Powrót na stronę główną.

 

 

 

 

wydarzyło się na przestrzeni całego dnia

 

 

 

(Realizator w pięknie zmontowanym materiale filmowym pokazuje nam halę w Gliwicach. Nie czas jednak na to by się zachwycać nad jej urodą [być może nawet wątpliwą], lecz raczej delektować się materiałem wprowadzającym do turnieju o tytuł mistrza świata EWF. Widzimy więc skróty poprzednich dwóch turniejów rozegranych kilka lat temu oraz ich zwycięzców. Następnie jesteśmy płynnie wprowadzeni do turnieju epoki obecnej, największego w dziejach Extreme Wrestling Federation. Zgodnie z zapowiedzią jego pierwsza runda rozegrała się w ramach dark matchów. Władze EWF postanowiły z tej okazji urządzić prawdziwe święto polskiego wrestlingu. Walki rozpoczęły się już w godzinach przedpołudniowych, a wstęp na nie był bezpłatny. Dodatkowo zagwarantowano wiele innych, pobocznych atrakcji co zaowocowało wysoką frekwencją i wielkimi zyskami z tytułu sprzedanych pamiątek. Tuż przed rozpoczęciem Wrestlepaloozy wyemitowano krótkie streszczenie wstępnej rundy turnieju.)

 

 

Turniej o EWF World title:

Runda I

 

Bubba vs Shaman

 

Należy zaznaczyć, że już od pierwszego dark matchu hala była wypełniona niemal po brzegi. Ku uciesze zgromadzonych fanów (a ucieszeni byli pewnie dlatego, że wstęp był za darmo) pierwsi na ringu zawitał znany i lubiany Shaman, oraz darzony większą sympatią Bubba. Panowie podali sobie dłonie, co spowodowało cheer wykraczający za wszelkie wskaźniki opisujące jego natężenie. Zwinniejszy Shaman zadał serię punchy, następnie odbił się od lin i flying clotheslinem próbował powalić oponenta. Na nic to się nie zdało. Shaman jeszcze szybciej znalazł się na narożniku, skoczył w stronę Bubby, lecz były World champion złapał go jeszcze w powietrzu i lekko zmodyfikowanym Last Laugh wgniótł w matę. Pin: 1…2…3! (Do następnej rundy turnieju awansował Bubba!)

 

 

Izzy Nilsen vs Duaility

 

Izzy Nilsen zjawił się sam, bez towarzystwa żadnego z Apostołów Smutku, za to powitany heel heatem. Duality nie doczekał się żadnej reakcji. EWF Tag Team Champion chwycił przeciwnika i whipował na liny, lecz Duality skontrował i to Dark Wings odbił się od lin. Duality padł na ziemie, zaś Nilsen nad nim przeskoczył i zatrzymał się kilka kroków dalej. Gdy Duality wstał i odwrócił się w jego stronę, natychmiast został powalony przez Kickstart my heart (superkick) Apostoła Smutku. Nillsen wszedł na najbliższy narożnik i wykonał efektowne Rock Star Press (Shooting Star Press). Pin: 1…2…3! (Do następnej rundy turnieju awansował Izzy Nilsen!)

 

 

Nicky Damage vs Choss

 

Tym razem naprzeciw siebie stanęli w ringu - członek stronnictwa HVW, Nicky Damage i debiutujący Choss. Ten drugi postanowił dać pokaż swoich zdolności akustycznych wykonując popularny w ciężkiej muzie growling, lecz zarówno sędzia, Damage jak i publika nie docenili jego wysiłków. Dowodem tego był kopniak w podbrzusze od Nickyego i natychmiastowe wykonanie Damage Face Buster (Double underhook face buster) Dark Sędzia z ulga odklepał: 1…2…3. (Do następnej rundy turnieju awansował Nicky Damage!)

 

 

Venomus vs Dark

 

W kolejnej walce również zjawił się przedstawiciel HVW, a tym razem był to Venomus. Dark zjawił się w towarzystwie trenera, który zagrzewał go do walki. Gdy zabrzmiał gong Dark (zgodnie z wskazówkami swego szkoleniowca) zaczął krążyć wokół Jadowitego, by niespodziewanie ruszyć na niego! Ven jednak nie dął się zaskoczyć i sprowadził rywala na ziemie poprzez drop toe hold. Następnie przeszedł do próby założenia Slowly Poison (Sharpshootera), nieudanej z racji interwencji wspomnianego już trenera. Venomus pochwycił niechcianego gościa za fraki i wyrzucił z ringu. Wznowił próbę założenia submission, co uwieńczone zostało sukcesem i wynikającym z tego poddaniem się Darka. (Do następnej rundy turnieju awansował Venomus!)

 

 

Scotty Whiped vs JJJ

 

Ku zaskoczeniu fanów zamiast Mamoru, zjawił się tajemniczy Scotty Whiped w towarzystwie dwóch ponętnych asystentek. Można nawet powiedzieć, że one wzbudzały większe zainteresowanie, niż sam zapaśnik. P.I.M.P. oczekiwał na oponenta, gdy na arenie zgasło światło! Gdy zapaliło się z powrotem, na środku ringu stał JJJ! Scotty zniesmaczony podszedł do niego, położył rękę na ramieniu, ten jednak zdołał odskoczyć i odbić się o liny... niestety dla niego Scotty też odbił się o liny, kopnął rywala kolanem w brzuch i wykonał Birkenau (Jumping Cutter). Pin: 1…2…3. (Do następnej rundy turnieju awansował Scotty Whiped!)

 

 

SeBa vs Black Ninja

 

Na ostatniej gali SeBa i jego małpi kompan zwany Klausem [a dokładniej Klaus von Caprivi] zdemolowali Black Ninję, a dzisiaj przyszedł czas na rewanż. Czarny Ninja przystąpił do pojedynku bardzo skoncentrowany, ale SeBa wydał mu rozkaz aby ten się położył i czekał na śmierć. Ninja odmówił, co wywołało wielkie zdumienie przyszłej legendy. Zdjął on hełm i zaczął go polerować... sytuację postanowił wykorzystać Ninja, który rzucił się na SeBę i chciał mu wyrwać jego hełm. SeBa znów się zdziwił takim postępowaniem swego rywala. Czarny niczym smoła Ninja zakończył swą akcję sukcesem, ale niestety dla niego potknął się, okręcił się w powietrzu, a upadając zaliczył bliskie spotkanie z górną częścią pruskiego hełmu. To musiało boleć! Ninja padł jak nieżywy, SeBa podniósł swoją własność i przeszedł do pinu......1.......2......3! (Do następnej rundy turnieju awansował SeBa!) Po walce Black Ninja chciał się poradzić SeBy co powinien poprawić w swoim wrestlingowym rzemiośle, ale SeBa ogłosił, że jest on skazany na potępienie (publiczność była w szoku) i obłożył go klątwą. Ninja się przeląkł, ale zaraz o tym zapomniał, bo przyszła legenda potraktowała go uderzeniem głową [co za tym idzie także pruskim hełmem]. Po walce SeBa wraz z publicznością odśpiewał Hymn Prus Wschodnich.

 

 

El Masturbator vs Ritari

 

Spod FeliXtronu wyszedł Ritari przy dźwiękach swej muzyki, ale nagle pojawili się Funkcjonariusze GRU, którzy powalili Ritariego i zaczęli wynosić go z areny, bo jak się okazało Ritari nie miał przepustki. W międzyczasie w stronę ringu zmierzał El Masturbator i bardzo się zdziwił faktem, że jego przeciwnik opuszcza arenę. Postanowił poręczyć u funkcjonariuszy, że zna tego pana. Ochroniarze z GRU uwierzyli Masturbatorowi na słowo i puścili Ritariego wolno. Obaj wrestlerzy razem wkroczyli na ring. Dark Sędzia dał sygnał do rozpoczęcia walki, a El M od razu wykonał mu Evenflow DDT, po czym założył jakąś swoją wersję Walls of Jericho, a Ritari od razu się poddał. (Do następnej rundy turnieju awansował El Masturbator!) Po walce na ring wrócili Funkcjonariusze GRU, którzy deportowali Ritatiego.

 

 

Nas Jazzowski vs Maggot

 

Magot przybył na arenę jakiś smutny. Co zaciekawiło Nasa. Larwa zaczął się żalić, jak to ciężko jest sprostać wymaganiom towarzyszącym pracy w EWF i że brak mu już sił. (Wśród fanów dało się słyszeć słowa zrozumienia) Te wylewanie smutków mogłoby trwać jeszcze długo i długo, ale Nas Jazzowski przerwał jego wypowiedź stwierdzeniem, że powinien poszukać czegoś, co przyniesie mu szczęście i przywróci mu wolę do walki. Po krótkim namyśle Maggot postanowił iść za tą radą i oznajmił, że rezygnuje z walki, gdyż postanowił wyjechać na Kaukaz, by poznawać tamtejszy folklor. Maggot opuścił arenę, Nas po ogłoszeniu jego zwycięstwa uczynił to samo, żegnany cheerem poruszonej publiczności. (Do następnej rundy turnieju awansował Nas Jazzowski!)

 

 

Husar vs Theo

 

Husar przybył na ring bardzo skoncentrowany. Gdy zajął miejsce w narożniku wciąż wpatrywał się w wejście na arenę. Gdy zjawił się w nim Theo, Patriota jakby przygotowywał się do szarży. Dziecko Nocki ledwie wspięło się na krawędź ringu, gdy Husar wziął rozbieg i mocarnym clotheslinem zmiótł go na ziemie. Patriota ruszył za nim w pościg. Chwycił go za szyję i zaczął dusić, co przerwał sędzia, nakazując wrócić na ring. Członek nKw silnym pociągnięciem podniósł go na nogi, by następnie rozpędzić na barierki. Z głupią miną spojrzał na sędziego i chwytając Theo za głowę wrzucił na ring. Kontynuując ofensywę wykonał na nim Polish Export (F5) Pin:1…2…3 (Do następnej rundy turnieju awansował Husar!)

 

 

Curtis Woods vs Bison Beer

 

Bison Beer nie mógł wyjść z podziwu, jak dużo to ludzi zmieścić się może w jednym pomieceniu. Do tego, jeszcze coś do niego krzyczeli. Ale on dziarsko szedł na ring, popijając ulubione piwo. Tylko przeciwnik coś mu się nie spodobał. Jakiś taki… dziwny. No i te milczenie, strach się bać po prostu. Ale widać, że to nie byle kto, bo jakiś pas ma. Bison szybko się zaznajomił z owym kawałkiem złota, a dokładniej to jego głowa. Następnie pamiętał tylko upadek na matę, jakąś ciemność, trzy uderzenia i coś o jakimś Curtisie i turnieju. Dopiero w ambulatorium się dowiedział, że został spinowany, a niejaki Curtis Woods awansował do następnej rundy turnieju!

 

 

Destroyer vs Flying Man

 

Destrouer i Flying Man zdradzali objawy podenerwowania. Skutkiem czego obaj dość długo krążyli w około siebie, badając się nawzajem. Pierwszy zaatakował fan Mickiewicza, powalając latającego człeka clotheslinem. Ucieszony tym poprawił leg dropem. Potem Wieszcz popadł w zakłopotanie, bo coś jeszcze by chciał zrobić, ale widocznie nie wiedział, co konkretnie. Z zadumy wyrwał go wstający Flying Man. Destroyer niezbyt to się spodobało, tak więc powtórzył clothesline. Tym razem jednak latający schylił się, a gdy Wieszcz się odwrócił, zadał mu kopniaka w brzuch i wykonał Flying Clash (Styles Clash) Pin:1…2…3! (Do następnej rundy turnieju awansował Flying Man!)

 

 

Johnny Thornpike vs Jimm Hendrix

 

Match rozpoczął sięod tie up, które nie przyniosło żadnych rezultatów. Obaj wrestlerzy poszli na jeszcze jedną próbę, z której wyniknął Belt to belly suplex w wykonaniu Icona. Thornpike chciał kontynuować, ale człowiek o dziwnej kombinacji imienia i nazwiska zaczął prowadzić dialog z samym sobą, co trochę skonsternowało członka nKw. Próbował także grać na niewidzialnej gitarze, którą dostał od swojego pseudo-jca. Ten wymieniony wcześniej dialog i pokaz zdolnośc muzycznych zakończył się na tym, że Hendrix oznajomił, że z łatwością wygra tą walkę. Thornpike spojrzał się na niego, ale nie zdążył zareagować, gdy Hendrix chwycił Johnyyego i dopełnił formalności poprzez wykonanie JackHammer. Pin: 1…2…3. (Do następnej rundy turnieju awansował Jimm Hendrix!)

 

 

Konrad Oleśnicki vs Volcano

 

Obaj wrestlerzy weszli na ring akcentując swoje przywiązanie do ognia. MR Volcano wniósł nawet z sobą zapaloną pochodnię, ale na Oleśnickim nie zrobiło to najmniejszego wrażenia, gdyż Faust również taką miał. Sędzia nakazał zgaszenie wszelkich palących się przedmiotów i pozbycie się ich z ringu. Gdy wreszcie wszelkie warunki do rozpoczęcia walki zostały wykonane, rozbrzmiał gong. Tie up i Konrad z siłą pchnął Volcano do tyłu. Znów tie up i ponownie Volcano został przewrócony. Płomyczek postanowił zmienić taktykę działania i dzięki swoim zaletom (patrz roster) uniknął próby chwycenia go przez Oleśnickiego. Fabi wykonuje standing drop Kick, przez co to Oleśnicki teraz pada na matę. Jednak dość szybko wstaję, tylko po to, by nadziać się na jaw braker. Po tej akcji Volcano do niego doskoczył i chwytając za gardło wykonał Explosive MAterial (Chokeslam) Pin: 1…2…3. (Do następnej rundy turnieju awansował Mr Volcano!)

 

 

Polish Eagle vs Ordinary Mortal

 

Ku uciesze zgromadzonych na arenie patriotów, na ringu swą obecność zaznaczył Polish Eagle. Jednak to nie był koniec atrakcji gdyż oto do EWF powrócił Grim, znany teraz jako Ordinary Mortal. Towarzyszył mu The Backstabber, a zza zaplecza zapewne kibicowali mu inni członkowie Disciples of Sorrow czyli Vaclav i Izzy Nilsen. W końcu walka się rozpoczęła. Ordinary Mortal rozpoczął starcie od serii kopnięć, co zmusiło o wiele mniejszego Orła do wycofania się w okolice narożnika. Tam dalsze ataki zostały powstrzymane przez sędziego. Ordinary pochwycił Orła i wykonał na nim OMD (Death Valley Driver). Było mu mało, więc potężnym szarpnięciem podniósł go do góry i chwytając za szyję wykonał Mortal Bomb (Choke Bomb) Pin:1…2…3 (Do następnej rundy turnieju awansował Ordinary Mortal!)

 

(Tym sposobem skończył się materiał filmowy, a wraz z nim pierwsza runda turnieju.)

 

 

 

 

tuż przed rozpoczęciem gali

 

 

(Widzimy korytarz ozdobiony białą barwą ścian jednak obraz ujmuje nas także przepychem, na ścianach widnieją obrazy na których widzimy Esmeraldę Martinez, Felixa Castro, a także wszystkich mistrzów świata EWF. Po chwili zjawiają się dwie postaci, którymi są wrestlerzy EWF Hogwarts Fellowship, mianowicie: Choss i Black Ninja. Młodzieńcy ochoczo i wesoło prowadzą dyskusję, kamera dokonuje zbliżenia.)

 

Black Ninja – Och jak tu ładnie.

 

Choss – Czy my też będziemy kiedyś tacy jak oni?

 

Black Ninja – Ja chcę być taki jaki Sandman.

 

Choss – On już nie żyje. Chcesz być martwy?

 

Black Ninja – On żyje! Widziałem w telewizji!

 

Choss – Chodźmy lepiej poćwiczyć, bo skończymy tak jak oni. (na przeciwległej ścianie wiszą zdjęcia zesłanych na Sybir w okresie komunizmu pracowników EWF)

 

Obaj wrestlerzy wchodzą do sali treningowej, jednak nie zaczynają treningu a kontynuują konwersację, która staje się coraz bardziej agresywna.

 

Black Ninja – Dobrze więc to z kim walczysz dziś? (jak się okazuje rzecz działa się przed lub w trakcie rozgrywania pierwszej rundy)

 

Choss – Z Damage’m. A on i jego koledzy są jacyś dziwni.

 

Black Ninja – Naprawdę? Dlaczego?

 

Choss – No ja pierdole, koleś jest pojebany biega z worami na trupy i z tym drugim ćwokiem pakują pokonanych, a ja nie chcę kurwa skończyć w worze zrozum, a z resztą to dopiero początek. Od teraz się zaczyna mój czas a reszta mi gówno może zrobić. Mój czas rozumiesz!! Mój!!

 

W tym momencie światło gaśnie, pojawia się tajemniczy dźwięk - połączenie wiolonczeli i miauczenia kota, słychać kroki, są one spokojne, można rzec, że dostojne, kroki potęgują się się słuchać, że postać/ci w ciemności zbliżają się.

 

Choss – Co się dzieje?

 

Nagle słychać głos.

 

Postać –  ... Kwiat bez słońca obumiera ... tkanka bez krwi także ... umysł bez bodźców traci świadomość ... lecz ciągle żyje ... oczekuje ... szuka ... analizuje co może ... zapamiętuje ... stara się w razie potrzeby odtwarzać wspomnienia ... lecz jak się okazuje, nie wszystkie umysły wykonują te dwie ostatnie funkcję ... i także w trzecim wypadku ... poznanie nie przyszło naglę ... nadeszło jak poprzednio ... Spokojnie, szybko i stanowczo ... mała kula światła ... lecz tym razem nie rośnie ... z boku ... jeszcze jedna ... później następna i następna ... chwilę później jest ich niepoliczalnie wiele ... Nie poruszają się ... nie płyną, nie rosną ... Są ... a potem ... no potem co ?? zdychają kurwa!! ... zdychają jak wszystko i ... i gniją ...

 

Zapada cisza, a oddech wrestlerów staje się nierówny. Po chwili ciszy zapala się jedynie jedna lampa jarzeniowa. Widzimy idealnie vis a vis Chossa i Black Ninji dwie postaci, młodego mężczyznę o delikatnych rysach twarzy, bladej cerze, elegancko ubranego a także kobietę młodą, delikatnie zbudowaną Japonkę o kościstej twarzy i martwym spojrzeniu, w swej dłoni kobieta trzyma długie ostrze z białego złota. Są nimi Scotty Whiped i Chiaki jego asystentka i managerka, postaci gwałtownie podchodzą do młodych wrestlerów, mężczyzna zaczyna dusić Chossa a kobieta swawolnie lecz zdecydowanie przykłada ostrze do krtani drugiego z wrestlerów.

 

Scotty Whiped – Enjoy the silence ... słuchaj ... milcz ... i ciesz się ... czym ?? ... tym kurwa ... że jeszcze mam tyle łaski w sobie że cię tu nie pociąłem .... bo co ... bo to jest śmiech ... ty i on ... jesteście słabi ... a ja ... ja przychodzę ... raz ... raz mowie ... raz ostrzegam ... potem jest tylko jedon ... co ?? .... preludium ... preludium do gnicia ... a wy już zaczynacie gnić ... Chiaki sprawdź proszę...

 

W tym momencie Chiaki delikatnie muska językiem drugiego z wrestlerów po policzku.

 

Chiaki – Hmm ... pane jeszcze dużo życia w nim ... za dużo ... ale ... ale to chyba długo nie potrwa... (śmiech)

 

Scotty Whiped –  Widzicie kurwa!! ... to nie rok ... to nie miesiąc ... to ta chwila ... taki byłeś hardy Chossa teraz co?  Nie wiesz ... nie wiecie kurwa co się stanie ... mogę wszystko ... mogę naciąć wam żyłkę kosą , dotknąć morderczą dłonią , zabrać życie raz , to jak gaszenie zapałek na deszczu , dostaniecie swój własny pierdolony holocaust , nie będzie wiaterku z proszku , nie będzie słońca , nie będzie chęci , nadziei i ochoty , będzie kość , będzie ona , danse macabre ... wieć przestancie obaj pierdolić bo to śmiech ... bo to zero ... gówno ... ta emfaza ... ta dloń ... te wnętrzności ... zabijają ... karmią ... gniją ... i milkną ... to tylko ostrzeżenie ... jedno ... więcej ich nie będzie ... za drugim razem ... będzie ból i gnicie ... wasze gnicie.

 

(Światło gaśnie po raz drugi, słychać delikatny dźwięk kroków, postacie znikają w ciemnościach.)

 

 

 

 

18.01.2009 – Gliwice

29 Nivose 217 roku Republiki

 

 

 

(Znajdujemy się w Gliwicach, a wraz z nami jest nieodłączny i chyba nieśmiertelny realizator EWF. Nie omieszkał on ukazać nam wspaniałości tego miasta z tradycyjnego lotu ptaka. Jak się okazuje mają tu nawet jakieś zabytki [to wręcz niesamowite], z których najsłynniejsza jest pewnie Radiostacja Gliwicka, gdzie co jakiś czas jacyś dowcipnisie bez narodowości urządzają jakieś prowokacje [jak na razie tylko jedną, ale być może nadrobią kiedyś te zaległości]. Oprócz tego widzimy także: Ratusz [na rynku!], Wieżę Ciśnień, Zamek Piastowski [to znak, że te ziemie od tysiąclecia są prastare i polskie], mury obronne [zawsze fajnie jest mieć takie u siebie], pocztę główną [nawet ładna], dom przedpogrzebowy na cmentarzu żydowskim [uwaga na prowokacje palestyńskie], Katedrę Świętych Apostołów Piotra i Pawła czy też Kościół Wszystkich Świętych. Następnie przenosimy się tuż przed gliwicką halę, gdzie rozstawiona sporą ilość telebimów [z uwagi na swego rodzaju „dzień otwarty” w EWF], przed halą jest nadal sporo ludzi, którym federacja zapewniła wiele szalenie atrakcyjnych atrakcji. Szczęśliwcy, którym udało zdobyć bilety [tym razem trzeba było płacić, tylko I Runda była do obejrzenia za darmo] są już w hali, a my wraz z nimi [oczywiście dzięki uprzejmości realizatora]. Kibice jak to zwykle z nimi bywa przynieśli ze sobą mnóstwo transparentów: „Janek Wiśniewski padł!”, „Who's the man who kills for fun!?”, „Psycho Dad!”, „Psycho Dad!”, „Żeby Vaclav, żeby Vaclav był słowiański”, „Klaus to fajna małpa”, „SeBa powinien oddać małpę Vaclavowi”, „Dlaczego?”, „Bo wtedy będzie Vaclav Klaus!”, „Ha-Ha! Ale fajne żarty”, „Kto czyta transparenty?”, „Ja czytam!”, „To ty umiesz czytać?”, „Ale walk dzisiaj narobili”, „EWF jest płodne”, „To przez Mastubatora”, „Zróbcie dwudniową galę”, „Na ilu płytach DVD to wydacie?”, „A co cię to obchodzi?”, „Nic”, „To po co piszesz głupie transparenty?”, „Skończyłem rozmowę z tobą, bo i tak nie rozumiesz, w czym rzecz, jak widzę", "Kto to jest El Masturbator?", "Po chuj pytasz!?", "Niech żyje Barack Obama polskiego wrestlingu!", "Yes we can! Yes we can!", "W Korei Północnej wszyscy są przekupni", „Sprzedam archiwalne gale PCW i pamiątki po nim. Były wrestler na bezrobociu”, „Gdzie jest Juice?”, „Gdzie jest Dark Division”, „Ja też chcę być wielkim pedagogiem w Akademii Komisarza Szakala. Podpisane: Katarzyna Hall”, „Jestem 213423553 fanem Dark Avengera!”, „A gdzie jest Gangsta?”, „Gdzie oni są?” i całe mnóstwo innych, ale nie mamy czasu by je tutaj przytaczać. W końcu zaczyna grać ukochany przez wszystkich EWF Theme, a publiczność reaguje szałem radości i głośnym:  EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! Jest pięknie i fajnie, więc przenosimy się do naszych komentatorów, którzy już tylko na to czekają.)

 

 

Jan Kowalski – Witamy państwa na kolejnej gali.

 

Tony Hogański – Yes we can!

 

Jan Kowalski – W ten piękny sposób powitał państwa Tony „Toster” Hogański. Rozpoczynamy kolejną Wrestlepaloozę!

 

Tony Hogański – .... a w ten odkrywczy i kreatywny sposób powitał państwa Jan „uczeń Bieruta” Kowalski.

 

Jan Kowalski (ignorując Tostera) Jak wszyscy wiemy dziś rozpoczął się trzeci w historii EWF turniej o EWF World title. Jak wiemy z materiału zaprezentowanego tuż przed rozpoczęciem gali do następnej rundy awansowali: Bubba, Izzy Nilsen, Nicky Damage, Venomus, Scotty Whiped, SeBa, El Masturbator, Nass Jazzowski, Husar, Curtis Woods, Flying Man, Jim Hendrix, Volcano i Ordinary Mortal... ufff (zmęczył się trochę tym całym wymienianiem)

 

Tony Hogański – Ale stado. Skąd oni ich wszyscy wzięli?

 

Jan Kowalski – Z EWF.

 

Tony Hogański – Znów jesteś odkrywczy. A co z walką Rottweilera i Tyskiego?

