Powrót na stronę główną.

 

 

 

 

 

 

18.05.2010:

dwa dni przed rozpoczęciem gali

 

 

 

 

(Gościmy dzisiaj w reprezentacyjnym budynku Chińskiej Akademii Nauk, znanej też jako Academia Sinica. Nie, dzisiaj nikt nie otrzyma orderów, nie będzie też honorowych doktoratów czy ceremonii, w których ktoś ponownie zostanie profesorem. Po prostu budynek był ładny i został wybrany przez władze Tajpej na miejsce w którym przeprowadzona zostanie oficjalna uroczystość powitania miłych gości z EWF. Znajdujemy się w wielkiej sali, luksusowo urządzonej. Widać tutaj wielu pracowników EWF, w zasadzie wszystkich najważniejszych, a także wszystkich wrestlerów: od maluczkich Dark Matchowców, trochę zagubionych w tym wielkim świecie, po main-eventerów, stałych bywalców różnego typu uroczystości. Są tutaj też oczywiście przedstawiciele władz Republiki Chińskiej, środowisko gospodarzy, a więc kwiat miejscowej nauki z dziedzin przeróżnych. Widzimy także propagatorów miejscowej kultury, celebrytów, polityków różnych partii, ludzi biznesu. Mówiąc krótko: dzisiejsza uroczystość to miejsce w którym każdy znany i lubiany Chińczyk z Tajwanu być musi. Widzimy tu także Tony’ego Hogańskiego oraz Jana Kowalskiego. Toster otoczony jest grupką jego wiernych fanów i entuzjastów.)

 

Tony Hogański – W ten sposób, wraz z mistrzem Szakalem oczywiście, obaliłem komunizm w EWF.

 

Jęk zachwytu audytorium.

 

Jakiś Chińczyk – Może zatem pomożesz nam obalić komunizm na Kontynencie?

 

Tony Hogański – Nie mieszam się w bieżącą politykę. Mam taką zasadę odkąd prawie chciałem wystartować w wyborach prezydenckich w Polsce. Niestety katastrofa smoleńska tak mną wstrząsnęła, że nie byłem w stanie kontynuować tej działalności.

 

Inny Chińczyk – Musimy obalić komunizm na Kontynencie! Dla dobra świata, pokoju i ogólnej prosperity.

 

Tony Hogański – To przykre co świat wam uczynił, ale niestety nie mogę zaangażować się w ten konflikt. Jestem zbyt wrażliwy.

 

Jan Kowalski – Nie odzieraj ich z marzeń Tony.

 

Tony Hogański – To quasi-postępowy świat ich z nich odarł, a nie ja. Nie wińcie mnie drodzy przyjaciele. Ja też szanuję Czang Kaj-szeka.

 

W tym momencie zza pleców Tostera słychać jakiś głos. Realizator robi zbliżenie i widzimy jakiegoś Chińczyka w sile wieku, a więc wieku tosterowym, ubranego elegancko i wyglądającego inteligentnie. W ręku trzyma dwa kieliszki szampana.

 

Chińczyk – Tony? Tony Hogański? To naprawdę ty? Ile to lat już minęło? Trzydzieści?

 

Toster niespodziewanie pobladł i nic nie odpowiedział.

 

Chińczyk – Tony?

 

Tony Hogański (dziwnie zagubiony)Nie... pomylił mnie pan z kimś.

 

Jan Kowalski (szturchając Tostera)No co ty Tony? Oczywiście, że to słynny Tony Hogański.

 

Chińczyk – Tony? Jak mogłeś mnie nie poznać? To przecież ja, Ming Shimin. Nie wiedziałem, że cię tutaj zastanę. Fakt, jest tutaj trochę ludzi ze świata nauki, jak ja sam, ale przecież to głównie spotkanie kulturalno-sportowe.

 

Tony Hogański (nadal blady) Ja... ja....

 

Jan Kowalski (radosny)Oj Tony, nie bądź taki skromny. Też jesteś człowiekiem nauki! Doktorem honoris causa Uniwersytetu w Bangkoku i profesorem tamtejszej uczelni! Do tego jesteś największą gwiazdą polskiego show-biznesu, kawalerem wielu orderów i najlepszym człowiekiem pod słońcem.

 

Ming Shimin (zdziwiony)Uniwersytet w Bangkoku? Tamtejszy Wydział Fizyki jest bardzo słaby i biedny. Nie wiem co cię tam zagnało, bo przecież nie pieniądze. Naukowiec twojego formatu.

 

Jan Kowalski (teraz on jest zdziwiony) Naukowiec? Wydział Fizyki?

 

Tony Hogański – To... to nic Janku. Chodźmy stąd.

 

Ming Shimin – Co to Tony? Z kolegą ze studiów się nie napijesz? Przecież razem robiliśmy doktorat w Moskwie. Powspominajmy stare, dobre czasy z okresu upadku Związku Radzieckiego. (wzdycha nostalgicznie) Ah pierestrojka... to było życie.

 

Jan Kowalski – Doktorat w Moskwie? Tony.... czy ty coś ukrywasz?

 

Ming Shimin – Od 1994 nie czytałem żadnej twojej publikacji. Co się z tobą stało? Nadal pracujesz nad Teorią Strun?

 

Tony Hogański (spanikowany)Tak... nie.... nie wiem....

 

W tym momencie Toster podjął dziwną, ale dramatyczną decyzję. Przepchnął się obok dziwnego Chińczyka Ming Shimina, wytrącając mu jednocześnie jeden z kieliszów szampana z dłoni, po czym oddalił się w niewiadomym kierunku.

 

Jan Kowalski – Nie wiem co w niego wstąpiło.

 

Ming Shimin – Taki umysł. Najlepszy człowiek z jakim zdarzyło mi się współpracować. A pan drogi kolego czym się zajmuje? Też fizyka teotyczna?

 

Jan Kowalski – Ja? Jestem komentatorem EWF.

 

Ming Shimin – Ah tak. Cóż, na mnie już czas. Proszę pozdrowić Tony’ego, bo chyba jakiś niezdrowy. Oto moja wizytówka (wręcza ją Jankowi) niech się ze mną skontaktuje póki jest na Tajwanie.

 

Radosny Chińczyk oddala się. Janek zaczyna natomiast przyglądać się otrzymanej wizytówce.

 

Jan Kowalski (głośno czyta)„Ming Shimin. Profesor Państwowego Uniwersytetu Tajwanu, wicedziekan Wydziału Fizyki, członek Chińskiej Akademii Nauk (Academia Sinica), profesor Uniwersytetu Berkley, członek Papieskiej Akademii Nauk”.

 

Kowalski jest zaskoczony i nie bardzo wie co powiedzieć. Materiał filmowy pewnie miałby się już skończyć, ale na moment przenosimy się w inny kąt sali, gdzie widzimy Felipe Castro oraz Ponurego Grabarza. Felipe trzyma w ręku kieliszek szampana z łysą podobizną Szakala.

 

Felipe Castro (zdenerwowany)Co to ma znaczyć?!

 

Ponury Grabarz – Nie wiem... to jakiś... przypadek...

 

Felipe Castro (rozbija kieliszek o posadzkę) Szakal! Szakal! Szakal!

 

(Koniec materiału filmowego.)

 

 

 

20.06.2010

tuż przed rozpoczęciem gali

 

 

 

Dark Match:

Esespe vs Dollar vs Maniak vs Franko

 

Ta walka miała szansę porwać tłumy tajwańskich kibiców swoim kunsztem i wspaniałością. Na ringu pojawiły się prawdziwe tuzy polskiego wrestlingu dark matche’owego w składzie: Esespe, Dollar i Maniak. Zjawił się także debiutant, Franko the Butcher. Esespe, Dollar i Maniak tworzący klub wzajemnej jobberskiej adoracji spoglądali na niego z wyższością. Dark Sędzia dał sygnał do rozpoczęcia walki i zaczęli. Dzielne pokraki rzuciły się zgodnie na Butchera, a ten odpierał ich ataki. Spokojnie, metodycznie, można powiedzieć, że wręcz leniwie i przy użyciu prostych ciosów niszczył każdego rywala z osobna i razem. Dollar wpadł w końcu w panikę i próbował schować się w narożniku, ale Franko wypatrzył go tam i zniszczył przy pomocy Death Valley Driver. Esespe kopnął się w kostkę i szybko wpadł w objęcia Franko, który nagrodził go za ten wysiłek także Death Valley Driverem. Na koniec przyszła kolej na Maniaka, który próbował uciec, ale Franko założył mu Headlocka, co zakończyło się rozpaczliwymi krzykami, a następnie poddaniem się. (Zwycięzcą został: Franko the Butcher!)

 

 

Dark Match:

VipeR vs Martin Smith vs Ripper

 

Drugi Dark Match zapowiadał się jeszcze bardziej porywająco. Na ringu znalazły się kolejne tuzy polskiego wrestlingu, prezentujące znany styl pokrak i ludzi, którzy przegrali swoje życie. Ripper próbował wmówić wszystkim, ze jest Wezuwiuszem. Prawie przekonał Martna Smitha, który twierdził, że jest reinkarnacją znanej z Białego Domu [obecnie Czarnego Domu] Moniki, przyjaciółki Billa, męża swojej żony. Wezuwiusz i Monika/Hilary starli się w śmiertelnym boju. VipeR podziwiał to z oddali i zamyślił się. W momencie, gdy Ripper próbował przy pomocy wulkanu dokonać erupcji głową i wypuścić na świat fale lawy ziemia się zatrzęsła. Ripper prawie uwierzył, że on jako Wezuwiusz ma takie moce. Niestety, ale to nie wulkan, to nie samolot, to nie trzęsienie ziemi, a Ponury Grabarz! Uderzając łopatą o posadzkę wywoływał taki huk. Grabarz wdrapał się na ring, gdzie zdzielił łopatą Rippera i Martina Smitha, a następnie odliczył tego ostatniego, bo wulkany go brzydzą. (Zwycięzcą został: Ponury Grabarz!) VipeR zamyślił się i niczego nie zauważył.

 

 

 

20.06.2010 – Tajpej, Republika Chińska (Tajwan)

02 Messidor 218 roku Republiki

 

 

 

(Tajpej, och ty piękne Tajpej. Gdzie rzeka Danshui radośnie płynie, a duch Czang Kaj-szeka unosi się nad jej wodami. To piękne miasto, de facto stolica Republiki Chińskiej – która codziennie pozdrawia Nankin i wzdycha śniąc o utraconej potędze – zorganizuje po raz pierwszy w swej historii galę Extreme Wrestling Federation. Nie uprzedzajmy jednak faktów. Na wszystko przyjdzie czas, jest pora siewu i pora zbiorów oraz inne zagadnienia z tematyki rolniczo-społecznej. Jak zawsze na początku transmisji obserwujemy miasto Tajpej z lotu ptaka. Dzielny realizator już zadbał o to by niczego nam nie zabrakło, a miasto mogło ukazać się w pełnej krasie, dojrzałości, pięknie i splendorze. Widzimy więc grobowiec i Mauzoleum wielkiego Czang Kaj-szeka. Pochylmy nasze głowy wspominając tego wielkiego, acz tragicznego człowieka. Narodowe Muzeum Pałacowe słynie z pięknych precjozów wywiezionych z Pekinu. Cóż, komuniści nie mogą w Chinach mieć wszystkiego, mieszkańcom Tajwanu i ich władzom też należy się coś z życia. Świątynia Konfucjusza to także miejsce, które warto odwiedzić, bo dlaczego by nie? Także Sun Yat-sen dorobił się swojego miejsca pamięci. Pałac Prezydencki oraz siedziba Kuomintangu to budynki na które warto zwrócić uwagę, bo są ciekawe i stylowe. Realizator oraz władze Republiki Chińskiej zachęcają do zwiedzania. Dla wielbicieli nowoczesności i szeroko pojętej moderny także znajdzie się w mieście coś ciekawego. Wieżowiec Taipei 101 w momencie swego otwarcia w roku 2004 aż do roku 2010 był najwyższym budynkiem świata. Ładny jest i warty uwagi. Czas jednak przenieść się już w okolice hali. Tuż przed nią jak zawsze rozstawiono wielkie telebimy, a jako że znajdujemy się w Azji muszą one być nie tylko w HD, ale także w tak nowoczesnych technologiach, które do zacofanej Europy dotrą dopiero za kilka lat. Morze żółtych fanów radośnie wiwatuje pod halą i nawet nie jest im smutno, że nie udało się biedakom zakupić biletów. Kończymy to wzruszające widowisko jedności chińsko-tajwańskiej i przenosimy się do wnętrza budynku. Arena jest już oczywiście wypełniona po same brzegi rozbrykanym, niczym Koziołek Matołek-Geremek tłumem. Tu także obserwujemy pokaz wspaniałości i gościnności chińskiego narodu. Grupa polskich fanów jest dość nieliczna, ale za to zabrała ze sobą wspaniałe transparenty. Oto niektóre przykłady: „Sandman oszukuje”, „On ma pas, a nie uciekł w las”, „Ten tytuł to przekręt i policzek w stronę demokracji”, „Gdyby tu był Dark Avenger to by poleciały głowy!”, „Oj poleciałyby!”, „Chwała nam i naszym kolesiom”, „Chuje precz!”, „Tusk precz!”, „Esmeralda precz!”, „Castro precz!”, „Zapraszamy Vaclava”, „Vaclav musi dorwać się do koryta”, „Niczym Korwin-Vaclav-Mikke”, „On zrobi porządek”, „A Jazzowski nas wyzwoli”, „Crazy zachęci do pracy nad sobą”, „Nabeshima wzruszy”, „albo obdaruje kwiatami”, „a Psycho zniesmaczy”, „Tool wygra pas”, „Stawiam, że nie”, „Stawiam obiad, że tak”, „Tool to klawy gość”, „Z poczuciem humoru”, „Trochę łysieje, ale co tam”, „Koniec królowania Psycho”, „Obwieszczam to wszystkim”, „Prawda dla wybranych”, „Rewolucja Kulturalna tutaj nie zadziała”, „Crash da sobie radę”, „Crash jest dzielny”, „Aero dostanie rolę w Złotopolskich”, „A Bidam nie”,„Więcej dopłat dla rolników”, „Więcej dopłat dla Vaclava”, „Twój kot czyta Gazetę Wybiórczą”, „Wcale nie”, „Pokój temu chińskiemu domowi”, „Powiedział Mao w 1945”, „i przegnał biednego Czang Kaj-szeka”, „Dziś Tool przegna Psycho”, „Albo na odwrót”, „Jazzowski przegna Sandmana”, „Vaclav to zrobi”, „Nic nie zrobią, bo Sandman ma arabskie plecy w zarządzie”, „I wielbłąda!”, „Nie zapominajmy o wielbłądzie!”, „Brońmy polskiego dorsza!”, „Brońmy polskiego Vaclava!”, „Obama popiera aborcję”, „A to świnia”, „Czy Vaclav jest pro-life?”, „Czy Nabeshima jest pro-life?”, „A Psycho?”, „Psycho jest apolityczny jak Żakowski”, „Ż jak Żmija”, „Żmija jak Żołdak”, „Żołdacy Mordoru!”, „Wybaw nas od tej Rewolucji!”, „Gdzie się podziewa Gangsta?”, „Wrócił ledwo i znów go nie ma”, „A Gdzie jest Gomułka?”, „Tony nie łam się”, „Gdzie jest Tommy Pain?”, „No gdzie jest ten Gangsta?”,  „Jestem 213423553 fanem Dark Avengera!”. Transparentów jest jeszcze trochę, ale są one raczej w złym guście, więc nawet nie warto o nich wspominać. Mieszkańcy pięknej wyspy Tajwan przynieśli ze sobą także transparenty, ale są one po chińsku, a na dodatek ich chiński to nie chiński uproszczony. Tragedie narodowe na tej wyspie zdarzają się prawie tak często jak w polskim Kraju Nadwiślańskim. Nagle zaczyna grać EWF Theme, co wywołuje entuzjazm fanów, którzy ze swym intrygującym chińskim zaśpiewam zaczynają zgodnie skandować: EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! Jesteśmy świadkami wielkiej ilości wybuchów i innych szumnych efektów pirotechnicznych, po czym przenosimy się do stolika komentatorskiego gdzie czeka już na nas Jan Kowalski oraz..... Ponury Grabarz.)

 

 

Jan Kowalski – Witam państwa. Dziś wyjątkowo bez Tony’ego Hogańskiego. W jego zastępstwie gale komentować wraz ze mną będzie znany, lubiany, popularny, uznany i szanowany Ponury Grabarz.

 

Ponury Grabarz (z uśmiechem cmentarnym) Witam serdecznie.

 

Jan Kowalski – Widzieliśmy materiał filmowy, który jest niejako wstępem do nieobecności Tostera.

 

Ponury Grabarz – Biedny Tony. Czym on się tak przejmuje?

 

Jan Kowalski – Wszystko będziemy powoli wyjaśniać w trakcie trwania dzisiejszej Wrestlepaloozy. Drugi materiał filmowy zobaczymy już za kilka minut. Nie roztrząsajmy już jednak sprawy Tony’ego. Mamy w końcu świetne zastępstwo.

 

Ponury Grabarz – Zawstydzasz mnie Janku.

 

Jan Kowalski – Mówiłem o sobie. Wreszcie to ja mogę rozwinąć me kowalskie skrzydła.

 

Ponury Grabarz – Nie znałem cię od tej strony.

 

Jan Kowalski – Cóż, trzeba korzystać z nadarzającej się okazji. Tony jest wielką gwiazdą, która góruje nad firmamentem EWF. Teraz, gdy chwilowo go nie ma, my maluczcy, możemy ogrzać się w blasku fleszy i jupiterów.

 

Ponury Grabarz – Jupiter? Czyżby powrócił do EWF?

 

Jan Kowalski (zaskoczony) Chyba zbyt często obrywałeś łopatą po głowie.

 

Ponury Grabarz – Łopatą? Nigdy. To moja autorska broń i wszelkie prawa do niej zostały zastrzeżone. Przyznam jednak, że zdarzyło mi się przyjąć na czaszkę kilka innych przedmiotów.

 

Jan Kowalski – Nawiasem mówiąc: gratuluję kolejnego zwycięstwa w Dark Matchu.

 

Ponury Grabarz – Staram się jak mogę. Trzeba robić porządek z niedorajdami.

 

Jan Kowalski – Godne to i chwalebne. Tony’ego nie ma dziś z nami, więc wykorzystajmy sytuację i spróbujmy przekazać trochę naszej wizji wrestlingu.

 

Ponury Grabarz – Moja wizja jest bardzo prosta: przypierdolić łopatą w łeb i wygrać walkę.

 

Jan Kowalski – Zdążyliśmy to już zauważyć.

 

Ponury Grabarz – Łopata zawsze wierna EWF! EWF i łopata idą razem przez świat! A ja wraz z nimi, skromny, dobry, sympatyczny Ponury Grabarz.

 

Jan Kowalski – Jako szef straszliwego GRU raczej nie budzisz sympatii.

 

Ponury Grabarz – Jestem lojalny wobec EWF od roku 2001! To musi budzić sympatię!

 

Jan Kowalski – Jesteś lojalny wobec każdej władzy.

 

Ponury Grabarz – Nieprawda! Za czasów komunizmu w EWF byłem represjonowany!

 

Jan Kowalski – Wtedy wszyscy byli represjonowani, dopóki Szakal nie obalił komunizmu. Namnożyło się nam później bohaterów.

 

Ponury Grabarz – Jak w życiu.

 

Jan Kowalski – Zajmijmy się może atrakcjami jakie na dzisiaj przygotowało EWF. W pierwszej walce wieczoru ujrzymy Bidama walczącego ze zwycięzcami Dark Matchów, czyli Franko oraz.... (zawahanie) ... tobą?

 

Ponury Grabarz – Przykro mi, ale nie. Honorowy komisarz Scyther rozwiąże ten problem już niedługo i drugi rywal dla Bidama się znajdzie.

 

Jan Kowalski – Szkoda. W następnej kolejności Aero będzie bronił swojego EWF Daemusin title, a przeciwnikami jego będą Nigel Moron oraz Lunatick.

 

Ponury Grabarz – Opuśćmy na przeciwników Aero zasłonę ponurego milczenia. Przynajmniej ja tak zamierzam uczynić.

 

Jan Kowalski – Przychylę się do twojej propozycji. W kolejnej walce Yoshihito Nabeshima oraz SR-Crazy będą bronić wygranych w Tajlandii EWF Tag Team titles. Crash otrzyma szansę odzyskania utraconego trofeum, a partnerem jego będzie Vitor Hernandez.

 

Ponury Grabarz – Walka ta akurat zapowiada się całkiem smakowicie.

 

Jan Kowalski – W takim razie co powiesz na następną? 200 Light Tubes Match? Sandman, Vaclav oraz Nas Jazzowski, a wszystko to w walce o EWF FTW title.

 

Ponury Grabarz (ziewając) Nudy.

 

Jan Kowalski (zdziwiony) Naprawdę?

 

Ponury Grabarz – Tak sobie tylko żartuję. Jestem profesjonalnym komentatorem, zamierzam więc komentować profesjonalnie każdą walkę.

 

Jan Kowalski – Chwała tobie i twoim kolesiom, znaczy się łopacie. Main-event dzisiejszej gali być może zmiecie wszystko co do tej pory widzieliśmy w EWF. Tool i Psycho w pierwszym w historii Taipei Deathmatchu o EWF World title.

 

Ponury Grabarz – Liczę na wielkie emocje, zaangażowanie publiczności i dużą dawkę uśmiechu.

 

Jan Kowalski – Uśmiechu?

 

Ponury Grabarz – Nie słyszałeś plotek? Podobno Psycho ma otrzymać Order Uśmiechu. Po Johnie Hangmanie byłby drugim w historii EWF wrestlerem, któremu się to udało.

 

Jan Kowalski – Nawet Tony, znany kolekcjoner orderów i odznaczeń, go nie posiada. To będzie wielkie wyróżnienie.

 

Ponury Grabarz (zadowolony z siebie) Wprost nie mogę się doczekać widząc Psycho wśród zgrai uroczych dzieciaczków.

 

Jan Kowalski – To bardziej w stylu Vacleaux niż Psycho.

 

Ponury Grabarz – Dzieci pokazały gdzie mają Vacleaux, kopiąc Vaclava w kostkę.

 

Jan Kowalski – To był pojedynczy przypadek i wszyscy już o nim zapomnieliśmy.

 

Ponury Grabarz – Ja nie! Ja nie!

 

Jan Kowalski – Słucham?

 

Ponury Grabarz – Nie Janie, a ja nie. Chciałem powiedzieć, że ja tego nie robię. Jestem czujny i wszystko rejestruję, zapamiętuję i przetwarzam, bo jestem profesjonalnym komentatorem.

 

Jan Kowalski – Wszystko rozumiem. Przenieśmy się może na zaplecze, bo dostałem właśnie informację, że dzieje się tam coś ciekawego.

 

 

(Jesteśmy na zapleczu, bo Kowalski tak powiedział. Oznacza to zatem, że słowo Kowalskiego w EWF staje się ciałem, a może raczej rzeczywistością. Warto bliżej przyjrzeć się chińskiemu zapleczu w Tajpej, bo często będziemy tutaj trafiać. Jest więc modernistycznie, bogato, czysto, a technologia zdumiewa swą jakością i nowoczesnością. Czyli wszystko zupełnie odwrotnie jak w Polsce. Cóż dostrzegamy na pięknym zapleczu? Widzimy Mariusza Maxa Kolanko, która zdumiewa wszystkich i zniewala. Wraz z nim dostrzegamy niejakiego Franko, znanego też jako Franko The Butcher.)

 

Mariusz Max Kolanko – Witam państwa na żywo z Tajpej. Jest tu ze mną... (spogląda na ukrytą gdzieś ściągawkę, ale robi to szybko i profesjonalnie, że tylko wprawne oko jest w stanie to wypatrzyć. Max jest zawodowcem najwyższej klasy) Franko The Butcher. Dzielny młody człowiek, jakby to w Rosji powiedzieli, wygrał dziś swoją pierwszą walkę.

 

Franko – Tak właśnie się stało.

 

Mariusz Max Kolanko – Szkoda, że to był tylko Dark Match. Cóż, ale to i tak wiele. Większość naszych oferm w EWF nie jest w stanie nawet wygrać Dark Matchu.

 

Franko – Ja wygrałem z łatwością i zapowiadam, ze stać mnie na więcej... (uśmiecha się) .... dużo więcej.

 

Mariusz Max Kolanko – Franko kojarzy nam się z generałem Franco, którego Felipe Castro czci. Czy to ułatwi karierę?

 

Franko – Nie myślałem o tym w ten sposób.

 

Mariusz Max Kolanko (z radością) A trzeba było! Trzeba było! W EWF trzeba gimnastykować się umysłowo! Tworzyć trójkąty, czy nawet czworokąty myślowe! Sięgać gdzie wzrok nie sięga!

 

Franko – Zapamiętam sobie tę dobrą radę.

 

Mariusz Max Kolanko – Będzie ci ona potrzeba, bo już za chwilę zmierzysz się z Bidamem, a jak wiadomo Bidam...

 

Franko (przerywa mu bezceremonialnie) Tak, tak. Bidam zrobił albo i robi w EWF furorę. Talent jakich mało. Potencjał jakich niewiele. Przyszłość, a kto wie... może już teraźniejszość EWF.

 

Mariusz Max Kolanko – My to wiemy.

 

Franko – Tak było do tej pory. Otóż wszyscy powinni sobie wyobrazić, że ja też mam talent. Ja też mam potencjał. Ja też mogę być przyszłością i teraźniejszością EWF.

 

Mariusz Max Kolanko – Szkoda tylko, że nie znasz swojego partnera, a walka już niedługo.

 

Franko (wzdycha zniechęcony)Tak partner... więcej mi pewnie będzie przeszkadzał niż pomagał. Cóż... jakoś to przeżyję. Obecnie koncentruje się tylko na Bidamie.

 

Mariusz Max Kolanko (niczym cesarz Paweł I) Zuch!

 

(Wracamy w okolice ringu, a ring tego lata był piękny.)

 

 

Jan Kowalski – Drogi Grabarzu. Ty masz wyczucie. Po obejrzeniu Dark Matchu i tego wywiadu... jak oceniasz tego Franko?

 

Ponury Grabarz – Jeśli będzie szlachetny, wspaniały i dobry niczym generał Franco to na pewno sobie poradzi.

 

Jan Kowalski – Nie wychwalaj tak generała Franco, bo się nam lewackie media do dupy dobiorą.

 

Ponury Grabarz – Słyszałem, że Zapatero jest fanem EWF, ale dostaje apopleksji, gdy widzi portrety generała Franco w biurze Felipe Castro.

 

Jan Kowalski – Z pewnością nie polubi też naszego nowego wrestlera.

 

Ponury Grabarz (melancholijnie) Polubić czy poślubić?

 

Jan Kowalski (zdziwiony) Słucham?

 

Ponury Grabarz – Mówimy w końcu o Zapatero. Człowieku, który zarzyna hiszpańską gospodarkę, a interesuje się bardziej jakimiś nieistotnymi sprawami obyczajowymi. Hiszpania do dziwny kraj. Mam nadzieję, że nigdy tam gali nie zorganizujemy.

 

Jan Kowalski – Mają króla. Tony ceni monarchie.

 

Ponury Grabarz – To pierdoła, a nie król. Zresztą znając Tony’ego, to on jest pewnie karlistą, więc ten śmieszny koleś w Madrycie to dla niego uzurpator.

 

 

(Wygląda na to, że gali w Hiszpanii chyba nigdy nie będzie. Hiszpańskie klimaty jednak będą się zdarzały, bo to popularne od zawsze, a w Ameryce Południowej być może EWF się jeszcze kiedyś znajdzie, więc językowo wszystko będzie tip-top. Cokolwiek by to miało znaczyć. Trafiamy na zaplecze, bo to ciekawe miejsce, szczególnie na Tajwanie. Znajdujemy się na jednym z wielu korytarzy. Ten charakteryzuje się tym, że mnóstwo tutaj funkcjonariuszy GRU w strojach bojowych, mianowicie z wielkimi tarczami rodem z czasów ZOMO oraz pałkami. Widzimy także honorowego komisarza Scythera. Przed jego obliczem natomiast znajdują się ulubieńcy, czyli najwięksi przegrani każdej gali. Dostrzegamy tutaj całą plejadę frajerów w składzie: Esespe, Dollar, Maniak, Martin Smith, Ripper oraz VipeR.)

 

Scyther (z uśmiechem) Drogie pokraki. Upadliście, ale nie martwcie się! Honorowy komisarz was podniesie! Podźwignie z tego upadku i uchroni od nieszczęścia!

 

Entuzjazm pokrak.

 

Scyther – To była dobra wiadomość, teraz czas na złą. Muszę wybrać jednego z was, aby godnie zaprezentował się w walce z Bidamem. Ponury Grabarz zrzekł się tego zaszczytu, więc jeden z was otrzyma wielką szansę.

 

Cisza.

 

Scyther – Gdzie radość pokraki z tego nagłego uśmiechu fortuny?

 

Radość z nagłego uśmiechu fortuny.

 

Scyther – Zadanie jest proste, a nazywa się „Ścieżka zdrowia”. Widzicie ten korytarz? (pokraki kiwają głowami na znak, że widzą) Widzicie tych funkcjonariuszy GRU, moją kochaną Armię Zagłady? (widzą) GRU ustawione jest wzdłuż ścian, po jednej i po drugiej stronie. Wasze zadanie to przebiec do końca korytarza. Kto zrobi to pierwszy, wygrywa i awansuje do kolejnej walki. GRU utrudni wam sprawę, staropolskim pałowaniem w stylu człowieka honoru Jaruzelskiego.

 

Konsternacja.

 

Scyther (z radością) Bo ja też kurwa jestem człowiekiem honoru! No dalej! Ruszać! Ścieżka zdrowia! Wasz stan wojenny!

 

Już miało się zacząć, ale jeden z wrestlerów próbował cichaczem uciec z miejsca katorgi. Okazało się, że był to VipeR. Został doprowadzony przed oblicze komisarza.

 

Scyther – Żeby mi to było ostatni raz!

