Powrót na stronę główną.

 

 

 

 

 

kilkadziesiąt minut przed rozpoczęciem gali

 

 

 

 

(Znajdujemy się przed halą, w której odbędzie się dzisiejsza Wrestlepalooza. Mówiąc ściślej to znajdujemy się po drugiej stronie ulicy, na miejskim parkingu [a więc niezależnym od zarządcy hali a tym samym od władz EWF]. Jak łatwo zauważyć ktoś zaparkował tutaj luksusowe, srebrne Audi A6. Drzwi z tyłu są otwarte, zaś przed nimi stoi były wrestler EWF [choć tylko przez chwilę], bardziej znany z bycia szefem ochrony w HVW- Ricky Banks. Ujęcie kamery nie ukazuje nam kto siedzi w aucie, widać jedynie buty, które uzmysławiają iż jest to ktoś objęty wyższym progiem podatkowym)

 

Ricky Banks (pisząc coś w telefonie komórkowym) Nie mam pewności, że przyjdą. Już powinni tu dawno być.

 

Postać z auta – Spokojnie. Będą tu, wiem o tym. Skoro im zależy, a wiem że zależy, to zaraz tu będą. Wiedzą, że nie mogę wejść do środka, więc musimy się spotkać właśnie tu i teraz.

 

Osoba wstaje i wyłania się zza drzwi. Kamera robi zbliżenie na postać – kremowy, markowy garnitur w delikatne czarne paseczki – po chwili już wiadomo, iż to Piotr Balicki, były prezes nieistniejącego już High Voltage Wrestling.

 

Piotr Balicki – A właściwie to co ty robisz tam na tej komórce cały czas?

 

Ricky Banks – Gram szefie. Na tego symbiana jest tyle świetnych gierek...

 

Piotr Balicki (mierzy go od stóp do głów) Nie jesteś już na to za duży?

 

W tym momencie zza budynku wyłania się HVW Pro Pain Champion Venomus, jak zwykle z wymalowanymi gwiazdami na twarzy. Na ramieniu zarzucony ma swój tytuł mistrzowski.

 

Venomus – W każdym wieku można się dobrze bawić szefie. (do Banksa) Ricky, a jakie masz gierki?

 

Ven przysuwa się do Murzyna i zagląda mu w komórkę, ten zaś chętnie pokazuje Pro Pain Championowi, w co gra. Balicki wygląda na lekko zdegustowanego, zaś Venomus i Banks zaczynają fascynować się tym co widzą na ekranie telefonu.

 

Piotr Balicki – Panowie! Dajcie spokój. Nie po to tu jesteśmy.

 

Ricky Banks – Relax. Przecież nie ma jeszcze wszystkich. (do Venomusa) A ty jaką masz komórkę?

 

W tym momencie obok Audi z piskiem opon zajeżdża niebieskie odpicowane Subaru. Samochód zajeżdża tak niespodziewanie, że niemalże potrąca Venomusa. Po chwili wysiadają z niego członkowie Niższej Kultury Wrestlingu – Nicky Damage, Husar i Johnny Thornpike! Cała trójka ma na sobie bejsbolowe kurtki z napisem „n.K.w.” na plecach.

 

Nicky Damage (próbując uspokoić zdenerwowanego zaistniałą sytuacją Venomusa) Najważniejsze to zachować spokój kolego. To było niechcący...

 

Piotr Balicki – Co to za spóźnienie Damage?

 

Johnny Thornpike – Korki szefuniu, korki. Ale już jesteśmy, nie musicie się martwić. Ominęło nas coś?

 

Piotr Balicki – A lubicie grać na komórkach?

 

Husar – Wolimy pakować lamusów do wora!

 

Nicky Damage – A pan Zapalenie Spojówek nie wpadnie?

 

Alex Scorp (stojący gdzieś w oddali, oparty o drzewo, kapelusz zasłania jego twarz) Mam nadzieje, że nie mówisz o mnie, bo musielibyśmy się policzyć.

 

Nicky Damage – Spróbuj...

 

Piotr Balicki – Wystarczy. Nie po to tu jesteśmy. Miło, że jesteś Scorp.

 

Alex Scorp – Jeśli myślicie, że jestem tu dla was to się mylicie. The Red Eye gra solo, nie interesuje mnie integracja z żadnym z was. Jedyne co mnie obchodzi to mój pas, HVW i nauczenie Yamato Konoe trochę pokory.

 

Piotr Balicki – Myślę, że wszystkim nam zależy na HVW. Jak wiecie, HVW już nie istnieje oficjalnie, ale wciąż możemy udowodnić jaką wielką siłą jesteśmy. Możemy spróbować zdominować EWF. Stać was na to. Wszyscy zaczynaliście swoją wielką przygodę w wrestlingiem właśnie w High Voltage Wrestling, wiecie co to znaczy zaczynać od zera. Można powiedzieć, że teraz również zaczynamy od zera. Trzymajmy się razem a mamy szansę coś zdziałać.

 

Alex Scorp – Trzymajmy się razem? Co to za brednie. Umówmy się – nie tworzymy jednej wielkiej rodziny, nie lubimy się nawzajem, więc w jaki sposób możemy działać razem?

 

Piotr Balicki – Przyświeca nam szczytna idea. Sądzę, że żaden z was nie chce by pamięć o HVW umarła. Nie sądzę by wśród nas był ktoś zadowolony z faktu, że nasza federacja nie istnieje. Teraz musicie się zdać na łaskę Castro, który zapewne nie będzie patrzył przychylnym okiem na wrestlerów spoza EWF, a takimi właśnie jesteście. W HVW mieliście jakąś renomę, tu nikogo to nie obchodzi.

 

Husar – Zawsze możemy spakować Castro do wora i pozbyć się na dobre.

 

Piotr Balicki – Nie tędy droga. Według prawa i tak HVW jest własnością EWF. Poza tym w EWF jest zawsze mnóstwo osób do rządzenia federacją, więc to by nic nie dało.

 

Alex Scorp – Więc jesteśmy skazani na porażkę. Nic nie osiągniemy. Właściwie to wy nic nie osiągniecie, bo ja z wami nie zamierzam trzymać.

 

Venomus – Zastanów się Alex... Unlikely Tag Team znowu razem. Scorp i Venomus po jednej stronie.

 

Alex Scorp – Unlikely Tag Team to bzdura i dobrze o tym wiesz. Jednorazowy pomysł, swoją drogą idiotyczny.

 

Nicky Damage – Jesteś dobrym wojownikiem Scorp, ale nie myślisz o przyszłości. Gwarantuje ci, że w pojedynkę nic nie osiągniesz i prędzej czy później stracisz swój pas, a pretensje będziesz mógł mieć tylko do siebie. N.K.W. Trzyma się razem i w tym tkwi nasza siła. Pomyśl o tym teraz, bo gdy poniesiesz dotkliwą porażkę to będzie za późno.

 

Piotr Balicki – Damage ma rację. Powinniśmy trzymać się razem na obcym terenie. Do was należy decyzja. Macie czas to wszystko przemyśleć. Ja nie mogę być dziś z wami podczas gali, ale będzie tam Ricky. On będzie miał kontakt ze mną, więc jeśli czegoś będziecie potrzebować to kontaktujcie się z nim. Jeśli jesteście gotowi walczyć o HVW, to możecie na mnie liczyć. Wciąż dysponuje odpowiednimi środkami finansowymi, by móc podjąć rękawice w tej walce. Jeśli macie wątpliwości to zwróćcie uwagę na jeden fakt – gdyby nie HVW, to ta marna federacja, której pisany jest upadek, nigdy by się nie reaktywowała. Bez HVW nie byłoby EWF, (krzyczy) bez HVW nie byłoby dziś polskiego wrestlingu! Ci dranie wykorzystali nas! Nie pozwólmy, by robili to nadal.

 

Nicky Damage – Do tego nie dojdzie.

 

Piotr Balicki – Musicie znać swoją wartość. Udowodnijcie to dziś! Tymczasem, na mnie już pora. Powodzenia panowie, pokażcie że te pasy posiadacie nieprzypadkowo. Reprezentujcie HVW godnie!

 

Venomus – Ja jestem z HVW na zawsze.

 

Johnny Thornpike – Może i się nie lubimy, ale Niższa Kultura Wrestlingu zawsze z HVW.

 

Husar – A ty Scorp? Scorp?

 

(Wszyscy spoglądają w kierunku, gdzie stał do tej pory Alex Scorp... lecz jego już tam nie ma! W tym momencie materiał filmowy kończy się.)

 

 

 

 

tuż przed rozpoczęciem gali

 

 

 

 

Dark match#1 – Duality vs Mr Volcano vs Black Ninja vs Silent Hunter

 

Walka ta nie cieszyła się jakąś większa uwagą fanów zgromadzonych na arenie, gdyż większość zaczytywała się w broszurkach reklamujących powrót EWF i spekulowała na temat karty. Należy zwrócić uwagę, że wrestler zwany Black Ninja nie posiadał własnej muzyki wejściowej. Z lekka onieśmieleni wrestlerzy byli tym niezbyt pocieszeni, dlatego tez Black Ninja chciał skoczyć w swoim stylu brazylijskiego Ninjy. Rozstawił szeroko ręce, krzyknął i… dostał Neck Cracker od Huntera, który wcześniej wyrzucił Volcano z ringu. Volcano wypadając chwycił się nogi Dualitego i okazało się, że tym sposobem obaj wypadli (bo gorzej by było jakby razem wpadli). Skutkiem tej sekwencji różnych akcji były 3 klepnięcia w matę w wykonaniu Dark Sędziego i koniec walki! (Zwycięzcą walki został: Silent Hunter!)

 

 

Dark match#2 – Dzieci Nocy (Theo & Maggot) vs Flying Man & Ritari

 

Publika była ciut bardziej zaciekawiona wydarzeniami w ringu (widocznie skończyli czytać broszury). Naprzeciwko siebie stanęły dwa tag teamy. Jeden zwany szumnie Dziećmi Nocy oraz drugi, nienazwany w ogóle złożony z Ritariego i The Flying Mana. Dark Sędzia dość szybko strącił kontrole nad przebiegiem walki, wynikiem czego mieliśmy coś na kształt Tornado Tag Team Machu. Przez większość czasu dominowały Dzieci Nocy. Ritari, mimo tego, ze zaangażował się tak bardzo jakby miał bić twego starego, musiał uznać wyższość speara wykonanego przez Theo. W tym samym czasie podobny los spotkał Flying Mana zmiecionego przez Maggota. Dark Sedzia szybko odliczył double pin fall i szybko zniknął pod FeliXtronem. (Zwycięzcą walki zostały: Dzieci Nocy!) Dzieci Nocy wykonały jakieś tam taunty (których nawiasem mówiąc [bo to nawias, a nawet dwa nawiasy w jednym] nikt nie zrozumiał) i tez opuściły arenę.

 

 

Dark match#3 – Shawn Endeverafter vs SeBa

 

Była to walka na którą wszyscy z zapartym tchem czekali. W okolicach ringu pojawił się sprzedający kiełbaski Pan Wojtek, bo zapotrzebowanie na jego towar zrobiło się ogromne. Nawet Tony Hogański specjalnie wcześniej pojawił się w okolicach stanowiska komentatorskiego. Na ringu wkrótce stanęli naprzeciw siebie pan Shawn o fascynującym nazwisku Endeverafter, a także SeBa o którym zaczęły już krążyć legendy. Ten ostatni ubrany był w koszulkę z napisem „Gdyby tylko zalegalizowano aborcję...” oraz w typowym pruskim hełmie [takim jak TEN]. Dark sędzia poprosił go o zdjęcie hełmu, ale SeBa rzucił na niego groźny wzrok przyszłej legendy i sędzia ze strachu odstąpił. Wkrótce walka się rozpoczęła. Była bardzo emocjonująca i ani Shawn o Zajebistym Nazwisku ani SeBa nie byli w stanie zdobyć przewagi. O dziwo SeBa nie wpadł na pomysł by posłużyć się własną głową (chodzi oczywiście o hełm, a nie o wnętrze czaszki) by ukradkiem (kiedyś SeBa w wolnych chwilach także ukradkiem karmił dzieci, od ukradka dzieci te puchły i umierały) oszołomić swego rywala. W końcu, gdy do Dark Sędziego zadzwoniła teściowa i był on przez to trochę zajęty SeBa użył głowy (z hełmem) i powalił rywala. Sędzia akurat skończył rozmawiać... pin.....1............2.........3! (Zwycięzcą walki jest: SeBa!)

 

 

 

 

 

 

30.11.2008 – Kielce

10 Frimaire 217 roku Republiki

 

 

 

 

(Widzimy plac przed kielecką falą. Zgromadził tu się całkiem spory tłumek kibiców. Ich obecność tutaj wynika m.in. z faktu kolejnego powrotu EWF oraz dużego zainteresowania jakim cieszyła się gala wśród autochtonów. Nic dziwnego, w końcu EWF ze swoim flagowym produktem czyli Wrestlepaloozą po raz pierwszy zawitało do Kielc. Służby techniczne ustawiły jeden ekran [bo jednak zainteresowanie nie było aż tak wielkie, w końcu przed telewizorem wygodniej] dla tej grupki fanów, która ogrzewała się krzycząc: EWF! EWF! EWF! Pan Wojtek w tym czasie zbijał miliony na gorących kiełbaskach. Realizatorowi w tym czasie przypomniało się, że nie zapomniał zaprezentować miasto goszczące EWF ze standardowego lotu ptaka oraz pokazać wszystkie jego zabytki. Na szczęście zorientował się w porę, bo inaczej mieszkańcy mogliby mu sprawić prawdziwy pogrom. W krótkim przekroju historycznym i architektonicznym widzimy zatem: Pałac Biskupów Krakowskich, Bazylikę Katedralną Wniebowzięcia NMP, Kościół św. Wojciecha, kielecki rynek, synagogę oraz cmentarz żydowski, a na samym końcu główną reprezentacyjną arterię miasta mianowicie ulicę Henryka Sienkiewicza. Po tym wszystkim wracamy znów przed halę, a następnie przenosimy się do jej wnętrza. Fani w Kielcach widać oglądali kiedyś gale EWF, bowiem wiedzą jak się zachowywać. Głównie to przynieśli ze sobą mnóstwo transparentów: „EWF znowu wraca!”, „Który to już raz?”, „Mama zabrała mi transparent”, „GRU zabrało mi transparent”, „Kto tu w ogóle walczy teraz?”, „Jestem niszowy!”, „Ja też jestem niszowy!”, „A ja nie!”, „Żegnaj Felku”, „Dobry brodacz to żywy brodacz. Dlaczego więc musiało trafić na Felka?”, „Kim był Felix Castro?”, „Co to jest EWF?”, „Czystej krwi EWF umiera”, „Brońmy czystości”, „I cnoty!”, „Cnoty to Sandman bronił!”, „Ale to była cnota Esmeraldy”, „Wątpliwa swoją drogą”, „Gdzie jest Juice?”, „Jestem 213423553 fanem Dark Avengera!”, „Kim jest Dark Avenger?”, „A gdzie jest Gangsta?”, „A gdzie Felix?”, „On nie żyje idioto”, „Kto tu jest idiotą?”, „Facet obok mnie jest idiotą”, „Psycho zostań ojcem moich dzieci!”, „Czego tu jeszcze Kraven szuka?”, „Ten Felipe to jakiś mało podobny do Felixa”, „Pracy i chleba!”, „Kryzys idzie!”, „Walczymy o poprawną polszczyznę!” „Wlad i Wacław”, „Niech żyje Polska!”, „Niech żyje EWF!”, „Gdzie jest komercja?” i takie tam równie bzdurne i nieistotne. W tym momencie zaczyna grać EWF Theme, publiczność oczywiście reaguje na to entuzjastycznie i zupełnie bez powodu i przyczyny zaczyna krzyczeć: EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! Atmosfera jest taka radosna, że już po chwili realizator przenosi nas w okolice stanowiska komentatorskiego.)

 

 

Jan Kowalski – Witamy państwa na kolejnej Wrestlepaloozie. Jak to często przez ostatnie lata bywało – znów po pewnej przerwie. Miło mi poinformować, że wraz ze mną jest tu dziś Tony „Toster” Hogański.

 

Tony Hogański – Pozdrawiam wszystkich moich fanów i mistrza Szakala też!

 

Jan Kowalski – Ekscytuję cię powrót do pracy?

 

Tony Hogański – Trochę się ostatnio nudziłem. Chciałem znów wyskoczyć na kilkumiesięczną wędrówkę w góry Kaukazu, lecz kolejny powrót EWF sprawił, że trzeba było wracać do pracy.

 

Jan Kowalski – Wiem, ja też się cieszę z tego powodu.

 

Tony Hogański – Oszalałeś Janku? Płacą tak samo, a trzeba co tydzień jeździć i komentować jakieś gale. Od 2004 prawie nic nie robiłem i jeszcze mi za to płacili. To było życie, a teraz?

 

Jan Kowalski – Teraz co?

 

Tony Hogański – Trzeba znowu zapierdalać.

 

Jan Kowalski – Smutno jest jednak inaugurować kolejny powrót EWF wiedząc, że Felix Castro odszedł z tego świata.

 

Tony Hogański – Brodaty brodacz kopnął w kalendarz... cóż. Kiedyś musiała przyjść jego pora.

 

Jan Kowalski – Teraz mamy nowego Castro, a Game wyniósł się do Japonii.

 

Tony Hogański – Tak, ale ten Castro nie ma brody.

 

Jan Kowalski – Za to jego kolega ma.

 

Tony Hogański – Dużo nam się zaczęło kręcić po federacji różnego tałatajstwa. Mi oni w sumie nawet nie przeszkadzają.

 

Jan Kowalski – Nie martwisz się, że EWF zatraci swój oryginalny charakter?

 

Tony Hogański – Tak jasne. Przecież to i tak znowu wyszło na nasze. Nie martw się Janku. Gdy tylko poczują w sobie moc EWF i wszystko co ze sobą niesie: korupcję, dekadencję, upadek moralnych, kres obyczajów to szybko zapomną o tej niszy z której przybyli. Z tego co wiem to większość i tak już zapomniała.

 

Jan Kowalski – Tak sądzisz?

 

Tony Hogański – Zresztą wszystko i tak należy do komercyjnego Dobrego Duszka, więc czym się tu przejmować? Sam zobaczysz, że prędzej czy później podzielą na mniejsze frakcje, a następnie będą walczyć ze sobą. W końcu kiedyś zapomną o co w tym wszystkim chodziło. Ważne, że zostaną zainfekowani wirusem EWF, który w pewnych środowiskach jest śmiertelny.

 

Jan Kowalski – W jakich?

 

Tony Hogański – W Iranie na przykład.

 

Jan Kowalski – Tony, ile mądrych słów wypowiedziałeś przez ostatnie minut. Chodziłeś do jakiejś szkoły wieczorowej?

 

Tony Hogański – Ja bardzo dużo czytam, odświeżam umysł... będę kurwa ostry jak brzytwa.

 

Jan Kowalski – Nie mam pojęcia czym ty się zajmowałeś przez ostatnie miesiące.... nawet boje się pytać.  

 

Tony Hogański – Tak przy okazji: nie wiesz co się stało z Shamanem?

 

Jan Kowalski – Tęsknisz za nim?

 

Tony Hogański (oraz fani siedzący tuż za nim) Uł yeeee!!

 

Jan Kowalski – Z oficjalnych rejestrów pracowników EW Federation wiem, że nie został zwolniony i cały czas pobiera pensję. Zapewne gdzieś tam jest, szukając miejsca dla siebie.

 

Tony Hogański – To przykre. Shaman to wybitna jednostka.

 

Jan Kowalski – .... ale na dłuższą metę wyjątkowo irytująca.

 

 

(Przenosimy się do jednego z pomieszczeń w kieleckiej hali. Sądząc po jego dość obszernych rozmiarach i luksusowym wyglądzie należy on do kręgów władzy Extreme Wrestling Federation. Na głównej ścianie zawieszone zostały portrety Felixa Castro oraz generała Franco. Po krótkiej chwili otwierają się drzwi i do biura wchodzi nowy komisarz EWF - Felipe Felix Castro de Rosas w towarzystwie Vlada Biggmaczyńskiego.)

 

Felipe Castro – Popatrz jakie tu wszystko jest wielkie, luksusowe i elitarne. Nie to co u nas, co nie?

 

Vlad – HVW było ciasne, ale własne.

 

Felipe Castro – Jasne, jasne. (rozgląda się po biurze) Gdzie reszta?

 

Vlad – Potocka i Wierzchowski zostali już oddelegowani do swoich nowych zadań w EWF. A Tyski.... (tu drapie się po brodzie)

 

Felipe Castro – No właśnie. Gdzie on jest?

 

W tym momencie słychać odgłos spuszczanej wody, realizator robi zbliżenie na jak się okazuje otwarte drzwi do prywatnej łazienki. Po chwili pojawia się tam znany skądinąd Henryk Tyski.

 

Felipe Castro – Gdzie byłeś? Pracować trzeba!

 

Vlad – I co ty masz kurwa w kieszeni?

 

Znów zbliżenie i tym razem widać jak z kieszeni spodni pana Henryka wystaje... złoty kran.... który najprawdopodobniej wykręcił w łazience.

 

Heniek Tyski – Po co pracować jak można kraść?

 

Vlad – Oddawaj mi ten bardzo ważny element naszej hydrauliki.

 

Heniek Tyski (odkłada kran na biurko komisarza) Już dobrze. Zatem.... jaką macie panowie dla mnie pracę?

 

Vlad – Tu masz papiery i idź zwiedzać świat.

 

Heniek Tyski (przegląda dokumenty i głośno czyta) „Kim chcę być? Dwie oddolne inicjatywy szanownego pana Henryka Tyskiego.” A po polsku?

 

Felipe Castro – Przejdź się po hali, pozwiedzaj, podpatrz jak inni pracują. Może jest coś co cię szczególnie zainteresuje. Jak wszystko sprawdzisz, wypełnij łaskawie kwestionariusz i zostaw go u mnie w biurze. Masz całą galę by się nad tym zastanowić.

 

Heniek Tyski – Kim chcę być?

 

Vlad – Nie filozofuj mi tutaj - tylko w podskokach wypierdalaj. 

 

Felipe Castro – Dlaczego tak niekulturalnie?

 

Vlad (dziwnie na niego spogląda) To ja może skoczę na fajkę.

 

Biggmaczyński klepie Tyskiego po plecach po czym razem chcą opuścić biuro komisarza.

 

Felipe Castro – Czekaj! Ty - odchodzisz (wskazuje na Tyskiego) Ty - zostajesz (a tu na Vlada). Co tam słychać w naszym biznesie?

 

(Tym sposobem puszczamy biuro komisarza i racamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Widać era Felipe Castro przyniesie EWF barbaryzację.

 

Tony Hogański – Przesadzasz. Bądź tolerancyjny, otwarty i światły.

 

Jan Kowalski – Ja zawsze taki jestem.

 

Tony Hogański – Ty jesteś reakcyjnym betonem PZPRu.

 

Jan Kowalski – Dostaję informację, że realizator znów przeniesie nas do biura pana komisarza.

 

Tony Hogański – Przepraszam, ale po co było robienie tej chwilowej przerwy. Rozumiem, że każda okazja jest dobra żeby posłuchać Tostera, ale jakiś porządek jest wymagany!

 

Jan Kowalski – Może omawiali jakieś ważne sprawy biznesowe, które nie powinny być poruszane na antenie

 

Tony Hogański – No chyba, że tak.

 

 

(Tym sposobem znów jesteśmy w biurze komisarza. Nie ma tuż już Tyskiego, ale za to mamy tych samych co ostatnio.)

 

Vlad – Nie wiem czy wiesz, ale Balicki urządza nam jakieś cyrki przed halą.

 

Felipe Castro – Wiem, widziałem. To ten prezes upadłego HVW? Dlaczego się nim przejmujesz? On i tak ma tutaj zakaz wstępu.

 

Vlad – Podburza nam wrestlerów. Oni się organizują.

