdę?

 

Ulryka Rothschild – Nie. (zamyśliła się) Twoim partnerem będzie Hendrixon. To też oryginalny typ. Znacie się chyba nieźle, co?

 

Aero – Nie przepadamy za sobą.

 

Ulryka Rothschild – No cóż. Trudno, będziesz musiał jakoś z tym żyć. Masz talent, na pewno sobie poradzisz.

 

Aero – Zamierzam wygrać walkę, zaskoczyć wszystkich w Extreme Wrestling Federation i zostać EWF Tag Team Champem.

 

Ulryka Rothschild (rozbawiona)Bardzo dobrze. Świetna postawa. W EWF nie takie rzeczy się zdarzały, więc nie widzę problemu.

 

Aero – Jestem przygotowany na wszystko. Przyznaję, że przeciwnicy są lepsi, ale ja przecież nie jestem początkującym słabeuszem. Wiem jak EWF funkcjonuje, zebrałem cenne doświadczenie. Czas by wreszcie coś osiągnąć.

 

Ulryka Rothschild – Moja rada: szanuj się.

 

(Po tych słowach Ulrike odchodzi, Aero zostaje z puszką Felkocoli w ręku, a realizator przenosi nas w okolicę ringu, gdzie komentatorzy nie mogą się już doczekać by zabrać głos.)

 

 

Tony Hogański – Flying Man brzmiało lepiej niż Aero. Fakt były problemy z liczbą pojedynczą i mnogą, ale później było już z górki na pazurki. A teraz co?

 

Jan Kowalski – No co?

 

Tony Hogański – Mam ochotę jeść czekoladę słysząc pseudonim Aero!

 

Jan Kowalski – Musisz to zwalczyć.

 

Tony Hogański – Nie lubię zwalczać swoich pierwotnych instynktów. Skoczysz do kafeterii po czekoladę?

 

Jan Kowalski – Nie.

 

Tony Hogański – Wiedziałem, że jesteś obdartusem.

 

 

Radosny dialog Hogańskiego i Kowalskiego zostaje przerwany, bowiem na arenie uderza Lil’ Kim feat. Mr. Cheeks - The Jump Off! Publiczność jest lekko zdezorientowana,  gdyż nie ma pojęcia, czyja to muzyka (Zresztą, ktokolwiek w Rosji zna theme kogoś innego, niż Kraven?) Po chwili jednak oczom wszystkich ukazuje się Tamara Ostrowska! Osobista asystentka (lub kelnerka, jak kto woli) Scythera jest ubrana w krótką spódniczkę moro, oraz top, również w kolorach moro. Tamara nie wygląda na zbytnio zadowoloną z faktu, że Honorowy Komisarz zrobił z niej kobietę-żołnierza. Antonella wchodzi na ring przy akompaniamencie muzyki, którą zapewne przydzielił jej Brudny Harry, po czym bierze do ręki mikrofon. Muzyka cichnie, a asystentka Scythera wyciąga zza biustu małą karteczkę, z której zaczyna czytać.

 

Tamara Ostrowska – Witam serdecznie wszystkich fanów zgromadzonych na dzisiejszej Wrestlepaloozie! Mam.... (chwila pauzy) przyjemność, oraz.... (kolejna pauza) zaszczyt.....  przedstawić wszystkim nowego Honorowego Komisarza EWF, byłego EWF FTW Championa oraz EWF World Championa! Jedynego wrestlera w historii federacji, który posiadał 2 najważniejsze tytuły w tym samym czasie! Przedstawiam Państwu Najlepszego Wrestlera 2009 Roku oraz postać, która dołączyła do elitarnej grupy ludzi, jaką jest zarząd EWF Corporation! Przed Wami Honorowy Komisarz – Scyther!!

 

W tym momencie na hali uderza La Coka Nostra – Bloody Sunday. Uruchomione zostają również wszelkie efekty świetlne, które zazwyczaj towarzyszą Ruthlessowi przy jego wyjściu na ring. Po chwili na arenie pojawia się Brudny Harry z szerokim uśmiechem na twarzy. Scyther robi kilka kroków i podnosi prawą rękę do góry, co powoduje wystrzał kilkudziesięciu pirotechnicznych bajerów, które rozświetlają na kilka sekund całą halę. Vanillah Killah dochodzi wolnym krokiem do ringu, po czym oczywiście na niego wchodzi i przejmuje mikrofon od Tamary, puszczając jej oko. Muzyka cichnie.

 

Scyther – Rosja! (głośny cheer!) Piękna, biała Rosja! (jeszcze głośniejszy cheer!) Rosja... Rosja jest.... jak tanie wino. Kiedy już je posmakujesz, chcesz o tym jak najszybciej zapomnieć!! (ogromny heel heat) Szczerze mówiąc, nawet w Poznaniu podobało mi się bardziej (w tym momencie kilku fanów krzyczy głośno: Juuupiiter!) Ale nie jestem tu po to, żeby rozmawiać o tym mroźnym zadupiu. Stoję na tym ringu w jednym, konkretnym celu. Chcę przekazać każdemu skurwielowi, który kryje się tam, za kulisami, że w mieście jest nowy szeryf! Od dzisiejszego dnia, każdy jest na pieprzonym celowniku i tylko od niego zależy, czy zarobi jebaną kulę między oczy, comprende? Każdy pieprzony wrestler EWF, niezależnie od swojej rangi czy ilości posiadanych tytułów będzie monitorowany i bacznie obserwowany, jak pieprzony królik w laboratorium doświadczalnym.

 

Brudny Harry przerywa na chwilę przemowę, by wyjąć z kieszeni swoją whiskey. Scy odkręca butelkę i bierze sporego łyka, po czym kontynuuje.

 

Scyther – Są oczywiście wyjątki. Niektórzy od teraz będą mieli tu jak w niebie.... inni będą marzyć, by trafić do pieprzonego piekła, bo to, co ich tu spotka będzie gorsze, niż przypalanie ich pierdolonych dup na obrotowym grillu przez 2 dni! Wy nazwiecie to stronniczością, ja wojenną sprawiedliwością! Nikt w EWF nawet nie ma prawa puścić bąka bez mojej wiedzy. Mam nadzieję, że to jasna, przejrzysta i krystalicznie czysta, niczym moje whiskey wiadomość! Właściwie, to nie mam nic więcej do powiedzenia. Przekaz jest prosty. Jeśli kiedykolwiek w przeszłości chociaż pomyślałeś o tym, by nadepnąć Brudnemu Harry’emu na odcisk, zacznij oglądać się za siebie, przed siebie, pod siebie i nad siebie, bo mogę pojawić się gdzie tylko chcę, kiedy tylko chcę i na tak długo, jak chcę.... a kiedy już mnie zobaczysz, miej nadzieję, że przyszedłem po kogoś innego. W innym wypadku, zacznij się kurwa modlić, jeśli wierzysz w niebo i piekło, może trafisz do nieba, jeśli ktoś zdąży cię wysłuchać! Dziękuję za uwagę. To wszystko.

 

Na hali uderza La Coka Nostra – Bloody Sunday, a Scyther, po jeszcze jednym łyku whiskey opuszcza arenę wraz z Tamarą.

 

Tony Hogański – Bardzo dobry, jasny i klarowny program.

 

Jan Kowalski – Co? Wspierasz Scythera? Przecież to on zastąpił Szakala! Zajął jego miejsce!

 

Tony Hogański – Janku. Ty czegoś nie rozumiesz. Cieszę się, że ktoś godziwy zajął tymczasowo miejsce mistrza. To nie Scy jest odpowiedzialny za cierpienia i prześladowania jakim teraz mistrz jest poddawany.

 

Jan Kowalski – Zaskakujesz mnie, że umiesz spojrzeć na sprawę tak obiektywnie.

 

Tony Hogański – To Felipe Castro jest wrogiem, nie Scyther. Przynajmniej na razie.

 

 

(Trafiamy do najcudniejszego, najbardziej czarującego, najbardziej uroczego miejsca ze wszystkich pomieszczeń jakie możemy znaleźć w hali EWF. Rzecz jasna mowa tutaj o gabinecie Prezydenta EWF. Tutaj nic się nie zmieniło, czar i szczęście promienieją na wszystkich i wszystko. Esmeralda Martinez siedzi za biurkiem i wpatruje się w przestrzeń naprzeciwko niej. Agnieszka Sorel rozlewa wino, Widzimy także Chiaki, która co ciekawe ubrana jest nie na różowo, ale w kolorze czerni.)

 

Esmeralda Martinez – Czy wy też macie poczucie winy?

 

Agnieszka Sorel – Z jakiego powodu panienko?

 

Esmeralda Martinez – Felipe oszukał Szakala i Kravena w tak niecny sposób. Niejako w tym współuczestniczyłam, chociaż nieświadomie. Wiele mu zawdzięczam, to fakt, ale ja przecież od jakiegoś czasu bardzo szanuję Szakala i Kravena.

 

Agnieszka Sorel – Nie będzie tak źle panienko. Wszystko na pewno się jakoś uspokoi.

 

Esmeralda Martinez (ze smutkiem w głosie) A co jeśli Facundo dowie się o moim zachowaniu od Kravena?

 

Agnieszka Sorel – Panienka nie zrobiła niczego złego! To wszystko wina tego Felipe!

 

Esmeralda Martinez – Powinnam jakoś wynagrodzić Szakalowi i Kravenowi ich cierpienia.

 

Chiaki – Wyślijmy im kosz owoców z przeprosinami.

 

Agnieszka Sorel – Świetny pomysł.

 

Esmeralda Martinez – Nie, nie. To nie to. Potrzeba nam czegoś lepszego. Oni zasługują na więcej, zdecydowanie więcej. Przecież są tacy zasłużeni dla EWF! A EWF nigdy nie opuszczało swoich najwierniejszych pracowników w potrzebie!

 

Agnieszka Sorel – Ale panienko! Szakal i Kraven chcieli pozbawić cię stanowiska prezydenta EWF Corporation!

 

Esmeralda Martinez – Wiem, wiem, ale to tylko polityka. Gdzie miejsce na człowieczeństwo? Ja jestem inna. Muszę okazywać miłosierdzie.

 

Agnieszka Sorel – Przecież wspieramy polskie sierocińce i domy spokojnej starości wrestlerów z PCW.

 

Esmeralda Martinez – To nie to samo. Dobrze, nie ważne. Będę musiała porozmawiać z Felipe. Jakie mamy sprawy do załatwienia na dziś? A właśnie! Chiaki! Jak terapia małżeńska?

 

Chiaki – Nieźle.

 

Esmeralda Martinez – Widzę odmianę stylu. Czerń przebiła róż? Wyglądasz uroczo.

 

Agnieszka Sorel – Panienko, mamy kilka spraw do ustalenia.

 

Esmeralda Martinez – Ah tak, pamiętam. Vegard Jacobsen, prawda? Błyskotliwy młodzieniec. Wspaniałe zwycięstwo, choć sytuacja była trudna. Przynajmniej tak słyszałam od Chiaki, bo akurat byłam wtedy a kafeterii na sałatce dietetycznej. Trzeba go jakoś nagrodzić.

 

Agnieszka Sorel – On już przecież ma jeden pas.

 

Esmeralda Martinez – Zasłużył na szansę walki o EWF Evolution title. Zapiszcie na następną galę: Izzy Nilsen vs Vegard Jacobsen, Lion's Den match o pasy EWF Evolution i EWF Daemusin.

 

Agnieszka Sorel – Zapisane. (wzdycha lekko i z gracją) Brak mi Tamary. Oddana na zmarnowanie Scytherowi.

 

W tym momencie słychać pukanie do drzwi i w biurze pojawia się Felipe Castro. Nonszalancko rozsiada się na fotelu stojącym naprzeciw biurka Martinez.

 

Esmeralda Martinez – Witaj Felipe. Może wina? Ciasta? Herbaty?

 

Felipe Castro – Nie dziękuję. Ja tylko na chwilę.

 

Esmeralda Martinez – Bardzo dobrze, że jesteś. Chciałam z tobą porozmawiać. Musimy coś zrobić dla Szakala i Kravena! Nie możemy ich tak traktować. To ikony EWF.

 

Felipe Castro (uśmiecha się)Masz rację. Trzeba dać im szansę.

 

Esmeralda Martinez – Cieszę się, że zmądrzałeś.

 

Felipe Castro – Mam propozycję. Jeśli Szakal i Kraven pojawią się dziś u ciebie w biurze, to możesz im ofiarować co tylko chcesz. Przywrócić do pracy? Nie ma problemu. Wysłać na placówkę do naszego przedstawicielstwa w Mongolii? Dlaczego by nie. Twoja decyzja. W zamian za to wyświadczysz mi... (wskazuje na teczkę z którą przyszedł) .... jeszcze jedną, drobną przysługę.

 

Esmeralda Martinez – Rozumiem. To bardzo miło z twojej strony. Słyszałam, że są na terenie hali, więc widzę, że grasz fair.

 

Felipe Castro – Oczywiście. Jeśli jednak zabłądzą.... (uśmiecha się) .... lub się nie pojawią. Wtedy decyzja co do ich losu będzie należeć do mnie, a ty nie będziesz się wtrącać. Ze swojej strony obiecuję, że dam im szansę na powrót do pracy. Zgoda?

 

Esmeralda Martinez – Zgoda.

 

Felipe Castro – Zostawiam jeszcze kilka dokumentów. To drobne kwestie organizacyjne, mam nadzieję, że nie będziesz miała nic przeciwko. (spogląda na zegarek) Już ta godzina! Mam mnóstwo pracy, muszę się śpieszyć.

 

Castro podaje Agnieszce Sorel jakąś teczkę, po czym opuszcza prezydencki gabinet. Alienor przegląda zawartość teczki.

 

Esmeralda Martinez – Jest tam coś ciekawego?

 

Agnieszka Sorel – Tylko uzgodnienia i gwarancje w sprawie losu Kravena i Szakala, jakieś raporty finansowe... wniosek o likwidację programu Wyspa 2009.

 

Esmeralda Martinez – Co takiego? To ma być ta drobna przysługa?

 

Agnieszka Sorel – Na to wygląda.

 

Esmeralda Martinez – Zawiadomcie Crazy’ego. To poważna sprawa.

 

(Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Tony Hogański – Brawo Esmeralda! Trzeba wynagrodzić mistrzowi Szakalowi jego cierpienia!

 

Jan Kowalski – Nie jestem pewien czy Felipe Castro był szczery.

 

Tony Hogański – Mistrz i Kraven są już w hali. Na pewno niedługo odwiedzą Esmeraldę i się z nią dogadają. To tylko kwestia czasu.

 

Jan Kowalski – Zamknięcie Wyspy to inna dramatyczna sytuacja z jaką musimy się zmierzyć.

 

Tony Hogański – Pewnie zbyt duża śmiertelność wśród adeptów. Padają jak Palestyńczycy po spotkaniu z izraelską rakietą Jerycho-1.

 

Jan Kowalski – Dostałem informację, że Ordinary Mortal z przyczyn losowych na pewno nie wystąpi w tej walce.

 

 

 

Tool vs Crash

 

 

 

Nagle gasną światła, halę ogarnia niesamowita ciemność, z głośników rozbrzmiewa Ozzy Osbourne - „I don’t wanna stop”. Gdy instrumentalny wstęp się kończy, muzyka ucicha, a na rampie wybuchają strasznie jaskrawe i jakże rażące w oczy białe fajerwerki stylizowane na wybuch. Gdy światła powoli dochodzą do poprzedniego stanu, na rampie już stoi Crash Martin.Za ringiem widzimy managera Crasha, Stewie'go, który podpiera się za pomocą kul.

Po chwili słyszymy Manic Street Preachers – „The Love of Richard Nixon”, widzimy na rampie wysokiego wrestlera drobnej budowy, którego announcer zapowiedział jako... Richard Nixon. Rzeczywiście nosi on maskę tego słynnego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Richard zatrzymuje się na rampie, gdy nagle zaczyna grać "Happy Birthday Mr. President" w wykonaniu Marilyn Monroe. Na rampę wjeżdża Dagmara Zielińska z wielkim tortem i zapalonymi świeczkami.

 

Dagmara Zielińska – Pan Prezydent Richard Nixon obchodził wczoraj swoje urodziny. Zaśpiewajmy mu wszyscy głośne 100 lat!

 

Wszyscy śpiewają, Richard zdmuchnął świeczki i był bardzo szczęśliwy. To były piękne urodziny. Ta celebracja trwała chwilę, po jakimś czasie pan prezydent udał się na ring, wkroczył na niego, a sędzia i Crash już na niego czekali.

 

Jan Kowalski – Proszę państwa. Przyznaję się otwarcie... nie mam pojęcia o co tu chodzi.

 

Tony Hogański – Richard Nixon dobry gość! Fajnie, że jest z nami!

 

Jan Kowalski – Gdzie jest Tool?

 

Tony Hogański – Jest Richard Nixon! Fantastyczny prezydent, jeden z najlepszych amerykańskich prezydentów w historii. Tylko końcowa wpadka przesłoniła wszystko, ale ogólnie był dobry.

 

Walka się rozpoczyna, Crash próbuje błyskawicznie powalic Nixona spinebusterem, ale Richard wykorzystuje swe warunki i błyskawicznie unika powalenia. Crash próbuje ponownie, znów nieskutecznie. Wrestlerzy krążą po ringu, Martin stara się zaatakowac lariatem, ale Nixon nad nim przeskakuje, Richard odbija się od lin, Crash się w tym momencie odwraca, Martin próbuje wykonac kolejny lariat, ale Richard unika, przechodzi za plecy oponenta i wykonuje w mgnieniu oka roll up....1...kick out. Richard nie próżnuje stara się wykonac vertical suplex ale Martin dysponuje zbyt dużą waga i siłą więc akcja nie dochodzi do skutku. Martin kontruje założenia oponenta, sam wykonuje vertical suplex. Richard powoli stara się podnieśc, ale Martin kopie adwersarza w klatkę piersiową. Martin przechodzi do pinu...1...kick out. Martin wstaje, Richard także stara się wstac, ale zostaje kopnięty kilkukrotnie w głowę. Martin pomaga wstac przeciwnikowi, wykonuje irish whip do jednego z narożników, Crash podchodzi do oponenta, chce wykonac koleny whip, ale Richard zaczyna z impetem kontrowac zapedy Martina low kickami.

 

Tony Hogański – Nie należy wspinać się na szczyt, jeśli się nie wie, co leży po jego drugiej stronie.

