Powrót na stronę główną.

 

 

 

 

 

 

28.02.2010:

jakiś czas przed rozpoczęciem gali

 

 

 

 

(Znajdujemy się na w jakiejś zwykłej szatni. Nie jest ona jakoś szczególnie urządzona, jest po prostu do bólu zwyczajna, szara i nieciekawa. W tych okolicznościach zauważamy Kravena oraz Szakala. Panowie siedzą przy zwykłym, prostym, drewnianym stole. Co ciekawe nie widzimy ani paprotki ani wódki, nie ma tu niczego nadzwyczajnego.)

 

Kraven – Młody Castro próbuje nas poróżnić. Chce byśmy w imię własnych, samolubnych interesów rzucili się sobie do gardeł.

 

Szakal – Myślisz, że o tym nie wiem?

 

Kraven – Co za idiota. Jesteśmy w EWF dłużej od niego, o wiele dłużej... (zaczyna uderzać palcami o blat stołu) ...  wiemy wszystko o EWF, wiemy jak ono funkcjonuje, znamy wszystkie sztuczki, wszelkie możliwe strategie.

 

Szakal – Wszystko już kurwa było.

 

Kraven – Nic i nikt nie jest w stanie nas zaskoczyć.

 

Szakal (uśmiecha się po swojemu) Nic i nikt.

 

Kraven – Poza zdradą.

 

Szakal – Ah zdradą kurwa?

 

Kraven – Ale przecież my nie możemy zdradzić siebie nawzajem. Prawda?

 

Szakal – Ależ skąd kurwa. Niech mnie ręka boska broni! Jesteśmy przyjaciółmi! Kompanami kurwa!

 

Kraven – Towarzyszami niedoli.

 

Szakal – Jakże moglibyśmy zdradzić? Oszukać swych... (spogląda Rosjaninowi w oczy) ... wiernych towarzyszy.

 

Kraven – Właśnie. Sam nie mogę sobie tego wyobrazić. To chyba niemożliwe.

 

Szakal – Nie ma między nami nieprzyjaźni, nie więc problemów. Zaufaj mi kurwa.

 

Kraven – Ty także... mi zaufaj.

(

(Koniec materiału filmowego.)

 

 

 

tuż przed rozpoczęciem gali

 

 

 

Dark Match:

Nigel Moron vs Maniak

 

Walką rozpoczynająca serie dzisiejszych dark matchy jest porażające starcie dwóch tytanów polskiego (niektórzy fachowcy twierdza nawet, ze światowego!) wrestlingu – Nigela Morona i Maniaka! Ten drugi wzbudził (a raczej się starał) jako takie zainteresowanie garstki zgromadzonych fanów swoim dość nietypowym zachowaniem. Mianowicie wchodził na narożniki i skakał z nich, lądując pięknym, a co ważne prawidłowo wykonanym telemarkiem. Tyle, że bez nart. Zaskoczony Nigel i Dark Sędzia byli uporczywie proszeni o wystawienie mu not za kolejne skoki. Poirytowana dwójka próbowała go namówić do rozpoczęcia pojedynku, lecz on z uporem maniaka dążył do wygrania turnieju czterech skoczni, pucharu świata i olimpijskiego złota. Wreszcie, gdy zapewne miał właśnie pobić rekord mamuciej skoczni narożnikowej, wybił się na dość mocno, by stracić balans przy lądowaniu i uderzyć z całych sił twarzą w matę. Moron wytrącił Dark Sędziego z zdziwienia i nakazał rozpocząć walkę, by po chwili odliczyć zamroczonego rywala. Pin....1.....2.....3! (Zwycięzcą został: Nigel Moron!)

 

 

Dark Match:

Vitor Hernandez vs Bryan Jablonski

 

Ku zaskoczeniu wszystkich na FeliXtronie pojawił się obraz pluszowego misia bez oka, który zatonął w deszczu komputerowo animowanych łez. W takich właśnie okolicznościach przyrody na ring dotarł nikt inny, jak Vitor Hernandez. Zawodnik ten raz się śmiał, raz płakał, wiec został poczytany najpewniej za człowieka niespełna rozumu, ale że tych pełno było w EWF, wiec nie zrobiło to na nikim większego wrażenia. Czas na jego przeciwnika, niejakiego pana Jablonskiego Bryana! Przy utworze grupy AC/DC dociera na ring, gdzie jest wyłącznie skupiony na swoim przeciwniku. Dark Sędzia każe uderzyć w gong i ten dark match właśnie się zaczyna. Cięższy i wyższy Bryan od razu chwycił przeciwnika do lock upu, by następnie poczęstować go „kolankiem” kolankiem brzuch. Osłabionego w ten sposób Vitora wgniótł w matę potężnym two leg takedownem i zaczął okładać pięściami, co zmusiło Dark Sędziego do przerwania tejże ofensywy. Jablonski czeka, az Hernandez wstanie, a gdy tak się dzieje, bez chwili namysłu rzuca się na rywala, który.... odskakuje na bok! I tu kończy sie percepcja otoczenia Bryana, bo dość zręczny Vitor naciągnął mu na głowę jego własny hokejowy Jersey! Następnie powalił oszałamiającym super kickiem i dość sprawnie wspiął się na narożnik, by skoczyć z niego z Crying Bear Press [przerobiony Shooting Star Press], co pozwolilo na uzyskanie pinu. Pin....1.....2....3! (Zwycięzcą został: Vitor Hernandez!)

 

 

Dark Match:

Bidam vs Frank Deux

 

Czas na trzecia walkę wieczoru. Znany już (a może i nie) z kilku występów Frank Deux dość pogardliwie spoglądał na katowicką publiczność, co ta odwzajemniła szczerym heel heatem na poziomie szmeru. Potem nadeszły długie chwile oczekiwania, bo nie było widać jego zacnego przeciwnika. Owszem, przyszlajał się jakiś biedny Azjata, ale na wrestlera to on nie wyglądał. Wszyscy tak czekali, czekali, aż wreszcie Dark Sędzia został poinstruowany przez time keepera, ze ów Azjata jest tak naprawdę tym oczekiwanym wrestlerem EWF i walkę zacząć można, a nawet trzeba. Zaskoczony Dark Sędzia tak czyni, a obaj adwersarze zaczynają się okrążać. Pierwszy zaatakował Bidam poprzez wykonanie running jumping knee lift. Frank ledwie uniknął lego dropa i zrewanżował się stiffowym kopnięciem w wstającego przeciwnika. Bidam jednak utrzymał się na nogach! Deux ponawia, jednak został chwycony za kończynę i powalony ponownie poprzez dragon leg screw! Publika tym razem niedowierza, gdyż najpospoliciej wyglądający Azjata okazuje się obznajomiony z wrestlingowym rzemiosłem! Bidam pomaga wstać przeciwnikowi, posyła go w kierunku lin i gdy ten wraca, powala mocnym Spinebusterem. Azjata znów pomaga wstać Belgowi i siłą zmusza go do wejścia na narożnik, a następnie wykonuje na nim Seorabeol [Rope hung cutter]! Dark Sędzia nie miał problemów z natychmiastowym odliczeniem pinu. Pin......1......2......3! (Zwycięzcą został: Bidam!) 

 

 

 

28.02.2010 – Katowice

10 Ventose 218 roku Republiki

 

 

 

(EWF gościło w Katowicach trzy razy. Pierwszy raz w 2001 roku odbyła się tutaj dziesiąta Wrestlepalooza. Drugi raz w 2002 roku w Spodku zorganizowano trzydziestą piątą Paloozę. Ostatni raz jak do tej pory EWF ze swoim cyrkiem objazdowym przybyło tutaj w roku 2003, a była to pamiętna gala numer sześćdziesiąt dwa. Po latach przerwy czas by Katowice otrzymały czwartą galę, a marzenia miejscowych fanów się spełniły. Extreme Wrestling Federation lubi realizować marzenia, dlatego dziś tu jesteśmy. Realizator jak zawsze prezentuje nam co takiego ciekawego możemy obejrzeć w Katowicach. No i co tutaj mają? Jak wszyscy wiedzą halę zwaną Spodkiem, ale do niej przejdziemy później. Fajne skrzyżowania i drogi. To na pewno ciekawa rzecz, która spodoba się wszystkim kierowcom, którzy lubią być nerwowi. Sympatyczną atmosferę okolicznych kopalń, bo jak wiadomo w tym rejonie jak rzucisz kamieniem to w górnika albo ex-górnika trafisz. Te rejony cechują się też uwielbieniem dla Edwarda Gierka, jak ktoś jest idiotą to faktycznie lubi taki typów. W Katowicach jest ciekawie, jeśli kogoś interesuje cóż tu można zobaczyć to zapraszamy do przewodników, o ile ktoś takie wydał. My natomiast przenosimy się już pod katowicki Spodek. W tej okolicy EWF jak zawsze rozstawiło telebimy, bo EWF chce by fani, którym nie udało się kupić biletów mogli także podziwiać galę na pół-żywo, a to zawsze ciekawa rzecz obejrzeć Wrestlepaloozę na świeżym, lutowym powietrzu. Mimo, że zimno, ale przynajmniej są emocje, no i alkohol sprzedawany w okolicy, a także smakowita kiełbasa vaclavska, czyli wszystko co najlepsze. Przenosimy się jednak już do wnętrza hali. Przy suficie zauważamy majestatycznie, aczkolwiek trochę złowrogo zwisającą klatkę. Warto zwrócić uwagę, że ring jest tylko jeden, chociaż dzisiejsze War Games wymagać będą dwóch. Został on jednak specyficznie ustawiony, zostawiono miejsce na szybkie zamontowanie drugiego. Według zapewnień organizatorów odbędzie się to wszystko w sposób szybki i sprawny tuż przed samym main-eventem. Tym sposobem drugi ring nie będzie zakłócał porządku i harmonii innych walk. Realizator pokazuje nam trybuny katowickiego Spodka. Co jasne wszystkie miejsca są już zajęte, publiczność jest pozytywnie podbudowana po obejrzeniu dark matchów i z niecierpliwością czeka na rozpoczęcie gali. Kibice śpiewają różne pieśni i radują się we własnym gronie, a ich szczęście cieszy nas wszystkich. Rzecz jasna przybyli oni tutaj z najróżniejszymi transparentami. Oto przykłady niektórych z nich: „Zróbmy galę w Mongolii”, „Nie! Dla odmiany w ciepłych krajach!”, „Na przykład w Brazylii!”, „Albo Urugwaju!”, „Tam już byliśmy i było fajnie”, „Urugwaj - jestem na tak!”, „Bronek Komorowski jak Vaclav Komorowski”, „Głosuj w prawyborach PO na Nasa Jazzowskiego”, „On nie kandyduje”, „A szkoda, bo ma takie szczere oczy”, „Vaclav jest elegancki!”, „Elegance Vacleaux!”, „Wszyscy jesteśmy za elegancją!”, „Twój kot kupowałby kiełbasę vaclavską”, „Poczujcie moc eleganckiego Vacleaux!”, „Nieprawda! Poczujcie potęgę Jazzowskiego!”, „Ohohohoho!”, „Psycho to nowa Magdalena Środa”, Nasz Rysio Kalisz polskiego wrestlingu”, „Tool to kontynuator ideologii krabów”, „Nowy krab!”, „Tool dziedzicem ideologii kraba!”, „Twój krab pracowałby w IPNie”, „Whiped pozdrowienia dla Mitsuko!”, „Kocham Mitsu!”, „Jest krwiożerczo boska!”, „Niech mnie zdominuje!”, „Rozwiedź się z nią!”,. „Crazy nie lękaj się!”, „Nie likwidujcie Wyspy!”, „Castro ma umysł banana”, „Banan Castro”, „Vegard na Evolution Champa”, „Nilsen się skończył zanim nawet się zaczął”, „Dziś poznamy nowego EWF World Champa!”, „Koniec panowania Psycho! Już czas!”, „Kiedy gala na Tajwanie?”, „Wracajmy do Bhutanu!”, „Szakal nie masz szans”, „Gdzie jest paprotka?”, „Tanatos wróć!”, „Juice, czekamy na ciebie!”, „O mój Hangmanie, rozwijaj się!”, „Gangsta! Gangsta! Gangsta!”, „Jestem 213423553 fanem Dark Avengera!”. Na tym kończymy omawianie sekcji napisowej. Jak zawsze była ona emocjonująca, choć krążą plotki, że ma zostać wkrótce zlikwidowana jako przestarzała melodia przeszłości. Widać, że kondycja polskiego wrestlingu ma się całkiem nieźle, bo pan Wojtek sprzedał dziś więcej kiełbasek niż zwykle. W tym kulinarnym momencie zaczyna grać zapomniany już przez niektórych EWF Theme, co wywołuje w publiczności potrzebę skandowania: EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! Wybuchają sztuczne ognie i jesteśmy świadkami mnóstwa efektów pirotechnicznych. Nie mamy jednak czasu by to wszystko podziwiać i przenosimy się do naszych komentatorów.)

 

 

Tony Hogański – W Rosji było zimno, tu trochę cieplej.

 

Jan Kowalski – Temperatury nadal ujemne.

 

Tony Hogański – Jak dla mnie jest pewna różnica między –30 stopni, a –10 stopni. Nie wiem jak ty, ale ja już rano byłem po gazety w krótkich spodniach i z gołą klatą.

 

Jan Kowalski – Naprawdę?

 

Tony Hogański – No może bez tej klaty, nie przesadzajmy. Nie chcę by moje fanki umarły z przejęcia, a na dodatek jestem bardzo skromnym Tosterem.

 

Jan Kowalski – To jasne. Najskromniejszym ze wszystkich Tosterów.

 

Tony Hogański (zakłada rosyjską futrzastą czapę, którą przywiózł z Jekaterynburga i hollywoodzkie okulary) To jasne. Do tego jestem opiekuńczy, czarujący, zawadiacki, klawy, radosny, zawsze uśmiechnięty, uprzejmy, towarzyski, uczynny, uczciwy, miły, dobry, pogodny, kokieteryjny. Po prostu największa gwiazda polskiego show-biznesu.

 

Jan Kowalski – Nie zapomnij o Orderze Polonia Restituta.

 

Tony Hogański – Nigdy o nim nie zapominam. Znasz jakiegoś innego kawalera Orderu Odrodzenia Polski?

 

Jan Kowalski – Oprócz ciebie to żadnego.

 

Tony Hogański – Widzisz? Jestem elitą elit. Najlepszym z najlepszych. Zastanawiam się czy nie wystartować na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Już kilka partii zaproponowało mi kandydowanie.

 

Jan Kowalski – Co odpowiedziałeś?

 

Tony Hogański – Myślę nad tym. W tym kraju trzeba wiele zmienić by wreszcie stał się normalny. Z drugiej strony EWF też mnie potrzebuje by osiągnąć pełną normalność, więc to trudne zadanie. Co ważniejsze? EWF czy Ojczyzna?

 

Jan Kowalski – Sam musisz sobie odpowiedzieć na to pytanie.

 

Tony Hogański (zdejmuje czapę) Masz rację. Odśpiewajmy teraz Rotę! (Toster wskakuje na stół komentatorski i zaczyna śpiewać wraz z publicznością) Nie rzucim ziemi skąd nasz ród! Nie damy pogrześć mowy! Polski my naród, polski ród! Królewski szczep piastowy! Nie damy by nas gnębił Tusk, tak nam dopomóż Bóg! Tak nam dopomóż Bóg! Hej! Prawy do lewego, wypij z Tosterem! Głosuj na niego! Hej!

 

Jan Kowalski (szarpie go za nogawkę spodni) Myślę, że już wystarczy. Tony! Tony!

 

Tony Hogański (wraca na miejsce) Wspaniała interpretacja, prawda? Publiczność mnie kocha!

 

Jan Kowalski – Tak, tak. Możesz spokojnie kandydować na prezydenta.

 

Tony Hogański – Czuję, że Michnik mnie nie lubi, będzie próbował storpedować moją kandydaturę. Oskarży mnie o zagrożenie demokracji, antysemityzm, katolicyzm, rusofobię, germanofobię, eurosceptycyzm, dendrologię, botanikę, krzywoprzysięstwo, manipulację ustawą medialną, rasism, homofobię, klej do glazury i pustynną burzę.

 

Jan Kowalski – To pewne.

 

Tony Hogański (zdejmuje swoje okulary przeciwsłoneczne) A co tam dzisiaj w EWF mamy? Co na gali? Mów Janku. Relacjonuj! Z życiem!

 

Jan Kowalski – Walki o EWF Daemusin i EWF Evolution title shoty.

 

Tony Hogański – Czadowa sprawa, jak w Czadzie. Taki kraj w Afryce. Chłopaki się ucieszą. Co jeszcze?

 

Jan Kowalski – Połączoną walkę o EWF Daemusin i EWF Evolution titles. Pierwszy w historii EWF: Lion’s Den Match.

 

Tony Hogański – Jeszcze lepiej. Tylko te pasy mamy w EWF? A gdzie coś krwistego? Jakieś mięsko?

 

Jan Kowalski – W kafeterii.

 

Tony Hogański (z żalem) Nie ma, sprawdzałem. Podobno Tool i Psycho objebali lodówkę z całych zapasów. Zostały tylko dietetyczne sałatki Esmeraldy, a one smakują jak trociny.

 

Jan Kowalski – No i oczywiście w main-evencie War Games.

 

Tony Hogański – To lubię! Czwarte w historii Extreme Wrestling Federation War Games! Hura!

 

Jan Kowalski – Stypulacja i stawka tej walki jest na tyle skomplikowana, że przedstawię ją dopiero przed main-eventem. Nie obrazisz się, prawda?

 

Tony Hogański – Ja w ogóle obrażalski nie jestem Janku, skąd ten pomysł przyszedł ci do głowy? Czekam na War Games, bo mistrz Szakal będzie miał tam swój udział! Łuuuuuuuuuuuuuuuł!

 

Jan Kowalski – Co to było?

 

Tony Hogański – Ale co?

 

Jan Kowalski – Ten dźwięk. To łuuuuuuuuuuł.

 

Tony Hogański – Źle to akcentujesz, ale dobra. Mój wynalazek. Takie zawołanie. Sam wymyśliłem, moje dzieło! (klepie się po piersi z tej radości)

 

Jan Kowalski – Fantastycznie, naprawdę. Dostaję informację, że czas udać się po raz pierwszy dziś na zaplecze.

 

Tony Hogański – Może kiedyś zrobimy galę bez segmentów backstage? To byłby taki powrót do źródeł z czasów PCW. Trzeba to trochę ograniczyć chyba, bo strasznie się rozrosło to w EWF.

 

Jan Kowalski – Nasz wkład w polski wrestling.

 

Tony Hogański – Jak tam chcesz. Przenośmy się tam, bo mi szynszyle cierpną!

 

 

(Przenosimy się na zaplecze, bo tam zwykle dzieje się coś ciekawego. Tym razem zauważamy tutaj designerską grupę wsparcia Vaclava, to znaczy Koreańczyków znanych jako Elegance Choi oraz Velvet Lee.)

 

Velvet Lee – Nie ma go w szatni!

 

Elegance Choi – Dzwoniłem do Baeguka. Mówił, że Vaclav jest już w hali od prawie 30 minut. Konsultowałem się z GRU, którzy potwierdzili te doniesienia.

 

Velvet Lee – Czy to znaczy, że on nas unika?

 

Elegance Choi – Wszystko przez to, że nie byłeś dość subtelny. Vaclav jest wrażliwy, a my jako jego podwładni powinniśmy w lot wychwytywać zmiany jego nastrojów. Na tym polega ruch Vacleaux.

 

Velvet Lee – Bzdury. To wina Baeguka, który skonfiskował mu całe zapasy piwa.

 

Elegance Choi – Dosyć gadania. Szukajmy dalej, trzeba znaleźć Vaclava i przygotować go do walki.

 

Velvet Lee – Jego włosy są na pewno w strasznym nieładzie. Fuj.

 

Wyznawcy ruchu Vacleaux ruszają w swoją stronę, w panice szukając swego wodza i lidera. Co ciekawe realizator nie odsyła nas z powrotem do komentatorów. Chwilę zostajemy jeszcze na pustym korytarzu, w końcu kamera wykonuje nagły zwrot i zauważamy, że za jednym z narożników ukrywał się, a raczej swobodnie opierał się o ścianę Vaclav. W jego ręku dostrzegamy butelkę piwa.

 

Vaclav (zaglądając do pustej butelki) Cholera, piwo się skończyło. 

 

Nagle tuż obok Vaclava pojawia się Scyther. Nie wiadomo skąd nadszedł, kiedy i w jaki sposób. Ważne, że zrobił to w sposób bezszelestny, w tle ekranu widzimy Tamarę Ostrowską.

 

Scyther – O! (autentycznie uradowany) Co tu robisz?

 

Vaclav – A co? Nie wolno.

 

Scyther (zagląda do butelki Vaclava) Piwo się skończyło?

 

Vaclav – Niestety, a w kafeterii nie mają. Sprawdzałem.

 

Scyther – Wiesz, jestem teraz honorowym komisarzem to sporo mogę. Mam też dobre serce, wiedziałeś o tym? To stanowisko powoduje, że ludzie stają się dobrzy i szlachetni. (uśmiecha się dziwnie) Choć ze mną, coś ci pokażę.

 

Vaclav – Nie mam na to ochoty.

 

Scyther – Chodź, nie pożałujesz.

 

Honorowy komisarz zabiera Vaclava ze sobą. Kamera podąża za nimi, gdy przemierzają kilka korytarzy, a wkrótce zatrzymują się przed drzwiami. Scy wyciąga z kieszeni klucz i wręcza go Vaclavowi.

 

Scyther – To dla ciebie. Nie pożałujesz.

 

Po tych słowach Scy wesoło pogwizdując odchodzi. Vaclav używa klucza i wchodzi do pomieszczenia. Robi to bardzo ostrożnie, bo głupi to on nie jest. Wie, że to może być pułapka. Po chwili jesteśmy wraz z nim w pomieszczeniu za drzwiami. Co ważne jest ono całe wypełnione skrzynkami z piwem, mnóstwem piwa. Skrzynki ustawione są po sam sufit, a w nich najróżniejsze gatunki złocistego trunku z przeróżnych krajów świata.

 

Vaclav (oszołomiony pięknem sytuacji) Kurwa.... jestem w raju.

 

(Po tych słowach równie oszołomiony realizator przenosi nas do tak samo oszołomionych komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – Vaclav na pewno będzie szczęśliwy.

 

Tony Hogański – Popatrz jaki miły człowiek z tego Scythera.

 

Jan Kowalski – Czuję w tym podstęp.

 

Tony Hogański – Jaki znowu podstęp?

 

Jan Kowalski – Pomyśl. Vaclav zacznie teraz pić, piwa ma pod dostatkiem, a Baeguk trzymał go na głodzie. Jak myślisz.... w jakim stanie będzie on znajdował się w trakcie War Games? A to dopiero początek gali.

 

Tony Hogański – Nie moja to rzecz, mimo całej sympatii do mojego wychowanka.

 

Jan Kowalski – Ale już na pewno jest to sprawa ważna dla Szakala.

 

Tony Hogański (chwyta się za głowę) Na brodę proroka Jeremiasza! Muszę dać znać Bogdanowi! To rzeczywiście podstęp!

 

 

(Przenosimy się do kafeterii. Luksusowego miejsca, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Panuje tu lekki gwar, widać kogoś stać na posiłki czy napoje w tym uroczym zakątku. Panna Zosieńka mam więc dzisiaj sporo pracy. Nas jednak nie interesują tajniki podawania trunków, trafiamy więc na specjalne piętro, gdzie dostrzegamy Kravena popijającego wódkę „Putinkę”. Rozlega się dźwięk telefonu, jakaś ładna rosyjska melodia wojskowa.)

 

Kraven (przez telefon)Halo? Tak... Oczywiście.... Tak jak się umawialiśmy, nasze plany nie ulegają zmianom. Felipe Castro nawet nie wie, że sam sobie wykopał grób.... (chwila przerwy) .... Tak... możemy go w sumie pochować obok ojca. Nie ma problemu. Udaję obojętność na to wszystko. Szakal się tym wszystkim ekscytuje strasznie. No, ale jemu taka rola odpowiada. To nie moje zmartwienie. Żegnam.

 

Rosjanin kończy rozmowę, po czym nalewa sobie kolejny kieliszek wódki. Niespodziewanie przenosimy się pod wejście do kafeterii, gdzie dostrzegamy kilkanaście osób, które protestują i strajkują.

 

Strajkujący – Żądamy przywrócenia kawy do oferty kafeterii!

 

Inny strajkujący – Decyzja honorowego komisarza Scythera była błędem! Kawa musi wrócić!

 

Strajkujący – OPZZ i Solidarność idą razem!

 

Wąsaty związkowiec – Kawa musi wrócić! Kawo wróć!

 

Inny strajkujący – Kawa! Kawa! Kawa! Kawy i chleba! Żądamy powrotu kawy! Kawa ma być!

 

Przedstawiciel OPZZ – Kawa na ławę! Scyther oddaj nam naszą kawę!

 

Sierpień 80 – Scyther terrorysta! Tłamsi wolność ludu!

 

Protestujący (chórem)Kawa! Kawa! Kawa!

 

(Z ciekawości nawet Kraven wychylił się i sprawdził co to za zamieszanie, ale szybko wrócił do picia. My natomiast wracamy z dobrym nastrojach w rejony stolika naszych komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – Kraven wygląda na trochę smutnego.

 

Tony Hogański – Taki jego rosyjski los. Zresztą jaki tam smutek. Wyglądał na radosnego.

 

Jan Kowalski – Jak pamiętamy Scyther zakazał sprzedawania kawy w kafeterii na ostatniej gali.

 

Tony Hogański – Polityka skierowana przeciwko wszystkim szczerym i niewinnym zwolennikom mistrza Szakala.

 

Jan Kowalski – Dla przypomnienia dodam, że z uwagi na stypulację War Games 4 umożliwiono Kravenowi i Szakalowi przebywanie na terenie hali. Zakaz został tymczasowo zdjęty.

 

Tony Hogański – Chociaż raz Felipe Castro zachował się przyzwoicie. Nigdy bym nie przypuszczał, że stać go na taki gest.

 

Jan Kowalski – Być może to zasługa Esmeraldy.

 

Tony Hogański (wzruszony) Ahhh tak... no jasne... Esmeralda piękna nasza Martinez, jej czułe i dobre serce oraz długie nogi. Wszystko to jej zasługa.

 

 

(Jesteśmy znów na zapleczu katowickiego Spodka. Trudno w zasadzie określić to jako „znów”, dopiero początek gali i trafiamy tam dopiero drugi raz. W EWF wycieczki na zaplecze się jednak nikomu nie nudzą, dlatego będziemy tam jeszcze dziś bywać często i gęsto. Tymczasem zauważamy Toola, który z torbą w ręku przemierza kolejne korytarze hali. W końcu dociera do masywnych drzwi z napisem „Tool”. Jak widać drzwi muszą odpowiadać statusowi, a te drzwi nie są byle jakie. Były EWF World Champion otwiera je i wkracza do swej szatni. Tam wszystko wygląda normalnie i jak gdyby nigdy nic. Wielbiciel Richarda Nixona rzuca od niechcenia torbę na ziemię, po czym siada na kanapę i zaczyna przeglądać jakieś pismo spod znaku skrajnej prawicy, które ktoś życzliwy mu podrzucił. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie spojrzał na ścianę naprzeciwko. Tam zauważył wielki, zielony napis: „Zdrada boli”. Beznamiętnie wstał i podszedł do ściany. Farba była już zaschnięta, napis nie był więc nowy i świeży. Podziwiając go ujrzał kolejny, tym razem na przeciwległej: „Juice League”. Na innej ze ścian zauważył napis „Devil’s Pact”, a na jeszcze innej „Disciples of Sorrow”. Cóż.... Tool jak gdyby nigdy nic wrócił na kanapę i zajął się samym sobą. Koniec materiału filmowego, powracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Przeszłość gnębi Toola.

 

Tony Hogański – Gnębi? On się tym nawet nie przejął.

 

Jan Kowalski – Ale może trochę? W głębi serca?

 

Tony Hogański – Wątpię. To nie ten typ człowieka.

 

Jan Kowalski – Dlaczego nie chcesz dojrzeć człowieczeństwa w jego oczach?

 

Tony Hogański – A co ja jestem jakiś lekarz-ginekolog? Nie będę niczego szukał i szperał. Odczep się ode mnie Janku!

 

Jan Kowalski (zdziwiony)O czym ty mówisz?

 

Tony Hogański – Mam remont w domu. Rura poszła, wszystko zalało, tapety w kuchni się odklejają, konfitury w piwnicy podtopiło, dach zaczął przeciekać, a córka moja adoptowana gdzieś się włóczy po nocach.

 

Jan Kowalski – Co tam u Oceanii?

 

Tony Hogański – Dziękuję, zdrowa.

 

Jan Kowalski – Widzisz jak nagle miło i przyjemnie się zrobiło?

 

Tony Hogański – Szydzisz ze mnie, bo dach mi przecieka, rura poszła, wszystko zalało, tapety w kuchni się odklejają, a konfitury w piwnicy podtopiło!

 

Jan Kowalski – Nie histeryzuj. Za chwilę pierwsza walka wieczoru.

 

Tony Hogański – Pewnie coś super ekscytującego.

 

Jan Kowalski – Debiutanci. Nowicjusze. Byli na Wyspie.

 

Tony Hogański (łapie się ze wzruszenia za serce)Ah! Lubię tych kolesi. Są cudownie nieporadni. Byleby tylko szybko skończyli ten pojedynek, bo muszę do majstra zadzwonić.

