Powrót na stronę główną.

 

 

 

 

Thimphu, Bhutan

Pałac Dechen Choling (królewski)

 

 

(Widzimy jakąś bliżej nieokreśloną salę w królewskim pałacu w Thimphu. Dostrzegamy również znanego i lubianego Tony’ego Hogańskiego oraz człowieka ubranego w tradycyjny strój bhutańskich ministrów. Jak się okazuje owy Bhutańczyk jako tako mówi po polsku [przedziwny zbieg okoliczności bowiem jego babcia ze strony wujka była uprowadzoną w jasyr przez Tatarów Polką i w ten sposób owy Bhutańczyk kultywuje sarmackie tradycje i polską mowę].)

 

Tony Hogański – Mam nadzieję, że król jest szczęśliwy, że słynne EWF postanowiło odwiedzić jego piękny kraj.

 

Bhutańczyk – Maharadża (dobry człowiek) jest wniebowzięty. W ten sposób może okazać bowiem naszemu narodowi bestialstwo i dekadencję zachodniej cywilizacji, z fakt, że EWF należy do Japończyków powoduje, że ci na wschód od nas także są dekadenccy. Bhutan to najszczęśliwszy kraj na ziemi. Niech wielki Budda ma go w opiece.

 

Tony Hogański (chwila wahania) Tak.... jasne.... (pauza) Będąc przy dekadencji... Mam cichą i jakże skromną nadzieję, że król chociaż da nam jakiś upust... 200 dolarów za dzień pobytu to całkiem sporo.

 

Bhutańczyk – W Bhutanie wszyscy są równi... każdy obcokrajowiec płaci 200 dolarów... nikogo nie zwolnimy z tej opłaty. Maharadża (dobry człowiek) myśli o nas, naszych owieczkach, wszyscy go kochamy. Poza tym bilety są rozprowadzane za darmo, ktoś musi pokryć nasze straty... więc będziecie to wy odmieńcy...

 

Tony Hogański – Odmieńcy? No dobra... mam trochę krzywy... (z rezygnacją i nie chcąc się wdawać w dysputę)... albo nie ważne...Mam jednak nadzieję, że król zgodzi się na pewne ustępstwa. To przecież podobno dobry człowiek! Liczę, że rozmowa podczas audiencji wiele wniesie na rzecz budowy dialogu polsko-bhutańskiego.

 

Bhutańczyk – Jest jeszcze jedna sprawa... prosiliście o sporą halę...

 

Tony Hogański – No.. nie musi być spora... w sumie to może być każda. Nie jesteśmy wybredni.

 

Bhutańczyk – Nie mamy hali.

 

Tony Hogański – Może być... (nagle i ze sporym zdziwieniem dotarł do niego pewien istotny problem) ..... co??

 

Bhutańczyk – Tego typu budynki nie były nam nigdy potrzebne.

 

Tony Hogański – .... a co macie?

 

Bhutańczyk – Klasztory....

 

Tony Hogański – Aha... co jeszcze?

 

Bhutańczyk – Klasztory....

 

Tony Hogański – Aha...

 

Bhutańczyk – Lepianki, klasztory, lepianki, klasztory i pałac maharadży (dobrego człowieka)... no i mamy jeszcze starą operę, którą nam tu Brytyjczycy postawili.

 

Tony Hogański – Weźmiemy tą schludną lepiankę po drugiej stronie ulicy.

 

Bhutańczyk – Naprawdę? Musicie wiedzieć, że tam urodził się nasz wielki łucznik....

 

Tony Hogański (przerywa mu) Dobra... dobra....nie nakręcaj się tak... zadowolimy się tą operą...

 

Bhutańczyk – Tak sądziliśmy i z wyprzedzeniem rozpoczęliśmy prace remontowe, za które wystawimy wam oczywiście rachunek.

 

Tony Hogański – Oczywiście... a będę mógł chociaż dostać tablicę pamiątkową?

 

Bhutańczyk – W jakim sensie?

 

Tony Hogański – Skoro za to płacimy... to możecie wmurować przed wejściem sporą tablicę z napisem „Tony’emu Hogańskiemu wdzięczni Bhutańczycy”.

 

Bhutańczyk – Myślę, że jest to do załatwienia... a za co jesteśmy ci wdzięczni?

 

Tony Hogański – Za uśmiech mój... i za obronę waszego kraju przed najeźdźcami z Japonii.

 

Bhutańczyk – Broniłeś naszego kraju przed tymi odmieńcami ze wschodu?

 

Tony Hogański – Oczywiście... gdybym ja tu nie przyjechał, to mógłby się tu pofatygować taki pan, który notabene w naszym kraju uchodzi za symbol komercji i on z pewnością by wziął ze sobą Japończyków... takie ma zboczenie.

 

Bhutańczyk – Dziękujemy ci, o wielki! Tablicę na pewno da się zorganizować! Najpierw jednak chciałbym udzielić ci drogi przywódco EWF pewnych instrukcji przed audiencją, to bardzo ważne, bo za obrazę maharadży (dobrego człowieka) można trafić do jamy z tygrysami. Wprowadziliśmy, więc na naszym dworze ceremoniał grecko-bizantyjski dostosowany do buddyzmu mahajańskiego i aktualnej sytuacji w Kraju Smoka.

 

Tony Hogański – Trąci mi to zboczeniami jakie mieliśmy w EWF za czasów Japończyków.

 

Bhutańczyk – Przede wszystkim. Maharadża (dobry człowiek) jest ojcem narodu, jest  "namiestnikiem Boga/Buddy na ziemi" (megálou basileús hyparchos), "święty" (hagios), "świątobliwy" (eusebes)...

 

Tony Hogański (nie ma nastroju słuchać słów, których nie rozumie) Dobra, dobra... rozumiem... co jest najważniejsze?

 

Bhutańczyk – Proskynesis...

 

Tony Hogański – Co?

 

Bhutańczyk – Proskynesis... gdy zostaniesz wprowadzony do sali... musisz zbliżyć się do maharadży (dobrego człowieka) w "świętym milczeniu" i z zakrytymi dłońmi, a później będziesz adorował go w pozycji leżącej.

 

Tony Hogański – To chory kraj!

 

(Koniec videa.)

 

 

 

17.04.2005 – Thimphu, Bhutan

28 Germinal 213 roku Republiki

Kwietniowa Anarchia III

 

 

 

(Widzimy wspaniałą arenę w Thimphu.... no a raczej jest to budynek nieczynnej od kilkudziesięciu lat opery. Budynek sam w sobie może nie jest aż tak wspaniały i nowoczesny, ale to wciąż niesamowita opera zbudowana w stylu tybetańsko-bhutańskim z uroczą ornamentyką ludową. Zauważamy lekką domieszkę kolonialnego stylu nawiązującego do pierwszego etapu panowania królowej Wiktorii. Jeśliby się głębiej zastanowić to widać pewną domieszkę stylu eklektyzmu. Przed budynkiem jest spory plac (zapewne imienia jakiegoś ich króla, w sumie to nawet jakiś posąg stoi), na którym EWF zobowiązało się postawić sporej wielkości telebimy, tym sposobem ludność Thimphu może oglądać galę... i w zasadzie tylko oni, bowiem nie jest ona nigdzie transmitowana, tym bardziej w Bhutanie, gdzie telewizja nie istnieje. Samo miasto liczące około 30 tys. mieszkańców jest więc w pewien sposób wybrane przez Allaha. Podsumowując (gdyby ktoś się zagubił): przed areną spory tłum ogląda sobie PPV. Bhutański realizator przenosi nas do wnętrza hali (umownie tak nazywajmy ten budynek). Widać, że podstawowym przeznaczeniem była opera, różnego typu rzeźby, ozdobniki, scenę i widownię usunięto tworząc tradycyjny wystrój, z tym, że FeliXtron jest dawnym wejściem głównym i widać różne dziwne ozdobniki. W sumie to nie wiadomo ile osób tu weszło, kto by tam policzył tych Bhutańczyków, z dawnych siedzisk zachowano tylko tradycyjne loże-balkony w górnych rejonach budynku. Ogólnie spoglądając to widzimy samych autochtonów w ludowych strojach – wymóg maharadży (dobrego człowieka skądinąd), jak już wspomniano hala nie jest duża, więc kibiców też nie ma dużo, ale robią świetną bhutańską atmosferą i w ogóle są naładowani energią, bo i tak nie wiedzą co będą oglądać i o co tak naprawdę w EWF chodzi. Nie mają także żadnych transparentów, bo i po co? Na jednym z balkonów widzimy maharadżę Bhutanu, to znaczy nie widzimy go, bo jest zakryty przed tłumem specjalnym baldachimem, pytanie brzmi – jak on ogląda galę? No, ale w tym oto wspaniałym i dramatycznym momencie zaczyna grać oficjalny theme tego PPV, którym został utwór Pink Floyd „Comfortably Numb”, normalna publiczność by się radowała, ale ta nie wie o co chodzi, zaczynają wybuchać sztuczne ognie, fajerwerki i inne dodatkowe efekty. Bhutańczycy są pod wrażeniem, jednak spora ich część zaczyna panikować wznosząc okrzyki „Chińczycy atakują!!”, „Najpierw Tybet teraz my!”, „Chińczycy! Chińczycy!”, „Następny będzie Tajwan!”, „Chińczycy! Chińczycy!”. Jednak bhutańska ochrona i oddziały GRU uratowały dzień i uspokoiły kibiców. Ktoś ich odpowiednio nakręcił i zaczynają nawet wrzeszczeć: „EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF!”, po tym jakże miłym przywitaniu kamera pokazuje nam stanowisko komentatorskie za którym widzimy Jana Kowalskiego i Tony’ego Hogańskiego.)

 

 

Jan Kowalski – Witamy serdecznie!! Extreme Wrestling Federation powraca! Witają państwa... Jan Kowalski...

 

Tony Hogański – ... oraz tymczasowy komisarz EWF, Tony Hogański.

 

Jan Kowalski – Jak wszyscy doskonale wiemy EWF przerwało swą działalność w lutym tego roku... i oto po dwóch miesiącach wracamy... ale tylko na jedną galę... ale to już wszystko wyjaśni Toster.

 

Tony Hogański – To co mam do powiedzenia rzeknę na ringu. Chciałbym jednak przywitać polską publiczność, która i tak nie może tego oglądać. EWF PPV III nie jest bowiem transmitowane przez żadną telewizję i na żywo mogą ją zobaczyć tylko mieszkańcy Bhutanu.

 

Jan Kowalski – ... a jest to extremalne „na żywo”.

 

Tony Hogański – Proszę się jednak nie obawiać. PPV jest nagrywane i jeśli właściciel japoński tudzież prezydent EWF i komisarz EWF zdecydują wznowić działalność Federacji gala zostanie wydana na DVD po okazyjnych cenach promocyjnych.

 

Jan Kowalski – Nie zapominajmy, że to PPV! Trzecia w historii EWF Kwietniowa Anarchia, która ma skłonność do pojawiania się co dwa lata.

 

Tony Hogański – Widzę, że pomagasz mi w promocji... to dobrze... mam nadzieję, że zauważyłeś kogo ściągnąłem by lepiej wypromować tą galę.

 

Jan Kowalski – No kogo?

 

Tony Hogański – Sandmana! (Toster jest wyraźnie uradowany) Prawda, że wspaniała wiadomość?

 

Jan Kowalski – Nigdy nie darzyłeś go specjalnymi względami.

 

Tony Hogański – Jednakże odpowiedział na mój apel, na moje zaproszenie. Wielu tego nie uczyniło, więc doceniam jego gest. Oficjalnie, więc chciałbym uznać, że Sandman stał się moim drugim ulubionym wrestlerem po mistrzu Szakalu. Jako też, że Bhutańczycy wystawią mi tutaj tablicę pamiątkową postanowiłem, że podzielę się cokołem z Sandmanem. Dlatego tablica będzie wyglądała tak: na górze napis: „Tony’emu Hogańskiemu wdzięczni Bhutańczycy”, a tuż niżej kolejna tablica z napisem: „Sandmanowi wdzięczny Tony Hogański”.

 

Jan Kowalski – Czy to nie jest przesada?

 

Tony Hogański – Sandman to wielki człowiek. Zasługuje na to. To legenda polskiego wrestlingu!

 

Jan Kowalski – Nie da się ukryć. Chociaż nie rozumiem twojej zmiany w stosunku do jego postaci... czy nie nazywałeś go starcem?

 

Tony Hogański (nie zwracając uwagi na to co Kowalski do niego mówi) Próbowałem ściągnąć na tą galę słynne UFO z PCW...

 

Jan Kowalski (z ironią) To słynne UFO z PCW?

 

Tony Hogański – Tylko, że nie mogłem w żaden sposób załatwić z nimi kontaktu... byłem nawet w takim irańskim mieście zwanym Babol... ale ich wodza nie było, więc nie namierzyłem ich.

 

Jan Kowalski – To przecież jasne, że gdy kosmici dowiedzieli się że PCW upadło, postanowili wrócić do domu, gdyż przestraszyli się że bez PCW nie będą dostawać zleceń.... a stało się to już w roku 2001.... (popada w zadumę)

 

Tony Hogański – Wiele czasu upłynęło... ale jesteśmy wciąć młodzi... no, ale czas na moją misję specjalną. Udaje się teraz na ring, gdzie na oczach mieszkańców Bhutanu i przed obliczem maharadży Bhutanu (dobrego człowieka) powiem to co mam do powiedzenia. (zdejmuje słuchawki)

 

Zaczyna grać Franek Kimono i „King Bruce Lee Karate Mistrz”. Toster wstaje, a miejscowa publiczność nagradza go olbrzymim i niesamowitym cheerem (dostali odpowiednie instrukcje kto jest miły a kto jest podły), Hogański biega po ringu i pozdrawia publiczność. W końcu od jakiegoś inteligentnego i zarazem odpowiedzialnego za takie sprawy człowieka otrzymuje mikrofon. Jak zwykle w takich przypadkach na FeliXtronie pojawia się tłumaczenie (problem jest taki, że analfabetyzm sięga tutaj 57%, trochę lepiej mają ci co oglądają PPV III przed halą na telebimach, tam przynajmniej jest tłumacz.)

 

Tony Hogański – Ha! Ha! Ha! Zawsze chciałem rządzić EWF!! Wreszcie się udało! W sumie to udaje się już chyba któryś raz... ale teraz mam absolutną kontrolę i nikt nie będzie mi się wtrącał... jestem panem tej hali... znaczy się opery... no w sumie nazywajmy to halą, bo się pogubimy. Ja sam się już pogubiłem... hahhaa... to był taki bhutański żart... śmiejcie się Bhutańczycy.... (autochtoni dostają sygnał, że wypada lekko rechotać, ale tylko lekko) Zorganizowałem galę i mam na niej absolutną władzę! Absolutną! Jednocześnie chciałbym zauwazyć, że mam nową muzykę. Fantastyczna prawda? Do rzeczy jednak... jak wiadomo z powodu problemów z Japończykami EWF rozleciało się w lutym tego roku. Smutek zagościł w naszych sercach, żal i zwątpienie... ale nie bójcie się i nie martwcie! Oto EWF powraca, a doprowadziłem do tego ja, Tony H. (zaplanowane oklaski) Centrala w Tokio mianowała mnie tymczasowym, ekstraordynaryjnym komisarzem! Wprawdzie władze EWF czyli Prezydent Esmeralda Martinez oraz Komisarz Szakal nadal pełnią swoje funkcję, ale jako że ich tu nie ma, logicznym jest, że władam ja. (sądząc po reakcji Bhutańczycy nie wiedzą czy to jest logiczne) ... Postanowiłem wskrzesić ducha EWF, postanowiłem odbudować to wszystko czym EWF było, a co utraciło, a że nadszedł miesiąc kwiecień wyjednałem w Tokio zgodę na tą galę... i to na jaką galę... od razu Kwietniowa Anarchia! Słynna gala Federacji! Niestety dostałem zakaz organizowania jej w Polsce, krajach Europy, obu Ameryk i cywilizowanej Azji. Dostałem także zakaz transmitowania jej w telewizji... to ma być gala dla gali.. sport dla sportu... sztuka dla sztuki... ars pro arte...  i tak trafiliśmy do Bhutanu.. Chciałem ściągnąć tutaj tłum starych gwiazd... lub osób skłóconych z dawnym zarządem... nie udało się... jednak mimo to, że nie jest to już to samo EWF co kiedyś... nie mamy już takiej siły gwiazdorskiej... nie mamy już wielkich nazwisk... ale EWF to EWF... a EWF piękne jest... i ja dopilnuję, że ta gala będzie piękna... dziękuję maharadży Bhutanu (dobremu człowiekowi), że pobierając skromny haracz zgodził się na organizację tej gali. Dziękuję! (owacja na stojąco dla króla Bhutanu)

 

Toster w rytm hymnu Bhutanu podąża na zająć swe miejsce za stolikiem komentatorskim.

 

Jan Kowalski – O ile się nie mylę komentować miała Zofia.

 

Tony Hogański – Niech sobie lepiej swój bufet prowadzi. To moja gala i ja będę ją komentował.

 

Jan Kowalski – W sumie to jest logiczne.

 

Tony Hogański – Też tak uważam.

 

Jan Kowalski – Tony.... ale skoro jesteś ekstraordynaryjnym komisarzem... to nie powinieneś przypadkiem prowadzić jakiegoś biura? Wiesz... z chęcią zgłaszaliby się do ciebie wrestlerzy... chcieliby porozmawiać... wyżalić się... wypłakać. To bardzo uczuciowi ludzie, te typki tak mają, lubią rozmowy z zarządem.

 

Tony Hogański – Wszystko zaplanowałem, wszystko zaplanowałem. Dlatego uruchomiłem specjalny „Namiot Komisarza”!

 

Jan Kowalski – ... a też się zastanawiałem co to za parawan.

 

Dopiero teraz realizator ukazuje nam, że tuż za stolikiem komentatorskim umieszczony został swego rodzaju namiot z dość ładnym i schludnym logiem EWF. W jednej ze ścian znajduje się dość sporej wielkości dziura. Toster aby zademonstrować swoją przebiegłość odpycha się od stolika i jadąc na krzesełku wpada do namiotu. Tam oczywiście mamy także kamerę. W zasadzie jest to najzwyklejsze biuro, bez żadnych ozdób, tylko biurko na którym zatrzymał się Tony, kanapa pod ścianą, fotel naprzeciwko biura i drzwi. Zbliżenie na Ekstraordynaryjnego Komisarza.

 

Tony Hogański – Tamte drzwi... (macha ręką w tamtejszą stronę) .... prowadzą na zaplecze... przy drzwiach znajduje się dzwonek (realizator pokazuje nam go, jest to jednak dzwonek starego typu, tzn. wydaje dźwięki przez pociągnięcie za sznurek)... wrestler, który ma ochotę na przeprowadzenie miłej konwersacji ze mną dzwoni dzwonkiem... ja to słyszę i ze stanowiska komentatorskiego przemieszczam się do mojego „Biuronamiotu”.... ja to wymyśliłem... prawda, że genialny wynalazek? No, ale dosyć tego dobrego....

 

Toster za pomocą nóg odpycha się i wjeżdża na swoje poprzednie miejsce bytowania.

 

Tony Hogański – Prawda, że jestem genialny Janku?

 

Jan Kowalski – W pewien sposób... w pewien sposób.... muszę przyznać, że to dość śmiały plan.

