Powrót na stronę główną.

 

 

 

 

 

 

22.08.2010:

kilka godzin przed rozpoczęciem gali

 

 

 

 

(Znajdujemy się w gabinecie prezydenta EWF. Piękne to miejsce, w którym zastać można jeszcze piękniejszych ludzi. Widzimy tu Esmeraldę Martinez, Dagmarę Zielińską, Agnieszkę Sorel oraz Tamarę Ostrowską, czyli żeńskie kierownictwo EWF. Choć jak wiadomo to Esmeralda podejmuje tu kluczowe decyzje.)

 

Esmeralda Martinez – Jak wyniki kontroli?

 

Dagmara Zielińska – Z radością zawiadamiam panienkę, że Sanepid skontrolował kafeterię oraz stragan pana Wojtka i nie znalazł żadnych dowodów zbrodni. Główny Urząd Nadzoru Budowlanego też wydał pozytywną opinię, ale ten akurat miał marne pole manewru.

 

Esmeralda Martinez – Co jeszcze?

 

Dagmara Zielińska – Generalny Inspektor Danych Osobowych także nie ma zastrzeżeń. Osobiście dopilnowałam wszystkiego.

 

Esmeralda Martinez – A Państwowa Inspekcja Pracy?

 

Dagmara Zielińska – Przyznaliśmy naszym pracownikom nadzwyczajną premię sierpniową, więc byli zadowoleni i nie narzekali.

 

Esmeralda Martinez – Czyli zostało najgorsze....

 

Dagmara Zielińska (kiwa głową) Urząd Skarbowy nie daje nam spokoju.

 

Agnieszka Sorel – A połączone siły Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz Rady Etyki Mediów nękają nas w sprawie Tony’ego Hogańskiego.

 

Esmeralda Martinez (zrezygnowana)Wiem, wiem, wiem. W tej sprawie dzwoniło do mnie chyba z dwudziestu posłów, jeden wojewoda, trzech wiceministrów i jeden minister.

 

Tamara Ostrowska – Nie odpuszczą Tony’emu. To dla nich kwestia prestiżowa i propagandowa.

 

Esmeralda Martinez – A Tony nie złoży samokrytyki.

 

Dagmara Zielińska – Przemili kontrolerzy z Urzędu Skarbowego zasugerowali mi, że kwestia Hogańskiego może mieć wpływ na intensywność ich pracy.

 

Esmeralda Martinez (melancholijnie) Dlaczego nas to spotyka?

 

Agnieszka Sorel – Powinniśmy spodziewać się kolejnych kontroli i kolejnych inspekcji.

 

(Koniec materiału filmowego.)

 

 

 

22.08.2010

tuż przed rozpoczęciem gali

 

 

 

Dark Match:

Nigel Moron vs Maniak

 

Walka ta miała za zadanie podbudować publiczność i sprawić, że początek Wrestlepaloozy zacznie się w ciekawy i niekonwencjonalny sposób. Tak pewnie i było. Na ringu pojawili się Nigel Moron oraz Maniak. Ten pierwszy witany był ze sporym entuzjazmem i był nawet rozpoznawalny. Tego drugiego znano jako obiboka, a krążyły plotki, że jest on bratem bliźniakiem legendarnego SeBy, wielbiciela Lechów i Feldmarszałka Armii Prus Wschodnich. Te informacje nie zostały jednak przez nikogo oficjalnie zweryfikowane. Walka się rozpoczęła. Maniak zaczął ciskać padami od różnych konsol w stronę Nigela. Ten był dość zaskoczony, zwłaszcza, gdy oberwał w twarz z Dual Shocka w wersji z Playstation 1. Maniak następnie obwiązał jego szyję kablem i zaczął go dusić. Dark Sędzia był zaskoczony taką dozą brutalności w Dark Matchach. Nigel wyzwolił się z piekielnego uścisku, chwycił pada od Nintendo GameCube i trzasnął nim Maniaka w brzuch. Ten od razu rozmarzył się o i pomyślał o Dreamcaście, którego zostawił w domu. Nigel Moron wykorzystał to rozkojarzenie swojego przeciwnika i wykonał na nim Utopia Slam [F-5]! Pin....1.......2.......3! (Zwycięzcą został: Nigel Moron!)

 

 

 

22.08.2010 – Częstochowa

05 Fructidor 218 roku Republiki

 

 

 

(Witaj Częstochowo! Duchowo stolico Polski! Ostatni raz EWF przybyło na pielgrzymkę do tego świętego miejsca w roku 2003, a więc sporo czasu już minęło. Jak wiele chwil mamy do nadrobienia, jak wiele straconego czasu. Witaj Częstochowo, oj witaj! Wiadomo z czego słynie Częstochowa i EWF nie będzie bawić się w żadne laickie pierdoły. Co więcej Esmeralda Martinez oraz Felipe Castro w imieniu EWF udali się do Klasztoru Jasnogórskiego, gdzie złożyli modły i skromną ofiarę za pomyślność Extreme Wrestling Federation. Jak trwoga to do Boga, a EWF szczególnie teraz. Rosjanie postawili tu pomnik cara Aleksandra II, ale już go nie ma. Komuniści chcieli zmienić nazwę miasta na Stalinogród, ale na szczęście jakiś rozsądny towarzysz zauważył, że Matka Boska Stalinogrodzka brzmi jakoś tak źle. W sumie jest to ładne miasto i realizator prezentuje nam jego walory i atrakcje. Przede wszystkim słynny klasztor, znany doskonale w Polsce i na świecie. Jemu w promocji EWF nie pomoże, ale reszcie miasta? Kto wie, kto wie. Realizator prezentuje nam najważniejsze budowle w mieście, które, co nie powinno zaskakiwać, okazały się budynkami sakralnymi, są to: archikatedra Świętej Rodziny, kościół św. Jakuba, kościół św. Zygmunta, cerkiew Częstochowskiej Ikony Matki Bożej oraz cmentarz żydowski. Dodatkowo mamy szansę obejrzeć reprezentacyjną Aleję Najświętszej Maryi Panny, arki podjasnogórskie. Na sam koniec dowiadujemy się, że w mieście działają ciekawe placówki kulturalne: Muzeum Górnictwa Rud Żelaza, Muzeum Produkcji Zapałek, Muzeum Historii Kolei i Muzeum Wyobraźni. Dość tego zwiedzania, czas zabrać się do rzeczy. Jesteśmy już pod halą, gdzie zebrało się mnóstwo kibiców. Nie ma co się dziwić, że tłumy walą drzwiami i oknami, bo jak już wspomnieliśmy ostatni raz EWF gościło tutaj w roku 2003. Wiele ówczesnych dzieci ma już dzieci, a oblicze tego świata się zmieniło. Wiele wody upłynęło w Warcie, oj wiele. Federacja jak zawsze rozstawiła mnóstwo telebimów, dzięki czemu osoby bez biletów mogą sobie w lipcowy, ciepły wieczór obejrzeć gale na świeżym powietrzu. Pan Wojtek zapewnia przekąski wszelkiego rodzaju, więc z głodu na pewno nikt nie umrze, jeśli oczywiście ma pieniądze. Przenieśmy się do wnętrza hali, gdzie kibice nie mogą już doczekać się rozpoczęcia gali. Jak zawsze przynieśli ze sobą mnóstwo transparentów: „Koniec Rewolucji?”, „Hunwejbini do Chin!”, „Crash do łagru”, „Bidam wracaj do Korei Północnej”, „Dzieci biorą się za interwencje w main-eventach”, „Bóg ich ukarze!”, „Esmeralda też powinna”, „Dobrze, że Sandman się za nich wziął”, „Sandman to nasz bohater”, „Psycho prześladuje Nasa”, „Nas da sobie radę”, „Jest silny”, „Zdrowy”, „Pełen energii!”, „Vaclav ma za sobą cały las”, „Vaclav to zdolny FTW Champ”, „Vaclav zasługuje na World title!”, „Nas Jazzowski też!”, „SR-Crazy także!”, „Nabeshima też dałby radę”, „Tool, oddaj pas”, „Psycho na emeryturę!”, „Nie chcemy cię już”, „Nie bawisz nas”, „Scyther też wypierdalaj”, „Twój Bubba wpierdalałby indyka”, „A gdzie ten biedny Bubba się podziewa?”, „Tęsknimy”, „Franko ma fajną Helenę”, „Tool ma fajny pas”, „Tool ogólnie jest fajny”, „Wcale nie, to cham”, „Do tego prostak jakich mało”, „Tony, obronimy cię!”, „Wolność słowa w EWF nie zginie”, „Rząd i tak jest w Moskwie”, „Zlikwidujmy rząd w Warszawie”, „Skończmy z tą farsą”, „Bidam przegra turniej”, „Aero naszym bohaterem”, „Widziano go na castingu do Klanu”, „Więcej róż dla Nabeshimy”, „Więcej kwiatów!”, „Kocham Mitsuko!”, „Zabójcza i piękna”, „Niech żyje Ruch Powszechnej Ekstremy!” , „Więcej piwa dla Vaclava i jego kompanów”, „Gdzie jest Hangman?”, „Gdzie jest Juice?”, „Po co ta gala?”, „To jakieś bliźniaki?”, „Bliźniacza gala!”, „Częstochowskie bliźniaczki jednojajowe”, „Nieroby do pracy!”, „Gdzie jest Tommy Pain?”, „Co z Gangstą?”,  „Jestem 213423553 fanem Dark Avengera!”. Nie trzeba chyba dodawać, że transparentów jest znacznie więcej, ale nie mamy czasu by się nimi wszystkimi zajmować. Zaczyna grać EWF Theme, a następnie częstochowska publiczność zaczyna wrzeszczeć w ekstazie: EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! Wybuchają sztuczne ognie, pojawiają się różnego typu efekty pirotechniczne. Podziwiajmy je póki jeszcze możemy. W końcu realizator pokazuje nam naszych wspaniałych komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – Witamy z Częstochowy, duchowej stolicy Polski, a dzisiaj, stolicy polskiego wrestlingu!

 

Tony Hogański – Pozdrawiam wszystkich moich zwolenników!

 

Jan Kowalski – Powinieneś pozdrowić fanów EWF, a nie zwolenników. Czasem zapominasz kto jest tutaj dla kogo.

 

Tony Hogański – EWF dla mnie? EWF jest moją tubą?

 

Jan Kowalski – Tak ci się tylko wydaje.

 

Tony Hogański – Wydaję to ja dużo pieniędzy na cele dobroczynne. Jestem dobrym Tosterem.

 

Jan Kowalski – Oczywiście, oczywiście. Wszyscy doceniają twoje zasługi.

 

Tony Hogański – Znam takich wąsatych i ryżych kurwiszonów co nie doceniają. A ja przecież jestem gwiazdą! Kawalerem wielu orderów! Doktorem i profesorem kilku uczelni!

 

Jan Kowalski – Tak, Tony. Jesteś represjonowany.

 

Tony Hogański – Boję się o swoje życie. Spodziewam się zamachu ze strony fanatycznych widzów WSI24.

 

Jan Kowalski – Nie będzie tak źle. EWF przechodzi bez szwanku przez wszystkie kontrole nasyłane na nas przez państwo.

 

Tony Hogański – Oni chcą nas zastraszyć. Moja córka dostawała anonimowe listy z groźbami, więc musiałem wysłać ją za granicę.

 

Jan Kowalski – Nie jest tak źle Tony. To tylko drobne trudności. Zresztą sam je prowokujesz.

 

Tony Hogański (oburzony) Ja prowokuję? Ja walczę o wolność słowa. Jeśli mają do mnie jakiś problem to niech wytoczą mi proces.

 

Jan Kowalski – Widać działają w inny sposób.

 

Tony Hogański – Ten kraj schodzi na lisy. Jak można traktować tak największą gwiazdę polskiego show-biznesu? Kawalera wielu orderów, przyjaciela prezydentów, premierów i monarchów! Król Tajlandii się o tym dowie!

 

Jan Kowalski – Ile dywizji ma król Tajlandii?

 

Tony Hogański – Armia Królestwa Tajlandii rozjechałaby polską szybciej niż Wehrmacht w 1939 roku. Oczywiście boleję bardzo nad tym faktem, ale takie są realia. Trzeba ja zaakceptować, ale też trzeba walczyć z ludźmi, którzy doprowadzają do rozkładu narodu i państwa!

 

Jan Kowalski – Walcz Tony, walcz.

 

Tony Hogański – Krucjata nadciąga!

 

Jan Kowalski – Skupmy się może nad dzisiejszą galą.

 

Tony Hogański – Co tam mamy w programie?

 

Jan Kowalski – Trzecią rundę turnieju o EWF Evolution title. Izzy Nilsen walczyć będzie z Bidamem.

 

Tony Hogański – Tak, tak. Pamiętam poprzednią galę. Bidam i Izzy poradzili sobie nieźle i dlatego są tu dzisiaj z nami.

 

Jan Kowalski – Nas Jazzowski będzie walczył z Crashem, Yoshihito Nabeshimą i Vaclavem. Z moich informacji wynika, że stawką tej walki może być EWF FTW title. Wyjaśni się to na pewno w przyszłości.

 

Tony Hogański – Mam nadzieję, że mój wychowanek rozwiąże pozytywnie swoje problemy z Bogdanem. Głupio byłoby go stracić. Jest ważnym ogniwem EWF.

 

Jan Kowalski – Głupio, głupio. Liczymy na poprawę ich wzajemnych relacji i szczęśliwy finał.

 

Tony Hogański – Amen i do przodu.

 

Jan Kowalski – Zobaczymy jeszcze jedną walkę z udziałem Bidama. Będzie on bronił zdobytego na poprzedniej gali EWF Daemusin title w pojedynku z Vitorem Hernandezem.

 

Tony Hogański – Biedaczysko. Dwie walki podczas jednej gali? Oby sobie poradził, bo jak przegra obydwie to jeszcze ucieknie z płaczem albo wpierdoli wszystkie kurczaki u ojców paulinów.

 

Jan Kowalski – W main-evencie częściowa powtórka z poprzedniej gali. SR-Crazy kontra Tool o EWF World title.

 

Tony Hogański – Co z Sandmanem? Co z Psycho?

 

Jan Kowalski – Nie wiem. Na pewno otrzymają jakiś przydział.

 

Tony Hogański – No to chwała. Przerwa na kawę?

 

Jan Kowalski – W pewien sposób. Dostaję informację, że czas przenieść się na zaplecze.

 

Tony Hogański – Przenośmy się!

 

 

(Zgodnie ze słowami Kowalskiego i nagłym życzeniem Hogańskiego przenosimy się na zaplecze. Widzimy tutaj Vitora Hernandeza, który dopiero co przybył do częstochowskiej hali. W jego ręku widać sportową torbę, wypchaną niewiadomo czym, ale dla niego osobiście pewnie czymś ważnym. Hernandez został zatrzymany przez Agnieszkę Sorel, asystentkę Esmeraldy Martinez.)

 

Agnieszka Sorel – W tył zwrot, na arenę marsz.

 

Vitor Hernandez (zaskoczony) Co proszę?

 

Agnieszka Sorel – Przepraszam, tak sobie tylko zażartowałam.

 

Vitor Hernandez – O co więc się rozchodzi?

 

Agnieszka Sorel – Panienka Esmeralda Martinez przyjrzała się twojej sprawie.

 

Vitor Hernandez – Jakiej mojej sprawie? Ja nie mam żadnej sprawy.

 

Agnieszka Sorel – Masz dołączyć do walki numer jeden po stronie Franko i James’a Blood’a.

 

Vitor Hernandez – Walka? Jaka walka? Ja dzisiaj walczę z Bidamem o EWF Daemusin title. Nie mam czasu na zabawy z jakimiś miernotami w pierwszej walce wieczoru. Muszę być w 100% przygotowany na walkę z Bidamem... (tu zacisnął pięści) .... cholernym Bidamem!

 

Agnieszka Sorel – Właśnie tego uznaliśmy, że cała ta sytuacja między tobą, a Bidamem jest niezdrowa i sprawiedliwa. Wmanewrowałeś Bidama w obronę Daemusin title, legalnie, ale wątpliwie moralnie. W ten sposób Bidam na dzisiaj dwie walki.

 

Vitor Hernandez – Sama przecież mówisz, że to legalne.

 

Agnieszka Sorel – Ale, powtórzę, wątpliwie moralnie. Dlatego chcemy wyrównać szansę. Dołączysz do walki numer jeden.

 

Vitor Hernandez – A co jeśli odmówię?

 

Agnieszka Sorel – Wtedy pożegnaj się z walką z Bidamem i o marzeniach o Daemusin title.

 

Vitor Hernandez – Cholerne EWF! Cholerny Bidam!

 

Agnieszka Sorel – Odmawiasz udziału w walce?

 

Vitor Hernandez (spokorniał) Nie. (zrezygnowanym głosem) Wezmę w niej udział.

 

(Agnieszka Sorel uśmiechnęła się, a biedny Hernandez spuścił głowę ze smutkiem. Alienor pogoniła go jeszcze, żeby się pośpieszył, bo walka niedługo się zaczyna. Na nas już czas by wrócić do naszych ulubionych komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – Sprawiedliwie.

 

Tony Hogański – Sprawiedliwość to ostatnia rzecz jakiej mógłbym się spodziewać po EWF.

 

Jan Kowalski – A jednak EWF potrafiło zaskoczyć.

 

Tony Hogański – Nie wiem czy to dobry znak. Może czasy się zmieniają i będziemy niedługo milutcy i słodcy aż do bólu?

 

 

(Wracamy na zaplecze. Wszystko jest tu piękne, zdrowe, młode i całkowicie nieszpetne. Dostrzegamy Vesnę Obrenowić, która chyba nie ma co ze sobą zrobić, bo w sumie to nudno jest w tej Częstochowie, trochę zbyt świętoszkowato. Jej nuda została szybko rozwiana, bo oto na horyzoncie pojawił się Bidam, władca kurczaków, finalista EICTYA Touru, EWF Daemusin Champion. Ten ostatni pas ładnie komponuje się z jego ramieniem.)

 

Vesna Obrenowić – Bidamie! Bidamie!

 

Bidam – Nie teraz, śpieszę się na kurczaki.

 

Vesna Obrenowić – Tu nie ma kurczaków. Przeglądałam dzisiaj menu kafeterii i nie ma kurczaków w rozkładzie. Pan Wojtek także nimi nie handluje.

 

Bidam (zaczyna wymachiwać jakąś ulotką reklamową)W pobliskim supermarkecie jest promocja. Spójrz!

 

Vesna spogląda.

 

Bidam (z miną Janka Muzykanta)Widzisz?

 

Vesna Obrenowić – 50% taniej? Tylko dzisiaj.

 

Bidam (uśmiecha się jak Łysek z pokładu Idy)Nie mam czasu do stracenia. Dzisiaj dwie walki przede mną, a kurczaki nie mogą czekać.

 

Nagle ni z tego ni owego na korytarzu pojawił się Franko the Butcher. Sądząc po jego ubiorze i zachowaniu wybierał się on właśnie w stronę areny, gdzie już niedługo miał stoczyć walkę.

 

Bidam – Ja cię znam. Nie wyskoczyłbyś ze mną na kurczaka?

 

Franko the Butcher – Nie mam czasu na głupoty.

 

Bidam – Szkoda, szkoda. Podobno jesteś rzeźnikiem, a ja potrzebuję kogoś kto mi obrobi surowe mięso kurczakowe.

 

Franko the Butcher – Nie tym razem.

 

Bidam – Szkoda, wielka szkoda. No nic, cześć czołem!

 

(EWF Daemusin Champion machnął wesoło ręką i poszedł, najprawdopodobniej udał się w stronę najbliższego supermarketu, który oferował tą zachwycającą, wyżej wspomnianą, promocję. Vesna Obrenowić chciała namówić Franko na wywiad, ale ten odmówił, bo się śpieszy. Na horyzoncie pojawiła się też jego asystentka rzeźnicka, Helena, która gdy tylko zobaczyła kamerę szybko przyjęła jakąś wyszukaną pozę. Niestety, ale było dla niej za późno na światła jupiterów, bo realizator przeniósł nas do naszych komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – Bidam jak zawsze wesoły i radosny.

 

Tony Hogański – Kto by przypuszczał, że ten prosty chłopak jest skurwysynem-hunwejbinem.

 

Jan Kowalski – On wydaje się być taki sympatyczny.

 

Tony Hogański – Pozory mylą. Popatrz tylko na takiego Hendrixona. Niby czyta Marksa i pozuje na czerwonego intelektualistę, a jego poziom umysłowy przekracza zaledwie poziom pantofelka.

 

Jan Kowalski – Mówisz o tym pierwotniaku?

 

Tony Hogański – Nie Janku, o rodzaju buta.

 

 

(Trafiamy na zaplecze, a konkretniej do fantastycznej kafeterii. Jest tu luksusowo i drogo, ale dzisiaj rozdają odpusty i promocje, więc każdego stać na coś taniego. W ten sposób polska klasa średnia może podbudować swojego ego i połechtać własną próżność. Wieczorem TVN utwierdzi ich w ich wyjątkowości, poczuciu stylu, dobrego smaku oraz prawidłowego doboru preferencji politycznych. Przy jednym ze stolików widzimy Mariusza Maxa Kolanko, który popija tanią szklankę wody, za jedyne 8 złotych, przecenioną z 20.)

 

Mariusz Max Kolanko – Już za chwile spotka mnie wielki zaszczyt, bo będę mógł przeprowadzić wywiad z naszym miłościwie nam panującym EWF World Champem, Toolem. Na razie czekamy na jego przybycie.

 

Czekamy wraz z Maxem.

 

Mariusz Max Kolanko (podekscytowany) O! Jest! Widzę go! Przeciska się przez tłum klientów kafeterii! Tutaj! Tutaj! Zawołałem donośnym głosem do naszego bohatera.

 

Max przesada. Tool nie musi się przeciskać, bo tłum sam się przed nim rozstępuje, a głos Maxa wcale nie był donośny, tylko zwyczajny. Tool ubrany elegancko, z błyszczącym EWF World title na ramieniu, zajmuje wolne miejsce na przeciwko Mariusza.

