Powrót na stronę główną.

 

 

 

 

 

 

25.07.2010:

kilka godzin przed rozpoczęciem gali

 

 

 

 

(Tarnowska hala jest już gotowa na przyjęcie miłych gości z Extreme Wrestling Federation. Widzimy wyspecjalizowanych techników, którzy zajmują się ostatnimi pracami przed rozpoczęciem Wrestlepaloozy. Praca wre, wszyscy są szczęśliwi i uśmiechnięci niczym w trakcie odbudowy Warszawy po zniszczeniach wojennych. Wśród robotników pojawia się Szakal, który zaczyna poklepywać ich po plecach. Dla każdego ma miłe słowo i przyjacielski gest.

 

Szakal – Wreszcie w domu.

 

Łysy dotyka jakiejś ściany.

 

Szakal – Nic się tu kurwa nie zmieniło.

 

Zagląda pod każdą ławkę.

 

Szakal – Stare kąty. Wszystko mi tu kogoś kurwa przypomina. Pamiętam jak dziś, gdy przy tym właśnie stoliku zniszczyłem Juice’owi twarz! Oszpeciłem go kurwa! Przy tym stoliku!

 

Łysy rozmarzył się i dotknął blatu stolika. Tam zauważył naklejkę, że mebel ten został wyprodukowany w 2010 roku. Ex-komisarz zrobił głupią minę, ale postanowił zignorować ten drobny problem w chronologii. Zamiast tego wrócił do fraternizowania się z załogą EWF.

 

Szakal (do jednego z techników)Dobra kurwa robota.

 

Technik – Dziękuję panie komisarzu.

 

Szakal – Nie, nie, nie. Żaden komisarzu. Jestem tutaj jako osoba prywatna.

 

Inny technik – Cieszymy się, że wrócił pan do EWF!

 

Jakiś robotnik – Co jak co, ale gdy pana nie ma w EWF to nie da się pracować.

 

Jeszcze inny technik – Bez pana EWF nie może normalnie funkcjonować.

 

Szakal – Już kurwa bez przesady. Przez was moje łyse lica za chwilę się zarumienią.

 

Załoga techniczna EWF gromadzi się wokół Szakal, gratuluje mu powrotu i wyrażają swoją szczerą radość.

 

Szakal (nagle)Tam! Co to? (wskazuje ręką) Znowu odpierdoliliście fuszerę! Co to ma być? Znikam z EWF na jakiś czas i tu taki burdel się robi?

 

Zapada cisza.

 

Szakal (chwyta się dramatycznie za rękę)Nie, nie. Spokojnie. (uspokaja się szybko, ale nadal musi kontrolować swoją zawsze gotową do akcji rękę) Jestem tu kurwa jako osoba prywatna i mnie to nie dotyczy. Nie mam kurwa moralnego prawa by wtrącać się w cudze sprawy. By wpierdalać się między łysinę a perukę. O nie, nie mogę.

 

Łysy wraca do rozdawania uśmiechów.

 

Szakal – Stare kąty! Stare śmieci!

 

(Koniec materiału filmowego.)

 

 

 

25.07.2010

tuż przed rozpoczęciem gali

 

 

 

EICTYA Tour 0:

Dark Match:

Maniak vs VipeR vs James Blood

 

Walka ta rozbudziła emocje tarnowskich fanów. Nikt nie spodziewał się tutaj wielkich nazwisk, ale plotki o tchórzliwości VipeRa szybko się rozniosły, co sprawiło, że publiczność przyglądała się mu z zainteresowaniem. Maniak pojawił się na ringu, ale szybko zasygnalizował Dark Sędziemu skurcz łydki. Ten mimo to kazał mu walczyć. James Blood zniszczył Maniaka potężnym Dropkickiem. Biedny Maniak, w tak młodym wieku, tak zniszczyć sobie życie, twarz i łydkę. VipeR chciał uciec, ale potknął się o zwłoki Maniaka, upadł na niego i prawie wygrał walkę! Sędzia odliczył tylko do dwóch, bo James Blood był w pogotowiu. Blood na tle rywali sprawiał wrażenie mistrza wrestlingu, bo dominował bez przerwy. Co zresztą nie było takie trudne, wiedząc, że jego rywale to matoły do kwadratu. Zwyciężył szybko po Last Dance [450 Splash] wykonanym najpierw na Viperze, a później powtórzonym na Maniaku. Pin......1..........2..........3! (Zwycięzcą został: James Blood!)

 

 

 

25.07.2010 – Tarnów

07 Thermidor 218 roku Republiki

 

 

 

(EWF wróciło do Polski! Nareszcie! Cały Tarnów świętuje, cały Tarnów wyległ na ulice, bo oto Extreme Wrestling Federation po raz pierwszy w swojej długiej historii przybywa do tego miasta. Zawsze jest miło i sympatycznie odwiedzać nowe miejsca. Władze miejskie także są bardzo wdzięczne, że udało im się ugościć Wrestlepaloozę na swoim podwórku. Realizator jako czynny propagandzista i oddany promotor miast raczy nas krótkim materiałem filmowym na temat Tarnowa. T ten sposób oglądamy Stary Rynek, całkiem ładny. Zwiedzamy bazylikę katedralną, która jest także całkiem gustowna. Teraz czas na kupę gruzu i kamieni, ale za to jakiego fenomenalnego gruzu! Ruiny zamku Tarnowskich, wielkiego magnackiego rodu znanego z historii Rzeczypospolitej, a jeśli dla kogoś nieznanego, to taka osoba musi uzupełnić braki w wiedzy i wtedy nie będzie czuła się głupio. Do czego realizator tej transmisji zachęca! Oprócz ruin zwiedzamy też pokrótce wszystkie kościoły, bo tych zawsze pełno, a na koniec Mauzoleum generała Józefa Bema, bohatera Polaków, Węgrów i Turków. Następnie szybko przenosimy się przed halę, gdzie standardowo rozstawiono wielkie telebimy. EWF gości w Tarnowie po raz pierwszy, więc nie wszystkim chętnym udało się dostać biletów. Za darmo, jeśli oczywiście zechcą, mogą obejrzeć galę na telebimach i w pewien sposób poczuć ten klimat wrestlingowego święta. Tłumek zebrał się całkiem pokaźny. Nie czas jednak na jego oględziny, bo trzeba przenieść się do wnętrza hali! Cóż tutaj? Arena wypełniona po same brzegi! Kibice są żądni krwi i wręcz nie mogą się doczekać rozpoczęcia gali. Nim to nastąpi przyjrzyjmy się najpierw transparentom jakie przynieśli ze sobą, bo przynieśli ich sporo! „Brawa dla Toola!”, „Koniec z Psycho!”, „Wreszcie przestanie się panoszyć”, „Tool zasłużył na pas”, „Już pobił swój ostatni 5-minutowy rekord”, „To nie było 5 minut, a 10!”, „To wiele zmienia”, „Tool odmieni oblicze EWF!”, „Nowa epoka w dziejach polskiego wrestlingu rozpoczęta!”, „Rewolucja Kulturalna się nie sprawdza”, „Sandman się nie sprawdza”, „Bidam i Crash wyrwali się spod kontroli”, „Kontrola jeszcze jest!”, „Jeszcze: słowo-klucz”, „Cebula: słowo-klucz”, „Jestem fanem cebuli!”, „Cebula nowym orężem EWF!”, „Niech nam króluje cebula”, „Hura! Szakal wrócił!”, „Szakal! Szakal! Szakal!”, „Szakal jest wspaniały”, „On jest teraz tylko osobą prywatną”, „Niech stąpi łysość i odnowi EWF!”, „Polsko, Polsko! Ja Cię już nie zbawię.”, „SR-Crazy nie ma szans”, „Mimo, że jest taki kochany”, „Taki cudny”, „Różowiutki”, „Milutki”, „Śliczniutki”, „Odtańczmy taniec wokół Nabeshimy”, „Róże! Róże! Potrzeba nam więcej róż!”, „Nabeshima zaraził się różami od różowej Chiaki”, „Bardzo śmieszne”, „Aero był na castingu do Złotopolskich!”, „Aero wygra turniej!”, „Wcale nie, bo Hernandez”, „On już nie płacze!”, „Bidam zwycięży”, „Wrócił Izzy, może on?”, „EWF jest nieprzewidywalne”, „Skok na naszą kasę!”, „Skok na hop!”, „Skok na Vaclava”, „Jestem sierotą po Vacleaux”, „Nie ma już Vacleaux”, „Niech żyje Ruch Powszechnej Ekstremy!”, „Vaclav ma siłę i FTW title!”, „Vaclav ma piwo!”, „Twoje piwo chciałoby się znaleźć w gardle Vaclava!”, „Precz z nieróbstwem!”, „Precz ze spóźnieniami!”, „Gdy Esmeralda pięknie zapłacze to wtedy EWF upadnie”, „To w takim razie gdzie jest Hangman?”, „A Mind Mower?”, „Co z Tommy’m Painem?”, „Jaka jest obecna sytuacja Juice’a?”, „Co u Wolfa?”, „Gdzie się podziewa ten rozkoszny Tanatos?”, „Gdzie jest Gangsta?”,  „Jestem 213423553 fanem Dark Avengera!”. Transparentów jest jeszcze mnóstwo, ale nie mamy czasu by ich wszystkie tutaj przywoływać. Napięcie rośnie, emocje sięgają zenitu! Zaczyna grać znany i nieznany EWF Theme, a następnie słychać głośne i bardzo doniosłe skandowanie: EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! Wybuchają sztuczne ognie, pojawiają się różnego typu efekty pirotechniczne. Warto je podziwiać, ale niezbyt długo, bo można się epilepsji nabawić. EWF oficjalnie ostrzega o zagrożeniu epilepsją i innymi atakami, więc nie ma co federacji za to pozywać. Oni ostrzegali! W końcu na ekranach telewizorów pojawia się ulubione miejsce wszystkich Polaków, czyli stolik komentatorski, gdzie dostrzegamy Tony’ego „Tostera” Hogańskiego oraz Jana Kowalskiego. Oddajmy im głos!)

 

 

Jan Kowalski – Witam serdecznie! Kolejna Wrestlepalooza! Kolejne emocje przed nami!

 

Tony Hogański – O tak!

 

Jan Kowalski – Jak państwo widzicie Tony po depresji tajwańskiej jest już cały i zdrowy.

 

Tony Hogański (szczęśliwy) Czuje się świetnie. To ten klimat na tej cholernej wyspie mnie tak załatwił. Plotłem jakieś bzdury. Okazałem słabość. Przepraszam wszystkich!

 

Jan Kowalski – Tym sposobem Tony Hogański oficjalnie się z państwem przywitał. Dla przypomnienia dodam, że ja nazywam się Jan Kowalski i razem komentujemy Wrestlepaloozę.

 

Tony Hogański (radosny) Robimy to świetnie!

 

Jan Kowalski – Tony. Okaż trochę skromności.

 

Tony Hogański – Dobrze. Ja robię to świetnie, a ty trochę gorzej. Tak lepiej?

 

Jan Kowalski (ciężko wzdycha) Lepiej.

 

Tony Hogański – A co jest najważniejsze Janku?

 

Jan Kowalski – Nie wiem, ale myślę, że zaraz mnie o tym poinformujesz.

 

Tony Hogański – Mistrz Szakal powrócił!!

 

Jan Kowalski – Mogłem się tego domyślić.

 

Tony Hogański – Mistrz jest wielki! Mistrz jest wspaniały! Jak to dobrze, że jest znów z nami!

 

Jan Kowalski – Chwalmy łysego mistrza.

 

Tony Hogański (grozi mu palcem) Bez takich sprośnych żartów! Mistrza Szakala trzeba szanować.

 

Jan Kowalski – Jego zasługi wobec EWF są znane.

 

Tony Hogański – No dobrze. Nagadałem się już, a teraz łaskawie mogę oddać ci głos. Co tam nowego w interesie? Co nas dzisiaj czeka? Jakie męczarnie? Jaka katorga?

 

Jan Kowalski – Dobrze, że o tym wspomniałeś.

 

Tony Hogański (z dumą i zadowoleniem) Dobrze, że o tym wspomniałem.

 

Jan Kowalski – Przede wszystkim Evolution is Cleverer Than You Are Tournament.

 

Tony Hogański – Nie chwaląc się to ja wymyśliłem tą idiotyczną nazwę.

 

Jan Kowalski (zdziwiony) Idiotyczną? Ty możesz zrobić coś idiotycznego? Zaskakujesz mnie Tony.

 

Tony Hogański – Nie Janku, nie rozumiesz. Ta nazwa jest idiotyczna, ale dlatego, że to właśnie ja ją wymyśliłem to nadaje jej powagi. To ją niejako legitymizuje. Jej idiotyzm poraża, ale moje autorstwa podźwiga z głębin głupoty i umieszcza na piedestale chwały!

 

Jan Kowalski (nie wie co powiedzieć) Tak... rozumiem.

 

Tony Hogański – Bardzo dobrze, że zrozumiałeś, bo z reguły jesteś niekumaty.

 

Jan Kowalski – Dla naszej wygody, opisując ten turniej, będziemy używać skrótowej nazwy EICTYA Tour.

 

Tony Hogański – Fantastycznie. Wszyscy wymawiamy ten skrót z uśmiechem i radością.

 

Jan Kowalski – Przypominam, że to wszystko twoja wina.

 

Tony Hogański – Moja wina, moja odpowiedzialność, moja eksterminacja umysłowa.

 

Jan Kowalski – Zastanawiam się czy ty naprawdę masz ten doktorat.

 

Tony Hogański (z uśmiechem) Nie ma co zazdrościć Janku. Ja się akurat swoją karierą naukową nie chwalę, bo ona się skończyła 16 lat temu.

 

Jan Kowalski – Dobrze, już dobrze.

 

Tony Hogański – Co tam dalej w programie?

 

Jan Kowalski – Turniej zabierze nam większość gali, choć jego zwycięzcę poznamy dopiero na następnej Wrestlepaloozie.

 

Tony Hogański – Bosko. Stopniujemy emocje jak w czasie stanu wojennego.

 

Jan Kowalski – Nas Jazzowski powalczy z Crashem.

 

Tony Hogański (przerywa mu) Do rzeczy Janku, do rzeczy.

 

Jan Kowalski – Oprócz tego SR-Crazy albo Yoshihito Nabeshima zmierzy się w walce z Toolem o EWF World title.

 

Tony Hogański – Ahhh, nasz nowy mistrz świata. Nie pogratulowałem mu jeszcze, muszę to nadrobić. Dlaczego albo Crazy albo Nabeshima?

 

Jan Kowalski – Na ostatniej gali rzucali monetą, a jak sam wspomniałeś EWF stopniuje napięcie niczym w stanie wojennym, to wyniku tego jeszcze nie znamy.

 

Tony Hogański (chwyta się za głowę) Tyle rzeczy mnie ominęło! Tyle wrażeń! Tyle niezapomnianych sytuacji!

 

Jan Kowalski – Tak, masz czego żałować. Gala w Taipei była bardzo zacna. Szkoda, że nie widziałeś Wezuwiusza.

 

Tony Hogański – Kogo?

 

Jan Kowalski – Nowy styl jednego z naszych młodszych wrestlerów. Żebyś ty widział jak on przeprowadza erupcję.

 

Tony Hogański (zaciekawiony) Jak?

 

Jan Kowalski (gestykulując) Tak, że widać tylko jedno wielkie łubu-du!

 

Tony Hogański – Wiele straciłem.

 

Jan Kowalski – Przegapiłeś też Afrodytę, Hilary Clinton i Spocka ze Star Treka.

 

Tony Hogański – To już nie brzmi tak emocjonująco jak Wezuwiusz i jego erupcje.

 

Jan Kowalski – Przenieśmy się może na zaplecze...

 

Tony Hogański (przerywa mu) Będzie Wezuwiusz?

 

Jan Kowalski – Nie sądzę.

 

 

(Niestety, ale życzenie Tostera się nie spełni. Na zapleczu żadnego Wezuwiusza nie ma. Zamiast tego widzimy tutaj Sandmana, który ubrany w gustowny arabski strój podziwia fotografie znajdujące się na ścianach. To w sumie mało ciekawe zajęcie i większość widzów zastanawia się po co Sandman to robi? Otóż on zabijał widocznie czas, bo już po chwili obok niego pojawili się dzielni hunwejbini Kulturalnego Dżihadu czyli Bidam oraz Crash. Na ramieniu tego ostatniego spoczywał EWF Evolution title.)

 

Sandman – Czekałem na was. Musimy porozmawiać.

 

Bidam spogląda porozumiewawczo na Crasha.

 

Sandman – Esmeralda nie jest zadowolona z postępów Kulturalnego Dżihadu.

 

Crash – Nie? Dlaczego?

 

Sandman – Według niej nie szerzycie kultury, a prymitywny brutalizm.

 

Bidam – My wcale nie jesteśmy brutalni. Prawda Crash?

 

Crash – To jakaś pomyłka.

 

Sandman – Nie oszukujmy się. Esmeralda jest zaniepokojona waszym postępowaniem.

 

Bidam – Dlaczego? Przecież mamy wspaniałe rezultaty. Efekty w oczyszczaniu EWF.

 

Crash – Kto wyeliminował Hendrixona, zakałę EWF i marksizmu? Kto nauczył Vitora Hernandeza dobrych manier?

 

Bidam – ... i tym samym sprawił, że zaczął on pozytywnie myśleć. Sukces psychologiczny!

 

Crash – Kto rozwiązał problem Gabriela Iwanowa, który chciał śpiewać, fałszować i tym samym niszczyć naszą kulturę i spokój ducha? Kto pozbył się miernot w rodzaju Esespe, Dollara, Martina Smitha i Rippera, wyrzucając ich na śmietnik historii?

 

Bidam – Jeśli to nie są efekty i postępy... to my naprawdę nie wiemy co powinniśmy robić.

 

Sandman – Chłopaki. Ja w sumie jestem po waszej stronie. Daję wam swobodę? Daję. Możecie robić co chcecie? Możecie.

 

Crash (uśmiecha się dziwnie) Tak szefie. Jesteś dobrym szefem.

 

Sandman – Jak dla mnie Kulturalny Dżihad jest sukcesem.

 

Bidam – To czego chce ta Esmeralda?

 

Sandman – Nie wiem. Spróbujcie może czegoś nowego.

 

Crash – Nowego?

 

Sandman – Niekonwencjonalnego.

 

Bidam – Postaramy się.

 

Dwukrotny EWF World Champion już chce odejść, ale coś sobie przypomina.

 

Sandman – Mam nadzieję, że ten cały turniej nie poróżni was. Hunwejbini muszą razem pracować na rzecz Kulturalnego Dżihadu.

 

Crash – Damy sobie radę.

 

Sandman – No to dobrze. Mam jeszcze pilną sprawę do załatwienia za chwilę, więc nie mam czasu na pogaduszki z wami.

 

Po tych słowach Kosiarz spod Konstantynopola rusza w swoją stronę.

 

Bidam – Jaki on nudny.

 

Crash – Mimo wszystko trzeba staremu jakąś przysługę wyświadczyć.

 

Bidam – Masz rację. Zasłużył.

 

(Hunwejbini uśmiechają się do siebie, a my wracamy na ring.)

 

 

Tony Hogański – Powinienem się na nich pogniewać!

 

Jan Kowalski – Dlaczego?

 

Tony Hogański – Wyeliminowali mi z EWF pana Wezuwiusza nim zdążyłem go zobaczyć na własne oczy!

 

Jan Kowalski – Boleje mnie serce, boleje mnie dusza, gdy Tony’ego Hogańskiego coś aż tak porusza.

 

Tony Hogański (po chwili namysłu) Zamknij paszczę.

 

 

(Trafiamy na zaplecze, bo Kowalski zamknął paszczę. Nie spodziewajmy się jednak wysokiej dawki emocji, to dopiero początek gali, wszystko musi się rozkręcić. Widzimy Ulrykę Rothschild, która robi za reporterkę. Kiepsko realizuje się w tym zawodzie, ale przynajmniej jej płacą i będzie mieć też z tego jakąś emeryturę. Korytarzem chciał przemknąć jeden z nowych wrestlerów EWF, Franko the Butcher, ale został powstrzymany przez Ulrike.)

 

Ulryka Rothschild – Przepraszam.

 

Franko the Butcher – Tak? Wywiad? Ze mną?

 

Ulryka Rothschild (zdziwiona) Nie. Masz może ognia?

 

Franko nie dał po sobie nic poznać, przeszukał kieszenie i w końcu gdzieś znalazł zapalniczkę. Wręczył ją Ulryce, która od razu zrobił to co musiała, czyli zapaliła papierosa.

 

Ulryka Rothschild (zaciągając się) Dzięki. Gdzieś zgubiłam swoją. Nie jest łatwo w EWF, co?

 

Franko the Butcher – Jest tak jak się spodziewałem.

 

Ulryka Rothschild – Gotowy do walki? Pierwsza runda turnieju o Evolution title, tak?

 

Franko the Butcher – A mówią, że wywiady cię nie obchodzą, masz w dupie wrestlerów i swoich rozmówców i robisz to wszystko dla pieniędzy.

 

Ulryka Rothschild – Dla pieniędzy? Przypomnij sobie jak ja się nazywam, a wtedy zrozumiesz czy robię to dla pieniędzy czy nie. Wbrew pozorom nieźle się orientuję co się w EWF święci i wiem, że zrobiłeś całkiem niezłe wrażenie na wszystkich.

 

Franko the Butcher – Nie walczę dla dobrego wrażenia.

 

Ulryka Rothschild – To zawsze miło, gdy twoimi działaniami kieruje jakaś idea. Ale nic już... nie mam czasu.

 

Franko the Butcher – Nie, to ja nie mam czasu. Moja walka wkrótce się rozpocznie. Jeśli nie masz nic do roboty to możesz przeprowadzić wywiad z moją uroczą.... (rozejrzał się wokół siebie) .... Helenką.

 

Tej jednak nigdzie nie było.

 

Franko the Butcher – Cholera. Znowu ją gdzieś zgubiłem.

 

Ulrike uśmiechnęła się do niego ze współczuciem. Na szczęście dla Butchera sprawy rozwinęły się dobrze, bo zaraz mogliśmy usłyszeć niepowtarzalny odgłos szpilek na wyszorowanej posadzce i naszym oczom ukazała się asystentka Franko, Helena zwana Piękną.

 

Helena – Jestem, już jestem. Musiałam poprawić dek.... (rozejrzała się uważnie i szybko przyswoiła sobie sytuację) Jesteśmy na wizji?

 

Ulryka Rothschild – Tak.

 

Helena – Na żywo?

 

Ulryka Rothschild – Tak. Szkoda tylko, ze nie macie czasu. (rzuciła niedopałek na ziemię) Żegnam!

 

(Piękna Helena miała jednak dość czasu by przybrać wyszukaną, żeby nie powiedzieć wyuzdaną pozę, i korzystnie zaprezentować się w swoim debiucie telewizyjnym. Publiczność z pewnością ją zapamięta. Ulrike nie okazała zainteresowania i oddelegowała nas z powrotem w rejony stolika komentatorskiego.)

 

 

Jan Kowalski – Wiele sobie obiecujemy po tym całym Franko.

 

Tony Hogański – Nic mnie to nie obchodzi. Gdzie jest Wezuwiusz?

 

Jan Kowalski – Nie ma. Trzeba było nie zmarnować poprzedniej gali.

 

Tony Hogański – Ja chcę go zobaczyć w akcji.

 

Jan Kowalski – Zawsze możesz kupić DVD z poprzednią Wrestlepaloozą.

 

Tony Hogański – To nie to samo co na żywo.

 

 

Pewnie by zadowolić gusty Tony’ego w tym momencie całkowicie „na żywo” rozlega się Therion i „O Fortuna”. Publiczność momentalnie reaguje sporym heel heatem, a spod FeliXtronu wychodzi Tool. Wokół jego pasa widzimy obwiązany EWF World title. Mistrzowskie trofeum lśni złotem i zachwyca wszystkich i wszystko. Mimo to reakcja na Toola jest negatywna. Ten spokojnie, niejako napawając się negatywnym nastawieniem publiczności dociera na ring. Tam wchodzi na każdy z narożników i prezentuje pas mistrza świata, co rzecz jasna tylko pogłębia heel heat. W końcu ktoś odpowiedzialny za tego typu sprawy wręcza mu mikrofon.