 

 

 

Xtreme Dragon vs Dastin Tornado

 

 

 

Rozbrzmiewa Undead" – Hollywood Undead, po chwili zapada ciemność, przerywana jedynie lekkimi czerwonymi rozbłyskami a po chwili puszczone jest juz stałe światło w kolorze czerwonym i od czasu do czasu przebłysk zielonego. Po kilku sekundach trwania utworu Undead wychodzi Xtreme Dragon. Wrestler dośc szybko dociera do ringu, gdzie czeka już sędzia pojedynku Lech Grudziński.

Słyszymy "It Only Hurts" – Default, na rampie pojawia się Dastin Tornado, wrestler lekkim truchtem dociera do ringu, na który wślizguje się pod linami.

 

Jan Kowalski – Xtreme Dragon i Dastin Tornado to nowe nadzieje na przyszłość EWF.

 

Tony Hogański – Chyba zbiorowa nadzieja na jeszcze bardziej zbiorowe samobójstwo. Nie Janku, ja tak nie umiem.

 

Jan Kowalski – Ale o co chodzi?

 

Tony Hogański – Ty komentuj, a ja dzwonię do majstra. (Toster wyciąga telefon, wybiera numer i zaczyna rozmowę) Panie Zbyszku to ja. Jak sprawy stoją?

 

Jan Kowalski – Tony przestań. Daj szansę tym młodzieńcom. Okaż zainteresowanie.

 

Tony Hogański (nadal rozmawia przez telefon) Panie Zbyszku, niech pan fuszerki nie odpierdala, bo tak nie wolno. Co mi pan tu nową wanną grozisz? Ja nie jestem posłem!

 

Jan Kowalski – Na Tony’ego chyba jednak nie mamy co liczyć.

 

Zawodnicy są już w ringu, a sędzia Lech Grudziński próbuje wyjaśnić im zasady walki. Kiedy zwraca się bezpośrednio do Dastina Tornado ten nagle i niespodziewanie wyciąga ze swych bojowych majtek kartkę i triumfalnie unosi ją ku górze krzycząc, że ma dysleksje i nie obowiązują go żadne reguły. Lech nie chcąc kwestionować opinii specjalistów nakazuje uderzyć w gong, lecz Dastin wyraźnie zmęczony podróżą postanawia na chwilę przysiąść w narożniku. Pragnień swego przeciwnika nie rozumie jednak Xtreme Dragon, którego życiowym mottem jest jakże znajoma dewiza „Nie okazywać litości” i płata mu figla atakując od tyłu stosunkowo mocnym dropkickiem. Oszołomiony Dastin pada na kolana a Smok chwyta go za krótkiego i szerokiego... irokeza i kilkukrotnie uderza głową oponenta o narożnik. Ten jednak przyparty do ściany czy raczej lin wykonuje jedno z wyćwiczonych w K1 destrukcyjnych machnięć głową w tył. Krótki i szeroki irokez oślepia na moment przeciwnika, co jednak wystarcza Dastinowi, aby wejść na narożnik i skoczyć na oponenta z Lucha DDT. Tornado zadowolony z wykonanej akcji domaga się cheeru publiczności, lecz ta najwyraźniej wymaga więcej od swego ulubieńca i zachęca go do większego zaangażowania licznymi ziewnięciami i nie cenzurowaniem przy tym otwartych ust. Pleszewianin spada na Smoka extremalnym elbow dropem i po raz kolejny wchodzi na narożnik w celu wykonania jakieś zapewne niezwykle efektownej akcji. Działania te uprzedza jednak Xtreme, chwyta on za najwyższą linę i mocno nią potrząsa co powoduje, że Dastin swoim krótkim i szerokim irokezem uderza w matę.

 

Jan Kowalski – Ciekawa sytuacja, prawda Tony?

 

Tony Hogański (rozmawiając w dalszym ciągu przez telefon) To pan tu jest fachowcem panie Zbyszku, ale to nie wydaje mi się rozsądne. Może by jednak odciąć dopływ gazu?

 

Jan Kowalski – Tony! Co jest ważniejsze: EWF czy remont domu?

 

Tony Hogański (przerywając rozmowę na chwilę) Co jest krzykaczu? Pilna rozmowa, nie mam czasu na głupoty.

 

Jan Kowalski – Ale przecież EWF! Walka!

 

Tony Hogański – Pralka kurwa. Czy to już War Games 4? Czy ktoś ważny tutaj walczy? Za miesiąc ich tu może już nie być, więc nie co mi tu zawracasz tostera. (wraca do rozmowy) Przepraszam panie Zbyszku, problemy na linii.

 

Jan Kowalski (kręci głową) Oj Tony, Tony.

 

Dragon Rage ukazuje pełnię swej furii i zamyka oponenta w triangle choke, trzyma go tak przez chwilę lecz słysząc lekkie wibracje w jego brzuchu popuszcza uścisk, bo już przed starciem Dastin skarżył się na jedzenie z europejskiej sieci sklepów, która "Ceni jakość", a wszelkie działania mające na celu zwrócenie pokarmu mogą służyć za jego antyreklamę. Okazuje się jednak, że Dragon popełnił wielki błąd nie doceniając sprytu swego przeciwnika. Owe wibracje były arcytajną techniką K1 wywoływaną w sytuacjach podbramkowych. Tornado wyślizguje się ze smoczego uścisku i momentalnie zasypuje przeciwnika gradem ciosów, a kiedy ten pada na liny zaczyna go nimi dusić! Sędzia w sposób godny i dystyngowany próbuje upomnieć zawodnika lecz przypomina sobie o zaświadczeniu i czeka aż wrestler sam się opamięta. Ten robi to po chwili, chwyta Dragona, wykonuje na nim Neckbreakera i schodzi do pinu 1...... 2... kick out. Zniecierpliwiony Tornado spogląda na przeszmuglowany do ringu zegarek, a na jego twrarzy maluje się wyraz rozpaczy. Po raz kolejny podnosi swojego przeciwnika i wykonuje na nim GNZ [Gnamy na Złotopolskich]! Pin 1........2......3! (Zwycięzcą jest: Dastin Tornado!) Grudziński próbuje chwycić Tornado za rękę i oznajmić jego zwycięstwo, lecz okazuje się, że sprintuje on już w kierunku FeliXtronu.

 

Jan Kowalski – Dastin Tornado wygrywa walkę. Gratulacje dla niego.

 

Tony Hogański (nadal zainteresowany rozmową telefoniczną) Nie panie Zbyszku, nie chcę sobie tam jebnąć basenu. To nie tak miało być. Nie tak się umawialiśmy.

 

Jan Kowalski (ciągnie go za rękaw) Tony.... Tony....

 

Tony Hogański (do Kowalskiego) Co jest?

 

Jan Kowalski – Walka się skończyła.

 

Tony Hogański (wraca do rozmowy) Zadzwonię później. Nie zgadzam się na basen! (koniec rozmowy) No i kto wygrał? Michael Dudicoff czy Baltazar Gąbka?

 

Jan Kowalski – Dastin Tornado.

 

Tony Hogański – Miecio Wichura, ok. Brzmi nieźle.

 

Jan Kowalski – Przenieśmy się na zaplecze.

 

Tony Hogański – Zacna myśl.

 

 

(Znajdujemy się na zapleczu, bo lubimy tutaj bywać. To fajne miejsce. Tym razem zauważamy tutaj Hae Baeguka, który dramatycznie biega po korytarzu. W pewnym momencie spotyka on, a właściwie wpada na SR-Crazy’ego, który jak zawsze w takich przypadkach znajduje się w sympatycznym towarzystwie Smeli.)

 

Smela – O Bogdan! Miło cię widzieć.

 

Hae Baeguk (zdyszany) Nie widzieliście gdzieś Vaclava?

 

SR-Crazy – Nie... dostałem natomiast dziwną wiadomość. Mam się stawić do pokoju numer 64. Wiesz coś o tym?

 

Hae Baeguk – Nie znam szczegółów, ale Vaclav też ma się tam pojawić. Jest jednak większy problem. Scyther zwiódł go na piwne manowce, a to może źle się skończyć.

 

Smela – Piwne?

 

SR-Crazy – Weź Smelę do pomocy. On był alkoholikiem kiedyś, obecnie jest tylko anonimowym, ale zawsze. Na pewno wyczuje wielkie zapasy alkoholu zmagazynowane w jednym miejscu.

 

Hae Baeguk – Dobry plan. (do Smeli) Zwietrzyłeś trop?

 

Smela – Bogdan, czy ty masz mnie za psa?

 

SR-Crazy – Nie ma czasu do stracenia. Musicie odnaleźć Vaclava nim będzie za późno.

 

Hae Baeguk – Ruszajmy! Śpieszmy się! Trzeba uratować ruch Vacleaux!

 

(Bogdan rusza wraz ze Smelą na poszukiwania Vaclava, a Crazy odchodzi w swoją stronę drapiąc się po brodzie. My natomiast w pośpiechu przenosimy się w najmilsze rejony stanowiska komentatorskiego.)

 

 

Tony Hogański – Bogdan szybko! Musisz odnaleźć mojego wychowanka!

 

Jan Kowalski – Ależ się tym przejąłeś.

 

Tony Hogański – Losy mistrza Szakala od tego zależą! Co ja mówię! Losy całego EWF! Wszystko w rękach i butelkach Vaclava!

 

Jan Kowalski – Miejmy nadzieję, że wszystko dobrze się skończy.

 

Tony Hogański – Amen. Alleluja i do przodu!

 

 

(Przenosimy się do najcudowniejszego ze wszystkich gabinetów. Nie, nie będzie to biuro Szakala. Jak wiemy Szakal nie jest już oficjalnie pracownikiem EWF, więc swojego biura też nie ma. Nie będzie to miejsce w którym przebywa z reguły Felipe Castro, bo tam to tylko fajne portrety wiszą. Po trzykroć nie, co oznacza, że nie jest to też biuro Scythera, które tak ładnie sobie urządził na poprzedniej gali. Gdzie zatem trafiliśmy? Odpowiedź może być jedna: jest do biuro Esmeraldy Martinez! Najśliczniejsze miejsce po tej stronie nieba. Widzimy tutaj wspaniałą panią prezydent oraz jej jedyną obecnie asystentkę Agnieszkę „Alienor” Sorel.)

 

Esmeralda Martinez (przeglądając jakieś dokumenty) Oj Alienor, Alienor. Czujesz się samotna bez Antonelli?

 

Agnieszka Sorel – Z nią było jakoś tak bardziej raźniej.

 

Esmeralda Martinez – Chiaki też dzisiaj nie ma. Co się z nią dzieje ostatnio?

 

Agnieszka Sorel – Terapia u SR-Crazy’ego dla Whipeda, Mitsuko i Chiaki chyba podziałała, bo zaczęli się lepiej dogadywać.

 

Esmeralda Martinez – Wiedziałam, że to będzie świetny pomysł. Wszystko zawdzięczają mnie.

 

Agnieszka Sorel – To prawda panienko.

 

Esmeralda Martinez – Ten Whiped będzie mi musiał podziękować.

 

Agnieszka Sorel – Skoro już o nim mówimy. Niech panienka zerknie w dokumenty, które leżą na biurku. Pan Whiped nie jest już Whipedem, zmienił....

 

Esmeralda Martinez (chwyta się za głowę)Mój Boże, płeć?! W moim katolickim, bogobojnym EWF?!

 

Agnieszka Sorel – Panienko spokojnie. Tylko personalia.

 

Esmeralda Martinez (uspokojona) Ahhh tak, to dzięki Bogu. (przegląda wspomniane wcześniej dokumenty) Yoshihito Nabeshima?

 

Agnieszka Sorel – Tak, to on.

 

Esmeralda Martinez – Tego jeszcze nie było, ale szanujemy decyzje każdego z naszych wrestlerów. Nie jesteśmy systemem totalitarnym, a przynajmniej dobrze się maskujemy.

 

Agnieszka Sorel – Panienka ma jak zawsze rację.

 

Esmeralda Martinez – Wezwij mi tu później tego Yoshihito Whipeda, Chiaki też. Muszę się z nimi rozmówić. Co my tu jeszcze w planie mamy? A właśnie! Co u Kravena? Przekazałaś mu moje zaproszenie na herbatę?

 

Agnieszka Sorel – Tak, ale nie przyjdzie.

 

Esmeralda Martinez (zasmucona) O jejku jej, a to dlaczego?

 

Agnieszka Sorel – Siedzi w kafeterii na piętrze i pije.

 

Esmeraldę Martinez – Herbatę?

 

Agnieszka Sorel – Nie, wódkę.

 

Esmeralda Martinez – Martwię się o niego. To taki porządny Rosjanin, ale może się stoczyć. No cóż....

 

Agnieszka Sorel – Może ciasta?

 

Esmeralda Martinez – Później. Czy Petruella już wróciła?

 

Agnieszka Sorel – Jest w drodze do hali.

 

Esmeralda Martinez – To poproszę kawałeczek ciasta w takim razie. Tylko jakieś dietetyczne niech będzie.

 

(Panie biorą się za ciasto, a my za komentatorów. Wracamy w rejony ringowe.)

 

 

Tony Hogański – Co zrobił Scotty Whiped?

 

Jan Kowalski – To ty nic nie wiedziałeś?

 

Tony Hogański – Nie.

 

Jan Kowalski – Biedny Tony.

 

Tony Hogański – W takich przypadkach ja powinienem dowiadywać się pierwszy!

 

Jan Kowalski – Bez wątpienia.

 

Tony Hogański – Skandal! Świństwo mi wielkie uczyniono!

 

 

(Kamera przenosi nas na jeden z korytarzy. Po chwili zza rogu wyłania się postać Toola. Widzieliśmy go już dzisiaj, jak widać w jego szatni było dość nudno i jednostajnie, więc postanowił wybrać się na mały spacer. Rebel ma na sobie ciemne okulary , czarne krótkie jeansy i koszulkę z napisem z przodu : „sprzedałem się” , natomiast na plecach widnieje „ale przynajmniej nie jestem cipą”. Były EWF World Champion przystaje po chwili przed drzwiami szatni z napisem Nas Jazzowski po czym wyjmuje z kieszenie zmięty banknot o zielonym kolorze i przykleja do drzwi.)

 

Tool – Sprawdź kurs dolara, dziwko. 

 

(Po tych słowach energicznie puka do drzwi. Te po krótkiej chwili owe się otwierają, kamera robi szybki zjazd do wnętrza szatni. Wychodzi z niej Nas Jazzowski [ogromna radość publiki, krzyki i w ogóle]. Nas rozgląda się chwilę po korytarzu jednak nie widzi w pobliżu nikogo. Znajduje natomiast na drzwiach banknot i szybko chowa go do kieszeni. Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Tool to czarujący człowiek, nieprawdaż?

 

Tony Hogański – Ma w sobie wiele uroku i powabu.

 

Jan Kowalski – Tak uważasz?

 

Tony Hogański – Cóż ja mogę? Jest w EWF już długo. To naturalne, że przywiązałem się do tej jego facjaty.

 

Jan Kowalski – Nie wiedziałem, że jesteś taki sentymentalny.

 

Tony Hogański (zakładając swoje hollywoodzkie okulary) A widzisz! Jednak!

 

Jan Kowalski – Potrafisz mnie jeszcze po tych wszystkich latach zaskakiwać.

 

Tony Hogański (z politowaniem) Janku... widzisz... to właśnie dlatego ja jestem gwiazdą, a nie ty. To ja będę kandydatem na prezydenta w najbliższych wyborach, a nie ty.

 

 

(Trafiamy na jeden z wielu korytarzy znajdujących się w katowickim Spodku. Obserwujemy akurat Izzy’ego Nilsena, który dzielnie kroczy zaułkami i innymi ścieżkami. Dociera w końcu do miejsca, gdzie ustawiony został legendarny Automat z Felkocolą. Aktualny EWF Evolution Champion zatrzymuje się przed nim, zaczyna szukać czegoś w kieszeni spodni, w końcu odnajduje tam monetę, którą wrzuca do automatu. Czeka chwilę i już po kilkudziesięciu sekundach może wyciągnąć puszkę ze sławetną Felkocolą. Pechowo jednak, gdy po nią sięgał EWF Evolution title zsunął się z jego ramienia i upadł na posadzkę. Izzy spróbował go podnieść, ale w tej chwili zza jego pleców rozległ się głos. Jak pokazał nam realizator był to Vegard Jacobsen.)

 

Vegard Jacobsen – To zły znak.

 

Izzy Nilsen (zdziwiony)Co?

 

Vegard Jacobsen – Zwiastun wielkiego nieszczęścia.

 

Izzy Nilsen (umieszczając swój pas na ramieniu)Mówiłeś do mnie?

 

Vegard Jacobsen – Nie życzę ci źle, ale uważaj na siebie w trakcie naszej walki.

 

EWF Evolution Champion podchodzi do EWF Daemusin Champa.

 

Izzy Nilsen (z pogardą)Co to ma być? Jakieś norweskie wróżby? Ostrzeżenie? Myślisz, ze ja się ciebie boję? Nie rozśmieszaj mnie.

 

Vegard Jacobsen – Zrobisz jak zechcesz.

 

Izzy Nilsen – Wywróżyłeś to z rogu wikinga? A może z korony twojego śmiesznego norweskiego króla?

 

Vegard Jacobsen – Nie obrażaj Jego Królewskiej Wysokości.

 

Izzy Nilsen – To zabawne. Słuchaj norweski knypku, posłuchaj mnie lepiej uważnie. Wiem, że wygrałeś jakiś śmieszny pas dla słabszych. Brawo, gratulacje. Ale wyżej tego nie podskoczysz. Nie ma po prostu takiej technicznej możliwości. Chcesz się zamienić pasami? Evolution title za Daemusin title? Pluję na twój pas. Nie chcę go, więc zapomnij o zwycięstwie. Nie chcę słuchać tych bzdur na temat Norwegii, norweskiego króla, norweskich skoków narciarskich, norweskich skoków do wody, norweskiej drużyny w kręgle. Nie mam ochoty. Mam w dupie tą twoją Norwegię. Kraj który jest znany z tego, że wymyślili go chyba tylko po to by był przydupasem do Szwecji czy Danii.  Lion’s Den Match to nie zabawa dla norweskich lalusiów. Zobaczysz to zresztą jeszcze dzisiaj, a później wrócisz na swój plac zabaw i będziesz walczył z równymi sobie. Nie mam czasu dla takich jak ty.

 

Po tych słowach Nilsen splunął pogardliwie na znajdujący się na ramieniu Jacobsena EWF Daemusin title, odwrócił się i odszedł w swoją stronę.

 

Vegard Jacobsen – Pożałujesz tego.

 

(Wracamy w okolice ringu, gdzie jest pięknie i zacnie.)

 

 

Jan Kowalski – Napięcie między Jacobsen a Nilsenem rośnie.

 

Tony Hogański – Niech rośnie. Co mnie oni obchodzą?

 

Jan Kowalski – Wykaż trochę czułości!

 

Tony Hogański (zdegustowany)Czułości? Mogę okazać im co najwyżej trochę komentatorskiego ojcostwa.

 

Jan Kowalski – Co to znaczy?

 

Tony Hogański – Kopnąć w dupę, żeby wreszcie zabrali się do pracy. Takie gadaniny niech zostawią sobie na później. Dla nich lepiej by było gdyby skoncentrowali się na swojej walce.

 

Jan Kowalski – Jestem pod wrażeniem Tony. To była bardzo profesjonalna uwaga.

 

Tony Hogański – Nie bez powodu jestem najlepszym komentatorem w historii polskiego wrestlingu. Halter i Sobieski już dawno pomarli, a ja co? Wciąż żywy! Wciąż młody! Coraz lepszy!

 

Jan Kowalski – Brawo Tony!

 

Tony Hogański – Co tam teraz w planie?

 

Jan Kowalski – Tag-Team Match.

 

Tony Hogański – To na co czekamy? Dawajcie go tutaj. Zapraszamy na ring szanownych wrestlerów!

 

 

 

Crash & Wasylij Gromow vs Ieshige & Gabriel Iwanow

 

 

 

Nagle gasną światła, halę ogarnia niesamowita ciemność, z głośników rozbrzmiewa Ozzy Osbourne - „I don’t wanna stop”. Gdy instrumentalny wstęp się kończy, muzyka ucicha, a na rampie wybuchają strasznie jaskrawe i jakże rażące w oczy białe fajerwerki stylizowane na wybuch. Gdy światła powoli dochodzą do poprzedniego stanu, na rampie już stoi Crash Martin i Wasylij Gromow. Za ringiem widzimy managera Crasha, Stewie'go, który podpiera się za pomocą kul.

Mija krótka chwila, z głośników uderza Die, Die my Darling - Metallica przemieszane z heel heatem, który nasila się w momencie gdy na rampie pojawia się człowiek w czarnej masce, płaszczu, włosach i pięknych czarnych oczach – Ieshige. Za wrestlerem nieśmiało kroczy Gabriel Iwanow, który ze strachem spogląda na swego partnera. Wrestlerzy po krótkim okresie czasu pojawiają się na ringu.

 

Jan Kowalski – Przypominam, że zwycięski tag-team zmierzy się później ze sobą w kolejnej walce.

 

Tony Hogański – O! Lubię takie pomysły. Są jak rykoszet na pustyni.

 

Jan Kowalski – To znaczy jak?

 

Tony Hogański – Pocisk odbija się od palmy w oazie i trafia w naszego wielbłąda. Tak to wygląda Janku.

 

Jan Kowalski – Obie drużyny wygląda na dość wyrównane. Najsilniejszymi ich ogniwami są na pewno Crash i Ieshige.

 

Tony Hogański – Taka już ich rola. Nie przynudzaj Janku, bo walka się zaczyna.

 

Walkę rozpoczynają Ieshige i Gromow. Sędzia nakazuje uderzyć w gong. Dochodzi do zwarcia, silniejszy Shige powala Wasyla. Gromow bardzo szybko się podnosi, po czym wykonuje błyskawicznie dropkick, Shige się nie przewraca lecz straci lekko stabilnośc na ringu, Wasyl dokłada 2 european uppercuty, odbija się od lin i powala Shige clothesline'm. Gromow nie kończy swych ataków, wchodzi na narożnik i atakuje elbow dropem, ale Shige odsuwa się, błyskawicznie wstaje, Gromow czyni podobnie lecz wolniej, Ieshige odbija się od lin i powala oponenta Big Bootem. Shige podnosi przeciwnika i widzimy piękny belly to belly suplex. Ieshige rozczarowany przeciwnikiem podnosi go, po czym wykonuje fallaway slam w stronę narożnika przy którym stoi Crash Martin, partner Gromowa schyla się i klepie Wasyla w klatkę piersiową. Dochodzi do zmiany. Wchodzi Crash. Crash chce zacząć zwarcie, ale Shige kopie błyskawicznie oponenta w brzuch, po chwili dokłada uderzenie pięścią, Crash lekko się chwieje. Po chwili kolejne, Martin odsuwa się w stronę lin, kończąc drogę w narożniku.

 

Jan Kowalski – Ieshige w natarciu.

 

Tony Hogański – Cóż. Jest najbardziej doświadczony z nich wszystkich. Trochę pechowy, bo nie udało mu się odebrać Daemusin title z norweskich rąk Jacobsena. Mimo, że się starał tyle razy.

 

Jan Kowalski – Może kiedyś mu się powiedzie.

 

Tony Hogański – Jeśli jego drużyna wygra walkę to raczej będzie mu bliżej do Evolution title.

 

Jan Kowalski – A co jeśli Jacobsen wygra pas Evolution? Wtedy ich konflikt przeniesie się na wyższy poziom.

 

Tony Hogański – Byłoby to ciekawe, ale niegodne honoru Rycerzy Maltańskich. Właśnie! Dlaczego nie zrobimy gali na Malcie?

 

Jan Kowalski – Zaproponuj to Esmeraldzie albo Felipe Castro.

 

Tony Hogański – Będę musiał.

 

Shige dopada do oponenta, coś tam krzyczy, po czym wykonuje irish whip do przeciwległego narożnika. Ieshige próbuje zaatakowac clotheslinem, co mu się bezbłędnie udaje. Crash lekko opada w narożniku, ale Shige chwyta przeciwnika za głowę i ciągnie na środek ringu, następnie uderza kolanem w brzuch, i planuje uderzyc głową oponenta o narożnik ... Crash opiera się nogą ... reversuje atak i to on wykonuje zaplanowany przez Ieshige manewr na nim samym. Crash z wściekłością wyprowadza kolejne punche w narożniku, rozpędza się i atakuje za pomocą back elbow, Shige słabnie. Crash Martin mimo swej słabszej fizjonomi wykonuje irish whip do przeciwległego narożnika, rozpędza się chcąc zaatakowac splashem, ale Shige kontruje za pomoca big boota. Ieshige zwietrzył swoją szansę, więc rozpędza się chcąc zaatakować spearem ... ale zostaje skontrowany powerslamem. Próba pinu, sędzia odlicza...1...2...kick out. Martin nie dyskutuje z arbitrem na temat prędkości liczenia, tylko wstaje, chwyta oponenta i uderza go kilkukrotnie łokciem w kark. Shige pada na kolana. To niestety dla Shige nie koniec, bo Martin podnosi po raz kolejny oponenta, i ciągnie w stronę narożnika w którym stoi Gromow. Następuje zmiana w tag teamie. Gromow wchodzi, a Crash wykonuje irish whip na Shige w stronę lin... dokłada drop toe hold, a w tym samym czasie Gromow odbija się od lin i dobija powalonego Ieshige za pomocą leg dropa.

 

Jan Kowalski – Co myślisz o Gromowie?

 

Tony Hogański – Tym gubernatorze rosyjskim?

 

Jan Kowalski – Tony! Na brodę proroka Jeremiasza! Przecież on właśnie walczy.

 

Tony Hogański – Kto?

 

Jan Kowalski – Gromow przecież!

 

Tony Hogański – Myślałem, że to Gromosław.

 

Shige ostatkiem sił przesuwa się w stronę swego narożnika, gdzie stoi ... Iwanow... następuje zmiana. Gabriel ochoczo przeskakuje nad linami, po chwili dochodzi do zwarcia, Gromow zdobywa przewagę zakładając dźwignię na rękę oponenta... Iwanow pada na kolana. Sędzia sprawdza chęc do walki Iwanowa, wrestler nie tapuje, więc walka trwa dalej. Gabriel powoli podnosi się do pionu, Wasylij nie rezygnuje z uścisku, ale Iwanow wykonuje przewrót w przód, po czym podcina Gromowa, przechodząc do pinu, sędzia odlicza...1...kick out. Wrestlerzy wstają, Iwanow rozpędza się, ale zostaje powalony za pomocą Łubianka [Superkick]. Shige widząc to schodzi z ringu, Gromow przygląda się sytuacji, przechodzi do Crasha i zmienia się z partnerem. Crash ma wyłożonego oponenta na tacy, podnosi go i wykonuje Head-On Collision [Straight jacket piledriver] przechodzi do pinu, sędzia odlicza.......1......2.......3! (Zwycięzcami są: Crash i Wasylij Gromow!)

 

Jan Kowalski – Wiemy już tym sposobem jaką walkę ujrzymy niedługo.

 

Tony Hogański – Crash vs Wasylij Gromow? Brzmi ekscytująco na swój sposób.

 

Jan Kowalski – Naprawdę?

 

Tony Hogański – Tak ekscytująco, że mam ochotę na homara.

 

Jan Kowalski – Dlaczego akurat homara?

 

Tony Hogański – Ta walka kojarzyć mi się będzie z homarami. Ale wiesz co Janku?

 

Jan Kowalski – Co?

 

Tony Hogański – Ja nie lubię homarów.

 

 

(Znajdujemy się w miejscu, gdzie to wszystko się zaczęło. Niewiadomo dokładnie co, ale ten sposób prezentacji sytuacji na zapleczu wydał się realizatorowi dość oryginalny. Zaplecze jak to zaplecze, wszędzie wygląda tak samo I nie wzbudza niczyjego zachwytu. Dostrzegamy tutaj Ulrykę Rothschild, która podziwia białe ściany katowickiej hali.)

 

Ulryka Rothschild – Piękny minimalizm. Wspaniały wręcz. Artysta-plastyk musiał się postarać. (zapala papierosa) Nie ma co się oszukiwać, to był zwykły malarz pokojowy... (dotyka ręką ściany) ... gładka... talent, nie ma co... to musiał być wielki talent. Samouk! Nikifor nieomal! Choć czegoś tutaj brakuje. Tylko czego?

 

W tym momencie na horyzoncie pojawia się Aero, znany niegdyś jako Flying Man. Ulrike zauważa go.

 

Ulryka Rothschild – Druga gala z rzędu I znów się spotkamy! To musi być jakieś fatum. Podejdź tutaj.

 

Aero z uśmiechem na twarzy podchodzi do Ulryki.

 

Ulryka Rothschild – Powiedz… Podoba ci się ta ściana?

 

Aero – Ściana jak ściana.

 

Ulryka Rothschild – Nie widzisz, że ma ona w sobie coś szczególnego? Czego tutaj może brakować?

 

Aero – Nie mam pojęcia.

 

Ulryka Rothschild – Czy uważasz, że artysta tego dzieła był szczególnie utalentowany? Czy ty to widzisz?

 

Aero – Przykro mi, ale nie.

 

Ulryka Rothschild – Nie twoja wina, że jesteś ingorantem. Dlaczego jest więc ci przykro? Rozkoszuj się swoją niewiedzą.

 

Aero – Tak zrobię.

 

Ulryka Rothschild (wyciąga świeżą paczkę papierosów) Chcesz zapalić? Import z Sudanu. Trudno dostępne. Powiedziałabym nawet, że rarytas. Widzisz ja na przykład całą pensję przepijam I przepalam. A ty co lubisz robić z pieniędzmi?

 

Aero – Pieniądze bywają przydatne, ale dla mnie liczy się wrestling i sukcesy.

 

Ulryka Rothschild (kaszle)O słodka naiwności! To samo powiesz Hendrixonowi?