 

Mariusz Max Kolanko – Witaj Tool.

 

Tool – Witaj Max.

 

Mariusz Max Kolanko – Jak ci się podoba w Częstochowie?

 

Tool – Może być.

 

Mariusz Max Kolanko – Na ostatniej Wrestlepaloozie twoja walka zakończyła się wynikiem nierozstrzygniętym. Jakie to uczucie?

 

Tool – Walka była wygrana. Sandman i SR-Crazy pokonani i unicestwieni. Tylko jakaś hołota się w to wszystko wmieszała i Antoni Bryndza, który zachował się nie całkiem bombowo, przerwał walkę i ogłosił No Contest.

 

Mariusz Max Kolanko – Tak, to przykre, ale cóż poradzić. (Max zrobił smutną minę okazując szczere współczucie) Takie zasady.

 

Tool – Bzdury. Bryndza może sam ustalać zasady. Wystarczyło przegonić tych dwóch cwaniaków. Wezwać GRU, nie wiem, cokolwiek. Nie można tak niszczyć main-eventu.

 

Mariusz Max Kolanko – Widzę, że cię to zabolało.

 

Tool – Widzisz Max, to była wygrana walka, pewne zwycięstwo. Głupio nie wygrać, gdy już de facto wygrałeś, prawda?

 

Mariusz Max Kolanko – Dziś będziesz miał szansę na rehabilitację.

 

Tool – To Antoni Bryndza będzie miał szansę na rehabilitację. Ja mam zamiar pokonać SR-Crazy’ego i obronić EWF World title.

 

Mariusz Max Kolanko – A co jeśli...

 

Tool (przerywa mu)Nie ma żadnego jeśli. Nie dopuszczę do popsucia moich planów. World title pozostaje moje, walka będzie wygrana, a Bryndza ma dobrze sędziować. Jeśli jakiś rewolucjonista albo inny idiota zechce pojawić się na ringu, to gwarantuje mu, że osobiście popsuję jego plany i obiję mu mordę.

 

Mariusz Max Kolanko – Twardo i dosadnie powiedziane.

 

Tool – W EWF tak trzeba. Dlatego to ja jestem EWF World Champem, a nie nikt inny.

 

Mariusz Max Kolanko – Przypuśćmy, że obronisz EWF World title. Kto będzie kolejnym rywalem? Znowu Psycho? Znowu SR-Crazy? Vaclav? Nas Jazzowski? Yoshihito Nabeshima?

 

Tool – Nic mnie to nie obchodzi. Wreszcie, podkreślam wreszcie, wygrałem ten pas. Nie straciłem go do tej pory, co niektórzy złośliwcy z zegarkiem w ręku mi przepowiadali, a to oznacza, że moje panowanie będzie trwać długo, bardzo długo. Gwarantuje to tobie Max, wszystkim fanom EWF i wszystkim żałosnym pretendentom do tytułu.

 

Mariusz Max Kolanko – To chyba wszystko. Nie będę cię dłużej zatrzymywał.

 

Tool – I bardzo dobrze.

 

(Na tym kończymy transmisję z kafeterii. Czas wracać w okolice ringu. Ahoj komentatorzy!)

 

 

Jan Kowalski – Ahoj realizatorze!

 

Tony Hogański – Do kogo ty mówisz?

 

Jan Kowalski – Tak tylko powiedziałem.

 

Tony Hogański – Zachowuj się. Robisz nam wstyd na całą Polskę.

 

Jan Kowalski – Przepraszam.

 

Tony Hogański – Zwłaszcza, że ja jestem w trakcie swojej krucjaty! Pielgrzymki! Pielgrzymki Łaski!

 

Jan Kowalski – Nie rozochocaj się tak Tony. Czas na pierwszą walkę.

 

 

 

 

Hardcore Match:

Franko & James Blood & Vitor Hernandez vs Lunatick & Jimmy Hendrixon & VipeR

 

 

 

Słychać "1st regiment" – Chrome Division. Publiczność poznała już Franko, więc reaguje w sposób negatywny, ale nadal dość zrównoważony. Na ringu pojawia się Franko the Butcher, a towarzyszy mu tak jak ostatnio, Helena.

Muzyka zmienia się w "Ace of Spades" zespołu Motörhead. Tym razem reakcja jest mieszana, ale to było do przewidzenia. Na ringu pojawia się James Blood. Wita się ze swoim partnerem z drużyny, a także z sędzią.

Następnie słyszymy "Bullet With Your Name" – Scars of Life. Spod FeliXtronu wychodzi Vitor Hernandez. Publiczność zmieniła swoje nastawienia i wspiera go gorąco. Sam Hernandez nie wygląda jednak na zadowolonego i nie ma co się dziwić. Nie miał chyba zamiaru występować w tej walce, ma na dzisiaj ważniejsze cele.

Na tym kończymy skład pierwszej drużyny. Rozbrzmiewa "The only" – Static X i na ringu wśród dość negatywnej reakcji publiczności pojawia się Lunatick.

Uderza "The Wind Cries Mary" Jimiego Hendrixa i na rampie obserwować możemy nieodrodnego syna marksizmu, Jimmy’ego Hendrixona. Szkoda, że po imponującym początku swej kariery w EWF, nie może się ostatnio zupełnie odnaleźć.

Na samym końcu słychać "Falling Down" – Rev Theory i na ringu pojawia się VipeR, człowiek anonimowy, w EWF od jakiegoś czasu, ale bez żadnych sukcesów.

 

Jan Kowalski – Walka na zasadach Tag Team Tornado Match, odliczyć rywala można tylko na ringu. Ktokolwiek kogokolwiek. Kto pierwszy ten wygrywa całą walkę. Nie ma żadnych zmian. Hardcore w czystej postaci.

 

Tony Hogański – Raczej w czystej postaci jak na przedstawicieli dolnej części karty.

 

Jan Kowalski – Oczywiście. Nie spodziewamy się przecież fajerwerków.

 

Tony Hogański – Słusznie.

 

Obie drużyny zostały skompletowane. Walkę sędziować będzie Lech Grudziński, który tłumaczy wrestlerom co i jak mają robić. Oba zespoły zgrupowały się razem w odpowiednich częściach ringu. Na zewnątrz rozmieszczono wiele hardcorowych przyrządów, które aż się proszą by mogły zostać wykorzystane. Trwają ostatnie narady i w końcu Grudziński daje sygnał do rozpoczęcia walki. Rozpoczyna się rzeźnia. Franko od razu rzuca się na VipeRa i wciska go w jeden z narożników. Hendrixon walczy z Bloodem, a Vitor Hernandez z Lunatickiem. Hendrixon wykonuje James’owi Piledrivera i wyrzuca go Powerslamem poza ring! Biedak rozbija się na barierkach oddzielających ring od publiczności! To musiało boleć. Tymczasem Franko zakłada VipeRowi Headlocka, ten już ma zamiar się poddać i skończyć walkę, gdy całą tą dźwignię przerywa Lunatick! Franko spogląda z wyrzutem na Hernandeza, że ten nie upilnował swojej ofiary. Hernandez przeprasza, ale zostaje powalony Clotheslinem przez Lunaticka! Widać, że ten jest w formie, przynajmniej jak na niego. Franko wraca do VipeRa, ale ten trafia go Dropkickiem wrzucając prosto w narożnik!

 

Tony Hogański – Chaos, chaos. Nic nie rozumiem. Co się tutaj dzieje?

 

Jan Kowalski – To proste. Hendrixon walczy z Bloodem poza ringiem. VipeR z Franko, a Lunatick z Hernandez. Nie rozumiem czego ty nie pojmujesz?

 

Tony Hogański – Jak ty to ogarniasz?

 

Jan Kowalski – Lata wprawy.

 

VipeR rozpędza się i próbuje naskoczyć na Butchera ze Splashem, ale ten odsuwa się, a VipeR, mimo że miał jeszcze mnóstwo czasu, nie jest na tyle inteligentny, by przerwać swoją akcję. W ten sposób płaczliwy wrestler rozbija się na słupku narożnika. Franko wychodzi poza ring i po chwili wraca z krzesłem. VipeR odwraca się do niego, ma łzy w oczach, ale Butcher jest bezlitosny. Brutalnie wymierza mu potężnego chair-shota prosto w twarz! Tchórz pada na matę. Franko podnosi go i wykonuje mu Suplexa. Tymczasem Lunatick okłada Hernandeza w narożniku. Wymierza mu bolesnego chopsa, następnie drugiego, później trzeciego, a na dodatek czwartego. Jest boleśnie, będą ofiary! Vitor to jednak nie byle kto, ma większe doświadczenie od swojego rywala. Przy próbie piątego chopsa chwyta rywala za rękę, wykręca ją, następnie chwyta przeciwnika za kark i wykonuje mu Neckbreakera! Pin.....1......2....kick out! Niewiele brakowało! Hernandez zaczyna spadać na rywala z gradem Elbow Dropów i Fist Dropów. Tymczasem poza ringiem Jimmy Hendrixon trzaska głową James’a Blooda o metalowe schodki znajdujące się nieopodal ringu. Wymierza mu w ten sposób kilka takich ciosów, aż w końcu James blokuje się rękoma i uderza łokciem rywala w brzuch! Następnie odpycha go, chwyta za leżące nieopodal krzesło i próbuje zabić rywala chair-shotem, ale ten zdążył już wyskoczyć z Dropkickiem, trafić nogami w krzesło, które w konsekwencji trafiło Blooda w twarz!!

 

Jan Kowalski – Jest brutalnie.

 

Tony Hogański – Spokojnie jak na wojnie. Zresztą przesadzasz Janku. Po tylu latach powinieneś wiedzieć, że to żadna brutalność.

 

Jan Kowalski – Wiem. Ja tak tylko dobrze buduję napięcie.

 

Tony Hogański – Telewidzowie znają już te twoje kunktatorskie sztuczki.

 

Jan Kowalski – Nowe pokolenie nam rośnie. Oni dopiero poznają EWF. Dawne dzieci z roku 2001 już mają własne dzieci.

 

Na ringu trwa zawzięty pojedynek pomiędzy Lunatickiem, a Vitorem Hernandezem. Wygląda jednak na to, że forma tego pierwszego nie starczyła na długo, bo Hernandez przeszedł od kontrofensywy do zdecydowanej dominacji. Właśnie wykonał na swoim przeciwniku potężne DDT, wprost na porzucone przez Franko krzesło! Pin....1.......2.....przerywa przypadkowo VipeR, którym Franko akurat rzucił. Butcher przeprasza Hernandeza za ten drobny wypadek przy pracy. Hernandez podnosi krzesło i wymierza VipeRowi potężnego chair-shota. To drugi już dzisiaj, a on jeszcze nie ucieka! Sukces! Franko wychodzi poza ring i po chwili wraca z rzeźnickim nożem. VipeR jak przez mgłę to obserwuje, ale chyba zaczyna rozumieć, że sytuacja nie przedstawia się dla niego zbyt komfortowo. Zaczyna uciekać, a Butcher rzuca nożem, który wbija się w nogawkę spodni VipeRa, a następnie w ring i w ten sposób go unieruchamia!! (EWF! EWF! EWF!) Hernandez jest pod wrażeniem, zagapił się trochę i dostał Low Blowa od przebudzonego Lunaticka. Franko znów jest poza ringiem, gdzie Helena podaje mu gaśnicę i jakiś woreczek. Butcher wraca na ring, otwiera worek i rozsypuje na ringu mnóstwo pinezek. Dopada do niego Lunatick z krzesłem i trafia go chair-shotem w twarz! Tego Franko się nie spodziewał! Poza ringiem trwa wymiana ciosów między Bloodem, a Hendrixonem. Brytyjczyk osiągnął właśnie przewagę, bo trzasnął twarzą marksisty o rosyjski stół komentatorski. Następnie rozstawił stół i umieścił na nim Hendrixona. Sam od zewnętrznej strony ringu wdrapał się na narożnik, po czym skoczył na rywala z Last Dance [450 Splash]!! Stół rozbity, Jimmy pobity!! (EWF! EWF! EWF!)

 

Jan Kowalski – Walka się nam ładnie rozkręciła.

 

Tony Hogański – Zapomniałem nawet o swoich problemach politycznych.

 

Jan Kowalski – Biedny Tony. Nie martw się. Będzie dobrze.

 

Tony Hogański – Jestem dobrej myśli. Żyjemy w wolnym kraju. Przynajmniej do niedawna tak uważałem.

 

James Blood także sporo ucierpiał w tej akcji. Tymczasem na ringu Lunatick biega z krzesłem jak oszalały i trzaska raz Franko, raz Hernandeza, a nawet czasem durnego VipeRa, którym prywatnie pogardza. Lunatick podnosi Vitora, wynosi go w powietrze i chce wykonać swój kończący Dream Time [Last Ride], ale ten wyrywa się mu, sprowadza z powrotem do parteru, a następnie wykonuje na nim swoją kończącą akcję, czyli Family Killer [Gringo Killer]!! (entuzjazm publiczności) Pin.....1........2.......to niesamowite, ale VipeR przerwał! Tymczasem na ring wraca James Blood, który trafia VipeRa Clotheslinem, odbija się od lin, wraca do miejsca skąd przybył i wyskakuje poza ring, skacząc na znajdującego się tam Hendrixona z Moonsaultem! (EWF! EWF! EWF!) James Blood wyraźnie dzisiaj wszystkim zaimponował. Dobudził się Lunatick, który pinuje...... VipeRa? Lech Grudziński tłumaczy mu, że tak nie można. Lunatick spostrzegł swój błąd, chwycił za krzesło i przypierdolił Hernandezowi w brzuch, spróbował poprawić drugi raz, ale został trafiony wielkim śmietnikiem prosto w tył głowy! To Franko go tak załatwił!

 

Jan Kowalski – Nie mam pojęcia kto to wygra.

 

Tony Hogański – Mówiłem, że chaos. Chaos panuje jakby tu Crash walczył.

 

Jan Kowalski – Crasha zobaczymy później na ringu.

 

Tony Hogański – Jednak jego chaotyczne wpływy już się rozniosły po EWF.

 

Lunatick próbuje się podnieść, ale zostaje powalony Clotheslinem przez Franko. Tymczasem poza ringiem dobudził się Hendrixon, ale zosta automatycznie uciszony przez Blooda, który wykonał mu Piledrivera, prosto na metalowe schodki! To pewnie bolało! Na ringu dobudził się VipeR, ale Hernandez wsadził go do śmietnika i Gorilla Press Slamem wyrzucił poza ring!! (EWF! EWF! EWF!) Tymczasem doszedł też do siebie Lunatick, ale Franko the Butcher rozprawił się z Lunatickiem, wykonując na nim swojego Burning Hammera [Inverted Death Valley Driver]! Pin......1............2.........3!! (Zwycięzcami są: Franko the Butcher & Vitor Hernandez & James Blood!)

 

Jan Kowalski – Trio Franko, Blood, Hernandez triumfuje.

 

Tony Hogański – Łatwo im to przyszło, no ale to było chyba do przewidzenia.

 

Jan Kowalski – Chyba tak.

 

Tony Hogański – To po co takie walki?

 

 

(To filozoficzne pytanie pozostaje bez odpowiedzi. My przenosimy się na zaplecze, gdzie jak zawsze wierzymy, że dzieje się coś radosnego i ciekawego. Tak chyba będzie i tym razem, bo znaleźliśmy się w pomieszczeniu, w którym dostrzegamy Psycho oraz Nasa Jazzowskiego. Panowie chyba niedawno dotarli do swojej wspólnej szatni, bo nie są jeszcze rozpakowani.)

 

Psycho – Zobaczymy jaki mamy widok z okna.

 

Nas Jazzowski – Tu nie ma okien.

 

Psycho – Dlaczego psujesz mój nastrój? Dlaczego nie szanujesz swojego trenera?

 

Nas Jazzowski – Nie jesteś moim trenerem.

 

Były EWF World Champion wyciąga z kieszeni dokument, jaki otrzymał na poprzedniej gali od Esmeraldy i niemal przystawia go do nosa Jazzowskiego.

 

Psycho (śmiejąc się) Esmeralda twierdzi inaczej.

 

Nas Jazzowski – Pieprzę Esmeraldę!

 

Psycho – Wielu by chciało, ale nie daję ci większych szans.

 

Jazzowski wyrywa z ręki Psycho dokument i rozdziera go na kawałki.

 

Nas Jazzowski – Proszę! Nie ma sprawy!

 

Psycho – To nic nie znaczy. To nawet nie był oryginał, a ja i tak mam kilka kopii. No to co, trenujemy?

 

Nas Jazzowski – Nie akceptuję tego. Nie ma mowy bym pozwolił byś mnie upokorzył.

 

Biały wyciągnął zza koszuli gwizdek i zaczął, co zrozumiałe, korzystać z tego przedmiotu zgodnie z jego przeznaczeniem. Czyli gwizdać. Niczym zawodowy WueFista.

 

Psycho – Dziesięć okrążeń wokół pokoju! A do tego dwadzieścia pompek! Ruchy Jazzowski, ruchy!

 

Nas Jazzowski (pokazuje mu środkowy palec)Spierdalaj.

 

Po tych słowach były EWF FTW Champion wyszedł z szatni trzaskając drzwiami.

 

Psycho – Wygląda na to, że sam muszę potrenować.

 

(Biały rozpakował jedną ze swoich toreb, z której wyjął kilka butelek whisky i jakąś fantazyjną szklankę. Wracamy w okolice ringu, gdzie nasi komentatorzy już nie mogą się doczekać by zabrać głos.)

 

 

Tony Hogański – Ciężkie życie ma ten Nas.

 

Jan Kowalski – To upokarzające!

 

Tony Hogański – Trochę, ale bez przesady. Nas stawia dzielnie i honorowo odpór najeźdźcy.

 

Jan Kowalski – Wszystko przez Esmeraldę. Ona nie wie co podpisuje!

 

Tony Hogański – Czasem traci panowanie nad sobą, zwłaszcza gdy wypije, ale podobno nie zagląda regularnie do kieliszka od 2002 roku. Kiedyś mieliśmy przez nią kryzys w EWF.

 

Jan Kowalski – Przez nią i przez Gangstę.

 

Tony Hogański – Stare dzieje. Gdzie się podział Gangsta? (Toster wzdycha melancholijnie) Moja wspaniała lama numer jeden?

 

 

(Przerwijmy ten wywód Tostera, bo za chwilę zaczniemy płakać nad straconymi zachodami miłości, poszukiwaniem straconego czasu czy powróceniem cudem na ojczyzny łono. Znajdujemy się w arabskim pałacu Sandmana, a ściślej w jego szatni, której fantazyjny, orientalny i bliskowschodni wystrój sugeruje, że znaleźliśmy się w Damaszku epoki Kalifatu, a nie w Częstochowie, stolicy polskiego katolicyzmu. Sandman siedzi na arabskim krześle, kupie poduszek i popija jakiś bliskowschodni nektar.)

 

Sandman – Prorok jest wielki.

 

Komentarz i błogość Sandmana zostają przerwane nagłym najściem. W szatni pojawili się wykonawcy Rewolucji Kulturalnej, hunwejbini, czyli Crash oraz Bidam.

 

Sandman – Wreszcie jesteście. Musimy porozmawiać.

 

Crash – Po co nas wezwałeś?

 

Sandman – To dotyczy ostatniej gali. Nie podoba mi się, że mnie nie posłuchaliście podczas mojej walki.

 

Bidam – Nie posłuchaliśmy?

 

Sandman – Kazałem wam się nie wtrącać w przebieg main-eventu.

 

Crash (uśmiecha się bezczelnie) Wybacz szefie, ale tam był taki hałas i gwar. Publiczność szalała. Nic nie słyszeliśmy. Myśleliśmy, że zachęcasz nas do pomocy.

 

Sandman – Źle myśleliście, ale niech wam będzie.

 

Bidam – Zajęliśmy się twoją sprawą szefie.

 

Sandman – Mocno wierzgał?

 

Crash – Agresywny nieziemsko. Co to za jeden? Trzymamy go w pokoju obok, ale jest wiecznie jakiś pobudzony.

 

Sandman – Pilnujcie go dobrze, to nie byle kto. (spogląda na zegarek) Nic, idę na kontrolę. Urwanie głowy mamy dzisiaj z tym Urzędem Skarbowym i innymi kontrolerami.

 

Weteran spod Konstantynopola poderwała się ze swojego miejsca, zagwizdał jakąś muzułmańską melodię i opuścił szatnię. Hunwejbini zostali sami.

 

Bidam – Ja też muszę iść. Ledwo zdążyłem kupić te kurczaki (wskazał na worek foliowy w swoim ręku) ... a już muszę iść walczyć. No nic. Do zobaczenia później.

 

Crash – Do zobaczenia.

 

Bidam opuścił szatnię. Crash rozejrzał się, upewnił się, że nikogo nie ma, po czym podszedł do jednych z drzwi, za którymi znajdowało się pomieszczenie prywatne. Nie byliśmy w stanie zobaczyć co się tam znajduje, ale ze słów Sandmana i słów Crasha wywnioskować możemy, że najprawdopodobniej jest tam przetrzymywany tajemniczy osobnik, znany z kilku poprzednich gal.

 

Głos Crasha – Spokojnie. Jestem po twojej stronie. Będziesz wolny.

 

(Wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Crash sabotuje działania Rewolucji Kulturalnej?

 

Tony Hogański – Raczej Sandmana.

 

Jan Kowalski – To ciekawe. Najpierw nieposłuszeństwo w trakcie ostatniej gali, teraz samowolne wypuszczenie więźnia Sandmana. Co to znaczy?

 

Tony Hogański – Nie wiem. To jakieś hunwejbińskie zagrywki.

 

Jan Kowalski – Crash ma własne ambicje, to pewne. Wysoko mierzy.

 

Tony Hogański – Wysoko, wysoko. Może to i dobrze? W EWF można zrobić szybką karierę tylko chamstwem i skurwysyństwem. Grzeczni chłopcy natomiast czekają latami na swoją szansę.