 

Esespe, Maniak, Martin Smith, Ripper oraz nieszczęsny VipeR ustawiają się, gotowi i zmotywowani do biegu. Funkcjonariusze GRU uderzając głośno pałkami w swoje tarcze niejako zachęcają ich do odwagi. Martin Smith mdleje, ale Maniak cuci go. Wystartowali! Ruszyli! Zaczęli! Ripper na prowadzeniu! Biegnie z zawrotną prędkością! Ale co to? Nie! Funkcjonariusz GRU zdzielił go pałką przez twarz! Ripper padł. Na końcu stawki sympatyczni panowie z GRU pałują VipeRa. Prowadzi teraz Maniak, za nim Esespe. Maniak dzielnie unika ciosów scytherowskiej Armii Zagłady. Uniknął jednego, uniknął drugiego, uniknął też trzeciego! Następnie wskoczył liderowi na plecy i ugryzł go w prawe ucho! Nędznik! W tym momencie Martin Smith wyprzedził wszystkich, ale jeden z funkcjonariuszy zdzielił go pałką. Smith zachwiał się, a w tym momencie kilku innych funkcjonariuszy staranowało go swoimi tarczami, a gdy ten upadł zaczęło go niemiłosiernie pałować. Z pałki oberwał też Maniak, która zgruchotała mu czaszkę. Padł zalany krwią. Na przedzie Ripper, za nim Esepse. Ten drugi po piłkarsku wszedł wślizgiem w swojego rywala i zwalił go z nóg. To był błąd, bo jeden z funkcjonariuszy natychmiast zaczął go okładać. Esespe został następnie pchnięty na drugą stronę i zrobił szczękę na tarczy panów z GRU. Cios z pałki pozbawił go świadomości. Ripper na przedzie, a VipeR pałowany gdzieś na końcu. Ripper prawie dobiega do końca korytarza, ale potknął się i wpadł prosto na panów z GRU. Ci powitali go takim pałowaniem, że nawet Jaruzelski byłby z nich dumny. Kolejny padł bez świadomości. Do końca korytarza dobiegł tymczasem zakrwawiony i poobijany VipeR i to on zwyciężył w tej Ścieżce Zdrowia. Pojawił się Pan Józef, który wręczył VipeRowi kwiaty.

 

Pan Józef – Gratulacje. 

 

(Wracamy do naszych komentatorów.)

 

 

Ponury Grabarz – Wiemy już, że partnerem Franko będzie VipeR. Bidam z pewnością zaczyna się lękać.

 

Jan Kowalski – Swoją drogą to GRU nieźle sobie radzi.

 

Ponury Grabarz (z dumą) Sam ich trenowałem. Ja tych chłopaków wychowałem.

 

Jan Kowalski – To się chwali.

 

Ponury Grabarz (ociera łzy) Są dla mnie jak dzieci.

 

Jan Kowalski (uspokaja Ponuraka) Świetna robota, naprawdę świetna. EWF się cieszy z każdej chwili spędzonej z nimi.

 

 

(Zawsze jest czas by odwiedzić zaplecze, ale nie teraz! Nie dziś! Nie w ty momencie! Zgasły natomiast światła i na FeliXtronie pojawił się napis „Vegard czy Bronek?”. Sytuacja jest bardzo podobna do tej z ostatniej gali. Znajdujemy się w jakimś bardzo jasnym pomieszczeniu, cechującym się medycznym minimalizmem. Przy stole widzimy Vegarda Jacobsena, ubranego w typowy strój szpitalny. Naprzeciwko niego siedzi znany z czasów programu „W poszukiwaniu Dark Division” rosyjski lekarz Władimir Lew Sharett.)

 

Władimir Lewi Sharett – Zapoznałem się z pańskim przypadkiem.

 

Vegard Jacobsen – Nie jestem żadnym Bronisławem!

 

Władimir Lewi Sharett – Czy ja coś takiego powiedziałem?

 

Vegard Jacobsen – To wszystko sprawka Crasha. On za tym stoi. To przez niego tutaj jestem.

 

Władimir Lewi Sharett – Tutaj? To znaczy gdzie?

 

Vegard Jacobsen – W tym miejscu. Ja jestem zdrowy!

 

Władimir Lewi Sharett – Oczywiście, że jesteś zdrowy.

 

Vegard Jacobsen (zaskoczony) Dlaczego więc jestem tu przetrzymywany wbrew mojej woli?

 

Władimir Lewi Sharett – A kto powiedział, że tak jest?

 

Vegard Jacobsen – Nie rozumiem.

 

Władimir Lewi Sharett – Gdzie jesteś? Kim jesteś? Kim ja jestem? Czy zadajesz sobie takie pytania?

 

Vegard Jacobsen – Nie!

 

Władimir Lewi Sharett – A więc to sprawka tego... Crasha?

 

Vegard Jacobsen – Tak!

 

Władimir Lewi Sharett – Pomówmy o nim. Kim on dla ciebie jest?

 

Vegard Jacobsen – To przez niego się tutaj znalazłem! To spisek! Jego sprawka!

 

Władimir Lewi Sharett – Ale kim on jest? Skąd pochodzi?

 

Vegard Jacobsen (waha się chwile) Z.... z.... Miasta Chaosu....

 

Władimir Lewi Sharett – Miasta Chaosu? (notuje coś) To ciekawe. Gdzie znajduje się to Miasto Chaosu? Czy byłeś tam kiedyś?

 

Vegard Jacobsen – Ja.... nie wiem...

 

Władimir Lewi Sharett – Byłeś tam sam? Czy z Crashem?

 

Vegard Jacobsen – Ja nie wiem... nie wiem... nie... nie byłem.

 

Władimir Lewi Sharett – Spokojnie.

 

Vegard Jacobsen – Crash.... Crash... to wszystko przez niego... jak stąd wyjdę... to moja zemsta będzie....

 

Władimir Lewi Sharett (zaciekawiony) Jaka?

 

Vegard Jacobsen – Brutalna.

 

(Koniec materiału filmowego.)

 

 

Jan Kowalski – Czy GRU nie może uwolnić tego biedaka?

 

Ponury Grabarz – EWF nie posiada jurysdykcji nad szpitalami neuropsychiatrycznymi w Polsce.

 

Jan Kowalski – Przecież jemu tam się dzieje krzywda!

 

Ponury Grabarz – Boleję nad jego losem, ale nic nie mogę zrobić.

 

Jan Kowalski – To nasza własna sprawa Olewnika!

 

Ponury Grabarz – Spokojnie Janku. Idź z tym może do mediów, co?

 

Jan Kowalski – Przecież my jesteśmy w pewien sposób mediami!

 

Ponury Grabarz – Bez Tony’ego nie jesteśmy opiniotwórczy. Smutna prawda.

 

 

(Przenosimy się znów backstage, a konkretniej znów na ten jeden z pięknych i nowoczesnych korytarzy. Tutaj Vesna Obrenowić zajmuje się podziwianiem nowoczesnych technologii i zabawą z jakimś panelem dotykowym, który służy do niewiadomo dokładnie czemu, ale dla Vesny jest to z pewnością intrygujące. Szybko musi zmienić swój obiekt westchnień, gdyż tuż za jej plecami śmignął Tool. Pretendent do EWF World title to łakomy kąsek, więc Vesna natychmiast rzuca się za nim w pogoń.)

 

Vesna Obrenowić – Tool! Tool!

 

Tool (beznamiętnie)Nie.

 

Vesna Obrenowić – Ale Tool!

 

Tool – Nie.

 

Vesna Obrenowić – Czy jeśli znów nie uda ci się zdobyć EWF World title to możesz przeżyć załamanie nerwowe?

 

Tool (zaskoczony) Słucham?

 

Vesna Obrenowić (spłoszona) Tak tylko pytam.

 

Tool – Wszyscy wiedzą na co mnie stać. Wszyscy też wiedzą na co stać Psycho. Kto opuści Tajwan jako EWF World Champion?

 

Vesna Obrenowić – Kto?

 

Phantom nie odpowiada, bo dotarł już do swojej szatni. Naciska na klamkę i wkracza do środka. Vesna zrezygnowana chce oddalić się w przeciwnym kierunku by znów rzucić się w objęcia nowoczesnym technologiom, ale nagle z szatni Toola słychać krzyk. Trudno ocenić charakter tego krzyku, nie był jakiś szczególnie dramatyczny, nie był też przepełniony strachem. Po prostu długi krzyk z lekkim echem. Vesna zaskoczona wróciła do drzwi i po krótkich wahaniach zdecydowała się nacisnąć klamkę. Wraz z kamerzystą i Vesną w szatni pojawiło się światło z kamery. Wrodzona płochość uratowała Obrenowić, gdyż dwa kroki za progiem drzwi rozpościerała się głęboka, czarna przepaść. W dole nie było nic widać. Toola tym bardziej.

 

Vesna Obrenowić – Co robić?

 

(Dzielna reporterka zdecydowała się zdjąć jedną ze szpilek ze swych stóp i odważnie zrzucić ją w dół. Nie było słychać niczego, żadnego odgłosu upadania. Cisza. Wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Co to znaczy?

 

Ponury Grabarz – Nie pamiętam, żeby takie miejsce znajdowało się na planach hali. Wydawało mi się, że GRU dobrze zabezpieczyło obiekt.

 

Jan Kowalski – Widać w takim razie, że źle ci się wydawało.

 

Ponury Grabarz – Komisarz Scyther z pewnością się tym zajmie.

 

Jan Kowalski – Miejmy nadzieję. Nie chcemy przecież by świetnie zapowiadający się main-event został zniszczony.

 

Ponury Grabarz – Oczywiście, że nie chcemy. Nie martw się Janku. GRU czuwa. Scyther z pewnością także.

 

Jan Kowalski (uspokojony) To dobrze. Czas już na pierwszą walkę w takim razie.

 

Ponury Grabarz (rozciągając się) Hura! Jestem zwarty i gotowy! Przygotowany na wszystko! Mój komentarz będzie wspaniały.

 

Jan Kowalski – Amen.

 

 

 

Submission Match:

Bidam vs Franko & VipeR

 

 

 

Zaczyna grać „London Calling” zespołu The Clash i po krótkiej chwili oczekiwania spod FeliXtronu wychodzi Bidam. Ubrany w mundur hunwejbina wygląda na gotowego by nieść wszystkiemu i wszystkim Rewolucję Kulturalną. Ze szczerym uśmiechem dociera na ring, gdzie wita się z Lechem Grudzińskim i pyta się go czy przypadkiem ten nie jest w posiadaniu pieczonego kurczaka. Sędzia zaprzeczył. Grzecznie.

Muzyka zmienia się w "Falling Down" – Rev Theory. Publiczność nie reaguje w żaden sposób, gdy na ringu pojawia się VipeR. Widać, że jest poobijany, pokrwawiony i naprędce zabandażowany. Jego cierpienia nie wzbudzają w publiczności żadnej litości.

Następnie słyszymy "1st regiment" – Chrome Division. Publiczność zdążyła już dzisiaj poznać bohatera tej pieśni i gdy Franko the Butcher pojawia się pod FeliXtronem nagradza go skromnym heel heatem. Franko spokojnie dociera na ring. Z pogardą spogląda na swojego partnera.

 

Jan Kowalski – Jak myślisz: czy Franko i VipeR mają jakieś szanse?

 

Ponury Grabarz – Źle postawione pytanie.

 

Jan Kowalski – Doprawdy?

 

Ponury Grabarz – Powinieneś spytać jak szybko Bidam się z nimi rozprawi.

 

Jan Kowalski – Zatem jak szybko Bidam się z nimi rozprawi?

 

Ponury Grabarz – Czas pokaże.

 

Lech Grudziński to dobry sędzia, o światowej renomie i uznanej klasie. Wszyscy go szanuję, bo znają zasługi tego arbitra. Podobno w Stanie Wojennym wyrażał się niepochlebnie o generale Jaruzelskim, czym po roku 1989 zapewnił sobie potępienie opiniotwórczych mediów. Arbiter każe przygotować się wrestlerom. Bidam ze szczerym uśmiechem wyciąga dłoń w stronę Franko, ale ten wpycha na niego VipeRa. Sędzia automatycznie każde uderzyć w gong, co sprawia że walka się rozpoczyna. Bidam leży na macie, a VipeR spada na niego z Leg Dropem. Niestety dla niego, ale mongolsko-koreański wrestler od razu odsunął się i ten niszczycielski cios nie był w stanie mu zagrozić. Zwycięzca pierwszej w historii EWF Ścieżki zdrowia nie poddaje się. Doskakuje do podnoszącego się Bidama i próbuje doprowadzić do zwarcia. To mu się udaje, ale nic więcej z tego nie wyszło, bo Bidam momentalnie odpowiedział z Reverse Implant DDT. VipeR leży. Bidam opiera się o znajdujące się nieopodal liny i zaczyna okopywać swojego rywala. Wymierza mu kilka kopniaków, po czym podnosi i aplikuje Release Dragon Suplexa! VipeR próbuje wstać, ale Bidam zakłada mu klasycznego Headlocka. Zwycięzca Ścieżki zdrowia od razu zaczyna cierpień, bo to mimo wszystko bolesny cios. Sędzia pyta się go czy ma zamiar się poddać, ale VipeR przecząco kręci głową. Po kilku chwilach jego opór słabnie i być może już by się poddał, gdyby Franko nie wtargnął na ring i nie potraktował Bidama z kopniaka.

 

Ponury Grabarz – Walka prawie by się zakończyła!

 

Jan Kowalski – Prawie, prawie. W EWF nie zwracamy uwagi na słowo prawie. W ten sposób Rottweiler czy Dark Avenger prawie zostali EWF World Champami.

 

Ponury Grabarz – Szkoda, że nie. Należało im się.

 

Jan Kowalski – Należało czy nie należało. Kogo to teraz obchodzi? Ważne, że nie udało im się wygrać. Historia już ich osądziła.

 

Ponury Grabarz – To brutalne.

 

Jan Kowalski – Jesteśmy na Tajwanie. Historia i ludzkość brutalnie potraktowały ten kraj.

 

Bidam to przyjacielski człowiek i zbyt bardzo się nie przejął, że Franko uniemożliwił mu szybkie zakończenie tej walki. Lech Grudziński momentalnie przepędził zwycięzcę Dark Matchu poza obręb lin. Bidam w tym czasie chciał wrócić do niszczenia VipeRa. Odwrócił się... ale jego przeciwnika nigdzie nie było. Znikł, przepadł, zaginął. Nawet Franko nie wiedział co się dzieje. Realizator momentalnie zaczął tropić zagubionego wrestlera. Szybko go znalazł. VipeR ledwo żywy uciekał z areny i znajdował się mniej więcej w połowie drogi między ringiem, a FeliXtronem. Po drodze wskazywał na swoje tatuaże i zadowolony z ucieczki krzyczał coś o jakimś Prison Break i że ta walka skazała go na śmierć, katorgę i inne katusze i on już tak nie chce, bo wrestlerem nie jest łatwo być. Bidam uśmiechnął się widząc jego panikę. Momentalnie z wielką gracją przeskoczył ponad linami i ruszył w pogoń. Szybko dopadł zbiega, bo ten nie dość, że pobity i zmęczony to wyraźnie nie miał talentu do ucieczek. Próbował oczywiście stawić jakiś opór, gdy Bidam znalazł się tuż obok niego, ale nie przyniosło to żadnych efektów. Hunwejbin natomiast chwycił go za kark i z całej siły uderzył jego twarzą o barierki oddzielające ring od publiczności. W ten sposób wymierzył mu jeden cios.... drugi.... trzeci.... czwarty.... piąty.... szósty... siódmy... następnie ósmy i dziewiąty. Już miał się z nim rozprawić po raz dziesiąty, gdy za jego plecami znalazł się Franko, który chwycił go i wykonał German Suplexa!

 

Ponury Grabarz – Niecny postępek!

 

Jan Kowalski – Widać Franko łatwo się odnalazł w EWF.

 

Ponury Grabarz – Niektórych EWF przytłacza. Cóż niczym Polacy nie dorośli do demokracji.

 

Jan Kowalski – Powstrzymajmy się od komentarzy o charakterze politycznym.

 

Ponury Grabarz – Masz rację... to może być zakwalifikowane jako mowa nienawiści i jeszcze nas z anteny zdejmą.

 

Bidam wyraźnie zaskoczony tym co się stało próbuje się podnieść, ale Franko w dalszym ciągu trzyma go mocno i już po chwili nagradza swego przeciwnika kolejnym German Suplexem! Tego Bidam się chyba nie spodziewał. Zadowolony z siebie Franko momentalnie go podnosi, a następnie uderza na nim Piledrivera. Przebudził się VipeR, który też chce dołączyć się do zabawy, mimo że cały krwawi i wygląda raczej na mało przydatnego. Mimo to VipeR zaczyna dobierać się do leżącego na posadzce Bidama, co tylko denerwuje Butchera. Zaczyna on wrzeszczeć na swojego partnera, a gdy to nie działa odpycha go. VipeR pokazuje, że jego duma została urażona, obraża się i oddala się w stronę ringu. Franko wraca do Bidama. Podnosi go i tym razem serwuje na zbiegu z Korei Północnej jakże ładnego Neckbreakera. Franko pomaga wstać rywalowi, chwyta go za kark i wraz z nim kieruje się w stronę centrum tego spektaklu, mianowicie ringu. Po chwili Bidam ląduje na ringu, a Franko za linami. Butcher pokazuje VipeRowi, że czas się zmienić, ale ten jest nadal obrażony. Franko próbuje przemówić mu do rozsądku, ale VipeR odpowiada mu słynnym „Gestem Kozakiewicza”. Te cenne sekundy wykorzystuje Bidam na ozdrowienie.

 

Jan Kowalski – Po czyjej stronie gra VipeR?

 

Ponury Grabarz – Jego duma została urażona! Jego honor zgwałcony!

 

Jan Kowalski – Honor? Zgwałcony? On mi wygląda na człowieka, który w słowie honor potrafi zrobić cztery błędy ortograficzne.

 

Ponury Grabarz – Jak to możliwe?

 

Jan Kowalski (wskazuje ręką) Tylko spójrz na niego.

 

Ponury Grabarz (spogląda) Masz rację.

 

Franko nadal próbuje przekonać VipeRa, że czas na zmianę. Ten w dalszym ciągu odmawia i zaczyna pod jego adresem pokazywać różne obsceniczne gesty przy pomocy swojego nosa. Zadowolony z siebie odwraca się i od razu zostaje powalony Dropkickiem przez Bidama, który dopiero co powrócił do życia! VipeR próbuje się podnieść, ale Jawbreaker Lariat skutecznie mu to uniemożliwia. Franko poza ringiem denerwuje się niesamowicie. Bidam uśmiecha się do niego przyjacielsko, po czym podnosi VipeRa... i wpycha go prosto na liny tuż obok Franko. Butcher momentalnie klepie go w ramię i w ten sposób przeprowadza zmianę. Bidam jest już przy nim. Dochodzi do zwarcia w wyniku którego mongolsko-koreański wrestler wykonuje na swoim rywalu Headlock Driver! Franko próbuje się podnieść, ale od razu zostaje powalony Clotheslinem! Znów wstaje, tym razem Bidam chwyta go za rękę, rzuca o liny, ten odbija się o nie, co sprawia że w następnej kolejności wojownik o Rewolucję Kulturalną wykonuje na nim Inverted Headlock Backbreaker! Franko leży na macie i nie wygląda na najzdrowszego człowieka pod słońcem. Bidam uśmiecha się pod nosem, pomaga rywalowi wstać, a następnie wrzuca go do narożnika. Ten upada tam na matę, co wykorzystuje Bidam, który opiera się o liny i naciskając swym butem na gardło Butchera zaczyna go dusić. Widać, że debiutant cierpi i nie jest mu lekko.

 

Jan Kowalski – Mówiłeś, że Bidam wygra szybko i bezproblemowo.

 

Ponury Grabarz – Tak przecież będzie. Na dobrą sprawę to jego przeciwnicy mu nawet większej krzywdy nie zrobili, a do tego musiał gonić uciekiniera VipeRa.

 

Jan Kowalski – W pewien sposób masz rację.

 

Ponury Grabarz – Bidam szybko zakończy walkę i ugruntuje swą pozycję wielkiego talentu.

 

Jan Kowalski – Poraża mnie twój entuzjazm wobec jego osoby.

 

Bidam przerywa katorgę Franko w narożniku, pomaga mu wstać... i w tym momencie zostaje powalony Clotheslinem! Cóż za zaskoczenie! Cóż za odpowiedź Franko! Momentalnie rusza on do ataku, doprowadza do zwarcia.... i niestety ale jego dobre czasy chyba się skończyły, bo oto dzielny Bidam, talent nad talentami, nadzieja milionów był w stanie naprawić swój ostatni błąd czy też zagapienie i poczęstować rywala Inverted Headlock Backbreakerem. Franko próbuje wstać, ale Bidam od razu przechodzi do Modified Camel Clutch! Franko the Butcher zaczyna cierpieć. Jego sytuacja nie wygląda najkorzystniej, a wrestler rodem z Korei Północnej tylko zaciska cios i doprowadza swego rywala do jeszcze większego bólu. Trwa to dłuższą chwilę i widać wyraźnie, że Franko zaczyna słabnąć. Jednak w ostatnim niemal momencie udaje mu się zebrać jakieś nadludzkie siły, przeciągnąć się ze swoim przeciwnikiem w stronę lin, a następnie w dramatycznym geście się ich uchwycić. Lech Grudziński od razu wkracza do akcji i rozdziela walczących. Franko ostatkiem sił rzuca się w stronę swojego partnera i zmienia się z nim. VipeR jest zaskoczony, bo myślał, że już nic nie będzie musiał robić. Ze strachem wbiega na ring i od razu dostaje od Bidama Seonggol [Hangman's Facebuster]! Bidam od razu też zakłada mu The Sands of Karakorum [Indian Deathlock]! VipeR poddaje się po upływie jednej sekundy! Franko nawet nie zdążył zareagować! (Zwycięzcą jest: Bidam!)

 

Jan Kowalski – Miałeś rację. Bidam wygrał dość łatwo i przyjemnie.

 

Ponury Grabarz – Trzeba jednak przyznać, że nowicjusz Franko stawiał dość zdecydowany opór.

 

Jan Kowalski – Będziemy się przyglądali rozwojowi jego kariery w EWF.

 

Ponury Grabarz – Sympatycznie, prawda?

 

Jan Kowalski – Bardzo. Teraz jednak czas na sympatyczny materiał filmowy! Tony Hogański zdradza szczegóły ze swej przeszłości i powody swojej depresji! Zapraszamy!

 

 

(Na arenie gasną światła, a na FeliXtronie pojawia się napis „Tony na Tajwanie” i tym sposobem zapowiadany przez Kowalskiego materiał filmowy się rozpoczyna. Znajdujemy się w jakieś luksusowej restauracji na ostatnim piętrze słynnego wieżowca Taipei 101. Rachunki tutaj każdego Polaka, nawet takiego z grupy „młodych wykształconych z wielkich miast” nie tylko przyprawią o zawrót głowy, ale na dodatek nawrócą na komunizm. Tony Hogański jest jednak gwiazdą wielkiego formatu, a dzięki swej przyjaźni z wielkimi tego świata nie musi martwić się o żadne rachunki. Widzimy więc Tostera, który samotnie przy stoliku popija jakiś luksusowy alkohol. Jest sam, wyraźnie pogrążony w smutku. W tym samym momencie realizator pokazuje nam, że w restauracji właśnie pojawił się Jan Kowalski. Po krótkich konsultacjach z kelnerami wypatrzył Tostera i przysiadł się do jego stolika.)

 

Jan Kowalski – Co się stało Tony?

 

Tony Hogański (melancholijnie)Nic.

 

Jan Kowalski – Jak to nic? Tak nagle wybiegłeś z przyjęcia i zaszyłeś się tutaj. Co ci jest?

 

Tony Hogański – Wszystko w porządku. Potrzebowałem chwili samotności.

 

Jan Kowalski – Kim był ten cały Ming Shimin?

 

Tony Hogański (od niechcenia) Ahh nikt. Kolega ze studiów. Stare dzieje.

 

Jan Kowalski – Nigdy nie wspominałeś o studiach w Moskwie.

 

Tony Hogański – Nie? To nic ważnego.

 

Jan Kowalski – Doktorat z fizyki to nie byle co.

 

Tony Hogański – Było minęło. Stare dzieje.

 

Jan Kowalski – Musisz mi o wszystkim opowiedzieć!

 

Tony Hogański – Nic nie muszę. Jestem Tosterem i odpowiadam jedynie przed Bogiem i historią.

 

Jan Kowalski – Ale Tony. Jeśli mi nie zaufasz to komu miałbyś zaufać?

 

Tony Hogański (opróżnia szklankę) Muszę się napić.

 

Jan Kowalski (potrząsa jego ramieniem) Tony! Tak nie można! Musisz się otworzyć przed kimś! Opowiedz mi o wszystkim to będzie ci lżej.

 

Tony Hogański – O czym mam opowiedzieć?

 

Jan Kowalski – O wszystkim! Studiach! Doktoracie! Moskwie! Teorii strun! Publikacjach! I dlaczego.... dlaczego to minęło...

 

Tony Hogański (ciężko wzdycha) Co było nie wróci... a przecież mi żal... że tu w drzwiach nie pojawi się Aleksander Siergiejewicz...

 

Jan Kowalski – Co takiego?

 

Tony Hogański – Byłem blisko. Mogłem udowodnić Teorię Strun i otrzymać Nagrodę Nobla. Byłem tak blisko... ale ten kraj...

 

Jan Kowalski – Związek Radziecki?

 

Tony Hogański – Polska. Ten przeklęty kraj mnie zniszczył.

 

(Koniec materiału filmowego.)

 

 

Ponury Grabarz – Brzmi to dość poważnie.

 

Jan Kowalski – Takie też jest. Historia Tony’ego jest tragiczna.

 

Ponury Grabarz – Nie znaliśmy go od tej strony.

 

Jan Kowalski – Dla mnie to było też zaskoczenie, ale teraz... (wzruszony) ... teraz rozumiem go lepiej. Rozumiem i pojmuje wszystko to co robił do tej pory w EWF i poza nim. Wszystko stało się jasne.

 

Ponury Grabarz – Oby świat poznał prawdę o Tony’m.

 

 

(Zaplecze słynie z wielu atrakcji, szczególnie jeśli znajduje się ono na Tajwanie. Widać gdzieniegdzie portrety wielkiego Czang Kaj-szeka wiszące na korytarzach oraz flagi Kuomintangu. Na korytarzu widzimy komisarza Felipe Castro, który podziwia te piękne wnętrza i w towarzystwie Pana Józefa kieruje się do swojego biura.)

 

Felipe Castro – Nie pochwalam decyzji o zorganizowaniu gali w Tajpej.

 

Pan Józef – Dlaczego?

 

Felipe Castro – Ostatnia gala odbyła się w Tajlandii, więc logika nakazuje by powrócić do Polski. Dwie zagraniczne gale z rzędu to chyba za dużo. Polscy kibice nie lubią być zbyt długo pomijani. To nie rok 2003 by urządzać sobie długie zagraniczne wojaże.

 

Pan Józef – Komisarz mógł to przecież zablokować.

 

Felipe Castro – Nie będę się kłócił o takie błahostki, gdy widmo Szakala krąży nad EWF.

 

Pan Józef (smutnym głosem) Nawet ja, wierny szakalista przecież, muszę ze żalem przyznać, że Szakal chyba naprawdę zaginął.

 

Felipe Castro – Niedoceniacie go, oj niedoceniacie! Przecież to skurwysyn! Łysy! On na pewno coś planuje. No dobra, jesteśmy, moje kochane biuro!

 

Pan Józef – To ja się pożegnam.

 

Komisarz poklepuje poczciwego Józefa po ramieniu, po czym naciska na klamkę i wchodzi do środka swojego gabinetu. Jednak po dość krótkiej chwili z biura słychać jakieś krzyki. Józef zaintrygowany wraca tam i wpada do środka.

 

Pan Józef – Panie komisarzu! Czy wszystko w porządku?

 

Chyba jednak nie wszystko w porządku, bo Felipe chyba z wrażenia padł na posadzkę. Teraz możemy dokładnie przyjrzeć się pomieszczeniu. Wygląda w zasadzie tak jak zawsze, z jednym wyjątkiem: całe zostało zastawione roślinami paprotkowymi. Wszędzie pełno paproci! Gdzie by nie spojrzeć tam paproć. Paprotka na paprotce. Biurko zastawione paprotkami. Podobnie ściany i wszystkie inne szafy. Na domiar złego ktoś wymienił portrety Felixa Castro, generała Franco oraz Jose Antonia Primo de Rivery. W zasadzie to wyglądają tak samo tylko są łyse. Nowy malarz sprawił, że ich łysiny mienią się niczym jedna, słynna, szczecińska łysina.

 

Felipe Castro (dygocząc) J. J.... Jó... Józef....

 

Pan Józef – Tak panie komisarzu?

 

Felipe Castro – Znajdź mi nowe biuro... i wezwij GRU... ktoś musi za to odpowiedzieć!

 

Pan Józef – Będzie zrobione panie komisarzu.

 

Felipe Castro – Zabierz mnie stąd.

 

(Pan Józef pomaga synowi Feliksa Castro wstać, a następnie trzymając go za ramię, w sposób delikatny i uprzejmy prowadzi go w stronę wyjścia z gabinetu. Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Czy GRU jakoś skomentuje to zajście?

 

Ponury Grabarz – Robimy co w naszej mocy. Staramy się wytropić spiskowców oraz partyzanckie grupy szakalistów.

 

Jan Kowalski – Boje się, że nim to zrobicie to nasz biedny, młody komisarz nabawi się jakiejś traumy.

 

 

(Przenosimy się znów zaplecze. Tutaj zauważamy bohatera poprzedniej walki, tchórzliwego i podstępnego VipeRa. Nie jest on zbyt rozumny, ale przynajmniej zwyciężył w Ścieżce Zdrowia, tym samym stał się lepszy od Michnika, który chował się pod łóżkiem Jaruzelskiego i być może tam się nabawił syndromu sztokholmskiego. VipeR odpoczywa na jakieś ławeczce po trudach dzisiejszych walk i znojów. Trochę nawet zaczął drzemać, gdyby na horyzoncie nie pojawił się Franko the Butcher, który zniweczył jego spokój.)

 

Franko – To wszystko twoja wina.

 

VipeR (obolały i niewinnie zdziwiony) Ale o co chodzi?

 

Franko – I ty nazywasz siebie wrestlerem? Cóż ty zaprezentowałeś w naszej walce z Bidamem?

 

VipeR – Myślę, że wypadłem dość dobrze. To niezły prognostyk na przyszłość. Teraz trzeba się przyczaić i nie wychylać z szeregu, bo pomyślą, że jesteś niewiadomo kim.

 

Franko – Przyczaić? Wypadłeś dość dobrze? Próbę ucieczki i żałosne poddanie się bez walki nazywasz niezłym prognostykiem na przyszłość?

 

VipeR – Trzeba znać swoje miejsce.

 

Franko – Nieszczęsna kreaturo! Ledwo podpisałem kontrakt z EWF a już rozumiem dlaczego komisarz Scyther i inni nazywa debiutantów pokrakami. W tej federacji nie można nawet w spokoju zadebiutować, bo tacy jak ty niszczą wszystko. To przez takich jak ty trudno jest mieć w EWF dobry start.