 

Aero – Nie. Hendrixona mam zamiar pokonać. Po prostu.

 

Ulryka Rothschild (zainteresowana) Ah tak po prostu?

 

Aero – Hendrixon nie zasługuje na moją uwagę. Jest tylko stopniem, małym kroczkiem na drodze po nagrodę jaką będzie EWF Daemusin title.

 

Ulryka Rothschild – Bardzo zgrabnie to sobie obmyśliłeś. Winszuję.

 

Aero – Pogratulujesz mi po zwycięstwie... ale nie tym dzisiejszym. Dziś jak już mówiłem to tylkos szczebel w drabinie. Pogratuluj mi proszę gdy wygram pas króla Daemusina. (uśmiecha się czekoladowo) Czyli na następnej gali.

 

Ulryka Rothschild – Czarujące jest to co mówisz. Kontynuuj, zainteresowało mnie to nawet.

 

Aero – Kim jest Hendrixon? To przecież człowiek przegrany. Miał pas króla Daemusina, ale jak długo? Obronił go choć raz? Zwyciężył w jakiejś walce jako mistrz? Nie. Na samym starcie prestiż tego tytułu został zniszczony. Wszystko dlatego, że dostał się on w ręce Hendrixona. Gdyby trafiło na kogoś lepszego to sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. Hendrixon jest natomiast partaczem. Wszystko czego się tknie obraca w ruinę. Nieudacznik.

 

W tym momencie na korytarzu pojawia się Jimmy Hendrixon! Wpadł tutaj z wielkim impetem i momentalnie, bez słowa powalił dawnego Flying Mana potężnym Clotheslinem! Aero pada na matę, a Hendrixon dobija go Elbow Dropem. Następnie chwyta go, pomaga mu wstać i rzuca go o ścianę. Po tym wszystkim wykonuje na nim standardowego Suplexa. Aero leży, a Hendrixon okopuje go w sposób dość brutalny. Ulryka Rothschild przygląda się temu wszystkiem z zaciekawieniem. Hendrixon kolejny raz pomaga wstać swojemu rywalowi, ale tym razem nie udaje mu się nic, bowiem zdobywca Pucharu Szczęściarza trafia go łokciem w brzuch. Następnie chwyta go za głowę i z hukiem trzaska jego czołem o białą scianę katowickiej hali. Wymierza mu w ten sposób jeden cios.... drugi.... trzeci.... czwarty.... piąty.... szósty.... zarówno na czole byłego EWF Daemusin Champa jak i na ścianie pojawiają się ślady krwi. Aero uśmiecha się pod nosem, chwyta Hendrixona za kark i wrzuca go do pomieszczenia obok. Realizator jednak zostaje z Ulryką Rothschild. Ta podchodzi do ściany i przygląda się śladom krwi, które Hendrixon zostawił na nienagannej bieli.

 

Ulryka Rothschild – Tak. Teraz to jest prawdziwe dzieło sztuki.

 

(Ulrike uśmiecha się pod nosem. Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Wygląda na to, że Aero i Hendrixon zaczęli już walkę.

 

Tony Hogański (spogląda na zegarek)Troszkę się chłopaki pośpieszyli. Za wcześnie!

 

Jan Kowalski – Skoro wcześnie zaczęli to może wcześnie skończą?

 

Tony Hogański – W normalnych przypadkach być może to i tak działa, ale ci dwaj wyglądają mi na nicponi. Będą mnie dręczyć! Mnie! Takiego wspaniałego człowieka!

 

Jan Kowalsko – Najlepszego.

 

Tony Hogański – Wspomnisz jeszcze moje słowa! Przewiduję wielkie rozruchy w Gwatemali! Już w lipcu!

 

Jan Kowalski (wyciąga notes i notuje) Zapisałem. Sprawdzimy to w swoim czasie.

 

 

W tym momencie na arenie uderza Kultowe „Poznaj swój raj”, które chwile później zostaje zagłuszone przez olbrzymi cheer widowni. Wszystko byłoby tak jak zawsze gdyby nie to, że właściciel owej muzyki nie ukazuje się jak to zwykle ma w zwyczaju. Okres stagnacji trwa dłuższą chwilę, a nadzieję zatroskanej publiczności na nowo rodzi psyknięcie charakterystyczne dla otwieranego napoju gazowanego.

 

Głos Jazzowskiego – Inwazja eXtremalna do Spodku się zbliża, lecz nie podoba mi się ta katowicka cisza!

 

Widzowie na raz spojrzeli w górę i ujrzeli Jazzowskiego stojącego na szczycie zawieszonej pod dachem hali klatki i natychmiast wygenerowali ogromny cheer.

 

Nas Jazzowski (biorąc „big łyk” Żubra) Tak ma być zawszę kiedy tu przybędę. Zawszę chcę widzieć was z podniesionymi głowami, bo jesteście zwycięzcami. Ludźmi, których wola walki i dążenie do swoich pragnień przewyższa wszystkich zawodników EWF. Każdy z was jest wojownikiem z którym nie mam prawa się równać i czuję się zaszczycony mając was za sojuszników w zbliżającej się wojnie. To dzięki waszemu wsparciu mam pewność, że wygramy. To dzięki waszemu wsparciu podtrzymamy piękną tradycję War Games, w której od zawsze zwyciężało dobro i ludzie z nim sprzymierzeni. Komunizm, Sierp & Komercja, wszystko to co zniewalało EWF odeszło w zapomnienie. Wszyscy zwycięzcy małych, partyzanckich starć stawali się bezsilni pod wpływem wojny ostatecznej i to samo czeka wszystkich uzurpatorów, którzy próbują urządzić z tej szlachetnej federacji swój prywatny folwark. Scyther jeśli mnie widzisz, jeśli to oglądasz wiedz, że to twoje ostatnie minuty na stołku. Nasmaruj swój pusty łeb oliwką, aby Szakal nie miał problemów ze znalezieniem haków potrzebnych do wyeliminowania ciebie z zarządu i wierz mi lub nie, ale tak będzie, bo tako rzecze Nas i to prawda najświętsza! (kolejny „big łyk”) .... i choć już zostało tak mało czasu, choć to już praktycznie tylko kilkadziesiąt minut, nie mogę się kurwa doczekać. Nie mogę stać w miejscu, bo to zbyt ekscytujące. Opuśćcie klatkę i dajmy widzom przedsmak tego co ich czeka (wychyla ostatni łyk piwa i rzuca puszkę) Psycho, Tool naaaaaadchodzę! (wielki cheer)

 

Klatka zaczyna lekko drgać, lecz nagle światło na hali gaśnie a FeliXtron, który wcześniej ukazywał miejsce pobytu Nasa wyświetla teraz napis 64 AD i płonące w tle Koloseum. Stan ten trwa sekund kilka, a po paru sekundach litery tworzące Anno Domini zaczynają się przekształcać w coś innego. „Pokój 64”. Światła po raz kolejny rozjaśniają katowicki Spodek i zarazem zaintrygowane oblicze Nasa. Po chwili światła znów gasną... trwa to chwilę, a gdy się zapalają Jazzowskiego nie ma już z nami.

 

 

Jan Kowalski – Pokój 64? Baeguk też o tym wspominał! Co tam jest?

 

Tony Hogański – A skąd ja mam wiedzieć? Czy ja tutaj śpię? Mieszkam tu może?

 

Jan Kowalski – Przydałby się jakiś plan hali. Zorganizuj, masz autorytet.

 

Tony Hogański – Nie wolisz poczekać trochę? Na pewno się dzisiaj dowiemy.

 

Jan Kowalski – Masz rację.

 

Tony Hogański – Cieszę się, że zwyciężył w tobie głód niespodzianki. Gdy zdobywałem Ararat czułem to samo.

 

Jan Kowalski – Zdobywałeś Ararat?

 

Tony Hogański – Odkryłem tam nawet Arkę Noego.

 

Jan Kowalski – I co? I co?

 

Tony Hogański – Nic. Zostawiłem kartkę z napisem „Tony Toster Hogański tu był” i od dzisiaj Arka ta znana jest jako Arka Tony’ego.

 

 

(Przenosimy się na jeden z wielu korytarzy w katowickiego Spodka. Dostrzegamy tutaj Hae Baeguka w towarzystwie Smeli, którzy w iście błyskawicznym tempie przeszukują halę w poszukiwaniu lidera ruchu Vacleaux. Po wielu perypetiach, którzy nie będziemy tutaj przytaczać trafiają w końcu na korytarz na który to Scyther zaprowadził jakiś czas temu Vaclava. Dostrzegają drzwi prowadzące do piwnego raju, otwierają je bez chwili wahania i momentu pukania, po czym wpadają do środka. Tutaj zauważamy Vaclava siedzącego na podłodze, obok niego widać kilka pustych butelek. Co ciekawe skrzynek z piwem nie ma, całe pomieszczenie zostało ogołocone.)

 

Hae Baeguk – Co się stało? Wypiłeś to wszystko?

 

Vaclav (wstaje i kładzie dłoń na ramieniu swojego agenta) Bohdan spokojnie. Pozwoliłem sobie wypić tylko te trzy najsłabsze.

 

Hae Baeguk – No a gdzie cała reszta? Widziałem przecież wszystko w TV!

 

W tym momencie przez otwarte drzwi wpada trójka dziwnych młodzieńców, co ciekawe wszyscy są ubrani w stylu Vaclava, z tymże oni noszą koszulki z napisem „Vacleaux”.

 

Ruch Vacleaux – Panie Vaclavie! Meldujemy wykonanie zadania!

 

Vaclav (wzdycha) Bohdan miał rację.

 

Hae Baeguk – Miałem?

 

Vaclav – Fani się czasem przydają. Ruch Vacleaux też okazał się przydatny.

 

Ruch Vacleaux – Zapasy piwa zostały odwiezione pod wskazany adres. Dziękujemy za okazanie zaufanie!

 

Vaclav – Bohdan myśli, że jestem głupi? Nie wypiję tego wszystkiego przed walką przecież. Ja mam zamiar wygrać dzisiejsze War Games.. i nie tylko... mam zamiar zostać też nowym EWF World Champem. Piwo przyda się.... ale po walce. By uczcić nasz.... mój sukces.

 

Hae Baeguk – Brawo, brawo! Postawa godna przyszłego mistrza świata! Skoro już zostałeś uratowany i wygrałeś walkę z samym sobą. Myślę, że powinieneś zgłosić się do pokoju numer 64.

 

Vaclav – Dlaczego?

 

Hae Baeguk – Nie znam szczegółów, ale miałem ci to przekazać.

 

(Vaclav zadowolony ze swojego sprytu uśmiecha się, a ruch Vacleaux wiwatuje na jego cześć. Wracamy na ring.)

 

 

Tony Hogański – Mój wychowanek odziedziczył spryt po mnie.

 

Jan Kowalski – Na pewno?

 

Tony Hogański – Na pewno! Moja szkoła! Moja szkoła! Bierz przykład z Vaclava! Po prostu poczuj potęgę Vacleaux!

 

Jan Kowalski – Wygląda na to, że ruch Vacleaux wstrząśnie fundamentami EWF.

 

Tony Hogański – Pewnie, że tak. Mój wpływ! Zbawienny! Alleluja i Vacleaux! Do przodu! Hej! (zaczyna się cieszyć pod nosem) Fajna kombinacja haseł?

 

Jan Kowalski – Świetna. Zauważyłeś, że znowu pojawił się pokój numer 64?

 

Tony Hogański – Bardzo tajemnicza sprawa. Znów czuję się jak na Araracie. Popatrz jak poruszam łokciami... (Toster porusza łokciami)

 

Jan Kowalski – Ładnie. Co w związku z tym?

 

Tony Hogański – Zobacz jak symetrycznie! Z jaką gracją! (Toster porusza łokciami i sam siebie podziwia)

 

Jan Kowalski – Wróćmy może na zaplecze.

 

 

(Przenosimy się na zewnętrzny parking, bo jakby ktoś nie zauważył dziwnym trafem we wszystkich halach w których EWF organizuje swoje gale są dwa rodzaje parkingów: wewnętrzny pod dachem dla tych ważniejszych i ten zewnętrzny, pod chmurką. Znajdujemy się właśnie na zewnątrz, gdzie widać, że wszystkie miejsca parkingowe są zajęte. W tym momencie zauważamy Xtreme Dragona, który opuszcza halę i kieruje się w stronę jednego z pojazdów. W ręku trzyma torbę, ogólnie jest niezadowolony i mamrocze coś pod nosem.)

 

Xtreme Dragon – Nie szanują mnie tutaj. Przeżyłem Wyspę? Przeżyłem. Fakt nie wygrałem jeszcze walki, ale to nie powód by mnie obrażać. Jak mogę wygrywać skoro walczę z takimi miernotami jak Dastin Tornado? Gdybym od razu dostał walkę o EWF Daemusin title albo EWF... hmmm... World title... wtedy na pewno bym wygrał. To tylko kwestia motywacji. Można przegrać trzy walki z rzędu, ale być lepszym. Można być moralnym zwycięzcą. Ja tych walk tak naprawdę nie przegrałem, to EWF je przegrało. Jestem bez winy. Jestem czysty i bez zmazy. Ale to dopiero początek. Następna gala zakończy się moim triumfem... a może już dziś powinienem interweniować w trakcie War Games? W ten sposób podkreśliłbym swoje aspiracje. Wszyscy by zrozumieli, gdzie jest moje miejsce...

 

W tym momencie zza jednego z samochodów słychać głos.

 

Głos – Mógłbyś się wreszcie zamknąć?

 

Realizator robi zbliżenie i okazuje się, że nieopodal jednego z pojazdów stoi Crash, zwany jeszcze niedawno Crashem Martinem. Jak wiemy stoczył całkiem niedawno zwycięską walkę. Jednak trudno ustalić czego tutaj szuka.

 

Xtreme Dragon – Myśl pozytywnie i nie wtrącaj się do mojego dumania. Howgh!

 

Crash – Nienawidzę takich jak ty. Potrafisz tylko użalać się nad sobą zamiast wziąć się do roboty. Odczuwasz brak szacunku w EWF? To zdobądź ten szacunek.

 

Xtreme Dragon – Ale jak? Zresztą... interwencją w War Games zdobędę szacunek.

 

Crash – Chyba samobójstwo popełnisz w ten sposób.

 

Xtreme Dragon – Jak mam zdobyć ten respekt na zapleczu? Co zrobić by władze dostrzegły mój potencjał?

 

W tym momencie niewiadomo skąd w ręku Crasha pojawiła się metalowa rura. Xtreme Dragon zdążył tylko krzyknąć coś po indiańsku z przerażenia (nie wiadomo dokładnie co, ale najprawdopodobniej było to: aatìibi innàaschóoba), po czym upaść na beton. Jak wiadomo bliski kontakt metalowej rury z twarzą z reguły tak się kończy. Crash zaczął okopywać biedaka... dość brutalnie... wymierzył mu jeden taki kopniak... drugi... trzeci... czwarty... piąty... W końcu podniósł go. Xtreme Dragon był jeszcze dość żywy i próbował Clothesline’a krzycząc po indiańsku dość głośno (znów nie wiadomo co, ale chyba było to: chonoska hoopa). Niestety dla niego Crash uniknął tego ciosu, chwycił rywala za plecy i zaaplikował mu German Suplex. Następnie pomógł mu się podnieść i zaczął trzaskać jego twarzą o maskę jednego z samochodów. Xtreme Dragon znów oberwał kilka ciosów... około czterech. Przedstawiciel Miasta Chaosu uśmiechnął się pod nosem, spojrzał pod nogi by podziwiać trupa Dragona.... i zauważył studzienkę ściekową. Ot taką normalną, może trochę większą niż zwykłe. Crash dzielnie, choć ze sporym wysiłkiem, zdjął pokrywę. Następnie chwycił Dragona za szmaty i wrzucił go do środka, wprost do ścieku. Po tym wszystkim podniósł jego torbę, otworzył ją i wysłał jej zawartość w pogoń za jej właścicielem. Sporo rzeczy wypadło w ten sposób: jakieś dokumenty, portfel, kluczyki do samochodu, paczka podpasek, zdjęcie ulubionej cioci, jabłko, jakaś książka. Crash zdążył jeszcze krzyknąć:

 

Crash – .... i nie wracaj do EWF! Dopilnuje osobiście by nie było tu miejsca dla takich jak ty. Takie śmieci należy eliminować!

 

(Zadowolony z siebie zasunął studzienkę kanalizacyjną i wrócił do hali. Jak wiadomo stoczy dziś jeszcze jedną walkę, więc musi być zwarty, przygotowany i pełen sił. Wracamy do naszych komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – Salara kiedyś wyprano w pralce. Tak mi się ta sytuacja sprzed lat właśnie przypomniała.

 

Tony Hogański – Ale to była wielka pralka! Taka przemysłowa!

 

Jan Kowalski – Wszyscy wspominamy od czasu do czasu dzielnego Drzewca i zastanawiamy się gdzie się podziewa obecnie. Czy za kilka lat będziemy myśleć to samo o Xtreme Dragonie? Bo chyba zakończył swoją karierę w EWF.

 

Tony Hogański – Xtreme Dragon nie był taki charyzmatyczny jak Salar.

 

Jan Kowalski – To prawda.

 

Tony Hogański – Swoją drogą. Wiedziałeś, że on mówi po indiańsku?

 

Jan Kowalski – Nie.

 

Tony Hogański – Dla mnie to też niespodzianka. Tak mnie to zaciekawiło, że zleciłem swoim służbom by dowiedziały się co powiedział. Chcesz poznać wyniki ich błyskawicznego śledztwa?

 

Jan Kowalski – Bardzo. Wprost nie mogę się doczekać na wiedzę jaka dzięki tobie na mnie spłynie.

 

Tony Hogański (wyciąga jakiś raport)Słuchaj więc... „aatìibi innàaschóoba” oznacza w przybliżeniu „szacunek mordercy”. To zależy od intonacji i koloru pióropusza, ale możemy uznać, że tak właśnie powiedział.

 

Jan Kowalski – To ciekawe... a to drogie?

 

Tony Hogański – Drugie też porażające... „chonoska hoopa” oznacza „chorobę serca”... co może mieć też kontekst metafizyczny i podkreślać jego wielki smutek. Jak już mówiłem, wszystko zależy od pióropusza.

 

Jan Kowalski – Xtreme Dragon nie miał pióropusza.

 

Tony Hogański – Był więc Indianinem w cywilu. Fajnie, że poznaliśmy język Indian z Alabamy, nie?

 

Jan Kowalski – Bosko.

 

Tony Hogański – Co tam mamy teraz w programie?

 

Jan Kowalski – Czas na kolejną walkę oczywiście. Tym razem stawką pojedynku będzie EWF Daemusin title shot.

 

Tony Hogański – Wszystko co związane jest w jakikolwiek sposób z królem Daemusinem jest dobre.

 

Jan Kowalski – Dostałem informację, że walka między Aero a Hendrixonem jaka rozpętała się kilkanaście minut temu na zapleczu została przerwana przez GRU pod dowództwem Ponurego Grabarza.

 

Tony Hogański – Dzielny Grabarz! Zawsze można na niego liczyć.

 

Jan Kowalski – Sytuacja jest jednak napięta.

 

 

 

O EWF Daemusin title shot:

Jimmy Hendrixon vs Aero

 

 

 

Zaczyna grać "Immortal" – Adema na rampie pojawia się Aero. Wrestler spokojnie zmierza w stronę ringu, przybijając kilka piątek rozradowanym fanom. Na ringu czeka już Antoni Bryndza.

Halę ogrania "The Wind Cries Mary" - Jimi Hendrix, a na rampie ukazuje się zwycięzca dwóch edycji Pucharu Szczęściarza i były EWF Daemusin Champion - Jimmy Hendrixon, wrestler ignorując fanów idzie do ringu, a kiedy jest już przy nim z impetem uderza trzymaną w rękach gitarą o schodki, wywołując tym samym strach na twarzach niektórych fanów.

 

Jan Kowalski – Hendrixon i Aero nie przepadają za sobą.

 

Tony Hogański – A kto tu w EWF za kim przepada? Tutaj przecież ma się więcej wrogów niż przyjaciół. Statystycznie piątka wrogów przypada na jednego kompana. Czemu się więc dziwisz?

 

Jan Kowalski – Nie dziwię się tylko zwracam uwagę na ten aspekt.

 

Tony Hogański – Zupełnie jak mój spowiednik. Nie mogę z wami dojść do składu i ładu. Tylko aspekty, aspekty, bez przerwy aspekty.

 

Jan Kowalski – Nie znam twojego spowiednika.

 

Tony Hogański – Ja też nie. Jest anonimowy. Gdyby wiedział, że ja to ja, to by chyba uciekł. Taką gwiazdą jestem. Taki respekt budzę. Taki szacunek! O taki! (pokazuje jaki)

 

Jan Kowalski – Z pewnością.

 

Wrestlerzy zaczynają krążyć po ringu, dochodzi do pierwszego w tym pojedynku zwarcia, Hendrixon pomimo swej przewagi fizycznej nie zaczyna dominować, wrestlerów rozdziela sędzia, Hendrixon poprawia nadgarstki, ale w tym samym momencie Aero odbija sie od lini atakuje flying clothesline'm. Aero kopie przeciwnika leżącego na deskach ringu, sędzia przestrzega młodego wrestlera aby przestał, Aero posłusznie odsuwa się od Jimmy'ego. Hendrixon jakoś wstaje, na to tylko czekał Aero, który whipuje oponenta na liny, po chwili powalając za pomocą flying wheel kick. Aero tauntuje, po chwili przechodząc do pinu...1...kick out. Hendrixon stara się wstać, Aero zbliża się, więc Jimmy stara się zaatakować pięścią oponenta, ten move zostaje skontrowany za pomocą kopnięcia na twarz. Aeroplane podnosi przeciwnika, zakłada dźwignię na rękę po czym przechodzi za plecy i wykonuje russian leg sweep. Od razu przechodzi do pinu, sędzia odlicza...1...2...kick out.

 

Tony Hogański – Martwi mnie remont w domu.

 

Jan Kowalski – To zadzwoń tam. Wcześniej nie miałeś oporów.

 

Tony Hogański – Pan Zbyszek nie odpowiada.

 

Jan Kowalski – To dobry fachowiec?

 

Tony Hogański – Każdy polski fachowiec jest taki sam. Co za różnica którego najmę?

 

Tle Flying Beast stara się po raz kolejny kopnąć przeciwnika, ale ten kontruje uderzeniem pięścią w brzuch. Zaczyna się mały brawl, Hendrixon zakłada arm bar, ale Aero wyzwala się, ale Jimmy sprytnie kopie go w brzuch i dobija neckbreakerem. Wrestlerzy leżą na ringu, Aero z powodu ran odniesionych kilka chwil wcześniej, a Jimmy przez ogólne wymęczenie. Hendrixon zaczyna wspinać się za pomocą lin, The Flying Beat czyni podobnie, po chwili obydwaj są na nogach. Aero próbuje zaatakować clotheslinem, ale Hendrixon unika ciosu, Jimmy odbija się od lin, i teraz on jest w ofensywie ... ale Aero atakuje za pomocą back body drop. Hendrixon szybko się podnosi, kopie oponenta w brzuch, po czym dokłada Sidewalk slam. Próba pinu, sędzia odlicza...1...2...kick out. Hendrixon zaczyna się irytowac, coś krzyczy w stronę publiczności, katowicka publika odpowiada heel heatem. W tym czasie na nogi wstaje Aero. Aeroplane stoi przy jednym z narożników, dopada do niego Hendrixon, który wskakuje na środkowy pułap, ale zostaje odepchnięty zgrabnym ruchem przez Aero. Hendrixon nie traci czasu, stara się po raz kolejny zaatakować, tym razem za pomocą splasha, Aero ucieka z narożnika, odbija się od lin i wykonuje... Side Effect.!

 

Tony Hogański – Chciałbym kupić dom w Ekwadorze.

 

Jan Kowalski – Dlaczego akurat tam?

 

Tony Hogański – Ciepło, tanio, mają dolara zamiast lokalnej waluty. Pan Wojtek Cejrowski poleca, a ja pana Wojtka szanuje.

 

Jan Kowalski – To bardzo miło z twojej strony.

 

Tony Hogański – Powinniśmy zrobić jakąś galę w dżungli amazońskiej. W PCW pamiętam, że mieli Jungle Match... i to w Polsce.

 

Jan Kowalski – PCW było specyficzne.

 

Tony Hogański – To prawda.

 

Przechodzi do pinu...1...2....Hendrixon odrzuca oponenta dość daleko. Po czym Jimmy rozpędza się chcąc zaatakować kolanem, ale sam zostaje powalony spearem. Aeroplane po raz kolejny przechodzi do pinu...1...2...kick out. Sytuacja staje się trochę irytująca dla młodego wrestlera, dlatego wchodzi on na narożnik i próbuje zaatakowac za pomocą Greetings from Aero [Shooting star press] .... Hendrixon w ostatniej chwili się odsuwa... Hendrixon chwiejnym krokiem wstaje, podnosi swego oponenta, po czym wynosi jego ciało w górę i wykonuje Jack Hammer. Jimmy przechodzi do pinu, sędzia odlicza ...1.....2.....3! (Zwycięzcą jest: Jimmy Hendrixon!)

 

Jan Kowalski – Jimmy Hendrixon zdobywa EWF Daemusin title shot!

 

Tony Hogański – Stawiałem na żywą reklamę czekolady.

 

Jan Kowalski – To chyba mała niespodzianka, prawda?

 

Tony Hogański – Nie mała, nie duża, a w sam raz.

 

Jan Kowalski – Jimmy Hendrixon na następnej gali zmierzy się najprawdopodobniej z przegranym walki Vegard Jacobsen vs Izzy Nilsen.

 

Tony Hogański – Wszystko na to wskazuje.

 

Walka się już skończyła, ale Jimmy nie schodzi z ringu, podnosi swego oponenta, po czym wyciąga dłoń w jego kierunku, Aero ufnie także podaje swoją, lecz Hendrixon zamiast uścisnąc uderza Aero w twarz. Między wrestlerami zaczyna się brawl, Aero zdobywa przewagę, wyrzuca z ringu Hendrixona. Jimmy stara się pozbierać, ale Aero wskakuje na liny i wykonuje Springboard Crossbody! (EWF! EWF! EWF!) Wrestlerzy chwilę leżą, gdy już są w stanie aktywnie funkcjonowac zaczynają dalszy brawl, po kilku chwilach silniejszy fizycznie Hendrixon zdobywa przewagę. Przerzuca Aero nad barierkami oddzielającymi ring od publiczności, i tam trwa dalszy brawl, po kilku minutach wrestlerzy znikają z naszych oczu.

 

Tony Hogański – A gdzie oni idą?

 

Jan Kowalski – Mówiłem przed walką, że sytuacja między Hendrixonem, a Aero jest napięta.

 

Tony Hogański – To powód, żeby takie burdy robić?

 

Jan Kowalski – Widać tak.

 

Tony Hogański – Wstydu nie mają.

 

 

(Znów jesteśmy backstage, co nie powinno już nikogo dziwić. Co można bowiem robić w EWF w przerwach między walkami? Bywanie na zapleczu uspokaja, zaspokaja, raduje i cieszy wszystkich. Publiczność zgromadzona w katowickim Spodku jest jednak tym razem dość niezadowolona. Na wydarzenia z zaplecza reaguje wręcz heel heatem. Dlaczego? Bo oto widzimy jak korytarzem kroczą: Zbrodnia, Pogarda i Mord, czyli w skrócie: Chiaki, Scotty Whiped znany obecnie jako Yoshihito Nabeshima oraz Mitsuko. Pięknie, z gracją i swoistą lekkością oraz powabem cała trójka pokonuje kolejne korytarze. Ta podróż trwała by pewnie długo, gdyby przypadkiem nie natknęli się na SR-Crazy’ego, który akurat także w pośpiechu się gdzieś udawał. Na jego ramieniu rzecz jasna dostrzegamy EWF FTW title. Panowie obdarzyli się raczej niezbyt uprzejmym spojrzeniem.)

 

SR-Crazy – Scotty... hmm... cóż mam powiedzieć. Gratuluję. Spełniłeś swoje marzenia. Zostałeś pełnoprawnym Japończykiem! Masz azjatyckie imię i azjatyckie nazwisko! Co się stanie z Szahidem? Co się stanie z Whipedem? Co z legendarnym gwoździem z białego złota?

 

Yoshihito Nabeshima (beznamiętnie) Nie ma. Przepadło. Skończyło się.

 

SR-Crazy – Oj Scotty, Scotty. Dla mnie zawsze będziesz tym swojskim Szahidem, tyglem narodów. No nic, potraktujmy to jako nowe otwarcie. Dobry z ciebie Yoshi jest. Mogę tak do ciebie mówić? Albo Sco-Yo? Fajny pseudonim, nie? Trochę jak Scooby Doo. (drapie się po brodzie) No nic, ja muszę lecieć, bo czekają na mnie w pokoju 64. Do zobaczenia w trakcie War Games. Ukłony dla najpiękniejszej małżonki.

 

Aktualny EWF FTW Champion zwraca się delikatnie w stronę Mitsuko ze szczerym uśmiechem, po czym rusza w swoją stronę. Szukając zapewne drogi do pokoju o wdzięcznym numerze 64.

 

Yoshihito Nabeshima – Zajmiemy się nim później. Idziemy.

 

(Dawny Scotty Whiped znika nam z ekranów, nie pozostaje nam więc nic innego jak przenieść się w czarujące okolice stolika naszych dzielnych komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – To miłe, prawda?

 

Tony Hogański – Takie przemiany? Nie mam nic do tego. Nie moja sprawa.

 

Jan Kowalski – Skoro tak uważasz.