 

Jan Kowalski – Zgodnie z informacjami zarządu ostatnia walka pierwszej rundy automatycznie stała się walką drugiej rundy. W związku z tym zaniechano wcześniej zapowiadanego pomysłu na tą walkę. Mimo to walki numer jeden i trzy pozostaną Elimination matchami.

 

Tony Hogański – Jak zwykle w EWF jakieś dziwne pomysły wymyślają w ostatniej chwili. Może na następnej gali zobaczymy UFO z PCW?

 

Jan Kowalski – UFO z PCW wróciło już do siebie i nie wraca.

 

Tony Hogański – Ahhh... gdyby tylko PCW kiedyś powstało z martwych. Może zielone chłopaki by wróciły.  

 

Jan Kowalski – Skąd wiesz, że zielone?

 

Tony Hogański – Wyznaję klasyczny kanon urody kosmiciej.

 

Jan Kowalski – Myślisz, że Henryk Tyski przeżyje walkę z Rottweilerem?

 

Tony Hogański – Postawiłem, że umrze dopiero w szpitalu.

 

Jan Kowalski – To urocze z twojej strony.

 

Tony Hogański – Wiem. Ja ogólnie jestem bardzo uroczy.

 

Jan Kowalski – Proszę państwa przypominam, że dzisiejsza gala została wydłużona o dodatkową godzinę....

 

Tony Hogański (przerywając mu) ... i dodatkowe przerwy reklamowe. Szykujcie się na ostrą jazdę z Zygmuntem Chajzerem i Vizirem co spiera wszystko.

 

Jan Kowalski – Jest kryzys, dodatkowe pieniążki zawsze się przydadzą.

 

Tony Hogański – Dodatkowe pieniążki EWF zawsze czerpało z A) walizek Marvela B) dotacji z Japonii C) gal zagranicznych.

 

Jan Kowalski (trochę zniecierpliwiony) Mogę kontynuować?

 

Tony Hogański – Nie krępuj się.

 

Jan Kowalski – ... a oprócz wydłużenia czasu trwania gali - wszystkie dzisiejsze walki zostały skrócone.

 

Tony Hogański – Hura! Mniej nudy!

 

Jan Kowalski – Jakoś trzeba sobie radzić, gdy karta taka wielka.

 

Tony Hogański – Trzeba było zrobić galę dwudniową. Jeśli chcemy oszukać demokrację, bo nie wierzymy własnym obywatelom tak właśnie się robi.

 

Jan Kowalski – .... i co jeszcze się robi?

 

Tony Hogański – Zmienia się nazwę z „konstytucji” na „traktat” wmawiając wszystkim, że to coś zupełnie innego i powtarza referenda, gdy ciemny lud zadecyduje wbrew woli jaśnie oświeconych posiadających wiedzę tajemną elit.

 

Jan Kowalski – To bardzo ciekawe Tony.

 

 

(Przenosimy się rzecz jasna na zaplecze. Jest tu dziś z nami gwiazda polskiego wrestlingu, były EWF World Champion i zdobywca kilku innych zaszczytnych [lub mniej zaszczytnych trofeów] czyli Bubba. Obok niego stoi Klaudia Potocka, która ładnie uśmiecha się do kamery i trochę mniej ładnie do Bubby.)

 

Klaudia Potocka – Czy gwiazda wielkiego Bubby nieco nam ostatnio przygasła?

 

Bubba (troszkę zaskoczony) Słucham?

 

Klaudia Potocka – Dwie gale temu miałeś świetne wejście to fakt, ale na ostatniej Wrestlepaloozie zawiodłeś już totalnie.

 

Bubba – Nie nazwałbym tego totalnym zawodem. Staraliśmy się z Psycho wygrać naszą walkę, ale nie wyszło. Cóż... zdarza się.

 

Klaudia Potocka – Media nazwały to inaczej, ale mniejsza z tym. Dziś rozpoczyna się wielki turniej o EWF World title. Pas, który niegdyś posiadałeś znów jest na wyciągnięcie ręki. Shamana już pokonałeś i rundę pierwszą przeszedłeś, ale co dalej? Przed tobą Chris „More” Attitude i Izzy Nilsen.

 

Bubba – Żaden z nich w żadnej z tych wielu śmiesznych federacjach w jakich walczyli nie zdobył nigdy najważniejsze trofeum... a ja Big Bubbowski posiadałem najważniejszy pas w historii polskiego wrestlingu – EWF World title! Dziś rozpoczynam wędrówkę, która doprowadzi mnie do odzyskania mojego dawnego mistrzostwa. Nie pozwolę Kravenowi dłużej hańbić tego tytułu, a tym bardziej nie pozwolę by pas ten trafił w ręce jakiegoś przypadkowego, miernego wrestlera.

 

Klaudia Potocka – Nie będzie łatwo. Za Chrisem stoi Jupiter, a za Izzy’m rosnąca z gali na galę potęga Disciples of Sorrow.

 

Bubba – Potęga? Kogo? Czyja? Disciples of what? Nie bądźmy śmieszni. Kim oni są? Skąd oni się tu wzięli? Przybywają z jakiejś niszy i żądają poklasku i uznania. Chcą zagarnąć chwałę przynależną mi i innym wiernym od początku do końca wielkiej idei EWF. Albo ich nigdy w EWF nie było, co oznacza, że nie zobaczyli jak polski wrestling wygląda naprawdę, albo byli marnymi popychadłami. Ich wielki wódz Vaclav nie miał tu nawet własnej szatni! Musiał przebierać się w kotłowni! Oni mają być mroczni? Pies mojej ciotki był bardziej mroczny od nich wszystkich razem wziętych, a trzeba wiedzieć, że to był cholerny dalmatyńczyk.

 

Klaudia Potocka – Zatem nie uważasz Izzy’ego lub Vaclava za największe zagrożenie w tym turnieju?

 

Bubba – Zagrożenie? A jakie zagrożenie ci biedni chłopcy mogą sprawić?

 

Głos (nagle oczywiście) Większe niż myślisz.

 

Nagle z prawej strony wyłaniają się postacie Vaclava oraz Izzy’ego Nilsena. Bubba nie jest zbyt zadowolony z pojawienia się apostołów smutku.

 

Vaclav – Sny są zwierciadłem naszych pragnień. Co widzisz po zajrzeniu w nie, Bubba? Czyż nie moment odzyskania minionej chwały, ponownego zdobycia EWF World Title? Dzisiejszej nocy owe zwierciadło zostanie rozbite na tysiąc kawałków, które niczym srebrzyste krople deszczu spadną na twoje ciało, nacinając je ostrością utraconych marzeń. Odczuwając agonię rezygnacji będziesz przyglądał się kolejnemu zwycięstwu tych, którzy głoszą Ewangelię Zmierzchu, odbierających ci miejsce w walce o owe trofeum. Gdy otuli cień rzucany przez szeroko rozpostarte skrzydła czarnego orła zamknij oczy i wsłuchaj się w słowa wieszczące świt nowego dnia, zrodzonego z poniesionych ofiar minionego świata. Ofiar, takich jak ty... Przyjmij kierunek wskazany ci przez wersety Ewangelii Zmierzchu...  We’ll show you the way to hell...

 

(O dziwo nie doszło do żadnych rękoczynów. Vaclav i Izzy najzwyczajniej w świecie odchodzą w swoją stronę zostawiając Bubbę samego. Jak się okazało Potocka ewakuowała się prewencyjnie już jakiś czas temu. Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Bubba ich trochę obraził. To do niego niepodobne.

 

Tony Hogański – Z reguły bywał zawsze taki cukierkowy.

 

Jan Kowalski – Pamiętaj, że gdy wygrywał World title to nie znajdował się w zbyt dobrym stanie emocjonalnym.

 

Tony Hogański – Pamiętam... aż za dobrze. Dobry Duszek EWF pan Game wtedy kilkakrotnie ucierpiał.

 

Jan Kowalski – Być może to dobry prognostyk dla Bubby.

 

Tony Hogański – Barack niepotrzebnie rozmienia się na drobne. Bubba to skamielina epoki wczesnego Rokossowskiego. A przecież... change... we need!!

 

Jan Kowalski – Naprawdę?

 

Tony Hogański – Yes we can! Yes we can!

 

 

(Znajdujemy się na parkingu, a tu widzimy jak pod halę w Gliwicach podjeżdża limuzyna, wysiada z niej Jupiter. Ubrany w garnitur z pasem mistrza HVW przewieszonym przez ramię zmierza w kierunku drzwi wejściowych. Tuż przy nich stoi El Masturbator, który pali papierosa. Jupiter przechodząc obok niego zatrzymuje się i przez chwilę obaj stoją w milczeniu patrząc na siebie.)

 

Jupiter (z pogardą) Palenie poważnie szkodzi zdrowiu i może być przyczyną raka płuc i impotencji (wyrecytował to płynnie i nienagannie). Lepiej rzuć to świństwo.

 

El Masturbator nie odpowiada nic, cały czas patrząc intensywnie na Jupitera.

 

Jupiter (lekko zniecierpliwiony) Kim ty właściwie jesteś, co? Co ty do mnie właściwie masz?

 

El Masturbator znów nic nie odpowiada, stoi nieruchomo, ale kamera robi najazd na jego twarz przykrytą maską i widzimy, że chyba się uśmiecha.

 

Jupiter – Zresztą... kim byś nie był... to i tak mnie nie pokonasz. Bo przecież choćbyś był Herkulesem ringu, to nie dasz rady. (Jupek rozgląda się) Hej ludzika!! Kto jest najlepszym wrestlerem na świecie?!!

 

Zgromadzona w hali publika oglądająca segment na FeliXtronie głośno odpowiada: JUPITER!

 

Jupiter (uśmiechnięty) Słyszałeś to? Słyszałeś?

 

(Masturbator wciąż jednak stoi nieruchomo. Obaj panowie, nie mając chyba niczego lepszego do roboty, stoją tak jeszcze kilka sekund, po czym  El Masturbator zaczyna się śmiać. Jupiter macha zrezygnowany ręką i wchodzi do hali. El M. gasi papierosa i odprowadza go wzrokiem. My zaś przenosimy się w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Jakie to urocze? Jak myślisz: kim jest El Masturbator?

 

Tony Hogański – Nie wiem, ale myślę, że to jeden wielki przekręt.

 

Jan Kowalski – Jaki znowu?

 

Tony Hogański – Sądziłem, że większość dziadów z PCW już dawno wymarła. Ostatnim przedstawicielem gatunku miał być nasz drogi Sandman. Czyżby pojawiło się brakujące ogniwo?

 

Jan Kowalski – Mam nadzieję, że już niedługo się dowiemy.

 

Tony Hogański – Będę musiał zadzwonić do dziadka Sandmana i spytać się go osobiście. Powinniśmy go wezwać na konsultacje!

 

Jan Kowalski – Myślisz, że napisałby ci fachową ekspertyzę?

 

Tony Hogański – Zawsze go szanowałem. No może nie zawsze, ale czasem.

 

Jan Kowalski – Koniec gadania. Czas już na pierwszą walkę drugiej rundy turnieju.

 

 

 

Turniej o EWF World title:

Runda II

Elimination match:

Chris „More” Attitude vs Bubba vs Izzy Nilsen

 

 

 

Zaczyna grać wspaniałe, legendarne, epickie oraz porywające wszystkich i wszystko „Chałupy welcome to” Zbigniewa Wodeckiego, publiczność z wielką radością i entuzjazmem wita Chris „More” Attitude’a.

Następnie uderza “Vendetta” – Illusion!! Publiczność momentalnie reaguje niesamowicie wielką radością! Spod FeliXtronu wychodzi idol nastolatek i nastolatków: Bubba, który pozdrawia wszystkich swoich fanów, a oni pozdrawiają jego.

Na samym końcu słyszymy "Come As You Are" – Nirvana i w tym momencie spod FeliXtronu wychodzi Izzy Nilsen. Powoli dociera on na ring, gdzie publiczność serwuje mu słuszną dawkę heel heatu.

 

Jan Kowalski – Przed nami pierwsza walka drugiej rundy turnieju!

 

Tony Hogański – Co się tak ekscytujesz?

 

Jan Kowalski – Pierwsza walka, a w niej już takie gwiazdy jak Chris „Attitude”, legendarny Bubba czy wschodzący talent polskiego wrestlingu Izzy Nilsen.

 

Tony Hogański – Ja tam czekam na walkę Baracka.

 

Cała trójka jest już na ringu, a wraz z nimi sędzia nad sędziami, znany i uwielbiany, bombowy Antoni Bryndza. On to kazał przygotować się im do tego szlachetnego boju i dał sygnał do uderzenia w gong. Tym sposobem walka się rozpoczyna. Cała trójka przeciwników zaczyna krążyć naprzeciwko siebie badając się nawzajem. Pierwsi do zwarcia rzucili się Bubba i Izzy Nilsen, co w zasadzie wygląda tak, że obaj wrestlerzy łapią się za ręce i siłują się. Silniejszy okazuje się ten o wiele, wiele większy czyli Bubba, pod którego siłą Izzy zmuszony jest uklęknąć. Były EWF World Champion momentalnie wymierza mu kilka kopniaków, co na pewno nie jest zbyt przyjemne. Mimo to próbuje się podnieść, ale niestety dla niego otrzymuje Neckbreakera. Od razu pin......1..........2........kick out! Jak widać Chris zignorował zupełnie całą sytuację [bo po co miał się wtrącać?]. Bubba od razu podnosi swojego przeciwnika i wykonuje na nim Vertical Suplex! 

 

Jan Kowalski – Bubba jest chyba w niezłej formie.

 

Tony Hogański – On ostatni raz w jakiejkolwiek formie był w roku 2003, a ty mi tu mówisz o „niezłej formie”? Gdzie ty masz oczy?

 

Jan Kowalski – Ja się w sumie nie znam.

 

Tony Hogański – To lepiej zamilcz i pozwól mi komentować.

 

Izzy leży, a Chris w tym czasie nic nie robi. Bubba kontynuuje swoją ofensywę. Podchodzi do nóg Nilsena i zakłada mu Figure Four Leglock! EWF Tag Team Champion nie czuje się zbyt swobodnie w tej chwili. Sędzia Antoni Bryndza jest obok niego i grzecznie zapytuje się go czy przypadkiem nie chce się on poddać. Jednak Izzy z Hogwartu nie pochodzi, więc zdecydowanie zaczyna czołgać się w stronę lin. Bubba oczywiście próbuje przeszkodzić, a Chris nadal nic nie robi. W końcu po jakimś czasie Izzy Nilsen dociera do lin i chwyta się ich rozpaczliwie. Sędzia nakazuje przerwać uchwyt Bubbie, co ten - będąc dobrym i pogodnym człowiekiem - szybko czyni. Bubba od razu nachyla się nad swym rywalem, ale ten niespodziewanie uderza na nim Low Blowa! Bubba pada, a Izzy przy pomocy lin zaczyna się podnosić.

 

Jan Kowalski – Ciekawi mnie taktyka Chrisa.

 

Tony Hogański – Bardzo inteligentna. Pewnie czytał podręcznik do taktyki mistrza Szakala, wspomnienia mistrza Szakala a także legendarne dzieło „Halogen”. Dostrzegam w nim iskierkę łysej szkoły polskiego wrestlingu.

 

Jan Kowalski – Naprawdę?

 

Tony Hogański – Po co się głupio pytasz? Oczywiście, że tak.

 

Jan Kowalski – Jak tam chcesz.

 

Izzy momentalnie dopada do Bubby i powala Clotheslinem. Bubba próbuje wstać, ale od razu obrywa Spinebustera! Kolega Vaclava pomaga mu wstać i wykonuje na nim Double Underhook Backbreaker! Bubba pada.... pin....1......2......kick out! Bubba próbuje się podnieść, ale zwykły Suplex wybił mu tego typu pomysły z głowy. Niespodziewanie Izzy odwraca się i rusza wprost na Chrisa „More” Attitude’a! Ten jest wielce zdziwiony i od razu pada ofiarą Clothesline’a! Chris wstaje, ale zostaje poczęstowany serią mocnych punchy ze strony Nilsena. Następnie Izzy wrzucił go do narożnik i spadł na niego ze Splashem! Chris próbuje się podnieść, ale Nilsen przerzuca go do drugiego narożnika i tam też uderza w niego ładnym Splashem! Unosi ręce w geście triumfu, co powoduje heel heat publiczności. Lecz to co pięknie nie trwa wiecznie, bowiem w momencie radości zostaje trafiony prosto w plecy Dropkickiem przez Bubbę!! (wielki cheer) Izzy wstaje, ale Bubba jest szybszy i próbuje Swinging Neckbreaker.... ale Nilsen w ostatniej chwili wyrywa się, odbija o liny i uderza na nim Rock Star Driver [Swinging DDT]!! Od razu pinuje........1.............2.............3!! (Bubba został wyeliminowany!)

 

Jan Kowalski – Bubba wyeliminowany! To niesamowite!

 

Tony Hogański – Ja to wszystko przewidziałem.

 

Jan Kowalski – Naprawdę?

 

Tony Hogański – Mam w sobie wielkie zdolności profetyczne.

 

Izzy triumfuje, a Bubba nie może uwierzyć, publiczność chyba także. Cała ta sytuacja nie trwa długo, bowiem już po chwili przy Nilsenie pojawia się Chris „More” Attitude. W ten sposób dochodzi do zwarcia, w jego wyniku Chris wrzuca Izzy’ego wprost do narożnika, on jednak szybko się stamtąd wydostaje, odbija się o liny, unika Clothesline’a Attitude’a i znów odbija się o linę. W tym momencie drugi raz dzisiaj dochodzi do zwarcia. Uroczo to wszystko wyglądało, ale cała ta sytuacja raczej nie przybliża nikogo do zwycięstwa. W zwarciu przewagę uzyskuje Chris, który wymierza rywalowi potężnego kopniaka prosto w brzuch.... próbuje najzwyklejszego DDT... ale członek Disciples of Sorrow nie chce paść ofiarą tej akcji i jakimś cudem unika niebezpieczeństwa. Od razu odbija się o liny, lecz tym razem nie był w stanie uciec od Clothesline’a. Próbuje się podnieść, ale Chris „More” Attitude spada na niego z Knee Dropem... odbija się o liny i poprawia Leg Dropem, a całość pieczętuje Elbow Dropem. Publiczność zaczyna się cieszyć... pin.....1........2......kick out! Chris podnosi rywala i wykonuje na nim Side Suplex! Izzy podnosi się, ale Chris wymierza mu Assai DDT. Izzy pada.... pin.......1..........2......... kick out! Jak widać Izzy Nilsen nie ma zamiaru tak łatwo się poddawać. Po krótkiej chwili próbuje się podnieść, ale w tym momencie pada ofiarą Wave Out! [The Overdrive]!! Pin........1............2............3!! (Do następnej rundy turnieju awansuje: Chris „More” Attitude!)

 

Tony Hogański – Walki miały być krótkie, prawda?

 

Jan Kowalski – Tak, to prawda.

 

Tony Hogański – Widać za mało się starają. Mam nadzieję, że następni będą pamiętać o tym elemencie.

 

Jan Kowalski – Tylko to cię interesuje?

 

Tony Hogański – Oczywiście.

 

 

(Realizator umieszcza w prawym dolnym rogu ekranu napis "Wydarzyło się wcześniej". Jak się okazuje jesteśmy przed halą w Gliwicach gdzie podjechała właśnie taksówka (stary mercedes), a z niej wysiadł Honorowy Komisarz EWF. Szakal ubrany jest w ciepłe wełniane ubranie (ciężko to określić, ale ma ono blisko wschodni styl). Łysy dumnie kroczy w stronę hali, za nim zaś jeden z ochroniarzy niesie wielkie pudło które wyjął z bagażnika Mercedesa.)

 

Szakal – Ciepło w tym, kurwa.

 

Komisarz zauważa jednego z wrestlerów „Hogwarts Fellowship” który także zmierza do wejścia. Jest to Theo.

 

Szakal – Hej! Kolego!

 

Theo – Ja?

 

Szakal – Tak, Ty! (Szakal zdejmuje gruby wełniany płaszcz i podaje go wrestlerowi)  Trzymaj! Prezent od komisarza (Głupi uśmiech)

 

Theo – Dla mnie?

 

Szakal – No tak, dla ciebie… i powiedz reszcie iż dziś wykłady się odbędą, wujek Szakal wrócił z Teheranu.

 

Theo odchodzi z płaszczem, a Szakal kieruje się za nim.

 

Szakal (do siebie) Wreszcie się tego pozbyłem.

 

(Wracamy na ring.)

 

 

Tony Hogański – Mistrz Szakal!!! Jest tu dziś z nami!! Hura! Hura! Hura!

 

Jan Kowalski – Pamiętaj o swoim ciśnieniu.

 

Tony Hogański – Jasne! Gdyby mistrz Szakal walczył dziś w turnieju to nie musieliby go w ogóle organizować!

 

Jan Kowalski – Z pewnością.

 

 

(Znów jesteśmy backstage [bo niby gdzie mielibyśmy być?]. Widzimy idącego korytarzem Jupitera, który podąża w sobie tylko znanym kierunku. W pewnym momencie spotyka członków Niższej Kultury Wrestlingu czyli Nicky’ego Damage’a oraz Husara.)

 

Jupiter – Co słychać panowie?

 

Husar – Chujowo słychać. Nie pytaj co HVW może zrobić dla ciebie tylko co ty możesz zrobić dla HVW! (spogląda na Damage’a) Dobrze?

 

Nicky Damage – Zajebiście.

 

Jupiter – Ale panowie... spokojnie... o co chodzi?

 

Husar – Chodzi o to, że niby jesteśmy razem w grupie broniącej spuścizny dawnego HVW, prawda?

 

Jupiter – Niby? My jesteśmy tam razem, działamy wspólnie.

 

Nicky Damage – Działamy wspólnie? A konsultowałeś z nami decyzję o porzuceniu HVW title? Tak ochoczo zgodziłeś się oddać pas naszej federacji, pas symbol, coś co miało nas jednoczyć. Zaraz, zaraz jak to szło?

 

Husar – „No trudno”, „mówi się trudno”, „niech będzie”. Tak dzielnie broniłeś sprawy HVW?

 

Jupiter – To nie tak. Co miałem zrobić?

 

Nicky Damage – Lepiej zastanów się nad tym.

 

Jupiter – Porozmawiamy o tym na spotkaniu u Banksa.

 

Husar – Jakim spotkaniu? Przecież odwołane.

 

Jupiter – Odwołane? Jak to odwołane?

 

Nicky Damage (uśmiechając się przyjacielsko) Nic nie słyszałeś? Banks odwołał w ostatniej chwili. Na wszelki wypadek kazał nam tu na ciebie zaczekać i przekazać tą wiadomość.

 

Husar – Nie myśl sobie, że to z sympatii dla ciebie. To po prostu dla dobra HVW.

 

Jupiter – Kiedyś zrozumiecie, że mi też dobro HVW leżało na sercu.

 

(Po tych słowach Jupiter odwraca się i odchodzi w kierunku z którego przybył. Husar i Nicky Damage uśmiechają się do siebie po czym także odchodzą. Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Tony Hogański (szpera pod stanowiskiem komentatorskim) Janku, Janku. Zobacz co tu mają!

 

Jan Kowalski – Co takiego?

 

Tony Hogański – Wódkę! (wyciąga butelkę) Pusta! Kraven ten ruski wieprz pewnie wypił.

 

Jan Kowalski – Przecież jego tu dzisiaj nie ma. Odpoczywa w Rosji.

 

Tony Hogański – Na pewno przyleciał specjalnie tylko po to. Już ja znam tego naszego rosyjskiego zgrywusa.

 

Jan Kowalski – Zgrywusa?

 

Tony Hogański – Cicho bądź i słuchaj mojego komentarza!

 

 

(Jesteśmy w biurze komisarza EWF, który dzisiaj także bardzo chciał się pojawić na wizji. Na ścianie widzimy portrety Felixa Castro, generała Franco, a za biurkiem samego komisarza pana Felipe. Otwierają się drzwi i do pokoju wchodzi Klaudia Potocka.)

 

Klaudia Potocka – Pan mnie wzywał?

 

Felipe Castro – Tak. Mam kilka ogłoszeń. A co tam masz w ręce?

 

Klaudia Potocka – Ahhh to? (okazuje się, że Potocka ma w ręku jakąś paczkę) Leżało pod drzwiami. Nawet do pana... do rąk własnych.

 

Felipe Castro (przejmując paczkę) Ahhh tak? (przygląda się paczce) Tu nawet piszą, żeby nie pokazywać Vladowi. Ciekawe.

 

Klaudia Potocka – To po co mnie pan wzywał?

 

Felipe Castro – Chciałbym wyjaśnić kilka spraw. Po pierwsze: niedługo dowiecie się, że niestety, ale nasz królewicz z bajki Mamoru nie był zdolny stanąć do walki. Dlatego z mojego mojego polecenia zastąpił go Scotty Whiped. Po drugie: walkę Rottweilera z Tyskim przeniosłem na główną część gali. Tym samym dodatkowe szanse jakie mogli dostać zawodnicy z walki numer jeden i numer trzy... hmmm... przestały istnieć. Przykro mi. Zrobiłem to... bo miałem na to ochotę. Tyle się mówiło, że władza w EWF może robić co chce i kiedy chce, a ja nie miałem okazji jeszcze tej funkcji przetestować. Właśnie ją przetestowałem.

 

Klaudia Potocka – Będą załamani.