 

Felipe Castro – Nonsens, wrestlerzy nie stoją na tak wysokim stopniu rozwoju. Zresztą, nawet jeśli - to co z tego?

 

Vlad – Takie akcje mogą nam zagrażać.

 

Felipe Castro – Zagrażać? Vlad, jesteśmy panami EWF... no dobra, może nie sami. W wyniku kryzysu finansowego dostałem jednak tylko 15% akcji... ale jako komisarz jestem nieusuwalny. Jak już mówiłem – to EWF! Czy ty wiesz co tu się kiedyś działo?

 

Vlad – W sumie to nie.

 

Felipe Castro – Komunistyczny władca EWF, Franciszek Rokossowski zsyłał nieposłusznych wrestlerów na Sybir. Wielu tam zaginęło m.in. słynne Dark Division czy były World Champion, Juice. Esmeralda wzywała dla Rottweilera hycli i zamykała go w dmuchanej budzie. Mój ojciec, Felix Castro (niech mu ziemia lekką będzie) zwalniał wszystkich jak popadło z przeróżnych powodów. Game robił o chciał, zwalniał, zabierał pasy, title shoty, federacje i ogólnie nie był zbyt miły. Do cholery w naszej kotłowni straszą nawet duchy z dawnego PCW! Vlad! Mówimy o EWF, federacji która z demokracją, pluralizmem i wolnością jednostki nie miała nigdy nic wspólnego. Tutaj człowiek jak w najgorszym systemie totalitarnym był upodlany i ośmieszany. EWF to piekło, a my mamy w ręku narzędzia by represjonować wszystkich i wszystko. Nam nikt nie może zagrozić.

 

Vlad – Obyś kurwa miał rację. 

 

Felipe Castro – Oczywiście, że mam rację.

 

Vlad – Jeszcze jedno. Jakie uprawnienia ma ten cały Szakal jako honorowy komisarz?

 

Felipe Castro – Nie wiem, nigdzie o tym nie piszą.

 

Vlad – A co? Myślałeś, że w gazetach coś o tym napiszą? Coś czuję, że jego kurewska wysokość, pan imperator zostawił nam niezły prezent powitalny. Idę na fajkę.

 

(Castro zaczął rozmyślać, Vlad poszedł sobie, a realizator chcąc oszczędzić nam tych widoków przeniósł nas na powrót w okolice ringu.)

 

 

Tony Hogański – Jak ten brodaty warchoł nazwał pana Game’a? Pan Game to dobry duszek EWF!

 

Jan Kowalski – Jasne, Tony... ale wygląda na to, że początki młodego Castro nie będą łatwe. Tyle problemów z którymi musi się zmierzyć.

 

Tony Hogański – Czy ty właśnie nazwałeś mistrza Szakala problemem?

 

Jan Kowalski – Tak.

 

Tony Hogański – A życie ci jest miłe? Czy ty wiesz co mistrz Szakal jako honorowy komisarz może ci za to zrobić?

 

Jan Kowalski – Nie.

 

Tony Hogański – Tego chyba nikt nie wie.

 

Jan Kowalski – Już za chwilę zobaczymy pierwszą walkę wieczoru. Jej stawką będzie obcy naszej kulturze pas Pro Pain. Z ciekawszych informacji zawiadamiam, że będzie to 2 out 3 falls match.

 

Tony Hogański – Wstrząsające.

 

Jan Kowalski – Dodatkowo każdy pinfall oznacza zmianę pasa, więc może być ciekawie.

 

Tony Hogański (ziewając) Jak na Legii.

 

 

 

HVW Pro Pain Championship:

2 out 3 falls

Curtis Woods vs Venomus (c)

 

 

 

Na hali robi się ciemno a z głośników zaczyna grać Prodigy - „Breathe”! Publiczność jest lekko zdezorientowana, lecz po chwili jest wszystko jasne! Na rampie pojawia się lekko odmieniony Curtis Woods z kendo stickiem w ręku! Na czole wrestlera widnieje napis Sick, zaś jego oczy robią wrażenie czerwonych niczym u Alexa Scorpa! Woods zaraz po wejściu na ring, wbija się na narożnik i tauntuje szeroko rozkładając ręce!

Wtem rozbrzmiewa Stratovarius - „The Kiss of Judas”! Ciemność rozświetlają zielone światła, zaś na FeliXtronie na zmianę wirują napisy: „Feel The Venom” i „Venomizing”. Po chwili jeden z reflektorów rozświetla rampę, gdzie stoi już HVW Pro Pain Champion Venomus. Ręce ma skrzyżowane na wysokości klatki piersiowej, a wokół bioder lśni jego tytuł! Publiczność ciepło wita wrestlera, który tym razem na sobie ma koszulkę z logiem HVW! Przybija piątki niektórym fanom i dostaje się na ring!

 

Tony Hogański – Ja tych typków nie znam.

 

Jan Kowalski – Nie czytałeś ulotek przed galą? Nie oglądałeś materiałów filmowych?

 

Tony Hogański – Ty robisz takie rzeczy Janku?

 

Jan Kowalski – A ty nie?

 

Tony Hogański – Jeszcze na głowę nie upadłem... albo jeszcze niżej.

 

Sędzia unosi w górę Pro Pain Title, który będzie dziś na szali. Po chwili Curtis Woods nie czekając na gong uderza Venomusa kendo stickiem w czaszkę! Ven traci lekko równowagę, po czym przyjmuje drugi cios kijem! Trzeci cios niemal powala Championa na ziemię... tymczasem Curtis uderza kijem sam siebie, uśmiecha się złowieszczo i zaciska rękę na szyi Poisona.... TTD! (Ticket To Death/Chokeslam Backbreaker)!!! Woods schodzi szybko do pinu... 1.... 2.... Venomus wybija!

 

Tony Hogański – Nie wiedziałem, że dopuściliśmy kobiety (nie licząc Esmeraldy) do walk. Felek Castro (niech mu ziemia lekką będzie) kiedyś wyraźnie zabronił.

 

Jan Kowalski – A gdzie ty widzisz kobietę?

 

Tony Hogański – No ta taka umalowana.

 

Jan Kowalski – To jest Venomus.... i on nie jest kobietą.

 

Tony Hogański – Świat oszalał, facet a się maluje. Trzeba było nie wchodzić do tej całej Unii.

 

Curtis wstaje i kilkoma kopniakami wyrzuca leżącego rywala z ringu. Woods rozkłada szeroko ręce tauntując, po czym bierze rozbieg i dostarcza podnoszącemu się Venomusowi Suicide Dive!!! Woods niemal jak w amoku kontynuuje ofensywę. Pomaga wstać rywalowi po czym dostarcza mu Yakuza Kick! Venomus wygląda na mocno zaskoczonego przebiegiem walki, zaś Woods zagląda pod ring... skąd wyciąga drabinę! The Poison wstaje... i zostaje uderzony drabiną w brzuch! Van znów pada na ziemię, a Woods ustawia drabinę obok ringu! Doskakuje do Venomusa i dostarcza mu kilka stiffowych uderzeń, po czym umieszcza go na stole komentatorskim!

 

Tony Hogański – Jak tak na niego patrzę z bliska... to... to chyba faktycznie jest facet.

 

Jan Kowalski – Miałeś jakieś wątpliwości?

 

Tony Hogański – Każdy by je miał Janku! Każdy!

 

Champion leży na stole, zaś szalony Woods wspina się na drabinę! Publiczność jest podekscytowana, Curtis jeszcze tauntuje... a w tym czasie Venomus odzyskuje siły i schodzi ze stołu! Pro Pain Champion niejako odzyskał część swoich sił i rozpoczął wspinaczkę po drugiej stronie drabiny! Gdy jest już na górze dostaje solidnego puncha od Woodsa... opada kilka stopni niżej... ale znów się podnosi i wdaje się w wymianę punchy. Wymiana ta nie przynosi nikomu przewagi... więc Venomus w końcu dostarcza rywalowi uderzenie z bańki. Woods się zachwiał, co wykorzystał Venomus łapiąc go i wykonując Superplexa na rywalu, który wylądował na środku ringu! (EWF! EWF! EWF!)

 

Tony Hogański – Przynajmniej publiczność zachowuje się tak jak zawsze.

 

Jan Kowalski – A ktoś się nie zachowuje?

 

Tony Hogański – Ja się nie zmieniłem, ty też nie. Esmeraldę widziałem na jej przyjęciu urodzinowym to też wyglądała tak samo jak kiedyś... tylko o rok starsza... mistrz Szakal wygląda tak samo łyso jak niegdyś, paprotka wygląda tak samo.

 

Jan Kowalski – To kto nie wygląda tak samo?

 

Tony Hogański – Tak sobie po prostu filozofuje.

 

Woods leży w bezruchu na macie, zaś Ven wchodzi na szczyt drabiny, tauntuje krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej... i uderza z Frog Splash!!! Co za akcja! Publika aż wstała z miejsc! Głośne chanty „Venomus, Venomus” wypełniają hale! Sam Ven schodzi do pinu... 1.... 2.... 3!!! (Pierwszy fall wygrywa obecny mistrz!) Sędzia oznajmia krótką przerwę, tak by doprowadzić pretendenta do stanu używalności. Venomus wykorzystuje ten moment na lekką integrację z fanami.

 

Jan Kowalski – Czyli jak na razie Venomus bliżej obrony swojego tytułu.

 

Tony Hogański – Ja nie będę tego komentował, ale on obraża wszystkich mężczyzn.

 

Jan Kowalski – Czujesz się represjonowany?

 

Tony Hogański – Nawet nie wiesz jak bardzo. On ogranicza moją wolność. Poza tym ja jestem skrajnie prawicowym monarchistą i mi wolno.

 

W końcu Woods jest już na nogach. Sędzia nakazuje wrestlerom walkę. W międzyczasie Venomus dostarczył na ring dwa krzesełka. Wrestlerzy ruszają na siebie, Ven szybko zakłada headlocka i przytrzymuje tak przez moment, by w końcu whipować rywala w narożnik i dostarczyć mu Venomus Splash! Woods chwieje się, co wykorzystuje Mistrz i dostarcza mu Piledrivera! Pin... 1... 2... pewne wybicie Woodsa! Poison postanawia sięgnąć po jedno z krzesełek, po czym dostarcza chairshota wstającemu Woodsowi! Ten jednak wcale nie upada... krzyczy natomiast do rywala: „To wszystko na co cię stać?!”... na to Venomus odpowiada drugim uderzeniem... które jednak nie dochodzi celu! Woods uchyla się... a następnie dostarcza Sick Kick [Super Kick] prosto w krzesło, które uderza Venomusa w głowę i powoduje krwawienie! Woods schodzi do pinu... 1.... 2.... wybicie!

 

Jan Kowalski – Było blisko.

 

Tony Hogański – Janku... tyle się mówi o potrzebie tolerancji wobec innych upodobań... że niby wszyscy jesteśmy inni, ale także wszyscy równi... że jest jakaś jedność w różnorodność... jakieś fajowe multi-kulti.... ale wiesz co, Janku?

 

Jan Kowalski – Co?

 

Tony Hogański – Ja to pierdolę.

 

Woods nie zamierza próżnować. Zaciąga rywala w okolice leżącego krzesełka, ten leży na brzuchu. Woods łapie go za ręce i wyciąga je do góry jak do Surfboard Stretch... ale dostarcza mu Torture Stomp wprost w krzesło!!! Curtis zamiast schodzić do pinu, podnosi rywala i szykuje go sobie do Hardcore Drop [Vertabreaker]... Venomus jakoś się wyrywa, kopie Woodsa w brzuch i zarzuca go sobie na barki do Powerbomba! Czy będzie Venomus Fang? Woods zaczyna punchować rywala, który w końcu go puszcza... Curtis ląduje na nogach przed Venomusem, po czym zupełnie niespodziewanie dostarcza Byd-Lock DDT [DDT przechodzące w Headlock z Body Scissors]!!! Curtis mocno trzyma chwyt, zaś Venomus ma zbyt daleko do lin by je sięgnąć! Po chwili mistrz tapuje!!! Tym oto sposobem Woods wyrównuje stan meczu na 1 do 1, a dodatkowo zdobywa Pro Pain Title!

 

Tony Hogański – Bardzo dobrze! Brawo!

 

Jan Kowalski – Widzę, że się zacząłeś emocjonować.

 

Tony Hogański – Bo się boję, że po tym wszystkim ten umalowany kobieton zacznie nam urządzać jakąś paradę równości.

 

Jan Kowalski – Nie rozumiem Tony.... skąd w tobie tyle dzisiaj agresji?

 

Tony Hogański – Bo do tej pory mieliśmy w EWF normalność. To była moja oaza spokoju przed napastliwą propagandą... a tu co widzę? Rozumiem, że trochę czasu minęło od ostatniej gali. Społeczeństwo mogło się zmienić.... ale żeby aż tak?!

 

Sędzia nakazuje kolejną przerwę, dając czas Venomusowi na regenerację, zaś Woods schodzi z ringu by zajrzeć pod niego. Wyciąga stamtąd... stół, kosz na śmieci i znak stopu. Wszystko wrzuca na ring! W tym czasie The Poison dochodzi do siebie i jest gotów do walki. Sędzia nakazuje uderzyć w gong. Curtis Woods chwyta za znak stopu, jednak nie atakuje rywala. Podnosi zaś pokrywkę od śmietnika i podaje ją Venomusowi! Poison jest zaskoczony ale przyjmuje ten niespodziewany podarek. Woods proponuje nietypową próbę sił nastawiając głowę i instruując Venomusa by go uderzył. Ten jest jeszcze bardziej zdziwiony... ale uderza pierwsze uderzenie! Woods się chwieje, ale zaraz sam wyprowadza cios znakiem, który aż się wygina po kontakcie z czaszką byłego mistrza! Obaj powtarzają to jeszcze kilkakrotnie, aż obaj zaczynają ponownie krwawić z czoła! W końcu Ven po przyjęciu kolejnego uderzenia serwuje rywalowi kopniaka i aplikuje DDT!

 

Jan Kowalski – No i co o tym myślisz?

 

Tony Hogański – Mój umysł wyszedł na spacer. Nie mogę tego zdzierżyć. Daj znać jak to wszystko się skończy.

 

Poison zaciąga Woodsa w narożnik gdzie sadza go i aplikuje kilka mocnych kopnięć. Następnie chwyta kosz na śmieci i zakłada na głowę siedzącego Woodsa, zaś sam wskakuje na sąsiedni narożnik, tauntuje i ku uciesze publiki uderza Missile Dropkick wprost w kosz na śmieci znajdujący się na głowie rywala!!! Kolejny raz fani głośno chantują imię Venomusa, który od razu schodzi do pinu... 1..... 2..... Woods w ostatniej chwili unosi bark!

 

Jan Kowalski – Było blisko!

 

Tony Hogański – .....

 

Ven nie może w to uwierzyć, ale nie zamierza dyskutować z arbitrem. Zamiast tego rozkłada stół na środku ringu i pomaga wstać rywalowi. Wpycha jego głowę między nogi, jakby chcąc zaraz go unieść na barki... ale Woods wykonuje BackBody Drop, a Ven ląduje wprost na stole!! Stół łamie się pod ciężarem Venomusa, ale Woods nie schodzi do pinu, gdyż sam jest bardzo zmęczony i łapie jeszcze oddech. Dopiero po chwili pinuje... 1..... 2..... Venomus jakimś cudem unosi bark! Curtis nie może w to uwierzyć, łapie się za głowę. W końcu jednak postanawia wygrzebać Venomusa spośród resztek stołu, podnosi go i zarzuca go sobie na barki... szykuje się do Lilly of Death Valley [Death Valley Driver]... Poison jednak jakimś cudem się wyrywa i ląduje na nogi. Podchacza rywala... i zakłada Slowly Poison [Sharpshooter]!!! Na początku Woods stara się do tego nie dopuścić, ale Venowi w końcu się to udaje! Poison zaciska go jak najmocniej tylko może, krzyczy! Kilkanaście sekund walki z chwytem... w końcu Woods tapuje!!! (Venomus wygrywa ostatni fall i odzyskuje Pro Pain Title!)

 

Tony Hogański – Wreszcie koniec.

 

Jan Kowalski – Umysł wrócił już ze spaceru?

 

Tony Hogański – Zdążył jeszcze do kibla skoczyć na kolejną edycję „Big Tony”.

 

Obaj wrestlerzy są ekstremalnie wyczerpani! Sędzia unosi rękę Venomusa w górę, co spotyka się z aprobatą fanów.

 

Tony Hogański (zdejmując słuchawki) Co mi przypomina, że chyba faktycznie muszę skoczyć na zaplecze.

 

Jan Kowalski – Co? Zostawiasz mnie samego?

 

Tony Hogański – Nie marudź. (Toster po chwili znika pod FeliXtronem.)

 

 

(Przenosimy się do biura Honorowego Komisarza EWF. Napis w prawym dolnym rogu ekranu wyjaśnia nam, że materiał video został zrealizowany już wcześniej, ale po zakończeniu dark matchów. Nie idzie to więc zupełnie na żywo, gdyż wydarzenia te działy się niejako na bieżąco, a dzielni realizatorzy montowali je niejako w locie. Ogólnie jest tak, że „tak może być”. Wystrój biura jest z jednej strony bardzo bogaty, z drugiej zaś nie brakuje klimatycznych pamiątek jak zdjęcie z Syrenką Szakala czy też pierwsze recenzje filmu PSY 3. Na honorowym miejscu jest też paprotka, a także legendarny PCW Polish title. Przy stole zasiada Szakal i zajmuje się... w sumie niczym od kiedy jest już tylko honorowym komisarzem.)

 

Szakal – Co tu dziś wykombinować, czy mam dziś coś do roboty. Kurwa nie, bo jestem honorowym.

 

Nagle, a jakże, wpada do biura Fabi i macha rękami na lewo oraz prawo podskakując przy tym.

 

Szakal – Co ty taki skoczny, kim jesteś i co robisz w moim biurze?

 

Fabi – Ćwiczę wejście swoje, więc wszedłem.

 

Szakal – Kurwa, ale się dzień zaczyna. To wchodź gdzie indziej, ja jestem honorowy tylko.

 

Fabi – Tak jest, idę powchodzić do innych pomieszczeń.

 

(Mija 15 minut)

 

Otwierają się drzwi i wpada znów Fabi machając tym razem nogami na lewo i prawo.

 

Fabi – Może nogami lepiej co? (rozgląda się) Oj, tu już byłem. Ciężko się połapać w tej hali, może jakieś mapki powinno EWF wypuścić.

 

Szakal – Sprawdź w szatnii 202, tam jest specjalista od wejść.

 

Fabi (zamykając za sobą drzwi) Dzięki.

 

Szakal (naciskając coś przy telefonie) Połączcie mnie z tym od hełmu.

 

(Mija 5 minut)

 

Fabi wpada wesoło to pokoju 202 i... zostaje powalony hełmem (typu pruskiego) w głowę!

 

SeBa – What's up! Zioooom!

 

(Wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Tony przegapił występ swojego idola... no cóż... trudno się mówi.... pewnie zostałby fanem pruskiego hełmu.... (myśli chwilę) Chyba jest źle. Jeśli Szakal zacznie się nudzić... to... będzie to zwiastować kłopoty.

 

 

(Kamera zalicza teleport na jeden z wielu, wielu korytarzy hali jednak zupełnie nieprzypadkowo: tymże korytarzem idą sobie beztrosko Children of Sensi - Tuan X oraz Psycho One! Biały przypala jakieś specyfiki, śmieje się  krzyczy coś po hiszpańsku, a Tuan spokojnie opierdala bulkę za 2 euro. Kamera odwraca się o 180 stopni i widzimy Tony’ego Hogańskiego. Co ważne: Toster ma w ręku dwie butelki chivas regal'a czyli dobrej whisky, wygląda jakby na kogoś czekał. Spostrzegając, że Biały Diabeł patrzy na jego butle Tony chce je sprytnie ukryć jednak jest już za późno...)

 

Biały – Toooony Toster Hogański, przyjacielu, a co tam chowasz!? (wścibsko zagląda Tosterowi przez ramię)

 

Tony Hogański (zakrztusza się dymem i udaje zdziwionego) Co? Ja!?

 

Psycho (śmieje się) No, chyba , że to nie ty jesteś byłym EWF Tag Team, Evolution, Koooonstantynopol Champem, byłym Komisarzem EWF w formie zwyczajnej i nadzwyczajnej, a od niedawna zdobywca szczytu Elbrus, pieeeeprzone 8 tysięcy metrów nad poziomem jebanego morza!?

 

Tuan (z pełnymi ustami) Ja pherdfole. (śmiech)

 

Tony Hogański (dumny z siebie) 5642 metry. Ale czyż to nie imponujące!? (wraca do siebie) Ale to nie znaczy, że oddam ci butelkę .

 

Biały (pociąga jointa) Ale ja wcale nie chce ci jej zabrać!

 

Toster (znowu krztusi się, zdziwiony) Zgaś to gów... Nie!?

 

Psycho (klepiąc Tostera po plecach) Ależ skąąąąd. Zawsze marzyłem, żeby się z tobą napić wódki. Chodź, rozpoczniemy jedną, nikt się nie obrazi.

 

Tony Hogański – Niech ci będzie.... ale zgaś to gówno.

 

Biały (pociąga jointa, zabiera jedną z butelek) Przyzwyczaaaisz się. (śmiech)

 

Tony Hogański – Tylko szybko, tak rach-ciach-ciach, bo muszę wracać walki komentować.

 

(Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Tony wpadł chyba w złe towarzystwo.

 

 

(Przenosimy się na zaplecze, a konkretniej na jeden z korytarzy hali. Tu na końcu tego wielce luksusowego korytarza dostrzec można wielkie drzwi z napisem „Prezydent EWF: Esmeralda Martinez”, a obok kolejne, na których umieszczono złotą tabliczkę na której złotymi literkami wygrawerowany został napis „Wiceprezydent EWF: Dagmara Zielińska”. Po pokazaniu nam tego ważnego miejsca w szybkim tempie realizator przerzuca nas do wnętrza prezydenckiego gabinetu. Tu widzimy Esmeraldę Martinez [oraz jej długie nogi, które nie znajdują się jak to często bywało na biurku, ale i tak zostały odpowiednio wyeksponowane.)

 

Esmeralda Martinez – Petruello zamów mi z kafeterii jakąś dietetyczną sałatkę i dużo wody. Wciąż nie mogę dojść do siebie po moim przyjęciu urodzinowym.

 

Dagmara Zielińska – Dam znać młodej Zofii. Panienka nadal przeżywa, że niektórzy nasi pracownicy nie rozumieją dokładnie pojęcia stroju wieczorowego?

 

Esmeralda Martinez – To też.

 

Dagmara Zielińska – ... i nie rozumieją definicji szwedzkiego stołu? Myśleli pewnie, że to rodzaj mebli, tylko, że lepszy, bo z importu.

 

Esmeralda Martinez – To także.

 

Dagmara Zielińska – Ale oprócz tych drobnych niedociągnięć to przyjęcie było udane, prawda?

 

Esmeralda Martinez – O dziwo muszę przyznać, że najgodniej zachowali się Scyther, Psycho z kolegą i ten nowy, Mamoru. Fakt, że przekroczyliśmy budżet na alkohole o 200%, ale przynajmniej zapanowała przyjacielska atmosfera.

 

Dagmara Zielińska – .... no i panienka powinna się jeszcze cieszyć, że Facundo przyleciał specjalnie na tą uroczystość.

 

Esmeralda Martinez – Jedyny promyk radości w tych smutnych dniach.

 

Dagmara Zielińska – Ja też mam powody do świętowania! Zostałam wiceprezydentem! Tyle lat poświęceń, ciężkiej pracy i wspinaczki po szczeblach zawodowej kariery. Założę się, że gdy Felek Castro (niech mu ziemia lekką będzie), zatrudniał mnie w roku 2001 nigdy nie przypuszczał, że zostanę kiedyś wiceprezydentem.

 

Esmeralda Martinez – Też nie podejrzewałam cię o tego typu talenty.