 

Tony Hogański – Śmiały! Jeszcze jak śmiały! Zda swój egzamin i w ogóle tym sposobem otrzymam nagrodę dla najbardziej pomysłowego komisarza.

 

Jan Kowalski – Z pewnością.... Drogi Tony....

 

Tony Hogański – Cóż tak oficjalnie?

 

Jan Kowalski – Starzejemy się...

 

Tony Hogański – No tak... ale ja nadal czuje się młodo, a moje żarty są nadal wysublimowany, komentarz kreatywny. Nie mam sobie nic do zarzucenia.... a ty?

 

Jan Kowalski – W sumie to nic.

 

Tony Hogański – Chociaż nadal uważam, że nazwa Wrestlepalooza brzmi jak kiepska odmiana kiełbasy, co za frajer to wymyślił?... (urocza pauza w stylu Tostera) ...dlatego.... gala, którą ja organizuje nazywa się Kwietniowa Anarchia!

 

Jan Kowalski – Przypomnij nam może co na dzisiaj zaplanowałeś. Myślę, że niewiele osób wie tudzież pamięta.

 

Tony Hogański – Nie ma co dramatyzować. Przynajmniej będzie większe napięcie. Wprowadziłem lekkie poprawki do karty jaka była ogólnie powszechna. Przede wszystkim Shaman zaofiarował się... i pierwsza walka będzie toczyć się o Puchar Szczęściarza!

 

Jan Kowalski (ubolewa) Tony.... Tony.... to ma być niesamowita sytuacja? Mam coś lepszego!

 

Tony Hogański – Co takiego?

 

Jan Kowalski – Tutaj podobno straszy... byłem dzisiaj rano kupić warzywa na miejscowym ryneczku i rozmawiałem z jedną sprzedawczynią.

 

Tony Hogański – Znasz ich język?

 

Jan Kowalski – Mam wiele ukrytych talentów. Wracając do tematu... tutaj podobno straszy....

 

Tony Hogański – Już to mówiłeś... ale co konkretnie? Czyżby strachy z PCW? Toooooooony Rooooooock.. Snnnnnnnnnnnake..  Uhh Uhh .. straszą tutaj po upadku ich fe fe federacji.. uuuuu (wyraźnie zadowolony z siebie, ze tak fajnie umie udawać słynne strachy z PCW)

 

Jan Kowalski – Nie opowiem ci za karę... w każdym razie mówią, że opera nawiedzona jest.

 

Tony Hogański – Upiór w operze.... wybacz Janku, ale to już gdzieś było.

 

Jan Kowalski – W telewizji?

 

Tony Hogański – Jasne.... jak czegoś nie było w telewizji albo internecie to znaczy, że to nie istnieje.

 

 

(Autochtoniczny realizator przenosi nas na zaplecze tej dziwnej hali. Tutaj ku ogólnej radości małej ilości tłumu widzimy Abrahama Ravena i Malucha szukających automatu z Felkocolą, który nie wiadomo gdzie dokładnie został umieszczony.)

 

Abraham Raven – Tomciu, rozejrzyj się... ale na wszelki wypadek trzymajmy się razem, jakby Psycho czy jakiś inny Vacek wychylił Vacka... to znaczy łeb.

 

Tomcio Maluch – Jaasne.

 

(Ogólną sielankę rodem z wieków oświecenia przerywa nadejście niesamowitego Shamana.)

 

Abraham Raven – Shaman, witaj.

 

Shaman – Uł Yeeee!!!

 

Abraham Raven – Wiesz... nie znam w ogóle tego Bhutanu... jak sądzę to bliżej Twoich stron.. wiesz może gdzie jest automat z Felkocolą?

 

Shaman – Uł Yeeee.

 

Abraham Raven – No to powiedz.

 

Shaman – Jesteś Abrahamem?

 

Abraham Raven – Tak to ja.

 

Shaman – Czy aby na pewno?

 

Abraham Raven – Tak.

 

Shaman – Na 100 %?

 

Abraham Raven – Tak, to ja, przecież znasz mnie.

 

Shaman – Znam Cię?

 

Abraham Raven – Tak.

 

Shaman – Jesteś Mojżeszem?

 

Abraham Raven – Nie, jestem Raven.... Abraham Raven... Odpowiesz mi na pytanie?

 

Shaman – Uł Yeeeeeeee.

 

Abraham Raven – To gdzie ta Felkocola?

 

Tomcio Maluch (z oddali)Znalazłem automat!!

 

Abraham Raven – OK, Shaman, dzięki za pomoc...

 

Shaman – Jestem szamanem?

 

Publika – Blabari!!! (Jesteś!!!)

 

Abraham Raven – Tak, jesteś i uprzedzając następne pytanie- na 100 %.

 

Shaman – Zagiąłeś mnie?

 

Abraham Raven – Nie wiem...

 

Shaman – A kim Ty jesteś?

 

Abraham Raven – To ja już pójdę..

 

Shaman – Uł Yeeee!

 

Abraham Raven – Uł Yeeee! 

 

Publika – Bla yeeeeee!!! (Uł yeeeeee!!!)

 

(Wszyscy oddalają się w swoją stronę, po czym to przenosimy się w rejony stanowiska komentatorów.)

 

 

Tony Hogański – Ahhh... ta niesamowita interakcja Shamana z publicznością.

 

Jan Kowalski – Nawet w Bhutanie działa. To dziwne...

 

Tony Hogański – Myślę, że Shaman należy do jakiegoś karaibskiego stowarzyszenia, które ma agentów na całym świecie. Nawet tutaj, w Bhutanie.

 

Jan Kowalski – Chyba masz rację... bo o ile pamiętam zaginiony przed laty Uga-Buga wspominał kiedyś, że należy do jakieś organizacji. To się chyba nazywało: Związek Wysp i Wysepek Karaibskich [ZWiWK], a Uga był ich głównym negocjatorem w sprawie przyłączenia do NAFTA.

 

Tony Hogański – Uga-Buga był taki uroczy... ahhh... te wspomnienia... 

 

 

(Z serii „Zdarzyło się przed wojną” czyli przypomnienie wcześniejszych Kwietniowych Anarchii organizowanych przez EWF:)

 

EWF PPV „Kwietniowa Anarchia”, 22.04.2001, Kraków, Polska

 

01. The Juice pokonał Blaze'a Baileya w Dark matchu

02. Szakal pokonał Y2J’a w półfinale turnieju o EWF TV title

03. walka pomiędzy Shagrathem a Tanatosem zakończyła się wynikiem nierozstrzygniętym

04. Kraven pokonał Gangstę w EWF World Title Tournament

05. Hangman pokonał Game’a w EWF World Title Tournament

06. Goldberg pokonał Tanatosa w półfinale turnieju o EWF TV title

07. walka Snake’a i Sandmana zakończyła się wynikiem nierozstrzygniętym

08. Game pokonał Kravena w EWF World Title Tournament

09. walka Kravena i Gangsty w EWF World Title Tournament zakończyła się wynikiem nierozstrzygniętym

10. Szakal pokonał Goldberga w finale turnieju o TV title i tym samym zdobył ten pas

11. Game pokonał Gangstę w EWF World Title Tournament

12. Kraven pokonał Gangstę w EWF World Title Tournament i tym samym obronił pas

 

inne ważne wydarzenia z tego PPV:

 

01. Felix Castro odebrał Hangmanowi 20 punktów w turnieju

02. Felix Castro zwolnił Rottweilera

03. Felix Castro zwolnił Snake’a

04. Snake odleciał na pokładzie słynnego UFO z PCW

05. Kraven obronił pas mimo remisowego wyniku w turnieju (ex-aqeuo z Game'em)

 

(Koniec.)

 

 

Tony Hogański – Prawda, że pięknie? No nie czas na wspominki... pierwsza walka przed nami.

 

Jan Kowalski – Ahh tak? To tu będą jakieś walki?

 

Tony Hogański – To nawet nie było śmieszne Janku. Musisz jeszcze trochę popracować nad poziomem humoru w swoich komentarzach. Ucz się od mistrza.

 

Jan Kowalski – Jakbym chciał wygadywać takie głupoty jak ty to bym się do SLD zapisał.

 

 

 

zwycięzca otrzyma EWF Evolution title shot:

Elimination mach:

Shaman vs Budda vs Butcher vs Grim Reaper vs Itchytude

 

 

 

Przy swojej muzyce na ring gramoli się Budda.

Gra jakaś bliżej nieokreślona melodia i na ringu pojawia się Butcher.

Chwila napięcia… i …. zaczyna grać Mory Kante i “Yeke Yeke”... publiczność raduje się niesamowicie... ogromne świętowanie... spod FeliXtronu wyłania się postać Shamana! Ten jak zawsze jest wspaniały i cudowny. Lekkim truchtem wbiega na ring. Nawet Bhutańczycy wykazują niezwykłą interakcję...

Muzyka zmienia się w Theme Too Cool czy cholera wie w co. Na ring wdrapuje się the Itchytude.

Na samym końcu słyszymy "Halloweed by the Name" – Cradle of Filth... na ring pojawia się Grim Reaper. Antoni Bryndza w swoim stylu wita się ze wszystkimi, Reaper nie za bardzo jednak chce się z nim fraternizować i pokazuje mu, żeby zaczynał walkę.

 

Jan Kowalski – Oj Tony... zapewniłeś nam iście fascynującą walkę.

 

Tony Hogański – Miałem zamiar dodać do tej walki kolorytu i sprawić, że dodatkowo będzie się ona także toczyć o Puchar Szczęściarza.... 

 

Jan Kowalski (przerywa mu) Może warto było spytać wrestlerów czy chcą walczyć o to zaszczytne trofeum?

 

Tony Hogański – Pytać... pytać... a po co? To ja jestem ekstraordynaryjnym komisarzem... na szczęście do EWF nie dotarła jeszcze demokracja. Poza tym, nie muszą płakać, bowiem ten cholerny Szczęściarz gdzieś zaginął w Himalajach i nie stawił się. Pech.

 

Jan Kowalski – Faktycznie pech.

 

Tym radosnym sposobem szczęśliwy sędzia daje sygnał do rozpoczęcia walki... Reaper momentalnie uderza Clothesline na Itchytudzie, ten jednak odskakuje, odbija się o liny i powala rywala z Bulldoga. W tym samym czasie Shaman odbija się o liny i powala Butchera Clotheslinem. Ten próbuje wstać... jednak Shaman jest szybki jak pan szybkie łapy, w błyskawicznym tempie wchodzi na narożnik i skacze na rywala ze Splashem, pin....1....2....kick out! Budda tymczasem zaczyna jakieś modły buddyjskie czym zdobywa sobie wielkie uznanie publiczności.... Shaman zaczyna krzyczeć swoje szamańskie odzywki i na ringu robi się wielki chaos, dopóki Shaman nie zostanie przez Reapera uciszony Clotheslinem, a Budda powalony przez Itchy’ego.... wietnamski mnich jest przy okazji liczony.....1......2...... no i kick out! Itchytude z braku ciekawszych zainteresować wrzeszczy sobie na sędziego, zamieszanie wykorzystuje Grim Reaper i obserwujemy standardowego, ale z zaskoczenia dość groźnego Roll Upa..... pin....1.....2......kick out!

 

Jan Kowalski – Mogło być różnie.

 

Tony Hogański – Wiesz dobrze, że na tak wczesnym etapie walki nic nie mogło się wydarzyć.

 

Jan Kowalski – Próbowałem podtrzymać kreatywny komentarz.

 

Tony Hogański – Zachowujesz się tak jakby miała to być ostatnia gala jaką miałbyś komentować.

 

Jan Kowalski – Kto wie... kto wie... może czas już przejść na emeryturę?

 

Tony Hogański – Tak!! Tak!! (zaczyna skakać po stole) Wreszcie byłbym jedynym komentatorem! Koniec z głupim komentarzem! Nadszedłby czas triumfu mojej szkoły komentatorskiej.... a także mojej filozofii zwanej tonizmem.

 

Jan Kowalski – W takich chwilach odechciewa mi się emerytury.

 

Tony Hogański – Łoj to gorzej.

 

Reaper wstaje i od razu chwyta rywala za głowę i wrzuca go w narożnik, następnie rozpędza się i próbuje skoczyć ze Splashem, jednak Itchy odskakuje i Kosiarz uderza w słupek narożnika... chyba nie jest z tego powodu zadowolony....  do akcji wkracza Shaman i nie próżnując uderza łokciem w plecy Itchy’ego, a następnie wykonuje na nim German Suplex... jeden.... drugi... trzeci.... w końcu niesamowity Shaman przestaje i zaczyna okopywać swego rywala... w międzyczasie do siebie dochodzi Grim Reaper i zaczyna analizować zaistaniałą sytuację... budzi się także Budda, który wraca do modlitw... Butcher próbuje go uspokoić, znaczy się skrzywdzić... ale dopada go Shaman, który wyrzucił Itchy’ego poza ring.... Butcher natychmiast zostaje powalony Clotheslinem i już sobie leży w swoim świecie....  Shaman zauważa Buddę, który na stojąco skacze i wznosi różnego typu modlitwy buddyjskie o pomyślność Wietnamu, a publiczność (przynajmniej ta bardziej religijna cześć) mu w tym dzielnie dopomaga...  niespodziewanie uderza na nim swój szamański Karaibski Tornado DDT.... natychmiastowy pin.... nikt się nie kwapi by coś zrobić..........1................2..............3!! (Budda został wyeliminowany!)

 

Jan Kowalski – ... a był faworytem publiczności....

 

Tony Hogański – Stary chwyt... chciał ich wziąć na religię... haha... co za niemądry człowiek... co taki Budda może mieć wspólnego z ich machajańską odmianą buddyzmu?

 

Jan Kowalski – .... używa pseudonimu artystycznego Budda?

 

Tony Hogański – To wcale nic nie znaczy.

 

Jan Kowalski – Zna buddyjskie modlitwy.

 

Tony Hogański – To też o niczym nie przesądza.

 

Jan Kowalski – Jak to nie przesądza?

 

Publiczność autochtoniczna jest niepocieszona, że ich religijny druh został już tak szybko wyeliminowany. Budda wolnym krokiem oddala się w stronę FeliXtronu, publiczność rzuca mu kwiaty i modli się razem z nim... ogólnie wszyscy są z tego powodu zadowoleni. Tymczasem na ringu Shaman z Reaperem rzucają się na Itchytude’a, jednak ten dziwny człowieczek w jakiś bliżej nieznany sposób radzi sobie w brawlu z dwoma rywalami, Shaman po kilku punchach dostaje dość nieciekawie dla niego wyglądającego Clothesline’a, a Grim Reaper upada na matę po dość kiepsko wykonanym Bodyslamie. Itchytude podnosi Reapera, rzuca go do narożnika i atakuje ze Splashem, ale inteligentny i całkiem sprytny Reaper się odsuwa i niezbyt inteligentny Itchy uderza o słupek narożnika... po tej akcji nie czuje się zbyt pewnie i ogólnie ciekawie.... tymczasem po drugiej stronie ringu Shaman wykonał kolejne Karaibskie Tornado DDT czym zupełnie zaskoczył i jak się za chwilę okaże całkowicie zlikwidował Butchera.... jak łatwo się domyślić prawie natychmiast nastąpił pin.............1..................2....................3!! (Butcher został wyeliminowany!)

 

Jan Kowalski – Shaman demoluje!

 

Tony Hogański – W jego oczach zawsze widziałem tą wspaniałą wolę walki... nie dziwię się mu! To dobry chłopak w sumie jest. Poza tym zwyciężyć w tak zaszczytnej walce...

 

Jan Kowalski – Jasne... jasne... pchają drzwiami i oknami, żeby brać udział w tej walce.

 

Tony Hogański – Myślisz, że powinienem dopuścić każdego chętnego do tego pojedynku?

 

Jan Kowalski – Nie... lepiej nie... tak jak jest to w sumie wydaje mi się, że wypada całkiem uroczo.

 

Tony Hogański – Mój geniusz myślał to samo.

 

Jan Kowalski – Pan Zwieracz?

 

Tony Hogański – Że niby kto?

 

Shaman zaczyna skakać po ringu z radością i ogromnym zadowoleniem z własnego czynu zaczyna skakać po ringu i wykonywać szamańskie ruchy, a bhutańska publiczność wspiera go w tych działaniach, bo uważa go za poczciwego chłopaka. Niestety dla karaibskiej szkoły wrestlingu jej przedstawiciel zagapił się i został powalony przez Itchy’ego radosnym Clotheslinem. Ten więc aby nie tracić cennego czasu szybko wskakuje na narożnik i próbuje Hurricanranę na stojącym nieopodal Reaperze (który udawał zainteresowanego architekturą hali, ale tak naprawdę był czujnym niczym Służba Bezpieczeństwa)... Grim okazuje się być za ciężki i cała sytuacja nie bardzo się udaje. Reaper przechodzi do kontrofensywy i dokłada Elbow Dropa na próbującym powstać Itchytudzie...

 

Jan Kowalski – Cóż za fascynująca walka.

 

Tony Hogański – Niczym polska telewizja publiczna.

 

Jan Kowalski – Co ty chcesz? Ja bardzo lubię TVP spełniającą swoją misję publiczną.

 

Tony Hogański – Tak... tak... odkąd zdjęli z anteny „Domowe Przedszkole”, „Ciuchcię” i „Pana Tik-Taka” straciłem do nich wszelaki szacunek.

 

Reaper zadowolony jest ze swej potęgi zniszczenia. W tym momencie do akcji powraca przebudzony Shaman, który pokazuje swemu przeciwnikowi jakiś karaibski gest. Panowie, więc zaczynają krążyć wokół siebie. Reaper próbuje Clothesline’a jednak Shaman w fantastycznym stylu uchyla się i uderza go kilka razy w twarz po czym Body Blockiem powoduje, że Grim ląduje z hukiem do narożnika. Shaman chwilkę go tam okopuje po czym podnosi swego rywala i wykonuje mu Stailing Brainbuster! Grim łapie się za obolałe plecy... Shaman tymczasem nie próżnuje, bierze rozbieg i uderza go z Knee Attack! Następnie podnosi Reapera i uderza na nim European Upercutt... (Publiczność: Shaman! Shaman! Shaman! Shaman!)

 

Jan Kowalski – Shaman zaczyna mnie przerażać.

 

Tony Hogański – To nie tylko wspaniały wrestler, ale wzór postawy moralnej.

 

Jan Kowalski – Serio?

 

Tony Hogański – Czytałem o tym w przewodniku po Karaibach napisanym przez nieodżałowanego Ugę-Bugę.

 

Jan Kowalski – Ahhh... Uga-Buga.... to był ktoś....

 

Shaman zadowolony ze swych czynów szybko wdrapuje się na narożnik. Jednak dobiega do niego nagle przebudzony Itchytude i rzuca go Press Slamem na środek ringu!! Itchy podnosi Shamana i whipuje go w narożnik. Tam uderza klika chopsów po czym zaczyna dusić w dość dziwaczny sposób swego rywala. Tymczasem do akcji niespodziewanie wkracza Grim Reaper, który nie tylko powala rywala z Clothesline’a i dobija go Elbow Dropem, ale także z wściekłością i dzikością łapie za głowę Shamana, po czym przerzuca go na drugi koniec ringu!! Shaman ze sporym trudem podnosi się z pomocą narożnika i w tym momencie Reaper przygniata go potężnym Splashem!! Pin 1...2... kick out! Reaper jednak nie ma zamiaru poddać się mimo tego drobnego niepowodzenia. Podnosi swego przeciwnika, a następnie whipuje go na liny po czym próbuje wykonać Gorilla Press Slam jednak Shaman w karaibski sposób ześlizguje się na plecy Grima.. Ale na tym kończy się limit szczęscia, bowiem dostaje z łokcia w twarz... Grim Reaper odwraca się i ścina z ringu Clotheslinem rywala! Następnie podnosi przeciwnika i wykonuje mu Harvest of a Mortal [patrz roster]... naszego karaibskiego przyjaciela nic już chyba nie uratuje... pin...........1............2..........3!! (Shaman został wyeliminowany!)