 

Felipe Castro – Mam także informację dla uczestników main-eventu. Postanowiłem, że będzie to Falls Count Anywhere match! Hura! Gdzie twój entuzjazm?

 

Klaudia Potocka – Hura!

 

Felipe Castro – Do tego stawką walki będzie HVW title! Hura!

 

Klaudia Potocka – Hura!

 

Felipe Castro – Jednak zaznaczam, że od teraz udział w finałowej rundzie turnieju Jupitera nie jest już w żaden sposób związany z pasem HVW. Jeśli Jupiter go dzisiaj straci... to Banks nie zyska miejsca w finale.

 

Klaudia Potocka – Hura!

 

Felipe Castro – Teraz nie trzeba było.

 

Klaudia Potocka – Przepraszam.

 

(Wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Tak się rodzą dyktatury! Franciszek Aleksandrowicz Rokossowski też na początku był taki spokojny, miły, a później co z tego wszystkiego wyszło?

 

Tony Hogański – Dla niektórych Sybir.

 

Jan Kowalski – On może być zagrożeniem dla demokracji.

 

 

 

Turniej o EWF World title:

Runda II

Tool vs Nicky Damage vs Venomus

 

 

 

Zaczyna grać Kaliber 44 – Psychodela. Publiczność reaguje na to wielką radości, szczęściem i z nieskrywaną satysfakcją. Wkrótce ich marzenia zostają spełnione, bo oto spod FeliXtronu wychodzi były mistrz świata – Tool, który wolnym krokiem dociera w stronę ringu.

Robrzmiewa "Crimson Sunset", na co publiczność reaguje dość negatywnie. Po chwili na ringu pojawia się Nicky Damage.

Gasną światła i rozbrzmiewa Stratovarius - „The Kiss of Judas”. Po chwili ciemność rozświetlają zielone światła, zaś na FeliXtronie na zmianę wirują napisy: „Feel The Venom” i „Venomizing”. Po chwili wszystko wraca do normy, a spod FeliXtronu wychodzi Venomus.

 

Tony Hogański – No i znowu ten Venomus.

 

Jan Kowalski – Tony.... bądź tolerancyjny.

 

Tony Hogański – A myślisz, że Bóg jest tolerancyjny? Ja tak samo jak Bóg nie jestem tolerancyjny, bo gdyby tak było nie stworzyłby Adama i Ewy, lecz dwóch Adamów.

 

Na ringu są już wszyscy zapaśnicy. Venom pokazje "vałki" i głośno krzyczy "Feel my venom!!!", Tool i Nicky wymieniają spojrzenia...po czym serwują mu double lariat! Zaraz potem Nicky dokłada elbow drop a Tool springboard dropkick. Venom stacza się z ringu[stacza się! tego słowa zabrakło mi w tamtej walce, cóż za kretyn ze mnie] a pozostała na ringu dwójka rusza na siebie. Niespodziewanie to członek n.k.w zdobywa przewage nad ringowym weteranem, wykonuje mu inverted atomic drop a potem jawbreaker. Tool upada a Nicky krzyczy do sędziego by się obejrzał. Arbiter odwraca się a Damage zasadza przeciwnikowi potężne kopnięcie w jądra. Tool zwija się z bólu, pin 1....2...kick out. Nicky wchodzi na top rope ale wtedy na ring wraca wściekły Venomus! Od razu zrzuca przeciwnika z lin, siada na nim i okłada pięściami. Van wstaje, elbow drop a potem próba założenia Slowly Poison. Nicky leżąc na ziemi udaremnia to kopiąc Vena w plecy. Pomalowany zawodnik upada na ring, wstaje i nadziewa się na inverted ddt Toola. Pin 1...przerywa Damage i znów rozpoczyna się brawl między tymi zawodnikami.

 

Tony Hogański – Janku, nie masz czasem jakiejś gazety do czytania?

 

Jan Kowalski – Wyobraź sobie, że cała lokalna prasa wyprzedana.

 

Tony Hogański – Oni mają tutaj lokalną prasę?

 

Jan Kowalski – „Nowiny Gliwickie”, „Gazetę Gliwicką”, „Gliwicki Magazyn Kulturalny”, „Chemik”...

 

Tony Hogański (przerywa mu) „Chemik”?

 

Jan Kowalski – Miesięcznik naukowo-techniczny.

 

Tony Hogański (podekscytowany) Załatw mi „Chemika”!!

 

Tym razem lepszy okazuje się starszy zawodnik i po którymś uderzeniu Nicky pada na liny. Tool rozpędza się i wykonuje tiger feint kick, potocznie zwany 619 czym wywołuje fale radości wśród młodszych fanów EWF. Nicky zataczając się chodzi po ringu, Tool nie traci czasu i serwuje przepiękną springboard hurricanrane! Pin 1.....2....kick out! Venomus zdążył się już ogarnąć, atakuje Toola, ten jednak unika jego pięści. Szybkim ruchem wsadza sobie głowe Vena między kolana i podnosi do pozycji powerbomb. Nie wykonuje jednak uderzenia a zaczyna się kręcić! Publika głośno liczy obroty: jeden, dwa, trzy, cztery, pięć....i dopiero teraz następuje uderzenie. Tool dokłada double foot stomp w klatke przeciwnika, odbija się od lin i kończy akcje leg dropem którego nie powstydziłby się Hulk. Pin 1...2.....Nicky w ostatniej chwili przerywa pin kopniakiem w głowe weterana. Ten wstaje i staje z Nickym twarzą w twarz. Przez zaciśnięte zęby mówi "I'm the Phantom and I'm the Phenom" na co Nicky....wymierza mu bitch slap! Publika na sekunde milknie w oczekiwaniu na to co zrobi Tool...ten rzuca się na przeciwnika i zasypuje gradem punchy i kopniaków. Damage upada i próbuje się zasłonić, Tool podnosi go odbija od lin i ponownie powala robiąc Tool Effect!!

 

Jan Kowalski – Czy to koniec?

 

Tony Hogański – ... i tak za długo.

 

Następnie wskakuje na top rope i spada na Nicka fantastycznym Sick Dive. Publika głośno skanduje jego pseudonim on tylko lekko się uśmiecha. Ze spokojem czeka który z rywali pierwszy wstanie..robi to Ven, nadciąga Twist of Fate...nie Venomus odpycha rywala od siebie i powala go dropkickiem. Chce go zaatakować ale uniemożliwia mu to Damage Lariat! Nicky szykuje się do Damage Facebuster...Ven wyrywa i schodzi z ringu pod dolną liną, Nicky nie traci czasy i idzie za nim zaczynają brawlować koło stołu komentatorskiego. Po chwili obaj lądują na ziemi, Tool wykonał lot nad linami spadając wprost na obu rywali. Przez chwile cała trójka leży na ziemi...pierwszy "sprężynką" wstaje Tool, za chwile w ten sam sposób podnosi się Venomus. W dwójke serwują zawodnikowi Niższej Kultury Wrestlingu ddt. Zaraz potem wracają na ring. Tool stając przed nim mówi "I'm back.. in black !" na co Ven głośno krzyczy"I'm the Poison from High Voltage!" co wzbudza mieszaną, ale w sumie dość negatywną reakcję publiczność.

 

Tony Hogański – Co oni tak dzisiaj ze sobą gadają? Jakaś nowa moda?

 

Jan Kowalski – Być może. Taka forma interakcji.

 

Tony Hogański – Załatwiłeś mi już „Chemika”?

 

Jan Kowalski – Nie.

 

Tony Hogański – To na co czekasz?

 

Zawodnicy wracają do walki, ciska Toolem w narożnik i wykonuje Venomus Splash, chce dołożyć piledriver, Tool wykręca się i sam powala Vena inverted ddt. Pierwszy podnosi się starszy ze zawodników, chwile potem jednka Venom też jest na nogach. Chcą powrócić do brawlu gdy z top rope spada na nich Damage z potężnym double lariatem!!! Rzadko widać tego zawodnika skaczącego z narożnika! Nicky uderza się pięścią w klate po czym wykonuje klasyczne "suck it!" w strone obu leżących przeciwników. Tool zgarnia scoop slam, Nicky podchodzi do Vena, wrzuca go sobie na barki, pomalowany zawodnik nie daje za wygraną i udaje mu się ześlizgnąć tylko po to aby dostać kopa w podbrzusze a zaraza potem Damage Facebuster!!! Sensacyjny koniec?! 1....2....przerywa low dropkick Toola, Nicky wypada po za ring, Tool wskakuje na springboard i skacze na Damage'a...hurricanrana po za ringiem! Co za akcja! Publika jest wniebowzięta! Tool trzymając się za plecy które musiały ucierpieć w wyniku uderzenia szybko wraca na ring! Ven powoli się podnosi....Twist of Fate!!!! Tool pinuje 1......2......3!!! Nicky minimalnie spóźnił się z interwencją! Tool awansuje do następnej rundy po meczu pełnym wrażeń! (Do następnej rundy turnieju awansuje: Tool!!)

 

Jan Kowalski – To chyba nikogo nie zaskoczyło.

 

Tony Hogański – Mnie coś zaskoczyło.

 

Jan Kowalski – Co takiego?

 

Tony Hogański – Walki miały trwać krócej! Dlaczego ta znowu trwała tak długo! Zdecydowanie za długo jak na moje gusta!

 

Jan Kowalski – Skoro tak twierdzisz.

 

Tony Hogański – .... a załatwiłeś mi już „Chemika”?

 

Jan Kowalski – Nie.

 

 

(Jesteśmy na zapleczu, a dokładniej w miejscu w którym dziś rezyduje Automat z Felkocolą. Wyjątkowo nie ma wokół niego żadnych jego fanów, ale za to kamera realizatora dostrzega dwóch adeptów Akademii Pedagogicznej – Fabiego oraz The Flying Mana. Obaj nieufnie spoglądają w stronę legendarnego automatu.)

 

Fabi – To tutaj.

 

Flying Man – To jest to co chciałeś mi pokazać? Automat z dziwnym napojem? Ja już go widziałem.

 

Fabi – Słyszałem pewną plotkę... bardzo interesującą i tajemniczą.

 

Flying Man – Plotkę? Jaką plotkę?

 

Volcano doprowadza kolegę przed oblicze Automatu z Felkocolą.

 

Fabi – Wiesz... tyle się tu mówi o rzeczach, które miały miejsce lata temu... czasem też wspominają o jakimś PCW.

 

Flying Man – Podobno archeolodzy wciąż szukają dowodów na istnienie PCW.

 

Fabi – Tak się składa, że trochę ludzi z obsługi technicznej, z którymi rozmawiałem pracowało kiedyś w PCW.

 

Flying Man – Niemożliwe!

 

Fabi – A jednak.

 

Flying Man (wyraźnie zaciekawiony) No i co w związku z tym?

 

Fabi – Nie chciałbyś się dowiedzieć o co chodzi z tym całym PCW?

 

Flying Man – Chciałbym.

 

Fabi – Dzięki mnie i mojemu prywatnemu śledztwu mamy wreszcie szansę. Rozwiązaniem naszych problemów jest to! (pokazuje ręką na „to”)

 

Flying Man (zdziwiony) Co? Automat?

 

Fabi – Tak. Automat z Felkocolą.

 

Flying Man – Niby jak on ma nam pomóc?

 

Fabi – Przyjrzyj się dokładnie temu urządzeniu. Czy widzisz gdzieś nazwę producenta?

 

Flying Man (przyjrzał się i już wie) No nie.

 

Fabi – A teraz kup puszkę.

 

Flying Man – Dlaczego ja?

Fabi – Bo jest was czasem więcej... no dalej kupuj i nie marudź.

 

Człowiek występujący czasem w liczbie mnogiej wrzuca monetę i po chwili z Automatu wypada puszka z napisem P-C-W.

 

Fabi – Popatrz na puszkę. Czy widzisz gdzieś nazwę producenta? Skład? Itp.? Itd.?

 

Flying Man – Nie.

 

Fabi – No właśnie! Do tego puszki czasem wypadają z napisem PCW. Co to znaczy?

 

Flying Man – Nie wiem.

 

Fabi – Powiem ci co to znaczy. Z mojego dziennikarskiego śledztwa wynika, że Automat z Felkocolą jest bramą międzywymiarową! Znając odpowiednie hasło i wciskając odpowiednią kombinację można się przenieść wprost na gale PCW rodem z roku 2000! Potrafisz to sobie wyobrazić?

 

Flying Man – Nie.

 

Fabi – PCW! Mordobicie! Rzeź!

 

Flying Man – Coś jak Gwiezdne Wrota! Udowodnimy, że PCW naprawdę istniało! Że Tony Krock nie jest postacią fikcyjną! Że Sandman nie dostał demencji starczej i jakiegoś pomieszania i cały czas mówił prawdę!

 

Fabi – Wyobraź sobie, że przenosimy się na PCW Bijatykę z 16.04.2000 i PCW Polish title na tej gali zamiast Sandmana, który oryginalnie pokonał Lukkiego, Great Mariana i K-j’a pas wygrywa ktoś inny... Jak myślisz.... kto? 

 

Flying Man – No kto?

 

Fabi – Jak to kto? Fabi!!! Hahahaha! (demoniczny śmiech)

 

Flying Man – .... i wtedy wracamy tutaj, do naszych czasów i to my jesteśmy tymi wielkimi legendami! To ja byłbym Mastubatorem!

 

Fabi (spogląda się na niego dziwnie) Naprawdę?

 

Flying Man (zaczyna obmacywać automat) Jak to uruchomić? Jak to działa? Jaki jest szyfr? Gwiezdne Wrota otwórzcie się! Nie.. to nie tak! Trzeba znaleźć jakiś symbol. Trzeba coś zrobić! Ale co? (posmutniał lekko)

 

Fabi – Tego jeszcze nie wiemy. Musimy wezwać „Nie do Wiary”, a najlepiej spytamy pedagoga Szakala Honorowego w czasie dzisiejszego wykładu.

 

Flying Man – Mądry plan.

 

(Panowie odchodzą, a my wracamy w okolice ringu.)

 

 

Tony Hogański – Dlaczego Automat z Felkocolą nie ma producenta?

 

Jan Kowalski – A jak myślisz, kto wyprodukował Automat z VooDoo-Pepsi?

 

Tony Hogański (zaciekawiony) Kto?

 

Jan Kowalski – Jak to kto? Doktor VooDoo w zaciszu domowego garażu.

 

Tony Hogański – Czyli nawet do EWF dotarło powiedzenie „pokaż lekarzu co masz w garażu”.

 

Jan Kowalski – Pokaż doktorze co masz w traktorze.

 

Tony Hogański – Jesteś mało zabawny.

 

 

(Znajdujemy się w jednej z szatni miejscowej hali. Jest to jeden z większych locker-roomów, gdyż przygotowany jest dla całej grupy wywodzącej się z dawnego HVW. Skromnie urządzona szatnia, sprawia wręcz wrażenie bardzo biednej, specjalnie przygotowanej dla niesfornej grupy. Na starej, zniszczonej ławce siedzą Johnny Thornpike, Husar i Venomus, zaś oparty o ścianę stoi Nicky Damage.)

 

Husar (podirytowany) Nie zamierzam słuchać tego czarnucha. Żaden pieprzony bambus nie będzie mi mówił co mam robić.

 

Venomus – Tak? To dlaczego przyszedłeś na spotkanie, które on zarządził?

 

Husar (drapie się po czaszce) Y.. Bo w sumie co mam do roboty? Zresztą, coś taki ciekawski? W ryj chcesz?

 

Nicky Damage – Hus, dlaczego zawsze gdy nie masz co powiedzieć, to chcesz dawać w ryj?

 

Husar – Bo taki już kurwa jestem.

 

W tym momencie otwierają się drzwi, w których staje organizator owego spotkania, ubrany w swój szary dres, z torbą na jednym ramieniu i EWF Evolution Title na drugim.

 

Johnny Thornpike – Zobacz Hus, on też chce być dresiarzem.

 

Husar – Ile razy mam ci powtarzać baranie, że nie jestem żadnym dresiarzem.

 

Johnny Thornpike – To dlaczego 90% procent polskiego społeczeństwa określa cię właśnie takim mianem?

 

Husar (poddenerwowany) A w ryj chcesz?

 

Ricky Banks (wtrącając się w rozmowę) A ty co taki bojowo nastawiony?

 

Husar – Nie twój zasrany interes.

 

Ricky Banks (odkłada torbę na ziemię) W czym tkwi twój problem człowieku? W ogóle, co wy macie takie miny? O co chodzi?

 

Nicky Damage (zbliża się do Banksa) O co chodzi? Powiem ci Ricky... Chodzi o to, że nie wyglądasz mi na przywódcę. Jesteś jeszcze mniej doświadczony niż my, jesteś bardzo krótko w tym biznesie i ty masz nami dowodzić?

 

Ricky Banks – Słuchaj... nie ja to wymyśliłem, tylko Balicki. To jego decyzja i skoro on mi zaufał to chyba i wy...

 

Johnny Thornpike (wstaje z ławki) Nie, nie możemy.

 

Venomus – Ricky zrozum ich. Nie obraź się, ale my cię nawet nie znamy. Nic dziwnego, że chłopaki nie mają do ciebie zaufania. Myślisz, że to łatwe?

 

Ricky Banks – Posłuchajcie. Nie oczekuje od was zaufania, ale jeśli mamy coś osiągnąć to musimy się trzymać razem. Jesteśmy różni, ale łączy nas jedno. HVW! I to my, a nie Jupiter, tak naprawdę walczymy o dobre imię i pamięć o naszej federacji. Dopóki będziemy trzymać się razem, mamy szansę coś osiągnąć. Balicki powierzył mi tą rolę i nie zamierzam go zawieźć!

 

Nicky Damage – Masz się za lepszego od Jupitera, a to on posiada pas HVW, a ty pas EWF.

 

Ricky Banks – A wam nie przeszkadza walczyć o inny pas EWF. Więc nie widzę związku.

 

Venomus – Myślę, że powinniśmy dać szansę Ricky'emu. Przecież nie mamy nic do stracenia.

 

Ricky Banks – A tak przy okazji: nie widzieliście czasem Jupitera?

 

Zgodnym chórem – Nie.

 

(Realizator powoli oddala obraz od wrestlerów, niejako kończąc transmisję... jednak na koniec serwuje jeszcze ujęcie otwartych drzwi, gdzie pośród ciemności panującej za nimi, można dostrzec dwa świecące na czerwono-krwisty kolor punkty..)

 

 

Tony Hogański – Źle się dzieje w państwie niszowym.

 

Jan Kowalski – Nie sądzisz, że ostatni sprawiedliwi z HVW są jacyś tacy mało dynamiczni?

 

Tony Hogański – Nie wiem, nie znam się. Nie wziąłem dzisiaj ze sobą tych ulotek co mi ostatnio dałeś, więc ja ich wcale nie kojarzę. Ja ich nawet nie znam.

 

Jan Kowalski – Ranisz ich uczucia.

 

Tony Hogański – Tostery ranią kogo chcą.

 

 

(Przenosimy się jak zawsze backstage. Realizator robi zbliżenie na jedne z wielu pięknych drzwi, gdzie dostrzegamy napis „Scy i wszystko jasne”. Jak się okazuje obok szatni ktoś umieścił skromną, drewnianą ławeczkę, a na ławeczce tej siedzi Scyther, a EWF FTW title leży obok. Po chwili pojawia się Zbigniew Wierzchowski, który już chce wbiec do szatni, ale w ostatnim niemal momencie zauważa Scythera.)

 

Zbigniew Wierzchowski – Dzień dobry? Chciałem przeprowadzić wywiad.

 

Scyther – Tak? A o co kurwa chodzi?

 

Zbigniew Wierzchowski – Pierwsze pytanie: co robisz tutaj a nie w swojej szatni?

 

Scyther – Wspominałem już, że jestem kurwa takim sobie filozofem amatorem?

 

Zbigniew Wierzchowski – Dał mi pan to kiedyś do zrozumienia.

 

Scyther – Bo mnie interesują różne takie filo-kurwa-zoficzne problemy. Chciałem sobie dzisiaj podumać przy buteleczce, przy szklaneczce... jak zawsze... ale po pierwsze: przypomniałem sobie, że ograniczam.

 

Zbigniew Wierzchowski – Tak... to prawda... znamy te plotki.

 

Scyther – Po drugie: oni mnie kurwa prześladują.

 

Zbigniew Wierzchowski – Ale kto?

 

Scyther – Jak to kto? Jack, George, Jim, a czasem nawet Johnnie. Pieprzona ekpia z Tennessee i chuj wie skąd jeszcze! Siedzą w tej szatni zamknięci w swoich butelkach i mi kurwa przeszkadzają się skoncentrować. A ja tu turniej mam.... (spogląda na EWF FTW title) .... rodzinę powiększam. Tak kurwa nie można. To skandal i pieprzona prowokacja!

 

Zbigniew Wierzchowski – Ahhhh... tak... no, ale ograniczasz?

 

Scyther – Dlatego tu siedzę!

 

Zbigniew Wierzchowski – Też miałem kiedyś w swoim życiu kilka problemów i mogę dać ci kilka rad.

 

Scyther (przygląda mu się uważniej) A kim ty kurwa w ogóle jesteś?

 

Zbigniew Wierzchowski – Jestem reporterem... przeprowadzam wywiady. Chodzi o to, że trzeba się dzielić. Tak... właśnie dzielić... myślę, że to ograniczanie szłoby panu lepiej, gdyby na przykład oddał pan Jacka w jakieś dobre ręce.

 

Scyther – Dzielić? Oddać?

 

Zbigniew Wierzchowski – To pomaga?

 

Scyther (zainteresowany) Naprawdę?

 

Zbigniew Wierzchowski – Tak. Bardzo.

 

Scyther (wstaje i zaczyna krzyczeć) A wypierdalaj mi stąd! Scy się kurwa z nikim i niczym nie dzieli!!

 

Wierzchowski ucieka przerażony.

 

Scyther – Oddawać?! Ja nie będę oddawać. Ja wyznaje odmienną pieprzoną filozofię. Ja będę zabierać! A co zabierzemy? No co zabierzemy? EWF World title! To świat będzie się dzielić ze mną. To ta pieprzona federacja podzieli się ze mną swoim największym skarbem. EWF World title! Jaki ja kurwa jestem genialny! (uśmiecha się sam do siebie i do FTW title)

 

(Wracamy do naszych komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – Co ty na to Tony?

 

Tony Hogański – Popieram Scythera. To dobry człowiek jest.

 

Jan Kowalski – Przed nami walka w której zobaczymy same gwiazdy i legendy. Obecne i przyszłe.

 

 

 

 

Turniej o EWF World title:

Runda II

Elimination match:

Psycho vs Scotty Whiped vs SeBa

 

 

 

Na samym początku zaczyna grać Method Man & Redman - "I will not loose”. Publiczność od razu odpowiada na to wydarzenie wielkim heel heatem. Spod FeliXtronu wychodzi Psycho, a heel heat tylko się wzmaga. Psycho w swój typowy, zajebisty sposób dociera na ring.

Zaczyna grać Clint Mansell - Requiem for a Dream Theme. Publiczność reaguje... dość negatywnie i jest to raczej spore niezadowolenie. Spod FeliXtronu wyłania się postać Scotty’ego oraz jego dwóch menadżerek – Chiaki oraz Kimberly. Publiczność nadal serwuje im chłodne przyjęcie, a cała trójka powoli dociera w okolice ringu. Tam Scotty wita się z Psycho.

Na samym końcu uderza Hymn Prus Wschodnich w wersji polskiej. Publiczność wydaje z siebie pisk i okrzyk radości. Wkrótce na ringu pojawia się SeBa.

 

Tony Hogański – Mój dobry znajomy Psycho szybko rozprawi się z nimi.

 

Jan Kowalski – Ale ten Scotty podobno jest całkiem dobry.

 

Tony Hogański – Wiem, ale co z tego?

 

Jan Kowalski – Ciekawe co na to SeBa? To chyba pierwszy raz, gdy mamy szansę komentować jego walkę.

 

Tony Hogański – Nie jestem zwolennikiem talentu SeBy. Nie rozumiem tego wszystkiego co się wokół niego dzieje.

 

Cała trójka jest już na ringu, a wraz z nimi sędzia Lech Grudziński. SeBa jest bardzo podekscytowany swoją obecnością na ringu w czasie głównej części Wrestlepaloozy, a publiczność także jest podekscytowana, że zawitał on w te skromne progi. Lechu Grudziński tłumaczy SeBie podstawowe zasady fair-play i objaśnia kodeks honorowy każdego szanującego się wrestlera w EWF. SeBa słucha bardzo zainteresowany, chociaż zasmucił go fakt, że musiał oddać swój pruski hełm. Grudziński pokazuje Scotty’emu, że też powinien posłuchać, ale ten go ignoruje. W końcu po jakimś czasie genialny arbiter daje znak do uderzenia w gong i tym sposobem walka się rozpoczyna. Chwilę nic się nie dzieje, aż w końcu Psycho i Whiped spoglądają na siebie po czym rzucają się na bezbronnego i niewinnego SeBę. Wrzucają go do narożnika i Scotty od razu atakuje Splashem! SeBa pada na matę, a Psycho odbija się o liny i poprawia Leg Dropem. Podnoszą go i kolejny raz rzucają o liny. Tym razem SeBa pada pod naporem Clothesline’a w wykonaniu Psycho. Biały od razu wchodzi na narożnik i skacze z Air Force 666 [5 Star Frogsplash]!!