 

W tym momencie słychać pukanie, a po chwili otwierają się drzwi i do środka wchodzi Henryk Tyski, który jak wiemy zwiedza halę i szuka dla siebie miejsca w świecie.

 

Heniek Tyski (spoglądając na legendarne długie nogi Martinez) Hola señorita!

 

Esmeralda Martinez – Petruello, kto to jest?

 

Dagmara Zielińska – To nasz nowy pracownik, pan Tyski. Zatrudniony dzięki protekcji młodego Castro i tego drugiego, brodatego.

 

Esmeralda Martinez – Patrząc na nich nasuwa mi się pytanie: czy was w tej waszej niszy nie stać było na golenie tych włochatych odrostów na twarzy?

 

Heniek Tyski (nadal wpatrując się w długie nogi Martinez) Czy nie poszukuje pani przypadkiem asystenta?

 

Dagmara Zielińska – Panienka nikogo nie potrzebuje. Panienka ma mnie i nawet gdy zostałam wiceprezydentem nasze relacje się nie zmienią.

 

Esmeralda Martinez – Petruello, spytaj się go a co on takiego umie, ten pan Tyski.

 

Dagmara Zielińska (do Tyskiego)  Panienka stwierdza, że nie jest pan jej do niczego potrzebny.

 

Heniek Tyski (nadal wpatrując się w Martinez) Ja potrafię być bardzo przydatny. Szukam dla siebie zajęcia, a tu (wskazuje na nogi Martinez) mógłbym odnaleźć swoją nomen omen niszę... zawodową oczywiście.

 

Esmeralda Martinez – Kryzys idzie, bezrobocie wzrasta, a u mnie pracy nie ma. Petruello, daj biedakowi kupon na bułki w kafeterii i odpraw. Ja mam ważniejsze sprawy do robienia.

 

Heniek Tyski (w dalszym ciągu wpatrując się w Martinez) ......

 

Dagmara Zielińska – On mnie chyba ignoruje.

 

(Po kilku sekundach podziwiania widoków Tyski odchodzi ze spuszczoną głową, powoli, a my przenosimy się w okolice stanowiska komentatorskiego.)

 

 

Jan Kowalski – Zaraz walka się zaczyna, a Tostera jeszcze nie ma. Sądząc po tym co widziałem... może już nie wrócić... a wtedy jak z podziemi wyrośnie Shaman i będzie raczył nas swoim szamańskim komentarzem... albo jeszcze ten Henryk mi się będzie chciał tu wmieszać. Ciężki jest los komentatora EWF.... (wzdycha) .... oj ciężki.

 

 

 

Johny Thornpike vs Konrad Oleśnicki vs Polish Eagle

 

 

 

Na arenie rozbrzmiewają dźwięki DJ.B Tracka - Molesta Ewenement. Publika kojarząca Thornpike’a wydaje z siebie jakiś tam heel heat, który lekko wzrasta, gdy wrestler zjawia się pod FeliXtronem. Johnny dociera do ringu, gdzie poświęca kilka sekund na zażarta dyskusję z sędzią, tłumacząc mu konsekwencje nieprzychylnego odliczania pin falli w jego wykonaniu.

Następnie zaczyna grać „Do boju Polsko”, publiczność nastawiona patriotycznie reaguje nawet dość entuzjastycznie. Spod FeliXtronu wyłania się postać Polskiego Orła. W ręce trzyma flagę narodową, którą radośnie macha, a publiczność go (także radośnie) pozdrawia. Po załatwieniu wszystkich narodowo-patriotycznych spraw Polish Eagle wchodzi na ring.
Po chwili gasną światła, by ustąpić miejsca wybuchom ognia. Ameno – Era opanowuje arenę. Spod FeliXtronu wyłania się szkaradna postać Fausta, który pochodnią oświetla drogę swemu panu – Konradowi Oleśnickiemu. Gdy były członek Świętego Oficjum znajduje się już na ringu, to wchodzi na narożnik i błogosławi publikę znakiem krzyża. Wykorzystuje to The Icon, który doskakuje do przeciwnika i gwałtownym szarpnięciem za płaszcz zrzuca go na matę. Sędzia nakazuje uderzyć w gong. Realizator pokazuje nam jeszcze przemykającego obok ringu Hogańskiego, który zajmuje swoje miejsce przy stoliku komentatorskim.

 

Tony Hogański (zakładając słuchawki)Jacy oni nie wychowani!

 

Jan Kowalski – A ty to niby co? Widziałem jak wpadłeś w złe towarzystwo, a pamiętaj, że zły dotyk boli całe życie.

 

Tony Hogański (nie zwracając na niego uwagi) Zupełnie nie wychowani! Po pierwsze zaczęli tą walkę beze mnie. Po drugie jak można tak zaczynać walczyć bez wspólnego przywitania?

 

Jan Kowalski – Od kiedy to stałeś się obrońcą zasad moralnych?

 

Tony Hogański – Co jak co, ale stary Toster zawsze powtarzał, że nie ma to jak uścisk dłoni przed walką.

 

Jan Kowalski – Naprawdę? Musiałem to jakoś przegapić.

 

Tony Hogański – Janku, ty całe swoje życie przegapiłeś.


Thornpike wykorzystując zdobytą przewagę zaczyna okładać Oleśnickiego serią kopnięć i dokłada nawet knee drop. Po chwili szarpnięciem zdejmuje z byłego inkwizytora płaszcz (który wyrzuca za liny), podnosi go i rozpędza go w stronę narożnika. Tam Konrad twardo uderza o poduszki i chwiejnym krokiem zatacza się do tyłu, prosto w chwyt Johnny’ego, który to dość szybko egzekwuje Russian Leg sweap. Następuje pin: 1…2… przerywa Polish Eagle! Niezadowolony Icon pokrzykuje na sędziego i znów pomaga wstać swemu rywalowi, by pochwycić go do suplexu. Próba wyniesienia jest nieudana, co członek n.K.w przypłaca uderzeniem kolanem w brzuch i posmakowaniem na własnej skórze wcześniej zaplanowanej akcji. W tym momencie do całej akcji włącza się Polish Eagle, który Double Clotheslinem powala obydwu swoich przeciwników. (cheer)

 

Tony Hogański – Jeżeli przyjdzie mi wykrzyczeć „Niech żyje Polska!” - w jakim będę musiał uczynić to języku?

 

Jan Kowalski – O czym ty mówisz Tony?

 

Tony Hogański – Zawsze byłem patriotą.

 

Jan Kowalski – Jakoś nigdy tego specjalnie nie objawiałeś.

 

Tony Hogański – Bo w wielonarodowym EWF patriotyzm nigdy nie był w cenie. 

 

Obaj wrestlerzy leżą kilka sekund na macie, a Polish Eagle w sposób iście patriotyczny triumfuje. Oleśnicki próbuje wstać, ale otrzymuje kolejnego Clothesline’a. Następnie podnosi się Thornpike, ale Orzeł chwyta go i wykonuje mu Neckbreakera. Obaj rywale patrioty leżą, a ten znów triumfuje, ku wielkiej uciesze publiczności, która przeżywa stan patriotycznego uniesienia. Thornpike próbuje popsuć ten klimat samym swoim jestestwem, ale jego czynny powrót do walki zostaje przerwany przez Polskiego Orła, gdy ten wykonał na nim Fallaway Slam. Thornpike jeszcze próbował czegoś, ale dodatkowo otrzymał Spinning Neckbreakera! Publiczność bardzo się rozentuzjazmowała. Oleśnicki miał na ten temat coś do dodania, ale w momencie, gdy wstał i odbił się o lin otrzymał od rywala Vertical Bodypress. Pin.......1.......2..... kick out!

 

Jan Kowalski – Jaki to dzielny człowiek.

 

Tony Hogański – Aż naszła mnie ochota na swojską, polską kiełbasę.

 

Jan Kowalski – Czy nie wspominałeś na pierwszej gali, dawno temu w 2001 roku, że Wrestlepalooza brzmi właśnie jak nazwa kiełbasy?

 

Tony Hogański – Ale z importu.

 

Eagle promienieje patriotyczną radością. Dochodzi do siebie w międzyczasie Oleśnicki, próbuje Clothesline’a, ale Polish Eagle odskakuje, Thornpike zaś powoli zbiera się i odzyskuje siły. W międzyczasie między dzielnym patriotą, a byłym inkwizytorem dochodzi do zwarcia, a w jego wyniku Oleśnicki wykonuje na rywalu Tiger Driver Slam. Pin.....1......2..... kick out! Polish Eagle od razu wstaje, w czym wydatnie pomogły mu liny, ale były Inkwizytor jest szybszy, bowiem aplikuje mu Dropckika, a impet sprawia, że Orzeł przelatuje ponad linami [niczym ptak, a niektórzy kibice ujrzeli przez chwilę orła cień] i rozbija się poza ringiem.

 

Tony Hogański – Ja chyba też widziałem Orła cień. Do góry wzbił się i spadł.

 

Jan Kowalski – Tony, Tony. Jak widzę promieniejesz humorem.

 

Tony Hogański – ... i patriotyzmem!

 

Jan Kowalski – Twoje deklaracje mnie naprawdę zaskakują.

 

Tony Hogański – Teraz poczułem silną potrzebę otwarcia muzeum jakiegoś przegranego powstania.

 

W międzyczasie na ringu Konrad Oleśnicki nie próżnuje. Zdążył już bowiem przygwoździć Thornpika potężnym leg dropem. Kolejnym punktem ofensywy Konrada jest bolesne nadepnięcie na bark przeciwnika, co powoduje wystąpienie olbrzymiego grymasu bólu na twarzy J.T. Sędzia Antoni Bryndza nakazuje zaprzestania takich praktyk i zaczyna odliczać do 5. Gdy jest przy 4, Oleśnicki zabiera nogę, ale tylko po to by założyć na obolałą kończynę Modlitewnik [Kimura shoulder lock]. The Icon nadal cierpi, co zostaje zauważone przez sędziego. Pada zapytanie, czy reprezentant niskiej kultury wrestlingu pragnie się poddać. J.T. obrzuca arbitra przekleństwami i zaczyna walkę z submission hold. Wyciąga nogę w stronę lin… Jednak jeszcze kilka centymetrów do nich brakuje.

 

Tony Hogański – Bez polskiego nielota ta walka nie jest taka emocjonująca. Jak wygląda jego status?

 

Jan Kowalski (wychylając głowę za stanowisko komentatorskie) Powoli dochodzi do siebie.

 

Tony Hogański – Pewnie czeka na ptasie posiłki wprost z Pałacu Prezydenckiego.

 

Jan Kowalski – Z tego co wiem tam mają problemy z maszynami latającymi.

 

Tony Hogański – To nawet trochę przykre. Osobiście uważam, że Polish Eagle jest zaginionym Orłem Górskiego.

 

Thornpike ponawia wysiłek, co się popłaca, gdyż maksymalnie wyciągnięta kończyna zahacza o liny. Sędzia nakazuje zwolnienie uchwytu, co oleśnicki niechętnie czyni. Obaj adwersarze wstają z własnej inicjatywy. Thornpike postanawia spróbować czegoś innego i bierze krótki rozpęd o liny, pędzi ku Oleśnickiemu, lecz nadziewa się na big boota. Konrad pozdrawia publikę znakiem krzyża i zaczyna wspinaczkę na narożnik. Rozstawia szeroko ręce i skacze na Johnny’ego z Crucifix splash… lecz chybia! The Icon odturlał się na bok, dzięki czemu Konrad miał niemiły kontakt z ringową matą. Lecz oto na ringu znów pojawia się Polish Eagle! Publiczność się raduje!

 

Tony Hogański – Witaj jutrzenko swobody!

 

Jan Kowalski – Dawno nie widziałem cię takiego rozentuzjazmowanego.

 

Tony Hogański – Aż mam ochotę sam wpaść na ring i dla kraju zrobić im tam z dupy Somosierrę! Bo nie wiem czy wiesz Janku, ale dokładnie dzisiaj wypada 200-etna rocznica bitwy pod Somosierrą?

 

Jan Kowalski – Naprawdę? Nie wiedziałem Tony, że ty wiesz o takich rzeczach.

 

Tony Hogański – Bo ja w przeciwieństwie do ciebie jestem wielkim patriotą. Od dzisiaj możesz jeszcze na mnie mówić szwoleżer!

 

Polish Eagle atakuje Thornpike’a z Reverse DDT. Następnie podnosi go i aplikuje mu Piledrivera. Thornpike szybko próbuje przejść do kontrofensywy, ale w zamian otrzymuje tylko Spine Bustera, a następnie Front Backbreakera! Pin.....1......2.....przerywa Oleśnicki! Publiczność wraz ze swoim orłem wyglądają na niepocieszonych. Oleśnicki odbija się od lin i spada na Polish Eagle’a z Running Knee Hit, a gdy ten wstaje poprawia jeszcze z High Angle Suplex! Pin.....1.....2......tym razem przerywa Thornpike! Chwyta Konrada i wykonuje na nim DDT. Wtedy jednak do akcji wkracza Polski Orzeł, który powala Johnny’ego z Clotheslinem. Nie zauważył jednak, że przebudzony Oleśnicki zaszedł go od tyłu i wykonał mu Full Nelson Slam!

 

Jan Kowalski – Nie wróżę szans twojemu nielotowi.

 

Tony Hogański – Leć orle! Leć! Jak najdalej!

 

Jan Kowalski – A co on Małysz? 

 

Tony Hogański – Zrób to dla kraju! W imię pamięci wąwozu Somosierry!

 

Jan Kowalski – Widać Tony, że dawno walk nie komentowałeś. Kompletnie zgłupiałeś!

 

Tony Hogański – To patriotyzm jest według ciebie głupotą? Za dużo Gazety Wyborczej czytasz, ot co!

 

Oleśnicki długo się jednak nie nacieszył swoją dominacją, gdyż tuż po chwili do siebie doszedł Thornpike, który zaaplikował mu Clothesline’a! Był jednak na tyle zmęczony, że padł obok niego. Tym sposobem następuje krótka przerwa, ale Thornpike wstaje znacznie wcześniej od swego przeciwnika. Czeka aż Oleśnicki wstanie, a gdy się tak dzieje, to chwyta go za głowę w celu zaaplikowania Neckbreakera, jednakowoż były sługa świętej inkwizycji odpycha go w ostatniej chwili i wykorzystując fakt znajdowania się za plecami Thornpika wykonuje mu Trójcę! Pierwszy German suple, po chwili drugi i… trzeci! Oleśnicki postanawia skorzystać z nadążającej się okazji i pinuje: 1…2…2,5. J.T. zdołał zaczepić nogą o liny. Próbuje wstać, ale Konrad jest szybszy i wykonuje na nim Pokutę [patrz roster]!! Pin......1..........2.......[Polish Eagle biegnie by przerwać całą tą akcję].............3!! (Zwycięzcą jest: Konrad Oleśnicki!) Jak widać Polish Eagle nie zdążył. Publiczność jest zawiedziona.

 

Tony Hogański – Ten Oleśnicki okradł wszystkich Polaków z ich marzeń.

 

Jan Kowalski – Po prostu okazał się lepszy.

 

Tony Hogański – Miały być cuda, a podatku liniowego jak nie ma tak nie będzie.

 

Jan Kowalski – O czym ty teraz mówisz?

 

Tony Hogański – Porażka naszego dzielnego patrioty mnie zasmuciła. Domyślam się też, że prawicowa frakcja w EWF będzie niepocieszona.

 

Jan Kowalski – Mamy taką?

 

Tony Hogański – W EWF wszystko mamy.

 

 

(Vlad Biggmaczyński, prawa ręka nowego komisarza EWF siedzi przed halą i jara szluga. Rzuca petem który trafia pod czyjeś nogi. Vlad podnosi wzrok i natrafia na gorejące czerwienią oczy Alexa Scorpa.)

Alex Scorp –  Uważaj Vladziu.

Vlad –  Na co?

Alex (zadeptując peta jednocześnie wpatrując się we Vlada) Zgaduj.

Vlad – Dobra, dobra Zła Dupo... (przerywa mu ręka zaciskająca się na jego gardle)

Alex (przyciągając do siebie Vlada a potem pchając na ziemie) Nadal masz ochotę na żarty?

Vlad (nadal na ziemie) A w Ciebie co kurwa wstąpiło?! Wiesz z kimś się bawisz, dziecino?

Alex – Wiem. Z pierdolonym zdrajczykiem, z pierdolonym sprzedawcą, z pierdolonym Zapomnianym Bohaterem który teraz daje dupy za kubańskie dolary i zatańczy jak pan Ruchas pierdnie w swoje kubańskie gacie. Tym właśnie jesteś Vlad.

Vlad (wstając i otrzepując i tak brudne spodnie) Mocne słowa, twardzielu. Uważaj, żebyś nie popuścił.

Alex (uśmiechając się wzgardliwie) Swoją żałosną ironią markujesz to co naprawdę czujesz. A wiesz co czujesz?

Vlad – Wiem. Ale ty zapewne wiesz coś innego i zaraz mnie oświecisz. Więc proszę Alexandrze, mów.

Alex (nie zważając na słowa Biggmaczyńskiego) Czujesz wstyd. Wstyd i upokorzenie. Sprzedałeś federacje którą tworzyłeś.. to tak jakbyś sprzedał swoją siostrę do burdelu.

Vlad – Mojej siostry do tego nie mieszaj. I pamiętaj, niezależnie od federacji jestem Vlad Biggmaczyński i mogę rozpierdolić ci na głowie kilka jarzeniówek Skorpioniku.

Alex (spogląda w oczy Vlada) Poważnie?

Vlad (nie cofając wzroku) Poważnie. A ten numer z oczami na mnie nie działa. Możesz tym straszyć chłopców Chrisa.

Alex – Dowcipny jak zawsze. Wiesz...czasem sobie myślę jakby to było....gdybym dostał Cię w ringu.

Vlad – Płacz i zgrzytanie zębów. To by było Scorp. Wróciłbyś do Lublina z podkulonym ogonem i wypłakał czerwone oczęta kolegom harlejowcom. Tak by było.... i twoje groźne miny, twoje groźne słowa i groźny styl bycia nie na wiele się by zdały.

Po tej deklaracji Vlad uśmiecha się tylko po czym rzuca się na Scorpa, obaj upadają na ziemie i zaczynają się szarpać. Niespodziewanie z budynku wybiega Ricky Banks i rozdziela walczących.

Vlad (wycierając krew z rozbitej wargi i podnosząc z ziemi kapelusz) Ricky! Dzięki ale radziłem sobie. Może teraz nauczysz pana Scorpa jak się rozmawia z prawą ręką pana komisarza, co?

Ricky (wściekle) A może wsadzę ci ten głupi kapelutek w dupę, co? Posłuchaj siebie Vlad! Kompletnie Ci odjebało!

Vlad (zapalając szluga) Z tobą też coś nie tak, dziecino?

Ricky (odchodząc) Niepotrzebnie się wtrącałem. Mogłem pozwolić żeby IOOT skopał ten Twój fałszywy ryj, sprzedawczyku.

Vlad – Co wy wszyscy macie z tym sprzedawaniem?

Alex (oparty o ścianę) Jeśli jedna osoba nazywa cię osłem możesz ją wyśmiać. Jeśli robi to kilka innych osób....

Vlad (kończy wcześniejszą wypowiedź) ....powinieneś rozglądnąć się za siodłem. Jasne. Skończmy już te gierki. Chcesz czegoś Scorp?

Alex – Nie widziałem w karcie walki o mój pas.

Vlad – Pociesze cię. To nie wina Twoich czerwonych oczu, nie będziesz musiał nosić okularów. Tej walki po prostu nie ma w karcie.

Alex – Dlaczego?

Vlad – Widzisz Scorp....jakby Ci to powiedzieć... ty tego tytułu już po prostu nie masz.
 
Alex (zaskoczony) Co?

Vlad – Widzisz. Jesteśmy w EWF, a tutaj inaczej sprawy stoją. Twój pas po prostu kłóci się z podstawowymi założeniami tej federacji i całą spuścizną jaką reprezentuje sobą EWF. W takiej sytuacji ty nie możesz go mieć.  

 

Alex – Chcesz powiedzieć, że coś co zdobyłem swoją pracą, swoją krwią i swym potem również oddałeś i zaprzepaściłeś. W imię czego? Dla kogo?

Vlad – Chce powiedzieć że tak po prostu bywa Scorp. Sprawiedliwości nie ma i ty sam powinieneś to rozumieć, Bad Ass.

Alex (odwraca się) ...i co dalej, Vlad?

Vlad – No, cóż powiem Ci co dalej. Zmierzysz się w walce wieczoru.

Alex (znów odwraca się do Vlada) Jak to? Konoe nie chce walczyć o pas?

Vlad – Oczywiście, że chce. Ma nawet wielkie szanse ku temu by ten pas zdobyć. Zawalczycie we trójkę.

 

Alex – Więc tracę jeden pas ale zyskuje szanse na drugi, tak?

Vlad – Coś się kończy coś się zaczyna.

Alex Scorp kiwa głową i chce odejść, ale Vlad kładzie mu rękę na ramieniu.

 

Vlad – To nie koniec mój drogi przyjacielu o pięknych czerwonych oczach. Dzień dobroci trwa. Rozumiemy twoją krzywdę dlatego niezależnie od wyniku dzisiejszej walki na następnej gali otrzymasz EWF FTW title shot. Nie obchodzi nas czy będziesz walczył ze Scytherem czy z Mamoru. Nasze wyrzuty sumienia zostały zgładzone.

 

Scorp odchodzi, lecz kilka metrów dalej zatrzymuje się i spogląda na Vlada.


Alex – Jeszcze kiedyś spotkamy się na jednym ringu. Obiecuje ci to. Wtedy zobaczymy kto będzie wracał z podkulonym ogonem.

Vlad (popija gorzałę, rzuca cicho w ślad za odchodzącym Scorpem) Ja wiem że to byłbyś ty... ja to po prostu wiem.

 

(Wracamy na ring.)

 

 

Tony Hogański – Wstrząsające

 

Jan Kowalski – Zrozumiałeś o co chodzi?

 

Tony Hogański – Tostery wszystko rozumieją.

 

 

(Kamera przenosi nas gdzieś na korytarz hali. Kamera ukazuje nam Venomusa, który już zdołał się odświeżyć po walce, w której obronił Pro Pain Championship. Poison ubrany w koszulkę z logiem HVW stoi pod drzwiami do jednej z szatni. Puka do drzwi, które po chwili otwiera Nicky Damage...)

 

Nicky Damage – O co chodzi Ven?

 

Venomus (poprawia swój title wiszący na ramieniu, uśmiecha się) Jeden pas obroniony, co? Mam nadzieje, że wy swoich również nie stracicie.

 

Nicky Damage – Wiesz, że nie ma takiej pieprzonej możliwości. Zresztą nawet ich dzisiaj nie bronimy. To wszystko?

 

Venomus – Właściwie to tak. Nie widzieliście Scorpa?

 

Nicky Damage – A po co ci on? Przecież wiesz, że on będzie nadal chadzał swoimi ścieżkami. Chyba nie łudzisz się jeszcze, że zależy mu na HVW?

 

Venomus – Liczę, że jednak mu zależy.

 

Za plecami Venomusa pojawia się nie kto inny jak HVW Champion – Jupiter. Wrestler ubrany w swoją żółto-zieloną koszulkę Rewolucji postanawia się najwyraźniej włączyć w dyskusje.

 

Jupiter – Nic na siłę panowie. Jeśli Alex nie chce, to go nie zmusicie, by stał po waszej stronie. Skoro on ma inne plany, to może powinniście popytać innych wrestlerów czy zależy im na HVW?

 

Venomus – A niby kogo można spytać? Nilsen trzyma z Vaclavem i Backstabberem, czyli bez wątpienia ma nas gdzieś, Mamoru ma swój świat, kto nam więc pozostaje? Póki co, ciężko mówić o zjednoczeniu wśród nas.

 

Jupiter – Pytasz kto wam pozostaje, więc ci odpowiem. Kto mógłby być bardziej po stronie HVW niż wasz HVW Champion?