 

Tony Hogański – Cóż za tragedia dla Shamana.

 

Jan Kowalski – Zostali, więc Reaper i Itchytude... zobaczymy, który z nich wygra Evolution title shot.

 

Tony Hogański – A to mogła być walka o Puchar Szczęściarza.

 

Jan Kowalski – Na szczęście dla tych wrestlerów nie jest. 

 

Grim Reaper nie ma zamiaru świętować wyeliminowania Shamana... spogląda w jakim miejscu ringu znajduje się Itchy (który w zasadzie dochodzi już do siebie), po czym przechodzi do szybkiego ataku i powala ledwo co powstałego przeciwnika Clotheslinem...  ten chyba jest zszokowany... ale szybko wstaje, a wtedy spada na niego kolejny Clothesline. Reaper odbija się o liny i poprawia Elbow Dropem, szybki pin......1.........kick out! Reaper kontynuuje ofensywę.... zaczyna okopywać swego zacnego przeciwnika.... na dodatek poprawia jeszcze z Elbow Dropu... jest wyraźnie zadowolony ze swojej dotychczasowej działalności. Itchytude wstaje i tym razem otrzymuje Vertical Suplex.... po otrzymaniu tego ciosu leży... Grim Reaper zabiera się do okopywania go... po paru seriach kopniaków wchodzi na narożnik i skacze z Diving Headbutt!! To nie zapowiada się dobrze dla Itchy’ego.... Reaper podnosi go i wykonuje mu German Suplexa... po czym kolejny raz wchodzi na narożnik i także kolejny raz skacze z Diving Headbutt, pin.....1.........2......... niespodziewany kick out! Grim jest niezadowolony z tego nagłego przebłysku życia Itchytude’a.... podnosi go i aplikuje mu Harvest of a Mortal [znowu patrz roster]..... to chyba koniec.... pin........1.............2............3!! (Zwycięzcą i zdobywcą EWF Evolution title shotu jest: Grim Reaper!)

 

Tony Hogański – Reaper zwycięzcą... i na najbliższej gali... kiedykolwiek ona się odbędzie otrzyma EWF Evolution title shot.

 

Jan Kowalski – To miłe.

 

Tony Hogański – Też tak sądzę.

 

 

(Znajdujemy się na zapleczu. Widzimy znanego i lubianego Szczęściarza ubranego w swój tradycyjny uniform, biedaczek nie wygląda na szczęśliego. Obok niego widzimy jakieś bliżej nieokreślone podwyższenie na którym znajduje się wielki, złoty puchar jak łatwo się domyślić z napisem „Puchar Szczęściarza”. Pożądane przez wszystkich trofeum mierzy około metra, więc jest całkiem pokaźnych rozmiarów. Publiczność daje lekki cheer.)

 

Szczęściarz – Witam państwa. Wszyscy mnie znacie, lubicie i szanujecie. Oto ja... Szczęściarz.... osiągnąłem wiele... walczyłem wielokrotnie.. i zmuszony byłem zakończyć karierę.... dlatego... dlatego.... będąc żywą legendą Dark Division... firmuję tą ostatnią pozostałość, bo wielkim klanie Doktora VooDoo... firmuję swoim nazwiskiem... we mnie pamięć o Doktorze nie ginie... we mnie... realizuje się nasza wizja.... razem z Doktorem chcieliśmy......

 

(Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Co się stało?

 

Tony Hogański – Musiałem go odłączyć, bo głupoty opowiadał. Mam tutaj taki guzik....

 

Jan Kowalski – Nie tłumacz... nie interesuje mnie to.... w sumie....

 

Tony Hogański – Wszystko przez to, że ten kretyn się spóźnił! Chciałem zrobić walkę o Puchar Szczęściarza, a tu nic. Jakie on mógł znaleźć rozrywki w Bhutanie, że spóźnił się? Zniszczył cały mój misterny plan.

 

Jan Kowalski – Wrestlerzy będą mu wdzięczni.

 

 

(Przenosimy się do jednej z czarujących bhutańskich szatni. Jak łatwo zauważyć jest udekorowana w jakieś ich ludowe zdobnictwo. Na jakieś ławce [zapewne wykonanej przez ludowego artystę autochtonicznego] siedzą: Abraham Raven, Itchytude i Tomcio Maluch. Panowie nad czymś debatują.)

 

Tomcio Maluch – Zawiodłeś nasze bractwo Itchy... nie wygrałeś walki.... uhuuuuu.... uhuuuu....

 

Abraham Raven – Co ty robisz?

 

Tomcio Maluch – Imituję podmuchy wiatru.

 

Abraham Raven – Po co?

 

Tomcio Maluch – Aby dodać naszemu bractwu aurę tajemniczości i nutkę mroku.

 

Itchytude – Przecież nie jesteśmy żadnym bractwem.

 

Tomcio Maluch – Ale moglibyśmy być. Skoro nie mamy już naszej poprzedniej nazwy moglibyśmy się nazywać: „The Bractwo”.

 

Itchytude – To dziwnie brzmi. (nagle słychać dźwięk organów) ..... co to??

 

Tomcio Maluch – Mówiłem już, że nasze bractwo musi być mroczne. Pozwoliłem sobie skomponować muzykę organową... moglibyśmy udawać nawet wampiry. Wyobraźcie to sobie: chodzilibyśmy w czarnych smokingach, pięknych pelerynach, w nocy byśmy polowali, a w dzień byśmy spali. Moglibyśmy to robić w trumnach... znaczy się spać.... wiecie... nocami.... moglibyśmy udawać, że pijemy krew.... polować na młode dziewice w koszulach nocnych.... prawda, że byłoby demonicznie?

 

Abraham Raven – Te młode dziewice w koszulach nocnych? A jakie by to były koszule?

 

Tomcio Maluch – Nie wiem.... nie znam się na młodych dziewicach...

 

Itchytude – Mam tego dość! Czy wy obaj nie wypiliście za dużo mleka dzisiaj?

 

Abraham Raven – Ja w swoim nic nie czułem.

 

Tomcio Maluch – No zgódźcie się! Będzie fajnie! Klawo nawet bym rzekł.

 

Abraham Raven – Wolę jednak udać się na swoją walkę. Powodzenia.

 

Itchytude – A ja muszę skoczyć do bufetu.

 

(Obaj panowie wychodzą.)

 

 

Wracamy w okolice stanowiska komentatorskie. Widzimy Komisarza Tostera, który namiętnie gestykulując tłumaczy coś namiętnie niezbyt zainteresowanemu Kowalskiemu.

 

Tony Hogański – .... tym sposobem zarobiłem swoją pierwszą dziesięciocentówkę! Do dzisiaj mam ją w swoim.......

 

W tym momencie jak z pod ziemi wyrasta bhutański posłaniec, który uśmiechając się od ucha do ucha wręcza Tosterowi bliżej nieokreślony list tudzież innego typu wiadomość.

 

Jan Kowalski – ... ale świetną mają tutaj pocztę.

 

Tony Hogański (otwierając list) Ciekawe od kogo to..... (czyta)..... to z kancelarii wielkiego maharadży (dobrego człowieka)..... hmmm... co on mi tu pisze.... (czyta dalej) ..... o  nie.... nie.... nie.... to miała być moja gala! Moja gala! Moja! A ten..... (stara się kontrolować swój gniew i nie obrazić bhutańskiego monarchy) ..... czy ty wiesz co zrobił maharadża (dobry człowiek)?

 

Jan Kowalski – Czekam aż mi powiesz....

 

Tony Hogański – Zaprosił na moją galę.... Esmeraldę i Dagmarę!! Są spóźnione, ale będą tu za jakieś 5 minut..... król chce cytuję „pokazać swoim wielkim rodakom zepsucie i niemoralność kobiet zachodu”... ta dziwka na pewno będzie wtrącać się do mojej gali... bądź co bądź jest prezydentem i nawet będąc ekstraordynaryjny powinienem jej podlegać.

 

Jan Kowalski – .... ahhh tak...?.

 

Jan Kowalski – Wiesz... to nawet ciekawe... jakby się tak zastanowić jak to było z walką o władzę po śmierci Bieruta. Czytałem swoją drogą taką wielce fascynującą książę na temat.....

 

Tony Hogański (przerywając mu) Nie interesują mnie twoje czytelnicze zamiłowania!! Tylko Martinez mi tu brakowało! Och jak ja bym chciał, żeby wreszcie szlag trafił tą kobietę... to największe przekleństwo EWF!!

 

Jan Kowalski – Aleś ty się negatywnie nastawił.

 

Tony Hogański – .... jadę wyładować się do biura.... (odpycha się i wjeżdża do „Biuronamiotu”.)

 

Jan Kowalski – No i pojechał... był i znikł, bo go wezwał NIK.... hehhe.... ale jestem dziś zabawny...

 

 

 

EWF Evolution Championship:

Tables Elimination match:

Abraham Raven vs Vaclav vs The Luk (c)

 

 

 

Rozlega się radosny Theme Too Cool... reakcja fanów jest dość pozytywna... na ringu pojawia się Abraham Raven i zaczyna wykonywać obsceniczne gesty znane tylko sobie. Bhutańczycy się cieszą, bowiem niezbyt często oglądają tego typu cudaków.

Słyszymy "Toxicity" – System of a Down.... na ringu pojawia się były EWF Evolution Champion Vaclav.... jest zmotywowany i zapewne ma zamiar odzyskać pas, który niegdyś posiadał.

Przy swojej muzyce na ring wychodzi aktualny EWF Evolution Champion – The Luk. Publiczność przyjmuje go niezbyt miło... taki już los tego typu panów. 

 

Jan Kowalski – Ahhh... cóż to będzie za pojedynek. Dawno w EWF nie mieliśmy Table matchu... chyba... bo w sumie nie pamiętam.

 

Tony Hogański – Jeśli myślisz, że specjalnie dla ciebie sprawdzę to w aktach i archiwach to się mylisz.

 

Jan Kowalski – No, ale mógłbyś skoczyć na chwilkę do swojego szałasu.

 

Tony Hogański – To nie jest szałas! To jest biuro komisarza!

 

Jan Kowalski – Jasne, jasne... nie gorączkuj się tak... tylko spokojnie.

 

Sędzia daje natychmiast sygnał do rozpoczęcia walki. Vaclav wyskakuje od razu poza ring w poszukiwaniu przedmiotów zniszczenia, a Luk i Abraham kontynuując swój pełen nienawiści konflikt rzucają się na siebie. Luk zostaje powalony Clotheslinem, próbuje wstać, ale obrywa kolejnego. W tym samym czasie Vaclav wciela się w dostawcę stołów, bowiem na ringu lądują już dwa tego typu przedmioty.

 

Tony Hogański – Świetnie się zaczyna.

 

Jan Kowalski – Zobaczymy jak się skończy.

 

Tony Hogański – To miało być głębokie i filozoficzne? Ha... tonizmowi nie dorasta to do pięt.

 

Jasne Kowalski – Oczywiście, oczywiście Tony... tylko spokojnie...

 

Abraham rozgląda się po okolicy... zauważa stół... stojący poza ringiem Vaclav zachęca go do użycia tego typu przedmiotu.. Raven nie czeka więc i rozstawia stół!.. Następnie podnosi Luka.. Ten jednak dość niespodziewanie kontruje z low blow!.. Abraham z grymasem bólu na twarzy upada na kolana, Luk w międzyczasie odbija się od lin i wykonuje Drop Kick na swoim klęczącym przeciwniku... Luk nie czekając wskakuje na liny i wykonuje Asai Moonsault!! Widać bawi go ta sytuacja, bowiem uśmiecha się pod nosem.... następnie ciągnie ledwie wstającego na nogi Abrahama i wykonuje mu w sobie tylko znany sposób Top Rope Spinning DDT!! Nawet Bhutańczycy są pod wrażeniem...  Sytuacja ta nadal go bawi, rozkłada jeden ze stołów leżących na ringu... spogląda poza jego obręb, gdzie Vaclav oparty o barierki sprawia wrażenie jakby nic go nie obchodziło... Luk zaś chwyta swojego rywala i umieszcza go na stoliku.

 

Jan Kowalski – Musisz Tony jednak przyznać, że walka rozwija się w ciekawy sposób.

 

Tony Hogański – Jasne... Luk dramatycznie próbuje uchronić swój Evolution title... na razie wychodzi mu to całkiem gustownie.

 

Jan Kowalski – Któż zatem zwycięży?

 

Tony Hogański – Skończ z tymi idiotycznymi pytaniami retorycznymi... są żałosne... 

 

Luk dość wolno wchodzi na narożnik, celebruje tenże jakże uroczy moment jego chwały. Niespodziewanie jednak Abraham Raven potrafi zaimponować nie tylko swoimi tanecznymi umiejętnościami... bowiem w tym samym czasie sturluje się ostatkiem sił ze stołu.. Zdenerwowany Luk stojąc na narożniku przygotowuje się do Missile Dropkick... skacze z Missile Dropkick jednak Abraham w tylu wiedeńskiego walca szybko wycofuje się na z góry upatrzone pozycje i EWF Evolution Champion z wielkim impetem ląduje plecami na macie!!  Meksykanin korzystając z okazji wchodzi na narożnik i skacze z 450 Splash!! Bhutańczycy nagradzają jego starania owacją w stylu miejscowym.

 

Tony Hogański – Kiedy ta walka wreszcie się skończy?

 

Jan Kowalski – A co?

 

Tony Hogański – Denerwuje mnie jej atmosfera.

 

Abraham opromieniony blaskiem sławy podnosi Luka i whipuje go o liny... próbuje go wrzucić na stół, ale w ostatnim momencie Luk odskakuje i ratuje się przed wyeliminowaniem. Tańczący Heros nie może w to uwierzyć... Luk nadal leży w okolicach rozstawionego stołu, a Vaclav nadal obserwuje walkę stojąc poza ringiem. Abraham Raven jednak nie próżnuje i próbuje wykonać Clothesline na swym przeciwniku jednak nie odnosi to skutku, bowiem wstający Luk w ostatniej chwili znów odskakuje, po czym wolno wstaje. Abraham próbuje ponownie, trafia, lecz tym razem akcja ta nie wywiera na Evolution Champie żadnego wrażenia...  przeciwnie wręcz.. Luk kontruje i następnie sam  potężnym Clotheslinem powala Abrahama Ravena i ale tancerz szybko wstaje, więc Luk uderza drugi Clothesline, jednak Abraham robi sprytny unik, przy okazji podcinając rywala. Raven wyraźnie uśmiechnięty rozstawia kolejny stół, kładzie na nim swojego przeciwnika. Następnie wchodzi na narożnik. Skacze z Elbow Dropem, ale Evolution Champion w ostatniej chwili wraz ze stołem odsuwa się! Abraham rozbija się na macie... obaj panowie leżą, a Vaclav spokojnie obserwuje wszystko z ukrycia.

 

Jan Kowalski – Zastanawia mnie taktyka Vaclava.

 

Tony Hogański – To sprytny chłopak... na pewno wie co robi... przeciwnicy się wykrwawią, jeden wyeliminuje drugiego i on przyjdzie na gotowe.

 

Jan Kowalski – Gdyby Luk i Abraham byli sprytni to na chwilę odrzuciliby swoje spory i wspólnie zmusili Vaclava do wzięcia udziału w walce.

 

Tony Hogański – Przecież oni nie są sprytni.

 

Jan Kowalski – Faktycznie, aby otrzymać miano sprytnego trzeba otrzymać specjalny certyfikat od Unii Europejskiej.

 

Tony Hogański – No właśnie.

 

Tymczasem na ringu Abraham i Luk doszli już do siebie i kontynuują walkę... Luk przechodzi do ofensywy i zaczyna wymierzać swojemu adwersarzowi potężną serię chopsów.  Raven dzielnie przyjmuje te ciosy i po chwili przejmuje inicjatywę, powalając swojego rywala Clotheslinem. Luk upada, a Tańczący z Tancerzami zaczyna stosować mocne kopnięcia które lądują na brzuchu Luka. Ten jednak opierając się o linę wstaje.... ale w tym momencie dostaje kopniaka w brzuch, a Abraham ustawia go w pozycji do Powerbomb.... nie ma jednak wystarczających zdolności manualnych i siłowych by wykonać tego typu akcję i obaj panowie rozbijają się na macie... bardzo powoli wstają, a poza ringiem Vaclav ostentacyjnie ziewa. W tym samym momencie Luk dopada wolniej wstającego Abrahama..  wykorzystuje zaskoczenie i wykonuje.. T-Bone Suplex! Po chwili wstają oboje.. Luk tym razem chce wykona German Suplex, ale Abraham kontruje brutalnymi Elbow Smashami. Abraham uwalnia się i.. aplikuje swojemu przeciwnikowi Neckbreakera!

 

Tony Hogański – Co ci idioci robią? To Table match! Chcemy zobaczyć stoły w akcji!

 

Jan Kowalski – A to ci się nie podoba?

 

Tony Hogański – Tego typu wrestling niech zostawią lepszym.

 

Luk leży i zwija się... Abraham podnosi ręce w geście triumfu... rozstawia ostatni stół, który ostał się na ringu... umieszcza na nim EWF Evolution Champa... następnie wdrapuje się na ring... zachęca publiczność bhutańską do dopingu... ta reaguje dość pozytywnie, ale bez fajerwerków... Abraham wykonuje jeszcze jakiś skromny taniec na narożniku.... Luk tymczasem próbuje się ześlizgnąć ze stołu... ale jest już za późno, bowiem Abraham Raven skacze z Flying Elbow!! Stół rozbija się!! (The Luk został wyeliminowany!)

 

Jan Kowalski – Czyli za chwilę poznamy nowego EWF Evolution Champa.

 

Tony Hogański – Czeka nas szybka walka mam nadzieję... Vaclav jest pełen sił.... tylko niech to szybko skończy...

 

Jan Kowalski – Czas pokaże jak ta walka się rozwinie.

 

Luk nie może uwierzyć... powoli schodzi z ringu z furią w oczach zapowiadającą odwet, który zapewne nastąpi w niedalekiej przyszłości. Tymczasem Vaclav wrzuca jeszcze trzy stoły na ring... po czym wdrapuje się na niego... tutaj czeka już na swego przeciwnika Abraham, który momentalnie przechodzi do ofensywy i powala rywala z Clotheslinem... Vaclav wstaje, ale obrywa kolejnego Clothesline’a.... Vaclav kolejny raz podnosi się, a tym razem Abraham zakłada mu Side Headlock, Vaclav jednak w odpowiedzi uderza go kilka razy w brzuch, whipuje o liny wydostając się z Headlocka, jednak Abraham powala go Shoulder Blockiem. Następnie odbija się od lin, Vaclav reaguje na to i kładzie się na macie, Abraham jednak przeskakuje nad nim, odbija się od lin, po czym szykuje się do wykonania Clothesline’a, jednak Vaclav zamiast odbić się, przytrzymuje się lin. Po chwili podbiega do Abrahama, jednak ten powala go jednym punchem. Były EWF Evolution Champion podnosi się, jednak zaraz dostaje kolejnego puncha i przewraca się na matę. Vaclav ma jednak duży zapas energii i opierając się o narożnik wstaje, Abraham nie zwlekając podchodzi do niego i zaczyna okładać, następnie whipuje go w przeciwległy narożnik i biegnie w jego stronę, ale Vaclav wystawia łokieć i "częstuje" przeciwnika Reverse Elbowem.