 

Jan Kowalski – Ładnie powiedziane.

 

Tony Hogański – To słowa Richarda Nixona.

 

Jan Kowalski – Dobry to był gość. Bardzo zacny. Miał ciężkie życie i sam doszedł do wszystkiego.

 

Tony Hogański – To prawda. Biedna rodzina, ale głęboko wierząca i ciężko pracująca. Miał czterech braci. Musiał o wszystko walczyć sam, a nie tak jak to dziecko szczęścia, oferma, ciota, Kennedy.

 

Wrestlerzy przesuwają się na środek ringu, tam Martin whipuje oponenta na liny a rozpędzony Richard atakuje za pomocą drop kicka. Zawodnicy w równym tempie wstają, Richard dobiega do lin i próbuje wykonac moonsault, ale Martin łapie przeciwnika w powietrzu i wykonuje inverted facebuster. Po tej akcji Crash zaczyna tauntowac, sedzia pokazuje zawodnikowi, że powinien walczyc, dlatego też Crash podchodzi do oponenta i próbuje założyć half crab. Oczywiście spotyka się to z oporem Richarda, przez co powodzenie tego manewru staje pod wielkim znakiem zapytania. Wreszcie Nixon zdobył w sobie tyle sił, by energicznym wierzgnięciem nóg odepchnąć oponenta. Richard szybko wstaje na równe nogi i podbiega do oszołomionego Martina, by powalić go solidnym clotheslinem. Następnie wpada on na pomysł dobicia Crasha knee dropem, co totalnie wyłącza Martina z akcji na parę sekund. Richard Nixon zadowolony z uzyskanej dominacji pomaga mu wstać, tylko po to… by chwycić za ubranie i wyrzucić z ringu! Sędzia udziela reprymendy za taki brak w postawie obywatelskiej. Ale na nic te cierpkie słowa krytyki się nie zdały, gdyż Nixon odbił się od przeciwległych lin i wpierdala się na Insane One suicide dive!

 

Jan Kowalski – Brawa dla pana prezydenta!

 

Tony Hogański – Richard Nixon zadziwia świeżością, a przecież wczoraj miał urodziny!

 

Jan Kowalski – Republikanie to po prostu porządni ludzie. Odporni.

 

Tony Hogański – Lewactwo precz! Chwała nam i naszym kolesiom!

 

Nixon wstaje pierwszy, co zaskoczeniem nie jest, ale low blow od Crasha przy kolejnej próbie podniesienia już tak. Richard pada z obolałymi klejnotami prezydenckimi. Mistrz szaleństw wszelakich wskakuje na barierkę i opada na Nixona z takim sobie legdropem. Arbiter zawodów zdecydowanym tonem domaga się przeniesienia akcji z powrotem na ring, co Nixon kwituje dobrze znanym gestem z środkowym palcem w roli głównej. Zadaje kilka kopnięć leżącemu oponentowi, podnosi w niezbyt delikatny sposób i przywala głową o krawędź barierki. Sędzia ostrzega, że nie będzie zrozumienia dla takich akcji i jeżeli obaj zaraz nie wrócą na ring, to walka zakończy się count outem.

 

Tony Hogański – Samochód służbowy jest czymś, co każdy uważa za rzecz zbędną dopóty, dopóki sam w nim nie siedzi.

 

Jan Kowalski – To też Nixon?

 

Tony Hogański – Tak. Bardzo mądry był z niego człowiek.

 

Jan Kowalski – Propaganda lewicowa ocenia go niesprawiedliwie, a była to przecież prezydentura pełna sukcesów.

 

Tony Hogański – Sam byłeś w PZPR to wiesz jak jest. Twoi znajomi tak robią. Inżynieria społeczna przez pranie mózgów i odwracanie wartości. Koniec świata normalnie. Sam się lękam co przyniesie przyszłość i w jakim społeczeństwie będą wychowywać się moje wnuki.

 

Chcąc nie chcąc Martin zmuszony jest wrzucić rywala na ring i samemu się tam wśliznąć w parę sekund później. W swym młodzieńczym zapale nie pomyślał jednak, że przeciwnik może się jako tako pozbierać i powitać go kolejnymi kopniakami wbijającymi go w matę. Widocznie Richard wyciągnął naukę z poprzednich paru minut, gdyż nie pomaga Martinowi wstać, lecz cierpliwie czeka, aż ten wstanie. Gdy Crash ledwie co przyjął pozycję pionową, Nixon odpędził się od lin i z całkiem zgrabnego wyskoku wykonał told the world headscissors. Martin znów leży, a Richard dziarsko wspina się na najwyższy narożnik, spogląda na leżącego Crasha i… spada na niego z Swanton Bomb! Gdy już wylądował, kładzie lewą rękę na klatce piersiowej Martina, sędzia od razu przystępuje do Pinu:…1...2...kick out. Richard zirytowany ciągnie oponenta bliżej narożnika po czym wchodzi nasam szczyt i atakuje za pomocą Watergate [Phoenix Splash]!! Próba pinu, sędzia odlicza.....1.......2.......3! (Zwycięzcą jest: Richard Nixon!)

 

Jan Kowalski – Richard Nixon wygrywa!

 

Tony Hogański – Zawsze szanowałem Nixona. Dobry prezydent.

 

Jan Kowalski – Kto jednak wpadł na taki pomysł by wprowadzić go w EWF?

 

Tony Hogański – Wskocz na ring, ściągnij mu maskę i się przekonasz.

 

Jan Kowalski – Nie jesteś ciekawy?

 

Tony Hogański – To nie moja sprawa.

 

Jan Kowalski – Ja natomiast zadaję sobie pytanie: gdzie się podziali Tool i Ordinary Mortal?

 

Tony Hogański – Na pewno żyją gdzieś cali i szczęśliwi.

 

Jan Kowalski – Miejmy taką nadzieję.

 

 

(Transmisja przenosi nas na jeden z korytarzy hali w Jekaterynburgu, gdzie dostrzec można Scythera ubranego w to, w co ubrany był wcześniej, oraz kilkunastu funkcjonariuszy GRU, ustawionych w jednym rzędzie przed Honorowym Komisarzem.)

 

Scyther (wojskowym akcentem)Baczność kurwa!

 

Vanillah Killah wyciąga z kieszeni swoich spodni moro małą piersiówkę, po czym bierze siarczystego łyka, ocierając usta ręką.

 

Scyther – Jak wiecie, władza nad wami została dziś powierzona prawdziwemu generałowi EWF! TO JEST WASZ POLIGON! Ta hala to pole bitwy! A wy jesteście tu po to, żeby rozłupać jebany łeb każdemu, kogo wskażę! Czyy to jasne, żołnierze??

 

Oddział GRU (jednym głosem)Tak jest, sir!

 

Scyther – Nie słyszę, kurwa!

 

Oddział GRU (3 razy głośniej) Tak jest, sir!!

 

Scyther – Spocznij! Mam dla Was dwie wiadomości. Dobrą i jeszcze lepszą! Dobra jest taka, że dzisiaj wyjątkowo przestajecie być funkcjonariuszami GRU! Dzisiejszego dnia stajecie się GRU: ARMIĄ ZAGŁADY! Czy to do chuja jest jasne??

 

GRU: Armia Zagłady – Tak jest, sir!

 

Scyther – Czy ja mówię niewyraźnie?? Nie słyszę do kurwy nędzy!!

 

GRU: Armia Zagłady – Tak jest, sir!!!

 

Scyther (popijając whiskey)Wiadomość jeszcze lepsza jest taka, że za chwilę będziecie mieli okazję wykazać się po raz pierwszy, jako mój pieprzony oddział! Przed chwilą otrzymałem informację! Kafeteria została przejęta przez wroga. Panna Zosieńka stała się zakładnikiem kolaborantów oraz dezerterów wojennych działających z ramienia Szakala i Kravena! Nie wiemy, ilu ich jest, nie wiemy, jaką bronią dysponują, nie wiemy, jakie są ich żądania. Nie wiemy, bo nie chcemy wiedzieć do chuja pana! Naszym zadaniem jest wejść tam, zniszczyć wroga, pokazać im, jak gównianym pomysłem był atak na naszego żołnierza Zośkę, oraz wysłać wiadomość do całej reszty tej pożal się Boże bandy pierdolonych nieudaczników! Czeka nas pacyfikacja!! Czy TO.... JEST..... KURWA..... JASNE???

 

GRU: Armia Zagłady (na całą halę)TAK JEST, SIR!!!

 

Scyther – Zwroooot w tyyył! I naprzód!

 

Funkcjonariusze GRU odwracają się i stają... twarzą do ściany...

 

Scyther – Naprzód, powiedziałem!!

 

Funkcjonariusz GRU (niepewnym głosem)Ale generale…ściana…

 

Scyther (popijając whiskey)Widzę, że kurwa ściana! Nie jestem ślepy! Sprawdzałem tylko waszą orientację w terenie!! Do Kafeterii marsz!!

 

Cały oddział GRU ze Scytherem na czele rusza w stronę Kafeterii. Kamera podąża za Armią Zagłady pod same drzwi pomieszczenia, które zostało przejęte oraz sterroryzowane przez zwolenników Kravena i Szakala. Vanillah Killah bez większej chwili namysłu wykopuje drzwi Kafeterii z zawiasów i lekko chwiejnym krokiem wkracza do pomieszczenia. Oczom Honorowego Komisarza ukazuje się około dziesięciu fanów Kravena i Szakala. Każdy z nich ma łysą głowę oraz czerwony dres z napisem ZSRR na plecach. Jeden z buntowników pilnuje Panny Zosieńki siedzącej na krześle za ladą, przykładając jej... plastikowy widelec do gardła.

 

Scyther – Widelec służy do jedzenia, kretynie!

 

Zwolennik nr 1 (odkładając widelec)No tak... nie pomyślałem o tym.

 

Scyther (popijając whiskey)GRU: Armia Zagłady!! Brać go kuuurwa!!

 

Funkcjonariusze GRU rzucają się na napastnika i obezwładniają go w 3 sekundy. Reszta zwolenników próbuje walczyć, ale po chwili dzielą losy swojego kolegi. Jeden ze zwolenników zabiera jednak głos.

 

Zwolennik nr 2 – Nie powstrzymacie rewolucji! To dopiero początek! Szakal i Kraven mają plan! Oo tak! Mają plan doskonały, dzięki czemu znajdą drogę powrotną, a jak już ją znajdą, to...

 

Scyther (popijając whiskey)To ich kopnę w dupę! Zakleić mu mordę!!

 

Jeden z funkcjonariuszy GRU wyciąga z kieszeni taśmę samoprzylepną i zakleja usta gadatliwemu delikwentowi.

 

Scyther – GRU: Armia Zagłady!

 

GRU: Armia Zagłady – Tak jest, sir!!

 

Scyther – Ustawić mi ich w rzędzie, od najmniejszego do największego!

 

Oddział GRU zaczyna ustawiać zwolenników Kravena i Szakala dokładnie tak, jak Scyther im nakazał. Po około 2 minutach roboty, wszyscy napastnicy stoją obok siebie dokładnie tak, jak były EWF World Champion nakazał. Scyther zaczyna krążyć wokół grupki buntowników, popija wódkę, krąży dalej, znowu popija wódkę, po czym uśmiecha się szyderczo.

 

Scyther – Najmniejszy i największy! Do mnie!

 

Z grupki w czerwonych dresach, zgodnie z poleceniem występuje najmniejszy i największy ze zwolenników.

 

Scyther (wskazując na największego)Ty! Mam dla ciebie zadanie! Przekażesz wiadomość... wiadomość dla reszty waszej pajacowatej ekipy w dresach z bułgarskiego bazaru!

 

Najmniejszy Zwolennik – A ja?

 

Scyther (ściągając okulary)A Ty... będziesz kurwa wiadomością!!

 

Vanillah Killah błyskawicznie łapie najmniejszego buntownika i wykonuje mu potężny Death Around The Corner prosto na jeden ze stołów w kafeterii!! Następnie Scyther podnosi nieprzytomnego osobnika i zarzuca go na plecy największego z fanów Kravena i Szakala. Scy otrzepuje swoją koszulkę i zakłada z powrotem okulary, po czym spokojnie popija Whiskey.

 

Scyther – Zejdź mi z oczu, Gumbasie...

 

Oddział GRU wyprowadza napastników z pomieszczenia. Scyther za to, z szerokim uśmiechem na twarzy podchodzi do lekko przestraszonej Panny Zosieńki i opiera ręce o ladę.

 

Scyther – Szakal tu bywał, prawda złotko?

 

Panna Zosieńka – Owszem, panie komisarzu.

 

Scyther – Co zamawiał?

 

Panna Zosieńka – Kawę, panie komisarzu.

 

Scyther – Od dziś wprowadzam całkowity ZAKAZ handlu kawą w tym lokalu! Czy to jest kurwa jasne, panienko??

 

Panna Zosieńka – Tak.... ale, kafeteria bez kawy??

 

Scyther – Żadnego ale! Zastąp w menu kawę, nie wiem, na przykład... whiskey? Przynajmniej będę miał po co wpadać tu częściej, comprende, seniorita?

 

Panna Zosieńka – Jak sobie pan komisarz życzy.

 

Scyther (odchodząc od lady) Za stół zapłacę później.

 

Otwierają się inne drzwi i wpada posłaniec.

 

Posłaniec – Raport z frontu!

 

Scyther (czyta raport) Ah tak. GRU: Armia Zagłady!

 

GRU: Armia Zagłady – Tak jest, sir!!

 

Scyther – Szakal i Kraven wpadli w naszą pułapkę. Zawiadomić Ponurego Grabarza. Ruszam osobiście na front. (odwraca się do Zosieńki) Panienka wybaczy, ale obowiązki wzywają.

 

(Scyther popija whiskey, chowa piersiówkę do kieszeni, po czym poprawia okulary i opuszcza kafeterię.)

 

 

Jan Kowalski – Jeszcze wpierasz Scythera? Wyraźnie pacyfikuje opozycję.

 

Tony Hogański – Dam mu szansę. On tylko wykonuje polecenia.

 

Jan Kowalski – Z jaką ochotą i werwą.

 

Tony Hogański – Musi zaznajomić się z nowymi obowiązkami. Wiesz, taka młodzieńcza werwa.

 

Jan Kowalski – Jak tam chcesz. Jeśli złapią Szakala i Kravena to zmienisz zdanie.

 

 

(Trafiamy na zaplecze, a konkretniej jeden z korytarzy, bo na zapleczu hal oprócz różnego typu pomieszczeń głównie dominują korytarze. Zauważamy Toola, który jak gdyby nigdy nic kroczy przed siebie spokojnie i dostojnie. Skręcając w stronę jednego z zakamarków przypadkowo na kogoś wpada. Choć wina leżała też pewnie po drugiej stronie, która nie zauważyła Toola. Można więc ich rozgrzeszyć. Jak się okazuje Tool wpadł na SR-Crazy’ego, a SR-Crazy wpadł na Toola. Panowie dziwnie na siebie spoglądają.)

 

SR-Crazy (z uśmiechem) Dawno się nie widzieliśmy! Jak zdrowie?

 

Tool – Dobrze.

 

SR-Crazy – Za czasów Justice League byłeś bardziej gadatliwy.

 

Tool – Nie pamiętam.

 

SR-Crazy – Dark Avenger zawsze powtarzał, że potrafisz zmotywować moralnie do pracy nad sobą. Powtarzał to swoim uczniom i stawiał cię za wzór.

 

Tool – Nie interesuje mnie to.

 

SR-Crazy – Piękne czasy. Avengera jednak już nie ma, Bubby także. Smutno jakoś i samotnie.

 

Tool – To nie moja sprawa.

 

Były EWF World Champion zahacza ramieniem aktualnego EWF FTW Champion po czym rusza w swoją stronę. Crazy stoi chwilę zdezorientowany i drapie się po brodzie.

 

SR-Crazy – Zmienił się w gbura, a kiedyś był taki sympatyczny.

 

Wtem dożywotni EWF TV Champion zauważa coś leżącego na ziemi. Podnosi ten przedmiot i zaczyna krzyczeć w stronę korytarza w którym zniknął Tool.

 

SR-Crazy – Czekaj! Zgubiłeś coś!

 

Brak odpowiedzi. Crazy spogląda na przedmiot i jak zauważamy jest to maska Richarda Nixona.

 

SR-Crazy – Fajny gadżet. Wezmę sobie na pamiątkę.

 

Zadowolony z siebie Crazy zaczyna nucić jakąś radosną pieśń rodem z Wysp Zielonego Przylądka, aż wtem pojawia się przerażony Smela.

 

Smela – Mentorze! Mentorze! (śmiesznie macha łapkami)

 

SR-Crazy – Co się stało?

 

Smela – Felipe Castro, ten zbój, chce zlikwidować nasz wyspiarski program!

 

SR-Crazy (jedną ręką chwyta się za serce, a drugą za brodę)Niemożliwe.... Będę musiał się z nim rozmówić. (wyciąga zawieszony na łańcuszku róg Dark Avengera, zamyka oczy i zaczyna dumać) Dark Avengerze, dopomóż!

 

(W tej dramatycznej chwili powracamy do naszych komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – Tool był Richardem Nixonem?

 

Tony Hogański – Widzisz? A nie mówiłem?

 

Jan Kowalski – Nie mówiłeś.

 

Tony Hogański (oburzony)Na pewno mówiłem!

 

Jan Kowalski – Ani słowem nie wspomniałeś o tej teorii.

 

Tony Hogański – Obrażasz moją inteligencję i wszystkich naszych widzów. Uważaj, bo cię pozwę, a w lewackich sądach na pewno wygram. Jeśli masz dzieci czy wnuki to te sądy też ci je odbiorą. Jesteś niepoprawny politycznie i ideologicznie.

 

Jan Kowalski – Będę musiał nauczyć się z tym żyć.

 

Tony Hogański – A pewnie.

 

Jan Kowalski – Biedny Crazy, chcą mu Wyspę zamknąć.

 

Tony Hogański – Tragedia.