 

Nicky Damage – Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że jesteś z nami?

 

Jupiter – HVW stało mi się bardzo bliskie. To tam osiągnąłem mój życiowy sukces. (Jupozzo wskazuje na HVW Title zapięty wokół bioder) Sam jestem bardzo niezadowolony z faktu, co stało się z tą piękną federacją. Zrobiliśmy coś z niczego i należy być z tego dumnym. Cieszę się, że mogłem tam walczyć i zostać mistrzem. Wy natomiast potrzebujecie kogoś z doświadczeniem, kto posłuży wam radą, kto wskaże wam odpowiednią drogę. Jeśli nie macie nic przeciwko to chętnie zostanę tą właśnie osobą.

 

Venomus – Brzmi interesująco...

 

Nicky Damage – A co z Chrisem?

 

Chris Attitude (oparty o jedną ze ścianę nieopodal) Właśnie, a co ze mną?

 

Jupiter – Nasze relacje się nie zmieniają. Jeśli chodzi o kultywowanie tradycji HVW - to nie widzę w tym nic złego przyjacielu.

 

Chris Attitude – Bratanie się z Balickim jest zupełnie nie w moim stylu. Poza tym Balicki i tak ma wasz wszystkich gdzieś. Potrzebuje jedynie ludzi, którzy za niego odzyskają jego federacyjkę. HVW nie ma i nie będzie.

 

Jupiter – Chodzi o samą ideę. Stało się coś złego i oboje to wiemy, że nie tak powinno to wyglądać. Nasza rewolucja trwa nadal...

 

Chris Attitude – Oczywiście, że trwa. Będę cię wspierać we wszystkim.... być może nawet w tym błędzie, który masz zamiar popełnić. Wyraziłem się na ten temat jasno. Chris nie jest żadną federacją. Chris to nie HVW, AWF, PWD, PCW, NHD, PWF, PECW czy EWF. Chris to wrestling. Jestem tu by robić to co umiem najlepiej, czyli walczyć w ringu.

 

Jupiter – Jasne, jasne. Wszak przede wszystkim chodzi o rewolucję.

 

(Po tym Jupiter i Chris ruszają w sobie tylko znaną stronę. Damage i Venomus jak to prostolinijne chłopaki mają w zwyczaju spoglądają po sobie, jakby nie wiedząc o co właściwie chodzi. Realizator zaś przenosi nas w okolice stolika komentatorskiego.)

 

 

Jan Kowalski – Oni się organizują!

 

Tony Hogański – Nie sądzę by mieli wykształcony instynkt stadny. Efekt HVW wkrótce rozmyje się w dużo silniejszym strumieniu EWF.

 

Jan Kowalski – Bo EWF ma obecnie więcej do zaoferowania niż jakiś Balicki. 

 

 

(Przenosimy się na zewnętrzny parking hali, a dokładniej za bramę, którą jest on otoczony. Tu przy budce wartowników, w której rezyduje miejscowa ochrona obiektu widzimy jakąś osobę, która mocno gestykuluje.)

 

Ochroniarz – Przykro mi, ale nie mam żadnego Apollo Blacka na liście.

 

Apollo Black – Ale jak to? Jestem EWF Evolution Champem! (przystawia mu pas do nosa) Popatrz! Ja tu walczę!

 

Ochroniarz – Nie mam pana na liście. Jeśli pan koniecznie chce to proszę kupić sobie bilet... problem w tym, że wszystkie wyprzedane.

 

Apollo Black – Nie możecie zawołać kogoś z GRU? Oni mnie na pewno rozpoznają.

 

Ochroniarz – Przykro mi, jak pan widzi pracuję sam, a nie mam numeru do żadnego z miłych panów z GRU. A przecież nie opuszczę mojego posterunku.

 

W tym momencie słychać jakieś radosne śpiewy i na pojawia się.... Shaman!!

 

Shaman – Uł yeeee!!

 

Ochroniarz – Uł yeeee panie szamanie. Moje uszanowanie. Jak panu się podobała wycieczka po naszym mieście?

 

Shaman – Byłem na cmentarzu żydowskim, ale miejscowi myśleli, że jestem żydem, więc musiałem szybko uciec. Słyszałem, że podobno taka tradycja tutaj, ale ja tam nie będę ryzykował. (rozmyśla chwilę i klepie się po łysej głowie) Czy widział pan kiedyś łysego żyda?

 

Ochroniarz – Mój dziadek podobno widział, ale to było dawno... jakoś w lipcu roku 1946. 

 

Shaman – I co się z nim stało?

 

Ochroniarz – Później już go nie widział.

 

Shaman (zauważa Evolution Champa)Ale kogo ja tu widzę! To przecież Apollo Black! Nasz EWF Evolution Champion!

 

Apollo Black – Właśnie próbuję to wytłumaczyć temu panu.

 

Ochroniarz – Ja bym to nawet pana wpuścił, ale przepisy zobowiązują. Nie ma pana na liście - to wpuścić nie mogę. Widać EWF o panu zapomniało.

 

Apollo Black – EWF o mnie zapomniało?

 

Shaman – Czy EWF o nim zapomniało?

 

Ochroniarz – Czy na 100%?

 

Shaman – Uł yeeee!!

 

Apollo Black – Skoro tak. To ja też zapominam o EWF. Proszę, masz... ja już tego nie potrzebuję... (wręcza Shamanowi Evolution title)

 

Shaman – To dla mnie?

 

Apollo Black – Tak. Na 100%, nawet na 200%. Żegnam!

 

Shaman – Uł yeeee!! (Nowym EWF Evolution Champem został: Shaman!)

 

Ochroniarz – Uł yeeee!!

 

Shaman – Czy jestem szamanem?

 

Ochroniarz – Jesteś!

 

Shaman – Czy jestem EWF Evolution Champem?

 

Ochroniarz – Jesteś!

 

Shaman – Czy na 100%?

 

Ochroniarz – Na 200%!

 

(Apollo Black tylko ciężko wzdycha i odchodzi w przeciwnym kierunku. Shaman zaczyna tańczyć i śpiewać wraz z ochroniarzem. Po chwili pojawia się tam grupka fanów z którymi Shaman wchodzi w interakcję i wszyscy się cieszą.)

 

 

Jan Kowalski – No i jest nasz Shaman.

 

Tony Hogański – Chciałem przypomnieć, że ja też byłem Evolution Champem! PCW Polish Champem także!

 

Jan Kowalski – Pamiętamy Tony, pamiętamy.

 

Tony Hogański – Tak tylko przypominam o sobie i moich dokonaniach.

 

Jan Kowalski – My tu tak sobie rozmawiamy, a walka nam się tu za chwilę zacznie.

 

Tony Hogański – Wreszcie jakieś znajome mordy zobaczę. Niektóre nawet od dzisiaj stały mi się bardzo bliższe... chociaż jakieś takie zamaskowane.

 

 

 

Falls Count Anywhere:

Psycho vs Tool vs Chris „More” Attitude

 

 

 

Po kilkudziesięciu sekundach oczekiwania zaczyna grać Method Man & Redman - "I will not loose” i pod FeliXtronem pojawia się Psycho. Publiczność reaguje na jego pojawienie dość negatywnie, aczkolwiek można zauważyć całkiem sporo osób, które na jego widok zaczynają bić przed nim czołem i ogólnie popadać w zachwyt. Psycho jak zawsze nic sobie z tego nie robi i w swój typowy, zajebisty sposób dociera na ring.

Po chwili zaczyna grać Kult i wszystkim przed oczyma duszy staje Hangman (oprócz standardowej wizualizacji Kazika S.). Publiczność reaguje entuzjastycznie nie na widok starego kraba, lecz na pojawienie się Toola. Radość jest spora, a po chwili Tool jest już na ringu, gdzie rzuca Psycho dość dziwne spojrzenie.

Na samym końcu uderza porywające wszystkich „Chałupy welcome to” Zbigniewa Wodeckiego, a że transmisja Wrestlepalooza bezpośrednio powinna konkurować z jakimś tanecznym programem to część ludzi uwierzyła, że za chwilę Psycho z Toolem zaczną tańczyć (głównie ta blond kobieca część). Na ich nieszczęście spod FeliXtronu wyłoniła się postać, debiutującego w końcu w EWF Chrisa „More” Attitude’a. Publiczność także przywitała go owacyjnie.

 

Jan Kowalski – To dopiero trzecia walka wieczoru, a oglądać w niej będziemy byłego EWF World Champa – Toola oraz znanego wszystkim Psycho.

 

Tony Hogański – Chris wygra.

 

Jan Kowalski – Co? Dlaczego tak nagle na to wpadłeś?

 

Tony Hogański – Wyczuwam w nim tą samą siłę, która doprowadziła mistrza Szakala do sukcesów.

 

Jan Kowalski – Tak uważasz?

 

Tony Hogański – Uwierz mi Janku. Znam się na takich rzeczach.

 

Wszyscy wrestlerzy są już na ringu i jak łatwo zauważyć raczej nie darzą siebie zbytnią sympatią. Walkę sędziować będzie znany wszystkim Antoni Bryndza, więc emocje powinny być podwójne. Bryndzol postępując zgodnie ze swoim kodeksem moralnym wzywa panów do siebie i zaczyna im wyjaśniać meandry sportowej i honorowej walki. Psycho się zdziwił, bo takich słów nie było u niego w słowniku. W końcu po krótkiej chwili nasz dzielny Antoni rozkazał uderzyć w gong i walka oficjalnie się rozpoczęła. Momentalnie Chris rzuca się na Psycho i zaczyna go okładać, o dziwo pomaga mu w tym Tool i tym sposobem, w bohaterskim sojuszu, obaj panowie obijają Psycho w narożniku. Po krótkiej chwili przerzucają go wprost w przeciwległy narożnik. Jednak Psycho w ostatniej chwili odskakuje na bok, dodatkowo odbija się od lin, a gdy dociera do swych rywali wykonuje na nich Double Clothesline!

 

Jan Kowalski – Naprawdę myślisz, że Chris wygra tą walkę? Ja stawiałbym raczej na Psycho.

 

Tony Hogański (chwytając się za czoło) Wyczuwam w nim silne stężenie łysej mocy.

 

Jan Kowalski – Znowu rozmawiałeś z Panem Zwieraczem przed rozpoczęciem gali?

 

Tony Hogański – A kim jest Pan Zwieracz?

 

Jan Kowalski – Jak ty mało wiesz o sobie.

 

Tony Hogański – Ale Psycho to też jest dobry człowiek. Będę go wspierał moim fachowym komentarzem.

 

Jan Kowalski – Nawet jeśli wejdzie w paradę twojemu Szakalowi?

 

Tony Hogański – Na parady to chodzi ten Venomus.

 

Tymczasem na ringu Psycho prawie od razu podnosi Chrisa, po czym rzuca go o liny, ten jednak reversuje to, schyla się do Back Body Drop, jednak Psycho wykonuje mu Facebustera. Tymczasem Tool jak łatwo się domyślić już się podniósł i zdążył powalić Białego Clotheslinem. Nagle jednak do byłego EWF World Champa doskakuje Chris, chwyta go za plecy i wykonuje mu German Suplex! Caly czas trzyma go jednak w tej pozychi i po chwili wykonuje drugi German Suplex! Zaraz potem wykonuje trzeci! Pin.......1..........2........przerywa Psycho! Biały Diabeł momentalnie rusza do zmasowanej ofensywy. Tool nawija mu się pod Clothesline’a, więc szybko zostaje wyłączony z całej zabawy. Następnie zabiera się za Chrisa, który w międzyczasie odbił się od lin, ale Psycho w ładny sposób poczęstował go Dropkickiem! Chris próbuje wstać, ale Psycho obezwładnił go przy pomocy Headlock Takedown.

 

Jan Kowalski – Widzisz? Mówiłem ci, że tak będzie.

 

Tony Hogański – A od kiedy ty jesteś fanem Psycho? Jakoś nigdy nie przejawiałeś tego typu perwersji.

 

Jan Kowalski – Nie, Tony, ja w przeciwieństwie do ciebie komentuje w sposób obiektywny. Ty swojego mistrza Szakala uwielbiasz i wysławiasz na dobre i na złe, a ja po prostu umiem dostrzec kto akurat tego dnia znajduje się w formie.

 

Tony Hogański – Komentuje z tobą tyle lat i cholera jakoś nigdy tego nie zauważałem.

 

Jan Kowalski – Ty wielu rzeczy nie zauważałeś.

 

Tony Hogański – Zaczynasz gadać jak mój okulista.

 

Chris „More” Attitude próbował wstać, ale Biały zaszedł go od tyłu, gdzie uraczył go Dragon Suplexem. Chris pada, a Psycho nie ma zamiaru tracić czasu na zbędne pierdoły, więc wspina się na najbliższy narożnik.... spogląda w dół i po chwili skacze z Funky Shit [450 Leg Drop]!! (EWF! EWF! EWF!) Od razu pin......1...........2.........przerywa Tool! Czym rzecz jasna wywołuje irytację Białego. Od razu dochodzi do zwarcia między obu panami. Lepszy okazuje się o dziwo Tool, który wykonuje rywalowi Tiger Driver Slam, a następnie poprawia z Side Suplexem. Psycho jednak szybko wstaje, odbija się od liny, próbuje Clothesline’a, ale Tool unika ciosu. Psycho odbił się więc o kolejne liny, Tool spodziewał się kolejnego Clothesline’a, ale niespodziewanie Psycho spadł na niego z Crossbody! Od razu pin......1......2.....kick out! Psycho choć nie może uwierzyć wraca do walki. Pomaga wstać Phantomowi, ale to nie skończyło się dla niego najlepiej, bowiem w wyniku zwarcia i krótkiej szamotaniny były EWF World Champion wykonał na nim European Uppercutt.

 

Jan Kowalski – Przyznaje się, że mogłem się pomylić. Tool także ma szanse na zwycięstwo.

 

Tony Hogański – Zabrałbyś się Janku wreszcie za uczciwą robotę.

 

Jan Kowalski – Ale o co ci chodzi?

 

Tony Hogański – Nie tracę nadziei, a ty szerzysz czarny... (zastanawia się chwilę)... no ten... no.... pijar.

 

Jan Kowalski – Czarne co?

 

Tony Hogański – Jak ty mało wiesz o świecie. W cuda pewnie też wierzysz?

 

Na ringu Tool kontynuuje swoją uroczą zabawę. Spada na Psycho z Elbow Dropem... a po chwili poprawia jeszcze jednym Elbow Dropem. Na sam koniec serwuje wszystkim Leg Dropa. Od razu pinuje........1.............kick out! Trochę go ta sytuacja zdziwiła. Podnosi swojego rywala, ten jednak doprowadza do zwarcia. Znów dochodzi do wymiany tradycyjnych uprzejmości w postaci różnego typu uderzeń, chopsów i takich tam. Lecz w konsekwencji górą nadal jest Tool, który rywalowi wykonuje Shoulderbreakera. Pin........1..........2.....kick out! Tool nie zraża się i kontynuuje swoją ofensywę. Podnosi Psycho, ale ten niespodziewanie wskakuje mu na ramiona i w jeszcze bardziej niespodziewany sposób wykonuje Hurricanranę! Tool leży... Chris „More” Attitude także wypoczywa nieopodal.... Psycho pomaga Toolowi wstać, następnie kopie go i po chwili jesteśmy świadkami Psycho Circus [Ki Crusher]!! Pin.......1...............2.........przerywa Chris! A wydawało się, że już nic z niego nie będzie.

 

Jan Kowalski – Sądzisz, że Chris pobierze teraz energię z morza i wygra walkę?

 

Tony Hogański – Janku, z tobą dziś wszystko dobrze?

 

Jan Kowalski (lekko zdziwiony) Dlaczego pytasz?

 

Tony Hogański – Powiedz mi, gdzie w Kielcach jest morze? A myślisz, że ocean także tu mają?

 

Jan Kowalski – No nie wiem.... mógłby spróbować pobrać energię z cieków wodnych?

 

Tony Hogański – Pobierz się sam.

 

Psycho jest wściekły, rzuca się na Chrisa, ale ten niespodziewanie wykonuje mu Asai DDT! Psycho pada... dość szybko dochodzi do siebie, ale Chris przez ten czas zdążył odbić się o liny, a po krótkiej chwili wykonać na rywalu Enziguri! Biały znów próbuje wstać, a my jesteśmy świadkami drugiego w przeciągu kilku chwil Asai DDT! Chris zaczyna wykonywać jakieś swoje morskie ruchy, co wielce raduje zgromadzoną w kieleckiej hali publiczności. Następnie pomaga Białemu wstać i rzuca go wprost na liny, ale ten zamiast się od nich odbić - przelatuje nad nimi i rozbija się tuż poza ringiem. Chris „More” Attitude uśmiecha się radośnie i także wychodzi poza liny. Nie zeskakuje jednak z ringu, lecz wdrapuje się na narożnik i skacze na leżącego poza ringiem Psycho z Flying Elbow!! (EWF! EWF! EWF!) Od razu pinuje.... co przypomniało nie tylko Bryndzolowi, ale także wszystkim innym co zapomnieli, że jest to Falls Count Anywhere match.... pin.......1...........2..........kick out! Jak widać powolność Antosia Bryndzy kosztowała Chrisa prawdopodobne zwycięstwo.

 

Jan Kowalski – Też prawie bym zapomniał, że jest to Falls Count Anywhere match.

 

Tony Hogański – Ja pamiętałem.

 

Jan Kowalski – Coś takiego?

 

Tony Hogański – To właśnie czyni mnie tak wspaniałym komentatorem.

 

Poza ringiem Chris pomaga wstać swemu przeciwnikowi, a następnie rzuca go wprost na barierki oddzielające ring od publiczności. Od razu dopada do niego, chwyta go za głowę i zaczyna uderzać nią o wymienione wyżej barierki... wymierza mu jeden cios... drugi... trzeci.... czwarty... piąty.... szósty.... w końcu przestaje, próbuje wepchnąć rywala w metalowe schodki, ale Psycho w międzyczasie kontruje i ostatecznie to Chris rozbija się na tym jakże ważnym ringowym oprzyrządowaniu. Chris Attitude próbuje jak najszybciej się otrząsnąć i rozpocząć jakiś rodzaj kontrataku, lecz w tym momencie Psycho chwyta go i wykonuje mu Psycholity [Evenflow DDT]|!! Następnie pokazuje, że to koniec i za chwilę nastąpi Air Force 666, ale podnosi jeszcze rywala i wrzuca go na ring. Pechowo o wturlującego się Chrisa potknął się Antoni Bryndza. No cóż... on zwykle bywał niezdarny. Następnie wdrapuje się na jeden z narożników.... i w tym momencie gasną światła! Sprawia to, że fani są zmuszeni przebywać w całkowitych ciemnościach.

 

Tony Hogański – Kto się bawi światłem?! Czuję się nieswojo jak siebie nie widzę!

 

Jan Kowalski – Naprawdę, słyszałeś kiedyś o stanie lękowym?

 

Tony Hogański – To gdzieś w USA?

 

Po kilku sekundach na FeliXtronie ukazuje się obraz Księżyca w pełni na tle nocnego, ciemnogranatowego nieba. W tle da się słyszeć również głos... Vaclava (to zdecydowanie jest Vaclav) mówiący:  Podążamy droga oświetlaną promieniami Luny... W otchłani ciemnej jej królestwa rozpalimy czerwień zorzy nowego świata... Ragnarok się rozpoczął...

 

Tony Hogański – Mój wychowanek! To jego głos!


Zaczyna rozbrzmiewać „Intro” w wykonaniu Bulle for my Valentine. Początkowym dźwiękom piorunów i dźwięku padającego deszczu towarzyszą błyski białego światła, potem zaś słychać leniwe brzmienie skrzypiec i kontrabasu. W tym czasie po arenie zaczynają błyskać spokojnie ciemnoniebieskie światła, zaś wejście zostało pokryte cienką warstwą dymu. Gdy rozlegają się pierwsze gitarowe riffy pod FeliXtronem zjawiają się Izzy Nielsen i The BackStabber. Obaj odwracają się i spoglądają w stronę wyjścia, jakby oczekiwali czyjegoś nadejścia. Wreszcie wyłania się Vaclav, który wykonuje swój taunt. Cała trójka zmierza w stronę ringu. Nadal siedzący na narożniku Psycho jest... chyba zaskoczony. Po chwili zaś słychać, że widząc Vaclava zaczął śmiać się z politowania. Na wiele mu to jednak nie pomogło, bowiem już po chwili tuż przed ringiem pojawili się Izzy Nilsen i Stabber. Psycho nawet chwili się nie wahając i przeczuwając co się święci skoczył na Nilsena z Hurricanraną! Backstabber jednak od razu zdzielił go swoim baseball batem przez plecy! Po chwili podszedł do niego Vaclav, który nachylił się i popatrzył z politowaniem.

 

Tony Hogański – Mój wychowanek psuje zawody!

 

Jan Kowalski – Naprawdę?

 

Tony Hogański – Oczywiście. Ale gdzie są koledzy mojego nowego kolegi czyli pan Tuan i Scy?

 

Jan Kowalski – Pewnie wkrótce się pojawią.

 

Tymczasem na ringu Chris przebudził się i zaczął obserwować to co się dzieje, a nie wyglądał na zbyt zadowolonego. Vaclav, Nilsen i Stabber jakoś specjalnie się nie spieszyli, jednak oszczędzili sobie znęcania się nad Psycho. Izzy zresztą musiał dojść do siebie po dość skutecznym ataku Białego. Tool także już wydobrzał, ale on nie miał zamiaru podziwiać widoków. Momentalnie doskoczył do Chrisa i wykonał mu Twist of Fate!! (radość publiczności) Zdążył go jeszcze podnieść i wykonać drugiego Twist of Fate’a! Antoni Bryndza w swoim stylu właśnie się przebudził... pin..........1...............2...............3!! (Zwycięzcą jest: Tool!)

 

Tony Hogański – Ooo! To jeszcze jakaś walka trwała?

 

Jan Kowalski – Tool wykorzystał zamieszanie i odniósł zwycięstwo.

 

Były EWF World Champion szybko ewakuował się z ringu. Tymczasem Nilsen wyrwał komuś za to odpowiedzialnemu mikrofon, a Vaclav i Backstabber dostali się na ring. Stabber spojrzał na zwłoki Chrisa i nie omieszkał ich Gorilla Press Slamem wyrzucić poza ring! Vaclav tymczasem rozsiadł się w jednym z narożników. Kamera robi zbliżenie na jego twarz, co pozwala zauważyć dwie czarne linie ciągnące się od oczu przez policzki. Ktoś tam z obsługi technicznej podała jeszcze dwa mikrofony.

 

The BackStabber – Człowiek… jak dumnie to brzmi. Stworzony na podobieństwo stwórcy, obdarzony rozumem, duszą i wolną wolę. Dlatego też nie dziwi nikogo fakt, że istota ludzka zajmuje uprzywilejowaną pozycję na tym świecie. Nikogo, kto nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo choroba obłudy i zgnilizna hipokryzji toczą istotę życia ogółu społeczeństwa, a wszystkie boskie przymioty – zmarnowane. Jakże smutnym widokiem było dla mnie widzieć ludzi pełnych szlachetności padających ofiarami machinacji tych, którzy zaprzedali się pieniądzu, czy też chorej ambicji zdobycia władzy. Czy tak ma wyglądać gatunek ludzki w okresie swego największego rozkwitu? Stado wygłodzonych hien, gotowych zagryźć się dla ochłapu mięsa… Pogrążyłem się w wielkiej rozpaczy, kolejne dni przemieniły się w ucieczkę przed tym, co dane było mi ujrzeć. Wreszcie jednak odnalazłem kogoś, kto natchnął mnie siła, by stawić czoło moim demonom i podjąć walkę z ich dominium – dzisiejszym społeczeństwem.