 

Jan Kowalski – O dziwo Abraham dzielnie walczy.

 

Tony Hogański – To już jest ostatnie chwile...chodzi już na rezerwie sił i za chwilę skończy się wreszcie ta marna walka.

 

Jan Kowalski – Oj, Tony... Tony....

 

Abraham chcąc wygrać Evolution title i wiedząc, że szansa na to jest realna momentalnie wstaje, ale Vaclav próbuje whipować go o liny, jednak ten reversuje whip, chce wykonać Clothesline, były Evolution Champion unika go, Abraham Raven odbija się od lin, ale Vaclav wykonuje mu Back Body Drop. Tańczący z Tancerzami wstaje, jest blisko lin, wiec Vaclav wpada na iście szatański pomysł i wykonuje mu Clothesline, wyrzucając go z ringu. Po chwili sam wychodzi poza ring, gdzie wykonuje swojemu przeciwnikowi Powerslam prosto na schody! Vaclav kontynuując swoją zakrojoną na szeroką skalę ofensywę wchodzi na ringu, następnie wdrapuje się na narożnik i skacze na rywala z Flying Elbow...

 

Tony Hogański – Mówiłem, że to tylko kwestia czasu. Mam nadzieję, że za chwilę skończy się ten cyrk.

 

Jan Kowalski – Oj, Tony.... Tony....

 

Tony Hogański – No co? Bądźmy obiektywni! Ta walka i tak już za długo trwa! Dalej Vaclav... kończ waść... wstydu oszczędź!

 

Vaclav nie próżnuje... podnosi swojego przeciwnika... chwyta go za głowę i zaczyna uderzać jego twarzą o barierki oddzielające ring od publiczności. Uderza w ten sposób jeden raz... drugi... trzeci... czwarty.... próbuje piąty, lecz w tym momencie Abraham trafia go łokciem w brzuch i wykonuje Neckbreakera... obaj panowie leżą... jednak posiadając więcej sił Vaclav wstaje szybciej... jest wyraźnie zdenerwowany, więc podnosi swojego rywala i wrzuca na ring. Następnie wrzuca na ring jeszcze z dwa stoły po czym sam zaszczyca ring swoją obecnością. Abraham próbuje wstać, ale Vaclav momentalnie trafia go Elbow Dropem... następnie whipuje swojego przeciwnika o liny i wykonuje na nim Powerslam. Rozgląda się po okolicy, po czym rozstawia jeden ze stołów. Wtedy Abraham w jakiś sobie tylko znany tajemniczy i zapewne zarówno taneczny jak i obsceniczny sposób odzyskuje inicjatywę i Drop Kickiem atakuje zajętego swoimi czynnościami Vaclaba. Następnie wchodzi na stół i skacze ze stołu na Bubbę z Shoting Star Press. Vaclav leży.... Abraham świętuje... jest już bardzo blisko.... wschodzi na stół i zaczyna na nim tańczyć zachęcając bhutańską publiczność do dopingu.... ta nie jest przekonana.... więc Abraham zaczyna tańczyć jakiś bhutański taniec regionalny... publiczność jest wniebowzięta... maharadża (dobry człowiek) także zapewne świętuje....

 

Tony Hogański – Co za cyrk... na brodę Proroka... co za cyrk...

 

Vaclav leży..... więc Abraham skacze na niego z Diving Headbut.... Abraham nadal świętuje... publiczność się raduje... Abraham Raven pomaga Vaclavowi wstać... przy okazji kopie go w brzuch i z dość małym impetem, ale jednak wrzuca go w narożnik... następnie ląduje na nim ze Splashem.... Poprawa ułożenie swojego rywala na narożniku.... sam zaś wdrapuje się na drugą linę i obija go pięściami. Publiczność w swoim języku, ale jednak liczy razem z nim..... jeden.... dwa..... trzy..... cztery.... pięć.... sześć.... siedem.... osiem.... dziewięć.....  Abraham przygotowuje się do wykonania legendarnego i osławionego dziesiątego ciosu... ale w tym momencie Vaclav doznaje nagłego przebłysku.... uderza rywala głową w brzuch, a następnie łapie go w pozycji jak do  Powerbomba! Uśmiecha się, po czym wdrapuje się nadal trzymając Abrahama wyżej.... a następnie wykonuje Powerbomba prosto na rozstawiony nieopodal stół!!!! (Zwycięzcą i nowym EWF Evolution Champem jest: Vaclav!!)

 

Tony Hogański – Wreszcie koniec... ile można było na to czekać?

 

Jan Kowalski – Vaclav mistrzem...  gratulacje dla niego..

 

Tony Hogański – Tak... tak....

 

 

(Przenosimy się na zaplecze budynku, dokładniej nie wiadomo gdzie... zapewne w okolicach jakiegoś tylnego wejścia, które było kiedyś głównym wejściem do opery. To dość skomplikowana historia, w każdym razie władze Bhutanu nie chcą by ich rodacy oglądali jakieś przesadnie ładne pomieszczenia dlatego przebili inne wejście... wracając jednak do głównego wątku. Zauważamy... Esmeraldę Martinez i Dagmarę Zielińską. Obie panie są dość mobilne, bo się na galę spóźniły.)

 

Dagmara Zielińska – Panienko...panienko... nie wiem czy powinniśmy tu przyjeżdżać... Hogański może się obrazić, że wtrącamy się w jego sprawy. (Realizator pokazuje Tostera w swoim biurze, który w nieskoordynowany sposób wymachuje rękoma i porusza głową.)

 

Esmeralda Martinez – Nonsens Petruello. Nie mam zamiaru ingerować w jego sprawy, a jesteśmy tu tylko dlatego, że maharadża (dobry człowiek) nas zaprosił. Normalnie nie przyjechałabym do tak.... (waha się chwilę) ..... niezbyt czarującego miejsca.... chociaż ta hala ma dziwnie ładną scenerię.... fakt, ze trochę zaniedbana... ale...

 

W tym jakże fascynującym momencie (wszyscy zastanawiają się co Esmeralda powie po „ale”) słychać jakiś huk... i w pomieszczeniu pojawia się pełno dymu.... następnie słychać krzyk najpierw Esmeraldy, a później Dagmary.... po tym wszystkim słychać demoniczny śmiech, jakiś taki dziwny, coś na ten przykład....

 

Demoniczny śmiech – Hahahahahahhahahahahaha

 

... koniec przykładu.... ogólnie dziwaczna sytuacja.. dym powoli znika i ogólnie przejaśnia się.. w sumie trwa to kilkadziesiąt sekund.. następnie dostrzegamy Petruellę.

 

Dagmara Zielińska – Mówiłam panienko, że to dziwny kraj... jakieś huki, trzaski, dymy... oni tego nie koordynują? (rozgląda się) Panienko? Panienko, ale gdzie ty jesteś? Panienko!!

 

Petruella zaczyna biegać wymachując łapkami po okolicy poszukując swej mistrzyni.

 

Dagmara Zielińska – Nie ma jej! Zaginęła! To już drugi raz na Kwietniowej Anarchii się zdarza, gdy ktoś dobrą panienkę uprowadza [patrz Kwietniowa Anarchia II]... co ja teraz pocznę?

 

(Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Hmmm....

 

W tym momencie Toster wyjeżdża z „Biuronamiotu” i jest dość uradowany.

 

Jan Kowalski – Mam rozumieć, że to twoja sprawka.

 

Tony Hogański – Żałuję, ale niestety nie. Bardzo mi przykro z powodu jej zaginięcia... ale mój żal wyrażam tylko jako osoba prywatna.. bo jako ekstraordynaryjny Komisarz jestem niezwykle szczęśliwy, że nie będzie mi tu przeszkadzać.

 

Jan Kowalski – Kto, więc za to odpowiada?

 

Tony Hogański – Stawiam na Shamana... to wredny typek.... te jego oczy.... brrr....

 

 

(Znów znajdujemy się w szatni dekorowanej w bhutańską sztukę ludową. Na ławeczce siedzą: Itchytude, które zapija swoje smutki w jakimś miejscowym alkoholu, sądząc, po minie Itchy’ego całkiem fajnym. Tomcio popija zaś kartonik mleka i rozmyśla nad nowym planem podboju świata. W tym momencie otwierają się drzwi i do szatni wtacza się zakrwawiony Abraham Raven.)

 

Itchytude – Stary widzieliśmy cię w telewizji...

 

Abraham Raven (siadając na ławce) No i co z tego? Zaczyna mnie nachodzić zwątpienie natury moralnej.

 

Tomcio Maluch – Zawiodłeś „The Bractwo”!! Ale wybaczamy ci!

 

Abraham Raven – Macie jeszcze jakieś genialne pomysły?

 

Tomcio Maluch – Wiem jak nazwiemy naszą płytę z muzyką organową... uwaga słuchajcie: „I Hate Rock’n’Roll”. Dobra, nie?

 

Abraham Raven – Kiepska... to by się nie sprzedało. Zupełnie... trzeba się skupić nad rozwojem naszej kariery w EWF. Oni nas tutaj chyba nie szanują.

 

Itchytude (nie zachowując się zbyt stabilnie) Prawda!!!

 

Abraham Raven – Oni nas nie traktują poważnie. Mają nas za nic... za jakieś tańczące kiełbaski....

 

Itchytude – Prawda!!!

 

Abraham Raven – Trzeba zacząć z tym walczyć... być może straciliśmy naszą nazwę... być może żaden z nas nie wygrał dzisiaj walki... ale to nie powód by się z nas wyśmiewać. Mamy swój honor!!

 

Itchytude – Prawda!!!

 

Abraham Raven – Czas, więc obmyślić plan w jaki sposób opanujemy świat. Panowie do pracy! (w tle słychać muzykę organową) Dzięki Maluch za akompaniament.

 

Tomcio Maluch – To może wrócimy do sprawy młodych dziewic...

 

Abraham Raven – Jak spotkam jakąś, na dodatek w koszuli nocnej to dam ci znać.

 

Itchytude (pod nosem) Marne szanse.

 

Abraham Raven – Mówiłeś coś?

 

Itchytude – Nic a nic... delektuje się miejscowym sokiem.

 

(Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Tony Hogański – Świat powinien zacząć się lękać.

 

Jan Kowalski – Tak uważasz?

 

Tony Hogański – O tak... plan Abrahama na pewno będzie zabójczy.

 

Jak Kowalski – Jak to zwykle z nim bywa. No cóż, ale nie należy przesadzać w naszej totalnej....

 

Tony Hogański (przerywając mu)Zamknij się Janku! Teraz przygotowałem drobną niespodziankę... wyemitujemy fragment Kwietniowej Anarchii numer 1 z roku 2001. Ta sytuacja podsumowuje wszystko to co działo się w polskim wrestlingu przed powstaniem Extreme Wrestling Federation.

 

(Początek videa.)

 

(Widzimy Snake'a wychodzącego z szatni. Usiłuje namówić Sandmana na wyjście, ale ten postanawia zostać. Snake pomału idzie do wyjścia i zegnany głośnym "Wypierdalaj" ze strony pracowników EWF, wychodzi z hali. Tam nagle zrywa się bardzo silny wiatr i przed hala ląduje UFO. Otwierają się drzwi, Snake wita się z kosmitami i po chwili "Latający Spodek" spokojnie odlatuje.)

 

(Koniec videa.)

 

Jan Kowalski – Wiele w tym racji z tego co powiedziałeś.

 

Tony Hogański – Mimo całej mojej sympatii do PCW... no cóż... było ciężko....

 

Jan Kowalski – Chociaż nasze Japończyki w szafach też nie były....

 

Tony Hogański – Oj... oj... oj... dramatyzujesz... to zupełnie inna sytuacja... poza tym nie rozumiesz idei schowka na miotły.

 

Jan Kowalski – Tony... czy ty się uderzyłeś w głowę? Stałeś się obrońcą EWF? Obrońcą Game’a? Fanem Sandmana? Boli cię? A może ten maharadża (dobry człowiek) cię czymś nafaszerował?

 

Tony Hogański – Przejrzałem na oczy!

 

Jan Kowalski – To szukaj Morza Czerwonego.

 

Tony Hogański – Nie jestem Mojżeszem.... chociaż... co myślisz... jakbym zmienił imię... przeszedł na judaizm... i od tego momentu miałbym na imię Mojżesz „Toster” Hogański...

 

Jan Kowalski – Tony.... Tony.... zamilcz....

 

Tony Hogański – ... albo Mordechaj... tudzież Szlomo.... ooo.... (popada w zadumę)

 

 

(Z serii „Zdarzyło się przed wojną” czyli przypomnienie wcześniejszych Kwietniowych Anarchii organizowanych przez EWF:)

 

EWF PPV „Kwietniowa Anarchia II”, 22.04.2001, Kraków, Polska

 

01. Hellspawn pokonał Cisco Kida w Dark matchu

02. Mysterio i Scythe wygrali Battle Royal i awansowali do finału turnieju o Evolution title

03. Tony Hogański pokonał Władimira Sharanovitza i odzyskał stanowisko komentatora

04. Mysterio pokonał Scythera i został pierwszym w historii EWF Evolution Champem

05. Mind Mower pokonał Rottweilera

06. SR-Crazy i Dark Avenger pokonali Bubbę i Toola oraz El Satanico i D Exela i obronili EWF Tag Team titles

07. Kraven, Szakal i Mind Mower pokonali Sandmana, Tanatosa oraz Marco

 

inne ważne wydarzenia z tego PPV:

 

01. wyłoniono pierwszego mistrza Evolution

02. Marco przeszedł na stronę Teamu Sierp & Komercja

03. Esmeralda Martinez utraciła kontrolę nad EWF

 

(Koniec.)

 

 

Tony Hogański – No to czas na walkę!

 

Jan Kowalski – Rychło w czas!

 

 

 

EWF FTW Championship:

Mind Mower (c) & Jupiter vs Psycho & Hangman

 

 

 

Uderza "Smash Sumthin" - "Redman i Adam. F . Kibice zaczynają buczeć ... Na Rampie pojawia się Mind Mower z FTW Titlem na ramieniu. Wchodzi spokojnie na ring, gdzie oddaje pas sędziemu Antoniemu. Widać, że jest zmotywowany do obrony swego tytułu (Mower, a nie Bryndza).

Muzyka zmienia się w DJ Alien - Driver. Buczenie przeobraża się w dość duży cheer! Spod FeliXtronu wybiega Jupiter! Przybijając piątki z fanami wskakuje na ring, gdzie wraz z Mowerem zaczynają obmyślać jakiś szatański plan.

Zmiana muzyki na Method Man & Redman - I Will Not Lose . Switch z cheeru na heel heat . Na rampie pojawia się nastukany Psycho , który w swoim stylu dochodzi na ring, miejmy nadzieję, że zdaje sobie sprawę, że ma walczyć, a nie zbierać kwiatki.

Na koniec uderza Kazik i „Nie ma litości”...  spod FeliXtronu wychodzi John Hangman... publiczność z góry poinstruowana wita go z ogromną radością.

 

Jan Kowalski – Przypominam, że zwycięzcy tej walki po krótkiej przerwie zmierzą się ze sobą w walce o EWF FTW title. Czyż to nie ekscytujące?

 

Tony Hogański – Ekscytujące, a jakże... w końcu sam to wymyśliłem.

 

Jan Kowalski – Cieszysz się, że znów zobaczymy Hangmana na ringach EWF?

 

Tony Hogański – Aż nie mogę wytrzymać z radości, że widzę Kraba... rozmawiałem z Toolem i mówił mi, żebym odśpiewał pieśń „Krab to Krab” na melodię „Life is life”...

 

Jan Kowalski – ... i co?

 

Tony Hogański – Pokusa wielka, ale jednak się wstrzymam.

 

Sędzia Antoni Bryndza instruuje zawodników by walczyli uczciwie i z dziką radością, Psycho spogląda na niego wzrokiem w stylu „jasne”... no, ale zgodnie z jakimiś tam ustaleniami walkę rozpoczną John Hangman i Jupiter... Bombowy Sędzia daje sygnał do rozpoczęcia walki i momentalnie Jupiter natychmiast próbuje uderzyć Extreme Wrestlera z Clothesline, lecz ten unika ciosu i Jupiter w dziwaczny sposób wpada w narożnik, uderzając głową o metalowy słupek. Jupiter wskutek niespodziewanego wstrząsu traci orientację w terenie, sytuację wykorzystuje Hangman, który chwyta go za głowę i wykonuje Reverse DDT. Jupiter poprzez uderzenie o matę jakby otrzeźwiał i doszedł do siebie... dość powoli wstaje. Hangman widząc to odbija się o liny i uderza Clothesline.... jego rywal upada... Hangman chwyta Jupitera za rękę i zaciąga go w pobliże narożnika. Chwilę okopuje go opierając się oburącz o linę... następnie wchodzi na narożnik i skacze z Diving Headbutt, jednakże Jupiter to nie jest byle jaki wrestler i był on na tyle sprytny i przewidział to, więc w ostatniej chwili odsuwa się i Imitacja Kraba uderza o matę. Jupiter szybko nabiera ochoty do walki i kopie Hangmana po plecach, ten próbuje się doczołgać do Psycho, który stoi obok lin... jednak nie wyciąga ręki w jego kierunku tylko obserwuje architektoniczny wystrój hali... Jupiter tymczasem chwyta Hangmana za nogę i wrzuca w narożnik, za którym stoi Mind Mower. Obaj panowie zaczynają okładać biednego Kraba różnego typu ciosami, pod którymi Hangman pada. Jupiter podnosi go, więc i wykonuje Double Arm DDT, pin...1....2....kick out!

 

Jan Kowalski – Hangman po początkowej przewadze jakby stracił....

 

Tony Hogański – ... on wiele stracił w życiu... chociażby World title dwa razy.... w sumie to przegrał swoje życie.

 

Jan Kowalski – Jesteś niekoleżeński.

 

Tony Hogański – Jestem Tosterem... jestem Tony Soprano... a przede wszystkim jestem ekstraordynaryjnym komisarzem... i w ten sposób mogę robić i mówić wszystko na co mam ochotę..

 

Jan Kowalski – Oj... Tony... Tony.... 

 

Jupiter jednak nie poddaje się... podnosi rywala.... i otrzymuje Low Blowa.... wrestlerzy padają na matę... chwilę to trwa, lecz w końcu obaj wrestlerzy wstają....w pewnym momencie Hangman odbija się o liny i chce uderzyć Jupitera Clotheslinem, ten jednak robi unik i chce kopnąć Johna, lecz ten także unika ciosu. Jupiter odbija się o liny i tym razem to on chce uderzyć Hangmana Clotheslinem, lecz ten także unika trafienia i Jupiter wyniku wyjątkowego zbiegu okoliczności i przez zupełny przypadek trafia w niczego nie spodziewającego się Mind Mowera, który pod siłą uderzenia wypada poza ring!!