 

VipeR – Nie rozumiem o co ci chodzi, ja miałem całkiem dobry.

 

Franko – Już ja ci pokażę dobry start!

 

W tym momencie Franko rzuca się na VipeRa i zrzuca go z jego siedziska. Ten próbuje zareagować, ale zostaje trafiony Clotheslinem, a przy kolejnej próbie oporu Butcher zakłada mu potężnego Headlocka. Biedny VipeR wydarł się z bólu i omal nie zemdlał. Dzisiejszy debiutant wygląda na miłosiernego, bo przerwał cios. Na tym jednak sytuacja się nie zakończyła, bo Franko podniósł ławkę na której niedawno siedział jego ex-partner i z całej siły przypieprzył mu nią w plecy. Ta masakra pewnie byłaby dalej kontynuowana, gdyby nieopodal nie przechodził honorowy komisarz Scyther z oddziałem GRU.

 

Scyther – Co to za hałasy?

 

Brak odpowiedzi.

 

Scyther – Chłopaki. Dzieci moje! (ze szczerym uśmiechem) Ja to wszystko rozumiem i pojmuje. Macie swoje problemy, swoje ciche dni. Dlaczego jednak wywlekacie brudy z waszej szatni na korytarz?

 

Franko – My nie mamy naszej szatni.

 

Scyther – To błąd. Nic tak nie cementuje tag-teamów jak wspólne szatnie... (przygląda się krwawiącemu VipeRowi) Cóż... widzę, że wasza epopeja już skończona. Wiecie co? Zawadzacie mi tutaj trochę. Moja propozycja jest taka: wypierdalać natychmiast na ring i zakończyć to wszystko w uczciwej walce! Odmaszerować żołnierze! GRU was odeskortuje!

 

(GRU zabiera ze sobą Franko oraz VipeRa, a Scyther zadowolony z dobrego uczynku wyciąga cygaro i odpala je. Wracamy do Ponurego Grabarza oraz Janka Kowalskiego.)

 

 

Ponury Grabarz – Nadprogramowa walka?

 

Jan Kowalski – Z tego by wynikało. Cóż... zapraszamy VipeRa i Franko ponownie na ring.

 

Ponury Grabarz – Miejmy nadzieję, że nie na długo, bo moja łopata takiej katorgi nie przeżyje.

 

Jan Kowalski – Zauważmy, że komisarz honorowy Scyther niezwykle dzisiaj aktywny.

 

Ponury Grabarz – Aktywnym komisarzem to był Szakal. Scyther musi znaleźć sobie jakieś inne określenie dla swojej działalności.

 

Jan Kowalski – Masz rację. Przepraszam Szakala... (zamyślił się nad losem Łysego) .... gdziekolwiek by się on nie znajdował.

 

 

(Trafiamy ponownie backstage i cóż za zbieg okoliczności! Znów oglądać będziemy uczestnika poprzedniej walki! Tym razem będzie to jej zwycięzca: Bidam. Zadowolony z siebie przemierza korytarze hali by najprawdopodobniej udać się do kwatery głównej dowódcy Rewolucji Kulturalnej. Niespodziewanie zza jednego z zakrętów wyłania się Crash.)

 

Crash (wyciąga w stronę Bidama rękę) Gratuluje.

 

Bidam – Zajmijmy się lepiej Rewolucją. Stary już jest?

 

Crash – Nie wiem.

 

Bidam – Zatem działamy na własną rękę?

 

Crash – Jak zawsze. Zlokalizowałem już nasze cele na dzisiaj.

 

Bidam – Doskonale.

 

Bidam chce już ruszyć przed siebie, ale Crash zatrzymuje go, po czym pstryka palcami. Pojawia się jakiś uniżony sługa z butelką szampana w ręku i dwoma kieliszkami. Chwilę męczy się z otwarciem butelki i raczej kiepsko mu idzie. Bidam widząc to niewiadomo skąd błyskawicznie wyjął z kieszeni radziecki dywersyjny nóż będący na uzbrojeniu Specnazu i błyskawicznym ruchem odciął szyjkę butelki. Już po chwili kieliszki zostały napełnione.

 

Crash (wznosi kieliszek)No to co? Za Rewolucję Kulturalną!

 

Bidam (robi to samo)Za Rewolucję Kulturalną!

 

Crash (po opróżnieniu kieliszka)I za chaos.

 

(Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Ponury Grabarz – Popieram ideały Rewolucji Kulturalnej.

 

Jan Kowalski – Nie wiem czy ona rozwija się w najlepszym kierunku.

 

Ponury Grabarz – Kierunek jest słuszny.

 

Jan Kowalski – Nie wiem czy ktoś to kontroluje. Za dużo organów decyzyjnych. Esmeralda ma swoje wyobrażenia, Sandman swoje... a Bidam i Crash? Wygląda na to, że robią co im się podoba.

 

Ponury Grabarz – Ale zauważyłeś, że to dość niszczycielskie połączenie, prawda?

 

Jan Kowalski – Zauważyłem i obawiam się o losy EWF.

 

 

(Trafiamy na wewnętrzny parking podziemny. Pełno tutaj luksusowych samochodów, które razem wzięte są więcej warte niż dzienne zadłużanie się kochanej Polski. Akurat na parking wjechało piękne, białe, lśniące – choć trochę rozklekotane – białe Porsche 911. Kierowca jednak nie wyrobił na zakręcie i lekko uderzył jakiś inny pojazd, ale na szczęście tylko lekko. Drzwi się otwarły i z wnętrza wysypało się kilka pustych puszek po piwach. Następnie z pojazdu wynurzyli się Hae Baeguk oraz najwspanialszy ze wspaniałych, lider ruchu Vacleaux, znany, szanowany i lubiany Vaclav.)

 

Hae Baeguk – Wybacz mi... zbłądziłem.

 

Vaclav – Nic mnie to nie obchodzi Bohdan. Jesteś przydatny kiedy robisz za kierowcę, ale kiedy się odzywasz wtedy działasz mi na nerwy. 

 

Hae Baeguk – Poprawię się. Vacleaux – tak! Wypaczenia – nie!

 

Vaclav – Rób co chcesz. Ja biorę teraz Vacleaux w swoje ręce.

 

Hae Baeguk – Musisz jednak zrozumieć, że Vacleaux potrzebuje nieustannego dopływu świeżej gotówki.

 

Vaclav – Pieniędzy mamy o tyle! (pokazuje ile) Jestem ci za to wdzięczny, ale czas naprawić twoje błędy.

 

Hae Baeguk – Błędy, błędy... błędy były, ale ja je naprawię. Tak jak Gomułka w 1956.

 

Vaclav – Nie Bohdan. Zaczynamy nową epokę w dziejach Vacleaux, a jeśli ci się to nie podoba to możesz przestać być moim agentem.

 

Hae Baeguk – Jakże mógłbym cię opuścić! W tak newralgicznym momencie!

 

Vaclav – Świetnie. Bądź tak uprzejmy i znajdź wreszcie kupca na ten złom. (bezceremonialnie wymierza kopalniaka na niewinnym Porsche 911, które jak pamiętamy należy do Psycho)

 

Hae Baeguk (uszczęśliwiony) Cieszę się, że mogę być przydatny!

 

Vaclav – Doskonale. Wreszcie zaczynamy się świetnie rozumieć Bohdan, oby tak dalej.

 

(Baeguk oraz lider ruchu Vacleaux opuszczają parking, a my wracamy na ring.)

 

 

Ponury Grabarz – Vaclav ma siłę! Zdobędzie dziś EWF FTW title.

 

Jan Kowalski – Ciekawe jak to sobie wymyśliłeś.

 

Ponury Grabarz – Analiza Janku! Analiza to podstawa!

 

Jan Kowalski – Nie wiedziałem, że masz takie zdolności.

 

Ponury Grabarz – Od lat kieruję GRU, a nie jest to lekki kawałek chleba, oj nie.

 

Jan Kowalski – To w takim razie ja zapowiem nadzwyczajny wywiad z Psycho.

 

Ponury Grabarz – Dlaczego nadzwyczajny?

 

Jan Kowalski – Bo Psycho w tym momencie nie ma z nami, ale zgodził się udzielić nam krótkiego wywiadu w formie tele-mostu. Łączymy się z naszym EWF World Champem.

 

Ekran dzieli się na pół. Po lewej stronie widzimy naszych uśmiechniętych komentatorów, a po prawej dumne zdjęcie Psycho z EWF World title na ramieniu oraz telefonem komórkowym w ręce. Obraz jest statyczny, ale wkrótce słyszymy znany nam głos.

 

Jan Kowalski – Halo? Halo?

 

Głos Psycho (z dumą) Nie pije już od pięciu godzin!

 

Jan Kowalski – Czy to Psycho? Jak się słyszymy?

 

Głos Psycho – EWF World Champion we własnej osobie.

 

Jan Kowalski – Pierwszy w historii EWF tele-most czas zacząć! Jak idą przygotowania do walki i kiedy wreszcie przybędziesz do hali by uświetnić Wrestlepaloozę twą wspaniałą osobą?

 

Głos Psycho – Przyjadę, gdy będę miał ochotę. Ja nic nie muszę w przeciwieństwie do wszystkich jazzowskich i leśnych. Oni codziennie muszą zapierdalać, każdy z osobna, ćwiczyć i szlifować umiejętności, żeby chociaż dostać szansę walki ze mną.

 

Jan Kowalski – Przesadzasz. Kilkakrotnie udało im się...

 

Głos Psycho (przerywa mu) Kilkakrotnie to wiesz co można. Prawda jest taka, że raz na jakiś czas udaje im się uda nie przegrać z białym matkojebcą. To kurwa zrozumiałe. Czasami mam zły dzień i nie zniszczę ich do końca, albo po prostu mi się nie chce bo jestem zmęczony. A oni są jak te pieprzone karaluchy i zawsze się odradzają. Zresztą... (słychać, że Psycho popija jakiś płyn) ... kto jest EWF World Champem? Pytam się: kto?

 

Jan Kowalski – Gdyby Tony Hogański tutaj był na pewno wyraziłby swój entuzjazm i pełne poparcie do tych słów.

 

Głos Psycho – Co?? Gdzie jest mój osobisty przyjaciel Tony H.?

 

Jan Kowalski – Tony jest niedysponowany, niejako w depresji. Nie mógł dzisiaj komentować gali, ale Ponury Grabarz dzielnie go zastępuje.

 

Ponury Grabarz – Witam serdecznie!

 

Głos Psycho – Witam twoją łopatę.

 

Jan Kowalski – Wracając do tematu main-eventu. Co sądzisz o nadzwyczajnej stypulacji tej walki? Pierwszy w historii EWF: Taipei Deathmatch. Szkło, klej, szkło, krew, szkło, krew, szkło i do tego EWF World title. Tak pokrótce scharakteryzować można tą walkę.

 

Głos Psycho – Będzie jak będzie. Wiesz jak jest panie Janie. Brudne skurwysyny takie jak biały diabeł  nie grają fair, ale Tool to Tool... i postaram się... (słychać lekki śmiech) ... powstrzymać od szaleństw. Po prostu wygram tą walkę i wracamy do pieprzonej Europy. Biały przecież jest stworzony do zwycięstw

 

Ponury Grabarz – W razie czego mogę użyczyć mojej łopaty do pomocy.

 

Głos Psycho – A na cholerę?

 

Jan Kowalski (spogląda na zegarek) Niestety, ale czas przeznaczony na nasz tele-most właśnie dobiegł końca. Dziękujemy i czekamy na przybycie do hali.

 

Głos Psycho – Ostatnie słowa do Toola. Pamiętaj, że biały od zawsze był o level wyżej, jest o level wyżej i będzie o level wyżej.

 

Ekran wraca do normy.

 

Ponury Grabarz – Sympatyczny człowiek.

 

Jan Kowalski – Dostaję informację, że już za momencik rozpocznie się zapowiedziana przez komisarza Scythera nadprogramowa walka.

 

 

 

Franko vs VipeR

 

 

 

Zaczyna grać  "1st regiment" – Chrome Division. Publiczność jest chyba nawet zaskoczona, że po raz trzeci dzisiaj i to w tak krótkim odstępie czasowym będzie znów musiała oglądać na ringu Franko the Butchera. Jego jednak chyba nie obchodzą rozważania filozoficzne chińskiej publiczności, bo spokojnie dociera na ring. Jest trochę zmęczony i poobijany po poprzednich walkach, ale daje tego po sobie poznać.

Słyszymy następnie "Falling Down" – Rev Theory. Na ringu pojawia się niedojda VipeR. Jest zmęczony, pobity, poobijany, krwawiący i chyba trochę przestraszony.

 

Ponury Grabarz – Gdyby tu był Tony to pewnie chciałby, żeby ta walka się szybko skończyła.

 

Jan Kowalski – A ty nie chcesz?

 

Ponury Grabarz – Ja? Ja jestem konsierżem walk! Każda to dla mnie przyjemność!

 

Jan Kowalski – Chyba koneserem.

 

Ponury Grabarz – Sam jesteś konserwą.

 

Jan Kowalski – Mam wrażenie, że zaniżasz w tym momencie poziom komentarza w EWF.

 

Walka ta jest nadzwyczajna, więc potrzebuje nadzwyczajnego sędziego. Kto najlepiej spisuje się w takich sytuacjach? Oczywiście Antoni Bryndza, ale jego tu w tym momencie nie ma, bo to zbyt wielka i bombowa gwiazda by się zajmować takimi walkami jak ta. Nie bójcie się jednak słudzy zapaśniczej bogini, uratuje was Dark Sędzia. To dzielny arbiter, związany z EWF od lat. On wie jak uczciwie i sprawiedliwie poprowadzić walkę by zakończyła się ona bez przykrych niespodzianek. Dark Sędzia objawia obu wrestlerom jak się mają zachować, a oni nabożnie słuchają jego wyjaśnień. W końcu oficjalnym uderzeniem w gong walka się rozpoczyna. Hura! Franko od razu powalił rywala potężnym Clotheslinem. VipeR momentalnie upadł na matę i chyba nie chciał wstać, ale Franko chyba wiedział jak go do tego zmusić, bo spadł na niego najpierw z Leg Dropem, a następnie poprawił Fist Dropem. Trzeci miał być zapewne Elbow Drop, ale VipeR chyba stwierdził, że pozostawania nieruchomo na ziemi być może działa w przypadku niedźwiedzi, ale Franko niedźwiedziem nie jest, więc ta strategia nie okaże się skuteczna. Jak widać VipeR umiał czasem budować skomplikowane taktyki, szkoda tylko, że nie bardzo mu to wychodziło. VipeR wstał, a Franko chwycił go za ramię, pchnął o liny, ten wrócił do niego i otrzymał Lariata!

 

Jan Kowalski – Natomiast teraz mam wrażenie, że ta walka nie potrwa długo.

 

Ponury Grabarz – Oszczędźcie nam tego cierpienia błagam i skończcie to wszystko.

 

Jan Kowalski (zdziwiony) Już? A co się stało z konsierżem walk i przyjemnością czerpaną z ich oglądania?

 

Ponury Grabarz – Ten VipeR zabija każdą przyjemność jaka jest w stanie zrodzić się w ludzkim umyśle.

 

VipeR zaczął gramolić się z maty i niczym wąż sunąć w stronę lin. Po co to robił? W jakim celu? Czy to była jakaś sprytna metoda ucieczki? Trudno stwierdzić, bo Butcher chwycił go za nogę, z wielką siłą wypchnął w powietrze, co sprawiło, że upadający VipeR gdy rąbnął twarzą o ring to wrzasnął z bólu niczym ranny dzik. VipeR niespodziewanie znalazł jednak w sobie energię i podniósł się. Następnie odbił o liny, trochę się o nie zaplątał, ale to detal, ważne, że się odbił, po czym wykonał na rywalu European Uppercut! Franko szybko wstał, ale VipeR nagrodził go za ten wysiłek Scoop Slamem. Uszczęśliwiony ze swojej nagłej dominacji pomógł rywalowi wstać, rzucił go o liny, Butcher wrócił do niego... VipeR próbował wykonać jakiś cios, ale nie wyszło mu, bo Franko był dużo szybszy i zaaplikował mu Lou Thesz Press by momentalnie przejść do Mounted Punches! Seria uderzeń w twarz była długa i bardzo bolesna. Wkrótce twarz VipeRa zalała się krwią, a mimo to Franko nie przerywał niszczenia rywala. Krew buchała aż miło, co nawet lekko zapaskudziło ring. Dark Sędzia wyjął czarną chusteczkę i przyłożył ją do swej twarzy, bo zrobiło mu się niedobrze. Dark Sędzia jest bardzo wrażliwym arbitrem. W końcu Franko przerwał. Pomógł zakrwawionemu i zamroczonemu VipeRowi wstać... a ten niespodziewanie znalazł w sobie nową energię! I uciekł z ringu...

 

Ponury Grabarz – Znowu ucieka! Druga walka, a on znowu ucieka!

 

Jan Kowalski – Nigdy chyba nie mieliśmy tak tchórzliwego wrestlera w EWF.

 

Ponury Grabarz – Co to się dzieje z tą młodzieżą? Za moich czasów takie rzeczy się nie zdarzały.

 

Jan Kowalski – Nie wiem... naprawdę nie wiem...

 

Wszyscy kibice zebrani w hali w Tajpej są szalenie zaskoczeni. Nawet Dark Sędzia się zdziwił i upuścił chusteczkę. VipeR okazał się mistrzem w ucieczkach i wykorzystał całą swoją moc, siłę, energię i potęgę by szybko ześlizgnąć się z ringu. Wkrótce jednak tej mocy mu zabrakło, bo wyraźnie zwolnił. Franko zareagował błyskawicznie, lecz zamiast ruszyć w pogoń wskoczył na narożnik, po czym skoczył na znajdującego się poza ringiem VipeRa z Double Axe Handle Smash!! (EWF! EWF! EWF!) VipeR został totalnie zdemolowany i zniszczony. Franko szybko otrząsnął się po tej swojej powietrznej akcji, chwycił zwłoki rywala i wrzucił je na ring. VipeR zaczął dawać znaki życia lewą nogą i niczym wąż pełznął w przeciwną stronę ringu, przy okazji brocząc we własnej krwi. Franko z uśmiechem podszedł do swojego przeciwnika, po czym założył mu Headlocka. VipeR zemdlał, co Dark Sędzia uznał za bezwarunkową i natychmiastową kapitulację. Walka tym sposobem została oficjalnie zakończona. (Zwycięzcą jest: Franko the Butcher!)

 

Jan Kowalski – Koniec walki.

 

Ponury Grabarz – Dzięki Bogu!

 

Jan Kowalski – Nie wróżę VipeRowi wielkiej kariery.

 

Ponury Grabarz – Ja natomiast wróżę. Mógłby zostać ekspertem do sprawy ewakuacji. Świetnie by się w tym realizował.

 

Jan Kowalski – Masz rację. Mógłbyś zostać doradcą zawodowym.

 

Ponury Grabarz – Czasem mam w EWF zastępstwo w dziale kadr. Szczególnie gdy w GRU nudno, bo wrestlerzy zachowują się przyzwoicie.

 

 

(Czas już by przenieść się na zaplecze, bo Ponury Grabarz zaczyna opowiadać głupoty. Tym razem dane nam jest oglądać kolejny już raz Hae Baeguka, który lekko pogwizdując pod nosem hymn Korei Południowej przemierza te piękne korytarze. W końcu zatrzymuje się przed szatnią z napisem „Nas Jazzowski”. Zapukał jeden raz, zapukał i drugi. Za trzecim razem drzwi niczym w moskiewskim metrze otwierają się i naszym oczom ukazuje się twarz właściciela tej szatni, byłego EWF FTW Champa.) 

 

Nas Jazzowski (zdziwiony)Co... cię do mnie sprowadza?

 

Hae Baeguk – Mogę wejść?

 

Nas Jazzowski – Niekoniecznie.

 

Hae Baeguk – Ale czy mogę?

 

Nas Jazzowski (wzdycha ciężko)Niech będzie.

 

Były EWF FTW Champion mimo swojej lekkiej niechęci do głównego promotora ruchu Vacleaux wpuszcza go do środka i zaprasza na kanapę. Baeguk ciekawski z natury spogląda co leży na ładnym, szklanym stoliku w jeszcze ładniejszej, ale już nie szklanej, kopercie.

 

Hae Baeguk (zagląda do środka) Bilety lotnicze? Tel Awiw? Wybierasz się do Izraela?

 

Nas Jazzowski (wyrywa mu je z ręki) Nie twoja sprawa.

 

Hae Baeguk – Oczywiście, że nie.

 

Nas Jazzowski – Po co ja cię zapraszałem? Mów szybko o co chodzi.

 

Hae Baeguk – Przybywam z ofertą.

 

Nas Jazzowski (poirytowany) Nie, nie, nie! Nie przystanę do ruchu Vacleaux. Mam szczerze dość bliskiego obcowania z Vaclavem. (wzdycha do siebie przypominając sobie ich perypetie z czasów wspólnego tag-teamu) To taki nieodpowiedzialny człowiek.

 

Hae Baeguk – Nie, to nie o to chodzi.

 

Nas Jazzowski – Nie, nie, nie! Nie chcę byś został moim agentem. Wymyślisz znowu jakiś idiotyczny ruch o równie idiotycznej nazwie. Już to sobie nawet wyobrażam.... Naszziole albo coś równie głupiego.

 

Hae Baeguk (uśmiecha się pobłażliwie) Nie, to nie o to chodzi. (wyciąga z kieszeni jakiś folder i podaje go Nasowi) Oto moja oferta.

 

Nas Jazzowski (przegląda podarunek) Porsche 911? Na sprzedaż? A na co mi to?

 

Hae Baeguk – Ruch Vacleaux chciałby spieniężyć ten słynny pojazd, a zyski przeznaczyć na cele charytatywne.

 

Nas Jazzowski – Cel charytatywny? Brak zysków? Nie, to nie dla mnie. Zresztą ja nie potrzebuje takiego samochodu.

 

Hae Baeguk – Ale popatrz na listę byłych właścicieli.

 

Nas Jazzowski (beznamiętnie) Psycho? No i co z tego? To mnie nie dotyczy. Żegnam drogi panie. Proszę pozdrowić Vaclava.

 

Hae Baeguk – Z pewnością będzie pan miał okazję pozdrowić go dzisiaj na ringu.

 

Nas Jazzowski – Nie, na ringu to ja będę miał okazję się z nim rozprawić. Nie będzie czasu na pozdrowienia. Żegnam.

 

(Pożegnali się. My też się żegnamy i na ring wracamy.)

 

 

Ponury Grabarz – Z chęcią kupię.

 

Jan Kowalski – Co takiego? Porsche?

 

Ponury Grabarz – To samochód z duszą.

 

Jan Kowalski – Zważywszy, że jego kwestie własnościowe są chyba nieuregulowane to ja bym nie ryzykował.

 

Ponury Grabarz – Mimo wszystko... ciekawa oferta. Moglibyśmy z tego zrobić pancerny pojazd do zadań specjalnych dla GRU.

 

Jan Kowalski – Niektórzy mówią, że EWF to wojna, ale pancerne pojazdy do zadań specjalnych? To chyba przesada.

 

 

(Hale na Tajwanie są bardzo ładne, a ta to już szczególnie. Największa, najnowocześniejsza i najładniejsza na całej tej cudnej wyspie. Zaplecza też mają piękne, więc lubimy tam bywać. Niby nic się tutaj nie dzieje, ale wprawne oko wypatrzy Nigela Morona, który siedzi na jakiejś wygodnej kanapie i popija jakiś napój.)

 

Nigel Moron – Czas na zmiany, czas wziąć się w garść. EWF daje mi szansę, więc muszę ją wykorzystać. Mój wizerunek musi ulec brutalizacji. Muszę zostać Palikotem polskiego wrestlingu!

 

W okolicy akurat przechodziły Tamara Ostrowska oraz Ulryka Rothschild, które zaciekawiły się istnieniem Nigela. Jak gdyby nigdy nic usiadły obok niego na kanapie. Ulrike po prawej, a Tamara po jego lewej stronie. Nigel zdziwił się niesamowicie i nie wiedział chyba co powiedzieć, bo tylko milczał.

 

Tamara Ostrowska – Palikotem polskiego wrestlingu?

 

Nigel Moron – To się sprawdza. Polskie media lubią takich. Codziennie miałbym jakiś wywiad w WSI24.

 

Ulryka Rothschild – W jaki sposób?

 

Nigel Moron – Chciałbym przede wszystkim wyjaśnić śmierć Feliksa Castro.

 

Ulryka Rothschild – Tu trzeba coś wyjaśniać?

 

Nigel Moron – Chodzą takie plotki, których ja nie potwierdzam, ale zadaję pytanie, czy rzeczywiście w noc przed śmiercią Feliksa Castro odbywało się jakiś przyjęcie? Czy Felix Castro ma krew na rękach?

 

Tamara Ostrowska – Muszę się napić.

 

Biedna Antonella nie ma jednak ze sobą żadnego alkoholu by uśmierzyć swój ból intelektualny.

 

Ulryka Rothschild – Jakieś inne komentarze? Jak swoją pracę twoim zdaniem wypełnia Scyther?

 

Nigel Moron – Apeluję do Scythera, żeby wytrzeźwiał i wreszcie przedstawił opinii publicznej, co naprawdę myśli w pełni swoich przytomnych sił.

 

Tamara Ostrowska – W EWF chyba nie ma problemu alkoholizmu.

 

Nigel Moron – Czy komisarz Scyther nadużywa alkoholu? Czy prawdą jest, że jego pobyty w szpitalach mają związek z terapią antyalkoholową? Czy ucieczki na Hawaje i whisky  to nie środki terapeutyczne, stosowane przezeń w reakcji na problemy w relacjach z Psycho i z Felipe Castro? 

 

Ulryka Rothschild – To może coś na temat twej dzisiejszej walki, która przecież rozpocznie się już za chwilę.

 

Nigel Moron (uśmiechając się radośnie)Aero przygotuj się! Twój pas będzie mój! Nigel Moron już dziś zostanie nowym EWF Daemusin Champem! Dziękuję bardzo!

 

(Janusz Palikmiot polskiego wrestlingu wstaje ze swojego miejsca i pozostawia zaskoczoną Ulrike oraz Tamarę. My natomiast przenosimy się w okolice ringu.)

 

 

Ponury Grabarz – Nigel...

 

Jan Kowalski – Cóż. Przynajmniej imię ma niebagatelne.

 

Ponury Grabarz – Zwariował? Dostał jakiegoś chair-shota w twarz? Co mu się stało?

 

Jan Kowalski – Widać odczuwa potrzebę zaistnienia w mediach. Media lubią bałwanów.

 

 

(Nadszedł jednak kres zajmowania się paskudztwami i bałwanami. Przenosimy się w dość czarujące miejsce. Na dachu hali, pod gwiaździstym niebem wielkiej metropolii swoje wspólną szatnię otrzymali Yoshihito Nabeshima oraz SR-Crazy. Nie ma jednak co się martwić, bo gdyby padało to wystarczy zejść piętro niżej, prywatnym wyjściem do zadaszonego kompleksu kwiecistych pomieszczeń. Będąc przy kwiatach to cały ten taras został usłany różnego typu azjatyckimi kwiatami. Jako, że na Tajwanie klasyczna architektura chińska jest czymś naturalnym, to nie należy się dziwić, że altanki, wodne oczka, małe kaskady i inne drewniane zabudowania zostały postawione w stylu azjatyckim. W tych pięknych okolicznościach zauważamy SR-Crazy’ego, który drapiąc się po brodzie – gdzie zwykle była naturalna broda, ale została zgolona – rozmawia o czymś z Mitsuko.)

 

SR-Crazy – .... i wtedy właśnie powiedziałem do siebie: „O nie Szaleńcze, tak dalej być nie może. Wyjście z tego lasu jest tylko jedno i musisz je odnaleźć inaczej zostaniesz pokarmem dla dzików”.

 

Mitsuko – W Mandżurii nie ma dzików.

 

SR-Crazy – Są. Dwa. Sam je tam sprowadziłem. Zdziczały jak to dziki i uciekły.

 

Mitsuko – Mój pradziadek był generałem w Armii Kwantuńskiej i pacyfikował Mandżurię. (uśmiecha się uroczo) Wielokrotnie i krwawo.

 

SR-Crazy – Mój pradziadek służył w Armii Imperium Jego Imperatorskiej Mości Mikołaja II, z Bożej łaski cesarza i samodzierżawcy wszechrosyjskiego, moskiewskiego, kijowskiegp, włodzimierskiegp, nowogrodzkiego, cara kazańskiego, cara astrachańskiego, króla polskiego, cara syberyjskiego, cara Chersonezu Taurydzkiego, pana Pskowa i wielkiego księcia smoleńskiego, litewskiego, wołyńskiego, podolskiego i fińskiego, księcia estońskiego, inflanckiego, kurlandzkiego i semigalskiego, żmudzkiego, białostockiego, karelskiego, twerskiego, jugorskiego, permskiego, wiackiego, bułgarskiego i innych; pana i wielkiego księcia Niżnego Nowogrodu, czernihowskiego, riazańskiego, połockiego, rostowskiego, jarosławskiego, biełozierskiego, udorskiego, obdorskiego, kondyjskiego, witebskiego, mścisławskiego, całej Północy zwycięzcy, pana Jeveru, kartalińskiej i kabardyńskiej ziemi oraz obwodu Armenii, czerkaskich i górskich książąt i innych pana i zdobywcy, następcy tronu Norwegii, księcia Szlezwiku-Holsztyna, Stormarn, Dithmarschen i Oldenburga, i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej.

 

Mitsuko – A u nas mówi się po prostu: cesarz.

 

SR-Crazy – W każdym razie mój pradziadek służył w tej armii w czasie wojny japońsko-rosyjskiej i kto wie może nawet nasi pradziadowie strzelali do siebie.

 

Mitsuko – Był generałem?

 

SR-Crazy – Nie całkiem.... ale nie mówmy o generałach. Generałowie są ok, ale nie wspominaj o tych japońskich pradziadkach w mundurach, gdy znajdziesz się przejazdem w moich mandżurskich dobrach. Moi chińscy podopieczni są bardzo wrażliwi na tym punkcie.

 

W tym momencie z jednej z altanek wychodzi książę Yoshihito Nabeshima. W ręku trzyma pomniejszoną wersję Geomungo, jednego z tradycyjnych koreańskich instrumentów. Japoński arystokrata siada obok Crazy’ego i Mitsuko.

 

Yoshihito Nabeshima (śpiewa, bardzo ładnie) Zaszło słońce i tysiące gór okryła ciemność. Gdy podróżuję me samotne serce nie zna więzów. Tu, gdzie gęstnieje zielony cień sosny i bambusa, lazurowa woda wyśpiewuje nowe melodie.