 

 

(Znów przenosimy się do najpiękniejszego miejsca na ziemi, to znaczy do wspaniałego gabinetu Esmeraldy Martinez. Nasza ukochana pani prezydent jak zawsze siedzi za biurkiem. W okolicy nie ma Agnieszki Sorel, więc Martinez może czuć się swobodnie i komfortowo. Jak widzimy właśnie zabiera się ona do zjadania super-cudnej sałatki warzywnej. Wszystko byłoby równie cudne, gdyby nagle nie otwarły się drzwi przez które do gabinetu wkroczył Psycho. Od razu jednak zreflektował się, zawrócił i wyszedł zamykając za sobą drzwi. Martinez spojrzała się dziwnie, ale ze zrozumieniem. Po chwili słychać pukanie.)

 

Esmeralda Martinez – Proszę wejść.

 

Drzwi otwierają się ponownie, do biura wchodzi EWF World Champion, Psycho, poprawia pas na ramieniu, po czym stawia na biurku tuż przed Esmeraldą ciasto z jedną, ale za to dużą świeczką.

 

Esmeralda Martinez – To bardzo miłe z pańskiej strony, senor Blanco. Niestety jestem na diecie. Tylko zdrowa żywność!

 

Psycho – Widać. (uśmiecha się mimowolnie zerkając na długie nogi swojej rozmówczyni) Jednakże, jak przystało na króla królów zadbałem o wszystko i ciasto jest dietetyczne.

 

Esmeralda Martinez – Świetnie. A ta świeczka?

 

Psycho – Świeczka jest ważna, musze ją podpalić i zdmuchnąć, bo mam urodziny .

 

Esmeralda Martinez (uśmiecha się cudnie) Które to już?

 

Psycho – Senorita, przecież jestem w twoim wieku, jak myślisz? (nie czeka na odpowiedź) Dziewiętnaste!

 

Esmeralda Martinez – A życzenie?

 

Psycho – Cóż, wiem, że i tak się nie spełni to mogę powiedzieć na głos. Życzę sobie, żeby Nas Jazzowski przestał w końcu być takim hipokrytą i przyznał, że kopie go w mordę przy każdej okazji.

 

Esmeralda Martinez – Ja też mam życzenie. Mogę? (nie czekając na odpowiedź w stylu Białego) Życzę sobie, żebyś porozmawiał z Kravenem.

 

Psycho (zdziwiony) Ale po co?

 

Esmeralda Martinez – Wygląda mi na smutnego... albo jakiegoś takiego obojętnego. Ktoś musi z nim porozmawiać. Ja nie mogę, więc wybrałam ciebie. Zrobisz to dla mnie? (znów nie czeka na odpowiedź) Dziękuję.

 

(Psycho rezygnuje z dalszych protestów, Esmeralda wdzięcznie się uśmiecha, a my powracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Ciekawa sytuacja.

 

Tony Hogański – Zaiste oryginalna. Masz Psycho placek.

 

Jan Kowalski – Raczej tort.

 

Tony Hogański – Ale zawsze świeczkę.

 

Jan Kowalski – Nie mam pojęcia o czym mówisz.

 

Tony Hogański – Sam jesteś mieszkańcem Jakucka.

 

Jan Kowalski – Oj Tony, Tony.

 

 

(Przenosimy się na zaplecze. Znajdujemy się w tej samej zwykłej sali w której widzieliśmy Szakala oraz Kravena w materiale wyemitowanym przed rozpoczęciem Wrestlepaloozy. Zauważamy jednak, że na drzwiach wisi tabliczka z numerem „64”. Tym razem w pokoju dostrzegamy Nasa Jazzowskiego, który siedzi przy stole i nic nie robi. Na kanapie pod ścianą siedzi Vaclav, który popija piwo, a obok niego widać kilka innych, pustych już butelek. Na innym z krzeseł widzimy SR-Crazy’ego, który siedzi i medytuje po swojemu.)

 

Nas Jazzowski – Co tu robimy?

 

Brak odpowiedzi.

 

Nas Jazzowski – Moglibyście zacząć się odzywać? Skoro już tu jesteśmy to moglibyśmy omówić plan działań na War Games.

 

Vaclav – Tak zróbmy.

 

Były EWF FTW Champion wstał z miejsca i podszedł do stołu. W połowie drogi jednak zawrócił, podszedł do jakiejś szafki i wrócił po chwili z kiełbasą Vaclavską, deską i nożem do krojenia. Przekroił ją na trzy części.

 

Vaclav – Piwo się skończyło. Szkoda, że odesłałem cały ten towar od Scythera. To był błąd.

 

W tym momencie poruszył się SR-Crazy, który z gracją w podskokach dotarł do stołu i rozstawił trzy butelki piwa. Jedną dla siebie, drugą dla Vaclava, trzecią dla Jazzowskiego.

 

Vaclav – Już cię lubię.

 

W tym momencie otwierają się drzwi i do pomieszczenia z uśmiechem na ustach wkracza Szakal. W ręku trzyma swój koreański kij metalowy, widać, że jest na swój sposób szczęśliwy. Łysy zajmuje jedno krzesło.

 

Szakal – Witajcie kurwa kamraci.

 

Brak reakcji.

 

Szakal – To ja was tutaj zaprosiłem i sprowadziłem. Jedziemy kurwa na tym samym wózku. Wy chcecie wygrać, ja chcę byście wy wygrali. Prosty sojusz interesów. Dołóżmy więc wszelkich starań by dzisiejsze War Games zakończyły się naszym triumfem.

 

Nas Jazzowski – Tak się stanie. Z twoją pomocą lub bez niej.

 

Szakal – Chłopaki ja do was kurwa szczerze, z łysym sercem na ręku! Trzykrotnie brałem udział w War Games, wiem co tam się będzie działo. Słuchajcie moich rad, a daleko zajdziecie. 

 

Nas Jazzowski (uśmiecha się pod nosem) Naprawdę? O ile dobrze pamiętam to nigdy nie wygrałeś War Games.

 

Szakal – Detale i kurwa niuanse!

 

Łysy zauważa leżący na stole kawałek kiełbasy, chwyta go, wącha nieufnie, po czym konsumuje.

 

Szakal – Vaclavie, Vaclavie. Popatrz kurwa. Dzielę z tobą kiełbasę. Jesteśmy, że tak kurwa powiem teraz leśni bracia. Twój las jest moim lasem, a moja puszcza twoją knieją.

 

Vaclav – Doceniam twoje starania.

 

Szakal – Popatrz no... (spogląda na swój nadgarstek, gdzie zapisał sobie imiona swoich partnerów) Nas! Popatrz kurwa Nas. Vaclav potrafi myśleć racjonalnie. Myśl więc i ty, to World title będzie twoje. Miałem ten pas dwukrotnie, wiem co kurwa mówię.

 

Drzwi znów się otwierają i w pomieszczeniu pojawiają się kompani Vaclava: Elegance Choi i Velvet Lee.

 

Elegance Choi – Tu jest nasz elegancik. Chciał się tutaj ukryć przed nami.

 

Velvet Lee – Czas na peeling.

 

Szakal (zaciekawiony) A co to kurwa za skośnoocy komedianci?

 

Elegance Choi – Cóż za szyk! Cóż za styl! Widzisz to co ja Velvet?

 

Velvet Lee – Nienaganna elegancja, gracja, charyzma, czar. Czyżby był to słynny Szakal?

 

Szakal – Tak to kurwa ja. Czego tutaj szukacie? Jeśli zabłądziliście to wypierdalać.

 

Velvet Lee – Jesteśmy stylistami Vaclava.

 

Elegance Choi – Przygotowaliśmy stylizacje i ubiór dla całej jego drużyny.

 

Velevet Lee – Co pan powie panie Szakalu na zmianę uczesania?

 

Szakal (maca się po łysinie) Przecież ja kurwa nie mam zbyt wielu możliwości dostępnych.

 

Elegance Choi – Zapewniam, że pan prezydent na uchodźstwie jest w wielkim błędzie.

 

Szakal – Czyńcie swoją powinność. Ale jeśli mi się nie spodoba to zapierdolę was tym kijem! (podnosi kij w sposób groźny) Albo kurwa inaczej... tymi łysymi rękoma was zapierdolę! Zrozumiano?

 

(Chyba zrozumiano, bo Koreańczycy spojrzeli na siebie z lekką trwogą. Nie dowiemy się teraz jak ta cała historia się skończyła bo przenosimy się do naszych komentatorów, a szczególnie do Tostera, który już nie może się doczekać by zabawić nas swoim bardzo urozmaiconym komentarzem.)

 

 

Jan Kowalski – Co ty na to?

 

Tony Hogański – Wspieram drużynę mistrza Szakala!

 

Jan Kowalski – Nagle stała się to drużyna mistrza Szakala? Czy to on jest w tej rozgrywce najważniejszy?

 

Tony Hogański (totalnie zdziwiony) No a nie?

 

Jan Kowalski – Myślałem, że losy EWF World title.

 

Tony Hogański – To detal. Niech sobie pan Psycho broni swój pas, ale bez porażki mistrza Szakala.

 

Jan Kowalski – To technicznie możliwe, nie wiem tylko czy prawdopodobne.

 

Tony Hogański – Muszę sobie zmajstrować jakiś proporczyk z mistrzem. Szalik już mam... ale proporczyk byłby idealny.

 

 

(Cóż za szok i przerażenie! Jesteśmy na zapleczu, dziś pewnie będziemy tu jeszcze wielokrotnie, więc takie przemieszczenie się nie powinno nikogo dziwić. Tutaj zauważamy Scythera, który wraz z Tamarą Ostrowską obserwują działania GRU.)

 

Scyther – Widzisz? Nie jest łatwo być komisarzem, zwłaszcza honorowym. Teraz wiem co przeżywał Szakal. Trudno ich wytresować, żeby byli posłuszni. Nie mam pojęcia jak Grabarz nad nimi panuje. Może skoczymy do kafeterii? Tam są jakieś strajki. Mógłbym je stłumić przy pomocy mojej Armii Zagłady. (uśmiecha się) Brutalnie! Brutalnie!

 

Tamara Ostrowska – Jak tam chcesz.

 

Scyther – A później skoczymy się napić po robocie.

 

Tamara Ostrowska (spogląda w inną stronę) ....

 

Scyther – Coś nie widzę u ciebie entuzjazmu. (zaczyna się śmiać) Ale to się zmieni!

 

W tym momencie pojawia się zziajany Mariusz Max Kolanko.

 

Mariusz Max Kolanko – Panie komisarzu! Panie komisarzu! Można kilka słów na tematy bieżące?

 

Scyther – O kurwa. To jak briefing rządu.

 

Mariusz Max Kolanko – Tylko kilka pytań.

 

Scyther – Wal śmiało Max. Dla mnie nie ma trudnych pytań.

 

Mariusz Max Kolanko – Co pan powie na temat strajku w kafeterii?

 

Scyther – W tej chwili nie umiem dzielić jasnej odpowiedzi na to pytanie. EWF w dalszym ciągu monitoruję sytuację strajkową. Skonsultuję się z Felipe Castro, ale najprawdopodobniej damy się związkom zawodowym wyszaleć. Cenimy wolność słowa w EWF.

 

Tamara Ostrowska (przerywa mu zdziwiona) Co? Mówiłeś przecież, że stłumisz je brutalnie.

 

Scyther (szeptem) Cicho bądź głupia. To polityka.

 

Mariusz Max Kolanko – Jak się pan czuje na stanowisku honorowego komisarza?

 

Scyther – Bardzo wygodnie. Nie narzekam. Świetna pozycja, wysoka pensja, ciekawi... (spogląda na Tamarę) ... współpracownicy. Samochód służbowy, hotele za darmo, przeloty, no i płacą za mój ZUS.

 

Mariusz Max Kolanko – Dziś także kolejna rola do spełnienia. Sędzia w jednej z najwspanialszych walk w EWF... War Games.

 

Scyther – Zapowiadam uczciwość i dyskrecję.

 

Mariusz Max Kolanko – Uczciwość i dyskrecję?

 

Scyther – To hasło mojego pontyfikatu na stanowisku komisarza pełnego honoru. Jak to mówią: Nie martwcie się, bo habemus Scyther! Walka będzie przeprowadzona idealnie i bez zakłóceń. Mam teraz dla ciebie zadanie Max.

 

Mariusz Max Kolanko – Dla mnie? Jakie?

 

Scyther – Znajdź Toola i przeprowadź z nim jakiś krwisty wywiad.

 

Mariusz Max Kolanko – Krwisty wywiad?

 

Scyther – Krwisty kurwa jak befsztyk. Zrób to. On na to czeka, a ja Toola rzecz jasna bardzo cenię. Jako człowieka, dwuminutowego World Champa i jako wrestlera. (klepie go w ramię) Do boju!

 

Max ucieszony wybiega z miejsca w którym przed chwilą się znajdował.

 

Scyther – Wreszcie pozbyliśmy się tego głupka. No nic. Teraz nie mogę pacyfikować strajków, nie jestem Jaruzelski. Mi przynajmniej kurwa dobrze z oczu patrzy. Chodź idziemy pozwiedzać i popracować. Może jakiegoś drinka?

 

(Były EWF World Champion i aktualny honorowy komisarz EWF znika wraz z Tamarą Ostrowską. Wracamy do komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – Scy dobrze sobie radzi na stanowisku komisarza honorowego.

 

Tony Hogański – Nie dorasta do pięt Szakalowi.

 

Jan Kowalski – To inna estetyka. Nie można tego porównywać.

 

Tony Hogański (zatyka uszy) Nie słucham cię! Nie słucham cię!

 

Jan Kowalski – Rób jak chcesz. Czas na kolejną walkę.

 

 

 

O EWF Evolution title shot:

Crash vs Wasylij Gromow

 

 

 

Na arenie gasną światła, a z głośników rozbrzmiewa Ozzy Osbourne - „I don’t wanna stop”. Gdy instrumentalny wstęp się kończy, muzyka ucicha, a na rampie wybuchają strasznie jaskrawe i jakże rażące w oczy białe fajerwerki stylizowane na wybuch. Gdy światła powoli dochodzą do poprzedniego stanu, na rampie już stoi Crash Martin.Za ringiem widzimy managera Crasha, Stewie'go, który podpiera się za pomocą kul.

Po chwili rozbrzmiewa Leningrad – Shnur, na rampie pojawia się Wasylij Gromow w asyscie sporego heel heatu. Wrestler pokrzykując w języku rosyjskim przemieszcza się sprawnie w stronę ringu, gdzie czeka już sędzia i Crash Martin.

 

Jan Kowalski – Widzieliśmy już dzisiaj tych panów.

 

Tony Hogański – Tak myślałem, że Gromowładnego już gdzieś widziałem.

 

Jan Kowalski – To jest Gromow! Wasylij Fidorowicz Gromow!

 

Tony Hogański – Być może, nie chcę się z tobą kłócić o politykę historyczną.

 

Jan Kowalski (zdziwiony) Jaką znowu politykę historyczną?

 

Tony Hogański – Czy faktycznie generała Sikorskiego zabiło UB? Czy może był to agent Bolek?

 

Jan Kowalski – To chyba nie tak.

 

Tony Hogański – To wszystko przez IPN! Oskarżam IPN! Wszystko dlatego, że Hangman z nimi współpracuje.

 

Obaj wrestlerzy przechodzą do natychmiastowego zwarcia. Żaden nie zamierza ustąpić pola przeciwnikowi, tak więc zwarcie te przemienia się w istny test siły i wytrzymałości. Zwycięsko wychodzi z niej Wasyl, który sforsował opór Crasha i sprowadził go do pozycji klęczącej. Widać znaczącą dominację, gdy nagle… Crash padł na plecy, pociągając go w swoim kierunku, lecz dość szybko wykonał obu nożny wykop, przez co Gromow poleciał do tyłu, zwalniając uścisk. Crash widząc swoją szansę poderwał się w miarę szybko na nogi i ledwie podniesionego na nogi rywala znów powalił na glebę, tym razem wykonując stiffowy shinning wizard! Od razu przechodzi do pinu: 1…2…2,5! Nie tak łatwo jest wyeliminować Rosjanina. Niepocieszony tym mieszkaniec Chaos City postanawia zmienić taktykę i pomaga wstać przeciwnikowi, by po uczynieniu tego dynamicznym irish whipem posłać do narożnika, gdzie Gromow wylądował mocno przywalając plecami o poduszki. Crash postanawia podtrzymać przewagę i decyduje się na rozpęd, wyskok do splasha...  tylko po to, by wylądować na tych samych poduszkach, gdyż Wasyl uskoczył w bok tuż przed przylotem Crasha.

 

Tony Hogański – Tak sobie myślę.... (nagle dzwoni telefon, Toster odbiera) Co tam panie Zbyszku? Jednak? Nie mógł się pan powstrzymać? Dlaczego pan to zrobił? No dlaczego?

 

Jan Kowalski – Co się stało?

 

Tony Hogański – Pan Zbyszek jebnął mi basen w salonie.

 

Jan Kowalski – Popatrz na to z innej strony.

 

Tony Hogański – Ciekawe jakiej.... (wracając do rozmowy)... panie Zbyszku. Chce pan, żebym zmienił ekipę remontową? Ja wiem, że pan buduje, remontuje, urządzą i poluje razem z marszałkiem Sejmu... ale! Załata pan chociaż dach? Ach już załatany! No to świetnie. Mam nadzieje, że nie azbestem. Ah azbest kładziecie tylko w przedszkolach i szkołach. Dobre i to.

 

Jan Kowalski – Tony zajęty, a ja tymczasem wrócę do komentowania walki. Bo wbrew pozorom jest ona bardzo ekscytująca.

 

Zadowolony z siebie Rosjanin pokazuje palcem na swoją głową, zapewne w próbie przekonania fanów, że coś ciekawego znajduje się w jej wnętrzu. Gromowładny zdejmuje swojego rywala z narożników, by potem wykonać german suplex. Jednak nie zwalnia on chwytu i Crash martin ma drugą okazję poczuć bolesne skutki tej akcji. Chwyt nie został zwolniony i wszyscy są świadkami hat tricka. Wasyl przechodzi do pinu: 1…2, sam go przerwał ku irytacji sędziego, dochodząc zapewne do wniosku, że Crash nie zebrał jeszcze odpowiedniej dawki wpierdolu. Rosjanin opuszcza ring i tuż za barierek oddzielających publikę wyciąga krzesło. Próbuje z owym akcesorium dostać się na ring, lecz zostaje mu to surowo wzbronione przez arbitra zawodów. Wściekły Wasyl postanawia wpłynąć na jego postawę groźbami wyzwiskami, lecz zostaje to krótko ucięte przez magiczne słowo: dyskwalifikacja. Niepocieszony Gromow wrzuca krzesło ponad sędzią, które ląduje po drugiej strony ringu. Sędzia automatycznie rusza za nim celem usunięcia go z obrębu ringu, co Wasyl wykorzystuje sprzedając niecnego low blowa powstałemu ledwie Crashowi. Wasyl ponownie z siebie zadowolony pokazuje całemu zgromadzeniu, że to już jest koniec i można już iść na kiełbaski Wojtka, bo będzie przechodził on do akcji kończącej walkę. Montuje on Crasha w pozycji do Powerbomb, wynosi w górę... a Crash wyswobadza się z tejże nieciekawej pozycji i będąc na górze chwyta za głowę, by uderzyć z sit down face slamem.

 

Jan Kowalski – Pięknie to Crash zrobił. Widziałeś Tony?

 

Tony Hogański (kontynuuje rozmowę przez telefon) Nie trzeba było malować płotu, naprawdę. Wydaje mi się, że nie. To miłe, że nie chce pan by pańska ekipa kojarzyła się z przysłowiowym polskim robotnikiem, gdzie jeden pracuje, a pięciu się przygląda paląc szlugi. Może pan ich po prostu za dużo zatrudnia?

 

Jan Kowalski – Tony! Popatrz na Crasha! Czyż to nie nadzieja EWF?

 

Tony Hogański (ignorując Kowalskiego) Płytki w łazience takie jak Oceania wybrała? To dobrze. Wreszcie jakieś dobre nowiny panie Zbyszku!

 

Jan Kowalski – Tony!

 

Tony Hogański (przerażony) Święty Michale Archaniele!

 

Jan Kowalski (zaskoczony) Co się stało?

 

Tony Hogański – Przejechali sąsiada betoniarką.

 

Obaj wrestlerzy padli na macie, sędzia więc przechodzi do ich odliczenia. Gdy jest przy 4, obaj mniej więcej w tym samym czasie, są na jednej nodze. W tej jeszcze niepewnej pozycji zaczynają wymianę punchy, która trwa do wykrzyknięcia siódemki, gdyż Crash znalazł się już na obu nogach. Martin odbija się od lin, unika szarżującego na niego Gromowa schylając się pod jego wyciągnięta w clotheslinie ręce, odbija się od drugich lin i gdy Gromow się do niego odwraca, wykonuje mu swining ddt! The Insane One nie ma dość, wstaje, spada z leg dropem na swego rywala i pomaga mu wstać, chwytając następnie Wasyla w pasie. Ponownie trwa próba sił, lecz Crashowi udaje się go ustawić do pozycji poprzedzającej wykonanie Insane Driver [Sitting Death Valley Driver] i uderza na nim właśnie tą akcję! Wasyl Gromow leży beż życia, a Crash ostatkiem sił wdrapuje się na najbliższy narożnik. Chwilę tam przebywa, widoczne jest zmęczenie wywołane dwiema walkami… lecz w końcu skacze z Totally Crashed 450 Splash [450 splash]!! (EWF! EWF! EWF!) Impet uderzenia odrzucił go na bok, lecz The insane one zdołał wyciągnąć rękę i położyć ją na klatce piersiowej przeciwnika. Sędzia przystąpił do odliczania, pin.........1...............2............3! (Zwycięzcą jest: Crash!)

 

Jan Kowalski – Tym sposobem Crash zdobył EWF Evolution title shot.

 

Tony Hogański – Sporo title shotów do wzięcia na dzisiejszej gali. Najpierw Daemusin, teraz Evolution. Później jeszcze World title shot jest możliwy.

 

Jan Kowalski – Crash zmierzy się ze zwycięzcą następnej walki.

 

Tony Hogański – Gromojeb miał szansę, ale jej nie wykorzystał.

 

Jan Kowalski – Nie bądź wulgarny.

 

Tony Hogański – Co jest złego w słowie Gromosław? On się przecież tak nazywa!

 

Jan Kowalski – Nic już Tony. Wszystko w porządku.

 

Tony Hogański (zaskoczony) No jasne. Nie mam pojęcia o czym mówisz. Jakiś dziwny dzisiaj jesteś Janku. Może to przez to ciśnienie w kopalniach.

 

Jan Kowalski – Może, może.

 

Tony Hogański – Nie mogę dodzwonić się do pana Zbyszka. Co z sąsiadem? Co z betoniarką?

 

 

(Kolejny raz trafiamy do najwspanialszego gabinetu w całej hali Extreme Wrestling Federation. Jak wiemy rezyduje tutaj Esmeralda Martinez, która jest piękne i urocza jak zawsze. Dostrzegamy tu także Agnieszkę Sorel, która dzielnie kontroluje całą papierkową robotę.)

 

Esmeralda Martinez – Czy Psycho odwiedził już Kravena?

 

Agnieszka Sorel – Ociąga się, ale powinien to zrobić lada moment.

 

Esmeralda Martinez – Bardzo dobrze. To ważna wizyta. Losy EWF od niej zależą.

 

Agnieszka Sorel – Tak panienka sądzi? (Alienor wraca do przeglądania dokumentów) Panienko! List z Bliskiego Wschodu!

 

Wręcza list długonogiej prezydent EWF. Ta rozdziera kopertę i wyciąga jakiś list. Cały pisany po arabsku.

 

Esmeralda Martinez – Nic z tego nie rozumiem. Skąd to przyszło?

 

Agnieszka Sorel – Z Damaszku albo z Jerozolimy. Trudno stwierdzić.

 

Esmeralda Martinez – Może zapraszają nas by zorganizować tam galę? Mamy napięte terminy i harmonogramy. Nie wiem czy to się uda.

 

Agnieszka Sorel – Panienka nie zna arabskiego?

 

Esmeralda Martinez – EWF zawsze dobrze żyło z krajami arabskimi. Wyobraź sobie, że poznałam nawet samego Saddama Husejna. Zorganizowaliśmy galę w Bagdadzie na rok przed atakiem wojsk koalicji. Rok później planowaliśmy to samo, ale Amerykanie nas uprzedzili o kilka tygodni. Chcąc nie chcąc trzeba było przenieść galę do Teheranu.

 

Agnieszka Sorel – To musiały być piękne czasy.

 

Esmeralda Martinez – Takie były. Facundo był wtedy duszą i ciałem w EWF. Piękne czasy, naprawdę piękne. Nie wiem czego oni ode mnie chcą (odkłada list na bok) Nasze biuro ds. zagranicznych później to przetłumaczy. Dostarcz to im.

 

W tym momencie otwierają się drzwi i do gabinetu wpada Dagmara Zielińska.

 

Esmeralda Martinez – Petruello! Co tak późno?

 

Dagmara Zielińska – Przepraszam, ale międzylądowanie w Monachium było straszne.

 

Esmeralda Martinez – Załatwiłaś wszystko po mojej myśli? Zgodnie z wolą EWF?

 

Dagmara Zielińska (wyciąga jakąś teczkę) Tak jest panienko! Wszystko zgodnie z planem! Następną galę zorganizujemy w Peru! W Limie!

 

Esmeralda Martinez – Nareszcie jakieś ciepłe miejsce. Ledwo odtajałam po lodowcowym szoku z Jekaterynburga. Lima to piękne miasto. Mam tam kuzynkę.

 

Dagmara Zielińska – Nikt już nie powie, że wizyta premiera Donalda Tuska była bezużyteczna.

 

Esmeralda Martinez – To prawda. Zbudował dobry grunt pod negocjacje. Dzięki niemu EWF może z radością odwiedzić Peru.

 

Dagmara Zielińska – Wizyta przyniosła wreszcie efekty! Wszystko dzięki rządowi! Wszystko dzięki premierowi! Nikt już nie będzie szydził ze Słońca Peru! Teraz EWF to będzie Słońcem Peru!

 

Esmeralda Martinez – Liczysz na stanowisko w rządzie Petruello? Uspokój się trochę. Nie jesteśmy TVNem, żeby się tak do nich łasić. EWF ma swoją godność.

 

Dagmara Zielińska – Przepraszam panienko.

 

Esmeralda Martinez – Cieszę się, że udało ci się wykonać swoją misję. Gala w Peru będzie cudowna.

 

(Agnieszka Sorel, Dagmara Zielińska, a także Esmeralda Martinez zaczynają świętować i ogólnie się radować. My wracamy w okolice stanowiska naszych ulubionych komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – Wrestlepalooza w Peru?

 

Tony Hogański – Ameryka Południowa to fajne miejsce. Mieliśmy gale w Argentynie i Urugwaju. Miło je wspominam.

 

Jan Kowalski – Ja także.... ale mam wątpliwości. Dopiero co wróciliśmy z Rosji i znów zagraniczna gala?

 

Tony Hogański – Nie narzekaj. One są cudne. Takie egzotyczne. Mam nadzieję, że zrobią tam Lama Match. (popada w zadumę) Miałem kiedyś swoje ulubione lamy w EWF... dlaczego nie kontynuowałem tej pięknej tradycji?

 

Jan Kowalski – Realizowałeś się w innych dziedzinach.

 

Tony Hogański – Masz rację. Popieram galę w Limie z całego serca!

 

Jan Kowalski – Amen.

 

 

(Na jednym z korytarzy widzimy Toola. Można wnioskować, że chyba nie lubi własnej szatni, bo kręci się tylko po okolicy. Być może katowicki Spodek jest jakąś fascynującą atrakcją turystyczną, ale trudno to stwierdzić. Były EWF World Champion co jakiś czas przystaje przy ścianach, gdzie rozwieszono różne plakaty reklamowe. Spokój jego duszy zostaje przerwany przez Mariusza Maxa Kolanko, który wpada zziajany na korytarz i wyhamowuje tuż przed Toolem.)

 

Mariusz Max Kolanko – Przysłał mnie tu komisarz Scyther.

 

Tool (zdziwiony)Po co?

 

Mariusz Max Kolanko – Mam przeprowadzić wywiad.

 

Tool – Nauczcie się wreszcie, że nie jestem zainteresowany.

 

Mariusz Max Kolanko – Ale komisarz Scyther mnie prosił.

 

Tool – Nic mnie to nie interesuje.

 

Mariusz Max Kolanko – To ma być krwisty jak befsztyk wywiad.

 

Tool – Powiem delikatnie: idź sobie.

 

Mariusz Max Kolanko – Kogo będzie kolejną ofiarą twej zdrady?

 

Tool (ciężko wzdycha widząc ignorancję Maxa)....

 

Mariusz Max Kolanko – W czasie Rewolucji Francuskiej mawiano, ze gdy rewolucjoniści po zgilotynowaniu całej Francji zgilotynują także kata, a potem siebie. Czy ty po zdradzie wszystkich zdradzisz też samego siebie?

 

Tool – Nie mam nic do powiedzenia.

 

(Po tych słowach legendarny zdrajca wszystkich i wszystkiego odwraca się na pięcie i znika w jednym z bocznych korytarzy. Mariusz Max Kolanko pozostaje na swym stanowisku smutny i niepocieszony. Wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Czy oni nie przesadzają z tą propagandą zdrady?

 

Tony Hogański – Ja się nie znam. Wiem, że Tool w wolnych chwilach dokarmia kaczki i buduje karmniki dla ptaków.

 

Jan Kowalski – Skąd to wiesz?

 

Tony Hogański – Ciocia jego kuzynki ze strony matki chrzestnej robi zakupy w tym samym spożywczym co Oceania.

 

Jan Kowalski – To wiele wyjaśnia.

 

Tony Hogański – Toster jest zawsze świetnie poinformowany.