Izzy Nilsen – Dla wielu blask wschodzącego słońca jest nadzieją na odnalezienie tego, co poszukują… Ja poszukiwałem zrozumienia, tolerancji ludzi, wśród których przyszło mi żyć na obczyźnie. Nie dane było mi zaznać żadnych z moich pragnień. Będąc skażanym na samotność w ciągu dnia odnalazłem sens w samotności pod obliczem księżyca. Przemierzając opustoszałe ulice wielu miast dane było mi ujrzeć wszystkich ty, którzy dzielili los nocnego tułacza. Pozostawieni w zapomnieniu trzymali się strzępków swoich nadziei, nie chcąc uwierzyć, że ona już dawno umarła. Zapytałem siebie, czym wszyscy ci ludzie zawinili, że społeczeństwo skażało ich na wygnanie do doliny nieprzemijającego odosobnienia? Szukając odpowiedzi przyjąłem stygmaty mesjasza nocy. Wiedza towarzysząca temu wydarzeniu przybliżyła mnie do celu, jednak nie wystarczająco. Dopiero jeden człowiek, który przez niezliczone sekundy walczył z falami mrocznego oceanu samotności, udzielił mi ów odpowiedzi.

Obaj członkowie Disciples of Sorrow spoglądają w stronę siedzącego w narożniku Vaclava.


Vaclav – Czas zatem zburzyć posągi ludzkiej pychy, wystawione przez każdego z was. Codziennie przechodzicie obok kogoś, kto potrzebuje waszej pomocy. Jednak wasz wzrok go nie dostrzega, a jego słowa zostają niedosłyszalne. Trwacie w przekonaniu swojej wyższości, jednocześnie pozostawiając kogoś w objęciach mrocznego oceanu samotności. Kolejne fale targają jego duszą, aż w końcu opada na samo dno.. Tracąc wreszcie oddech, by znaleźć swoje wyzwolenie. Słowa litanii rozpaczy zlewają się w jeden wielki szum owego oceanu, tak silny, że wreszcie usłyszycie go wszyscy. Stanie się on akompaniamentem dla obrazu upadku waszych idoli… Psycho, z oparów twoich specyfików nie narodziła się wizja tak straszna, jak to co zostało ci zapisane na stronicach księgi zmierzchu. Twoje bogactwo okaże się tylko pustą iluzją, po przeminięciu której pozostanie szukać ci wyzwolenia… Kraven, wielki łowco nie znający strachu. Zostałeś naznaczony, by być jedną z ofiar Ragnaroku… Twoja chwała stanie się moją zdobyczą, a jednocześnie zarzewiem, z którego rozpalę ogień zwiastujący nowy porządek. (Vaclav wstaje) I wreszcie, Jupiter! Każda przelana kropla twojej krwi będzie symbolizowała naszą victorię nad kolejnymi demonami dzisiejszego świata… Chłodny wiatr nocy już wieje, wyjąc zapowiedź Ragnaroku… Disciples of Sorrow ukażą wam to co czeka wszystkich, którzy nie pojmą naszej wiadomości… We’ll show you the way… to hell.

Vaclav odrzuca mikrofon i wraz z swoimi towarzyszami opuszcza arenę.

 

Tony Hogański – Mój wychowanek stanowczo za dużo pierdoli.

 

Jan Kowalski – Tak sądzisz?

 

Tony Hogański – Ale nadal czuję do niego wielkie przywiązanie.

 

 

(Znajdujemy się w kafeterii. Panuje tu dziś spory tłum, ale nawet mimo to specjalna VIPowska sekcja pozostaje zamknięta [gdyż jest przeznaczona tylko do wyłącznego użytku: imp. Game’a, Kravena, Sandmana, Yamato Konoe oraz w szczególnych przypadkach Esmeraldy Martinez i towarzysza Szakala]. Nas jednak bardziej interesuje to co będzie działo się na parterze. Widzimy jak za barem dzielnie całym tym interesem zarządza panna Zosieńka, a przy barze siedzi Henryk Tyski.)

 

Heniek Tyski (do siebie, pod nosem) Kim chcę być? Kim chcę być?

 

Panna Zosieńka – Co podać?

 

Heniek Tyski – Najlepiej siebie. (jest bardzo zadowolony ze swojego żartu)

 

Panna Zosieńka – Słucham?

 

Heniek Tyski – Widzisz moja droga, jestem nowym pracownikiem tej pięknej federacji. Problem leży jednak w tym, że nie mam jeszcze przydzielonego odpowiedniego stanowiska. Krótko mówiąc – szukam pracy.

 

Panna Zosieńka – Interesuje pana praca w kafeterii?

 

Heniek Tyski (spoglądając na tyłek jednej z kelnerek) Wygląda.... zachęcająco.

 

Panna Zosieńka – A jakie ma pan doświadczenie w tej branży?

 

Heniek Tyski – Lata doświadczeń, całe lata! Patrząc na ciebie, to nie wyglądasz mi na szczególnie doświadczoną, więc nie sądzę by to był problem. Mam nawet kilka pomysłów na podniesienie jakości obsługi.

 

Panna Zosieńka – Naprawdę?

 

Heniek Tyski – O tak. Punkt pierwszy: skrócić spódniczki kelnerkom. One naprawdę nie potrzebują tyle materiału.

 

Panna Zosieńka – Moim zdaniem nie jest to nam jakoś szczególnie potrzebne.

 

Heniek Tyski – To zwiększy efektywność i wydajność pracy.

 

Panna Zosieńka – A jaki jest punkt drugi?

 

Heniek Tyski – Punkt pierwszy był tak świetny, że nie myślałem, że przejdziemy do punktu drugiego.

 

Panna Zosieńka – Nie sądzę bym była zainteresowana bliższą współpracą z panem.

 

Heniek Tyski – Ahhh tak? Nie wiedziałem, że tu spotkam taki reakcyjny beton! Ciemnogród! Moherowy beret!

 

Panna Zosieńka (lekko zdziwiona) Nikt mnie jeszcze tak nie nazywał.

 

Pan Kim Chcę Być oburzony odchodzi od baru i wychodzi na korytarz. Zofia Młodsza i wszystkie podlegające jej kelnerki jest bardzo szczęśliwa z jego powodu. Po kilku sekundach jesteśmy wraz z Henrykiem na korytarzu.

 

Heniek Tyski – Będę bogaty! (Henryk zaczyna wyjmować z kieszeni jakieś szklanki, filiżanki, kubki, talerze) Ile to może być warte? Ja w zasadzie nie muszę tu w ogóle pracować. Ta federacja to żyła złota. Pomyślmy... gale mamy co dwa tygodnie... zawsze w innym miejscu... jeden obchód po hali możemy mi przynieść... (aż pojawiają mu się znaczki euro w oczach) Nie wiem ile... ale dużo...

 

(Henryk oddala się, a z nogawki spodni wylatują mu jeszcze nóż, łyżka i widelec. Henryk szybko je zbiera i odchodzi. Wracamy na ring.)

 

Tony Hogański – To wesoły człowiek jest.

 

Jan Kowalski – Raczej jakiś erotoman. Mógłby się nieźle dogadać z Hangmanem, ale on się akurat specjalizował się bardziej w przemyśle pogrzebowym.

 

Tony Hogański – A ty znowu brutalnie atakujesz kogoś? Czym ci teraz krab zawinił? Od dawna jest nieszkodliwy, a słyszałem, że na emeryturze to on nawet dorabia sobie w IPNie.

 

 

(Przenosimy się do biura Honorowego Komisarza EWF, które już wiemy jak wygląda.)

 

Szakal (do siebie) A jakbym tak wrócił na ring.. (pauza) ... (śmiech) ... nie ma sensu, tutaj mam o wiele ciekawszą pracę.

 

(Mija 10 minut)

 

Szakal – Ale nuda...

 

Po chwili do biura wchodzi Duality z puszką FelkoColi w ręku.

 

Duality – Co to jest? Chciałem zwykłą Coca-Colę albo Pepsi, a wyskoczyło mi to! Co to to jest?

 

Szakal – FelkoCola, choć pewnie teraz powinna się nazywać Felipe-Cola.

 

Duality (z niewyobrażalnym zdziwieniem na twarzy) Co to jest FelkoCola?

 

Szakal – A co nie podoba się? Możesz zawsze być nowym dystrybutorem VooDoo-Pepsi. Hmm właśnie ciekawe co z Muminem i Mladenovem.

 

Duality – Z kim?

 

Szakal – Jak wy młodzi o niczym nie wiecie. Co ci mówi słowo "Halogen"?

 

Duality – Taka lampa?

 

Szakal – To jest kurwa skandal.

 

Duality – ?

 

Szakal – Z tym trzeba coś zrobić.

 

Do biura wpada The Flying Man.

 

The Flying Man – Jestem The Flying Men.. eee znaczy Man. (Do siebie po cichu) Man, Man, Man.. zapamiętaj Man!

 

Szakal – To Men czy Man?

 

The Flying Man – Man! Ja latam!

 

Duality – Nie, to ja latam!

 

Wrestlerzy puszczają sobie wrogie spojrzenia.

 

Szakal – Palmę pierwszeństwa latającego człowieka załatwicie sobie kiedyś na ringu. Men.. znaczy się Man.. co cię sprowadza, znaczy się czego?

 

The Flying Man – Dlaczego zostałem umówiony na wywiad w kotłownii? Nie dość, że tam nie trafiłem to jeszcze czuje się poniżony.. kotłownia na wywiad? I kto to jest ten Józef? Dlaczego on nie ma nazwiska?

 

Szakal – Kotłownia to.. jak wy nic nie wiecie. Nie wytrzymam. (Szakal myśli, co widać) Dobra, na następnej Wrestlepaloozie wystartuje kurs wiedzy u EWF Honorowego Komisarza Szakala. Tak jest! Cateringiem zajmą się Mexicano i Starcade, a wy młodzi nauczycie się czegoś o tej federacji. Genialne, poczułem w sobie chyba żyłkę pedagoga. A teraz spie... (pauza) ...Do widzenia moi przyszli uczniowie, obecność obowiązkowa dla wszystkich uczestników Dark Matchów.

 

(Duality i The Flying Man wychodzą. Szakal zaś wraca do swoich obowiązków, których nie ma.)

 

 

Tony Hogański – O mistrzu! Wielki pedagogu!

 

Jan Kowalski – Może przynajmniej się nie będzie nudzić.

 

Tony Hogański – Mistrz jest wspaniały. Gdybym miał talent napisałbym dla niego wiersz... ale niestety to on ma talent i to on pisze wiersze... ale ludzie nie pamiętają już o „Halogenie”... przykre to.

 

 

(Jesteśmy gdzieś na korytarzu hali, gdzie można zobaczyć wędrujące tu i ówdzie osoby, z reguły w celu zakupienia Felkocoli ze słynnego Automatu z Felkocolą stojącego pod ścianą. Mamy tu też szalonych fanów, którzy wygrali odpowiednie przepustki w jakimś śmiesznym konkursie, polujących na autografy swoich ulubionych wrestlerów. W końcu realizator ukazuje nam starszą osobę podchodzącą do automatu z Felkocolą. Mężczyzna wrzuca monetę, jednak złośliwy automat nie wydaje żądanego napoju. Mężczyzna uderza ręką w bok automatu, jednak nie ma wystarczającej siły by zmusić maszynę do współpracy. W tym momencie do akcji wkracza bohater wszystkich prawdziwych Polaków – Polish Eagle. Biało-czerwony superbohater podchodzi do mężczyzny.)

 

Polish Eagle – Może ja pomogę? (mężczyzna kiwa głową z aprobatą, zaś Orzeł po chwili go rozpoznaje) Pan Tadeusz Kędzierski?

 

Mężczyzna – Zgadza się chłopcze. Cholerna maszyna, zacięła się.

 

Polish Eagle (uderza swoją superbohaterską pięścią w bok maszyny, która w końcu wydaje puszkę z napisem P-C-W) Proszę bardzo panie Tadeuszu. Miło mi pana tu spotkać.

 

Tadeusz Kędzierski – Widzisz synu, wrestling to moja największa pasja, więc śledzę to co się tu teraz wyrabia.

 

Polish Eagle – Jest pan tu wyłącznie jako gość?

 

Tadeusz Kędzierski – Po części tak. Dziś jestem tu jako fan wrestlingu, ale zamierzam rozmówić się Felipe Castro, ewentualnie Vladem Biggmaczyńskim. Chce nadal pracować w tym biznesie, a EWF to aktualnie jedyna opcja.

 

Polish Eagle – Mam nadzieje, że się uda i dostanie pan pracę. Jest pan świetnym fachowcem, nie to co ten zbereźnik Tyski Henryk.

 

Tadeusz Kędzierski – Heniu jest dziwnym człowiekiem, ale miło wspominam naszą współpracę. Było wesoło...

 

W tym momencie na korytarzu zaczyna panować poruszenie, słychać przeraźliwe krzyki jakichś kobiet... kamera ukazuje nam dwie postacie. To Konrad Oleśnicki oraz jego wierny sługa, paskudny Faust. Były Inkwizytor podchodzi do rozmawiających Eagle'a i Kędzierskiego.

 

Konrad Oleśnicki – Jakie to piękne. Nasz superbohater pomaga potrzebującym jak zawsze. To nawet wzruszające.

 

Tadeusz Kędzierski – Czego chcesz Inkwizytorze?

 

Konrad Oleśnicki (zdenerwowany) Nie mów tak na mnie nigdy więcej, rozumiesz? (Konrad odgraża się palcem w kierunku Tadeusza) To jest już zamknięty rozdział. Nie mam z tym więcej nic wspólnego. Zapewne dbasz o swoje zdrowie biorąc te wszystkie lekarstwa łagodzące starość, bo zdajesz sobie sprawę że śmierć jest już bliżej niż dalej. Radzę więc, nie proś się o to bym zafundował ci przyspieszone spotkanie z Kostuchą!

 

Polish Eagle – Daj mu spokój! Tylko potrafisz siać terror w ludzkich umysłach. Myślisz, że wszyscy się ciebie boją? Jeśli tak, to się grubo mylisz... Inkwizytorze!!!

 

Usłyszawszy to Oleśnicki wpada w furię, chwyta Polskiego Orła za tzw. wszarz po czym miota nim o automat z napojami. Orzeł upada, zaś Oleśnicki zamierza kontynuować atak, ale Eagle sprytnym fikołkiem przesmykuje pod rękami Konrada, szybko chwyta za stojący obok kosz na śmieci i uderza nim w głowę potężnego klechy. W międzyczasie Tadeusz Kędzierski udaje się w jakieś bezpieczniejsze miejsce, podobnie jak wszyscy postronni widzowie znajdujący się w pobliżu. Biało-czerwony Orzeł rozpędza się i powala lekko zaskoczonego Oleśnickiego swoim firmowym Eagle Jump (Diving Crossbody).

 

Polish Eagle – Naucz się szacunku do innych Konradzie!

 

(Po tych słowach Orzeł znika gdzieś za głównymi drzwiami korytarza, zaś kamera robi zbliżenie na twarz Oleśnickiego, która ukazuje czysty gniew! Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Tony Hogański – Jakie to urocze... chociaż nie mam pojęcia kim byli ci panowie.

 

Jan Kowalski – Jak to? Przecież Orła i Oleśnickiego widziałeś w czasie walki. Nawet dzielnie wspierałeś naszego patriotę. Deklarowałeś miłość ukochanej Ojczyźnie!

 

Tony Hogański – Święta miłości kochanej Ojczyzny! Czują cię tylko umysły poczciwe! Pamiętam. Pamiętam. Myślisz, że zobaczymy szarżę pod Somosierrą?

 

Jan Kowalski – A ty ciągle o tym?

 

Tony Hogański – Tostery mówią o czym chcą.

 

Jan Kowalski – Czas na kolejną walkę.

 

 

 

Disciples of Sorrow (Vaclav & Izzy Nilsen) vs n.k.w. (Nicky Damage & Husar)

 

 

 

Rozbrzmiewa Bad Boys i na rampie pojawiają się chłopaki z Niższej Kultury Wrestlingu: Nicky Damage i Husar, mistrzowie tag teamów z HVW! Wchodzą na ring i mimo gwizdów publiczności zaczynają tauntować po swojemu.

Zaraz potem światło przygasa, gwizdy kibiców nasilają się i uderza "Bullet for my Valentina- Intro" to znak, że nadciągają Disciples of Sorrow!!! Zresztą widzieliśmy ich tu zaledwie kilka minut temu, więc publiczność była już przygotowana by zareagować w sposób niechętny. Vaclav, dawny mistrz HVW i jego młody protegowany Izzy Nilsen. Kroczy z nimi jeszcze jedna postać, the Backstabber! Cała trójka powolnym krokiem dochodzi do ringu i przechodzi pod linami. Dziś ich pierwsza oficjalna walka!

 

Tony Hogański – Mój wychowanek ma dzielną drużynę u boku.

 

Jan Kowalski – Tak sądzisz?

 

Tony Hogański – Zawsze podziwiałem Stabbera za jego wyjątkową oniryczność.

 

Jan Kowalski – Jesteś pewien?

 

Tony Hogański – A tego trzeciego to ja nie znam, ale cieszę się, że każdy z nich znalazł swojego vacka.

 

Jan Kowalski – Pozwolisz, ze tego nie skomentuję.

 

Na pierwszy ogień rusza młody wilk Apostołów Izzy a ze strony nkw nieobliczalny Nicky Damage. Pojawia się sędzia i daje sygnał do rozpoczęcia walki. Nilsen krzyczy "Enjoy the Darkness" po czym rusza na przeciwnika ze spear, ten jednak unika. Zwarcie, próba sił, Nicky wykręca ręke rockmana a potem pcha go na liny, odbicie i lariat....Nilsen unika i wykonuje dropkick, Nicky wypada po za liny. Black Eagle nie marnuje czasu i serwuje mu springboard dropkick!!! Publika jest zachwycona, obaj wrestlerzy okładają się po za ringiem. Vaclav zagaduje sędziego i wtedy B'S powala Damage'a niespodziewanym yakuza kick'iem. Zadowolony Nilsen wrzuca go z powrotem na ring sam zaś pakuje się na top rope! Shooting star press...zatrzymuje się na głowie Husara! Potężny Headbutt! Sędzia nakazuje Patriocie opuścić ring ten jednak przyciąga kompana z nkw do swojego narożnika klepie jego noge i całkiem legalnie wbiega na ring! Od razu serwuje rywalowi running leg drop po czym pinuje 1....2...kick out!

 

Tony Hogański – Przykro mi....

 

Jan Kowalski – Ale o co chodzi?

 

Tony Hogański – Mój wychowanek tak dzielnie walczy... ale nie oszukujmy się. Mój osobisty kolega Psycho na pewno się tu pojawi by wprowadzić trochę zamieszania.

 

Jan Kowalski – Myślę, że twoja hipoteza jest bardzo prawdopodobna.

 

Husar podnosi przeciwnika i chwyta w miażdżący Polish Hug! Izzy opada z sił...czyżby ta walka miała tak szybko się skończyć? Nilsen resztką sił uderza w stope Husara, ten na momen obluzowuje chwyt...Nilsen wyrywa się i skacze do narożnika... zabrakło milimetrów! Husar udaremnia zmiane! Podnosi przeciwnika do Polish Export ale....przez ring jak cień przemknął Stabber który podcina nogi Husara i powoduje upadek. Obaj walczący wstają....Nilsen wykonuje kilka szybkich kopnięć, Husar znów zalicza spotkanie z matą a Rock Star klepie wyciągniętą dłoń Vaclava! Lider Apostołów Smutku spokojnie wchodzi na ring. Od razu częstuje leżącego przeciwnika kilkoma kopnięciami i punchami, potem dokłada Lionsault i zakłada sharpshooter! Olbrzym wije się z bólu i próbuje doczołgać się do lin. Vaclav z kamienną twarzą trzyma chwyt. Husar wykorzystuje swoją wielką siłe i udaje mu się dotrzeć do upragnionych lin. Vaclav puszcza jednak dopiero gdy sędzia grozi mu dyskwalifikacją. Pierwszy mistrz HVW wstaje i opiera się o swój narożnik, zupełnie lekceważąc ogarniającego się Husara.

 

Tony Hogański – Mój wychowanek to już zupełnie inny człowiek. Nie poznaję go.

 

Jan Kowalski – Świat się zmienia.

 

Tony Hogański – Tylko dlaczego on jest tak mało słowiański?

 

 Ten zaś nawet nie atakuje tylko zmienia się z gotowym już Nickym. Lider Niższej Kultury Wrestlingu wskazuje na Vaclava i "zachęca" go do walki. Apostoł z ociąganiem podnosi się, rozprostowuje mięśnie i staje twarzą w twarz z Damage. Nicky mówi coś do nie, widać że chce urazić Vaclava ten jednak wciąż wpatruje się w niego obojętnym wzrokiem. Nicky mówi "czekam!" a Vaclav obojętnie wzrusza ramionami....i wykonuje The Poison! Podnosi Damage' i serwuje mu powerbomb, potem drugi. Podbiega do przeciwnego narożnika i wymierza Husarowi potężny superkick! Vaclav nadal jest w formie! Nicky powoli wstaje, Vaclav szykuje się do kolejnego superkicku...ale Nicky uchyla się i zaraz powala dawnego mistrza rzucając się na niego i zasypując gradem ciosów. Wstaje wymierza kilka bolesnych kopniaków w żebra Vaclava i dodaje jeden potężny w jego krocze. Apostoł zwija się z bólu a Nicky uśmiecha się i zmienia z Husarem. Ten wskakuje na ring ciska Vaclavem w narożnik a tam częstuje kilkoma potężnymi lariatami. Vaclav upada, Husar podnosi go i wymierza potężny headbutt!

 

Tony Hogański – Trzeba będzie się go spytać czy on rzeczywiście tak chciał to zrobić.

 

Jan Kowalski – Nie rozumiem co masz na myśli.

 

Tony Hogański – Bo nie jesteś Tosterem i nie masz w sobie mocy bitwy pod Somosierrą.

 

Vaclav zaczyna krawić, mecz jest coraz ostrzejszy! Husar zeskakuje z ringu i chce wrócić na niego z krzesłem. Sędzia protestuje zostaje jednak odciągnięty przez...Vaclava! W tym czasie Backstabber uderza Patriote kijem bejsbolowym w plecy! Husar upada a Stabber udaje, że to nie on. Sędzia z zaskoczeniem zauważa, że Husar zbiera się z ziemi. Disciples zgodnie jednak twierdzą, że to żaden z nich. Vaclav zmienia się z Izzym. Ten spokojnie z dwójką swoich mentorów czeka w narożniku. Wściekły Husar wraca na ring i szarżuje w kierunku Apostołów. Izzy uchyla się a Vaclav i Stabber odsakują, Husar uderza w narożnik. Zaraz potem dostaje dropkick od Nilsena. Rock Star wyciąga go na środek ringu, częstuje standing swanton bomb i wchodzi na top rope...na którą wskakuje też Nicky i serwuje przeciwnikowi superplex! Sędzia każe opuścić Damage'owi ring ten jednak pokazuje mu środkowy palec, pluje w kierunku narożnika DoS i wraca do Nilsena. Czeka aż przeciwnik powstanie...i serwuje mu potężny spinebuster. Niesamowicie silne uderzenie! Pin 1...2..i gdy wydaje się że to koniec Izzy kick out'uje!

 

Jan Kowalski – Było blisko.

 

Tony Hogański – Ja wiedziałem, że nic z tego nie będzie. Nie bez powodu owładnął mną dzisiaj duch spod Somosierry.

 

Jan Kowalski – Czujesz się owładnięty?

 

Tony Hogański – Wszak jestem szwoleżerem XXI wieku.

 

Jan Kowalski – Co mi bardzo przypomina znane skądinąd zdanie: „czy jestem szamanem?”. Masz zamiar biegać po hali i pytać się wszystkich: „czy jestem szwoleżerem?”