 

 

(Czas wrócić na zaplecze. Trafiliśmy do biura komisarza. Na ścianach widać portrety generała Franco, Jose Antonia Primo de Rivery, Felixa Castro, a także cara Mikołaja II, którego szczególnie sobie Kraven umiłował, a Felipe jego decyzję o powieszeniu portretu tutaj podtrzymał i uszanował. Widzimy Felipe Castro, siedzącego za biurkiem oraz dziwnych panów i panie, które przeglądają wielką ilość teczek z dokumentami oraz firmowe komputery.)

 

Felipe Castro – Uważam to za bezprawie.

 

Urzędnik – A Urząd Skarbowy nie.

 

Felipe Castro – Uczciwych obywateli prześladujecie, a przestępcy, oszuści i aferzyści kpią sobie z prawa!

 

Urzędnik – Niech pan nie płacze. Jest pan dorosły. Wiem pan w jakim kraju żyjemy, prawda? Po co się trudzić, walczyć i się opierać?

 

Felipe Castro – Ale to bezprawie! To niemoralne!

 

Urzędnik – To my decydujemy co jest prawem i to my też decydujemy co jest moralne, a co nie. Proszę się dostosować albo wracać skąd pan przybył.

 

Felipe Castro – Jeszcze mi pan grozi i dyskryminuje mnie.

 

Urzędnik – Trzeba było trzymać z właściwymi ludźmi. Za błędne decyzje, błędne znajomości i błędne wypowiedzi podwładnych się płaci. Pan powinien o tym wiedzieć. Tak się robi biznes w Polsce.

 

Felipe Castro – Chyba Kraju Nadwiślańskim.

 

Urzędnik – Jak zwał tak zwał. Może nas pan pozwać. Choćby za dziesięć lat udowodnili, że pan i pana firma byli niewinni to i tak nic nie zmieni. Będziecie dawno bankrutami.

 

Inny Urzędnik – Gdzie trzymacie papiery z ZUSu?

 

Felipe Castro – ZUS już nas skontrolował.

 

Urzędnik – A co nas to obchodzi?

 

Felipe Castro – Zgłoście się do Dagmary Zielińskiej, dyrektora do spraw administracyjnych.

 

Inny Urzędnik – Niech pan ją do nas przyśle.

 

Felipe Castro – Ja?

 

Urzędnik – A co pan myśli? To pan jest tu dla nas, a nie odwrotnie.

 

(Felipe zwiesił nos na kwintę, posmutniał i przy pomocy wewnętrznych środków komunikacji zawiadomił Dagmarę Zielińską, że jest potrzebna. Wróćmy tymczasem na ring.)

 

 

Tony Hogański – To skandal jak funkcjonuje państwo polskie!

 

Jan Kowalski – Muszę się z tobą zgodzić.

 

Tony Hogański – Niszczą uczciwy interes w imię doraźnych problemów politycznych.

 

Jan Kowalski – Nie wiem Tony, nie wiem. Sprowokowałeś ich jednak.

 

Tony Hogański – My nie żyjemy w pieprzonych Chinach, gdzie jak władzę sprowokujemy werbalnie albo powiemy prawdę, to przypierdoli ci w ryj i zniszczy na miazgę.

 

Jan Kowalski – Co do fasady to nie, ale co do zasad to jednak tak.

 

Tony Hogański – Pieprzone państwo. Ludzie sympatyczni, ale państwo chujowe.

 

Jan Kowalski – Nie będę tego komentował.

 

Tony Hogański – Twoja sprawa.

 

Jan Kowalski – Zapraszam do obejrzenia kolejnej walki.

 

 

 

EICTYA Tour III:

Finał:

Izzy Nilsen vs Bidam

 

 

 

Zaczyna grać "Come As You Are" – Nirvana. Częstochowska publiczność reaguje dość pozytywnie i w pewien sposób bogobojnie, gdy pod FeliXtronem pojawia się Izzy Nilsen. Jest zmotywowany, gotowy do walki i całkowicie skoncentrowany. Wolnym, spokojnym, chyba nawet pewnym siebie krokiem dociera na ring.

Muzyka zmienia się w utwór The Clash, a mianowicie znany tu i ówdzie „London calling”. Reakcja jest mieszaniną pozytywnej i negatywnej energii. Wkrótce na arenie pojawia się zjadacz kurczaków, hunwejbin i EWF Daemusin Champion, Bidam! On także jest pewny siebie i gotowy by nieść posłanie Rewolucji Kulturalnej w świat!

 

Jan Kowalski – Przed nami finał naszego turnieju!

 

Tony Hogański – Mojego turnieju! Mojego! To ja jestem jego biologicznym ojcem, biologiczną matką i zastępczym wujkiem oraz ojcem chrzestnym.

 

Jan Kowalski – Twoje zasługi są niepoliczone.

 

Tony Hogański – Niech Toster was błogosławi bracia! Alleluja! 

 

Jan Kowalski – Już wkrótce dowiemy się kto zyska szansę walki o EWF Evolution title. Czy będzie to Izzy Nilsen? Czy może Bidam?

 

Finał turnieju (przypomnijmy jego pełną nazwę: Evolution is Clever Than You Are Tournament) zasługuje na szczególną oprawę. Dlatego jego sędzią będzie najbardziej bombowa postać w historii polskiego wrestlingu, przyjaciel i wierny druh Snake’a, towarzysz wielu wrestlerów, dawno dawno temu wielka gwiazda polskiej telewizji, przyćmiewająca (to niesamowite z dzisiejszego punktu widzenia) wówczas nawet blask bijący od Tony’ego Hogańskiego. Mowa tu oczywiście o Antonim Bryndzy. Najlepszy sędzia po tej stronie nieba wyjaśnia wrestlerom jak mają się zachowywać, co robić, jakie zasady fair-play stosować. Nilsen i Bidam rozumieją jego wskazówki, a wszyscy młodzi wrestlerzy za kulisami robią notatki. W końcu Bryndza daje znak by ktoś za to odpowiedzialny (zawsze jest taka osoba) uderzył w gong i tym samym walka się rozpoczyna! Hura! Bidam chce rozpocząć klasyczny klincz z Nilsenem, lecz ten zaskakuje i wykonuje szybki Dropkick. Szybko wskakuje na drugą linę i uderza z Lionsaultem! Bidam jednak odturlał się i Izzy ląduje na macie. Teraz to Koreańczyk ma przewagę. Podnosi Rockmana by powalić go Spinebusterem. Gdy Black Wings wstaje dodaje do tego Lariat! Pin.....1.....kick out!

 

Jan Kowalski – Było blisko.

 

Tony Hogański (zdziwiony) Blisko? On tylko do jednego odliczył?

 

Jan Kowalski (zawstydzony) Przepraszam, masz rację.

 

Tony Hogański – Wyjaśnij mi to Janku.

 

Jan Kowalski – Chciałem po prostu lepiej zbudować napięcie.

 

Tony Hogański – Lepiej ucz się od najlepszych, czyli ode mnie inaczej nie zniesiesz złotego jaja.

 

Bidam nie rezygnuje, podnosi Nilsena, lecz nadziewa się na kolano w brzuch. Izzy na tym nie poprzestaje dopadając do Bidama Kicking combination! Do tego dokłada Suplex. Wchodzi na narożnik, stara się wykonać Moonsault, lecz Bidam ponownie unika! Obaj dość szybko wstają. Nielsen biegnie, zaś Bidam kontruje Arm Dragiem i drugim oraz trzecim! Black Eagle leży, zaś Bidam zakłada mu The Sands of Karakorum [Indian Deathlock]. Nilsen walczy o każdy centymetr sześcienny powietrza i o dziwo przynosi to oczekiwany skutek, po chwili szarpania się udaje mu się dotknąć lin! Obaj ponownie wstają, odbijają się od przeciwległych lin i wpadają na siebie Clotheslinem! SędziA zaczyna odliczać 1…. 2….. 3….. 4….. jako pierwszy podnosi się Bidam, a następnie pomaga tę samą czynność wykonać swemu oponentowi. Lekko ospały Nilsen zupełnie się temu nie przeciwstawia… do czasu! Zupełnie niespodziewanie sprzedaje biednemu Koreańczykowi Low Blow po czym whipuje go na liny i spada z Dropkickiem, który na dłuższą chwilę wytrąca Bidama z równowagi, ale nie powoduje upadku.

 

Tony Hogański (podśpiewuje sobie) O mój tosterze, rozwijaj się! O mój tosterze, rozwijaj się!

 

Jan Kowalski – Co to za nagły przypływ muzykalności?

 

Tony Hogański (imituje głos operowy) Wwwalka mnie nnnnudziła, więc pooostanowiłem po-po-pośpiewać!

 

Jan Kowalski – Bardziej niż opera wyszedł ci Michnik.

 

Tony Hogański (oburzony) Obrażasz mnie! Cytując Herberta: „Michnik jest manipulatorem”!

 

Dlatego też Izzy, chcąc ostatecznie dopełnić aktu zniszczenia bierze rozbieg po którym atakuje z Kickstart My Heart [Super Kick]!!! Black Wings nie zwalnia jednak tempa, w mgnieniu oka wdrapuje się na najwyższą linę narożnika skąd skacze na oponenta z Rock Star Press (Shooting Star Press)! Pech jednak chciał, że sprytny Koreańczyk w ostatniej chwili, ostatkiem sił usunął się z linii rażenia fundując tym samym Nilsenowi dość szokujące spotkanie pierwszego stopnia z matą. W wyniku tej totalnej destrukcji żaden z wrestlerów nie jest w stanie poruszyć ani ręką, ani nogą więc sędzia jest zmuszony do odliczania 1….2….3….4….5 zawodnicy budzą się szybciej niż można się było tego spodziewać. Jako, że robią to niemal równocześnie wywiązuje się między nimi brutalny, choć z lekka ociążały brawl. Izzy…. Bidam…. Izzy…. Bidam…. Izzy atakuje potężnym Spearem!

 

Tony Hogański – Ulalala!

 

Jan Kowalski – Znowu śpiewasz?

 

Tony Hogański – Wyrażam ekscytację ciekawą akcją na ringu.

 

Jan Kowalski – Faktycznie była ciekawa.

 

Tony Hogański – Jak hodowla japońskich piżmaków Nabeshimy.

 

Powalony Bidam nie traci jednak czujności chociaż Nilsen już na podłożu ringu sprzedaje mu kilka soczystych punchy. Koreańczyk ciągle, można powiedzieć instynktownie zasłania twarz, ale w końcu jeden z potężnych łokci przebija zasłonę docierając do celu. Silne uderzenie w skroń powoduje chwilową utratę świadomości u Bidama, która zostaje wykorzystana przez Nilsena Standing Swanton Bombem! 1…2… kick out! Black Wings nie może uwierzyć, a swoją dezaprobatę wyraża poprzez zaskakującego stompa na twarz oponenta. Korańczyk sprawiający wrażenie nieprzytomnego z pokorą przyjmuje cios…. i drugi. Izzy niemal pewien swojej dominacji po raz kolejny zmierza w kierunku narożnika, wchodzi na najwyższą linę gdzie wykonuje kilka tauntów.... i pada niespodziewanie ofiarą niszczycielskiej akcji kończącej znanej powszechnie jako Seorabeol [Rope hung cutter]!!! Pin 1............2............3! (Zwycięzcą i zwycięzcą EICTYA Tour jest: Bidam!)

 

Jan Kowalski – Bidam! Bidam wygrywa!

 

Tony Hogański – I w niedalekiej przyszłości spotka się z Crashem w walce o EWF Evolution title.

 

Jan Kowalski – Powiedz mi Tony, jako pomysłodawca nazwy turnieju i osoba stojąca blisko władzy. Czy walka Crasha z Bidamem będzie jeszcze częścią EICTYA Tour, czy nie?

 

Tony Hogański – To pytanie do metodologów EWF albo kogoś z zarządu. Wystąp z pisemną interpelacją.

 

Jan Kowalski – Będę musiał, bo mnie to męczy.

 

 

(Przenosimy się do najpiękniejszego miejsca w tej hali, mianowicie do wspaniałego gabinetu Esmeraldy Martinez. Są tu kwiaty jak u Nabeshimy, tylko większe i mało orientalne, są alkohole jak u Psycho i Scythera, tylko mniej procentowe, jest tu szyk i styl jak u nikogo innego. Jest tu piękno znane jako Esmeralda Martinez i jej długie nogi, a także jej asystentki: Tamara „Antonella” Ostrowska oraz Agnieszka „Alienor” Sorel.)

 

Esmeralda Martinez – Nie podoba mi się ta cała kontrola. Dzwonił do mnie Felipe i jest zaniepokojony. Podobno bardzo prześladują Petruellę i biednego Pana Józefa.

 

Agnieszka Sorel – Taki kraj.

 

Esmeralda Martinez – Może czas zadzwonić do Tokio? Facundo ma pewnie jakieś koneksje polityczno-biznesowe. Pewnie by nam pomógł.

 

Tamara Ostrowska – To panienka jeszcze nie zgłosiła tej cały sprawy do centrali w Tokio?

 

Esmeralda Martinez – Ja? Miałyście przecież przesłać oficjalne pismo z informacją.

 

Alienor i Antonella spoglądają na siebie w stylu „powiedz, że ty to zrobiłaś!” oraz w stylu „cholera jasna, mamy przejebane”.

 

Esmeralda Martinez (przyjęła to wyjątkowo spokojnie)Oj, oj, oj. Co ja z wami mam. No nic, sama zadzwonię, zawsze to okazja do rozmowy z Facundo. 

 

Agnieszka Sorel (odetchnęła z ulgą) Dobry plan!

 

W tym momencie drzwi otwierają się z wielkim hukiem i do gabinetu wpada Nas Jazzowski.

 

Nas Jazzowski – Co ma znaczyć ta cała sytuacja z Psycho?!

 

Esmeralda Martinez (zdziwiona) Pan Jazzowski? Ale o co chodzi? (spogląda wymownie na asystentki)

 

Tamara Ostrowska – Na ostatniej gali kazała panienka Psycho by znalazł sobie jakiegoś podopiecznego, którego mógłby wytrenować jako swojego następcę. W ten sposób rozwiązałby on problem swojej melancholii.

 

Esmeralda Martinez – Przepraszam, najmocniej przepraszam. Szampana?

 

Agnieszka Sorel podaje Jazzowskiego kieliszek szampana, ten szybko go opróżnia, wyrywa butelkę Alienor i uzupełnia braki w kieliszku.

 

Esmeralda Martinez – Ciasta?

 

Nas Jazzowski (siadając na kanapie)Poproszę.

 

Agnieszka Sorel dzielnie kroi ciasto i podaje na talerzyku Nasowi. Temu wyraźnie smakuje.

 

Nas Jazzowski – Jak zamierzacie to naprawić?

 

Esmeralda Martinez – Nie chciałam, żeby to tak wyszło. Bardzo mi przykro. Już to naprawiam. Biegusiem, o jejku jej!

 

Martinez wyciąga jakiś papier, kreśli tam kilka zdań, podpisuje i przez Tamarę Ostrowską podaje Jazzowskiemu.

 

Nas Jazzowski (czyta dokument) Wszelkie moje zobowiązania wobec Psycho i odwrotnie wygasają dzisiaj o północy? Dlaczego nie natychmiast?

 

Esmeralda Martinez – Tak nie można, natychmiast. Cała sprawa musi trochę odleżeć, poza tym mamy cykl 24 godzinny.

 

Nas Jazzowski – Nie przekonuje mnie to.

 

Esmeralda Martinez – Będziesz musiał jakoś z tym żyć.

 

Nas Jazzowski – Przeżyję, ale spodziewam się, że EWF jakoś naprawi moją krzywdę. W przyszłości oczywiście.

 

Esmeralda Martinez (uśmiecha się)Oczywiście, oczywiście. Pomyślimy o tym.

 

Nas Jazzowski – Dziękuję.

 

Esmeralda Martinez – To ja dziękuję i przepraszam.

 

Nas uśmiecha się i opuszcza gabinet.

 

Esmeralda Martinez – Co za natręt.

 

(Wracamy do naszych komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – Przygoda Nasa z Psycho nie potrwa długo.

 

Tony Hogański – Szkoda. Temat mógłby zostać lepiej wykorzystany.

 

Jan Kowalski – Może i mógłby, ale nie będzie.

 

Tony Hogański – Biedne EWF. Jak tak dalej pójdzie to Tusk nas zamknie, a WSI24 ogłosi to jako wielki sukces rządu.

 

Jan Kowalski – Na szczęście do tego nie dojdzie. Polska to demokratyczny i sprawiedliwy kraj.

 

 

(Kowalski chyba żyje w jakimś innym świecie, ale cóż, jego sprawa i jego strata. Wróćmy na zaplecze, gdzie jest jak zawsze uroczo, miło i emocjonująco. Znajdujemy się w gabinecie honorowego komisarza EWF, które rzecz jasna zajmuje Scyther, bohater wielu kontynentów, idol nastolatek i Brudny Harry tego biznesu.)

 

Scyther – Dziś mam wolne. Nic nie będę robił. Wywiesiłem karteczkę „Nie przeszkadzać”...

 

Realizator szybko przenosi nas przed drzwi do gabinetu Scythera. Faktycznie na klamce zawieszono czytelny napis „Nie przeszkadzać”. Wracamy do pana komisarza.

 

Scyther (kontynuuje swój wywód)Dosyć z uganianiem się po hali, pilnowaniem GRU, szukaniem spisków, wrogów, Szakalów, łysych i cholera wie czego jeszcze. Chcę mieć normalny dzień w pracy. Robota biurowa to jest to. Przerzucę kilka papierów, podpiszę kilka świstków, napiję się, znowu się napiję, a potem pomyślimy czego się napiję po pracy.

 

W tym momencie słychać delikatne pukanie do drzwi, po czym bez czekania, otwierają się one i w biurze pojawia się kilka osób ubranych w dość stanie garnitury. To znani już nam kontrolerzy.

 

Scyther – Wróć!

 

Urzędnicy są zdziwieni.

 

Scyther – Czytać nie umieją? Na drzwiach jest wyraźnie napisane „Nie przeszkadzać”. Nie dodawałem gróźb i obelg, bo jestem... (uśmiecha się serdecznie) ... kulturalnym człowiekiem, ale wszyscy chyba rozumieją co to znaczy.

 

Urzędnik (pokazując legitymację) Urząd Skarbowy, dzień dobry. Kontrola.

 

Scyther – Wyższe wykształcenie mają, a czytać nie umieją. Nie mam czasu, idźcie do kogoś innego.

 

Urzędnik – My jesteśmy wszędzie.

 

Scyther – Pieprzone państwo policyjne.

 

Urzędnik – Chcemy sprawdzić pana akta, dokumenty, w zasadzie wszystko.

 

Scyther (przerażony) Nawet mój barek?

 

Urzędnik – Nie, tego nie będziemy sprawdzać.

 

Scyther – No i bardzo kurwa dobrze.

 

Urzędnik – Możemy zacząć?

 

Scyther (ładując nogi na biurko) Nie przeszkadzajcie sobie? Drinka? Nie? Świetnie. Ja się napiję. Nasza firma ma dobrą politykę, bo pozwala wybitnym jednostkom pić w czasie pracy. Słuszną linię ma nasze EWF.

 

(Urząd Skarbowy zaczyna kontrolować Scythera, a my wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Kontrolerzy są wszędzie!

 

Tony Hogański – A mówią, że rządzą nami liberałowie. Dobre żarty. Podwyższą tylko podatki, ograniczają wolności gospodarcze, produkują buble prawne. Jacy z nich liberałowie?

 

Jan Kowalski – Nie wiem Tony. Nie angażuję się w politykę.

 

Tony Hogański – Twój błąd.

 

Jan Kowalski – Wydaje mi się, że gdybyś robił to samo, to może nie mielibyśmy w tej chwili żadnych masowych kontroli ze wszystkich możliwych urzędów.

 

Tony Hogański – Sugerujesz, że to moja wina?

 

Jan Kowalski – Nie, nie, nie. Nic nie sugeruję.

 

 

(Przenosimy się do miejscowego browaru, a raczej jaskini Vaclavowców, to znaczy zwolenników Ruchu Powszechnej Ekstremy Vacleaux. W Częstochowie Vaclav zebrał sporą grupę zwolenników. Wszyscy piją, ubierają się jak Vaclav, słuchają tej samej muzyki, wyglądają tak samo i czczą swego lidera. Vaclav siedzi gdzieś pod ścianą i spogląda na swój EWF FTW title.)

 

Vaclav – Piękny pas, ale dla mnie już niewystarczający. Trzeba postarać się o World title.

 

Przez tłum zaczyna się ktoś przedzierać, bo słychać narzekania drużyny z Sherwood. Łatwo się domyślić o kogo chodzi, tak, to poczciwy Bogdan znany też jako Bohdan.

 

Vaclav – Bohdan? Czego chcesz?

 

Hae Baeguk – Mam nadzieję, że zmądrzałeś.

 

Vaclav – Nie podpisuję kontraktu na tych warunkach.

 

Hae Baeguk – Bądź rozsądny. Jeśli nie podpiszesz to twoja kariera jest skończona.

 

Vaclav – Bzdury opowiadasz. Moja kariera nabiera wreszcie rozpędu. (nagle krzyknął do zwolenników unosząc puszkę piwa w jednej ręce i EWF FTW title w drugiej) Prawda?!

 

Ruch Powszechnej Ekstremy Vacleaux odpowiedział zgodnie „Prawda”! I zaczął pić jeszcze więcej niż poprzednio. Vaclava to nawet ucieszyło, bo uśmiechnął się.

 

Vaclav – Sam zbudowałem ten ruch, sam zdobyłem ten pas. Nie jesteś mi Bohdan do niczego potrzebny. Mam dość komercyjnego Vacleaux.

 

Hae Baeguk – Będziesz robił to co ci każę!

 

Vaclav (spokojnie)Nie Bohdan. Chcesz być moim agentem? Zgoda, ale tylko na moich warunkach.

 

Hae Baeguk – Jeszcze zobaczymy.

 

Vaclav – Wyczuwam w tym groźbę?

 

(Baeguk nic nie odpowiedział i się oddalił. Zostawiamy Vaclava i jego zwolenników i wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – To ważna walka.