 

Tony Hogański – SeBa musi się jeszcze wiele nauczyć. Tu nawet ten jego Klaus mu nie pomoże.

 

Jan Kowalski – Wszystko może układałoby się inaczej, gdyby nie wyraźna współpraca dwóch pozostałych.

 

Tony Hogański – W końcu są w jednej drużynie. Czego ty się spodziewasz?

 

Jan Kowalski – Fair-play?

 

Tony Hogański – Ale jaja.

 

SeBa jest prawie martwy... Psycho pomaga mu wstać i rzuca go w stronę Scotty’ego, ten jest zdezorientowany tą nagłą współpracą, a SeBa wykorzystuje to i powala go Clotheslinem! Tego chyba nikt się nie spodziewał. Psycho widząc co się dzieje rzuca się na SeBę, ale ten zdążył odbić się o liny... i także powalić Białego Clotheslinem!

 

Jan Kowalski – SeBa właśnie mnie zadziwił.

 

Tony Hogański – To chyba jakieś żarty są.

 

SeBa wielce się raduje ze swojego sukcesu, ale Scotty i Psycho są już na nogach. Po chwili przyszła legenda zostaje powalona Double Clotheslinem! SeBa próbuje się podnieść, ale Scotty Whiped chwyta go i wykonuje mu Full Nelson Slam. SeBa mimo wszystko próbuje wstać, ale tym razem dostaje od Szahida Facebreaker DDT. SeBa leży.... pin.....1.......2......Whiped zrezygnował z dalszego pinowania. Psycho spogląda na niego z zaciekawieniem, SeBa próbuje się podnieść. Whiped odbija się o liny i gdy dopada do SeBy wykonuje mu Spinebustera! Przyszła legenda i król Hogwartu leży i nic nie wskazuje na to by miało się mu poprawić. Scotty pomaga wstać SeBie... ten jest zupełnie zamroczony... Whiped rzuca SeBą prosto w stronę Psycho... ten dziękuje w swoim stylu za taki cudowny prezent i wykonuje mu Trip 2 Canabvalley [Dominator into Sitout Front Face Slam]!! SeBa leży, ale to jeszcze nie koniec. Do akcji wraca Scotty Whiped, który podnosi przyszłą legendę i wykonuje mu Birkenau [Jumping Cutter]!! Pin.....1............2............3!! (SeBa zostaje wyeliminowany!)

 

Jan Kowalski – SeBa nie dał rady.

 

Tony Hogański – Spodziewałeś się czegoś innego?

 

Jan Kowalski – W końcu to przyszła legenda.

 

Tony Hogański – .... a załatwiłeś mi „Chemika”?

 

Jan Kowalski – Nie.

 

SeBa leży i chyba trochę to potrwa. Grudziński cuci go, tak że przyszła legenda jest w stanie wyjść poza ring, a tam od razu opiera się o ring ze zmęczenia. Tymczasem na ringu zostali tylko dwaj towarzysze z jednej drużyny czyli Scotty Whiped i Psycho. Chwilę wpatrują się w siebie, aż w końcu obaj wrestlerzy Wrestlerzy rzucają się na siebie i dochodzi do zwarcia. W tym przypadku Scotty jest silniejszy i dominuje.. jednak Psycho od razu kontruje wykręcając rękę przeciwnikowi. Następnie kopie go w brzuch i powala Clotheslinem. Od razu odbija się o liny i spada na swego rywala ze zwykłym Elbow Dropem. Następnie powala go Clotheslinem, by po chwili wykonać kilka monumentalnych Leg Dropów. Diablo podnosi przeciwnika i whipuje o liny.. i.. Buldog. Psycho nadal jest w swej ofensywie i wykonuje Belly-to-back Suplex. Tymczasem za ringiem SeBa doszedł do siebie, ale niestety dla niego zainteresowała się nim „urocza” towarzyszka Scotty’ego, Chiaki. SeBa nieświadom grożącego mu niebezpieczeństwa pozdrawia kilku fanów. Na szczęście dla niego niemal w ostatnim momencie zauważył niezdrowo zainteresowaną nim Chiaki, przeskoczył przez barierki oddzielające ring od publiczności i zniknął wśród tłumu, a ta dała za wygraną. Tymczasem na ringu doszło do kolejnego zwarcia i tym razem także Scotty uzyskał przewagę. Rzucił rywalem o liny, ten odbił się, a wracając zaliczył Clothesline’a. Psycho wstał, ale natychmiast oberwał DDT, a następnie Samoan Drop.

 

Tony Hogański – A czy ty wiesz Janku, że dzisiaj imieniny obchodzą Pryska, Sędziwoj i Wenerand.

 

Jan Kowalski – Naprawdę?

 

Tony Hogański – Zastanawiam się dlaczego matka nie dała ci na imię Sędziwoj. Fajnie byś się nazywał: Sędziwoj Kowalski.

 

Jan Kowalski – Jak zwykle promieniejesz wysokiej jakości dowcipem.

 

Tony Hogański – Tostery promienieją czym chcą. 

 

Walka trwa i Scotty Whiped wykonuje całą serię European Uppercutów. Psycho pada, ale dzielnie próbuje wstać... Szahid pomaga mu w tym, ale zrobił to tylko po to by po chwili wpakować swojego kolegę z drużyny prosto w narożnik. Scotty Whiped rozpędza się.... i efektownym Stinger Splashem przygniata swojego przeciwnika! Następnie bierze jeszcze jeden rozpęd.... i kolejny Stinger Splash! Scotty kontynuuje swoją zmasowaną ofensywę niczym Niemcy na froncie wschodnim... chwyta Psycho za głowę.... i Facebreaker DDT. Psycho czuje się niezbyt dobrze. Sytuacja jest jednak chyba jeszcze gorsza. Jego rywal pomaga mu wstać, a następnie rzuca go o liny, a ten odbija się. Scotty Whiped próbuje wykonać Dachau [Superkick], ale Psycho w ostatnim momencie odskakuje i jego przeciwnik trafia w próżnię. To go jednak tylko trochę wytrąciło z równowagi, bowiem już po chwili jest przy Białym... próbuje wykonać mu Piledrivera... ale Psycho wyślizguje się mu, od razu odbija się o liny i powala go Clotheslinem. Szahid wstaje niemal od razu, ale Psycho jest szybszy i wykonuje mu Psycholity [Evenflow DDT]!! Scotty pada na matę... pin.......1.........2.........kick out!! Psycho nie może uwierzyć... ale nie ma czasu na narzekanie, od razu wdrapuje się na narożnik... spogląda na leżącego rywala i skacze z Air Force 666 [5 Star Frog Splash]! Whiped próbował, ale nie był w stanie uciec przed ciosem. Prawie natychmiast następuje pin.........1...............2..............3!! (Do następnej rundy turnieju awansuje: Psycho!)

 

Jan Kowalski – No i po zabawie. Scotty walczył dzielnie, ale padł...

 

Tony Hogański – .... jak Janek Wiśniewski.

 

Jan Kowalski – Nie skomentuje tego.

 

Tony Hogański – No i świetnie. Będzie więcej czasu antenowego dla mojego wspaniałego komentarza!

 

 

(Jesteśmy kolejny raz na backstage’u. Widzimy korytarz pełny wrestlerów z Hogwartu  oraz drzwi do biura Honorowego Komisarza EWF. Na drzwiach widzimy napis: „Akademia Pedagogiczna Komisarza (Honorowego) Szakala”. Najbliżej owych drzwi stoi Theo, który wyraźnie się poci od ciepłego wełnianego płaszcza. Wrestlerzy czekają już ok. 10 minut i zaczynają się denerwować.)

 

The Maggot – Akademicki kwadrans, idziemy.

 

Ritari – U mnie jest już 15ście po.

 

Theo – Spokojnie, obiecał iż zajęcia będą.

 

Po chwili otwierają się drzwi i zebranych wita uśmiechnięty komisarz.

 

Szakal – Moi uczniowie!  Zapraszam do sali! Raz raz!

 

Wszyscy zawodnicy z Hogwartu posłusznie wchodzą do biura łysego, które wygląda jak zwykle (pamiątki, paprotka, legendarny PCW Polish title). Jedynie przykuć uwagę może spora ilość krzeseł dla studentów Szakala. Chwila zamieszania i już wszyscy grzecznie siedzą, Pan Komisarz zaś staje przy wielkim pudle które leży u niego na biurku.

 

Szakal – Witajcie moi kochani uczniowie!

 

Cichy pomruk z Sali – Dzień dobry panie komisarzu.

 

Szakal (zdziwiony) Co jest kurwa!? A gdzie głośne powitanie? Gdzie gromkie brawa? Gdzie wasze ogólne podniecenie przed kurwa edukacyjną przygodą. Będą chyba kary cielesne (Szakal łapie za krzesło). Powtarzamy wszyscy „Dzień Dobry! Profesorze Szakalu!”.

 

Wszyscy głośno – Dzień Dobry! Profesorze Szakalu!

 

Szakal – No! Macie szczęście! Wujek Szakal przywiózł wam prezenty z Teheranu i już o mały włos byście ich nie dostali. A tak możemy otworzyć pudło z darami. (Szakal otwiera pudło)  Co my tutaj mamy, a tak to piękne miedziane naczynie malowane w niebieskie wzory! Kto chętny?

 

SeBa – Ja! Ja! Ja!

 

Szakal – To po niemiecku? Nie, SeBa ty już masz swój hełm. (Rękę podnosi Theo) A ty… hmm… nie nie Ty masz przecież już ten wełniany płaszcz, mam nadzieje że wygodny i ciepły. Szkoda, że zesłańcy z Dark Division nie mieli takich swego czasu, może więcej by ich przeżyło.

 

Szakal – The Flying Man! Wystąp i odbierz nagrodę! (The Flying Man wstaje i odbiera naczynie) I tutaj uwaga mała, wszystkie otrzymane prezenty musicie użyć i zaprezentować w swoich walkach. Niech SeBa będzie dla was przykładem (SeBa wstaje i pokazuje na siebie).

 

The Flying Man – … ale co ja zrobię z tą misą na ringu?

 

Szakal – Kreatywność! Kreatywność! Tego dziś będą dotyczyły wykłady i na nich nauczycie się korzystać z najbardziej dziwnych rzeczy które mogą znaleźć się w pobliżu waszych rąk. Gdyż jeśli do wygrania walki musicie przypierdolić komuś chińską wazą, ruską flaszką czy też polskim śmietnikiem to musicie być gotowi to zrobić. Do walki można wykorzystać wszystko (Widzimy jak The Maggot i Black Ninja wściekle notują, The Flying Man siada na miejsce), dosłownie wszystko. No dobrze przejdźmy dalej (Szakal grzebie w pudle), oto dziadek Ajatollah Ruhollah Chomeini na drewnianym obrazku. Trochę małe, ale poręczne. Student  Mr. Volcano wystąp po nagrodę.

 

Mr. Volcano zwany też Fabim odbiera obrazek i przygląda mu się z zaciekawieniem.

 

Szakal – Może Pan Wulkan się nie patrzy głupio tylko przybliży nam historię Iranu z szczególnym uwzględnieniem Chomeiniego?

 

Mr. Volcano – Ja nic nie wiem o Iranie.

 

Szakal – Biografia Ajatollaha Chomeiniego na następne zajęcia! (Szakal grzebie w pudle) Zestaw perskich filiżanek. Nawet ładne, może zostawię Esmeraldzie, do kawy będzie miała (Komisarz odkłada zestaw na bok i losuje kolejny fant). Tradycyjny obrus w perskie wzory, nie tego nie docenicie zresztą to miało być dla Esmeraldy (Znów odkłada na bok i losuje dalej). Oooo są! Płaskorzeźby z okolic Persepolis, nawet dwie. Ritari i The Maggot to dla was.

 

Obaj wrestlerzy wstają, ale nie mają zbyt zadowolonych min gdy dostają podarki.Wręczanie trwa jeszcze chwilę i pozostali zawodnicy (Duality, Black Ninja, Hendrix) dostają ciekawe wyroby z srebra. Szakal waha się też czy dać komuś perski dywanik, jednak zostawia go sobie ozdabiając nim swoje biuro.

 

Szakal – Prezenty rozdane, zaczynamy wykład...

 

(Wykład się rozpoczyna, a my wracamy w okolice ringu)

 

 

Tony Hogański – Mistrz Szakal jest wspaniałym pedagogiem.

 

Jan Kowalski – Tak, tak jasne. On ma wiele talentów.

 

Tony Hogański – Oczywiście!

 

 

(Kamera trafia na klatkę schodową i wraz z kolejnymi schodami schodzi w dół, prosto na półpiętro, gdzie w tradycyjnej dla siebie pozie – znaczy siedząc na podłodze i opierając się o ścianę, znajduje się jeden z Tag Team Championów, Vaclav.)

 

Vaclav –  Za granicą ludzkiej akceptacji znajduje się pustka zdolna pomieścić westchnienia smutku i szepty rozpaczy ludzkich istnień w nią zepchniętych. Wszelkie ich skargi tworzą psalm wyklętych dzieci ludzkości, pragnących wzbić się na wyżynę społeczeństwa. Na mnie zaś spoczywa odpowiedzialność, by zostali usłyszani, a wreszcie – ich dążenia spełnione. Dlatego też posłużę się dwoma żywotami – El Masturbatora i Nasa Jazzowskiego, do realizacji mego posłannictwa. Nas, pogrążony w smutku po stracie rodziny, budzący się każdego dnia z nikłą nadzieją na ponowne ujrzenie bliskich. Napawa mnie zasmuceniem fakt, że wyrządzić muszę ci krzywdę, lecz sam zadałeś sobie większe cierpienia pozbawiając się twarzy. Obarczając cię ciężarem porażki przybliżę się ku EWF World Title, przez co stanę się ośrodkiem uwagi rzesz ludzi, mogąc wykształcić ją według prawideł brzasku jutra. Za twą partycypacje ofiaruje coś, czego tak bardzo pożądasz – wyzwolenie. Zaś zwycięstwo nad legendą, której imię ukryte jest pomiędzy stronicami historii, będzie niczym runięcie kolejnego filaru w gmachu starego świata... Ogłaszającego nadejście Ragnaroku...

 

(W ten oto sposób przenosimy się znów w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – To urocze. Prawda Tony?

 

Tony Hogański – Barack Obama zawsze da radę! Barack górą, a reszta kanałami!

 

Jan Kowalski – Co?

 

Tony Hogański – Jabzo!

 

Jan Kowalski – Czasami próbuję cię zrozumieć.... ale tylko czasami...

 

Tony Hogański – Spróbuj. Bo tako rzecze Barack: yes we can! Yes we can! Yes we can! A wiesz, że wujek Baracka wyzwalał Auschwitz?

 

Jan Kowalski – Słyszałem tę plotkę.

 

Tony Hogański – Fakt, że Amerykanin do Armii Czerwonej pasuje jak Hitler do Żydów, ale co tam. Yes we can! Jak widać mocarny jest ród Obamów! Może wszystko! Yes we can!

 

Jan Kowalski – Tak Tony, z pewnością.

 

Tony Hogański – Ooooo! Mogę wszystko! Yes we can! Leć niczym ptak Obamo nasz! Zbuduj nowe społeczeństwo! Spłać kredyty! Zwalcz kryzys!

 

Jan Kowalski – Mówisz o prawdziwym Baracku czy tym naszym swojskim z EWF?

 

Tony Hogański – A co za różnica?! Obaj są mroczni! Dajesz Barack! Dajesz! Yes we can!

 

Jan Kowalski (załamany) Change... we.... need....

 

 

(Kamera pokazuje nam wnętrze szatni najbardziej znienawidzonej ekipy w EWF - dzieci tego, co zajebiste. Widzimy Psycho [w swoim stylu cieszy się z wygranej walki] oraz Scythera [który się tutaj przetransportował, bo na korytarzu niewygodnie]. Panowie siedzą na dwóch fotelach, Biały przypala jointa, a Scyther na widok czerwonej lampki na kamerze chowa butelkę za siebie. Nagle drzwi się otwierają i do pokoju wchodzi jakiś gość, nikt go nie zna, z twarzy jest podobny zupełnie do nikogo.)

 

Psycho – .... a to kurwa kto!?

 

Scy – yyy ... Tee, kogoś ty przyprowadził? Przecież on miał być podobny do tego frajera!

 

Tee (wyłaniając sie zza drzwi) Spoko, zadbałem o to (do koleżki) , wyraz twarzy...

 

Chłopak robi minę a’la „nie zdaje sobie sprawy ze swojej własnej agresji”.

 

Biały – Ty, uważaj z tą wczutą żebyś nie narobił smrodu, pajacu.

 

Tee – E, piana z pyska...

 

Chłopak z kieszeni wyciąga puszkę coli, potrząsa nią i otwiera gwałtownie oblewając sobie twarz pianą.

 

Scy – To jakieś pieprzone kalambury? Nawet zaczyna mi się podobać. Tee... daj jeszcze jakąś podpowiedź.

 

Tee wychodzi zza drzwi z maszynką do włosów w ręku i błyskawicznie skraca włosy typa na bardzo krótkie zostawiając tylko długą grzywkę z przodu.

 

Bały – Zaczynam się domyślać, Tuan... ale jeszcze nie wiem, daj coś.

 

Tee podciąga rękaw gościa, widać beznadziejnie namalowanego pająka i coś w rodzaju żądła.

 

Scy – Fajnie. A on gada?

 

Tee szturcha nogą typa.

 

Kolega – I'm the bolish bad ass, watch me kick, i can wash your ass or i can suck your dick.

 

Biały – Ej! Już  kurwa wiem! To nasz dobry kolega, rzekłbym przyjaciel od wymiany poglądów. To Alex - The Idiot!

 

Scyther  nagle zdecydowanie wstaje, chwyta koleżkę za koszulkę i z impetem wyrzuca go z szatni, zamyka drzwi i wraca na swoje miejsce.

 

Scy – On nie zasługuje nawet na to, żebyś wymawiał jego ksywkę. Tee , podaj mi butel... bulkę . masz jeszcze jakąś? (śmiech)

 

(Wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – To było wspaniałe, a teraz czas już na kolejną naszą walkę turniejową.

 

Tony Hogański – Musimy?

 

 

 

Turniej o EWF World title:

Runda II

Vaclav vs El Mastubator vs Nass Jazzowski

 

 

 

Zaczyna grać "Miseria Cantare - The Beginning" – AFI. Publiczność reaguje na to dużym heel heatem. Na rampie pojawia się Vaclav ze swoim pasem mistrza tag teamów na ramieniu. Kibice nadal odnoszą się do niego nieprzychylnie, a Vaclav spokojnie dociera na ring.

Następnie muzyka zmienia się w jakąś tajemniczą muzykę, której nikt nie zna, więc ciężko stwierdzić co to takiego. Nie zmienia to jednak faktu, że spod FeliXtronu wychodzi najbardziej tajemniczy osobnik w całym EWF o swojskim pseudonimie El Masturbator. Spokojnym krokiem dociera na ring, gdzie zajmuje miejsce w jednym z narożników.

Uderza Midnight Syndicate - Unhallowed Ground, a pod FeliXtronem pojawia się Nas Jazzowski. Światła w międzyczasie nabrały barwy niebiesko-czerwonej i tak już im zostało dopóki Nas nie pojawił się na środku ringu.

 

Jan Kowalski – Jak myślisz Tony, kto to wygra?

 

Tony Hogański – Oczywiście, że Barack Obama polskiego wrestlingu!

 

Jan Kowalski – A co sądzisz o El Masturbatorze?

 

Tony Hogański (nie zwraca na niego uwagi) Yes we can! Yes we can! Yes we can!

 

Cała trójka zawodników jest już na ringu, gdzie wita ich serdecznie Antoni Bryndza. Chwile mierzą się wzrokiem...po czym rzucają na siebie. Każdy na każdego, zero litości. Niespodziewanie Nas powala Masturbatora lariatem by chwile później zaserwować Vaclavowi ddt. Nas uderze się z zadowoleniem w klate po czym zakłada liderowi Apostołów Smutku camel clutch. Masturbator odbija się od lin i wchodzi w Nasa potężnym spear'em. Podnosi Jazzowskiego i wyrzuca go po za ring. Podchodzi do Vaclava który serwuje mu szybkie, niezauważone przez sędziego low blow. Tajemniczy wrestler zgina się z bólu w pół a Vaclav wykorzystuje to i wykonuje bulldoga. Następnie rozpędza się i przelatuje nad linami spadając na Nasa. Publika głośno chantuje "EWF!EWF!", Vaclav wstaje i pokazuje kibicom środkowy palec!

 

Jan Kowalski – Czy Barack Obama polskiego wrestlingu powinien tak postępować?

 

Tony Hogański – Pieprzyć Republikanów!

 

Jan Kowalski – Dlaczego?

 

Tony Hogański – Nie wiem, ale tak mówią. Zresztą nasz Vaclav-Obama jest tak samo mroczny jak prawdziwy Obama. Przynajmniej ten mrok to coś co ich na pewno łączy. Chociaż nasz przejawia to raczej w sensie spirytualnym, a prawdziwy w sensie fizycznym.

 

Jan Kowalski – Spirytualnym? Ty się chyba za dużo spirytusu napisałeś dzisiaj. 

 

Apostoł Smutku ciska przeciwnikiem w barierkę i naciera na niego z kopniakiem, Jazzowski odsuwa się i noga Vaclava utyka na bandzie. Nas wykorzystuje to wyprowadzając szybką kombinacje kopnięć zakończoną potężnym front kick'iem w twarz. Nas unosi w góre ręce, co jest błędem ponieważ przyjmuje drugi w tym meczu spear. El Masturbator pozbierał się już i wraca do gry. Siada na Jazzowskim i zasypuje go punchami, doprowadzając w końcu do krwawienia! Błyskawicznie wstaje i atakuje Vaclava. Zasypuje go gradem ciosów, ten jednak nie pozostaje mu dłużny i oddaje wszystko z nawiązką. Po chwili intensywnego brawlu wydaje się że to Vaclav zdobył przewagę, próbuje nawet wykonać powerbomb ale....Masturbator kontruje i wykonuje powerbomb w bandę!!

 

Tony Hogański – No Drama Obama!

 

Jan Kowalski – Skoro tak twierdzisz.

 

Tony Hogański – Barack Obama! Młody, przystojny, opalony. Yes we can!

 

Vaclav zwija się z bólu, tajemniczy wojownik podnosi z ziemi Nasa i wrzuca go na ring. Pin 1..2..kick out. Masturbator wchodzi na top rope i wykonuje frog splash....Nas odsuwa się w ostatniej chwili!!! Podnosi się i czeka aż przeciwnik zrobi to samo...spinebuster! Jazzowski nie próbuje pinu a zakłada sharpshooter!! Będzie po walce? Nie! Vaclav spada na obu springboard moonsaultem! Co za akcja! Vaclav nie traci czasu wskakuje na top rope i wykonuje swanton bomb na Nasa. Publika kwituje to krzykiem "emo wypierdalaj" Vaclav tylko z zadowoleniem kiwa głową. Podchodzi do Masturbatora i z rozmachem kopie go w żebra. Powtarza to kilka razy po czym podnosi go i wykonuje irish whip. El Masturbator odbija się od lin, unika chlothesline'a, chwyta Vaclava od tyłu i serwuje mu german suplex. Wstaje wraz z nim i wykonuje drugi german. Szybko wchodzi na top rope...frog splash! Pin 1...2....przerywa Nas Jazzowski.

 

Jan Kowalski – Twój Obama dzisiaj zawodzi.

 

Tony Hogański – Dziś jest bardziej Michelle Obamą niż Barackiem Obamą.

 

Jan Kowalski – Nie martw się. Po zwycięstwie pewnie kupi ci szczeniaka, a cała Ameryka będzie płakać.

 

Tony Hogański – Yes we can! Change! We need!

 

Wściekły Masturbator rzuca się na Nasa, ten jednak łapie go i serwuje samoan drop. Jazzowski podchodzi do Vacka i teraz to on chwyta go do german suplex'a. El Masturbator pozbierał się i chwyta w ten sam sposób Nasa. Chwile siłują się...double german suplex!!! Co za akcja! Zadowolona publika głośno chantuje. Zamaskowany zawodnik wyrzuca Vaclava po za ring, Nasowi chce załozyć boston craba, Jazzowski szybko jednak łapie dolną line. Sędzia każe puścić zapaśnika. Obaj znów są na nogach i rozpoczynają wymiane ciosów, długo idą łeb w łeb jednak po którymś ciosie Masturbatora Jazzowski zatacza się do tyłu, El wykorzystuje to robiąc scissors kick. Kiedy obraca się dostaje jednak potężny superkick od Vaclava. Pin 1....2...kick out. Apostoł podnosi go, powerbomb, pin 1....2....kick out. Vaclav podchodzi do sędziego i oskarża go o oszustwo, arbiter stara się usprawiedliwić.

 

Tony Hogański – Bryndza oszukał! Jak George Bush Ala Gore’a!

 

Jan Kowalski – Jakim ty się amerykanistą zrobiłeś.

 

Tony Hogański – Nie mogę patrzeć jak mi Baracka dyskryminują. A dlaczego? Bo jest czarny!!

 

Jan Kowalski – Oj Tony, Tony.

 

Tony Hogański – Załatwiłeś mi już gliwickiego „Chemika”?

 

Jan Kowalski – Nie.

 

Tony Hogański – To zamilcz, bo przeszkadzasz mi w komentowaniu. Yes we can! Yes we can!