 

 

(Przed wejściem do kafeterii nadal trwają protesty przeciwko polityce Scythera. My jednak znajdujemy się w jej wnętrzu, które jest piękne i luksusowe jak zawsze. Sprawia to, że nie spotkamy tu wielu fanów EWF, ponieważ ich zwyczajnie nie stać by kupić tutaj choć szklankę wody. Ale to przecież ich problem, a nie zmartwienie EWF. Plebs zawsze może skoczyć do Pana Wojtka na kiełbaski. W kafeterii niewiele się dzieje. Przenosimy się więc na piętro dla VIPów, które po odejściu koalicji: Game, Sandman, Konoe, Kraven stoi raczej nieużywane. Jako, że Kraven znajduje się w hali postanowił on pewnie skorzystać z tego cudnego miejsca. Widzimy więc Łowcę, który w rozluźnionej koszuli popija sobie wódkę Putinkę wprost z butelki i rozmyśla. Całą tą sielankę przerywa Psycho, który naruszył prywatną przestrzeń tego miejsca. Psycho poprawia ułożenie World title na ramieniu i zajmuje miejsce naprzeciwko Rosjanina.)

 

Kraven (wskazując na EWF World title) Nigdy nie dorównasz Łowcy.

 

Psycho – Są inne czasy, towarzyszu... Innymi słowy nie chce cię urazić, więc daj łyknąć, co? Te twoje specyfiki, które nie są przecież najtańsze notabene, są zapewne wyborne.

 

Kraven – Owszem. Ale zamów sobie własne.

 

Psycho – Nie chce mi się pić. (po czym bierze jedną z butelek i odkręca)

 

Kraven – Mówiłeś, że nie chce ci się pić.

 

Psycho – Bo mi się nie chce. Tak samo jak nie chce mi się wkurwiać na tych nędznych półprofesjonalistów, którzy dumnie nazywają siebie moimi przeciwnikami. Weź się za siebie i pokaż im, że stara szkoła to nie tylko ponad 90 letnia podstawówka.

 

Kraven – Mógłbym to zrobić w każdej chwili.

 

Psycho – Cieszę się, że to mówisz bo dziś czeka cię naprawdę ciężki sprawdzian  Wiesz, tak jak mówiłem, czasy są trochę inne, ten sport trochę szybszy, bardziej urazowy i co najważniejsze, już nie ma tu miejsca dla powolnych, emerytowanych heretyków w stylu Johna Hangmana. Musisz mieć ciągle oczy dookoła głowy i zapomnieć o pojedynkach z średniakami, jeśli chcesz się utrzymać to musisz potrenować.

 

Kraven (głosem czekisty) Nie przejmuj się. Masz po swojej stronie Łowcę w dzisiejszej walki. Mistrzostwa świata nie stracisz.

 

Psycho – Nie przejmuję się.

 

Kraven (uśmiecha się w stylu Putina) Bo masz mnie. Na twoim miejscu też bym był spokojny. Zresztą... dzięki, że mnie odwiedziłeś. Mam jeszcze tu trochę do załatwienia w EWF, więc zwycięstwo będzie nasze. Tymczasem chciałbym pobyć sam.

 

Psycho – Jak tam chcesz. Zresztą to Esmeralda mnie tu przysłała.

 

Kraven – Pozdrowienia dla niej.

 

Psycho – Nie przekażę.

 

Kraven – Nie wymagam.

 

(Po tych słowach powracamy do Tony’ego Hogańskiego oraz Jana Kowalskiego, którzy wiercą się już niespokojnie w oczekiwaniu na oddaniem im głosu.)

 

 

Tony Hogański – Kraven jest bardzo sympatyczny dzisiaj.

 

Jan Kowalski – Jeszcze jak.

 

Tony Hogański – Zaskakuje mnie. Ten czar, ten powab, rosyjski uśmiech, uralski bandytyzm, kaukaski gwałt, to wszystko jakby wróciło.

 

Jan Kowalski – Możliwe.

 

Tony Hogański – War Games na pewno będą ciekawe. Już nie mogę się doczekać! Na cześć War Games 4: hip-hip!

 

Jan Kowalski – Hura!

 

Tony Hogański – Hura! Hura! Hura! Janku... wiesz co?

 

Jan Kowalski – Co?

 

Tony Hogański – Kłamałem. To było na moją cześć! (zaczyna się cieszyć) Zrobiłem cię na szaro! W buraka pastewnego zmieniłem! Ha!

 

 

(Trafiamy na zaplecze, a konkretniej do sławnej już szatni numer „64”. Tam trwa narada wojenna w składzie: Nas Jazzowski, Vaclav, SR-Crazy, a także Szakal i koreańscy styliści: Elegance Choi oraz Velvet Lee. Szakal właśnie otrzymał nową fryzurę.)

 

Velvet Lee – Jak się panu podoba, signore Szakal?

 

Szakal (klepiąc się po łysinie) W dotyku kurwa nieźle.

 

Velvet Lee – Elegance! Na co czekasz? Podaj panu lusterko.

 

Elegance Choi podaje Szakalowi lusterko by ten mógł się w nim przejrzeć.

 

Szakal – Wspaniale! Nigdy nie miałem kurwa tak cudownej fryzury! Dziękuję żółtasy! Może powinienem was zatrudnić?

 

Velevet Lee & Elegance Choi (zgodnie chórem) Służymy tylko Vaclavowi i ruchowi Vacleaux.

 

Szakal (siadając obok Vaclava)Będziesz mi ich pożyczał?

 

Vaclav – Mogę. Ja ich w sumie nie lubię.

 

Szakal – Swojskie żółtasty. Pasujecie do siebie. Nie ma Vacleaux bez Vaclava i nie ma Vaclava bez żółtasów. Powinniśmy kurwa wszyscy zaufać designerom zółtym! To kurwa klucz do zwycięstwa!

 

SR-Crazy (nagle) Jeśli mogę się wtrącić. Gdzie się podział ten stary Szakal?

 

Szakal – Ja jestem kurwa wciąż młody!

 

SR-Crazy – Co się z tobą człowieku stało? Kiedyś byłeś dwukrotnym EWF World Champem! Cały roster się ciebie bał. Potrafiłeś wpierdolić nawet Esmeraldzie. Wszyscy przed tobą uciekali, a Józefa kilkakrotnie pozbawiłeś szczęki. Byłeś brutalny, agresywny, bezkompromisowy. Co się stało, odpowiedz mi! Nagle zostałeś jakimś komediantem? Łysym błaznem? Postacią komediową? Dlaczego? Po jaką cholerę gadasz z paprotką? To tylko roślina! Jesteś aktywny jak jakiś szalony bóbr, pijasz herbatki z Esmeraldą, nosisz głupie czapki, zakładasz akademie pedagogiczne. Czy kawa już ci padła na mózg? A teraz to! Styliści! Człowieku jesteś kurwa łysy! Twoja fryzura nic się nie zmieniła!

 

Szakal (chwytając się za łysinę) Nie?

 

SR-Crazy – Trenowałem już różnych matołów na Wyspie. Czy teraz muszę doprowadzać was do użyteczności? Czekają nas War Games, jedna z najtrudniejszych walk w EWF. Z takim durnym nastawieniem nigdy jej nie wygramy.

 

Szakal – Masz rację kurwa. Na jakim świecie ja żyłem! Jak otumaniony! Jak mogłem być tak ślepy? Coś mi padło na mózg! Ale kurwa co? Koniec kurwa tego dobrego. Zółtasy! Wypierdalać!

 

Velevet Lee & Elegance Choi (zgodnie chórem) Co?

 

Szakal (wkurwiony) Wypierdalać!

 

Dwukrotny EWF World Champion nie czeka na reakcje koreańskich stylistów. Otwiera kopniakiem drzwi, następnie podchodzi do Koreańczyków. Chwyta ich za szmaty i z wielkim hukiem wyrzuca z szatni.

 

Szakal – Zmiana taktyki panowie. Przejmuję kurwa dowodzenie.

 

(Po tych słowach wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Wygląda na to, że Szakal znów w formie.

 

Tony Hogański – Bardzo dobrze. Mistrz musi pokazać, że nie jest jakimś wałkoniem.

 

Jan Kowalski – A był kiedyś?

 

Tony Hogański – Nigdy.

 

Jan Kowalski – Tak myślałem. Miał po prostu różne fazy w życiu.

 

Tony Hogański – Z porządnym nastawieniem na pewno nasza drużyna odniesie dziś sukces. Teraz jestem tego pewien.

 

Jan Kowalski – Czas na oczekiwaną długo łączoną walkę o EWF Daemusin Championship i EWF Evolution Championship.

 

 

 

EWF Daemusin Championship:

EWF Evolution Championship:

Lion’s Den Match:

Vegard Jacobsen (c) vs Izzy Nilsen (c)

 

 

 

Rozbrzmiewa "Come As You Are" - Nirvana i w tym momencie spod FeliXtronu wychodzi aktualny EWF Evolution Champion Izzy Nilsen. Powoli dociera on do oktagonu, gdzie publiczność serwuje mu słuszną dawkę heel heatu.

Rozbrzmiewa Nightwish - Over The Hills and Far Away a spod FeliXtronu wyłania się ostatnia nadzieja norweskiego wrestlingu - Vegard Jacobsen, idzie on na ring wolnym krokiem. Kiedy jest już na miejscu, wysłuchuje publiczności, która śpiewa refren jego entrance themu.

 

Jan Kowalski – Czeka nas pierwszy w historii EWF...

 

Tony Hogański (przerywając mu) Ja wiem! Ja powiem!

 

Jan Kowalski – Skoro musisz. No mów...

 

Tony Hogański – Lion’s Den Match.

 

Jan Kowalski – Brawo. Jesteś wspaniały.

 

Tony Hogański – Tak. To jasne jak moja gwiazda.

 

Walka w klatce już prawie się zaczyna, sędzia zamyka drzwiczki oktaognu, w którym pozostają jedynie Jacobsen i Nilsen. Rozbrzmiewa gong i od razu Jacobsen atakuje Nilsena kilkoma kopnięciami, po czym podnosi osłabionego przeciwnika i z imptem uderza jego plecami od oczka siatki. Nilsen próbuje reversowac uścisk, lecz marnie mu to wychodzi. Zaczyna się mała szamotanina, Nilsen wykorzystując swą siłę doprowadza do tego, że wrestlerzy przenoszą się na środek oktagonu. Jednak tam Vegard wymyślnie wykonuje fireman's carry. Błyskawicznie chwyta Nilsena za kostkę i stara się ją wykręcić tak, aby przeciwnik się poddał. Niestety dla Norwega, Nilsen jest silniejszy i zaczyna kopać przeciwnika "wolną" nogą w twarz, Jacobsen puszcza kończynę byłego członka DoS. Przy okazji Nilsen chwyta Vegarda za rękę i zakłada dźwignię łokciową, ale Jacobsen przekręca swe ciało oswabadzając się. Wrestlerzy wracają do pozycji wyjściowej. Tym razem to Nilsen rozpędza się i z impetem wgniata w siatkę swego przeciwnika. Vegard stara się założyc niedbale gilotynę, ale ten move także zostaje skontrowany, przez wyniesienie Norwega w górę.

 

Tony Hogański (podekscytowany) Moja gwiazda mieni się światłem każdego poranka.

 

Jan Kowalski – Co ty mówisz?

 

Tony Hogański – Mówią na mnie Gwiazda Zaranna. Jutrzenka Swobody! Tak wielką gwiazdą jestem! Takim bohaterem dla milionów Polaków!

 

Jan Kowalski – Popadłeś w jakąś ekscytację. Nic dzisiaj nie powiesz o królu Daemusinie?

 

Tony Hogański (jak natchniony) Wielki to był król. Wielkie Goguryeo stworzył, ale umarł biedaczek. Co począć?

 

Nilsen przechodzi w stronę środka ringu i wykonuje takedown aka spinebuster na Jacobsenie. Nilsen stara się jak tylko może, na głowę Vegarda wyprowadza masę ciosów, lecz te tylko w niewielkim stopniu znajdują drogę do celu. Obydwaj wrestlerzy zaczynają się szamotać w parterze, Vegard wykonuje przewrót w bok, przez co teraz on jest na górze i zdobywa dosiad. Tam wyprowadza serię ciosów, lecz te dochodzą celu. Jacobsen widząc pasywność oponenta wstaje i daje mu także wrócic do pionu. Tam zaczyna się mały brawl, osłabiony poprzednimi punchami Nilsen słabnie. Vegard uderza potężnie oponenta w twarz, ten aż zatacza się na jedną ze ścianek oktagonu. Z tej okazji korzysta Jacobsen, który dopada od tyłu do Izzy'ego i wykonuje German Suplex. Nilsen wstaje. Stara się powalic Jacobsena czymś w rodzaju ciosu rozpaczy – clothesline'm, w efekcie Vegard wykonuje unik. Sędziowie w tym czasie spacerują po rampie, która jest umieszczona na szczycie klatki. Na dole Vegard kontynuuje swoje dzieło, zakłada sleeper hold na Nilsenie, ale ten opiera się. Gdy nie może się normalnie oswobodzić, postawia wykonac low blow – skutecznie. Izzy zaczyna atakować Vegarda punchami, Jacobsen cofa się na nogach. Nilsen nie chcąc walczyć w stylu mieszanych sztuk walki wykonuje irish whip, Jacobsen głośno uderza plecami o klatkę.

 

Tony Hogański – Gdy dzwon Zygmunta zabił niegdyś w Krakowie wiedziałem, że będę gwiazdą wszystkich Polaków.

 

Jan Kowalski – Co on ma do tego?

 

Tony Hogański – Miałem kiedyś wujka Zygmunta, wiesz? Był z Sandomierza.

 

Jan Kowalski – To porządnym człowiekiem musiał być.

 

Tony Hogański – W UB, a później SB pracował. Chyba nie był zbyt porządny. Mimo, że z Sandomierza!

 

Lecz to nie osłabi go ani trochę, ponieważ odbija się od niej i atakuje mocnym lariatem. Nilsen powoli się podnosi, Vegard będąc gentlemanem, nawet w ringu spokojnie oczekuje na przeciwnika. Gdy już Izzy jest gotowy do dalszej walki Vegard zaczyna ataki kolanami na klatkę piersiową aktualnego Evolution Championa. Vegard wykonuje irish whip, ale zostaje skontrowany tym samym ruchem. Jacobsen uderza głową w jeden z słupków klatki! Jacobsen chwiejąc się przechodzi w stronę środka ringu, ale Nilsen atakuje wściekle ponownie wykonuje irish whip na słupek. Vegard już nie ma siły pchać się w centrum miejsca walki, lekko pochyla się na nogach, a Nilsen zaczyna kopać przeciwnika w klatkę piersiową. Publiczność jest wyraźnie niezadowolona, słychac okrzyki "EMO sucks". Nilsen słysząc to zaczyna jeszcze wścieklej atakować oponenta, tym razem punchami. Gdy ciosy wydają mu się monotonne, zaczyna uderzac potylicą Vegarda o siatkę. Po chwili puszcza przeciwnika, Jacobsen pada na matę. Nilsen zaczyna tauntowac, wytwarza się heel heat. Izzy pośród głosów niezadowolenia postanawia wejść na górę, ta sztuka mu się błyskawicznie udaje, lecz nie zauważa, że Vegard też powoli, aczkolwiek sukcesywnie wspina się na górę. Nilsen nie spodziewając się niczego tauntuje dalej, ale Vegard agresywnie odwraca oponenta w swoją stronę i zaczyna atakować punchami.

 

Jan Kowalski – Kto twoim zdaniem zwycięży?

 

Tony Hogański – Myślisz, że Jacobsen naprawdę rzucił jakąś norweską klątwę wikingów na Nilsena?

 

Jan Kowalski – Skąd ten pomysł?

 

Tony Hogański – Mówił coś o jakimś złym omenie, kiepskiej mantrze, koślawej tantrze i krzywym daewoo jego paraboli lotu.

 

Jan Kowalski – Co w związku z tym?

 

Tony Hogański – Ja tylko pytam! Jako gwiazda i szanowany celebrity mam prawo zadawać pytania? Mam? (pyta się swoich dłoni) Mam!

 

Nilsen odpowiada, zaczyna się żywiołowy brawl na szczycie oktagonu. Przewagę osiąga Norweg, Nilsen jest bliski upadku z wysokości, ale w ostatniej fazie chwyta się metalowej poręczy i pozostaje na górze. Vegard dalej próbuje atakować, ale niespodziewanie zostaje powalony przez Nilsena, który wykonuje Kickstart My Heart [Super Kick] Vegard spada na środek klatki!! (EWF! EWF! EWF!) Nilsen nabiera powietrza po czym przechodzi kilka metrów obok, najwyraźniej chce czymś zaatakowac Jacobsena. Nilsen łapie kilka kolejnych oddechów i niespodziewanie atakuje wykonując .... Rock Star Press [Shooting Star Press] ..... ale nie trafia w oponenta, okazuje się, że dystans był za duży ... Nilsen wylądował na swym karku.... Jacobsen powoli wstaje, widzi leżacego Nilsena, po chwili trąca go nogą, Nilsen nie daje znaku życia... więc Norweg zakłada pospiesznie Wings of Seagull [Cattle Mutilation] .... Nilsen krzycząc przeraźliwie klepie w matę!! (Zwycięzcą i nowym EWF Evolution Champem jest: Vegard Jacobsen! EWF Daemusin Champem w związku z tym otrzymuje: Izzy Nilsen.)

 

Jan Kowalski – No proszę. Jacobsen nowym EWF Evolution Champem. Kto by się spodziewał?

 

Tony Hogański – Myślisz, że on rzucił na Nilsena jakąś norweską klątwę?

 

Jan Kowalski – Znowu ten bzdurny pomysł?

 

Tony Hogański (lekko zaniepokojony) Spójrz na Nilsena.

 

Po chwili klatka się unosi, do środka wchodzi sędzia, który sprawdza stan zdrowia Nilsena, który się nie rusza. Po chwili arbiter wykonuje swymi kończynami górnymi znak X, co przywołuje służby medyczne zaopatrzone w nosze. Nilsen zostaje opatrzony i umieszczony na noszach.

 

Jan Kowalski – Wygląda to pechowo.

 

Tony Hogański – Dość nieciekawie.

 

Jan Kowalski – Ambulatorium EWF na pewno poinformuje nas później o stanie zdrowia Nilsena.

 

 

(Trzeci już raz dzisiaj trafiamy do najpiękniejszego gabinetu pod słońcem. Esmeralda Martinez w towarzystwie Agnieszki Sorel plotkuje sobie po swojemu, popija szampana, a co ważne dla męskiej części widowni umieściła swoje długie nogi na biurku, co jak wiadomo wzbudza zachwyt. Alienor też jest niczego sobie, więc poziom ekscytacji wzrasta.)

 

Esmeralda Martinez – Popatrz Alienor jakie to EWF bywa brutalne. Taki Izzy Nilsen... jeszcze niedawno EWF Evolution Champion, a w jednej chwili wymienia swój lepszy pas na gorszy, a na dodatek chyba złapał jakąś kontuzję.

 

Agnieszka Sorel – Bardzo brutalne panienko. Czy podać herbaty?

 

Esmeralda Martinez – Później. Czy wiadomo coś już na temat tego listu, który dostałam z Damaszku czy tam Jerozolimy?

 

Agnieszka Sorel – Nic jeszcze nie wiemy na temat tego arabskiego pisma.

 

Esmeralda Martinez – A co ze Scotty’m... nie zaraz... jak on się teraz zwie?

 

Agnieszka Sorel – Yoshihito Nabeshima.

 

Esmeralda Martinez – Ładnie, ale to trudne do zapamiętania. Zaprosiłam go do siebie. Kiedy raczy się pojawić? 

 

Agnieszka Sorel (spogląda na zegarek)Lada moment, lada chwila.

 

Alienor miała rację. Rozlega się pukanie do drzwi, a po chwili w gabinecie Esmeraldy Martinez pojawia się Yoshihito Nabeshima, Chiaki oraz Mitsuko. Warto zauważyć, że Chiaki nie nosi się już na różowo. Wita się natomiast bardzo przyjaźnie i wylewnie z Agnieszką Sorel oraz ukochaną przez lud panią prezydent. Z Mitsuko i dawnym Whipedem już się tak radośnie nie witają, w zasadzie to w ogóle nie ma powitania. 

 

Esmeralda Martinez – Zaprosiłam tu pana w bardzo nietypowej sprawie.

 

Yoshihito Nabeshima – Wiernie służę EWF.

 

Esmeralda Martinez – Cieszę się, że zmienił pan nastawienie wobec Chiaki. Biedaczka wiele przeszła, ale widzę, że jest już z nią coraz lepiej. Można powiedzieć, że traktuję ją jak rodzinę teraz.

 

Chiaki – To bardzo miłe.

 

Esmeralda Martinez – Wiem o tym. Dlatego ostrzegam pana, panie... Whiped... oj przepraszam Nabeshima... jeśli znów wróci pan do dawnej polityki szykanowania Chiaki wtedy ja i EWF panu tego nie darujemy.

 

Yoshihito Nabeshima – Nie trzeba się martwić. Tak się nie stanie. Chiaki uczy się jak żyć na nowo.

 

Esmeralda Martinez – To czarujące z pana strony. W dowód sympatii mam dla pana i dla Chiaki prezent. Alienor, wręcz państwu kopertę z podarkiem. Dla Mitsuko mam bukiet kwiatów z mojej argentyńskiej hodowli.

 

Mitsuko dostaje kwiaty, a ex-Whiped czerwoną kopertę.

 

Esmeralda Martinez – Proszę nie otwierać. Ja panu powiem co jest w środku. Bez względu na wynik dzisiejszych War Games otrzyma pan EWF FTW title shot. Do użycia w najbliższej przyszłości.

 

Yoshihito Nabeshima – .....

 

Esmeralda Martinez – To nie wszystko. Jeśli pańska drużyna.... (uśmiecha się delikatnie) .... przegra. Wtedy otrzyma pan dodatkowo EWF World title shot... do wykorzystania także w najbliższej przyszłości. On będzie specjalnie warunkowany, to wszystko zostanie rozstrzygnięte na następnej gali. Proszę mi nie dziękować. Proszę po prostu dobrze traktować Chiaki, a EWF będzie o panu pamiętać. Dziękuję, to wszystko.

 

(Lekko zdezorientowany japoński arystokrata wstaje i wraz ze swoją równie japońską gromadką, w składzie: Mitsuko i Chiaki, opuszcza gabinet pani prezydent. Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Esmeralda jest dzisiaj szalenie sympatyczna.

 

Tony Hogański – Jak zawsze przecież.

 

Jan Kowalski – Promienieje czarem.

 

Tony Hogański – A jej nogi przez te lata nic się nie zestarzały!

 

Jan Kowalski – Rozdaje prezenty i podarki.

 

Tony Hogański – Oraz czarujące uśmiechy!

 

Jan Kowalski – Cóż za laudacja naszej pani prezydent.

 

Tony Hogański (triumfalnie) Mimo wszystko to ja jestem największą gwiazdą w Extreme Wrestling Federation, a mistrz Szakal jest prawdziwym, legalnym prezydentem. Tyle tylko, że na uchodźstwie.

 

Jan Kowalski – Pamiętamy, pamiętamy.

 

 

(Znajdujemy się na wewnętrznym parkingu. Extreme Wrestling Federation ma zawsze pod ręką jedną lub dwie karetki pogotowia. Wszak wypadki chodzą po ludziach, a po wrestlerach EWF to już szczególnie. Widzimy więc tutaj właśnie taką karetkę. Sanitariusze akurat wnoszą pobitego, rannego i chyba kontuzjowanego Izzy’ego Nilsena na noszach wprost do ambulansu. Na jego piersi widzimy spoczywający EWF Daemusin title, chociaż pewnie nie jest zadowolony, że dokonał wymiany z Jacobsenem: Evolution za Daemusin. Na twarzy Nilsena zauważamy grymas bólu. Nie wygląda to wszystko dobrze. Służby EWF działają skutecznie, bo widać, że na miejscu pojawił się komisarz EWF, czyli pan Felipe Castro. Pan Komisarz wdał się w rozmowę z jednym z lekarzy.)

 

Felipe Castro – Co z nim?

 

Lekarz – Nie wygląda to dobrze. Uraz pewnie jakiś. Wydaje mi się, że przez jakiś czas nie będzie mógł walczyć.

 

Felipe Castro – Aha. (zwraca się do Nilsena) Halo! Halo! Kolego? Słyszysz mnie?

 

Izzy Nilsen – .... (słabo) .... czego?

 

Felipe Castro – Cóż za brak kultury. Wygląda na to, że jesteś kaleką. EWF nie potrzebuje kalek i oferm. Zabieram to... (zrywa z Nilsena EWF Daemusin title) ... nie jesteś w stanie bronić tytułu na najbliższej gali, a więc nie powinieneś być mistrzem. Oficjalnie zawieszam pas.

 

Izzy Nilsen – ...... (trudno zrozumieć) ......

 

Felipe Castro – Brak obiekcji. Nie martw się. Mamy fundusz dla kalek. No dalej, na co czekacie? Zabierajcie go, bo jeszcze NFZ nie będzie chciał zwrócić za leczenie. Kto wtedy zapłaci? Barack Obama i jego reforma amerykańskiego systemu zdrowotnego? (uśmiecha się) Nie sądzę.

 

Sanitariusze i lekarz wsiadają do karetki, a pan komisarz jest jeszcze na tyle miły, że zamyka za nimi drzwi. Po krótkiej chwili ambulans opuszcza parking i rusza pewnie do najbliższego szpitala. Castro spogląda na błyszczący w jego ręku EWF Daemusin title. Następnie wyciąga telefon z kieszeni i gdzieś dzwoni.

 

Felipe Castro – Panie honorowy komisarzu, mamy sytuację kryzysową. (chwila przerwy) Tak, robota w sam raz dla ciebie. Gdzie jesteś? (znów przerwa) To blisko. Wpadnij do mnie na parking. Musimy zamienić kilka słów. No to czekam.

 

(Castro zostaje na parkingu, ale my nie mamy na to czasu, więc wracamy w pełne uroku i blasku rejony stanowiska komentatorskiego. Tony nie mógł się już doczekać by powrócić na wizję.)

 

 

Tony Hogański – Wreszcie! Znów jestem w telewizji!

 

Jan Kowalski – Przecież byłeś całkiem niedawno.

 

Tony Hogański – Jestem zachłanny. Jak wszystkie tostery.

 

Jan Kowalski – Przegapiłem ten element w twojej biografii.

 

Tony Hogański – Nie bez powodu przysłowie mówi, że szeregowi Kowalscy oczu nie mają.

 

Jan Kowalski – Jest takie przysłowie?

 

Tony Hogański – Jest taki Kowalski?

 

Jan Kowalski – Nie mam pojęcia co chcesz mi przekazać. Może wrócimy na zaplecze?

 

Tony Hogański (zaczyna wywijać lewą dłonią)Nie! Halt! Stanowczo protestuję! To mój czas antenowy! Nie idziemy na żadne zaplecze. Po co? Przecież tam się nic nie zmienia. Ta sama parada mamutów. Zostańmy tutaj, co? (słodkim głosem) Zostaniemy?

 

Jan Kowalski – Myślę, że jednak nie.

 

Tony Hogański – Własne EWF się mnie wstydzi.

 

 

(Trafiamy znów backstage, a to oznacza, że czas antenowy został Tosterowi odebrany. Na pewno nie będzie on z tego powodu szczęśliwy, ale cóż. Jakoś będzie musiał przejść przez te trudne chwile. My natomiast jesteśmy na jednym z korytarzy. Tutaj zauważamy Mariusza Maxa Kolanko, a obok niego stoi Vegard Jacobsen. Na jego ramieniu spoczywa EWF Evolution title. Norweg jest zmęczony, ale bardzo szczęśliwy. Przynajmniej na takiego wygląda.)

 

Mariusz Max Kolanko – Jest tu ze mną Vegard Jacobsen. Zupełnie nowy EWF Evolution Champion.

 

Vegard Jacobsen – Witam serdecznie.

 

Mariusz Max Kolanko – Jeszcze kilkadziesiąt minut temu byłeś EWF Daemusin Champem, teraz wskoczyłeś na poziom wyżej. EWF Evolution title to już nie byle co.

 

Vegard Jacobsen – Tak to prawda. Byłem oczywiście szczęśliwy jako EWF Daemusin Champion, ale nie ukrywajmy... EWF Evolution title to ładny pas, lepszy, piękniejszy, cudowniejszy. Nie żałuję tej zamiany.

 

Mariusz Max Kolanko – Z informacji jakie uzyskałem wynika, że Izzy Nilsen prawdopodobnie odniósł jakiś uraz w waszej walce.

 

Vegard Jacobsen – Przykro mi to słyszeć. Stracił pas, dostał drugi, stracił zdrowie, stracił drugi pas. Same nieszczęścia.

 

Mariusz Max Kolanko – Nie mówmy jednak o nieszczęściach. To w końcu radosny dzień.

 

Vegard Jacobsen – Powoli, ale sukcesywnie buduję swoją pozycję w Extreme Wrestling Federation. EWF Evolution title to drugi, ważny krok w mej karierze. Następnym będzie zdobycie EWF FTW title.

 

Mariusz Max Kolanko – Wszyscy znamy tą historię. Dziwne koleje losu splotły dzieje EWF FTW title z historią Norwegii.

 

Vegard Jacobsen – Na razie cieszę się swoim szczęściem i nowym trofeum. O EWF FTW title pomyślimy później.

 

Wszystko byłoby piękne, wzniosłe i pełne radości gdyby realizator nie wychwycił w kadrze postaci Crasha. Ten podszedł do Mariusza Maxa oraz Vegarda Jacobsena.

 

Crash – Na razie to powinieneś zacząć myśleć o mnie.