 

Tool – Oto znów jestem EWF World Champem! (heel heat) Wreszcie skończą się te głupie i nudne żarty na temat pięciominutowego czy dziesięciominutowego mistrza. (spogląda na zegarek) Tak, pobiłem mój durny rekord i wiecie co? Skoro moja pierwsza przygoda z tym... (tu poklepuje World title) pasem była najkrótsza to postaram się by ta stała się najdłuższą w historii Extreme Wrestling Federation! (słychać okrzyki: Wypierdalaj! Wypierdalaj! Wypierdalaj!) Widzę, że wam także ten pomysł przypadł do gustu. Nie ma co się dziwić. Jestem w końcu od was lepszy i inteligentniejszy (heel heat) Dlatego właśnie to ja jestem EWF World Champem, a każdy z was (wskazuje palcem w stronę publiczności) i każdy z wrestlerów na zapleczu (tu wskazuje w stronę FeliXtronu) może mi tylko zazdrościć. Moja pogoń za EWF World title wreszcie się skończyła. Moje wysiłki zostały nagrodzone sukcesem. Mistrzostwo świata jest moje i tym samym cała ta federacja leży u mych stóp. Nie ma co się bulwersować. Kto jeszcze pamięta o czasach, gdy mistrzem był Game, Szakal czy Juice? Te czasy dawno zostały dawno wyrzucone na śmietnik historii polskiego wrestlingu, gdzie gniją obok Snake’a i odpadów z PCW. Teraz wreszcie, gdy moja silna ręka uchwyciła mistrzostwo świata (poklepuje EWF World title spoczywający na jego ramieniu) rozpoczyna się na dobre nowa era w dziejach EWF. Era, która długo się nie skończy i będzie trwać wiecznie! (Wypierdalaj! Wypierdalaj! Wypierdalaj!) Nie! Nigdzie nie wypierdalam. Tu jestem! Tu zostaję!

 

W tym momencie to radosne expose nowego EWF World Champa zostaje przerwane przez głośne dźwięki „Enter Sandman” (Metallica). Publiczność momentalnie zamienia cały swój heel heat, którym obdarzała Toola w niesamowity wybuch radości, gdy na rampie staje Sandman, wódz Kulturalnego Dżihadu, legenda polskiego wrestlingu.

 

Sandman – Nie tak szybko.

 

Tool (załamuje ręce)Czy nie wspomniałem przed chwilą o śmietniku historii polskiego wrestlingu? Wyrzuciłem tam największe gwiazdy EWF, bo tam ich miejsce, ale ty... ty byłeś chyba jednym z pierwszych klientów tego elitarnego zakładu utylizacji odpadów. I nie, nie zamierzam żartować z twojego wieku, bo to nudne.

 

Sandman – Obawiam się niestety, że cała twoja, jak to się radziłeś wyrazić, epoka jako EWF World Champa będzie nudna, bo ty sam jesteś nudny i bez wyrazu. (wielka radość)

 

Tool – Tak, dlatego to ja jestem EWF World Champem, a ty nie.

 

Sandman – Oh, nie wdawajmy się w szczegóły. Widzisz, chciałem ci zaproponować małe Déjà vu.

 

Tool (zaciekawiony) Co masz na myśli?

 

Weteran spod Konstantynopola schodzi z rampy i powoli zbliża się do ringu. Po chwili wdrapuje się na niego i staje naprzeciwko Toola. Ten z pogardą i uśmiechem spogląda na przewodniczącego Rady Nadzorczej EWF Corporation. Napięcie rośnie, a spośród publiczności słychać głośne okrzyki: Sandman! Sandman! Sandman!

 

Sandman – Pamiętasz galę po Kwietniowej Anarchii III? Wrestlepaloozę LXXXVIII? Byłeś wtedy smutny, rozżalony utratą EWF World title, a wtedy my – ja, Kraven i Game – daliśmy ci szansę. Wprawdzie nie chciałeś nas wysłuchać do końca i dlatego ucierpiałeś jeszcze bardziej, ale szansę dostałeś. Twoja pierwsza gala po zdobyciu i utracie EWF World title i walka ze mną. Co powiesz na powtórkę z tej rozrywki? Dzisiaj, w main-evencie tej Wrestlepaloozy. Tool vs Sandman o EWF World title? (spogląda Toolowi w oczy) Tym razem wszystko uczciwie i jak należy. Rewanż za twój koszmar z Kwietniowej Anarchii III, który prześladował cię jeszcze do niedawna. Rewanż za nieporozumienie z Wrestlepaloozę LXXXVIII. (powoli i spokojnie) Co ty na to... Tool?

 

Tool (bez chwili wahania) Nie ma problemu.

 

Sandman – To się dogadaliśmy.

 

Tool – Dogadaliśmy się.

 

Może i się dogadali między sobą, ale najwyższe władze EWF mają chyba na ten temat inne zdanie. Zaczyna grać Offspring i „Come out and play”, legendarny theme Felixa Castro, obecnie używany przez jego pierworodnego syna. Już po chwili na rampie, wśród mieszanej, ale chyba negatywnej reakcji publiczności pojawia się komisarz EWF, Felipe Castro.

 

Felipe Castro – Spokojnie panowie!

 

Tool – W czym tkwi problem?

 

Felipe Castro – Problem tkwi w fakcie, że o takich rzeczach nie możecie decydować między sobą. EWF ma inne plany, które są priorytetowe, a pan Sandman, mimo że jest przewodniczącym Rady Nadzorczej, nie ma uprawnień by ustalać walki. EWF na dzisiejszy wieczór ma zupełnie inne plany. (niezadowolenie publiczności) To prawda, Tool w main-evencie będzie bronił EWF World title... (radość) .... ale jego przeciwnikiem będzie albo Yoshihito Nabeshima albo SR-Crazy. Przykro mi, ale dla Sandmana nie ma tam miejsca.

 

Sandman – Lud (wskazuje na publiczność) chce tej walki!

 

Felipe Castro – Będzie tak jak chce EWF! World title shot należy się albo Nabeshimie albo SR-Crazy’emu. Jeśli zechcą się nim podzielić to nie ma sprawy i róbcie co chcecie, ale prawo (tu spogląda wyraźnie na Sandmana) jest prawem i pan, panie Sandmanie powinien o tym najlepiej wiedzieć. Dura lex, sed lex i takie tam... (niewiadomo dlaczego pewna garstka publiczności zaczyna krzyczeć: Durex! Durex!) Mam nadzieję, że jest to zrozumiałe.

 

Tool – A tak przy okazji... co na to Szakal?

 

Felipe Castro (bardzo zdenerwowany) Nie ma żadnego Szakala!!

 

Po tych słowach młody Castro ciska mikrofonem o posadzkę, tak że ten wyraźnie się uszkodził. Zaczyna znów grać Offspring i „Come out and play” i komisarz opuszcza arenę. Sandman obrzuca dziwnym spojrzeniem Toola i po chwili robi tamo. Ten natomiast znów wchodzi na każdy z narożników i pokazuje publiczności swój EWF World title, co rzecz jasna wywołuje wielki heel heat. Po krótkiej chwili także EWF World Champion opuszcza arenę.

 

 

Tony Hogański – Bardzo dobrze. Prawo jest prawem i nie można go naginać do zachcianek Toola i Sandmana.

 

Jan Kowalski – Nie uważasz jednak, że taka walka byłaby bardziej emocjonująca?

 

Tony Hogański – Co? Czy ty obrażasz Nabeshimę i Crazy’ego? Co to oni niegodni walczyć o EWF World title?

 

Jan Kowalski (uspokaja go)Godni, godni, oczywiście, że są bardziej godni... ale tu mówimy o Sandmanie, legendzie polskiego wrestlingu.

 

Tony Hogański – Nie tłumacz się Janku, bo jesteś żałosny w tym momencie.

 

Jan Kowalski – Od kiedy to jesteś takim zwolennikiem Yoshihito Nabeshimy i SR-Crazy’ego?

 

Tony Hogański – Jestem zwolennikiem sprawiedliwości! Uczciwości także! Elementarnej uczciwości Janku, elementarnej! 

 

 

(Nie tracąc czasu przenosimy się na zaplecze, gdzie na pewno dzieje się coś ciekawego i emocjonującego. Tym razem zauważamy tutaj księcia Yoshihito Nabeshimę, z EWF Tag Team title na ramieniu, który jak widać dopiero co wkroczył do hali. Osaczyła go czym prędzej Vesna Obrenowić.)

 

Vesna Obrenowić – Jedno pytanie! Tylko jedno! Proszę!

 

Yoshihito Nabeshima – Dlaczego tylko jedno?

 

Vesna Obrenowić – Książę zawsze odmawia wywiadów. Mówią, że ceni sobie książę prywatność.

 

Yoshihito Nabeshima – Nie wiesz, że my, arystokraci, mamy dobre serca? Szczególnie dla chłopów i chłopek. Także dla pospolitych kmiotków i innego pospólstwa. Was trzeba edukować, oswajać, uczłowieczać.

 

Vesna Obrenowić – Co to znaczy?

 

Yoshihito Nabeshima (z czarującym uśmiechem)Byłem gotowy odpowiedzieć na trzy pytania.

 

Vesna Obrenowić (ucieszona) Trzy? Naprawdę trzy? Świetnie! To będzie mój najlepszy wywiad w historii!

 

Yoshihito Nabeshima (nadal się uśmiechając)Musisz jednak wiedzieć, że łaska pańska na pstrym koniu jeździ. Chciałem być dobry dla ludu, ale nie pozwoliłaś mi na to. Chciałaś jedno pytanie, tak? Będzie więc jedno pytanie. Nie dwa, nie trzy, a jedno.

 

Vesna Obrenowić (posmutniała) Dlaczego tak?

 

Yoshihito Nabeshima – Mam zredukować do zera?

 

Vesna Obrenowić – Wszyscy zadają sobie pytanie. Kto będzie przeciwnikiem Toola. Czy książę? Czy SR-Crazy? Jaki był wynik ślepego losu z poprzedniej gali? Jak zadecydował rzut monetą? Jaki jest werdykt fortuny?

 

Yoshihito Nabeshima – Przykro mi, ale tej tajemnicy zdradzić nie mogę. Zmarnowałaś swoje pytanie.

 

Vesna Obrenowić – Słucham?

 

Yoshihito Nabeshima – Czego nie zrozumiałaś w słowie „zmarnowałaś”?

 

Vesna posmutniała, odwróciła się na pięcie i opuściła japońskiego arystokratę.

 

Yoshihito Nabeshima (wzdycha po japońsku)Ach, jakże trudno jest być dobrym dla ludu.

 

(Uśmiecha się jeszcze wdzięcznie, chyba na modłę koreańską, po czym rusza w swoją stronę. My natomiast przenosimy się w okolice ringu, gdzie Kowalski przebiera już nogami.)

 

 

Jan Kowalski – Książę Nabeshima staje się bardzo sympatyczny ostatnio, prawda?

 

Tony Hogański – Widać, że pracuje nad sobą. To się chwali.

 

Jan Kowalski – Dostaję informację, że czas na pierwszą walkę turnieju o EWF Evolution title!

 

Tony Hogański – Będzie Wezuwiusz?

 

Jan Kowalski – Chyba nie.

 

Tony Hogański (posmutniał lekko) Szkoda.

 

 

 

EICTYA Tour I:

Elimination Match:

Izzy Nilsen vs Franko vs Jimmy Hendrixon vs James Blood

 

 

 

Zaczyna grać "Come As You Are" – Nirvana i pod FeliXtronem pojawia się, dawno nie widywany na ringach naszej federacji, Izzy Nilsen. Publiczność reaguje na niego całkiem pozytywnie, a Izzy spokojnie dociera na ring.

Następnie słyszymy "1st regiment" – Chrome Division. Reakcja publiczności jest raczej dość stonowana i zrównoważona, choć przeważa niechęć, gdy na ringu pojawia się Franko the Butcher. W wejściu na ring towarzyszyła mu poznana niedawno przez publiczność Helena, która pozostała poza ringiem i ładnie się uśmiechała.

Uderza "The Wind Cries Mary" Jimiego Hendrixa i na ringu pojawia się jego domniemany syn ze związku z Różą Luksemburg i zapłodnieniu in vitro przy asyście Karola Marksa, czyli Jimmy  Hendrixon. Pod pachą trzyma nowe wydanie Kapitału, które podobno sam poprawił w duchu postępowych myśli swego ojca. Publiczność wita go negatywnie, z lekkim rozbawieniem, bo biedny Jimmy sukcesów ostatnio nie odnosił, oj nie odnosił.

Może kariera w EWF lepiej potoczy się dla Jamesa Blooda, jednego z młodszych stażem wrestlerów. Jego pojawieniu się na ringu towarzyszy znana tu i ówdzie pieśń "Ace of Spades" zespołu Motörhead.

 

Jan Kowalski – Szykuje się nam interesujące widowisko. Pierwsza runda turnieju, o zbyt skomplikowanej nazwie bym mógł ją teraz powtórzyć.

 

Tony Hogański – Oj Janku, Janku.

 

Jan Kowalski – Co?

 

Tony Hogański – Za mało ćwiczysz swój umysł. Powinieneś trochę nad nim popracować, starzejesz się, już nie jesteś taki intelektualnie jary jak w 2001 roku. Jeśli chcesz to dam ci kilka porad i trików.

 

Jan Kowalski – Nie chcę twoich trików.

 

Tony Hogański (zaczyna strzelać palcami i śpiewać)Triki, triki, Tony’ego triki tiki. Triki, triki, Tony’ego triki tiki.

 

Panowie zebrali się na ringu, obrzucają się raczej nienawistnymi spojrzeniami, bo przecież nie przyszli tutaj by praktykować politykę miłości. Sędzią tego pojedynku jest Lech Grudziński, który znany jest z tego, że nie daje sobie w kaszę dmuchać, bo on w ogóle i w szczególe to kaszy nie lubi i nie jada. Nie czas jednak na te rozważania kulinarne, bo sędzia rozkazał uderzyć w gong i w ten oto sposób walka się rozpoczęła. Będą emocje, oj będą, a przynajmniej wszyscy na to liczą. Hendrixon od razu rzucił się na Franko, więc Bloodowi i Nilsenowi nie pozostało nic innego niż zajęcie się sobą. Hendrixon z Dropkickiem, Franko wpada w narożnik. Zaczęło się szczęśliwie dla wyznawcy marksizmu, zwłaszcza, że po chwili, gdy Butcher wstał i rzucił się na rywala, ten powalił go jeszcze Clotheslinem. Hendrixon zaczął wykonywać jakieś obsceniczne gesty rodem z „Kapitału” i pokazywać, że mógłby mieć brodę dłuższą niż Marks. Wykorzystał to James Blood, który odskoczył od Nilsena i trzepnął Jimmy’ego Clotheslinem. Pin.....1......przerwał Izzy, który nie lubi, gdy jego ofiara oddala się bez pozwolenia. Tymczasem Franko podszedł do leżącego na macie Hendrixona, spróbował go podnieść, ale zaliczył potężnego kopniaka prosto w krocze! Pech, pech i jeszcze raz pech, do tego nad wyraz bolesny. Tymczasem James Blood wrzucił Nilsena w narożnik, wziął rozbieg i spadł na niego ze Splashem. Ładnie to wszystko wyglądało. Wracamy do drugiego duetu. Hendrixon podnosi Franko i ładnym Powerslamem rzuca go o matę.

 

Jan Kowalski – Jak na razie jest całkiem emocjonująco, prawda Tony?

 

Tony Hogański – Jak dla więźniów w GUŁagu.

 

Jan Kowalski – Twoje żarty są czasem poniżej poziomu krytyki.

 

Tony Hogański – Tak jak polski rząd. Słyszycie frajerzy? Nie boję się was! Nie boję!

 

Jan Kowalski – Nie prowokuj Tony.

 

Hendrixon z imieniem Marksa na piersi i Międzynarodówką na ustach triumfuje w czerwonej chwale. Triumf ten długo jednak nie potrwał, bo przy próbie założenia Headlocka, otrzymał cios łokciem w klatkę piersiową. Franko przeszedł do kontrataku, oparł się o liny i zaczął brutalnie okopywać swojego rywala. Bardzo to ładnie wyglądało. Następnie zaaplikował mu jeszcze prostackiego, ale skutecznego w swej prostocie Piledrivera oraz uroczego German Suplexa. Pin...1.......2......nie wiadomo dlaczego, ale James Blood zdecydował się przerwać ten festiwal rzeźnictwa. Butcher od razu do niego doskoczył i panowie rozpoczęli wymianę ciosów. Najpierw James strzelił rywala Chopsem, na co Franko odpowiedział uderzeniem pięścią w twarz, a następnie sam wykonał Chopsa. Żadnej dalszej kontrakcji nie było, bo sytuację przerwał Izzy Nilsen powalając obu rywali Double Clotheslinem. Następnie obaj otrzymali, sprawiedliwie i po równo, po jednym Elbow Dropie. Przebudził się Jimmy Hendrixon, który zaczął krzyczeć coś o frakcyjności i trockistowskim rewizjonizmie, ale został trafiony Lariatem przez Nilsena i uciszony. Izzy chwilę zastanawiał się co robić aż w końcu uznał, że najlepiej będzie powrócić do zabawy z Jamesem Bloodem. Jak pomyślał tak zrobił. Pomógł rywalowi wstać i wrzucił go do jednego z narożników. Tam przygniótł go Splashem, a gdy James upadł na matę, zaczął go dusić przy użyciu prawej kończyny dolnej. W innej części ringu doszli do siebie Jimmy Hendrixon i Franko the Butcher.

 

Tony Hogański (wygwizdując wrestlerów) Szybciej! Szybciej! Eliminujcie się! Na co czekacie?

 

Jan Kowalski – Nie poganiaj ich. Daj im czas.

 

Tony Hogański – Mój drogi. Oni jeszcze nie zasłużyli na łaskę mojego czasu.

 

Jan Kowalski – Biedacy.

 

Wracajmy do Hendrixona i Butchera. Jak już wyżej wspomniano, panowie doszli do siebie i przebudzili się po krótkiej interakcji z Izzy’m Nilsenem. Natychmiast doszło między nimi do zwarcia, w wyniku którego Franko wykonał na rywalu Atomic Drop. Hendrixon szybko się przebudził, bo marksizm zawsze dodawał mu siły, a sam sypiał w czerwonej piżamce z Leninem, i doprowadził do kolejnego zwarcia. Tym razem Franko strzelił go łokciem w twarz, a następnie przesunął się za jego plecy i bez wahania wykonał na nim German Suplexa. Po wykonaniu tej akcji powtórzył ją jeszcze jeden raz i tym sposobem nieślubne i domniemane dziecko Hendrixa otrzymało drugiego, ale równie efektownego i pełnego gracji, German Suplexa. Franko the Butcher pomógł rywalowi wstać, po czym od razu rzucił go o liny, a następnie wykonał jedną ze swoich kończących akcji, czyli Burning Hammer [Inverted Death Valley Driver]!! Pin.....1.........2........3! (Jimmy Hendrixon został wyeliminowany!)

 

Jan Kowalski – Widzisz Tony, eliminują się. Nie zawodzą twoich oczekiwań.

 

Tony Hogański (spogląda na zegarek) Za wolno! Za słaby czas! Jak oni chcą coś osiągnąć w EWF, jeśli są za wolni?

 

Jan Kowalski – Musisz z nimi porozmawiać.

 

Tony Hogański – Będę musiał, bo to nie do wytrzymania niczym gęba Minister Edukacji i Minister Zdrowia z nielegalnego porno rządowego!

 

Jan Kowalski – Tony.... nie zaczynaj nawet. Mam wrażenie, że robisz to teraz na złość i specjalnie.

 

Tony Hogański (zaczyna skandować) Wolność słowa dla Tony’ego! Wolność słowa dla Tony’ego! Wolność słowa dla Tony’ego!

 

Izzy Nilsen i James Blood prowadzili tak zacięty pojedynek, że nawet żaden z nich nie zauważył, że Franko pozbył się z gry poczciwego, kłapouchego Hendrixona. James Blood znajdował się akurat w momencie, w którym dominował nad byłym EWF Evolution Champem. Właśnie wykonał mu Reverse DDT, z którego był bardzo dumny. Po tym fakcie, próbował go podnieść i zaaplikować mu kolejne, ale tym razem zwyczajne i standardowe DDT, ale Izzy Nilsen wyrwał mu się, odepchnął i odbił się o liny. Po chwili obaj panowie spotkali się w zwarciu, w wyniku którego James Blood wykonał na Nilsenie Ace of Spades [Tornado DDT]! Pin.....1.........2.......kick out! Jak widać Franko zdecydował się nie interweniować. James zdenerwował się, że ta akcja nie przyniosła mu powodzenia i zaczął okopywać Nilsena. Gdy ten był lekko nieprzytomny, spadł na niego z Elbow Dropem, by jeszcze pogłębić ten stan. Następnie uśmiechnął się, niczym Brytyjczycy pod Waterloo, wdrapał się na narożnik i po chwili skoczył na Nilsena z Last Dance [450 Splash]!! Ale Franko w ostatniej chwili odciągnął Izzy’ego, co sprawiło, że James rozbił się na macie!! (EWF! EWF! EWF!) Butcher uśmiechanął się diabolicznie, dopadł do James’a i zaczął go okopywać. Ten zwijał się jeszcze z bólu, po nieudanej akcji kończącej. Franko podniósł go, po czym zupełnie niespodziewanie, założył mu Headlocka. Sędzia dopadł do Blooda i zaczął pytać się go czy wszystko z nim w porządku. James dzielnie walczył i stawiał opór. Franko przesunął się na środek ringu, by uniemożliwić rywalowi dotknięcie lin. Helena poza ringiem zachęcała go do większego wysiłku, a jej ruchy podobały się publiczności. Powoli zaczął się budzić Nilsena, ale był zbyt wolny. W końcu James Blood nie wytrzymał i poddał się! (James Blood został wyeliminowany!)

 

Jan Kowalski – Franko robi furorę.

 

Tony Hogański – Cieszę się, że zmądrzał i mnie posłuchał. Szybka eliminacja kolejnego rywala to coś co Tosterom się podoba.

 

Jan Kowalski – Bardzo dobrze, że przynajmniej poprawił ci się humor.

 

Tony Hogański – Tak, ale nie myśl, że zapomniałem o łamaniu wolności słowa, jaka się tu ostatnio dzieje.

 

Jan Kowalski – Tak, tak. Jesteś prześladowany. Niedługo zostaniesz dysydentem.

 

Franko był bardzo zadowolony ze swojego sukcesu. Teraz pozostało tylko dopełnić dzieła, czyli zająć się Izzy’m Nilsenem. Były EWF Evolution Champion doszedł już do siebie i powrócił do sił witalnych. Butcher od razu skierował na niego swój gniew i impet. Wielka rzeźnicka ofensywa trwała! Panowie dopadli do siebie na środku ringu i wymienili kilka uprzejmości, w postaci chopsów, kopnięć i uderzeń pięścią. Po tym swego rodzaju powitaniu doszło między nimi do zwarcia, w wyniku którego żaden nie osiągnął przewagi, więc trzeba było się rozdzielić. Helena poza ringiem zachęcała Franko do zmasowanej ofensywy. Ten posłuchał jej z brutalną chęcią i doprowadził do zwarcia numer dwa i w jego wyniku założył niespodziewanie na Nilsenie Headlocka!! (publiczność ożywiła się) W oczach Nilsena pojawił się strach przed ewentualną porażką, z bądź co bądź, praktycznym nowicjuszem w EWF. Franko zaczął zaciskać cios, a Izzy coraz bardziej się wyrywać. Szczęśliwie dla niego, znajdowali się nieopodal lin, więc gdy tylko mógł, od razu się na nich uwiesił i w ten sposób uzyskał wolność. Butcher dopadł do niego, ale Izzy sprytnym ruchem nogi, a stał odwrócony do rywala plecami, kopnął go w krocze. Od razu odwrócił się i trafił rywala Clotheslinem! Butcher szybko wstał, ale został powalony kolejnym. Podniósł się i tym razem doprowadził do zwarcia, chwycił Nilsena w pozycję do Death Valley Driver, ale Nilsen wyślizgnął mu się i od razu skontrował z Rock Star Driver [Swinging DDT]!!! Pin.......1...........2........Helena położyła nogę Franko na linach! Całej nieuczciwej akcji sędzia Grudziński nie zauważył, ale efekt jak najbardziej. Nilsen zaczął krzyczeć na sędziego, ale nic nie wskórał. Zamiast tego wdrapał się na narożnik i od razu skoczył z Rock Star Press [Shooting Star Press]! Franko nie zdążył uciec, a Helena nie mogła mu pomóc. Pin.......1...........2..........3!! (Zwycięzcą został: Izzy Nilsen! Awansuje on do kolejnej rundy EICTYA Tour!)

 

Jan Kowalski – Izzy Nilsen ledwo wrócił i już wygrał walkę.

 

Tony Hogański – Zbrodnia to niesłychana.

 

Jan Kowalski – Dlaczego zbrodnia?

 

Tony Hogański – On ma zbrodnię w oczach.

 

Jan Kowalski (przygląda się opuszczającemu właśnie arenę Nilsenowi) Nie wydaje mi się.

 

Tony Hogański – Popatrz jak dzielnie Franko się spisywał. To jego druga gala, a słyszałem, że to zacny człowiek. Nie ma się czego wstydzić, chociaż mógł wygrać walkę.

 

Jan Kowalski – Będą z niego ludzie jeśli nie zagubi się w pokręconym świecie EWF.

 

Tony Hogański – Miło, że Nilsen dał radę. To mi oddaje otuchy, że powroty do życia są możliwe.