 

Tony Hogański – Walka? Jaka walka?

 

Jan Kowalski – Walka o duszę Vaclava. O to kim jest i kim chce być.

 

Tony Hogański – Głupoty opowiadasz. Tu chodzi o pieniądze.

 

Jan Kowalski – O duszę.

 

 

(Wróćmy jeszcze raz na zaplecze. Znajdujemy się w jakimś sporym pomieszczeniu, ot zwyczajnym, pełnym różnego rodzaju gratów i sprzętów, jakie odnaleźć możemy w każdej hali. Widzimy Sandmana, który oprowadza po hali jakichś kontrolerów.)

 

Sandman – Tu w zasadzie niczego nie trzymamy. To należy do właścicieli obiektu i nie możemy odpowiadać za nic.

 

Urzędnik (notując coś)Rozumiem.

 

Sandman – Zapraszam do swojego gabinetu. Chcę przedstawić państwu kilka ekspertyz prawnych.

 

W tym momencie za plecami Sandmana słychać głos:

 

Głos – Zapłacisz za swoje zbrodnie.

 

(Dwukrotny EWF World Champion odwraca się i zauważa tam Zamaskowanego Osobnika, przeciwnika Toola tajskiej Wrestlepaloozy. Sandman jest jeszcze bardziej zaskoczony, gdy Tajemniczy Osobnik wyciąga z jakiegoś kąta Dark Sędziego i rzuca go Sandmanowi do stóp. Wygląda to na zaproszenie do walki. Kontrolerzy ze strachu rozpierzchli się i uciekli. Co o tym wszystkim sądzą nasi komentatorzy?)

 

 

Jan Kowalski – To mi wygląda na niespodziewaną walkę.

 

Tony Hogański – Na co czekamy? Do boju! Do walki!

 

 

Backstage Brawl:

Sandman vs Mystery Opponent

 

 

 

Mystery Opponent od razu rzuca się na Sandmana i powala go w jakiś prosty i nieskomplikowany sposób. Sandman próbuje się podnieść, ale otrzymuje kopniaka prosto w twarz. Następnie drugiego, trzeciego i jeszcze czwartego. Na pewno nie jest to bardzo przyjemne, ale co począć? Takie już jest to EWF. Sandman padł na kolana. Mystery Opponent podnosi go i z impetem wrzuca na ścianę, znajdującą się nieopodal. Piaskowiec próbuje kontratakować, ale zostaje trafiony ładnym i dynamicznym Dropkickiem! Pech go nie opuszcza, bo Tajemniczy Pan chwyta go i wykonuje na nim klasyczne, ale zawsze skuteczne DDT! Sandman pada.... pin.....1........2....kick out! Mystery denerwuje się, chwyta jakiś kij i trzaska nim leżącego Sandmana w brzuch! Następnie drugi raz, a później i trzeci! Kopie go kilka razy brutalnie w plecy, po czym znów decyduje się na pin.....1.......2......i znów kick out!

 

Jan Kowalski – Nie poznaję Sandmana.

 

Tony Hogański – Ma on już swoje lata. Nie jest mu łatwo zacząć walkę z marszu. Potrzebuje przygotować i takich tam.

 

Jan Kowalski – Jakich tam?

 

Tony Hogański – Nie wiem, odnowy biologicznej może. Spytaj kogoś to się na tym zna.

 

Jan Kowalski – Ty masz przecież doktorat!

 

Tony Hogański – Ale nie w tej dziedzinie.

 

Mystery Opponent podnosi Sandmana... i dostaje kopniaka w brzuch, a następnie Neckbreakera!! Tajemniczy Rywal próbuje się podnieść, ale zostaje zniszczony przy pomocy Vertical Suplexa! Następnie Side Suplex, a na miły rzeczy koniec, albo i początek, Weteran roku 1453 wykonuje na nim Samoan Dropa! Sandman zauważa metalowy śmietnik, chwyta go i z wielką siłą trzaska nim rywala w twarz!! Aż zadźwięczało! Sandman podnosi rywala, ale ten wyrywa mu się i ucieka na bok. Przewodniczący Rady Nadzorczej EWF Corporation rusza za nim w pogoń, ale to był chyba błąd, bo niespodziewanie dostaje w twarz ze znaku drogowego „Ustąp pierwszeństwa przejazdu”! (na arenie słychać: EWF! EWF! EWF!) Sandman pada, a Mystery Opponent od razu przechodzi do pinu.....1.......2......kick out! Sandman tak łatwo się nie poddaje. Tajemniczy podnosi go i wrzuca na ścianę. Chwyta gaśnicę i chce trzasną Sandmana w twarz, ale ten odsuwa się i gaśnica wbija się w ścianę, która wcale nie była najmocniejszej konstrukcji!

 

Tony Hogański – Zawsze lubiłem te akcje z gaśnicami. Są takie emocjonujące.

 

Jan Kowalski – Czerwone.

 

Tony Hogański – Szkoda tylko, że nikt ich nie używa, ale ja to rozumiem.

 

Jan Kowalski – To znaczy?

 

Tony Hogański – To raczej estetyka rodem z filmów porno, a nie poważnej federacji wrestlingowej.

 

Mystery Opponent i jego gaśnica zaklinowali się w ścianie, a konkretniej jego ręka. Sandman z szelmowskim uśmiechem chwyta plażowy leżak, który akurat leżał nieopodal i trzaska nim zamaskowanemu wrestlerowi w plecy. Leżak nie wytrzymał i rozpadł się na dwa kawałki, a przeciwnik Sandmana aż ryknął z bólu. Kosiarz i pogromca Bizancjum decyduje się by chwycić ogrodową rzeźbę krasnoluda i rozbija ją na głowie przeciwnika! Ten znów wrzasnął, a impet pomógł mu się wydostać z więzienia w ścianie. Niestety gaśnica nie miała tyle szczęścia. Sandman chwyta rywala w pozycję do Right into the Sand [Rockbottom]!! Ale ten trzaska go łokciem w twarz, odskakuje w tył, po czym wraca trafiając rywala ze Spearem!! Obaj wbijają się w stertę drewnianych skrzyń!! (EWF! EWF! EWF!) Panowie leżą i generalnie żaden z nich nie daje znaku życia. Nagle otwierają się drzwi i w pomieszczeniu pojawia się Scyther. Zauważa leżących Sandmana, Tajemniczego oraz stojącego nieopodal Dark Sędziego.

 

Scyther – A co się tutaj stało? (brak odpowiedzi) Nie mój problem, ja mam kontrolę na głowie, a alkohol w barku się skończył. Jak pech to pech. Aloha, ciao bambino!

 

Brudny Harry tego biznesu uśmiecha się po swojemu, po czym wychodzi. Jak widać nie miał ochoty na żadną interwencję. Mystery Opponent budzi się pierwszy i podnosi Sandmana. Wrzuca go prosto w jakąś kupę różnych pudeł, ten rozpadają się, wydając przy okazji metaliczny dźwięk. Zainteresowany zamaskowany wrestler podchodzi w to miejsce i zauważa, że wrzucił Sandmana prosto w stertę garnków. Wyglądają na całkiem niezłe. Mystery chwyta jeden z garnków, ale w tym momencie dostaje kopniaka w brzuch i DDT! Próbuje się podnieść, ale to na nic, bo Sandman ma już dla niego European Uppercut! Pin.....1.......2.....kick out! To nic, weteran spod Konstantynopola nie zraża się tym drobnym niepowodzeniem. Chwyta jeden z garnków i wkłada go na głowę przeciwnika. Do tego chwyta jakiś drut kolczasty i obwiązuje nim głowę rywala, raniąc go do krwi, tak że garnek jest stabilnie przymocowany do reszty ciała. Następnie chwyta go i tym razem skutecznie wykonuje Right into the Sand [Rockbottom]!! (EWF! EWF! EWF!)

 

Jan Kowalski – Czy to koniec?

 

Tony Hogański – Sandman to dzielny człowiek.

 

Sandman uśmiecha się do siebie, pomaga rywalowi wstać... i wykonuje na nim kolejny Right into the Sand [Rockbottom]!! (wielki entuzjazm częstochowskiej publiczności!) Mystery Opponent jest praktycznie zniszczony, ale Sandman nie przerywa swojej dominacji. Kolejny raz pomaga mu wstać. Jego rywal chwieje się na nogach i stoi jak zamroczony. Sandman spogląda na niego, po czym niszczy go swoim legendarnym Clotheslinem spod Konstantynopola!! (znów ogromna radość!) Pin.........1..........2.........3!! (Zwycięzcą jest: Sandman!)

 

Jan Kowalski – Sandman wygrywa w tej niespodziewanej walce.

 

Tony Hogański – W sumie można się było tego spodziewać. Strasznie nieudolni są na ogół ci tajemniczy przeciwnicy. Zresztą walka była całkiem szybka, choć początkowo Sandman nie prezentował się najkorzystniej.

 

Jan Kowalski – Trzeba jednak przyznać, ze ten jest jakiś wytrwały. Z reguły to albo od razu się ujawniają albo znikają po jednej walce, a tu co? Czwarta gala, a ten nadal szaleje, do tego cały czas zamaskowany.

 

Tony Hogański – To niech go w końcu ktoś zdemaskuje!

 

Sandman chyba nie ma zamiaru demaskować Tajemniczego Rywala, bo kopie go w brzuch jeszcze kilka razy, a następnie wyciąga jakiś sznur i obwiązuje mu dłonie oraz nogi. Nieopodal leżała też jakaś czarna, przemysłowa taśma klejąca, wiec Sandman obkleił nią garnek-maskę swego rywala, tak by ten nie mógł już na pewno wydawać z siebie żadnych dźwięków. Po tej akcji Sandman po prostu zgasił światło i opuścił pomieszczenie.

 

Jan Kowalski – Nie będzie demaskacji.

 

Tony Hogański – To niech będzie chociaż defenestracja!

 

Jan Kowalski – Nie jesteśmy w Pradze i tu nie ma okna.

 

Tony Hogański (hamletycznie) Wszystko sprzysięgło się przeciwko mnie!

 

 

(To prawda, że przez całą ostatnią walkę znajdowaliśmy się na zapleczu, ale czas wrócić tam ponownie. Tym razem trafiamy na dach hali. Pod sierpniowym niebem, na altanie pełnej kwiatów, chińskich lampionów, ozdób pochodzących z Korei, Japonii i Chin wypoczywają SR-Crazy oraz Yoshihito Nabeshima. Towarzyszą im: Smela, Chiaki oraz Mitsuko, a nieopodal błyszczą się EWF Tag Team titles.)

 

Yoshihito Nabeshima – Czas na mnie.

 

SR-Crazy – Będzie dobrze. Ty wygrywasz EWF FTW title, ja wygrywam EWF World title i stajemy się dominującą siłą w Extreme Wrestling Federation.

 

Yoshihito Nabeshima – Wierzę, że nam się uda. W końcu to my jesteśmy tutaj najbardziej kulturalnymi osobami, a reszta to podludzie, jeśli w ogóle można ich określać mianem ludzi.

 

SR-Crazy (przeciągając się) EWF będzie nasze.

 

Yoshihito Nabeshima – W dali, tuż-tuż, drzewa są jedynie wrogami. Deszcz, grotami strzał. Ziemia, dobrze zahartowanym ostrzem. Góry, żelaznymi cytadelami. Chmury, chorągwiami, zderzającymi się tarczami. Krzyżują się miecze pychy, szaleństwo rozświe6tla źrenice. Wszystko jest namiętnością, pożądaniem, pragnieniem, gniewem, zaślepieniem.

 

SR-Crazy – Ładnie. Tym się kieruj.

 

Yoshihito Nabeshima – Człowiek szlachetnej krwi, człowiek nieustannej walki, człowiek wyższej kultury, taki jak ja, zadaje śmierć i przyjmuje ją, a w razie potrzeby sam odbiera sobie życie, ale nie zastanawia się nad tym.

 

SR-Crazy – Nie zastanawiaj się.

 

Yoshihito Nabeshima – Powrócę zwycięski.

 

(Niewiadomo skąd i niewiadomo jak, kwiaty zaczynają opadać na altanę. Yoshihito Nabeshima podnosi się ze swojego miejsca, przyjmuje pozdrowienie od Chiaki i Mitsuko, po czym rusza na wojnę. Wracamy na ring.)

 

 

Tony Hogański – Nigdy tego nie zrozumiem.

 

Jan Kowalski – Było w tym jakieś piękno.

 

Tony Hogański – Może.

 

Jan Kowalski – Dla mnie bomba.

 

 

(Trafiamy na zaplecze. Znajdujemy tu Szakala, który wyraźnie nie ma pojęcia co ze sobą zrobić. Cóż, trudny jego los, w końcu jest osobą prywatną.)

 

Szakal – To skandal kurwa, że nie umiem sam siebie spożytkować.

 

Rozejrzał się naokoło.

 

Szakal – EWF powinno mnie zatrudnić. Jestem kurwa użyteczny. Tyle dla tej federacji zrobiłem, tyle potu wylałem, tyle krwi upuściłem, swojej i cudzej. Każdy kąt jest kurwa znajomy, każdego pracownika znam od czasu, gdy byli młodzi.

 

Wtem wokół Szakala pojawiają się urzędnicy kontroli.

 

Urzędnik – Pan Szakal? Kontrola.

 

Szakal (oburzony)Ja jestem kurwa tylko osobą prywatną.

 

Urzędnik – Uważamy inaczej. Naszym zdaniem w EWF panuje nierówny podział władzy.

 

Szakal – O! O! Też tak kurwa uważam! Nierówny to mało powiedziany, skandaliczny wręcz. Panowie oni mnie tu oszukali, odsunęli od stanowisk kurwa.

 

Urzędnik – Opowie nam pan o tym?

 

Szakal – Spierdalajcie. Nie pluje się do własnego gniazda. Szakal nie będzie donosił.

 

Urzędnik – Jest pan akcjonariuszem EWF, a więc podlega pan naszej kontroli.

 

Szakal – Trzy procent może mam, drobne zabezpieczenie na spokojną emeryturę.

 

Urzędnik – EWF nadal opłaca w znacznej części pańską telewizję regionalną w Szczecinie.

 

Szakal – Niuans kurwa.

 

Urzędnik – Do tego tygodnik sportowo-kulturalny, także w Szczecinie, a także amatorskie studio filmowe.

 

Szakal – Wpieram młodych filmowców. Ktoś musi kurwa. Jestem takim nowym Wajdą, tylko producentem, a nie tym co gada w Stanach po polsku, bo po angielsku nie umie.

 

Urzędnik – Mamy informacje, że stosował pan mobbing wobec niektórych pracowników.

 

Szakal – Że kilka razy przypierdoliłem komuś w ryj to jeszcze nie znaczy, że był to mobbing. Ja bym tego tak wcale nie nazwał. Nie macie nic na mnie.

 

Urzędnik (smutnym głosem)To prawda. Nie mamy nic, a bardzo byśmy chcieli. Jest pan podejrzaną personą.

 

Szakal – Ja ci zaraz pokażę podejrzaną personę. Obrażasz mnie chłoptasiu. Mógłbym zniszczyć albo i kupić cały wasz ten urząd razem z klapkami prysznicowymi twojego szefa. Nie wiecie z kim zadzieracie.

 

Biedni urzędnicy-kontrolerzy musieli odejść. Przegrali pojedynek na nerwy z Szakalem.

 

Szakal – Trzeba iść kurwa w politykę, bo niedługo nie będzie można spokojnie kawy się nawet napić.

 

(Łysy ochoczo rusza przed siebie, a my wracamy na ring.)

 

 

Tony Hogański – Mistrza nawet prześladują!

 

Jan Kowalski – Twój mistrz się im nie dał.

 

Tony Hogański – On ma klasę, szyk i styl.

 

Jan Kowalski – Jak się okazuje ma też spore wpływy do budżetu dzięki EWF.

 

Tony Hogański – Janku. Wszyscy wiemy o stanie posiadania mistrza. Te udziały ma od 2002 roku, telewizję regionalną chyba też od tego roku, a studio filmowe pochodzi pewnie z czasów, gdy robił karierę na wielkim ekranie. Psy 3 to był przebój.

 

Jan Kowalski – Masz rację, to nic nowego. Po prostu o tym zapomniałem przez te wszystkie lata. Jak wszyscy pewnie.

 

Tony Hogański – Sam dzięki EWF nie jesteś biedakiem, więc nie masz co narzekać.

 

Jan Kowalski – Biedakiem może nie jestem, ale nie jestem też oligarchą jak Szakal.

 

Tony Hogański – Wielkie słowo! Oligarcha! Nie żyjemy w Rosji albo na Ukrainie.

 

 

(Przenieśmy się na zaplecze, bo tam już nas oczekują. Spotykamy tutaj Vesnę Obrenowić, a także Aero, do poprzedniej gali EWF Daemusin Champa. Obecnie bez przydziału pasowego.)

 

Aero – Dobrze, że cię spotykam.

 

Vesna Obrenowić – Czekoladowy! Witaj, witaj. Może wywiad?

 

Aero – Żadnych wywiadów. Mam komunikat do Bidama i Vitora Hernandeza.

 

Vesna Obrenowić – No nie wiem. Ja tu jestem od przeprowadzania wywiadów, a nie komunikowania czegokolwiek.

 

Aero (wyrywając jej mikrofon)Bidam! Hernandez! Słyszycie mnie? Mam nadzieję, że tak. Uważam, że na poprzedniej gali dałem się podpuścić. Nie powinienem bronić EWF Daemusin title. Bo niby dlaczego? Po co? Przez to, że jestem jednym z tych niewielu dobrych facetów tutaj, zapłaciłem wielką cenę. Zapłaciłem wielką cenę za moją dobroć, szlachectwo... i chyba brak wyrachowania. Ale! Ale!

 

Vesna Obrenowić – Ale?

 

Aero – Ale koniec z tym! Przynajmniej dzisiaj! (wyciąga z kieszeni jakiś pomięty dokument) Felipe Castro ulitował się nad moim losem.

 

Vesna Obrenowić – Pewnie dlatego, że jest zajęty kontrolą z Urzędu Skarbowego.

 

Aero – Nawet jeśli to co? Nie metoda jest ważna, a efekt. Tego się nauczyłem w EWF i taką zasadę chyba zacznę stosować. Felipe Castro uznał, że podczas ostatniej gali zostałem skrzywdzony. Dlatego zgodził się, że dzisiejsza walka o EWF Daemusin title musi zostać zmieniona, twórczo przekształcona.

 

Vesna Obrenowić – W jaki sposób?

 

Aero – Nie będzie to walka: Bidam vs Vitor Hernandez, oj nie, to się zmieniło. (uśmiecha się mimo wszystko sympatycznie) Walka została przekształcona w: Bidam vs Vitor Hernandez vs Aero! EWF Daemusin title wraca dziś do mnie!

 

(Aero oddaje mikrofon i kłania się. Publiczność wspiera go radośnie, a gdzieniegdzie słychać okrzyki „Aero! Aero! Aero!”. Wracajmy do naszych komentatorów.)

 

 

Tony Hogański – Zadziorny się zrobił ten Aero.

 

Jan Kowalski – Dorasta.

 

Tony Hogański – Bardzo dobrze. EWF to nie przedszkole. Trzeba walczyć o swoje. Dziś zrobił krok w kierunku dojrzałości.

 

Jan Kowalski – Byle tylko nie zatracił w tym wszystkim własnej duszy.

 

 

(Przenosimy się w miejsce znajdujące się tuż za wyjściem na arenę. Dostrzegamy tutaj Vaclava, gotowego do walki i rozgrzewającego się. Na jego ramieniu błyszczy EWF FTW title. Nagle pojawia się Baeguk z propozycją nowego kontraktu.)

 

Hae Baeguk – To twoja ostatnia szansa.

 

Vaclav – Dobrze już dobrze Bohdan. Daj mi ten kontrakt.

 

Hae Baeguk – Cieszę się, że zmądrzałeś.

 

Bogdan podaje Vaclavowi kontrakt oraz długopis. Ten zaczyna przeglądać kolejne stronnice i wczytywać się w niektóre akapity. W końcu chwyta dokument i rozdziera go na kilka kawałków, po czym rzuca Baegukowi pod nogi.

 

Vaclav (biorąc ostatniego łyka piwa)Oto twój kontrakt.

 

Hae Baeguk – Sam tego chciałeś. Panowie!

 

Pojawia się trzech azjatyckich ochroniarzy Bogdana. W ręku trzymają kije baseballowe i od razu rzucają się na lidera Ruchu Powszechnej Ekstremy. Vaclav unika pierwszego ciosu, po czym wykopuje kij z ręki innego napastnika. Trzeci próbuje go trafić, ale zostaje zniszczony Clotheslinem. Drugi napastnik, ten kopnięty, rzuca Vaclavem brutalnie o ścianę. Pierwszy chce trafić go kijem, ale znów pudło. Zamiast tego to Vaclav go kopie i wykonuje mu Otchłań Smutku [Michinoku Driver]! Podnosi leżący na ziemi kij i przypierdala pierwszemu napastnikowi prosto w twarz. Widząc to ostatni żywy ucieka w popłochu. Vaclav podchodzi do Baeguka.

 

Vaclav – Dziś kończymy naszą współpracę.

 

Hae Baeguk – Tak, ale to ty podjąłeś taką decyzję. Twoja kariera w EWF jest skończona.

 

Vaclav chce uderzyć Bohdana kijem, ale w ostatniej chwili powstrzymuje się. Baeguk rozgląda się nerwowo, nie wie dlaczego został oszczędzony i nie chce wiedzieć, więc szybko ucieka. Vaclav podchodzi do leżącego na ziemi EWF FTW title i umieszcza sobie ten pas na ramieniu. Otwiera kolejną puszkę piwa.

 

Vaclav – Zdrowie Ruchu Powszechnej Ekstremy! Dziś wykreślamy Vacleaux z nazwy. Zamiast RPEV będziemy mieć RPE. Koniec z głupotami. Ruchu Powszechnej Ekstremy przejmuje EWF na własność!

 

(EWF FTW Champion wielkimi łykami zaczyna opróżniać puszkę piwa, a my wracamy na ring, gdzie niespodziewanie Tony Hogański zbiera się do odejścia.)