 

Jan Kowalski – Haha... 

 

Tony Hogański – Też uważam, że to śmieszna sprawa.

 

Jan Kowalski – To dziwne.. zgadzamy się ze sobą.

 

Tony Hogański – Chyba popełnię seppuku... pożyczę od Dziecka Komercji jakiś japoński miecz, wypytam o szczegóły jego japońskich kolegów i zrobię sobie dziurę... o tutaj...

 

Jan Kowalski – Nie uszkodź czasem Pana Zwieracza.

 

Tony Hogański – Kogo?

 

Mower gramoli się poza ringiem i w sumie czuje się całkiem świetnie... postanawia więc nie próżnować.... z okolic stolika komentatorskiego zabiera jakieś krzesło i rzuca je towarzyszowi Jupiterowi. W międzyczasie Hangman zmienił się z Psycho, który jest wyraźnie gotowy do zdemolowania ringu i okolicznych sklepów spożywczych. Jupiter ucieszył się z tego obrotu sprawy i z wielką radością pragnie uderzyć Psycha krzesłem... ten jednak uchylił się od ciosu, wyrwał mu krzesło... i zdzielił krzesłem w tył głowy..... Antoniego Bryndzę!!

 

Jan Kowalski – Co??? Ale o co tu chodzi??

 

Tony Hogański – Brawo! Brawo! Zniszczyć Bryndzę!

 

Jan Kowalski – Ależ to nieuczciwe!

 

Tony Hogański – Bryndza to grzesznik!! Zniszczyć go! Zutylizować!

 

Psycho momentalnie wymierza cios krzesłem także Jupiterowi... zapada jakaś krępująca cisza.... Mower nie decyduje się wrócić na ring, a tym razem to Hangman ogląda architekturę... Psycho podnosi Jupitera, jednak zupełnie niespodziewanie otrzymuje Low Blow, a następnie DDT.... obaj są na tyle zmęczeni, że zarówno Psycho jak i Jupiter leżą „bez życia” na macie...  należy także zauważyć, że Antoni Bryndza kontynuuje swój smaczny sen. Obaj panowie powoli dochodzą do siebie... Jupiter zaczyna czołgać się w stronę Mind Mowera... Psycho opierając się o liny dochodzi do siebie... Hangman wyciąga w jego stronę rękę, ale Psycho nie ma ochoty na takie kuglarskie sztuczki.

 

Jan Kowalski – Hmmm...

 

Tony Hogański – Psycho ma swój honor i nie będzie się fraternizował z Hangmanem.

 

Jan Kowalski – Fra-co?

 

Tony Hogański – Ha-ha! Zaskoczony? Tony „Toster” Soprano też zna mądre słowa! (dla Tony’ego to najszczęśliwszy dzień w życiu)

 

Mower wkracza do akcji, jednakże prawie natychmiast otrzymuje monumentalnego Dropkicka! Natychmiast podnosi Minda, po czym rzuca o liny i uderza Clothesline. Następnie zachodzi Mowera od tyłu i uderza na nim Atomic Drop, pin.................Bryndza w dalszym ciągu w krainie czarów! Psycho wzdycha i mruczy coś pod nosem, po czym odbija się o liny i uderza z łokcia we wstającego Mowera. Następnie wchodzi na narożnik i skacze na niego z Funky Shit [450 Leg Drop]!! (Bhutańczycy ze swoim śmiesznym akcentem: EWF! EWF! EWF!) Mower próbuje się jakoś ogarnąć... jednakże Psycho nie próżnuje, chwyta go za nogę żeby przypadkiem nie próbował się bratać z Jupiterem... tutaj trafia go z Elbow Dropa... znów wdrapuje się na narożnik i tym razem oglądamy Shootin Star Press!!

 

Jan Kowalski – Mind chyba nie będzie zadowolony.

 

Tony Hogański – Mind to mądry chłopak, na pewno jakoś sobie poradzi.

 

Jan Kowalski – O Bierucie też tak mówiono... a poleciał do Moskwy w futerku... a wrócił w kuferku... hehe...

 

Tony Hogański – Te twoje PZPR-owskie żarty.

 

Mower leży.... Psycho uśmiecha się ironicznie... spogląda na swego rywala, po czym uderza na nim Elbow Drop... jeden... drugi... trzeci raz, pin..........Bryndza smacznie sobie śpi!  Psycho znów mruczy sobie coś pod nosem, po czym podnosi aktualnego EWF FTW Champa i wykonuje na nim Piledriver.... Następnie znów podnosi Minda, jednakże ten kopie go w brzuch i wrzuca w narożnik. Psycho po chwilowych rozmyślaniach odbija się o liny i skacze na rywala ze Splashem... jeden raz.... drugi... trzeci....  Gdy próbuje czwarty Mind Mower odsuwa się i Psycho z hukiem uderza o słupek narożnika.

 

Tony Hogański – Mówiłem, że to mądry chłopak?

 

Jan Kowalski – Aż dziw bierze, że ani Hangman ani Jupiter nie wzięli pod uwagę faktu, że Bryndzol jest nieprzytomny... i mogliby...

 

Tony Hogański – ... ohhh... oni nigdy nie grzeszyli rozumem. Szczególnie Hangman nie potrafi wykorzystywać sprzyjających okoliczności.

 

Obaj panowie osuwają się na matę... w końcu pierwszy podnosi się Psycho, jednak Jupiter wpada na ring powala go Clotheslinem...zapewne telepatycznym przekazem słyszał ostatni komentarz Kowalskiego. Wtedy na ring wpada Hangman, który uderza Hangman’s Neckbreaker na Jupiterze. W międzyczasie Antoni Bryndza zaczyna dochodzić do siebie.. jednakże w ręku Extreme Wrestlera niewiadomo kiedy znalazła się osławiona Żyleta... no i biedny Jupiter otrzymał cios prosto w głowę z wyżej wymienionego przedmiotu!! (EWF! EWF! EWF!) Przebudzony Mower wkracza do akcji, jednak obrywa Żyletą w twarz... oczywiście powoduje to zalanie się krwią...  John Hangman uśmiecha się, po czym kładzie Żyletę na ziemi, następnie chwyta Jupitera i uderza na nim Egzekucję!!! (EWF! EWF! EWF!) Hangman wraca do siebie poza obręb ringu. Tymczasem zaczynają budzić się Psycho no i Mower... Bryndza także prawie jest już żywy... Psycho wstaje, podnosi Minda, odbija o liny i uderza Clothesline. Następnie znów podnosi swego przeciwnika i uderza na nim Front Suplex.

 

Tony Hogański – Krab popsuł zabawę....

 

Jan Kowalski – On tylko wykorzystał sprzyjające okoliczności.

 

Tony Hogański – Za karę powinien zostać zdyskwalifikowany, zdegradowany do jakiejś amatorskiej federacji i dwa mistrzostwa, które posiadał powinny mu zostać odebrane.

 

Jan Kowalski – A jeśli jest niewinny?

 

Tony Hogański – Co mnie to obchodzi? Opinia publiczna chce krwi!

 

Psycho szybko podnosi swego przeciwnika, po czym kopie Mowera w brzuch, a następnie wymierza mu Belly To Belly Suplex.. Po wykonaniu tego zadania podnosi rywala i wykonuje mu Pumphandle Slam, pin..1.....2..... kick out! Jak widać Antoni Bryndza jest już w pełni sprawny i może sobie spokojnie klepać. Psycho jednak nie denerwuje się chwilowym jak uważa niepowodzeniem i natychmiast podnosi aktualnego EWF FTW Champa i wymierza mu Vertical Suplex, pin....1.....2 kolejny kick out!

 

Tony Hogański – Ta walka jest drętwa... zaczyna mnie powoli denerwować.

 

Jan Kowalski – ... Tony... a jaka walka cię nie denerwuje?

 

Tony Hogański – Oczywiście, że walki mistrza Szakala.

 

Psycho zastanawia się co zrobić, spogląda na Hangmana... podchodzi do niego i klepie go... dwukrotny EWF World Champion chyba nie jest aż tak zadowolony, że znów bierze udział w walce. Extreme Wrestler próbuje prawie natychmiast Clothesline.. jednak do tej pory zupełnie nieobecny Mower odskakuje, odbija się o liny i uderza na rywalu DDT... pin...1...kick out! Hangman wstaje, jednak obrywa Clothesline... Mind chwyta go za rękę i wrzuca go w narożnik. Próbuje Splasha, jednak Hangman odsuwa się i FTW Champion uderza w metalowy słupek narożnika. John kopie go w plecy tak, że Mower na dodatek uderza twarzą w narożnik.

 

Tony Hogański – Niestety wydaje mi się, że Krab wyjdzie z tej walki zwycięsko. Co za tragedia.

 

Jan Kowalski – Ahhh... tak...

 

Hangman kontynuuje swoje dzieło demolowania rywala... chwyta zatem Mowera za głowę i uderza jego głową o narożnik... jeden raz... drugi.... trzeci... czwarty.... w końcu przerywa, odwraca go i uderza na nim DDT, pin....1.....2....kick out! Jupiter, któremu już trochę się nudzi wyciąga swoją dłoń w stronę partnera, jednak ten nie jest wstanie się doczołgać... bowiem Hangman chwyta go za nogę i zakłada Sharpshooter.... Mind Mower próbuje się wyrwać, jednak za bardzo mu to nie wychodzi, bowiem dwukrotny World Champion tylko zaciska uchwyt. Mower znów czołga się, więc w stronę lin... jednak Hangman ściąga go na środek ringu. Mower nie może się wyrwać... w końcu Jupiter nie wytrzymuje wpada na ring i przerywa cios.

 

Jan Kowalski – Jupiter przerwał zabawę.

 

Tony Hogański – No i dobrze... wszystko co robi Hangman... jest mdłe... podłe... i marne jakościowo.

 

Jupiter zostaje szybko przegoniony przez Antoniego Bryndzę. Hangman podchodzi do niego i coś mu tam tłumaczy... Antoni klepie go po ramieniu i uśmiecha się w swój bombowy sposób. Hangman następnie podchodzi do Psycho i zmienia się z nim. Jednak niespodziewanie Extreme Wrestler nie ucieka z ringu... tylko znów coś mówi do Bryndzola... po czym kopie go w brzuch i wykonuje Egzekucję!!

 

Jan Kowalski – Co? Co się dzieje?

 

Tony Hogański – Krab to krab.

 

Jupiter wpada na ring, ale zostaje powalony Clotheslinem przez Hangmana... wpada przy okazji na liny, przelatuje ponad nimi i rozbija się poza ringiem. Hangman następnie opuszcza ring i spokojnie opuszcza arenę. Psycho jest raczej zdziwiony albo wydaje mu się, że ma jakieś zwidy tudzież halucynacje i dla pewności sprawdza czy aby znajduje się na ringu.

 

Jan Kowalski – Gdzie on się wybiera? Przecież walka trwa!

 

Tony Hogański – Krab to krab.

 

Psycho zastanawia się co począć... Mower próbuje wstać.... ale w tym momencie Psycho wykonuje mu Inverted Psycho Valley Driver [patrz roster]!!! Mower już się po tym chyba nie podniesie... Psycho chce pinować... no, ale przecież Hangman uszkodził sędziego... zaczyn więc kopać arbitra po plecach... lecz to za bardzo nie pomaga, a nawet raczej bardziej dobija Antoniego. Jednakże Psycho zaczyna udzielać mu pierwszej pomocy medycznej i w sumie to pomaga... Bryndza już zaczyna kontaktować... Psycho, więc podnosi się... i w tym momencie na ring wpada Jupiter z krzesłem w dłoni i uderza tymże narzędziem w tył głowy rywala!! (EWF! EWF! EWF!) Psycho pada... Jupiter kładzie Mowera na Psycho po czym emigruje poza liny... Bryndza dochodzi do siebie... zauważa całą sytuację... no i pin...........1..................2................3!! (Zwycięzcami są: Jupiter & Mind Mower!)

 

Jan Kowalski – Cóż za dziwna walka.

 

Tony Hogański – Krab popsuł zabawę... ehhh... teraz przynajmniej będziemy mieli chwilę przerwy... 

 

 

(Znów znajdujemy się w fantastycznie dekorowanej ludowej szatni. Zasiadują tutaj nadal pełen entuzjazmu Abraham, niezbyt stabilny Itchytude i dziwaczny jak zwykle Maluch.)

 

Abraham Raven – Genialny plan, prawda?

 

Itchytude – Prawda!! Chociaż nie wiem czy do czas rozpoczęcia odliczania będę wstanie odróżnić lewą nogę od prawej dłoni... ale się postaram.

 

Tomcio Maluch – „The Bractwo” się jeszcze nie poddało!! „The Bractwo” wchodzi do gry!! Będą nas szanować!

 

Itchytude – Przestań używać tej idiotycznej nazwy.

 

Abraham Raven – Spokój panowie. Jeśli nasz plan się powiedziecie, odniesiemy całkowity sukces i złotymi zgłoskami wpiszemy się do annałów EWF.

 

Tomcio Maluch – Then no one can stop Metal Gear now.

 

(Gra muzyka organowa, a my powracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Co oni planują?

 

Tony Hogański – To PPV! Powinni być spokojni, a nie tu jakieś żarciki robić. Hultaje!

 

Jan Kowalski – Zgrywusy!

 

Tony Hogański – Ciekawe jaki psikus planują?

 

 

(Znajdujemy się na jednym z korytarzy hali. Widzimy EWF World Champa znanego i lubianego Bubbę, który podziwia porozwieszane na ścianach ludową sztukę narodu bhutańskiego. W jakiś tam sposób nawet cieszy się z tego powodu.)

 

Bubba – Całkiem to zgrabne i dość stylowo wyglądałoby w moim salonie. Mam nadzieję, że można to wywozić poza granicę tego czarującego kraju. Najpierw jednak trzeba przygotować strategię na main-event... mam ten pas już tak długo (klepie go sobie), że traktuje go już jako część stałego ubioru... i ogólnie przykro by się zrobiło....

 

W tym momencie obok Bubby rozbija się – to znaczy jeśli idzie o ścisłość zlatuje z rejon sufitu i spada tuż obok niego dość sporej wielkości głaz z jakimiś bhutańskimi napisami.

 

Bubba (niewzruszony) To jakiś miejscowy zwyczaj? Zrzucanie przez autochtonów groźnie wyglądających głazów by powitać znamienitości z zagranicy? (spogląda w górę) Chłopaki, dobra robota... macie niezłego cela, mogliście przecież trafić mnie... hehe...

 

(World Champion idzie dalej w swojej wędrówce do szatni, a tak przy okazji podziwia miejscową sztukę. My zaś przenosimy się w okolice stanowiska komentatorskiego.)

 

 

Jan Kowalski – Nie jestem do końca przekonany, że to był rodzaj powitania... Chociaż może.... wiesz coś o tym Tony?

 

Tony Hogański – O niczym mnie Bhutańczycy nie informowali. Chociaż to dziwny naród...

 

Jan Kowalski – Trzeba przyznać, że faktycznie dość dziwny.

 

 

(Przenosimy się na zaplecze. Widać korytarz i okoliczne dziwadła. Ni z tego ni z owego realizator pokazuje nam pewnego pana znanego jako SR-Crazy. Obok niego idą Miszka i Smela no i w sumie wygląda to jak pochód Samoobrony przez Sejm. No, bo oni tak za Lepperem łażą.  W każdym razie wracamy na ring.)

 

Jan Kowalski – No i co to wnosi?

 

Tony Hogański – Nic. On tu tylko był na chwilę się pokazać swoim bhutańskim fanom.

 

Jan Kowalski – No i super.

 

Tony Hogański – Też mnie to cieszy.

 

 

 

EWF FTW Championship:

Mind Mower (c) vs Jupiter

 

 

 

Obaj panowie są na ringu, bowiem przecież jeszcze niedawno toczyli tutaj walkę. Ekipa medyczna udziela im wszelakiego rodzaju omocy medycznej. Zmieniła się jednak obsada sędziowska, mocno wyeksploatowanego i uszkodzonego Antoniego Bryndzę zastąpił znany i lubiany Lech Grudziński.

 

Tony Hogański – Nie ma Bryndzy? Jaka szkoda... jak mi smutno...

 

Jan Kowalski – Od kiedy to jesteś fanem Antoniego? 

 

Tony Hogański – Zawsze lubiłem się z niego pośmiać.

 

Ekipa medyczna opuściła już ring, a raczej została przegoniona przez wystrzałowego sędziego. Lech Grudziński każe wrestlerom przygotować się i po chwili daje sygnał do rozpoczęcia walki.... dochodzi do zwarcia... wyższy i być może dzięki temu silniejszy Mind Mower rzuca Jupitera na liny, ten odbija się o nie.. Mind próbuje Clothesline... Jupiter prześlizguje mu się pod nogami… odbija się o następną linę... Mower wykorzystuje swój refleks i momentalnie odwraca się, po czym powala swojego rywala Clotheslinem... Jupiter jednak prawie natychmiast wstaje... odbija się o linę i tym razem to on próbuje Clothesline’a... jednak Mower kopie go w brzuch i próbuje DDT... o dziwo Jupiterowi udaje się wyswobodzić, odepchnąć rywala, po czym natychmiast uderzyć Upside-down Vertical Suplex Facelock DDT!

 

Jan Kowalski – To ma nazwę tak długą, że sam nie wiem co to jest.

 

Tony Hogański – Zawsze miałeś elementarne braki w edukacji... dlatego nigdy nie nadawałeś się na komentatora. Poproszę imperatora by przysłał nam tutaj kogoś z Japonii. Twój marny poziom mnie przeraża.

 

Jan Kowalski – Ahhh tak... to ja poproszę żeby przysłał tu jeszcze drugiego Japończyka...i będziemy mieć fantastyczny komentarz, którego nikt w Polsce nie zrozumie.

 

Tony Hogański – ... ale jakże zmaleją koszty transmisji do Kraju Kwitnącej Wiśni.... (chwila wahania) .... może lepiej nie mówmy o tym Game’owi... to dobry duszek... ale czasem ma zboczone pomysły... zwłaszcza jeśli mają one coś wspólne z Japończykami..

 

Jan Kowalski – Popieram twój plan.

 

Jednak mimo wykonania tej akcji obaj panowie dość szybko podnoszą się i znów stają naprzeciwko siebie... drugi raz już dzisiaj dochodzi do zwarcia... żaden z wrestlerów nie może uzyskać przewagi i obaj rozdzielają się... chwilę krążą wokół siebie... kolejne zwarcie... Mind Mower próbuje tam coś wykonać, jednak Jupiter tak łatwo nie daje się… dochodzi do kolejnego rozerwania się… Aktualny EWF FTW Champion odbija się o liny... znów jednak jesteśmy świadkami zwarcia... no i kolejny raz nikt nie może uzyskać przewagi i także po raz kolejny dochodzi do rozerwania... Niespodziewanie jednak Jupiter chwyta Mowera za rękę i odbija go o liny, próbuje go złapać w Neckbreaker, lecz ten w jakiś tam tylko znany sobie sposób uchyla się...

 

Tony Hogański – Ta walka jest jeszcze gorsza niż poprzednia.

 

Jan Kowalski – Dlaczego?