 

 

(To rzeczywiście dodaje otuchy, ale nie czas by się wzruszać. Nadeszła pora przenieść się na zaplecze tarnowskiej hali, gdzie jak zawsze dzieje się coś ciekawego. Znajdujemy się tuż przy wyjściu albo wejściu na parking. Jest tu ładnie, czysto i schludnie, co jak na Polskę może zaskakiwać. Widzimy tutaj znów Vesnę Obrenowić, która jest dzisiaj bardzo aktywna. Jak na zawodową reporterkę przystało ma ona swoich informatorów i w żadnym miejscu o żadnym czasie nie znajduje się przypadkowo. Tak było i tym razem, bo oto drzwi na parking rozsunęły się i na korytarzu pojawił się SR-Crazy. Ubrany w garnitur i wielkie chińskie futro rodem z Mandżurii sprawiał wrażenie miłego człowieka. Na jego ramieniu ładnie połyskiwał jeden z EWF Tag Team titles. Obok niego znajdował się zaś nieodłączny Smela.)

 

SR-Crazy – Tarnów, Tarnów, Tarnów. (radość na arenie) To miło, że zorganizowali „Tarnowski Komitet Honorowy Poparcia Działań Prezydenta Hu Jintao i Jego Wiernego Przyjaciela SR-Crazy’ego”, prawda?

 

Smela – W skrócie: TKHPDPHJIJWPSR-C.

 

SR-Crazy – Zewsząd okazuje mi się przyjaźń, dobroć i zaufanie. Dobrze jest pracować dla EWF.

 

Smela – Bardzo dobrze. Szczególnie odkąd jestem w Radzie Nadzorczej i dostałem pokaźną podwyżkę.

 

SR-Crazy – To akurat jedna z dziwnych decyzji w dziejach EWF. Bez obrazy oczywiście, mój druhu.

 

Vesna Obrenowić – Przepraszam. Można kilka słów?

 

SR-Crazy – Zawsze znajduję czas dla prasy, mediów, telewizji, radia lub czasopism.

 

Smela – Szczególnie jeśli są opiniotwórcze!

 

Vesna Obrenowić (lekko smutnym głosem) W EWF tylko Tony Hogański jest opiniotwórczy.

 

SR-Crazy (poklepuje ją po ramieniu) Już, już, już. Spokojnie. Smela, mamy może jakąś chińską pamiątkę dla miłej dziewuszki?

 

Smela (zagląda do kieszeni) Mam Wieżę Eiffla.

 

SR-Crazy – To niecałkiem chińskie.

 

Smela – To w takim razie nie mam nic. Ale w sumie ta wieża jest zrobiona w Chinach, więc czemu by nie? (brak reakcji) Rozumiem, jednak nie.

 

SR-Crazy (podaje Veśnie chusteczkę) Już spokojnie. Nie płacz, nie ma pamiątek, nie ma opiniotwórczych mediów, ale jestem ja.

 

Vesna Obrenowić – Ja wcale nie płaczę.

 

SR-Crazy – To dobrze, że tak szybko się uspokajasz. To zbawienny wpływ chińskiej medycyny naturalnej, którą roznoszę ze sobą. Jestem jej emanacją! 

 

Vesna Obrenowić – Mam pytanie: czy to ty będziesz walczyć o EWF World title?

 

SR-Crazy (z dobrotliwym uśmiechem) Nie mogę zdradzić tajemnicy losu. Jaki był werdykt Mao? Czy trafiło się ślepej kurze ziarno tudzież moneta?

 

Vesna Obrenowić – Rozumiem, że EWF chce budować napięcie, ale moim obowiązkiem jako dziennikarki jest dowiedzieć się prawdy.

 

SR-Crazy – Prawda cię wyzwoli jak mawiał przewodniczący Mao przed podpisaniem kilku wyroków śmierci. A musisz wiedzieć, że robił to rekreacyjnie po śniadanku.

 

Vesna Obrenowić – Tymczasem Tool i Sandman próbowali dogadać się między sobą w sprawie ich własnej walki o EWF World title.

 

SR-Crazy – Bardzo to niekulturalne wpierdalać się między wódkę a zakąskę. Zwłaszcza jeśli tą zakąską nie jest mandżurski ryż.

 

Vesna Obrenowić – Kto bardziej zasługuje na EWF World title shot. Ty czy Yoshihito Nabeshima?

 

SR-Crazy – Książę Nabeshima. Nie zapominaj o tytulaturze, bo się obrazi, a nie chcesz by on się obrażał, bo wtedy robi się trudny do wytrzymania. Jesteśmy EWF Tag Team Champami więc obaj jesteśmy godni, tyle mam do powiedzenia.

 

Vesna Obrenowić – Dziękuję.

 

SR-Crazy – Odwagi!

 

(Po tych odważnych słowach Crazy oraz Smela udali się w dalszą wędrówkę, Vesna zostaje sama ze sobą i bez chińskiej pamiątki, a my przenosimy się w miłe rejony stolika komentatorskiego.)

 

 

Jan Kowalski – Nadal nie wiemy z kim Tool będzie walczył w main-evencie. Czy będzie to Yoshihito Nabeshima czy SR-Crazy?

 

Tony Hogański – Nie zapominaj o Sandmanie. Pogromca Konstantynopola nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

 

Jan Kowalski – Szczerze mówiąc to nie wiem w jaki sposób Sandmanowi uda się dołączyć do main-eventu. Felipe Castro wyraźnie powiedział...

 

Tony Hogański (przerywa mu) Felipe może sobie mówić, zabraniać, rozkazywać. Jest uzurpatorem! Zakałą rodu Castro! Chciał wydymać mistrza Szakala i co? Mistrz jest z nami, cały i zdrowy! Żadne niecne plany Felipe się nie udały i nie mogą się udać.

 

Jan Kowalski – Mimo wszystko jest on komisarzem EWF.

 

Tony Hogański – Ja też byłem komisarzem, mistrz Szakal też był komisarzem. Czego to dowodzi?

 

Jan Kowalski – Nie wiem. Czego?

 

Tony Hogański – Komisarze zmieniają się często i gęsto, więc reżim Castro w końcu upadnie. Kto wie Janku może sam kiedyś dostaniesz awans. Przyrosłeś już do swojego stołka komentatorskiego. Nie uważasz, że potrzebujesz nowego wyzwania?

 

Jan Kowalski – Dobrze mi jak jest. Chciałem być kiedyś prezydentem by zmienić EWF. Kto wie może mój program okaże się jeszcze kiedyś przydatny i wtedy zostanę wezwany.

 

Tony Hogański – Wszyscy na to czekamy. EWF według Jana Kowalskiego. Brzmi bombowo jakby to powiedział Bryndza.

 

 

(Bardzo to piękne rozważania, być może faktycznie Jan Kowalski dojdzie kiedyś do władzy. Teraz jednak czas porzucić ambicje dobrego Jana i powrócić na zaplecze. Tu spotykamy Izzy’ego Nilsena, który właśnie wygrał walkę i jest z tego bardzo zadowolony. Równie zadowolony jest Mariusz Max Kolanko, który dopadł go by przeprowadzić wstrząsający wywiad.)

 

Mariusz Max Kolanko – Izzy, gratulacje. Powróciłeś do EWF po krótkiej kontuzji i od razu odniosłeś zwycięstwo.

 

Izzy Nilsen – To było przecież do przewidzenia. Walczyłem z bandą amatorów lub początkujących wrestlerów.

 

Mariusz Max Kolanko – Kiedyś sam byłeś początkujący.

 

Izzy Nilsen – I wtedy nikt pomocnej dłoni mi nie podał. Sam musiałem dojść do wszystkiego, sam musiałem ciężko pracować. Tylko dzięki swojej własnej pracy u podstaw, jestem tu gdzie jestem, prawie na szczycie EWF.

 

Mariusz Max Kolanko – Rozumiem, że w twojej interpretacji słowo „szczyt” ma bardzo szerokie znaczenie.

 

Izzy Nilsen – Tak.

 

Mariusz Max Kolanko – I wiele osób się tam zmieści?

 

Izzy Nilsen – Bo EWF to pieprzony Mount Everest, więc logiczne jest, że w najlepszej federacji w Polsce, wiele osób jest na szczycie. Prawda?

 

Mariusz Max Kolanko – Jest w tym jakaś logika.

 

Izzy Nilsen – Ale widzisz Max. Ja bardzo dobrze pracuję łokciami. Będę się na tym szczycie rozpychał tak długo, aż wszyscy inni pospadają w dół.

 

Mariusz Max Kolanko – Można spaść w górę?

 

Izzy Nilsen – Jeśli odwrócisz prawa ciążenia albo jesteś w przestrzeni kosmicznej, to tak. Nie łap mnie za słówka. Jesteś tylko człowiekiem od wywiadów. Moja pensja jest dziesięciokrotnie wyższa od twojej.

 

Mariusz Max Kolanko – To kiepsko zarabiasz, bo mi płacą grosze.

 

Izzy Nilsen – Nie mam pojęcia dlaczego jesteś dzisiaj taki mało sympatyczny. W dniu w którym wygram ten śmieszny turniej i wkrótce odzyskam EWF Evolution title.

 

Mariusz Max Kolanko – Tego ci życzymy.

 

Izzy Nilsen – Nie trzeba mi tego życzyć, bo to pewne.

 

(Zostawmy Nilsena z jego pewnością i powróćmy w rejony ringu, gdzie nie dzieje się może nic szczególnie ciekawszego, ale przynajmniej Tony Hogański będzie dla nas jakąś atrakcją.)

 

 

Tony Hogański – Widzisz jaki zadziorny ten Izzy?

 

Jan Kowalski – Dla mnie to Max stał się bardziej zadziorny.

 

Tony Hogański – To akurat zrozumiałe. Robili ostatnio badania opinii publicznej i o ile Vesna jest ładna, Ulryka pali i też nie jest najgorsza to Max to taki.. no... jakby to powiedzieć by chłopaka nie obrazić.

 

Jan Kowalski – Nijaki?

 

Tony Hogański – W sensie rodzaju to tak. Mamy rodzaj męski, żeński i nijaki. Max plasuje się w tym ostatnim. Za mało agresywny, za bardzo pedalski po prostu.

 

Jan Kowalski – No Tony. Nie bądź homofobem!

 

Tony Hogański – Chciałem powiedzieć, że mam w dupie ich parady, ale cholera mogą to opatrznie zrozumieć.

 

Jan Kowalski – Jesteś homofobiczny.

 

Tony Hogański – Niech mi wytoczą proces. Będę jak Andrzej Krauze i jego wspaniała koza. Bohater wolności słowa.

 

 

(Zostawmy rozważania o bohaterstwie na później, nie czas teraz na nie. Mamy lepsze rzeczy do roboty, a jedną z nich może być na przykład przeniesienie się na zaplecze. Tam jest zawsze miło, wesoło i przyjemnie. Zwłaszcza jeśli będziemy mieć wspaniałą okazję, by oglądać w akcji jednego z najwspanialszych wrestlerów w historii EWF, mianowicie Szakala. Dziś osobę prywatną, dbającą o swój mir domowy. Łysy zwiedza korytarze tarnowskiej hali.)

 

Szakal – Mirze domowy, oj mój ty kurwa mirze. Nie ma to jak w domu. Jak tu pięknie. Tylko paprotki mojej mi brak, bez niej mi smutno trochę. (pomyślał chwilę, po czym dodał) ... kurwa.

 

Jak widzimy Szakal znalazł się w miejscu, w którym władze EWF wystawiają różnego rodzaju pamiątki związane z historią federacji. Na jednej ze ścian zauważył galerię zdjęć wszystkich mistrzów świata Extreme Wrestling Federation. Zbliżył się do zdjęć i założył na nos swoje okulary, które od czasu do czasu nosił ze sobą.

 

Szakal – Tak... (westchnął filozoficznie, ale w swoim stylu) Kraven... to był gość. Game... to by był mistrz. Juice... to był sok. Hangman... to był krab. Tanatos... to był błąd. Sandman... to był dziad. Bubba.... to był wieloryb. Tool... ten jeszcze żyje. Scyther.... ten też, ale siedzi w moim fotelu, skurwysyn jeden. Psycho też jeszcze żywy. Kto dalej poniesie pochodnię EWF? Komu mam przekazać swoje dzieło?

 

Szakal chwycił za leżący nieopodal rozkładany leżak plażowy, rozłożył go i usiadł.

 

Szakal – Co tu robi ten leżak? Nie wiem... tyle pytań, a brak kurwa odpowiedzi. Napiłbym się kawy, ale nie mogę. Nie jest łatwo być osobą prywatną w EWF. Czuję się obco, chłodno (chwycił sam siebie i pokazał jak mu jest chłodno) Prawie obco. Czy to EWF to jest jeszcze moje EWF?

 

(Zostawmy tak Szakala w jego rozważaniach i powróćmy w okolice ringu.)

 

 

Tony Hogański – Ważne pytanie Janku! Ważne pytanie! Dokąd zmierza EWF? Czy mamy gwiazdy, które mogą nawiązać to takich legend jak mistrz Szakal?

 

Jan Kowalski – Trudno jest zastąpić legendy. Pokolenie się zmieniło po raz kolejny. Teraz mamy już inne standardy. Inną jakoś.

 

Tony Hogański – Twoja mowa mnie uspokaja. Mów mi tak jeszcze, mów.

 

Jan Kowalski – To wszystko.

 

Tony Hogański – Nie psuj pozytywnego wrażenia, jakie wytworzyłeś i mów. Mów do mnie Janku! Mów!

 

Jan Kowalski – Nie mogę! Kolejna walka się rozpoczyna.

 

Tony Hogański – Przyjmuję twoje usprawiedliwienie.

 

 

 

EICTYA Tour I:

Lunatick vs Bidam vs Nigel Moron

 

 

 

Nadszedł czas ugniatania! To nowe hasło Lunaticka. Bo to właśnie on wychodzi na arenę, gdy zaczyna grać "The only" – Static X. Lunatick dzielnie dociera na ring, a po drodze ociera się o barierki oddzielające ring od publiczności. Antoni Bryndza spogląda na niego krzywo, ale toleruje takie zachowanie, bo musi.

Muzyka zmienia się w „London calling” w wykonaniu The Clash. Oznacza to, że na ringu za chwilę pojawi się przedstawiciel Rewolucji Kulturalnej, hunwejbin nowego tysiąclecia, człowiek wielkiego serca i miłosierdzia wobec kurczaków, czyli Bidam. Tak też się dzieje, a poczciwy Koreańczyk dociera na ring, gdzie rzuca się w ramiona Bryndzy. Bombowy Antoni jest bardzo z niego zadowolony, ale uprzedza go, że nie będzie nikogo faworyzował.

Na samym końcu słychać coś dziwnego, na FeliXtronie też widać coś dziwnego, trudno ocenić co to, ale można zauważyć przedstawiciela i promotora tego dziwactwa, czyli Nigela Morona. Ten szybkim krokiem, stukając obcasami, wpada na ring.

 

Tony Hogański (krzyczy z przerażania) Aaaaaa!! Minister Zdrowia!

 

Jan Kowalski – Co ty mówisz Tony? To przecież nasz Nigel.

 

Tony Hogański – To ptak? To samolot? To Ewa Kopacz? Nie! To Nigel Moron!

 

Jan Kowalski – Pamiętaj, żeby ograniczać ataki na rząd.

 

Tony Hogański – Rząd nierządem stoi. Słowo to należy rozumieć w sposób współczesny, a nie staropolski.

 

Kiedy wszyscy zawodnicy dotarli już do kwadratowego pierścienia, jest to jednoznaczny sygnał aby rozpocząć walkę! Nigel Moron i Lunatick momentalnie znajdują dla siebie przeciwników, bo w tejże epickiem batalii postanawiają napierdalać się wzajemnie, , Bidam zaś spokojnie, bez jakiegoś specjalnego ciśnienia do walki, obserwuje ich poczynania. Lunatyk dość szybko staje się stroną dominującą co postanawia wykorzystać poprzez zaserwowanie przeciwnikowi soczystego dropkicka! Jak jednak przystało na anarchistę, który zwykle bywa fanem punk rocka, z sekundy na sekundę podkręca swoje tempo, jakby tańczył pogo i już po chwili podtrzymuje swoją przewagę poprzez Spinebustera! Przechodzi do pinu.......1........2...........Bidam, który dotąd siedział gdzieś w kącie, w końcu doczekał się odpowiedniego momentu do interwencji, bo oto przerywa pin brutalnym stompem. Świadczy to zapewne o tym, że jego oponenci są nudni jak flaki z olejem i potrafią porwać tłum jedynie do rękoczynów, dlatego też rusza do akcji.

 

Jan Kowalski – Tak sobie pomyślałem Tony, wracając do twojej uwagi na temat burdelu, znaczy się rządu. To chyba z Minister Zdrowia i Minister Edukacji ten interes z nierządem raczej kiepsko się kręci.

 

Tony Hogański (z miną „a nie mówiłem?”) Widzisz? Widzisz? Tusk zarżnie nawet tak świetny biznes jak burdel.

 

Jan Kowalski – Coś w tym jest.

 

Tony Hogański – W tym rzecz, że nie ma. Partacze, wszędzie partacze!

 

Koreańczyk zalicza tzw. wejście z buta, bo nim Lunatic zdążył rzucić się do niego z jakimikolwiek pretensjami o kradzież zwycięstwa, jego usta zostają zamknięte za pomocą Inverted Backbreaker. Następnie, “człowiek w łachmanach” podnosi Morona, by dołożyć temu biednemu zawodnikowi, trzymającego się jeszcze z bólu za plecy, Reverse Implant DDT! W międzyczasie przebudził się również Lunatic, co oczywiście nie mogło umknąć uwadze czujnego Bidama. Ku zaskoczeniu anarchisty, szykującego się już do ataku, Koreańczyk odbija się od lin i uderza go Running European Uppercut’em! Próba przypięcia: 1........2........niespodziewanie przerywa Moron! Nigel wykazuje po tym ataku pewnej skłonności do nekrofilii, bądź jak kto woli, chce odnieść zwycięstwa najmniejszym nakładem sił, próbuje podnieść sponiewieranego Lunaticka, lecz zamiast wykonać na nim jakiś fikuśny cios, szepce mu coś na ucho. Po chwili, niespodziewanie, obaj dopadają do przebywającego na klęczkach Bidama i zasypują serią punchy! Tuż potem chwytają się za dłonie i mamy Double Clothesline! Bidam upada, a Moron z Lunatickiem zasypują go serią kopnięć! Po chwili obaj podnoszą Koreańczyka, wykonują irish whip, Bidam odbija się od lin i kontruje Double Shoulder Blockiem! Cała trójka leży dłuższą chwilę. Wszyscy zawodnicy wstają praktycznie w tym samym momencie. Bidam jest jednak żywszy od swych oponentów. Uderza w Morona.....  Lunaticka..... Morona..... Lunaticka.... jeszcze raz w Morona..... i jeszcze raz w Lunaticka, który pada na matę. Bidam doskakuje do Janusza Palikota polskiego wrestlingu i przypierdala z Headlock Driver! Pin......1.........2........Kick out!

 

Tony Hogański – Janusz! Dawaj Janusz!

 

Jan Kowalski – Tak jak oryginał, nasz Janusz z EWF, do niczego się nie nadaje.

 

Tony Hogański – Szkoda, wielka szkoda. Był w nim pewien potencjał. Pewien niepokój.

 

Jan Kowalski – Niepokój? Jaki niepokój?

 

Tony Hogański – Umysłowy.

 

Bidam podnosi się i chce zająć się Lunatickiem lecz ten robi szybki kip up i naciera ze Spearem! Lunatick pomaga wstać Nigelowi i obaj zmierzają w kierunku Bidama. Podnoszą go, Lunatick uderza z Codebreakerem, zaś Moron z Leg Dropem from top rope! Bidam leży oszołomiony, zaś Moron zaczyna się sprzeczać z Lunatickiem, kto ma go przypiąć! Lunatyk nie wytrzymuje i uderza z RKO from nowhere. Anarchista szybko rzuca się do Bidama, pin......1........2........kick out!! Lunatick nie rezygnuje, próbuje przypiąć Morona. Pin.... 1......... 2.......kick out! Wkurwiony anarchista z początku próbuje wyrazić swoją dezaprobatę sędziemu, ale chyba uświadamia sobie, że nawet tradycyjnie dla swego światopoglądu, jebiąc system, nie odniesie zwycięstwa. Dlatego też decyduje się na pozbycie zbędnego balastu, podnosi Moron i wyrzuca poza ring z taką mocą iż ten rozbija się o pobliskie barierki. Sam natomiast udaje się po Bidama, ten jednak kontruje Upkickiem z ziemi. Wstaje, ustawia rywala w narożniku i uderza na nim swoją kończąca akcję  Seorabeol [Rope hung cutter]! Bez zbędnego ociągania się doprowadza do pinu......1.................2............3!! (Zwycięzcą jest: Bidam!)

 

Jan Kowalski – Bidam wygrywa.

 

Tony Hogański – To było chyba to przewidzenia.

 

Jan Kowalski – Bidam to dobry, zdolny chłopak. Będą z niego ludzie.

 

Tony Hogański – Albo korniszony.

 

Jan Kowalski – Co takiego?

 

Tony Hogański – Zawsze chciałem to powiedzieć.

 

 

(Przenosimy się na zewnętrzny parking, a dokładniej na drogę powiatową prowadzącą na tenże parking, który w konsekwencji jest drogą wiodącą do tarnowskiej hali. Bardzo do skomplikowane w teorii, ale proste w praktyce, jak wiele rzeczy w życiu. Zauważamy białe Porsche 911, które od poprzedniej gali znów należy do ex-pierwszego obywatela EWF, ex-mistrza świata, mianowicie do Psycho. Samochód wolno podjeżdża do bramy na parking, za szybą widzimy Psycho, który żwawo obraca kierownicą. Kamera przenosi nas na tył wozu, ot tak dla zabawy, żeby zobaczyć jak się prezentuje od zadka strony, a prezentuje się ładnie. Brama na parking się otwiera i Psycho spokojnie wjeżdża na teren tarnowskiej hali. Wszystko byłoby zwyczajnie, gdyby nie nagły huk na przedzie i wielkie poruszenie się zawieszenia. Żeby było dramatyczniej przenosimy się do wnętrza samochodu, gdzie Psycho nie wie co się dzieje, tylko widzi jakieś wielkie buciory na masce swojego ukochanego pojazdu. Nagle postać nachyla się nad szybą i widzimy beznamiętną twarz Vaclava. W ręku trzyma siekierę i zaczyna trzaskać nią raz o maskę samochodu, raz o szybę, która długo nie wytrzymuje. Psycho wściekły wyskakuje ze środka samochodu.

 

Psycho – Co to ma znaczyć?!

 

Były EWF World Champion już ma doskoczyć do Vaclava, gdy zauważa, że jest otoczy przez tłum kilkunastu vaclavowskich klonów płci obojga. Ubrani są tak jak ich mistrz i wygląda dość agresywnie.

 

Vaclav (śmiejąc się) Przywitaj się z moim Ruchem Powszechnej Ekstremy!!

 

Psycho rozgląda się na boki, a że głupi nie jest, to nie ma zamiaru stawać do nierównej walki z przeważającymi siłami armii ciemności rodem z leśnych ostępów Sherwood. Szybko więc rusza w stronę hali, tłum chce biec za nim, ale ich wódz, Vaclav, powstrzymuje ich ruchem dłoni.

 

Vaclav – Nie teraz. Później. On już jest nasz. On już przegrał.

 

Tłum zaczyna wiwatować i skandować: Vaclav! Vaclav! Vaclav! Vaclav! Vaclav! Vaclav! Vaclav! Vaclav! Oraz dodatkowo: Powszechna Ekstrema! Powszechna Ekstrema! Powszechna Ekstrema! Vaclav pozdrawia ich ruchem ręki, niczym prawdziwy führer swojego RPEV.

 

Vaclav – Dziś rozpoczynamy drugi etap w budowie nowego, hardcorowego EWF! Ruch Powszechnej Ekstremy Vacleaux zatriumfuje!

 

(Bojówki RPEV wiwatują, a my wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Imponujące.

 

Tony Hogański – Lepiej żeby się Wyborcza o tym nie dowiedziała, bo powiedzą, że tak rodzi się faszyzm.

 

Jan Kowalski – Faszyzm to mamy na Krakowskim Przedmieściu i później długo, długo, długo nic.

 

Tony Hogański – Mimo wszystko, mój wychowanek musi być bardzo ostrożny. To nie są żarty. Ci ludzie mogą zniszczyć każdego.

 

Jan Kowalski – Nawet ciebie?

 

Tony Hogański (posmutniał) Obawiam się, że to możliwe.  

 

Jan Kowalski (zaniepokojony) Czy coś się stało?

 

Tony Hogański – Nie, nic. Wszystko w porządku.