 

 

Jan Kowalski – Ale Tony... nie rozumiem.

 

Tony Hogański – Pozdrów mojego wychowanka. Zaimponował mi. Muszę iść, mam kilka spraw do załatwienia.

 

Jan Kowalski – Ale Tony....

 

Tony Hogański (zdejmując słuchawki)Postaram się wrócić jak najszybciej. (Toster odchodzi)

 

Jan Kowalski (smutny jak zawsze w takiej sytuacji) Zostałem sam.

 

 

 

EWF FTW Championship:

Vaclav (c) vs Nas Jazzowski vs Yoshihito Nabeshima vs Crash

 

 

 

Z głośników uderza piosenka zespoły formacja Camp Kill Yourself – „Flesh Into Gear”. Publiczność reaguje ogromnym entuzjazmem. Słychać okrzyki: Vaclav! Vaclav! Vaclav! Vaclav! Pod FeliXtronem pojawia się w końcu on, aktualny EWF FTW Champion, lider Ruchu Powszechnej Ekstremy, niezastąpiony niepowtarzalny: Vaclav! W jego ręku widzimy puszkę piwa i co ciekawe, duża liczba kibiców na arenie ma ze sobą takie same puszki. Razem z Vaclavem świętują i rozkoszują się smakiem chmielowego napoju. Vaclav zadowolony z siebie trafia na ring, gdzie wita się z Antonim Bryndzą.

Światła na hali nabierają barwy niebiesko-czerwonej, publiczność zaczyna krzyczeć "NAS! NAS! NAS!". Po krótkiej chwili ciszy, przerywanej tylko okrzykami wsparcia dla Nasa, zaczyna grać "Poznaj swój raj" Kultu. Spod FeliXtronu wychodzi Nas Jazzowski. Widać, że sytuacja z Psycho wpłynęła na niego, bo jest skupiony i skoncentrowany.

Następnie słyszymy majestatyczny „Sad Romance” – Thao Nguyen Xanh. Reakcja publiczności jest bardzo mieszana. Na ringu pojawia się najbardziej kulturalny i oświecony człowiek w całym EWF, książę Yoshihito Nabeshima wraz ze swą asystentką Chiaki. Jak zawsze ubrany jest w elegancką, czarną yukatę, a część jego twarzy zakrywa maska. Nabeshima spokojnie dociera na ring, zostawiając Chiaki poza jego obrębem. Chiaki pozdrawia publiczność i rozdaje kilka autografów.

Spokojna melodia zmienia się w  utwór Ozzy’ego Osbourne’a: „I don’t wanna stop”. Gdy instrumentalny wstęp się kończy, muzyka cichnie, a na rampie wybuchają strasznie jaskrawe i jakże rażące w oczy białe fajerwerki stylizowane na wybuch. Gdy światła powoli dochodzą do poprzedniego stanu, na rampie dostrzegamy Crasha. Jest pewny siebie, to widać. Dociera na ring, gdzie obrzuca pogardliwym spojrzeniem wszystkich zebranych, łącznie z sędzią.

 

Jan Kowalski – Do samego końca nie było pewne czy stawką tej walki będzie EWF FTW title czy też nie. Oczywiście krążyły jakieś plotki i wrestlerzy byli na to przygotowani, ale do niedawna nie mieliśmy na ten temat żadnych informacji. Mogę teraz oficjalnie potwierdzić, że stawką tej walki będzie EWF FTW title. Szkoda tylko, że komentować muszę sam, bo Tony gdzieś się zmył.

 

Smutek Janka został częściowo rozwiany. Niespodziewanie przy stoliku komentatorskim pojawił się dziwny mężczyzna, ubrany w garnitur, z miną w stylu „pojadłem wszystkie rozumy”, jakie często zauważyć możemy wśród przedstawicieli polskich i światowych mediów. Mężczyzna zajmuje trzecie, dodatkowe miejsce przy stoliku komentatorskim. Fotel Tostera pozostaje pusty.

 

Mężczyzna (zakładając słuchawki)Dobry wieczór państwu.

 

Jan Kowalski (zaskoczony)Dobry... wieczór.... kim pan jest i co pan tu robi?

 

Mężczyzna – Nazywam się Bronisław Myszkiewicz. Należę do Rady Etyki Mediów i jestem specjalnym wysłannikiem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Przysłano mnie tutaj na kontrolę.

 

Jan Kowalski – Kontrolę?

 

Bronisław Myszkiewicz – Mam sprawdzić czy rzetelnie wykonujecie swoją pracę i czy nie niszczycie etosu polskiego dziennikarza.

 

Jan Kowalski – Rozumiem.

 

Antoni Bryndza otrzymuje od Vaclava EWF FTW title, a następnie oddaje go jakiejś osobie odpowiedzialnej za tego typu sprawy. Następnie bombowy arbiter, legenda polskich ringów, autorytet w kwestiach sędziowskich, tłumaczy wrestlerom standardowe procedury. Trwa to krótką chwilę, a wszyscy wyglądają na znudzonych. W końcu Antoni Bryndza daje sygnał do uderzenia w gong i w ten sposób walka się rozpoczyna! Yoshihito Nabeshima zderzył się od razu z Crashem, a Vaclav dopadł do Nasa Jazzowski. Vaclav z Side Suplexem, a Nabeshima z Neckbreakerem. Obaj ich rywale podnoszą się, ale obaj natychmiast zostają sprowadzeni do parteru. Nas próbuje się podnieść, ale zostaje chwycony z Sharpshootera. To było trochę niespodziewanie, ale sytuację uratował Crash, który znalazł moment by przerwać uścisk. Doszło do wymiany walczących. Teraz Crash prowadzi bój z Vaclavem, a japoński arystokrata, nie mając nic innego do roboty, spada na Jazzowskiego z Elbow Dropem. Crash niespodziewanie wykonał liderowi Ruchu Powszechnej Ekstremy Insane Driver III, czyli Fisherman Driver obrócony w Single Knee Neckbreaker. Następnie podniósł go i bez chwili namysłu zaaplikował mu Snapmare obrócony w Reverse DDT. Bardzo to widowiskowo wyglądało.

 

Jan Kowalski – Jak na razie trudno stwierdzić kto zwycięży.

 

Bronisław Myszkiewicz (notując) Agresja, brutalizm, wulgarność, półnagie Azjatki.

 

Jan Kowalski – Chiaki wcale nie jest półnaga.

 

Bronisław Myszkiewicz – To będzie dobrze w moim raporcie wyglądać.

 

Jan Kowalski – Czy ten raport będzie miał coś wspólnego z prawdą czy jest robiony pod konkretne zamówienie?

 

Bronisław Myszkiewicz – Pan jest bezczelny. Jestem częstym gościem w różnych programach publicystycznych i dyżurnym medialnym ekspertem i autorytetem-wannabe. Niech pan się liczy ze słowami!

 

Tymczasem Yoshihito Nabeshima wrzucił Nasa Jazzowskiego do jednego z narożników i zaczął wymierzać mu różnego rodzaju uderzenia i kopniaki. Następnie posadził go na narożniku, wszedł tam wraz z nim i zaczął uderzać go pięścią w twarz. W ten sposób wymierzył mu jeden cios... drugi... trzeci... czwarty... piąty... szósty... siódmy.... ósmy.... dziewiąty... i dziesiąty. Po tej kanonicznej serii zrezygnował i wrócił na matę. Chwycił Jazzowskiego i chciał mu wykonać jakiś cios, ale ten nieoczekiwanie odwdzięczył się kopniakiem, a następnie T-Bone Suplexem! Tymczasem na środku ringu Crash znęcał się nad Vaclavem wykonując na nim różnego rodzaju fantazyjne akcje. Właśnie próbował mu zaaplikować jedną z nich, czyli Chaos Cutter, co w wolnym tłumaczeniu oznacza: Flipping Release Leg Hook Belly to Back Suplex obrócony w Cutter. Wszystko byłoby pięknie, gdyby tylko udało mu się obrócić to w Cutter, Vaclav odzyskał siły i pokazał klasę EWF FTW Champa, reversując tuż przed Cutterem w Neckbreakera! (słychać okrzyki: Vaclav! Vaclav! Vaclav!)

 

Jan Kowalski – Brawo dla Vaclava! Bardzo ładnie.

 

Bronisław Myszkiewicz (notując) Obsceniczne gesty i barbaryzm w czystej postaci.

 

Jan Kowalski – Powinienem pana wyprosić.

 

Bronisław Myszkiewicz – Nie może pan. To oficjalna kontrola. Nie radziłbym mnie stąd wyrzucać.

 

Vaclav chwyta rywala za głowę i rzuca go wprost na liny. Crash nie odbija się od nich, lecz zamiast tego przelatuje ponad nimi i rozbija się poza ringiem! Lider Ruchu Powszechnej Ekstremy, nie chcąc się wtrącać w rozgrywkę między Jazzowskim a Nabeshimą, decyduje się także wyjść poza ring i zająć się Crashem dokładniej i dogłębniej. Tymczasem Jazzowski wykonał japońskiemu arystokracie Dragon Suplexa, ale gdy chciał wykonać drugiego, ten na to nie pozwolił i zamiast tego, uraczył byłego EWF FTW Champion pięknym Full Nelson Slamem! Zobaczmy co słychać poza ringiem. Vaclav chwyta głowę Crasha i zaczyna trzaskać nią o metalowe schodki. W ten sposób wymierza mu jeden taki cios... drugi... trzeci... czwarty.... piąty... szósty... na twarzy obywatela Miasta Chaosu pojawia się krew. Vaclav przestaje, kopie rywala w brzuch i wykonuje mu The Poison [Evenflow DDT]!! (radość niezmierna) Ten entuzjazm został jednak zmącony pojawieniem się Hae Baeguka, dwóch funkcjonariuszy GRU oraz kilku, jeśli nie nawet kilkunastu, azjatyckich ochroniarzy. Cała to kompania dopada do Vaclava, ten szybko ewakuuje się na ring. Jednak ci mają za nic zasady EWF i wpadają tam za nim. Vaclav próbuje walczyć, odrzuca ochroniarzy, ale nie może sprostać przewagi liczebnej wroga.

 

Jan Kowalski – Co to znaczy? Jak mam to rozumieć?

 

Bronisław Myszkiewicz – Ja też nie rozumiem, a muszę coś napisać w raporcie. Niech mi pan to wyjaśni.

 

Jan Kowalski – Nie wiem, nie wiem. Sam nie wiem.

 

Nawet książę Yoshihito Nabeshima przerwał okładanie Jazzowskiego w jednym z narożników. Antoni Bryndza próbuje przepędzić intruzów, ale Hae Baeguk brutalnie odpycha go. Funkcjonariusze GRU zakuwają Vaclava w kajdanki i przy ogromnym heel heacie, wyprowadzają go z areny. Baeguk uśmiecha się diabolicznie i pokazuje Vaclavowi, że jego zemsta była sroga, a to dopiero początek. Antoni Bryndza krzyczy, żeby zwrócono mu Vaclava, ale zostaje zignorowany. Azjatycka kompania z uprowadzonym liderem Ruchu Powszechnej Ekstremy znika pod FeliXtronem. Antoni Bryndza jest wściekły i rozkazuje uderzyć w gong! (Walka kończy się wynikiem nierozstrzygniętym!)

 

Jan Kowalski – Wygląda mi to na No Contest. Walka się nawet nie zdążyła rozkręcić. Baeguk popsuł wszystko!

 

Yoshihito Nabeshima denerwuje się trochę i próbuje przekonać Bryndzę, że przecież w EWF już się tak zdarzało, że mistrz nie mógł uczestniczyć w walce. Książę zachęca bombowego arbitra do wznowienia pojedynku. Bryndza odmawia i opuszcza ring. Nabeshima denerwuje się, że w tak durny sposób walka została zakończona.

 

Bronisław Myszkiewicz – W EWF tak zawsze?

 

Jan Kowalski – A u was w Radzie Etyki Mediów nie?

 

Bronisław Myszkiewicz – My zawsze postępujemy zgodnie z linią naszych przyjaciół.

 

Jan Kowalski – Tak myślałem.

 

 

(Porzućmy kwestię etyki w mediach, bo to pojęcie dość abstrakcyjne w tym środowisku. Przenieśmy się na zaplecze, do zwyczajnego pomieszczenia. Na ostatniej gali obserwowaliśmy tutaj intelektualne zmaganie między Tony’m Hogańskim, a przedstawicielem pokolenia tzw. Młodych Wykształconych z Wielkich Miast. Jak się okazuje na tej gali ta atrakcja też nas nie ominie, bo oto znów widzimy tego samego przedstawiciela MWZWM, asystenta bliżej nieokreślonego posła partii rządzącej oraz Tony’ego Hogańskiego.)

 

MWZWM – Cieszę się, panie Hogański, że poszedł pan po rozum do głowy.

 

Tony Hogański – Prześladujecie EWF.

 

MWZWM – Nie prześladujemy, nie prześladujemy. Proszę nie używać takich mocnych słów, bo to się ociera o antysemityzm. My po prostu chcemy wskazać pewne błędy, które zostały popełnione, by żyło się lepiej.

 

Tony Hogański – Wszystkim?

 

MWZWM – Wszak zgoda buduje, prawda?

 

Tony Hogański – Co muszę zrobić.

 

MWZWM – Przygotowaliśmy tekst samokrytyki. Opublikuje go pan u naszych przyjaciół z Czerskiej. Może też puścimy to po Faktach, albo pójdzie pan do Stokrotki do programu i się odpowiednio ukorzy.

 

Tony Hogański (czyta przygotowaną samokrytykę) „Nie miesiąc, nie rok myślałem nad szeregiem spraw. Muszę powiedzieć telewidzom całą prawdę. Mogę się mylić i na pewno myliłem się, na pewno robiłem błędy. Szereg błędów widzę, niezależnie od mojej osoby. Szeregu błędów nie widzę, niech mi przyjaciele z mediów dopomogą w ich dostrzeżeniu. Doszło do pewnej degeneracji, wytworzyła się w Polsce atmosfera wojny, a ja do niej dołączyłem. Używałem mowy nienawiści, języka pogardy i sadyzmu słownego. Po raz pierwszy czuję się tak winny. Jestem winny całego szeregu błędów, zwłaszcza na stanowisku, na jakim mnie postawiono. Dopiero teraz po raz pierwszy zrozumiałem. Nie czuję się pokrzywdzony, do nikogo nie mam pretensji, bo przyjaciele pomogli mi zrozumieć swoją winę. Całego szeregu błędów dotychczas zapewne jeszcze nie zrozumiem. Myślę, że dzięki pomocnej dłoni jaka została do mnie wyciągnięta, zrozumiem. Dostrzegam teraz swoją deformację zawodową”.

 

MWZWM – Dajemy panu szansę. Wyciągamy pomocną dłoń.

 

Tony Hogański – Czuję się jak na VIII Plenum KC PZPR w 1956 roku!

 

MWZWM – Pan przesadza. Czy złoży pan samokrytykę?

 

Tony Hogański (rozdziera projekt samokrytyki) Nigdy.

 

MWZWM – Zmusza nas pan do zastosowania radykalniejszych środków. My nie możemy tak tego zostawić.

 

Tony Hogański – Wie pan co?

 

MWZWM – Co?

 

Tony Hogański – Pierdol się. Jestem kawalerem Orderu Odrodzenia Polski i nie pozwolę się tak traktować przez żadną władzę. Nawet w Polsce Ludowej nie chciano mnie tak upokorzyć. Tam tylko pałowano i był w tym jakiś sens. Żegnam.

 

(Toster opuszcza pomieszczenie. Wracamy na ring.)

 

 

Bronisław Myszkiewicz (robiąc notatki) Nieładnie, nieładnie. Jak tak można w telewizji?

 

Jan Kowalski – Niech pan nie bierze tego Tosterowi za złe.

 

Bronisław Myszkiewicz (grozi Jankowi długopisem) No! Bo jeszcze się panem zajmiemy, panie Kowalski. Proszę się uspokoić.

 

Jan Kowalski (zdziwiony) Ja nic nie robię.

 

Bronisław Myszkiewicz – Wyczuwam w panu język pogardy i nienawiści. Chce pan rozpętać kolejną wojnę polsko-polską?

 

Jan Kowalski – Zaczynam coraz bardziej rozumieć Tony’ego.

 

 

(Trafiamy na zaplecze, a konkretniej do biura Felipe Castro. Nic się tutaj nie zmieniło: Felipe Castro, Dagmara Zielińska oraz Pan Józef tłumaczą coś kontrolerom z Urzędu Skarbowego. Ci pakują dokumenty do kartonów i zabezpieczają potencjalny materiał dowodowy.)

 

Pan Józef (załamując ręce) Od 2001 roku nikt tak EWF nie potraktował jak teraz. Po tylu latach!

 

Urzędnik – To tylko pokazuje jak skuteczna jest obecna władza i jak dyletanckie były poprzednie.

 

Pan Józef – Gdy zaczynaliśmy AWS było u władzy.

 

Urzędnik – Nowa władza będzie trwać wiecznie, nie będzie zmian! Żadnych zmian! My już zdusimy w was wszelką inicjatywę. Płacić, płacić, płacić! Trzeba łatać dziurę budżetową. Naród musi!

 

Dagmara Zielińska – To przykre.

 

Urzędnik (uśmiecha się podle)A teraz panowie i pani pozwolą. Idziemy pracować dalej.

 

Felipe Castro – Józef, Dagmara. Udzielcie panom kontrolerom wszelkiej pomocy.

 

Kontrolerzy-urzędnicy w towarzystwie Dagmary Zielińskiej oraz Pana Józefa ruszają by realizować kolejny etap kontroli, gdzieś indziej. Felipe Castro siada na swoim fotelu i ciężko wzdycha.

 

Felipe Castro – Chcieliśmy być patriotyczni, ale chyba trzeba będzie przerejestrować EWF na jakiś inny kraj i wycofać z warszawskiej giełdy nasze akcje. W tym kraju nie da się prowadzić interesów.

 

W tym momencie otwierają się drzwi i w biurze pojawia się Ulryka Rothschild.

 

Felipe Castro – Czym mogę służyć?

 

Ulrike nic nie odpowiada, siada na biurku, tuż przed młodym komisarzem, synem Feliksa Castro, a następnie zapala papierosa. Felipe spogląda na nią dziwnie.

 

Ulryka Rothschild – Twój ojciec wiedziałby co robić.

 

Felipe Castro – Mojemu ojcu Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zamknęło EWF w roku 2001, a gdy próbował protestować nasłano na niego UOP. Ci są bardziej wyrafinowani. Nie nasyłają służb, tylko chcą zniszczyć całkowicie.

 

Ulryka Rothschild – Brak ci rozmachu w myśleniu. Czasami.

 

Felipe Castro (zaskoczony) Tak? A co powinienem zrobić twoim zdaniem?

 

Ulryka Rothschild – Poszukać sojuszników poza EWF i poza Polską.

 

Felipe Castro – Łatwo powiedzieć.

 

Ulryka Rothschild – Pieniądze leżą na ulicy. Wystarczy przekonać odpowiednie osoby. Czy nie masz już dość tego ciągłego odwoływania się do Tokio?

 

Felipe Castro – W ostatnim roku dali nam wielką swobodę.

 

Ulryka Rothschild – Mimo wszystko. Czy nie lepiej by było, jeśli EWF należałoby w całości... do rodu Castro?

 

Felipe Castro – Próbowałem tego w 2007 i doprowadziłem jedynie do załamania się EWF.

 

Ulryka Rothschild (gasząc papierosa na blacie biurka) Czasy... się zmieniają.

 

(Wracamy na ring.)

 

 

Bronisław Myszkiewicz – Ten Felipe też agresywnie się wypowiada.

 

Jan Kowalski – Nie widziałem ani nie słyszałem tam żadnej agresji.

 

Bronisław Myszkiewicz – Ten język pogardy, jak z faszystowsko-kaczystowskich pochodów. Naprawdę... godne pożałowania jest to całe wasze EWF. Jesteście jak sekta!

 

Jan Kowalski – Pan nas obraża.

 

Bronisław Myszkiewicz – Kurwy nie można obrazić.

 

Kowalski spoliczkował Myszkiewicza.

 

Bronisław Myszkiewicz (trzymając się za policzek) Pożałujecie tego.

 

Jan Kowalski – Wy też. Dołączam do krucjaty Tostera.

 

 

(Przenosimy się na zewnętrzny parking. Widzimy tutaj tłum zwolenników Ruchu Powszechnej Ekstremy. Panowie i panie, przy asyście GRU, zostali usunięci z budynku przez azjatyckich ochroniarzy Hae Baeguka. Nagle zauważamy dwóch funkcjonariuszy GRU oraz kilku przedstawicieli wspomnianych wyżej azjatyckich sił. Prowadzą oni skutego w kajdanki Vaclava. Za nim, jak cień, kroczy Hae Baeguk. Na jego ramieniu widzimy EWF FTW title. Ochroniarze wyrzucają Vaclava za bramę, nie rozkuwając go.)

 

Hae Baeguk – Wrócisz, gdy zdecydujesz się podpisać kontrakt.

 

Vaclav – Nie daruję ci tego Bohdan.

 

Hae Baeguk – Daję ci czas do następnej gali. Podpiszesz nowy kontrakt albo twój los będzie przesądzony. Proszę cię, nie nadużywaj mojej cierpliwości.

 

Vaclav – Moje miejsce jest w EWF. Jestem EWF FTW Champem!

 

Hae Baeguk – Jesteś przede wszystkim moim towarem. To ja cię stworzyłem! To ja cię wyciągnąłem z mroku nicości! Ja uczyniłem cię człowiekiem. Wreszcie przestałeś być nudny. Dopóki mnie nie poznałeś opowiadałeś bzdury o mroku duszy, lunie, cierpieniu, samotności i cholera wie czym jeszcze. Nikt cię nie szanował, nikt cię nie lubił. Psycho miał rację, byłeś zwykłym Leśnym. A teraz? Masz swój Ruch Powszechnej Ekstremy, ludzie cię uwielbiają. Ale na jakiej bazie zostało to zbudowane? Kto jest ojcem twoich sukcesów? Kto cię stworzył?