 

Tony Hogański – Tam przynajmniej Krab mnie śmieszył... a tu? Z Mowera się nie śmieję, bo to dobry chłopak, a Jupiter jest jakiś taki mało medialny i zawadiacki.

 

Jan Kowalski – Mało zawadiacki?

 

Tony Hogański – No... nie widzisz, że jest mało zawadiacki?

 

Jupiter próbuje powalić swego przeciwnika, a na co dzień kolegę z drużyny Clotheslinem, lecz ten znów unika ciosu. Jupiter odbija się o liny, to samo czyni Mind, jednak Jupek chwyta go za głowę i wykonuje potężnego Neckbreakera... Myśli chwilę po czym poprawia z Elbow Dropa.. następnie dodatkowo i zapewne na wszelki wypadek poprawia Fist Dropem... odbija się o liny i kolejny Elbow Drop. Jednakże po otrzymaniu nawet takiej serii Mowerowi udaje się wstać, jednak Jupiter powala go Clotheslinem... podnosi i wrzuca w narożnik. Jupiter wchodzi ze swoim rywalem na najwyższą linę.... dochodzi tam do krótkiej i raczej skromnej szamotaniny... Chwilę obaj wrestlerzy przepychają się… jednak Jupiter wykonuje mu w końcu SuperPlex...

 

Tony Hogański – Dalej! Dalej! Kończcie i idziemy do domu!

 

Jan Kowalski – Jeszcze main-event.

 

Tony Hogański – .... a tak faktycznie... zapomniałem....

 

Tymczasem na ringu Jupiter podnosi Mowera za włosy i wykonuje Face Slam.. Po chwili kolejny raz podnosi FTW Champa by tym razem zapewnić mu rozrywkę w postaci Pilderivera. Pomaga mu wstać, obija go o liny.... niespodziewanie jednak zmęczony i dość pobity Mind Mower wypada poza liny, lądując poza ringiem! Jupiter robi zdziwioną minę jakby niedoceniał własnej potęgi... ale godzi się z sytuacją i  schodzi w pogoni za przeciwnikiem... Natychmiast chce rzucić swoim przeciwnikiem o barierki oddzielające ring od publiczności, Mower jednak ostatkiem sił kontruje i to Jupiter przeżywa bliskie spotkanie z barierkami... Mind nie ma zamiaru próżnować i prawie natychmiast podnosi metalowe schodki... oczywiście prawie natychmiast uderza rywala schodkami.... po chwili kolejny raz...  W tym momencie z ringu zdrapał się Lech Grudziński, podszedł do Minda pokazując mu, że za chwilę przerwie walkę... Mower odrzuca schodki i groźnie patrzy się w stronę arbitra, widać Lechu nie ma takiego poważania u wrestlerów jakie ma Antoni Bryndza...

 

Jan Kowalski – Nawet Bryndza nie zapanowałby nad tą sytuacją.

 

Tony Hogański – Bryndza nie kontroluje wydzielania śliny, a co dopiero wrestlerów podczas walki.

 

Jan Kowalski – Jesteś ordynarny.

 

Tony Hogański – Ktoś musi mówić tutaj prawdę! Nie wolno zagłuszać wolności słowa!

 

Kontakt wzrokowy między Grudzińskim a Mowerem ułatwił sprawę Jupiterowi... który nie dość, że zdołał się przebudzić to jeszcze zaszedł Minda od tyłu i uraczył go potężnym Low Blowem... Mower pada trzymając się za krocze... Jupiter przystępuje do kontrofensywy na froncie i prawie natychmiast zaczyna okopywać przeciwnika.. Następnie podnosi Mind Mowera i wykonuje Belly To Belly Suplex na maty.... Lech Grudziński pokazuje, że obaj wrestlerzy powinni wrócić na ring, inaczej on wykorzysta swą moc sędziowską... w EWF sędziowie z reguły zapominali o tych sprawach, widać Grudziński miał dzisiaj rano problemy z własną osobowością. Jupiter wrzuca, więc swego przeciwnika na ring, a po chwili sam do niego dołącza. Jupiter zastanawia się chwilę „co by tu jeszcze spieprzyć”... ostatecznie pochyla się nad swoim przeciwnikiem i.....  zakłada mu Camel Clutch...  twarz Mowera wykrzywia się z bólu... jednak ten nie poddaje się... Aktualny EWF FTW Champion próbuje się wyrwać uderzając swego przeciwnika łokciem, Jupiter został zmuszony do przerwania całego tego chwytu, w międzyczasie Mind Mower odbija się od lin i ścina Jupitera Clotheslinem.. Mower znowu odbija się od lin i wykonuje Splash... 1...2...kick out!

 

Tony Hogański – Kiedy oni wreszcie zakończą tą sprawę? Mam dość... dość....

 

Jan Kowalski – .... a jeszcze main-event...

 

Tony Hogański – Weź mi nawet o tym nie mów.

 

Mower pomaga Jupiterowi wstać... obaj panowie odbijają się o liny i oboje próbują standardowego w takim przypadku Clothesline’a...

jednakże Mower unika ciosu, odbija się o następną linę... Jupiter odwraca się i zostaje powalony potężnym Clotheslinem! Mind Mower podnosi Jupitera, ale otrzymuje Low Blow! Mija kilka chwil... obaj wrestlerzy stoją naprzeciw siebie... dochodzi do zwarcia... Żaden z wrestlerów nie jest w stanie uzyskać przewagi i po chwili obaj rozdzielają się... Mija parę sekund... kolejne zwarcie... Także tym razem, żaden z wrestlerów nie może osiągnąć przewagi. Dochodzi do kolejnego rozdzielenia... i tym razem Mind Mower całkiem niespodziewanie wymierza potężne Low Blow Jupiterowi... a gdy ten upada chwyta go za głowę i poprawia z Double Arm DDT.... Jupiter powoli wstaje, jednak Mower odbija się o linę i powala go potężnym Clotheslinem... następnie podnosi go i wymierza mu Tornado DDT....  Jupiter jednak nie poddaje się i kolejny raz wstaje, lecz aktualny EWF FTW Champion powala go kolejnym potężnym Clotheslinem..... Jupiter jednak nie zrażony chwilowymi niepowodzeniami ponownie już z lekkim trudem podnosi się.... wtedy Mower chwyta go za rękę,  po czym odbija o liny i wrzuca w narożnik, Sandman rozpędza się po czym uderza go  Splashem...

 

Tony Hogański – Ile można czekać? No ile!!?? Kończcie!!

 

Jan Kowalski – Tony.... wziąłeś proszki i tabletki?

 

Tony Hogański – Co? Nie potrzebuje żadnych takich rzeczy...

 

Jan Kowalski – .... a co na to „Pan Zwieracz”?

 

Tony Hogański – ... kto?

 

Mower uśmiecha się... wymierza opartemu o narożnik Jupiterowi chopsa.... następnie drugiego... trzeciego.... czwartego... piątego... próbuje także wykonać tą samą akcję po raz szósty, jednakże tym razem Jupiter potężnie kopie rywala prosto w brzuch... Mower potyka się i leci w tył... pechowo wpadając prosto na Lecha Grudzińskiego!

 

Jan Kowalski – Nie no do jasnej cholery... sędzia znowu leży... a to oznacza, że na ringu za chwilę pojawi się całe stado dziwnych ludzików, którzy akurat chcą przeszkodzić w uczciwym zakończeniu tej walki.

 

Tony Hogański – Janku... jakiś ty się zrobił nerwowy... gdy Gomułkę usuwali też ta histeryzowałeś?

 

Jan Kowalski – Jeśli pojawią się te bawoły to będzie druga walka z rzędu w której po unieruchomieniu sędziego robi się jedna wielka zadyma. Jak tak ma wyglądać EWF po twoim kierownictwem to ja dziękuję bardzo.

 

Tony Hogański – Nie martw się Gomułka już nie wróci... swoją drogą podobno Hangman przynosi mu znicze na grób.

 

Jupiter chwyta się za głowę, bo wie do czego mogą prowadzić tego typu czynności. Ze zdenerwowaniem spogląda w stronę FeliXtronu, jednakże nikt nie wybiega... na twarzy Jupitera rysuje się uczucie ulgi... za wcześnie jednak świętował, bowiem zza barierek oddzielających ring od publiczności wyskakuje Psycho z ulubionym pomocnikiem czyli krzesłem... wpada na ring, a Jupiter nie jest nawet wstanie zareagować, bowiem otrzymuje potężnego chair-shota prosto między oczy... Psycho wychodzi poza ring, szpera sobie coś niedaleko stanowiska komentatorskiego, po czym wraca z EWF FTW title. Psycho kładzie Jupitera na Mowerze, po czym sam siada na wierzchołku tego pagórka.. no i sam sobie odlicza..............1................................2...................................3!! Psycho podnosi FTW title, po czym opuszcza ring... oczywiście wolałby World title i w sumie bardziej by się do tego nadawał, ale lepsze do niż nic.

 

Jan Kowalski – Czy to ma moc decyzyjną? Tony.... Tony??

 

Tony Hogański – ..... tak..... tak.... Psycho zdobył pas....

 

Jan Kowalski – Co??! Chyba żartujesz?

 

Tony Hogański – Jestem nadzwyczajnym komisarzem i to co mówię bardzo szybko staje się rzeczywistością. Jupiter i Mower mają dwie minuty na wniesienie apelacji. Z chwilą gdy w tym czasie Psycho zniknie pod FeliXtronem walka będzie oficjalnie zakończona. 

 

Jan Kowalski – Przecież są nieprzytomni? 

 

Toster rozkazuje ogłosić decyzję... (Zwycięzcą i nowym EWF FTW Champem jest: Psycho!!) Toster pozdrawia nowego mistrza, ten jednak go ignoruje... po czym zmierza w stronę FeliXtronu.... jest już na rampie.... gdy pojawiają się..... o Boże... któżby się tutaj spodziewał: Abrahama Ravena..... Itchytude’a.... i Tomcio Malucha.... cała trójka rzuca się na Psycho....

 

Jan Kowalski – .... i Herkules dupa, kiedy wrogów kupa...

 

Psycho dzielnie walczy i odrzuca od siebie Itchy’ego oraz tego pędraka Malucha.... niestety dla niego jakiś fan podał Abrahamowi krzesło, co ten z dziką radością wykorzystał i wymierzył chair-shota w tył głowy FTW Champa.... Maluch chwyta FTW title, podbiega do ringu i wrzuca go na matę... następnie wraca do kolegów z bractwa i razem tańczą jakiś obsceniczny taniec nad zwłokami lekko uszkodzonego wroga.. ogólnie dość nieciekawie to wygląda... cała trójka po wykonaniu zadania przy swojej radosnej muzyce znika pod FeliXtronem.

 

Jan Kowalski – .... co teraz?

 

Tony Hogański – .... oficjalnie uznaje, że EWF FTW title jest zawieszony... jednakże z uwagi nad niespodziewane okoliczności towarzyszące temu pojedynkowi... walka zostaje wznowiona z udziałem Jupitera oraz Mowera... Psycho zostaje wyłączony z walk z uwagi na brak możliwości bronienia tytułu.

 

Jan Kowalski – Tony to chore... robisz jakieś dziwne rzeczy na tej gali.

 

Lech Grudziński nadal leży.... Mower zaczyna dochodzić do siebie.... z wielkim trudem opierając się o liny próbuje wstać... kiepsko mu to idzie... ale w końcu udaje mu się stanąć o własnych siłach... robi kilka chwiejnych kroków, próbuje złapać równowagę... w końcu udaje mu się... podnosi Jupitera... i wykonuje mu Jackhammera! Pin................... ale Grudziński nadal nie żyje! Mower denerwuje się... zaczyna cucić sędziego... jednakże w tym momencie na ring wpada.... SR-Crazy! Tego dziwaka dawno nie widzieliśmy.... Crazy chwyta człowieka, który odebrał mu jakiś czas temu FTW title i wykonuje mu z zaskoczenia Crazy Slam [Angle Slam]!! Mower pada bez życia... SR-Crazy kładzie na nim Jupitera.... po czym opuszcza arenę....

 

Jan Kowalski – Czy chociaż ta wznowiona część tej walki nie mogła zakończyć się uczciwie?

 

Tony Hogański – No właśnie! To ja jestem ekstraordynaryjnym komisarzem i nie wyrażam na to zgody! Poza tym maharadża (dobry człowiek) na pewno gdy to ogląda to się strasznie rumieni!

 

Jan Kowalski – Powiem szczerze Toster... jak tak dalej pójdzie to.... ta twoja gala będzie do bani... weź coś z tym zrób... czy trzecia w historii EWF gala PPV ma zostać zapamiętana jako gala matactw, krętactw, oszustw, machlojek, wtrącania się, łgarstw... i innych tego typu obłudnych czynności?

 

Grudziński jak zwykle w takich przypadkach znalazł sobie moment by się obudzić... pin...............1.......................2....................3!! (Zwycięzcą i nowym EWF FTW Champem jest: Jupiter!)

 

Jan Kowalski – No i koniec... ale cóż to jest za zwycięstwo dla Jupitera? Przecież to nie w jego stylu...

 

Tony Hogański – No i zapewne nie będą się już tak lubić z panem Mowerem... ehhh... ciężkie to życie...

 

 

(Przenosimy się na zaplecze, gdzie widzimy towarzyskiego pana zwanego Mariuszem Maxem Kolanko. Obok niego stoi mistrz świata EWF równie znany i lubiany Bubba. Realizator pokazuje lekko uszkodzony EWF World title, spoczywający na ramieniu mistrza.)

 

Mariusz Max Kolanko – Bubba.... jesteśmy w Bhutanie... i dzieją się tutaj bardzo dziwne rzeczy... jakieś ataki... upiory... niszczenie mienia.. pułapki... same problemy... a wszyscy spodziewali się, że Bhutan to taki spokojny kraj.

 

Bubba – Nie oszukujmy się... ktoś za tym wszystkim stoi... ktoś pociąga za wszystkie sznurki.. ja tam nie wierzę w żadne upiory... i oprócz tego uważam, że to ja jestem prawdziwym celem... ktoś chce uniemożliwić mi obronę World title...

 

Mariusz Max Kolanko – Któż by się zdecydował na taki krok? Jeden z twych rywali? Tool? ... a może Sandman?

 

Bubba – Nie wydaje mi się... jest ktoś jeszcze... z kim nie żyło mi się dobrze... no cóż... aby pokazać wszystkim, że Bubba jest bardzo wszechstronnym mistrzem postanowiłem zadeklamować wiersz.

 

Mariusz Max Kolanko – Coś w stylu: „Wlazł Bubba na płot i spadł”... albo może... „Wlazł Bubba na płot, a płot zarwał się”?

 

Bubba – Nie masz za grosz talentu poetyckiego. To się nawet nie rymuję.... to będzie ambitne dzieło, oczywiście nie mojego autorstwa. Uwaga:

 

Gdzież jest król, co na rzezie tłumy te wyprawia?

Czy dzieli ich odwagę, czy pierś sam nadstawia?

Nie, on siedzi o pięćset mil na swej stolicy,

Król wielki, samowładnik świata połowicy;

Zmarszczył brwi, - i tysiące kibitek wnet leci;

Podpisał, - tysiąc matek opłakuje dzieci;

Skinął, - padają knuty od Niemna do Chiwy.

Mocarzu, jak Bóg silny, jak szatan złośliwy,

Car dziwi się - ze strachu. drzą Petersburczany,

Car gniewa się - ze strachu mrą jego dworzany;

Ale sypią się wojska, których Bóg i wiara

Jest Car. - Car gniewny: umrzem, rozweselim Cara.

 

(W tym momencie Bubba oddala się, a Kolanko zaczyna dumać nad analizą zadeklamowanego dzieła poetyckiego. Wracamy w okolice ringu, gdzie uwielbiani przez masy komentatorzy nie mogą się doczekać, gdy wrócą na wizję.)

 

 

Jan Kowalski – Ta gala jest z pewnością bardzo dziwna.

 

Tony Hogański – Będąc już przy tym co mówił Bubba to postanowiłem, że nasi, nowi bhutańscy fani powinni oprócz Sandmana poznać jeszcze jedną z dawniejszych gwiazd EWF.

 

Jan Kowalski – Wreszcie mówisz od rzeczy... na kogo wypadło? Hangman? Gangsta? Juice? Od biedy Kraven... a może zapomniany już przez niektórych Felix Castro?

 

Tony Hogański – Janku...ty chyba nie odwiedzałeś toalety przed galą. Mówimy o moim osobistym idolu, szlachetnym, uczciwym, dobrym duszku Federacji...

 

Jan Kowalski – Nie... nie... nie... Tony... tego pana mamy już dosyć. Równie dobrze moglibyśmy oglądać reportaż z Iraku. Poza tym, założę się, że w czasie przerwy reklamowej w 40% brało udział Dziecko Komercji.

 

Tony Hogański – Nie narzekaj... to nam zwiększy późniejszą sprzedaż DVD. Poza tym planuje jeszcze dużo niespodzianek, że to DVD będzie najlepiej sprzedającym się w historii III Rzeczypospolitej.

 

 

(Zgodnie z zapowiedzią Hogańskiego zostaje puszczone jakieś bliżej nieokreślone video. Widzimy podpis w lewym dolnym rogu ekranu: północna Japonia, ładna pogoda, słońce akurat zachodzi, widzimy, że trzykrotny EWF World Champion... śpi? .... w hamaku, wyraźnie szczęśliwy, że ma święty spokój... i tak mija pierwsza minuta tego materiału, w tle słychać komentarz Kowalskiego: „Tony, tyś chyba oszalał... to jakaś nowa edycja Big Tony’ego?”. W końcu odzywa się głos lektora, a Game śpi sobie dalej.)

 

Ty nie śpisz, carze! noc już wkoło głucha,

Śpią już dworzanie - a ty nie śpisz, carze;

Jeszcze Bóg łaskaw posłał na cię ducha,

On cię w przeczuciach ostrzega o karze.

Lecz car chce zasnąć, gwałtem oczy zmrużą,

Zaśnie głęboko - dawniej ileż razy

Był ostrzegany od anioła stróża

Mocniej, dobitniej, sennymi obrazy.

On tak zły nie był, dawniej był człowiekiem;

Powoli wreszcie zszedł aż na tyrana,

Anioły Pańskie uszły, a on z wiekiem

Coraz to głębiej wpadał w moc szatana.

Ostatnią radę, to przeczucie ciche,

Wybije z głowy jak marzenie liche;

Nazajutrz w dumę wzbiją go pochlebcę

Wyżej i wyżej, aż go szatan zdepce...

 

(Koniec. Wracamy w rejony ringu i jego malownicze okolice.)

 

 

Jan Kowalski – Tony... Tony.... ty masz może nadzieję, że szanowny pan imperator jakimś cudem uczyni cię zarządcą całego EWF?

 

Tony Hogański – W sumie... byłoby to logiczne rozwiązanie.

 

Jan Kowalski – Bardzo miło, że przybliżasz fanom EWF wzniosłą kulturę narodu... chociaż nie wiem jak oni na to zareagują...

 

Tony Hogański – A co mnie to obchodzi?

 

Jan Kowalski – W sumie to coś bardzo poetycka ta dzisiejsza gala.

 

Tony Hogański – Fajnie, nie?

 

Jan Kowalski – Na swój sposób.

 

Tony Hogański – Nie sądziłem, że mają w sobie tyle pasji, wewnętrznego....