 

 

(Zostawmy Tostera i jego niezidentyfikowany smutek i przenieśmy się na zaplecze, gdzie może być wesoło, chociaż oczywiście takiej gwarancji nie mamy. Tutaj zastajemy Ulrykę Rothschild, której towarzyszy Aero.)

 

Ulryka Rothschild – Jest tu ze mną Aero, EWF Daemusin Champion i uczestnik drugiej rundy turnieju o dziwnej nazwie, którego stawką będzie szansa walki o EWF Evolution title.

 

Aero – Witam serdecznie.

 

Ulryka Rothschild – Cała przyjemność po mojej stronie, złoty chłopcze polskiego wrestlingu.

 

Aero (ucieszony) Złoty chłopcze? Tak o mnie mówią? Naprawdę?

 

Ulryka Rothschild – Nie, chciałam po prostu zrobić ci dobrze.

 

Aero (z nadzieją) Naprawdę?

 

Ulryka Rothschild (chwyta się za głowę) Boże, nic nie mówiłam, przebacz mi Panie (czyni znak krzyża, ale bez przekonania) Jesteś zbyt ufny i wszystko bierzesz zbyt dosłownie.

 

Aero – Nieprawda! Jestem EWF Daemusin Champem!

 

Ulryka Rothschild – Tak, gratuluję, ale jak mówią, wyżej....

 

Aero (przerywa jej)Wyżej! Wyżej! Szybciej! Dalej! Sięgajmy do gwiazd!

 

Ulryka Rothschild – Nie całkiem to chciałam powiedzieć. Czy ja widzę wąsa pod twoim nosem?

 

Aero – Zapuszczam od miesiąca, kiepsko mi idzie na razie.

 

Ulryka Rothschild – To młodość, nie martw się. Rozumiem, że chcesz być Adamem Małyszem polskiego wrestlingu?

 

Aero – Chce wygrywać kolejne trofea, a czy będę Adamem Małyszem czy Justyną Kowalczyk polskiego wrestlingu, to jest mi to bez różnicy.

 

Ulryka Rothschild (przygląda mu się uważnie) Mimo wszystko lepiej byś był Adamem Małyszem. Przejdźmy jednak do rzeczy. Zaczynasz turniej od drugiej rundy...

 

Aero (wykonuje kilka imponujących podskoków)Jestem przygotowany i zmotywowany do walki. Gotowy na wszystko!

 

Ulryka Rothschild – To bardzo dobrze. Znasz już swojego przeciwnika. Będzie nim Bidam.

 

Aero – Nie boję się. Jestem gotowy. W EWF jestem dłużej niż Bidam, wygrałem więcej, mam poparcie publiczności, które poniesie mnie jak aniołowie do nieba w swoim anielskim orszaku.

 

Ulryka Rothschild (poklepuje go po ramieniu) Musisz jeszcze popracować nad porównaniami złoty chłopcze.

 

Aero – Ja wiem, że ty mnie obrażasz. Nikt mnie nie docenia. Nie szanuje. Myślicie, że mam ten pas (wskazuje na obwiązany wokół bioder EWF Daemusin title) tylko przez przypadek, ale wiesz co? To nie jest żaden przypadek. Ja po prostu nieustannie się rozwijam i jestem coraz lepszy. Z gali na galę podnoszę swoje umiejętności. Kiedyś mnie wyśmiewano, pytano w jakiej jestem liczbie, wrzucano mnie do jakichś akademii pedagogicznych. To był brak szacunku. W EWF generalnie poniża się młodych wrestlerów. Nie wiem w jakim celu i po co. Czy EWF nie może być bardziej otwarte? Przez to samo się zabija, odcinając dopływ świeżej krwi. Podcinacie gałąź na której siedzicie! Sami! Przez to tyle osób obraziło się na EWF! Myślicie, że jesteście elitą, a to nieprawda! Jestem dowodem na to, że można się przebić przez mur i nienawiść. Bój się elito, bo czas Aero nadchodzi! Wygram ten turniej!

 

Ulryka Rothschild – Mocne słowa, ale to tylko gadanie. Wy, młodzi, umiecie tylko pyskować, a gdy przychodzi co do czego to i tak przegrywacie.

 

Aero – Pokonam Bidama i wygram turniej.

 

Ulryka Rothschild – Zobaczymy.

 

Aero – Nie wierzysz mi?

 

Ulryka Rothschild (zapalając papierosa)Szczerze mówiąc? To nie.

 

Aero – Proszę bardzo. Udowodnię, że mówię jak najbardziej serio. (odpina swój Daemusin title i pokazuje go do kamery) Bidam! Stawiam na szali mój EWF Daemusin title! Zwycięzca bierze kolejną rundę turnieju i ten tytuł.

 

Ulryka Rothschild (zaczyna klaskać) Brawo! Brawo! Brawo!

 

(Aero kłania się w stronę kamery, a my wracamy w okolice ringu.)

 

 

Tony Hogański – Namiętna przemowa.

 

Jan Kowalski – Pełna pasji.

 

Tony Hogański – Ładnie go Ulrike sprowokowała. Widać, że jest jeszcze młody. Nie musiał rzucać swojego tytułu na szalę. To znak pewnej niedojrzałości.

 

Jan Kowalski – Wiele jeszcze przed nim, ale będą z niego ludzie.

 

 

(Gasną światła, a na ekranie pojawia się napis „Wydarzyło się na ostatniej gali”. Jak łatwo można się domyślić, albo i nie, chyba za chwilę poznamy wyniki omawianego już wcześniej, rzutu monetą. Dla przypomnienia dodajmy, że znajdujemy się na dachu hali w Tajpej. Piękne to miejsce, cały ten teren został usłany różnego typu azjatyckimi kwiatami. Jako, że na Tajwanie klasyczna architektura chińska jest czymś naturalnym, to nie należy się dziwić, że altanki, wodne oczka, małe kaskady i inne drewniane zabudowania zostały postawione w stylu azjatyckim. W tych pięknych okolicznościach zauważamy SR-Crazy’ego, Mitsuko, Chiaki oraz Yoshihito Nabeshimę. Przypomnijmy końcowy fragment tego wstrząsającego segmentu.)

 

SR-Crazy – Dobrze, niech będzie. Mam propozycję. (wyciąga z kieszeni monetę) Jeśli wypadnie Mao to ja biorę World title shot. Jeśli wypadnie godło Chińskiej Republiki Ludowej wtedy ty dostajesz. Zgoda?

 

Yoshihito Nabeshima – Zgoda.

 

Mitsuko (wyrywając monetę Crazy’emu) Ja rzucę.

 

Po tych słowach Mitsuko rzuciła monetę wysoko w powietrze. Realizator zrobił dramatyczne zbliżenie. Widzieliśmy jak powoli obraca się w powietrzu. Mao, godło, Mao, godło, Mao, godło, Mao, godło, Mao, godło... a wszystko to w zwolnionym tempie oraz jakości HD. W końcu, gdy moneta była zaledwie kilka centymetrów nad ziemią transmisja została przerwana i wróciliśmy do Kowalskiego. Ale tym razem moneta nie upadła, a przekaz był kontynuowany! Napięcie rośnie! Moneta upada! Turla się chwilę! Porusza! Podskakuje! Nie wiemy co się stanie, co się wydarzy! Ale jest! Już! Moneta upada i..... jest to Mao! Mao! SR-Crazy wygrywa!

 

SR-Crazy – Gloria in excelsis Deo et Mao!

 

(Koniec materiału filmowego.)

 

 

Jan Kowalski – SR-Crazy zmierzy się dzisiaj z Toolem w walce o EWF World title.

 

Tony Hogański – Ślepy Mao zadecydował.

 

Jan Kowalski – Mao jest zawsze ślepy.

 

Tony Hogański – A uśmiech Mao bezzębny.

 

Jan Kowalski – Z Mao można konie kraść.

 

Tony Hogański – Przyganiał Mao Maorysowi.

 

Jan Kowalski – Mądry Mao po szkodzie.

 

Tony Hogański – Piąty Mao u wozu.

 

Jan Kowalski – Mao Mao Maorysem poganiał.

 

Tony Hogański – Chwała!

 

Jan Kowalski – Chałwa!

 

Tony Hogański – Nie lubię.

 

Jan Kowalski – W takim razie może polubisz kolejną walkę? Druga runda EICTYA Tour przed nami.

 

Tony Hogański – Nazwa zacna, ale nie jestem przekonany co do jej uczestników.

 

Jan Kowalski – Nie marudź. Na pewno uraczą nas pięknym widowiskiem.

 

 

 

EICTYA Tour II:

Vitor Hernandez vs Izzy Nilsen

 

 

 

Na arenie rozbrzmiewa "Come As You Are" – Nirvana i w tym momencie spod FeliXtronu wychodzi Izzy Nilsen. Powoli dociera on na ring, gdzie wita go dość mocnym heel heatem.

Z głośników uderza “Bullet With Your Name” – Scars of Life, na FeliXtronie pojawia się obraz wielkiego miecza po czym zostaje on rozdarty przez błyskawicę. Po tej wizualizacji na rampie pojawia się Vitor Hernandez, powoli, przy aplauzie publiczności zmierza on do ringu.

 

Tony Hogański – Czeka nas pojedynek pełen czułości.

 

Jan Kowalski – Czułości? Dlaczego czułości?

 

Tony Hogański – Popatrz jak oni na siebie czule patrzą. Hernandez na Nilsena. Nilsen na Hernandeza. Ta czułość jest obopólna!

 

Jan Kowalski – Ja tego nie widzę.

 

Tony Hogański – Jak mówi Koran: ślepcy staną się głuchymi, a głusi ślepcami.

 

Jan Kowalski – Naprawdę coś takiego mówi?

 

Tony Hogański – Nie roztrząsajmy kwestii dogmatycznych. Sola scriptura coranura.

 

Zgodnie z bombową teorią Tostera zarówno Hernandez jak i Nilsen patrzą na siebie bardzo czule. Nie nam to oceniać czy tak jest faktycznie, czy po prostu Toster pierdoli głupoty. Skupmy się na kondycji duchowej Hernandeza, bowiem w pierścieniu natomiast czeka go dość chłodne przywitanie. Izzy nie czeka aż jego oponent skończy należne rytuały i momentalnie po wślizgnięciu się na ring zaczyna go okopywać. Tyle było z tej całej czułości. Publika wyraźnie nie jest zadowolona, ale jej głos nie ma tu znaczenia, bo w żaden sposób nie przeszkadza Izzy’emu w akcie destrukcji. Po dość intensywnym skopaniu rywala, chwyta go za głowę, podnosi i potężnie whipuje do narożnika, po czym błyskawicznie spada na niego ze Splashem! Spada, ale nie trafia, bo specjalista od BJJ dość niespodziewanie unika ciosu, fundując swemu przeciwnikowi bliskie spotkanie z narożnikiem! Vitor nie próżnuje i zamyka będącego pod wpływem niemałego szoku oponenta w small package 1…2.. kick out!

 

Tony Hogański – Jaki z niego bisurman. Cóż za akcja.

 

Jan Kowalski – Bisurman?

 

Tony Hogański – Kwestionujesz mój dobór fachowego słownictwa?

 

Jan Kowalski – Nie, nie, ależ skąd. Jesteś królem wśród komentatorów. Prawdziwą gwiazdą polskiego show-biznesu.

 

Nilsen próbuje zerwać się do pozycji pionowej, ale specjalista od BJJ sprytnie pociąga go za nogę ponownie ściągając na matę, po czym podejmuje próbę zapięcia na tej samej nodze jakiejś wymyślnej dźwigni, lecz jego zapędy zostają zastopowane dość niespodziewanym, aczkolwiek nadzwyczaj silnym kopem w twarz. Hernandez zwalnia uchwyt zostawiając szerokie pole do manewru swojemu przeciwnikowi. Nilsen z przebiegłym uśmiechem podnosi się z maty i za wcześniejsze urazy odwdzięcza się zgrabnym Elbow Dropem wprost w brzuch emo fightera. Następnie widząc jak ten poczyna się wić z bólu, bezlitośnie przedrzeźnia jego płacz, niczym Vito Corleone swojego syna chrzestnego, któremu nie wiodło się w Hollywood. Cała sytuacja choć zabawna dla niezależnego obserwatora u publiki na hali wywołuje wściekłość, która ujście znajduje w głośnym heel heacie. Black Wings zdążył już do podobnych reakcji przywyknąć, bo ta, choć dość niesympatyczna nie zmazała uśmiechu z jego twarzy, wbrew wszystkiemu bierze rozbieg i spada na poczciwego Hernandeza z Lionsaultem pin 1…2… shoulder up!

 

Jan Kowalski – Tragedyja.

 

Tony Hogański – W siedmiu aktach spisana, opatrzona tkliwą inwokacją i żałosnym epilogiem.

 

Jan Kowalski – Nie znamy jeszcze epilogu.

 

Tony Hogański – No to co? I tak będzie żałosny.

 

Zawiedziony niepowodzeniem odliczania Rock Star ponownie podnosi przeciwnika, orzeźwia nieprzyjemnym chopsem w klatkę piersiową, odbija się od lin i… nadziewa na DDT! Zawodnicy już trochę zmęczeni przyjętymi ciosami nie kwapią się do podnoszenia z maty, więc Bryndzy nie pozostaje nic innego jak zacząć odliczać. 1…2…3…4. Wrestlerzy podnoszą się niemal jednocześnie i natychmiast dopadają sobie do gardeł tj. rozpoczynają brawl Izzy… Vitor… Izzy… Vitor… Izzy… Izzy… były Evolution champ kopie oponenta w brzuch i serwuje mu Spinebustera, nie przechodzi jednak do pinu, a wskakuje na narożnik w celu wykonania Rock Star Press [Shooting Star Press]... rozbija się o matę! (EWF! EWF! EWF!) Ex-Emo wrestler [a może ciągle emo wrestler, to kwestia sporna, pozostawmy ją znawcom tematu] ostatkiem sił unika ciosu wytaczając się poza ring. Rozkojarzony Nilsen błądzi wzrokiem po całym pierścieniu w poszukiwaniu oponenta, wychyla się poza linę… i nadziewa na Pele Kicka wprost w głowę. BJJ Specialist wskakuje na najwyższą linę po czym skacze na Black Wings z Hurricanraną, następnie momentalnie go podonosi w celu wykonania Shaloooony [Canadian Destroyer], ale Izzy jakimś cudem kontruje to w Diammond Cutter! Pin 1…2…2,999 kick out! Rock Star wyczerpany przebiegiem walki czołga się w kierunku narożnika i powoli zaczyna wdrapywać się na najwyższą linę. Publiczność nie jest zadowolona, bo doskonale wie co się szykuje, głośnym heel heatem próbuje odwieźć od pomysłu Izzy’ego bądź też zbudzić nieprzytomnego Vitora. Niestety, ich błagania nie zostały wysłuchane. Nilsen skacze na oponenta z Rock Star Press [Shooting Star Press]!!! Pin....1........2.........3! (Zwycięzcą jest: Izzy Nilsen!)

 

Jan Kowalski – Izzy Nilsen wygrywa i przechodzi do następnej rundy.

 

Tony Hogański – Brawa dla tego odważnego młodzieńca.

 

Jan Kowalski – Brawa, brawa, a my tymczasem przenieśmy się backstage.

 

Tony Hogański – Skoro trzeba, ale czuję wielki żal. Mamy akurat dobre światło, które nieźle podkreśla mój profil.

 

Jan Kowalski (ze zrozumieniem) To się rzadko zdarza.

 

Tony Hogański – Cieszę się, że mnie rozumiesz. Mój profil bardzo przez to cierpi.

 

Jan Kowalski – Odczekajmy w takim razie pięć sekund.

 

Tony Hogański – Dziękuję.

 

Mija pięć sekund podczas których Tony Hogański dzielnie prężył swój profil.

 

Jan Kowalski – Na zaplecze marsz!

 

 

(Maszerujemy, bo na zapleczu jest jak zawsze miło i przyjemnie. Zwłaszcza, że właśnie przenieśliśmy się do najpiękniejszego miejsca na ziemi, mianowicie gabinetu odnowy moralnej i piękności wszelakiej, czyli biura Esmeraldy Martinez. Widzimy tutaj samą panią prezydent, która przy swoim stole, przegląda jakieś ważne dokumenty. Realizator rzuca okiem na jej długie nogi, które jak zawsze dają radę, mimo upływających lat. Dziś dzień krótkich spódniczek, więc nogi asystentek Tamary Ostrowskiej i Agnieszki Sorel są także bardzo w porządku.)

 

Tamara Ostrowska – Dostaliśmy wzruszający list z Tajlandii. Od pewnej biedaczki...

 

Esmeralda Martinez (przerywa jej) Później. Nie pora teraz na wzruszenia.

 

Agnieszka Sorel – Trzeba zatwierdzić dodatkową stypulację do jednej walki turniejowej.

 

Esmeralda Martinez – A cóż to się tam stało?

 

Agnieszka Sorel – Aero rzucił na szalę EWF Daemusin title, więc trzeba by to oficjalnie przyklepać...

 

Esmeralda Martinez – Przyklepywać to ty się możesz po tyłku, Alienor.

 

Agnieszka Sorel (przykro jej)Przepraszam. Chciałam powiedzieć, że powinniśmy to oficjalnie zatwierdzić.

 

Esmeralda Martinez – Oczywiście, że zatwierdzimy.

 

Tamara Ostrowska – Pan Psycho czeka w korytarzu.

 

Esmeralda Martinez – Senor Blanco.... czeka? On czeka? On umie czekać?

 

Drzwi otwierają się z hukiem i do biura wchodzi, a w zasadzie wpada, bardzo zdenerwowany Psycho.

 

Esmeralda Martinez – Nie, jednak nie umie.

 

Psycho – Vaclav, Vaclav, Vaclav!

 

Esmeralda Martinez – Tak, mamy w EWF takiego gagatka. Ja może nie wyglądam na taką, ale ja naprawdę interesuję się sprawami naszej federacji.

 

Psycho – Powiem krótko: chcę Leśnego.

 

Esmeralda Martinez (delikatnie zmieszana, ale nie wstrząśnięta)Leśnego? Nie znam żadnego Leśnego. To ktoś nowy?

 

Psycho – Vaclava. Mam go dość. Ta sprawa musi zostać rozwiązana na ringu.

 

Esmeralda Martinez (spogląda w swoje papiery) Ja bardzo bym chciała, ale ustalono już walkę Vaclav vs Yoshihito Nabeshima. Nie mogę nic z tym zrobić. Ale! Ale!

 

Zapada cisza. Esmeralda spogląda na Tamarę Ostrowską.

 

Esmeralda Martinez – Antonello, no na co ty czekasz? Mów mi jakie mamy dostępne opcje, by pan Psycho poczuł się lepiej.

 

Tamara Ostrowska – Ja? Panienko... ja... nie wiem.

 

Esmeralda Martinez (spogląda na swą asystentkę wymownie) Antonello... nie chcesz mnie chyba zawieść, prawda?

 

Tamara Ostrowska – Panienko.... (przeprowadza szybki proces myślowy) Możemy wystawić panu Psycho dokument upoważniający go do dołączenia do każdej zaplanowanej walki na dzisiaj, w dowolnie przez niego wybrany sposób.

 

Esmeralda Martinez – To się nazywa myślenie. Wystawimy ci taki dokument senor Blanco, pasuje?

 

Psycho – Niech będzie.

 

Esmeralda Martinez – Oczywiście z wyłączeniem walki Vaclava i walki o EWF World title. Cała reszta jest twoja.

 

Martinez kreśli szybko jakiś dokument i podaje go byłemu EWF World Champowi. Ten z równie wielkim hukiem opuszcza gabinet.

 

Esmeralda Martinez – Tak się w EWF załatwia interesy.

 

(Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Biedny Psycho. Ledwo odzyskał samochód, a już został on mu odebrany.

 

Tony Hogański – Mój wychowanek postąpił niezbyt miło. Powinien pogodzić się z utratą pojazdu.

 

Jan Kowalski – Nie ma co płakać i biegać do Esmeraldy z żalami.

 

Tony Hogański – Nie ma sensu. Czasem trudno się z nią dogadać.

 

 

(To kwestie, które za bardzo nas nie interesują. My mamy inne zmartwienia, na przykład: co się dzieje na zapleczu? Przenieśmy się tam, bo warto, oj warto! Znajdujemy się w biurze komisarza. Na ścianach widzimy portrety generała Franco, Jose Antonia Primo de Rivery, Felixa Castro, a także cara Mikołaja II, którego szczególnie sobie Kraven umiłował, a Felipe jego decyzję uszanował. Jak na razie miejsca dla zwolenników premiera Zapatero nie przewidziano. Za biurkiem widzimy Felipe Castro, przed nim stoi Ponury Grabarz, a na kanapie z butelką czegoś mocniejszego relaksuje się Scyther.)

 

Felipe Castro – Powrót Szakala jest naszą klęską.

 

Ponury Grabarz – Spokojnie. On jest tu tylko jako osoba prywatna.

 

Felipe Castro – Ty w to wierzysz?

 

Scyther (z uśmiechem)Czy ten łysy może kłamać?

 

Felipe Castro – Może, pewnie, że może! Jest przecież skurwysynem!

 

Scyther – O, wypraszam to sobie. Ja też jestem skurwysynem. Większym niż Szakal.

 

Felipe Castro – Jebana wasza skurwysyńska brać.

 

Ponury Grabarz – Obserwujemy Szakala. GRU już się nim zajęło.

 

Felipe Castro – Obserwacja to za mało. Co jeśli będzie chciał obalić porządek panujący w EWF?

 

Scyther – Nie będzie chciał. To dobry człowiek.... (sam się chyba zdziwił) ... na swój sposób oczywiście. Tak jak ja. Czy ja jestem dobrym człowiekiem? Zaprzeczysz, że nie jestem?

 

Felipe Castro – Jesteś najlepszym człowiekiem pod słońcem.

 

Scyther – Zaufajmy Szakalowi. Okażmy trochę troski. Miłosierdzia. To człowiek przegrany. Przegoniony z EWF tułał się po świecie. Wrócił do nas jak żebrak, więc przyjmijmy go. Otwórzmy nasze dobroduszne ramiona szeroko (tu pokazuje jak szeroko może to zrobić) i przygarnijmy. On będzie nam wdzięczny. Przejdzie na naszą stronę.

 

Felipe Castro – Bzdura. Szakala nie da się kontrolować.

 

Scyther – Zaufaj mi.

 

Felipe Castro – Wymagasz ode mnie rzeczy niemożliwych! Cudów! Zaufać Szakalowi i zaufać tobie? To jak być Żydem i przytulić się do Hitlera.

 

Scyther – Musimy zastosować walkę partyzancką.

 

Felipe Castro – Jeszcze tego mi brakowało, żebym musiał zostać partyzantem.

 

(Scyther opróżnił butelkę i posmutniał. Felipe nic nie zrobił, a Grabarz się nie odzywał. Realizator zdecydował, że nic tu po nas i tym sposobem wróciliśmy w rejony stolika komentatorskiego.)

 

 

Tony Hogański – Trzeba zaufać mistrzowi Szakalowi!

 

Jan Kowalski – Jako osobie prywatnej?

 

Tony Hogański – On nie ma złych zamiarów. Porzucił wszelkie ambicje.

 

Jan Kowalski – Naprawdę?

 

Tony Hogański – Na stare lata po prostu chce wrócić do domu. Do EWF.

 

Jan Kowalski – Trudno mi w to uwierzyć.

 

 

(Wracamy backstage, gdzie jak zawsze dzieje się coś ciekawego. Znajdujemy się w wielkiej sali wypełnionej męskimi i żeńskimi klonami Vaclava, tzn. ludźmi podzielającymi jego poglądy i ubierającymi się tak jak on. Wszyscy piją piwo i są szczęśliwi swoim towarzystwem, wokół porozrzucano różne hardcorowe elementy wrestlingowe, druty kolczaste, deski, kije, maczugi, maczety, świetlówki, pinezki, gwoździe, chwosty, chwasty, krzesła i wiele, wiele innych przyrządów rodem z bolszewickiego więzienia. Vaclav stoi oparty o ścianę i popija piwo. Widzimy Hae Baeguka, który przeciska się między tłumem i w końcu dociera do swojego podopiecznego.)

 

Hae Baeguk – Wreszcie cię znalazłem.

 

Vaclav (popijając piwo)Gratuluję. Twoje zdrowie Bohdan!

 

Hae Baeguk (przyglądając się puszce)Co to jest? (nagle się denerwuje) Co to jest?!

 

Vaclav (zdziwiony) Co? Mówisz o piwie?

 

Hae Baeguk – To nie jest rosyjskie piwo Baltika! Zapomniałeś? Publicznie możesz pić tylko piwo naszego sponsora!

 

Vaclav (filozoficznie)Piję co chcę. Mój brzuch, moja sprawa. Moje gardło, moja sprawa. Moje piwo, moja sprawa.

 

Nagle z tłumu odzywają się donośne krzyki: Vaclav! Vaclav! Vaclav! oraz Pij piwo! Pij piwo! + Nasze piwo, nasza sprawa!