 

Mariusz Max Kolanko – Crash, jakże miło cię widzieć. Jak wiemy Crash wywalczył sobie prawo do walki o EWF Evolution title.

 

Crash – Które mam zamiar wykorzystać jak najszybciej. Kiedy tylko władze EWF pozwolę.

 

Vegard Jacobsen – Będę czekał i będę na to gotowy.

 

Crash – Teraz gratuluję ci sukcesu. (wyciąga dłoń w stronę Jacobsena, ten spogląda nieufnie, ale wymienia z nim uścisk dłoni) Następnego sukcesu już nie będzie.

 

(Po tych słowach główny pretendent do EWF Evolution title odwraca się na pięcie i odchodzi. Jacobsen żegna się z Maxem, następnie prezentuje jeszcze do kamery swój nowy pas, po czym także rusza w swoją stronę. Nie zostaniemy tutaj przecież z Mariuszem, bo on sam w sobie nie jest zbyt ciekawy. Wracamy więc do stolika komentatorskiego, gdzie jak zawsze trwać będą burzliwe dyskusje i profesjonalne dysputy.)

 

 

Jan Kowalski – Vegard Jacobsen i Crash. Co ich czeka?

 

Tony Hogański – Filozoficzne pytanie Janku. Walka... to chyba pewne.

 

Jan Kowalski – Cóż. Crash wywalczył sobie prawo do tej walki w dwóch pojedynkach dzisiaj. Z pewnością zasłużył.

 

Tony Hogański – Tak. Na pewno. To utalentowany człowiek.

 

Jan Kowalski – Tak mówią.

 

Tony Hogański – Wielu to już dostrzegło. Wielu odmawia mu prawa do świetlanej przyszłości. Zobaczymy co przyszłość pokaże.

 

Jan Kowalski – Teraz ty zrobiłeś się jakiś taki filozoficzny.

 

Tony Hogański – Ja w przeciwieństwie do ciebie jestem przecież filozofem! Wymyśliłem tonizm!

 

Jan Kowalski – Faktycznie, zapomniałem.

 

Tony Hogański – Rób lepiej notatki Janku. Kompromitujesz EWF i Polskę swoim brakiem profesjonalizmu.

 

 

(Trafiamy... do jednego z magazynów w katowickim Spodku. Wreszcie jakaś odmiana po latach korytarzy, szatni czy innych zwykłych pomieszczeń. Magazyn to brzmi wręcz ekscytująco! Tutaj zauważamy walczących Aero i Hendrixona. Trzeba przyznać, że wzbudzają szacunek, że im się tak chce. Wygląda na to, ze oni mogliby tak całą galę, a to przecież meczące i pewnie niezdrowe. Cóż więc widzimy? Ano właśnie Jimmy Hendrixon wrzucił dawnego Flying Mana wprost na jakąś wielką skrzynkę z narzędziami. To było dość bolesne, przynajmniej wyglądało w ten sposób. Panowie są już trochę zmęczeni, ale nie wygląda na to by ten konflikt miał się skończyć. Hendrixon chwycił za jakąś deskę i całej siły wymierzył Aero potężny cios między oczy! To było pewnie bolesne! Sielanka trwałaby pewnie i długo, gdyby nagle z hukiem nie otwarły się drzwi i wraz z oddziałem GRU do magazynu nie wpadłby honorowy komisarz Scyther.)

 

Scyther – Co jest kurwa? Co to za zamieszki na zapleczu? Czy mam was zamknąć w areszcie GRU na 48 godzin? A zapewniam was, że nie jest to miły areszt. Musicie wiedzieć, że odkąd odpowiadam za GRU i odkąd GRU stało się Armią Zagłady to zadbałem o to by nawet nasze areszty były... jakby to powiedzieć... klimatyczne. (Scy pstryka palcami) Postawcie ich na nogi.

 

GRU wyciąga Hendrixona i Aero spośród różnych rzeczy jakie z reguły walają się po magazynach i sadza ich na rozstawionych naprędce krzesłach.

 

Scyther – Pierwsza wiadomość i od razu dobra. Nie pójdziecie siedzieć.

 

Ulga na zmęczonych życiem twarzach Aero i Hendrixona.

 

Scyther – Wiadomość numer dwa: EWF jest pod wrażeniem, że chce wam się tak napierdalać przez całą galę. Dostaniecie drugą walkę, oficjalną. Konkretniej to: Backstage Brawl Match.

 

Zadowolenie na twarzach Aero i Hendrixona.

 

Scyther – Wyobraźcie sobie, że ja same dobre wiadomości wam przynoszę. Z uwagi na wypadek jakiegoś frajera stawką waszej walki będzie EWF Daemusin title. Gratulacje.

 

Teraz to już radość rysuje się na obliczach dwójki wrestlerów.

 

Scyther – To tyle. Macie pięć minut by się jakoś ogarnąć. GRU wam pomoże.

 

(Scy odwraca się na pięcie i majestatycznie opuszcza magazyn. GRU przy pomocy wiader z wodą pomaga Hendrixonowi i Aero. My zaliczamy powrót wprost przed stanowisko komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – Wygląda na to, że będziemy świadkami dodatkowej walki.

 

Tony Hogański (zasmucony)Nie! Po co? Ja protestuję!

 

Jan Kowalski – Za późno.

 

Tony Hogański – Straszne. Dlaczego chcą mnie tak dręczyć?

 

 

(Jesteśmy na jednym z korytarzy. Widzimy Felipe Castro, który najprawdopodobniej kieruje się w stronę swojego biura. Widać, że jest zadowolony, że skutecznie rozwiązał problem Daemusin title. Felipe już ma nacisnąć klamkę swojego gabinetu, gdy ktoś chwyta go za ramię. To... Kraven!)

 

Kraven (uśmiechając się w stylu Miedwiediewa)Witaj Filipie.

 

Rosjanin brutalnie otwiera drzwi i wpycha komisarza do środka. Ten traci równowagę, ale Kraven chwyta go, a następnie z impetem wrzuca go na jego biurko.

 

Felipe Castro – To atak na komisarza EWF! GRU!

 

Kraven – Spokojnie Filipie. Nie ma tu GRU, nie ma Scythera.... a ja...(uśmiech w stylu Putina)  ja ci krzywdy nie zrobię.

 

Felipe Castro – A co robisz teraz?

 

Kraven – To ma być krzywda? Raczysz żartować drogi towarzyszu. Teraz posłuchaj mnie uważnie. Myślisz, że wygrałeś? Że kontrolujesz System? Mówiłem ci to już latem na Kubie. Niczego nie wygrałeś, niczego nie kontrolujesz. To coś co znajduje się ponad tobą. Ponad twoimi zdolnościami poznawczymi. Przyznaję, udało ci się wymanewrować mnie i Szakala. Gratulacje, ale nic więcej.

 

Rosjanin podchodzi do świeczki palącej się na biurku i ogrzewa nad nią ręce.

 

Felipe Castro (doprowadza się do porządku)Tak uważasz? Wiem wszystko. Wszystko! Rozumiesz?

 

Kraven – Wszystko, wszystko. Nic nie wiesz chłopczyku. Żadne twoje sztuczki nie zadziałają. War Games o niczym nie rozstrzygnie. Nie udało ci się wyrzucić z EWF ani mnie ani Szakala.

 

Felipe Castro – Zobaczymy.

 

Trzykrotny EWF World Champion odchodzi od palącej się świeczki i podchodzi do komisarza. Wyciąga w jego kierunku dłoń w chęci uściśnięcia jej. Ten jednak waha się, na co Kraven reaguje szybkim uchwyceniem dłoni syna Felixa Castro i ściśnięciem jej. Następnie Kraven wykręca dłoń komisarzowi i z impetem uderza nią o blat biurka, po czym przytrzymuje ją w tej pozycji. Drugą rękę wyciąga w stronę świeczki i zaczyna ogrzewać o jej płomień sygnet znajdujący się na jego palcu. Oczy Felipe zwężają się w przerażeniu. Hunter uśmiecha się w stylu Władimira Putina po czym przykłada rozżarzony sygnet do wewnętrznej strony dłoni młodego Castro. Ten aż wrzasnął z bólu. Kraven przerwał, a realizator uchwycił odciśnięty na dłoni pana komisarza odwrócony napis „SP”.

 

Kraven – Do zobaczenia.

 

(Rosjanin opuszcza gabinet Felipe Castro, a ten trzymając się o oszpeconą dłoń przeklina Rosjanina. Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – To było dość....

 

Tony Hogański – Brutalne.

 

Jan Kowalski – Cóż. Takie też bywa EWF.

 

Tony Hogański – Sama nazwa Extreme w nazwie Extreme Wrestling Federation na to wskazuje.

 

Jan Kowalski – To prawda. Dostaję informację, że zgodnie z życzeniem Scythera na zapleczu Hendrixon i Aero są już gotowi do walki.

 

Tony Hogański – Wreszcie.

 

Jan Kowalski – Przenieśmy się zatem na zaplecze.

 

 

 

EWF Daemusin Championship:

Backstage Brawl:

Jimmy Hendrixon vs Aero

 

 

 

Tony Hogański – Liczę na krótką walkę. Aero i Hendrixon walczą już prawie całą galę bez przerwy. To zwiastuje raczej szybki koniec, prawda Janku?

 

Jan Kowalski – Być może.

 

Tony Hogański – Co? Pociesz mnie jakoś!

 

Jan Kowalski – Ale co ja mogę?

 

Tony Hogański – Ta walka jest zrobiona na złość mnie! Chcą mnie dręczyć! Castro! Ten drań! Wie, że wspieram mistrza Szakala i nigdy go nie poprę. Dlatego chce mnie zniszczyć.

 

Widzimy jeden z korytarzy katowickiej hali, po chwili dostrzegamy Aero i Hendrixona, którzy wymieniają się punchami. Dochodzi do zwarcia, wrestlerzy zaczynają próbę zdobycia przewagi, Hendrixon zakłada head locka na Aero, po czym dociska go do ściany, sędzia pojedynku Lech Grudziński nawet nie traci oddechu na ostrzeżenia gdyż ten manewr nie jest zakazany w tej walce. Po chwili Aero zaczyna się wyrywać, ta sztuka mu się nie udaje więc zaczyna uderzać Hendrixona łokciem w brzuch, Jimmy odpuszcza uścisk, Aero kopie oponenta w brzuch i wykonuje irish whip na jedną ze ścian, Hendrixon z impetem rozpierdala się na bialutkiej ściance. Na czole Hendrixona pojawia się pierwsza krew. Jimmy pada na twarz pod ścianą, a Aero dalej ma w sobie werwę aby atakować, wrestler biegnie kilka metrów od oponenta, gdzie stoi stół następnie skłąda przedmiot i rozkłada obok Hendrixona. Jimmy w tym czasie powoli podnosi się, Aero stara się wrzucić oponenta na przedmiot, ale ten się opiera, po chwili Jimmy "ożywa" i zaczyna atakować punchami Aero, dokłada do swego asortymentu kopnięcie w krocze, unosi przeciwnika w górę wykonując Powerbomb przez stół!! (EWF! EWF! EWF!)

 

Tony Hogański – To mi wygląda na koniec! Chwała Najwyższemu!

 

Jan Kowalski – Nie sądzę.

 

Tony Hogański – Janku! Trochę optymizmu! Jest szansa na zakończenie tej walki! Tej męki! Tej męczarni!

 

Jan Kowalski – Nie mam pojęcia dlaczego tak nagle znienawidziłeś tą walkę. Wyjaśnij mi.

 

Tony Hogański – Bo chcę już oglądać War Games! Tam rozstrzygnie się przyszłość mistrza Szakala! Chcę już poznać wynik tej walki! Chce obejrzeć triumf mistrza! Już! Teraz! W tym momencie!

 

Jimmy przechodzi do pinu, sędzia odlicza...1...2...2,8 kick out. Hendrixon jest niezadowolony, ale nie dyskutuje z arbitrem, zamiast tego podnosi oponenta i ciągnie w kierunku dalszej części backstage'u. Hendrixon ciska oponentem o stojące stoły z jedzeniem, Aero jest cały umazany musztardą, dopada do niego Hendrixon, ale niespodziewanie zostaje zaatakowany ... low blowem. Aero w sposób uroczy, ale pełen uporu i wewnętrznej werwy rusza do kontrataku. Hendrixon powoli wstaje mimo bólu, ale zostaje powalony clothesline'm. Po chwili Aero wchodzi na jeden ze stołów, nie jest to proste, ponieważ maź powoduje chwiejny krok u młodego wrestlera. W końcu Aeroplane jakoś stoi stabilnie, rozpędza się biegnąc przez stoły i atakuje Hendrixona Spearem!! (EWF! EWF! EWF!) Aero nie przestaje atakować, podnosi Jimmy'ego i ciągnie go do ściany, próbuje uderzyć głową oponenta o cześć budowli, ale wyznawca nauk Marksa zapiera się po czym reversuje atak i sam udziela nauczki Aero. Widzimy cios głową Aero o ścianę, raz ... drugi ... trzeci ... czwarty ... piąty ... szósty ... siódmy ... na głowie Aero pojawia się spora ilość krwi. Hendrixon podnosi przeciwnika i wykonuje fallaway slam. Aero ląduje gdzieś na miejscowych śmietnikach, Hendrixon szuka czegoś wytrwale, po chwili znajduje pokrywę od kosza na śmieci. Hendrixon zbliża się do przeciwnika, dopada do niego i uderza pokrywą ... raz ... drugi ... trze.... nie trzecie uderzenie zostaje zatrzymane. Aero ostatkiem sił reversuje atak wykonując ddt na posadzkę! Po tej akcji wycieńczony Aero pomimo bólu wstaje i zaczyna gdzieś uciekać, Hendrixon widząc to nabiera nowych sił, nowej werwy i nowej agresji. I chwiejnym krokiem podąża za nim.

 

Tony Hogański – Na co czekacie? No na co? Chłopaki! Nie wykańczajcie się tak! To nie jest warte waszej krwi!

 

Jan Kowalski – Oni uważają inaczej. Wszystko w EWF jest warte krwi.

 

Tony Hogański – Powiedz to wszystkim kobietom zatrudnionym w EWF. Nie jestem pewien czy cię poprą.

 

Jan Kowalski – Przecież to piękna rzecz, że się tak poświęcają? To ważne dla przyszłości Extreme Wrestling Federation.

 

Tony Hogański – Czy oni nie chcą też obejrzeć War Games?

 

Jan Kowalski – Pewnie chcą, ale dla nich to ta walka jest najważniejsza. To jest ich main-event.

 

Tony Hogański – Pierdolisz jak potłuczony. Normalnie zrobiło się słodko jak u Y2Ja w Lublinie.

 

Kamera mija jakąś kotarę. Hendrixon rozgląda się na boki, po czym zostaje powalony potężnym chair-shotem. Aero posiada także inne miłe przedmioty w swoim zanadrzu, po chwili widzimy jak Aero atakuje za pomocą gaśnicy strażackiej, ale Hendrixon ostatkiem sił intelektualnych wykonuje sprytnie drop toe hold, Aero puszcza przedmiot i sam uderza głową o metal. Hendrixon zbiera się powoli do pionu, podnosi także Aero, po chwili stara się wcisnąć głowę przeciwnika pod pachę i wykonać Jackhammera, ale Aero łapie przyczepność z sąsiednią ścianą i wykonuje tornado ddt. W tym momencie istnieje duża szansa na zdobycie finalnego pinu, zamiast tego Aero przechodzi kawałek dalej i wyciąga 4 metrową drabinę na którą szybko wchodzi. Okazuje się, że Hendrixon wspina się po drugiej stronie, na górze zaczyna się brawl, początkowo dominuje Hendrixon, Aero prawie spada w dół. Ostatkiem sił Aero łapie się niższego szczebelka, wchodzi na samą górę, Hendrixon chce atakować, ale jego cios zostaje zablokowany, Aero kopie oponenta lowkickami, Jimmy wyraźnie słabnie... do całości Aero dokłada uderzenie głową, Hendrixon traci równowagę po chwili rozpierdalając się na leżącym na dole śmietniku. Aero wchodzi w końcu na sam szczyt i atakuje .... za pomocą .... Greetings from Aero [Shooting star press] z 4 metrowej drabiny!! (EWF! EWF! EWF!) Aero spada idealnie na Hendrixonie przez co może przejść do pinu nie mając o tym świadomości. Grudziński odlicza. Pin..........1...................2.................3! (Zwycięzcą i nowym EWF Daemusin Champem jest: Aero!)

 

Jan Kowalski – Tym sposobem Aero zostaje nowym EWF Daemusin Champem!

 

Tony Hogański – Popatrz Janku jak to wszystko się zmieniło. Jeszcze kilkadziesiąt minut temu wydawało się, że Hendrixon ma Daemusin title shota. Nieszczęśliwy wypadek Nilsena spowodował, że faktycznie go dostał, ale nie udało mu się tego tytułu wywalczyć.

 

Jan Kowalski – A taki Aero? Przegrał pierwszą walkę z Hendrixonem, ale los się do niego uśmiechnął. Dostał szansę rewanżu i co? Ma pas!

 

Tony Hogański – Pas króla Daemusina to wielkie trofeum. Moje ulubione.

 

Jan Kowalski – Wiemy o twoim uczucie wobec tego tytułu.

 

Tony Hogański – To nie tytuł obdarzam uczuciem, a pamięć wielkiego władcy królestwa Goguryeo!

 

Jan Kowalski – Proszę państwa. Już niedługo czwarte w historii EWF War Games. Jak pewnie państwo pamiętają walka toczy się tam na dwóch ringach, ale tu przecież od początku gali stoi tylko jeden. Otóż w 2001 nie mieliśmy pieniędzy i odpowiedniej technologii, więc przez całą galę trzeba było się męczyć na dwóch ringach. Tym razem drugi ring umieszczony jest na platformie w podziemiach katowickiego Spodka i za chwilę rozpocznie się procedura jego instalacji. Potrwa to kilkanaście minut dlatego przenieśmy się na zaplecze.

 

Tony Hogański – Chociaż raz przydały się kontakty EWF z Japonią.

 

Jan Kowalski – Masz rację. Japońska technologia bywa przydatna.

 

 

(W tym szlachetnym momencie, gdy Toster opowiadał o swej miłości do antycznych koreańskich królów na arenie zaczęły powoli gasnąć światła, a na FeliXtronie wyświetla się napis: „Program finansowany przez Nasa Jazzowskiego i za jego treść w całości odpowiedzialność ponosi jedynie autor”. Oglądamy materiał video.)

 

Ukazane zostają piękne łąki rodem ze spotów wyborczych PSLu, biedronki opalające swoje kropki na prażącym słońcu, krowy z nabrzmiałymi wymionami i inne dziwy obce mieszkańcom Silesii. Warunki idealne do objawienia Matki Boskiej, lecz zamiast jej wysokiego majestatu oczy widzów mogą podziwiać Nasa Jazzowskiego w idealnie skrojonym zegarku, który nie wzbudza żadnych podejrzeń policji. Zdobywca kryształowego Felka trzyma w lewej ręce szklankę mleka, a prawą trzyma uroczyście na piersi swej niezbyt okazałej.

 

Nas Jazzowski – Pokój. Wszystko to wygląda tak pięknie, jest idealnie zsynchronizowane. Bezkręgowce są zjadane przez żaby, żaby są zjadane przez bociany, bociany są zjadane przez lisy, a lisy są najzwyczajniej w świecie upierdalane przez myśliwych dla zabawy. Wszyscy żyją w idealnej symbiozie i choć czasami słychać jakiś głos sprzeciwu czy niezadowolenia to jest on krótki i odchodzi w zapomnienie, bo w atmosferze zawiści nie da się żyć. Tony, przepraszam. Przepraszam za mój krzyk i brutalny atak, bo poświęcenie jakiego dokonałeś dla PCW Polish Title nie może równać się z żadnym heroicznym czynem wszystkich watykańskich świętych. Stygmaty jakie miałeś na rękach po poparzeniu kwalifikują cię do wyniesienia na ołtarze i EWF Hall of Fame. Proszę wybacz, bo czas w jakim przyszło nam żyć wymaga obopólnego pokoju. Nasz konflikt i rozdrapywanie starych ran nie pomoże w realizowaniu szlachetnych celów. Nie pomoże Szakalowi w powróci na stanowisko komisarza honorowego. Musimy pomimo dzielących nas różnic stanąć po jednej stronie barykady - jak Kuroń i Wałęsa czy Ivan i Delfin. Twoje zdrowie Tony.

 

(Nas przechyla szklankę i wypija jej zawartość, po której z jego ust ucieka aksamitne beknięcie. Szklanka jak była biała, białą została. Pojawia się jeszcze uroczy napis:"Pij mleko, po mleku sie nie beko". Koniec materiału filmowego.)

 

 

Tony Hogański – Nie rozumiem tej gwary.

 

Jan Kowalski – To takie miejscowe zwyczaje.

 

Tony Hogański – Czy one mają coś wspólnego z demencją starczą Kazimierza Kutza?

 

Jan Kowalski – Zdecydowanie.

 

Tony Hogański – ... i jego otępieniem umysłowym?

 

Jan Kowalski – Z pewnością.

 

Tony Hogański – Osłabieniem percepcji i środków poznania dobra i zła?

 

Jan Kowalski – Nie mam co do tego żadnych wątpliwości.

 

Tony Hogański – Ślązacki spisek. Wiedziałem. Czułem to. Śmierdziało mi tymi górnikami na kilometr.

 

Jan Kowalski – Swoją drogą... nie cieszysz się? Jazzowski przeprosił.

 

Tony Hogański – Brawa dla niego. Odwdzięczę mu się jakoś. (Toster wyciąga telefon) Halo? Tak, to ja. Zrealizować plan numer 341. Natychmiast! To pilne! Dziękuję. (koniec rozmowy)

 

Jan Kowalski – Co zrobiłeś?

 

Tony Hogański (uśmiecha się) Niespodzianka.

 

Jan Kowalski – Myślisz, że czekał specjalnie tak długo by zyskać twoją przychylność w trakcie War Games?

 

Tony Hogański – Kto go tam wie. Od dziś jest dla mnie sympatycznym gościem.

 

 

(Znajdujemy się na jednym z wielu korytarzy. Dostrzegamy tutaj Szakala, który zdenerwowany przemierza korytarz i demoluje wszystko na swojej drodze. Pomaga mu w tym jego metalowy koreański kij. Ze ścian spadają wszystkie obrazy, pamiątkowe zdjęcia, lampy, ozdoby. W drzwiach pojawiają się dziury i wgłębienia. Szakal jest jak niszcząca wszystko i wszystkich furia. W pewnym momencie zrywa z siebie marynarkę i zostaje w samej koszuli.)

 

Szakal – Więc to kurwa tak? Za takiego mnie mają? Straciłem całą swoją powagę? Cały swój prestiż? Wszystko co osiągnąłem przez te wszystkie lata zostało zapomniane? Jestem jednak kurwa postacią komediową? Nikt się mnie nie boi.

 

W tym momencie zauważa Dastina Tornado, który się ortografii nie kłaniał i który akurat przypadkiem przechodził w okolicy. Szakal bez słowa powala go metalowym kijem i kontynuuje swoją podróż zniszczenia.

 

Szakal – Nie wiedziałem kurwa! Nie miałem pojęcia. Ale teraz... teraz wszystko się zmieni. War Games to nowy etap. Zwycięstwo, pełnoprawny powrót do EWF... i zniszczenie. Rządy zniszczenia i terroru. Koniec z komedią, koniec z aktywnym komisarzem. Koniec kurwa z EWF!

 

(Dwukrotny EWF World Champion rusza dalej, a my wracamy na ring.)

 

 

Tony Hogański – Mistrzu nie daj się!

 

Jan Kowalski – Szakal wziął chyba na poważnie słowa Crazy’ego.

 

Tony Hogański – Jeśli to ma pomóc w zwycięstwie to była to mądra decyzja Crazy’ego. Wszystko co jest dobre dla mistrza Szakala jest też dobre dla mnie, a wszystko co jest dobre dla mnie i mistrza Szakala jest również dobre dla Extreme Wrestling Federation.

 

Jan Kowalski – Skoro tak uważasz. Polemizowałbym w niektórych tezach tego stwierdzenia.

 

Tony Hogański – Zamknij się i oddaj hołd Szakalowi!

 

 

(Znajdujemy się na zapleczu, bo lubimy tutaj trafiać w przerwach między ekscytującymi walkami. Ostatnia na pewno była ekscytująca, bo generalnie powtarzała się nam przez całą dotychczasową galę. Teraz jednak sytuacja się zmieniła. Jesteśmy na zapleczu, gdzie spotykamy Vaclava. Tak to właśnie on, mężny jak zawsze i zadowolony, bo wymanewrował dziś swych wrogów w błyskotliwy sposób. Obok niego dostrzegamy Vesnę Obrenowić, która zawsze chciała przeprowadzić wywiad z tak wielką gwiazdą.)

 

Vesna Obrenowić – Jest tu ze mną Vaclav. Cieszę się bardzo, że nie widać w pobliżu jego agenta Bogdana...

 

Vaclav (przerywa jej)... Bohdana.

 

Vesna Obrenowić – Jak zwał tak zwał. W każdym razie wreszcie poznamy szczere opinie Vaclava na temat ruchu Vacleaux.  Pierwsze pytanie. Czy lubisz piwo?

 

Vaclav – To chyba oczywiste. Parafrazując klasyka, którego los spoczywa w moich rękach, mogę powiedzieć: piwo, kurwa, musi być!

 

Vesna Obrenowić – Uprzejma i taktowna odpowiedź. Czy lubisz dużo piwa?

 

Vaclav – Im więcej, tym lepiej. Chociaż w tym przypadku powiedzenie „od przybytku głowa nie boli” traci chyba na prawdziwości. Niemniej, dobrze jest posiedzieć przy kufelku, a co dopiero przy kilku... Zwłaszcza w miłym, damskim towarzystwie

 

Vesna Obrenowić – Rozumiem.... a co byś zrobił z wielką ilością piwa? W końcu dzisiaj wszedłeś w posiadanie hektolitrów piwa. Gratuluję tego wspaniałego osiągnięcia.

 

Vaclav – Dzięki. Co z tym zrobię? Być może spróbuję podołać wyzwaniu godnym niegdysiejszego króla pokemonów polskiego wrestlingu, Vampirro i wypić je wszystkie. Ale pewnie dosyć szybko by mi się to znudziło i pewnie musiałbym zawezwać Nasa i kilku innych znajomych, byśmy wspólnie mogli doprowadzić tego questa do szczęśliwego końca. Tak pewnie zrobimy.

 

Vesna Obrenowić – Przejdźmy do tematów szlachetniejszych. War Games 4 to jedna z najznamienitszych walk w EWF. Jakie to uczucie brać w niej udział?

 

Vaclav – A jak myślisz? Na pewno z listy odpowiedzi możemy wykreślić pozycje: „złe” oraz „nijakie.” Pozostają: „fajowe” i „rewelacyjne” a także „wręcz zajebiste.” Ale one również nie wystarczają. To uczucie jest czymś, co wykracza za wszelką skalę, łącząc z sobą poczucie zawodowego spełnienia i zakończenie drogi rozpoczętej w roku 2004 od przyjęcia uderzeń choinki, a zakończoną na czwartej odsłonie War Games i możliwości zdobycia ostatecznej nagrody... mistrzostwa świata EWF.

 

Vesna Obrenowić – To oznacza, że Psycho straci dziś EWF World title?

 

Vaclav – Vesna, wystarczy spojrzeć na listę zawodników składających się na naszą drużynę. Przepełniony ambicją bycia najlepszym Nas Jazzowski, który prędzej zostanie wyniesiony na noszach w stanie pozbawienia świadomości, niż da się odliczyć na środku maty, czy też dopuści możliwość poddania się. SR-Crazy, którego kariera jest już jednym z bardziej znaczących rozdziałów w historii tej federacji, Tag Team titles, dożywotni posiadacz TV title, FTW title. World title byłby jedynym słusznym tytułem, który miałby postawić kropkę w zdaniu ten rozdział kończący. I ja, spadkobierca słowa eXtreme, które przez ostatnie lata straciło na znaczeniu, nawet w organizacji, która powinna być jego głównym krzewicielem. Dla mnie EWF World title byłby nie tylko największym osiągnięciem mej skromnej kariery, lecz również początkiem renesansu mego ulubionego stylu wrestlingu, pełnego tego rodzaju akcji, które zmusza wszystkich fanów do wstania z miejsc i wykrzykiwanie trzech liter: E – W – F! Jakie szanse może mieć Psycho, zwłaszcza gdy jeden z jego partnerów drużynowych pozostaje obojętny na wynik walki, gdyż swój cel osiągnął już za nim przeszedł przez drzwi klatki? Nie ma żadnych…

 

Vesna Obrenowić – Psycho to przecież nie byle jaki przeciwnik!

 

Vaclav – Air Force 666? Psycholity? Owszem, doświadczyłem na własnej skórze obu tych akcji. I co? I nic, nadal jestem na jego tropie, pogoń za World title trwa. Ale dziś nastąpi jej koniec, gdyż Psycho nie posiada żadnej drogi ucieczki - wszystkie zostały przegrodzone stalową siatką. (zwraca się do kamery) Psycho, bądź pewny, że jeżeli zdołasz się wspiąć na szczyt swojego białego hardcore’u, ja zdobędę się na bycie tak eXtreme, by cię pokonać.

 

Vesna Obrenowić – Dzięk... (przed twarzą Vesny pojawia się ręka w białej rękawiczce. Po chwili pojawia się też jej właściciel, Psycho One)

 

Psycho (wyrywając reporterce mikrofon) eXtreme, powiadasz? Zapachniało Johnem Hangmanem. (mega cheer na arenie) Któremu swoją drogą nawet nie odważyłbyś się czyścić butów. (mega cheer) Bo on sam czyści buty mnie, haha. (dla odmiany teraz pojawia się wielki heel heat)

 

Vaclav tymczasem odrzuca mikrofon i unosi w górę pięści, najwyraźniej nie ma zamiaru czekać do War Games 4.