 

Jan Kowalski (przerywając mu)Dobra, dobra. Chociaż swoją drogą wydaje mi się, że EWF zmierza prostą drogą do upadku.

 

Tony Hogański – Zabobony i gusła... a Pinochet mógłby się obrazić.

 

Jan Kowalski – A co on ma do tego?

 

Tony Hogański – Nie mam pojęcia, ale to wesoły staruszek.

 

 

(Przenosimy się na jeden z korytarzy hali. Widzimy tutaj znanego i lubianego Mariusza Maxa Kolanko, obok niego z poważną miną, pełną motywacji i skupienia stoi Tool.)

 

Mariusz Max Kolanko – Tool... już za chwilę zmierzysz się w walce z legendami polskich ringów: tą większą w sensie medialnym Sandmanem i także wielką, pod względem fizycznym Bubbą... który na dodatek jest EWF World Champem i który to na dodatek był Twoim przyjacielem.

 

Tool – To okazja, która trafia się raz w życiu. Szansa, którą należy wykorzystać... nikt i nic nie stanie mi na przeszkodzie. Mam tutaj bowiem coś do udowodnienia. Jestem w EWF od lat, od lat... od pieprzonych lat daje z siebie wszystko i jak do tej pory nikt nie traktował mnie poważnie. Dzisiaj zmienię tą sytuację, dzisiaj sprawię, że nie dość, że zyskam należny mi szacunek to odcisnę swój ślad w historii... zostając EWF World Champem wreszcie przestaną z pogardą wymawiać moje imię. Przykład Bubby doskonale pokazał, że zdobywając ten pas, wszyscy zapominają o twojej przeszłości, zaczynają rozumieć, że jesteś teraz ważną personą.

 

Mariusz Max Kolanko – Nie oszukujmy się jednak... Bubba... a w szczególności Sandman... to ikony polskiego wrestlingu.

 

Tool – Czy to coś zmienia? Wygrywałem już z najlepszymi, chociażby z Szakalem czy Kravenem. Teraz muszę wykonać ostatni krok do nieśmiertelności, ostatni krok do EWF World title.

 

Mariusz Max Kolanko – Mimo to... ta dzisiejsza gala jest jakaś dziwna... nieoczekiwane ataki, jakiś upiór... dziwaczny Bhutańczycy.

 

Tool – Nikt i nic nie jest wstanie mi przeszkodzić. Czas wreszcie bym sięgnął gwiazd, bym stał się gwiazdą. Czuję blask złota World title... widzę ten blask... wystarczy wyciągnąć rękę... World title będzie moje... żegnam.

 

(Po wypowiedzeniu tych radosnych słów, Tool oddala się w sobie tylko znanym kierunku. Przenosimy się w rejon stanowiska komentatorskiego.)

 

 

Jan Kowalski – Tool jest zmotywowany. Myślisz, że jest wstanie wygrać?

 

Tony Hogański – Mieliśmy już za mistrza Tanatosa, mamy Bubbę... czy potrzebujemy więcej porażek w EWF?

 

 

(Toster na pewno chciał powiedzieć coś kreatywnego, ale realizator mu to uniemożliwił.)

 

Z cyklu : Na tropie Dark Division

 

W poprzednim odcinku Mumim i Mladenov, którzy zostali oddelegowani do znalezienia wszystkich zaginionych członków Dark Division, znaleźli się w LAOS'ie gdzie odkryli miejsce zamieszkania Doktora VooDoo (teraz Doktora VooDoo Białego). Razem z nim ruszają na pełną niebezpieczeństw wyprawę, a ich pierwszym przystankiem są Stany Zjednoczone gdzie ponoć Fat Boy prowadzi swój własny biznes. Zastajemy więc naszych bohaterów z samolocie do USA.

 

Obsługa samolotu - Witamy na pokładzie lotu lini oceanicznych 815, mamy nadzieję że cały lot będzie przebiegał w ...

 

Mladenov - Patrz Mumim, ledwo się od ziemi oderwaliśmy a ten już śpi.

 

Mumin - Pewnie zbiera siły, przed nami wiele przygód.

 

Mladenov - No nie wiem czy do końca możemy mu ufać, czuje że z nim jest coś "nie tak". Po co gnił w tym LAOSie przez tyle miesięcy.

 

Mumin - Ty też lepiej idź spać, Doktor VooDoo Biały to wielki człowiek.

 

... Po dwóch godzinach lotu ...

 

Mladenov - Słyszysz.. Doktor coś bredzi pod nosem.

 

Mumin (ma słuchawki na uszach) - Uuuu .. Ohh be my baby ..

 

Mladenov (zdejmuje Muminowi słuchawki) - No zobacz.. gada coś pod nosem..

 

Obaj przybliżają uszy bliżej Doktora.. i

 

Doktor VooDoo Biały - 4, 8, 15, 16, 23 i 42 ... 4, 8, 15, 16, 23 i 42 ... 4, 8, 15, 16, 23 i 42 ... 4, 8, 15, 16, 23 i 42 ...

 

Mladenov - Co on bredzi, kurde mówiłem Ci że on jest jakiś trefny.

 

Mumin - Zapnij pasy, turbulencje mamy.

 

Mladenov - Mocno trzęsie.

 

Ktoś z tyłu - Niech pani uciszy to dziecko.

 

Ktoś z innego rzędu - Czy jest jeszcze wino na pokładzie.

 

...ciąg dalszy nastąpi ...)

 

 

Jan Kowalski – Wielce to ciekawe.

 

Tony Hogański – Zamknij się i daj mi skończyć. A ten z obsługi, który przerwał mi moją wcześniejszą wypowiedź już tu nie pracuje. Wracając do Toola to nie sądzę by był wstanie wygrać. No rozumiesz, on przegrał swoje swoje życie... taka jest prawda... nie jest wstanie wygrać World title.

 

Jan Kowalski – No to kto?

 

Tony Hogański – Oczywiście, że nowym mistrzem będzie mój nowy przyjaciel, pan Sandman. Jest najlepszym kandydatem... najwspanialszym.. i najcudowniejszym...

 

Jan Kowalski – W ten sposób dobiliśmy do brzegu zwanego walką wieczoru. Już za kilkadziesiąt minut będziemy wiedzieć kto opuści operę jako EWF World Champion.

 

Tony Hogański – Asereje.

 

 

 

EWF World Championship:

Tool vs Bubba (c) vs Sandman

 

 

 

Zaczyna grać "Did my time" – KoRn... spod FeliXtronu wychodzi skoncentrowany i przygotowany do mężnego boju Tool. Publiczność bhutańska reaguje po swojemu czyli nie bardzo wiadomo o co jej chodzi.

Chwila napięcia... i na bhutańskiej arenie rozbrzmiewa Metallica – „Enter Sandman”... bhutańscy autochtoni dostali instrukcję, że to wielki wrestler jest i wybuchają niesamowitą, no może nie spontaniczną, ale zawsze radością. 

Muzyka zmienia się na “Vendetta” – Illusion... Bhutańczycy cieszą się chyba na swój sposób z przybycia EWF World Champa. Bubba pojawia się pod FeliXtronem, w stylu iście kravenowskim poprawia ułożenie pasa na swoim ramieniu, po czym dociera na ring. Tutaj oddaje pas Antoniemu Bryndzy i pozdrawia swoich przeciwników.

 

Tony Hogański – Wreszcie main-event... jeszcze tylko kilka chwil i wrócimy do domu.

 

Jan Kowalski – Przecież to twoja gala i powinieneś delektować się każdą jej minutą?

 

Tony Hogański – Tyle na mojej głowie... stres... ahhh.... będę się delektował jak obejrzę ją w domu na DVD... zwłaszcza mając świadomość, że przez najbliższe kilka miesięcy nikt oprócz mnie i kilku dziwaków w Japonii nie będzie miał takiej możliwości.

 

Jan Kowalski – .... a ja?

 

Tony Hogański – Myślisz, że zaproszę cię do domu na grilla, Oceania ugotuje nam obiad, a później będziemy sobie oglądać PPV popijając piwo tudzież inne trunki. Jeśli tak myślisz to się mylisz.

 

Jan Kowalski – Jesteś hultajem.

 

Antoni Bryndza rozpoczyna swój monolog o tym jak to należy walczyć uczciwie, jak to zdrowa rywalizacja jest potrzebna, jak to wszyscy są wygranymi, nie ma przegranych i tak dalej. Wrestlerzy spuszczają głowy i z dziwnym zażenowaniem słuchają słów super sędziego. W końcu Bryndzol daje znak do rozpoczęcia walki, a ktoś tam odpowiedzialny za tego typu sprawy uderza w gong. Momentalnie Sandman powala obu rywali Double Clotheslinem. Ci od razu wstają, Piaskowiec odbija się o liny i powala Toola Clotheslinem. Od razu poprawia Elbow Dropem, pin....1....przerywa Bubba. Sandman wstaje, ale aktualny EWF World Champion natychmiast skacze na niego z Dropkickiem. Bubba podnosi Sanda, rzuca go o liny i próbuje Samoan Drop, jednak on nie daje się, zsuwa się za plecami rywala i wykonuje mu German Suplex, prawie od razu podnosi się i kolejny German Suplex, próbuje trzeciego, ale w tym momencie Tool przerywa całą tą jakże uroczą akcję. Chwyta World Champa i daje mu Front Backbreaker, pin...1....kick out! Tool nie zraża się, tym razem dopada do Sandmana, podnosi go i wrzuca go prosto w narożnik, rozpędza się chcąc wykonać Splasha, ale w tym momencie Bubba powala go potężnym Clotheslinem, a na dokładkę przygniata Leg Dropem, pin.....1.......2....kick out! Bubba przejmuje inicjatywę, wrzuca Toola do innego narożnika i tym razem to bawi się w wykonywanie Splasha. Tool osuwa się na matę... jego mistrzowski przeciwnik zaś nie próżnując zaczyna go okopywać, poprawia Elbow Dropem. Tool jednak wstaje... Bubba chwyta go, próbuje wykonać Chestbreakera.... jednak w tym momencie zjawia się Sandman, który w staromodny aczkolwiek skuteczny sposób demoluje obu przeciwników.

 

Tony Hogański – Dobra... dobra... zaczynają mnie irytować.

 

Jan Kowalski – ... ale o co chodzi? Dopiero się rozkręcają?

 

Tony Hogański – Jeśliby skończyli teraz to byłaby to najlepsza walka w historii EWF... no... prawie najlepsza.... no bo nie ma tutaj mistrza Szakala...

 

Jan Kowalski – No tak... widmo Łysego nadal krąży nad tą galą... trzeba było go zaprosić w końcu jest nadal komisarzem.

 

Tony Hogański – Wysłałem list, ale chyba nie doszedł. Cholerna Poczta Polska...

 

Sandman pomaga wstać Toolowi.. odbija go o liny... i zostaje sam trafiony Dropkickiem... tego stary dziadyga z pewnością się nie spodziewał.. Tool rusza do dalszej ofensywy... wrzuca Sandmana w narożnik, następnie podchodzi do niego i zaczyna zasypywać go całym gradem różnego typu punchy, kopniaków i chopsów. Następnie wchodzi z nim na narożnik i po krótkiej szamotaninie wykonuje mu SuperPlex!! Na tym jednak nie koniec... Tool wdrapuje się ponownie na narożnik...  i skacze z Sick Dive [Swanton Bomb]!! (EWF! EWF! EWF! z bhutańskim akcentem) Pin.....1......2......przerywa Bubba! Tool lekko się denerwuje i tym sposobem rozpoczyna się brawl pomiędzy nim a jego dawnym towarzyszem z drużyny. Phantom rzuca rywala w narożnik, próbuje Splasha, ale ten odsuwa się i Tool uderza głową prosto w słupek narożnika! Cóż za pech..  Teraz chwilę dochodzi do siebie i ten moment nieuwagi wykorzystuje Bubba, który wykonuje mu Reverse DDT, Tool jednak podnosi się, na swoje nieszczęście stoi nadal odwrócony tyłem i Bubba wykonuje mu Reverse Brainbuster. Następnie dla pewności poprawia Fist Dropem, pin....1......2.....kick out! Bubba pomaga wstać rywalowi, rzuca go o liny, próbuje Clothesline’a, ten jednak unika ciosu, ląduje za plecami rywala i wykonuje mu Tiger Suplex, natychmiast pin....1....2....przerywa Sandman! Weteran spod Konstantynopola chwyta Toola, rzuca o liny, ten odbija się o nie i powala 666 times PCW Polish Champa potężnym Clotheslinem!

 

Jan Kowalski – Ale musisz Tony przyznać, że walka jest frapująca. To takie moralne wsparcie dla młodych wrestlerów.

 

Tony Hogański – Ja w sumie lubię morele... jeśli pomaga to młodym wrestlerom to mile, że chcą być tacy jak wujek Tony.

 

Jan Kowalski – Co? Jakie morele?

 

Tony Hogański – No takie smaczne owoce... wspomniałeś o nich... jeden z moich wujków ma morelowy sad.. ahhh...

 

Jan Kowalski – Widzę, że jak zwykle zapewniasz nam rzeczowy i profesjonalny komentarz.

 

Sandman natychmiast wstaje, rzuca się na Toola i dochodzi do zwarcia...Sandman jest raczej silniejszy...zaczyna zniżać swego przeciwnika do parteru ale niespodziewanie zwinny Tool uderza go kolanem w brzuch. Następnie prawie natychmiast wykonuje mu Irish Whip... Toola biegnie wprost na Piaskowca, który próbuje wykonać potężnego Clothesline'a [jednakże nie tego spod Konstantynopola, ten zapewne jest oszczędzany na ważniejsze okazje] ale Tool wykorzystuje swoje zdolności i udaje się mu uchylić, odbija się od lin i wykonuje Flying Cross Body na niczego nie spodziewającym się Sandmanie. Dwukrotny EWF World Champion szybko się podnosi, Tool uderza go kilka razy pięścią w głowę a następnie poprawia jeszcze ze Standing Drop Kicka. Sandman w jakiś staromodny próbuje się podnieść jednak Tool nie pozwala mu na tego typu zabawy i zaczyna kopać Weterana spod Konstantynopola, który cały czas próbuje wstać. Były członek Justice League kopie go jeszcze kilka razy, po czym sam podnosi go i Body Slam! Następnie kontynuuje swoją ofensywę, odbija się od lin i wykonuje Wrap Arround DDT.

 

Jan Kowalski – Tool w natarciu. Myślisz, że jest wstanie wygrać World title?

 

Tony Hogański – Do tej pory tylko jeden karzeł wygrał ten pas i niech tak pozostanie... jeden Juice wystarczy... po co nam na dodatek jako mistrz xero xera xera xera skserowanego xera Juice’a? No po co?

 

Jan Kowalski – Ehhh... Tony...

 

Tony Hogański – Ja organizuję Kwietniową Anarchię i tylko tego by mi tu brakowało, żeby karzeł wygrał najważniejszy pas.

 

W tym momencie do akcji wkracza Bubba, który załatwia triumfującego nad Sandmanem Toola Clotheslinem... World Champion pomaga mu wstać, odbija go o liny... i dostaje Dropkicka w czoło... to raczej nie było dla tego zbyt miłe... Tool wdrapuje się na narożnik i skacze na rywala z Flying Elbow Dropem... następnie podnosi przeciwnika, wkłada jego głowę między swoje nogi, próbuje Piledrivera, jednakże Bubba przerzuca go nad sobą Back Body Dropem! Mistrz świata natychmiast wstaje, uderza go Fist Dropem... Tool natychmiast próbuje wstać, ale jego rywal spada na niego Knee Dropem. To raczej nie było dla niego zbyt miłe doświadczenie. Aktualny EWF World Champion podnosi rywala i daje mu Double Arm DDT. Bubba wchodzi na narożnik i skacze na niego Splashem... Tool będzie miał problem jeśli z tego oberwie...  no, ale problemu nie ma, bowiem Toolowi udaje się prawie w ostatniej chwili odsunąć się i jego dawny towarzysz uderza prosto w matę!! Tool natychmiast z Knee Dropem. Podnosi przeciwnika i uderza na nim Reverse Tiger Suplex. Bubba powoli podnosi się, ale Clothesline jest dobry na takie okazje.

 

Jan Kowalski – To może dla odmiany Bubba powinien zachować pas?

 

Tony Hogański – Jak dostanę ten urząd na stałe to wprowadzę limity wagowe i Bubba się w nich nie będzie mieścił. Pozostaną mu jedynie walki o Puchar Szczęściarza.... poza tym... Janku....

 

Jan Kowalski – Tak?

 

Tony Hogański – Nie popadajmy z jednej skrajności w drugą... karły nie mogą być mistrzami... i spasione motylki także... najlepsze rozwiązanie leży po środku... czyli mistrz Szakal....

 

Jan Kowalski – Wiedziałem, że to nas zaprowadzi do łysulca.

 

Tool po chwilowym unieszkodliwieniu Bubby decyduje się powrócić do poczciwego staruszka Sandmana, który już prawie wstał... więc ten pomaga mu w ramach promocji się podnieść, odwraca go i chwyta tak by wykonać German Suplex, jednak nie z Sandmanem tego typu numery, dziad natychmiast uderza go kilka razy łokciem prosto w twarz, odwraca się w jego stronę i wykonuje Atomic Drop. Tool po długim okresie dominacji nad swymi rywalami ląduje na macie.... Sandman przechodzi do kontrofensywy w iście konstantynopolitańskim stylu... chwyta go za nogi i kopie w krocze. Następnie podnosi go, odbija się od lin i za rzetelną współpracę „nagradza” Tornado DDT. Następnie uderza na leżącym Phantomie kilka Knee Dropów. Znów pomaga mu wstać, zachodzi go od tylu i próbuje wykonać Pumphandle Slam, jednak kiedy trzyma już Toola na ramieniu, ten wykorzystuje swoje jakby to powiedział Hogański „karłowate” zdolności i zsuwa się na ziemie, odwraca zaskoczonego Sandmana i chwyta go by coś tam wykonać... jednakże Weteran spod Konstantynopola robi reversala i wykonuje na nim Piledriver.

 

Jan Kowalski – .... a dziadek Sandman? Może on znowu mistrzem?

 

Tony Hogański – Mój sposób patrzenia na Sandmana ostatnio się zmienił... Sandman to ikona... legenda... mógłby zostać World Champem..

 

Jan Kowalski – Coś takiego....

 

Tony Hogański – Oczywiście mistrz Szakal nadal pozostaje najlepszym wyjściem.

 

Jan Kowalski – Oczywiście...

 

Tool leży... Sandman wykorzystuje sytuację i wykonuje na nim Elbow Drop... jeden, drugi, trzeci! W kolejnym akcie swego na pewno wielce przemyślanego działania podnosi przeciwnika, po czym w majestatyczny sposób pięściami i kopniakami spycha go w narożnik. Tam kilka razy uderza go ramieniem w brzuch. Tool chcąc nie chcąc w wyniku tego typu zastosowanych przeciwko niemu środków siada w narożniku. Sandman wykorzystuje swą niesamowicie gibką nogę i zaczyna go dusić...sędzia odlicza do dziesięciu po czym każe Towarzyszowi Mehmeda Zdobywcy puścić przeciwnika. Sandman nie wiedząc co ze sobą począć oddala się. Tool powoli, trzymając się za szyje próbuje się podnieść, robi to oczywiście w sposób godny do naśladowania przez młodzież. Sandman jednak nie zrezygnował ze swych dotychczasowych akcji, więc w pewien sposób pomaga mu w tym i przygotowuje się do Vertical Suplexa...ale niespodziewanie Tool, kolejny już raz dzisiaj wykorzystuje swe zdolności znane tylko karłom i w sobie tylko znany ląduje za nim na nogach...Sandman chyba myślał, ze w jakiś sposób powalił rywala na matę, więc zdecydował się wdrapać na narożnik, tam unosi swe ręce w góre w geście konstantynopolitańskiego triumfu...tutaj jednak pojawia się Tool, który zachodzi go od tylu i kilka razy uderza go pięścią w plecy..