 

Hae Baeguk (zirytowany)To ma być ta twoja wersja Vacleaux? Ruch Powszechnej Ekstremy? W czym jest to lepsze od mojej wizji Vacleaux?

 

Vaclav (poklepuje go po ramieniu)W tym, że to Vacleaux jest prawdziwe. Oni nie przyszli tu dla pieniędzy, nie dla komercji, nie zapłaciliśmy im. Są tu ze mną, bo podzielają moje ideały. To jest prawdziwy Ruch Powszechnej Ekstremy!

 

Hae Baeguk – Brawo. Bardzo ekonomicznie to sobie pomyślałeś. Dobrze, że nie musimy im płacić, bo nie mamy na to pieniędzy w budżecie. Przychodzę tu jednak w innej sprawie.

 

Vaclav – Jakiej?

 

Hae Baeguk – Twój kontrakt ze mną niedługo wygasa. Musimy go przedłużyć.

 

Vaclav – Musi to na Rusi, a w Polsce jak kto chce.

 

Hae Baeguk – Słucham?

 

Vaclav – Zastanowię się.

 

Hae Baeguk – Nie masz co się zastanawiać. Jesteś ode mnie zależny. Twoja kariera w EWF zależy tylko i wyłącznie ode mnie. Mam do ciebie pełne prawa. Jeśli się nie zgodzisz to wypierdalasz z EWF.

 

Vaclav (spogląda na niego dziwnie)Czy ty mi grozisz?

 

Hae Baeguk – Sugeruję tylko, że nie wiesz co robisz. Nie rozumiesz konsekwencji. Narozrabiałeś w Korei w zeszłym roku, podpisałeś ze mną kontrakt na wyłączność. Mam do ciebie pełne prawa marketingowe, a EWF to rozumie i akceptuje. Czy tego chcesz czy nie, jesteś na mnie skazany.

 

(Vaclav nic nie odpowiedział tylko uśmiechnął się pod nosem. Piwo się skończyło, więc rzucił się w tłum swoich oddanych i lojalnych popleczników. Bogdan został pozostawiony samemu sobie, a my wróciliśmy na ring.)

 

 

Tony Hogański – Bogdan nie postępuje zbyt miło, ale go rozumiem.

 

Jan Kowalski – Baeguk jest nieetyczny. Nie może zmuszać Vaclava do współpracy.

 

Tony Hogański – Może, nie może, ale tak jest. Musi dbać o swoje interesy.

 

Jan Kowalski – Vaclav to żywy człowiek! Wrestler! Gwiazda wielkiego formatu! Nie jest produktem, którym jakiś podejrzany Koreańczyk może sobie rozporządzać wedle własnego uznania.

 

Tony Hogański – Niewidzialna ręka rynku i inne takie pierdoły Janku. Jak podrośniesz, to się nauczysz czegoś o życiu. A mój wychowanek niech nie będzie takim niewdzięcznikiem.

 

Jan Kowalski (zdziwiony)Niewdzięcznikiem?

 

Tony Hogański – Bogdan wyciągnął go z dołka, stworzył Vacleaux, odnowił, pchnął na nowe tory, zaszczepił nowe idee. Vaclav się odbudował dzięki niemu.

 

Jan Kowalski – Myśl sobie co chcesz. Czas na kolejną walkę turniejową i zarazem walkę o EWF Daemusin title.

 

Tony Hogański – Lubię króla Daemusina!

 

 

 

EICTYA Tour II:

EWF Daemusin Championship:

Aero (c) vs Bidam

 

 

 

Cisza, cisza i nic. Na szczęście dla widowiska trwa to tylko chwilę, a już po chwili słychać "Immortal" w wykonaniu zespołu Adema. Publiczność spontanicznie reaguje wielką radością i pozytywną energią.. Spod FeliXtronu wychodzi Aero, a tłum kibiców wiwatuje na jego cześć. Na jego ramieniu spoczywa EWF Daemusin title, pragnienie pewnej grupki wrestlerów EWF. Młody mistrz rozdaje kilka autografów, po czym spokojnie dociera na ring.

Poziom radości gwałtownie opada, gdy na arenie słychać „London Calling” znanego tu i ówdzie zespołu The Clash. Po krótkiej chwili oczekiwania spod FeliXtronu wychodzi Bidam. Rewolucja Kulturalna trwa, choć nie wiadomo jak długo to jeszcze potrwa. Czasem nabiera ona impetu, a czasem zwalnia. Bidam natomiast prezentuje się jak zawsze korzystnie, z uśmiechem wioskowego głupka dociera na ring, gdzie serdecznie wita się z sędzią i pozdrawia swojego przeciwnika.

 

Jan Kowalski – Cóż to za piękny turniej. Kto wie, kto wie. Może wykreuje nam nowe gwiazdy.

 

Tony Hogański – Sam się wykreuj, bluźnisz Janku. Jedyną gwiazdą jestem ja.

 

Jan Kowalski – Przepraszam Tony. Jak mogłem zapomnieć, że na tym firmamencie tylko ty masz prawo by lśnić.

 

Tony Hogański (zakłada swoje hollywoodzkie okulary)Ja lśnię!

 

Sędziować walkę będzie znany i lubiany we wszystkich środowiskach politycznych i grupach religijnych, Lech Grudziński. To bardzo spokojny człowiek, arbiter wykonujący zawsze tytaniczną pracę. Dobry to człowiek, szanujmy go. Obaj wrestlerzy stają naprzeciw siebie. Aero kładzie pas na ziemi, pokazując Bidamowi, że jest to nieprzekraczalna dla niego granica. Azjata nic sobie nie robiąc z takich demonstracji punchuje latającą bestię, by następnie kontynuować natarcie jeszcze kilkoma uderzeniami. W międzyczasie sędzia „wybiera” pas z pomiędzy ich nóg i szybko przekazuje go jakiemuś technikowi stojącemu za ringiem. Bidam nie marnuje czasu, gdyż po kilku ciosach chwyta Aero za rękę i rozpędza go o liny. Były latający mężczyzna/albo mężczyźni odbija się od lin, a Koreańczyk pochyla się, by wybić go do góry Back Body Dropem. Jednak te kalkulacje biorą w łeb, gdyż Aero spokojnie przeskakuje nad nim efektownym leapfrogiem i odbija się od przeciwległych lin, a gdy Bidam odwraca się w jego stronę, to rozpędzony wrestler częstuje go flying head scissors.

 

Jan Kowalski – Efektownie.

 

Tony Hogański – Pamiętam, gdy Aero był o takim (pokazuje jakim) nieborakiem. Takim małym szkrabem. Nosiłem go na rękach.

 

Jan Kowalski – Chyba przesadzasz.

 

Tony Hogański – Wspomnienia, te wspomnienia. Gdzie się podziała nasza młodość Janku?

 

Jan Kowalski – Nie wiem.

 

Tony Hogański – Ja nadal jestem młody. Na mojej łydce nie ma ani jednej zmarszczki.

 

Powalony łachmaniarz szybko wyturlał się z ringu, by nabrać oddechu i przemyśleć strategie tej walki. Wiele czasu nie zyskał, gdy Aero podbiegł do lin, chwycił za nie i wybijając się chciał pewnie spaść na swego rywala z jakąś akcją podwyższonego ryzyka. Jednakowoż Bidam wykazał się sprytem i dał krok w tył, ale Aero jest zwinnym człowiekiem i w jakiś sposób udało mu się wylądować na równych nogach! Nie na długo jednak, gdyż Bidam powala go potężnym Clotheslinem! Siła uderzenia była tak wielka, że obecny posiadacz pasa króla Daemusina nie tylko padł jak martwy na plecy, ale również nakrył się nogami. Bidam pomaga mu wstać, ale wyłącznie po to, by rozpędzić go na barierki! Aero uderza mocno, czego dowodem jest odbicie się od twardej struktury metalu i ponowny upadek na glebę. Sędzia nakazuje Bidamowi sprowadzenie walki z powrotem na ring, lecz ten totalnie go zlewa raz jeszcze podnosząc Aero i rozpędzając go na barierki. Ale tym razem latający zawodnik wskakuje na nie i w próbie desperacji uderza Bidama z spinning heel kickiem wybijając się z szczytu barierki!

 

Tony Hogański – Zaśpiewałbym sobie coś.

 

Jan Kowalski – Na przykład co?

 

Tony Hogański – Nie wiem. Coś wesołego.

 

Jan Kowalski – To nie program muzyczny.

 

Tony Hogański – Dzwonili do mnie wczoraj z Polsatu czy nie chciałbym zostać jurorem w jakimś ich nowym programie o śpiewaniu.

 

Jan Kowalski – Zgodziłeś się?

 

Tony Hogański – Powiedziałem im, że ich paszport mi wystarczy. Mam go do dzisiaj.

 

Obaj zawodnicy leżą, a sędzia zaczyna wyliczanie. Gdy jest przy 6 obaj zawodnicy przy użyciu płachty pokrywającej boki ringu wspinają się na jego krawędź, a przy 8 wczołgują się na niego przechodząc pod najniższą liną. Będąc już z powrotem w jego obrębie starają się jakoś powrócić do pionu, ale Bidamowi ta sztuka idzie ciężej. Wreszcie, gdy obaj już wstali na równe nogi, to dochodzi do lock upu. Tam Bidam wykazuje się większą przytomnością umysłu i częstuje oponenta kilkoma uderzeniami kolanem w żebra, a gdy Aero przykuca, to chwyta go pod pasem i uderza z belt to belly suplexem! Pin: 1…2… kick out. Bidam nie jest zbyt pocieszony i próbuje zmiękczyć Aero walką w parterze, wstaje, by mieć lepszą możliwość wyboru pasującej mu kończyny, co było błędem gdyż Aero szybko się pozbierał, a będąc w kuckach skosił azjatę silnym zamachem nogi. Wykorzystując nadarzającą się okazje szybko wstaje, doskakuje w okolice narożnika, następnie wspina się na niego i skacze z Moonsaultem… tylko po to by nadziać się na wystawione kolana Bidama! Uderzenie było tak duże że Aero odbija się do pionu i zatacza w tył… wykorzystuje to Koreańczyk, który równie szybko wstaje i wykonuje na odwróconym dwukrotnym zdobywcy prestiżowego Pucharu Szczęściarza swoją kończącą akcję, znaną jako Seonggol [Hangman's Facebuster]!!! Następnie pinuje....1...........2.........3!! (Zwycięzcą i nowym EWF Daemusin Champem jest: Bidam!)

 

Jan Kowalski – Bidam wygrywa i przechodzi do następnej rundy turnieju!

 

Tony Hogański – Nie tylko Janku! Nie tylko! Został też nowym posiadaczem trofeum Wielkiego Króla Daemusina!

 

Jan Kowalski – Jak mogłem zapomnieć.

 

Tony Hogański – Wreszcie pas koreańskiego króla znalazł się w koreańskich rękach.

 

Jan Kowalski – W Korei obu równoleżników pewnie szaleją z radości.

 

Tony Hogański – Wrócili na swoje. Bo lepiej być na swoim niż na cudzym.

 

Jan Kowalski – Korea na swoim to jest to.

 

Tony Hogański – Tak właśnie zatytułowałem mój plan normalizacji stosunków na Półwyspie Koreańskim. Zaproponowałem go już Radzie Bezpieczeństwa ONZ i mam poparcie amerykańskie i rosyjskie. Przez SR-Crazy’ego próbuję zdobyć przychylność Chińczyków.

 

Jan Kowalski – A co z Francuzami i Brytyjczykami?

 

Tony Hogański – Upadłe mocarstwa mnie nie interesują.

 

 

(Nas też nie, dlatego przenosimy się na zaplecze, gdzie może dziać się coś interesującego. Oczywiście nie mamy takiej gwarancji, ale nikt nie zabrania nam mieć wielkich oczekiwań. Trafiamy na zaplecze, gdzie zauważamy Psycho, który chyba za bardzo nie wie co ze sobą zrobić.)

 

Psycho – Dołączyć do jakiejś walki... dołączyć do jakiejś walki. Co za głupoty?

 

Na swojej drodze spotkał Nigela Morona.

 

Nigel Moron – O! O! O! (podekscytował się chłopak bardzo) Psycho! Psycho! Mój Boże! Jestem absolutnym fanem! Absolutnym! Absolutnym! Wielkim! Wspaniałym! Numero uno!

 

Psycho – Spierdalaj.

 

Nigel Moron – Lubię ten twój styl. Jest ponadczasowy.

 

Psycho – Ja tu zwariuję.

 

Nigel Moron – Mogę zwariować z tobą?

 

Psycho – Idź do Jazzowskiego. On lubi chłopców-entuzjastów i innych harcerzy.

 

Nigel Moron – Robi się! Zdobędę twój szacunek!

 

Moron pobiegł w poszukiwaniu Nasa. Psycho w ogóle się nim nie przejął. Widać takie spotkania zdarzają się mu całkiem często. Postanowił kontynuować swoją wędrówkę i trafił w piękne miejsce, gdzie na leżaku wypoczywał Szakal.

 

Psycho (sam do siebie) Czy ja też tak skończę?

 

Szakal (zauważył go)Ja cię kurwa znam!

 

Psycho – Ja ciebie też. No i co z tego?

 

Szakal – Przysiądź się do mnie. Wyglądasz na zagubionego. Mam tutaj drugi leżak. Nie wiem po co tu one, ale widać są przydatne. Siadaj obok mnie.

 

Biały, nie mając nic innego do roboty, rozłożył drugi leżak i usadowił się obok Szakala.

 

Psycho – Całkiem wygodny. Odprężający nawet.

 

Szakal – Napiłbym się czegoś.

 

Psycho – Wódki?

 

Szakal – Kawy kurwa.

 

(Zostawmy panów samych i wróćmy na ring. Pewnie niedługo zdecydują czego się będą chcieli napić, a wtedy wrócimy do nich i będziemy dzielić ich smutki oraz radości.)

 

 

Jan Kowalski – Myślisz, że Psycho przeżyje klasyczny kryzys po utracie World title?

 

Tony Hogański – Co to znowu za kryzys?

 

Jan Kowalski – Od jakiegoś czasu wrestlerzy po utracie EWF World title tracą motywacje do dalszych walk. To zadziałało w przypadku Sandmana, Hangmana po raz drugi, Bubby, Scythera. Teraz kolej na Psycho.

 

Tony Hogański – Jeśli już kolej na coś, to kolej na PKP.

 

Jan Kowalski – Co ty gadasz? Ja tu poważnie o dominujących trendach w EWF, a ty takie głupoty.

 

Tony Hogański – Przepraszam. Oczywiście masz trochę racji w tym co mówisz, ale nie wiemy jak to się rozwinie. Psycho niekoniecznie musi wpaść w jakąś apatię i brak chęci do walki.

 

 

(Wróćmy na zaplecze. Tutaj obserwujemy Bidama, który szczęśliwy po zakończonej walce przemierza korytarze hali. Na jego ramieniu błyszczy nowo zdobyty EWF Daemusin title. Nagle jego drogę zastępuje Vitor Hernandez.)

 

Vitor Hernandez – Bidam!

 

Bidam – Dzień dobry, miło mi poznać, Bidam jestem.

 

Z niewinnym uśmiechem wyciągnął w jego stronę dłoń, ale został odtrącony.

 

Vitor Hernandez – Nie żartuj sobie. Wiesz przecież kim jestem.

 

Bidam – Tak, tak. Jaka szkoda, że nie będzie nam dane spotkać się w finale turnieju.

 

Vitor Hernandez – Zamilcz. To jeszcze nie koniec. Mam do wykorzystania EWF Daemusin title shot na następnej gali. Musisz stanąć do walki.

 

Bidam – Muszę? Naprawdę? Nie wiem sam. Zapytam kogoś z administracji.

 

Daemusin Champion chce porzucić swojego rozmówcę, ale ten go zatrzymuje.

 

Vitor Hernandez – Nie wykręcisz się. Odpowiedz uczciwie: czy staniesz ze mną do walki na następnej gali? Czy przyjmiesz wyzwanie Hernandeza? Czy może strach cię obleciał, co? Wielki talent Bidam nie udźwignie dwóch walk podczas jednej Wrestlepaloozy?

 

Bidam (ciężko wzdycha)Ja naprawdę nie wiem o co ci chodzi. Chcesz walczyć, ok. Niech będzie. Nie boję się dwóch walk. Z radością wygram turniej, a później lub wcześniej, rozprawię się z tobą.

 

Vitor Hernandez – Wszystko ustalone. Świetnie!

 

Tak świetnie jednak nie było, bo nagle Hernandez upadł na kolana. Jak się okazało ktoś z wielkim impetem, nagle i niespodziewanie, przypierdolił mu krzesłem prosto w plecy. Jego katem i oprawcą okazał się Crash.

 

Crash – Nie zadawaj się ze śmieciami. To niegodne nas, hunwejbinów. Musimy walczyć o Rewolucję Kulturalną.

 

Bidam – On był niegroźny.

 

Crash – Był śmieciem, więc go usunąłem.

 

Bidam – Rewolucja nie może być ślepa. Hernandez zrozumiał już naszą siłę i nie był dla nas wrogiem. Nie możemy bez przerwy atakować te same osoby. Rewolucja musi się rozszerzać, zataczać coraz to nowe kręgi. W imię Dżihadu! W imię kultury.

 

Crash (zmarszczył czoło)Widać mamy inne wizje Rewolucji Kulturalnej.

 

Bidam (uspokoił go)Nie, nie, nie. Cel mamy ten sam, wizję taką samą. Być może inne metody.

 

(Crash spojrzał na niego podejrzliwie, a Bidam uśmiechnął się głupio i wspomniał coś o smacznych kurczakach. Wracajmy na ring, bo nie czas na jedzenie kurczaków.)

 

 

Jan Kowalski – Znowu ta Rewolucja Kulturalna.

 

Tony Hogański – Zgadzam się z Bidamem. Rewolucja musi się rozwijać i niszczyć wrogów klasowych. Nie może być tak, że bez przerwy obrywają te same osoby. Trzeba wyjść z Rewolucją do ludzi.

 

Jan Kowalski – Rewolucja musi trafić pod strzechy.

 

Tony Hogański – Pewnie trafi. To skomplikowany proces, a walka klas będzie się zaostrzać.

 

Jan Kowalski – A to wszystko w imię wyższej kultury.

 

Tony Hogański – Cieszę się, że jesteśmy świadkami tej wspaniałej epoki w dziejach EWF.

 

 

(Przenieśmy się na zaplecze, a konkretniej na forum Ruchu Powszechnej Ekstremy, a może na agorę piwną, jak zwał tak zwał, nazwa nie została jeszcze wymyślona. Tłum Vaclavowców wiwatuje przed swoim mistrzem, panem i władcą. Wszyscy podnoszą puszki z piwem wysoko, hen wysoko, w powietrze i krzyczą: Vaclav! Vaclav! Vaclav! Vaclav! Vaclav! Vaclav! Ten pozdrawia ich i dopija ostatnie piwo. Na jego ramieniu błyszczy EWF FTW title.)

 

Vaclav – Ruszam pokonać Yoshihito Nabeshimę. Trzeba mu pokazać mu prawdziwą ekstremę. Biedny on, myśli, że jest wyrafinowany i kulturalny. Nasze idee są proste! Są emanacją siły i brutalności. Wola Mocy jest we mnie, jest w nas! Nabeshima będzie kolejną ofiarą naszego Ruchu Powszechnej Ekstremy Vacleaux!

 

Słychać okrzyki: Vacleaux! Vacleaux! Vacleaux! Vacleaux! Vacleaux! + RPEV! RPEV! RPEV! RPEV! RPEV! RPEV! RPEV! Nagle obok Vaclava pojawia się Baeguk.

 

Vaclav – Bohdan. Nie mam czasu.

 

Hae Baeguk – Podpisz nowy kontrakt. (zaczyna wymachiwać mu przed nosem jakimś plikiem dokumentów)

 

Vaclav – Nie podjąłem jeszcze decyzji czy chcę nadal z tobą współpracować.

 

Hae Baeguk – Nie masz wyjścia. Musisz podpisać, bo inaczej wylatujesz z EWF.

 

Vaclav – Bohdan, z łaski swojej przestań mi grozić. Rozejrzyj się wokół siebie. Czy ty naprawdę znajdujesz się w sytuacji, w której możesz ode mnie czegoś żądać?

 

Bogdan znany też jako Bohdan rozgląda się i zauważa, że tłum ucichł i spogląda na niego z wrogością.

 

Vaclav – Teraz rozumiesz?

 

Hae Baeguk (z odwagą) Uciekłem z Korei Północnej, to nie boję się bandy pijaków.

 

Vaclav – Odważnie Bohdan. Bardzo odważnie.

 

Hae Baeguk – Vaclav, ja naprawdę cię szanuję, ale nie masz innego wyjścia. Podpisuj ten kontrakt inaczej twoja kariera w EWF zostanie zniszczona. Ja nie żartuję.

 

Vaclav – Zróbmy tak. Jeśli wygram z Nabeshimą to zrobię to zechcę, a ty nie wyciągniesz żadnych konsekwencji.

 

Hae Baeguk – Proszę bardzo. Skoro chcesz. Wygrywasz to robisz co chcesz. Przegrywasz to jesteś mój. Na najbliższe trzy lata.

 

Vaclav – Łatwo się zgodziłeś. Kto wie, może przekonasz mnie do podpisania tego kontraktu. Musisz zacząć być miły.

 

Hae Baeguk – Zacznę, oj zacznę.

 

Vaclav (do tłumu) Ruszam w bój!

 

(Słychać entuzjastyczne okrzyki: Vaclav! Vaclav! Vaclav! Vaclav! Vaclav! My wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Uczciwy interes.

 

Tony Hogański – Bardzo. (słychać bzyczenie telefonu komórkowego, ale Toster ignoruje ten fakt)

 

Jan Kowalski – Nie odbierzesz?

 

Tony Hogański – Jestem w pracy.

 

Jan Kowalski – Nie poznaję twojego profesjonalizmu.

 

Tony Hogański – Mam w końcu doktorat.

 

 

(Przenieśmy się raz jeszcze na zaplecze, bo tam zawsze dzieje się coś ciekawego. Tak jest i tym razem. W towarzystwie Vesny Obrenowić widzimy Nasa Jazzowskiego, który jak wiadomo jest bardzo przyjacielski i towarzyski. Chociaż ostatnio bywa w Izraelu, nie wiadomo dlaczego.)

 

Vesna Obrenowić – Co nowego w Tel Awiwie?

 

Nas Jazzowski – W Tel Awiwie? Nie mam pojęcia.

 

Vesna Obrenowić – Krążą plotki, że kilkakrotnie odwiedziłeś Izrael w przeciągu ostatniego miesiąca.

 

Nas Jazzowski – Nie mam nic do powiedzenia na ten temat.

 

Vesna Obrenowić – EWF zorganizowało kiedyś galę w Izraelu. Zakończyła się ona wielkim sukcesem i triumfem Sandmana.

 

Nas Jazzowski – Naprawdę nie mam nic do powodzenia na temat Izraela.

 

Vesna Obrenowić – Może coś na temat Crasha?

 

Nas Jazzowski – Tak się złożyło, że będę dziś z nim walczyć.

 

Vesna Obrenowić – Jakieś obawy?

 

Nas Jazzowski – Żadnych. Crash może i się dobrze zapowiada, ale tylko, podkreślam tylko, zapowiada.

 

Vesna Obrenowić – Naprawdę nie boisz się Rewolucji Kulturalnej?

 

Nas Jazzowski – Żadna rewolucja mi nie groźna, a szczególnie ten cały Kulturalny Dżihad. Z wielkich zapowiedzi wyszło wielkie nic. Hunwejbini atakują jakichś nic nie wartych wrestlerów. To ma być wielka rewolucja? Wielka odnowa? Nie rozśmieszaj mnie.

 

W tym momencie pojawia się Nigel Moron. Jego nadejścia nikt się nie spodziewał. Nigel ustawił się obok Jazzowskiego i zaczął zaglądać w biust Vesny.

 

Nas Jazzowski – Przepraszam?

 

Nigel Moron – Pozdrowienia od Psycho! Harcerzyku!

 

Moron próbował kopnąć Jazzowskiego w kostkę, ale ten odskoczył, Nigel stracił równowagę i upadł na posadzkę. Nas postawił mu but na czole i kontynuował wywiad.

 

Nas Jazzowski – O czym to mówiliśmy?

 

Vesna Obrenowić – O Rewolucji Kulturalnej.

 

Nas Jazzowski – Nie mam nic do dodania.

 

Nigel Moron (spod buta) Psycho cię dopadnie!! (Nas w odpowiedzi przycisnął mu but do twarzy, co wywołało całkiem śmieszne jęki i kwiki w wykonaniu biednego Nigela)

 

Vesna Obrenowić – Jego to chyba boli.

 

Nas Jazzowski – Nic mnie to nie obchodzi. Tak jak nie obchodzi mnie Psycho, Rewolucja Kulturalna i Crash.