 

Vaclav – Sam siebie stworzyłem!

 

Hae Baeguk – Jesteś moim produktem. Należysz do mnie, więc albo podpiszesz ten kontrakt albo wypierdalasz z EWF. Pas... (poklepuje znajdujący się na swoim ramieniu EWF FTW title) .... zatrzymam w depozycie.

 

Vaclav – Nie! Ruch Powszechnej Ekstremy ci tego nie daruje.

 

Hae Baeguk – Mam nadzieję, że zmądrzejesz. Naprawdę mam taką nadzieję. Jak widzisz ja cię stworzyłem i ja mogę cię zniszczyć. Właśnie zacząłem proces twojej destrukcji. Będzie on powolny i jeszcze możesz go powstrzymać. Żegnaj Vaclav! Nie pokazuj się w EWF bez podpisanego kontraktu. Ja ci wybaczę wszystkie twoje winy.... (uśmiecha się) .... jak dobry ojciec wybaczył synowi marnotrawnemu.

 

(Vaclav chce się rzucić na Baeguka, ale ochroniarze i GRU go powstrzymują. Brama zostaje zamknięta i Vaclav wraz ze swoimi zwolennikami zostaje pozostawiony poza terenem hali.)

 

 

Bronisław Myszkiewicz – Podoba mi się ten Bogdan. Dobre metody.

 

Jan Kowalski – Nie wątpię.

 

W tym momencie wrócił Tony Hogański, który zaczął zajmować swoje miejsce.

 

Tony Hogański (zakładając słuchawki)Cześć Janku. (spogląda na Bronisława) Co to za koleś?

 

Jan Kowalski – Pan Bronisław Myszkiewicz, przedstawiciel Rady Etyki Mediów i Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Jest tu by nas skontrolować.

 

Bronisław Myszkiewicz – Wiele o panu słyszałem panie Hogański. Jestem wielkim fanem. Mogę prosić o autograf?

 

Jan Kowalski (zdziwiony totalnie)Co?

 

Toster podpisuje się Bronisławowi na jego krawacie.

 

Bronisław Myszkiewicz – Dziękuję.

 

Jan Kowalski (oburzony) Pan jest dwulicowy! Podwójne standardy!

 

Bronisław Myszkiewicz – Jak wszyscy w moim środowisku.

 

Tony Hogański – Nie jestem w temacie. O co chodzi?

 

Jan Kowalski – Nie chcesz wiedzieć.

 

 

(Przenosimy się na zaplecze, bo lubimy tam wpadać między walkami i między rozmówkami komentatorów o życiu. Tym razem trafiliśmy po raz drugi dzisiaj do wspólnej szatni Psycho oraz Nasa Jazzowskiego. Psycho przygląda się swoim butelkom whisky, które rozstawił na stoliku. W tle widzimy telewizor plazmowy z Wrestlepaloozą na żywo. Drzwi się otwierają i do pomieszczenia wchodzi Nas Jazzowski.)

 

Psycho – Widziałem cię przed chwilą w telewizji.

 

Nas Jazzowski – Nie zaczynaj nawet.

 

Psycho – Dobrze, że ja dzisiaj nie walczę. Czas na trening.

 

Nas Jazzowski – Ostrzegam cię. Esmeralda unieważniła nasze wspólne zobowiązania.

 

Psycho – Tak, tak, wiem. Ale to dopiero od północy. Chodź, musisz wyjść na ludzi. Siadaj.

 

Były EWF FTW Champion co dość zaskakujące, siada posłusznie obok Psycho. Ten chwyta butelkę i pokazuje ją swojemu „podopiecznemu”.

 

Psycho – Popatrz i poczuj to sam. Laphroaig z wyspy Islay.

 

Biały rozlewa do dwóch szklanek, po czym sam obydwie wypija.

 

Psycho – Piętnastoletnia, dobry towar.

 

Rozlewa kolejny raz i kolejny raz sam wypija.

 

Psycho – Książę Walii czy inny koronowany kretyn jest podobno wielkim fanem Laphroaiga. Dla mnie może być, bo ja jestem królem w swojej klasie. Oczywiście możesz zapytać, że po jaką cholerę kupować bimber, kosztujący kilka tysięcy złotych polskich.

 

Nas Jazzowski – Właśnie. Po jaką cholerę?

 

Psycho – Na tym polega różnica między nami. Kupuję, bo mnie na to stać. Napij się. Ciebie nie stać, więc ciesz się, że masz za darmo.

 

Znów rozlega do dwóch szklanek, ale tym razem jedną podaje Jazzowskiemu. Nas próbuje.

 

Psycho – Za chwilę przejdziemy do testowania towaru orientalnego. Mój japoński znajomy, znany jako Nabeshima, wcześniej Whiped, poza tym, że zdziczał bywa przydatny. Yoichi Whisky jest całkiem smaczna. Rozchmurz się, nie jesteś takim frajerem na jakiego wyglądasz. Scy dzisiaj zajęty kontrolami, a ja jak kaktus, pić muszę. Lepiej z kimś, prawda?

 

(Prawda. Dlatego zostawmy ich samych, bo Psycho rozlewa kolejny raz, a my musimy wracać na ring, bo oglądanie jak ktoś pije jest dużo gorsze od samego picia.)

 

 

Bronisław Myszkiewicz (notuje) Promują alkoholizm.

 

Jan Kowalski – Ale wasz Miro też ma taki nos alkoholika!

 

Bronisław Myszkiewicz – Proszę nie obrażać posła na Sejm i ministra Rzeczypospolitej.

 

Tony Hogański – Janku, daruj sobie. Ci ludzie są zaślepieni miłością własną.

 

Bronisław Myszkiewicz – Coś pan mówił, panie Hogański?

 

Tony Hogański – Ja? Nic. Zajmij się swoimi sprawami.

 

Jan Kowalski – Czas na kolejną walkę. Wreszcie!

 

 

 

 

EWF Daemusin Championship:

Bidam (c) vs Aero vs Vitor Hernandez

 

 

 

Światła gasną i po chwili zaczyna grać “Bullet With Your Name” – Scars of Life, na FeliXtronie pojawia się obraz wielkiego miecza po czym zostaje on rozdarty przez błyskawicę. Piękna to wizualizacja, bardzo piękna! Zauważamy Vitora Hernandeza, który w także piękny sposób wyszedł spod FeliXtronu i równie pięknie udał się w stronę ringu.

Słychać "Immortal" Ademy. To ważna chwila, bo na arenie pojawia się Aero. Publiczność wita go z wielką miłością, są też gromkie brawa, radość fanów, zachęta, życzenia szczęścia i powodzenia. Aero jest szczęśliwy i radosny, wierzy w swoje siły i umiejętności. Spokojnie dociera na ring, gdzie pozdrawia sędziego Lecha Grudzińskiego.

Sytuacja uspokaja się, koniec radości. Zaczyna grać „London calling” w wykonaniu The Clash. Publiczność reaguje w sposób dość mieszany i oczekuje na pojawienie się poczciwego zjadacza kurczaków.... czekamy i my.

 

Tony Hogański (spogląda na zegarek)No i gdzie ten Bidam?

 

Faktycznie Bidama jak nie było tak nie ma. Muzyka przeleciała już cała i piosenka zaczęła się od nowa, a Bidama jak nie było tak i nie ma. Widzimy, że Lech Grudziński jest poza ringiem naradza się przez swoje tajne kanały informacyjne z wyższą instancją. W końcu kręci głową w kierunku komentatorów i pokazuje coś wrestlerom.

 

Jan Kowalski – Lech Grudziński informuje nas, że dłużej czekać nie możemy.

 

Tony Hogański – Walka się rozpocznie? Bez Daemusin Champa?

 

Jan Kowalski – Na to wygląda.

 

Tony Hogański – To jakiś głęboki przekręt. Czyżby w jakimś supermarkecie znowu robili wyprzedaż kurczaków i zwabili tym Bidama do siebie?

 

Bronisław Myszkiewicz (notuje) Przekręty szły.

 

Lech Grudziński wyjaśnia wrestlerom smutną prawdę, Bidam zaginął. Hernandez trochę się denerwuje, bo w końcu chciał się rozliczyć z Bidamem i porachować mu kilka kości, ale jakoś to przeżyje. Zwłaszcza, że Grudziński poinformował go także, że mimo absencji mistrza nie zmienia się stawka walki, którą pozostaje EWF Daemusin title. To poprawiło humoru zarówno Aero jak i Hernandeza. Trudno, biedny Bidam, możemy płakać nad jego losem, ale prawo jest prawem, niczym judykatywa, która jest albo jej nie ma, przynajmniej w niektórych kręgach kulturowych. W końcu Lech Grudziński rozkazuje uderzyć w gong i tym samym walka oficjalnie się rozpoczyna. Zaczęli szybko i bezwzględnie. Aero odkrywa w sobie pewne dozy brutalizmu i rzuca się z wielką agresją na Hernandeza. Szkoda tylko, że nie trafił, a raczej nie przewidział, że Vitor odskoczy. Tym sposobem Aero zawisnął na linach. Szybko doszedł do siebie, odwrócił się... i od razu został powalony Clotheslinem! To bolało, upadł, ale wstał! Jego pies kupowałby Whiskas! Wstał, wstał, ale co to mu dało? Nic, bowiem od razu otrzymał soczystego i krwawego Neckbreakera! Z przypieczoną skórką! Aero leży, a Hernandez spada na niego z Elbow Dropem! Cóż to był za cios! Cóż za wygibas! Ważne, ze skuteczny wygibas. Jego siłę docenił też Hernandez, bo już po chwili uraczył nas powtórką. Najpierw jedną, później drugą, a na koniec trzecią. Aero ledwo trzyma się na nogach, ale wstaje. Hernandez chwyta go i wykonuje na nim standardowego, ale zawsze skutecznego Piledrivera!

 

Tony Hogański – Książę Myszkin!

 

Bronisław Myszkiewicz – Pan mnie obraża! Nazywam się Myszkiewicz.

 

Tony Hogański – Książę Bołkoński!

 

Bronisław Myszkiewicz – O co chodzi?

 

Jan Kowalski – Podejrzewam, że Tony zaczął właśnie sobie przypominać literaturę rosyjską. Dajmy mu chwilę.

 

Tony Hogański – Dymitr Karamazow!

 

Bronisław Myszkiewicz (oburzony) To już przesada! (uderza pięścią w stół) Proszę nie obrażać naszego najlepszego sojusznika, Dymitrija Miedwiediewa!

 

Aero podnosi się żwawo po otrzymaniu tego ciosu. Jakoś żyje i nagle, ni z tego ni owego, zaczyna zachęcać publiczność do szczerego dopingu. W Częstochowie nie bardzo rozumieją o co mu chodzi. Hernandez też nie pojmuje. Trwa to krótszą chwilę, w końcu ktoś sprytny na trybunach zrozumiał. Już za moment, za chwil parę, wziął plecak swój i gitarę! Pitagoras bądźcie zdrów! Nie, to nie to. Nie ten target wiekowy. Tu wszakże siedzą trochę poważniejsi ludzie, ale tylko trochę. W każdym razie na tyle poważni, że zaczynają krzyczeć: Aero! Aero! Aero! Aero! Aero! Aero! Aero! Aero! Doping jest wspaniały! Hala szaleje! Szaleją fani niczym na pielgrzymkach! Wrestlerzy są już znów gotowi do walki. Stają na przeciwko siebie, obrzucają się niechętnymi spojerzaniami, tłum nadal szaleje. Dochodzi do intensywnego zwarcia. Z miejsca przewagę uzyskuje Hernandez. Pochodzący z Brazylii wrestler wiedząc jakie są silne punkty jego oponenta, momentalnie rzuca mu się do nóg i sprowadza na matę, Latający Człowiek już na starcie zaczyna rozumieć jak nieciekawe jest jego położenie i jak niekorzystna dla niego może okazać się strategia obrana przez Hernandeza. Dlatego też desperacko próbuje się wyrwać, lecz na niewiele się to zdaje, jest już chyba na dobre przygwożdżony do maty, zasypywany punchami na przemian w nerki i twarz wygląda bezbronnie jak dziecko, a w dodatku przebiegły Specjalista od BJJ zastanawia się już jakby mu zapiąć Headlocka. I udaje mu się to! Publika znów próbuje wspierać biednego Aero skandując jego imię: Aero! Aero! Aero! Aero! Aero! Aero! Aero! Aero!

 

Bronisław Myszkiewicz (w transie zapomniał się biedaczek) Donald Tusk! Donald Tusk! Donald Tusk!

 

Tony Hogański (kopie go w krzesło) Pierdolę państwo polskie, ktokolwiek by nim nie rządził.

 

Bronisław Myszkiewicz (wiwatuje jak na wiecu) Wybierzmy przyszłość! Zgoda buduje! Po prostu Polska!

 

Tony Hogański (pstryka palcem przed oczyma Myszkiewicza) Wpadł w trans.

 

Bronisław Myszkiewicz (śpiewa) Dorżnijmy watahy! Uuu! Dorżnijmy je! Eee! Niech wszyscy zobaczą! Ąąą! Tupolewa wrak! Ak! Ak! Ak!

 

Jan Kowalski – Widzę właśnie.

 

O dziwo, przynosi to pożądany efekt, po kilkunastu sekundach zupełnego przytłoczenia Flying Man zaczyna się lekko podnosić, jest już na klęczkach, podnosi się.... ale jego zapędy zostają powstrzymane nieprzyjemnym łokciem w tył głowy. Zdeprymowany sędzia postanawia, że takich zagrań tolerował nie będzie, odciąga od Aero Vitora i w kilku zwięzłych, aczkolwiek dobitnych słowach streszcza mu zasady walki. Cała ta sytuacja na nowo ładuje akumulatory Aero, który spada na obracającego się Hernandeza z Crossbody! Pin 1......2.......kick out! Cóż, cios ten nie był zbyt destrukcyjny, ale na pewno zaskakujący. Hernandez niemal odruchowo zrzuca z siebie oponenta, ale zanim zdąża wstać, uderza w matę po raz kolejny za sprawą Tornado DDT ze strony Aero! Publika się raduje iż ich chwilowy ulubieniec uzyskał przewagę, a walka przeniosła się z nudnej płaszczyzny do efektownych akcji high fly. Jeden z ciosów reprezentatywnych dla tego stylu nastąpi niebawem, Aero dynamicznie wskakuje na najwyższą linę i tauntując dłuższą chwilę spada na oponenta z Moonsaultem! Pin 1....... 2.......shoulder up!

 

Tony Hogański – Walka króla Daemusina i jak zawsze są emocje!

 

Jan Kowalski – Król Daemusin czuwa nad tymi pojedynkami.

 

Tony Hogański – To był gość. Klawy monarcha. Rozpieprzał wszystkich i wszystko. Dzieci płodził. Teraz już takich nie ma.

 

Bronisław Myszkiewicz – Jest! Mieszka w Belwederze! I ma wąsy!

 

Jan Kowalski – Piłsudski to teraz na Wawelu.

 

Bronisław Myszkiewcz (zdenerwowany) Wawel.... Wawel... Wawel... Wawel....

 

Flying Man w przeciwieństwie do całej reszty rosteru EWF, która pewnie rzuciłaby się z uwagami do biednego sędziego, jest wolny od takiej pretensjonalności. Niemal natychmiast bierze rozbieg, odbija się od lin... i po raz kolejny uderza w matę, bo Hernandez, który całkiem niedawno przyjął nieprzyjemny cios już chyba całkowicie doszedł do siebie i jest gotów na dalszą realizację gameplanu, który wyznaczył sobie przed walką. Chociaż... Następują pewne zmiany, niemal natychmiast po upadku, podnosi Aero i whipuje go do narożnika gdzie zasypuje lawiną chosów jeden..... drugi.... czwarty..... siódmy..... dziesiąty! Klatka piersiowa Aero krwawi, a sam Latający Mężczyzna chwiejnym krokiem, niczym zombie, zaczyna zmierzać przed siebie i tylko i wyłącznie przez swoją nieuwagę pada ofiarą DDT! Pin 1….2 .. kick out! Hernandez stracił już chyba rachubę w tym co czyni, bo zamiast kontynuować masakrowanie przeciwnika na macie, gdzie jego umiejętności są do niczego, ponownie go podnosi popycha na liny, atakuje z Clotheslinem… ale już rozumie, że niekontynuuowanie wcześniejszej strategii było błędem, bo oto Aero kontruje popchnięcie w Spear!

 

Tony Hogański – Panie Myszkiewiczu, opowiem panu dowcip. Chce pan posłuchać?

 

Bronisław Myszkiewicz – Poproszę.

 

Tony Hogański – Władimir Putin dostał niedawno psa w Bułgarii. Ogłosił konkurs na imię i przez długi czas chciał go nazwać „Donald”...

 

Bronisław Myszkiewicz (totalnie zbulwersowany) Jak pan śmie!

 

Tony Hogański – To nie ja, to Wołodia! Niech pan da mi skończyć. Ostatecznie rozmyślił się, dlaczego?

 

Bronisław Myszkiewicz – To by oczywiście źle wyglądało, gdy stoimy przed epokowym ociepleniem w relacjach polsko-rosyjskich. Rosja i Polska wreszcie są równorzędnymi partnerami. Szanują siebie i cenią.

 

Tony Hogański – Głupoty pan opowiada. Jak się ma dwa psy to po prostu nie daje im się tego samego imienia. (Toster wybucha śmiechem)

 

Hernandez pada, ale bez jakiegoś głębszego zastanawiania się nad konsekwencjami niemal natychmiast wstaje ku uciesze zachęcającego go do tego Aero. Latający Mężczyzna chwyta go za głowę po czym przypierdala potężnym Neckbreakerem! Pin 1......2...... kick out! Wirtuoza High Flyingu tym razem wygląda na z lekka przygnębionego, podnosi oponenta i z nieukrywanym trudem serwuje mu German Suplexa..... i drugiego...... a po nim nawet i trzeciego! Publiczność jest w stanie przed euforycznym, gorącymi okrzykami zagrzewa Aero do dalszego boju a ten w odpowiedzi wykonuje na przeciwniku czwartego GERMAN SUPLEXA!!! I w takiej pozycji mostka przechodzi do pinu 1…. 2….. 2,9999 shoulder up! Hernandez wolno podnosi się. Aero jest tuż przy nim i z zupełnego zaskoczenia wykonuje na Vitorze Hernandezie swoją kończącą akcję znaną jako Air Cut [Codebreaker]! (wielka radość) Pin..........1..............2............3!! (Zwycięzcą i nowym EWF Daemusin Champem jest: Aero!)

 

Jan Kowalski – Aero nowym EWF Daemusin Champem!

 

Tony Hogański – Tylko dlatego, że Bidam gdzieś zaginął.

 

Jan Kowalski – Uważam, że rozpoczęcie tej walki bez Bidama było dość kontrowersyjne.

 

Tony Hogański – Trudno. To nie nasza decyzja. Uszanujmy ją jednak.

 

Bronisław Myszkiewicz – Żeby panowie tak chociaż szanowali godność państwa polskiego.

 

Aero przyjmuje gratulacje od Lecha Grudziński oraz świętuje wraz ze swoimi fanami. Oczywiście EWF Daemusin title fizycznie nie znajdował się na ringu. Jego losy, podobnie jak Bidama, pozostają nieznane. Aero może się jednak czuć duchowym mistrzem.

 

Jan Kowalski – Szkoda tylko, że nie wiadomo gdzie znajduje się pas.

 

Bronisław Myszkiewicz (notuje) Promują kradzież.

 

 

(Trafiamy w piękne i kwieciste miejsce, nie jest to gabinet Esmeraldy Martinez, ją odwiedzimy później. Znajdujemy się w fortecy wpływów azjatyckich, mianowicie we wspólnej szatni EWF Tag Team Champions czyli Yoshihito Nabeshimy oraz SR-Crazy’ego. Tym razem interesować nas będzie ten ostatni, jako że już za kilka minut zmierzy się on z Toolem w walce o EWF World title. SR-Crazy wykonuje ostatnie przysiady, które podziwiają książę Nabeshima, Smela oraz Mitsuko.)

 

Yoshihito Nabeshima – Ciekawa technika.

 

Mitsuko – Ciekawy styl.

 

Smela – Beek.

 

SR-Crazy (nie przerywając ćwiczeń)Byś się wstydził Smela.

 

Smela – Przepraszam. To dawne przyzwyczajenia się we mnie odezwały. Świętej pamięci Felix Castro też mnie zawsze strofował, ale myślę, że w ciszy serca lubił mnie i moje zachowanie.

 

Yoshihito Nabeshima – Powinniśmy świecić przykładem dobrego wychowania.

 

SR-Crazy – Powinniśmy mieć więcej pasów. Nie udało się z FTW title, ale to akurat był wynik ingerencji zewnętrznej. Miejmy nadzieję, że chociaż z World title się uda.

 

Yoshihito Nabeshima – Westchnę w tej intencji.

 

SR-Crazy – Pamiętajcie co mówił Mao...

 

Cisza.

 

SR-Crazy – No co mówił Mao? Co on często powtarzał?

 

Smela – „Każdy potrzebuje wsparcia. Zdolny człowiek potrzebuje pomocy trzech ludzi, płot potrzebuje trzech tyczek, które go podtrzymują. Tak mówią chińskie przysłowia. Jeszcze inne chińskie przysłowie głosi, że choć kwiat lotosu jest tak piękny, potrzebuje tła zielonych liści. Wy, towarzysze, choć jesteście takimi pięknymi lotosami, też potrzebujecie tła z liści”.

 

SR-Crazy – Nie całkiem o to mi chodziło.

 

Mitsuko – „Zabijaj, zabijaj jeszcze więcej. Za gospodarstwa, za lepszy ryż, za szybki pobór podatków. Wielb Przewodniczącego Mao! Zabijaj, zabijaj!”

 

Yoshihito Nabeshima – Ładne. Ma swój urok.

 

SR-Crazy – Nie, nie, nie. W 1956 roku Przewodniczący Mao powiedział: „Nic mnie nie obchodzi – czy miota mną wiatr i biją we mnie fale. Stawiam im czoło, z większym spokojem niż podczas spacerów w ogrodzie”.