 

Vaclav w końcu wzrusza ramionami i wchodzi na top rope szykując się do Vaclav's Answer Splash. Wtedy jednak Nas kopie w liny, Vacek uderza kroczem o narożnik. Nas dołącza do niego na górnej linie podnosi go i serwuje niesamowity top rope samoan drop wprost na Masturbatora! Publika skanduje jego imię. Nas pinuje Vaclava 1...2..kick out. Pinuje Masturbatora 1....El zrzuca go z siebie i wściekły wstaje! Jazzowski widocznie zaskoczony dostaje swinging neckbreaker. Masturbator prosi o krzesło które szybko rzuca mu ktoś z widowni. Tajemniczy zapaśnik rozkłada je, mimo protestów sędziego po czym wykonuje na Jazzowskim DVD wprost na nie!!! To będzie koniec walki, to musi być koniec walki 1...2......przerywa Vaclav, przerywa w ostatniej niemal chwili!!!

 

Tony Hogański – Yes we can! Yes we can!

 

Jan Kowalski – Twój Obama miał wiele szczęścia.

 

Tony Hogański – Nie zamykaj Guantanamo!!!

 

Obaj zawodnicy wstają i mierzą się wzrokiem. Wymieniają kilka zdań, po czym Vaclav wymierza Masturbatorowi potężne uderzenie łokciem! Ten upada i przelatując pod dolną liną wypada poza obręb ringu. Barack Obama polskiego wrestlingu w tym czasie serwuje Nasowi Poison DDT, po czym rozstawia szeroko ręce i opuszcza głowę w dół, dając tym samym znak że nadciąga koniec walki! Otchłań Smutku! To musi być koniec! Vaclav wstaje.... ale nagle pod FeliXtronem pojawiają się trzy osoby ubrane na biało.

 

Tony Hogański – O nie!!! Ku Klux Klan!! Przyjechali po Baracka!!!

 

Jan Kowalski – Opanuj się.

 

Tony Hogański – On tak naprawdę nie jest murzynem, ani czarnym!

 

Jan Kowalski – Tony, opanuj się. To nie Ku Klux Klan.

 

Tony Hogański – A kto? Pątnicy z Sewilli? Barack uważaj! Yes we can! Dajesz! Yes we can!

 

Realizator robi zbliżenie na ubranych na biało ludzi. Kamera szybko rozpoznaje tego będącego w środku: to dyplomowany psychiatra prof. Zygfryd Męczydusza, obok siebie ma dwóch tęgich osiłków - sanitariuszy w białych kitlach, jeden z nich trzyma w ręku śnieżnobiały kaftan bezpieczeństwa. Trzech panów podchodzi pod sam ring i bacznie obserwuje walkę. Vaclav czuje się wytrącony z równowagi i podchodzi do lin i zaczyna coś do nich głośno i dość niezrozumiale wykrzykiwać. Wymownym ruchem ręki zaprasza ich, aby weszli na ring. Oni jednak nie kwapią się do tego, a zamiast nich czyni to El Masturbator, który wrócił na ring, odwrócił Vaclava i wykonał na nim swego finishera zwanego Onanem Barbarzyńcą [Evenflow DDT]! Vaclav jest jednak trochę żywy, ale Masturbator zauważa, że większe oznaki witalności daje Jazzowski. Szybko je likwiduje przy użyciu Fat Ass Slama.... pin.... 1........2.......Vaclav ostatkiem sił próbuje przeszkodzić, ale nie daje rady........3!! (Do następnej rundy awansował: El Masturbator!)

 

Jan Kowalski – Ale emocje!

 

Tony Hogański – Okradli nas z marzeń! Ci Republikanie! To ich wina! (pokazuje palcem na Masturbatora) On jest temu winien! On jest temu winien!

 

Jan Kowalski – To koniec Obamomanii?

 

Tony Hogański – Oszukali Baracka. Oszukali pastora Kinga. Oszukali nas wszystkich. Jak Nixon. Cholerni Republikanie. Zawsze popsują całą zabawę. Nietolerancyjni, antysemici, rasiści, ciemnogród, zaścianek, a do tego homofoby!

 

Jan Kowalski – To śmiesznie brzmi, zważywszy na to jak traktowałeś Venomusa.

 

Tony Hogański – Oni są zagrożeniem dla demokracji! To pierwsza oznaka dyktatorskich zapędów!

 

Jan Kowalski – Mówiłem już tak dzisiaj o młodym Castro. 

 

 

(Hura! To znowu zaplecze! Znów pojawia się informacja „Wydarzyło się na długo przed rozpoczęciem gali”. Widzimy tutaj znanego nam już królewicza Mamoru, który na ostatniej gali pokonał Jupitera. Po krótkiej chwili po przeciwległej stronie korytarza dostrzegamy znany nam już krwiożerczy duet czyli Scotty Whiped i jego partnerka w zbrodni Chiaki. W momencie, gdy przechodzą obok Mamoru dochodzi do małego wypadku - otóż król lekko trąca asystentkę Szahida barkiem. Widzimy wyraźnie zirytowanego alfonsa.)

 

Scotty Whiped – Słuchaj królu za 12 złoty. Nie obchodzi mnie kogo gwałcisz kogo porywasz i kogo chcesz dotykać ale Chiaki się nie dotyka ... Chiaki jest święta ... a ty ... ty jesteś zerem ... nie ma cię ... z resztą ... jesteś na niższym szczeblu ewolucyjnym żebym w ogóle do ciebie mówil ... smierdzisz ... krawisz ... gówno znaczysz ... padasz ... znikasz ... nie ma cię ... bo rasa pańska zawsze wygrywa ... a ty ... ty możesz wygrać ... czasem ... ale zawsze jest to pyrrusowe zwycięstwo ...

 

Mamoru – Jak śmiesz??!! Jak śmiesz tak odnosić się do króla. Mam za dużo szacunku do siebie ażeby prowadzić konwersację z kimś takim marnym jak ty. Bo jesteś marnością nad marnościami. Zakrzewiony chłopcze w nienawiści zniknij, odejdz i niech cię ne słyszę bo król jest tu tylko jeden, jestem nim ja Mamoru. Nie ma przyjemności w prowadzeniu konwersacji z kimś niegodnym więc odchodzę stąd.

 

Król mija Scotty'ego i Chiaki jednak po chwili asystentka Szahida podaje mu jedwabny woreczek z którego Scotty wyciąga kastet z białego złota agresywnie podbiegając i uderzając Mamoru lewą pięścią wyposażoną w przedmiot a celem ataku jest potylica króla. Mamoru pada martwo na posadzkę, pojawia się krew. Po czym Scotty staje w pełnym blasku świateł, uśmiecha się mówiąc.

 

Scotty Whiped – Naciąć ci żyłkę kosą ... dotknąć morderczą dłonią ... zabrać życie raz ... to jak gaszenie zapałek na deszczu ... dostaniesz swój własny pierdolony holocaust ... nie będzie wiaterku z proszku ... nie będzie słońca ... nie będzie chęci ... nadziei i ochoty , będzie kość , będzie ona , danse macabre ... (chory śmiech) to tylko początek ... kostki do kostek ... tkanki do tkanek ... a ty zdechniesz ... zgnijesz ... your destiny is in our hands (w tym momencie Scotty wyciąga telefon komórkowy) ... zobaczymy ile masz godności w sobie królu ... Tuan (śmiech) słuchaj mam dla ciebie małe zlecenie ... krwawe zlecenie ... co ?? ... no i co z tego że jesteś zalany ... opłaci ci się ... ucieszy i nakarmi cie ... czekam ...

 

(Scotty wyraźnie uradowany stoi nad martwo leżącym ciałem Mamoru, kamera powoli traci obraz.)

 

 

Tony Hogański – Znowu ta północnokoreańska samowystarczalność. Tym razem nie w jednej, nie w dwóch, a w trzech osobach.

 

Jan Kowalski – Co ty masz z tą Koreą Północną?

 

Tony Hogański – Nic. Fajny kraj, fajni przywódcy, fajni ludzie.

 

 

(Wracamy do biura komisarza Szakala, gdzie odbywają się wykłady dla młodych wrestlerów EWF. Widzimy łysego który cały czas mówi to swoich uczniów i wręcz szaleje z pisakiem przy tablicy)

 

Szakal – Ten krzyżyk to wy, dwa trójkąty to przeciwnicy i teraz strzałką pokazuje od której liny powinniście się odbić. Unik w tym miejscu, ale nie tutaj bo będziecie narażeni na uderzenie drugiego przeciwnika. Unik robimy tutaj, to jest ok. 1m od lin i 30cm od narożnika. Mamy tylko 3 metry wtedy aby osiągnąć nasz narożnik i zmienić się z partnerem.

 

Fabi (podchodzi do tablicy) A jeśli unik zrobiłbym tutaj?

 

Szakal – Nie, nie i jeszcze raz nie. Zobacz masz wtedy o 1,5 metra więcej do swojego narożnika czyli ok. 4,5 metra do pokonania. Ile ważysz? Pewnie ponad setkę. Statystyki ringowe, które wydajemy co roku w roczniku statystycznym EWF, mówią iż zawodnik wagi ciężkiej ma tylko 75% szans na dotarcie do narożnika gdy odległość od niego jest ok. 4m. Później z każdym centymetrem więcej te szanse maleją. Tak więc, nie nie i jeszcze raz nie. Unik robimy tutaj! (Szakal nawala pisakiem w tablicę i robi później wielkie X w oznaczonym punkcie)

 

SeBa – A nie można by tutaj tak hełmem?

 

The Flying Man – Eee albo zdobioną misą z Iranu?

 

Szakal – Nie, bo jesteśmy narażeni na kontrę i dyskwalifikację. Dużo, dużo pracy przed nami.

 

Nagle Fabi podnosi rękę, a Flying Man już się zaczyna cieszyć.

 

Szakal – Coś jeszcze? To nie czas na pytania.

 

Fabi – Tylko jedno.

 

W tym momencie realizator pokazuje jak SeBa ucieka z zajęć. Na szczęście dla niego komisarz tego nie zauważył.

 

Szakal – Byle szybko.

 

Fabi – Przepraszam, ale czy to prawda, że Automat z Felkocolą jest bramą międzywymiarową i znając tajemny szyfr można się przenieść na gale PCW z roku 2000?

 

Szakal (robi minę w stylu „ja-pierdolę”) Co kurwa?

 

Fabi – Dlaczego Automat nie ma producenta? Dlaczego wypluwa puszki z napisem PCW? Dlaczego nikt nie wie jak Automat uzupełnia braki puszek? Dlaczego nikt nie wie z jakiego materiału wykonany jest Automat? Dlaczego żadne testy chemiczne nie ustaliły jaki jest skład Felkcoli? No i dlaczego starzy pracownicy twierdzą, że to faktycznie są gwiezdne wrota?

 

Szakal (nadal z miną w stylu „ja-pierdolę”) Ja się kurwa nie znam, ale jest ktoś kto może wam pomóc.

 

Flying Man – Kto?

 

Szakal – Szukajcie ich w kotłowni. Zresztą za chwilę odpalę wam video to wszystko stanie się jasne. Prawda Józefie?

 

Okazuje się, że Pan Józef też jest obecny w trakcie wykładów.

 

Pan Józef – Kotłownia dzisiaj nieczynna, więc spróbujcie wyjaśnić tą zagadkę na następnej gali.

 

Fabi – Na pewno!

 

Pan Józef uruchamia sprzęt i po chwili widzimy napis:

 

EWF Wrestlepalooza LXXXV "Urodziny Esmeraldy" - 21.11.04 - Koszyce, Słowacja.

Miejsce akcji – kotłownia.

 

Pracownik EWF – Halo? Ktoś tam jest?

 

Głos zza kotła – uuuuuuuuuuuuu buhahhahahaha... uuuuu

 

Pracownik EWF – Eee.. proszę się nie wygłupiać .. kto tam jest?

 

Głos zza kotła – Uuuuu to my strachy z PCW.. ! Saaaaaaandman.. Toooooooony Rooooooock.. Snnnnnnnnnnnake..  Uhh Uhh .. straszymy tutaj po upadku naszej fe fe federacji.. uuuuu

 

Pracownik EWF – PCW ? Co to za za.. jaja ?

 

Nagle zza kotła wyskakuje jakaś postać w białym płaszczu i krzyczy... PCW PCW PCW..

 

Pracownik EWF – Aaaaaaaaaaaa duch z PCW!

 

(Materiał filmowy się kończy, a  my wracamy do naszych wspaniałych i ukochanych komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – Pamiętasz strachy z PCW?

 

Tony Hogański – Nie.

 

Jan Kowalski – A Pana Zwieracza?

 

Tony Hogański – Nie.

 

Jan Kowalski – Tyle lat żyjesz w nieświadomości. Dziś jednak nadszedł dzień w którym cię oświecę....

 

 

Kowalski nie jest jednak w stanie dołączyć, bowiem uderza blow treez - redman i załoga , na arenie podnosi się heel heat bo wszyscy wiedzą , że ta muzyka zapowiada nikogo innego jak tylko children of sake - najbardziej hejtowaną grupe w historii, nawet ich troje nie miało tylu antyfanów  Po chwili pod FeliXtronem pojawiają się reprezentanci tejże grupy - konkretniej biało biały psycho one , a zaraz za nim brudny harry , niosący w ręku dwie butelki jacka danielsa .. children of sensi nie wchodzą jednak na ring , totalnie zlewając fanów podchodzą do stolika komentatorskiego. Biały bez pardonu wyrywa słuchawki jankowi kowalskiemu.

 

Biały – Time 2 go, jay kay. Twój czas dobiegł końca. (widząc zdezorientowaną mine Janka) No co się tak, kurwa  patrzysz !? Dziś pierwsza edycja small john - prosto z serca tutejszych toalet i weź to czytaj: zrób se przerwę, Janek. (śmiech)

 

Tony Hogański – Witam panów. (pokazując na butelki scythera) miałeś ograniczyć, kyle .

 

Scy – Kurewsko ograniczam, miałem wziąć 5 butelek. (odkręcając jedną) szklaneczkę?

 

Tony Hogański – Tostery nigdy nie odmawiają.

 

Psychozilla – Mnie też polej, brat. (patrząc w kamerę) Finally , children of evil są w mieście, wszystkim, którzy nie mogli się doczekać paw w obiad, nienawidźcie nas dalej. (śmiech, przypala jointa) o czym to ja miałem... ale ze mnie ćpun.

 

Scyther – straszny, człowieku, powinieneś się leczyć!!

 

Psycho – Jestem taki zepsuty. (polewa kolejkę) pijesz?

 

Scy (wypijając naraz zawartość szklanki) Nie, ograniczam.

 

Tony Hogański – Panowie, to chyba nie do końca okej, że wpadacie w środku paloozy i pijemy sobie jacka danielsa. Mogą mi obciąć pensję.

 

Biały – Musiałem, stary. Wszyscy moi fani tego potrzebowali. (śmiech) anywayz: ostatnimi czasy zaobserwowałem z moim bratem, scytherem, że panuje jakaś pieprzona moda na hejtowanie children of coke. (pociąga nosem) nienawidź nas, to takie zajebiste. (śmiech) pierdolone śmiecie, nie jesteście warci nawet tyle, co guma, która przykleiła mi sie do buta po drodze tutaj, każdy jeden z was jest tylko małym kawałkiem mięsa, który jakiś weener pracujący w kuchni w mc donaldz łąduje mi do bułki, kładzie na niego ser, trochę cebuli i leje ketchup, musztardę, wsadza do pieca, wyjmuje i daje mi, a ja go wpierdalam. Bo lubie wpierdalać cheesburgery, pozdrawiamy tuana. (śmiech , popija whiskey) tak samo jak lubię was mieszać ze ścierwem, to moje hobby więc skończcie już robić podchody i zapraszam do mnie, pojedynczo czy wszyscy naraz - i don give a fuck. (pociąga nosem) Mój nos jest tak wielki, że mogę was wciągnąć wszystkich jak kreski. (śmiech, popija whiskey)

 

Scy – Streszczaj się biały, ostatnia kolejka. (polewa jednak omija swoją szklankę)

 

Tony Hogański – Nie pijesz?

 

Scy – Ja? Nie. Ograniczam. (po czym wypija całą zawartość butelki)

 

Psycho – Nie są warci nawet 5 minut, wiem. (śmiech) jak cały ten śmieszny turniej, równie dobrze moglibyśmy wszyscy jechać na urlop do Brazylii, a pas weźmie najlepszy. (popija whiskey) dlatego , że jestem idealnym kandydatem, żaden trzykrotny mistrz federacji trzeciego świata, żaden jebany poznaniak - tak jowisz jak i queen double m, bubba i tool - bad monsters crew, chris surfer i doberman - u said: them!? i say - shiiiiit! you said: psycho one? scyther? i say: pure fear.

 

Scy – zbieramy się, Biały.

 

Psycho – Rememba - don hate the player ... hate children of sensi! (śmiech)

 

Tony Hogański (do Scythera) A ty dlaczego idziesz? Masz walkę za chwilę?

 

Scy – Ja? Ja lubię mieć kurwa dobre wejścia, więc zaraz tu wracam.

 

Uderza blow treez - redmana i czarnuchów, Scyther i Psycho żegnają się z Tonym i powoli, chwiejnym krokiem znikają za kulisami. Wraca Kowalski.

 

Jan Kowalski – Uprzedź jak będziesz zapraszał kolegów.

 

Tony Hogański – Sami wpadli.

 

 

 

Turniej o EWF World title:

Runda II

Scyther vs Husar vs Curtis Woods

 

 

 

Na arenie rozlega The Package – Rampage, jednocześnie fani zostają zalani czerwonym światłem, co daje im prawo do wydawania heel heatu, jako że pod FelixTronem stawia się FTW Champion – Scyther. Członek Children of Senshi pozdrawia publiczność dość szerokim, szyderczym uśmiechem i luźnym krokiem dociera do ringu. Zanim jednak sędzia rozpoczyna walkę, Rampage deponuje swoje błyskotki (w tym pas) u jednej z osób z obsługi technicznej

Zaczyna grać Prodigy i utwór „Breath”. Światła na arenie przygaszają, oświetlona zostaje tylko rampa. W tych ciemnościach w stronę ringu zmierza Pro PAin Champion – Curtis Woods. Dzierżąc swój pas i kendo stick dociera do kwadratowego pierścienia, by wspiąć się na narożnik i wznieść oba akcesoria wysoko w górę

Fani mogą raczyć się teraz iście polskim utworem – Patriota w wykonaniu Zipery. Dla podtrzymania owego nastroju błyskają na przemian białe i czerwone światła. Za kurtyny wyłania się postać wysokiego, łysego mężczyzny – Husara. Dociera on pewnie na ring, a gdy się w nim znajduje rozgrzewa się w swoim narożniku

 

Tony Hogański – Mój kolega Scyther tu walczy. Jak miło. Skoro znamy zwycięzcę to po co ta walka?

 

Jan Kowalski – Nie chwal dnia.....

 

Tony Hogański (przerywa mu) Przeszkadzasz mi.

 

Wrestlerzy są na ringu, Scyther stoi przy linach i opierając się o poduszkę narożnika obserwuje dwóch swoich podmęczonych jednakże zdeterminowanych rywali. Gong, Husar rzuca się na mulata jednak Scy unika ciosu - Pilish Eagle rozbija sie w narożniku, Scyther częstuje dwoma punchami drugiego rywala po czym kopie go w brzych i próbuje wykonać Pedigree jednak przy drugiej ręce w plecy atakuje go Husar ! Patriota łąduje Scytherowi serie punchy po czym mocny whipin na liny jednak Brudny Harry ześlizguje się z ringu i pozdrawia rywali środkowym palcem. Husar rusza w jego stronę jednak niespodziewanie atakuje go Curtis, który ładuje cięższemu od siebie rywalowi German Suplex ! Patriota rozbija sie na macie rozcierając głowe, a Woods szuka wzrokiem Scythera ... Który wykłuca się z jakimś fanem o transparent !! Curtis zeskakuje z ringu i atakuje rywala z Runnin Bulldog uderzając głową Scythera w barierki ! Chwile dochodzi do siebie, podnosi rywala, próba whipu na metalowe schodki jednak The Rampage kontruje i to Woods rozbija sie na nich !! Scy arogancko podchodzi do rozbitego rywala kiedy za głowe, z ringu chwyta go Husar ! Próbuje wciągnąć go na góre jednak Scyther chwyta rywala za ręce i gwałtownie siada powodując spotkanie Husara z linami ! Patriota pada na mate, Scy wraca na nią po czym odbija się od lin i parodiując Hogana ( jakiego hogana !? ) uderza Big Leg Drop ! Pinuje 1...2... kick out.

 

Jan Kowalski – On obraził twoją dynastię.

 

Tony Hogański – Sam jesteś taka dynastia.

 

Jan Kowalski – Lepiej zajrzyj pod stół.

 

Tony Hogański (zagląda) Nic tu nie mają oprócz cennych rzeczy, które ja tutaj osobiście dostarczyłem. Chociaż faktycznie mogliby tu trochę posprzątać. Gdzie my w ogóle jesteśmy?

 

Jan Kowalski – W Gliwicach.

 

Tony Hogański – Gdzie to kurwa jest?

 

Scy udaje zdziwienie, uśmiecha się po czym pomaga rywalowi wstać, whipuje go na liny i próbuje powalić Shoulder Blockiem jednak odrobine cięższy rywal nie przerwaca się i chwyta Scythera w Polish Hug !! Brudny Harry triche cierpi jednak na ratunek przybywa Curtis, który uderza kilka punchy na plecy Patrioty po czym odwraca go do siebie, kopie w brzuch i ładuje mu Snap Suplex'a, błyskawicznie wstaje, dopada do podmęczonego Scythera, whipin jednak Scy po raz kolejny kontruje, Woods odbija się od lin i wpada wprost w Belly 2 Back Suplex ! Brudny Harry zadowolony z siebie wstaje, odwraca się i zostaje powalony potężnym Big Footem przez Husara ! Patriota chwile odpoczywa, podnosi rywala, whipuje go na narożnik, rusza za nim jednak Scy zatrzymuje się przed poduszkami i częstuje rywala łokciem. Husar jednak chwyta go do German Suplexa, Scy ponownie uderza łokciem w twarz rywala, drugi i trzeci raz po czym przechodzi do identycznej pozycji i ładuje ponad 130 kilowemu Husarowi Rampage Plex !! (publiczność jest pod wrażeniem) Scy arogancko kładzie noge na rywalu, sędzia pinuje 1...2.. przerywa Curtis Woods, który atakuje Scythera Side Kickiem ! FTW Champion robi kilka kroków do przodu i opiera się o liny po czym z małą pomocą Clotheslina wyklonanego przez rywala wypada razem z nim z ringu !! Woods podnosi Scythera po czym uderza trzy szybkie punche po czym Jakuza Kick, Scy robi trzy kroki do tyłu i siada na stoliku komentatorów ! Curtis dopada do niego, próbuje wykonać Lilly of Death Valley jednak Brudny Harry uderza rywala w plecy, zeskakuje ze stolika, chwyta Woods'a za głowę i chce uderzyć nia w stolik jednak unosi głowe i widzi Tonyego Hogańskiego ...

 

Tony Hogański – Uważaj, pod stołem mam 3 butelki Danielsa!

 

Jan Kowalski – Czy to takie ważne w tej chwili?

 

Tony Hogański – To zawsze jest ważne!

 

Scy posłusznie daje dwa kroki w bok i uderza głową rywala o barierke ! Powtarza tą czynność parokrotnie po czym próbuje wturlać rywala na mate jednak niespodziewanie dostaje kopniaka w brzuch i Step Up Enzugiri, co eliminuje Brudnego Harry'ego na chwilke. Curtis podbiega do ringu, na którym, przy linach stoi Husar po czym chwyta go za nogi powodując upadek 135 kilowego zawodnika ! Woods próbuje ściągnąć rywala z ringu jednak nadziewa się na kopniaka w twarz, Patriota sturluje się z ringu po czym chwyta rywala za głowę i uderza masywnego HeadButta ! Woods chwieje się na nogach, Husar chwyta go po czym Gorilla Press Slamem wrzuca rywala na ring !! Sam również próbuje wrócić jednak dogania go Scyther, który uderza kilka Knee Hit'ów na brzuch rywala po czym ładuje mu Ruthless DDT na matu przy ringu !! Scy wstaje po czym unosi ręce w geście totalnej dominacji .. Wraca na ring, pomaga wstać rywalowi po czym whipuje go na liny, próbuje Back Drop jednak Woods kopie go w twarz ! The Rampage wyprostowuje się błyskawicznie, uchyla się przed punchem i ładuje rywalowi Death Around The Corner ! Chwilkę odpoczywa po czym pinuje 1...2.... przerywa Husar, który ściąga z ringu sędziego!!

 

Tony Hogański – Co to za zwyczaje?! (krzyczy na Husara) Ej nie wpierdalaj się innym do ważnych biznesów, dobrze?

 

Jan Kowalski – Tony, opanuj się.

 

Tony Hogański – Jak mam się opanować jak mnie tu wszystko drażni. Gdzie my w ogóle jesteśmy?

 

Jan Kowalski – Mówiłem ci już! W Gliwicach!

 

Tony Hogański (załamany) Jak ja tu trafiłem?