 

(Vesna chyba nie miała nic do dodania, bo tylko spojrzała wymownie w stronę kamery. Realizator szybko to zrozumiał, bo od razu przeniósł nas w przyjemne i pachnące okolice stolika komentatorskiego.)

 

 

Jan Kowalski – Tak....

 

Tony Hogański (zaskoczony) Nie skomentujesz tego w żaden sposób? Nas zawsze należał do twoich ulubieńców.

 

Jan Kowalski – Ja jestem obiektywnym komentatorem. W przeciwieństwie do ciebie.

 

Tony Hogański – To mnie zabolało Janku. Naprawdę. (znów słychać dźwięk telefonu, ale Toster znów ignoruje) Czas na kolejną walkę, co?

 

Jan Kowalski – Jakbyś zgadł.

 

Tony Hogański – Mam w sobie wiele talentów.

 

 

 

Yoshihito Nabeshima vs Vaclav

 

 

 

Na arenie zapadła cisza, niczym w Nankinie po masakrze, gwałcie, masowym mordzie. Wkrótce zostaje ona przerwana przez uroczą melodię w wykonaniu niejakiego Thao Nguyen Xanh, pod równie pięknym tytułem Sad Romance. Po chwili na rampie pojawia się aktualny EWF Tag Team Champion, książę Yoshihito Nabeshima wraz ze swą asystentką Chiaki. Ubrany jest w czarną yukatę oraz w maskę, która zakrywa część jego twarzy. Nabeshima spokojnie dociera na ring, a Chiaki pozostaje poza jego obrębem.

Muzyka zmienia się w Camp Kill Yourself – Flesh into gear. Publiczność szaleje, rzuca się sobie w ramiona, krzyczy coś o hardcorze i ekstremie, ale kto by ich tam zrozumiał. Fani ogólnie rzecz ujmując świętują, Vacleaux jest już martwe, ale Ruch Powszechnej Ekstremy ma się świetnie. Jego przywódca, Vaclav, wychodzi spod FeliXtronu. Skupiony, zmotywowany, jest gotowy do walki z japońskim wrestlerem. Spokojnie dociera na ring, gdzie Antoni Bryndza go pozdrawia.

 

Jan Kowalski – Zawsze miło jest obejrzeć walkę, która najprawdopodobniej będzie stała na wysokim poziomie.

 

Tony Hogański – Co mnie poziom obchodzi, gdy dzieci w Afryce głodują?

 

Jan Kowalski – Nie wiedziałem, że jesteś taki sentymentalny. Wspierasz dzieci afrykańskie?

 

Tony Hogański – Znam kilku handlarzy bronią. Mówią, że to fajne dzieciaki. Szczególnie te z kałasznikowami. Ciekawe dlaczego, żadne dziecko-żołnierz nigdy nie zawitało do EWF? To genialny pomysł na wykreowanie niebagatelnej postaci.

 

Jan Kowalski – Raczej materiał do dark matchy.

 

Walka rozpoczyna się od mocnego akcentu Vaclava, który bez wcześniejszego ostrzeżenie, ledwie po uderzeniu gongu przypierdala księciu kopa w brzuch po czym agresywnie, pięściami zaczyna okładać go po twarzy doprowadzając do chwilowej utraty równowagi, która umożliwia Mecenasowi Ekstremy wyprowadzić jakiś poważniejszy cios, którym okazuje się być DDT! Jednak nie pozwala... Yoshihito niespodziewanie się zapiera, a Vaclav aby go zmiękczyć kilkukrotnie przypierdala mu łokciem w tym głowy. Przynosi to jakiś skutek, bo Książe w jego wyniku opada na kolana, ale nim Vaclav jakoś to wykorzystuje, pada ofiarą soczystego Low Blow. (heel heat) Nabeshima, jak na płynącą w nim błękitną krew, która notabene kiedyś była całkiem pospolita i amerykańska, ale później się przekształciła i zmieniła kolor, przystało, wstaje dostojnie i zanim przechodzi do ataku przez chwilę tauntuje wywołując wśród publiki niezbyt przychylne okrzyki i... spada na przedstawiciela Ruchu Vacleaux z Elbow Dropem. Ten pod wpływem tegoż bodźca, lekko podskakuje, ale niemal natychmiast zostaje uziemiony przez stompa wprost na twarz.

 

Jan Kowalski – Niezła, dynamiczna walka.

 

Tony Hogański – Jeśli EWF kiedyś padnie to zostanę reżyserem kina akcji.

 

Jan Kowalski – W Polsce to martwy gatunek.

 

Tony Hogański – Będziemy kręcić w Armenii. Namówię mistrza Szakala do powrotu na srebrny ekran. Czwarta część Psów może być przebojem.

 

Jan Kowalski – Nie lepiej zacząć jakąś nową serię?

 

Tony Hogański – Masz rację. Myślę o kontynuacji Czterech Pancernych i Psa.

 

Publice styl walki Nabeshimy się wyraźnie nie podoba, dlatego też nagradza go lekkim heel heatem. Książe jednakże znany ze swojego egoistycznego charakteru, ma ich opinię w swoim monarchistycznym tyłku. Podnosi Vaclava i whipuje do narożnika, a następnie naciera z Dachau [Superkick], Mecenas Extremy po otrzymaniu ciosu zaczyna instynktownie, niezbyt świadomy swoich ruchów, zmierzać do przodu przez co zostaje dobity Bicycle Kickiem. Pin 1.... 2 ..... kick out! Co prawda Nabeshima nie włożył w ten atak zbyt wiele serca, ale mimo to czuje się zawiedziony i dopada do sędziego z bezzasadnymi pretensjami o zbyt wolne liczenie, cóż jednak biedny Bryndza może zrobić? Pinować jeszcze raz! Bo oto niespodziewanie Vaclav zamyka stojącego tyłem Japończyka w Small Package 1.....2..... kick out!

 

Tony Hogański – Ta kontynuacja może być genialna!

 

Jan Kowalski – Ty nadal o Czterech Pancernych?

 

Tony Hogański – Osadzimy to w realiach inwazji na Czechosłowację. W ramach oszczędności zatrudnimy wrestlerów EWF jako aktorów. Mistrz Szakal zagra Janka. Vaclav Gustlika. Jazzowski będzie Grigorija, bo ma rysy trochę jak Micheil Saakaszwili, usmarujemy go węglem trochę. Oni zresztą w tym Białymstoku cerkwie mają, to prawie jak Gruzini. Pasuje jak ulał.

 

Jan Kowalski – Nie lepiej Scythera?

 

Tony Hogański – Rasistą jesteś Janku.

 

Jan Kowalski (zdziwiony) Nie mam pojęcia w jaki sposób.

 

Mecenas Ekstremy wie, że teraz nie może pozwolić sobie na odpoczynek, dlatego też, choć z pewnym trudem po wcześniejszych ciosach, podnosi się. Podobnie zresztą jak Nabeshima, choć na niego pin był pewną terapią szokową, która przebudziła go z transu. Niemal natychmiast zawodnicy dopadają do siebie i rozpoczynają regularną i bardzo intensywną wymianę ciosów Vaclav… Nabeshima…. Vaclav…. Nabeshima…. Vaclav..... Vaclav..... Clothesline! Książe opada na liny, a Mecenas Ekstremy nie czekając aż pozbędzie się tego wygodnego oparcia, bierze kolejny rozbieg i częstuje go potężnym Dropkickiem, po którym Japończyk ląduje poza ringiem!! (EWF! Vaclav! EWF! Vaclav! EWF!)

 

Tony Hogański – Nabeshima będzie Tomkiem Czereśniakiem.

 

Jan Kowalski – Kontrowersyjna decyzja.

 

Tony Hogański – SR-Crazy kapralem Wichurą. Psycho będzie Olgierdem w masce. Tool zagra generała Jaruzelskiego albo Breżniewa. Jeszcze nie zdecydowałem.

 

Jan Kowalski – A ty Tony kim będziesz?

 

Tony Hogański – Z uwagi na moją wielką przyjaźń z Wiesławem, nie miałem innego wyjścia, będę Gomułką.

 

Jan Kowalski – A ja?

 

Tony Hogański – Ty będziesz grał rolę zbiorowego amerykańskiego imperialisty, podżegacza wojennego, który podburzył Czechosłowację.

 

Przedstawiciel Ruchu Powszechnej Ekstremy, znanego niegdyś jako Ruch Vacleaux, słysząc te zachęcające do boju okrzyki (nie chodzi o rozważania Tostera na tematy Czterech Pancernych, lecz wrzaski publiczności) przez chwilę tauntuje, po czym z szerokim uśmiechem na ustach wskazuje na jeden z narożników, sugerując iż może na niego wejdzie. Publika przyjmuje to z niesamowitą aprobatą, a Hardcore Hero tak jak obiecał wdrapuje się na narożnik, chwilę jeszcze na nim tanuntuje pokazując różnorakie gesty w kierunku leżącego poza ringiem Nabeshimy. Radość nie może jednak trwać zbyt długo, Vaclav obraca się i skacze na księcia z Moonsaultem w wyniku czego obaj rozbijają się o betonową posadzkę! Antoni Bryndza jest w szoku i zaczyna odliczać 1......2.......3........4...... zero oznak życia......5......6......Vaclav porusza ręką......7...... Nabeshima powoli zaczyna się podnosić…. 8 …. Podobnie Vaclav….. 9…. Nabeshima biegnie już do ringu....... 10..... ale zostaje brawurowo powstrzymany przez Vaca, który chwyta go za nogę tak iż ten z impetem uderza głową o apron. (Walka kończy się wynikiem nierozstrzygniętym)

 

Jan Kowalski – Czyli co?

 

Tony Hogański – To mi wygląda na klasyczny „No Contest”.

 

Jan Kowalski – Jaki to będzie mieć wpływ na Vaclava?

 

Tony Hogański – Zapytaj Bogdana i jego prawników.

 

 

(Teraz ich o to nie zapytamy, bo nie mamy żadnego pod ręką. Warto jednak wybrać się na zaplecze, gdzie być może znajdziemy jakiegoś. Niestety z naszych informacji wynika, że w miejscu, gdzie się znaleźliśmy, nie ma żadnego. Zamiast tego widzimy Szakala oraz Psycho, którzy wygodnie sobie leżą na leżakach i dyskutują o życiu.)

 

Psycho – A jak drugi raz straciłeś World title?

 

Szakal (robi naburmuszoną minę) Ja go nie straciłem. To był przypadek kurwa.

 

Psycho – Jasne, jasne.

 

Szakal – Za dużo ich się tam uwijało. Sześć osób na ringu to przesada. To mnie zdekoncentrowało, Kraven odwrócił moją uwagę i wygrał.

 

Psycho – Moją uwagę też odwrócono, a nawet zawrócono. Ty to zrobiłeś. To przez ciebie.

 

Szakal – Już się tak nie bulwersuj. To nie było w moich planach. Ja jestem kurwa bezstronny. Zawsze mi to mówiono. Nigdy nikomu krzywdy nie wyrządziłem. Prawda paprotko?

 

Łysy rozgląda się, ale jego paproci wraz z nim nie ma. Psycho poprawia swoje ułożenie na leżaku. Chciałby poprawić lokację EWF World title na ramieniu, ale nie może, bo pas stracił na poprzedniej gali.

 

Psycho – Tak....

 

Niezręczna atmosfera zostaje przerwana przez przybycie Scythera. W Jednym ręku trzyma on kubek dymiącej niczym wulkan kawy, a w drugiej butelkę whisky.

 

Scyther – Panowie! Panowie! Co takie kwaśne miny? To nie przystoi w gronie mistrzów świata.

 

Psycho – Byłych mistrzów świata.

 

Szakal – Ja jestem tu kurwa jako osoba prywatna. Nawet nie jako były mistrz świata.

 

Scyther – Przyniosłem wam poczęstunek.

 

Honorowy komisarz wręcza Szakalowi butelkę whisky, a Psycho kubek kawy.

 

Scyther – Coś mi tu nie pasuje.

 

Oni jednak nawet nie zauważyli pomyłki. Szakal napił się whisky, a Psycho zaczął popijać aromatyczną kawę. Scy zauważył jeszcze jeden leżak leżący pod ścianą. Swoją drogą, skąd one się tutaj biorą? Rozłożył go i usiadł obok swoich kompanów.

 

Scyther – Ten marazm was wykończy.

 

Szakal – Jestem kurwa pusty w środku.

 

Psycho – Nie mam już sił. (opadł manifestacyjnie na leżak, szkoda tylko, ze już na nim leżał i efekt nie był tak wspaniały jak to sobie zaplanował)

 

Scyther (potrząsając Psycho)Nie możesz tak tutaj leżeć! Masz prawo dołączyć do jakiejkolwiek walki. W twoim przypadku została ci tylko walka Jazzowskiego. Chcesz pokazać swoją słabość? Przecież nie jesteś słaby!

 

Psycho nie odpowiada.

 

Scyther – A ty! (zaczyna potrząsać Szakalem) Jesteś drugim, zaraz po mnie oczywiście, największym skurwysynem w historii tej federacji. Nie możesz tak po prostu leżeć tu sobie i być osobą prywatną. Idź na obchód albo coś! Porozmawiaj z kimś, na przykład ze mną. Albo słuchaj, u Esmeraldy robi taka asystentka, Tamara. Znam ją dobrze, ona pomogła już wielu ludziom. Weź nią z porozmawiaj.

 

Szakal – Na szczęście mam kawę. Ona jest moją ostoją.

 

Scy potrząsa w tym samym momencie i Psycho i Szakalem.

 

Scyther – Zróbcie coś ze sobą! Chłopaki! Panowie! Mężczyźni!

 

(Na razie jednak efektów terapii Scythera brak. Wracamy na ring.)

 

 

Tony Hogański – Martwię się o mistrza.

 

Jan Kowalski – Powinieneś. To wygląda poważnie. Jakiś marazm ich dopadł.

 

Tony Hogański (dramatycznie)Co jeśli to się rozprzestrzeni i wszyscy popadniemy w apatię?

 

Jan Kowalski – Nie będzie tak źle.

 

Tony Hogański – Co jeśli to koniec? Koniec nas wszystkich? Jak EWF będzie w stanie przetrwać ten kryzys marazmu i apatii?

 

Jan Kowalski – Pomyśl o pięknym, lipcowym słońcu.

 

Tony Hogański (wyraźnie posmutniał) Martwię się o mistrza.

 

 

(Zostawmy Tostera i jego smutki i jeszcze raz przenieśmy się na zaplecze. Jesteśmy w sztabie Rewolucji Kulturalnej. Bidam i Crash w mundurach hunwejbinów ciężko pracują, by obmyślić nowe strategie podbojów dla ich Dżihadu.)

 

Crash – Muszę się zbierać. Niedługo walczę z Jazzowskim.

 

Bidam – Musimy zrobić coś dla Sandmana.

 

Crash (zdziwiony)Dla niego? A po co?

 

Bidam – Przecież rozmawialiśmy o tym wcześniej.

 

Crash – Łatwo zapominam o porywach serca i dobroci.

 

Bidam – Słuchaj. Ty zajmij się Jazzowskim. Wykończ go, zniszcz. Niech będzie poważną ofiarą naszej Rewolucji, a ja pomyślę jak możemy wspomóc Sandmana.

 

Crash – Rób co chcesz. Ja nie jestem przekonany.

 

Bidam – Nie rozumiesz. Sukces Sandmana będzie sukcesem naszej Rewolucji. To nam pomoże w karierze.

 

Crash (przeanalizował to)Dobrze. Masz w sumie rację. Nic nie może nam zaszkodzić, a jeśli nam pomoże, to dlaczegóż by nie?

 

Bidam – Spotkamy się po twojej walce. Bądź na chodzie.

 

Crash – Masz co do tego jakieś wątpliwości? Jazzowski poważnie się zdziwi.

 

(Aktualny EWF Evolution Champion opuszcza sztab generalny Rewolucji Kulturalnej, a my wracamy do centrum najlepszego komentarza pod słońcem, czyli do Jana Kowalskiego oraz Tony’ego Hogańskiego.)

 

 

Jan Kowalski – Plany hunwejbinów nigdy mi się nie podobały.

 

Tony Hogański – Janku... przecież oni chcą pomóc Sandmanowi. Wyświadczyć mu jakąś przysługę. To chyba dobrze, nie?

 

Jan Kowalski – Dobrze. Może i dobrze, ale czuję w tym jakiś podstęp.

 

Tony Hogański – Niepotrzebnie. Zaufaj chłopakom.

 

Jan Kowalski – Nie, dziękuję. (znów słychać odgłos telefonu Tostera) Nie odbierzesz? Naprawdę?

 

Tony Hogański – To na pewno jakiś namolny fan albo dziennikarz, który chce się skąpać w blasku mej sławy i chwały. Nie mam teraz dla nich czasu.

 

 

(O Sandmanie była mowa, więc może sprawdźmy co u niego. Znów jesteśmy na zapleczu, gdzie widzimy wielkiego wodza Rewolucji Kulturalnej, który przemierza korytarze tarnowskiej hali. Znalazł się w jakimś bardzo ciemnym zaułku, gdzie słońce nie dochodzi, światło lamp nie pada, a ekipy sprzątające nie docierają. Tu pchnął żelazne drzwi i znalazł się w kolejnym, ciemnym pomieszczeniu. Na podłodze zauważyć można było jakiegoś związanego i skrępowanego człowieka.)

 

Sandman – Jak ci minęło kilka ostatnich godzin?

 

Związany człowiek słysząc głos ludzki zaczął się szarpać i szamotać. Sandman przykucnął obok niego.

 

Sandman – Spokojnie. Miło było bawić się w Mystery Opponenta? Prześladować biednego Toola?

 

Brak odpowiedzi.

 

Sandman – Mamy czas. Porozmawiajmy jak za starych, dobrych lat. Dlaczego wróciłeś do EWF? Po co?

 

(W tym momencie transmisja się urywa, a my wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Jakie to ciekawe. Na ostatniej gali ten tajski tajemniczy przeciwnik był oprawcą i prześladowcą, a teraz sam jest więziony.

 

Tony Hogański – Tylko po co Sandman wmieszał się w to wszystko?

 

Jan Kowalski – Nie mam pojęcia, ale pewnie kiedyś się dowiemy.

 

Tony Hogański – Janku... to EWF. Tutaj czasem nie dowiadujemy się niczego. Na przykład: kim był Zielony Dark Avenger? Co się stało ze zdjęciami Dark Avengera? Gdzie jest Rokossowski? Kto wyprał Salara w pralce?

 

Jan Kowalski – To ostatnie chyba wiemy. Chociaż ja akurat zapomniałem.

 

Tony Hogański – Ja też.

 

Jan Kowalski – Sprawdzę to później.

 

 

(Sprawdźmy co słychać na zapleczu. Tam jak zawsze wesoło, gwarnie i kolorowo. Znajdujemy się w miejscu tuż za FeliXtronem. Widzimy Nasa Jazzowskiego, już gotowego do walki, przebranego i pełnego wiary, nadziei oraz optymizmu. Niespodziewanie obok niego pojawia się Psycho. Także ubrany w swój typowy uniform w jakim z reguły walczy na ringu. Jak widać zwalczył w sobie marazm.)

 

Psycho – Witaj partnerze.

 

Nas Jazzowski (zdziwiony)Co?

 

Psycho – Co, co, co, co, co? Jestem twoim nowym partnerem! Walczymy razem.

 

Nas Jazzowski – Nie, nie, nie, nie, nie! Nie zgadzam się.

 

Psycho – Nie masz nic do zgadzania się. Tu mam papier (macha mu przed twarzą dokumentem uzyskanym od Esmeraldy) Mam prawo dołączyć do jakiekolwiek walki w jakimkolwiek charakterze. Wybieram ciebie. Będę twoim partnerem.

 

Nas Jazzowski (do siebie) Za jakie grzechy?

 

Psycho – Wkurwiasz mnie.

 

(Na tym kończymy tą radosną scenę i wracamy do komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – Nagły zwrot akcji. Ciekawie, ciekawie.

 

Tony Hogański – Jak przyjemnie.

 

Toster odprężył się, ale nagle obok niego pojawiła się jego córka adoptowana, Vianca Hogańska. Jak tu dotarła, nie całkiem wiadomo, ale ważne, że przemknęła niezauważona.

 

Jan Kowalski – A co ty tutaj robisz?

 

Vianca Hogańska (do Tostera) Dlaczego nie odbierasz telefonów? To znowu on...

 

Tony Hogański (zaniepokojony) Nie męcz mnie teraz.

 

Vianca Hogańska – On tu jest. Chodź ze mną. (zaczyna szarpać Tostera za ramię)

 

Tony Hogański – Dobrze, już dobrze! Idę! (wstaje z miejsca) Musisz sobie poradzić beze mnie Janku. Wrócę jak najszybciej to będzie możliwe.

 

Jan Kowalski – Ale gdzie ty idziesz?

 

Tony Hogański (zdejmując słuchawki) Mam pewną ważną sprawę do załatwienia. Będę później.

 

Tostera znika, zostawiając Kowalskiego samego.

 

Jan Kowalski – Nic nie rozumiem, ale trochę mi przykro. Czuję się porzucony. Jak prostytutka bez zapłaty.

 

 

 

Nas Jazzowski & Psycho vs Crash

 

 

 

Cóż począć? Chyba nic, bo oto już światła na arenie nabrały barwy niebiesko-czerwonej, publiczność zaczyna krzyczeć głośno i bardzo entuzjastycznie, niczym na pierwszomajowym pochodzie: "NAS! NAS! NAS!". Od razu przygrywa nam Kult i "Poznaj swój raj", a spod FeliXtronu wychodzi oczekiwany przez fanów Nas Jazzowski. Po drodze przybija piątki z widzami jak ma to w zwyczaju. Nas powoli wchodzi na ring, gdzie oczekuje go sędzia.

Słychać głośne Method Man & Redman - "I will not loose”. Publiczność reaguje ogromnym, ogłuszającym wręcz heel heatem. Po chwili spod FeliXtronu wychodzi Psycho. Do niedawna na jego ramieniu pięknie mienił się feeriami przeróżnych barw, EWF World title. Niestety dla Psycho nie jest on już EWF World Champem. Być może ta maska zakrywa smutek. Psycho wylewnie wita się z Jazzowskim, który nie jest zadowolony z tego towarzystwa.

Na samym końcu rozbrzmiewa Ozzy Osbourne - „I don’t wanna stop”. Gdy instrumentalny wstęp się kończy, muzyka cichnie, a na rampie wybuchają strasznie jaskrawe i jakże rażące w oczy białe fajerwerki stylizowane na wybuch. Gdy światła powoli dochodzą do poprzedniego stanu, na rampie dostrzegamy Crasha. EWF Evolution Champion powoli zmierza w stronę ringu. Po drodze niespodziewanie chce przybić piątki z fanami, kilku z nich okazało się ufnych i już wystawiło rękę w tym pięknym geście, ale Crash oszukał ich i w kilku prostych słowach skomentował ich inteligencję i łatwowierność.

 

Jan Kowalski – Czeka nas ciekawie zapowiadający się pojedynek. (nagle dzwoni telefon w kieszeni Janka) Halo? Co? Jaką radiostację? Pod stolikiem? (Kowalski zagląda pod stolik) A co ona tu robi? Została od przyjazdu Gierka? No dobra.

 

Kowalski wchodzi pod stolik i po krótkiej chwili wraca na powierzchnię z fachowo wyglądającą radiostacją. Rozkłada ją na stoliku i uruchamia. Po chwili słychać znajomy głos Tostera.

 

Tony Hogański (przez radiostację)Ten pojedynek sam się nie zapowiedział. Zrobiła to Angelika Kucharska.

 

Jan Kowalski – Czepiasz się. Obecnie zresztą mało kto wie o istnieniu Kucharskiej.

 

Tony Hogański (przez radiostację)A wystarczyłoby wejść na naszą stronę internetową i przeczytać jej biogram.

 

Jan Kowalski – Nie wszyscy są tak inteligentni jak ty.

 

Tony Hogański (przez radiostację)Ja mam doktorat.

 

Jan Kowalski – Gratuluję.

 

Pojedynek rozpoczynają Crash i Nas, Psycho dosyć pokornie ustawia się za linami. Zwarcie w ringu wygląda na bardzo wyrównanie, ostatecznie to Nas zdobywa przewagę i łapie Crasha w Headlock. Insane One próbuje szybko wyjść z uchwytu, chce podnieść Nasa do Back Suplexa, ten jednak kontruje tą próbę w Headlock Takedown. Obaj tulą się na macie dopóki Crash nie wyślizguje się z uchwytu. Nas szybko podnosi się, próbuje zaatakować rywala z biegu, nadziewa się jednak na spinning Toe Drop. Obłędny Rycerz łapie Nasa za kostkę i próbuje przeciągnąć go na środek ringu, Jazzowski kontruje to jednak w dragon whipa! Obaj, trochę zmęczeni konfrontacją, postanowili odetchnąć w swoich narożnikach. Wykorzystał to Psycho, klepiąc Nasa w ramię. Biauy wpada na ring i podbiega do Crasha siedzącego w narożniku. Pewnie zaatakowałby Bronco Busterem, gdyby nie wyciągnięta noga Chaotycznego. Psycho nic sobie jednak z tego nie robi, bowiem łapie tą nogę i zaczyna ją brutalnie kopać.