 

 

(Trafiamy na zaplecze, bo niby gdzie indziej? Wyjątkowo nie znajdujemy się na żadnym z wielu korytarzy tej pięknej rosyjskiej hali. Jesteśmy natomiast w miejscu równie czarującym i pięknym, mianowicie w kotłowni. Tutaj widzimy Vaclava dzielnie przemierzającego czarne otchłanie kotłowni. Aktualny EWF Tag Team Champion mija kolejne rury szybkim krokiem. Po chwili za zawodnikiem powstaje potężny huk, Vaclav szybko się odwraca widząc , ze jedna rura, blisko niego została czymś bardzo mocno uderzona - co spowodowało uszkodzenie. Powietrze zaczyna mieszać się z białą parą , która w szybkim tempie pokrywa całe pomieszczenie. Były EWF FTW Champion chwilę walczy z parą, po czym sytuacja wreszcie się uspokaja. Vaclava zauważył jeszcze, że w coś wdepnął... spogląda na posadzkę, gdzie zauważa stertę rozrzuconych jednodolarówek. Ignoruje jednak to dziwne zjawisko, po czym opuszcza kotłownię.)

 

 

Jan Kowalski – Rosjanie nie szanują pieniędzy.

 

Tony Hogański – Czego Vaclav szukał w kotłowni?

 

Jan Kowalski – Z tego co mi wiadomo przez kotłownię prowadzi skrót. Tym sposobem może szybciej przemieścić się ze swojej szatni na arenę. Przy okazji uniknie też swoich nowych fanów i fanek.

 

Tony Hogański – Vacleaux i do przodu!

 

 

(Na  arenie gasną światła. Na FeliXtronie i na ekranach telewizorów drugi raz dzisiaj objawia się napis: „Program Wyspa 2009”. Oznacza to kolejne przygody naszych bohaterów na Wyspie. Jak wrestlerzy poradzą sobie z tajfunem? Jak zareagują na deszcz, wiatr, sztorm i łzy? Za chwilę się tego dowiemy. Z oddali obserwujemy chatkę, w której porzuciliśmy naszych milusińskich. Wygląda ona dość stabilnie. Dach został zreperowany, a okna zabito deskami. Przenosimy się do wnętrza budynku, widzimy tu: Karla Danielsa, The Great Barriego, Craiga Crawforda, , Rusłana Smirnowa SeBę, Xtreme Dragona, Dastina Tornado, Gabriela Iwanowa, Franka Deuxa oraz Gromowa. Trwa kłótnia.)

 

The Great Barri – Mówiłem wam! To ja jestem szeryfem! Musimy schronić się w piwnicy!

 

Wasylij Gromow – Ale tutaj nie ma piwnicy.

 

Gabriel Iwanow – Kto zresztą mianował cię szeryfem?

 

The Great Barri – Nasz mentor SR-Crazy.

 

Zapada cisza.

 

Dastin Tornado – To wszystko? Tak po prostu?

 

The Great Barri (z małpią dumą)Tak.

 

Dastin Tornado – Ha! A czy pobłogosławił cię sławetnym rogiem Dark Avengera?

 

The Great Barri (nagle posmutniał)Nie.

 

Gabriel Iwanow – Ha! To dowód! Nie jesteś szeryfem!

 

The Great Barri – Zaakceptuj mnie, a mianuję cię mym zastępcą.

 

Gabriel Iwanow (po chwili namysłu) Dobra!

 

Dastin Tornado – To niesprawiedliwe! To pucz! Zamach stanu!

 

Xtreme Dragon – Spokojnie, tylko spokojnie. Myślmy optymistycznie. Z radością. Wyobraźmy sobie piękną, słoneczną plażę.

 

Wasylij Gromow – Optymizm nie leży w mej naturze.

 

Z kuchni wychodzi Karl Daniels z wielką czapką kucharską i jeszcze większym garnkiem zupy w rękach.

 

Karl Daniels – Obiad gotowy!

 

SeBa – Czy to zupa z płodów?

 

Zapadła niezręczna cisza.

 

Karl Daniels – Co takiego?

 

SeBa – Jesteś przecież pierwszym mężczyzną na którym dokonano aborcji. Z czego jest zrobiona ta zupa? Odpowiadaj!

 

Karl Daniels – Z naszych zapasów.

 

Gabriel Iwanow – Nie wierzę ci! Jeśli to prawda z tą aborcją to jesteś podejrzany!

 

Wasylij Gromow – Musimy utworzyć Ludowy Trybunał Rewolucyjny i osądzić go.

 

Dastin Tornado – Dzieciobójca! Alicja Tysiąc w wersji męskiej choć równie szkaradnej!

 

Xtreme Dragon – Więcej optymizmu! Musimy chwycić się za ręce i pomyśleć o czymś radosnym.

 

Frank Deux – Wiatr się wzmaga. (spogląda na swoje nogi) Co tu tak mokro?

 

The Great Barri (przerażony)Podmyło chatkę!

 

Wtem otwierają się drzwi [z wielkim hukiem], a do chatki wpada SR-Crazy, a wraz z nim kilka litrów wody.

 

SR-Crazy – Chłopaki-tępaki! Nie mamy czasu! Zalewa wyspę!

 

Szok i przerażenie.

 

SR-Crazy – Musimy spieprzać na górę, na najwyższy szczyt. Stamtąd zabierze nas helikopter, ale...

 

Chwila napięcia...

 

SR-Crazy – Jest tylko kilka wolnych miejsc. Umiecie pływać?

 

Po minach można sądzić, że większość nie potrafi.

 

SR-Crazy – To się potopicie!

 

Aktualny EWF FTW Champion podbiega do tylnich drzwi i zaczyna uciekać.

 

Xtreme Dragon – Chodu!

 

(Ostatnią sceną jaką widzieliśmy były hektolitry wody wlewające się do chatki i ścisk wyspiarzy próbujących wydostać się przez jedne jedyne drzwi. I było im te okna zabijać deskami?)

 

 

Jan Kowalski – Dramatyczna sytuacja na Wyspie!

 

Tony Hogański – Nie szalej Janku, widziałeś niektórych w dark matchach. Wszystko skończyło się dobrze.

 

Jan Kowalski – Mimo wszystko mogły być jakieś inne ofiary. Co z Crawfordem, Smirnowem, Danielsem?

 

Tony Hogański – To zmyślne chłopaki, na pewno dały sobie radę.

 

Jan Kowalski – Przecież Crazy nazywa ich chłopaki-tępaki. Myślisz, że to tylko takie droczenie się z ich wybitną inteligencją?

 

Tony Hogański – Nie marudź, jest tam kilku sprytnych. Przeżyją.

 

Jan Kowalski – Nie marudzę. Za chwilę rozpocznie się Soviet Rules Match o EWF Tag Team titles.

 

Tony Hogański – Brzmi czadersko. Następnym razem proponuję Hipopotam Match. Najlepiej zróbmy taką walkę jak będziemy w Afryce kiedyś. To się przyjmie wśród buszmenów i innych ciemnych ludów spod znaku Vaclava.

 

 

 

EWF Tag Team Championship:

Soviet Rules Match:

Nas Jazzowski & Vaclav (c) vs Jimmy Hendrixon & Aero

 

 

 

Zaczyna grać Candlefuse – „Fighter.” Aero spokojnie zmierza w stronę ringu, przybijając kilka piątek rozradowanym fanom.

Halę ogrania "The Wind Cries Mary" – Jimi Hendrix, a na rampie ukazuje się zwycięzca dwóch edycji Pucharu Szczęściarza i były EWF Daemusin Champion - Jimmy Hendrixon, wrestler ignorując fanów idzie do ringu, a kiedy jest już przy nim z impetem uderza trzymaną w rękach gitarą o schodki, wywołując tym samym strach na twarzach niektórych fanów.

Światła na hali nabierają barwy niebiesko-czerwonej, z głośników uderza Kult - "Poznaj swój raj", a atmosfera robi się niezwykle gorąca, bo oto spod FeliXtronu wyłania się postać Nasa Jazzowskiego Tag Team na ramieniu. Zawodnik szybkim krokiem zmierza w kierunku ringu przybijając po drodze kilka piątek z fanami.

Rozbrzmiewa Camp Kill Yourself i „Flesh into Gear”. Rosyjska publiczność reaguje całkiem entuzjastycznie. Słychać akcentowane głośne okrzyki: Vaclav! Vaclav! Vaclav! Vaclav! Wreslter nie pojawia się na rampie, panuje lekka konsternacja, nagle podczas grania refrenu widzimy wrestlera powolnie maszerującego przez publicznośc. Kamera kieruje się na Jazzowskiego, który jest tym wyraźnie zirytowany. Vaclav powolnym krokiem dociera do barierek, przeskakuje przez przedmiot, po czym bardzo powoli wchodzi na ring.

 

Tony Hogański – Na czym polega Soviet Rules Match?

 

Jan Kowalski – Walka przy pomocy kapitalistycznych przedmiotów. Można je znaleźć wokół ringu.

 

Tony Hogański – To takie sowieckie? W którym miejscu?

 

Jan Kowalski – Jak Rosjanie zareagowaliby na niszczenie popiersi Lenina czy walkę przy pomocy flagi radzieckiej?

 

Tony Hogański – Nową wojną w Gruzji.

 

Lech Grudziński także jest troszkę zirytowany postawą Tag Team championa. Arbiter sprawdza gotowość wrestlerów po czym nakazuje uderzyc w gong. Walke rozpoczyna Aero i Vaclav, Aero atakuje swego przeciwnika kopnięciem po chwili dokłada kilka uderzeń w tułów. Aero próbuje wykonac irish whip, ale Vaclav jest za silny i za ciężki na możliwości Aero. Vaclav przyciaga ku sobie oponenta po czym wynosi go w górę i wyrzuca za ring. Aero tam zbiera się w tymo momencie Vaclav wykonuje rozbieg i dziarsko atakuje za pomocą Suicide Dive! (EWF! EWF! EWF!) Vaclav wstaje podnosi Aero, po czym rzuca Aero w stronę naroznika przy którym stoi Jazzowski, tam zaczyna atakowac Aero, ale... nagle Jazzowski klepie partnera w plecy. Vaclav zniesmaczony przechodzi za liny. Jazzowski chce walczyc, ale Aero po poprzednim pojedynku nie ma zbyt wielu sił, Jazzowski pozwala odejśc oponentowi, tam zmienia się z Hendrixonem. Hendrixon rozpoczyna szybki brawl z Jazzowskim, Jimmy zdobywa przewaga whipuje oponenta na liny, ale Jazzowski z impetem powala go po chwili lariatem.

 

Jan Kowalski – Hendrixon stawia dzielny opór.

 

Tony Hogański – Wrócił to jest dzielny. Zresztą to komunista, oni nie są normalni.

 

Jan Kowalski – W Soviet Rules Matchu powinien się świetnie realizować.

 

Tony Hogański – Na chwałę Marska i innych Zapaterowców oraz Michników.

 

Aktualny EWF Tag Champion podnosi przeciwnika wykonuje irish whip do narożnika, Jimmy wpada z impetem w róg ringu, odbija się od turnbackle, w tym samym momencie Nas odbija się od lin i atakuje Bulldogiem... Jazzowski odwraca się i zostaje zaatakowany niespodziewanie przez Aero roundhouse kickiem. Vaclav się przygląda z boku. Hendrixon zdziwiony dopada do Nasa i wykonuje Gutwrench powerbomb. Vavlav przechodzi do liny, błyskawicznie dochodzi do Hendrixona, którego zaczyna okładać, po chwili zaciąga przeciwnika w kierunku lin skąd wykonuje irish whip, Jimmy nabiera rozpędu, ale jego drogę przecina Jazzowski, który chwyta wrestlera i wykonuje Side Slam. Hendrixon leży. Szybko jednak udaje mu się podnieść, od razu bierze zamach do Clothesline'a jednak Jazzowski uchyla się, teraz to on jest lepszy, bowiem chwyta swego rywala do Back Dropa. To bardzo interesujące, że Hendrixonowi udało się wylądować za nim na nogach, chwycić za kark i wykonać Neckbreakera! Od razu przeszedł do pinu....1........ kick out! Hendrixon zmienia się z Aero.

 

Jan Kowalski – Jak na razie Hendrixon i Aero prezentują się całkiem dobrze.

 

Tony Hogański – Vaclav i Jazzowski nie są jeszcze zbyt dobrze zgrani.

 

Jan Kowalski – To samo można powiedzieć o ich przeciwnikach.

 

Tony Hogański – Ich przeciwnicy nie mają takiego ego.

 

Aero momentalnie atakuje Nasa z Clothesline. Jednak Jazzowski wykorzystał swoje doświadczenie i uchylił się, unikając powalenia ręką. Postanawia także wykorzystać fakt, że znalazł się w tym momencie tuż za plecami swojego rywala. Od razu chwyta go, chcąc wykonać jakiś rodzaj skomplikowanego Suplexa. Aero uderza go łokciem... ale bez efektu... próbuje jeszcze raz... i znowu nie robi to na byłym EWF FTW Champie najmniejszego wrażenia. Vaclav tylko przygląda się tak od niechcenia z narożnika, a tymczasem Jazzowski bez przeszkód wykonuje ex-Flying Manowi German Suplexa. Aero próbował się podnieść, ale Nas od razu traktuje go łokciem i sprowadza do poziomu maty. Aero próbuje podnieść się i zaatakować, ale Nas unika ciosu. Zdobywca Pucharu Szczęściarza jest cały zdezorientowany, co wykorzystał Nas który lekko ziewając postanawia zmienić się z Vaclavem. Lider ruchu Vacleaux także ziewa i zmienia się z nim tak jakby od niechcenia.

 

Tony Hogański – Dlaczego oni nie wykorzystują broni? Chcemy krwi!

 

Jan Kowalski – Może są zbyt leniwi by wyjść poza ring?

 

Tony Hogański – Chcemy krwi niewiniątek! Brak mi mordu w oczach Vaclava! Go Barack! Go!

 

Jan Kowalski – Nie wiedziałem, że ty lubisz takie rzeczy. Na krew i mord w oczach to musisz chyba zaczekać do walki Scotty’ego Whipeda.

 

Tony Hogański – Nie chcę czekać! Chcę teraz!

 

Vaclav powoli, bez pośpiechu rusza w stronę Aero. Rozpoczyna się jakaś forma brawlu, podczas którego obaj zawodnicy wymieniają się różnymi ciosami, kopniakami, punchami, chopsami. Od wyboru do koloru. Od intensywności po ekspresyjność. Vaclavowi udaje się założyć przeciwnikowi Headlocka. Chwilę to trwa i biedny Aero się męczy. W końcu Vaclav sam puszcza, bo go to chyba znudziło. Publiczność tymczasem zaczyna skandować: Vacleaux! Vacleaux! Vacleaux! Aero niespodziewanie atakuje Vaclava, prześlizguje się między jego nogami, szybko wstaje i wykonuje zaskoczonemu EWF Tag Team Champowi DDT. To go wyraźnie uskrzydliło. Porozumieawczo macha ręką w stronę Hendrixona. Ten niewiadomo skąd ma w swej dłoni popiersie Baracka Obamy! Rzuca je swemu partnerowi, ten delikatnie łapie, uważając by nie stłuc. Czeka aż Vaclava wstanie.... a gdy ten to czyni rzuca Barackiem Obamą w stronę byłego EWF FTW Champa. Ten w iście filmowy stylu zrobił obrót w powietrzu i uniknął ciosu!

 

Jan Kowalski – Vaclav. Imponująco.

 

Tony Hogański – Dobre hasło reklamowe! Wyobraź sobie billboard, na nim zdjęcie naszego bohatera i napis: „Vaclav. Imponująco. Zawsze”

 

Jan Kowalski – Trochę zmieniłeś to moje hasło.

 

Tony Hogański – Twórczo rozwinąłem, ale jest niezłe, co nie?

 

Jan Kowalski – Mroczne niczym Sherwood i jasne niczym śnieg na szczytach Uralu.

 

Tony Hogański – To taka piękna wewnętrzna sprzeczność duszy jego.

 

Vaclav od razu doskakuje do Aero, ten próbuje stawiać opór, ale zostaje powalony na ziemię. Próbuje wstać, ale tu czeka na niego tylko Clothesline. Lider ruchu Valceaux pomaga mu się podnieść, a następnie wrzuca go wprost w narożnik. Wychodzi poza ring i po krótkiej chwili wraca z portretem Angeli Merkel. Aero próbuje protestować, ale zostaje przebity twarzą niemieckiej kanclerz. W ten sposób otrzymał niejako kanclerski pocałunek śmierci wprost z portretu. Vaclav kolejnymi kopniakami wkopuje Aero głębiej w narożnik. Następnie oddala się, bierze rozpęd i po krótkiej chwili spada na niego ze Splashem. Kończy wszystko kilkoma chopsami. Biedny Flying Man nie wygląda najlepiej. Lider ruchu społecznego „Vacleaux, po prostu to poczuj” chwyta Aero za rękę i podsuwa w okolice Hendrixona. Tym sposobem umożliwił im zmianę. Sam natomiast podszedł do Jazzowskiego i obaj panowie wymieniając ziewnięcia zamienili się rolami.

 

Jan Kowalski – Czas już chyba to kończyć.

 

Tony Hogański – Soviet Rules Match ma spory potencjał, ale nie w takiej konfiguracji.

 

Jan Kowalski – Masz rację. To musi być walka zawodników na podobnym poziomie. Hendrixon i Aero choć prezentują się momentami dobrze, to jednak jeszcze nie umieją sobie poradzić.

 

Tony Hogański – Ale mają pogodę ducha i uśmiech dla każdego.

 

Jan Kowalski – Doceniasz to?

 

Tony Hogański – Brzydzę się. Przypomina mi tu cukiereczka Y2Ja.

 

Hendrixon kolejny już raz dzisiaj atakuje Jazzowskiego z Clothesline’a... i co zastanawiające udaje mu się go powalić! Nas wstaje, a Jimmy aplikuje mu kolejnego Clothesline’a! Robi się wesoło. Hendrixon podnosi Jazzowskiego...  a ten chwyta go i w jakimś sobie tylko znanym sposobem doprowadza do wykonania Dragon Suplexa. Vaclav tymczasem wrzuca na ring kij z podobizną Sarkozy’ego. Jazzowski odkopuje broń, a Vaclav robi zdziwioną minę. Nas podnosi Hendrixona i wykonuje na nim T-Bone Suplex... pin.......1...........2.....kick out! Vaclav widząc to próbuje wręczyć byłemu EWF FTW Champowi deskę z uśmiechniętą twarzą królowej brytyjskiej Elżbiety II. Nas jej nie chce, więc oddaje ją zaraz Vaclavowi. Vacek nie chce też Elżuni i znów wciska ją na powrót Jazzowskiemu. Ten tylko wzruszył ramionami, odwrócił się i z całej siły przypieprzył wstającemu Hendrixonowi prosto w twarz! Ten padł martwy. Pin.......1.........2........Aero przerywa! Vaclav wpada na ring i próbuje przepędzić ex-Flying Mana, ale nie trafia w niego, tylko powala Lecha Grudzińskiego!