 

Wściekły Scyther natychmiast sturluje się z ringu, próbuje wykonać swój finisher Husarowi jednak ten odpycha go i atakuje rywala Spearem!! EWF FTW Champion rozbija się na macie przy stoliku komentatorskim, Patriota zaś ogarnia sędziego, pomaga mu wstać i wturluje go na ring... W tym czasie Scy wyciąga spod stolika jedną z butelek whiskey po czym chwilke sie wachając, szybko odkręca, pociąga łyka i rozbija butelkę na głowie Husara!! (EWF! EWF! EWF!) Sędzia ledwo żywy dopiero się odnalazł, nie widział niczego, Patriota chwilkę chwieje się na nogach po czym pada na mate bez życia ! Scyther zadowolony wraca na ring, podnosi Curtisa jednak ten niespodziewanie częstuje go kilkoma punchami, kopie w brzuch rywala i próbuje zakończyć walke robiąc Byd-lock DDT jednak Brudny Harry przewraca rywala na mate i zakłada mu Scyshooter !! Curtis cierpi ! Próbuje dostać się do lin, jest już w miare blisko kiedy Scy z aroganckim uśmiechem na twarzy zapiera się i uniemożliwia mu jakikolwiek ruch ! Woods chwile walczy z bólem [a jak wiadomo ból sprawia mu przyjemność] po czym klepie w matę!! (Do następnej rundy turnieju awansuje: Scyther!)

 

Tony Hogański – No wreszcie! Hura! Hip! Hip!

 

Jan Kowalski – To chyba nie było zaskoczenie.

 

Tony Hogański – A pewnie, że nie.

 

 

(Jesteśmy na jednym z wielu korytarzy gliwickiej hali. Jest tutaj znany i lubiany Pan Józef, a obok niego stoi Mind Mower, który na ostatniej gali powrócił w triumfalny sposób. Obok niego stoi Brian oraz urocza Queen Double M.)

 

Pan Józef – Mind. Przede wszystkim gratulujemy powrotu.

 

Mind Mower – Dzięki. Zawsze jest świetnie jest wracać do EWF.

 

Pan Józef – Przykro mi z powodu Sticka. Wracając do powrotu: Jupiter, twój dawny towarzysz...

 

Mind Mower – Nasza współpraca to już przeszłość... a to wszystko z jego winy. Jupiter tak naprawdę nie jest taki jakiego go widzimy w telewizji. Nie jest dobroduszny, nie jest przyjacielski, nie pomaga innym. Wszystkich i wszystko wykorzystuje dla swojego własnego interesu. Wykorzystał kiedyś mnie, a teraz wykorzystuje to całe HVW. Taki jest Jupiter... zresztą nie tylko ja to widzę. Być może działalność tego całego Masturbatora ma inne przyczyny, ale my wiemy, że Jupiter nie jest godzien zawołania „kto jest najlepszym wrestlerem na świecie?”.

 

Pan Józef – Przejdźmy do sprawy turniejowej.

 

Mind Mower – Turniej zamierzam wygrać. To priorytet. Za długo już czekam by zdobyć najważniejsze trofeum w EWF. O wiele za długo.

 

Pan Józef – Do zobaczenia.

 

Mind Mower – O tak... jeszcze się dziś spotkamy.... (spogląda uważnie w kamerę) ma pewno....

 

(Wracamy na ring.)

 

 

Tony Hogański – Szkoda, że mistrz Szakal nie walczy w turnieju... no, ale pan Mind pewnie trochę poszaleje.

 

Jan Kowalski – Pewnie masz rację.

 

Tony Hogański – Tostery zawsze mają rację.

 

 

(Kamera przenosi nas do jednej z szatni, w której siedzi nie kto inny, jak Backstabber. Ex-Yakuza kieruje się właśnie ku drzwiom, kiedy pojawiają się w nich mistrzowie EWF Tag Teamów czyli Vaclav i Izzy Nilsen. Obaj trzymają na ramionach swoje złote i całkiem ładnie wypolerowane pasy.)

 

Vaclav (w swoim stylu) Witaj....

 

Stabber (trochę nieobecny) Co? Aaaa, tak, cześć Vaclav, siemasz, Izzy.

 

Izzy Nilsen – Mamy pewne plany... a raczej jest ktoś komu musimy złożyć wizytę. Mam nadzieję, że będziesz nam towarzyszył. Tym razem leży to w interesie wszystkich Disciples of Sorrow. 

 

Backstabber – Hmmm... no tak... a właściwie... właściwie to nie bardzo...

 

Vaclav – Czyż nie jesteś, jak my, Apostołem Smutku? Czyż nie jest twoim celem głoszenie wszem i wobec Ragnarokku?

 

Backstabber – Jest... tak.... było...

 

Izzy Nilsen – Było?

 

Backstabber – Odkąd Mortal powrócił do świata żywych... zostałem zmuszony trochę zmienić swoje priorytety.

 

Vaclav – A nasza wspólna droga? Nasz Ragnarokk?

 

Backstabber –  W tej chwili jedyne, o czym myślę, to pojedynek Mortala.

 

Izzy Nilsen – Tylko, że on nie jest jednym z nas. On nie jest Apostołem....

 

Vaclav – Jeszcze nie jest....

 

Backstabber – Tak... to prawda... ale po części on jest mną, a ja nim... Zawiodłem go kiedyś - teraz jestem mu coś winien... Wybaczcie, ale muszę go poszukać i przygotować do walki ze Skorpionem...

 

(Yakuza wychodzi z szatni, a my przenosimy się na powrót w okolice ringu.)

 

 

Tony Hogański – Źle się dzieje w państwie leśnym

 

Jan Kowalski – Dzisiaj ogólnie źle się dzieje.

 

Tony Hogański – A taka ładna pogoda dzisiaj była. Szkoda, że Barack Obama polskiego wrestlingu jest taki mroczny.

 

Jan Kowalski – Dlaczego?

 

Tony Hogański – Nie wiem, ale change... we need!! Yes we can! Yes we can!

 

Jan Kowalsk – Myślałem, że zakończyłeś Obamomanię?

 

Tony Hogański (wskakuje na stół komentatorski i krzyczy do publiczności siedzącej za stanowiskiem) Yes we can! Yes we can! Yes we can!

 

Publika – Yes we can! Yes we can! Yes we can!

 

Tony Hogański (siada na miejsce) Czarny Mesjasz nadchodzi! Uhuhuhuhu!

 

Jan Kowalski – Znaczy się co? Kto?

 

Tony Hogański – Yes we can! Yes we can!

 

 

 

(Znajdujemy się w bliżej nieokreślonym pomieszczeniu. Światła są tutaj przyciemnione, ale dostrzegamy, że zgromadził się tu tłum różnego typu osób. Zauważyć możemy pannę Zosię, feldmarszałka SeBę, Pana Józefa, Antoniego Bryndzę oraz kilku Funkcjonariuszy GRU.)

 

Antoni Bryndza – Józefie, czy ty wiesz dlaczego nas tu wezwano?

 

Pan Józef – Nie mam pojęcia. Dostałem tylko takie zaproszenie. (pokazuje ładną i ozdobną kopertę)

 

Panna Zosieńka – Ja też mam taką. (pokazuje swoją, też jest wielce urodziwa)

 

SeBa – What’s up! Zioooom! (Klaus siedzący na ramieniu feldmarszałka macha kopertą) 

 

W tym momencie otwierają się drzwi i do pomieszczenia wchodzi Henryk Tyski. Światła zostają zapalone, więc Pan Józef nie musi zakładać okularów.

 

Heniek Tyski – Dziękuję, że tu jesteście. To wiele dla mnie znaczy.

 

Pan Józef – Ale o co tu chodzi?

 

W tym momencie Heniek rzuca się Panu Józefowi w ramiona.

 

Heniek Tyski (wzruszony) Zawsze byłeś dla mnie jak brat!

 

Antoni Bryndza – A ja?

 

Pan Henryk zostawia Józefa i tym razem rzuca się Bryndzy w ramiona.

 

Heniek Tyski (nadal wzruszony) Byłem i zawsze będę twoim wiernym fanem!

 

Wzruszająca scena trwa, aż w końcu Tyski doprowadza się do ładu i składu.

 

Heniek Tyski – Chciałem was wszystkich przeprosić. Wyrządziłem EWF wiele złego i bardzo żałuję. Nie powinienem traktować EWF jako okazji do łatwego zarobku. Dlatego chciałbym oddać wszystko to co zrabowałem. Wiem, że w ten sposób nie naprawię tego wszystkiego co zrobiłem, ale uznajmy, że jest to pierwszy krok na drodze ku lepszemu życiu. Zbliżcie się. 

 

Tyski podaje każdemu z nich karton wypakowany różnego typu przedmiotami. Zosieńka otrzymuje ukradzione jej szklanki, filiżanki, kubki, talerze, nóż, łyżka i widelec. Antoni Bryndza odzyskał jeden z oficjalnych uniformów sędziowskich. Na ręce Pana Józefa Tyski złożył ukradziony plakat Kravena i kilka innych przedmiotów. Funkcjonariusze GRU odzyskali rzeczy o których nawet nie wiedzieli, że je stracili. SeBa dostał zabrane Hogwartowi: stół oraz puszkę Felkocoli Fabiego. Heniek obiecał, że drzwi zwróci później. SeBa mu uwierzył.

 

Heniek Tyski – Przepraszam całe EWF! Wybaczcie mi!

 

(W tym momencie w ramiona rzucają mu się Pan Józef oraz Antoni Bryndza i cała trójka się wzrusza. Cała reszta zdecydowała się tylko przyglądać się całemu zajściu. My zaś wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Tyski przeszedł na jasną stronę mocy?

 

Tony Hogański – Pewnie zrozumiał wszystkie swoje błędy.

 

Jan Kowalski – Teraz jeszcze musi złożyć samokrytykę.

 

Tony Hogański – Rozumiem, że to samo powiedziałeś Hilaremu Mincowi w 1956?

 

Jan Kowalski – Oj Tony, Tony.

 

Tony Hogański – No co? Wszyscy wiemy, że byłeś w PZPR. Nie mam pojęcia jak z taką przeszłością możesz jeszcze pojawiać się w telewizji.

 

Jan Kowalski (wzdychając ciężko) Ja też nie wiem, Tony. Nie mam pojęcia.

 

Tony Hogański – Ja wiem. To wszystko dlatego, że nie przeprowadzono porządnie lustracji i dekomunizacji.

 

Jan Kowalski – Koniec gadania. Czas na kolejną walkę.

 

 

 

Turniej o EWF World title:

Runda II

Mind Mower vs Flying Man vs Jim Hendrix

 

 

 

Rozlega się Nas "Hero" i spod FeliXtronu wychodzi Mind Mower. Publiczność reaguje od razu wielkim heel heatem, bowiem z panem Mowerem to ona za bardzo się nie lubi. Do tego po hali latają światła koloru czerwonego, co trochę bardziej denerwuje publiczność. Żeby paleta kolorów była pełna Mind na ring wchodzi wśród świateł koloru niebieskiego. Mind Mowerowi towarzyszy znany fanom EWF Brian.

Następnie zaczyna grać "Just close Your Eyes". Publiczność nie jest poinformowana kim jest The Flying Man, ale na zachętę dostaje on lekki cheer. Flying Man niemal wlatuje na ring, gdzie twierdzi, że on lata.

Na samym końcu zaczyna grać jakaś hendrixowska muzyka, której nie da się w tej chwili zidentyfikować, a na ringu pojawia się Jim Hendrix. Trudno stwierdzić o co mu chodzi, ale awans do drugiej rundy może uznać za niezły początek kariery.

 

Tony Hogański – Nigdy nie sądziłem, że jeszcze kiedyś zobaczę pana Minda w akcji.

 

Jan Kowalski – Mnie także powrót każdego weterana szalenie cieszy. Jest także pan Brian, którego znamy sprzed lat. Szkoda, że Stick nie doczekał tej chwili.

 

Tony Hogański – Biedaczek. Nawet Toster potrafi wzbudzić w sobie żal.

 

Jan Kowalski – Naprawdę?

 

Tony Hogański – Tostery potrafią wzbudzać co chcą i kiedy chcą.

 

Walkę dla odmiany będzie sędziował Dark Sędzia. Flying Man i Hendrix czują do niego spory respekt i grzecznie wykonują sędziowskie polecenia. Mind spogląda na rywali i chyba jest zadowolony z tego co go czeka. Trwa to chwilę w końcu sędzia daje sygnał do rozpoczęcia walki. Jak się okazuje Flying Man i Hendrix zbiorowo unikają Mowera i rzucają się na siebie. Jemu to w sumie szczególnie nie przeszkadza. Flying Man w zwarciu z Hendrixem.... no i domniemany syn słynniejszego Hendrixa okazuje się silniejszy i latający człowiek zostaje zepchnięty do narożnika. Hendrix paluje mu serię dość silnie wyglądających punchy, a wszystko okrasza kilkoma chopsami. Spogląda na Minda i szuka u niego aprobaty, ale ten go ignoruje. Hendrix bierze rozpęd i próbuje Splasha.... trafia idealnie.... następnie kolejny rozpęd... i tym razem Flying Man zdążył odlecieć i Jimm rozbija się na słupku narożnika. Próbuje wstać, ale Flying Man/Men od razu wykonuje mu Tornado DDT. Wskakuje na narożnik.... spogląda w dół.... i skacze ze Swanton Bombem!! (lekkie: EWF! EWF!)

 

Jan Kowalski – Co ty na to Tony? Myślisz, że Flying Man ma talent?

 

Tony Hogański – Jaki z niego talent jak nie umie jeża gołą dupą zabić.

 

Jan Kowalski – Co takiego?

 

Tony Hogański – Załatwiłeś mi gliwickiego „Chemika”?

 

Jan Kowalski – Nie.

 

Tony Hogański – To nie masz moralnego prawa do zadawania głupich pytań.

 

Flying Man cieszy się jak cholera. Od razu postanawia pinować... myśli, że trzecia runda jest blisko..... 1............2.......przerywa Mind! Flying Man spogląda na niego ze zgrozą... staje naprzeciwko niego i chcę sprzeciwić się jego woli... ale nie przewidział, że Hendrix nie będzie aż taki całkiem zabity i dostaje Low Blowa. Zabolało go to wyraźnie, a domniemany syn tego słynniejszego Hendrixa wykonuje mu German Suplex. Następnie jeszcze jeden.... i jeszcze jeden.... a na koniec dobija czwartym. Pin.... teraz on wyczuwa trzecią rundę..... 1......2......znów przerywa Mind! Hendrix spogląda na niego, ale Mower ma już dość tej głupiej zabawy i powala go Clotheslinem. Trochę dobudził się Flying Man, ale on także obrywa Clothesline’a. Obaj rywale chociaż trochę ucierpieli na przestrzeniu tej walki wstają... lecz już po krótkiej chwili wracają na matę, bowiem Mower zlikwidował ich Double Clotheslinem!

 

Tony Hogański – Pan Mind nie zawodzi moich oczekiwań.

 

Jan Kowalski – Wytłumaczysz mi motyw jeża?

 

Tony Hogański – Nie ma „Chemika”, nie ma jeża.

 

Mower jest wyraźnie zadowolony z tego co się dzieje na ringu. Hendrix próbuje się przebudzić, ale Mower rzuca go o liny i powala Clotheslinem! Ten jeszcze raz próbuje wstać, ale w tym momencie dostaje Side Suplexa. Do siebie doszedł też Flying Man/Men i zaczął szarżować w stronę Minda, ale ten powalił go Spinebusterem. Obaj rywale trzykrotnego EWF FTW Champa leżą... chociaż dają lekkie oznaki życia czyli ich kariera w EWF nie jest jeszcze zakończona.... Mower podnosi Flying Mana... rzuca go o liny, a dodatkowo sam bierze rozpęd, po czym wykonuje na nim Devil End [Spear + Liontamer]!! Flying Man już ma się poddać, ale pojawia się Hendrix, który przeszkadza w całej tej akcji. Mower jest wściekły, Hendrix próbuje Clothesline’a, ale Mind odskakuje, odbija się o liny, chwyta rywala i momentalnie wykonuje na nim Mindhammer [Jackhammer]!! Pin.........1.............2.............3!! (Do następnej rundy turnieju awansuje: Mind Mower!)

 

Tony Hogański – Brawo! Brawo! Pan Mind jak zawsze w formie.

 

Jan Kowalski – Patrząc na jego rywali, mnie to w zasadzie nie dziwi. 

 

Tony Hogański – Trudno mi ustalić swojego faworyta w tym turnieju. Jest ich tak wielu. Szkoda tylko, że mój wychowanek, Barack Obama polskiego wrestlingu zawiódł moje oczekiwania. No, ale to nie jego wina. To dobry chłopak jest, tylko trochę plotkarz.

 

 

(Widzimy Henryka Tyskiego, który dzielnie idzie korytarzem. Nagle przystanął, bowiem dostrzegł oprawione w ramkę zdjęcie Snake’a i Antoniego Bryndzy [z czasów Yo! Yo! Yo! i Snakemanii]. Heniek rzuca się na ścianę i zaczyna wymontowywać ramkę. Ale po chwili przypomniało mu się, że teraz ma już być kulturalny, więc opamiętał się. Wtem jednak słychać znany głos.)

 

Shaman – Uł yeeeee!!!

 

Heniek Tyski (poprawia ułożenie ramki na ścianie) Czy jesteś szamanem?

 

Shaman – Na 100%!!

 

Heniek Tyski – Ale czy na pewno?

 

Shaman – Nie czas na to!

 

Heniek Tyski – Nie?

 

Shaman – Mam ważną sprawę do wielmożnego pana.

 

Heniek Tyski – To ja nie będę blokował drogi.

 

Shaman – Do pana, panie Tyski mam sprawę. Uł yeeeee!!

 

Heniek Tyski (zdziwiony, ale też ucieszony) Do mnie? Ale o co chodzi?

 

Shaman – Chcę by przyjął mnie pan na ucznia.

 

Heniek Tyski – Słucham?

 

Shaman – Chcę się nauczyć fachu. (mruga do niego „porozumiewawczo”)

 

Heniek Tyski – Ale ja... ja w zasadzie to kończę z tym biznesem.

 

Shaman (posmutniał) Naprawdę?

 

Heniek Tyski – Ale jako, że chciałeś zostać moim uczniem - to ja mam dla ciebie prezent. (zaczyna szukać czegoś w swojej torbie, w końcu wyciąga stamtąd jakiś pożółkły zeszyt) Proszę.

 

Shaman (przyjmując podarunek) Dziękuje. Uł yeeeee!! A co to?

 

Heniek Tyski – To podręcznik dla zawodowców takich jak ja. Sam go napisałem, chciałem dzieciom przekazać... (wzdycha ciężko) Weź to i niech ci dobrze służy, szybko nauczysz się fachu... ale pamiętaj by w chwili triumfu wspomnij starego, dobrego Henia.

 

Shaman – Uł yeeeee!!!

 

Heniek Tyski – Uł yeeeee!! Idę odwiedzić moich przyjaciół z Hogwartu. Mam dla nich smutną wiadomość.

 

(W tym momencie wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – To teraz będziemy mieć dwóch złodziei? Shamana też?

 

Tony Hogański – Shaman się do tego nie nadaje. To do niego pasuje.

 

Jan Kowalski – Odświeża swój umysł.

 

Tony Hogański – Mieliśmy tu kiedyś wrestlera co uważał, że kluczem do wszystkiego jest uwalnianie umysłu.

 

Jan Kowalski – Wiem, pamiętam.

 

 

(Przenosimy się do biura Prezydenta EWF. Widzimy tutaj Esmeraldę Martinez, która samotnie spędza galę czytając jakąś prasę kobiecą. Wtem postanawia uruchomić machinę do komunikacji z Dagmarą Zielińską.)

 

Esmeralda Martinez – Petruello? Możesz tu przyjść na chwilę? Mam pilną sprawę.

 

Głos Zielińskiej – Panienko. Ja właśnie pracuję. Muszę wysłać ten raport do Tokio jeszcze dzisiaj.

 

Esmeralda Martinez (opierając łokcie o biurko) Facundo na pewno ci przebaczy.

 

Głos Zielińskiej – Facundo jeśli komuś przebacza to tylko osobom z listy: Kraven, Sandman i od biedy panienka i komisarz Szakal.

 

Esmeralda Martinez – Potrzebuję pilnie twojej konsultacji!

 

Głos Zielińskiej – Będę za 10.... (myśli chwilę) Nie... za 25 minut.

 

Esmeralda Martinez – Ja nie mogę tak długo czekać. To jakiś skandal! (sama wyłącza urządzenie) Są pewne priorytety!

 

(Wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Źle się dzieje u Esmeraldy.

 

Tony Hogański – O jejku jej.

 

 

 

Turniej o EWF World title:

Runda II

Alex Scorp vs Volcano vs Ordinary Mortal

 

 

 

Na hali rozbrzmiewa Megadeth i „The Scorpion”. Przy swoim standardowym czerwonym świetle, dość mieszanej reakcji publiczności oraz wybuchach ognia pulsujących w rytm utworu pod FelixTronem zjawia się Alex Scorp. Wolnym krokiem dotarł na ring, gdzie zajął się swoimi sprawami.

Następnie zaczęło grać Bullet for my Valentine - Tears don't fall. Publiczność była wyjątkowo zorientowana w temacie i nawet wydała z siebie lekką dawkę cheeru. Ucieszyło to Fabiego, który zmotywowany dotarł na ring.

Na samym końcu zaczyna grać FlapJack - Throw This Sh*t Away i pod FeliXtronem pojawia się nowy/stary wrestler EWF - Ordinary Mortal. Publiczność po pewnym czasie zaczyna się trochę niecierpliwić, bo stoi on tam dość długo. W końcu w pewnym momencie dochodzą do tego czerwone efekty pirotechniczne i Mortal wreszcie zaczyna zmierzać w stronę ringu. Towarzyszy mu Backstabber, a więc kombinacja heel heatu jest dość spora. Ktoś próbował rzucić papierowym kubeczkiem, ale z uwagi, że był on papierowy to nawet nie doleciał do celu. 

 

Jan Kowalski – Popatrz Tony jaka ciekawa walka nam się szykuje.

 

Tony Hogański – Naprawdę? Nie zauważyłem.

 

Jan Kowalski – Chociażby taki Scorp, ostatnia nadzieja białych.

 

Tony Hogański – Chyba biało-czerwonych.

 

Walkę tą sędziować będzie Lech Grudziński. Volcano podchodzi do niego z wielkim respektem, bo to autorytet do spraw sędziowskich i znany z telewizji znawca kontrowersyjnych sytuacji. Lechu odwzajemnia zainteresowanie i tłumaczy Fabiemu jak powinien postępować, a on słucha bardzo, ale to bardzo uważnie i analizuje każde słowo. Scorp zaczyna popędzać sędziego, a Mortal w ogóle nie jest tym zainteresowany. Mija kilka chwil i w końcu Lechu Grudziński daje sygnał do rozpoczęcia walki, a ktoś za to odpowiedzialny uderza w gong. Pojedynek się rozpoczyna i dochodzi do dziwnego sojuszu. Bowiem Volcano i Scorp od razu rzucają się na Mortala. Obaj whipuję go o liny i chcą powalić go wspólną akcją czyli Double Clotheslinem, ale Mortal schyla się i chwytając Scorpa wykonuje mu szybkiego Neckbreakera. Jednak, gdy odwraca się Volcano aplikuje mu Bulldoga. To chyba zaskoczyło wszystkich. Zwłaszcza, że po chwili Fabi łapie obu swych przeciwniku i zderza ich głowami. To coś nadzwyczajnego, bowiem po chwili Volcano dopada do Mortala i wykonuje na nim serię Headbuttów.

 

Tony Hogański – .... ale ten Fabi skoczny.

 

Jan Kowalski – Zaskakuje cię jego postawa.

 

Tony Hogański – Ja nawet nie wiem kto to jest. To ten co chce Gwiezdne Wrota otwierać i przenosić się do PCW?

 

Jan Kowalski – Tak, to ten.

 

Tony Hogański – Trafił się ślepej kurze Fabi.

 

Jan Kowalski – Co to miało znaczyć?

 

Tony Hogański – Nie twój interes.

 

Fabi przeżywa chyba najszczęśliwsze chwile swojego życia [jeśli uda mu się otworzyć Gwiezdne Wrota do PCW, to oczywiście ten fakt przebije dzisiejszą walkę, ale to dopiero melodia przyszłości]. Próbuje kontynuować swoją ofensywę na Mortalu, ale ten chwyta go i wykonuje mu Backbreakera. To jednak nie koniec, bowiem już po chwili Ordinary Mortal wzmaga cierpienia Fabiego aplikując mu ładnego i wielce interesującego Belly-to-Belly Suplexa. Przemyślał to na tyle, że Fabi zahaczył jeszcze akurat wstającego Scorpa. Mortal zaczyna okopywać swoich rywali, ale Scorp nie jest byle jakim wrestlerem, jest jeszcze dość przytomny, że chwyta za nogę swego przeciwnika i przewraca go. Następnie atakuje go całą serią punchy, a gdy Mortal próbuje wstać trafia go Dropkickiem. Mortal traci równowagę, ale próbuje utrzymać się na nogach. Nic to jednak nie daje, bowiem Scorp podcina go, a następnie wykonuje wściekłą serię trzech Elbow Dropów.

 

Tony Hogański – Dni chwały Fabiego już chyba się skończyły.

 

Jan Kowalski – To przykre, a był to taki dzielny młodzieniec.

 

Tony Hogański – Na szczęście dla niego nie walczy z Rottweilerem. Byłby już wtedy martwy.