 

Tony Hogański (przez radiostację) Psycho robi Crashowi brudel na skwerku.

 

Jan Kowalski – Obrazowo to ująłeś.

 

Tony Hogański (przez radiostację) Crash mógłby w Czterech Pancernych zagrać jakiegoś czeskiego komunistę. Co ty na to?

 

Jan Kowalski – Może słowackiego? Dajmy też Słowakom coś z życia.

 

Tony Hogański (przez radiostację) Masz rację. EWF zawsze wspierało Słowację. Zorganizowaliśmy tam chyba trzy gale. Crash będzie słowackim komunistą, który z kwiatami będzie witał generała Jaruzelskiego, czyli być może Toola.

 

Jan Kowalski – A jeśli Tool zagra Breżniewa?

 

Pytanie to pozostało bez odpowiedzi. Tymczasem na ringu sędzia dostrzegł crashowską rękę na linie, toteż kazał przerwać akcję. Biauy chwilę czeka na powstanie rywala i atakuje go Clotheslinem, ten jednak przerzuca go nad linami… Psycho złapał w ostatniej chwili górną linę, dzięki czemu nie spadł się z apronu... ale spadł się z niego po Enzugiri od Crasha! Insane One czekał na ten moment, chwyta się górnej liny i próbuje Slingshot Splasha poza ring, jednak w ostatniej chwili zmienia zamysł i ląduje nogami na apronie… ale Psycho go podcina i ten spada na podłogę, w dodatku uderzając mocno ciałem w krawędź ringu. Great One łapie koleżkę za głowę i ciska nim o pobliską barierkę. Wpadł jakiś dziwny pomysł do biauej głowy, bowiem jej właściciel wrócił na ring i najwyraźniej chciał wykonać jakąś chorą akrobację z rozbiegu. Odbił się więc od liny… co wykorzystał Nas, klepiąc go „po przyjacielsku” w kark, tym samym robiąc zmianę. Nie zważając na protesty kolegi z zespołu, Jazzowski ruszył w stronę Crasha, który zdążył przez ten czas wpełznąć z powrotem do ringu. Podlaski wrestler ma już rywala w pozycji do german Suplexa, chce wykonywać… Obłędny Rycerz jednak kontruje to saltem, dzięki czemu ląduje za plecami Nasa i wykonuje mu Chaos City Cuttera! Gdy sędzia nie patrzył, Psycho pojawia się na ringu i próbuje zaskoczyć Crasha za pomocą STO, ale i to Insane One umie skontrować w Hard Way. Obywatel Miasta Chaosu nie ma niestety czasu na tauntować, ponieważ Nas zaskakuje go Running Neckbreakerem!

 

Tony Hogański (przez radiostację) Podjąłem decyzję. Tool będzie Jaruzelskim.

 

Jan Kowalski – Świetnie. To kto w takim razie Breżniewem?

 

Tony Hogański (przez radiostację) Scyther.

 

Jan Kowalski – Nie bardzo mi pasuje.

 

Tony Hogański (przez radiostację) Obama też nie pasował wielu, a wyrósł na prawie-Vaclava. Nie bądź już takim rasistą. Trzeba uwspółcześnić realia, żeby przyciągnąć młodych vaclacowców do kin.

 

Fani już szaleją, bo ich ulubieniec zabiera się do założenia Sharpshootera.... nic z tego nie wychodzi jednak, bo Crash zamyka rywala w Small Package! To jednak na nic, bo zanim sędzia zdążył klepnąć pierwszy raz w matę, Psycho brutalnym kopnięciem przerywa próbę pinu. Sędzia nakazuje Biauemu powrót na apron, tymczasem w ringu Crash wykorzystuje moment nieuwagi i kopie Jazzowskiego Roundhouse Kickiem tak, że ten upada w pobliżu swojego narożnika. Nie pierwszy raz Psycho wykorzystuje taką okazję, robiąc zmianę z Nasem. Były mistrz świata dopada do obecnego mistrza Evolution, ale nadziewa się na jego kontrę, Crash chce wykonać swojego Flipping Gutbustera... nie udaje się mu, udaje się za to Psycho obrócić to w Trip 2 Canabvalley! Ambasador Chaosu mocno uderzył w matę, teraz leży nieprzytomny tuż przy narożniku, przy którym stoi teraz Nas... który klepie lekko w plecy Biauego, sędzia to zauważył i ogłasza zmianę. Psycho chyba nie poczuł klepnięcia, zaczyna tauntować i wspinać się na narożnik. Jest już na szczycie i atakuje swoim Air Force 666..... w międzyczasie jednak Nas wbił na ring i zabrał się do pinu na Crashowskim, przez co Biauy rozbija się na plecach swojego quasi-partnera z tagu!

 

Jan Kowalski (uderza w radiostację) Tony, Tony, Tony! Jesteś tam?

 

Tony Hogański (przez radiostację) Co się dobijasz jak ABW o 6 rano. Jestem, halo tu wierzba, znaczy się Toster, odbiór.

 

Jan Kowalski – Nie zapomniałeś czasem o rolach żeńskich? Kto zagra Marusię? Kto Lidkę?

 

Tony Hogański (przez radiostację) Jeśli chcemy pieniędzy od EWF to Esmeralda musi dostać Marusię. Lidkę kasujemy i zamiast niej wstawiamy czeską komunistkę-radiotelegrafistkę o wdzięcznym imieniu Markieta. Mam nawet dla niej niezłe hasło. Chcesz posłuchać?

 

Jan Kowalski – Tak.

 

Tony Hogański (przez radiostację) Bo Markieta to kobieta jak rakieta! (wybucha śmiechem)

 

Jan Kowalski – Bardzo to radosne.

 

Tony Hogański (przez radiostację) W Czechach mają prężny przemysł porno, więc znajdziemy jakąś gwiazdę, żeby przyciągnąć fanów Shamblera. Wyślę Scythera na wizję lokalną, na pewno się ucieszy.

 

Crash leży obolały po przygwożdżeniu, Nas ekspresywnie przekazuje nam raport o stanie swoich pleców, jedynie Psycho stoi pośrodku i ringu i ogląda festiwal bólu. Niespodziewanie zamiast do Crasha doskakuje do Jazzowskiego, ciągnąć energicznie za szyję pomaga mu wstać, tylko po to, żeby wymierzyć mu cios w twarz. Białostoczaninowi się to niezbyt podobało, dlatego też odpowiada kolanem wymierzonym w brzuch byłego mistrza świata. Akcja ta wyzwoliła pomiędzy rzekomymi partnerami wiele negatywnych emocji, zaczęła się ostra nawalanka, ani jeden ani drugi nie wiedzą gdzie celują swoimi pięściami. Po jednym z ciosów Jazzowski się chwieje, Psycho łapie więc jego głowę i szykuje się do Fuzzy Jointa… Nas w ostatniej chwili odchyla się i kontruje akcję w DDT. Duma Białegostoku nawet nie rzuca jednego spojrzenia w stronę narożnika, w którym siedzi Evo Champ. Kiedy Biauy jest już w lekkim pionie, Nas chwyta go do Samoan Dropu. Były mistrz świata nie daje jednak za wygraną, miota się na ramionach Jazzowskiego, przez co tego znosi w kierunku lin. Nas chyba zbiera się do wykonania Fireman’s Carry Facebustera, przerzuca więc nogi oponenta… ale ten sobie tylko znanym sposobem ląduje na apronie, nadal trzymając białostocką głowę pod swoją pachą. Szamotaninę wygrywa Psycho wykonując Brainbustera na podłogę za ringiem! Jęk podekscytowania przeszedł po trybunach. Obaj partnerzy z tego dziwacznego teamu ledwo żywi podnoszą się z podłogi, ale za chwile i tak na nią wracają, bo Crash wykonał przepięknego Slingshot Senton Bomba na nich! Niesamowite, ta akcja zamiast ogłuszyć ich, jeszcze bardziej ich ożywiła… cała trójka brawluje teraz przy barierkach, sędzia boi się najwyraźniej zainterweniować, dlatego też idzie na łatwiznę i ogłasza no contest. (Walka kończy się wynikiem nierozstrzygniętym!)

 

Jan Kowalski – Tak kończy się ta walka. Znów w sposób całkowicie nieprzewidywalny. Cóż na to poradzimy? Takie jest EWF. Ale gdzie jest nasz poczciwy Tony? (brak odpowiedzi z radiostacji) Toster milczy od kilku minut. Co robić?

 

 

(Jakby w odpowiedzi na pytanie Kowalskiego przenosimy się na zaplecze. Przenosimy się do kafeterii EWF. Kelnerki pod dowództwem Panny Zosieńki uwijają się sprawnie, choć klientela dzisiaj nie dopisała. Widać ceny zbyt wysokie jak na miasto Tarnów. Nas interesuje jeden ze stolików, gdzie widzimy Tony’ego Hogańskiego oraz jakiegoś młodego, eleganckie ubranego mężczyznę. Ma minę w stylu elektoratu Młodych Wykształconych Z Wielkich Miast i nieprzeniknione oczy leminga.)

 

MWZWM – Panie Hogański. Sprawa jest poważna.

 

Tony Hogański – Niech pan mi nie grozi. Pan wie kim ja jestem?

 

MWZWM – Wiem, doskonale wiem. Ale jesteśmy przerażeni, że pan myśli, że pana nie obowiązują żadne standardy. Tak nie może być. Rada Etyki Mediów już zajmuje się pańską sprawą.

 

Tony Hogański – Mam to w dupie. Przepraszam za grubiaństwo łaskawy panie.

 

MWZWM – Pan działa na szkodę EWF.

 

Tony Hogański – A pan znowu mi grozi.

 

MWZWM – Nie chcemy przecież, żeby Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wydała negatywną opinię na temat programu EWF. Czy chcemy, żeby EWF zniknęło z anteny?

 

Toster nic nie odpowiada, ale nie jest zadowolony.

 

MWZWM – Nasza partia wyraża po prostu zaniepokojenie, że EWF może źle oddziaływać na umysły młodych ludzi. Trzeba troszczyć się i dbać o wychowanie młodego pokolenia, żeby rosło w siłę i w dostatek.

 

Tony Hogański – I wyznawało jedynie słuszne poglądy?

 

MWZWM – Proszę pana. Czy pan naprawdę uważa za w porządku sformułowania typu (otwiera grubą teczkę z jakimiś papierami) „Czuję się jak na obradach rządu. Pierwszy pomysł, jakikolwiek by on nie był, przechodzi”, „Nasz premier to kurwa”, „Premier z Wehrmachtu”, „Jedną małpę, czyli Tuska”, „Kurestwo normalnie jak w polskim rządzie”, „Jest chujem jak Tusk”, „Lubiłem ten stolik! Nadałem mu imię! Donald! Po premierze!”, „Co czujesz będąc obywatelem kraju, którego premier jest kurwą?” (zamyka teczkę) To tylko cytaty z dwóch gal. Pan zaprzeczy, że to powiedział?

 

Tony Hogański – Nie. Jestem z tego dumny.

 

MWZWM – Widzi pan. Mój szef, jeden z posłów, przysłał mnie tutaj by z panem negocjować. Tak po ludzku. Nie róbmy polityki, to będzie nasze hasło. Zgoda buduje, to jedno z naszych haseł. Pogódźmy się, a dostanie pan program u naszych przyjaciół w TVNie.

 

Tony Hogański – Co miałbym zrobić?

 

MWZWM – Proszę przeprosić pana premiera, członków rządu i polskiego parlamentu. Pan nas ośmiesza poza granicami kraju. Pluje pan na własny naród.

 

Tony Hogański – Między narodem, a rządem jest jeszcze jakaś różnica.

 

MWZWM – Myli się pan. Naród to państwo, a państwo to rząd, rząd to nasza partia. Proszę przeprosić.

 

Tony Hogański – Spierdalaj.

 

MWZWM (wstając) Wrócimy do tej rozmowy, panie Hogański.

 

(Koniec materiału filmowego. Wracamy do Janka Kowalskiego, który jest samotny jak palec.)

 

 

Jan Kowalski – Wiedział, że do tego dojdzie. Że służby zainteresują się w końcu Tony’m. To nie mogło tak dłużej trwać. Nasza radosna idylla musiała prędzej czy później upaść. Teraz będą nas ścigać za kaczyzm, mimo że my nie z kaczorami przystajemy, ale kto jest przeciwko nim, staje się wrogiem, którego trzeba zniszczyć. (dramatycznie do kamery) Tony! Coś ty narobił?

 

 

(Czas przenieść się na zaplecze. Widzimy tutaj, że na majestatycznym podwyższeniu stoi SR-Crazy. Człowiek, który sam jeden naprawił relacje polsko-chińskie, ikona młodzieży, nauczyciel, pedagog, obrońca maluczkich i uciśnionych. Już niedługo zyska szansę walki o EWF World title. Crazy chciał podrapać się po swojej brodzie, ale zapomniał, że ją zgolił. Trudno się mówi, ale wygląda dziś bardzo dostojnie i godnie. Już ma zamiar opuścić to miejsce i udać się w stronę wyjścia na arenę, gdy za jego plecami pojawia się.... Crash! Widać, że jest trochę zmęczony, po stoczonej walce, ale całkiem żywy. W ręku trzyma krzesło, po czym od razu uderza w plecy Crazy’ego. Ten ma w sobie nadludzkie siły i choć się tego nie spodziewał, to tylko się zachwiał, ale nie upadł. Dostał, więc drugi strzał krzesłem, który już nim zachybotał. Odwrócił się powoli w stronę swego oprawcy, gdy ktoś zarzucił ma na szyję sznur! To Bidam! Pociągnął brutalnie i Crazy upadł. Hunwejbini zarechotali.

 

Crash – W imię Rewolucji!

 

Bidam (pochylając się nad Crazy’m)Kulturalny Dżihad, głupku!

 

Crash (do Crazy’ego) Czy się zgadzasz?

 

Crazy coś zajęczał, ale mało wyraźnie. Crash zaczął go okopywać, po czym trzasnął go krzesłem w głowę. Na jego policzku pojawiła się krew. Bidam ucieszył się, wyjął jakiś dokument oraz pióro. Napełnił je krwią Crazy’ego, włożył w jego prawą dłoń i machnął jakiś podpis. Następnie w zgodzie z azjatycką modą, chwycił prawy kciuk pretendenta do EWF World title i odcisnął ślad na dokumencie. Crash wyrwał papier Bidamowi i głośno odczytał.

 

Crash (czytając)„Ja, SR-Crazy, będąc w pełni sił umysłowych... (tu uśmiechnął się dziwnie) ... zgadzam się podzielić swoim EWF World title shotem z Sandmanem. Uważam, że to dla mnie wielki zaszczyt i będę dumny, jeśli walka ta zmieni się w Triple Threat Match. Podpisano: SR-Crazy”. Ładnie, ładnie. Całkiem ładnie to wymyśliliśmy.

 

Bidam – Ładnie.

 

Crash – Zawiadom starego.

 

Crash (wymierzając kopniaka Crazy’emu) Nie masz nic przeciwko, prawda?

 

Crazy zajęczał.

 

Bidam – Wygląda na to, że nie ma nic przeciwko.

 

(Hunwejbini odchodzą ciesząc się i radując, a my wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – To podłość!

 

Toster właśnie wrócił, na całe szczęście dla widowiska.

 

Tony Hogański (zakładając słuchawki) Jaka znowu podłość? Nie cieszysz się, że wróciłem?

 

Jan Kowalski – Rewolucja Kulturalna znów zaatakowała. Zmienił się main-event... przynajmniej tak mi się wydaje.

 

Tony Hogański – Mają rozmach skurwysyny.

 

Jan Kowalski (zaniepokojony losem kompana) Tony... wszystko w porządku?

 

Tony Hogański – Całkowicie.

 

Jan Kowalski – Nie zadarłeś z nieodpowiednimi ludźmi?

 

Tony Hogański – Znam ich szefów z Moskwy. Nie bój się. Ich władcy to moi kumple z czasów studencko-naukowych. Z szefami FSB w jednym akademiku mieszkałem.

 

 

(Tony może ich zna, ale my nie znamy i zresztą to nie nasz interes, zwłaszcza jeśli jest on związany z szeroko pojętymi służbami rosyjskimi. Nie jesteśmy polskim premierem by wdawać się z nimi w jakąkolwiek grę dyplomatyczno-operacyjną, bo to nie mecz piłki nożnej tylko prawdziwy biznes. Wracajmy na zaplecze, gdzie jest miło i nie trzeba myśleć o tego typu sprawach. Spotykamy tutaj księcia Yoshihito Nabeshimę. Niespodziewanie pojawia się obok niego Hae Baeguk.)

 

Hae Baeguk – To bardzo przykre to przytrafiło się SR-Crazy’emu.

 

Yoshihito Nabeshima (zaskoczony obecnością Bogdana) Tak, ale przeżyje i weźmie udział w main-evencie. Smela i Mitsuko są z nim i doprowadzają go do stanu użyteczności.

 

Hae Baeguk – Chciałbym podziękować waszej książęcej mości za owocną walkę z Vaclavem. Mój podopieczny sprawia mi ostatnio tyle problemów.

 

Yoshihito Nabeshima – Sprawy Vaclava mnie nie interesują. Zrobiłem co uznałem za stosowne.

 

Hae Baeguk – Mimo wszystko. Wspaniała to była współpraca między nami, nawet jeśli niezamierzona. Oto moja wizytówka.

 

Bogdan wręcza japońskiemu arystokracie swoją wizytówkę.

 

Hae Baeguk – Polecam się waszej książęcej mości na przyszłość. Zawsze do usług.

 

Yoshihito Nabeshima – Zapamiętam.

 

(Bogdan kłania się grzecznie, po czym odchodzi. Wracajmy na ring!)

 

 

Jan Kowalski – Bogdan coś knuje.

 

Tony Hogański – To poczciwy chłopak. Nawet był pod stocznią w 1980 roku. Dawał radę, był atrakcją i wsparciem. Chociaż za bardzo się rzucał w oczy i kazaliśmy mu spieprzać.

 

Jan Kowalski – Nie mam wątpliwości, że rzucał się w oczy.

 

Tony Hogański – To co? Main-event?

 

Jan Kowalski – Jeszcze nie. Dostałem informację, że czas przenieść się na zaplecze. Ostatni raz.

 

Tony Hogański – Ale po co?

 

Jan Kowalski – Tak trzeba. Nie dyskutuj z realizatorem. On ma autorytet.

 

Tony Hogański (oburzony) Ja też ma autorytet! Większy niż ktokolwiek inny!

 

 

(Realizator nie wdał się w dyskusję audio-wizualną z Tosterem i po prostu wysłał nas backstage. Znajdujemy się w najpiękniejszym miejscu tarnowskiej hali, mianowicie w biurze prezydenckim. Nic się tutaj nie zmieniło: Esmeralda Martinez, Agnieszka Sorel i Tamara Ostrowska znajdują się w pogotowiu i sprawnie zarządzają EWF. Jedynym dodatkiem jest Dagmara Zielińska, której ostatnio tutaj nie było.)

 

Dagmara Zielińska – Panienko. Dzwonili z Chin.

 

Esmeralda Martinez – Z Chin? A czego oni mogą chcieć? Obrażeni za galę na Tajwanie? Będą nas bojkotować?

 

Dagmara Zielińska – Nic o tym nie wspominali. Pytali czy nie jesteśmy zainteresowani zakupem Tupolewa Tu-154...

 

Esmeralda Martinez – Co o tym myślisz?

 

Dagmara Zielińska – Tanio...

 

Esmeralda Martinez – Czyś ty na głowę upadła? Po co nam samolot? Do tego Tupolew! Ten Tupolew!

 

Dagmara Zielińska – Moglibyśmy przewozić nim naszych słabszych wrestlerów. Płaciliby nam za to. Chińczycy dają spory zapas paliwa jako bonus.

 

Esmeralda Martinez – Zawsze byłam zdania, że nasi jobb... (powstrzymała się w ostatniej chwili) ... nasi młodzi chłopcy... nawet jeśli brak im talentu, to eliminują się z federacji sami. Odchodzą, po prostu. Nie musimy ich fizycznie eliminować. Zresztą kiedy my zapełnimy taki samolot chmarą młodzików? Odmów Chińczykom Petruello.

 

Dagmara Zielińska – Ma panienka rację.

 

W tym momencie drzwi otwierają się i w gabinecie pojawia się Psycho.

 

Esmeralda Martinez – Senor Blanco! To znów ty! Szampana?

 

Nie czekając na odpowiedź Agnieszka Sorel chciała podać Psycho kieliszek szampana, ale ten zabrał jej butelkę, po czym rozsiadł się na kanapie.

 

Psycho – Marazm.

 

Esmeralda Martinez – To wszystko dlatego, że podświadomie czujesz, że nikt nie jest bardziej zajebisty niż ty.

 

Psycho – Ja to wiem, ale mi to nie przeszkadza.

 

Esmeralda Martinez – Czujesz się coraz starszy, po utracie tytułu mistrzowskiego stanąłeś na rozdrożu. Uważasz, że nie ma nikogo, kto mógłby kontynuować twoje wspaniałe tradycje.

 

Psycho – Jestem sam. Jeden, niepowtarzalny, najwspanialszy.

 

Esmeralda Martinez – Powinieneś wytrenować następcę. Wybierz sobie z rosteru jakiegoś miłego chłopaka i zacznij go tresować. Przekaż pochodnię dalej!

 

Psycho – Co?

 

Esmeralda Martinez – Sięgaj gdzie wzrok nie sięga! Trenuj! Tresuj!

 

Psycho – Kogo?

 

Esmeralda Martinez – A kogo chcesz. Dam ci odpowiedni papier. Będą musieli cię słuchać we wszystkim. Antonello?

 

Martinez pstryka palcami. W międzyczasie Tamara Ostrowska wyprodukowała jakiś dokument, wydrukowała go i wraz piórem podała swojej szefowej. Ta podpisała go i wręczyła Psycho.

 

Esmeralda Martinez – Proszę. Dla większej chwały EWF.

 

(Psycho dostał dokument, ale za bardzo nie wiedział co z nim zrobić, więc zaczął opróżniać butelkę szampana. Esmeralda była dzisiaj wobec niego bardzo szczodra, wręczyła mu dwa pisma urzędowe. Nikt inny dzisiaj nie doświadczył takiej dobroci. Poza asytentkami oczywiście, ale one robią to zawodowo i nie są adresatami rzeczonych dokumentów. Nie myślmy nad tym i wracajmy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Szczęśliwy ten Psycho.

 

Tony Hogański – Jak można być szczęśliwym po utracie EWF World title?

 

Jan Kowalski – Nie wiem. Nigdy nie byłem EWF World Champem.

 

Tony Hogański – Ja też nie.... ale posiadałem kupę innych pasów i tracąc je z reguły nie byłem zbyt radosny.

 

Jan Kowalski – Przykro mi to słyszeć, ale tak to już w EWF bywa. Nie można mieć jakiegoś tytułu wiecznie. No chyba, że jest się SR-Crazy’m i dostanie się EWF TV title dożywotnio.

 

Tony Hogański – Będąc przy Crazy’m... to chyba już czas na nasz main-event?

 

Jan Kowalski – Main-event czas zacząć! Pierwsza obrona tytułu przez Toola.

 

Tony Hogański – Niespodziewanie w tej walce mamy też Sandmana.

 

Jan Kowalski – Czyli wszystko zgodnie z życzeniami Toola i Sandmana z początku gali.

 

Tony Hogański – Szkoda tylko, że SR-Crazy nie był zbyt świadomy zgadzając się na tego typu rozwiązanie.

 

Jan Kowalski – Szkoda, szkoda, ale będzie miał szansę się odegrać.

 

 

 

EWF World Championship:

Tool (c) vs Sandman vs SR-Crazy

 

 

 

Napięcie rośnie, gdy w końcu zaczyn grać "Enter Sandman" – Metallica. Publiczność zgromadzona w Tarnowie wybucha wielką radością widząc weterana ringów PCW i EWF, żywą legendę, Sandmana. Pradziadek wszystkich legend z osobna powoli dociera na ring. Wygląda na zadowolonego z siebie, wypoczętego i gotowego do walki. Do bardzo miłe z jego strony. Antoni Bryndza uważa tak samo i wita się uprzejmie z przewodniczącym Rady Nadzorczej EWF Corporation.

Muzyka zmienia się w Limp Bizkit i „My Way”, co oznacza, że radość publiczności wcale nie zostanie zmniejszona, a kto wie może nawet powiększona. Poziom szaleństwa jest chyba jednak podobny, a entuzjazm wspaniały. Na rampie pojawia się SR-Crazy, jak zawsze uśmiechnięty i wesoły. W drodze na ring robi sobie zdjęcia z fanami i ich niemowlakami, a publiczność śpiewa bogobojne pieśni i raduje się wraz z nim. Na ringu honorowy obywatel Chińskiej Republiki Ludowej wita się z Sandmanem i Bryndzą.