 

Jan Kowalski – Co za pech dla sędziego.

 

Tony Hogański – To przedłuży walkę! Po co im to było? Trzeba było kończyć wcześniej.

 

Jazzowski zaczyna cucić sędziego. Tymczasem Vaclav wyrzuca Aero poza ring. Sam do niego dołacza, chwyta za krzesło z wizerunkiem Donalda Tuska i uderza zdobywcę Pucharu Szczęściarza w plecy. W tym momencie na arenie rozlega się głośny heel heat! Przez barierki oddzielające ring od publiczności wpada Psycho! Zaskoczonego Vaclava powala Clotheslinem i wbiega na ring! Tutaj kopie jeszcze bardziej zaskoczonego Jazzowskiego w brzuch i wykonuje na nim Psycholity [Evenflow DDT]!! Nas pada bez życia. Hendrixon tymczasem się dobudził, ale Psycho także jemu wykonał Psycholity!! Następnie..... kładzie Jazzowskiego na Hendrixonie i budzi Bryndzę. Bombowy Antoni rozgląda się krótką chwilę, po czym widzi co się dzieje.... pin...........1....................2..................3!! (Zwycięzcami nadal EWF Tag Team Champami są: Nas Jazzowski & Vaclav!) Psycho zadowolony z siebie opuszcza ring.

 

Jan Kowalski – Nas Jazzowski i Vaclav bronią EWF Tag Team titles. Choć chyba było to do przewidzenia, niespodzianki nie było.

 

Tony Hogański – Ale w jakim stylu! Zwycięstwo osiągnęli tylko dzięki pomocy Psycho.

 

Jan Kowalski – Wierzysz w to? Nie wiem co Psycho myślał. Pojęcia nie mam dlaczego im pomógł.

 

Tony Hogański – Nie radzili sobie, więc pokazał swe dobre serce.

 

Jan Kowalski – Nie radzili sobie? Przecież dominowali.

 

Tony Hogański – Tak ci się tylko wydaje. Aero i Hendrixon mają nieograniczone możliwości. Dziś pokazali swój talent. Są mentalnymi zwycięzcami!

 

 

(Przenosimy się do ciemnego pomieszczenia w którym zapalona jest tylko jedna świeca, kamera rozgląda się dokładnie, widzimy siedzącego na ławce Izzy'ego Nilsena. Przed wreslterem widzimy gitarę i niezidentyfikowany portret.)

 

Izzy Nilsen – Gitara to piękny instrument, od wielu wieków potrafi wyrażać najgłębsze uczucia, radość, smutek, pasję, żal. Każdy człowiek posiada swe uczucia, jednakże przychodzi taki etap w którym trzeba wybrać drogę ostatecznej chwały bądź potępienia. Dziś jest mój dzień. Nie jestem taki jak wy, jestem człowiekiem, który czuje więcej. Nie potrzebuję alkoholików, narkomanów ani psychopatów w swym otoczeniu, wystarczy mi... gitara. Widzisz Psycho jaka jest między nami różnica? Ja nie potrzebuję innych aby osiągnąć sukces, ani stronniczego komisarza, ani niezdecydowanego niedorozwoja z kraju kwitnącej wiśni. Mam siebie, a ty...

 

Izzy odwraca portret, widzimy postać cara Mikołaja II

 

Izzy Nilsen – A ty, w przeszłości chciałeś zabić w ludziach to co piękne, chciałeś zabić romantyzm, a on przetrwał na wieki i także ja przetrwam, wygram, pokonam biały zefirek prostactwa, wygram i zapiszę swe nazwisko złotymi literami w historii. To dzisiaj będzie dzień mej chwały i waszego upadku. Niech nadejdzie liryczna zawierucha, niech nadejdzie... cisza ... i .... ciemność...

 

(Nilsen podchodzi do świecy, która gasi palcami. Wracamy na ring.)

 

 

Tony Hogański – Izzy to rozrywkowy chłopak.

 

Jan Kowalski – Tak, zdecydowanie.

 

Tony Hogański – Widziałeś jakie ma szybkie palce? Chce zobaczyć powtórkę!

 

Jan Kowalski – Może później?

 

Tony Hogański – Dobrze, ale robię to tylko dlatego, że ładnie to zasugerowałeś. Uprzejmie wręcz.

 

 

(Znajdujemy się na zapleczu. Widzimy tutaj Ulrykę Rothschild, która samotnie popija wino oparta o ścianę.)

 

Ulryka Rothschild – Tamara zajęta. Nie mam nic do roboty. Nuda.

 

Nagle pojawia się cały uradowany i zadowolony z siebie Psycho. Ulrike zauważa go i momentalnie doskakuje do niego czując, że może on zabić jej nudę. Biały poprawia jeszcze swój strój, a następnie standardowo ułożenie pasa na ramieniu.

 

Ulryka Rothschild – Odpowiedz mi na jedno pytanie. Dlaczego? Po co pomogłeś wygrać Jazzowskiemu i Vaclavowi?

 

Psycho – No cóż.... Jazzowski i Leśny to dwóch takich, co chcieli zabrać całe złoto, a jedyne, na co ich stać to obskoczenie wpierdolu od jakichś anonimowych leszczy spod dywanu. Doprawdy żałosne. Cóż  tak to jest kiedy się wiecznie tylko pierdoli o rywalu, opracowuje taktyki i szuka słabych punktów. Tak to jest kiedy jedyne co za tobą przemawia to znajomość śmiesznych, salonowych wyrazów i umiejętność sprawnego wkomponowania ich w całość wypowiedzi mydląc oczy i odwracając uwagę od totalnego braku umiejętności. Ta walka co przed chwilą ją zakończyłem była tak fatalna, że zamiast niej wolałbym obejrzeć (akcentuje) spaaaaring lechii dzierżoniów z juniorami, przynajmniej mógłbym się pośmiać. (poprawia pas)

 

Ulryka Rothschild – Nie brzmi to zbyt przekonywująco.

 

Psycho – Tu jedyny uśmiech jaki raz na jakiś czas pojawiał się na mojej twarzy to uśmiech politowania  Była żenująco słaba ale to nie jedyny powód dla której ją skończyłem. I bynajmniej nie mam tu na myśli chęci oszczędzenia publiczności tego nudnego jak flaki z olejem klepania się po dupach. Zrobiłem to bardziej dlatego, że obawiałem się o wynik, nie mogłem pozwolić na to, żeby dwóch anonimowych frajerów zabrało wam Tag Team Titles... I to nie dlatego, że postanowiłem się zabawić w ochroniarza czy tez pomocnika. Co do Tag Team Titles mam pewne plany i one zdecydowanie łączą się z rozmazanymi na macie mordami dwóch obecnych mistrzów, a nie jakichś anonimowych kmiotów. Więc polecam być jak papużki nierozłączki i zetknąć się plecami, to pozwoli wam mieć oczy dookoła głowy i może zdążycie spierrrdolić przed białym krzesłem lecącym z prędkością światła na mordę któregoś z was. Jako, że po Kravenie pozostały tylko dyrektywy to będę nową , lepszą wersją Łowcy  złowię dwóch pieprzonych leszczów za jednym razem.

 

Ulryka Rothschild – To znaczy, że Vaclav i Jazzowski są twoim zdaniem tak słabi, że nie umieją sami wygrać walki z.... Aero i Hendrixonem?

 

Psycho – Czytasz w moich myślach.

 

W tym momencie na horyzoncie pojawia się zdenerwowany Nas Jazzowski.

 

Nas Jazzowski – Psycho... nie wiem co sobie myślałeś... ale zaraz ci udowodnię, że się myliłeś.

 

Aktualny EWF Tag Team Champion od razu rzuca się na Psycho. Ten jest zupełnie zaskoczony, ale dzielnie stawia opór. Tym sposobem dochodzi do ogólnego, ale bardzo dynamicznego i efektownego brawlu. Jazzowski zyskuję przewagę i rzuca Psycho o ścianę. Chwyta za jakąś gaśnicę i próbuje go trafić, ale EWF World Champion szczęśliwie dla siebie odskakuje i jego cios trafia w próżnię. Biały od razu rusza do kontrataku, chwyta za butelkę wina, którą wcześniej popijała Ulrike i rozbija ją na plecach Jazzowskiego!! Ten pada na kolana. Psycho podchodzi do niego, pomaga mu wstać i chce wykonać jakiś cios, ale Nas silnie uderza go łokciem w brzuch. Jazzowski doprowadza się do porządku, odwraca w stronę Psycho, a następnie wykonuje na nim ładnego Neckbreakera. Chwyta za oparte o ścianę krzesło i uśmiechnięty od ucha do ucha trafia w głowę właśnie podnoszącego się Psycho. Chce kontynuować ten atak, ale w tym momencie na korytarzu pojawiają się panowie z GRU czy raczej Armii Zagłady, którzy rozdzielają walczących.

 

Nas Jazzowski – No i co Psycho? Takie śmieszne to było? Myślisz, że jesteś zabawny?

 

(W tych okolicznościach przyrody wracamy do naszych komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – Ciekawa sytuacja na zapleczu. Przynajmniej znamy już motywy Psycho.

 

Tony Hogański – Odpowiedź Jazzowszczaka z Białorusi też znamy.

 

Jan Kowalski – Jakiej Białorusi?

 

Tony Hogański – Kresy Wschodnie, Białoruś, Azja. Co za różnica. Dzicz panie, po prostu dzicz.

 

 

(Znajdujemy się na jednym z wielu korytarzy. Ten jednak jest szczególnie szeroki, piękny i dostojny. Został także urządzony dość luksusowo, bo rzecz jasna prestiż stanowiska i majestat EWF zobowiązują. Po jego bokach widzimy jakieś drzwi prowadzące do niezidentyfikowanych pomieszczeń, a na samym końcu drzwi do gabinetu Prezydenta EWF. Po drugiej stronie pojawiają się Szakal i Kraven.)

 

Kraven – Jesteśmy.

 

Szakal (uśmiecha się po swojemu)Łatwo kurwa poszło. Tylko trzech funkcjonariuszy GRU zlikwidowaliśmy po drodze. Kompletny brak oporu. Cóż za niekompetencja!

 

Kraven – Chyba zbyt łatwo. Nie sądzisz, że to podejrzane?

 

Szakal – Patrz co ja kurwa umiem!

 

Łysy zaczyna wywijać kijem na różne strony. Robi to szybko, z gracją, dostojeństwem, kunsztem i wysoką techniką.

 

Szakal – Też podejrzewam jakiś kurwa spisek... ale jesteśmy już prawie na miejscu. Wiem od Tony’ego, że Esmeralda nie opuszczała swojego biura. Wystarczy, że tam dotrzemy i stopimy lód jej niewieściego serca. Zaufaj mojej łysej sile.

 

Kraven – Zaufać? Tobie? Dobry żart, ale cóż... jedziemy na jednym wózku. Chodźmy.

 

Dwukrotny EWF World Champion i trzykrotny EWF World Champion ruszają przed siebie. Przechodzą może z 20 metrów, gdy nagle jedne z bocznych drzwi się otwierają i na korytarz wpada oddział GRU, czy raczej Armii Zagłady dowodzonej przez Scythera.

 

Szakal – Przebijamy się kurwa!

 

Kraven (chwyta go za ramię) Może lepiej się taktycznie wycofać? Esmeraldę możemy zawsze odwiedzić innym razem i w innym miejscu.

 

Szakal – Ja się kurwa nigdy nie wycofuję! Do abordażu!

 

Łysy zaczyna wymachiwać kijem. Przez przypadek, zupełnie bez takiej intencji trafił w twarz stojącego najbliżej funkcjonariusza GRU. Zadumał się nad jego losem. Nagle za plecami prezydenta EWF na uchodźstwie i Rosjanina pojawił się kolejny oddział GRU, który odciął im drogę ucieczki. Ten dowodzony był przez Ponurego Grabarza.

 

Szakal – I ty kurwa Grabarzu przeciwko nam?

 

Ponury Grabarz – Zgrzeszyliście przeciwko EWF. Jesteście buntownikami. Ja wspieram legalną władzę, to nic osobistego.

 

Scyther – Poddajcie się. Opór nie ma sensu. W starciu z moją Armią Zagłady nie macie szans.

 

Łowca i szczeciński bojownik o wolność słowa oparli się o swoje plecy, tak że każdy z nich kontrolował jeden z oddziałów. Szakal z kijem w ręku skupił się na frontowym dowodzonym przez Scythera, a Kraven z nieodłącznym łomem na tym, który odciął im drogę ucieczki, znajdującym się pod dowództwem Ponurego Grabarza.

 

Kraven – Naliczyłem dwunastu.

 

Szakal – Po mojej stronie piętnastu.

 

Kraven – Damy radę?

 

Szakal (uśmiecha się po swojemu)Czy ja komuś kurwa nigdy nie dałem rady?

 

Po tych słowach Szakal rzucił się na najbliższego funkcjonariusza GRU i zaaplikował mu cios kijem prosto między oczy. Tymczasem Kraven za jednym zamachem powalił łomem dwóch przeciwników. Scyther obserwował to wszystko z oddali. Szakal zaatakował jednego z funkcjonariuszy Clotheslinem, a kolejnego potraktował DDT. Gdy trzeci próbował powalić go pałką, Szakal zrobił unik, ale pechowo oberwał Kraven w plecy. Uderzenie nie zrobiło jednak wielkiego wrażenia na Rosjanie, który kontynuował atak na kolejnych funkcjonariuszy GRU. W międzyczasie przybyły posiłki i sytuacja robiła się niebezpieczna. Scyther postanowił włączyć się do akcji, więc od razu ruszył w stronę Szakala, cały czas uśmiechając się nikczemnie.

 

Szakal – Kraven! Teraz!

 

W tym samym momencie Kraven i Szakal ruszyli na nie pilnowane przez nikogo drzwi po prawej. Zaraz też zatrzasnęli je za sobą, a że transmisja też się tam przeniosła widzieliśmy jak zastawili drzwi wielką szafą.

 

Szakal (ocierając pot z łysego czoła)Nie udało się kurwa. Na szczęście Tony ostrzegł nas, że może do tego dojść.

 

Kraven (czyszcząc łom z krwi)Gdyby nie posiłki to może byśmy dali radę.

 

Szakal – Tony zabezpieczył nam odwrót. Tu ma być gdzieś zejście do piwnic, które nam otworzył.

 

Kraven – Dziś się nie udało, ale kolejnym razem zwycięstwo będzie nasze.

 

Szakal – Koniec kurwa gadania. Ruszamy. Efekt propagandowy został osiągnięty, teraz będą się nas bali. Zaatakowaliśmy samo serce EWF, przedostaliśmy się na kilka metrów od gabinetu Prezydenta! Tylko we dwójkę przeciwko całemu GRU!

 

(Widzimy jeszcze jak Kraven i Szakal schodzą po schodach do podziemnego kompleksu piwnic, a my wracamy do naszych komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – Brałeś w tym udział?

 

Tony Hogański – Myślisz, że po co opuściłem stanowisko komentatorskie na początku gali? Podprowadziłem Grabarzowi mapę zabezpieczeń i otworzył wyjście ewakuacyjne dla mistrza.

 

Jan Kowalski – Sprytnie.

 

Tony Hogański – Castro myślał, że zastawił pułapkę na mistrza, ale z jego planów nic nie wyszło. Dobrze mu tak.

 

Jan Kowalski – Z planów Kravena i Szakala też nic nie wyszło. Nie dotarli do Esmeraldy.

 

Tony Hogański – Castro już poszedł na ustępstwa. Obiecał Esmeraldzie, że dam im szansę na powrót.

 

Jan Kowalski – Myślisz, że on jest idiotą?

 

Tony Hogański – Mimo wszystko to postęp. Jeszcze kilka dni temu powrót Szakala i Kravena do EWF wydawał się niemożliwy.

 

Jan Kowalski – Czas na walkę poświęconą pamięci cara Mikołaja II.

 

 

 

Walka pamięci cara Mikołaja II:

Special Guest Referee: Vaclav

Psycho vs Izzy Nilsen

 

 

 

Vaclav jest już na ringu. Tymczasem na hali uderza głośno Method Man & Redman - "I will not loose”. Po chwili spod FeliXtronu wyłania się Psycho i wyraźnie skoncentrowany zmierza w kierunku ringu, rzucając przy okazji kilka pogardliwych spojrzeń w stronę publiki. Biały po chwili wchodzi na ring, gdzie z agresją spogląda na Vaclava. Po drodze zostawił swój EWF World title w depozycie u sędziego.

Po chwili rozbrzmiewa "Come As You Are" - Nirvana i w tym momencie spod FeliXtronu wychodzi aktualny EWF Evolution Champion Izzy Nilsen. Powoli dociera on na ring, gdzie publiczność serwuje mu słuszną dawkę heel heatu.

 

Jan Kowalski – Nie wiem dokładnie na czym polegają zasady tej walki.

 

Tony Hogański – Na niczym. Ot poświęcona jest pamięci ostatniego cesarza rosyjskiego.

 

Jan Kowalski – Miło ze strony EWF.

 

Tony Hogański – To w końcu Jekaterynburg. Tu go zabili, należy mu się.

 

Walka prawie się rozpoczyna, jednakże przed samym aktem, ukazany zostaje wielki portret cara Mikołaja II, po tej krótkiej chwili zostaje odegrana Międzynarodówka, wszyscy chóralnie ją odśpiewują, po czym zostaje dany znak rozpoczęcia walki.

 

Jan Kowalski – Międzynarodówka i car. Ciekawe połączenie.

 

Tony Hogański – Taka już jest ta dzisiejsza Rosja. Miota się między Imperium sprzed 1918 a Związkiem Radzieckim. My mamy podobnie.

 

Jan Kowalski – To znaczy?

 

Tony Hogański – Pomnik Piłsudskiego, a do tego Jaruzelski i Kiszczak jako ludzie honoru. Szaleństwo.