 

Jan Kowalski – Tak... dzisiaj pożegnamy Heńka Tyskiego. Podobno Rott był na tyle miły, że wykupił mu już kwaterę na miejscowym cmentarzu.

 

Tony Hogański – Rott zawsze był na swój sposób uroczy.

 

W tym samym czasie Fabi próbował zajść Scorpa od tyłu, ale Alex szybko zlikwidował go Clotheslinem. Volcano od razu podskoczył i niejako otrzeźwiał, ale w tym momencie Scorp chwycił go i wykonał The Murderer [Running Powerbomb]!!! Pin....1.........2.........w ostatniej niemal chwili przerwał Mortal. Scorp jest wściekły, a oczy niemal zapalają mu się na czerwono. Atakuje Mortala i wykonuje na nim Running Knee Hit. Ordinary Mortal pada, ale niemal od razu podnosi się. Skończyło się to dla niego Reverse DDT. Pin.....1.......2.....kick out! Scorp chce kontynuować ofensywę. Dla pewności spogląda jeszcze na Volcano, ale ten leży martwy. Ten moment dekoncentracji wykorzystuje Mortal powalając rywala tradycyjnym Clotheslinem. Scorp od razu wstaje, ale Mortal jest przy nim.... i niespodziewanie Alex chwyta go za gardło i chce wykonać IOChokeslam!! Podopieczny Backstabbera nie daje się jednak, wydostaje się z uchwytu i odpycha rywala.

 

Jan Kowalski – Było blisko, ale Ordinary Mortal jest bardzo czujny.

 

Tony Hogański – Kilka lat temu taki nie był. Chociaż już wtedy urzekał mnie na swój sposób.

 

Jan Kowalski – Naprawdę?

 

Tony Hogański – W sumie to nie. Nadal mnie nie urzeka, więc niech święta Maryna ma go w opiece.

 

Jan Kowalski – To urocze.... i kto jeszcze?

 

Tony Hogański – Święta Liberata, siostra świętej Maryny też niech ma go w opiece.

 

Ordinary Mortal od razu rzuca rywalem o liny, ten odbija się o nie, wraca do niego i zostaje powalony Clotheslinem. Rzut kamerą na to co robi Volcano. No cóż Fabi nadal martwy po wcześniejszej akcji Scorpa. Wracamy do miejsca gdzie przynajmniej coś się dzieje. Scorp nie ma zamiaru tak łatwo się poddawać. Mortal rzuca nim o liny, ale ten unika Clothesline'a robiąc unik... Scorp prawie od razu podcina groźnego podopiecznego Backstabbera, ten upada, a Scorp zachodzi go od tyłu i uderza German Suplexa. Próbuje jeszcze jednego, ale obrywa uderzenie łokciem prosto w szczękę i natychmiast zostaje rzucony o liny. Mortal próbuje Clothesline’a, ale Scorp nachyla się i kolejny raz odbija się o liny. Tym razem on próbuje Clothesline’a, ale Ordinary Mortal odskakuje na bok. Scorp jest zdezorientowany, ale dostaje uderzenie w brzuch, a następnie dostaje Ordinary Mortal Driver [Death Valley Driver]!! Pin.......1...........Mortal sam rezygnuje, co wywołuje lekkie zdziwienie sędziego. To jednak nie koniec, bowiem f.k.a. Grim podnosi rywala... ten próbuje mu się wyrwać, ale działania Scorpa nie przynoszą żadnego rezultatu, bowiem już po chwili dostaje Ordinary Bomb [Jacknife Powerbomb]!! Pin.........1..............2.............3!! (Do następnej rundy turnieju awansuje: Ordinary Mortal!)

 

Jan Kowalski – Mortal wygrywa. Kto się tego spodziewał?

 

Tony Hogański – Ja wszystko przewidziałem, bo ja mam zdolności profetyczne.

 

Jan Kowalski – Naprawdę?

 

Tony Hogański – Jestem jak Prorok Jeremiasz.

 

Jan Kowalski – Aleś ty się biblijny dzisiaj zrobił.

 

Tony Hogański – Tostery robią się jakie chcą.

 

 

(Przenosimy się do wspólnej szatni EWF Hogwarts Fellowship. Tu jednak wiele się zmieniło. Na środku pomieszczenia ktoś umieścił krzesło z wysokim oparciem [symulujące tron], a na nim usiadł SeBa w swoim pruskim hełmie. Obok w stroju pułkownika armii pruskiej stoi Duality, a nieopodal przysiadła małpka Klaus. W tym momencie drzwi się otwierają i do środka wchodzi prawie cała ekipa z Hogwartu. To znak, że wykłady u komisarza Szakala pewnie się już zakończyły.)

 

SeBa – What’s up! Zioooom!

 

Black Ninja – Co tu się dzieje?

 

Duality – Feldmarszałek Prus Wschodnich SeBa przejmuje dowodzenie.

 

Maggot – Kto to mianował feldmarszałkiem.

 

Duality – Prusy Wschodnie mianowały pana feldmarszałka feldmarszałkiem.

 

Theo (w swoim ciepłym futrze)A gdzie są te całe Prusy Wschodnie?

 

Duality – Pan Feldmarszałek nie będzie odpowiadał na takie tendencyjne pytania. Pan Feldmarszałek przejmuje władze nie tylko w szatni, ale w całym Hogwarts Fellowship. Od tej pory jesteście armią Prus Wschodnich!

 

Black Ninja – Jak on śmie!? Wyzywam go!

 

SeBa wstaje ze swojego tronu i spogląda okiem przyszłej legendy na Black Ninje. Ten od razu rusza do ataku i próbuje Clothesline’a, ale SeBa z wielką gracją odskakuje. Zdezorientowany Ninja odwraca się i w tym momencie zostaje powalonym uderzeniem w brzuch prosto z pruskiego hełmu!!

 

Duality – Czy ktoś jeszcze sprzeciwia się woli feldmarszałka Prus Wschodnich?

 

Nikt się nie sprzeciwia.

 

Duality – Przejdźmy zatem do rozdziału obowiązków.

 

W tym jednak momencie otwierają się drzwi i do biura wchodzi Henryk Tyski!

 

Heniek Tyski – Ja się sprzeciwiam!

 

SeBa – What’s up! Zioooom!

 

Tyski podchodzi do SeBy, a ten momentalnie próbuje trafić go uderzeniem z pruskiego hełmu!! Trafia! Ale nic się nie dzieje! Pruski hełm SeBy zniknął! Feldmarszałek trafił Tyskiego gołą głową, a on jest na to odporny. Realizator pokazuje nam powtórkę: okazuje się, że Tyski błyskawicznie ukradł hełm SeBie i sam założył go sobie na głowę.

 

Wszyscy z Hogwartu – Panie Tyski! Ratuj pan nas od zguby!

 

Heniek Tyski (z pruskim hełmem na głowie) Niestety, ale nie mogę dłużej przewodzić EWF Hogwarts Fellowship. Jest jeszcze wiele rzeczy do zajeba.... do zrobienia, a czasu mam tak mało. Zaniedbywałem was ostatnio. Czas by ktoś nowy wami pokierował. Tym kimś jest.... SeBa! (Henryk ściąga z głowy hełm i niejako koronuje SeBę jego pruskim hełmem)

 

Duality – Niech żyje feldmarszałek SeBa!

 

Wszyscy z Hogwartu – Hura! Hura! Hura!

 

Heniek Tyski – SeBa was poprowadzi i zadba o was. Dopóki nie opuścicie Hogwartu on będzie nad wami czuwał. A jeśli będzie was uciskał i prześladował to zawsze macie pana Szakala Honorowego. Przykro mi to mówić, ale ja muszę iść dorobić do pensji. Żegnam was.

 

Wszyscy z Hogwartu – Żegnamy pana, panie Tyski!

 

Heniek Tyski – Teraz czas na Rottweilera.

 

(Tyski wychodzi, ale przed wyjściem zdążył jeszcze wymontować drzwi [widać nie mógł się powstrzymać] i w ten sposób Hogwart został pozbawiony tego ważnego elementu każdego pomieszczenia. Wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Jak to skomentujesz Tony?

 

Tony Hogański – Nie skomentuje, bo nie mam ochoty.

 

Jan Kowalski – Jak to nie masz ochoty?

 

Tony Hogański – Tostery nie mają ochoty kiedy chcą.

 

 

(Niespodzianka! Jesteśmy na zapleczu. Widzimy tutaj Bubbę, który dzielnie przemierza korytarze hali. W zasadzie jest to dobra mina do złej gry, bo nikt chyba nie spodziewał się, że Bubba odpadnie już w drugiej rundzie. Były World Champion idzie wyżej wymienionym korytarzem, gdy nagle natrafia tam na siedzącego na podłodze, opierającego się o ścianę Vaclava.)

 

Bubba – No proszę... a jednak jesteśmy do siebie podobni. (opiera się o ścianę) Niby byliśmy faworytami. Niby świat miał leżeć u naszych stóp. Ale obaj.... obaj przegraliśmy.... i odpadliśmy z turnieju. Jak się czujesz? Tak samo głupio jak ja? Jakie to uczucie? Powiedz?!

 

Vaclav – Wszystko to współtworzy koszmar mej egzystencji - niebosiężne mury odtrącenia, nieprzejednane odmęty samotności, rozdzierające umysł echo nieusłyszanego krzyku... Czas, by ktoś zatonął w jego ponurym bezkresie...

 

Po chwili Bubba zostaje uderzony potężnym chair-shotem od tyłu, a Vaclav wstaje energicznie. Jak widać Izzy Nilsen ubezpieczał tyły swojego towarzysza. Chwyta ogłuszonego Bubbowskiego i wykonuje The Poison [Evenflow DDT]. Następnie chwyta za jego dłoń, konkretnie za jeden palec i szykuje się do złamania go... ale w tym momencie znikąd pojawia się Tool! Phantom ma w ręku krzesło i trafia nim Nilsen, a ten upada. Tool próbuje poprawić, ale Vaclav widzi to, chwyta przyjaciela za ramię i odciąga go na bok. W ten sposób on także musiał się ewakuować. Dwaj byli mistrzowie świata zostają sami.

 

Bubba – Dzięki.... (Tool pomaga mu wstać.)

 

Tool – O mało brakowało. Ci Disciples of Sorrow... panoszą się po całej hali jakby byli jej właścicielami.

 

Bubba – Właśnie, właśnie. A nas, ostatnich wiernych EWF nie pozostało już wielu. Gdzie się podziały czasy Justice League? Gdzie jest Dark Avenger? Gdzie są jego wychowankowie? Gdzie jest Crazy? Gdzie Smela? Gdzie Miszka?

 

Tool – Odeszli... niestety.... ale my pozostaliśmy. Ostatni uczciwi, którzy wezmą sprawy w swoje ręce.

 

Bubba – Ty przynajmniej awansowałeś do następnej rundy... a ja? Zrobiłem z siebie pośmiewisko.

 

Tool – Wielki Vaclav też nie dał rady. Nie damy się im.

 

Bubba – To brzmi jak dawne czasy.

 

Tool – Jasne. Przez te wszystkie lata wiele razem przeszliśmy. Tym bardziej nie pozwolimy by EWF zostało splugawione przez tych śmiesznych apostołów.

 

(Po tych słowach Tool i Bubba bratają się ze sobą, a my wracamy w okolice ringu.)

 

 

Tony Hogański – Wspominałeś coś, że Bubba przestał być cukierkowy?

 

Jan Kowalski – Tak?

 

Tony Hogański – Nasz spasiony motylek zmienił się właśnie w karmelowego motylka! W jedną wielką latającą krówkę!

 

Jan Kowalski – Oj Tony, przesadzasz.

 

Tony Hogański – No i ten Tool. Były EWF World Champion, a brata się z Bibim. Ja tego nie pojmuję.

 

Jan Kowalski – A jak twój Obama?

 

Tony Hogański – Yes we can! Yes we can! Ale co się stało, że się zesrało? Bo dzisiaj mój Vaclav-Obama mnie trochę zawodzi.

 

Jan Kowalski – Poprawi się.... chyba.

 

Tony Hogański – No Drama Obama! A teraz z podobnej beczki Janku. Usłyszałem ten dowcip od mojego kolegi Psycho. Uważaj. Ile jąder ma Prezydent USA?

 

Jan Kowalski – .....

 

Tony Hogański – Oba Ma! 

 

Jan Kowalski – Jak to dobrze, że walka Rottweilera się już rozpoczyna. Inna jej nazwa: masakra Tyskiego na gliwickich polach.

 

 

 

Turniej o EWF World title:

Runda I & II

Rottweiler vs Henryk Tyski

 

 

 

Zaczyna grać słynne już "Here Comes the Pain" – Slayer. Publiczność o dziwo inaczej przez całe istnie EWF reaguje bardzo pozytywnie, a cheer jest nawet dość duży. Rottweiler w swoim stylu i ze wszystkimi swoimi dodatkami pirotechnicznymi wychodzi spod FeliXtronu i spokojnie zmierza na ring.

Następnie zaczyna grać jakaś wesoła hawajska muzyczka. Na FeliXtronie pojawiają się obrazy hawajskich tancerek tańczących ich narodowy taniec hula. Spod FeliXtronu wychodzi Heniek Tyski i on także tańczy hula, a przynajmniej się stara. Publiczność dopinguje go jak może, bo to w sumie porządny człowiek jest. Warto dodać, że na ring zmierza on z drzwiami, które „pożyczył” od swoich podopiecznych z Hogwartu.

 

Jan Kowalski – Jak myślisz kto wygra?

 

Tony Hogański – Ty tak poważnie pytasz? A podobno jesteś rzetelnym i profesjonalnym komentatorem.

 

Jan Kowalski – Tak sobie tylko żartuję w twoim stylu.

 

Tony Hogański – A znalazłeś mi gliwickiego „Chemika”?

 

Jan Kowalski – Nie, ale wyszperałem tutaj „Wysokie Obcasy”. Masz, poczytaj, może znajdziesz coś ciekawego (podaje mu to co ma podać)

 

Tony Hogański – To przeklęty dodatek do przeklętej gazety jest. (przegląda to co dostał) Do tego stary numer... 15 listopada 2008? Czy oni w tej hali sprzątają?

 

Obaj wrestlerzy są już na ringu, a walkę sędziować będzie znany i lubiany Dark Sędzia. Tyski wygląda trochę na przerażonego i za bardzo nie wie jak odnaleźć się w tej sytuacji. Sędzia tłumaczy mu zasady mrocznych walk, ale Tyski ignoruje go, chwyta swoje drzwi i uderza nimi Rottweilera przez plecy!! Rott chwieje się, a Tyski poprawia jeszcze jednym ciosem!! (nawet lekkie: EWF! EWF!)

 

Jan Kowalski – Najświętsza Panienko z Gwadelupy!!

 

Tony Hogański (czytając swoje pismo) Na brodę Proroka! Janku słuchaj tego: „Ilu w Polsce jest czterdziestokilkulatków, którzy nie pracują, bo nikt nie chce ich zatrudnić?”.... (duma nad tym) Jak myślisz Janku, ilu?

 

Jan Kowalski – Tony na ringu dzieją się ważniejsze rzeczy!

 

Tony Hogański – A jak ci pomostówkę zabierali to byłeś wielce obrażony. (przegląda „Wysokie Obcasy”) Nic tu nie ma: ktoś umarł, znowu ktoś umarł, jakaś tandetna sztuka i głupawy reportaż. (Toster rzuca czasopismem gdzieś w trybuny) A co tam na ringu?

 

Jan Kowalski – Emocje!

 

Tony Hogański – To chętnie popatrzę.

 

Tymczasem na arenie wszyscy są w szoku. Rottweiler leży, a Dark Sędzia dał w końcu rozkaz do uderzenia w gong i w ten sposób walka oficjalnie się rozpoczęła. Heniek Tyski biega po ringu i skacze z radości. Służby porządkowe tymczasem dyskretnie ściągają z maty drzwi, których używanie jest już teraz nielegalne. Tyski pokazuje, że będzie kończył tą zabawę. Spada na Rottweilera z Elbow Dropem, a następnie poprawia jeszcze jednym.... pin........1.........2......kick out! Nie zraża się i pinuje jeszcze raz........1..........2..kick out! To nie w naturze Tyskiego by się tak łatwo poddawać, więc jeszcze jeden pin........1...........kick out! Heniek nadal nie daje za wygraną.... pin........kick out! Nawet Dark Sędzia lekko się zdziwił. Rottweiler wstaje i nie jest zbyt zadowolony.

 

Tony Hogański – Na tym chyba kończą się wesołe przygody Henryka w EWF.

 

Jan Kowalski – Szkoda, bo to wesoły człowiek był. Trochę kradł, ale w tym kraju wszyscy kradną.

 

Tony Hogański – Będziemy odwiedzać jego grób.

 

Henryk Tyski jest za to przerażony i próbuje uciekać, ale Rottweiler wyciąga w jego stronę rękę i chwyta go za ramię. Naczelny Złodziej Extreme Wrestling Federation już raczej nie ucieknie. Rott odwraca Tyskiego, chwyta za gardło i wynosi w górę.... a następnie rozbija go potężnym Chokeslamem!! Tyski pada jak nieżywy...... pin..........1........2.........3!! (Do następnej rundy turnieju awansuje: Rottweiler!)

 

Tony Hogański – Poproszę o minutę ciszy w intencji Henryka.

 

Jan Kowalski – Gdybym miał czapkę, to bym ją teraz zdjął.

 

Tony Hogański – Ja mam turban. (Toster wyciąga skądś turban i zakłada go na głowę) Czapki z głów! (zdejmuje turban)

 

Rottweiler triumfuje i powoli schodzi z ringu. Heniek Tyski zaś wygląda na całkiem martwego. Pojawiają się sanitariusze, którzy udzielają mu pierwszej pomocy. Zdejmują go z ringu i chcą zapakować na nosze... ale okazuje się, że każdy z nich myślał, że to ten inny zabrał ze sobą noszę i chłopaki nie mają ze sobą odpowiedniego sprzętu do transportu chorego. W końcu jeden z nich wpada na genialny pomysł. Zabierają drzwi Henryka Tyskiego, pakują go na pokład i w ten sposób wynoszą z areny.

 

Tony Hogański (zaczyna śpiewać) Na drzwiach ponieśli go Świętojańską!!

 

Jan Kowalski – Tony... to nie wypada.

 

Tony Hogański (kontynuuje) Nie płaczcie matki. To nie na darmo nad Stocznią sztandar z czerwoną kokardą! 

 

Jan Kowalski – Tony... to naprawdę nie wypada.

 

Tony Hogański (nadal po swojemu) Za chleb i wolność i nową Polskę!

 

 

(Przenosimy się kolejny raz na zaplecze, tym razem do biura Prezydenta EWF Esmeraldy Martinez.)

 

Esmeralda Martinez (odkłada sałatkę z kafeterii EWF) Nawet ulubiona sałatka już nie cieszy. Czuje się jak honorowy prezydent, nic do roboty. Kiedyś byłam taka aktywna, walki ustalałam, a teraz to nawet z Petruellą nie mogę porozmawiać. Pomalowałam dziś już paznokcie trzy razy, co tutaj jeszcze zrobić.

 

Do biura wchodzi łysy jak kolano Honorowy Komisarz EWF. Szakal ma pod pachą pudełko i obrus na ramieniu. Łysy wprawnym ruchem rozkłada obrus na biurku Esmeraldy i układa po tym filiżanki wyjmując je z pudełka. Pani prezydent jest lekko zdziwiona i zaintrygowana, Szakal jak gdyby nigdy nic bierze sobie krzesło i siada z drugiej strony biurka.

 

Szakal – Ninja, co z tą kawą?

 

Nie postrzeżenie do biura wpada Black Ninja i w szybki sposób nalewa kawę do dwój filiżanek.

 

Szakal – Celujący!

 

Czarnego Ninja już nie ma, a komisarz łapie za jedną z filiżanek.

 

Szakal – Kawy?

 

Esmeralda Martinez – Chętnie, wreszcie będzie z kim pogadać. Oglądał komisarz ostatnią serię „Armando z Zaginionego Lasu”? Kiedyś oglądałam to z Petruellą, ale teraz proszę (naciska czerwony guzik) od kilkunastu minut nawet się nie odzywa... tylko ta cholerna nagrana wiadomość. (Esmeralda powtarza za nagraniem) Tu Dagmara Zielińska, jestem aktualnie zajęta, proszę zostawić wiadomość. (Nagranie kończy  się) Zajęta, zawsze zajęta.

 

Szakal – Ciężkie czasy nastały dla nas, odsunięci od władzy. Ten cały nowy Castro nie podoba mi się zbytnio. O starym można było wiersze pisać taką był barwną postacią, poczciwy brodaty brodacz. Tylko kawa jest teraz moją ostoją, napijmy się.

 

Komisarz i Prezydent EWF wspólnie rozkoszują się aromatyczną kawą.

 

Esmeralda Martinez – Ja technicznie mam jeszcze dużą władzę, ale to Petruella mi zawsze doradzała.

 

Szakal – Notabene kurwa też mam swoje przywileje, ustalmy jakąś walkę!

 

Esmeralda Martinez – Nie wiem czy jeszcze potrafię. No dobrze, w mojej walce muszą występować najlepsi zawodnicy. Już mam! Wybieram najlepszego na świecie wrestlera! Był u mnie ostatnio i tak się reklamował, zresztą to poczciwy zawodnik walczy o dobro na świecie. Jupiter, wpisujmy. Jej, jakie to fajne, teraz ty.

 

Szakal – Tony miał kiedyś takiego podopiecznego Vaclav się nazywał, ponoć teraz z niego jest kozak. Damy go tutaj, niech się sprawdzi. Vaclav vs. Jupiter.

 

Esmeralda Martinez – Dorzućmy jeszcze kogoś, to takie zabawne, wreszcie się nie nudzę. Niech walczą drużynowo.  Kogo damy Jupiterowi?

 

Szakal (uśmiechnięty) Nas Jazzowski?

 

Esmeralda Martinez – Nie wiem kto to, ale mi się podoba. Będzie mu się dobrze współpracowało z Jupiterem?

 

Szakal – Z pewnością, znają się dobrze. (drapie się po głowie) Chyba....

 

Esmeralda Martinez – Super, super. Ja dam kogoś temu Vaclavowi. Mam tutaj jakieś zgłoszenie od nowego wrestlera, Scotty Whiped. Może jego?

 

Szakal – Nie ma co się zastanawiać. Vaclav & Scotty Whiped vs Jupiter & Jazzowski.

 

Esmeralda Martinez – Dajmy może im jeszcze jakiegoś sędziego specjalnego, co?

 

Szakal – Mamy tu takiego o dziwnym pseudonimie - El Masturbator.

 

Esmeralda Martinez – O jejku jej! Mamy walkę.

 

(Wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Czas na main-event.

 

Tony Hogański – Ja pierdolę ile musiałem na to czekać? (spogląda na zegarek) Już tak późno, a ja jakieś walki komentuje. Wnuki mi nie uwierzą.

 

 

 

HVW Championship:

Falls Count Anywhere match:

Ricky Banks vs Jupiter (c)

 

 

 

Rozlega się Juelz Santana w utworze „I'm Crack”! Publiczność reaguje lekkim cheerem, a po chwili na rampie pojawia się Ricky Banks. Uderzają fajerwerki a wrestler kieruje się na ring. Gdy już na nim jest, wskakuje na jeden z narożników i wysoko unosi swój Evolution Title!

Po chwili rozlega się Lost Prophets „Rooftops” zaś pośród kłębów dymu i zielonych świateł pojawia się wciąż aktualny HVW Champion – Jupiter! Publiczność generuje potężny cheer, zaś Jupozzo rewanżuje się uwielbianymi przez fanów strzałami z „dżejek”! Jupiter na ringu otrzymuje mikrofon od announcera, po czym wskakuje na narożnik...

 

Jupiter – Hej ludziskaaaaaa! Kto jest najlepszym wrestlerem na świecie?!

 

Fani (bardzo głośno) Juuupiteeeer!

 

Jupiter – To prawda! Dziś kole...

 

W tym momencie mikrofon zostaje wyłączony więc Jupozzo nie może kontynuować! Fani są bardzo niezadowoleni z tego faktu, co oznajmiają głośnymi gwizdami! Gandalf zaś zeskakuje z narożnika i unosi w górę swój pas mistrzowski. Banks widzący to klaszcze symbolicznie, wykazując zadowolenie z postawy swojego rywala. Część publiczności nie jest jednak zadowolona, słychać nieśmiało chanty „EWF, EWF”.

 

Tony Hogański (szukając czegoś pod stołem komentatorskim) Co my tu mamy ciekawego? (szuka dalej) Oooo... jakieś fajowe kartki tutaj mają. Patrz... mają chyba z 25 lat jak nie dłużej.

 

Jan Kowalski – Tak ładne. Nawet orzełka bez korony mają.

 

Tony Hogański – Jak w domu prawda? W PZPR też takiego mieliście.

 

Jan Kowalski – Nie znudzi ci się to nigdy?

 

Tony Hogański – Ktoś tu miał ładny charakter pisma (czyta na głos) „Obywatelki i obywatele. Wielki jest ciężar odpowiedzialności, jaka spada na mnie w tym dramatycznym momencie polskiej historii. Obowiązkiem moim jest wziąć tę odpowiedzialność...” Też pisałem takie rzeczy w szkole.