 

Książę Nabeshima, Mitsuko, Chiaki i Smela kiwają głowami ze zrozumieniem.

 

SR-Crazy – Dlatego właśnie przyszła pora na mnie! Tyle lat w EWF, tyle zdobytych pasów i wreszcie, wreszcie, do swojej kolekcji będę mógł dodać EWF World title. Ukoronowanie kariery. Ukoronowanie prawie dziesięcioletniego niszczenia Mameluków!

 

Smela bije brawo, inni się powstrzymują.

 

SR-Crazy – Kto w 2001 roku myślał, że ten śmieszny Crazy zdobędzie kupę pasów? Nikt. Czy Felek Castro zatrudniając mnie mógł to przewidzieć? Oczywiście, że nie. Dziś spełnię marzenie Feliksa Castro! Zdobędę EWF World title jako jeden z ostatnich w tej federacji, z którymi to jeszcze on podpisał kontrakt.

 

Smela znów bije brawo.

 

SR-Crazy – Powstańcie, którzy nie zgadzacie się być niewolnikami! Naszą krwią i naszym ciałem wznieśmy nowy wielki mur! EWF World title będzie mój, oj mój!

 

(Piękne to wszystko, ale wróćmy na ring.)

 

 

Bronisław Myszkiewicz – Mao to rozumiem. To jest zgodne z naszymi zapatrywaniami.

 

Jan Kowalski – Jak myślisz Tony... czy SR-Crazy ma jakieś szanse by zostać nowym mistrzem świata?

 

Tony Hogański – Nie sądzę. Szanse marne.

 

Jan Kowalski – To dzielny chłopak. Już nie taki młody zresztą. Może nas zaskoczyć.

 

Tony Hogański – Zaskocz lepiej pana Myszkiewicza.

 

Jan Kowalski – Jak pan sądzi panie Myszkiewicz. Jak potoczy się dalsza kariera SR-Crazy’ego?

 

Bronisław Myszkiewicz – Nie wiem. Nie znam człowieka.

 

Jan Kowalski – A Toola? Czy obroni EWF World title?

 

Bronisław Myszkiewicz – Jeśli poprze nasz rząd to tak. Jak nie w tej to innej federacji, którą możemy stworzyć.

 

Jan Kowalski – A Yoshihito Nabeshima?

 

Bronisław Myszkiewicz (filozoficznie) Libia.

 

 

(Wróćmy na zaplecze. Znajdujemy się na korytarzu prowadzącym w stronę wyjścia na arenę. Widzimy tutaj Vesnę Obrenowić, która poluje na kolejną ofiarę. Kilka metrów dalej widzimy skupionego Toola, który powoli, majestatycznie niczym władca, sunie korytarzem. Na jego ramieniu błyszczy się słynny EWF World title. Vesna musiała skorzystać z sytuacji i zaczepić mistrza świata.)

 

Vesna Obrenowić – Przepraszam, Tool... Kilka słów może?

 

Tool – Już dzisiaj udzielałem wywiadu.

 

Vesna Obrenowić – Max nie jest takim profesjonalistą jak ja. Pozwól mi naprawić jego błędy.

 

Tool – Czy wy dostajecie jakiś dodatek od liczby przeprowadzonych wywiadów?

 

Vesna Obrenowić – Tak. Wysokość dodatku zależy od rangi wrestlera. Nie będę ukrywać, że nie ma nic lepszego niż wywiad z aktualnym EWF World Champem.

 

Tool – To zrozumiałe. Najlepszy wrestler w EWF powinien być najwyżej ceniony.

 

Vesna Obrenowić – Może więc kilka słów? Tylko kilka?

 

Tool – Pokonam SR-Crazy’ego i obronię EWF World title.

 

Rebel chce ruszyć dalej, ale Vesna go zatrzymuje.

 

Vesna Obrenowić (zawiedziona)To wszystko?

 

Tool – Miało być kilka słów, no i było. Dokładnie to siedem.

 

Vesna Obrenowić – Miałam na myśli kilka pytań.

 

Tool – Źle formułujesz swoje pragnienia. Dlatego jesteś tylko dziennikarką, a ja jestem EWF World Champem.

 

Vesna Obrenowić – Tak, to bardzo miłe z twojej strony.

 

Tool – Ja jestem bardzo miłym człowiekiem.

 

Vesna Obrenowić – Z pewnością zyskujesz przy bliższym poznaniu.

 

Tool – Na ringu jednak nie jestem miły. Dlatego to ja jestem EWF World Champem.

 

Vesna Obrenowić – Tak, już to mówiłeś.

 

Tool – Do niektórych to chyba nadal nie dociera.

 

Vesna Obrenowić – Do mnie dotarło.

 

Tool – Przyzwyczajajcie się, że ten pas... (wskazuje na mieniący się złotem EWF World title leżący na jego ramieniu) ... przez długie lata będzie mój. Zamierzam pobić wszystkie możliwe rekordy i utrzymać go jak najdłużej. Aż do emerytury albo śmierci,  mojej albo EWF.

 

Vesna Obrenowić – To bardzo...

 

(Biedna Vesna nie dokończyła, bo Tool zignorował ją, zakończył konwersację i ruszył w swoją stronę. Vesna zrobiła smutną minę, ale cóż miała począć? Nic. Wróćmy więc na ring, bo i nam zrobiło się trochę smutno.)

 

 

Jan Kowalski – Tool jest pewny siebie.

 

Tony Hogański – Każdy EWF World Champion jest pewny siebie. Inaczej nie byłby mistrzem.

 

Jan Kowalski – Jest w tym jakiś głęboki sens.

 

Tony Hogański – Ja też go widzę.

 

 

(Znajdujemy się w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Jak łatwo się domyślić jest tutaj ciemno i mrok dominuje nad jasnością. Na środku pokoju widać chyba jakieś ciało albo zwłoki, trudno stwierdzić jednoznacznie. Nagle światło się zapala i do pomieszczenia wpada Crash. Teraz zauważamy, że zwłokami wymienionymi wyżej był Bidam. Crash dopada do Bidama. Ten jest cały zakrwawiony i nie wygląda na okaz zdrowia. Crash zaczyna cucić swojego partnera w Rewolucji Kulturalnej.)

 

Crash – Wszystko dobrze? Co się stało?

 

Bidam (przebudzony, słabym głosem)Nie.... nie wiem.

 

Crash – Ktoś cię napadł. Pewnie jakiś wróg naszego Dżihadu.

 

Bidam – Byłem odwrócony. Dostałem czymś w tył głowy... chyba jakąś rurą albo innym kijem.

 

EWF Evolution Champion pomaga Bidamowi wstać i doprowadza go do porządku.

 

Crash – Musimy się dowiedzieć kto za tym stoi.

 

Bidam – Moja... moja walka.

 

Crash (klepiąc go po ramieniu) Przykro mi. Odbyła się bez ciebie. Straciłeś EWF Daemusin title.

 

Bidam robi smutną minę, jakby ktoś ukradł mu worek kurczaków. Następnie posmutniał jeszcze bardziej, bo naprawdę ktoś ukradł mój worek z kurczakami, które zakupił dzisiaj po promocyjnej cenie.

 

Crash – To atak na naszą Rewolucję Kulturalną. Musimy odpowiedzieć zdecydowanie.

 

Bidam – Tak. Nie pozwolę bezkarnie się atakować.

 

Crash – Odpowiemy siłą! Na honor Rewolucji Kulturalnej!

 

W tym momencie odzywa się głos. Jak się okazuje jest to... Franko the Butcher. Jego chyba nikt się tutaj nie spodziewał.

 

Franko – A może ktoś chce zniszczyć Rewolucję od środka?

 

Hunwejbini robią zdziwioną minę.

 

Franko – Tak się składa, że przypadkiem wpadł mi w ręce pewien materiał dowodowy.

 

Butcher pokazuje małą, osobistą, prywatną, kompaktową, kamerę video. Zaprasza Bidama do siebie, Crash wycofuje się na z góry upatrzoną pozycję. Franko uderza przycisk „play” i na ekranie kamery pojawia się jego asystentka Helena, zwana w niektórych kręgach piękną. Helena ćwiczy jakieś pozy do kamery, które w przyszłości będzie mogła wykorzystać w swojej karierze telewizyjnej. W tle zauważamy drzwi do pomieszczenia w którym obecnie się znajdujemy. Czas w dolnym rogu ekranu wskazuje, że akcja działa się tuż przed walką o EWF Daemusin title. W tle za Heleną zauważamy Bidama, który skocznym krokiem wchodzi do pomieszczenia. Kilkadziesiąt sekund później zauważamy Crasha. Delikatnie, niejako niepostrzeżenie, nie chcąc się rzucać nikomu w oczy, wchodzi za Bidamem. W ręku trzyma metalową rurę. Kilkadziesiąt sekund później zza drzwi słychać odgłosy walki i metalicznych uderzeń. Koniec materiału filmowego.

 

Franko (uśmiechając się) Niech prawda oczyści waszą Rewolucję Kulturalną.

 

Były EWF Daemusin Champion odwraca się w stronę Crasha.

 

Bidam – Ale... ale dlaczego?

 

Crash – Mam już dość tej całej pieprzonej Rewolucji. Zrobili z nas popychadła Sandmana, a ja nie jestem żadnym popychadłem. Dlatego wykorzystałem Rewolucję do swoich celów. Zrobiłem co chciałem, zwiększyłem swój prestiż, walczę z najlepszymi. Nie potrzebuję już ciebie, nie potrzebuję Sandmana, nie potrzebuję Rewolucji. Pierdolcie się.

 

(EWF Evolution Champion uśmiechnął się diabolicznie i wycofał się. Bidam nie wiedział co powiedzieć, więc nawet nie pomyślał by ruszyć za nim w pościg. Franko uśmiechnął się do siebie, nie wiadomo jakie intencje nim kierowały.)

 

 

Tony Hogański – Koniec Rewolucji Kulturalnej? Nie mogę uwierzyć. Crash zniszczył tak wspaniale zapowiadający się ruch społeczny.

 

Jan Kowalski – Dlaczego Franko wmieszał się w to wszystko?

 

Tony Hogański – Jak to dlaczego? Osłabił swoich potencjalnych rywali. Crash i Bidam jako hunwejbini byli razem silni, ale osobno... są już być może w jego zasięgu.

 

Jan Kowalski – Brzmi to logicznie.

 

Bronisław Myszkiewicz – Bardzo! Opiszę to w tygodniku, którego redaktorem naczelnym od niedawna jest mój bliski przyjaciel. Mąż dwóch żon, wybitny publicysta i tytan intelektu.

 

Tony Hogański – Nikt lisowego konfidenta nie pytał o zdanie.

 

Bronisław Myszkiewicz – Moja przyjaźń z arystokratą dziennikarstwa jest powodem do dumy.

 

Tony Hogański – Moja przyjaźń z królem Tajlandii i królem Bhutanu też jest powodem do dumy, a ja się tym nie chwalę. Jestem skromny.

 

 

(Przenieśmy się do najpiękniejszego miejsca w częstochowskiej hali, mianowicie do gabinetu pani prezydent. Esmeralda Martinez oraz jej asystentki wyglądają na zasmucone. Kontrola z Urzędu Skarbowego nie ominęła ich także.)

 

Urzędnik (oglądając butelkę szampana)Ten szampan nie ma akcyzy.

 

Esmeralda Martinez – To do użytku własnego. Prywatna kolekcja, prywatny import.

 

Urzędnik (wskazując na całą skrzynkę pełną butelek)Aż tyle? To podejrzane.

 

Esmeralda Martinez – Nie ma w tym nic podejrzanego.

 

Inny Urzędnik (oglądając smaczne ciasto stojące na jednym ze stolików) Mam wrażenie, że normy higieniczne są tutaj łamane.

 

Agnieszka Sorel – Zapewniam, że nasze ciasta są nie tylko higieniczne, ale także dietetyczne i bardzo zdrowe.

 

Inny Urzędnik – My to będziemy oceniać.

 

W tym momencie otwierają się drzwi i do szatni wchodzi Szakal.

 

Szakal – Kurwa, wszędzie ci kontrolerzy! Może chociaż tutaj znajdę oazę spokoju? (rozgląda się po gabinecie) Co to za kolesie?

 

Esmeralda Martinez – Kontrola.

 

Szakal (wzburzony) Jak im nie wstyd nachodzić moją ostatnią przystań?

 

Esmeralda Martinez – Też nie mogę tego pojąć.

 

Urzędnik – Mamy obowiązek skontrolować wszystko i wszystkich.

 

Szakal – Ja jestem kurwa osobą prywatną, a wy zakłócacie mój spokój.

 

Urzędnik – Taka praca.

 

Szakal – Won za drzwi!

 

Urzędnik – Nie możemy.

 

Szakal – Za drzwi!

 

Inny Urzędnik – Naprawdę nie możemy.

 

Szakal przeszedł od słów do czynów. Chwycił kontrolera, otworzył kopniakiem drzwi, a następnie cisnął urzędnikiem, jak gdyby ten był jakąś piłką lub innym przedmiotem. Inni urzędnicy nie chcąc ryzykować sami uciekli.

 

Szakal (zamykając drzwi)I nie wracajcie kurwa!

 

Zamknął drzwi, ale usłyszał jakiś szmer za drzwiami. Wypadł na korytarz i zaczął tam okopywać jednego wyrzuconego kontrolera.

 

Tamara Ostrowska – Panienko. Skoro mamy chwilę spokoju to jest jeszcze jedna sprawa.

 

Esmeralda Martinez – O co chodzi?

 

Tamara Ostrowska – O pewną biedaczkę z Tajlandii. Skrzywdzono ją. Życia nie miała lekkiego. Jest karlicą, pojawiła się podczas naszej tajskiej gali.

 

Esmeralda Martinez – Tak pamiętam. Uważasz, że powinniśmy jej pomóc?

 

Tamara Ostrowska – Koniecznie!

 

Esmeralda Martinez – Dobrze. Napisz list polecający ode mnie. Roześlemy go do naszych przyjaciół i zaufanych wrestlerów. Do wszystkich ludzi dobrej woli! Na pewno znajdzie się co najmniej jeden w tej federacji. Znajdź mi kogoś przepełnionego miłosierdziem, dobrem, urokiem osobistym, nadzwyczajnym  czarem i chęcią pomocy innym. Szczególnie tym najbiedniejszym i tym, którzy nie mogli obronić się sami. Odwołaj się do czystości jego duszy.

 

Tamara Ostrowska (wzruszona)Tak panienko. Musimy pomóc tej dzielnej kobiecie.

 

Esmeralda Martinez – Daj mi później tą odezwę do podpisu.

 

Tymczasem do gabinetu powrócił Szakal, który manifestacyjnie otrzepał ręce.

 

Szakal – Wreszcie kurwa spokój.

 

Esmeralda Martinez – Mam nadzieję, że nie skończy się to dla nas jakimiś nieprzyjemnościami.

 

Szakal – Ja tu jestem jako osoba prywatna. Niech mnie pozwą, mam to w dupie. (uśmiecha się w swoim tradycyjnym stylu, od łysego ucha do łysego ucha) Już moja regionalna telewizja w Szczecinie tak ich ośmieszy, że zapamiętają, że z Szakalem nie ma żartów. Ostrzegałem ich? Ostrzegałem. Naruszyli moją oazę spokoju. Moje elizjum kurwa, cokolwiek by to słowo nie znaczyło.

 

Agnieszka Sorel – Pan komisarz.... znaczy się osoba prywatna... jest taki męski.

 

Szakal – Pewnie, że jestem. A teraz dajcie mi kawy.

 

Tamara Ostrowska – Już się parzy.

 

Szakal – Świetnie. Mogę sobie tutaj odpocząć?

 

Esmeralda Martinez – Zapraszamy, zapraszamy. Zawsze jesteś miłym gościem w naszym domu.

 

Szakal (siadając na kanapie) Myślę nad rozpoczęciem nowego rozdziału w moim życiu.

 

(Tym filozoficznym stwierdzeniem Szakala kończymy transmisję z gabinetu Esmeraldy Martinez. Żal opuszczać, ale trzeba. Nie ma innego wyjścia. Wracamy do naszych komentatorów.)

 

 

Bronisław Myszkiewicz – To skandal! Atak na funkcjonariusza państwowego!

 

Jan Kowalski – Pan przesada.... trochę.

 

Bronisław Myszkiewicz – To EWF to siedlisko śmierdzącego zła! Zatkaj nos!

 

Tony Hogański – Kto? Ja? Ja nic nie czuję.

 

Bronisław Myszkiewicz – Jestem oburzony. To skandal co się tutaj wyprawia. Dobrze, że wreszcie się za was zabraliśmy. Siedzieliście sobie spokojnie w waszym kurwim dołku i myśleliście, że możecie wszystko. Błąd w myśleniu, głupi błąd.

 

Jan Kowalski – Tak....

 

Tony Hogański – To kiedy main-event?

 

Jan Kowalski – Teraz.

 

 

 

EWF World Championship:

Tool (c) vs SR-Crazy

 

 

 

Napięcie rośnie, a częstochowska publiczność wybucha w końcu ogromną radością, gdy zaczyna grać Limp Bizkit i znana pieśń sprzed lat wielu „My Way”. Spod FeliXtronu wychodzi SR-Crazy, bohater Polski, pogranicza polsko-litewskiego, Mandżurii, a także Chińskiej Republiki Ludowej. Wybitny trener i pedagog, promotor wielu talentów, jakie pojawiły się w EWF w ostatnim roku. Crazy pozdrawia publiczność, a ta odwdzięcza mu się kościelnymi śpiewami. W końcu dociera na ring, gdzie wita się uprzejmie z Antonim Bryndzą.

Światło gaśnie, a po chwili zaczyna grać Therion i "O Fortuna". Jak zawsze Tool każe na siebie czekać. Pojawia się dopiero po kilku chwilach. Zatrzymuje się na rampie, gdzie podnosi lewą rękę w górę. W ręce tej trzyma dumnie EWF World title. Wybuchają dwa czerwone światła i w końcu Tool zaczyna zmierzać w stronę ringu. Publiczność jak zawsze wita go heel heatem.

 

Jan Kowalski – Walkę tą oglądać mieliśmy na poprzedniej gali, ale wmieszał się we wszystko Sandman.

 

Tony Hogański – Raczej został wmieszany.

 

Jan Kowalski – To było chyba ostatnie udane przedsięwzięcie Rewolucji Kulturalnej.

 

Tony Hogański – Niestety grupa hunwejbińska z winy Crasha się nam rozpadła. Koniec z Dżihadem.

 

Bronisław Myszkiewicz (notuje z zainteresowaniem)Dżihad? Szerzycie fanatyzm religijny? Na pewno katolicki.

 

Tony Hogański – Dżihad to przecież Islam.

 

Bronisław Myszkiewicz – Proszę nie obrażać religii pokoju. Po to im budujemy meczet w Warszawie by byli tu u nas w Polsce szczęśliwi. To wszystko wina fanatyków spod krzyża.

 

Obaj panowie są już na ringu, gdzie Antoni Bryndza udziela im ostatnich instrukcji. Napięcie rośnie, panowie znają stawkę tej walki, czyli EWF World title. Publiczność szaleje, jak zawsze zresztą przy okazji takich walk. Sędzia każe wrestlerom przygotować się i w końcu daje czytelny sygnał do rozpoczęcia walki, to znaczy uderzenie w gong. Zaczęli! Od razu dochodzi do zwarcia. Silniejszy okazuje się być Tool, który wykonuje Crazy’emu Vertical Suplex. Crazy wstaje... odbija się o liny... jednak od razu obrywa Big Boot od swojego przeciwnika. Phantom zaczyna brutalnie okopywać rywala. Następnie chwyta go za rękę i ciągnie w stronę narożnika... jednak Crazy wyrywa mu się! Od razu próbuje się podnieść, ale zaraz otrzymuje Clothesline’a! Crazy wstaje i momentalnie rzuca się do ataku, jednak obrywa kolejnego Clothesline’a!  Dożywotni EWF TV Champion próbuje się podnieść, a Tool myśli sobie, że skoro tak dobrze idzie to dlaczego by nie kontynuować tej niezłej passy. W ten sposób chce on powtórzyć akcję sprzed sekundy, jednak SR-Crazy schyla się, błyskawicznie zachodzi rywala od tyłu wykonuje mu Belly-to-Back Suplex!

 

Jan Kowalski – Początek walki tradycyjny. Trudno wskazać kto dominuje.

 

Tony Hogański – A jak sądzisz kto wygra?

 

Bronisław Myszkiewicz – Wygra demokracja jak zawsze. Pamiętajcie panowie, że musicie myśleć o Polsce.

 

Tony Hogański – Myślę, bardzo często myślę. Jestem kawalerem Orderu Odrodzenia Polski.

 

Bronisław Myszkiewicz (z pogardą) To jeszcze z czasów poprzedniego reżimu.

 

Crazy podnosi aktualnego EWF World Champa i wrzuca go do narożnika. Bierze rozpęd i chce spaść na niego z kuglarskim Splashem, ale Rebel przytomnie odsuwa się, a następnie ewakuuje się poza ring. Crazy nie mógł się już zatrzymać i rozbił się na słupku narożnika! To jednak nie wszystko, bo gdy próbował złapać równowagę, został ściągnięty na matę przez znajdującego się poza ringiem Toola! Rebel kilkakrotnie uderza nogą Crazy’ego o słupek narożnika. Wygląda to dość brutalnie, nawet słychać, że ulubieniec fanów aż jęczy z bólu. W końcu Phantom chwyta też za drugą nogę i pociąga za obie naraz! Sprawia to, że Crazy uderza kroczem w słupek narożnika! To musiało boleć, oj bardzo boleć. Tool uśmiecha się diabolicznie, po czym chwyta zwijającego się przeciwnika za nogę i ściąga go z ringu. Podnosi honorowego obywatela Chińskiej Republiki Ludowej i wykonuje mu Catapult wprost na barierki oddzielające ring od publiczności!! (EWF! EWF! EWF!) Tool staje obok rywala i czeka aż ten się podniesie. Trwa to krótką chwilę, a gdy Crazy spełnia oczekiwania Toola, rusza na niego z Clotheslinem! Niespodziewanie Crazy przy pomocy jakiejś zmodyfikowanej wersji Back Body Dropu przerzuca Toola ponad sobą, a dodatkowo ponad barierkami, co sprawia, że mistrz świata rozbija się wśród fanów!! (EWF! EWF! EWF!)