 

Nicky jest niezadowolony i zakłada Damage Crossface! Po chwili Izzy chce tapować ale Backstabber skwapliwie przypomina sędziemu, że to Husar jest legalnym zawodnikiem. Sędzie przekazuje wiadomość Nicky'emu. Ten puszcza chwyt i wstaje. Jest naprawde wściekły podchodzi do narożnika. Husar klepie go w ręke. Nicky wraca i....dostaje lariat od Vaclava który zdążył zmienić się z Izzym!!! Lider DoS jest już na top rope...Vaclav's Answer Splash! 1...2......przerywa Husar! Olbrzymi chuligan podnosi pierwszego mistrza High Voltage i podnosi go wysoko do góry po czym podchodzi z nim do lin....i wyrzuca ponad nimi wprost w stół komentatorski!!! Husar jest szalony! B'S pomaga Vaclavowi się ogarnąć a Patriota spokojnie schodzi z ringu i ciska w obu metalowymi schodkami!!! Izzy Nilsen ma zamiar przeskoczyć nad linami ale uniemożliwia mu to Nicky. Nilsen radzi sobie jednak z przeciwnikiem serwując mu piękny suplex po czym schodzi z ringu i uderza znęcającego się nad Vaclavem Husara krzesłem w głowę!

 

Tony Hogański – To jest to co Tostery lubią najbardziej!

 

Jan Kowalski – Naprawdę?

 

Tony Hogański – Milcz i słuchaj mojego wspaniałego komentarza.

 

Jan Kowalski – A twoi kumpli od kielicha jak nie było tak nie ma.

 

Patriota obraca się ku Nilsenowi i dostaje drugi chairshot tym razem w twarz! Upada, Nilsen dokłada trzecie uderzenie i pomaga Vaclavowi wrócić na ring. Nicky jest już gotowy i z miejsca wita go samoan dropem. Wchodzi na top rope i wykonuje elbow drop...ale Vaclav odsuwa się. W tym czasie Stabber podaje Nilsenowi swój kij bejsbolowy... Stabber zagaduje sędziego a Izzy rzuca wstającemu Vaclavowi kij! Nicky nieświadomy zagrożenia biegnie w kierunku Vaclava! Dostał! Vaclav odrzuca kij i wykonuje Otchłań Smutku! Sędzia odwraca się i pin 1.......2..........3!!!! (Zwycięzcami są: Vaclav i Izzy Nilsen!) Disciples of Sorrow pokonali mistrzów tag team!!! Cała trójka wchodzi na ring i unosi ręce w geście zwycięstwa. Vaclav dodatkowo wspina się na top rope i wykonuje jednoznaczny ruch...chce żeby pas do niego wrócił...

 

Tony Hogański – Wspominałem już, że to mój wychowanek?

 

Jan Kowalski – Nie wiem czy on by chciał byś o tym tak ciągle przypominał.

 

Tony Hogański – Szkoda, ze nie kroczy ścieżką słowiańszczyzny... ale może kiedyś... ahhh (rozmarzył się)

 

 

(Przenosimy się.... nie, akurat nie na zaplecze, lecz na zewnętrzny parking. Jak widać wyjątkowo nie ma żadnych opadów atmosferycznych, jest ładnie i schludnie. Widzimy Zbigniewa Wierzchowskiego, trochę zestresowanego nowym miejscem pracy, a obok niego stoi Curtis Woods.)

 

Zbigniew Wierzchowski – Jak wrażenia po debiucie na ringach Extreme Wrestling Federation?

 

Curtis Woods – A jak wrażenia po debiucie jako reporter Extreme Wrestling Federation?

 

Zbigniew Wierzchowski – Dziękuję, nie narzekam. Oczywiście gratuluję też zdobycia swojego pierwszego tytułu... fakt, że tylko na kilka minut, ale zawsze.

 

Curtis Woods – Teraz już wiem jak smakuje zdobywanie trofeów... i wkrótce odzyskam ten pas. Venomus nie może spać spokojnie.

 

Zbigniew Wierzchowski – Z pewnością.

 

W tym momencie słychać otwierającą się bramę wjazdową i na parking wjeżdża czarny Hammer, realizator robi zbliżenie i jak się okazuje po jego bokach widnieje podobizna Scythera - łatwo więc domyślić się kto jest jego właścicielem. Samochód zatrzymuje się tuż obok Woodsa i Wierzchowskiego. Otwierają się drzwi i z samochodu wypada najpierw butelka Jacka Daniels’a, która o dziwo się nie zbiła [bo jej samej żal było się tak głupio zmarnować], a następnie ze środka wysiada aktualny EWF FTW Champion.

 

Zbigniew Wierzchowski – Piłeś - nie jedź!

 

Scyther (odkładając butelkę do środka) To kurwa na później.

 

Wierzchowski jednak nawet nie zaczekał na odpowiedź i po prostu uciekł.

 

Scyther (do Woodsa) Ej! Dlaczego on ucieka?

 

Curtis Woods – A skąd ja mam to wiedzieć?  

 

Scyther (zamyślony) Bo to jest dla mnie kurwa taki problem filozoficzny na dziś, który mam ochotę rozwiązać. Jeśli go nie rozwiążę to będę musiał się napić. To cię może zaskoczyć, ale ja teraz nie chcę się napić, bo wyobraź sobie, że mam potrzebę widzieć z kim walczę, gdzie walczę i o której walczę. (tu spogląda na zegarek) Co mi przypomina, że za chwilę mam walkę i nie mam czasu na pogaduszki z.... (przygląda się mu) .... a tak przy okazji: to kim ty kurwa w ogóle jesteś?

 

Curtis Woods – Może grzeczniej?

 

Scy na to jednak nie odpowiedział tylko od razu doskoczył do Woodsa, chwycił go jakoś za rękę i za kark przycisnął twarzą do samochodu.

 

Scyther – Grzecznie to rozmawiałem z tobą przed chwilą, a teraz będzie nie całkiem grzecznie.

 

Woods próbował coś powiedzieć, ale przyciśnięty do drzwi samochodu nie był w stanie.

 

Scyther – Jeszcze sobie lakier porysuje.

 

EWF FTW Champion zmienił taktykę i dynamiczniej chwytając za kark przemieścił się do znajdującego się tuż obok betonowego filaru. Można powiedzieć, że twarz Woodsa badała dziś różne rodzaje tworzyw.

 

Scyther – Pytanie pierwsze: w którym miejscu hali Psycho świętuję swoje zwycięstwo po walce?

 

Curtis Woods – Jakie zwycięstwo? On przecież przegrał.

 

Scyther (trochę zafrapowany) Chyba nie dosłyszałem. Co zrobił Psycho?

 

Curtis Woods – Przegrał....

 

Scyther (nadal zafrapowany) Tak sam z siebie?

 

Curtis Woods – Może za to podziękować Vaclavowi i jego kolegom: Stabberowi i Nilsenowi. To dzięki nim Psycho został wyłączony z gry i Tool mógł pokonać Chrisa.

 

Scyther – Jakiś ty się nagle rozmowny zrobił. A Tuan?

 

Curtis Woods – Widziałem jak wychodził przed tą walką z hali... na zakupy chyba.

 

W tym momencie Scy puszcza Woodsa i odpycha go na ziemię... ten pada, a przy okazji uderza twarzą w beton. EWF FTW Champion znika zaś w drzwiach hali.

 

Curtis Woods – Za mało... za mało bolało... prawie nic.... potrzebuję więcej bólu... więcej... i więcej....

 

(Przenosimy się do naszych komentatorów.)

 

 

Tony Hogański – Scyther zawsze był porządnym człowiekiem. Na swój sposób go lubiłem.

 

Jan Kowalski – Widzę, że grono twoich ulubionych wrestlerów wzrasta.

 

Tony Hogański – Moim ulubionym wrestlerem jest tylko mistrz Szakal. Ulubionym właścicielem dobry duszek EWF, pan Game. Ulubionym komentatorem jestem ja. Wszyscy inni mogą otrzymywać ode mnie różne dawki osobistej sympatii i słynnego tosterowego uśmiechu.

 

Jan Kowalski – Jaki to uśmiech? Chyba nie mówisz o Panu Zwieraczu?

 

Tony Hogański (uśmiecha się) To jest właśnie mój tosterowy uśmiech. To tylko tak pilotażowo Janku, nie żebym był jakimś twoim fanem.

 

Jan Kowalski – Czasem mnie porażasz.

 

Tony Hogański – Jak Zeus piorunami!

 

Jan Kowalski – To jakaś nowa teoria?

 

Tony Hogański – Jeszcze się nad tym zastanowię. Tony Gromowładny. Ładnie to brzmi nawet.

 

 

(Tadeusz Kędzierski siedzi na korytarzu hali i przegląda gazetę. Niespodziewanie na końcu korytarza pojawia się nie kto inny jak marzenie polskich nastolatek, człowiek który zainspirował Brada Pitta do zapuszczenia wąsa: Heniek Tyski. Tadeusz zauważa go wstaje i próbuje się szybko oddalić.)

Heniek (zauważając Tadeusza woła przez połowę korytarza) Teeeeed! Teeeed! Czekaj no chwilunię!

Tadeusz (wzdychając ciężko zatrzymuje się i odwraca) Heniu? Ty tutaj?

Heniek podbiega do Kędzierskiego i ze łzami w oczach ściska go.

Tadeusz (wyzwala się z uścisku) No, już, już dobrze.

Heniek (ociera oczy i nos wierzchem rękawa) Tak dobrze spotkać znajomą twarz. Nawet jeśli to twoja zakazana gęba, Ted.

Tadeusz – Dzięki, Heniu. Ciebie też dobrze....widzieć. (po chwili milczenia) Jak ci się podoba w nowej federacji?

Heniek (podejrzliwie) Nie rozumiem...

Tadeusz – Nie pracujemy już w HVW, prawda?

Heniek – Racja.

Tadeusz – Pytałem więc jak podoba Ci się EWF?

Heniek – Dupy mają fajne.

Tadeusz (wzdycha) Heniu...

Heniek – No co? Widziałeś te Eulalię?

Tadeusz – Esmeraldę chyba.

Heniek – No mówię, Magdę M. Widziałeś ją, co?

Tadeusz – Tak widziałem Esmeraldę.

Heniek (znacząco uderzając łokciem w bok Kędzierskiego) I jak?

Tadeusz – Muszę przyznać że jest urodziwa.

Heniek (wybucha kretyńskim śmiechem) He, he, he, he! Lubię cię za to Teddy! Zamiast powiedzieć, że przeleciałbyś jak Małysz nad Kuusamo to ładnie, poetycko...no jak Słoweński normalnie. Wiesz, niby u nas w HVW Potockiej to bym z łóżka nie wyrzucił, ale czy ty widziałeś nogi tej Esmeraldy?

Tadeusz (ewidentnie zdegustowany) A powiedz mi Henryku... masz już jakąś robótkę w EWF?

Heniek (posmutniał) Nie... Ale Vlad dał mi tu taki papier. (pokazuje mu swoje dokumenty z serii „Kim chcę być?”) Niby kim chcę być, a gdy przychodzi co do czego to żadnej roboty dla takiego klawego gościa jak ja. Dziwna ta federacja.

Tadeusz (chyba zadowolony) Ha...smutne, fakt.

Heniek – A widziałeś tych komentatorów? Pewnie nie mają żadnego pojęcia o wrestringu.

Tadeusz – To wręcz przeciwnie do ciebie

Heniek – Rejczel, nie inejczel. A ty Tadziuś masz jakąś fuche?

Tadeusz (wzdycha) Cóż...

Heniek – Tylko nie mów, że majstrujesz coś z tą Esmeraldą! (trochę dumny z siebie, że jej imienia się już prawie nauczył)


Tadeusz – Nie, nie broń cię panie Boże! Fakty są takie, że też nie mam zajęcia.

Heniek – Nie do pomyślenia! Na szczęście masz mnie. A wuja Henryk zawsze pomoże.

Tadeusz – Tak?

Heniek – Pewno. Zrobimy zara wywiadzik.

Tadeusz – Wywiadzik?

Heniek – Ba!

Tadeusz (chwile kontemplując wypowiedź Henia) Nadal nie rozumiem.

Heniek – Po prostu chodź za mną.

Henryk rusza przed siebie a co dziwne Tadeusz rusza za nim. Za pewne sam nie zdaje sobie sprawy z tego co robi. Panowie natykają się na Mamoru który właśnie wychodzi z szatni i rusza w kierunku wejścia na ring. Heniek puszcza oko do Tadeusza i pewnym krokiem podchodzi do Króla.

Heniek – Cześć Muminek, jak leci?

Mamoru (spoglądając z pogardą) Słucham?

Heniek – Tak zagaiłem. Bo wiesz wywiady robimy z kumplem.

Mamoru – Czy twoja żałosna osoba zdaje sobie sprawę z kim właśnie konwersuje?

Heniek (zawahał się) yyyy....

Tadeusz Kędzierski (szeptem do Henia) Może dajmy sobie spokój...

Heniek (szeptem) No co ty! (głośno, siląc się na mądry ton) Czy odpowie pan na kilka pytań?

Mamoru – Ale najpierw jedno moje. Wiesz jaka to nobilitacja, że taki parobek jak ty rozmawia z królem.

Heniek – Muniek, nie obraź się ale...czego ty właściwie jesteś królem?

Mamoru – Widzisz...moich włości nie pojmie twój mały, puściutki móżdżek. Jestem Mamoru, król. Nie musze opowiadać ci o tym nad czym panuje. Zresztą, wątpię żebyś zrozumiał.

Heniek – Mówiąc prościej nie masz nic Mamrot.

Mamoru uśmiecha się z politowaniem tak jakby patrzył na wijącego się u jego królewskich stóp zabawnego robaka.

Tadeusz (zbierając się na odwagę) A może Wasza Wysokość opowie nam co czuje przed zbliżającą się walką?

Mamoru (spogląda na Tadeusza) Proszę, jeden z was potrafi zwracać się odpowiednio do króla. Niestety, nie udzielę wam żadnej odpowiedzi. Po prostu nie jesteście tego godni.

Po tym wszystkim król odchodzi.

Heniek (tupiąc nogą w podłoże) Mamut głupi jeden. A co tu mamy? (zauważa na ścianie stary plakat Kravena i zaczyna pakować go do kieszeni) Pamiątka! Kolekcjonerzy takie coś lubią. Rzucę to na Allegro! Ha!

Tadeusz – Nie wyszedł coś za bardzo ten twój pomysł.

Heniek (już spakował plakat) To nic idziemy dalej. (nagle dostrzega Scythera) Oooo! Dawaj do Siekiera!

Tadeusz (blednie) Nie, nie Henryku. Jak chcesz to próbuj sam.

(Kędzierski odwraca się na pięcie i pośpiesznym krokiem odchodzi. Heniek, ewidentnie posmutniały, powolnym krokiem rusza w inną stronę. Zapewne w dalszym ciągu będzie realizował narzucony mu przez władzę program „Kim chcę być?”. Wracamy na ring.)

 

 

Tony Hogański – Jakie to urocze! Kiedyś Halter i Sobieski z PCW się tak u nas po hali błąkali.

 

Jan Kowalski – To była inna sprawa. Wszystko ci się pomyliło.

 

Tony Hogański – Tostery się nie mylą.

 

Jan Kowalski – A nie uważasz, że ten pan Henryk dostaje coś za dużo czasu antenowego?

 

Tony Hogański – Jesteś nietolerancyjny Janku. Ksenofobiczny wręcz. Uważasz go za gorszego tylko dlatego, że pracował w jakiejś niszy? To przykre myślenie, niegodne zjednoczonej Europy. Gdyby wszyscy w EWF tak myśleli, nigdy nie zobaczylibyśmy na naszych ringach legendarnego Snake’a i Snakemanii. Nigdy nie mielibyśmy najazdu emerytów z PCW itp., itd.

 

Jan Kowalski – Jak ty to ładnie ująłeś.

 

Tony Hogański – W końcu od lat raczę wszystkich komentarzem na najwyższym poziomie.

 

 

(Realizator rozpoczyna emisję kolejnego rozdziału wielkiej epopei pod tytułem „W poszukiwaniu Dark Division”. W poprzednich odcinkach Mumin, Mladenov i Doktor VooDoo ruszyli na poszukiwanie zaginionych członków Dark Division, ich pierwszym przystankiem miały być Stany Zjednoczone Ameryki. Po przygodach znaleźli się wreszcie na lotnisku w Chicago i cała trójką czekają na walizki.)

 

Mladenov – "Złe kilometry dzielą... nas.."

 

Mumin – Gdzie te walizki?

 

Mladenov – Zaraz podjadą na tym pasem.

 

Mija 20 minut.

 

Mumin – Ile mamy jeszcze czekać?

 

Mladenov – Chyba zgubili nam walizki, doktorze co robimy?

 

Doktor VooDoo Biały – To nie dobrze, to nie jest dobry znak. Dodatkowo Laotańskie linie nie ubezpieczają bagaży. Znów będziemy musieli skorzystać z mojego cylindra.

 

Mladenov – Jednak to teleport!

 

Doktor VooDoo Biały – Ech, nie mam tam ukryte troszkę dolarów i miliony laotańskich.. które oczywiście są tutaj bezużytecznie. Jakoś dojedziemy do Wisconsin.

 

Mumin – Wisconsin? To tam znajdziemy Fat Boy'a?

 

Doktor VooDoo Biały – Tak jest!

 

Nasi dzielni podróżnicy ruszyli, więc w podróż. Na ekranie zaś możemy zaobserwować jak ona przebiegała. Na mapce widzimy jak pomylili 2 razy metro i prawie spóźnili się na autobus. Ten już zawiozł ich prosto to małej mieścini w stanie Wisnonsin.

 

Mladenov – Hello! Wisconsin!

 

Mumin – Uspokój się to nie lata 70te! Idziemy.

 

Chwila poszukiwań i oczą ich ukazał się baner zapraszający do pizzeri Fat Boya! [a możnazobaczyć o TUTAJ]

 

Mumin – Udało się.

 

Całą trójka szybko udała się do wnętrza restauracji, w poszukiwaniu jej szefa. Fat Boy w tym czasie obsługiwał kasę i jego wzrok szybko zatrzymał się na Doktorze VooDoo. Były wrestler nie mógł uwierzyć iż widzi swojego byłego mentora, który wykreował mu nową osobowość i pomógł w życiowym dołku. Wreszcie wyskoczył zza kasy i podbiegł do niego.

 

Fat Boy – VooDoo? Doktor VooDoo? To nie możliwe! Jak się cieszę!

 

Fat Boy rzuca się doktorowi w ramiona i trwa chwila szczęścia. Ekran blednie i wracamy już w sytuacji gdy cała czwórka siedzi i opycha się pizzą.

 

Fat Boy – EWF? już prawie wymazałem ten okres ze swojej pamięci, teraz jestem dobrym restauratorem. O wiele lepszym niż byłem wrestlerem (śmiech).

 

Mladenov – Zobacz to w większym formacie.. ogromna Wrestlepalooza 100!

 

Mumin – 100!

 

Doktor VooDoo Biały – Sto!

 

Mumin – Jedna taka gala w życiu!

 

Mladenov – I na tej gali wielki powrót śmietanki Dark Division. Najlepszych z najciemniejszych!

 

Mumin – I ty Fat Boy, jeden z najsłynniejszych. Nie wytrzymam muszę powiadomić centralę...

 

Mumin zrywa się do aparatu telefonicznego. Mija 6 minut. Mumin wraca z grobową miną.

 

Mumin – Felix Castro nie żyje. EWF upadło miotane konfliktem władz.

 

Mladenov – Matko najświętsza panienko!

 

Chwila zadumy.

 

Doktor VooDoo Biały – Nie lękajmy się, choć nasza przyszłość jest niejasna.

 

Ekran znów blaknie. Wracamy do Pizzeri Fat Boy'a po około roku i co ciekawe znajdujemy tam te same postacie. Mumin i Mladenov dzielnie pracują w kuchnii, a Doktor VooDoo zręcznie wciska klientom najdroższe potrawy i zupełnie nieopłacający się bar sałatkowy. Z zaplecza wychodzi Fat Boy.

 

Fat Boy – Mumin jakaś rozmowa zagraniczna do ciebie!

 

Mija 9 minut i Mumin wraca uradowany.

 

Mumin – EWF wróciło! Wracamy do szlak! Szczęściarz! Zaprzęgi psów! Jedziemy!

 

Fat Boy – Tylko czy chcemy?

 

(Koniec materiału filmowego.)

 

 

Tony Hogański – To oni jeszcze żyją?

 

Jan Kowalski – Czas już na walkę o FTW title.

 

Tony Hogański – No nareszcie.

 

 

 

EWF FTW Championship:

Scyther (c) vs Mamoru

 

 

 

Rozbrzmiewa Tyler Bates – Returns a King, zaś na rampie pojawia się samozwańczy król – Mamoru. Wrestler ubrany w swoją koszulkę z napisem „Your majesty Mamoru” i z koroną na głowie, witany jest sporym heel-heatem! Heat jeszcze rośnie, gdy tuż za nim pojawia się Anna, była żona Nasa Jazzowskiego, która na Baltic Mayhem odwróciła się od swojego męża by stanąć po stronie Króla! Mamoru wolnym i dostojnym krokiem podąża w kierunku ringu, po drodze zgarniając skądś mikrofon.Gdy jest już w ringu, oddaje swoją koronę Annie, zaś sam zaczyna mówić.

 

Mamoru – To piękna chwila w mojej karierze. Wy tego nie potraficie docenić, ale walka o FTW Title to dla mnie coś dużego, naprawdę dużego! Cieszę się, że moja Anna może towarzyszyć mi tego dnia. Jak się okazało podczas Baltic Mayhem, wrestling to nie zabawa dla śmiesznych, szarganych emocjami chłopców takich jak Nas Jazzowski. Jego trauma po stracie żony okazała się tak wielka, że nie zdołał pojawić się na Wrestlepaloozie. Jego strata, bardzo mi przykro Nas. Ty użalasz się nad sobą w domu, ja walczę o wielce prestiżowy tytuł tej federacji. To mój czas! Oddajcie mi pokłon! (fani zaczynają gwizdać i buczeć) Oddajcie pokłon swojemu Królowi! (kolejna porcja heatu) Powiedziałem...

 

W tym momencie przerywa theme The Pakage – Rampage! Na hali gasną światła, zaś rampę pokrywają ogromne ilości dymu. Po chwili pojawia się, rozświetlany krwistoczerwonymi reflektorami FTW Champion Scy The Rampage! Łysy Mulat w pełny wyluzowanym krokiem podąża do ringu. Jego koszulka z napisem „Fuck The World”, podobnie jak szyja obwieszona srebrem przyciąga uwagę kamerzysty. Po chwili Scyther wskakuje na narożnik i tauntuje w swój ulubiony sposób tj. krzyżując dwa środkowe palce!

 

Tony Hogański – Bardzo się cieszę, że mogę znów oglądać Scythera na ringach EWF.

 

Jan Kowalski – Nie pamiętam jak to kiedyś bywało, ale byłeś jego fanem?

 

Tony Hogański – Wspieram każdego rozsądnego człowieka w tym biznesie. Oczywiście nie tak jak mistrza Szakala. Wszyscy wiedzą, że mistrz nad mistrzami Szakal jest i tak najlepszy.

 

Jan Kowalski – No to świetnie. Nic nowego nam nie powiedziałeś.

 

Sędzia unosi w górę to, co będzie stawką tego meczu – EWF FTW Title! Następnie instruuje wrestlerów o zasadach pojedynku, po czym daje znać by uderzyć w gong! Obaj wrestlerzy błyskawicznie wdają się w zwarcie, doprowadzając do próby sił. Ruthless od razu zdobywa przewagę, zakłada headlocka, po czym rozpędza rywala o liny i próbuje Shoulderblocka, który jednak nie robi wrażenia na Mamoru! Scy jest lekko zaskoczony, zaś Mamoru tauntuje rozkładając szeroko ręce, na co Rampage odpowiada bardzo wymownym fuck'iem! Mamoru naciera z Clothesline'em, ale Scy uchyla się, po czym kontruje Belly to Belly Suplexem! Szybka próba pinu... 1.... zdecydowany kick out!

 

Tony Hogański – Zauważyłeś Janku jaki mamy dziś patriotyczny nastrój?