 

Psycho – Spokojnie, Wiesiu, pielęgniarka zapomniała podać dziś valium przed Paloozą? Twój pech, że zapomniała bo dziś wyjątkowo by ci się przydało. (Vaclav powstrzymuje się w ostatnim momencie i opanowuje swoje emocje) Już lepiej? Spokojnie, wieśniaku, pognieciesz mi, kurwa, garnitur za sto tysięcy baksów, widziałeś kiedyś w ogóle tyle szmalu!? Poczekajmy do pierwszego gongu a wpierdolę ci tak, że wylądujesz w przyszłym miesiącu i dopiero, kiedy do ciebie dołączymy uświadomisz sobie, co się stało. EWF World title jest nie byle gównem, które się wygrywa w pięć minut po łatwej i przyjemnej walce, kmiocie, kiedy w końcu to zrozumiesz? Każesz mi się przygotować na prawdziwy hardcore w wykonaniu Nasa Jazzowskiego? Okeeeej, założę hawajskie spodenki, klapki i okulary przeciwsłoneczne, skręcę blanta i się poprzyglądam bo ten pajac nawet jeśli wzniesie się na absolutny szczyt swojej formy to będzie doskakiwał wystarczająco wysoko, żeby mi napluć na buty. I jeśli to ma rozwiązać sprawę to wchodzę w to, odeśle go na noszach w stanie skrajnego wycieńczenia organizmu. A ty, Wiesiu, zanim znowu przypomnisz mi ile to już razy przegrywałeś walkę po Air Force 666 czy też ile to razy nie mogłeś się pozbierać dłuższą chwile po Psycholity pomyśl, że za każdym razem byłeś tak bardzo w tyle, że gdybyś chciał to nadrobić to musiałbyś zacząć ćwiczyć w PCW, razem z Bullzeye’m czy Freakiem. Zresztą może wtedy wiedziałbyś, tak naprawdę, o czym pierdolisz mówiąc eXtreme. I jeśli ktoś tu jest spadkobiercą słowa eXtreme to na pewno nie gość, za którym szaleje co druga nastolatka w tym kraju bo sprzedał twarz do reklamy jak Mariusz Pudzianowski. Uwierz mi, Wiesiu, jestem pewny, że dam z siebie tyle, co zwykle. I jestem pewny, że tak, jak zwykle to w zupełności wystarczy. A nawet jeśli nie to kiedy wy lecicie już na maksymalnych obrotach i wycieraczki przestają nadążać z odprowadzaniem potu ja popijam sobie drineczka z jakąś blondynką z dużymi cyckami na kolanach, a kmiot pokroju Nasa Jazzowskiego podaje mi drugą, pełną szklankę. Kiedy przyśpieszę będziecie jak juniorzy na pierwszym treningu z Usainem Boltem, więc pozdrów kolegów, zamiast pierdolić i klepać się wzajemnie po dupach zacznijcie ćwiczyć. Festiwal wpierdolu zbliża się wielkimi krokami, do zobaczenia w ringu, szmato .

 

Vesna Obrenowić – Dziękuję za te miłe słowa. Od obu panów.

 

(Psycho i Vaclav obrzucają się jeszcze groźnymi spojrzeniami, ale nie dochodzi między nimi do żadnej siłowej konfrontacji. Koniec tej przygody, powracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Vaclav to bohater.

 

Tony Hogański – Mój wychowanek. On się flaszkom nie kłaniał.

 

Jan Kowalski – Ładnie powiedziane.

 

Tony Hogański – Alkoholowa frakcja w EWF była zawsze silna.

 

Jan Kowalski – Z tego co wiem to Vaclav wspiera lokalne, lubelskie browary.

 

Tony Hogański – Zawsze wiedziałem, ze w tych krzakach i zagajnikach Sherwood zajmowali się nielegalną produkcją alkoholi.

 

 

(W tym momencie na arenie gasną światła. Na FeliXtronie i na ekranach telewizorów pojawia się znany nam już napis „Program Wyspa 2009”. To dość zaskakujące ponieważ Felipe Castro zawiesił przecież program rozwoju młodych talentów, a jak pamiętamy z ostatniej gali wyspa została zalana w wyniku działalności Greenpeace. Znajdujemy się na Wyspie. Wiele się tu jednak zmieniło. Przede wszystkim jest mokro, widać że poziom wody dopiero niedawno opadł. Drzewa leżą powywracane, ogólnie wszystko jest zdemolowane, przyroda, mikroklimat, jaskinie, małpy, lasy, zabudowania. Wszystko w ruinie. Znajdujemy się na szczycie największego wzniesienia. Tutaj nad krańcem urwiska klęczy SR-Crazy.)

 

SR-Crazy (dramatycznie) Dlaczego?! Dlaczego to wszystko musiało się tak skończyć?!

 

Pojawia się Smela, który kładzie dłoń na ramieniu swojego mentora.

 

Smela – Mentorze, to na nic. Daremne żale, próżny trud, bezsilne złorzeczenia. Przeżytych kształtów żaden cud nie wróci do istnienia.

 

SR-Crazy (podnosi się z kolan) Wiem, wiem.... ale jest jeszcze tyle do zrobienia. Nowa fala młodych zawodników zawitała do EWF, któż ich wzmocni? Któż ich przygotuje do życia? To muszę być ja. Im trzeba pomóc.

 

Smela – Czas Wyspy już minął. Nawet jeśli War Games zadecydują o przywróceniu programu, to myślę, że to już nie ma sensu. Pomyśl tylko mentorze. Ieshige, Vegard Jacobsen, Crash... robią kariery w EWF, wspinają się coraz wyżej.... a wszyscy zaczynali tutaj, na Wyspie. Spełniłeś swoją misję, ale już wystarczy.

 

SR-Crazy – Gdzie pochowałeś Great Barriego? (W tle zaczyna grać „Biały krzyż” Czerwonych Gitar)

 

Smela – W jego ulubionym zagajniku.

 

SR-Crazy – A SeBę? Smirnowa? Crawforda? Karla Danielsa?

 

Smela – Pod tamtą brzózką.

 

SR-Crazy – Dobrze.... myślę, że to docenią. Wyspa była piękna, prawda?

 

Smela – Postawimy im tutaj świątynię. Sprowadzimy mnichów buddyjskich, którzy zaopiekują się tym miejscem.

 

SR-Crazy – Posadzimy krzewy, ostrokrzewy. Na plaży wybudujemy domki dla wiernych. Przy okazji może poustawiać pamiątkowe tabliczki, np. „zaułek Great Barriego, „świątynia dumania Ieshige”, „nora Vegarda Jacobsena”, „Las gamoni”, „Przepaść idiotów”. Od czasu do czasu ktoś tu będzie trenował i wzmacniał swą kondycję. Dobry pomysł?

 

Smela – Genialny mentorze. Jak mentor coś wymyśli to jest to dopiero szałowe.

 

SR-Crazy – Bierz ze mnie przykład to daleko zajedziesz.

 

(Koniec materiału filmowego, ostateczny koniec Programu Wyspa 2009.)

 

 

Jan Kowalski – Czyli to już koniec Wyspy? Bez względu na wynik War Games?

 

Tony Hogański – Na to wygląda.

 

Jan Kowalski – Piękny epilog, piękne pożegnanie.

 

Tony Hogański – Wyspa była cudna. Świetny pomysł, a i talenty się nam rozwijały.

 

Jan Kowalski – Tylko w EWF odnaleźć możemy takie błyski geniuszu.

 

Tony Hogański – A najczęściej błyskam tutaj ja, Tony Ha.

 

Jan Kowalski – Dobre. Krótkie i mocne.

 

Tony Hogański (zakładając hollywoodzkie okulary) Jestem pieprzoną gwiazdą!

 

 

(Miejsce w którym się znajdujemy jest znane ze swojego uroku. Nie, nie jest to biuro Esmeraldy Martinez. To zupełnie inny rodzaj harmonii, czaru i piękna. Nie będzie to też biuro Szakala, bo wraz z jego odejściem zostało ono zlikwidowane. Cóż nam więc pozostało? Jakie opcje są dostępne? Rzecz jasna trafiliśmy do gabinetu, w którym czuć atmosferę triumfu po zwycięskiej hiszpańskiej wojnie domowej. Na ścianach widzimy portrety generała Franco, Jose Antonia Primo de Rivery, Felixa Castro, a także cara Mikołaja II [który to został dodany do wystroju wnętrz przez Kravena]. Za biurkiem widzimy Felipe Castro, obok niego widzimy piękną i powabną pielęgniarkę, która zmienia mu opatrunek na dłoni. W okolicy kręci się Józef.)

 

Pan Józef – Jak się pan czuje, panie komisarzu?

 

Felipe Castro (ciężko wzdycha) Bywało lepiej. (spogląda uważnie na dawnego władcę kotłowni) Coś ty dzisiaj taki szczęśliwy Józefie?

 

Pan Józef – Już dziś mój pan powróci do EWF.

 

Felipe Castro – Sprawa nie jest przesądzona. Druga drużyna też może zwyciężyć.

 

Pan Józef – Może albo nie może. Czuję, że Szakal odniesie triumf i powróci w blasku chwały do EWF.

 

Felipe Castro (uśmiecha się) Masz rację Józefie. To jest możliwe. Zapominasz jednak o jednym małym aspekcie tej sprawy.

 

Pan Józef – Jakim?

 

Felipe Castro – Szakal może i będzie mógł wrócić, ale w jakim charakterze?

 

Pan Józef (zdziwiony)Nie całkiem rozumiem.

 

Felipe Castro – Obiecałem mu powrót do EWF i słowa dotrzymam. Ale... jego stanowisko jest już obsadzone. Jestem bardzo zadowolony ze współpracy ze Scytherem. Wraz z nim mam wotum zaufania od Rady Nadzorczej EWF Corporation. Stanowisko się nie rozdwoi. Szakal może wrócić ale... jako kto?

 

Pan Józef – Nie wiem.

 

Felipe Castro – Ja też nie... ale mam nadzieję, że Szakal wie. Zresztą mogę mu przedstawić kilka propozycji różnych ciekawych stanowisk.

 

Pan Józef – Pan komisarz jednak nie jest taki głupi na jakiego wyglądał jeszcze rok temu.

 

Felipe Castro (z radością) Prawda? Teraz przemówię do ludu. (zbliżenie na pana komisarza) Drodzy fani Extreme Wrestling Federation. Jak wiemy za kilkanaście już minut rozpoczną się czwarte w historii War Games. Czas wyjaśnić kilka niedomówień. Po pierwsze sprawa EWF Tag Team titles. Aby zdobyć Tag titles wystarczy odliczyć jednego z Tag Champów czyli Vaclava albo Nasa Jazzowskiego. Kto to zrobi zdobywa pas, a drugiego mistrza dobiera sobie spośród dwóch pozostałych uczestników walki. Proste? Pewnie, że proste. Reszta zasad wydaje się jasna. Co do EWF World title shotów, które są możliwe po tej gali. Słyszałem, że Esmeralda coś kombinuje i obiecuje bez porozumienia ze mną walki o mistrzostwo świata, będę musiał to z nią wyjaśnić. Informuję też, że ewentualne World title shoty nie zostaną przyznane na następnej gali, a później. Być może na Kwietniowej Anarchii, którą kiedyś będziemy musieli przecież zorganizować. To tak w ramach wyjaśnienia.

 

Pan Józef – Bardzo ładne wyjaśnienie.

 

Felipe Castro – Nie bądź złośliwy Józefie. W twoim wieku to nie przystoi. Wracając do tematu dzisiejszego main-eventu. Znajdzie się tam jednak miejsce na pewną nowość w zasadach tych pięknie zapowiadających się War Games. Udział Szakala i Kraven nie będzie jedynie służył za wsparcie mentalne. Każdy z nich, jeden raz podczas całej walki będzie miał możliwość włączyć się w jej przebieg. Będzie to odpowiednio uregulowane. Maksymalny czas przebywania na ringu wynosić będzie pięć minut. Oczywiście jeśli nie będą oni chcieli tego robić, nikt ich nie zmusi. Wydaje mi się, że to wszystko. Dziękuję za uwagę i zapraszam do oglądania War Games 4.

 

(Pan komisarz uśmiecha się wdzięcznie, my natomiast przenosimy się do naszych komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – To miłe, nie uważasz?

 

Tony Hogański – Hura! Dobra decyzja Filipa! Być może ujrzymy dziś mistrza Szakala na ringu!

 

Jan Kowalski – Cóż za radość! Gloria! Gloria! In excelsis Deo!

 

Tony Hogański – Nie podniecaj się tak, bo zacznę na ciebie mówić Janek-Podnietek.

 

Jan Kowalski – To głupie.

 

Tony Hogański – Dźgnij się bananem w łydkę. To ci przejdzie.

 

Jan Kowalski – Co mi ma przejść? Dzisiaj twój komentarz bywa dziwny.

 

Tony Hogański – Mówiłem ci, że remont w domu mam. To dlatego. Ten stres dobija nawet kawalerów Orderu Odrodzenia Polski.

 

Jan Kowalski – Rozumiem. W imieniu całego Extreme Wrestling Federation i wszystkich fanów łączę się z tobą w cierpieniu.

 

Tony Hogański – Kiedy War Games 4? Ile można czekać?

 

Jan Kowalski – Już. Jak widzisz drugi ring został już zamontowany. Japońska technologia sprawiła, że wszystko poszło sprawnie i bez zakłóceń. War Games czas zacząć!

 

Tony Hogański – Naprawdę?

 

Jan Kowalski – Tak.

 

Tony Hogański – No to hop.

 

 

 

EWF World Championship:

EWF FTW Championship:

EWF Tag Team Championship:

Special Guest Referee: Scyther

War Games 4:

Vaclav (c) & Nas Jazzowski (c) & SR-Crazy (c) [& Szakal] vs Psycho (c) & Tool & Yoshihito Nabeshima [& Kraven]

 

 

 

Zaczyna grać La Coka Nostra - Bloody Sunday ft. Sen Dog & Big Left. Oznacza to jedno: na arenie za chwilę pojawi się były EWF World Champion, a aktualny honorowy komisarz EWF, Brudny Harry tego biznesu - Scyther! Faktycznie tak się dzieje. Scy ubrany nonszalancko w przerobiony na swój styl strój sędziego, zupełnie rozluźniony zmierza powoli w stronę podwójnego ringu. W ręku trzyma jeszcze kieliszek z jakimś wybornym trunkiem, który kończy po drodze.

Światła na hali nabierają barwy niebiesko-czerwonej, publiczność zaczyna krzyczeć wniebogłosy "NAS! NAS! NAS!" z głośników uderza Kultowe "Poznaj swój raj", a spod FeliXtronu wybiega były FTW Champion. Nie przybija piątek z widzami jak ma to w zwyczaju, bo czasu mu brak. Zajmuje wyznaczone mu miejsce tuż przed ringiem. Pojawia się jakiś mężczyzna, który wręcza Jazzowskiemu kosz kwiatów. Jak się okazuje jest to prezent od Tony’ego Hogańskiego. Podziękowanie i zarazem nagroda za to, że Nas zrozumiał swe błędy i przeprosił poczciwego Tostera. Jazzowski wygląda na całkiem zadowolonego, a Tony uśmiecha się do niego z oddali.

Na hali rozbrzmiewa "Flesh into Gear" - Camp Kill Yourself, a rozradowana publiczność zaczyna skandować "VACLEUX ! VACELUX !", co oznacza, że spod FeliXtronu wyłania się Vaclav ubrany w t-shirt z napisem Vacleux - poczuj to. Wyraźnie zadowolony zgotowanym mu powitaniem kłania się z szacunkiem w kierunku publiczności i biegnąc w kierunku ringu zrywa z siebie koszulkę i wręcza ją młodej fance stojącej w pierwszym rzędzie, która reaguje na to ultrawysokim altem.

Z głośników uderza "My Way" - Limp Bizkit, a na rampie pojawia się mentor młodzieży, były członek Justice League i honorowy obywatel Chińskiej Republiki Ludowej niezwykle dynamicznie, przy ogromnym cheerze fanów, fanek i ich zwierzątek zaczyna biec w kierunku ringu, aby rozprawić się z Mamelukami.

Na hali rozbrzmiewa piesn niebywale majestatyczny - Hymn Zwiazku Socjalistycznych Republik Radzieckich, a spod FeliXtronu wylania się trzykrotny EWF World Champion - Kraven, publiczność wita Rosjanina dość sporym cheerem zapominając mu dawne przewinienia, widząc w nim szanse na lepsza przyszłość. Sergei Kravinoff uśmiecha się przebiegle pod nosem i zajmuje miejsce w okolicach ringu.

Z glosników uderza "Self Esteem" – Offspring, a reakcja publiczności jest równie energiczna jak za najlepszych czasów Snakemanii. Szakal jest rzecz jasna pod wrażeniem, ale akurat to go nie cieszy. Co więcej wygląda na wkurwionego, a w ręku dzierży swój metalowy kij produkcji koreańskiej. Wolnym krokiem podchodzi on do uśmiechniętego Kravena i patrząc mu głęboko w oczy zajmuje miejsce z drugiej strony tego pięknego podwójnego ringu.

Światła na hali gasną, na FeliXtronie zaczynają szybko migać litery DP, a z głośników uderza "O Fortuna" – Therion. W tym też momencie na rampie pojawia się Tool ubrany w jeansy i skórzaną kurtkę, publiczność wyraźnie zirytowana jego zachowaniem z ostatniej gali wita byłego World Champa niesamowitym heel heatem, lecz były członek szlachetnego Justice League niewiele sobie z tego robi i ignorując fanów zaczyna iść w kierunku podwójnego ringu.

Na hali wszystko milknie, gasną wszelkie światła, po kilku chwilach słyszymy lekkie uderzanie w bębny z ery Meiji, dźwięk zmienia się w Thao Nguyen Xanh - Sad Romance, pojawia się dym w okolicach FeliXtronu, gdy pierwsze opary opadają na rampie pojawia się wrestler EWF Yoshihito Nabeshima w towarzystwie Takako Chiaki. Wrestler ubrany jest w czarną yukatę ozdobioną znakiem kwitnącej wiśni. Yoshihito przechodzi w stronę ringu bagatelizując fanów i zatrzymuje się przy Toolu.

Na hali uderza Method Man & Redman - "I will not loose”, a publiczność wydaje z siebie jeden wielki jęk niezadowolenia, po chwili spod FeliXtronu wyłania się postać aktualnego EWF World Champa - Psycho One. Mimo, że twarz zawodnika zakrywa maska wydaje się on być zadowolony z przywitanie. Dostojnym krokiem, poprawiając spoczywający na ramieniu World Title, zmierza w kierunku ringu posyłając przy tym niewybredne gesty i komentarze w kierunku publiczności zirytowanej publiczności skandującej zgodnie "WY-PIER-DALAJ!".

 

Tony Hogański – Jezu, ale długo wyłazili.

 

Jan Kowalski – Taka to walka. Trochę ich tu będzie.

 

Tony Hogański – War Games to były zawsze fantastyczne pojedynki. Co ważniejsze widać ciągłość między przeszłością i teraźniejszością EWF. Kraven i Szakal brali udział w trzech poprzednich edycjach i są tu dziś z nami. Wprawdzie na trochę innych zasadach, ale zawsze.

 

Jan Kowalski – Zgodnie z tym co zapowiedział Felipe Castro każdy z nich może raz włączyć się do walki i przez pięć minut przebywać na ringu.

 

Tony Hogański – Muszę przyznać, że Felipe Castro z reguły jest skończoną kanalią, wałkoniem i idiotą, ale tym razem podjął rozsądną decyzję.

 

Jan Kowalski – Zgadzam się z tobą.

 

Tony Hogański – Cieszę się. To miło, gdy się zgadzamy. Czuję wtedy wolność w kostkach.

 

Jan Kowalski – Przypomnę zasady czwartej edycji War Games. Najpierw walczy po jednym z wrestlerze z teamu. Trwa to równe 5 minut. Następnie sędzia przeprowadza losowanie na zasadach orzeł czy reszka kto z następnej dwójki wchodzi. Przegrany wchodzi po kolejnych pięciu minutach. Później znów losowanie. Przypominam, że według ustaleń Felipe Castro zarówno Szakal jak i Kraven mają prawo by raz w trakcie trwania War Games dołączyć do walki.

 

Sędzią tej walki będzie najlepszy, najwspanialszy i najcudowniejszy arbiter w dziejach polskiego wrestlingu. Niespodzianka, nie będzie to Antoni Bryndza, chociaż ten opis pasuje do niego idealnie. Rzecz jasna walkę sędziuje Scyther, a więc to on jest tym najlepszym arbitrem. Oczywiście tylko jednorazowo, Bryndza użyczył mu tego tytułu tuż przed rozpoczęciem walki. Cała szóstka wrestlerów, Kraven, Szakal oraz Scyther jako sędzia znajdują się tuż przed podwójnym ringiem. Realizator pokazuje nam, że dwa ringi złączone są jedną krawędzią, a liny z dwóch stron dzielące wnętrza obu ringów zostały zdjęte. Scyther przeprowadza losowanie i za chwilę dowiemy się kto pierwszy rozpocznie. Przy pomocy monety padło na to, że swego przedstawiciela wybiera drużyna Szakala. Łysy zaproponował wysłanie do walki Nasa Jazzowskiego, co on zaakceptował. Przeciwnicy wydelegowali natomiast Toola, który ucieszył się z takiego obrotu sprawy. Panowie wchodzą na ring, a klatka zostaje powoli opuszczona. Publiczność, która wpadła w entuzjastyczny nastrój zaczyna krzyczeć: EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! Scyther zamyka klatkę od zewnątrz i daje sygnał do rozpoczęcia walki.

 

Tony Hogański – Czwarte War Games w historii Extreme Wrestling Federation uważam za rozpoczęte.

 

Jan Kowalski – Brawo. Zaczęli. Tool i Nas Jazzowski. Nas Jazzowski i Tool. Dzieli ich wszystko, łączy tylko wrogość.

 

Tony Hogański – Ładnie powiedziane. Na pewno pracowałeś w wydziale propagandy KC PZPR.

 

Nas Jazzowski uśmiechem i gestem dłoni zaprasza Toola do walki. Ten w odpowiedzi obrzuca swego rywala spojrzeniem przepełnionym pogardą. Panowie od razu ruszają w swoją stronę, spotkają się z wielkim impetem, napięcie wśród publiczności osiąga granice wszelkiej ekscytacji. Z tej pierwszej próby sił zwycięsko wychodzi Tool, który był szybszy i bardziej zwinny, dzięki czemu prawie natychmiast udało mu się powalić rywala potężnym Clotheslinem. Ten natychmiast wstaje, ale obrywa jeszcze jednego Clothesline’a, a następnie otrzymuje poprawkę z Elbow Dropa. Były EWF World Champion podnosi go, po czym wykonuje tradycyjnego Suplexa. Po tej akcji poprawia Elbow Dropem, a dla pewności spada na swego złowrogiego przeciwnika z jeszcze jednym. Tool nie próżnuje, ta przewaga bardzo go cieszy, od razu odbija się o liny... i w tym momencie otrzymuje zupełnie niespodziewanego Low Blowa! Obaj panowie leżą na macie. Jazzowski podnosi się pierwszy. Chwyta rywala, pomaga mu się podnieść, rzuca go o liny i trafia Dropkickiem. Sytuacja sprzyja Nasowi, ten więc będzie próbował wykorzystać ją do absolutnego maksimum. Wdrapuje się od razu na narożnik. Jednak Tool w sposób szybki i zdecydowany podniósł się i odbił o odpowiednie liny. To rzecz jasna sprawiło, że Jazzowski spadł pechowo i nieszczęśliwie kroczem wprost na narożnik. Widać wyraźnie co dzisiaj jest celem obu panów, bo obaj ucierpieli już w przeciągu kilku minut prawie w ten sam sposób. Rebel podchodzi do narożnika, na którym znajduje się Jazzowski. Wchodzi tam wraz z nim i zaczyna uderzać go pięścią w twarz na tej wysokości. Czyni to jeden raz.... drugi.... trzeci... czwarty.... piąty.... szósty... siódmy.... w końcu sam przerywa. Pomaga swemu przeciwnikowi wejść wyżej... próbuje SuperPlexa.... ale Nas spycha go z siebie i Tool rozbija się na macie!

 

Jan Kowalski – Jak na razie walka bardzo wyrównana.

 

Tony Hogański – Cóż na to poradzisz? Taki ich los.

 

Jan Kowalski – Ile czasu zostało?

 

Tony Hogański – Z moich informacji wynika, że za minutę pierwsze poważne losowanie.

 

Jan Kowalski – Czekamy więc. Losowanie na pewno odmieni dotychczasowe oblicze tej walki.

 

Tool leży na macie, ale nie ucierpiał bardzo, więc szybko dochodzi do siebie. Widząc to Jazzowski rezygnuje z wykonania jakiejkolwiek akcji wyższego ryzyka i spokojnie schodzi do narożnika. Na ringu nie zachowuje się już jednak ospale i spokojnie. Od razu dopada do właśnie podnoszącego się Toola, a gdy ten próbuje mu się przeciwstawi, bez wahania aplikuje mu Vertical Body Press. Phantom leży, ale nie jest to jeszcze śmierć kliniczna. Nas pomaga rywalowi wstać, a ten w tym momencie doprowadza do zwarcia. Co ciekawe żaden z wrestlerów nie jest w stanie uzyskać tutaj przewagi i muszą się rozdzielić. Krążą chwilę wokół siebie i próbują przewidzieć swoje reakcje. W tym samym czasie poza obrębem klatki Scyther wzywa do siebie kolejnych wrestlerów. Są to: SR-Crazy oraz Yoshihito Nabeshima. Zostaje wykonany rzut monetą. SR-Crazy wygrywa losowanie, a więc Scythera otwiera mu drogę do klatki, co sprawia, że aktualny EWF FTW Champion wkracza do akcji.

 

Jan Kowalski – Przewaga po stornie drużyny Szakala.

 

Tony Hogański – Nie uważasz, że to ciekawe?

 

Jan Kowalski – Co konkretnie?

 

Tony Hogański – Losy Szakala i Kravena nie są tutaj najważniejsze, a używamy terminologii „drużyna Szakala” i „drużyna Kravena”.

 

Jan Kowalski – To dlatego, że tak jest krócej i wygodniej. Nie trzeba ich wszystkich wymieniać.

 

Tony Hogański – Wiem o tym rosomaku, ale mimo wszystko podoba mi się to. Popatrz na mistrza! Aż się kotłuje! Chce wejść na ring! Zrób to teraz!

 

Jan Kowalski – To głupi moment. Zwycięstwo osiągnąć można dopiero, gdy wszyscy znajdą się w klatce. Zdobycie przewagi teraz nie ma żadnego sensu.

 

Tony Hogański – Wiem o tym.

 

Jan Kowalski – Chyba nie.

 

SR-Crazy i Nas Jazzowski witają się ze sobą radośnie. Sytuacja Toola nie wygląda na zbyt ciekawą. Oto bowiem aktualny EWF FTW Champion i były EWF FTW Champion od razu, bez oglądania się na okoliczności i czekania na Bóg wie co ruszają w stronę Toola. Ten próbuje uniknąć spotkania z wrogami i czekać na nadejście ex-Whipeda, ale nie jest to łatwe. Crazy spróbował skoku z Crossbody, nie trafił, Tool odsunął się w porę. Ale trudno jest walczyć w ten sposób. Phantom rozpoczął wymianę punchów z Jazzowski. Crazy szybko otrząsnął się i też ruszył do ataku. Tool odepchnął Szaleńca, ale ta chwila w której był zaangażowany na innym froncie wystarczyła by Nas Jazzowski powalił go najzwyklejszym Clotheslinem. W tym samym czasie SR-Crazy wskoczył na narożnik, po czym szybko i bez wahania wylądował na korpusie Toola z 5 Star Frog Splash! (lekkie: EWF! EWF! EWF!) Jazzowski nie przerwał swego ataku i od razu poprawił z Fist Dropem. Po czym uśmiechnął się wdzięcznie do Crazy’ego, bo jak widać współpraca między nimi układa się wprost wybornie. Te piękne chwile rzecz jasna podobają się publiczności, która reaguje bardzo entuzjastycznie i dzieli się swoją nieustanną radością. Tool próbuje jakoś wstać, a jego rywale nie sprzeciwiają się temu. Gdy były EWF World Champion stoi już na równych nogach chwytają go za ręce i wrzucają do narożnika. Jazzowski od razu spada na Phantoma ze Splashem!

 

Jan Kowalski – Nas Jazzowski i SR-Crazy wykorzystują przewagę liczebną do maksimum.

 

Tony Hogański – To jest szkoła mistrza Szakala!

 

Jan Kowalski – Tool jest w tym momencie całkowicie zdominowany. Może go uratować tylko wejście do gry Nabeshimy.

 

Tony Hogański – Ile czasu pozostało?

 

Jan Kowalski (spogląda na zegarek) Niecałe dwie minuty.

 

Tony Hogański – Ogłaszam, że na polu chwały Tool poległ.