 

Jan Kowalski – Walka nabiera rumieńców.

 

Bronisław Myszkiewicz – Rumieńców? Czy to homofobiczny atak na związki partnerskie w Europie?

 

Jan Kowalski – Nie jest pan nawet śmieszny.

 

Tony Hogański – Raczej żałosny.

 

Bronisław Myszkiewicz – Eurosceptycy! Ho! Ho! Ho!

 

Publiczność wiwatuje na cześć swojego bohatera, słychać nawet głośne okrzyki: Crazy! Crazy! Crazy! Crazy! Aktualny EWF Tag Team Champion kłania się swoim fanom, po czym wyciąga Toola zza barierek. Tu wykonuje mu European Uppercut, a następnie wpycha go brutalnie w metalowe schodki znajdujące się tuż obok ringu. SR-Crazy podnosi rywala i wrzuca go na ring. Sam dołącza do niego. Phantom jakby otrzeźwiał, wstaje i rzuca się na Crazy’ego, ale ten nie daje się i wykonuje mu Running Bulldoga! Pin.....1... 2... kick out! Crazy uśmiecha się pocieszenie, podnosi aktualnego EWF World Champa, jednak ten sprzedaje mu kilka ciosów pięścią w brzuch, a następnie i zaczyna obijać szybkimi European Uppercutami, by wreszcie powalić mocnym Clotheslinem. Dożywotni EWF TV Champion mimo tych przeciwności losu podnosi się dość szybko i żwawo, ale nieszczęśliwie dla siebie trafia prosto w ręce EWF World Champa który wykonuje MeltDown! Następnie Tool podnosi swojego przeciwnika i whipuje go w jeden narożników.

 

Jan Kowalski – Jest całkiem dynamicznie.

 

Bronisław Myszkiewicz – Panie Hogański, pan zionie wręcz nienawiścią do ludzi dobrych i sprawiedliwych jak nasz premier.

 

Tony Hogański – Premier to kurwa. (Tony rozchyla marynarkę i pokazuje realizatorowi, że nosi koszulkę z wyraźnym napisem: „Premier to kurwa”)

 

Bronisław Myszkiewicz (oburzony) To skandal! Pan ośmiesza polskie państwo jak ten przebrzydły kartofel! Pan potrzebuje kuracji, która doprowadzi pański system nerwowy do porządku. Ja nie wiem, czy to chwilowa zapaść, nerwica czy trwałe uszkodzenie, które wcześniej czy później skończy na komisji lekarskiej.

 

Jan Kowalski – Co też pan nie powie.

 

Tony Hogański (przyjął to wszystko spokojnie) Głupota oświeconych autorytetów przyćmiewa nawet mój kreatywny komentarz.

 

Wracamy do sytuacji na ringu, autorytety medialne nas teraz nie obchodzą, gdy kwestie World title są rozstrzygane w częstochowskiej arenie. We wspomnianym wyżej narożniku Tool wykonuje jednak Crazy’emu żadnej akcji ani żadnego chwytu, ale przygotowuje się do następnego whipu... Jak chciał tak zrobił, posłał go o liny i spróbował Clothesline’a! Ale Crazy powala Phantoma Clothesline’m! Następnie spada na niego z Elbow Dropem, później drugim, no i w końcu trzecim. Zachęcony powodzeniem tej akcji próbuje po raz czwarty, ale tym razem aktualny EWF World Champion się odsuwa. Tool szybko podnosi się, czeka aż jego rywal zrobi to samo. Aż w końcu wykonuje na nim ni z tego ni z owego całkiem ładny i kształtny Spear! Od razu pinuje.....1.......2.......kick out! Obaj wrestlerzy podnoszą się. Tool whipuje Crazy’ego o liny i natychmiast nagradza go za tą współpracę Powerslamem! Panowie podnoszą się. Tool chce wykorzystać kolejny raz niszczącą moc Clothesline’ów, ale tym razem nadziewa się na Sidewalk Slam! SR-Crazy przechodzi do ofensywy, uderza punchami Wolfa doprowadzając go w ten cudny sposób do narożnika. Tam Crazy zasypuje go serią kopnięć, a następnie sadza aktualnego EWF World Champa na samej górze narożnika i dobija jeszcze kilkoma uderzeniami w twarz. Crazy próbuje SuperPlexa, ale Tool nie pozwala mu na to, od razu spycha rywala z narożnika! Crazy rozbija się z hukiem na macie! Tool staje na narożniku i chce skoczyć z Sick Dive [Swanton Bomb]! Ale Crazy w ostatniej chwili odsuwa się i tym razem to Tool rozbija się na ringu!! (EWF! EWF! EWF! EWF!)

 

Jan Kowalski – Cóż za emocje! Cóż za walka!

 

Tony Hogański (do Myszkiewicza) Czy widzi pan w tym jakiś kontekst polityczny i atak na równowagę światopoglądową?

 

Bronisław Myszkiewicz – W tym przypadku akurat nie.

 

Tony Hogański – Bardzo mnie to cieszy.

 

Jan Kowalski – Mnie także.

 

Nas też to cieszy. Wróćmy do sytuacji na ringu. Tool zwija się z bólu po nieudanym Swanton Bombie, a SR-Crazy przy wielkim entuzjazmie publiczności i okrzykach typu: Crazy! Crazy! Crazy! Crazy! zaczyna okopywać swojego rywala. Następnie dobija go kilkoma uciążliwie wyglądającymi Knee Dropami. Zadowolony z siebie SR-Crazy podnosi przeciwnika i wynosi go do klasycznego, ale zawsze skutecznego Veritcal Suplexa! Jednak Tool to w końcu EWF World Champion, wyślizguje mu się, ląduje za jego plecami i momentalnie wykonuje German Suplex. Po chwili poprawia jeszcze kilkoma kilkoma Elbow Dropami. Pin 1......2…...kick out! Tool nie zważając na poprzednie niepowodzenie, wdrapuje się znów na narożnik, po czym bez chwili wahania skacze z Flying Elbow Drop! Jednak kolejny raz SR-Crazy unika ciosu i sturluje się poza obręb ringu! Cóż za pech Toola! Phantom zwija się chwilę z bólu, ale widać upadek nie był aż tak bolesny i chyba całkiem nieźle go zamortyzował, bo dość szybko dochodzi do siebie i zeskakuje z ringu. Tam Crazy próbuje Clothesline’a, ale Rebel unika ciosu, od razu kopie rywala w brzuch i sprowadza go do poziomu posadzki przy pomocy DDT!

 

Jan Kowalski – Są emocje, jest zabawa.

 

Bronisław Myszkiewicz – Pan się powtarza panie Kowalski. Dobrze by było gdyby zwiększył pan dobór słownictwa.

 

Jan Kowalski – Jestem komentatorem Wrestlepaloozy od 2001 roku i wiem co robię.

 

Bronisław Myszkiewicz – Niech pan zaczerpnie z krynicy mądrości, którą panu oferuję.

 

Zaczyna się druga już podczas trwania tego main-eventu walka poza obrębem ringu. Antoni Bryndza dołącza do walczących aby kontrolować sytuację i pilnować by walka nie wymknęła się spod kontroli. Po chwilowej przewadze EWF World Champa panowie zaczynają walczyć w okolicach stanowiska komentatorskiego. Tool uderza próbuje wepchnąć swojego dawnego towarzysza z czasów Justice League na znajdujące się nieopodal metalowe schodki, jednak ten przechwytuje, łapiąc aktualnego EWF World Champa za rękę i wrzucając go wprost na wymienione wyżej schodki. SR-Crazy podnosi je i zrzuca je wprost na plecy swojego przeciwnika. Następnie znów je podnosi i kolejny raz upuszcza na rywala. Całą tą operację powtarza jeszcze trzy razy. Następnie chwyta Phantoma za kark i uderza jego twarzą o barierki oddzielające ring od publiczności. Wymierza mu jeden cios.... drugi... trzeci... czwarty.... piąty... szósty.... siódmy. W końcu przerywa, podchodzi do rosyjskiego stolika komentatorskiego i uderza twarzą przeciwnika o jego blat. Rosjanie zaczynają coś krzyczeć, ale nie jesteśmy w Moskwie by się nimi przejmować. Crazy chce wejść razem z Toolem na stolik, ale ten nie pozwala mu, uderza go łokciem w brzuch, a następnie aplikuje Double Underhook Suplex!

 

Jan Kowalski – Brawo!

 

Bronisław Myszkiewicz – Na pewno stać pana na bardziej kreatywny komentarz. Niech pan posłucha moich rad. Proszę poczuć ten strumień prawdy, jaki płynie ode mnie i od moich przyjaciół, dziennikarzy. (Toster znowu parsknął śmiechem) A pana co tak śmieszny, panie Hogański?

 

Tony Hogański – Nic, nic. Ja ogólnie jestem wesołym człowiekiem i często się uśmiecham.

 

Bronisław Myszkiewicz (notując) Szydzi na wizji.

 

Tony Hogański (zdziwiony) Żydzi? Jacy znowu żydzi?

 

Bronisław Myszkiewicz (nadal notując) Antysemita, kłamca oświęcimski.

 

SR-Crazy leży bez życia, no może to przesada, ale nie wygląda na najzdrowszego. Tool pomaga mu wstać, a następnie wchodzi z nim na metalowe schodki. Kładzie jego głowę między swoje nogi i szykuje się do Piledrivera! Ale SR-Crazy nie pozwala mu na to! Co więcej szybko kontruje z Back Body Dropem!! Tool rozbija się na posadzce. Crazy odwraca się i skacze na niego z jakąś mutacją kuglarskiego Splasha... ale Tool w ostatniej niemal chwili odsunął się i Crazy rozbił się na posadzce!! Obaj panowie leżą bez tchu i życia. Są już bardzo zmęczeni trwającym pojedynkiem. W końcu zaczynają się budzić. Tool pierwszy, Crazy za nim. Rebel uderza rywala pięścią w twarz, a następnie trzaska jego twarzą o metalowe barierki oddzielające ring od publiczności. Crazy wraca tam skąd przybył, czyli do poziomu posadzki. Niespodziewanie Tool zaczyna szukać czegoś pod ringiem... i w końcu wyciąga stamtąd drabinę! (dziki entuzjazm publiczności) Tool podchodzi do Crazy’ego i umieszcza go na rosyjskim stoliku komentatorskim. Następnie rozstawia drabinę, po czym wspina się na jej szczyt. Jest ona dość wysoka, przewyższa nawet słupki ringu. Tool spogląda w dół... po czym skacze z Watergate [Phoenix Splash] wprost na swojego przeciwnika!! Ten zdążył się lekko odsunąć, ale niewystarczająco!! Tool trafił go minimalnie, a także roztrzaskał w pył rosyjski stolik komentatorski!! (EWF! EWF! EWF! EWF! EWF!)

 

Jan Kowalski – Jakby to powiedziała Esmeralda: o jejku jej.

 

Tony Hogański – Czy ktoś przeżył?

 

Bronisław Myszkiewicz – Cóż za barbarzyństwo! Prymitywizm! Wulgarny upadek ludzkości!

 

Tool i SR-Crazy leżą roztrzaskani wśród zniszczonego rosyjskiego stolika komentatorskiego. Obaj leżą bez życia. Trudy tej walki były dla nich dość spore i wyczerpujące. Tool wiele ucierpiał podczas tej ryzykownej akcji, zwłaszcza że SR-Crazy prawie mu uciekł, ale tylko prawie. Obaj panowie nie ruszają się i ogólnie kiepsko to wygląda. W EWF reguły są z reguły dość elastyczne, a sędziowie nie lubią zabawiać się w count-out. Antoni Bryndza daje wrestlerom czas na przebudzenie. Jednak trwa to już kilka minut, a oni wykonują tylko jakieś delikatne odruchy. Antoni Bryndza jest bombowym arbitrem, ale nie ma wyboru. Wraca na ring i zaczyna odliczać..... 1......2.......3........4.......5........6.......7.......8.......9....10! (Walka kończy się wynikiem nierozstrzygniętym!)

 

Jan Kowalski – Okropność.

 

Tony Hogański – Drugi main-event z rzędu i znowu brak rozstrzygnięcia. EWF schodzi na psy.

 

Bronisław Myszkiewicz – Niech to wasze EWF sczeźnie w piekle.

 

Jan Kowalski – Jaki pan brutalny.

 

Bronisław Myszkiewicz – Nie ma wroga na lewicy.

 

Jan Kowalski – My jesteśmy apolityczni!

 

Bronisław Myszkiewicz – Pan Hogański nie jest. EWF zapłaci za jego błędy.

 

Na częstochowskiej arenie pojawiają się sanitariusze. Wezwał ich tutaj Antoni Bryndza. Służby medyczne troskliwie zajmują się Toolem oraz SR-Crazy’m. Na piersi tego pierwszego Antoni Bryndza kładzie błyszczący się EWF World title.

 

Jan Kowalski – Na tym chyba kończymy dzisiejszą Wrestlepaloozę.

 

Tony Hogański – Do zobaczenia na następnej gali. (Bronisław Myszkiewicz prychnął pogardliwie) Z bogobojnej Częstochowy żegnają państwa zawsze wierni... Jan Kowalski.

 

Jan Kowalski – .... oraz Tony Hogański!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Koniec transmisji.

 

 

EWF Corporation 2010

dla:

EWF Group™


Podobała ci się gala? Nie cierpisz jej? Najlepiej będzie jak skomentujesz ją na FORUM.

Powrót na stronę główną


 

 (Wydarzyło się po zakończeniu gali. Dziś znów dwa odcinki!)

 

(Trzeba podziękować Częstochowie za piękne przyjęcie, ale to jeszcze nie koniec. Przenosimy się na wzgórze w sąsiedztwie Jasnej Góry. W miejsce, gdzie przed I wojną światową znajdował się pomnik cara Aleksandra II. Dokładnie w tym samym miejscu widzimy Tony’ego Hogańskiego oraz Jana Kowalskiego.)

 

Tony Hogański (smutnym głosem)Obawiam się, że nadchodzą ciężkie czasy dla EWF.

 

Jan Kowalski (pocieszając go)Nie martw się Tony. Nie zawiniłeś, po prostu robiłeś to co zawsze.

 

Tony Hogański – To skandal jak się mnie traktuje. Nagle stałem się wrogiem ludu? Widziałeś co w telewizji zaczęli o mnie opowiadać? Że jestem rosyjskim agentem! Co to za schizofrenia polityczna. Z jednej strony udają, że stosunki polsko-rosyjskie ulegają ociepleniu i powinniśmy się z tego cieszyć, a z drugiej oskarżają mnie o szpiegostwo na rzecz Rosji.

 

Jan Kowalski – Nie martw się Tony. Będzie dobrze.

 

Tony Hogański – Podobno doradcy prezydenta sugerują mu, żeby odebrał mi Order Odrodzenia Polski. To się w głowie nie mieści! A to pewnie tylko dlatego, że dostałem ten order od jego poprzednika.

 

Jan Kowalski – Tak, Tony. To zawiść i niszczenie pamięci.

 

Tony Hogański – Jestem przecież kawalerem Orderu Odrodzenia Polski, kawalerem Orderu Krzyża Peruwiańskiego, kawalerem Orderu Chula Kom Klao Królestwa Tajlandii. Bohaterem trzech kontynentów.

 

Jan Kowalski – Tak, Tony.

 

Tony Hogański – Jak można mnie tak traktować?

 

Jan Kowalski – To prześladowanie. Jesteś ofiarą represji.

 

Tony Hogański (melancholijnie)Boję się, że EWF może przeze mnie ucierpieć. Boję się, że będę musiał udać się na emigrację.

 

Jan Kowalski – Nonsens. Chodźmy Tony, na nas już czas.

 

(Tony „Toster” Hogański podtrzymywany przez swego wiernego druha, Jana Kowalskiego, rusza w stronę Klasztoru Jasnogórskiego. Koniec materiału filmowego.)

 

 

(Drugi odcinek z serii – wydarzyło się po zakończeniu gali)

 

 

(Tym razem sytuacja całkowicie się zmienia. Transmisja przybiera obraz z popularnego kanału informacyjnego WSI24. Jest noc, dochodzi pierwsza. Trwa transmisja na żywo z powiatu częstochowskiego. Znajdujemy się w jakimś lesie, pasek informacyjny przybrał kolor czerwony w stylu „Breaking News”. Ekran podzielony jest na dwie części. Na jednym z nich widzimy dziennikarza znajdującego się w studiu w Warszawie, na drugim reporterkę wysłaną w teren.)

 

Dziennikarz WSI24 – Przenieśmy się na miejsce zdarzenia.

 

Ciemny las, wokół pełno służb mundurowych: policja, pogotowie, straż pożarna. W tle samochód zmiażdżony o drzewo, jeszcze dymi. Straż pożarna musiała użyć ciężkiego sprzętu.

 

Dziennikarz WSI24 – Czy się słyszymy? Czy możesz nam powiedzieć co zaszło?

 

Reporterka WSI24 – Kilkanaście minut po północy doszło tu do wypadku. Samochód osobowy z wielką prędkością wjechał w drzewo. Możemy potwierdzić, że w samochodzie znajdowało się dwóch sławnych wrestlerów, polskiej federacji Extreme Wrestling Federation: Psycho oraz Nas Jazzowski.

 

Dziennikarz WSI24 – Co mogło być przyczyną wypadku?

 

Reporterka WSI24 – Nadmierna prędkość z pewnością. Policja podejrzewa także, że pasażerowie znajdowali się pod wpływem alkoholu.

 

Dziennikarz WSI24 – Czy możemy liczyć na jakieś oświadczenie lokalnej policji?

 

Reporterka WSI24 – Jest tu ze mną funkcjonariusz Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie. Dobry wieczór. (na ekranie pokazuje się sympatycznie wyglądający, wąsaty policjant) Co może nam pan powiedzieć o przebiegu zdarzenia?

 

Funkcjonariusz Policji – Warunki na drodze były dobre. Podejrzewamy, że przyczyną wypadku była po prostu nadmierna prędkość. Kilka minut po północy kierujący pojazdem, z niewiadomych przyczyn zjechał na prawo, stracił prawdopodobnie panowanie nad kierownicą i uderzył w drzewo. Siła uderzenia była ogromna. Przód samochodu jest całkowicie zmiażdżony.

 

Reporterka WSI24 – Co z pasażerami?

 

Funkcjonariusz Policji – Kierujący, pan Jazzowski, nie odniósł większych obrażeń. Znajduje się w tej chwili na obserwacji w szpitalu. Natomiast pasażer z ciężkimi obrażeniami jest w tej chwili operowany. Nad ranem zostanie przetransportowany do specjalistycznego szpitala, albo w Katowicach albo w Krakowie.

 

Reporterka WSI24 – Świadkowie wypadku mówią o alkoholu.

 

Funkcjonariusz Policji – Pasażer znajdował się w stanie nietrzeźwym.

 

Reporterka WSI24 – A kierowca?

 

Funkcjonariusz Policji – Nic mi o tym nie wiadomo. To wszystko. Dziękuję.

 

Reporterka WSI24 – Oddaję głos do studia w Warszawie.

 

Wracamy do studia.

 

Dziennikarz WSI24 – Dziękuję. (zmienia minę na typowo poważną, jak to w telewizji) To kolejna kontrowersyjna sytuacja związana z polską federacją wrestlingu, Extreme Wrestling Federation. EWF jest monopolistą na polskim rynku, czym zwróciło swoją uwagę nie tylko Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, ale także innych służb. Mówi się o nieprawidłowościach w zarządzaniu oraz malwersacji pieniędzy. Z naszych informacji wynika, że Scyther oraz Szakal (na ekranie pojawiają się ich zdjęcia) podejrzani są o działanie na szkodę spółki, a także korupcję i płatną protekcję. Prezes EWF Corporation Esmeralda Martinez (zdjęcie Esme) była w 2008 roku zatrzymana przez policję, groziło jej do pięciu lat więzienia. Komisarz federacji, Felipe Castro (zdjęcie) jest obywatelem Hiszpanii oraz Kuby, prawdopodobnie oficerem kubańskich służb specjalnych oraz piewcą faszyzmu w wydaniu frankistowskim. I na koniec, Tony Hogański (zdjęcie Tostera) ... człowiek, który nieustannie obraża na wizji nasz rząd i naszego premiera. Swym skandalicznym zachowaniem zwrócił na siebie uwagę Rady Etyki Mediów oraz Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Podejrzane są także jego stosunki z rosyjskimi służbami specjalnymi, do których sam się przyznaje

 

Tu zostaje wyemitowany fragment poprzedniej Wrestlepaloozy, gdzie Toster powiedział co następuje:

 

Tony Hogański – Znam ich szefów z Moskwy. Nie bój się. Ich władcy to moi kumple z czasów studencko-naukowych. Z szefami FSB w jednym akademiku mieszkałem.

 

Z ekranu znika twarz Tostera.

 

Dziennikarz WSI24 – Będziemy na bieżąco śledzić informacje związane z kontrowersjami wokół EWF. Premier zapowiedział, że osobiście przyjrzy się sprawie.

 

Nagle na ekranie pojawia się napis: „Pilne, Bronisław Myszkiewicz pobity”.

 

Dziennikarz WSI24 – Proszę państwa, informacja z ostatniej chwili. Znany autorytet medialny, przyjaciel wielu dziennikarzy, członek Rady Etyki Mediów i współpracownik Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, został ciężko pobity przez nieznanych sprawców w Częstochowie. Bronisław Myszkiewicz był specjalnym wysłannikiem REM i KRRiT do spraw EWF. To kolejny skandal związany z Extreme Wrestling Federation. Do sprawy wrócimy w godzinach porannych.

 

(Ostateczny koniec transmisji.)

 

 

 

EPILOG