 

Jan Kowalski – Naprawdę? Poza walką numer dwa jakoś nic takiego nie rzuciło mi się w oczy.

 

Tony Hogański – No i dobrze, bo byś jeszcze oślepł... ale ja mam ochotę pośpiewać jakieś patriotyczne pieśni.

 

Jan Kowalski – Możesz to zrobić po zakończeniu gali?

 

Tony Hogański – Nie przeszkadzaj. Obmyślam repertuar. 

 

Ruthless pomaga wstać oponentowi, wyprowadza kilka solidnych punchy, po czym whipuje go w narożnik i od razu próbuje ataku... ale Mamoru wystawia nogę, na która nadziewa się Rampage! Król błyskawicznie atakuje z Bulldogiem! Scy leży, zaś Mamoru dostarcza mu Lionsault! Świetna kombinacja, pin... 1... 2... Scy wybija! Mamoru próbuje podnieść Rampage'a by kontynuować ofensywę, ten jednak rozrywa chwyt rywala i przechodzi do ofensywy wyprowadzając kilka mocnych ciosów na czaszkę rywala. Od razu próbuje whipu o liny, jednak Mamoru w jakiś sposób to rewersuje i on whipuje Scythera... mija clothesline... Scy biegnie w kierunku przeciwległych lin, King próbuje Dropkicka... ale Scyther łapię się lin, więc atak rywala nie dochodzi celu! Rampage, przechodzi od razu do ScyShootera! Zakłada chwyt na przeciwniku, który zaczyna cierpieć! Siła Scythera robi swoje, ale i Mamoru pokazuje, że nie ustępuje pod tym względem i stara się dotrzeć do lin... Zajmuje mu to chwilę, ale w końcu chwyta jedną z lin! Sędzia nakazuje Ruthlessowi puścić chwyt, co FTW Champ niechętnie czyni.

 

Tony Hogański – My czterej pancerni.....

 

Jan Kowalski (przerywając mu) A nie wiesz, że oni po wojnie wszyscy oficerami UB zostali i prawdziwych patriotów mordowali? Z kim ty chcesz się tu utożsamiać.

 

Tony Hogański (łapie się za głowę) Szarik też?!

 

King wyraźnie chcąc odpocząć turla się pod dolną liną i opuszcza ring. Tam łapie oddech, natomiast Scy jest niezadowolony tą dezercją i postanawia zaatakować poza ringiem, więc również schodzi z niego. Tam, ogarnięty już Mamoru, atakuje. Kopie w brzuch rywala i dostarcza mu Swinging Neckbreaker. Serwuje rywalowi kilka kopnięć, podnosi go i próbuje German Suplexa... jednak Scyther ląduje na nogach i kontruje z Ruthless DDT!!!

 

Jan Kowalski – Gdyby tu był Shaman na pewno powiedziałby „Uł yeeee!”

 

Tony Hogański – Allahowi niech będą dzięki, że jednak to ja jestem znów komentatorem.

 

Jan Kowalski – Cieszymy się twoim szczęściem.

 

Rampage wrzuca pretendenta na ring, sam zaś jeszcze pozdrawia kibiców swoim firmowym tauntem. Po chwili wślizguje się na ring, podnosi Mamoru, kopie go w brzuch i wynosi w górę do Powerbomba! Król jednak w ostatniej chwili wyrywa się lądując przed przeciwnikiem i uderza z niespodziewanym King's Vengeance [Jumping Cutter]!!! Król schodzi do pinu... 1.... 2.... (czy będzie nowy mistrz?)... Scy kładzie nogę na linę, więc sędzia przerywa liczenie! Było tak blisko! King jest zdecydowanie niezadowolony z tego, że sędzia nie doliczył do trzech, więc wdaje się z nim w ostrą wymianę zdań. Ten moment nieuwagi wykorzystuje Scy, który wstaje i gdy Mamoru się obraca, rusza z potężnym Clotheslinem.... który trafia sędziego! Jak łatwo się domyślić, Mamoru uniknął tego ataku! Scyther jest zaskoczony obrotem spraw... i przyjmuje Spear! Król szybko opuszcza ring aby chwycić FTW Title, który wnosi na ring. Mamoru czeka spokojnie aż Vanilla Killah się podniesie... i dostarcza mu mocne uderzenie pasem mistrzowskim w głowę! Mamoru unosi ręce w góre trzymając pas w jednej z nich, co spotyka się z dużym heatem publiczności.

 

Jan Kowalski – To nie było całkiem uczciwe.

 

Tony Hogański – Uczciwość to cnota jakiej w EWF nie uświadczysz.

 

Jan Kowalski – Długo myślałeś nad tą sentencją?

 

Tony Hogański – Pół roku się szykowałem i czekałem na okazję.... i w końcu! Udało się! Jest!

 

Jan Kowalski – Gratuluję.

 

King rzuca pas na ring, po czym podnosi Scythera, kopie go w brzuch i szykuje go sobie do Mamoru Feet Kissing [Double Underhook Facebuster]... Rampage jednak w tylko sobie znany sposób kontruje Back Body Dropem, unikając finishera swojego rywala. Kamera ukazuje nam zmęczonego Scythera, z którego czoła płynie pierwsza krew tej walki! Rozdrażniony Rampage, wpycha rywala w narożnik, gdzie częstuje go potężnym Shoulder attackiem! Sekundę później poprawia RampagePlexem! Nie schodzi do pinu, gdyż zauważa że, w związku z niedyspozycją sędziego nie miałoby to w ogóle sensu. Zamiast tego zaciąga go w miejsce gdzie leży jego pas mistrzowski, robi to jednak na tyle długo, że Mamoru odzyskuje siły i próbuje się wyrwać. Scyther serwuje mu kilka punchy, jednak King odpowiada na nie swoimi ciosami! Ruthless zyskuje jednak przewagę, by w końcu zaaplikować rywalowi Deat Around The Corner [Rock Bottom] wprost na leżący pas mistrzowski!!! Scyther schodzi po chwili do pinu... sędzia dopiero powoli odzyskuje świadomość... zaczyna liczyć... 1........ robi to bardzo niemrawo... 2............ Mamoru wybija o ułamek sekundy przed trzecim uderzeniem!!!

 

Tony Hogański – To może dla odmiany przypomnijmy sobie zwycięski remis na Wembley!!

 

Jan Kowalski – Hura!

 

Tony Hogański – Tylko tyle masz do powiedzenia? Sądziłem, że porazisz nam jakiś pseudo-inteligentnym tekstem.

 

Jan Kowalski – Nie czytam Gazety Wybiórczej.

 

Tony Hogański – Ja wiem... ty tylko Trybunę Ludu.

 

Scyther nie może w to uwierzyć! Anna głośno dopinguje Mamoru, aby ten jeszcze zebrał ostatnie siły i zdobył tytuł! Obaj wrestlerzy są bardzo zmęczeni, więc wstają powoli. Na nogach jest już również sędzia. Zawodnicy dość leniwie (co spowodowane jest zmęczeniem) wymieniają ciosy, w ogóle się nie blokując, w końcu Scyther próbuje Suplexa, który zostaje zablokowany i skontrowany w Spinebuster! Pin.... 1.... 2.... Rampage unosi bark! King natomiast od razu kieruje się na narożnik, robi to jednak bardzo wolno, tak że Scy doskakuje do niego, łapiąc go w połowie drogi na górę, trzyma go na barkach... Powerbomb!!! Pin.... 1.... 2.... tym razem Mamoru unosi odruchowo bark!

 

Tony Hogański – Nie sądzisz Janku, że to nawet całkiem emocjonująca walka?

 

Jan Kowalski – Dla mnie większość walk w EWF jest emocjonująca.

 

Tony Hogański – Nawet taka walka marzeń jak: Ghul vs Shagrath vs Szczęściarz vs Tugboat?

 

Jan Kowalski – Dlaczego musisz być taki perwersyjny?

 

Tony Hogański – Od perwersji mamy tu innego specjalistę. Dostaliśmy go w pakiecie z tej niszowej federacji.

 

Jan Kowalski – Zazdrościsz mu?

 

Tony Hogański – Nie, dlaczego? Wygląda na ciekawego człowieka.

 

Obaj wstają niemal równocześnie, Scyther whipuje rywala o liny, ale pudłuje clothesline, to samo po chwili próbuje Mamoru, ale również pudłuje... i niespodziewanie wpada w pozycję do D.A.T.C. [Rock Bottom]... Mamoru jednak uderza championa łokciem w głowę, poprawia drugi i trzeci raz... Scy puszcza.... King wyprowadza błyskawiczną kontrę w postaci King's Vengeance [Jumping Cuter]... jednak Scy go odpycha od siebie... a gdy Mamoru się odwraca ponownie wpada w Death Around The Corner, tym razem skutecznie wyprowadzone!!! Scyther kolejny raz schodzi do pinu..... 1...... 2...... 3!!!! (Zwycięzcą i nadal EWF FTW Champem jest: Scyther!) Mamoru nie zdołał już wybić! Ruthless Scyther skutecznie broni FTW Title!

 

Tony Hogański – No popatrz Janku. Takie emocje jak w bitwie pod Somosierrą.

 

Jan Kowalski – Co ty masz dzisiaj z tymi bitwami?

 

Tony Hogański – Bo życie jest jak bitwa. EWF jest jak bitwa.

 

Jan Kowalski – Coś widzę, że kreatywnie spędzałeś czas płodząc sentencję. Będziesz Cyceronem XXI wieku.

 

Tony Hogański – Czy ty mnie obrażasz?

 

Scy jest wyczerpany, ale znajduje jednak siłe, by wejść na narożnik ze swoim pasem i pozdrowić fanów, tym razem pojedynczym fuck'iem! Wygląda na to, że publiczność lubi gdy ktoś ich pozdrawia tym popularnym gestem, gdyż reaguje lekkim cheerem!

 

Tony Hogański – Ja bym się obraził na ich miejscu.

 

Jan Kowalski – EWF pierwszy raz gości w Kielcach, więc może nie znają się na tego typu sprawach.

 

Tony Hogański – To już nawet w Bhutanie się znali!

 

 

(Znów jesteśmy backstage. Tym razem jednak widzimy tylko nową reporterkę EWF Klaudię Potocką.)

 

Klaudia Potocka (poprawiając sukienkę i zwracając się do operatora) No i jak wyglądam.... dobrze? (kamerzysta chyba kiwa głową) Świetnie... świetnie. Nowa robota, to trzeba zrobić dobre wrażenie. No i koniec z niszowością, więc jest okazja by większej liczbie osób przed telewizorami się pokazać. 

 

W tym momencie pojawiają się już przebrany w strój sędziowski Kraven the Hunter z EWF World title na ramieniu oraz Yamato Konoe.

 

Klaudia Potocka – .... więc to jest legendarny Kraven. Przepraszam! Można prosić o wywiad?

 

Kraven (zwracając się do Konoe) Kto to jest?

 

Yamato Konoe – Ona tu teraz pracuje.

 

Klaudia Potocka – Co pan sądzi o nowym komisarzu EWF Felipe Castro oraz o wydarzeniach, które doprowadziły do ponownych narodzin EWF.

 

Kraven – EWF zostało splugawione tym najazdem podrzędnych wrestlerów, którzy mają o sobie wysokie mniemanie. Czysta i idealna krew EWF została zmieszana w materiałem o podejrzanej proweniencji.

 

Klaudia Potocka – Czy faktycznie Jupitera, Vaclava czy Psycho można nazwać podrzędnymi?

 

Kraven – Jupiter? To ten co przez ostatnie lata przewijał się przez wiele federacji, ale bez znaczących sukcesów? Vaclav? To ten sam, który kilka lat temu w EWF nie miał własnej szatni i był trenowany przez Tony’ego Hogańskiego? Psycho? Ten akurat.... jest dość specyficznym przypadkiem. Zresztą obecny tu książę Konoe niedawno z nim wygrał.

 

Klaudia Potocka – Jakie są szanse na zwycięstwo księcia Konoe w nadchodzącej walce?

 

Yamato Konoe – Duże.

 

Kraven (poprawiając ułożenie EWF World title na ramieniu) Nawet bardzo.

 

Yamato Konoe – Nie oszukujmy się. Jesteśmy w EWF, a w EWF najważniejszym pasem jest ten, który posiada mój towarzysz, Kraven. Pas Jupitera.... nie znaczy wiele. To nie jest nawet relikt przeszłości, przechowywany tu z powodów sentymentalnych - jak PCW Polish title. Jego rolą jest istnienie w tym okresie przejściowym, a później zniknięcie. Wkrótce wszyscy zapomną o jego istnieniu, tak jak o anonimowych już ludziach, którzy ten pas posiadali.

 

Kraven – Choć oczywiście miło by było, gdyby książę Konoe wygrał go dzisiaj, a później rytualnie spalilibyśmy ten nic nie znaczący kawał żelastwa.

 

Yamato Konoe – Amen.

 

Po tym wszystkim książę Konoe i Kraven odchodzą, zostawiając Potocką samą sobie. Ta jednak w ostatniej chwili zauważa Toola, który już spakowany sposobi się do opuszczenia hali. Reporterka zaczyna biec w jego stronę.

 

Klaudia Potocka – Panie! (w biegu przegląda swoje notatki) Panie Tool! Niech pan poczeka!

 

Tool – Ale na co?

 

Klaudia Potocka – Gratuluję zwycięstwa.

 

Tool – Nie ma czego. Styl nie odpowiada zarówno mnie jak i moim aspiracjom byłego EWF World Champa.

 

Klaudia Potocka – Psycho już zapowiedział, że jest pan jego celem numer jeden.

 

Tool – Naprawdę? To bardzo dobrze. Świetnie się wręcz składa. Mi on także jest nieobojętny.

 

Klaudia Potocka – A w dzisiejszej walce...

 

Tool (przerywa jej)Dzisiejszą walkę i tak bym wygrał. Zresztą Psycho.... on sobie widać nawet kiepsko radzi z jakąś drużyną wacków. Te jak on to nazywa „leśne skrzaty” go dzisiaj wręcz upokorzyły.

 

Klaudia Potocka – Ale....

 

Tool (znów jej przerywa) Nie mam nic do dodania.

 

Klaudia Potocka – A jak pan skomentuje obecną sytuację w EWF?

 

Tool – Czystość szlachetnej krwi EWF jest zagrożona... ale to nie potrwa długo. Czas przywróci harmonię w krwioobiegu. Żegnam.

 

(Były EWF World Champion odchodzi, a Potocka zostaje sama [wraz z kamerzystą]. My zaś przenosimy się w urocze rejony stanowiska komentatorskiego, gdzie Hogański i Kowalski już na nas czekają.)

 

 

Tony Hogański – Alleluja!

 

Jan Kowalski – Nie wiedziałem, że znasz tego typu religijną terminologię.

 

Tony Hogański – Mam wiele ukrytych talentów.

 

Jan Kowalski (przygląda mu się uważnie) Zastanawiam się gdzie.

 

 

(Przenosimy się na zaplecze. Od razu dostrzegamy postać idącego korytarzem Scythera. W ręku trzyma swój EWF FTW title, a widać, że jest dodatkowo bardzo zadowolony po wygraniu swojej walki. Scy rozgląda się po napisach na drzwiach wielu szatni, w końcu dostrzega tą z napisem „Psycho”. Zanim jednak zdążył do niej podejść, zza zakrętu wychodzi Tuan X z siatkami pełnymi zakupów. Scy uśmiecha się po swojemu widząc go.)

 

Scyther – Buenos días, señor Tuan!

 

Tuan – Buenos Aires!

 

Scy – Children of Sensi 2009, mooo'fuckers, we takinnnn' over! (panowie witają się ze sobą bardzo wylewnie, a następnie Scythera naszła ochota by zajrzeć do siatek kolegi) Co tam masz?

 

Tuan – Gdzie mnie z tymi ręcoma? (śmiejąc się) W środku zobaczysz.

 

Tuan chce nacisnąć klamkę do szatni, ale drzwi okazują się zamknięte.

 

Scy – Szatni nie pojebałeś czasem?

 

Tuan – Byłem tu kurwa dzisiaj przecież... (myśli chwilę) chyba.

 

Scy (przygląda się uważnie) I co to za metalowa wajcha blokuje te drzwi?

 

Jako, że faktycznie coś blokuje drzwi obaj panowie dzielnie likwidują tą przeszkodę. Mimo wszystko drzwi nadal są zamknięte, ale nie z nimi te numery, Tuan ma klucz. Drzwi się otwierają, zaglądamy do środka, a tam Psycho z jointem w ustach siedzi na kanapie.

 

Psycho – Co tak kurwa długo?

 

Tuan (podnosząc w górę siatki) Na zakupach byłem.

 

Scy (podnosząc w górę pas) A ja walkę miałem.

 

Biały (pociąga jointa, dmuchając gęstym dymem w okolice kamery) Walkę? Walkę? Ja też miałem walkę. Tylko jakaś pierdolona armia leśnych skrzatów mi przerwała i cały misterny plan w pizdu.

 

Scy – To nienajlepiej.

 

Psycho – Jasne, że kurwa nienajlepiej. On jakoś nie może zrozumieć, że czas już by leśny skrzat wracał do lasu. Niedawno pokazałem mu, że jego chwila prawdy była przypadkowa i właśnie się kończy. (śmiech, dodatkowo spogląda w stronę kamery) Zawsze byłeś średni, pajacu, a za moment apogeum swojej kariery uznaj walkę z Białym Skurwielem. To był pierdolony szczyt twoich możliwości. Wpierdol i noc na dworze. (śmiech) Nie mam czasu na takie pierdoły jak on i jego dziewczynki. Są ważniejsze sprawy.

 

Tuan – Jakie? Jupiter? Ma jakieś tam złotko na zdjęciach, nie pasuje do niego, hehe.

Biały – Nie, bo to jest, kurwa, najbardziej chujowy wrestler jakiego znam! Nie chce mi sie mieć z nim nic wspólnego , a jak ma jakieś żłotka to niech wepchnie je sobie w swoją brudną, poznańską... (śmiech) mordę. (śmiech xxl)

 

Tuan – To może Tool?

 

Psycho – Ooo! Chętnie sprawdzę możliwości tego drugiego, co to o nim wspomniałeś, (akcentuje) kurwa jego siostra. Ten leszcz uważa się za chuj wie kogo, a gdyby nie interwencja leśnych skrzatów to by nie miał kurwa szans na zwycięstwo. (znów odwraca się do kamery) Jesteś najlepszy? Byłoby zajebiście, gdybyś potrafił dotrzymać mi kroku. (pociąga jointa) Trzymaj orient, śmieciu, twoja kreeew znajduje się na liście życzeń pod zaszczytną jedynką, target numer dwa? Złoto, nigdy nie zaprzeczysz, że najlepiej prezentuje się u mnie na ramieniu. (pociąga jointa , strzela resztką w kamerę) head shot, motherfucker.

 

Scy – Transmisja idzie się jebać.

 

(Wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Twoi nowi przyjaciele.

 

Tony Hogański – To porządne chłopaki są. Nie wiem dlaczego o nich różne dziwne plotki krążą.

 

Jan Kowalski – Psycho chyba nie dopisze sobie tej Wrestlepaloozy do listy udanych gal.

 

Tony Hogański – Ja już zaczynam obawiać się jego reakcji. Jeszcze mi butelki potłucze czy coś.

 

Jan Kowalski – Dodatkowo wiemy już dlaczego Psycho nie interweniował w walce Vaclava.

 

Tony Hogański – Mój wychowanek i jego koledzy nie zachowują się całkiem honorowo. Żeby tak zamknąć biedaka w szatni.

 

 

(Przenosimy się jak łatwo się domyślić na zaplecze. Sądząc po wystroju [o dziwo kamera EWF bardzo rzadko tutaj bywała] jest to szatnia sędziów. Dostrzegamy tutaj Mariusza Maxa Kolanko oraz Antoniego Bryndzę. Na kanapie śpi zmęczony Lechu Grudziński, a przy jakimś stoliku piąte śniadanie zjada Dark Sędzia.)

 

Antoni Bryndza – Nie mogę uwierzyć jak mogli zrobić cię nowym szefem kolegiów sędziów EWF. Przecież ty nie masz żadnego doświadczenia w tej delikatnej materii.

 

Mariusz Max Kolanko – Spokojnie, wszystko będzie po staremu. Nie moja wina, że poprzedni szef kolegium, pan Stefan dostał robotę w PZPNie i po 7 latach odszedł z EWF.

 

Antoni Bryndza – Te decyzje kadrowe władz EWF są w tym roku wyjątkowo kontrowersyjne.

 

Mariusz Max Kolanko – Dostałeś przecież podwyżkę... i to w obliczu kryzysu finansowego!

 

Antoni Bryndza – Dlaczego ja nie dostałem żadnej dodatkowej fuchy? Czym tam jeszcze sobie dorabiasz na boku?

 

Mariusz Max Kolanko – Dagmara została wiceprezydentem, więc zwolniła się funkcja rzecznika prasowego. Też ją dostałem. Nie martw się, nie martw. Ja się w twoje biznesy wtrącać nie będę.

 

W tym momencie otwierają się drzwi i do środka wchodzi Henryk Tyski.

 

Heniek Tyski – Powitać! Czy znajdzie się tu dla mnie jakaś praca?

 

Antoni Bryndza – A co to za nie całkiem bombowy gość?

 

Heniek Tyski (biegnąc w stronę Bryndzola) Antoni Bryndza! O mój Boże! Jestem wielki fanem!

 

Antoni Bryndza – Zmieniłem zdanie. Gość jest bombowy.

 

Heniek Tyski – Mogę dostać koszulkę z autografem?

 

Mariusz Max Kolanko – Ja za to jestem słynnym reporterem, korespondentem, szefem kolegium sędziów i rzecznikiem prasowym EWF.

 

Heniek Tyski – Od ciebie nie chcę. (zwracając się znów do Bryndzola) To jak będzie z tą koszulką?

 

Antoni Bryndza – Bierz którą chcesz.

 

(W tym momencie wracamy )

 

 

Jan Kowalski – To urocze... Bryndza znalazł sobie kolegę.

 

Tony Hogański – Dobierali się chyba w muzeum figur woskowych.

 

Jan Kowalski – Nie zrozumiałem twojego żartu.

 

Tony Hogański – No i dobrze. Wystarczy, że jestem wspaniałym komentatorem.

 

Jan Kowalski – Dostaję informację, że czas już na main-event.

 

 

 

HVW Championship:

Special Guest Referee - Kraven the Hunter

Yamato Konoe vs Alex Scorp vs Jupiter (c)

 

 

 

Zaczyna grać kompozycja autorstwa Nobuo Uematsu „Tatakau Mono Tachi”... spod FeliXtronu wyłania się postać księcia Yamato Konoe. publiczność reaguje w dość mieszany sposób. Mimo, że potomek Fujiwarów jest przyjacielem niezbyt popularnego Game’a i zdecydowanie znienawidzonego Kravena, to mimo wszystko w trudnych dla EWF chwilach był on zdecydowanym zwolennikiem EWF, co przysporzyło mu przychylność niejednego sympatyka federacji. Po krótkiej chwili Konoe jest już na ringu.

Następnie zaczyna grać „The Scorpion” w wykonaniu Megadeath, a arena wypełnia się czerwonym światłem. Publiczność reaguje znów w sposób dość mieszany i podzielony, a więc zgodnie z tradycją polskiego parlamentaryzmu musiałaby przeprowadzić merytoryczną dyskusję. Nie wchodząc jednak w zbytnie szczegóły widzimy jak w stronę ringu zmierza Alex "The I.O.O.T" Scorp. Po chwili jest już na ringu... gdzie spogląda niechętnie na Yamato Konoe. Ten w typowy arystokratyczny sposób ignoruje jego obecność.

Po krótkiej przerwie i uspokojeniu nastrojów wśród publiczności na arenie na chwilę gasną światła, a po chwili zaczyna grać Lostprophets i Rooftops. Publiczność momentalnie reaguje wielką radością, bo oto na rampie pojawia się Jupiter! Wśród entuzjastycznej reakcji tłumu przebija się przez chmury zielonego światła i po chwili dociera na ring. Tam chce dostać mikrofon, ale jak się okazało decyzją sędziego Kravena wszystkie zostały usunięte z rejonów ringu. 