 

Sędzia daje znak do rozpoczęcia walki. Jupek wyciąga rękę w kierunku swojego dzisiejszego rywala, który po chwili zastanowienia przybija mu piątkę. W tym momencie kończą się uprzejmości, a wrestlerzy ruszają do walki! Pierwszy rusza Banks z clothesline'em, którego łatwo unika Jupiter. Mistrz HVW przechodzi do ofensywy zakładając headlock, jednak Ricky szybko oswobadza się, whipując przeciwnika o liny, który odbija się od nich, unika Big Boota w wykonaniu Murzyna, po czym kontruje z clothesline'em (wcześniej odbijając się od przeciwległych lin)! Banks szybko wstaje, ale zaraz zostaje powalony przez kolejnego clothesline'a! Publiczność zaczyna cheerować, zaś Banks wstaje wyraźnie zaskoczony obrotem spraw. Wrestlerzy wymieniają spojrzenie, po czym wdają się w próbę sił, którą wygrywa Banks zakładając headlock, by po chwili zaatakować Jupitera, kilkoma ciosami kolanem. Ricky unosi rywala w górę jakby do Bearhug'a, z tą różnicą, że rozbiega się w kierunku narożnika, by uderzyć w niego Jupiterem!

 

Jan Kowalski – Jakby to powiedziała Esmeralda „O jejku jej”!

 

Tony Hogański – Nudne to w sumie jest. Tyle stron pierdolenia o niczym... słuchaj dalej.... (czyta) „Chodzi o przyszłość Polski, o którą moje pokolenie walczyło na wszystkich frontach wojny, i której oddało najlepsze lata swego życia. Ogłaszam, że w dniu dzisiejszym....”

 

Jan Kowalski (przerywa mu) Co ty tam czytasz?

 

Tony Hogański – Podpisane Wojtek, więc pewnie pan Wojtek się wygłupiał, gdy kiełbaski robił (wyrzuca papiery za siebie) Poszukam czegoś nowego.

 

Jan Kowalski – Walkę komentuj.

 

Tony Hogański – Jaką walkę?

 

Jupozzo jest w opałach, gdyż Banks wchodzi na drugą linę i zaczyna wymierzać serię ciosów w głowę rywala. Banks wyprowadza 10 takich uderzeń, a publiczność głośno liczy ciosy. Po dziesiątym uderzeniu, sędzia próbuje nakłonić Banksa do odpuszczenia, lecz ten odpowiada mu, iż to No-DQ i może robić co chce. Ten moment nieuwagi wykorzystuje Jupiter, który chwyta rywala na barki i mimo prób uwolnienia się, dostarcza mu Powerbomb! Gandalf schodzi do pierwszego pinu... 1... 2... The Finest wybija! Jupiter szybko wstaje i czeka aż zrobi to rywal... próba Extra Deathkick... ale Banks łapie nogę! Nie puszczając jej wstaje i powala stojącego na jednej nodze Jupka potężnym clothesline'em! Szybki pin... 1... 2... wybicie!

 

Tony Hogański (szpera pod stanowiskiem komentatorskim) Ale jaja. Patrz jakiego fajnego gościa znalazłem. (wyciąga zdjęcie oprawione w ramę, o TAKIE)

 

Jan Kowalski – Tony, na Boga, to nie jest fajny gość tylko Władysław Gomułka.

 

Tony Hogański – Ten znany ekonomista?

 

Jan Kowalski – Towarzysz Wiesław!

 

Tony Hogański – Czyli twój kumpel. (przygląda się „portretowi”) Fajny, powieszę sobie nad łóżkiem. Swoją drogą... kiedy oni ostatni raz w tej hali sprzątali?

 

Banks wstaje szybciej, więc podnosi rywala i próbuje whipu, Jupek jednak rewersuje sam whipując oponenta, któremu za chwilę dostarcza Shoulderblock... który nie robi wrażenia na Evolution Championie! W związku z tym Jupiter sam się rozpędza o liny, chcąc powtórzyć atak... lecz nadziewa się na Powerslam! Tym razem Banks nie zamierza pinować, zamiast tego podnosi Jupka i zarzuca go sobie na barki! Tym sposobem zakłada 25 To Life (Torture Rack)! Jupozzo przez kilka sekund cierpi, lecz w końcu w jakiś sposób udaje mu się wyrwać! Jupiter ląduje za plecami Banksa, czekając aż ten się odwróci. Gdy już do tego dochodzi, Jupiter uderza ze Spinebusterem! Mistrz HVW podnosi jeszcze Ricky'ego i poprawia Snapmare'em, by po chwili ku uciesze fanów wskoczyć na narożnik!

 

Tony Hogański (polerując ramkę z Wiesławem) Nie uważasz Janku to moglibyśmy z Wiesia zrobić jakiegoś patrona EWF. Powiedzmy świętego patrona Hogwartu.

 

Jan Kowalski – A co ze świętą Maryną i świętą Liberatą? Masz jeszcze jakieś genialne pomysły?

 

Tony Hogański (wymachując mu portretem przed twarzą) Popatrz na jego ufne oczy! Popatrz na jego ufne oczy!

 

Jan Kowalski – Opanuj się.

 

Tony Hogański – Ten szyk. Ten wdzięk. Ma w sobie coś z Hangmana. Albo to Hangman miał w sobie coś z Gomułki. Jak myślisz?

 

Jan Kowalski – Nie myślę!

 

Tony Hogański – Czyli normalka. W EWF nikt oprócz mnie nie myśli. (spogląda na Gomułkę) Prawda Wiesiu?

 

Zgromadzeni w gliwickiej hali fani głośno cheerują, Jupiter strzela „dżejkami” i wyprowadza Shooting Star Press... ale chybia! Banks odsunął się na bok, unikając ataku! Fani reagują jękiem zawodu, a wrestlerzy odpoczywają leżąc na ringu. Po kilku chwilach obaj zaczynają wstawać, a gdy już są na nogach zaczynają wymieniać punche! Ostra wymiana, cios za cios, w końcu przewagę zdobywa Banks, blokując kilka ciosów rywala, zaś sam swoimi ciosami spychając Jupka pod liny! Gandalf opiera się o liny, a w tym czasie Banks rozpędza się próbując ataku... pechowo dla niego Jupiter robi unik przy okazji obniżając górną linę w taki sposób iż The Finest wypada z ringu!

 

Jan Kowalski – Co za akcja!

 

Tony Hogański – Tak? To popatrz na to! (Toster zdejmuje słuchawki, chwyta zdjęcie Wiesława i wskakuje na biurko)

 

Jan Kowalski – Tony, co ty robisz?

 

Tony Hogański (krzyczy do kibiców siedzących za stanowiskiem komentatorskim) Hip! Hip! Hura! Kto jest najlepszym komentatorem na świecie?!

 

Tłum kibiców – Tonyyyyyyyyy!

 

Tony Hogański – A kto był najlepszym Pierwszym Sekretarzem KC PZPR?!

 

Tłum kibiców – Tonyyyyyyyyy!

 

Tony Hogański – Towarzysz Wiesław wy idioci! Towarzysz Wiesław! (Toster siada i zakłada słuchawki) Już ja ich wyedukuję.

 

Banks leży poza ringiem, zaś Jupiter zbiera siły, by po chwili zejść na dół do swojego przeciwnika. Jupek próbuje podnieść swojego rywala, który jednak nie pozwala na to, uderzając go mocno w brzuch! Jupiter puszcza chwyt, lecz udaje mu się jeszcze wrzucić wstającego rywala w stalowe schodki! Gandalf łapie kolejne kilka oddechów, by podejść do rywala, podnieść go i wrzucić go tym razem w słupek narożnika! Banks pada na ziemię, a zbliżenie kamery ukazuje rozbite czoło Murzyna, z którego płynie krew! Jupiter stara się podnieść swojego przeciwnika i wrzucić go na stół komentatorski. Z trudem ale w końcu udaje się. Ku niezadowoleniu komentatorów Jupiter podnosi Banksa i szykuje go sobie do Kosmicznego Cięcia (co cieszy fanów).... niespodziewanie dla niego Banks uderza go kilkakrotnie w brzuch, dzięki czemu się wyrywa! Kilka kolejnych ciosów osłabia dalej Jupka, co umożliwia Banksowi przyszykowanie go sobie do Westside Story (Sitout crucifix powerbomb)! Czy to będzie decydująca akcja? Nie... Jupiter wyrywa się i spada za plecami rywala, po czym błyskawicznie kontruje z Sitout Rear Mat Slam przy okazji demolując stół komentatorski! (chanty „Jupiter, Jupiter”)

 

Tony Hogański – Nie Jupiter! Tylko nie Jupiter! Oni powinni krzyczeć: Wiesław! Wiesław! Wiesław!

 

Jan Kowalski – Tony, opanuj się. No i co ty tak dzisiaj z tym Gomułką?

 

Tony Hogański – Odpierdolcie się od Wiesława.

 

Jupozzo ostatkiem sił kładzie rękę na leżącym przeciwniku.... sędzia zaczyna liczyć.... 1..... 2..... przerywa.... Mind Mower!!! Kosiarz pojawia się, wbiegając spośród publiczności, uniemożliwiając wygraną Jupiterowi! Fani reagują na to wszystko ogłuszającymi gwizdami i buczeniem, zaś Mower kontynuuje atak, okładając mistrza HVW serią kopnięć i punchy! Double M powala też próbującego wstać Banksa! Mind Mower podnosi natomiast Jupka i szykuje go sobie do Double Underhook Facebuster... lecz w końcu na ratunek pojawia się Chris Attitude! Uniemożliwia Mowerowi wyprowadzenie ciosu... jednak po chwili sam zostaje powalony przez Kosiarza! W międzyczasie wstaje Ricky Banks, który solidnym double axem uderza napastnika... Teraz to Banks chwyta Mowera do pozycji Double Underhook (co powoduje duży cheer publiczności)! Na nic to się jednak zdaje, gdyż Mower zrzuca go z siebie Back Body Dropem!

 

Tony Hogański (patrząc Gomułcę w oczy) Ciężki trud klasy robotniczej i całego narodu nie daje nam oczekiwanych owoców.

 

Jan Kowalski – Na ringu dzieją się ciekawsze rzeczy.

 

Tony Hogański (nadal wpatrując się w Wiesława) Raz zdobytego stanowiska komentatorskiego nie oddam nigdy.

 

Jan Kowalski – Niestety.

 

Kosiarz nie ma jednak chwili oddechu, gdyż błyskawicznie atakuje go Jupozzo! Gandalf  chwyta Mind Mowera i dostarcza mu Kosmiczne Cięcie!!! W międzyczasie Jupiter zauważa iż podnosi się jego dzisiejszy rywal - Ricky Banks, więc doskakuje do niego i dostarcza mu Zielonego Niszczyciela!!! Schodzi do pinu, zaś zdezorientowany do tej pory sędzia zaczyna liczyć... 1.... 2.... 3!!! Publiczność szaleje z radości! (Zwycięzcą i nadal HVW Champem jest: Jupiter!)

 

Jan Kowalski – Popatrz Tony. Jupiter wygrał.

 

Tony Hogański – Przecież widzę. Wiesiu także widzi i popiera.

 

Jan Kowalski – Naprawdę?

 

Tony Hogański (wskazuje na zdjęcie Władysława Gomułki) Wiesiu mówi, że od teraz możemy z ufnością patrzeć w przyszłość, idziemy bowiem słuszną drogą, posiadamy pewnych przyjaciól i wiernych sojuszników.

 

Jan Kowalski – To urocze.

 

Sędzia unosi w górę rękę Jupitera... fani głośno cheerują, radując się wygraną swojego ulubieńca! Jupiter wskakuje na narożnik i świętuje swój triumf razem z publicznością zebraną w gliwickiej hali. Jupiter dziękuje fanom za wsparcie, a po chwili spogląda na podnoszącego się Ricky'ego Banksa... W końcu Jupek wyciąga rękę w kierunku swojego dzisiejszego przeciwnika! Banks zdziwiony, spogląda na Jupitera... w końcu podaje mu dłoń, natomiast Gandalf pomaga mu wstać! Wrestlerzy stoją naprzeciw siebie patrząc sobie w oczy. Banks wydaje się, jakby miał odejść.... lecz w tym momencie dostarcza Jupiterowi kopniaka w brzuch, by następnie dostarczyć mu Cali Driver!!! Fani reagują potężnymi gwizdami! Po chwili gwizdów, gdy Banks stał nad leżącym Jupiterem, uderzył utwór „Scorpion” w wykonaniu Megadeath! W kierunku miejsca akcji biegnie Alex Scorp!!! IOOT podchodzi do Ricky'ego Banksa i obaj wrestlerzy stają naprzeciw siebie. Ricky bez strachu patrzy w czerwone oczy Scopa. Trwa to ładnych kilka sekund, w końcu obaj kiwają głowami i... Banks podnosi leżącego Jupka i wpycha go wprost w uścisk Scorpa... a ten dostarcza HVW World Championowi IOChokeslam!!! Jeszcze większy heat zaczyna generować widownia! Wrestlerzy spoglądają jeszcze na zwijającego się z bólu Jupitera, po czym przy akompaniamencie theme songu Alexa Scorpa schodzą na backstage!

 

Jan Kowalski – Co to za zwyczaje? To oznacza rozpad drużyny HVW?

 

Tony Hogański – Ja tam nie wiem. Spytajmy Wiesia... (spogląda na Gomułkę) Towarzyszu Wiesławie, co o tym sądzisz? (słucha) Tak... tak... (nadal słucha) Tak.... tak.... rozumiem, dziękuję.

 

Jan Kowalski – Co powiedział? Zaraz! Co ja robię?! Zaczynam też gadać z Gomułką?

 

Tony Hogański – Towarzysz Wiesław powiedział, że to oznacza wyeliminowanie Jupitera z radosnej drużyny HVW.

 

Jan Kowalski – Tak powiedział?

 

Tony Hogański – Właśnie tak.

 

Jan Kowalski – Spytaj się go czy maczał palce w eliminowaniu Nowotki w 1942.

 

Tony Hogański – Zdajesz tendencyjne pytania. Odpierdolcie się od Wiesława!

 

Tymczasem na ringu są już służby medyczne, które stawiają Jupitera na nogi. Jak się okazało jego obrażenia nie były wcale takie duże i bohater wszystkich Polaków i Polek dość szybko dochodzi do siebie. Publiczność dodatkowo nagradza go oklaskami i dużą ilością tak potrzebnego mu wsparcia. Nagle z głośników rozlega się AC/DC „Highway to hell”. Gliwicka publiczność jest zdezorientowana.

 

Tony Hogański – Co znowu?!

 

Jan Kowalski – O ile dobrze pamiętam jest to stary theme znanego z PCW Bullzeye’a.

 

Tony Hogański – Walczyłem kiedyś o wolność i niepodległość dla PCW, ale to było dawno. Prawda Wiesiu? (głaszcze zdjęcie Władysława Gomułki po czole) Co nie zmienia faktu, że powrót Bullzeye’a byłby największym powrotem od czasów powrotu dzielnych wojsk Aleksandra Macedońskiego.

 

Jan Kowalski – A pamiętasz jak skończył Aleksander?

 

Tony Hogański – Tak jak Wiesław czyli delikatnie mówiąc chujowo.

 

Jan Kowalski – Nie mam pojęcia jak interpretować twoje słowa. Pamiętasz czy nie?

 

Tony Hogański – Nie jestem taki stary! Spytaj Sandmana! Poza tym Tostery pamiętają wszystko, co nie znaczy, że tym razem musi być tak samo.

 

Jan Kowalski –  Myślisz, że to jednak Bullzeye jest tym El Masturbatorem?

 

Tony Hogański – To przebiegły skurczybyk, więc nie możemy tego wykluczyć, Janku...

 

Jan Kowalski – Wreszcie powiedziałeś coś z sensem.

 

Tony Hogański (wskazuje na ramkę) Towarzysz Wiesław mi podpowiedział.

 

Gdy tylko lecą pierwsze takty utworu, zaskoczona publiczność na chwilę milknie, a potem zaczyna cheerować. Także Jupiter na moment dębieje, a potem podchodzi do lin ringu od strony głównego wejścia. Widać, że jest mocno naenergetyzowany, coś krzyczy i macha rękami, wyraźnie zachęca Bullzeye’a, by wyszedł na ring. Tymczasem theme trwa już kilkanaście sekund, a po Bullzeye’u ani śladu.

 

Tony Hogański – To jakiś przekręt. Jak w 1970. Prawda Wiesiu? (spogląda na Gomułkę)

 

Nagle z drugiej strony, spod ringu wyskakuje El Masturbator. W ręku trzyma czarny kij baseballowy. Niepostrzeżenie podbiega do Jupitera i próbuje wymierzyć mu silny cios kijem. Niestety dla niego Jupiter w niemal ostatniej chwili odskakuje i Masturbator trafia w próżnię. HVW Champion zmęczony po walce nie chce angażować się w otwartą konfrontację, więc ześlizguje się z ringu i nadal patrząc w stronę miejsca swego niedawnego zwycięstwa wycofuje się w okolice FeliXtronu. Masturbator tymczasem wściekły, że jego plan nie powiódł się tak jak tego oczekiwał chwyta mikrofon.

 

El Masturbator – Bullzeye kazał cię najmocniej przeprosić, ale niestety nie może być tutaj razem z nami. Ale kazał cię serdecznie pozdrowić i przekazać wiadomość, co niestety nie całkiem mi się udało. Wiadomość miała cię zwalić z nóg... no i możesz żałować, że skończyło się to wszystko w taki pacyfistyczny sposób.

 

El M zaczyna się śmiać, a publiczność gwiżdże i mocno buczy.

 

El Masturbator – Pamiętasz to? Bullz mówił, że będziesz pamiętał aż za dobrze (podnosi w górę i niejako pokazuje publiczności czarny kij baseballowy) Powiedział też, że na pewno bardzo chciałbyś spotkać go po latach i powspominać stare, dobre czasy. Głupi zawsze mają szczęście, więc dzisiaj ci się udało. Ale powiem ci w zaufaniu - dobrze, że go dziś tu nie ma, bo gdyby był, prawdopodobnie twoje szczątki pokryłyby lwią część posadzki tego pięknego obiektu. Ze mną jest inaczej…ja jestem bardziej fair. Więc dam ci spokój - wypocznij, wróć do zdrowia i przygotuj swoją najlepszą formę na finałowy mecz o pas mistrzowski. Wiesz, żeby nasza walka nie skończyła się po 40 sekundach, bo gdybym zniszczył cię tak szybko, oglądalność EWF spadłaby na łeb na szyję, a szefostwo urwałoby mi głowę. A przecież oglądalność jest dla ciebie tak ważna Jupiter…setki tysięcy twoich fanów-idiotów zasiadających przed telewizorem, kibicujących zaciekle swojemu idolowi. Daj im szansę, pokaż się z najlepszej strony…niech chociaż twoja ostatnia walka jako mistrza HVW wygląda jako tako znośnie. Wierzę, że mnie nie zawiedziesz, tak jak prawie nigdy nie zawodzisz swoich fanów.

 

Publiczność buczy, a realizator pokazuje nam twarz Jupitera. Nie wygląda na szczęśliwego, ale nie jest to jakaś furia, raczej rodzaj zdrowej złości.

 

Jan Kowalski – Na tym kończymy dzisiejszą Wrestlepaloozę. Żegnają się z państwem: Tony „Toster” Hogański....

 

Tony Hogański – .... Jan Kowalski oraz Władysław Gomułka. 

 

Przed zejściem gali z wizji realizator dzieli ekran na dwie połowy. Na jednej widzimy Jupitera, a na drugiej El Masturbatora.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Koniec transmisji.

 

 

EW Federation 2009

dla:

EWF Group™


Podobała ci się gala? Nie cierpisz jej? Najlepiej będzie jak skomentujesz ją na FORUM.

Powrót na stronę główną


 

 

(Kolejny odcinek z serii – wydarzyło się po zakończeniu gali.)

 

(Show zakończył się jakiś czas temu, więc hala zdążyła opustoszeć. Zostali jeszcze pracownicy służb porządkowych, którzy starają się ogarnąć bałagan wytworzony przez fanów. W tej chwili realizator ukazuje nam główne wejście hali, gdzie zza otwierających się wolno drzwi wyłania się aktualny Evolution Champion Ricky Banks. Murzyn wychodzi z kapturem naciągniętym na głowę, w taki sposób, że ledwo widać kim jest. Na ramieniu ma zarzuconą swoją torbę, zaś w ręce całkowicie beznamiętnie trzyma swój pas mistrzowski. Banks wolnym krokiem oddala się od wejściowych drzwi, by w pewnym momencie się zatrzymać. Ricky przystaje przy słupie ogłoszeniowym, stojącym przy chodniku, spogląda na rozwieszone tam plakaty reklamujące dzisiejszą Wrestlepaloozę. The Finest, przez kilka sekund patrzy na ów plakat, gdzie szczególną uwagę skupia na jednym z większych napisów: „Main Event: Jupiter vs Ricky Banks”. Banks tylko wzdycha, rzuca spojrzenie na swój Evolution Title... po czym odkłada go na jedną ze znajdujących się obok skrzyń. Ricky chce odejść, ale pas zauważa jeden z techników.)

 

Technik – Czegoś pan zapomniał.

 

Ricky Banks – Ja... już tego nie potrzebuję.

 

Ricky jakby bez żalu odchodzi w swoim kierunku... zaś zza rogu wyłania się trochę przygarbiona postać, która wydaje się próbować pozostać niezauważona. To Heniek Tyski! Jest wyraźnie poobijany po bliskim spotkaniu z Rottweilerem i obandażowany różnego typu medycznymi akcesoriami. Heniek niesie pod pachą drzwi, ale przed wyjściem z hali opiera je o wyżej wymienioną skrzynię Już chce odejść, ale drzwi zauważa ten sam technik.

 

Technik – Czegoś pan zapomniał.

 

Heniek Tyski – Ja... już tego nie potrzebuję.

 

Dawny opiekun chłopaków z Hogwartu chce odejść, ale zauważa EWF Evolution title. W oczach od razu pojawiają mu się znaczki euro, lecz po krótkiej chwili gasną.

 

Heniek Tyski – Nie.... ja się zmieniłem.... i.... obiecałem wszystkim, że już nie będę.

 

(Koniec materiału video.)

 

 

(Drugi odcinek z serii – wydarzyło się po zakończeniu gali.)

 

(Jesteśmy w biurze Prezydenta EWF. Widzimy tutaj Esmeraldę Martinez, która się nudzi oraz Dagmarę Zielińską.)

 

Dagmara Zielińska – Ależ panienko.... musisz mnie zrozumieć. Ja mam teraz wiele ważnych obowiązków jako dyrektor do spraw administracyjnych. Nie mogę być przede wszystkim asystentką. EWF mnie wzywa.... a to ciężka i wymagająca służba.

 

Esmeralda Martinez (robi smutne oczy) A ja?

 

Dagmara Zielińska – Staram się jak mogę łączyć te obowiązki.

 

Esmeralda Martinez (wstaje i zaczyna krążyć po biurze) To za mało Petruello, stanowczo za mało. Stwierdzam to z żalem... ale czas zakończyć naszą zawodową współprace.

 

Dagmara Zielińska (w szoku) Co?!

 

Esmeralda Martinez – Byłaś moją asystentką od roku 2002 i doskonale rozumiem, że chcesz się sprawdzić na innym polu pracy zawodowej. Nie mam żalu... choć jest mi smutno. Od jutra zaczynamy wielki, ogólnopolski casting na moją nową asystentkę! Komisja rekrutacyjna w składzie: ja, ty oraz Szakal oceni kto nada się najlepiej by zostać moją nową asystentką. O jejku jej! Ale będzie zabawa!

 

W tym momencie uruchamia się fax w biurze prezydenta. Dagmara dzielnie wypełnia swe obowiązki i podbiega do niego.

 

Dagmara Zielińska – To z Kancelarii Prezydenta!!

 

Esmeralda Martinez – Nie wiedziałam, że mam kancelarię!

 

Dagmara Zielińska – Kancelarii Prezydenta Gruzji! Zapraszają nas by następną Wrestlepaloozę zorganizować w Tbilisi! Dla dobra stosunków polsko-gruzińskich!

 

Esmeralda Martinez – Nie czuję się jakoś specjalnie przekonana.

 

W tym momencie otwierają się drzwi i do biura wchodzi jakiś wąsaty mężczyzna owinięty we flagę Gruzji, z pasem Evolution na ramieniu i wielkim kartonem w rękach.

 

Esmeralda Martinez – O Jezu! Stalin!

 

Dagmara Zielińska (machając pismem) Tu piszą, ze przysyłają nam kilka litrów gruzińskiego wina.

 

Esmeralda Martinez – Dawaj kieliszki Petruello! (zauważa pas) A skąd ten Evolution title?

 

Gruzin – Jakiś technik kazał mi przekazać.

 

Esmeralda Martinez – Naradzę się z Szakalem co z tym pasem zrobić. Może ustalimy sobie jakąś nową walkę? (trochę się rozmarzyła) Gdzie te kieliszki Petruello?

 

Dagmara Zielińska – Już podaję panienko. (Petruella rozkłada na biurku kieliszki do wina) Czyli lecimy do Gruzji?

 

Esmeralda Martinez – Lecimy!

 

Gruzin rozlewa wszystkim wino.

 

Esmeralda Martinez – Pij gruzińskie wina! Nie bój się Putina!

 

(Wszyscy piją wino, a transmisja definitywnie się kończy.)