 

SR-Crazy wyciąga chusteczkę i ociera łzy wzruszenia. Normalnie to łzy kapałaby mu na brodę, ale skoro ją zgolił to został pozbawiony tego ekscytującego uczucia.

 

Yoshihito Nabeshima (nadal śpiewa i nadal bardzo ładnie) Gdy minie słodki czas uniesień, sam pojmiesz, że była to tylko ułuda.

 

SR-Crazy – Dość mon prince! Mamy walkę niedługo, a to mnie zbyt wzrusza. Muszę się przewietrzyć.

 

Yoshihito Nabeshima – Przecież jesteśmy na dachu.

 

SR-Crazy – Tak, dachu świata nieomal. Mamy walkę dzisiaj i możemy sobie pozwalać na śmiechy i radości, ale gdy jestem zbyt bardzo wzruszony to wtedy moje umiejętności słabną. Nie możemy mimo wszystko lekceważyć mameluków z którymi dzisiaj walczymy.

 

Yoshihito Nabeshima – Nie możemy i tego nie robimy.

 

SR-Crazy – Właśnie. Bo kim oni są? (pauza)

 

W tym momencie pojawia się radosna Chiaki, która krzyczy:

 

Chiaki – Mamelukami!

 

SR-Crazy (cieszy się sam do siebie) Tak właśnie jest.

 

Yoshihito Nabeshima – Mimo wszystko nie przejmujmy się nimi zbyt bardzo.

 

SR-Crazy – Idę się przejść. Ktoś idzie ze mną?

 

Mitsuko – Pozwolę sobie ci towarzyszyć. (spogląda na Chiaki) Idziesz z nami?

 

Chiaki – Nie, dziękuję.

 

Mitsuko – Na pewno?

 

Chiaki – Tu jest tak przyjemnie.

 

SR-Crazy – Przyjemnie to dopiero będzie po naszym zwycięstwie. Odtańczymy chińsko-japońskie tańce ludowe! Hej!

 

(Wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Połączenie SR-Crazy’ego i Nabeshimy mnie zadziwia.

 

Ponury Grabarz – Dlaczego? Ciągnie Azję do Azji, że się tak wyrażę.

 

Jan Kowalski – Raczej ciągnie Azję do Tuhaj-beja.

 

Ponury Grabarz – Ty mi poczciwego Tuhaj-beja nie zaczepiaj! To był tatarski patriota!

 

Jan Kowalski – Przecież wszyscy jesteśmy patriotami. Nie tylko Polacy.

 

Ponury Grabarz – Polacy to by chcieli Patrioty, ale od Amerykanów. Więcej i więcej, a dostali czarną figę, którą pokornie ucałowali i ogłosili sukcesem. Chociaż najnowsze trendy polityczne wskazują, że dostaniemy raczej Iskandery. Nie zdziwiłbym się przynajmniej.

 

 

(Trafiamy za wielką wodę, a konkretniej na zaplecze. Tutaj znów widzimy Hae Baeguka, który dzielnie przemierza korytarze hali szukając nabywców na Porsche 911. Przy okazji prowadzi energiczną rozmowę telefoniczną.)

 

Hae Baeguk – Oczywiście, że to załatwię. Dla ruchu Vacleaux zrobię wszystko! (pauza) Nie, jeszcze nie znalazłem chętnego. Mówią, że cena zbyt wysoka. Może moglibyśmy trochę spuścić? (pauza) Co? Już przeliczyłeś to na piwa? I ile wyszło? (pauza) Hoho. Cały pułk wiernych Vaclavowców możemy tym napoić.... Tak, rozumiem, wszystko dla ciebie. Nie martw się, nabywca się znajdzie. (pauza) Tak, a po skończonej robocie przyniosę ci piwo.... tak, masz rację. Lepiej dwa.

 

Bogdan już miał ruszyć na poszukiwania chętnych, gdy na korytarzu ujrzał słynnego Sandmana. Zachwycił się blaskiem Proroka jaki od niego bił. Chciał podejść, ale się zawstydził czy jest godzien. Dopiero, gdy ujrzał po lewej stronie Kosiarza spod Konstantynopola swych koreańskich rodaków, mianowicie Velevet Lee oraz Elegance Choia przełamał swoją nieśmiałość.

 

Hae Baeguk – Panie Sandmanie. To wielki zaszczyt dla mnie. Jestem wielkim fanem od lat! W 1999 nielegalnie przemycaliśmy kasety VHS z galami PCW do Korei. Popyt był niesamowity.

 

Sandman (błogosławi go po muslimańsku) Miło mi poznać.

 

Hae Baeguk – Ja mam taką nieśmiałą propozycję. Słyszałem o problemach z wielbłądem, którego nie chciano wpuścić na Tajwan.

 

Sandman – Przeklęta wyspa niewiernych. Na szczęście Prorok miał o nich jasne zdanie.

 

Hae Baeguk – Cóż rzekł Prorok?

 

Sandman – Tako rzecze Prorok: „O ziemio! Pochłoń twoją wodę! O niebo! Powstrzymaj się! I woda opadła, i rozkaz został spełniony, a on osiadł na Al-Dżudi. I powiedziano: Niech przepadnie lud niesprawiedliwych!” Tak przepadnie Tajwan. Tak przepadną Jazzowski i Vaclav. Bez urazy co do twojego ruchu. Nawróć ich na prawdziwą wiarę, wtedy staniecie się ludźmi prawymi.

 

Hae Baeguk – W zasadzie to ja mam propozycję.

 

Sandman – Jaką?

 

Hae Baeguk – Znam problem transportowo-wielbłądowy i chciałbym pomóc. Akurat tak się składa, że mam do sprzedania piękne, białe Porsche 911 po promocyjnej cenie.

 

Wręcza Sandmanowi folder reklamowy.

 

Sandman (zaciekawiony) Ahhh tak.

 

Hae Baeguk – Całkowicie koszer.

 

Sandman – Przykro mi, nie ta religia.

 

Hae Baeguk (z nadzieją w głosie) Habibi?

 

Sandman – Blisko, ale nie to.

 

Hae Baeguk – Ale oferta jest dobra.

 

Sandman – Trendsetterzy, co myślicie?

 

Elegance Choi – Ładny, stylowy. Charmant!

 

Velvet Lee (zniesmaczony widokiem Porsche) Beduiiin.

 

Sandman (zdegustowany) Nie sil się na arabski zółtasie. (zwraca się do Baeguka) Dobrze, niech będzie. Zabierz moich trendsetterów, niech odmalują brykę na jakiś gustowny kolor.

 

Elegance Choi (podekscytowany) Sam jebnę takiego wielbłąda na masce, że sam Prorok się zdziwi.

 

Sandman (grozi mu palcem) Nie mieszaj w to Proroka.

 

Hae Baeguk – Hura! Chodźmy! Umowę spiszemy po gali.

 

Sandman (zniechęcony) Tak, tak. Jak się uporam z tymi Jazzowskimi czy innymi Vaclavami.

 

(Dwukrotny EWF World Champion oddala się, a koreańska ekipa w składzie: Elegance Choi, Velvet Lee i Hae Baeguk ruszają z radością i śpiewem na ustach w stronę parkingu.)

 

 

Ponury Grabarz – Sandman jak zawsze wspaniały.

 

Jan Kowalski – Wspaniały? Jesteś fanem?

 

Ponury Grabarz – Zdecydowanie. To porządny gość. Od ponad dziesięciu lat zachwyca wszystkich w polskim wrestlingu. Prawdziwa legenda, najlepszy z najlepszych, bóg wrestling, charyzmatyczny. On już teraz nic nie musi, a proszę FTW title ma? Ma!

 

Jan Kowalski – Zobaczymy jak długo.

 

Ponury Grabarz – Nie ujmując nic Jazzowskiemu czy Vaclavowi, ale sama szansa walki z Sandmanem jest dla nich już zaszczytem. Pochwalę się. Zdarzyło mi się raz walczyć z Sandmanem. To było wieki temu, w PECW.

 

Jan Kowalski – Wygrałeś?

 

Ponury Grabarz (oburzony) Oszalałeś? Ran jego niegodnym całować! Przegrałem, ale.... (dumnie) .... z honorem.

 

 

(Przenosimy się w ciemność. Dosłownie. Ekran robi się czarny. Nie widać nic i nikogo. Trwa to dłuższą chwilę, ale nie za długą, żeby telewidzowie nie zaczęli zmieniać kanałów lub sprawdzać czy ich odbiorniki dobrze funkcjonują. Po chwili zapala się jakieś światło małej, brudnej żarówki. Atmosfera w tej piwnicy jak w każdej piwnicy nie jest wesoła. Warto zwrócić uwagę, że to spore pomieszczenie, trudno nawet jednoznacznie określić czy to faktycznie piwnica, jakieś podziemia czy inny bunkier. Po krótkich oględzinach dopiero zauważamy, że pod żarówką ustawione zostało krzesło, a na nim siedzi związany i zakneblowany Tool. Za nim widzimy jakąś postać, ale mrok skrywa skutecznie jej personalia.)

 

Postać – Ostrzegałem cię w Bangkoku.

 

Tool szarpie się na krześle.

 

Postać – Kazałem uważać na siebie, ale ty chyba nie doceniasz zagrożenia.

 

Tool próbuje się wyrwać, ale bezskutecznie.

 

Postać – Mówiłem, że nie wszystko jest takim jak ci się wydaje.

 

Tool znów próbuje wydostać się z uwięzi, ale tajemniczy osobnik robi krok do przodu i chwyta go za gardło.

 

Postać – Czy ty mnie w ogóle słuchasz?

 

Tool uspokaja się, co sprawia, że postać odsuwa się w mrok.

 

Postać – Tak lepiej. Chciałbyś wiedzieć kim jestem? Chciałbyś wiedzieć z kim walczyłeś na ostatniej gali?

 

Tool kiwa głową.

 

Postać – Nie martw się. Nie jestem żadnym oprawcą, prześladowcą czy innym wrogiem. Wielu takich mieliśmy w EWF. Ja przybywam by cię ostrzec i... by ci pomóc.

 

(W tym momencie transmisja urywa się. Na ekranach telewizorów widzimy zaciekawione twarze naszych komentatorów. Chyba za bardzo nie wiedzą co powiedzieć.)

 

 

Jan Kowalski – Ciekawa sytuacja.

 

Ponury Grabarz (wzburzony) To skandal co to się w tym EWF dzieje!

 

Jan Kowalski – Słucham?

 

Ponury Grabarz – Pod okiem GRU takie ekscesy! Takie cyrki! Trzeba temu zaradzić! Trzeba wziąć sprawy w swą własną łopatę.

 

Jan Kowalski – W jaki sposób?

 

Ponury Grabarz (zdejmując słuchawki) Muszę sformować ekspedycję ratunkową. GRU nie pozwoli by takie rzeczy uszły komuś bezkarnie. Zresztą ta sytuacja jest zagrożeniem dla main-eventu. Żegnaj Janku!

 

Grabarz opuszcza stanowisko komentatorskie i wkrótce znika pod FeliXtronem.

 

Jan Kowalski – Zostałem sam. (chwila ciszy) Samotny. Nie ma Tony’ego.... Nie ma Grabarza... Cóż ja mam począć?

 

Nagle za plecami Janka słychać jakąś wrzawę i głosy.

 

Głos – O! A tutaj siedzą komentatorzy!

 

Realizator robi zbliżenie i jak się okazuje za barierkami oddzielającymi stanowisko komentatorskie od publiczności znajduje się SR-Crazy w towarzystwie Mitsuko. Kowalski uśmiecha się widząc znajome twarze.

 

Jan Kowalski (szczęśliwy) Rodacy! (spogląda na Mitsuko) O przepraszam.

 

SR-Crazy (wskazuje ręką na Janka)Oto przeciętny Kowalski.

 

Jan Kowalski – Zapraszam do siebie! Czym chata bogata! Samotny trochę jestem i przyda mi się jakieś towarzystwo.

 

Crazy gramoli się nad barierkami, ale ma lekki problem z przerzuceniem prawej nogi, więc Mitsuko mu pomaga. Następnie pięciokrotny EWF FTW Champion w szarmanckim geście pomaga Mitsuko dołączyć do niego. Razem zajmują wolne miejsca przy stoliku komentatorskim, po czym zakładają słuchawki.

 

SR-Crazy – Tak wygląda praca komentatora od kuchni.

 

Mitsuko – Bardzo ciekawa.

 

Jan Kowalski (nadal szczęśliwy) Witam serdecznie! Zapraszam do komentowania wraz ze mną!

 

Mitsuko – A co tam teraz w programie?

 

Jan Kowalski – Walka o trofeum króla Daemusina. (posmutniał) Ulubiony rodzaj walki Tony’ego... ale jego tu nie ma. Biedny Tony.

 

SR-Crazy (klepie go po ramieniu)Już, już Janku. Nie bądź taki mazgaj. Chcesz to potrenujemy twoją osobowość. Ja jestem uznanym autorytetem i wiele osób wyprowadziłem już na ludzi.

 

Jan Kowalski – Może później.

 

Mitsuko – Może chusteczkę?

 

Jan Kowalski – O, poproszę.

 

Mitsuko – Kłamałam. Nie mam.

 

Jan Kowalski (przez zaciśnięte zęby) Jakże mi przyjemnie.

 

SR-Crazy – To gdzie ta walka? Podrapałbym się z miną filozofa po brodzie, ale nie mam brody. Czyż to nie tragiczne?

 

Jan Kowalski – Szalenie.

 

SR-Crazy – To prawda! Jestem Szaleńcem!

 

 

 

EWF Daemusin Championship:

Aero (c) vs Lunatick vs Nigel Moron

 

 

 

Zaczyna grać "The only" – Static X, publiczność reaguje lekkim heel heatem, bo po co się przemęczać? Wkrótce na ringu pojawia się Lunatick, który zaczyna się rozgrzewać, co wywołuje zainteresowanie arbitra.

Następnie muzyka zmienia się w coś nieokreślonego, co trudno zakwalifikować do jakiegokolwiek gatunku, być może jest to jeden z nurtów nowoczesnej ekspresji czasów końca historii. Spod FeliXtronu wychodzi Nigel Moron. Ubrany w koszulkę „Jestem z SLD” powoli dociera na ring. Tam zrywa ją i rzuca publiczności. Ta na swoje szczęście nie wie co to SLD.

Na samym końcu słyszymy pieśń "Immortal" zespołu Adema. Tym razem reakcja publiczności jest już zdecydowana i bardzo pozytywna. Spod FeliXtronu wychodzi Aero, a publiczność wiwatuje na jego cześć. Na jego ramieniu lśni dumnie EWF Daemusin title. Mistrz rozdaje kilka autografów, po czym spokojnie dociera na ring.

 

Jan Kowalski – Walka zapowiada się czarująco.

 

SR-Crazy – Gdyby Lunatick i Nigel Moron wzięli udział w Programie Wyspa wtedy ich kariery potoczyłyby się inaczej.

 

Mitsuko – W takim sensie, że zginęliby w czasie tego słynnego tajfunu?

 

SR-Crazy – Gdybym miał czapkę zdjąłbym ją teraz. Gdybym miał brodę zgoliłbym ją teraz. Taki narybek tam zginął. Tyle talentów. Wspomnijmy ich czasem i westchnijmy w ich intencji.

 

Jan Kowalski – Z pewnością tak zrobimy. Wyspa była niezapomnianym programem w dziejach EWF.

 

SR-Crazy – Nauczyłem ich jak żyć.

 

Mitsuko – I jak umrzeć.

 

Dark Sędzia ma dziś wielkie szczęście. Oto znów przyjdzie mu sędziować walkę, znów dostąpił tego zaszczytu. Widać, że jest szczęśliwy, radosny, ale w dalszym ciągu pozostaje sobą: najbardziej mrocznym arbitrem w dziejach EWF. Lunatick, Moron i Aero powoli przygotowują się do rozpoczęcia pojedynku. Dark Sędzia oczywiście tłumaczy im różnego typu zasady, wyjaśnia co to honor, sportowa walka i duch fair-play. Aero to wszystko rozumie, bo to dobry człowiek. Moron i Lunatick już nie za bardzo, ale to nie ich wina. W końcu Dark Sędzia daje sygnał do rozpoczęcia walki. No to hop! Zaczyna się ten epicki pojedynek! Nigel Moron ma w sobie ludzkie uczucia i w geście przyjaźni oraz powszechnej polityki miłości podaje rękę Lunatickowi. Ten z początku nieufny, ale odwzajemnia ten gest. To był jednak błąd, gdyż Nigel niczym typowy Palikot zachowuje się w sposób nie licujący z godnością człowieka i kopie rywala w brzuch! Następnie rzuca go wprost do narożnika i tam zaczyna go okopywać. Aero spokojnie obserwuje całe to zajście. Tymczasem Nigel próbuje przerzucić Lunaticka to przeciwległego narożnika, ale ten reversuje i to Nigel ląduje w narożniku. Na dodatek Lunatick dobija go Splashem! Siła uderzenia była spora, ale nie zniszczyła całkowicie Morona. Nie zapadł się on w narożniku, ale bardzo zamroczony, wyraźnie słaniając się na nogach zrobił kilka kroków w przód. Wykorzystał to Lunatick, który odbił się od lin, po czym wykonał na swym przeciwniku Swinging Neckbreaker! Pin.....1......2......przerywa Aero!

 

Jan Kowalski – Dynamiczny początek.

 

Mitsuko – Jaki dynamizm? Jakby wszystkie walki w EWF tak wyglądały to federacja dawno by zbankrutowała.

 

SR-Crazy – Jesteś niesprawiedliwa.

 

Mitsuko – Niesprawiedliwa? Przecież oni nie mają w sobie charyzmy, techniki czy jakichkolwiek umiejętności. Tylko spójrz na nich.

 

SR-Crazy – Wytrenowałbym ich na ludzi.

 

Aero przystępuje do ofensywy. Podnosi Nigela Morona, po czym chce wrzucić go prosto w narożnik... jednak ten reversuje to i niespodziewanie to Aktualny EWF Daemusin Champion ląduje prosto w narożniku!! Nigel Moron złapał wiatr w żagle niczym Palikot promile w swą bujną czuprynę. Chce rozpędzić się i przygnieść rywala tradycyjnym, ale zawsze skutecznym Splashem... ale zupełni bez ostrzeżenia do akcji wkracza Lunatick, który chwyta go i jest gotowy do wykonania ładnie się zapowiadającego Cross-legged Fisherman Suplex! Ale w tym momencie dopada do niego Aero, który atakuje swoich przeciwników. Aktualny EWF Daemusin Champion zaczyna zasypywać Lunaticka prawdziwym gradem różnego typu kopnięć, punchów, chopsów, różnych uderzeń, co po krótkiej chwili sprowadza go do poziomu maty. Ex-Flying Man podnosi Lunaticka i próbuje wyrzucić go poza ring, ale ten odbija się nogami od lin i atakuje Bulldogiem. Tego chyba się nie spodziewał! Tymczasem podnosi się Nigel Moron i od razu przypominając o swoim istnieniu powala Lunaticka zdecydowanym Clotheslinem po czym skacze z Running Leg Dropem wprost na Aero!

 

SR-Crazy – Wiele w nim koziej inwencji.

 

Jan Kowalski – Koziej?

 

SR-Crazy – Kozy w Mandżurii zachowują się podobnie. Podchodzą niezauważone i atakują. Boleśnie.

 

Mitsuko – Nigdy nie słyszałam, żeby kozy były szczególnie agresywnymi zwierzętami.

 

SR-Crazy – Te mandżurskie są. Mandżuria to kraj wielu cudów i dziwów. Wiem, bo sam tam mieszkam i mam hektary.

 

Jan Kowalski – Jesteś latyfundystą.

 

SR-Crazy – Ale tam dopłat nie dostaję. Mimo, że tam oficjalnie socjalizm, ale mają kapitalizm. W Europie oficjalnie kapitalizm, a nieoficjalnie socjalizm. Powariowali na tym świecie, ot co.

 

Nigel Moron poprawia swoją palikotowską fryzurę i zaczyna obrażać wszystkich wokół udając, że robi to w sposób rozumny i w ten sposób nawiązuje do słynnego etosu polskiego inteligenta. Być może nawiązuje ale już prędzej do inteligenta rodem z PRLu, którego poziom umysłowy pozostawiał wiele do życzenia i który dalej promieniuje na współczesną Polskę. W czasie tej celebracji swojej cudowności Lunatick zaszedł Nigela od tyłu i chwycił go w pozycję do German Suplex. Próbował wykonać ten cios, ale Moron nie pozwolił mu na to. Co więcej brutalnie strzelił go łokciem w twarz, odwrócił się, a następnie zaserwował mu swój kończący Utopia Slam [F-5]!! Cóż za zaskoczenie i cóż za cudna akcja w wykonaniu Nigela! Pin.........1...........2...........przerywa Aero! Moron szalenie denerwuje się, w końcu był już tak blisko od zakończenia tej walki. Aero tymczasem widząc podnoszącego się Lunaticka od razu wykonuje na nim Alabama Slam. Między wódkę a zakąskę wepchnął się jednak Moron, który podnosi Lunaticka, po czym whipuje go do narożnika i chce uderzyć Splashem, ale Aero chwycił go za ramię, przyciągnął do siebie i wykonał mu Tornado DDT! 

 

Jan Kowalski – Ta walka nas jeszcze zaskoczy.

 

SR-Crazy – Potrzeba im wieloaspektowego treningu. Gdyby tylko poprosili mnie o radę to może bym im pomógł.

 

Mitsuko (zaskoczona) Tak bezinteresownie?

 

SR-Crazy – Ja jestem dobrym człowiekiem.

 

Nigel Moron bardzo powoli wstaje, a tymczasem Aero się odbija od lin i skacze z pięknym Crossbody, ale Nigel Moron w dość zaskakujący sposób chwyta go w powietrzu, po czym wykonuje Fall Away Slam! Nigel uśmiecha się pod nosem w stylu januszowskim, ale ten uśmiech szybko znika, bowiem pojawia się Lunatick, który powala go Clotheslinem! Od razu rzuca go wprost na liny, ale Moron wracając do niego wybija się w powietrze i trafia go Dropkickiem! Od razu podnosi rywala i aplikuje mu Side Suplexa. Po czym po chwili ponownie ustawia rywala do pionu i wykonuje na nim Brainbustera! Do akcji wkracza Aero, ale Nigel trafia go skutecznym Clotheslinem. Cóż za siła Janusza Palikota dziś z niego emanuje. Ta fryzura, te ruchy, te gesty, te koszulki, ten intelekt, ten durny wyraz twarzy. Nigel jest wyraźnie w bardzo inspirującej formie. Czy zostanie nowym EWF Daemusin Champem? Moron od razu wrzuca swojego przeciwnika do narożnika, po czym ustawia go sobie na najwyższej linie i chyba chce wykonać SuperPlex.... ale ex-Flying Man jest skuteczniejszy i żwawszy, bo spycha rywala wprost na matę, po czym odwraca się i skacze z Moonsaultem!! (entuzjazm publiczności + okrzyki: Aero! Aero! Aero!) Pin......1.........2......kick out! Aero od razu wstaje, podnosi rywala i wykonuje na nim Lifting DDT. Przebudził się Lunatick, który ruszył w stronę walczących, ale Aero blyskawicznie odpowiedział na ten bieg, bo rozbił go błyskotliwym Spinebusterem, a gdy Lunatick próbował wstać od razu otrzymał kończącego Air Cut [Codebreaker]!! (znów okrzyki: Aero! Aero! Aero!) Pin.......1...........2........przerywa Nigel Moron!

 

Jan Kowalski – Było tak blisko do zakończenia tej emocjonującej walki.

 

Mitsuko – Wcale nie jest taka emocjonująca.

 

Jan Kowalski – A czego jej brakuje?

 

Mitsuko – Krwi, łamania kości, bólu, cierpienia.

 

SR-Crazy (trącając łokciem Kowalskiego) Ona ma bardzo stanowcze poglądy. Lepiej się nie kłócić.

 

Aero denerwuje się lekko i dopada do Morona. Nigel próbuje walczyć i kontratakować. Nawet udaje mu się wrzucić aktualnego EWF Daemusin Champa do narożnika, wziąć długi rozbieg i zaatakować go ze Splashem... ale Flying Beast odsuwa się i Janusz z wielkim łoskotem i hukiem rozbija się na słupku narożnika. Aero momentalnie dopada do niego, chwyta go za szyję i częstuje Neckbreakerem! Następnie rzuca go o liny, ten wraca do niego, Aero próbuje jakiejś akcji, ale Moron rozpaczliwie unika jej! Odbija się o przeciwległą linę, znów wraca do swojego rywala... i tym razem zostaje pochwycony i wgnieciony w matę Scoop Slamem! Aero podnosi swojego przeciwnika, ale Nigel wyrywa mu się i odskakuje na bok. Tu jeszcze zdążył powalić powoli podnoszącego się Lunaticka Clotheslinem. Aero dopada do rywala, dochodzi do zwarcia w wyniku którego ex-Flying Man dostaje się za plecy Nigela i serwuje mu German Suplexa. Aero odsuwa się i stoi w pozycji gotowej do ataku. Nigel Moron bardzo powoli podnosi się, następnie odwraca się, po czym pada ofiarą Speara ze strony aktualnego EWF Daemusin Champa! Aero błyskawicznie pomaga mu wstać, kopie w brzuch, po czym rzuca o liny i już po chwili wykonuje na nim Air Cut [Codebreaker]!! (znów okrzyki: Aero! Aero! Aero!) Nie kończy jednak walki tylko wdrapuje się na narożnik, po czym skacze z Greetings from Aero [Shooting Star Press] na zwłoki Lunaticka!! (EWF! EWF! EWF!) Pin..........1................2.............3! (Zwycięzcą i nadal EWF Daemusin Champem jest: Aero!)

 

Jan Kowalski – Chyba zgodnie z oczekiwaniami Aero broni EWF Daemusin title.

 

SR-Crazy (z miną Konfucjusza) Tak. Zgodnie z oczekiwaniami.

 

Mitsuko (z miną Sadako) Nie wiem. Nie znam się.

 

 

(Dziś jeszcze nie odwiedziliśmy najpiękniejszego ze wszystkich pomieszczeń, a to wielki błąd. Czas wreszcie go naprawić i przenieść się do gabinetu Esmeraldy Martinez. Widzimy tutaj samą panią prezydent, która jak zawsze promienieje pięknem i uśmiechem. Widzimy także asystentki: Tamarę „Antonellę” Ostrowską oraz Agnieszkę „Alienor” Sorel. W zasadzie nic się tutaj nie dzieje. Nikt je zajada się sałatkami dietetycznymi, nie zjada przepysznych ciast i nie popija ich szampanem. Esmeralda Martinez z wnikliwą uwagą obserwuje na ekranie wielkiego telewizora to co dzieje się na ringu.)

 

Esmeralda Martinez – Czy myślicie, że im brakuje motywacji?

 

Agnieszka Sorel – Wyglądają na bardzo zmotywowanych.

 

Tamara Ostrowska – Potwierdzam. Ja się na tym znam, w końcu pomogłam już wielu ludziom. Na przykład Scytherowi.

 

Esmeralda Martinez – Komisarz Scyther coś ostatnio chyba wraca do dawnych problemów.

 

Tamara Ostrowska – To już nie moje zmartwienie.

 

Esmeralda Martinez – Pamiętacie jakim wielkim sukcesem był turniej tag-teamów komisarza Szakala? A nie.. nie było was wtedy w EWF. Ale co tam... to było wieki temu, a pamięć o tym turnieju żyje w nas! Żyje w sercach fanów!

 

Agnieszka Sorel – Zasługi komisarza Szakala dla EWF są ogromne. Jest ojcem wielu idei, tytanem myśli. Sam jeden obalił komunizm w EWF.

 

Esmeralda Martinez – Też chciałabym rozpocząć jakiś wiekopomny projekt.

 

Tamara Ostrowska – Ależ panienko. Przecież panienka zainicjowała Rewolucję Kulturalną.

 

Esmeralda Martinez – Tak, ale Rewolucja Kulturalna dotyka raczej sfery sacrum w EWF, tej esencji naszego bytu i sensu istnienia federacji. Chciałabym teraz zrobić coś dla wrestlerów.

 

Agnieszka Sorel – Też zorganizujmy im...

 

Tamara Ostrowska (przerywa jej) Cicho....

 

Esmeralda Martinez – Co? Co? (olśniona) Zorganizujmy? Tak! Zorganizujmy!

 

Tamara Ostrowska i Agnieszka Sorel ( chórem i entuzjastycznie) Zorganizujmy!

 

Esmeralda Martinez – Turniej promujący młode talenty! Wielopoziomowy i o skomplikowanej strukturze! A to wszystko już na następnej gali!

 

Agnieszka Sorel – Lepsi powinni zacząć od późniejszego etapu.

 

Esmeralda Martinez – Trzeba też dać szansę chłopcom z Dark Matchów. Tylu ich mamy, a zasługuję na własną eSZ.

 

Agnieszka Sorel – Znaczy się co?

 

Esmeralda Martinez – Własną szansę! Szansę przez duże eSZ! Ogłoście otwarty turniej! Niech lud się zgłasza! Niech rozwija się! Ku chwale EWF i nas wszystkich! O jejku jej, ale będzie zabawa!

 

(Zabawa będzie przednia, a wszystko to już na następnej gali. Tymczasem wracamy w urocze rejony stanowiska komentatorskiego, które dzięki Mitsuko są jeszcze bardziej czarujące niż zwykle.)

 

 

Jan Kowalski (do Crazy’ego)Zgłaszasz się?

 

SR-Crazy – Nie.

 

Jan Kowalski (do Mitsuko)Może książę Nabeshima się zgłosi?

 

Mitsuko – Nie sądzę.

 

SR-Crazy (w radosnym usposobieniu)Kto wie, kto wie. On ma czasem takie masochistyczne podejście do własnej osoby.

 

Mitsuko – Nie zgłosi się.

 

Jan Kowalski – Może to i lepiej. Trzeba promować talenty. A co będzie nagrodą w tym turnieju?

 

SR-Crazy – Tego Esmeralda nie powiedziała.

 

Jan Kowalski – Och, ta kobieca płochość. (Mitsuko dziwnie na niego spogląda) Przepraszam.

 

 

(Kowalski przeprosił, więc możemy wracać na zaplecze, bo pomiędzy walkami tam czujemy się najlepiej. Kwestią otwartą pozostaje filozoficzne pytanie czy parking należy jeszcze do zaplecza czy jest autonomicznym tworem? Parking to piękne miejsce, już tutaj raz dzisiaj byliśmy, więc znamy uroki i czar tego przybytku. Widzimy tutaj koreańską bandę czyli Hae Baeguka, Elegance Choi oraz Velvet Lee. Panowie tłoczą się wokół białego Porsche 911.)