 

Vaclav ubrany w elegancką pasiastą flanelę tłumaczy rywalom zasady walki, lecz o ile Izzy wpatruje się w niego z uwagą balansującą na granicy nienawiści i współczucia to Psycho ze znaną dla siebie ignorancją podziwia nieskazitelnie białe buty i zastanawia się jakiej barwy nabiorą gdy kopnie odrobinę zakurzonego Nilsena. Po spełnieniu swej powinność Tag Team champ nakazuje uderzyć w gong co jednak nie pozwala mu zdjąć z siebie złowrogiego spojrzenia Izzy'ego. Psycho widząc, że jego rywal przeżywa młodzieńcze zauroczenie postanawia wykorzystać ten stan i otwartą dłonią uderza go w twarz, a następnie zasypując gradem ciosów spycha EWF Evolution Champa do narożnika i tauntując w charakterystyczny dla siebie sposób sygnalizuje iż nadchodzi S*it On You. Kiedy jednak bierze rozbieg Nilsen otrząsa się i częstuje szarżującego World Champa dropkickiem. Psychozilla wyraźnie zszokowany próbuje się szybko podnieść, lecz jego głowa opada na matę równie szybko co dotychczasowe chęci. Wszystko to za sprawą Crazy Elbow Dropa, którego Izzy użył do podtrzymania swej dominacji.

 

Jan Kowalski – Nilsen zaczął nieźle.

 

Tony Hogański – Dynamicznie. Moim zdaniem on reprezentuje teologię macicy.

 

Jan Kowalski (niemal dostał ataku kaszlu) Co takiego?

 

Tony Hogański – To taki nowy trend polityczno-społeczno-teologiczny. Nilsen to jeden z ojców założycieli. Mówią na niego kardynał plaster.

 

Jan Kowalski – Piłeś coś?

 

Nilsen wie jednak, że takie półśrodki nie zapewnią mu zwycięstwa i zmierza w kierunku narożnika, aby wykonać jedną ze swych trademarkowych wysoko-lotnych akcji. W drodze tej napotyka jednak Vaclava i jakby olśniony tym widokiem zmienia kierunek swej podróży, prześlizguje się pod linami i wyciąga spod ringu krzesło. Vacleux z początku reaguje nieśmiałym uśmiechem na to zachowanie, lecz szybko spogląda na koszulkę, w którą się przyodział i postanawia po raz kolejny stanąć po jasnej stronie mocy upominając swojego byłego podopiecznego. Nie udaje mu się jednak tego uczynić ponieważ uprzedza go Psycho wylatując ponad linami i wykonując Suicide Dive wprost na zaskoczonego oponenta. Zawodnicy przez moment leżą poza ringiem, lecz Vaclav mając w sobie coś z anarchisty nie poczyna odliczać i czeka, aż uczestnicy walki bez pośpiechu podniosą się i zaczną regularny brawl. Pierwszy podnosi się Psycho i uderzając kilkukrotnie głową Nilsena o barierkę oddzielającą ring od publiczności wrzuca go na ring. Nie omieszka również dorzucić mu do towarzystwa krzesła co spotyka się zdecydowanym sprzeciwem Vaclava. Sędzia podnosi krzesło lecz Psycho próbuje mu je wyrwać rzucając przy tym kilka standardowych argumentów.

 

Tony Hogański – Energiczny niczym wombat, wstydliwy jak ryjówka, dynamiczny i nieokrzesany w stylu lisa arktycznego. Tak! To on! To Izzy Nilsen!

 

Jan Kowalski – Co ty wygadujesz?

 

Tony Hogański – Komentuje aktywnie i pasywnie zarazem.

 

Jan Kowalski – Trudno mi to sobie wyobrazić.

 

Tony Hogański (zakłada na głowę rosyjską czapę w stylu futrzastym) Popatrz Janku jaka bycza czapka.

 

Jan Kowalski – Z byka?

 

Tony Hogański – Z twojej śledziony. Pomyśl zanim coś powiesz.

 

Brawl ten postanawia wykorzystać Nilsen, który wchodzi na narożnik i atakuje przepychających się zawodników Moonsaultem. Cios ten odczuwa jednak bardziej Vacleux, a Psycho po krótkim oszołomieniu przypierdala wstającemu Evo champowi krzesłem, czyni to jeszcze kilkukrotnie, a kiedy czuje, że to wystarczy do zakończenia pojedynku chwyta za włosy Vaclava i nakazuje mu odliczać. 1......2.... 2,999 kick out, World Champ wyraźnie zirytowany ślamazarnym stylem odliczania rzuca kilka niewybrednych słów w kierunku sędziego i podnosi Izzy'ego w celu wykonania Psycholity. Nilsen okazuje się jednak bardziej witalnym niż wygląda i kontruje ten cios w Sharpshootera. Psycho wyraźnie podirytowany tym jak dał się podejść uderza kilkukrotnie pięścią o matę i kontruje cios ten w Figure 4 Leglock. Vaclav z wyraźną troską patrzy jak cierpi jego były podopieczny, lecz zdaje sobie sprawę, że w żaden sposób nie może mu pomóc. Chwyt ten trwa dłuższą chwilę, co nie jest w smak Word Champowi, który chciał ową walkę skończyć jak najszybciej. Zrezygnowany odpuszcza i wskakuje na narożnik, aby dokończyć dzieła zniszczenia na cierpiącym Nielsenie. Wybija się w celu wykonania air force 666, lecz w ostatniej chwili Vacleux odciąga na bok Izzy’ego. Word Champ szybko się otrząsa i wygląda na zdecydowanie wkurwionego. Energicznie podbiega do Vaclava i po krótkiej przepychance pluje mu w twarz. Tag Team champ mimo swego całego spokoju i metamorfozy jaką w ostatnim czasie przeszedł próbuje uderzyć go w twarz, lecz Psycho robi szybki unik i nadziewa się na Kickstart My Hart ze strony Nielsena 1......2..... kick out!

 

Jan Kowalski – Niewiele brakowało.

 

Tony Hogański – Nilsen prezentuje się nieźle. Całkiem dobrze rzekłbym nawet. Nie dziwota, że go chwalę.

 

Jan Kowalski – Kiedy niby go chwaliłeś?

 

Tony Hogański – Zawsze. Popatrz na jego magnetyzm w oczach. Aż mnie ciarki przechodzą.

 

Jan Kowalski – Dlaczego?

 

Tony Hogański – Teologia macicy. Nie pytaj dlaczego, wsłuchaj się w jej głos, odkryj swoją kobiecość.

 

Jan Kowalski – Nie wiem co cię stało.

 

Tony Hogański – Jestem przeciwko parytetom. To zagrożenie dla demokacji.

 

Nowy idol mas pracujących miast i wsi, propagator ruchu Vacleaux, a do tego sędzia tej walki mimo stosunkowo szybkiego odliczania nie był w stanie zapewnić zwycięstwa swemu byłemu podopiecznemu. Nie rezygnuje jednak z pomocy i nakazuje mu podnieść przeciwnika. Ten jednak jakby na przekór swemu mentorowi zmierza w kierunku narożnika i powoli wchodzi na ostatnią linę. Kiedy wybija się, aby wykonać Rock Star Press nadziewa się na potężnego clothesline’a ze strony przeciwnika. Tag Team champ ma na twarzy minę z gatunku – a nie mówiłem ? , a Psycho pozbawiony wszelkich trosk o oponenta podnosi go i przypierdala Psycho Cirrus. Pin....1....2… Word Champ przerywa pin wyraźnie nie usatysfakcjonowany sposobem w jakim przyszłoby mu zakończyć walkę. Ponownie podnosi Izzy’ego i wykonuje na nim Fuzzy Joint, tym razem jednak nie przechodzi do pinu, a z drwiącym wzrokiem wbitym w Vaclava wchodzi powoli na narożnik i wykonuje air force 666, Biały przechodzi do pinu, Vaclav niechętnie odlicza.... pin.........1.............2.............3!! (Zwycięzcą jest: Psycho!)

 

Tony Hogański – Prezentował się nieźle ten Nilsen, ale coś jebło. Jakiś trybik w maszynie, jakaś pchła pod skórą, jakiś element układanki. Co poszło nie tak?

 

Jan Kowalski – Psycho jest EWF World Champem, a Izzy Nilsen EWF Evolution Champem. Nie na odwrót. To właśnie poszło nie tak.

 

Tony Hogański – Przynajmniej stawiał dzielny opór. Było nieźle. Nie ma się czego wstydzić. Oklasków nie dostanie, ale mogę do niego mrugnąć. Patrz Janku mrugam... (Toster mruga)

 

Jan Kowalski – On tego nie widzi. Leży lekko martwy.

 

Tony Hogański – Wiele stracił.

 

Psycho podchodzi do Vaclava i staje z nim twarzą w twarz. Panowie patrzą chwilę na siebie, po czym Vaclava atakuje Psycho. Rzuca go o liny, próbuje Clothesline’a, ale EWF World Champion odskakuje na bok. Panowie rzucają ponownie na siebie, tym razem to Psycho atakuje, ale chyba jakoś niepewnie, bowiem Vaclavowi udaje się zaaplikować mu DDT. Zadowolony z siebie podopieczny Hae Baeguka pomaga wstać swemu rywalowi, a gdy to czyni ten niespodziewanie kopie go w brzuch i wykonuje mu Psycholity [Evenflow DDT]. Po tej okazji wyjmuje z kieszeni banknot jednego dolara i kładzie go aktualnemu EWF Tag Team Champowi na głowie. Tymczasem doszedł do siebie Izzy Nilsen, który postanowił skorzystać z nadarzającej się okazji i rzucić się na swego niedawnego przeciwnika. Dochodzi do ostrego brawlu . Po chwili z widowni schodzi Nas Jazzowski (wielka radość na trybunach), błyskawicznie przeskakuje barierki i z wielkim animuszem i werwą wtacza się na ring, gdzie od razu rzuca się na World Champa. Nas powala zaskoczonego Psycho pięknym Clotheslinem, a gdy ten próbuje wstać od razu chwyta go za rękę i rzuca o liny, Biały odbija się o nie, próbuje uniknąć kolejnego ciosu, ale Nas trafia go zgrabnym Dropckickiem! Psycho leci do tyłu, a po drodze wpada jeszcze na podnoszącego się Nilsena. Jazzowski podnosi leżący na macie EWF World title, a po czym unosi ręce w geście triumfu. (znów wielka radość wśród publiczności) Wszystko byłoby piękne, tyle tylko że w tym momencie gaśnie światło. Chwile trwa ciemność, aż w końcu światło ponownie się zapala. Widzimy leżących na macie Vaclava, Izzy’ego i Nasa. Widać ciemność nie jest ich naturalnym środowiskiem. Na dodatek wszyscy mają na twarzy położone dolary. Nad nimi stoi Psycho głośno się śmiejąc. Światło gaśnie ponownie... ale ponownie nastaje chwila ciemności. Na FeliXtronie szybko mijają dwie litery DP, po czym jeszcze szybciej znikają. Światło znów się zapala. Obok Psycho stoi postać w czarnej skórzanej kurtce, dżinsach i kapturze na głowie. Po chwili postać ściąga kaptur. Widać osobnika w krótkich włosach, zafarbowanych na biało w czarnych okularach, które po chwili zdejmuje - okazuje się, że to Tool! EWF World Champion patrzy mu chwile w oczy, po czym prosi mikrofon.

 

Psycho – Nie to, że nie podoba mi się, że ta trójka leży nieruchomo w ringu i czeka na wywiezienie razem z szambem ale co to ma kurwa znaczy!? Szopki z dolarami, przerwami w dostawie energii!?

 

Tool – Widzisz , mam teraz dwie opcje do wyboru - pierwsza to zarezerwowanie ci miejsca koło tych ścierek, a druga, to zrobienie czegoś, na co ten biznes nie jest jeszcze gotowy, ale czy kiedykolwiek któryś z nas o to dbał? Ogarniasz, jak do tej pory?

 

Psycho – Towarzyszu siwy, wiesz jak jest, te szmaty muszą się przyzwyczajać do widoku dużych pieniędzy.

 

Tool – .... i do zapachu porażki.

 

Psycho – Właśnie. Do rzeczy, chyba nie masz nic przeciwko temu, że te cioty leżą sobie jak na poobiedniej drzemce w przedszkolu?

 

Tool – Jak dla mnie: pozytyw.

 

Psycho – Otóż to, mówią , że wspólny cel potrafi zjednoczyć nawet największych wrogów i wiesz co? Mam dla ciebie propozycję, kurewsko nie do odrzucenia. Ogarniasz tyły, służysz pomocą w spuszczaniu wpierdolu tej gromadzie trampkarzy z Lechii Dzierżoniów, a w zamian za to możesz liczyć na to samo.

 

Tool – Jesteś sprytny ale nie myśl, że za sprytny. Nie będę żądną marionetką (spogląda wymownie na World title, którego ułożenie na swym ramieniu Psycho poprawia) wyeliminowanie frajerni to tylko cel poboczny, moim głównym celem cały czas jest mistrzostwo świata Extreme Wrestling Federation.

 

Mimo wszystko Psycho i Tool wymieniają uścisk dłoni, po czym razem opuszczają ring, ale zachowując przyzwoity dystans. W międzyczasie dochodzą do siebie Vaclav i Jazzowski, którzy przecież nie oberwali aż tak mocno. Nie trwa to szybko, ale poprawa ich zdrowia jest wyraźna. Wszystko byłoby pięknie, no może nie bardzo pięknie, ale typowo dla EWF gdyby nagle... tak.. to nie koniec. Oto bowiem zaczyna grać The Offpsiring i „Come out and Play”. Publiczność reaguje w sposób mieszany, choć Rosjanie są nastawieni zdecydowanie negatywnie, z uwagi na krzywdę wyrządzoną Kravenowi. Pod FeliXtronem pojawia się pan komisarz, Felipe Castro.

 

Felipe Castro – Spokój, spokój, towarzysze... (gestem ręki próbuje uciszyć publiczność) ... Psycho, Tool, Jazzowski, Vaclav... cóż ja mam z wami zrobić? Sprawiacie mi problemy, same problemy. Chyba wiecie, że EWF jest w trakcie przekształceń wewnętrznych, do tego dochodzi jeszcze konflikt z Kravenem i Szakalem. Ja mam naprawdę wiele ważniejszych spraw na głowie. Tool, Nas, Vaclav... rozumiem was. Chcecie zdobyć EWF World title, któżby nie chciał? Psycho chce mieć ten pas jak najdłużej, to także zrozumiałe. Do tego dochodzą stare konflikty, które nagle odnowiły się w jakiś stary sojusz, jak w przypadku Toola i Psycho. Konflikt Vaclava i Psycho wraca z przerwami od lat, a Nas generalnie nie lubi nikogo, oprócz pewnie tylko tymczasowo Vaclava z uwagi na posiadanie pasów Tag Team. Cóż za komplikacje! Prawie jak w Dynastii. Wasz komisarz ma jednak dla was ofertę tymczasowego rozwiązania. Dwa słowa.... War Games! (wielki entuzjazm publiczności) Tak jest. Czwarty raz w historii Extreme Wrestling Federation będziemy świadkami War Games. Gratuluję uczestnikom... a no tak. Trochę was za mało... ale nie martwcie się. Do końca gali na pewno kogoś wam znajdę. W zasadzie dobraliście się sami już częściowo: Nas i Vaclav w ramach Tag Team titles, a Psycho i Tool w ramach tego dolarowego sojuszu spod znaku Richarda Nixona. W takim razie na szale możemy rzucić zarówno EWF Tag Team titles... jak i.... EWF World title... (Psycho lekko protestuje, a publiczność zaczyna się radować) To bez wątpienia sprawi, że ta walka (uśmiecha się w stylu nieodżałowanego Feliksa Castro) będzie bardziej ekscytująca. Psycho i Toola zapraszam do siebie, mamy sobie coś do wyjaśnienia.

 

Znów zaczyna grać The Offpsiring i „Come out and Play”. Felipe Castro pozdrawia publiczność, która wyjątkowo radosna pozdrawia także jego, po czym opuszcza arenę, zostawiając wrestlerów samym sobie i ich lękom.

 

Jan Kowalski – War Games 4? Wspaniale!

 

Tony Hogański – Dawno tego nie było, a to taka sympatyczna walka. Mam jednak kilka uwag. W tej walce zawsze brał udział mistrz Szakal, Kraven chyba zresztą także. To trochę głupio, że ich nie będzie tym razem.

 

Jan Kowalski – Lata mijają, nic nie trwa wiecznie. Nawet potęga Szakala i Kravena.

 

Tony Hogański – Pierdolisz Janku jak potłuczony. Naucz się wreszcie, że mistrz Szakal ma nieograniczone siły witalne. Widziałeś jak ciężko trenował przed setną Wrestlepaloozą? Jest wspaniały, energiczny i gibki.

 

Jan Kowalski – Tak, tak. Wiemy. Mistrz Szakal zawsze w formie. Zawsze wspaniały.

 

Tony Hogański – Pewnie.

 

 

(Na  arenie gasną światła. To oznacza, że czas na trzeci i ostatni odcinek relacji z wyspiarskich przygód. Rzecz jasna na FeliXtronie pojawia się tradycyjna czołówka i jeszcze bardziej tradycyjny napis: „Program Wyspa 2009”. Jak pamiętamy sytuacja na Wyspie robi się coraz bardziej dramatyczna. Naszym bohaterom udało się wzmocnić i naprawić chatkę, ale azjatycki tajfun okazał się silniejszy. Woda wdziera się coraz bardziej w głąb lądu i zalewa kolejne połacie terenu. Ewakuacja była szybka, ale nie obyło się bez wybuchów paniki i płaczu.)

 

Scena#1:

 

Noc, podtopiony las. Słychać krzyki i odgłosy wody zalewającej kolejne połacie gruntu. W tych okolicznościach przyrody dostrzegamy Xtreme Dragona, Craiga Crawforda i SeBę. Uciekają w popłochu w stronę najbliższego wzniesienia.

 

SeBa – Musimy myśleć pozytywnie, prawda Dragon?

 

Xtreme Dragon (przyśpieszając) Nie! Musimy stąd spieprzać! Jak najszybciej i jak najwyżej!

 

Craig Crawford – Walczmy.

 

Xtreme Dragon (zdziwiony) Z czym? Z wodą?

 

Craig Crawford – Ucieczka to tchórzostwo.

 

Xtreme Dragon – Nawet SR-Crazy ucieka! I to najszybciej z nas wszystkich!

 

SeBa – Może wejdziemy na drzewo?