 

Tool w dalszym ciągu znajduje się w narożniku. Próbuje tam w jakiś sposób odzyskać mentalną sprawność, fizyczną zresztą też, ale nie jest to łatwe, gdy ma się za przeciwników Jazzowskiego i Crazy’ego. Obu panom współpracuje się wyśmienicie, zdawałoby się, że to oni są EWF Tag Team Champami, a to przecież nieprawda. Jazzowski podchodzi do byłego EWF World Champa i zaczyna zasypywać go gradem różnego typu kopniaków, uderzeń, punchy, chopsów i tym podobnych akcji. Dla Phantoma nie jest to z pewnością miłe. Jazzowski wyciąga w końcu rywala z narożnika, próbuje go chwycić w pozycję do jakiejś widowiskowej akcji, ale niespodziewanie Tool blokuje cios! Nas jest zaskoczony, a wszystko dzieje się tak szybko, że ani on ani Crazy nie byli w stanie zareagować! Tool wykonuje Nasowi zgrabnego Side Suplexa! Crazy próbuje zareagować, ale zostaje powalony energicznym Clotheslinem! Cała trójka pada na ring. Dla Toola każda sekunda odpoczynku jest dla niego bardzo ważna. Tymczasem Scyther otwiera klatkę i na podwójny ring wpada Yoshihito Nabeshima, znany jeszcze niedawno jako Scotty Whiped. Publiczność rzecz jasna reaguje sporym heel heatem.

 

Tony Hogański – Tool jednak nie poległ. Uratował życie, a Nabeshima przybył z odsieczą.

 

Jan Kowalski – Odsiecz katowicka?

 

Tony Hogański – Jeśli wygrają te War Games to może stworzą taki romantyczny mit. Teraz trudno wyrokować.

 

Jan Kowalski – Siły się więc wyrównały.

 

Tony Hogański – Trochę. Tool jednak został trochę obity. Mimo wszystko Crazy i Nas mają pewną przewagę.

 

Jan Kowalski – Wszystko zależy od Yoshihito co zwie się jak dawny cesarz japoński.

 

Tony Hogański – Zły omen. Tamten cesarz trochę oszalał.

 

Nabeshima wpada na ring. Od razu jest przy nim Jazzowski, ale zostaje trafiony Clotheslinem. SR-Crazy jest wraz z nim, ale Yoshihito chwyta go za rękę i wypierdala aż na drugi ring. Trochę to potrwa nim Crazy wróci z tej dalekiej wędrówki. Tool odpoczywa w jednym z narożników, co się świetnie składa dla jego drużyny. Nabeshima uśmiecha się widząc podnoszącego się Jazzowskiego. Od razu do niego dopada i wykonuje na nim zwiewne i zgrabne Implant DDT. Mimo wszystko były EWF FTW Champion podnosi się, ale używa do tego znajdujących się nieopodal lin. Szybko dochodzi do zwarcia między nienawidzącymi się niegdyś, a być może wciąż wrestlerami. Żaden z nich nie był w stanie uzyskać przewagi i musieli się chcąc nie chcąc rozdzielić. Tymczasem na drugim ringu Tool dopadł SR-Crazy’ego i rozpoczął z nim wymianę różnorakich ciosów. Realizatora w tym momencie bardziej interesuje zajście między Jazzowski a dawnym Whipedem. Dochodzi do kolejnego zwarcia. Tym razem japoński arystokrata, choć dopiero początkujący, chwyta rywala po czym wykonuje mu Side Backbreakera, następnie podnosi go, po czym uderza na nim ładnego Chestbreakera. Jazzowski leży. Mąż Mitsuko nie ma zamiaru mu niczego ułatwiać pomaga mu wstać, a następnie raczy go ładnym Full Nelson Slamem, a gdy aktualny EWF Tag Team Champion w miarę szybko dochodzi do siebie, zostaje znów sprowadzony do poziomu maty przy pomocy Fallaway Slamu.

 

Jan Kowalski – Wejście do gry Nabeshimy odmieniło oblicze tego pojedynku.

 

Tony Hogański – Na to wygląda. Chociaż jak patrzę na drugi ring, to Tool już sobie tak wesoło z SR-Crazym nie radzi.

 

Jan Kowalski – Tool wiele przeszedł.

 

Tony Hogański – Faktycznie. Ostatnio zdechła mu złota rybka.

 

Jan Kowalski – To też wiesz od krewnych i znajomych jego rodziny?

 

Tony Hogański – Mój wywiad działa niezawodnie.

 

Na drugim ringu toczy się zażarta walka między SR-Crazym, a Toolem. Żaden z tych byłych członków Justice League nie jest w stanie uzyskać dłuższej przewagi, co powoduje, że pojedynek ten jest chaotyczny, a jego przebieg często się zmienia. W chwili obecnej Crazy rusza w stronę byłego EWF World Champa, ten próbuje powstrzymać go typowym Clotheslinem, bo one są zawsze skuteczne, zawsze suche, zawsze pewne. Jednakże na nieszczęście dla fana Richarda Nixona jego dawny kompan unika czekającego na niego Clothesline'a, odbija się od lin i skacze z Crossbody! Rzecz jasna skutecznie! Tool pada, jednak w miarę szybko podnosi się. Na nic mu to przyszło, bowiem aktualny EWF FTW Champion chwyta go i natychmiast  próbuje uderzyć na nim DDT. Tool jednak wyswobadza się w ostatnim momencie, daje rywalowi kopniaka w brzuch, a następnie przewraca go na matę. Crazy próbuje wstać, ale zostaje przybity dwoma Elbow Dropami. Tool od razu wchodzi na najblizszy narożnik, po czym skacze na swojego przeciwnika z Watergate [Phoenix Splash]!! (EWF! EWF! EWF!) Tymczasem na drugim ringu Nabeshima kontynuuje swą serię sukcesów. Właśnie wykonał na Jazzowskim Russian Legsweepa! Po czym pognębił go aż czterema dodatkowymi i całkiem silnymi Elbow Dropami. Nas próbuje mimo wszystko wstać. Yoshihito ułatwia mu to nawet, po czym od razu chce wykonać jakiegoś Suplexa. Nie ma jednak tak łatwo, Nas był w stanie sprzeciwić się dominacji rywala. Dochodzi więc do kolejnej szamotaniny, mimo, że pierwotny cel Nabeshimy nie został osiągnięty, to już teraz udało mu się wykonać na rywalu Southernlights Suplex.

 

Tony Hogański – Kiedy kolejne losowanie? Już chyba czas.

 

Jan Kowalski – 15 sekund.

 

Tony Hogański – Faktycznie szybko. Mogłem wytrzymać, a nie pytać się ciebie jak jakiś lewicowy, niesamodzielny idiota.

 

Jan Kowalski – To nie wstydź prosić o pomoc.

 

Tony Hogański – Powiedz to tym, którzy żerują na tych wszystkich zasiłkach i okradają państwo.

 

Nadszedł czas na kolejne losowanie. Scyther zaprosił do siebie Psycho oraz Vaclava. Sędzia rzuca monetą i.... nie czekając aż moneta spadnie otwiera błyskawicznie drzwi wpuszczając do środka klatki Psycho. Vaclav próbował zaprotestować, ale Scyther przesłonił wejście do wnętrza własnym ciałem, pokazując jednocześnie, że wszelki atak zakończy się dyskwalifikacją. W katowickim Spodku rozległ się ogromny i ogłuszający heel heat. Przy Brudnym Harrym momentalnie pojawił się Szakal, który zaczął protestować i grozić wszystkim naokoło nagłą i brutalną śmiercią, ale Scy zamknął już klatkę. Tylko Kraven niczym się nie przejmując stał oparty o barierki oddzielające ring od publiczności. Psycho jest już na jednym z ringów. Dopada do Nabeshimy i pomaga mu w okopywaniu Nasa Jazzowskiego. Widać, że obaj panowie robią to z wielką radością i uciechą. Tymczasem realizator zrobił zbliżenie na monetę, która upadła na posadzkę w trakcie losowania. Jak się okazuje tak czy siak wygrał je Psycho.

 

Tony Hogański – Niesprawiedliwość! Nieuczciwy sędzia!

 

Jan Kowalski – Myślałem, że Scyther jest ci bliski.

 

Tony Hogański – To porządny człowiek, ale nie kiedy szkodzi mistrzowi Szakalowi.

 

Jan Kowalski – Cóż. On tylko przyśpieszył wynik losowania. Nie możesz mieć do niego pretensji.

 

Tony Hogański (zaskoczony) Co to Janku? Czyżbyś usprawiedliwiał tak niecne zachowanie? To chyba pierwszy raz w historii EWF!

 

Jan Kowalski – Potępiam je całym serce.

 

Tymczasem Tool przystąpił do sojuszu w niszczeniu Jazzowskiego wraz z ex-Whipedem oraz Psycho. Dla Nasa sytuacja nie wygląda zbyt dobrze. Trzech na jednego to kiepska sytuacja. Nawet bardzo kiepska. Tool, Nabeshima oraz aktualny EWF World Champion pomagają Nasowi wstać, a następnie uderzeniami pięścią posyłają go w prezencie między sobą. Powoduje to, że Nas krąży jak otępiony na ringu zbierając kolejne ciosy i niewiele może na to poradzić. Na drugim ringu dochodzi do siebie powoli SR-Crazy, ale trwa to dość wolno. Tymczasem Nabeshima powalił Jazzowskiego przy pomocy Kira’s Valentine [Double Underhook Facebuster]! W odpowiedzi na to Psycho wdrapał się na ring. Spojrzał na Nasa, po czym skoczył z Funky Shit [450 Leg Drop]!! Publiczność katowicka widząc co się dzieje na ringu reaguje wielkim heel heatem.

 

Tony Hogański – Jazzowski jest katowany, niejako nawet rozstrzeliwany.

 

Jan Kowalski – Kiepsko to wygląda. Crazy budzi się bardzo powoli...

 

Tony Hogański – Ale za chwilę do akcji wkroczy Vaclav! Powitajmy go! Wszyscy razem! (Toster wskakuje na stanowisko komentatorskie i zachęca publiczność do dopingu)

 

Kibice zgromadzeni w katowickim Spodku reagują entuzjastycznie na wezwanie Tony’ego Hogańskiego. Już po chwili na arenie rozlega się głośne: Vaclav! Vavlav! Vaclav! Vaclav! Vaclav! Vaclav! Vaclav! Ruch Vacleaux jest silny i zjednoczony! Scyther w końcu chcąc nie chcąc musi otworzyć klatkę. Aktualny EWF Tag Team Champion przy wielkim wsparciu publiczności przechodzi przez jej drzwi.... a Scy zupełnie bez ostrzeżenia i niespodziewanie próbuje trafić go drzwiami klatki!! Ale za jego plecami pojawia się Szakal, który trafia sędziego swoim metalowym kijem produkcji koreańskiej prosto w plecy!! (EWF! EWF! EWF!) Szakal rzuca Vaclavowi swój kij, a ten wpada z nim na ring. To nic, że jest sam przeciwko Nabeshimie, Psycho i Toolowi. Pierwszy cios z kija prosto między oczy otrzymał Psycho!! Od razu padł na matę! Vaclav doskakuje do Nabeshimy i rozpoczyna z nim walkę. Tymczasem z drugiego ringu na pierwszy przedostał się SR-Crazy, który rzucił się na Toola i panowie kontynuują swój konflikt.

 

Jan Kowalski – A wydawało się, że drużyna złożona z Nabeshimy, Psycho i Toola zdobyła przewagę.

 

Tony Hogański – To tylko pozory. Mój wychowanek ma w sobie moc! To Barack Obama polskiego wrestlingu! Nasz Mesjasz! Brawa dla niego!

 

Tymczasem poza ringiem doszedł do siebie Scyther. Od razu zaczął krzyczeć coś w kierunku Szakala. Łysy był jednak na tyle wkurwiony, że nawet nie zwrócił uwagę na to co on próbuje mu przekazać i po prostu powalił go kolejnym ciosem. Między Scytherem, a Szakalem rozpoczęła się regularna bitwa. Powoduje to, że nie może on wykonywać swych obowiązków sędziego. Na drugim ringu Tool wykonał na SR-Crazy’m swój śmiercionośny Twist of Fate..... pin............... ale Scyther znajduje się poza ringiem! Phantom zaczyna przeklinać pod nosem i wraca do okopywania Crazy’ego. Tymczasem Vaclav wyrzucił Nabeshimę poza ring, a po chwili obaj panowie znaleźli się poza obrębem klatki! Nabeshima chwycił Vaclava za włosy i zaczął pocierać jego twarzą o ścianę klatki. To na pewno nie było przyjemne, bo na licach lidera ruchu Vacleaux wkrótce pojawiła się krew! Ex-Whiped chwycił rywala za kark i zaczął trzaskać jego czołem o ścianę klatki. W ten sposób wymierzył mu jeden cios... drugi... trzeci.... ale przy czwartym Vaclav zablokował uderzenie, a następnie odmachnął się łokciem trafiając rywala prosto w nos. Po tej akcji Vaclav zaczął wspinać się wprost na dach klatki.

 

Tony Hogański – Nie tam! Vaclav nie idź tam! Extreme w nazwie EWF nie oznacza, że mamy tu popełniać samobójstwa! Musisz to wygrać!

 

Jan Kowalski – Za późno.

 

Tymczasem na ringu dobudzili się Psycho, a także co ciekawe Jazzowski i zaczęli wymianę różnego typu ciosów. Żaden z nich nie był w stanie uzyskać najmniejszej przewagi, więc walka była dość wyrównana. Na drugim ringu, już niejako tradycyjnie, trwał zażarty pojedynek między Toolem, a SR-Crazy’m. Poza ringiem Scyther napierdalał się ostro i brutalnie z Szakalem przy użyciu wszelkiego rodzaju asortymentu jaki był dostępny w okolicy. Tylko Kraven oparty o barierki oddzielające ring od publiczności obserwował wszystko beznamiętnie. Tymczasem Nabeshima zaczął wspinać się tuż za Vaclavem i po chwili obaj panowie walczyli już na dachu klatki.

 

Tony Hogański (użala się nad losem) Mój biedny wychowanek. Żeby tylko się to źle nie skończyło.

 

Jan Kowalski – Strasznie się nim przejmujesz.

 

Tony Hogański – Od tego może zależeć przyszłość mistrza Szakala!

 

Tymczasem na ringu ciekawa sytuacja. Nas Jazzowski właśnie wykonał na Psycho swoją kończącą akcję, czyli 99 crusher! (ogromna radość publiczności) Pin............ no tak, ale nie ma sędziego! Scyther walczy z Szakalem poza ringiem! A w zasadzie to kończy walczyć, bo Szakal właśnie wykonał Scytherowi Pozdrowienia z Parku Sztywnych! (wielka radość) Łysy następnie chwycił za krzesło i wszedł do wnętrza klatki, oficjalnie aktywując swoje pięć minut i dołączając do walki. Tam przy pomocy krzesła trafił w twarz Psycho, którego Nas Jazzowski właśnie podniósł. Zmęczony Nas podziękował mu pięknie. Szakal wpadł z krzesłem na drugi ring, gdzie chair-shotem próbował poczęstować Toola, ale pechowo dla siebie Phantom zasłonił się zaskoczonym SR-Crazym! To aktualny EWF FTW Champion ucierpiał w wyniku potężnego uderzenia krzesłem Szakala!

 

Jan Kowalski – Ups.

 

Tony Hogański – Wypadek przy pracy. To się da naprawić.

 

Drugi cios był jednak skuteczny. Tool został trafiony chair-shotem między oczy. Próbował rzecz jasna wcześniej stawić dzielny opór, ale bezskuteczny. Wkurwiona łysa lokomotywa zwana Szakalem zniszczyła wszystko na swojej drodze. Dwukrotny EWF World Champion uśmiechnął się do siebie, po czym spojrzał na zegarek. Została mu jeszcze minuta na ringu. Nie było wprawdzie sędziego, który by to wszystko kontrolował, ale zawsze. Były honorowy komisarz nie widząc tu nic do roboty dla siebie postanowił opuścić klatkę i wrócić do demolowania Scythera. Zauważył bowiem, że Scy dochodzi powoli do siebie, a to w chwili obecnej nie było pożądanym zjawiskiem. Tymczasem na dachu klatki trwa wymiana ciosów między Vaclavem, a Yoshihito Nabeshimą. Vaclav spycha dawnego Scotty’ego Whipeda wprost nad krawędź klatki, ale na szczęście dla japońskiego arystokraty, był on w stanie zatrzymać się tuż nad przepaścią. Vaclav ruszył od razu w jego stronę, ale Japończyk niejako to wyczuł i odskoczył. Vaclav jednak refleks też ma i udało mu się zatrzymać tuż nad krawędzią. Na szczęście dla siebie rzecz jasna. Niestety, ale kolejnej reakcji swego rywala nie był już w stanie przewidzieć. Yoshihito Nabeshima w sposób iście błyskawiczny trafił Vaclava przy pomocy swojego Meiji-ishin [Superkick]!! Vaclav pod wpływem tego uderzenia wypadł poza krawędź i spadł z klatki wprost na dół!! Dodatkowo prosto na Szakala!! (EWF! EWF! EWF! EWF! EWF!)

 

Tony Hogański (w rozpaczy) Nie!! Nie!! Nie!!

 

Jan Kowalski – Spokojnie!

 

Tony Hogański (w szale smutku) Nie! To nie może się tak skończyć! Sole trzeźwiące! Mam sole trzeźwiące!

 

Toster zerwał z siebie słuchawki i ruszył udzielać pierwszej pomocy Vaclavowi oraz co najważniejszej chyba, swemu mistrzowi Szakalowi. Tymczasem Yoshihito Nabeshima na szczycie klatki podniósł ręce w geście triumfu, co wywołało wielki heel heat. Tymczasem zaktywizował się Scyther. Chwiejnym krokiem przekroczył on drzwi klatki i wpadł na ring. Jazzowski był już przy nim. W ogóle nie zważając na to, że Scy jest sędzią panowie zaczęli walczyć i wymieniać przeróżne ciosy. Hogański wezwał na pomoc pielęgniarki i sanitariuszy. Wyglądało na to, że reanimacja Szakala potrwa dłużej. Co ciekawe Vaclav był całkiem sprawny, bowiem fakt, że spadł wprost na Szakala zamortyzował jego groźnie wyglądający upadek. Co nie oznaczało oczywiście, że lider ruchu Vacleaux był w świetnej kondycji. Raczej przeciętnej, a na dodatek w szoku. W międzyczasie Yoshihito Nabeshima zszedł z klatki na posadzkę i wkroczył do środka. Tutaj ruszył na pomoc Scytherowi... ale obok niego pojawił się SR-Crazy, który w zasadzie niewiadomo skąd się wziął, jak się wziął. Trzeba będzie to sprawdzić na powtórkach. Crazy wykonał Nabeshimie zupełnie bez ostrzeżenia swojego Crazy Slama [Angle Slam]!! (wielka radość)

 

Jan Kowalski – Nagła odmiana sytuacji. To w zasadzie chaos. Tu wszystko zmienia się bez przerwy. Śpieszę donieść, że Tony nadal reanimuje Szakala oraz Vaclava. Idzie mu to coraz lepiej. Ma w końcu ze sobą armię dzielnych sanitariuszy i lekarzy.

 

Crazy zaczął okopywać Nabeshimę. Jednakże jego chwile triumfu trwały zaledwie kilkadziesiąt sekund. Do akcji wrócił Psycho, który rozpoczął z nim walkę. Psycho przewraca w jakiś widowiskowy sposób przeciwnika. Crazy natychmiast podnosi się i próbuje wykonać jakiegoś Neckbreakera! Ładnego, ale Psycho jest EWF World Champem nie z przypadku i w zasadzie na to nie pozwala. Blokuje cios i sam wykonuje swemu rywalowi Inverted Canabvalley Driver. Psycho podnosi rywala i wrzuca go wprost na jeden z narożników. Podchodzi do niego... chwyta go za głowę i zaczyna trzaskać nią o słupek narożnika... jeden raz... drugi... trzeci.... czwarty....piąty... szósty.. W tym momencie przestaje, a następnie odwraca go i jeszcze raz wbija do narożnika... bierze rozpęd i spada na swojego rywala ze Splashem! Crazy jest zamroczony. Robi dwa kroki w przód... i to wystarczyło by aktualny EWF World Champion wykonał na nim Psycholity [Evenflow DDT]!! (heel heat)

 

Jan Kowalski – Biedny Crazy.

 

W tym samym momencie co Psycho wykonywał Psycholity, na drugim ringu Scyther wykonał Nasowi Jazzowskiegmu Death Around The Corner [Rockbottom]!! Heel heat stał się nieziemski, bo reakcja publiczności dotyczyła tych dwóch akcji. Scyther uśmiechnął się w stronę Psycho i ruszył w jego stronę. Tam obaj panowie podali sobie ręce nad martwym ciałem SR-Crazy’ego, co wywołało jeszcze większy heel heat! Scy zaprosił Psycho by ten zakończył walkę. W tym momencie na arenie rozległ się jakiś dziwny arabski śpiew!!! A następnie muzyka zmieniła się w Mettalicę i „Enter Sandman”!!!!

 

Jan Kowalski – Co?! Czy to możliwe?!

 

Tak! Jak najbardziej możliwe! Spod FeliXtronu ubrany w strój sędziego wybiegł Sandman!! Przewodniczący Rady Nadzorczej wpadł na ring, gdzie od razu dopadł do Psycho i chciał mu od razu wykonać Right into the Sand [Rockbottom]!! (ogromna radość) Ale w ostatnim momencie odstąpił od tego pomysłu, gdyż zobaczył nadciągającego Scythera! Mimo wszystko odrzucił Psycho na bok, który wpadł na liny, przeleciał ponad nimi i rozbił się gdzieś tam w okolicach ściany klatki! W tym samym nieomal Scyther próbował interweniować, ale został powalony epickim Clotheslinem spod Konstantynopola!!! (gigantyczna radość)

 

Jan Kowalski – Clothesline spod Konstantynopola! Clothesline spod Konstantynopola! Nie myślałem, że kiedyś to jeszcze powiem! Nie wierzę własnym oczom! Sandman powrócił do EWF! Clothesline spod Konstantynopola!!

 

Sandman podniósł ręce w górę i zaczął triumfować wraz z publicznością! Podsumowanie: Psycho wypadł poza ring i zaginął. Tool zabity chair-shotem już powoli dochodził do siebie. Nas Jazzowski unieszkodliwiony przez Scythera. Crazy pobity przez Psycho leżał bez czucia. Nabeshima wyłączony z gry przez Crazy’ego. Szakal zamordowany przez Vaclava spadającego z klatki. Kraven stojący poza ringiem i tylko obserwujący walkę. A co z Vaclavem? No cóż. Vaclav został wyleczony dzięki działaniom Hogańskiego i był w drodze powrotnej na ring! Wpadł tam i rozejrzał się. Po Psycho nigdzie nie było śladu. Zmartwiło to Vaclava, ale nie miał czasu się za nim rozglądać, bowiem przy nim był już Tool. Między dawnymi przyjaciółmi dochodzi do zwarcia. W jego wyniku Tool wykonuje Vaclavowi Atomic Drop. Obaj dość szybko gramolą się. Kolejne zwarcie. Kolejny sukces Toola, który wykonuje dość nieporadne, ale jednak zwykłe DDT. Warto odnotwać, że Sandman służy za sędziego. Pin.........1............2............kick out! Tym razem to już były EWF World Champion pomaga liderowi ruchu Vacleaux wstać. Dochodzi do kolejnego zwarcia. Tym razem Vaclav przesuwa się za plecy Toola, skąd wykonuje mu Dragon Suplex. Tool jakoś to przeżył. Rusza do kontrataku, ale Vaclav odpycha go od siebie. Były EWF World Champion ponawia natarcie... i to był chyba jego błąd, bo Vaclav postawił wszystko na jedną kartę i udało mu się wykonać Otchłań Smutku [Michinoku Driver]!!! (ogromna radość na trybunach w katowickim Spodku) Vaclav rozgląda się jeszcze z nadzieją... ale niestety dla niego aktualnego EWF World Champa, Psycho nigdzie nie ma na horyzoncie. Chcąc nie chcąc musi się więc zabrać do pinu...............1..............................2..........................3!! (Zwycięzcą War Games 4 są: Vaclav & SR-Crazy & Nas Jazzowski! Zdobywają oni EWF World title shot! Szakal zostaje w EWF!)

 

Jan Kowalski – Koniec! Koniec czwartej edycji War Games!

 

Tony Hogański (zakładając słuchawki) Mój wychowanek! Mój dzielny wychowanek! Wszystko dzięki niemu!

 

Jan Kowalski – Gratulacje.

 

Tony Hogański (w szoku) O Boże! To Sandman? Sandman wrócił do EWF?

 

Jan Kowalski – Tak Tony! Sandman powraca, Szakal zostaje, Kraven odchodzi!

 

Tony Hogański – Co to się w tym EWF porobiło.

 

Na ringu Sandman gratuluje serdecznie Vaclavowi. Ten jest chyba nawet wzruszony. Budzi swoich kompanów z drużyny: Nasa Jazzowskiego oraz SR-Crazy’ego. Ci są mocno pobici, ale rozumieją swój sukces i radość zwycięstwa. Publiczność triumfuje. Raduje się i świętuje wraz ze swoimi bohaterami.

 

Jan Kowalski – Na tym kończymy dzisiejszą Wrestlepaloozę.

 

Tony Hogański – Mistrz będzie żył. No i co najważniejsze zostaje wraz z nami.

 

Jan Kowalski – Oglądajcie następną galę.

 

Tony Hogański – Podziękujmy Esmeraldzie Martinez, bo wysyła ona EWF do Peru.

 

Jan Kowalski – Do zobaczenia na następnej gali. Żegnają państwa..... Tony „Toster” Hogański....

 

Tony Hogański (szczęśliwy) .... oraz Jan Kowalski!

 

Jan Kowalski – Do zobaczenia w Limie!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Koniec transmisji.

 

 

EWF Corporation 2010

dla:

EWF Group™


Podobała ci się gala? Nie cierpisz jej? Najlepiej będzie jak skomentujesz ją na FORUM.

Powrót na stronę główną


 

 (Wydarzyło się po zakończeniu gali. Dziś tylko jeden odcinek!)

 

(Znajdujemy się na wewnętrznym parkingu hali. Wiele samochodów już opuściło to miejsce. Widać kilku techników, którzy zajmują się porządkowaniem terenu i pakowaniem rzeczy. Gala się może i skończyła, ale ludzie zatrudnieni w EWF nie kończą swej żmudnej pracy, dla niektórych ona dopiero się zaczyna. Na parkingu dostrzegamy Vesnę Obrenowić, która w swoim uroczym stylu czeka na kogoś zniecierpliwiona.)

 

Vesna Obrenowić – Jakie pytanie powinnam mu zadać? To w końcu nie byle kto. Prawdziwa legenda polskiego wrestlingu.

 

W tym momencie z budynku hali wychodzi Sandman. Vesna nieśmiało do niego podchodzi.

 

Vesna Obrenowić – Panie Sandmanie... przepraszam...

 

Sandman (przygląda się jej uważnie)Tak? Przeprowadzasz wywiady? Jesteś tu nowa?

 

Vesna Obrenowić – Pracuję w EWF prawie od roku.

 

Sandman – Chciałabyś zostać przygarnięta do mojego haremu?

 

Vesna Obrenowić (zmieszana) Słucham?

 

Sandman – Pałac mój jest piękny niczym Meczet Umajjadów w Damaszku. Głos Proroka prowadzi mnie i poprowadzi ciebie (chwyta ją za dłoń) ... jeśli zechcesz.

 

Vesna Obrenowić – Nie wiem co powiedzieć.

 

Sandman – Jako rzecze Koran tak ja i dziś rzeknę. Pałac mój pustynny ma miejsc wiele. Prorok mówił, że jest jak ogród, który został obiecany bogobojnym: będą w nim strumyki wody nie ulegającej zepsuciu i strumyki mleka, którego smak się nie zmienia, i strumyki wina - rozkosz dla popijających.

 

Vesna Obrenowić (uspakaja się) Miło jest mi powitać wielkiego Sandmana w Extreme Wrestling Federation!

 

Sandman – Mnie także.

 

Vesna Obrenowić – Wszyscy zadają sobie pytanie: co ten powrót oznacza? Czy jako Przewodniczący Rady Nadzorczej EWF Corporation Sandman przybywa by wraz z Kravenem i Szakalem stawić czoło władzy Felipe Castro?

 

Sandman – To mnie nie dotyczy. Wracam na ring.

 

Vesna Obrenowić (zdziwiona)Naprawdę?

 

Sandman – To źle?

 

Vesna Obrenowić – To fantastyczna wiadomość. Niespodziewana! Przez ostatni rok z EWF znikali weterani tacy jak: Shambler, Jupiter, Chris „More” Attitude, Bubba, Rottweiler. Kraven i Szakal nie są już de facto zbyt aktywni... a tu na ring powraca Sandman! Legenda PCW! Legenda EWF! Ikona polskiego wrestlingu!

 

Sandman – Już na następnej gali wszyscy będą mieć możliwość podziwiania mojego powrotu.

 

Vesna Obrenowić – Kto będzie pierwszym przeciwnikiem?

 

Sandman – Przeciwnikiem? Stać mnie na coś lepszego. Rozmawiałem już zresztą o tym z Esmeraldą Martinez. To będzie jakiś epicki pojedynek rodem spod Konstantynopola.

 

Vesna Obrenowić – Scyther wyglądał na ucieszonego twym powrotem.

 

Sandman – Ja też się cieszę, że po latach mogę go znów oglądać. Jednocześnie gratuluję mu awansu społecznego.

 

Vesna Obrenowić – A jak ten powrót wpisuje się w aktualną sytuację w EWF? Psycho jako World Champion, Scyther jako honorowy komisarz. Vaclav, Nas Jazzowski, SR-Crazy, Tool. Gdzie w tym wszystkim miejsce dla Sandmana?

 

Sandman – Znajdzie się. Ja się o to nie martwię. Tymczasem, Allach akbar.

 

(Przewodniczący Rady Nadzorczej rusza przed siebie. Wsiada do jakieś pięknej i błyszczącej limuzyny. Widzimy, że w środku znajduje się co najmniej jedna przedstawicielka płci pięknej ubrana na modę typowo arabską, jakby żywcem wyjęta z sułtańskiego haremu. Ostateczny koniec transmisji.)