 

Elegance Choi – O tutaj! (wskazuje na maskę) Jebniemy pięknego wielbłąda jednogarbnego.

 

Hae Baeguk – To się nazywa dromader.

 

Velvet Lee – Wielbłądy są takie pretensjonalne. Sandman wyraźnie powiedział, że chciałby czegoś gustownego!

 

Hae Baeguk – Mnie to w sumie nie interesuję. Ważne, że Sandman zapłaci Vaclavowi za samochód. Trochę podniszczony, bo Vaclav kiepskim kierowcą jest, ale myślę, że się to (wskazuje na różne wygięcia i otarcia karoserii) trochę przyklepie.

 

Elegance Choi – Mam! Mam! Na dachu możemy dać mały i gustowny minaret.

 

Velvet Lee (podekscytowany) O tak! Zamontujemy tam głośnik, z którego dobiegać będzie słodka melodyjność głosu tego.. jak mu tam.. tego brodatego...

 

Hae Baeguk – Muezina.

 

Elegance Choi – To połączenie praktyki z elegancją! Sprzedamy ten patent do krajów muzułmańskich!

 

Velvet Lee – Na drzwiach damy jakieś arabskie napisy, coś co oni lubią, w stylu „Ameryka to Szatan”, „Chrześcijanie muszą zginąć”, „Nawróćcie się albo utniemy wam głowy”. Coś takiego krewkiego, żeby było swojsko.

 

Elegance Choi – Sam kolor jest delikatnie mówiąc po polsku „chujowy”. Kto to widział białe Porsche? Trzeba dać coś innego.

 

Velvet Lee – Może beż?

 

Elegance Choi – Seledyn albo turkus byłby niezły. (zwraca się do Baeguka) Masz kluczyki? Trzeba rzucić okiem na tą paskudną tapicerkę. Kto to dobierał?

 

Velvet Lee (zatyka nos) Fuj! Koszmar nie samochód!

 

W tym momencie na parking podjeżdża długa czarna limuzyna. Jakiś usłużny lokaj otwiera drzwi i po chwili z pojazdu wysiada Psycho. Na jego ramieniu lśni dumnie EWF World title, a sam mistrz ubrany jest w elegancki garnitur warty więcej niż wiele budżetów wiejskich gmin w Polsce.

 

Velvet Lee – Fujara nie samochód.

 

Psycho zaciekawiony spogląda w stronę Koreańczyków i oczom własnym nie wierzy. Czy za dużo wypił? Czy za dużo spalił? Toć to jego własne Porsche! World Champion doskakuje do bandy koreańskiej.

 

Psycho – Spierdalać!

 

Elegance Choi – Ani mi się śni!

 

Velvet Lee – Właśnie! To nasz samochód i pana Sandmana.

 

Psycho – Sandmana? A co ten dziad ma z tym wspólnego?

 

Elegance Choi – Powiedz mu Baeguk!

 

Ale Hae Baeguka tu już nie było. Zauważył Psycho wcześniej od pozostałych Koreańczyków, a że jest to mądry człowiek to wszystko sobie w swym umyśle przekalkulował i ulotnił się. Tyle go widzieli.

 

Velvet Lee – Gdzie on jest?

 

Psycho – Oddawać kluczyki i wypierdalać mi stąd!

 

Elegance Choi i Velvet Lee uciekają w popłochu. Psycho podnosi leżące na ziemi kluczyki, a następnie z czułością poklepuje maskę swojego białego Porsche 911.

 

Psycho (poprawiając przy okazji ułożenie EWF World title na ramieniu)Dawno się nie widzieliśmy.

 

(Koniec. Wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Cóż.

 

SR-Crazy (do Mitsuko) Spojrzałem w las, a tam radosne chińskie dzieci widząc mnie zaczęły śpiewać patriotyczne pieśni. Wzruszyłem się, gdy powiedziały do mnie, że przypominam im Przewodniczącego Mao.

 

Mitsuko – Fascynujące.

 

SR-Crazy – Oni nie byli mamelukami, oj nie!

 

Jan Kowalski – Dostałem informację, że Esmeralda Martinez podjęła ważną decyzję. Stawką zapowiadanego turnieju będzie EWF Evolution title shot. Nie mogła nam tego przekazać osobiście, bo właśnie... (chwila przerwy) .... przepraszam, ale ja nie powiem tego publicznie. Ma coś ważniejszego do roboty.

 

 

(Mameluki jak mameluki, ale przenosząc się backstage znów wracamy do wielce filozoficznego pytania: czy parking jest zapleczem? Trudno to jednoznacznie stwierdzić, o radę trzeba by poprosić uznanej klasy polskie autorytety moralne. My jednak nie znajdujemy się na parkingu, a na jednym z wielu korytarzy tajwańskiej hali. Tutaj widać Vesnę Obrenowić, a obok niej stoi zmęczony, lekko poobijany, ale promieniejący uśmiechem Aero.)

 

Vesna Obrenowić – Aero gratulacje. Kolejna skuteczna obrona EWF Daemusin title.

 

Aero – Dziękuję. Po raz kolejny udowodniłem, że zdobycie przeze mnie tego trofeum nie było przypadkiem. Kolejne zwycięstwo na moim koncie sprawia, że rosnę w siłę... a wraz ze mną moja ambicja.

 

Vesna Obrenowić – To świetnie się składa, bo Esmeralda Martinez ogłosiła, że na następnej gali odbędzie się turniej, którego zwycięzca otrzyma EWF Evolution title shot.

 

Aero – Cóż. EWF Evolution title shot nigdy nie był czymś szczególnie trudnym do zdobycia, więc nie wiem dlaczego stawką tak rozbudowanego turnieju będzie zaledwie szansa walki o ten pas... ale niezbadane są wyroki Esmeraldy. Ja zresztą nie narzekam i zrobię wszystko by odnieść sukces w tym turnieju.

 

Vesna Obrenowić – Nie są jeszcze dokładnie znane jego zasady. Wiadomo tyle, że ma być to turniej kilkuetapowy. Nie wszyscy też wystartują z pierwszego etapu.

 

Aero – Cóż, nikt nigdy nie mówił, że EWF jest federacją równych szans.

 

Vesna Obrenowić – Zatem zgłaszasz swój akces do turnieju?

 

Aero (uśmiechając się)Zdecydowanie i z pełną premedytacją.

 

Vesna Obrenowić – Z pewnością konkurencja będzie spora.

 

Aero – Spora? Nie przesadzajmy. Kto tam może wziąć udział? Lunatick? Nigel Moron? Pokonałem ich obu bez żadnych problemów.

 

Vesna Obrenowić – A Vitor Hernandez? Bidam?

 

Aero – Oni mogą stanowić zagrożenie.

 

Vesna Obrenowić – Właśnie.

 

Aero – Popatrzmy jednak na to z innej strony. Obaj są już w EWF jakiś czas. Czy któryś z nich wygrał EWF Daemusin title? (pauza w oczekiwaniu na odpowiedź) Nie, żaden. To ja jestem EWF Daemusin Champem, a więc to ja będę głównym faworytem do zwycięstwa. Zresztą nie wiadomo czy Hernandez i Bidam będą zainteresowani udziałem.

 

Vesna Obrenowić – Myślę, że będą.

 

Aero – Pozwól, że to ja będę myśleć. Żegnam! Niech otworzą szampana! Aero znów triumfuje! Kolejna gala i kolejny sukces!

 

(Radosny i zadowolony z siebie Aero oddala się, a my wracamy w przyjemne okolice stanowiska komentatorskiego.)

 

 

Jan Kowalski – Widzę, że kolejne zwycięstwa uskrzydlają Aero.

 

SR-Crazy – Jeśli się do mnie zgłosi to dam mu kilka chińskich ulotek i folderów jak pracować nad sobą by osiągnąć sukces.

 

Jan Kowalski – Twa hojność nie zna granic.

 

SR-Crazy – Wyprowadziłem na ludzi już tyle osób, że poradzę sobie z każdym.

 

Jan Kowalski – Myślę, że Aero jest już wyprowadzony. Jest wszak wzorowym absolwentem Akademii Pedagogicznej Komisarza Szakala.

 

SR-Crazy – To inna szkoła. Nie pochwalam jej, ale doceniam jej skuteczność.

 

 

(Trafiamy w miejsce bliskie sercu każdego miłośnika EWF, czyli na zaplecze hali w Tajpej. Znajdujemy się w jakimś magazynie. Pełno tutaj różnego rodzaju skrzyń, desek, kontenerów i innych szmat. Pośród tego pięknego krajobrazu dostrzegamy największe ofermy w historii polskiego wrestlingu, mianowicie: Esespe, Dollara, Martina Smitha, Rippera oraz Maniaka. Warto zwrócić uwagę, że dzielna zgraja matołów przebrała się w różne wymyślne stroje. W ten sposób Maniak został Spockiem ze Star Treka, Esespe Billem Cosbym, Martin Smith założył sukienkę w stylu Hilary Clinton i przyssał się do zdjęcia jej małżonka, Billa, który jak wiadomo nie miał nic wspólnego z pewną Moniką. Ripper we włosy wplótł donicę z rododendronem. Dollar natomiast zaczął prezentować styl grecki, pewnie chciał być Afrodytą i afrodyzjakiem dla Martin-Hilary. Nikt nie przywdział kostiumu Wezuwiusza, z którym Afrodyta chciała się sparzyć.)

 

Martin Smith – Czy jesteśmy bezpieczni?

 

Esespe – Zamknąłem wszystkie drzwi!

 

Ripper (chwytając się za głowę z rododendronem)Zginiemy! Wszyscy zginiemy! Zostaną po nas tylko guziki!

 

Martin Smith – Co ty... takie rzeczy się nie zdarzają na tym szczęśliwym świecie. Głosowałem na SLD, wiem co mówię. Nie uprawiaj paranoicznej polityki historycznej.

 

Maniak (nasłuchując)Słyszę ich! Słyszę! Nadchodzą!

 

Gaśnie światło. Słychać krzyki przerażenia. Światło nagle się zapala i widzimy, że w pomieszczeniu znajdują się ubrani w mundury hunwejbinów Bidam oraz Crash. Rewolucja Kulturalna staje się coraz bardziej brutalna.

 

Crash – Ukrywamy się przed każącą ręką sprawiedliwości?

 

Bidam – Za długo zanieczyszczaliście EWF swoim brakiem talentu i głupotą. Nic sobą nie prezentujecie. (uśmiecha się radośnie) Musicie więc zostać wyeliminowani.

 

Crash – Ścieżka zdrowia Scythera niczego was nie nauczyła? Nie chcemy was tutaj.

 

Ripper (pada na kolana przed Crashem)Już dobrze, już dobrze. Rozumiemy swój błąd. Nie będziemy dłużej...

 

Crash nie daje mu jednak skończyć tylko wymierza mu brutalnego kopniaka prosto w szczękę! Ripper zalewa się krwią i pada na posadzkę. Smith, Dollar, Esespe i Maniak zaczynają panikować i rozbiegają się na różne strony.

 

Crash – Za późno!

 

Bidam nie czekając na rozwój sytuacji chwycił za leżącą nieopodal metalową rurę i z całej siły trzasnął nią Dollara prosto w czaszkę. Ten upadł bez życia. Crash tymczasem znalazł Martina Smitha, który chował się za stertą jakichś desek. Rzucił go na ścianę i zaczął zasypywać całą serią brutalnych uderzeń. Chwycił go za głowę i zaczął trzaskać nią o leżącą nieopodal stertę desek. Pechowo znalazł się tam także kiepsko zabezpieczony gwóźdź, który lekko uszkodził policzek biednego Smitha. Bidam tymczasem zajął się uciekającym Esespe, który wskoczył na jakąś stertę skrzyń. To jednak nie odstraszyło Bidama, który w sprytny sposób chwycił go za głowę i wykonał Seorabeol [Rope hung cutter] z owej sterty skrzyń wprost na posadzkę! To chyba bolało, bo słychać było gruchot kości biednej pokrarki. Na sam koniec dzielni hunwejbini chwycili zwłoki Rippera, Smitha, Dollara i wrzucili je do wielkiego kontenera. Bidam wyciągnął z kieszeni jakiś urzędowo wyglądający dokument. Oczywiście w dwóch językach: polski i chiński. Realizator zrobił zbliżenie, co pozwoliło nam zobaczyć napis: „Odpady. Do natychmiastowej utylizacji”.

 

Crash – Wydaje mi się, że Rewolucja funkcjonuje całkiem dobrze.

 

Bidam – Masz rację.

 

Crash – Powinniśmy jednak dać już sobie spokój z tymi miernotami i zapolować na grubego zwierza.

 

Bidam – Popieram.... a na razie... (klepie go w ramię) Powodzenia w walce.

 

Crash nic nie odpowiada tylko spokojnie odchodzi. Bidam natomiast siada na jakimś drewnianym krześle i wyciąga drugie śniadanie, którym rzecz jasna okazuje się piękne, pieczone udko z kurczaka.

 

Bidam – Nie ma to jak kurczaki.

 

W pewnym momencie słychać płacz i zawodzenie. Bidam zdenerwowany, że coś rozprasza mu jego pogodę ducha zaczyna rozglądać się po pomieszczeniu. W końcu zauważa chowającego się pod jakimś kontenerem Maniaka.

 

Bidam (szczerze się uśmiechając)Cześć kolego, co tam robisz?

 

Maniak nie odpowiada tylko zaczyna drzeć się wniebogłosy.

 

Bidam – No już, spokojnie. Masz szczęście. Zamknęliśmy i zaksięgowaliśmy transport. Nie ma dla ciebie miejsca. Szczęście uśmiecha się do głupków. Zamknij się wreszcie, bo mi przeszkadzasz w nic nie robieniu. Jeśli będziesz cicho to może nawet dostaniesz kość.

 

(Bidam uśmiecha się przyjacielsko do Maniaka i pokazuje mu trochę obgryzione udko z kurczaka. Maniak uspokaja się i pokazuje Bidamowi, że będzie mu pokornie służył. Wracamy na ring.)

 

 

SR-Crazy – To też jest ciekawa metoda wychowawcza. Chociaż osobiście jej nie pochwalam.

 

Mitsuko – Czy ty cokolwiek pochwalasz?

 

SR-Crazy – Jestem bardzo wymagającym pedagogiem.

 

Jan Kowalski – Rewolucja Kulturalna znów się rozpędza. Kto będzie jej kolejną ofiarą? Czas pokaże. Dostaję informację, że czas już na kolejny odcinek wyjaśniający depresję Tony’ego. Zapraszam serdecznie!

 

 

(Na arenie gasną światła, a na FeliXtronie zgodnie z zapowiedzią Kowalskiego znów pojawia się napis „Tony na Tajwanie”. Ostatnim razem porzuciliśmy Tony’ego w bardzo luksusowym lokalu na szczycie wieżowca Taipei 101. Toster nadal popija alkohol i ze smutną miną prowadzi konwersację z Janem Kowalskim.)

 

Tony Hogański (popijając alkohol)Wiesz dobrze Janku, że PRL to nie była bajka. My to wiemy, ale ta banda durniów przed telewizorami nie ma już o tym pojęcia. Dzięki akcjom typu „absurdy PRLu” oni myślą, że wszystko było tak samo tylko trochę śmieszniej. (powtarza z naciskiem) Tak samo, ale śmieszniej! Ludzie w to wierzą! Masz pojęcie?

 

Jan Kowalski (ze zrozumieniem)Wiem Tony, wiem.

 

Tony Hogański – Byłem młody, śmierć Stanisława Pyjasa mną wstrząsnęła. Później przyszła Solidarność, myśleliśmy, że będzie lepiej... Naprawdę wierzyliśmy, że jesienią zamiast liści będą wisieć komuniści... (głos mu się łamie) ale ci zbrodniarze wprowadzili stan wojenny. 3 maja 1982 byłem na demonstracji w Warszawie. ZOMO nas spałowało... (napełnia kolejną szklankę) Ile było ofiar? 3? 4? Nie pamiętam już. Ale ta krew Janku... krew na chodniku.... Cóż oni zawinili? A czy któryś z tych bydlaków poniósł odpowiedzialność? Nie. Dziś z ekranów telewizorów mówią nam natomiast, żebyśmy ich kochali. Jakże ja mam ich kochać? Tych bydlaków. Kurwica mnie bierze, gdy słyszę, że Jaruzelski jest człowiekiem honoru. Ja osobiście pić wódki z tym człowiekiem bym się brzydził. (bierze kolejnego łyka) Wyrzucili mnie z uniwersytetu, później zginął ksiądz Popiełuszko. Ten kraj stawał się coraz bardziej obcy. Oni nienawidzili własnego narodu, rozumiesz? A teraz co? Jak umrą pewnie wszyscy dostaną pogrzeby państwowe i pierwszą stronę pełną płaczów w Wyborczej.

 

Jan Kowalski – Ja to wszystko wiem Tony... do rzeczy.

 

Tony Hogański (opróżnia szklankę) Jak wszyscy z NZSu nie byłem dla nich wygodny. Podobno nawet dobrze się zapowiadałem dla nauki polskiej... (wzdycha ciężko) Tu chociaż raz przydała się protekcja ojca mojego, nie znasz go, taki profesor, ale pił wódkę ze Stalinem... (chwila ciszy) ... później się tego wstydził. Najciemniej pod latarnią, więc załatwił mi doktorat w Moskwie. Brzydziłem się tego, ale... (łamiącym się głosem) ... ja chciałem żyć.

 

Jan Kowalski – Rozumiem

 

Tony Hogański – Wkrótce w Moskwie do władzy doszedł Gorbaczow. Zmiany Janku, zmiany. Praca szła dobrze, obroniłem doktorat. Mówili, że jestem inteligentny i zdolny. Zaczęli traktować mnie jak swojego. Poznałem tam swoją pierwszą żonę. Czerwona arystokratka z Armeńskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Cóż... nie mogę zaprzeczyć... było pięknie....

 

(Koniec materiału filmowego.)

 

 

SR-Crazy (nie kryjąc wzruszenia) Cóż za tragiczna historia.

 

Jan Kowalski (przez łzy) To prawda.

 

Crazy i Janek spoglądają wyczekująco na Mitsuko.

 

Mitsuko (chłodnym tonem) Nie. Nie mam chusteczek.

 

Jan Kowalski (do Crazy’ego) Czy ty czasem nie jesteś członkiem Chińskiej Partii Komunistycznej?

 

SR-Crazy – Oni tam mają komunizm z ludzką twarzą. Twarzą Mao.

 

Jan Kowalski – Tak... to wiele wyjaśnia. O! Twoja walka już za chwilę się rozpocznie.

 

SR-Crazy (rozciągając się) Jestem gotowy i w formie.

 

Mitsuko – Zapewniam, że książę Nabeshima także.

 

 

 

EWF Tag Team Championship:

SR-Crazy & Yoshihito Nabeshima (c) vs Crash & Vitor Hernandez

 

 

 

Zaczyna grać Ozzy Osbourne - „I don’t wanna stop”. Gdy instrumentalny wstęp się kończy, muzyka cichnie, a na rampie wybuchają strasznie jaskrawe i jakże rażące w oczy białe fajerwerki stylizowane na wybuch. Gdy światła powoli dochodzą do poprzedniego stanu, na rampie dostrzegamy Crasha. Wyraźnie zadowolony z siebie rusza w stronę ringu gdzie czeka już sędzia pojedynku – Antoni Bryndza.

Muzyka zmienia się w "Bullet With Your Name" - Scars of Life. Na FeliXtronie pojawia się obraz wielkiego miecza, a po chwili ekran zostaje rozdarty przez błyskawicę. Po chwili w stronę ringu zmierza Vitor Hernandez, który najwyraźniej pogodził się ze swoim smutnym losem i przeszedł kilka drobnych zmian w wizerunku.

Zapada cisza, po krótkiej martwicy rozbrzmiewa delikatnie Yuri - Jeong Pyo. Publiczność jest zdezorientowana, gdyż nigdy wcześniej nie było słychać tegoż utworu. Mija kolejna chwilka w publiczność generuje mocny heel heat, na rampie pojawia się książę Yoshihito Nabeshima. Na jego ramionach lśnią EWF Tag Team titles. SR-Crazy widząc go zdejmuje słuchawki, żegna się z Kowalskim i opuszcza stanowisko komentatorskie. Przed ringiem wita się z japońskim księciem i dostaje do rąk swój pas, a muzyka zmienia się w Limp Bizkit i „My Way”. Crazy oraz Nabeshima wdrapują się na ring.

 

Jan Kowalski – Zapowiada się ciekawa walka, prawda?

 

Mitsuko – Wynik jest pewny, więc czym tu się ekscytować?

 

Jan Kowalski – Ale Crash to były EWF Tag Team Champion, aktualny EWF Evolution Champion. Vitor Hernandez uchodzi za szalenie utalentowanego. Tu wszystko jest możliwe.

 

Mitsuko – Bzdury.

 

Antoni Bryndza unosi w górę mistrzowskie pasy, po chwili oddaje je obsłudze technicznej, rozbrzmiewa gong, walkę można uznać za rozpoczętą. Pretendenci i mistrzowie wychodzą na środek ringu dochodzi do małej wymiany zdań. Nagle Crash stojący przed obliczem SR-Crazy'ego odpycha swego byłego nauczyciela, Crazy po chwili czyni to samo, Vitor próbuje wykonać na Nabeshimie to samo co jego partner, lecz przed samym odepchnięciem książę wyciąga otwartą dłoń na wysokości twarzy Hernandeza, przez co młody wrestler traci całą chęć do ataku. Obydwa tag-teamy odchodzą do swych narożników. Pierwsi do walki przystępują SR-Crazy i Vitor Hernandez. Natychmiast dochodzi do zwarcia, tam powstaje wyrównana szamotanina, Vitor spycha Crazy'ego w stronę lin, lecz tam szaleniec odzyskuje siły po chwili spychając BJJ Specialist do narożnika. Szamotanina trwa dalej, w końcu panowie puszczają swe uchwyty. Vitor podchodzi do Crazy'ego, gdzie dostaje .. w twarz, to zdecydowanie nie podoba się zgromadzonej publiczności, która momentalnie generuje heel heat. Vitor początkowo jest spokojny, lecz po chwili atakuje jednego z mistrzów European Uppercutem (mały cheer) po chwili łapie Crazy'ego chcąc wykonać jakiś suplex, ale SR błyskawicznie uderza młodego wrestlera kolanem w korpus po chwili wykonując T-Bone Suplex.

 

Jan Kowalski – Co sądzisz o stosunkach chińsko-japońskich?

 

Mitsuko – To nie moja sprawa.

 

Jan Kowalski – Czy ta walka może wpłynąć na ich poprawę? Może książę Nabeshima wykonałby jakiś gest.

 

Mitsuko – To nie czas i miejsce na tego typu dyskusje.

 

SR-Crazy tauntuje w stylu przewodniczącego Mao, a ludność Tajwanu tradycyjnie dla siebie wydziera się jak plemię zajmujące się kanibalizmem. Hernandez najwyreźniej poczuł się lekko zdeprymowany swym niepowodzeniem, więc zmienia się z Crashem. Crash powoli wchodzi na ring, gdzie w dośc lekceważący sposób spogląda na swego przeciwnika, Crash od razu pada do nóg Crazy'ego chcąc go przewrócić, lecz SR to wrestler nazbyt doświadczony, aby padać po byle jakim uchwycie, sam kontruje akcję zdobywając kontrolę nad oponentem w parterze. SR-Crazy błyskawicznie zakłada ankle lock, ale Crash chwyta za dolną linę. Sędzia nakazuje powstać wrestlerom, tam Crash atakuje Clotheslinem, co ważne skutecznym, przechodzi do pinu, Bryndza odlicza...1...2...kick out! Crash nie próżnuje podnosi swego przeciwnika spycha go w stronę lin, lecz Crazy odbudował cudownie swą potęgę i teraz to on spycha swego przeciwnika, jednakże w stronę narożnika, gdzie stoi Nabeshima. SR-Crazy wyciąga dłoń w stronę księcia, a uroczy książę delikatnie dotyka kończyny swego partnera, dochodzi do zmiany. Crash niestety nie widzi co się dzieje na ringu, gdyż Crazy cały czas trzyma swego przeciwnika, w tym samym momencie Nabeshima zdobywa prędkość i gdy znajduje się bezpośrednio przed narożnikiem Crazy błyskawicznie się odsuwa, a książę atakuje Yakuza Kickiem.

 

Jan Kowalski (wzdycha sam do siebie) Cóż by teraz powiedział Tony?

 

Mitsuko – ....

 

Jan Kowalski – Nie jesteś zbyt rozmowna.

 

Mitsuko – Gdy nie mam nic do powiedzenia, to się nie odzywam.

 

Książę Nabeshima rusza w stronę Crasha, który próbował właśnie się podnieść. Były EWF Tag Team Champion unika ciosu aktualnego EWF Tag Team Champa. Po chwili dochodzi do zwarcia. Silniejszy okazuje się Crash, który brutalnie wrzuca japońskiego księcia prosto w jeden z narożników, następnie rozpędza się i chce spaść z typowym Splashem, ale Nabeshima odsuwa się! Crash rozbija się na słupku. Jest trochę zamroczony, co wykorzystuje książę chwytając go za plecy i wykonując German Suplexa! Nabeshima próbuje kolejnego, ale zostaje trafiony łokciem w kark. Crash natychmiast się odwraca do niego i doprowadza do kolejnego zwarcia. Tym razem to także on wygrywa i przewraca przeciwnika na ziemię, by po chwili spaść na niego z Elbow Dropem. Zza lin SR-Crazy krzyczy w stronę Nabeshimy by użył tajemnic, które przekazał mu on w czasie wspólnych treningów. Imiennik szalonego japońskiego cesarza robi dziwną minę, a Crazy głaszcze się po brodzie, której nie ma, bo ją zgolił. Książę podniósł się, ale Crash czuwa niczym uświadomiony lud robotniczo-chłopski i próbuje doprowadzić do kolejnego zwarcia. Nie był chyba jednak zbyt czujny, bo Nabeshima kopie go w brzuch, po czym odbija się o liny, a już po chwili powala rywala Lariatem. Nabeshima podnosi rywala i rozpoczyna przygotowania do wykonania jakiejś widowiskowej akcji... ale niespodziewanie na ring wpada Hernandez, który atakuje plecy japońskiego księcia uniemożliwiając mu kolejny etap tej chwalebnej ofensywy.

 

Mitsuko – Nieładnie, nieładnie. Dajcie mi siekierę to ja już oduczę tego latynoskiego mazgaja jak żyć.

 

Jan Kowalski – Odważne słowa.

 

Mitsuko – Oczywiście.

 

Jan Kowalski – Trzeba jednak pochwalić Hernandeza za czujność i wytrwałość.

 

Antoni Bryndza nie może tolerować takiego zachowania na swoim ringu. Brutalnie wyrzuca Hernandeza poza obręb lin. Tymczasem Crash doszedł do siebie, a wykorzystując chwilowe zamieszanie zaatakował Nabeshimę. Dożywotni EWF TV Champion znajdujący się poza obrębem lin widząc to chwycił się za głowę. Crash łapie Yoshihito za głowę i uderza nią o narożnik  Po chwili robi to ponownie! I jeszcze raz! Crash uśmiecha się widząc jak dobrze mu idzie i to chyba był błąd, bo Japończyk uderza nagle rywala łokciem w brzuch i przerzuca go zdecydowanie wprost do przeciwległego narożnika! Nabeshima chce ruszyć w jego stronę, ale.... no właśnie! Okazało się, że Vitor Hernandez zszedł z ringu, przyczaił się w okolicach miejsca w którym Crash z Nabeshimą toczyli zażarty pojedynek i gdy Yoshihito uzyskał przewagę, ten włączył się sprytnie do akcji. W jaki sposób? Po prostu chwycił Japończyka za nogę i uniemożliwił mu przeprowadzenie kontrofensywy. Niczego się nie spodziewający Yoshihito upada na matę. Hernandez od razu wskakuje na ring w okolicach swojego tag-partnera i zmienia się z nim. Bardzo to sprytnie sobie wymyślił.

 

Jan Kowalski – Trzeba kolejny raz pochwalić Hernandeza.

 

Mitsuko – Ja tego robić nie będę.

 

Jan Kowalski – Trzeba być rzetelnym komentatorem.

 

Mitsuko (wyciąga azjatycki wachlarz i zaczyna się nim wachlować) Ja nie jestem wcale komentatorem. Jestem tu tylko przejazdem.

 

Vitor Hernandez nie próżnuje i od razu atakuje podnoszącego się Yoshihito Nabeshimę ze Springboard Dropkickiem!! (spory entuzjazm publiczności) Natychmiast przechodzi do pinu.......1.......kick out!! Nie dla psa kiełbasa jak to mówią i będą jeszcze długo mówić. Hernandez pomaga księciu wstać, rzuca go o liny, a następnie powala Clotheslinem! Następnie znów pomaga mu się podnieść, drugi raz rzuca o liny, znów próbuje Clothesline’a, jednak ten schyla się, błyskawicznie odwraca się, kopie go, a następnie częstuje Full Nelson Slamem! Hernandez pada na matę. Nabeshima pomaga mu wstać, by już po krótkiej chwili ponownie powalić go do pozycji maty, tym razem przy pomocy Inverted Headlock Backbreakera! SR-Crazy poza linami pokazuje Nabeshimie, że on też chce się pobawić z martwą ofiarą, ale ten uspokaja go, że wszystko przyjdzie w swoim czasie. No i przyszło, bo gdy odwrócił się by kontynuować egzekucję Hernandeza został powalony przy pomocy Speara! (anty-japoński entuzjazm publiczności!) Hernandez błyskawicznie próbuje założyć rywalowi Boston Craba, ale ten chwyta go za głowę i wykonuje na nim Reverse Brainbuster!

 

Mitsuko – Tak się odprawia frajerów z kwitkiem.

 

Jan Kowalski – Walka jeszcze się nie skończyła.

 

Mitsuko – To tylko kwestia czasu.

 

Po wykonaniu tej akcji Yoshihito Nabeshima spokojnie zmienia się z SR-Crazy’m. Crash poza ringiem krzyczy w stronę Hernandeza, żeby ten spróbował dostać się w jego okolice i także się zmienić. To się chyba jednak nie uda, bo Szaleniec chwyta Vitora za rękę i brutalnie pomaga mu się podnieść. Hernandez próbuje jakiejś akcji, ale jego marzenia zostają brutalnie rozwiane przy pomocy Forward Russian legsweep. Hernandez powoli podnosi się, ale Crazy powala go Backdrop Suplexem! Pin.....1..........2......kick out! Crash wpadł na ring, ale jego interwencja okazała się niepotrzebna. Antoni Bryndza szybko przepędza intruza. Crazy niespodziewanie okazuje swoje dziwne poczucie humoru i ciekawe pojęcie miłosierdzia, bowiem pomaga wstać Hernandezowi, by następnie rzucić go o liny i wykonać Fireman's Carry Neckbreaker! Gdzie w tym wszystkim miłosierdzie? Otóż upadający Vitor wylądował tuż przy linach, gdzie znajdował się Crash. Aktualny EWF World Champion momentalnie klepnął zwłoki swojego partnera i wpadł na ring, gotowy do walki.