 

Nagle słychać głos z drzewa:

 

Głos z drzewa – Za późno! Zajęte! Hahaha!

 

Wszyscy spoglądają w górę, gdzie na jednej gałęzi wśród małp siedzi The Great Barri.

 

The Great Barri – Tu będę bezpieczny.

 

Xtreme Dragon – To nie jest dobry pomysł. Znajdujemy się dolinie, woda ją szybko zaleje. Te azjatyckie deszcze są zdradliwe.

 

Nagle małpy zaczynają uciekać i przemieszczać się w stronę wzniesień.

 

Xtreme Dragon – Widzisz? Nawet małpy uciekają!

 

The Great Barri – Na pewno poszły tylko po coś do jedzenia! Wrócą tu! Wrócą do mnie! Hahaha!

 

Xtreme Dragon – Oszalał. Wynośmy się stąd.

 

Craig Crawford – Trzeba biec w przeciwnym kierunku!

 

SeBa – W stronę wody?

 

Craig Crawford – Najciemniej pod latarnią! Najbezpieczniej na terenach zalewowych!

 

Xtreme Dragon – To chyba nie działa w ten sposób.

 

Nie udało się przekonać Crawforda, który pobiegł w stronę fali powodziowej. The Great Barri został na drzewie, a SeBa i Xtreme Dragon zaczęli się wycofywać zgodnie ze wskazówkami SR-Crazy’ego.

 

Scena#2:

 

Wielka rzeka czy też jezioro, trudno stwierdzić. W każdym razie bardzo dużo wody. Na tratwie płyną Rusłan Smirnow, Gabriel Iwanow, Dastin Tornado i Wasylij Gromow.

 

Gabriel Iwanow – Mówiłem, że zbudowanie tratwy będzie świetnym pomysłem.

 

Dastin Tornado – To był mój pomysł.

 

Gabriel Iwanow – Ale wykonanie moje!

 

Wasylij Gromow – Przestańcie gadać i wiosłujcie. (zanurza rękę w wodzie) Stan wody w rzece podnosi się bardzo szybko. Musimy dopłynąć do celu w przeciągu godziny.

 

Rusłan Smirnow – Dlaczego w przeciągu godziny?

 

Wasylij Gromow – Głupie pytanie. Chcecie się potopić?

 

Gabriel Iwanow – Jestem zastępcą szeryfa, moja w tym głowa żebyśmy się nie potopili.

 

Dastin Tornado – Ja tu dowodzę! Mam doświadczenie na kutrze. Znam te zdradliwe wody jak nikt inny.

 

Gabriel Iwanow – Jeszcze wczoraj nie było tu żadnej zdradliwej wody! Nie uzurpuj sobie władzy! Jestem zastępcą szeryfa pod nieobecność The Great Barriego.

 

Wasylij Gromow (spokojnie) Będziecie słuchać moich poleceń.

 

Rusłan Smirnow – A to niby dlaczego?

 

Wasylij Gromow – Bo ja mam to. (po tych słowach wyciągnął z kieszeni rosyjski pistolet GSh-18) Czy to jasne?

 

Nie było sprzeciwu.

 

Scena#3:

 

Szczyt najwyższego wzniesienia. Wiatr jest bardzo silny, że łamie konary nielicznych drzew. Nadal bardzo intensywnie pada. Nad wzniesieniem krąży śmigłowiec z logiem EWF. Widzimy, że ma spuszczoną drabinkę. Tuż nad nią, już na pokładzie siedzi i radośnie wymachuje nogami SR-Crazy, który wypatruje czy jego podopieczni dotarli już do miejsca docelowego. Śmigłowiec pilotuje znany tu i ówdzie Smela.

 

Smela (krzycząc) Nie możemy dłużej czekać! Musimy lecieć! Wygląda na to, że nie udało im się uciec.

 

SR-Crazy (też krzycząc) Ile mamy jeszcze czasu?

 

Smela – Trzy minuty! To maksimum! Robi się tu coraz niebezpieczniej.

 

SR-Crazy – Są! Widzę kilku!

 

Na szczycie góry pojawili się Wasylij Gromow, Rusłan Smirnow, Gabriel Iwanow, Dastin Tornado. Z przeciwnego kierunku nadbiegli Xtreme Dragon i SeBa. Zza krzaka wyskoczył też Frank Deux.

 

SeBa – Nie widzieliście gdzieś Karla Danielsa?

 

Wasylij Gromow – Spierdalaj!

 

Po tych słowach Gromow odepchnął SeBę, ten poślizgnął się i stoczył się z góry.

 

Xtreme Dragon – Nie!!!

 

Dragon chciał ruszyć na ratunek, ale Dastin Tornado chwycił go za ramię.

 

Dastin Tornado – To na nic. (kręci głową) Nie możesz mu już pomóc.

 

Xtreme Dragon – Nie możemy go tak zostawić!

 

SR-Crazy (przez megafon, z góry) Dalej gamonie! To nie czas na czułości! Odlatujemy!

 

Gromow uczepił się już drabinki i był w połowie drogi. Zaraz za nim wspinał się Dastin Tornado, a po nim już w pewnej odległości Frank Deux, Xtreme Dragon, Gabriel Iwanow, a na końcu Rusłan Smirnow. Śmigłowiec ruszył, ale robił to bardzo powoli.

 

Smela – Mamy za duże obciążenie!!

 

SR-Crazy – Cholera nie pomyślałem o tym! Ej tam na dole!! (krzyczy w stronę podopiecznych) Za dużo ważycie! Głąby! Mieliście schudnąć na tej wyspie, który z was podjadał? Zajmijcie się tym! Rozwiążcie problem!

 

Pierwszy zareagował Gabriel Iwanow, który zniżył się do poziomu Rusłana Smirnowa.

 

Gabriel Iwanow – Ej kolego, ile ważysz?

 

Rusłan Smirnow – Co? Ja? 149,567 kg, ale chyba przytyłem ostatnio na diecie bananowej, którą polecił mi Barri.

 

Gabriel Iwanow – Wybacz, to nic osobistego.

 

Po tych słowach Iwanow wyciągnął nóż i odciął drabinkę poniżej Rusłana Smirnowa. Ten zaskoczony spadł w dół, prosto do wody. Akcja błyskawicznie przeniosła się na pokład śmigłowca.

 

Smela – Jest! Możemy lecieć!

 

SR-Crazy (drapiąc się po brodzie) Czy to ja nauczyłem ich tej brutalności i bezwzględności?

 

Śmigłowiec odlatuje. Koniec.

 

Epilog:

 

Kilkanaście kilometrów dalej. Flota wojenna Greenpeace. Okręt flagowy, pancernik „Nowa Ziemia”. Bojownicy-ekolodzy tłoczą się na mostku i świętują. Brodaty ekolog obserwuje tonącą Wyspę przez lornetkę.

 

Jeden z ekologów – Komandorze! Sukces! Przy pomocy energii odnawialnej z wiatraków i przetransportowanego tutaj lodowca, który stopiliśmy przy wsparciu zrabowanego CO2 udało nam się zatopić tą śmieszną wyspę.

 

Inny ekolog – Komandorze, tylko czy aby na pewno była ona niezamieszkała?

 

Komandor – Ludzie się nie liczą. Walczymy o dobro ziemi i chwałę naszych zielonych portfeli pełnych zielonej waluty. Teraz mamy wreszcie widzialny znak! Wszyscy będą musieli uwierzyć, że efekt cieplarniany istnieje. Mimo, że na całym świecie zima stulecia. Zawiadomcie naszych przełożonych z Panelu Klimatycznego. Osiągnęliśmy sukces.

 

(Koniec materiału filmowego.)

 

 

Jan Kowalski – Co się stało z The Great Barrim, Craigiem Crawfordem, Karlem Danielsem, SeBą i Rusłanem Smirnowem?

 

Tony Hogański – Tego nigdy się nie dowiemy.

 

Jan Kowalski – To było brutalne, zbyt brutalne.

 

Tony Hogański – Nie narzekaj. To tylko efekt cieplarniany.

 

Jan Kowalski – Wierzysz w te głupoty?

 

Tony Hogański – Nie.

 

Jan Kowalski – Być może był to ostatni odcinek Programu Wyspa 2009. Jak wiemy Felipe Castro chce go zlikwidować.

 

Tony Hogański – Szkoda, szkoda. Trudno. Jakoś będziemy musieli z tym żyć.

 

 

(Znajdujemy się gdzieś w podziemiach hali w pięknym i mroźnym mieście Jekaterynburgu. Nie należy się spodziewać, że istnieją tu jakieś wymyślne wielopoziomowe korytarze, schrony, bunkry i nie wiadomo co jeszcze. To zwykła seria, najzwyklejszych piwnic i korytarzy. Choć trzeba przyznać, że niektóre z nich nie były używane od kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu lat. Dostrzegamy Kravena oraz Szakala. Są oni zbrojeni w metalowy kij produkcji koreańskiej, łom oraz latarki.)

 

Kraven – Jak miło, że Tony zapewnił nam ekwipunek. Którędy do wyjścia?

 

Szakal (spogląda na mapę)Tędy! (wskazuje kijem, po czym popada w zadumę) Nie kurwa, tędy! (wskazuje inny kierunek)

 

Kraven – To dokąd w końcu?

 

Szakal – Nie wiem kurwa! (rozdziera mapę) Poradzimy sobie bez tego! Zdajmy się na mój łysy instynkt!

 

Kraven – Nie wiem czy to jest dobry pomysł. Popatrz tylko na ten napis.

 

Szakal – Czekaj kurwa. (Łysy wyciąga okulary, zakłada je na nos i zaczyna się przyglądać napisom na ścianach) Nie rozumiem po rosyjsku.

 

Kraven (wskazuje na jeden z napisów)Ostrzeżenie o niebezpieczeństwie.

 

Szakal – A ten? (wskazuje na inny)

 

Kraven – „Tu byłem. Tony Halik”.

 

Nagle były komisarz zaczyna nasłuchiwać.

 

Szakal – Cicho! Cicho! Cóż moje łyse uszy słyszą? To GRU! Ścigają nas!

 

Kraven – Za mną!

 

Szakal – Nie! Tędy kurwa! (wbiega w inny korytarz) Za Tony’m Halikiem! On musiał się stąd jakoś wydostać, a napis pisał z kierunku północno-wschodniego, co oznacza, że wybrał tą ścieżkę. To jest kurwa logiczne.

 

Jakiś czas później. Inne pomieszczenie. Szakal i Kraven przyczajeni przy ścianie.

 

Szakal – Są blisko kurwa.

 

Kraven – Mieliśmy mapę.

 

Szakal – Mapy nie ma, bo zgubiłem. Ale nie bój się, masz kurwa mnie.

 

Rosjanin dotyka posadzki.

 

Kraven – Ciężkie wojskowe buty produkcji rosyjskiej. Są blisko... 200... maksymalnie 300 metrów.

 

Wtem słychać jakieś poruszenie. Przez jeden z korytarzy do pomieszczenia wpada..... Pan Józef.

 

Szakal – Józef! Jak ja się kurwa cieszę! Co tu robisz?

 

Pan Józef – Uciekłem im, ale wy też musicie uciekać. Tamten korytarz zaprowadzi was na zewnątrz. Musicie być ostrożni! To nie jest już zwykłe GRU! To Armia Zagłady! Szybko! Ja odwrócę ich uwagę.

 

Szakal – Zrobisz to dla nas kurwa?

 

Pan Józef – Tak. (nasłuchuje przez kilka sekund) Śpieszcie się!

 

Szakal (zaczyna wywijać swoim kijem na lewo i prawo) Czy mogę ci ostatni raz wypierdolić w szczękę?

 

Pan Józef – Nie mamy czasu!

 

Szakal – Żartowałem kurwa. Dobry z ciebie Józef, wiesz?

 

Pan Józef – Wiem.

 

(Józef wybiega, a Szakal i Kraven ruszają w stronę hipotetycznego wyjścia. Wracamy na ring.)

 

 

Tony Hogański – Mistrzu! Szybko! Już widać światełko w tunelu!

 

Jan Kowalski – Co za emocje.

 

Tony Hogański – GRU działa wyjątkowo mało skutecznie dzisiaj. Trzeba ich zreformować.

 

Jan Kowalski – To nie wina GRU. Nie każdy jest w stanie poradzić sobie z Szakalem i Kravenem w tym samym momencie.

 

Tony Hogański – Trzeba ich lepiej szkolić. Wysłać na Wyspę czy coś.

 

Jan Kowalski – Castro likwiduje Wyspę przecież.

 

Tony Hogański – Proponuje poczekać i wysłać GRU na trening tam.

 

Jan Kowalski – Zresztą Wyspa zatopiona.

 

Tony Hogański – Prawda, co za pech.

 

 

(Przenosimy się do biura komisarza. Tutaj brak jakichkolwiek zmian. Portrety wiszą na swoim miejscu, Felipe Castro zajmuje fotel za biurkiem i na wielkim ekranie ogląda Wrestlepaloozę. W pewnym momencie otwierają się drzwi i w gabinecie pojawia się Psycho oraz Tool, co wywołuje sporą dawkę heel heatu na arenie.)

 

Felipe Castro – Panowie, panowie. Witam serdecznie w moim skromnych progach. Kawy? Herbaty? Wina? Wódki?

 

Tool – Nie trzeba.

 

Felipe Castro – ... i tak nie mam. Ale przejdźmy do rzeczy. Prawdę mówiąc znając historię EWF spodziewałem się, że nie będziecie szczęśliwi, że postanowiłem was połączyć w jednej drużynie. Jestem miło zaskoczony, że nie będę musiał nikogo przekonywać i załatwiliście to sami między sobą. Bardzo dobrze, doceniam to.

 

Tool – Jesteśmy w EWF dłużej od ciebie, więc nie wymądrzaj się.

 

Felipe Castro – Jasne, oczywiście. Nawet nie próbuję. Mam jednak nadzieję, ze nikogo nie zaprosicie do swojego koła wzajemnej adoracji. Przypominam, że w EWF istnieje oficjalny zakaz tworzenia ugrupowań. 

 

Psycho – To nie jest żadne pieprzone ugrupowanie. Słyszałeś kiedyś o czymś takim jak przysługa za przysługę? Tool pomoże mi wyczyścić teren z pieprzonych amatorów, a w zamian za to...

 

Felipe Castro (przerywa mu) Tak? Co w zamian?

 

Psycho (zdziwiony, że ktoś ośmielił się mu przerwać) W zamian za to ja zgadzam się, żeby był pierwszym pretendentem do zdobycia EWF World Title .

 

Tool – Dzieciaki niech obrzucają się błotem. Prawdziwi gracze wiedzą jak rozegrać to wszystko z klasą.

 

Felipe Castro – Bardzo ładnie. Ja natomiast komunikuję, że aby w tej walce zdobyć mistrzostwo świata EWF należy odliczyć tylko i wyłącznie Psycho.

 

Psycho – Brzmi nieźle.

 

Felipe Castro – Jeśli tak się nie stanie wtedy zwycięska drużyna otrzymuje zbiorowy EWF World title shot. Wtedy teoretycznie na Wrestlepaloozie 104 zobaczymy Fatal Four Way Match. Psycho vs Tool vs zdobywca pinu, dajmy na to Nas Jazzowski vs zwycięzca dodatkowej walki Vaclav vs SR-Crazy. Bo właśnie! Do waszej drużyny dokładam Scotty’ego Whipeda, a do przeciwnej SR-Crazy’ego. Do zdobycia będzie też EWF FTW title, wystarczy odliczyć EWF FTW Champa, ktokolwiek by nim nie był. Do zdobycia będą więc teoretycznie: EWF World title, EWF FTW title, EWF Tag Team titles.

 

Tool – Jak dla mnie może być.

 

Felipe Castro – Raduje się moje serce, że tak dobrze się porozumieliśmy. Liczę na to, że czwarta odsłona War Games pozostanie niezapomniana.

 

Tool i Psycho opuszczają biuro. Wydawało się, że powrócimy do naszych komentatorów, ale nic z tego. Innym wejściem do szatni wpada Smela, towarzysz SR-Crazy’ego, a także chłopaki z Wyspy: Dastin Tornado, Gabriel Iwanow, Xtreme Dragon, Wasylij Gromow, The Great Barri oraz SeBa.

 

Felipe Castro – Więcej was matka nie miała?

 

Smela – Co ma znaczyć zamknięcie Wyspy?

 

Xtreme Dragon – Wyspa jest nadzieją na nasz rozwój!

 

Felipe Castro – Panowie, panowie. Cóż ja poradzę? Wyspa jest kosztownym przedsięwzięciem. Po tajfunie wymaga dodatkowo remontu i sporych inwestycji. EWF się to nie opłaca.

 

Smela – Jestem członkiem Rady Nadzorczej EWF Corporation! Tak nie można! Mamy podpisane kontrakty z Koreańczykami, oni na nas liczą. Zresztą niech pan popatrzy na tą młodzież. (wskazuje na Wyspiarzy) W te ich ufne oczy.

 

Komisarz spogląda w ich ufne oczy.

 

Felipe Castro – Przekonałeś mnie. Nie możemy ich tak zostawić, masz całkowitą rację. Muszę dać wam szansę. Przekaż swojemu mentorowi, SR-Crazy’emu, że proponuje następujące rozwiązanie. Bierze udział w War Games, prawda? Jeśli drużyna Toola, Psycho i Whipeda wygra, wtedy Program Wyspa 2009 nie zostanie zakończony.

 

Smela – Musi przegrać by uchronić swoje ukochane dzieło?

 

Felipe Castro – Tak.

 

Smela – To podłość.

 

Felipe Castro (uśmiecha się pod nosem)W rzeczy samej.

 

(Na tym kończy się ta dramatyczna transmisja z biura komisarza, a my wracamy do naszych komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – Skomplikowana jest stawka tej walki.

 

Tony Hogański – Nie masz umysłu Tostera, to widać od razu. Inaczej z łatwością byś to sobie wszystko przyswoił.

 

Jan Kowalski – Tak tylko sobie zażartowałem. Wszystko jest jasne.

 

Tony Hogański – Nie udawaj ch.... (waha się chwilę) ... po prostu nie udawaj. Wydało się. Nie jesteś błyskotliwy, tak jak ja.

 

Jan Kowalski – To dlatego, że nie jestem gwiazdą.

 

Tony Hogański – Nie Janku, gwiazdy bywają głupie. Brak ci po prostu mojego intelektu.