Na samym końcu uderza Hymn ZSRR. Publiczność momentalnie reaguje ogromną niechęcią i zaczyna rzucać przekleństwami w stronę idącego w rejony ringu Kravena. Ten ma na sobie uniform sędziego, ale na jego ramieniu nie widać EWF World title. Jak widać pas jest zbyt cenny by w mniemaniu Rosjanina mógł pojawiać się w towarzystwie „hołoty”.

 

Tony Hogański – Nie uważasz Janku, że to trochę dziwnie wygląda, że na ringach EWF broniony jest ten dziwny pas.

 

Jan Kowalski – Przecież PCW Polish title też tu mieliśmy.

 

Tony Hogański – No tak, ale PCW Polish title to inna sprawa.

 

Jan Kowalski – Powinieneś myśleć bardziej otwarcie, a mniej konserwatywnie.

 

Tony Hogański – Tostery myślą jak chcą.

 

Jupiter oddaje swój HVW title rosyjskiemu sędziemu, a ten nonszalancko rzuca go poza ring. Jak się jednak okazało wszystko było dobrze zaplanowane, bowiem pas spadł dokładnie na blacie stolika komentatorskiego. Kraven woła do siebie wrestlerów i coś im tłumaczy, a na samym końcu klepie Yamato Konoe po ramieniu i jeszcze coś mu tam na osobności mówi. Po krótkiej chwili słychać uderzenie w gong i tym samym ostatnia walka dzisiejszego wieczoru ostatecznie się rozpoczęła. Pierwszy do ataku rzuca się Scorp, który jednak obrywa Clotheslinem od Jupitera. Od razu wstaje, a Jupek chce powtórzyć całą tą akcje sprzed kilkudziesięciu sekund, jednak tym razem Scorp odskakuje na bok, co sprawia, że Yamato Konoe zyskuje okazuję by wykonać na mistrzu HVW Belly-to-Back Suplex. Następnie japoński książę wykonuje Running Bulldoga. Po wykonaniu tej akcji podnosi Jupitera i wykonuje na nim kilka punchy, lecz znikąd zjawia się Scorp, który powala Japończyka potężnym Clotheslinem.

 

Tony Hogański – Urządźcie nam drugą szarżę pod Somosierrę!

 

Jak Kowalski – Rozumiem, że dzisiaj mamy okrągłą rocznicę, ale coś ty się tak tej daty uczepił?

 

Tony Hogański – Tostery czepiają się czego chcą.

 

Yamato Konoe prawie od razu wstaje, lecz The I.O.O.T tylko na to czekał, bowiem od razu wykonuje rywalowi Metldown, a następnie wrzuca go wprost w narożnik. Konoe szybko się stamtąd wydostaje, a Alex Scorp odpowiada kolejnym whipem, tym razem o liny.... jednak nie udaje mu się wykonać żadnej konkretnej akcji, bowiem dochodzi do zwarcia między nimi. Żaden z wrestlerów nie może uzyskać przewagi... po krótkiej szamotaninie uścisk zostaje rozerwany..... panowie chwile krążą wokół siebie... kolejne zwarcie.... znów nikomu nie udaje się zrobić czegoś rozsądnego i sędzia Kraven decyduje się ich rozdzielić. Oczywiście bardziej agresywnie potraktował Scorpa. Szybko dochodzi do kolejnego zwarcia, lecz tym razem Scorp uzyskuje przewagę i wrzuca Konoe do narożnika. Tam zaczyna go okładać serią uderzeń, tak że po krótkiej chwili przyjmowania serii różnego typu ciosów potomek rodu Fujiwara zapomniał chyba, gdzie się znajduje. Scorp podnosi go do Vertical Suplex.... lecz w tym momencie pojawia się Jupiter, który uderza Scorpa w plecy, Konoe spada na matę i cała akcja kończy się bez żądnego rezultatu. Scorp wstaje, a że Jupek jest za jego plecami to od razu chwyta go i wykonuje German Suplex. Po chwili poprawia kilkoma Elbow Dropami.

 

Tony Hogański – Bądźcie jak szwoleżerowie! Szarża! Szarża!

 

Jan Kowalski – Oj Tony... Tony....

 

Tony Hogański – Naprzód Kozietulski! Naprzód Niegolewski! Naprzód! Niech żyje cesarz!

 

Jan Kowalski – Jak ci przejdzie... to daj znać...

 

Jupiter poprawia jeszcze jednym Elbow Dropem. Podnosi Scorpa i wykonuje na nim Samoan Drop! Następnie zaczyna go okopywać, lecz całą tą sytuację wyjaśnia Konoe, który uderza Jupitera w plecy. HVW Champion momentalnie rusza w stronę japońskiego księcia, próbuje na nim Clothesline’a, jednak ten odskakuje. Konoe chwyta Jupitera i aplikuje mu Neckbreakera! Odwraca się i w tym momencie otrzymuje kilka punchy od Scorpa. Ten rzuca szlachetnego potomka Fujiwarów o liny, próbuje Clothesline’a, lecz Konoe odskakuje.... trafił jednak w okolice Jupitera, który momentalnie uderzył na nim DDT! Pin.....1.....2.....kick out! Obaj panowie wstają, ale w tym momencie Scorp doskakuje do akurat podnoszących się przeciwników i sprawia, że przy pomocy Double Clothesline’a wracają na matę. Scorp dopada Jupitera i wykonuje na nim serię Headbuttów. Następnie chce zająć się Konoe, ale ten jest już za nim i wykonuje mu Atomic Dropa. Nie kończy jednak na tym, pomaga mu wstać i wykonuje Belly-to-Belly Suplex, tak aby Scorp wylądował wprost na podnoszącym się Jupiterze!

 

Tony Hogański – Zostawcie to Polakom!

 

Jan Kowalski – Nadal jesteś pod Somosierrą w roku 1808?

 

Tony Hogański – Naprzód! Bij Hiszpana! (nagle Toster chwyta się za głowę) Porucznik Krzyżanowski poległ na trzeciej baterii!

 

Jan Kowalski – Chwała poległym.

 

Yamato Konoe rozpoczyna okopywanie swoich rywali... jednak Jupiter jest na tyle przytomny, że chwyta Japończyka za nogę i w iście wirtuozerski sposób przewraca go. Następnie sam wstaje, odbija się o liny i powala podnoszącego się Jupitera Clotheslinem... a że w tym momencie także Scorp chciał się podnieść to na niego także spada Clothesline! Jupiter następnie serwuje kilka Elbow Dropów zarówno na japońskim księciu jak i na swym drugim przeciwniku. Jupiter nabiera wiatru w żagle i aplikuje Konoe serię kilku Headbuttów, a całość kończy kolejnym już dzisiaj Elbow Dropem. Nie zauważył jednak, że Scorp doszedł do siebie... wdrapał się na narożnik... i gdy Jupiter skończył zabawę z Japończykiem - Scorp skoczył z narożnika z Dropkickiem i trafił go idealnie! HVW Champion dość szybko podnosi się, ale wtedy Scorp chwyta go i wrzuca wprost w narożnik! Następnie rozpędza się i przygniata Jupka Splashem! Odsuwa się, bierze kolejny rozpęd i próbuje kolejnego Splasha... ale w ostatnim niemal momencie Jupiter odskakuje, co sprawia, że to jednak Alex Scorp rozbija się na słupku narożnika!

 

Tony Hogański – To już czwarta bateria przed nimi! Podporucznik Niegolewski padł przygnieciony zabitym koniem!

 

Jan Kowalski – Tony, ocknij się. Nie jesteś pod Somosierrą! Mamy walkę do komentowania!

 

Tony Hogański – Podstępni hiszpańscy piechurzy są już przy Niegolewskim! Co to będzie? Co to będzie?

 

Jan Kowalski – Popsuję ci zabawę Tony. Niegolewski przeżył bitwę i umarł w 1857.

 

Tony Hogański – Spoiler! 

 

Wszyscy panowie leżą.... i w zasadzie to nie wiadomo co teraz będzie.... pierwszy zaczyna podnosić się Yamato Konoe... ale w tej konkurencji Scorp i Jupiter plasują się tuż za nim. Konoe pierwszy na nogach, pomaga wstać Jupiterowi... i wymierza mu całkiem udanego puncha. HVW Champion odwraca się i ma pecha, bowiem za nim jest Scorp i Jupek dostaje puncha także od niego. Po chwili znów od japońskiego księcia, a żeby nie było nudno to także od Scorpa. Cała akcja pewnie zostałaby powtórzona, lecz w tym momencie Jupiter zablokował kolejny cios Konoe i to on go trafił. Następnie odwrócił się, chwycił Scorpa za rękę i także jemu zaaplikował puncha. Publiczność zaczęła szaleć z radości i szczęścia! (Jupiter! Jupiter! Jupiter!) Następnie Jupiter powala Konoe Clotheslinem, a Scorpowi wykonuje Side Suplexa.

 

Jan Kowalski – Jupiter to dzielny człowiek. Nic dziwnego, że publiczność go wspiera.

 

Tony Hogański – Marszałek Bessieres pochyla się nad rannym Niegolewskim!

 

Jan Kowalski – Tony. Daj już spokój.

 

Tony Hogański – Monseigneur, umieram, oto armaty, które zdobyłem. Powiedz o tym cesarzowi!

 

Jak Kowalski – On przeżył.

 

Tony Hogański – Cześć najdzielniejszym z dzielnych!

 

Jupiter pomaga Scorpowi wstać, ale ten odzyskuje siły i doprowadza do zwarcia. W wyniku przeróżnej szamotaniny Scorp ugina się pod atakiem Jupitera i przyklęka na jedno kolano... a po chwili obrywa Buldoga! Pin....1.......2.....Kraven zaczyna podziwiać architekturę miejscowej hali. (heel heat) Jupiter lekko się denerwuje i zaczyna krzyczeć coś na rosyjskiego sędziego. Łowca pokazuje mu, że on to sędziuje zupełnie uczciwie i nie widzi żadnego problemu. Tą chwilową nieuwagę HVW Champa wykorzystał Scorp, który doskoczył do niego i wykonał mu Oklahoma Slam. Scorp wdrapuje się na narożnik.... Jupek akurat próbuje wstać... a The I.O.O.T skacze na niego z Flying Clothesline! Impet uderzenia był tak duży, że Jupiter wpada na liny, przelatuje ponad nimi i rozbija się poza ringiem! Tymczasem Yamato Konoe podnosi się... ale w tym momencie Scorp uderza na nim Reverse DDT! Japoński książę pada.... The I.O.O.T wdrapuje się na narożnik.... chwilkę rozmyśla czym by tutaj dobić rywala.... po czym skacze z Flying Elbow!! Ale Konoe w ostatniej niemal chwili odsunął się, więc Alex roztrzaskał się na macie! Obaj panowie leżą... są już dość zmęczeni...  tymczasem poza ringiem do sił zaczyna wracać Jupiter, a publiczność zaczyna go do tego nawet zagrzewać! (Jupiter! Jupiter! Jupiter!)

 

Tony Hogański – Co oni w nim widzą?

 

Jan Kowalski – Jest taki bohaterski. Doskonale wpisuje się w motyw romantycznego EWF.

 

Tony Hogański – Tak, tylko on współpracuje z potencjalnym wrogiem. Jest mistrzem zniszczonej przez EWF, a więc wrogiej federacji. Jak można mu kibicować?

 

Jan Kowalski – Widać można. Ty się dziwisz?

 

Tony Hogański – Dziwisz to jest w Krakowie, a my mamy galę w Kielcach. Poucz się trochę geografii Janku.

 

Na ringu tymczasem książę Konoe jakimś cudem podnosi się pierwszy... jak łatwo się domyślić Scorp czyni to jako drugi... ale drugie miejsca są z reguły pechowe, tak jest i teraz, bo po otrzymaniu Clothesline’a Alex znów leży na macie. The I.O.O.T wstaje, lecz prawie natychmiast obrywa kolejnego Clothesline’a! Yamato pomaga rywalowi wstać... rzuca go o liny... a ten niespodziewanie powala go ze Spinning Hell Kicka! Konoe leży, a Scorp nie traci czasu.... wychodzi tuż poza liny i nie czekając aż jego japoński przeciwnik się podniesie skacze na niego z drugim już dzisiaj Flying Elbow! Tym razem jednak także nie trafia! Obaj panowie leżą.... chwilę to trwa zanim dojdą do siebie... tymczasem za ringiem Jupiter już wstaje.... na ringu książę Konoe i Scorp już otrzeźwieli.... zaczynają krążyć wokół siebie... dochodzi do zwarcia... żaden z nich nie może osiągnąć przewagi, więc Kraven rozdziela ich... Scorp odbija się od lin... próbuje Clothesline’a... ale nie trafia! Konoe uchylił się i odskoczył na bok! Alex Scorp odwraca się by zobaczyć, gdzie podział się przeciwnik.... i w tym momencie spada na niego potężny Superkick!! To może być koniec! Kraven gratuluje japońskiemu księciu.... lecz w tym momencie zaczyna grać “Vendetta” – Illusion!! Publiczność momentalnie reaguje wielką radością! Bo oto spod FeliXtronu wybiega.... Bubba!! (mega cheer)

 

Jan Kowalski – To Bubbowski!

 

Tony Hogański – Będzie prawdziwa szarża! Jak pod Somosierrą!

 

Bubbowski biegnie w stronę ringu. Publiczność go pozdrawia, rzuca w jego stronę kwiaty i transparenty... kilku rzuciło nawet swoje krzesła by je odpowiednio wykorzystał. Jednak w ręku byłego EWF World Champa połyskuje znany wszystkim znak STOP, którego ofiarą padło wielu znamienitych wrestlerów w EWF. Kraven jak na zawodowego sędziego przystało wyskakuje poza ring, by w jakiś sposób go powstrzymać, ale że Rusek głupi nie jest, to w międzyczasie chwycił jedno z krzeseł rzuconych przez publiczność. Próbuje trzasnąć nim nadbiegającego Bubbę, ale ten zrobił się teraz smukły oraz atletyczny i unika ciosu!! (wielka radość) Prawie natychmiast uderza znakiem STOP prosto w lewą część twarzy Kravena!! (znów radość) Konoe widząc co się dzieje opuszcza ring.... ale na jego głowę także spada uderzenie ze śmiercionośnej broni Bubbowskiego! (także cheer) Kraven próbuje się podnieść.... ale Bubba uderza go znakiem STOP w drugą część twarzy (żeby nie wyglądał głupio z jedną tylko częścią uszkodzoną). EWF World Champion upadając uderza jeszcze kością potyliczną o metalowy słupek narożnika ringu!

 

Jan Kowalski – Bubbowski wrócił i narobił nam wielkiego zamieszania.

 

Tony Hogański – W iście epicki sposób.

 

Jan Kowalski – Nie potępiasz go?

 

Tony Hogański – A cóż znaczą moje narzekania wobec 200 lat Somosierry!

 

Publiczność się wielce raduje, a Bubbowski podnosi znak STOP w górę w geście totalnego triumfu! Kraven obficie krwawi i jest zupełnie nieprzytomny, a książę Konoe stracił umiejętność wyrecytowania całej listy swoich znamienitych przodków. Tymczasem na ringu pojawił się Jupiter. Scorp także był już przebudzony, więc obaj panowie momentalnie doskoczyli do siebie. The I.O.OT osiągnął przewagę i chwycił rywala za gardło tym samym dając znak do wykonania IOChokeslam! Ale Jupiter w ostatniej chwili kopnął go w brzuch i wykonał na nim Kosmiczne Cięcie [Tornado DDT] (mega cheer)!! Jupiter chciałby pinować... ale nie ma sędziego! Scorp próbuje z wielkim trudem podnieść się, ale Jupiter tylko na to czekał, odbił się o liny i kopiąc go w gardło wykonał Extra Deathkicka!! (znów wielki radość!) Nagle spośród publiczności wyskakuje Heniek Tyski w koszulce sędziego [którą pewnie dostał od Antoniego Bryndzy]! Wpada na ring.... pin.........1..............2.............3!! (Zwycięzcą i nadal HVW Champem jest: Jupiter!)

 

Tony Hogański – Znowu ten Henryk.

 

Jan Kowalski – Brawa dla Jupitera!

 

Publiczność świętuje wraz z Jupiterem, któremu ktoś odpowiedzialny za to podał pas. Tymczasem pojawili się sanitariusze, którzy na dwupiętrowy wózek dla obłożnie chorych zapakowali Kravena i Yamato Konoe. Bubba ze swoim znakiem STOP stoi tuż pod FeliXtronem i także świętuje wraz z publicznością. W stronę ringu zaczynają lecieć bukiety róż, które Jupiter zaczyna zbierać. Heniek Tyski i Jupiter (każdy z różą w ustach) zaczynają tańczyć poloneza.

 

Jan Kowalski – To tyle z dzisiejszej Wrestlepaloozy! W tym romantycznym i wspaniałym nastroju prosto z Kielc żegna państwa: Jan Kowalski.

 

Tony Hogański – .... a spod Somosierry żegna was Tony „Toster” Hogański! Muszę sobie też załatwić ten pruski hełm co go to wcześniej pokazywali.

 

Jan Kowalski – Jak widać Tony nadal żyje w swoim świecie.

 

Tony Hogański – Tostery żyją gdzie chcą.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Koniec transmisji.

EW Federation 2008

dla:

EWF Group™


Podobała ci się gala? Nie cierpisz jej? Najlepiej będzie jak skomentujesz ją na FORUM.

Powrót na stronę główną


 

(Z serii - wydarzyło się po zakończeniu gali. Odcinek pierwszy.)

 

Jesteśmy w kafeterii panny Zosieńki. Na jednym z wygodnych foteli siedzi Ricky Banks, popija coś mocniejszego i rozmawia przez swoją, słynną już komórkę.

 

Ricky Banks – ... tak, zabrali Scorpowi jego pas. Właściwie to Biggmaczyński to zrobił. Tak, wiem... ale dali mu titleshot o HVW title i o FTW title na następnej gali... czyli nie jest najgorzej. Do tego Venomus obronił Pro Pain Title. (dłuższa chwila ciszy) Szczerze mówiąc, to nie podoba mi się tutaj. Mam wrażenie, że jesteśmy tu nie lubiani, pasujemy tutaj jak Trybański do NBA...

Wtem pojawia się Vlad Biggmaczyński, powodując, że Banks aż podrywa się z fotela.

Ricky Banks – ... muszę kończyć szefie. Zadzwonię później. (Banks rozłącza się, zwraca się do Vlada) Czego chcesz sprzedajna szmato?

Vlad Biggmaczyński – Wyluzuj dziecino. Trochę myślałem o naszej rozmowie i przyznam, że źle się czuje z tym, że masz mnie za sprzedawczyka.

Ricky Banks – Ja się źle czuje z tym jak nas wszystkich potraktowałeś, sprzedając nas dla EWF!

Vlad Biggmaczyński – Ricky, o tym porozmawiamy później. Przychodzę w innej sprawie. Pamiętam, że dobrze dogadywaliśmy się w HVW, więc chciałbym naprawić nasze podupadłe stosunki.

Ricky Banks – Nie sądzę, by było to możliwe.

Vlad Biggmaczyński – Posłuchaj mnie do końca. Jesteś na mnie zły, więc chcę ci to jakoś wszystko wynagrodzić. W ramach przeprosin załatwiłem iż na kolejnej Wrestlepaloozie, staniesz do walki o Evolution Title.

Ricky Banks – Chcesz mnie przekupić titleshotem?

Vlad Biggmaczyński (drapie się po brodzie) Hm... Nie będę owijać w bawełnę. Mam nadzieje, że ten titleshot pomoże naprawić to co jest między nami.

Ricky Banks – Nie ufam ci Biggmaczyński. Nie wierze, że możesz zrobić coś dla mnie.

Vlad Biggmaczyński – Musisz mi uwierzyć. Walka jest już załatwiona, więc jak się na nią nie stawisz to stracisz wielką szansę na tytuł. Decyzja należy do ciebie!

Ricky Banks (do odchodzącego Vlada) A kto jest tym Evolution Champem?

Vlad Biggmaczyński (odwraca się) Od dziś Shaman. (po tych słowach Vlad znika w drzwiach)

Ricky Banks – Shaman? Kto to jest?

Zdziwiony Banks wyciąga komórkę i wybiera jakiś numer...

 

 

(Z serii - wydarzyło się po zakończeniu gali. Odcinek drugi.)

 

Jesteśmy na zapleczu, a konkretniej we wspólnej szatni młodych talentów, nadziei na przyszłość polskiego wrestlingu. Jak na wspólną szatnię przystało jest tu ciasno, ale wrestlerzy pocieszają się, że panuje tu rodzinna atmosfera, nie to co w luksusowych, indywidualnych szatniach wrestlerów z wyższej półki. Tak naprawdę to robią dobrą minę do złej gry, bo ich sytuacja nie jest wesoła. Dostrzegamy tu perspektywicznych zawodników jak: Ritari, Flying Man, SeBa, Volcano, Theo, Duality, Maggot i wielu innych. Wtem otwierają się drzwi i do szatni wchodzi, nadal ubrany w strój sędziego i z bukietem róż w ręku, Heniek Tyski.)

 

Heniek Tyski – O! Tutaj jeszcze nie byłem. (rozgląda się po okolicy i zauważa jak sprawy stoją).... i żałuję, że jednak odkryłem ten uroczy zakątek.

 

Wrestlerzy (zbiorowo i gwarnie) Panie Tyski! Panie Tyski! Ratuj nas pan!

 

Heniek Tyski – Ooo! Co ja widzę? Mali czarodzieje polskiego wrestlingu. Jak wam się powodzi?

 

Wrestlerzy (nadal zbiorowo i nadal gwarnie) Niech pan nas ratuje od zguby! Zarząd chce wielu z nas zwolnić.

 

Anonimowy wrestler (indywidualnie) A my nie chcemy uciekać stąd!

 

Heniek Tyski – Ale jakiej zguby? Każdy z was może być kolejnym Harrym Potterem polskiego wrestlingu!

 

Wrestlerzy (zbiorowo) – My wymagamy stałej opieki, a EWF to bezduszna korporacja!

 

Anonimowy wrestler (wciśnięty w najdalszy sali kąt) Niech ich jasna cholera!

 

Inny Anonimowy wrestler (także indywidualnie) A my nie chcemy uciekać stąd!

 

Heniek Tyski – Coś widzę, że w tym waszym Hogwarcie źle się dzieję. Z moich zaufanych źródeł wiem, że nie będzie żadnych zwolnień... to był taki motywujący i panikę siejący żarcik zarządu. Jednak patrząc na was... czuję, że potrzebujecie mojego pełnego i stałego wsparcia. Dajcie mi tylko stół i coś do pisania.

 

Pan Kim Chcę Być dostaje stolik, krzesło i długopis. Następnie wyciąga papiery, które otrzymał w biurze komisarza i zaczyna je wypełniać. Po krótkiej chwili realizator robi zbliżenie na wymienione wyżej dokumenty:

„Kim chcę być? Dwie oddolne inicjatywy szanownego pana Henryka Tyskiego:”

Propozycja pierwsza – dyrektorem EWF Hogwart Fellowship,

Propozycja druga – chcę dostać własne show. Jeśli da się załatwić robotę dla Tadeusza to wstawiłbym się za nim.

 

Heniek Tyski – Nie martwcie się. Od teraz macie mnie, waszego dyrektora. Od dziś zapuszczam brodę i staję w waszej obronie. Jeśli macie siostry, żony, matki, ciotki, kuzynki i dziewczyny to przekażcie im jakim wspaniałym człowiekiem jestem.

 

We wspólnej szatni zapanowała radość, a Tyski zabiera ze sobą stół i odchodzi. Wrestlerzy z Hogwartu nawet nie zauważyli, że stracili bardzo ważny mebel.... i tym samym transmisja ostatecznie urywa się.