 

Jan Kowalski – Crazy mnie czasem zaskakuje.

 

Mitsuko – Mnie także.

 

Jan Kowalski – Ciekawa historia was łączy. Niegdyś...

 

Mitsuko (przerywa mu) Nie mówmy o tym.

 

Crash rusza na Crazy’ego i momentalnie trafia go Clotheslinem. Crazy podnosi się, ale Crash jest już przy nim i nawet się nie zorientował, gdy ten wykonał na nim Straight Jacket Suplex. Crazy leży. Crash zaczyna okopywać go brutalnie... znęca się chwilę nad Crazy’m, po czym spada na niego z Elbow Dropem. Po chwili poprawia z Fist Dropem. Pin......1..........2..kick out! Cóż, nikt nie mówił, że będzie łatwo zdobyć EWF Tag Team titles z rąk tak wymagających rywali. Crash pomaga rywalowi wstać, rzuca go o liny, a gdy ten do niego wraca nagradza do za wierność i wytrwałość ładnym Snapmare obróconym w Reverse DDT! (anty-komunistyczna radość na trybunach) Aktualny EWF Evolution Champion pomaga rywalowi wstać, po czym rzuca go wprost w narożnik. Od razu rozpędza się i chce  spaść na przeciwnika Splashem, ale Dożywotni EWF TV Champion odsuwa się i Obywatel Miasta Chaosu z wielkim impetem rozbija się na słupku narożnika. Crazy momentalnie przechodzi do kontrataku... przerzuca Crasha do przeciwległego narożnika... podchodzi do niego... wdrapuje się wyżej i w tradycyjny sposób zaczyna uderzać go po twarzy. Wymierza mu jeden cios... drugi... trzeci... czwarty... piąty. Szóstego nie będzie, bo chyba mu się znudziło. Pod wpływem uderzeń Crash pada na matę. Crazy chwyta go za nogę i przeciąga na środek ringu. Następnie sam bierze rozbieg i wskakuje na liny (przy okazji strącając Hernandeza z ringu!) by spaść na Crasha z Moonsaultem!! (EWF! EWF! EWF!) Crazy nie wiedzieć czemu od razu zmienia się z Yoshihito Nabeshimą. Japoński książę z uśmiechem podnosi Crasha, rzuca go o liny, a gdy ten do niego wraca wykonuje na nim swój kończący Shine-yo Buse [Jumping Cutter]! Pin.............1.................2...............3! (Zwycięzcami nadal EWF Tag Team Champami są: Yoshihito Nabeshima i SR-Crazy!)

 

Jan Kowalski – Nabeshima i Crazy bronią Tag Team titles!

 

Mitsuko – Miałeś co do tego jakieś wątpliwości?

 

Jan Kowalski – Ja jestem obiektywnym komentatorem.

 

Mitsuko (zdejmując słuchawki)Żegnam.

 

Crazy oraz książę Nabeshima świętują na środku ringu. Po chwili dołącza do nich Mitsuko. Skądś pojawia się Smela, który prowadzi pod ramię, niczym ojciec pannę młodą, szczęśliwą i uśmiechniętą Chiaki. Na ring spadają płatki róż, a Crazy oraz Nabeshima wiwatują z radości. Publiczność pod wpływem kunsztu tej pięknej walki zmieniła swoje zapatrywania i także się cieszy, mimo że Crazy to straszliwy komunista, a Nabeshima wrogi Japończyk. Ta piękna chwila trwa i trwa. W końcu Crazy oraz japoński książę kończą swą celebrację i spokojnie opuszczają ring.

 

Jan Kowalski – Urocza kompania.

 

Tymczasem poza ringiem Vitor Hernandez próbuje wytłumaczyć Crashowi dlaczego przegrali i dlaczego to wysłannik Miasta Chaosu zawinił. Crash uśmiecha się pobłażliwie. Vitorowi chyba się ten uśmiech nie za bardzo podoba, bo zaczyna gestykulować żywiołowo. Niestety dla Vitora, ale niespodziewanie barierki oddzielające ring od publiczności przeskakuje Bidam! W ręku trzyma czarny kij baseballowy z czerwonym napisem „Rewolucja Kulturalna”. Już po sekundzie trąca lekko kijem Hernandeza. Ten odwraca się i widząc Bidama dostaje ataku jakiejś furii. Szybko zostaje ona jednak przerwana, bo Bidam z całej siły uderza rywala kijem w brzuch. Hernandez pada na kolana. W takiej pozycji zostawiają go Crash oraz Bidam, którzy spokojnie ewakuują się przez barierki oddzielające ring od publiczności.

 

Jan Kowalski – Biedny Hernandez.

 

 

(Trafiamy na zaplecze. Tutaj zauważamy ogromny tłum dziennikarzy, nie tylko tych pozostających na garnuszku EWF jak Vesnę Obrenowić czy Mariusza Maxa, ale także usłużnych dziennikarzy z innych mediów. Jest tu też kilku autorytetów i arystokratów dziennikarstwa, znajdzie się też jedno wąsate, ale głupkowate sumienie polskiego dziennikarstwa. Pomiędzy nimi widać główną atrakcję tego zbiegowiska. Widzimy tam mianowicie Nigela Morona, który wyjątkowo ubrał się w elegancki, szary garnitur, krawat. Fryzura jego także została uporządkowana, a na jego nosie pojawiły się okulary, które być może miały mu dodać inteligencji.)

 

Nigel Moron – Proszę państwa! Spokojnie, tylko spokojnie! Dziś narodził się nowy Nigel Moron! Lepszy Nigel Moron!

 

Mariusz Max Kolanko – Mimo wszystko ten nowy, lepszy Nigel Moron nie był w stanie wygrać EWF Daemusin title.

 

Nigel Moron – Nowy, lepszy Nigel Moron rodzi się w bólach! Już niedługo będę w pełni funkcjonalny! Wezmę udział w turnieju i zdobędę EWF Evolution title! To mój cel! Niedługo odejdą mi wody!

 

Dziennikarz WSI24 – Jaka przyszłość rysuje się przed EWF? Jaką pan rolę widzi dla siebie?

 

Nigel Moron – Ja jestem w skrajny sposób zasmucony. Martwię się o przyszłość EWF. Życzę wszystkim fanom i pracownikom federacji, żeby Esmeralda Martinez jak najszybciej przestała być prezydentem EWF, bo każdy dzień jej prezydentury przybliża nas do katastrofy takiej czy innej, wewnętrznej czy zewnętrznej. Oby się to jak najszybciej skończyło. Ja będę piętnował te patologie. Trzeba umieć przyciągnąć uwagę, żeby coś ważnego powiedzieć.

 

Entuzjazm grona oświeconych dziennikarzy.

 

Dziennikarz Niezbędnika Postkomunisty – Co sądzi pan o aktualnym EWF World Champie?

 

Nigel Moron (poprawia okulary) Psycho? Ja uważam Psycho za chama.

 

Dziennikarz Ministerstwa Prawdy – Co z aborcją? Eutanazją? In vitro? Ślubami homoseksualistów?

 

Nigel Moron – Zalegalizować to PKB wzrośnie!

 

Dziennikarz WSI24 – Nie udało się jednak wygrać z Aero i zdobyć EWF Daemusin title.

 

Nigel Moron – Nie udało się dzisiaj, ale uda się następnym razem. On szybko straci pas, bo patrząc na Aero trzeba się zastanowić, czy to jest człowiek poczytalny i w pełni odpowiedzialny. Ja mam co do tego duże wątpliwości.

 

Inny postępowy dziennikarz – Jak to się ma do próby wyjaśnienia tajemnicy śmierci Feliksa Castro?

 

Nigel Moron – Osobiście uważam, że Felix Castro zginął wskutek własnej głupoty, pychy, polityki historycznej, ego, nieprzestrzegania procedur.

 

(Oświeceni i postępowi dziennikarze zaczynają tańczyć chocholi taniec wokół Janusza Palikmiota polskiego wrestlingu. Ten cieszy się i upaja medialną sławą. Słychać okrzyki „Ponieście go do Sejmu!”, a Moron zgodnie ze swoim nazwiskiem udaje typowego polskiego quasi-inteligenta, który tak naprawdę inteligentny nie jest, ale przez słuchanie oświeconych autorytetów myśli, że nim jest. Wracamy w okolice ringu, gdzie atmosfera jest dużo zdrowsza.)

 

 

Jan Kowalski – Przemiana Nigela Morona jest bardzo... oryginalna. Nie sądzisz? (brak odpowiedzi) Cholera... zapomniałem, że zostałem sam. Grabarz mógłby wrócić. Jaki był taki był, ale przynajmniej mogłem sobie z kimś pogadać. SR-Crazy był zabawny, a Mitsuko czarująca... a teraz co? (Janek wyraźnie posmutniał) Sam zostałem. Sam jeden.

 

 

(Zaplecze można, a nawet trzeba lubić. Znów tam trafiamy, bo jak zwykle dzieje się tam coś ciekawego. Tym razem widzimy Vitor Hernandeza, który zmęczony po walce, opierając się o ścianę, kroczy korytarzem.)

 

Vitor Hernandez – Bidam... Bidam.... (coraz bardziej zdenerwowany) ... Bidam! Bidam!

 

Brak odpowiedzi.

 

Vitor Hernandrz – Gdzie jesteś? Rewolucji Kulturalnej ci się zachciało? Już ja ci pokażę rewolucję!

 

Zwycięzca VII edycji Pucharu Szczęściarza chwyta leżący nieopodal kawał deski, z którego wystają jeszcze jakieś gwoździe. Chwile przygląda się swojej nowej broni.

 

Vitor Hernandez – Świetnie się nada. (zamyślił się) Bidam... Bidam...

 

Nagle zza plecami Hernandeza pojawia się... Aero. Na jego ramieniu błyszczy EWF Daemusin title.

 

Aero – Tutaj go nie znajdziesz.

 

Vitor Hernandez – Nie martw się. Nie zapomniałem, że mam w ręku obiecany EWF Daemusin title shot. Wykorzystam go... choć chyba turniej zapowiedziany przez Esmeraldę znów oddali ode mnie tą walkę.

 

Aero – Nie martw się. Będę czekał.

 

Vitor Hernandez – Mam dość czekania. Zajmę się tobą w czasie turnieju. Mam też dość szukania. (nagle znów narasta w nim fala irytacji) Gdzie jest Bidam?!

 

Aero – Widziałem jak z Crashem udał się w tamtą (wskazuje ręką drogę) stronę.

 

Vitor Hernandez – Dzięki.

 

(Hernandez rusza w stronę wskazaną przez Aero, a my wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Hernandez chyba ma kilka obsesji. Najpierw Daemusin title i Aero, a teraz Bidam. Skąd to się bierze? Czy to wynik traumy i bolesnej przeszłości? Jaka szkoda, że nie mogę o tym z nikim porozmawiać.

 

 

(Znów jesteśmy na zapleczu. Widzimy tutaj oddział GRU, który przeczesuje korytarz po korytarzu, szatnię po szatni, a wszystko to pod dowództwem Ponurego Grabarza. Jeden z funkcjonariuszy GRU zdaje właśnie raport.)

 

Funkcjonariusz GRU – Przykro mi, ale nic.

 

Ponury Grabarz – Nic?

 

Funkcjonariusz GRU – Nie możemy zlokalizować tego pomieszczenia. Nie wiemy co się dzieje z Toolem. Nie wiemy skąd dociera do nas ta transmisja.

 

Ponury Grabarz – Nie wiemy, nie wiemy, nie wiemy! Co wy wiecie? Nie rozumiesz, że main-event jest zagrożony?

 

Funkcjonariusz GRU – Robimy co możemy. Przeczesujemy całą halę... ale to wymaga czasu. Nie mamy ludzi.

 

Ponury Grabarz – Biorę osobistą odpowiedzialność za to co się tutaj dzieje. Jeśli nie chcecie zhańbić GRU musicie odnaleźć Toola i uwolnić go przed main-eventem. Zrozumiano?

 

Funkcjonariusz GRU – Tak.

 

Ponury Grabarz – Ruszam dalej.

 

Grabarz zmotywowany, gotowy do działania rusza dalej i wkrótce znika z ekranów naszych telewizorów. Mija kilkanaście sekund i obok funkcjonariusza GRU pojawia się honorowy komisarz Scyther.

 

Scyther – Co tam?

 

Funkcjonariusz GRU – Mówiłem już panu Grabarzowi, że robimy co możemy.

 

Scyther (kładzie mu rękę na ramieniu) Posłuchaj... nie starajcie się tak.

 

Funkcjonariusz GRU – Słucham?

 

Scyther – Po co to całe zaangażowanie? Ta mobilizacja? Czy coś złego się dzieje w EWF? Nic wielkiego, zwykła sytuacja. Ktoś znika, ktoś się pojawia. Co w tym dziwnego?

 

Funkcjonariusz GRU – Ale pan Grabarz...

 

Scyther (przerywa mu) Grabarz jest zmęczony. Miał wiele wrażeń dzisiaj. Żyje w nieustannym stresie. Utrzymujcie go w.... (uśmiecha się) ... nieświadomości. Meldujcie mu, że wszystko idzie zgodnie z planem.

 

Funkcjonariusz GRU – Rozumiem panie komisarzu.

 

Scyther – Nie przemęczajcie się.

 

Funkcjonariusz GRU – Rozumiem panie komisarzu.

 

Scyther (zadowolony z siebie) No! A teraz powiedz mi w którą stronę do kafeterii, gdzie mam zamiar odnaleźć kilka butelek pełnych procentów. Musisz wiedzieć, że moje własne zapasy... skończyły się. Zniknęły! Wyparowały!

 

Funkcjonariusz GRU – Czy w tej sprawie mamy rozpocząć śledztwo?

 

Scyther – Nie trzeba, znam winowajcę. (uśmiecha się sam do siebie)

 

Funkcjonariusz GRU – Kafeteria w tamtą stronę! (wskazuje odpowiedni korytarz)

 

(Komisarz zadowolony, że wkrótce trafi do raju rusza we wskazanym kierunku. Wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – To dywersja! (cisza) Brak mi drugiego komentatora. Kto będzie odpowiadał na moje trafne uwagi, no kto? (cisza) Czy jest tam kto? (cisza) Nie ma nikogo.

 

 

(Przenosimy się znów na zaplecze. Tutaj zauważamy Vaclava. Lider ruchu Vacleaux siedzi na jakieś drewnianej skrzyni i popiera rosyjskie piwo, które reklamuje na rynkach wschodnich.)

 

Vaclav (przygląda się filozoficznie puszce) Nawet zaczęło mi to radzieckie smakować. Piwo to piwo.

 

Obok niego pojawia się Ulryka Rothschild.

 

Ulryka Rothschild – Mogę się przysiąść?

 

Vaclav – Proszę. Może piwa?

 

Otwiera i podaje jej puszkę. Widać ma spore zapasy. Ulrike oczywiście nie odmawia.

 

Ulryka Rothschild – Jak nastroje przed walką?

 

Vaclav – EWF FTW title... 200 Light Tubes Match... brzmi zachęcająco, prawda?

 

Ulryka Rothschild – Rywale jednak są wymagający. Nas Jazzowski z którym znasz się świetnie.

 

Vaclav – To prawda.

 

Ulryka Rothschild – No i Sandman. Legenda polskiego wrestlingu. Wiecznie żywy, wiecznie młody, wiecznie w formie i chyba wiecznie odnoszący sukcesy.

 

Vaclav – EWF FTW title nie jest chyba szczytem marzeń Sandmana. On chyba sam się zdziwił, że wygrał ten tytuł na Kwietniowej Anarchii V.

Jak my wszyscy zresztą. Nie będę tego ukrywał: moim szczytem marzeń ten pas także nie jest. To jednak uznane trofeum. Głupio przejść obojętnie obok takiej okazji, prawda?

 

Ulryka Rothschild – Głupio, głupio.

 

Vaclav – Ja wiem co to hardcore. Ja wiem co to eXtreme. Rozumiem, że Sandman miał z tym do czynienia w PCW i był tam legendą hardcoru, ale to było wieku temu. Teraz ja jestem nowym władcą hardcorowej ekstremy w polskim wrestlingu.

 

Ulryka Rothschild – Ruch Vacleaux nie jest chyba jednak zbyt ekstremalny.

 

Vaclav – Ruch Vacleaux przejdzie pewne zmiany. Już wkrótce zostanie przekształcony w Ruch Powszechnej Ekstremy Vacleaux. RPEV. Koniec z cukierkowością! Skoro EWF dało mi 200 Light Tubes Match to ja tą walkę wygram... i przywrócę nazwę extreme tej federacji!

 

(Lider ruchu Vacleaux, czy może już Ruchu Powszechnej Ekstremy dopija piwo, po czym zgniata puszkę w ręku. Następnie wstaje i opuszcza Ulrykę Rothschild. Wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Czyżby koniec ruchu Vacleaux? Co na to Baeguk? Czy pozwoli urżnąć kurze złote jaja? Przekonamy się już wkrótce!

 

 

(Realizator przenosi nas w mrok. Tak, to znów ta wielka piwnica czy też bunkier w której przetrzymywany jest Tool. Main-event zbliża się wielkimi krokami, GRU jest bezradne, a Tool uwięziony. Jak to wszystko się skończy? Jak ta sytuacja wpłynie na jego możliwości w czasie Taipei Deathmatchu? Przekonamy się już wkrótce. Tymczasem widzimy Toola w dalszym ciągu przywiązanego do krzesła. Jedynym źródłem światła jest brudna żarówka, a wokół niej lata kilka much. Po krótkiej chwili oczekiwania na rozwój akcji słyszymy głos Mystery Oponenta z poprzedniej, tajskiej Wrestlepaloozy.)

 

Postać – Nie szukaj we mnie wroga.

 

Tool próbuje coś powiedzieć, ale jako że jest zakneblowany to mu to nie bardzo wychodzi.

 

Postać – Nie mam wobec ciebie złych intencji.

 

Tool raczej nie może w to uwierzyć.

 

Postać – Wiem czego chcesz.

 

Tool uspokaja się.

 

Postać – To EWF World title, prawda?

 

Widać, że oczy Toola zajaśniały entuzjastycznym blaskiem.

 

Postać – Po co ci ten pas?

 

Brak reakcji.

 

Postać – No po co? Byłeś już EWF World Champem przecież. Czy nie wystarczy?

 

Po reakcji Toola można sądzić, że nie.

 

Postać – Ta żądza cię spala od wewnątrz. Chciwość złota, potrzeba zdobycia największej z nagród. Tak, znamy to w EWF. Przed tobą było wielu takich i oni zawiedli. Po tobie przyjdą następni.

 

Brak reakcji.

 

Postać – Dlaczego to ty masz zostać nowym EWF World Champem?

 

Brak reakcji.

 

Postać – Ty nic nie rozumiesz. To my kontrolujemy los i wypadki EWF. Nic nie zależy od ciebie. Chociaż minęło już dziewięć lat... to my wciąż żyjemy i to my podejmujemy decyzje!

 

Brak reakcji.

 

Postać – Dlaczego mamy tobie oddać nasz największy skarb?

 

Brak reakcji.

 

Postać – Czy jesteś gotów przemienić krew w złoto?

 

(Koniec materiału filmowego. Wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Nie mam pojęcia o co w tym wszystkim chodzi. (chwila przerwy) Wiem jedno! Już za chwilę rozpocznie się walka o EWF FTW title! Kolejny dowód na to, że słowo extreme w nazwie EWF ma się dobrze.

 

 

 

EWF FTW Championship:

200 Light Tubes Match:

Sandman (c) vs Nas Jazzowski vs Vaclav

 

 

 

Zaczyn grać "Enter Sandman" – Metallica. Publiczność zgromadzona w Hali Ludowej wie co to oznacza i od razu zaczyna skandować: Sandman! Sandman! Sandman! Już po chwili na rampie pojawia się największa z legend, ojciec wszystkich legend: Sandman. FTW Champion spokojnie dociera na ring, gdzie niedługo stoczy walkę. Pozdrawia go Lech Grudziński.

Z głośników uderza formacja Camp Kill Yourself – Flesh into gear, co powoduje wzrost entuzjazmu publiczności! Kamera robi zoom out, by pokazać jak najwięcej radujących się fanek i fanów, którzy to trzymają różne transparenty, oraz eksponują wszelakie akcesoria związane z ruchem Vacleaux.. Nagle jednak następuje zbliżenie wycelowane na jedno z wejść na trybuny, gdzie pojawia się sam Vaclav! Tauntuje on przez parę sekund ku uciesze zgromadzonej publiczności i zaczyna powolny pochód ku ringowi, by wreszcie spiąć się na barierkę i wykonać jeszcze jeden taunt.

Światła na hali nabierają barwy niebiesko-czerwonej, publiczność zaczyna krzyczeć głośno, wyraźnie i z całkiem dobrą dykcją: "NAS! NAS! NAS!". Momentalnie zaczyna grać Kult i "Poznaj swój raj", a spod FeliXtronu wychodzi oczekiwany przez fanów Nas Jazzowski. Po drodze przybija piątki z widzami jak ma to w zwyczaju. Nas powoli wchodzi na ring, gdzie czekają już oponenci i sędzia pojedynku Lech Grudziński.

 

Jan Kowalski – Cóż za okrutny los. Taka ciekawa walka się nam zapowiada, a ja sam jeden będę tutaj siedział.

 

Za plecami Janka słychać jakieś hałasy i niespodziewanie już po chwili miejsce obok niego zajmuje... książę Yoshihito Nabeshima!

 

Yoshihito Nabeshima (zakładając słuchawki) Nie sam drogi panie, nie sam.

 

Jan Kowalski (zawsze szczęśliwy z jakiegoś towarzystwa)Witam serdecznie! Książę! Arystokrata! Cóż za partner do rozmowy! Od razu widać, że poziom światowy.

 

Sędzia rozpoczyna pojedynek, a Jazzowski natychmiast atakuje swych oponentów pojedynczymi punchami, obydwaj zostają zaatakowani po chwili kilkoma kopnięciami, przez co cofają się w okolice lin, tam Jazzowski traci przewagę, a Sandman i Vaclav wykonują na nim irish whip, jednakże Jazzowski posiadając swój impet atakuje przeciwników Flying Clotheslinem. Od razu kopie Vaclava w czaszkę kilkoma stompami. Vaclav dośc szybko wstaje, ale zostaje chwycony za kark i wypada z ringu z rąk Jazzowskiego. Obok wstaje Sandman, i on także zostaje wyrzucony z ringu, Jazzowski wpada na narożnik i zaczyna tauntowac. Jazzowski rozpędza się i atakuje wstającego za ringiem Sandmana suicide divem, Vaclav jakimś cudem odzyskał przez ten czas siły i teraz on wślizguje się na ring. Poza legalną areną walki Jazzowski podnosi Sandmana, po chwili atakuje kilkoma chopsami, lecz zapomina o obecności Vaclava, który błyskawicznie wchodzi na narożnik i atakuje oponentów za pomocą Cross Body! (EWF! EWF! EWF!)

 

Yoshihito Nabeshima – Jak spadające płatki z sakury wczesną jesienią, to urocze.

 

Jan Kowalski – Sam bym tego lepiej nie ujął!

 

Jazzowski powoli wstaje, to samo czyni Vaclav, lider ruchu Vacleaux próbuje wykonać irish whip, ale Jazzowski się zapiera, i to on wprawia w ruch Vaclava, który z impetem rozpierdala się na barierkach oddzielających ring od publiczności. Jazzowski rozpędza się i chce wykonać leg drop, ale zostaje niespodziewanie powalony Big Bootem przez Sandmana. Tym razem to Sandman ma przewagę nad przeciwnikami, dopada do Jazzowskiego, którego unosi i chce wykonać swój słynny Clothesline spod Konstantynopola, ale będąc metr przed samym Jazzowski mzostaje powalony niespodziewanie drop kickiem przez Vaclava. Vaclav nie próżnuje, poza ringiem wstają Sandman i Jazzowski więc lider ruchu młodocianych fanów Vaclava wskakuje na ring, następnie na drugą linę i wykonuje efektownie Moonsault! (EWF! EWF! EWF!)

 

Yoshihito Nabeshima – Gdy tak patrzę na tych zawodników, to przypomina mi się piękny ceremoniał parzenia herbaty. Pamiętaj Janku całość zależy od listków i wiekowości kijka bambusowego, bez tego smak jest miałki. Tak samo jest z wrestlinigiem.

 

Jan Kowalski – Naprawdę? Chyba muszę zacząć robić notatki.

 

Yoshihito Nabeshima – Powinieneś.

 

Pierwszy powstaje Vaclav, jego przeciwnicy także powoli się podnoszą, w tym momencie ikona hardcore'u szuka czegoś pod ringiem gdzie znajduje kilka jarzeniówek. Vaclav chwyta dwie sztuki w swe ręce po czym rozpierdala je na głowie stojącego Sandmana. Następny wstaje Jazzowski i teraz to on zostaje uraczony szkłem. Po chwili ktoś z ekipy technicznej przyciąga wózek w którym umieszczone są kolejne lampy jarzeniowe. Vaclav zabiera wózek i stara się staranować nim wstającego Sandmana, lecz doświadczony wrestler odskakuje, po chwili kopie Vaclava w brzuch, po czym wykonuje german suplex prosto w środek wózka!! (EWF! EWF! EWF!) Następny wstaje Jazzowski, stara się whipowac Sandmana, ale ten kontruje akcje kopnięciem kolanem w brzuch. Na hali słychać lekki heel heat. Sandman zaczyna tauntowac, a publiczność milknie.

 

Yoshihito Nabeshima – Przykre...

 

Jan Kowalski – Mianowicie?

 

Yoshihito Nabeshima – Uważa pan, że takie uczynki są wyznacznikiem kultury?

 

Jan Kowalski – Zależy jak interpretować...

 

Yoshihito Nabeshima – Jak? Sercem, nie wulgarnością.

 

Sandman podnosi Jazzowskiego i zaczyna ciągnąc w okolice FeliXtronu, po drodze Jazzowski, a właściwie jego plecy zwiedzają twardość barierek na hali. W międzyczasie ze "snu" budzi się Vaclav, który wyciąga spod ringu krzesło owinięte jarzeniówkami, w miarę szybko przenosi się w okolice rampy, gdzie Sandman próbuje wykonać na Jazzowski whip, który zrzuci pretendenta do pasa mistrzowskiego w przepaść. Sandman zdobywa przewagę, lecz w pewnym momencie zostaje dotknięty palcem, aktualny posiadacz pasa FTW odwraca się, i zostaje powalony chair-shotem przez Vaclava. Na głowie Sandmana pojawia się tysiąc kawałków szkła, po chwili widać także strużkę krwi! (EWF! EWF! EWF!)

 

Yoshihito Nabeshima – Cóż za tron we krwi, znasz tę historię Janku?

 

Jan Kowalski – Niezbyt.

 

Yoshihito Nabeshima – Jakoś nie jestem zdziwiony, otóż, specyfiką tej walki, jest zajadła chęć zdobycia mistrzostwa, przez co każdy musi upuścić kilka kropel krwi, aby tron mógł się wypełnić. Tylko wtedy całość będzie jaka Janku?

 

Jan Kowalski – Urocza?

 

Yoshihito Nabeshima (tylko uśmiecha się)....

 

Vaclav dopada do Jazzowskiego, którego próbuje powalić Dropkickiem ale chybia. Jazzowski w tym samym czasie zabiera krzesło na którym znajduje się jeszcze kilka jarzeniówek, podnosi Vaclava i wykonuje 99 Crusher na bohaterze dzieci i młodzieży, z pleców Vaclava ścieka krew. Jazzowski w tym czasie pokazuje coś obsłudze technicznej, zjawiają się tajemniczy panowie, którzy przynoszą dwa stoły z doczepionymi jarzeniówkami. Nas szybciutko rozkłada stoły po czym kładzie na nich Sandmana i Vaclava, a sam wchodzi na FeliXtron! (wielki entuzjazm na arenie!) Żaden z przeciwników Jazzowskiego nie daje znaku życia więc ten, gdy jest na szczycie atakuje Elbow Dropem!! Ale w ostatniej niemal chwil Sandman ożywa, spycha Vaclava i sam spada ze stołów. Jazzowski rozpierdala się na szkle połączonym z drewnem!!! (EWF! EWF! EWF! EWF!) Jazzowski jest martwy, Sandman powoli wstaje...Vaclav również...

 

Yoshihito Nabeshima – Na pewno ci nieszczęśnicy poczuli aromat osocza, oby się nie uzależnili.

 

Jan Kowalski – Myślałem, że osocze jest już niemodne.

 

Sandman ciągnie Vaclava w kierunku ringu, w drodze powrotnej dochodzi do brawlu, który kontroluje Sandman, w końcu panowie docierają na ring. Gdy Grudziński jest odwrócony, Vaclav wypija zawartość małej buteleczki, a następnie agresywnie bije Sandmana. EWF FTW Champ słabnie w oczach co wykorzystuje Vaclav wykonując DDT na betonową posadzkę. Lider ruchu Vacleaux wrzuca Sandmana na ring, po czym zaczyna szukać kolejnych jarzeniówek pod ringiem. Oczywiście przedmioty się znajdują, po chwili zostają rozrzucone przez Ikone eXtremy na ringu, Vaclav dołącza do Sandmana....

 

Yoshihito Nabeshima – Oj, może nawet mały Nankin tutaj zobaczymy.

 

Jan Kowalski – Nankin?

 

Yoshihito Nabeshima – Tak, Nanjing jeśli wolisz, taka urocza historia tam się stała.

 

Jan Kowalski – U nas mówi się Nankin.

 

Yoshihito Nabeshima (uśmiecha się delikatnie)... a u nas mówi się o chwale oręża japońskiego.

 

Sandman i Vaclav zaczynają wymieniać różnego rodzaju ciosy i uderzenia. Obaj są już zmęczeni, ale mimo to starają się za wszelką cenę kontynuować tą walkę i doprowadzić do, swego rzecz jasna, zwycięstwa. Rzut oka w okolice FeliXtronu pokazuje nam jak sanitariusze zajmują się Nasem Jazzowskim. Gdzieś w tle słychać nie wiedzieć dlaczego kadisz, znaną w niektórych kręgach kulturowych modlitwę za zmarłych. Czy to żeby zdenerwować Sandmana? Ale dlaczego odprawiana jest nad Jazzowskim? Kto to wie. Tajwan to dziwny kraj. Na ringu tymczasem temperatura wrzenia osiąga swój zenit. Sandman niespodziewanie powala Vaclava potężnym Clotheslinem spod Konstantynopola!! Tak! To ten legendarny cios, a Vaclav właśnie poznał jego smak!! (wielki entuzjazm na arenie + Allah akbar! Allah akbar! Allah akbar!) Sandman zadowolony z siebie podchodzi do narożnika, po czym wdrapuje się na niego... a następnie skacze z The Outlaw Thorn [Big Elbow Drop]!! Ale Vaclav w ostatniej chwili chwycił świetlówkę i podnosząc się na kolanach zdzielił nią Sandmana, gdy ten leciał w jego stronę!! (EWF! EWF! EWF! EWF!)