 

Jan Kowalski – Dostaję informację, że za chwilę zobaczymy materiał filmowy z wizyty Scotty’ego Whipeda, Mitsuko oraz Chiaki w poradni małżeńskiej.

 

Tony Hogański – Świetnie, tuż przed ich walką. Idealne wprowadzenie.

 

 

(Na hali gasną światła i zostaje pokazany materiał filmowy sprzed kilku dni. Znajdujemy się w jakimś ładnym budynku, w bliżej nieokreślonym kraju, choć wydaje się, że może być to Polska. Realizator robi szybką przejazd od wejścia przez wszystkie korytarze aż do interesującego nas gabinetu. Na drzwiach widzimy napis „Poradnia małżeńska”, a niżej „Dziś dyżur pełni doktor” i wstawiony napis „SR-Crazy”. Jesteśmy w poczekalni. Tutaj widzimy siedzącego zirytowanego Scotty’ego Whipeda, beznamiętną Mitsuko oraz ubraną w różową sukienkę Chiaki. Otwierają się drzwi i do pomieszczenia wchodzi pielęgniarka czy jakaś inna kobieta z obsługi techniczno-medycznej.)

 

Pielęgniarka – Pan doktor zaprasza do siebie. Z chęcią państwa przyjmie.

 

Scotty Whiped (pogardliwie) Też mi pan doktor...

 

Mimo to Scotty, Chiaki oraz Mitsuko nawiedzają gabinet pana doktora. SR-Crazy w białym kitlu siedzi za biurkiem i drapie się po brodzie. Na biurku widzimy zdjęcia Smeli, Miszki oraz koreańskiej aktorki Han Hyo Joo. W kącie siedzi Tamara Ostrowska, która nadzoruje całą terapię małżeńską z polecenia Esmeraldy Martinez.

 

SR-Crazy – Zapraszam, zapraszam.

 

Crazy chce uścisnąć dłoń Whipeda, ale ten go od siebie odpycha. Tylko Chiaki cała uśmiechnięta się z nim wita, a następnie siada obok Scotty’ego i Mitsuko na wielkiej kanapie.

 

SR-Crazy – Znam państwa problem.

 

Scotty Whiped – Błagam, nie bawmy się w tą szopkę.

 

Tamara Ostrowska – To nie jest żadna szopka, tylko polecenie służbowe panienki Esmeraldy Martinez. Proszę się nie martwić, SR-Crazy przeszedł przyśpieszony kurs pod moim okiem. A pamiętajcie, że ja pomogłam już wielu ludziom, na przykład Scytherowi.

 

SR-Crazy (zagląda do kartoteki)Dlaczego krzywdzicie Chiaki?

 

Scotty Whiped – Nikt jej nie krzywdzi.

 

Chiaki – To prawda!

 

SR-Crazy – Chiaki jest nieobiektywna, poddaliście ją praniu mózgu albo zwyczajnie się was boi. Czuje przywiązanie, to zrozumiałe, że nie przyzna się, że jest maltretowana.

 

Scotty Whiped – Bzdury. Wybije ci te głupoty z głowy w trakcie naszego Ural Matchu, a na koniec odbiorę EWF FTW title.

 

Crazy wyciąga jakieś kartony ze standardowymi plamami i pokazuje je Whipedowi.

 

SR-Crazy – Co widzisz?

 

Scotty Whiped – Śmierć, rozbryzgnięty mózg, siekiera, krew, nóż, broń, katana, krew, krew, trup, kostnica, krew, prosektorium...

 

SR-Crazy (przerywa mu)Wystarczy. Teraz ty Chiaki.

 

Chiaki – Życie, piesek, sukienka, kwiatek, woda, nóż, spódnica, nóż, lalka, katana, woda, woda, Esmeralda, salon, krew, altana...

 

SR-Crazy – Ciekawe... szczególnie niektóre odpowiedzi.

 

Mitsuko – A ja?

 

SR-Crazy – Potrafię sobie wyobrazić, że odpowiedzi będą bardziej drastyczne od Whipeda. Powiedz mi Mitsuko jakie były twoje relacje z matką?

 

Mitsuko – Nienawidzę jej.

 

SR-Crazy – Ciekawe, ciekawe. Scotty, kiedy zaczęło się twoje zainteresowanie śmiercią?

 

Scotty Whiped – Odmawiam odpowiedzi na to pytanie.

 

SR-Crazy – No nie bądź taki.

 

Chiaki (nagle) Ja.... ja.....

 

SR-Crazy – Tak Chiaki?

 

Chiaki – Ja już nie chcę ubierać się w różowe sukienki!

 

SR-Crazy – A jakie?

 

Chiaki – Czarne, fioletowe, szare... wszystkie!

 

Scotty Whiped – To chyba mentalny postęp. Chiaki, jesteś już normalna?

 

Były EWF Evolution Champion wyjmuje z kieszeni nóż i kładzie go przed nią. Chiaki powoli podnosi i przygląda się ostrzu. Widać, że jej oczy zaczynają błyszczeć, w końcu odkłada nóż na biurko.

 

Chiaki – Nic nie czuję. Nic... zupełnie nic.

 

Tamara Ostrowska (podchodzi do Chiaki i kładzie jej rękę na ramieniu)Bardzo dobrze. Ostatnim razem byłaś bliska omdlenia.

 

W tym momencie zupełnie niespodziewanie Mitsuko chwyta za nóż i rzuca nim w stronę Crazy’ego, ten w ostatniej chwili odskoczył na bok. Whiped momentalnie rusza w jego stronę. Crazy szybko się otrząsnął i zdążył trafić swego przeciwnika z Dropkicka. Szahid wylądował wprost na jakieś szafce wypełnionej różnymi poradnikami. Aktualny EWF FTW Champion rusza w jego stronę, ale tym razem znów musiał uniknąć ciosu Mitsuko, która cisnęła w jego stronę wazonem. Władca Wyspy tylko spojrzał w jej stronę, ale to wystarczyło by Scotty Whiped wykonał na nim piękny i zgrabny Shoah [High Angle Slam]. Następnie chwycił za krzesło i zaczął go nim intensywnie i dość brutalnie okładać. Próbował mu jeszcze zerwać łańcuszek z rogiem Dark Avengera, ale Crazy bronił go jak niepodległości, więc zrezygnował z tego zamiaru. W jednym z kątów zauważył stojący szkielet, choć nie wiadomo po co taki w poradni małżeńskiej. Nie mógł sobie odmówić okazji, oderwał jedno ramię i zaczął trzaskać nim po głowie aktualnego EWF FTW Champa. Nie była to zbyt skuteczna broń i już po chwili się rozpadła.

 

Scotty Whiped – To tylko przedsmak tego co cię czeka w trakcie Ural Matchu. Chiaki, Mitsuko... idziemy. Koniec terapii. (uśmiecha się) Jesteśmy zdrowi.

 

(Whiped w towarzystwie Mitsuko i Chiaki opuszcza gabinet. Tamara Ostrowska rusza nieść pomoc Crazy’emu i opatrywać jego rany, a materiał filmowy dobiega końca.)

 

 

Jan Kowalski – Piękne wprowadzenie w nasz dzisiejszy main-event.

 

Tony Hogański – Pierwszy w historii EWF Ural Match. Nazwa ekscytująca, wykonanie może być trochę gorsze.

 

Jan Kowalski – Nie będzie tak źle. Crazy i Whiped to świetni wrestlerzy, stawka wysoka, stypulacja ciekawa. Zapowiada się niezła walka.

 

Tony Hogański – Podziwiam twój optymizm. Crazy może być mentalnie przygaszony po likwidacji Wyspy.

 

Jan Kowalski – To tylko plany jak na razie. Nic pewnego.

 

Tony Hogański – Zaczynajmy więc tą walkę i cześć, pa, jedziemy do domu.

 

Jan Kowalski – Masz dość Rosji?

 

Tony Hogański – Chłód mnie powoli męczy. Dobrze, że mamy ogrzewany stolik komentatorski, bo bym chyba tu przymarzł.

 

Jan Kowalski – Wtedy stałbyś się rosyjską gwiazdą, a nie polską.

 

Tony Hogański – Bardzo zabawny sposób rozumowania, ale musisz jeszcze poćwiczyć.

 

Jan Kowalski – Czas więc na main-event!

 

 

 

EWF FTW Championship:

Ural Match:

SR-Crazy (c) vs Scotty Whiped

 

 

 

Uderza "My Way" - Limp Bizkit. Fani wybuchają donośny cheerem, gdy na rampie pojawia się... SR-Crazy! Crazy biegnie i szybko wślizguje się na ring. Unosi ręce do góry, za co dostaje jeszcze większy cheer...

Rozbrzmiewa kompozycja autorstwa zespołu Nightwish „Death Boy’s Poem” a spod FeliXtronu wyłania się postać Scotty’ego Whipeda, wrestler przywdziewa tradycyjny strój Samuraja, na twarzy wrestler ma założona maskę zakrywająca połowę twarzy. Wrestler spokojnym tempem dociera na ring.

 

Jan Kowalski – Zasady walki są proste. Jeśli przez pierwsze 10 minut nie zostanie ona zakończona na ringu, wtedy wrestlerzy muszą opuścić halę, bo tylko tam będzie można ją zakończyć.

 

Tony Hogański – Chciałbym poznać tych kreatywnych ludzi co to wymyślają.

 

Jan Kowalski – Stawką walki będzie EWF FTW title. Któż wygra? Niedługo się tego dowiemy.

 

Tony Hogański – Ładne wprowadzenia robisz, ale szału nie ma. Pracuj dalej.

 

Jan Kowalski – Dziękuję za słowa uznania. Na kogo stawiasz?

 

Tony Hogański – Na Putina. W Rosji tylko Putin może wygrać. Dlatego to taki piękny kraj. Przewidywalny! Wszystko sprowadza się do Putina.

 

Walka rozpoczyna się od krótkiego zwarcia, z którego zwycięsko wychodzi Scotty Whiped. Powala on SR Crazy’ego na kolana i bezlitośnie okłada go pięściami po twarzy, sędzia próbuje udzielić mu reprymendy lecz na niewiele się to zdaje. Japończyk będący w charakterystycznym dla siebie afekcie chwyta głowę mentora młodzieży i próbuje zamknąć go w gilotynie, ale Crazy jako doskonały atleta wyślizguje się z tej pułapki, odpycha oponenta do narożnika i biorąc rozbieg próbuje zaatakować go dropkickiem, lecz Scotty w ostatniej chwili się uchyla, a Crazy w wysoce niezręcznej pozycji znajduje się nogami na najwyższej linie, a głową przy macie. Whiped wykorzystując jego bezbronne położenie wykonuje to czego nie potrafił przeciwnik – przypierdala mu potężnym dropkickiem a następnie poprawia elbow dropem i z satysfakcją przygląda się twarzy cierpiącego przeciwnika. SR jako człowiek honoru nie potrafiący znieść prześmiewczego wzroku rywala na swoim cele zdecydował się na zryw lecz jego skutkiem okazał się tylko i wyłącznie stiffowy kick, którym Whiped popieścił jego klatkę piersiową. Po hali zaczyna rozchodzić się potężny cheer mający na celu zagrzanie do boju opiekuna wyspy, a ten po raz kolejny opierając się o liny zaczyna podnosić z maty swoje siedzisko, a gdy Whiped po raz kolejny próbuje uziemić go kickiem Crazy robi unik a jego oponent nadziewa się kroczem na najwyższą linę.

 

Tony Hogański – Nieboska komedia.

 

Jan Kowalski – Raczej opera.

 

Tony Hogański – Wznowienie mody na kastratów?

 

Jan Kowalski – Tony, jesteś okrutny.

 

Tony Hogański (zakłada futrzastą czapę) Zimno mi w czoło. Muszę się ogrzać.

 

Oszołomiony były EWF FTW Champion zaczyna krążyć na ringu, a SR parokrotnie go punchuje i decyduje się na wykonanie Hurricanrany, po której przechodzi do pinu 1…2... kick out. Niepowodzenie tej akcji niezbyt zdziwiło FTW Champa, który poczyna podnosić swego przeciwnika lecz nadziewa się na przebiegły low blow, Scotty uśmiecha się lekko i leżąc zaczyna szeptać coś do ucha półprzytomnego z bólu przeciwnika, a następnie zrywa się błyskawicznie na równe nogi i jedną z nich przyciska do krtani oponenta wywołując przy tym sprzeciw sędziego i heel heat publiczności, który okazuje się być muzyką dla jego uszu. Podnosi oponenta i odpycha go od lin, a sam wykonuje potężny zamach, którego skutkiem miał być Lariat, ale SR po raz kolejny wykazuje się niesamowitym sprytem i prześlizguje się pod nogami byłego Evolution champa. Whiped nie przywykł jednak do tego, ażeby się poddawać, obracając się zauważa biegnącego na niego SR i przerzuca go ponad swoimi plecami, a zarazem ponad linami. Natychmiast wyskakuje za nim i wyciąga z pod ringu kendo stick, którym okłada przeciwnika do momentu gdy z jego czoła nie zaczyna sączyć się krew a „narzędzie zbrodni” nie pęka na dwie części! (EWF! EWF! EWF!)

 

Tony Hogański – Kendołomot.

 

Jan Kowalski – Co takiego?

 

Tony Hogański – Nowe słowo! Nowy związek! Jestem nowym ojcem polszczyzny!

 

Jan Kowalski – Cała Polska w ciebie wierzy.

 

Tony Hogański – Mówmy mi od dzisiaj profesor Dżemik. To mój naukowy pseudonim artystyczny.

 

Whiped dotyka czerwonej cieczy na twarzy mentora młodzieży i przystawia spływające z dłoni krople przed nos dziecku zasiadającemu w pierwszym rzędzie. Zachowanie to spotyka się z wielkim heel heatem . Scott jak zwykle reaguje na to uśmiechem i przerzuca przeciwnika ponad barierkami, aby publiczność mogła z bliska podziwiać cierpienie swego ulubieńca. Mocno się jednak zdziwił gdy przechodząc przez barierki jego twarz napotyka przeszkodę w postaci krzesła, które stało się narzędziem ocalenia w rękach Crazy’ego. Wyraźnie osłabiony FTW champ chwyta za włosy i ku uciesze widzów zaczyna ciągnąć oponenta ku szczytowi hali. Będąc pod szklanymi drzwiami rozstawia krzesło na które z trudem sadza Japończyka i biorąc lekki rozbieg atakuje go dropkickiem. Zawodnicy przelatują przez drzwi, a z pleców Whipeda zaczynają płynąć strużki krwi. Crazy ostatkiem sił kładzie rękę na klatce piersiowej przeciwnika 1…2… 2,999 shoulder up.

 

Jan Kowalski – Niewiele brakowało.

 

Tony Hogański – Niewiele ale jednak jak wiele. Mógłbym zacząć śpiewać. Jesteśmy w Rosji. Będę jak Wysocki albo Okudżawa.

 

Jan Kowalski – Ale nie dzisiaj. Proszę?

 

Tony Hogański – Ciekawe jak mistrz. Czy wydostał się bezpiecznie? Czy cały i zdrowy?

 

Jan Kowalski – Dlaczego nie martwisz się o Kravena?

 

Tony Hogański – To Rosjanin, w Rosji nie zginie. A mistrz? Sam jeden, łysy, w obcym kraju. Wydany na zatracanie!! (zdejmuje czapkę z żalu)

 

FTW champ jest tak wyczerpany, że nie jest nawet w stanie wyrazić swego rozczarowania zaistniałą sytuacją. Antoni Grudziński z dezaprobatą patrzy na nieprzytomnych zawodników, lecz nie może zacząć odliczać, bo nie pozwalają na to zasady walki. Po dłuższej chwili jednak Whiped zaczyna się poruszać, a chwilę po nim podnieść próbuje się Crazy. Kiedy już obaj zawodnicy stoją naprzeciwko siebie rozpoczynają wolny brawl, z którego zwycięsko wychodzi Scotty. Uderza on głową SR o ścianę i zaczyna prowadzić go korytarzem ku zdziwieniu wracających z toalety kibiców. Kiedy znajdują się nieopodal owej toalety Whiped wyjmuje z pomieszczenia sanitarnego szczotkę klozetową i przyciskając ją do czoła Crazy’ego rozmazuje nią krew na całą twarz. SR zaczyna rozpaczliwie machać rękami i całkiem przypadkiem trafia przeciwnika w twarz. Z sytuacji tej zdaje sobie sprawę chwilę później i zakłada mu na głowę wiadro, i kilkukrotnie uderza jego osłoniętą głową o ścianę. Japończyk pada, a SR wsadza jego nogę między drzwi i zamyka je!!! (EWF! EWF! EWF!) Crazy rozumiejąc jaką krzywdę i jaki ból zadał przeciwnikowi sam się skrzywił lecz nie zaprzestał swojej dominacji.

 

Jan Kowalski – Walka zrobiła się nam dość brutalna.

 

Tony Hogański – Wreszcie jakaś odmiana. Przynajmniej oni nie cackają się ze sobą jak jakieś cioty.

 

Jan Kowalski – Odważne słowa.

 

Tony Hogański – Jestem Tosterem, mam prawo do tego. Nie naśladujcie mnie, bo nie macie Orderu Odrodzenia Polski.

 

Jan Kowalski – Filip Bajon ma. On może?

 

Tony Hogański – To jakiś znany koszykarz?

 

SR podnosi przeciwnika, wrestlerzy wychodzą na zewnątrz hali, widzimy parking pełen drogich samochodów. Crazy nagle wykonuje whip na Whipedzie, w efekcie Scotty rozbija się plecami o szybę jednego z pojazdów. Obolały Whiped stara się stać, SR widząc to atakuje wściekle spearem, ale Kira wykonuje unik przez co Crazy rozbija głową szybę gustownego Mercedesa. Whiped ledwo oddychając wyciąga oponenta, zaczyna się powolny brawl, wrestlerzy przenoszą się dalej, wychodzą na ulicę, gdzie panuje cisza i spokój. Crazy kopie oponenta w brzuch i wykonuje Ground Zero [Double Arm DDT] przechodzi do pinu, sędzia odlicza....1.........2.......................2,9999999999. Wkurwiony Crazy podnosi przeciwnika próbuje zaciągnąc do jednego z drzew, ale Whiped zauważa coś, zaczyna się wyrywac i wykonuje nagle irish whip.... SR Crazy z rozpędem wpada na przejeżdżającego rowerzystę!! (EWF! EWF!) Whiped zaczyna wracac w strone hali. SR przez chwilę leży, ale gdy widzi odejście Whipeda błyskawicznie wstaje. W okolicach parkingu aktualny FTW champion dopada pretendenta zaczyna się kolejny brawl, przewagę osiąga Crazy, po czym wykonuje Crazy Slam [Angle Slam] ale nie ma sił przejść do pinu... wrestlerzy leżą martwo...