Na sam koniec obserwować będziemy wejście EWF World Champa. Zaczyna grać Therion i "O Fortuna". Mistrz świata chwilę każe nam na siebie czekać, aż w końcu wyłania się spod FeliXtronu, a jego gwiazda i mistrzowski pas rozświetlają mrok tarnowskiej hali. Publiczność nie wiwatuje, nie raduje się, nie cieszy. Reaguje natomiast wielkim heel heatem, bo jak widać Toola nie lubi. Ten spokojnie trafia na ring i oddaje pas sędziemu.

 

Jan Kowalski – Pierwsza obrona mistrzowskiego tytułu przez Toola.

 

Tony Hogański – Trudna walka go czeka. Sandman i SR-Crazy to doświadczeni wrestlerzy. Sandmana nie trzeba przedstawiać. To pradziadek wszystkich legend, trzeba go szanować...

 

Jan Kowalski – .... i wielbić?

 

Tony Hogański – Już nie przesadzajmy. Zresztą kto wie, SR-Crazy też może pokusić się o niespodziankę. Jest w EWF od czasów brodatego brodacza Felka Castro. Nie można go lekceważyć.

 

Jan Kowalski – Twój komentarz nagle stał się bardzo profesjonalny.

 

Tony Hogański (oburzony) Nagle? Dołączasz się do nagonki na mnie?

 

Jan Kowalski (uspokajająco) Nie, nie, skądże znowu. Nie to miałem na myśli Tony, uwierz mi.

 

Tony Hogański (poklepuje go radośnie po ramieniu) Wierzę.

 

Napięcie na ringu rośnie. Antoni Bryndza tłumaczy wrestlerom zasady dobrej, uczciwej, i sprawiedliwej rywalizacji. Oni to słyszą od lat, ale słuchają w skupieniu i przygotowują się na wielką batalię. Tool wygląda na pewnego siebie i gotowego do obrony mistrzostwa świata. Sandman przeżył już tyle walk, że jego nic nie rusza. SR-Crazy czuje się chyba uniesiony fanatycznym dopingiem tarnowskich kibiców. Bombowy Sędzia wydaje ostatnie instrukcje, aż w końcu rozkazuje uderzyć w gong. Tym sposobem walka się oficjalnie rozpoczęła. Żaden z wrestlerów nie chce zaryzykować pierwszy z atakiem, zamiast tego obrzucają się wrogimi spojrzeniami. Tylko SR-Crazy uśmiecha się trochę durnowato, ale w jego przypadku to całkiem zrozumiałe. Co ciekawe SR-Crazy i Sandman bardzo szybko, bez żadnego porozumienia się, łączą siły i atakują Toola.  SR-Crazy powala go porywającym Clotheslinem, a Sandman od razu poprawia Fist Dropem. Tool próbuje wstać i co ciekawe jego rywale pozwalają mu na to. Ta dobroć nie trwała jednak zbyt długo, bo już po kilku chwilach Sandman natychmiast wrzucił aktualnego EWF World Champa prosto w narożnik, a SR-Crazy naskoczył na niego z jakimś kuglarskim Splashem. Sandman podchodzi do Phantoma i zaczyna zasypywać go gradem różnego typu kopniaków, uderzeń, punchy, chopsów i tym podobnych. Bardzo to ładnie wygląda, SR-Crazy dopinguje go do bardziej zmasowanego ataku. Wielokrotny PCW Polish Champion idzie za jego radą, chwyta rywala i próbuje wykonać mu jakiś skomplikowany i staromodny cios, ale ten jednak nie daje się i zamiast tego serwuje Piaskowcowi Vertical Suplexa. Od razu dodaje do tego pin.........1......2........przerywa SR-Crazy!

 

Jan Kowalski – Walka powoli zaczyna się nam rozkręcać.

 

Tony Hogański – Dwóch na jednego to banda Ryżego!

 

Jan Kowalski – Jakiego znowu Ryżego?

 

Tony Hogański (udając oplucie) Plemieła.

 

Jan Kowalski – Znowu zaczynasz?

 

Tony Hogański (podciągając rękawy) Nie martw się Janku. Ja się dopiero rozkręcam.

 

Walka na ringu trwa w najlepsze. SR-Crazy uzyskał swą chwilę. Podnosi dawnego partnera z Justice League i wrzuca go w jeden z narożników. Następnie rozpędza się i próbuje naskoczyć na niego z kolejnym kuglarskim Splashem, jednak tym razem Tool wystawia nogę, na którą rzecz jasna nabija się honorowy obywatel Chińskiej Republiki Ludowej! Rebel od razu przechodzi do kontrataku, rozpędza się, dociera do lin, ale zamiast się od nich odbić w tradycyjny sposób to wskakuje na nie i już po chwili skacze na leżącego SR-Crazy’ego ze Springobard Leg Drop! Pin....1.....2....przerywa Sandman! Tool od razu wstaje i pomiędzy nim a przewodniczącym Rady Nadzorczej EWF Corporation dochodzi do zwarcia.... następuje dość długa szamotanina, w której nikt nie uzyskuje przewagi i bombowy Antoni Bryndza zmuszony jest ich rozdzielić... kolejne zwarcie kończy się tak samo, czyli kolejną szamotaniną i brakiem jakichkolwiek efektów. Wrestlerzy się nie zrażają, znów dochodzi do zwarcia i tym razem przewagę uzyskuje Tool, któremu udaje się wykonać Sandmanowi Atomic Drop!  

 

Jan Kowalski – Tool odzyskał inicjatywę.

 

Tony Hogański (wskakuje na swój stolik komentatorski) Premiera przy stole, ja Tuska w dupę pierdolę!

 

Jan Kowalski (prawie mdleje) Tony! Opanuj się.

 

Tony Hogański (do tłumu kibiców) Premierze, czy ci nie żal? Wypierdalaj do hal!

 

Jan Kowalski – Gdybyś ty chociaż z sensem to śpiewał.

 

Tony Hogański (siada na swoim miejscu) Tony walczy o wolność słowa. Ot tyle i aż tyle.

 

Tool podnosi Sandmana, a ten niespodziewanie wyprowadza skuteczny cios pięścią w twarz. Tool zachwiał się, co zaowocowało Side Suplexem. Sandman szybko odzyskał pozycję dominującą. Pewnie by tak trwało to dalej, gdyby nagle jego twarz nie przeżyła bliskiego spotkania z butami SR-Crazy’egp „Made in China”, czyli z ładnym i zgrabnym Dropkickiem. Sandman upadł z łoskotem na matę. Przebudził się Tool tymczasem i co ciekawe doszło do swoistego odwrócenia sojuszy. Tym razem to Tool i SR-Crazy rzucili się na podnoszącego się dość żwawo Sandmana. Whipują go o liny i powalają z Double Clothesline. Tool pinuje 1....2... kick out! Sandman wstaje, a SR-Crazy chwyta go w pozycję do wykonania Oklahoma Slam, jednak Sandman nie pozwala mu na to, co więcej kontruje i już po chwili wykonuje na dożywotnim EWF TV Champie Crucyfix Powerbomb! Tego nikt się nie spodziewał. Następnie Sandman wrzuca z wielkim impetem Szaleńca w jeden z narożników, po czym przygniata go Splashem. To swego rodzaju zemsta za poprzednie kuglarskie sztuczki Szaleńca. Tymczasem dochodzi do kolejnego odwrócenia wszystkich układów, akcja niczym z XVIII wieku, bo oto Tool wbiegł na przeciwległy narożnik i skoczył z Missile Dropkickiem prosto w twarz SR-Crazy’ego!! (EWF! EWF! EWF!)

 

Tony Hogański (rozochocony) Janku! Zewrzyjmy szeregi.

 

Jan Kowalski – Ale o co chodzi?

 

Tony Hogański – Zbierzmy wszystkich naszych fanów, naszych wrestlerów, naszych pracowników i maszerujmy na Warszawę! Trzeba obalić tego dyletanta premiera.

 

Jan Kowalski – To chyba nie jest zbyt legalne... i demokratyczne.

 

Tony Hogański – Pierdolę demokrację, gdy gwałcone są swobody obywatelskie i wolność słowa. Do tego zbiorowo! 

 

Sandman jest nawet pod wrażeniem tej akcji, ale to był chyba jego starczy błąd i swego rodzaju umysłowa ociężałość wieku, bo Tool momentalnie trafił go ze Spinning Heel Kicka! Od razu też odbił się od lin i dobił Weterana spod Konstantynopola ładnym i można nawet powiedzieć, że mistrzowskim Leg Dropem! Od razu pin........1........2.......kick out i jednocześnie przerywa też SR-Crazy! Szaleniec od razu dopada do Phantoma i wykonuje na nim Spinebustera. Aktualny EWF World Champion próbuje się podnieść, ale obrywa Knee Dropa. Crazy wdrapuje się na narożnik i skacze z Moonsaultem na Toola!! (entuzjazm publiczności) Od razu pinuje.......1........przerywa Sandman! Dwukrotny EWF World Champion od razu uderza na zero razy EWF World Champie Neckbreakera. Następnie podnosi go, chwyta za gardło i rozbija terroryzującym wszystko i wszystkich Chokeslamem. No, ale do Rottweilera mu daleko. Tool tymczasem próbuje się podnieść, ale Sandman jest szybszy, od razu bierze rozbieg i trafia rywala z Knee Attackiem! Legenda polskich ringów podnosi zwijającego się z bólu Phantoma i uderza na nim European Upercut. Sandman jest chyba w formie tysiąclecia, rozochocił się niesamowicie. Od razu wdrapuje się na narożnik. Pechowo dla jego potencji dopada do niego przebudzony i wiecznie żywy niczym Lenin, SR-Crazy, który wyrzuca go Press Slamem wprost na środek ringu!

 

Jan Kowalski – Bardzo emocjonująca walka. Jestem pod wrażeniem. Kto wygra? Kto zdobędzie EWF World title?

 

Tony Hogański – Janku, Janku. Nie oszukuj się. Dostajesz instrukcję z góry, bo oni w reżyserce widzą co się dzieje. Idzie marnie, więc próbujesz ładnie opakować i sprzedać ten produkt.

 

Jan Kowalski – Ty tak naprawdę myślisz?

 

Tony Hogański – Myślałem o naszym pieprzonym rządzie.

 

Jan Kowalski – To wiele wyjaśnia, ale nie wkraczaj z tymi ludźmi na wojenną ścieżkę. Nie warto.

 

SR-Crazy od razu podnosi Sandmana i whipuje go na narożnik. Tam uderza klika chopsów po czym zaczyna dusić rywala. Jednak już po chwili nieśmiertelny Sandman kontruje z kilkoma punchami po czym Hiptoss i to teraz dożywotni EWF TV Champion znalazł się w narożniku! Weteran spod Konstantynopola odbija się od lin i atakuje wiszącego Szaleńca! Ale po drodze zostaje trafiony Dropkickiem od Toola! Impet był tak wielki, że Sandman przeleciał ponad linami i wypadł poza ring!!! (EWF! EWF! EWF!) Tymczasem aktualny EWF World Champion decyduje się dokończyć dzieła swego poprzednika, bierze rozpęd i spada na umieszczonego w narożniku Crazy’ego ze Splashem! Ale ten w ostatniej chwili upadł na matę, co spowodowało, że Rebel rozbił się na słupku narożnika! Jak pech to pech! Przy pomocy lin Crazy podnosi się i od razu unika Clothesline’a od przebudzonego i zawsze pełnego energii witalnych Toola!

 

Tony Hogański – Muszę napisać manifest. Mój manifest polityczny.

 

Jan Kowalski – Napisz, napisz. Zawsze warto.

 

Tony Hogański – Ludzie muszą wiedzieć, że walczę też w ich imieniu. Nie może być tak, że jedna partia zawłaszcza cały kraj i niszczy jednego z najlepszych obywateli.

 

Jan Kowalski – Prawda, prawda.

 

Tony Hogański – Ja jestem przecież kawalerem Orderu Odrodzenia Polski!

 

Walka na ringu trwa w najlepsze pomiędzy Toolem, a SR-Crazy’m. Poza ringiem leży Sandman, który chyba pozwolił sobie wypoczywać i leżeć na zielonych pastwiskach i w ten sposób nie brak mu niczego. Wróćmy zatem do tego co się dzieje na ringu. SR-Crazy przeszedł do kontrataku po udanym uniknięciu Clothesline’a, co więcej, wykonał nawet na swym dawnym partnerze z Justice League ładnego i zgrabnego Fisherman Slama! Honorowy obywatel Chińskiej Republiki Ludowej podnosi przeciwnika i whipuje go w narożnik. Ta walka chyba zostanie zapamiętana z uwagi na częste akcje narożnikowej. Przynajmniej jakaś to odmiana, więc nie ma co narzekać. Tam SR-Crazy wykonuje na Phantomie kilka chopsów. Wyglądają one na bolesne i całkiem skuteczne. Po czym bierze rozbieg i kolejny już raz dzisiaj w sposób szalony, kuglarski i fantazyjny spada na swojego rywala ze Splashem! Do tej pory bólu tego doświadczył Sandman, więc Crazy w imię równości postanowił wykonać tą akcję też na swoim drugim rywalu. Bardzo to ładnie z jego strony. Tymczasem dobudził się Sandman, który wygląda na pełnego sił witalnych. Nieoczekiwanie na arenie rozlega się wielki heel heat. No tak, nawet main-event w tej cholernej federacji nie może się skończyć uczciwie. Spod FeliXtronu wybiegli Bidam oraz Crash, czyli przedstawiciele niszczącej fali Rewolucji Kulturalnej.

 

Jan Kowalski – Tak nie może być. Tak nie wypada!

 

Tony Hogański – To oni! To oni! Hunwejbini pójdą ze mną na Warszawę! Zdobędziemy Aleje Ujazdowskie! Zdobędziemy Krakowskie Przedmieście! Zdobędziemy Belweder!

 

Jan Kowalski – Tony... nie nawołuj publicznie do puczu i rewolucji.

 

Tony Hogański (krzyczy w egzaltacji) Słyszysz Tusk? Chciałeś obalić Tony’ego, ale to Tony obali ciebie!

 

Hunwejbini dobiegają do Sandmana i sprawdzą czy ich poczciwy „stary” znajduje się na chodzie. Sandman jest zaskoczony ich obecnością i próbuje ich przegonić. Hunwejbini kręcą głowami, tłumacząc mu, że racja stanu i los Kulturalnego Dżihadu wymaga ich obecności. Bidam pokazuje Sandmanowi kastet, który ten może użyć. Crash zaczyna szukać czegoś pod ringiem i wyciąga stamtąd krzesło. Tymczasem Antoni Bryndza zauwazył intruzów i krzyczy do nich, że nie mogą tutaj przebywać. Za jego plecami SR-Crazy niespodziewanie wykonał na Toolu Crazy Slam [Angle Slam]!!! (ogromny entuzjazm + śpiewy + pieśni + Crazy! Crazy! Crazy!) Pinuje.......................... ale Bryndza tego nie widzi, bo zajmuje się Hunwejbinami! Tragedia dla Szaleńca! Tragedia dla całych Chin Ludowych! Crazy krzyczy do sędziego. Bombowy Antoni odwraca się i w końcu zauważa, co tam się dzieje. Pin.........1................2.................kick out!! Crazy wścieka się i przeklina po chińsku. Bryndzy jest przykro, ale nic nie może zrobić. Hunwejbini poza ringiem śmieją się, a Sandman próbuje ich przegonić.

 

Jan Kowalski – Rewolucja Kulturalna pozbawiła SR-Crazy’ego mistrzostwa świata!

 

Tony Hogański – Tragedia panie, tragedia.

 

Jan Kowalski – Nie podoba mi się to ani trochę. Sandman powinien zdecydowanie się od nich odciąć.

 

Tony Hogański – Tak jak Tusk od Palikota, ale tego nie zrobi, bo mają romans.

 

Crazy na ringu atakuje podnoszącego się Toola, ale ten odskakuje na bok. Crazy na chwilę traci orientację w terenie, co wystarczyło by Tool zupełnie niespodziewanie wykonał na nim swój kończący Twist of Fate!! (wielki heel heat) Tool uśmiecha się do siebie, woła Bryndzę, aby ten głupol znów niczego nie przegapił i pinuje.........1...................2..............przerywa Sandman! Rebel wścieka się, wstaje... a Sandman bez chwili wahania uderza na nim swój legendarny Clothesline spod Konstantynopola!! (wielka radość oraz okrzyki: Sandman! Sandman! Allah akbar! Allah akbar! Allah akbar!) Co więcej Tool momentalnie uderza na nim kolejnego Twist of Fate’a!! (jeszcze większy heel heat) Wygląda to na koniec całej zabawy. Pin............1..........................2..................przerywa Bidam z Crashem!! Hunwejbini wdarli się na ring! Rewolucja Kulturalna dosięgła granic main-eventu! Crash i Bidam zaczynają brutalnie okopywać Toola. Bidam ma na ręku kastet i zaczyna na dodatek okładać World Champa po twarzy. Śmieją się przy tym szaleńczo. Bryndza próbuje ich wyrzucić, ale ci odpychają bombowego arbitra. Ten nie ma wyjścia i rozkazuje uderzyć w gong! (Walka kończy się wynikiem nierozstrzygniętym!)

 

Jan Kowalski – Popsuli całe piękno tego sportu!

 

Tony Hogański – A teraz popatrz co robi rząd. Niszczy kraj. Trzeba powstrzymać tych dyletantów. Miałem startować w wyborach prezydenckich, ale nie, coś mnie tknęło. Teraz mamy wąsatego bekona i nie ma co płakać nad wylanym piwem.

 

Jan Kowalski – Płaczmy lepiej nad EWF.

 

Tony Hogański – Rewolucję Kulturalną trzeba przekształcić w powstanie antyrządowe!

 

Budzi się Sandman, który nie może uwierzyć, że Rewolucja Kulturalna wymknęła mu się spod kontroli. Krzyczy na Bidama i Crasha, ale nie ma nich żadnego wpływu. Hunwejbini demolują Toola, a dodatkowo przerzucili się też na biednego SR-Crazy’ego. Sandman niespodziewanie nie wytrzymał i powalił Bidama z Clotheslinem spod Konstantynopola!! (Allah akbar! Allah akbar!) Crash spojrzał zdziwiony na przywódcę Dżihadu, a ten bez chwili namysłu wykonał na nim Right into the Sand [Rockbottom]!! (wielka radość) Zaczyna grać Metallica i „Enter Sandman”, a Weteran spod Konstantynopola kręcąc głową opuszcza ring. Rewolucja Kulturalna zdradziła swoje ideały. Publiczność żegna go owacją na stojąco. Pojawiają się służby medyczne, które zajmują się Toolem oraz SR-Crazy’m.

 

Jan Kowalski – To chyba tyle z dzisiejszej gali.

 

Tony Hogański – Ruszajmy! Na krucjatę przeciwko złu i tyranii!

 

Jan Kowalski – Może później. Dziękujemy, że byli państwo z nami. Z Tarnowa żegnają was.... Tony „Toster” Hogański.

 

Tony Hogański – .... oraz Jan Kowalski.

 

Jan Kowalski – Oglądajcie następną Wrestlepaloozę!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Koniec transmisji.

 

 

EWF Corporation 2010

dla:

EWF Group™


Podobała ci się gala? Nie cierpisz jej? Najlepiej będzie jak skomentujesz ją na FORUM.

Powrót na stronę główną


 

 (Wydarzyło się po zakończeniu gali. Dziś dwa odcinki!)

 

(Gala zakończyła się sporym sukcesem i cały Tarnów świętował na ulicach. My jednak nie bratamy się z ludem pracującym miast i wsi. Zamiast tego wolimy oglądać co słychać u burżujów. Z kamerą wśród bogatych i możnych EWF. Znajdujemy się na luksusowym półpiętrze kafeterii EWF, gdzie Esmeralda Martinez postanowiła zorganizować naradę najważniejszych osób w federacji. Taką swoistą Radę Gabinetową, jak u prezydenta. Tu jednak jej uczestnicy będą mądrzejsi, piękniejsi i bogatsi, dobro EWF będzie leżeć im na sercu, a pierwsza osoba federacji nie będzie miała durnego wąsa, tylko piękne, długie nogi. Oprócz Esmeraldy Martinez i jej asystentek widzimy tutaj: Felipe Castro, Scythera, Szakala, Pana Józefa, Dagmarę Zielińską, Tony’ego Hogańskiego, Jana Kowalskiego, Antoniego Bryndzę oraz Ponurego Grabarza. Z tych ważniejszych nie ma tylko Sandmana.)

 

Esmeralda Martinez – Sierpniowa gala odbędzie się w Częstochowie.

 

Brak odzewu.

 

Esmeralda Martinez – Wiedziałam, że to was nie zainteresuje. Chciałabym, żebyśmy wszyscy wsparli Tony’ego Hogańskiego w jego walce z establishmentem. Jak wiemy, albo i nie, Tony jest ostatnio prześladowany przez przedstawicieli władz. Chcemy żyć z władzą zgodnie, dlatego dajemy im darmowe miejscówki na każdą galę, ale widać to im nie wystarcza. Sprawa Hogańskiego to kwestia wolności słowa. Nie możemy pozwolić by został zakneblowany. To ważne.

 

Wszyscy kiwają głowami, a Szakal dodaje pod nosem „Pewnie kurwa, że ważne”.

 

Esmeralda Martinez – EWF będzie stać na straży podstawowych wolności, teraz gdy żyjemy w państwie totalnym, ale jeszcze nie totalitarnym. Mam jednak złe wiadomości. Petruello?

 

Dagmara Zielińska rzuca na stół kilkanaście dokumentów.

 

Esmeralda Martinez – Oni nie żartują. W najbliższym miesiącu mamy przewidziane kontrole z: Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Rady Etyki Mediów, Urzędu Skarbowego, Państwowej Inspekcji Pracy, Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego oraz z Sanepidu.

 

Na sali zaczyna panować gwar i szmer.

 

Esmeralda Martinez – Wzięli nad pod lupę i musimy być bardzo ostrożni. Wszyscy. Żadnych wybryków, zrozumiano?

 

Wszyscy kiwają głowami.

 

Esmeralda Martinez – Jakoś wam nie wierzę. Mam nadzieję, że w razie czego uratują nas nasi prawnicy. Przecież nie zatopią świetnie prosperującego przedsiębiorstwa, wizytówki Polski w świecie, tylko dla celów politycznych? Prawda?

 

Szakal – Marazm kurwa marazm! Trzeba było iść w politykę!

 

(Koniec materiału filmowego.)

 

 

(Drugi odcinek z serii – wydarzyło się po zakończeniu gali)

 

 

(Tym razem trafiamy na parking zewnętrzny. Widzimy Nasa Jazzowskiego, który zmęczony szykuje się do opuszczenia tarnowskiej hali. W ręku trzyma typową torbę sportową. Otwiera drzwi do swojego samochodu, wrzuca torbę do środka i siada na miejscu kierowcy. Już ma ruszyć, gdy nagle drzwi od strony pasażera otwierają się... i w samochodzie pojawia się....... Psycho!)

 

Nas Jazzowski (niemal wybuchnął z irytacją) Czego tutaj?

 

Psycho – Spokojnie, spokojnie.

 

Nas Jazzowski (doszedł do siebie) Jestem bardzo spokojny, ale nie życzę sobie tutaj twojej obecności.

 

Psycho – Ja też nie, ale zostaliśmy partnerami.

 

Nas Jazzowski – O nie! To był jednorazowy wybryk. Dostałeś jakiś papier od Esmeraldy, spierdoliłeś walkę, ja to zaakceptowałem. W swoim czasie zemszczę się, ale przyjąłem to spokojnie.

 

Psycho – Mam nowy papier od Esmeraldy. (Psycho przystawia mu do nosa dokument, który otrzymał od Martinez) Czytaj.

 

Nas Jazzowski (czyta i nie wierzy własnym oczom)Prawo do wychowanka? Wytrenowania kogoś? Co to ma znaczyć?

 

Psycho – Wybrałem ciebie. Myślałem nad Leśnym, ale kurwy na ludzi nie wyprowadzisz. Słuchaj, będę twoim trenerem.

 

Nas Jazzowski – Ja się nie zgadzam.

 

Psycho – Nie masz nic do zgadzania się albo odmawiania. Papier od Esmeraldy jest? Jest. To wszystko gra. Teraz zawieź mnie do domu, bo jebany Leśny rozpierdolił mi furkę. Z życiem. No depnij mu. Nie mów, że prowadzisz jak baba?

 

Nas Jazzowski – Nie, nie, nie. Ja to wyjaśnię.

 

Psycho – Wyjaśnisz na następnej gali, a teraz ryzykujesz zwolnienie. Dzięki mnie wyjdziesz na ludzi. (spogląda na zegarek) Nie mamy czasu frajerze. Ruszaj!

 

(Ostateczny koniec transmisji.)