 

Jan Kowalski – Najświętsza panienko z Gwadelupy!!

 

Yoshihito Nabeshima (zamyślił się) ....

 

Jan Kowalski – Co? Znów spadające płatki z sakury?

 

Yoshihito Nabeshima – Dziewczyna pląsa przy zawodzeniu wilków, na których duch gra siedzący na swej stolicy, ah oby to trwało wiecznie!

 

Jan Kowalski (chwyta się za głowę) Szaleństwo panie, szaleństwo!

 

Sandman leży bez życia wśród odłamków szkła. Krwawi, ale w swej ponad dziesięcioletniej karierze wrestlera wielokrotnie krwawił już dużo gorzej. Vaclav odbija się o liny i trafia we wstającego Sandmana z Missile Dropkickiem! Pin........1........2......kick out! Vaclav podnosi swojego rywala, rzuca go o liny, ryzykując przy tym wiele, ale Sandman nie próbuje nawet Clothesline’a spod Konstantynopola. Zamiast tego chwyta przeciwnika i daje mu szybkiego Vertical Suplexa! Vaclav pada. Sandman podnosi jedną ze świetlówek, po czym roztrzaskuje ją na korpusie Vaclava! Następnie chwyta kolejną i zaczyna czaić się w stylu w jakim wymordował obrońców Bizancjum. Vaclav powoli wstaje... i w tym momencie Sandman rozbija świetlówkę na twarzy Vaclava!! (EWF! EWF! EWF!) Twarz Vaclava zalewa się krwią, a wkrótce nawet jego włosy lepią się do siebie pod wpływem krwi. Ring też trochę się zapaskudził. Sandman zmęczony podchodzi powoli do rywala, pomaga mu wstać... ten nie ma nawet siły by stawić opór i pada bezwiednie. Sandman wychodzi poza obręb lin i zaczyna szukać czegoś pod ringiem. Po chwili wraca z krzesłem obwiązanym drutem kolczastym. Kosiarz spod Konstantynopola chwyta jakąś świetlówkę i ponownie rozbija ją na właśnie gramolącym się Vaclavie!

 

Jan Kowalski – Ileż on dzisiaj wycierpiał.

 

Yoshihito Nabeshima – Ból? Cierpienie?

 

Jan Kowalski – Tak. Co z nimi?

 

Yoshihito Nabeshima (wzdycha poetycko) Piękna jest czerwień krwi. Droższa mi jednak jest biel kości.

 

Jan Kowalski (chwyta się za głowę) Szaleństwo panie, szaleństwo!

 

Wszędzie leżą różne odłamki szkła i elementów po świetlówkach czy tam jarzeniówkach, jak zwał tak zwał. Vaclav leży bez życia, tchu, pulsu i cholera wie jeszcze czego. No dobra, aż tak źle to z nim nie jest. Widać, że ciężko oddycha i walczy z własnym bólem. Sandman kopie go kilka razy w brzuch, po czym decyduje się na pin........1..............2..........kick out!! Vaclav ma jednak w sobie wiele siły i energii, a przede wszystkim chęci do walki! Nawet publiczność mimo wielkiej sympatii do Sandmana zaczyna go wspierać! (słychać głośne okrzyki: Vaclav! Vaclav! Vaclav!) Sandman nie przejmuje się tym jednak. Pomaga mu wstać... i chwyta go w pozycję do Right into the Sand [Rockbottom]!! Próbuje już wykonać swą kończącą akcję, ale Vaclav dramatycznie trafia go łokciem w twarz, następnie kopie w brzuch i wykonuje Otchłań Smutku [Michinoku Driver]!! Prosto na krzesło obłożone drutem kolczastym!! (EWF! EWF! EWF! EWF!) Tymczasem w okolicach FeliXtronu Nas Jazzowski odrzucił pomoc sanitariuszy i obficie brocząc krwią zaczął kierować się w stronę ringu. Był już jednak na tyle zmęczony, że robił to bardzo, bardzo powoli. Tymczasem na ringu Vaclav pinuje.............1......................2.......................shoulder up!! Coś niesamowitego! Vaclav podnosi się, chwyta za krzesło obłożone drutem kolczastym i wymierza Sandmanowi kilka ciosów. Następnie umieszcza na nim dwie ostatnie i jeszcze całe świetlówki, wszystko to przykrywa wspomnianym krzesłem, a sam wchodzi na narożnik. Stamtąd już po chwili skacze ze swoim firmowym Vaclav's Answer Splash  [Frog Splash]!! Pod wpływem impetu świetlówki, a nawet krzesło się załamują!! (EWF! EWF! EWF!) Vaclav po chwili chce pinować. Poza ringiem Nas Jazzowski w dramatycznym, ale jakże pełnym bezsilności geście wyciąga rękę w stronę ringu, gdzie jest dochodzi już do pinu...................1.................................2.......................3! (Zwycięzcą i nowym EWF FTW Champem jest: Vaclav!)

 

Yoshihito Nabeshima – Ciekawe,  ograniczona i upadła kultura zwyciężyła z nowomową kierowaną propagandowymi kłamstwami. Przykry obrazek, liczyłem na Jazzowskiego.

 

Jan Kowalski – Vacleaux triumfuje! Co ja mówię! Ruch Powszechnej Ekstremy triumfuje!

 

Sandman ledwo żyje. Nas pada poza ringiem dramatycznie na kolana. Sędzia Lech Grudziński wręcza Vaclavowi jego nowy pas. Publiczność świętuje. Znów słychać głośne okrzyki: Vaclav! Vaclav! Vaclav! Vaclav! Ten w odpowiedzi wchodzi na jeden z narożników i pozdrawia fanów zgromadzonych na arenie.

 

Jan Kowalski – Widowiskowa walka. Epicki pojedynek! Cóż za triumf!

 

Yoshihito Nabeshima (zdejmując słuchawki) Janku, tym przykrym akcentem chciałbym cię pożegnać. Przeczytaj proszę kilka książek, a twój rozwój będzie nieuchronny.

 

Japoński książę opuszcza stanowisko komentatorskie. Na chwile zatrzymuje się jeszcze przy ringu i poetycko spogląda na triumfującego Vaclava. Na moment ich wzrok się spotkał. Jednak już po chwili Yoshihito opuszcza arenę, mijając Nasa Jazzowskiego.

 

Jan Kowalski – Znów zostałem sam.

 

 

(Przenosimy się na zaplecze. Widzimy tutaj Psycho, który zwarty i gotowy do walki przemierza korytarze tajwańskiej hali. Na jego ramieniu błyszczy się EWF World title. Psycho w sposób naturalny i sprawiający mu wiele przyjemności poprawia jego ułożenie na swym ramieniu. Jak się okazuje przed przybyciem na ring postanowił odwiedzić kafeterię. Nowoczesne to miejsce, ale strasznie drogie, więc biedacy na szczęście się tutaj nie zapędzają.)

 

Psycho – Całe szczęście, że to za wysokie progi dla szmaciarzy Jazzowskiego i Leśnego. Przynajmniej mnie o autograf nie będą błagać.

 

Obok Psycho zjawia się Panna Zosieńka, szefowa kafeterii we własnej osobie.

 

Panna Zosieńka – Co podać?

 

Psycho – Jestem tu w interesach. Gdzie Scy?

 

Panna Zosieńka – O tam w jego prywatnym kąciku.

 

Jest tak uprzejma, że wskazuje ręką na ustronne miejsce, gdzie Scyther lubi spędzać wolne chwile, gdy za bardzo się nudzi w swoim biurze. Biały podchodzi do niego i nieomal potyka się o jedną z wielu pustych butelek leżących na podłodze.

 

Psycho – Widzę, że nie próżnowałeś.

 

Scyther (uśmiechnięty) Siadaj! (napełnia mu szklankę) Jestem dzisiaj w świetnej formie!

 

Psycho (siada)Widzę. (od razu opróżnia szklankę)

 

Scyther – Jak walka z Leśnym? To już niedługo?

 

Psycho (uzupełnia braki w szklance)Z Toolem.

 

Scyther – Jak zwał tak zwał.

 

Psycho – Będzie zwycięstwo. Kolejne. Ja jestem przecież stworzony do zwycięstw. Mój bilans jest tak zajebisty, że zazdrościłyby mi nawet pieprzone dinozaury z PCW. Widziałeś jak Sandman na mnie patrzy?

 

Scyther – Pożądliwie?

 

Psycho – Dziś biały skurwysyn pokaże Toolowi  to, z czego tak bardzo jest znany. Pokaże mu brudną grę, pokaże mu czym się różnimy. Sam się przekona dlaczego to ja jestem EWF World Champem, a on nie.

 

Scyther – Święte słowa! A ja będę komentatorem! Nudzę się tutaj! Potrzebuję trochę rozrywki.

 

Psycho – Widzę.

 

Scyther – To męcząca robota stary.

 

(Aktualny EWF World Champion nic nie odpowiada tylko opróżnia swoją szklankę. Następnie poprawia ułożenie EWF World title na ramieniu i opuszcza kafeterię. Scyther zaczyna doprowadzać się do porządku, bo w końcu chce komentować main-event. Wracamy do drugiego komentatora, który jest tak spragniony towarzystwa.)

 

 

Jan Kowalski (szczęśliwy)Hura! Nie będę sam!

 

 

(Na zaplecze czas się udać, gdzie jak zawsze czeka na nas wyrafinowana forma rozrywki. Widzimy tu Nasa Jazzowskiego, który zmęczony, zakrwawiony, naprędce obandażowany gdzieś przez sanitariuszy, powoli sunie korytarzem. Nie wygląda najlepiej. Prawdę mówiąc wygląda niczym chodząca śmierć. Cóż, porażka w walce o FTW title z pewnością nie mogła go uszczęśliwić. W pewnym momencie drogę Nasowi zastępują hunwejbini Rewolucji Kulturalnej: Bidam oraz Crash.)

 

Crash – Popatrz. Mieliśmy zapolować na grubego zwierza, prawda?

 

Bidam – Ten wygląda na bezbronnego.

 

Nas Jazzowski – Z drogi. Nie wiecie z kim zadzieracie.

 

Crash – Wiemy, wiemy. Mamy dość szerzenia Rewolucji wśród ludu i plebsu EWF.

 

Bidam – Plebs już jest nasz. Teraz trzeba dobrać się do arystokratów tej federacji. Obrośniętych w tłuszcz, zadowolonych z siebie i swej pozycji. Obracających się nieustannie w swoim towarzystwie.

 

Crash – Nie uważasz, że już czas by w tej federacji doszło do kilku.... zmian?

 

Nas Jazzowski – Doskonale was rozumiem chłopcy. Biedni, wychowani niewiadomo gdzie, przez niewiadomo kogo. Mieliście przykre dzieciństwo? Smutne życie? Myślicie, że z tego powodu wszyscy w EWF padną przed wami na kolana. Co z tego, że bierzecie udział w Rewolucji Kulturalnej. Co to wam daje? Nic. Jesteście jak śmieciarze. Eliminujecie odpadki... ten wasz cały plebs... tych wrestlerów, którzy przegrali swoje życie jeszcze bardziej niż wy. To, że jesteście takimi właśnie śmieciarzami napawa was dumą? Bo ktoś dał wam mundury, pogłaskał po główkach i sprawił, że możecie czuć się potrzebni?

 

Były EWF FTW Champion zaczyna podchodzić do hunwejbinów coraz bliżej i bliżej. Ci natomiast prewencyjnie wycofują się powoli, co sprawia, że odległość między stronami tego konfliktu w zasadzie się nie zmienia.

 

Nas Jazzowski – A teraz co? Chcecie zapolować na grubego zwierza, tak? Proszę bardzo! (rozkłada szeroko ręce) Oto jestem!

 

Bidam i Crash denerwują się i już mają zaatakować Jazzowskiego, gdy nagle za ich plecami zauważamy Sandmana. Kosiarz spod Konstantynopola jest także obolały, pobity i nie wygląda wspaniale. On także bardzo wiele ucierpiał podczas zakończonej niedawno walki. Z jego ręki na posadzkę powoli spływają krople krwi.

 

Sandman – Dość.

 

Bidam – Ale...

 

Sandman – Powiedziałem: dość.

 

Crash – Ale Kulturalny Dżihad...

 

Sandman – Nie tu i teraz. Jeśli nie rozumiecie czym Kulturalny Dżihad ma być.... to może powinienem was zastąpić kimś innym.

 

(Dwukrotny EWF World Champion podchodzi do Nasa Jazzowskiego, spogląda na niego, po czym wymienia z nim uścisk dłoni. Bidam i Crash wycofują się. Wracamy w okolice stanowiska komentatorskiego, gdzie Kowalski wierci się i kręci.)

 

 

Jan Kowalski – Sandman wreszcie zainteresował się hunwejbinami. Nie może być przecież tak, że oni bezkarnie niszczą wszystko w czasie gal. Trochę porządku się w EWF przyda!

 

 

(Ekran zalewają fale nieogarnionej ciemności. Oznacza to, że znów znajdujemy się w obszernej piwnicy, gdzie wbrew swej woli przetrzymywany jest Tool. Sytuacja się nie zmieniła, a main-event powinien się rozpocząć już za kilka minut. Rebel nadal siedzi przywiązany do krzesła, nad jego głową nadal świeci brudna żarówka, wokół której fruwają muchy. Przed Toolem stoi tajemnicza postać, jego rywal z poprzedniej Wrestlepaloozy.)

 

Postać – Już czas.

 

Tool podejmuje próbę wyrwania się z więzów.

 

Postać – Musisz wiedzieć, że oni tak po prostu nie pozwolą ci wygrać.

 

Próba Toola kończy się niepowodzeniem.

 

Postać – Różne siły działają w EWF. Zderzają się ze sobą, walczą o wpływy i o kontrolę nad Systemem. Szczególnie teraz, szczególnie w tym burzliwym okresie.

 

Tool uspokaja się.

 

Postać – Nie muszę ci chyba mówić, żebyś nie ufał nikomu.

 

Tool dziwnie spogląda na swojego rywala z poprzedniej gali.

 

Postać – Za chwilę będziesz wolny. Nadchodzą.

 

Tajemnicza postać podchodzi do Toola i zrywa knebel z jego twarzy.

 

Tool – Kim jesteś?

 

Postać – Ja? Jestem tobą i jestem nim.

 

Tool – ....

 

Postać – Jestem Kravenem. Jestem Game’m. Jestem Hangmanem. Jestem Szakalem. Jestem Gangstą. Jestem Juice’m. Jestem każdym z nich z osobna i wszystkimi nimi.

 

Tool (spluwa mu pod nogi)To brzmi zbyt patetycznie.

 

Postać (z oddali) Przemień krew w złoto!

 

Słychać dźwięk zamykanych ciężkich, żelaznych drzwi. Mija kilkadziesiąt sekund. Nagle inne drzwi, sądząc po dźwiękach, bo na ekranie tego nie widać, otwierają się z hukiem. Do pomieszczenia wpada oddział funkcjonariuszy GRU pod dowództwem Ponurego Grabarza. GRU przecina więzy Toola i uwalnia go.

 

Ponury Grabarz – Wszystko w porządku?

 

Tool (rozprostowując kości)Tak. Muszę iść. Mam World title do wygrania.

 

(Rebel wychodzi z miejsca swej umysłowej kaźni, a my przenosimy się w jakże piękniejsze okolice ringu, gdzie zawsze uśmiechnięty i szczery Jan Kowalski już na nas czeka.)

 

 

Jan Kowalski – Proszę państwa, nie mam pojęcia o co w tym wszystkim chodziło. (rozgląda się wokół siebie) No gdzie ten Scyther? Mógłby już przyjść, bo samemu tak głupio tu siedzieć. Mam nadzieję, że depresja Tony’ego nie potrwa długo i skończy się na tej gali.

 

 

(Scyther nie nadchodzi, ale czas by ponownie przenieść się na zaplecze znów nastał. Jesteśmy na jednym z korytarzy, gdzie widzimy hunwejbinów Crasha oraz Bidama.)

 

Crash – Czasem wydaje mi się, że potrafilibyśmy zaprowadzić Rewolucję Kulturalną w EWF bez Sandmana.

 

Bidam – Do czego on nam jest w ogóle potrzebny? Przecież i tak nic nie robi!

 

Nagle po przeciwległej stronie korytarza pojawia się postać Vitora Hernandeza. W ręku trzyma on dalej drewnianą deskę nadziewaną kilkoma gwoźdźmi.

 

Vitor Hernandez – Bidam!!

 

Crash – Twój fan?

 

Hernandez rusza w stronę Bidama z zamiarem ataku. Crash i Bidam przygotowują się na jego spotkanie z uśmiechami panów z NKWD w Lesie Katyńskim. Niespodziewanie jednak Crash zostaje trafiony krzesłem w plecy!! Realizator robi zbliżenie by sprawdzić któż ośmielił się zaatakować przedstawiciela Rewolucji Kulturalnej. To.... Izzy Nilsen!! To zamieszanie i załamanie się szeregów hunwejbinów wykorzystał Vitor Hernandez, który swoją deskę z gwoździem trafił Bidama w brzuch!!

 

Izzy Nilsen – Wróciłem.

 

(Nilsen i Hernandez wymieniają ukłony, zadowoleni ze swych osiągnięć. My natomiast wracamy do Kowalskiego Jana, bo przecież nie możemy zostawiać go samego na posterunku.)

 

 

Jan Kowalski – Dobra wiadomość, Izzy Nilsen wrócił i chyba ma się dobrze... a Felipe Castro twierdził, że będzie kaleką. Zawsze miło widzieć powroty do EWF. Gdyby tak jeszcze Tony wrócił na swoje siedzisko obok mnie... (wzdycha melancholijnie) Wielkieś mi uczynił pustki w domu moim, mój drogi Tony, tym zniknieniem swoim! Pełno nas, a jakoby nikogo nie było... (rozgląda się wymownie po arenie i spogląda na kibiców) Jedną maluczką duszą tak wiele ubyło. Tyś za wszytki mówił, za wszytki śpiewał... (Janek wzruszył się tak bardzo, że nie może kontynuować.)

 

 

(Skoro Janek nie może kontynuować to przenieśmy się raz jeszcze backstage, gdzie jak zawsze dzieje się coś ciekawego i namiętnego. Tym razem znów przenosimy się na dach hali, gdzie wśród kwiatów, azjatyckiej poezji, książeczek Mao, skośnookich piękności, zapachu bzu i lotosu wypoczywają EWF Tag Team Champions w składzie: książę Yoshihito Nabeshima oraz SR-Crazy.)

 

SR-Crazy (popijając chiński alkohol huangjiu)Piękna walka! Piękna walka! Zawsze mnie zachwyca, gdy tworzę wspaniałe widowiska. Musicie wiedzieć, że SR-Crazy zawsze walczy dla swoich kibiców i dla ich szczęścia. Dziele z nimi wszystko: i smutki i radości. Jest nam razem dobrze tak jak jest.

 

Yoshihito Nabeshima – Tak, wiemy o tym.

 

SR-Crazy – Do tego wszyscy rozwijaliśmy dzisiaj nasze umiejętności komentatorskie. Wybacz, ale byłem lepszy od ciebie, mon prince.

 

Yoshihito Nabeshima – To tylko dlatego, że miałeś więcej czasu antenowego.

 

SR-Crazy – Nie, nie, nie. Zresztą kto wygrał walkę na Uralu? No kto?

 

Yoshihito Nabeshima – Nie wracajmy do przeszłości.

 

W tym momencie na altanie pojawia się Chiaki.

 

Chiaki – Przybywam od Esmeraldy Martinez.

 

Yoshihito Nabeshima – Ona ma na ciebie zły wpływ.

 

Chiaki – Panienka Esmeralda jest.... nieszkodliwa.

 

SR-Crazy – Cóż tam u naszej dobrodziejki?

 

Chiaki – Przysyła list.

 

Japonka wręcza list od Esmeraldy japońskiemu księciu. Dlaczego jemu a nie Crazy’emu? A dlaczego nie Mitsuko? O to trzeba będzie ją później spytać w wywiadach.

 

Yoshihito Nabeshima (przeglądając list) Esmeralda jest zachwycona naszą walką, naszą postawą, naszą kulturą osobistą, naszym pięknem i czarem.

 

SR-Crazy (ziewając) Nic nowego.

 

Nagle Smela beknął.

 

Smela (podnosząc rękę w geście przeprosin) O pardon.

 

Yoshihito Nabeshima – Esmeralda w dowód swego przywiązania chce przyznać jednemu z nas EWF World title shot na najbliższej gali.

 

Mitsuko – O nie. Znowu?

 

SR-Crazy – Ja nie chcę. Oh jaki jestem hamletyczny.

 

Yoshihito Nabeshima – Ja też nie.

 

Chiaki (tupnęła nogą) Musicie! Panience będzie smutno jeśli odmówicie! Nie wolno smucić panienki!

 

SR-Crazy – Dobrze, niech będzie. Mam propozycję. (wyciąga z kieszeni monetę) Jeśli wypadnie Mao to ja biorę World title shot. Jeśli wypadnie godło Chińskiej Republiki Ludowej wtedy ty dostajesz. Zgoda?

 

Yoshihito Nabeshima – Zgoda.

 

Mitsuko (wyrywając monetę Crazy’emu) Ja rzucę.

 

(Po tych słowach Mitsuko rzuciła monetę wysoko w powietrze. Realizator zrobił dramatyczne zbliżenie. Widzieliśmy jak powoli obraca się w powietrzu. Mao, godło, Mao, godło, Mao, godło, Mao, godło, Mao, godło... a wszystko to w zwolnionym tempie oraz jakości HD. W końcu, gdy moneta była zaledwie kilka centymetrów nad ziemią transmisja została przerwana i wróciliśmy do Kowalskiego.)

 

 

Jan Kowalski – Co? Co to ma znaczyć?! Realizator! Halo! Halo wóz! Halo wóz! Chcemy znać wynik losowania. Czy wypadł Mao? Czy godło chińskie? Halo?

 

 

(Chyba się nie dowiemy tego w tym momencie, bo światła właśnie zgasły, a na FeliXtronie pojawił się napis: „Tony na Tajwanie”. Czas na kolejny odcinek depresji Tony’ego na ostatnim piętrze wieżowca Taipei 101. Jak wiadomo materiał filmowy nagrano dwa dni temu. Z niepotwierdzonych informacji wynika, że Tony po kilku godzinach snu ponownie wrócił do tego baru i znów użala się nad sobą. My jednak obserwujemy wydarzenia sprzed dwóch dni. Obecny stan Tostera jest zbyt przykry by oglądać go na żywo i pokazywać publiczności. Tak przynajmniej twierdzi Jan Kowalski. W materiale filmowym sytuacja się nie zmieniła. Tony siedzi przy stoliku i popija alkohol, a Jan Kowalski słucha jego żalów.)

 

Tony Hogański – Starałem się pracować dobrze. Mieliśmy ekipę świetnych naukowców. Można się wyśmiewać ze Związku Radzieckiego, ale to była naprawdę potęga. Prawdziwe imperium.

 

Jan Kowalski – Tak. (popada w zadumę) Myślisz, że dostanę tutaj śledzia?

 

Tony Hogański – Przyszedł rok 1988. W trzęsieniu ziemi w Armenii zginęła moja żona. Później rok 1989, demontaż krajów demokracji ludowej. Życie w ojczyźnie wszystkich proletariuszy stawało się coraz trudniejsze dla mnie. Nic mnie tam powoli nie trzymało. W 1991 rozpadł się Związek Radziecki, a ja dostałem propozycję powrotu do Polski. Znalazło się miejsce na uczelni.

 

Jan Kowalski – To piękne.

 

Tony Hogański – Wierzyłem, że Polska potrzebuje fachowców takich jak ja. Wykształconych, obytych w świecie, o uznanym dorobku. Pomyliłem się. Ten kraj niczego nie potrzebował. Nie miał ambicji by stać się czymś lepszym. Nagle okazało się, że gdy mówiono nam, że postkomunistów trzeba kochać, ja byłem tym złym... bo wróciłem z ZSRR. Ci sami, którzy w latach osiemdziesiątych wiernie stali wraz z Partią, teraz potępiali mnie, bo nie byłem swój, byłem sowietem, ruskim, komuchem, zdrajcą.

 

Jan Kowalski – To z pewnością przykre.

 

Tony Hogański – Pracowałem nad Teorią Strun. Byliśmy bardzo blisko dokonania jakiegoś przełomu. Może nie wyjaśnienia i udowodnienia jej kompletnie. Gdyby to się udało to bym pewnie dostał Nobla, ale mogliśmy zrobić krok naprzód. Polska nauka mogła zrobić krok naprzód. Problem w tym, że nikt tego nie chciał. Obcięli granty, skończyły się pieniądze, uznali że to głupoty. Nasz zespół się rozpadł. 2 lata później kilku z moich dawnych kolegów dokonało tego przełomu. Sukces poszedł nie na konto polskie, ale amerykańskie. Tak to jest w tym kraju. Brak wyobraźni. Brak wizji. Brak odwagi.

 

Jan Kowalski – Co w takim razie się stało, że...

 

Tony Hogański (napełnia nową szklankę)W 1994 zakończyłem pracę naukową i spaliłem wszystkie moje książki. Nie chciałem mieć już z tym nic wspólnego. Teraz jestem gwiazdą, największym celebrytą, kawalerem wielu orderów, mam miliony na koncie i dobrze mi z tym... ale gdy przeszłość na moment wróciła. Ten Ming Shimin... że też musiałem go tutaj spotkać. Byłem taki szczęśliwy.

 

Nagle zjawia się kelner, który przynosi na srebrnej tacy cebulę i stawia ją przed Tosterem.

 

Jan Kowalski – Nie zamawialiśmy tego.

 

Hogański zaczął wpatrywać się w cebulę. Co w niej zobaczył? Cóż mu ona przypomniała?

 

Tony Hogański – Pekin 2003.

 

(Koniec materiału filmowego.)

 

 

Jan Kowalski – Ta Wrestlepalooza to wiele zagadek. Nie mam pojęcia jaka jest symbolika cebuli w życiu Tony’ego. Wiem jednak, że koleje życia Tony’ego były bardzo burzliwe i nie zdziwię się jeśli kiedyś zrealizują na jej podstawie film. (spogląda na zegarek) Cóż to? To już czas! Wielki main-event! Pierwszy w historii EWF Taipei Deathmatch!

 

 

 

EWF World Championship:

Taipei Deathmatch:

Psycho (c) vs Tool

 

 

 

Nim wszystko się rozpocznie i pojawią się główni aktorzy tego widowiska uderza La Coka Nostra – Bloody Sunday. Niejako automatycznie ruchomione zostały również wszelkie efekty świetlne, które zazwyczaj towarzyszą Scytherowi przy jego wyjściu na ring. Po chwili na arenie pojawia się Brudny Harry z szerokim uśmiechem na twarzy. Scyther robi kilka kroków i podnosi prawą rękę do góry, co powoduje wystrzał kilkudziesięciu pirotechnicznych bajerów, które rozświetlają na kilka sekund całą halę. Vanillah Killah spokojnie dociera do stanowiska komentatorskiego.

 

Scyther (zakładając słuchawki)Witam cię Janie!

 

Jan Kowalski – Niech ucałuję ludzką twarz!

 

Scyther (grozi mu palcem)No! No! Bez takich! Oglądajmy walkę! Rozkoszujmy się nią! (Scy jest wyraźnie w dobrym humorze)

 

Jan Kowalski – Tak zrobimy. Podoba ci się w Tajpej?

 

Scyther – Gdzie wódka tam i serce moje. Ja wszędzie czuję się jak w domu.

 

Po bardzo żywiołowym wejściu Scythera wreszcie sytuacja na arenie się uspokaja. Zapada cisza, a po chwili gasną światła. Wkrótce zaczyna grać Therion i "O Fortuna". Po upływie kilku dłuższych chwil spod FeliXtronu wychodzi skupiony, jak zawsze pewny siebie Tool. Dziś wiele przeszedł, ale widać, że jest gotowy do walki i by podjąć kolejną próbę zdobycia EWF World title. Stojąc na rampie spuszcza głowę, po czym unosi lewą rękę do góry. W tle widać czerwone światła. Tool ignorując kibiców, którzy witają go dużym heel heatem, spokojnie dociera na ring, gdzie wita się z Bryndzą.

Następuje krótka chwila napięcia, a po chwili rozbrzmiewa głośne Method Man & Redman - "I will not loose”. Publiczność zgromadzona w nowoczesnej arenie w Taipei doskonale wie co to oznacza i reaguje ogromnym, ogłuszającym heel heatem. Jak widać ani Tool ani jego przeciwnik nie mogą liczyć na jej przychylność. Po chwili spod FeliXtronu wychodzi Psycho. Na jego ramieniu błyszczy EWF World title. Psycho po drodze wita się ze Scytherem, po czym wchodzi na ring.

 

Jan Kowalski – Oto nadeszła ta chwila! Wielki main-event! Pierwszy w historii EWF Taipei Deathmatch! Psycho bronić będzie EWF World title w pojedynku z Toolem. Kto zwycięży? Kto okaże się lepszy? Kto opuści Tajwan z tytułem mistrza świata? Przekonamy się już wkrótce!

 

Scyther (pod wrażeniem) Pięknie zachęcasz do oglądania walk. To nabija ratingi?

 

Jan Kowalski – Moja klasa i mój kunszt komentatorski jest szeroko znany w świecie. Ku chwale EWF!

 

Scyther – Wierny, ale nie mierny. Jakie to kurwa rzadkie w dzisiejszym świecie.

 

Jan Kowalski – Przypominam zasady tej walki. Dłonie wrestlerów są obłożone taśmą, które następnie zamaczamy w kleju by w dalszej kolejności w potłuczonym szkle. Jako, że jesteśmy w EWF przypominam, że nie ma dyskwalifikacji, a poza ringiem znajdują się zapasy szkła, gdzie można na bieżąco uzupełniać braki.