 

Jan Kowalski – Kto zwycięży? Czy SR-Crazy da radę obronić pas? Czy Scotty Whiped zdobędzie go dla siebie?

 

Tony Hogański – Ależ się nagle nakręcił.

 

Jan Kowalski – Buduję odpowiednie napięcie.

 

Tony Hogański – Teraz? Walka się już chyba powoli kończy.

 

Jan Kowalski – To technika nowoczesnego komentarzu. Trzymać widza w napięciu cały czas, a nie tylko z przerwami.

 

Sytuacja trwa jeszcze dłuższą chwilę... nawet całkiem długą. Co ciekawe to Scotty Whiped budzi się wcześniej. Mimo, że przed chwilą oberwał finishera prosto z pogranicza polsko-litewskiego. Widać też ma w sobie wyjątkową odporność albo pije dużo Actimela. Jesteśmy więc świadkami sytuacji w której Scotty Whiped wdrapuje się na jakiś samochód... czeka aż SR-Crazy się podniesie... co w sumie czyni on dość szybko. W tym momencie były EWF Evolution Champion skacze na niego z Clothesline from a car, ale niespodziewanie Crazy odsuwa się na bok i Szahid upada na beton. Crazy momentalnie przechodzi do kontrofensywy.. podnosi Whipeda... kopie go kolanem w brzuch i uderza na nim Neckbreakera. Crazy po latach chińskiego treningu i jeden Mao wie czego jeszcze jest dość wytrzymały i niespodziewanie podnosi się. Whiped kopie go więc ponownie w brzuch... chwyta go w pozycję do Kira's Valentine [Double Underhook Facebuster]! Crazy zaczyna się szamotać, próbuje się wyrwać. Jednak Whiped zdecydowanie mu na to nie pozwala i wykonuje mu ten cios wprost na twarde betonowe płyty parkingu!! (EWF! EWF! EWF!) Pin....1......2......kick out w ostatnim momencie!

 

Jan Kowalski – Ciężka sytuacja przed Crazy’m.

 

Tony Hogański – Nie takie rzeczy już się w EWF działy.

 

Whiped rozgląda się po parkingu, aż zauważa zwisający z ogrodzenia drut kolczasty. Wyjmuje go i umieszcza na masce jednego z samochodów. Następnie pomaga wstać Crazy’emu.... chwyta go w pozycję do Vertical Suplex... ale aktualny EWF FTW Champion zaczyna mu się wyrywać. Wesoło wierzga nogami aż w końcu spada tuż za plecami Szahida. Momentalnie chwyta go za plecy i wykonuje mu Atomic Drop wprost na maskę samochodu na której wcześniej umieszczono drut kolczasty!! (EWF! EWF! EWF!) Crazy chwyta za stojący nieopodal parkingowy słupek i zaczyna okładać nim Szahida, ale to chyba było niezbyt efektywne, bo po kilku ciosach przerywa swoją zabawę. Whiped akurat próbował się podnieść, gdy po kopniaku w szczękę został zmuszony do powrotu do parteru. SR-Crazy chwycił go, pomógł mu wstać, a następnie zaczął ocierać jego czołem o druciane ogrodzenie... trwało to chwilę... słychać było jakieś jęki Szahida... po chwili realizator zrobił zbliżenie na jego twarz, a ta była już nieźle zalana krwią.

 

Jan Kowalski – Nagła zmiana frontu i to SR-Crazy dominuje.

 

Tony Hogański – Popatrz jakie ma fajne buty.

 

Jan Kowalski – Pewnie produkcji chińskiej. Nic ciekawego.

 

Tony Hogański – Janku, ale ty durny jesteś. Myślisz, że członkowie Komunistycznej Partii Chin chodzą w jakiejś tandecie, którą zasypują cały świat? Strasznie naiwny jesteś. To wysokiej klasy towar produkowany w niedostępnych szczytach Mandżurii.

 

Jan Kowalski – EWF zawsze szanowało Mandżurię.

 

Tony Hogański – To fajne miejsce. Wiesiu Gomułka chciał założyć tam polską kolonię.

 

Crazy pomaga Whipedowi wstać.... ale w tym momencie obrywa niezbyt przyjemnego Low Blowa! Ale co to! Miał chyba ochraniacz! Tak to ochraniacz produkcji chińskiej! Zadziałał! Crazy drapie się po brodzie z zadowolenia. Whiped jednak osiągnął sukces, bowiem wyrwał się spod dominacji Crazy’ego. Teraz obaj panowie stanęli naprzeciwko siebie. Aktualny EWF FTW Champion momentalnie ruszył na swego rywala. Po drodze ruszenie zmieniło się w formę biegu i widać było, że mentor młodzieży chce wykonać dynamicznego i uroczego Splasha. Zrobił to z pełną gracją i wdziękiem... ale Szahid odskoczył na bok... i Crazy zarył twarzą prosto w ścianę hali!! Do kontrataku przeszedł Whiped, który natychmiast rzucił dożywotnim EWF TV Champem o kolejną ścianę. Następnie chwycił za jakąś metalową rurę, która wyglądała na zardzewiałą i nieużywaną od lat... a że był mróz to oderwał ją z łatwością. Kolejnym jego krokiem było uderzenie swego przeciwnika z owej rury z ogromnym impetem prosto w twarz!! Crazy zalał się krwią.... Whiped chwycił rywala... zauważył wielki pojemnik na różne narzędzia, który akurat stał nieopodal... i zwykłym Powerbombem wbił go prosto w wymieniony wyżej metalowy pojemnik!!! (EWF! EWF! EWF! EWF!)

 

Jan Kowalski – To raczej musiało boleć.

 

Tony Hogański – Oblicze walki znów nam się odmieniło.

 

Jan Kowalski – Masz rację.

 

Tony Hogański – Zmienia się to wszystko jak piasek na pustyni. Ino tak śmiga. Szaleństwo w plecaku.

 

Jan Kowalski – Nie mam pojęcia co chciałeś przekazać, ale brzmi nieźle.

 

Tony Hogański – Czy ten pojemnik ma nazwę? Jeśli nie to chrzczę go pseudonimem chujoskrytka. Ładnie?

 

Jan Kowalski – Wulgarnie.

 

Tony Hogański – Dzieci założą nauszniki. Tony jest dziś słowotwórcą!

 

SR-Crazy leży oszołomiony i obolały. W sumie to Whiped nie wygląda wcale lepiej. Były EWF Evolution Champion, a prywatnie wielbiciel północnokoreańskiego systemu politycznego wyciąga Crazy’ego z tosterowej chujoskrytki, jakkolwiek by to durnie brzmiało. Chwyta go za kark a następnie zaczyna trzaskać jego twarzą wprost o chropowatą i bardzo radziecko wyglądającą ścianę hali. W ten niezbyt przyjemny dla trenera młodzieży i chińskiej reprezentacji olimpijskiej sposób wymierza mu jeden brutalny cios... następnie drugi... później trzeci... po trzecim przyszła kolei na czwarty... piąty.... szósty.... siódmy.... Crazy znów obficie krwawi. Whiped wrzuca go, tym razem całym ciałem, wprost na ścianę. Następnie chwyta za leżącą nieopodal metalową rurę i trzaska nią Crazy’ego w brzuch. Pin........1..............2..........kick out! Cóż za wytrzymałość! Nawet Antoni Bryndza jest pod wrażeniem. Scotty Whiped zauważa stojąca nieopodal drabinę, chyba malarską, bo całą ubrudzoną w czerwonej farbie. Wspina się na nią... spogląda na zwłoki Crazy’ego... po czym skacze z Frog Splashem!!! Crazy odsunął się w niemal ostatnim momencie!! (EWF! EWF! EWF!)

 

Jan Kowalski – Cóż za szczęście!

 

Tony Hogański – Dla naszego Kim Ir-Sena raczej nieszczęście. Prawdziwy pech. Inaczej tego nie mogę określić.

 

Jan Kowalski – Widzę, że wyjątkowo nie pleciesz głupot, tylko aktywnie komentujesz galę.

 

Tony Hogański – Wiem, jestem zajebisty.

 

Sytuacja nie wygląda ciekawie. Whiped zwija się z bólu, a że sam wiele wycierpiał to nie jest z nim najlepiej. Crazy ostro oberwał w ostatnich minutach, więc także jest mu słabo. Wierci się trochę, ale to raczej marne oznaki życia. Pod względem żywotności jest remis, trudno stwierdzić który z nich jest bardziej żywy, a który jest bardziej martwy. W końcu pierwszy zaczyna podnosić się SR-Crazy. Trwa to chwilę... raczej nie krótką... wszyscy czekają... napięcie rośnie. Whiped także zaczyna dochodzi do siebie, powoli, ale skutecznie. Mimo wszystko Crazy wygląda w tej chwili na lepiej dysponowanego, chiński trening czyni cuda, chyba lepszy od japońskiego. Crazy ściera krew z oczu i zaczyna się rozglądać. Zauważa leżącą nieopodal metalową rurę. Podnosi ją... dobrze leży w ręku.... następnie bierze zamach nad głową wstającego Szahida.... i w tym momencie zostaje przez coś powalony!!

 

Jan Kowalski – Co się dzieje?

 

Realizator robi powtórkę, pokazuje zbliżenie, dwoi się i troi by wyjaśnić. Co właśnie zaszło. Okazało się, że Crazy stanął na włazie... który się podniósł na tyle dynamicznie, a dodatkowo był na tyle duży i mocny to trafił Crazy’ego w tylnią część korpusu i spowodował upadek. Z podziemia natomiast wygramolili się..... Szakal oraz Kraven!

 

Tony Hogański – To mistrz!

 

Tymczasem Antoni Bryndza sowim bombowym wzrokiem spojrzał na martwego Crazy’ego... następnie przeniósł swój wzrok na Szakala i Kravena... później na pokrywę włazu.... znów na Crazy’ego... znów na Szakala i Kravena.... znów na właz... na Crazy’ego... na właz... niespodziewanie Antoni Bryndza pokazał, że walka została zakończona! Oficjalna interpretacja: atak z zewnątrz na SR-Crazy’ego, a więc dyskwalifikacja Scotty’ego Whipeda! Obaj są jednak na tyle nieprzytomni by wynik tej walki do nich dotarł. (Zwycięzcą przez DQ i nadal EWF FTW Champem jest: SR-Crazy!)

 

Jan Kowalski – Crazy broni pas.... w dziwnym stylu.

 

Tony Hogański – Muszę przyznać, że dość niesamowitym.

 

Tymczasem Kraven i Szakal rozprostowują kości.

 

Szakal – Wolność kurwa! Wolność! Szkoda, że paprotka tego nie widzi. Brawurowa ucieczka w łysym stylu.

 

Kraven – Udało się.

 

Szakal – Chodźmy stąd. Widzę naszą furgonetkę. Kurwa zgubiłem czapkę. Fajna była, taka futrzasta. Dotykałeś?

 

Kraven – Nie.

 

W tym momencie otwierają się drzwi od hali i na parkingu pojawia się komisarz Extreme Wrestling Federation, pan Felipe Castro. Oczywiście stanął w dość bezpiecznej odległości. W ręku trzyma białą flagę.

 

Felipe Castro – Przychodzę z propozycją.

 

Kraven – Wysłuchamy.

 

Felipe Castro – Jak wiecie... albo i nie... na następnej gali EWF organizuje czwartą edycję War Games. Stawką tego pojedynku jak do tej pory są: EWF World title, EWF FTW title, EWF Tag Team titles i los Programu Wyspa 2009. Obiecałem Esmeraldzie, że wynagrodzę wam wasze cierpienia. Możecie się czuć oszukani przez EWF, a mnie to także... (uderza się w serce) .... boli. EWF jest zbyt dobre by kogoś oszukać. Dlatego mam dla was propozycję. Wasz los zostanie połączony z losem uczestników War Games. Będziecie mogli spokojnie wejść na następną galę, dostaniecie własną szatnię, będziecie mogli stać przy klatce i podziwiać walkę. Wraz z Esmeraldą dajemy wam szansę powrotu. Ale... szczęście może uśmiechnąć się tylko do jednego z was. Kraven... jeśli wygra drużyna złożona z Psycho, Toola i Whipeda wtedy wracasz do EWF. Szakal... mój drogi Szakalu.... jeśli wygrają Nas Jazzowski, Vaclav i SR-Crazy... wtedy ty wracasz do EWF. Scyther będzie pilnował porządku jako specjalny sędzia. Co wy na to?

 

Kraven (waha się) Musimy się naradzić.....

 

Szakal (bez wahania) Niech będzie kurwa. Nie myśl sobie jednak, że jesteś taki sprytny. Raz udało ci się wygrać ze mną i mnie oszukać... ale drugi raz to się kurwa nie powtórzy, gwarantuję ci to. Obejrzyj archiwalne gale... w dwóch ostatnich War Games to ja decydowałem o losach Extreme Wrestling Federation... i zrobię to znowu. Podczas czwartych War Games.

 

Felipe Castro – Zatem umowa stoi. Do zobaczenia w Katowicach.

 

Komisarz Castro znika za drzwiami. Szakal klepie Kravena swoim metalowym koreańskim kijem po plecach, a następnie wraz z nim opuszcza parking i wsiada do zaparkowanej nieopodal furgonetki. Z oddali słychać niewyraźny głos Szakala: „O! Moja czapka!” Widzimy jeszcze Antoniego Bryndzę, który wraz ze służbami medycznymi udziela pierwszej pomocy pobitym Crazy’emu oraz Whipedowi. Na koniec przenosimy się do naszych komentatorów.

 

Jan Kowalski – Propozycja Castro brzmi uczciwie.

 

Tony Hogański – On usiłuje skłócić mistrza i Kravena. No ale cóż... widać nie ma innego wyjścia. Trzeba było przyjąć jego ofertę.

 

Jan Kowalski – To najlepsze co Szakal i Kraven mogli dostać. Jeszcze niedawno wydawali się, że będą nikim, a teraz jeden z nich w zasadzie na pewno powróci do EWF.

 

Tony Hogański – Zobaczymy jak sytuacja rozwinie się na następnej gali.

 

Jan Kowalski – Na którą już serdecznie zapraszamy. EWF gościć będzie w katowickim Spodku. Przed nami: War Games 4!

 

Tony Hogański – Dziś natomiast żegnają państwa.... Jan Kowalski....

 

Jan Kowalski – .... oraz Tony „Toster” Hogański!

 

Tony Hogański – Oglądajcie następną Wrestlepaloozę! W High Definition!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Koniec transmisji.

 

 

EWF Corporation 2010

dla:

EWF Group™


Podobała ci się gala? Nie cierpisz jej? Najlepiej będzie jak skomentujesz ją na FORUM.

Powrót na stronę główną


 

 (Wydarzyło się po zakończeniu gali. Dziś tylko jeden odcinek!)

 

(Kamerzysta pokazuje nam Scythera siedzącego w swoim biurze przy zapalonej lampce nad jakimś stosem dokumentów, których treść na pierwszy rzut oka wydaje się Honorowemu Komisarzowi niezbyt zrozumiała. Ruthless przygląda się papierom, drapie się po głowie, popija whiskey, po czym spogląda na Tamarę siedzącą naprzeciwko niego.

 

Scyther – Może ty się znasz na tym bajzlu? Dla mnie to jakiś bełkot...

 

Tamara Ostrowska – Jestem podobno tylko kelnerką.

 

Scyther (wzdychając) Kim do kurwy nędzy jest Wasylij Gromow? I dlaczego ktoś przyniósł do mojego biura stos kopert zaadresowanych na pieprzonego Szakala?

 

Tamara Ostrowska – Pewnie dlatego, że...

 

W tym momencie Tamarze przerywa nie kto inny, jak sam EWF World Champion – Psycho, który wchodzi zadowolony do biura Honorowego Komisarza.

 

Tamara Ostrowska – Puka się...

 

Psycho – Owszem, puka się... ale ładniejsze.

 

Scy spoglądając na Białego, jednym ruchem ręki zwala z biurka wszystkie papiery, długopisy, spinacze i inne akcesoria, łącznie z lampką, która z impetem ląduje na ziemi. Brudny Harry spogląda na obecnego mistrza EWF, po czym z uśmiechem na twarzy wykłada na puste biurko dwie butelki szkockiej Whiskey.

 

Scyther (patrząc na Tamarę) Mogłabyś posprzątać ten burdel? I podaj dwa kieliszki. Albo najpierw podaj dwa kieliszki, a potem posprzątaj ten burdel.

 

Tamara Ostrowska (stawiając dwa kieliszki na biurku) Nie ma za co.

 

Scyther – Płacę, wymagam.

 

Tamara Ostrowska (pod nosem) Esmeralda mi płaci.

 

Scyther (polewając whiskey do kieliszków) Esmeralda ma braci? Straszysz mnie?

 

Tamara Ostrowska – Nieważne...

 

Scyther (z uśmiechem) Sprzątaj.

 

Psycho (lekko zdezorientowany całą sytuacją) Kim, do kurwy nędzy, jest ta kobieta?

 

Scyther (podając kieliszek Psycho) A propos cyklu spod znaku „Kim do kurwy nędzy...”, słyszałeś kiedyś o Wasylu Gromowojewie?

 

Psycho (popijając whiskey) O kim, do kurwy nędzy?

 

Scyther (polewając kolejne kieliszki) Who cares?

 

Biały rozsiada się wygodnie w fotelu dla gości, dopija whiskey, po czym zaczyna skręcać grubego jointa, przypatrując się z ciekawością tylnim partiom ciała Tamary sprzątającej na kolanach bajzel, który z okazji odwiedzin zafundował jej Scyther. Ruthless odkłada kieliszek i chwyta całą butelkę, popijając z gwinta. Psycho odpala jointa i wypuszcza dym do góry, rzeźbiąc sobie w nim palcem.

 

Psycho (zawieszając wzrok na nogach Tamary) A ten Gromojeb, czy jak mu tam, to nie czasem jakiś rosyjski gubernator?

 

Scyther (już lekko przysypiając) A może...

 

Ostateczny koniec transmisji.)