 

Sędzia tego pojedynku może być tylko i wyłącznie najwspanialszy i najbardziej bombowy arbiter w historii polskiego wrestlingu, Antoni Bryndza! Zgodnie z zapowiedzią Kowalskiego poza ringiem ustawiono dwa pojemniki z klejem do własnego użytku, a także sporą ilość szklanych szyb. Niektóre oparto o barierki oddzielające ring od publiczności, co dało ciekawy efekt wizualny. Na ringu znalazły się służby techniczne, które na obłożone taśmą dłonie wrestlerów nałożyły klej, a następnie odbywaj ceremonialnie umieścili je w pojemnikach z rozbitym szkłem. Jak łatwo się domyślić szkło łatwo przyczepiło się do dłoni wrestlerów. Antoni Bryndza sprawdził wszystko dokładnie, dał obu panom ostatnie wskazówki i instrukcje. Napięcie rośnie, gdy obaj wrestlerzy stają naprzeciwko siebie. W końcu Antoni Bryndza daje sygnał do rozpoczęcia walki i słychać oficjalny gong! Panowie zaczynają krążyć wokół siebie. Żaden z nich nie chce zaatakować pierwszy, by przez przypadek nie popełnić jakiegoś błędu. Psycho zbliża się do Toola, ale ten wycofuje się. Następnie sytuacja powtarza się tylko w odwrotnym kierunku, to Psycho unika Toola. Publiczność zaczyna okazywać zniecierpliwienie. W końcu obaj panowie ruszają do zwarcia. To jednak po krótkiej szamotaninie zostaje przerwane. Psycho sprytnie spróbował od razu wyprowadzić cios w stronę twarzy Toola, ale ten uniknął i atak się nie powiódł. Znów dochodzi do zwarcia. Kolejna intensywna szamotanina. Jednak o tyleż intensywna co nieskuteczna.

 

Jan Kowalski – Jak na razie to walka zawodzi nasze oczekiwania.

 

Scyther – Spokojnie Janku. Zaczęli spokojnie jak to zwykle bywa. Stypulacja nietypowa, trzeba więc do pojedynku podejść (tu wskazuje na swoją głowę) rozumowo.

 

Jan Kowalski – Rozumowo? W wrestlingu?

 

Scyther – Błoga kurwa nieświadomości. Ci co używają rozumu wygrywają mistrzostwa. Idioci, którzy nie myślą kończą na śmietniku prostytucji i w burdelu zapomnienia.

 

Jan Kowalski – Wyraziłeś się dość obrazowo i jasno.

 

Publiczność znów okazuje swoje niezadowolenie brakiem widocznych efektów na ringu. Tymczasem tam dochodzi do kolejnego zwarcia i tym razem pewien efekt się znalazł! Otóż Tool był w stanie uzyskać przewagę i wynieść swojego rywala do Atomic Dropu! Psycho szybko wstaje, ale w tym momencie Tool trafia go pięścią prosto w twarz! Pamiętając o szkle przyklejonym do pięści obu wrestlerów, cios ten musiał okazać się dość skuteczny. Psycho ma jednak pewną przewagę nad Toolem... nosi maskę. Cóż, to czysty przypadek, nikt nikogo tutaj nie faworyzuje. Psycho szybko otrząsnął się, odbił się o liny i próbował trafić w przeciwnika z Dropkickiem! Ten skutecznie odskoczył na bok i aktualny EWF World Champion z łoskotem upadł na matę. Rebel wykorzystał to od razu spadając na przeciwnika z Elbow Dropem! Pin.....1.......kick out! Nie wiadomo co Phantom dokładnie myślał chcąc kończyć walkę już teraz, ale z pewnością mu to nie wyszło. Widać jednak po nim, że zbytnio się tym nie przejął, bo od razu wraca do ofensywy. Podnosi rywala... a ten w tym momencie uderza go pięścią w brzuch!! Jakiś odłamek szkła uszkodził byłego EWF World Champa! Psycho momentalnie odbija się o lin, by po chwili wrócić do swojego przeciwnika i zakończyć ten akt swej kontrofensywy Buldogiem!

 

Scyther – Jak widzisz walka powoli się rozkręca.

 

Jan Kowalski – Widzę, widzę. Wiele walk widziałem.

 

Scyther – A ja w wielu brałem udział.

 

Jan Kowalski – Co oznacza, że komentując razem łączymy idealnie wiedzę teoretyczną i praktyczną.

 

Scyther – Żebyś wiedział.

 

Tool leży, ale Psycho nie ma przecież zamiaru poprzestawać na tego typu akcji. Wdrapuje się czym prędzej na narożnik, a następnie od razu skacze na rywala z Shooting Star Press! Trafia w cel bez żadnych problemów i oporów ze strony przeciwnika. Następnie od razu spada na niego z Knee Dropem, po czym zaczyna okopywać go po brzuchu, a gdy ten zmienia pozycję dodatkowo zasypuje gradem ciosów także jego plecy. Tool jednak opierając o liny podnosi się. Psycho jednak jak gdyby tylko na to czekał. Od razu chwyta rywala i wykonuje na nim Alabama Slam. Przechodzi do pinu......1.........2...kick out! Biały pomaga wstać swojemu partnerowi, a zarazem przecinkowi. Rzuca go o liny... i powala uderzeniem dłonią w twarz!! Pamiętajmy o szkle! Pamiętajmy o szkle! Na twarzy Toola pojawiają się ślady krwi! (EWF! EWF! EWF!) Psycho odrywa sobie z dłoni kawałek szkła i mocuje go w jakiś znany sobie tylko sposób na bucie. Tool tymczasem próbuje się podnieść, ale aktualny EWF World Champion z wielkim impetem kopie go w twarz!! Znów pamiętajmy o szkle! Na twarzy Phantoma pojawia się coraz więcej krwi. Mimo to próbuje on nadal się podnieść. Nie ma zamiaru zrezygnować. Psycho uprzejmie i szarmancko umożliwia mu to, ale już po chwili kopie go swym oszklonym butem w brzuch... i aplikuje mu DDT. Widać, że konstrukcja szkło + but rozpadła się.

 

Scyther (oklaski w stronę Psycho) Brawo! Brawo! Jest w świetnej formie!

 

Jan Kowalski – Muszę przyznać, że jak na razie Psycho prezentuje się o wiele lepiej od Toola.

 

Scyther – Oczywiście. Mając do wyboru człowieka, który jest mistrzem od dziewięciu miesięcy i człowieka, który był mistrzem przez dziewięć minut na kogo postawisz?

 

Jan Kowalski – Proszę. Nie używajmy tego argumentu o kilkunastominutowym posiadaniu World title przez Toola. Pamiętajmy o okolicznościach tamtej walki.

 

Scyther (wskazuje na leżący nieopodal EWF World title) Nie dla psa kiełbasa!

 

Tymczasem na ringu Psycho podnosi Toola i rzuca go o liny. Ten wraca do niego, mistrz świata próbuje trafić go otwartą dłonią obklejoną szkłem, ale Rebel unika ciosu i odbija się o przeciwległą linę. Psycho czyni to samo, a następnie próbuje wykonać na swoim przeciwniku Running DDT, jednak Tool niespodziewanie przerzuca rywala ponad sobą T-Bone Suplexem! Aktualny EWF World Champion pada na matę. Tool od razu podnosi go, chwyta go za głowę i uderza twarzą o narożnik. Wymierza mu w ten sposób jeden cios... drugi... trzeci... czwarty... a następnie piąty. Odwraca go do siebie, a następnie przerzuca do przeciwległego narożnika. Bierze natychmiast rozpęd i spada na rywala ze Splashem! Psycho zapada się w narożniku i siada na macie. Tool staje naprzeciwko niego i z całej siły zaczyna uderzać pięściami w jego klatkę piersiową i brzuch!! Nie zapominajmy o szkle!! Ciosy Toola są bardzo brutale, silne i zdecydowane. Psycho obrywa całą serię tego typu agresywnych uderzeń. Po chwili na jego korpusie pojawia się krew. Tool ześlizguje się z ringu, a po chwili wraca ze sporej wielkości szybą. Kładzie na niej Psycho, sam natomiast wdrapuje się na narożnik i skacze z Leg Dropem!! Ale Psycho w ostatnim momencie odsuwa się i Tool rozbija się na szklanej szybie!! (EWF! EWF! EWF!)

 

Jan Kowalski – Wbrew pozorom to chyba nie bolało.

 

Scyther – Nie?

 

Jan Kowalski – Szyba była ustawiona płasko, szkło tylko lekko się zgruchotało. Nie przewiduję większych obrażeń i katuszy dla ciała.

 

Scyther – Znalazł się ekspert od bólu.

 

Psycho dość szybko dochodzi do siebie, ale nie czeka aż rywal się podniesie tylko chwyta za odłamek szkła i zaczyna uderzać nim rywala po nogach. Niezbyt może efektowna akcja, ale na pewno dość bolesna. Aktualny EWF World Champion po chwili takiej zmasowanej napaści przerywa, po czym pomaga rywalowi wstać, a następnie rzuca go o liny. Widać wyraźnie, że atak mistrza świata przyniósł pewien skutek, bowiem Phantom lekko utyka, odbija się o liny... i zostaje znów trafiony w twarz oszkloną ręką! Tool leży... Były lider nieistniejącego już Children of Sensi kolejny raz pomaga mu się podnieść, znów rzuca go o liny, ale ten niespodziewanie zawisa na nich. Psycho rozpędza się i trafia w plecy rywala z pięknym Crossbody!! Od razu pin.......1.........2........noga Toola na linach! Rebel mimo wszystko ma w sobie wielką wolę walki. Nie podaje się i samodzielnie udaje mu się wstać... niestety dla niego otrzymuje natychmiast Neckbreakera. Podnosi się jednak kolejny raz. Psycho chwyta go za rękę i wrzuca w narożnik. Sam bierze rozpęd i trafia w niego Splashem! Tool w opałach! Ale nadal się nie poddaje... robi kilka kroków w przód, by ewakuować się z narożnika. Co wykorzystuje Psycho, który znów chwyta go za rękę i rzuca o liny. Kolejny raz Rebel zawisa na nich, więc Psycho decyduje się by powtórzyć swą poprzednią akcję. Rozpędza się i skacze na Toola z Crossbody, ale ten jakimś cudem przerzuca Psycho nad sobą!! Impet jest tak wielki, że mistrz świata przelatuje ponad linami i spada dokładnie na szyby, które zostały oparte o barierki oddzielające ring od publiczności!!! (EWF! EWF! EWF! EWF!)

 

Jan Kowalski – Nagła odmiana sytuacji! Świetny powrót Toola!

 

Scyther (widać, że nie jest zadowolony z obrotu sytuacji)Drogi Janie. Masz coś do picia?

 

Jan Kowalski – Termos z herbatą.

 

Scyther – Kolor by mi nawet odpowiadał, ale zawartość bezprocentowa mnie brzydzi.

 

Psycho leży poza ringiem, wśród szkła i własnej krwi, zupełnie bez życia. Tool na ringu próbuje dojść do siebie i odpocząć po obrażeniach jakie otrzymał w dotychczasowej walce. Trwa to jakiś czas, w końcu Rebel decyduje się zerwać z polityką wiecznego wyczekiwania i wychodzi poza ring. Psycho nie jest w dobrej kondycji, niby próbuje jakoś dojść do siebie, ale jak widać bez jakiegokolwiek rezultatu. Łatwo nie będzie, gdyż już po chwili obok niego pojawia się Tool. Delikatnie pomaga mu wyjść spośród szkła, po czym serwuje mu Inverted DDT! Aktualny EWF World Champion pada na posadzkę. Tool chwyta jedną z szyb i zaczyna trzaskać jej krawędzią o plecy rywala. Wymierza mu w ten sposób jeden cios... drugi... trzeci... za czwartym szyba rozbija się na kilka kawałków. Tool chwyta więc jeden z większych i ostrzejszą z krawędzi zaczyna przejeżdżać po ciele przeciwnika, przy okazji rozdzierając mu elementy ubrania. Spod nich natomiast zaczyna powoli sączyć się krew. Tool siada bezceremonialnie na rywalu, po czym zaczyna wymierzać mu uderzenia pięścią po całym jego korpusie! A pamiętajmy, ze pięści wrestlerów przy pomocy kleju zostały ulepszone o szklane elementy! Ciosy te muszą być bardzo bolesne, bo Psycho zaczyna jęczeć z bólu. Rebel wstaje, chwyta kolejną z wielkich szklanych szyb i ustawia ją na rywalu. Następnie chwyta za metalowe schodki, po czym spuszcza je prosto na swojego przeciwnika!! Szkło rzecz jasna rozbija się na kawałki, raniąc obecnego mistrza świata!! (EWF! EWF! EWF!)

 

Jan Kowalski – Psycho chyba w opałach.

 

Scyther – To przejściowe problemy.

 

Jan Kowalski – A co jeśli nie?

 

Scyther – Nie bój się o Psycho. Już z większych opresji wychodził cało.

 

Tool uśmiecha się do siebie, zadowolony ze zniszczenia jakie przyniósł zdrowiu swojego rywala. Pomaga mu się podnieść, a następnie zaczyna trzaskać jego twarzą o barierki oddzielające ring od publiczności. W ten sposób mistrz świata obrywa jeden cios, a następnie drugi... trzeci... czwarty.... piąty. Szóstego nie było, za to Phantom odsuwa się trochę w tył i zaczyna zasypywać plecy swojego przeciwnika prawdziwym gradem uderzeń. Będziemy powtarzać to dziś do znudzenia: pamiętajmy o szkle na rękach wrestlerów. Psycho wydaje z siebie jakieś dźwięki bólu, Tool przerywa ofensywę, chwyta go za ramię i odpycha od siebie. Psycho wykorzystał to jako szansę do wycofania się na z góry upatrzone pozycje, bo wykorzystał rozpęd i wślizgnął się na ring. Tool lekko się zirytował, ale szybko dołączył do rywala na ringu. Tam od razu doprowadził do zwarcia... w którego wyniku niespodziewanie otrzymał Low Blowa!! (dziwna wesołość na trybunach) Phantom padł na matę, a zmęczony Psycho tuż koło niego. Nastąpił tradycyjny moment na zbieranie sił. Po chwili obaj panowie stali już na przeciwko siebie. Co ciekawe obaj podjęli tą samą decyzję, mianowicie odbicie się od lin. Po chwili spotkali się znów ponownie na środku ringu. Tym razem korzystniej wyszedł na tej sytuacji aktualny EWF World Champion, który powalił go przy pomocy Japanese arm drag! Tool się nie zraził. Szybko doszedł do siebie i wstał. Panowie znów odbili się o liny, znów się spotkali na środku ringu. I to znów Psycho okazał się skuteczniejszy, gdyż załatwił Toola przy pomocy Emerald Flowsion!

 

Jan Kowalski – Walka się nam wyrównała.

 

Scyther – Wyrównała? Psycho wraca do gry. Ja już widzę blask jego zwycięstwa.

 

Jan Kowalski – Gdzie?

 

Scyther (wskazuje na błyszczący się nieopodal EWF World title) O tam.

 

Jan Kowalski – To takie filozoficzne.

 

Pretendent do EWF World title leży. Tymczasem Psycho zadowolony z wykonanej akcji podnosi się i pomaga wstać Toolowi. Jednak już po chwili decyduje się wepchnąć go prosto w stronę narożnika, na którym to Rebel rzecz jasna się rozbija i zawisa w tym miejscu. Psycho podchodzi do niego i zaczyna go okładać przy pomocy swych ulepszonych przez szkło i tym samym bardziej niszczycielskich pięści. Na twarzy Phantoma znów pojawiają się grymasy bólu. Mistrz świata przerywa, wychodzi poza ring i po chwili wrzuca na niego dwa wiadra z potłuczonym szkłem, a następnie pojemnik z klejem. Wraca do swojego rywala, ten próbuje walczyć, ale od razu zostaje powalony  przy pomocy zgrabnego Facebreaker DDT! Psycho ustawia w jednym z narożniku wielką szybę, po czym wraca do swojego rywala. Chwyta go, ale ten niespodziewanie powala go klasycznym Clotheslinem! Panowie po chwili zaczynają wymieniać uprzejmości w postaci naprzemiennych ciosów pięścią, co przy udziale szkła staje się dość bolesne. Już po chwili Toolowi udaje się odbić rywala o liny, po czym wykonać na nim Half nelson slam! Podnosi go, ale ten z miejsca uderza go jakąś miniaturową wersją Speara! Rebel pada, a Psycho nachyla się nad nim, po czym chwyta go za nogi i przy pomocy Catapulta przerzuca go jednego z narożników, gdzie Tool rozbija się na szkle!!! (EWF! EWF! EWF! EWF!) 

 

Scyther – Miałeś jeszcze jakieś wątpliwości, że Psycho sobie nie poradzi?

 

Jan Kowalski – W EWF wszystko może się zdarzyć.

 

Scyther – Porzućcie wszelką nadzieję, wy którzy tu przychodzicie.

 

Tool leży w narożniku, wśród krwi i odłamków szkła. Nie wygląda na bardzo zdrowego. Psycho wstaje, podchodzi do narożnika i chwytając rywala za nogę wyciąga go stamtąd. Bez żadnych ceregieli doprowadza do pinu........1.............2............kick out!! Psycho nie może uwierzyć, ale się nie zraża. Chwyta za wiadro pełne drobnych odłamków szkła, po czym rozrzuca je na środku ringu. Chwyta rywala, po czym bez chwili namysłu uderza na nim Trip 2 Canabvalley [Dominator into Sitout Front Face Slam]!! Prosto na szkło!! (niezadowolenie publiczności) Od razu pinuje........1...........2...........shoulder up! Psycho znów nie może uwierzyć w to co się stało. Wymownie patrzy na Bryndzę, ale wzrok bombowego arbitra jest beznamiętny. Antoni dobrze wykonuje swoją pracę. Psycho chwyta za pojemnik z klejem i staje nad rywalem. Jego zamiary są wyraźnie dość niecne. Jednak Tool niespodziewanie chwyta za jakiś odłamek szkła, po czym wbija go przeciwnikowi w nogę!! (EWF! EWF! EWF!) Mistrz świata aż wrzasnął z bólu i przyklęknął. Tool od razu podniósł się, odbił o liny, po czym trafił Missile Dropkickiem w pojemnik z klejem, który trafił Psycho prosto w klatkę piersiową! Po chwili mistrz świata był częściowo zapaskudzony klejem, a odłamki szkła zaczęły przyklejać się do niego. Psycho cierpi, a następnie niczym doktor Burski dokonuje operacji na samym sobie i wyciąga odłamek szkła, który utkwił w jego nodze. Tool tymczasem chwyta go za kark, po czym rzuca na liny. Psycho jednak nie odbija się od nich tylko przelatuje ponad nimi i spada poza ringiem! Rebel po chwilowym namyśle wskakuje na narożnik.

 

Scyther (nagle) Żegnam. (zdejmuje słuchawki)

 

Jan Kowalski – Co takiego? Gdzie idziesz? Opuszczasz mnie?

 

Scyther nie odpowiada na wołania i błagania Kowalskiego. Tymczasem Tool jest już na narożniku, a po chwili skacze na znajdującego się poza ringiem Psycho z Watergate [Phoenix Splash]!! Niestety dla niego Scyther w ostatnim momencie chwycił Psycho za nadgarstek i odciągnął ze strefy niebezpieczeństwa! Tool rozbija się na posadzce!! (EWF! EWF! EWF!) Phantom leży bez życia. Aktualny EWF World Champion także nie jest w zbyt dobrej kondycji. Scyther nie bardzo wie co począć z tym problemem. Scyther podchodzi do zwłok Toola i zaczyna je okopywać. Niespodziewanie wokół FeliXtronu zaczynają wybuchać jakieś sztuczne ognie! Scy spogląda w tamtą stronę, a na arenie zaczyna grać pieśń Franka Kimono „Bruce Lee Karate Mistrz”! (wielki entuzjazm na arenie) Spod FeliXtronu wychodzi uśmiechnięty, zadowolony z siebie Tony Hogański. Toster mija Scythera, pozdrawia go delikatnie, po czym zasiada na stanowisku komentatorskim. Honorowy komisarz EWF wyraźnie odetchnął z ulgą, że to „tylko” Tony.

 

Tony Hogański (zakładając słuchawki) Wróciłem! Wróciłem!

 

Jan Kowalski (autentycznie szczęśliwy) Tony! Jak się cieszę? Pokonałeś depresję?

 

Tony Hogański – Tak.

 

Jan Kowalski – W jaki sposób?

 

Tony Hogański – Cebula była kluczem! Cebula!

 

Jan Kowalski (zdziwiony) Nie rozumiem.

 

Tony Hogański – Za chwilę zrozumiesz.

 

Scyther chwyta metalowe schodki, a następnie wielką szybę metalowego szkła. Pod pewnym kątem opiera szybę o schodki, a następnie wraca do okopywania Toola. Po krótkiej chwili pomaga mu wstać.... ale nagle na arenie słychać wielką wrzawę!! Barierki oddzielające ring od publiczności przeskakuje..... Szakal!!! (wielki entuzjazm na arenie) Dwukrotny EWF World Champion jest łysy jak zawsze, emanuje spokojem i swoim typowym skurwysyństwem!

 

Tony Hogański – Widzisz Janku... cebula była kluczem. W 2003 roku gdy mistrz udał się na urlop i nic zapowiadało jego powrotu EWF zorganizowało galę w Pekinie. Tam na chińskim bazarze wypatrzyłem postać kupującą cebulę. Z początku go nie poznałem, ale gdy później w main-evencie Szakal powrócił wiedziałem, że to był on. Pamiętasz?

 

Jan Kowalski – Pamiętam.

 

Tony Hogański – I oto znów po latach, gdy mistrz Szakal znów przepadł, a wszyscy porzucili nadzieję, powraca symbolizm cebuli. Wiedziałem, że to mistrz. Nie wątpiłem. Dzięki niemu pokonałem chory stan duszy mojej. Witaj mistrzu w EWF! Szakal powrócił!

 

Scyther odwraca się i widząc Szakal rusza w jego stronę. Łysy dopada do niego i panowie rozpoczynają wymianę ciosów. Cóż za epicka walka! Cóż za pojedynek! Tymczasem Psycho i Tool powoli, spokojnie dochodzą do siebie. Szakal i Scyther kontynuują walkę. Publiczność zgromadzona w tajwańskiej arenie jest bardzo rozentuzjazmowana, napięcie rośnie. W pewnym momencie Scyther osiąga przewagę i ustawia sobie byłego komisarza EWF w pozycję do Death Around The Corner [Rockbottom]!! Ale Szakal trafia go łokciem w twarz i od razu wykonuje na nim zmodyfikowaną wersję Pozdrowienia z Parku Sztywnych prosto na kombinację metalowych schodków i szklanej szyby!!! (EWF! EWF! EWF! EWF!)

 

Tony Hogański (w transie) Mistrz! Mistrz! Mistrz! Mistrz Szakal!

 

Scyther leży zniszczony i zakrwawiony wśród odłamków szkła. Tymczasem do siebie doszedł Psycho. Po drodze odwiedził okolice stanowiska komentatorskiego i zabrał stamtąd błyszczący się EWF World title, a następnie wślizgnął się na ring. Nie jest mu lekko, ledwo stoi na nogach, cały we krwi, kleju oraz odłamkach szkła, które przyczepiły się do niego. Przebudził się Tool, który wdrapał się na ring. Psycho momentalnie ruszył w jego stronę z EWF World title w dłoni i próbował go trafić tym pasem..... ale Tool w ostatnim momencie uniknął tego śmiertelnego ataku!! Momentalnie skontrował też z Twist of Fate!! Pin..........1................2............Psycho wybija!! Rebel nie może uwierzyć. Zaczyna okładać Psycho różnego typu ciosami. Wstaje chwyta World title i umieszcza go na twarzy rywala. Następnie wdrapuje się na ring... spogląda na aktualnego mistrza świata... po czym skacze z Watergate [Phoenix Splash]!!! Pin..................1.........................2.......................3!! (Zwycięzcą i nowym EWF World Champem jest: Tool!)

 

Jan Kowalski – Udało mu się! Udało mu się!

 

Tony Hogański (spogląda na zegarek) Najbliższe pięć minut będzie kluczowe. Jeśli to przetrwa to nic mu już nie zagrozi. Pech lubi się powtarzać.

 

Chyba jednak się nie powtórzy, bo Psycho leży bez życia na środku ringu wśród odłamków szkła i własnej krwi. Poza ringiem martwy jest także Scyther. Szakal uśmiecha się tam niczym prawdziwy łysy skurwiel i upaja się swym powrotem do EWF. Na FeliXtronie ekran dzieli się na dwie części. Na jednej widzimy akcję na żywo, na drugiej transmisję na żywo z zaplecza. Tam komisarz Felipe Castro widząc powrót Szakala zemdlał i jest cucony przez Pana Józefa, który jednak nie może ukryć radości z powrotu swojego dawnego pana. Na ringu tymczasem Antoni Bryndza wręczył World title Toolowi. Ten jeszcze klęcząc długo mu się przygląda. Widać, że napawa się swym sukcesem. Gra Therion i „O Fortuna”. Tool wdrapuje się na jeden z narożników i celebruje swój wielki triumf.

 

Jan Kowalski – To chyba wszystko na dzisiaj.

 

Tony Hogański – Też mi się tak wydaje. Tak jak ja wspiąłem się na ostatnie piętro wieżowca Taipei 101 i wróciłem odmieniony... tak Tool wspiął się na ostatnie piętro Extreme Wrestling Federation.

 

Jan Kowalski – Cieszę się Tony, że wróciłeś do formy. Zarówno pod względem mentalnym jak i jako komentator i największa gwiazda polskiego show-biznesu.

 

Tony Hogański – A ja cieszę się najbardziej z powrotu mistrza Szakala! Tak jak przed laty obalił komunizm w EWF, tak teraz zniszczy despotyczną władzę Felipe Castro i Scythera!

 

Jan Kowalski – Następna gala w Polsce! Oglądajcie Extreme Wrestling Federation!

 

Tony Hogański – Żegnają państwa.... Jan Kowalski.....

 

Jan Kowalski – ... a także nasi gościnni komentatorzy w składzie: Ponury Grabarz, SR-Crazy, Mitsuko, Yoshihito Nabeshima i Scyther.

 

Tony Hogański (z dumą) .... oraz rzecz jasna ja.... niezapomniany i najwspanialszy Tony „Toster” Hogański!

 

Jan Kowalski – Nie byłeś dzisiaj zbyt aktywny.

 

Tony Hogański – Ale za to wzruszyłem wszystkich i przytuliłem do swego dobrego serca.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Koniec transmisji.

 

 

EWF Corporation 2010

dla:

EWF Group™


Podobała ci się gala? Nie cierpisz jej? Najlepiej będzie jak skomentujesz ją na FORUM.

Powrót na stronę główną


 

 (Wydarzyło się po zakończeniu gali. Dziś tylko jeden odcinek!)

 

(Po zakończeniu gali zawsze warto odwiedzić najwspanialsze miejsce po tej stronie nieba. Oczywiście mowa tutaj o najwspanialszym gabinecie pod wezwaniem Esmeraldy Martinez. Pani Prezydent chyba prowadzi naradę wojenną, bo w jej gabinecie zebrali się oprócz niej samej: asystentki Tamara Ostrowska i Agnieszka Sorel, Dagmara Zielińska, Ponury Grabarz oraz Tony Hogański.)

 

Esmeralda Martinez (rozdzierając jakiś dokument)Nie Grabarzu. Nie przyjmuję twojej dymisji. Jesteś potrzebny GRU i EWF.

 

Ponury Grabarz (pokornie spuścił głowę)Będę nadal wiernie służył EWF.

 

Esmeralda Martinez – W jakiej kondycji znajduje się nasz drogi Felipe?

 

Tamara Ostrowska – Osobiście podałam mu środki uspokajające. Wydobrzeje. Ja pomogłam już wielu ludziom. Na przykład Scytherowi.

 

Esmeralda Martinez – Nie mam pojęcia czym on się tak przejmuje.

 

Tony Hogański (szczęśliwy) Jak to czym? Mistrz powrócił! Mistrz Szakal znów w EWF!

 

Esmeralda Martinez – Widzę, że po depresji ani śladu. Bardzo dobrze. EWF potrzebuje cię jako komentatora Tony.

 

Tony Hogański (promienieje)Wiem. Beze mnie ten objazdowy cyrk dawno by się rozleciał.

 

Esmeralda Martinez – Pozostaje jeszcze kwestia zapowiedzianego przeze mnie turnieju o EWF Evolution title. Jakieś pomysły?

 

Cisza.

 

Esmeralda Martinez – Co wiemy o ewolucji?

 

Agnieszka Sorel – Podobno w EWF mamy silną grupę, która wierzy w kreacjonizm.

 

Dagmara Zielińska – Czy my jesteśmy w Teksasie?

 

Niespodziewanie Ponury Grabarz myśląc, że znajdują się w Teksasie, a on jest szefem GRU, co oznacza, że jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo publiczne zrobił minę w stylu Strażnika Teksasu. Bardzo się starał, ale nikt nie zauważył jego wysiłków.

 

Esmeralda Martinez – Ponawiam pytanie. Co wiemy o ewolucji?

 

Tony Hogański – Jak to powiedział ktoś mądry i nie byłem to ja: „Evolution is cleverer than you are”.

 

Esmeralda Martinez – O jejku jej! To jest to! Tak nazwiemy ten turniej! Evolution is Cleverer Than You Are Tournament! W skrócie: EICTYA Tour. Ładnie?

 

Tony Hogański – Czuję się jak na obradach rządu. Pierwszy pomysł, jakikolwiek by on nie był, przechodzi.

 

Dagmara Zielińska (z miną ministra finansów)Po co się przemęczać?

 

Esmeralda Martinez – Ilu mamy chętnych?

 

Tamara Ostrowska (odczytuje listę)Franko, Izzy Nilsen, VipeR, Lunatick, Maniak, Nigel Moron, Bidam, Vitor Hernandez i Aero.

 

Esmeralda Martinez – Dodajcie jeszcze zasadę, że walki w walkach z udziałem Aero stawką może być także EWF Daemusin title.

 

Agnieszka Sorel – Zaprotokołowałam.

 

Esmeralda Martinez – To wszystko. Zamykam dzisiejsze obrady.

 

W tym momencie drzwi z hukiem otwierają się i do gabinetu wchodzi Szakal.

 

Szakal – Nie tak kurwa szybko!

 

Esmeralda Martinez – Witam panie komisarzu...

 

Szakal – Nie jestem komisarzem, a osobą prywatną.

 

Esmeralda Martinez – Cóż cię do nas sprowadza?

 

Szakal – Wróciłem kurwa! Stare kąty! (Szakal dotyka jakieś szafy) Stare śmieci! (dotyka stojaka na wieszaki) Wróciłem!

 

Po tych słowach Szakal podrapał się po łysinie i opuścił gabinet.

 

Esmeralda Martinez – Teraz chyba możemy już kończyć.

 

(Ostateczny koniec transmisji.)