 

Jan Kowalski – Jak widać Sandman tylko ma minę wielkiego spryciarza.

 

Tony Hogański – Nie jest łatwo być sprytnym. Czy wspominałem, że na to trzeba mieć certyfikaty z Brukseli?

 

Jan Kowalski – Coś tam chyba mruczałeś.

 

Tony Hogański – Wyprasza sobie! Ja nie mruczę, ja tutaj komentuje! Jestem wzorem dla pokolenia młodych komentatorów.

 

Jan Kowalski – Tak jasne. Znasz jakiegoś?

 

Tony Hogański – W sumie to nie, ale na pewno ktoś się na mnie wzoruje.

 

Cóż w tym czasie porabiał Bubba? Żył sobie gdzieś spokojnie, odpoczywał i czekał na rozwój sytuacji. Oczywiście pod pozorem lizania ran nie robił nic, trzeba przyznać, że taktyka często spotykana no i dość skuteczna. W międzyczasie jednak po zlinczowaniu Sandmana, zrzuceniu go z narożnika i zaaplikowania mu Elbow Dropa Tool niezwykle się rozentuzjazmował. Sandman leżał... Tool odbił się o liny i poprawił mu jeszcze jednym Elbow Dropem. Tool uśmiecha się do siebie, co w sumie jest głupim nawykiem, bo w takich zwykle momentach dzieje się coś złego. No i właśnie w tej chwili do akcji powraca Bubba, który powala Toola Clotheslinem. Ten wstaje, ale my jesteśmy świadkami kolejnego Clothesline’a. Phantom od razu się podnosi i biegnie w stronę EWF World Champa, jednakże znów wychodzi na tym kiepsko, bowiem po raz trzeci obrywa z Clothesline’a.

 

Jan Kowalski – O Bubba!

 

Tony Hogański – Co to miało znaczyć?

 

Jan Kowalski – Podkreśliłem, że powrócił do walki.

 

Tony Hogański – Jakiś ty strasznie głupi Janku.

 

Jan Kowalski – Dlaczego nazywasz mnie głupim?

 

Tony Hogański – Stwierdzam oczywiste fakty.

 

Tool jednak nie byłby Toolem... cokolwiek miałoby to znaczyć, w każdym razie ten radosny i wielce pogodny chłopak wcale nie zraża się i wstaje po raz trzeci.... znów rusza na aktualnego EWF World Champa, jednakże tym razem włączył to dziwne urządzenie wewnątrz głowy, unika czekającego na niego Clothesline'a, odbija się od lin i skacze z Crossbody. Nawet takie wielkie coś jak Bubba dało się zaskoczyć i powalić. Jednak nie bez powodu jest to mistrz świata i w tempie iście ekspresowym podnosi się, jednak Tool nadal używa głowy, chwyta go i natychmiast uderza DDT. Tym razem Bubba leży i nie jest mu tak łatwo wstać. Tool zastanawiał się chwilę czy z tej radości by się czasem nie uśmiechnąć, ale stwierdził widać, że to mogłoby zostać źle odebrane. W takim razie zdecydował się na okopanie swego przeciwnika po plecach, brzuchu, rękach i różnych innych, dziwnych częściach ciała. Następnie chwyta go za głowę i podnosi. Przygotowuje się by wykonać Vertical Suplex...to aż dziwne, że udaje mu się wynieść Bubbę w górę i utrzymać go jakąś tam chwile w powietrzu. To było tak dziwaczne, że aż oczywiście niemożliwe i Bubbie jakimś tylko mu znanym cudem udaje się wyślizgnąć, po czym spada on na nogi tuż za zdezorientowanym Toolem. Ten zaś odwraca się i w tym momencie Bubba zasypuje jego twarz gradem ciosów, a następnie wykonuje Neckbreakera.

 

Jan Kowalski – Jaka radosna walka nam się zrobiła.

 

Tony Hogański – Głupia tak jak twoja osoba. Gdzie Sandman?

 

Jan Kowalski – Stałeś się strasznie denerwujący.

 

Tony Hogański – Co to w ogóle za moda? To walka 1 vs 1 vs 1, prawda? A oni robią z tego 1 vs 1 a inny śpi... i tak tylko zmieniają tego śpiącego. Wielce do drażniące.

 

Jan Kowalski – Tak jak ty.

 

Tony Hogański – Dlaczego ja muszę z tobą pracować?

 

Jan Kowalski – A myślisz, że mi to sprawia przyjemność?

 

Tool leży i chyba mu w pewien sposób wygodnie. No cóż, wkrótce przestało być ciekawie, bowiem Bubba pochyla się niczym siostra miłosierdzia nad swoim rywalem i zaczyna okładać go pięścią po twarzy... następnie wstaje, podnosi Toola i wykonuje Snap Suplex. Aktualny EWF World Champion podnosi nogę jednego ze swoich przeciwników i w dość ekwilibrystyczny sposób kopie go w kolano. Powtarza ten ruch jeszcze dwa razy. Znów podnosi Toola, kładzie jego głowę na ramieniu by wykonać Front Face DDT znane w niektórych kręgach masońskich jako Diamond Cutter. Bubba odpycha Toola, następnie w dość zdecydowany sposób rzuca go na liny, po czym sam rozpędza się ale Toolowi dzisiaj niebiosa sprzyjają, bowiem udaje się mu uratować...spycha przeciwnika na liny, Bubba odbija się od nich , ale Tool zdecydowanie chwyta go w pasie i wykonuje German Suplex! Nie puszczając, podnosi go i następny German Suplex....próbuje to powtórzyć, ale Bubba to całkiem potężne indywiduum i jak to zwykle w EWF bywa niespodziewanie uderza kilka razy swego rywala łokciem w twarz... Tool jest całkiem oszołomiony, w sumie nie należy mu się dziwić... w każdym razie opiera się o liny... Bubba wykorzystał ten czas na odpoczynek, po czym wziął całkiem ładny rozpęd chcąc wykonać Clothesline wyrzucając Toola z ringu ale ten w ostatniej chwili... w sumie to wiele szczęścia dzisiaj on ma... w każdym razie w ostatniej chwili kontruje Back Dropem

 

Tony Hogański – Co robi Sandman?! Wstawaj Sandman! Wstawaj starcu spod Konstantynopola! Wierzę w ciebie!

 

Jan Kowalski – Jak ja to lubię, gdy ty zmieniasz swoich ulubionych wrestlerów.

 

Tony Hogański – No co?

 

Jan Kowalski – Nic, a nic.

 

Tony Hogański – Sam jesteś żałosny.

 

Jan Kowalski – Słucham?

 

Tony Hogański – Wielce mądry Kowalski, jaki to on inteligentny nie jest, a Tony to głupek, nie? Ja też mam uczucia!

 

Jan Kowalski – Wszyscy mamy!

 

Wracając do sytuacji związanej z EWF World title... Sandman leży, śpi, wypoczywa i chyba wypadł z gry. Jeśli jesteśmy już przy wypadaniu, to Bubba zrobił do dosłownie, gdyż Tool z wielką gracją wyrzucił go między linami. Aktualny EWF World Champion jakąś tam chwilę dochodzi do siebie... opiera się o barierki oddzielające ring od publiczności i próbuje złapać oddech. Tool robi to samo na ringu... jednakże w bliżej nieokreślonym momencie ktoś przeskakuje nad barierkami! Jak to zwykle bywa osobnik ten postanowił się zamaskować, widać brak świeżych pomysłów. Człowiek w czarnej skórzanej masce i w całkiem gustownym garniturze wymierza zaskoczonemu Bubbie cios pięścią w twarz. W tym momencie realizator pokazuje, że w drugiej ręce trzyma on bliżej niezidentyfikowaną metalową rurę. Zbliżenie na twarz World Champa... widząc co go czeka zdążyły mu się tylko źrenice powiększyć i w tym momencie otrzymał cios prosto między oczy. Aż kości gruchnęły... Bubba leży z zakrwawioną twarzą.... Zamaskowany zaczyna okładać go rurą po brzuchu... Bubba próbuje się poruszyć, spogląda w stronę ringu, gdzie stoi i odpoczywa Tool... ten jednak tylko ostentacyjnie odwraca się i podchodzi do zwłok Sandmana. Bubba zostaje skatowany na oczach świata... a raczej Bhutańczyków... w każdym razie trwa to chwilę, ale efekt jest dość krwawy. Człowiek w garniturze wrzuca swoją metalową rurkę na ring, po czym przeskakuje nad barierkami i oddala się w sobie tylko znanym kierunku.

 

Jan Kowalski – O co tu chodzi?

 

Tony Hogański – Sam chciałbym to wiedzieć.

 

Jan Kowalski – Jesteś komisarzem! Zrób coś!

 

Tony Hogański – Wezwałem pomoc medyczną. Nic mnie to więcej nie obchodzi. Walka trwa!

 

Jan Kowalski – Jesteś.... szkoda słów.

 

Zjawiają się sanitariusze, którzy udzielają Bubbie pomocy medycznej, zakładają mu tam jakąś maskę tlenową, widać kroplówkę, ogólnie wszystko to co się robi w takich sytuacjach. Poza ring wychodzi nawet Antoni Bryndza, który sprawdza stan Bubby. W tym momencie realizator pokazuje nam co się dzieje na ringu.... Sandman chwiejąc się próbuje wstać.... Tool spogląda na matę... długo się nie waha i podnosi porzuconą chwilę wcześniej metalową rurkę... widać na niej jeszcze ślady krwi.... Tool chwyta narzędzie zbrodni... Sandman nawet nie wykonał ruchu i otrzymał potężny cios w brzuch... Sandman leży.... Tool odrzuca broń.... i spokojnie czeka.... Bryndza w dalszym ciągu sprawdza stan Bubby... spogląda jeszcze na Hogańskiego, ale ten pokazuje mu, że walka trwa. Niesamowity i bombowy Antoni wraca na ring. Tool długo nie czeka... kładzie się na Sandmanie...... pin......................1..............................2........................3!!! (Zwycięzcą i nowym EWF World Champem jest: Tool!!!)

 

Jan Kowalski – Nie było to do końca uczciwe zwycięstwo. 

 

Tony Hogański – W sumie.

 

Jan Kowalski – Zrób coś Tony! Jesteś komisarzem! Zmień wynik.

 

Tony Hogański – Takie rzeczy się zdarzają. Ja umywam ręce.

 

Jan Kowalski – Brak ci jaj.

 

Bryndza podaje Toolowi World title... ten spogląda na nie jakby nie mógł uwierzyć, że jego marzenie w końcu się spełniło. W międzyczasie zaczęło grać "Did my time" – KoRn. Nowy mistrz długo wpatruje się w mieniące się złotem trofeum. W końcu unosi je w górę... publiczność zaczyna cheerować, bo w sumie nie ma nic lepszego do roboty. Tool wchodzi na każdy narożnik i zaczyna świętować.

 

Jan Kowalski – Na tym chyba będziemy kończyć. Nie mam pojęcia kiedy ta gala została wyeliminowany. Jako komentatorzy chcielibyśmy serdecznie podziękować...

 

Tony Hogański – ... a ja dziękuję jako ekstraordynaryjny komisarz!

 

Muzyka już powoli cichnie.... jednakże w tym momencie zaczyna grać... Iron Maiden i „Mother Russia”!

 

Jan Kowalski – A to co?

 

Publiczność jak to zwykle w Bhutanie bywa nie ma pojęcia jak zareagować. Wszyscy spoglądają w stronę FeliXtronu... stamtąd wyłania się nikt inny tylko imperator Game. Ubrany w biały garnitur i czarny płaszcz sprawia wrażenie nie tylko obrzydliwie bogatego, ale pragnącego przejąć władzę nad światem. Przy boku przypięty ma jakiś bliżej niezidentyfikowany japoński miecz. Wolnym, lecz jakże dostojnym i arystokratycznym krokiem zmierza w stronę ringu. Zatrzymuje się gdzieś w połowie drogi...

 

Game – Hogański... dlaczego nie umiesz dopilnować mojego interesu? Czy każda walka w tej cholernej federacji musi kończyć się jakimś screw-jobem? Może to głupio brzmi, ale liczyłem, że jak wyśle cały ten wasz cyrk za góry, do jakiegoś Bhutanu to trochę zmądrzejecie... ale widać pomyliłem się! Hogański, jesteś zwolniony! Nie jesteś już komisarzem, za dwadzieścia minut stracisz wszystkie uprawnienia. Boże! Chociaż raz chciałem, żebyście umieli zachować się godnie. Nie umiecie... czy wy potraficie zrobić tutaj coś porządnie? Może czas dorosnąć? Co? To takie trudne? Czy ja muszę robić tu wszystko za was?! Skoro trzeba.... no cóż.... w takim razie... main-event trwa.

 

Wszyscy są zdziwieni, a Tool chyba najbardziej. No dobra, Bhutańczycy nie są zdziwieni, bo nic nie rozumieją. [w wersji DVD wmontowano sztuczne reakcje publiczności, żeby wstydu nie było.]

 

Game – Tak, tak. Tool czy jak ci tam... naprawdę chcesz wygrać World title w taki sposób? Różni ludzie zdobywali ten pas, bronili go w różny sposób, ale prawie zawsze był on zdobywany uczciwie. Słyszysz? Chcesz być pierwszą plamą na honorze EWF? (Tool wygląda jakby mu to nie przeszkadzało.) O nie, ja na to nie pozwolę. Walka trwa...  widziałem Bubbę po drodze, pewnie nie wróci. Niech ktoś obudzi Sandmana i walczcie. Czas przywrócić dumę EWF. 

 

Medycy wchodzą na ring i udzielają wrestlerom pomocy medycznej. Sandman dostał jakiś soli trzeźwiących i innych wzmacniaczy, bo jakoś doprowadzono go do stanu używalności publicznej. Tool, który musiał oddać World title jest wściekły... chodzi nerwowy po ringu i coś tam do siebie mruczy. Za ringiem Game opiera się o barierki kładąc ręce w kieszenie płaszcza. (Walka zostaje oficjalnie wznowiona!)

 

Jan Kowalski – Co tak zamilkłeś Tony?

 

Tony Hogański – Ja.... nie chciałem....

 

Jan Kowalski – Nie martw się.

 

Tony Hogański – Zamknij się! To twoja wina!

 

Jan Kowalski – Moja?

 

Tony Hogański – Wszyscy przeciwko Tony’emu!!

 

Uderzenie w gong i tym samym walka zostaje wznowiona, Bryndza uśmiecha się w swoim stylu, ale wrestlerzy nie odwzajemniają jego radości. Sandman i Tool powoli kontynuują walkę wymieniając różnego typu ciosy. Żaden z nich nie może osiągnąć przewagi, z uwagi na spore zmęczenie i na ich wewnętrzne stany mentalne, których nikt nie jest wstanie odgadnąć. Game z miną władcy świata, oparty o barierki podziwia akcję. W sumie nie bardzo wiadomo o co tu chodzi. W tym jednak momencie uderza Kazik i znane na cały świat „Nie ma litości”. Wrestlerzy na ringu są głusi, nic nie słyszą i walczą sobie dalej. Game ze zniechęceniem spogląda w stronę FeliXtronu.... spod którego wolnym krokiem, z rękoma w kieszeniach wychodzi John Hangman. Ubrany w jakieś swoje standardowe łachy, uwagę wszystkich zwraca krwistoczerwony napis „Extreme”. Hangman staje naprzeciwko Game’a i coś tam do niego mówi. Imperator machnął tylko ręką i zupełnie go zignorował. Hangman wymachując rękoma nadal coś mu tam próbuje powiedzieć. W końcu nie wytrzymuje i popycha Dziecko Komercji o barierki... ten z lekka denerwuje się i także odpycha Extreme Wrestlera. Dochodzi do szamotaniny w której żaden z nich nie jest wstanie wykonać niczego konstruktywnego. W końcu Hangman w nagłym przypływie pomysłów znów odpycha Game’a i korzystając z jakiegoś rodzaju zaskoczenia wyrywa mu jego japoński miecz zza paska i zbyt długo nie wahając się przelatuje mu ostrzem po twarzy!! (EWF! EWF! EWF!) Game pada i zalewa się krwią... Hangman rzuca broń o ziemię i zaczyna krzyczeć coś o tym, że zamierza przywrócić EWF nazwę Extreme i pokazuje na napis na swej jakże oryginalnej koszulce.

 

Jan Kowalski – O Boże...

 

Tony Hogański – Cokolwiek by się nie działo to przecież w nazwie federacji mamy wyraz „Extreme”, prawda?

 

Jan Kowalski – Trochę zrozumienia.

 

Tony Hogański – A co mnie to obchodzi?

 

Hangman spogląda w stronę ringu, gdzie Tool i Sandman poczynają sobie raczej niemrawa. Analizuje coś w swoim umyśle i w ostatecznym rachunku rezygnuje z podjęcia jakiejkolwiek akcji. Odwraca się na pięcie i już po kilku chwilach znika pod FeliXtronem. W tym samym czasie pojawiają się sanitariusze, którzy opatrują Game’a. Ten zalany krwią trzyma się za lewą część twarzy i coś tam bredzi po japońsku. Tymczasem na ringu w jakiś dziwny sposób Sandman uzyskał przewagę, rzucił Toola do narożnika i przygniótł go Splashem... Tool pada... lecz Sandman też nie jest wstanie zrobić niczego intrygującego. Opiera się o narożnik i odpoczywa.

 

Jan Kowalski – Tony. Co jeśli żaden z nich nie będzie potrafił zakończyć tej walki?

 

Tony Hogański – Nie ma takiej opcji. Będziemy siedzieć tu tak długo dopóki ktoś tego nie wygra.

 

W tym momencie ekran dzieli się na dwie części. Na lewej widzimy ciągle trwającą walkę, a raczej dogorywającą. Po prawej stronie widzimy pomieszczenia znajdujące się na zapleczu. Dostrzec można tam jakieś „zwłoki” leżące na posadzce. Realizator robi zbliżenie... to John Hangman! Jak widać nie wszystko poszło po jego myśli, po sądząc po obrażeniach ktoś musiał go nieźle zaskoczyć. Wracamy do stanu względnej normalności.

 

Tony Hogański – Dobrze tak głupiemu krabowi.

 

Jan Kowalski – Może i racja.

 

Tony Hogański – Cieszę się, że mnie popierasz. Pamiętaj, że Krab to dziki erotoman, który kilka lat temu molestował trumnę Tanatosa.

 

Jan Kowalski – To już jest nadinterpretacja.

 

Tony Hogański – Sam jesteś taka nadinterpretacja.  

 

Jan Kowalski – Aleś ty śmieszny.

 

Tony Hogański – Wiem to bez ciebie kretynie.

 

Jan Kowalski (podnosząc się) Wstawaj, Tony.

 

Tony Hogański – O co chodzi?

 

Jan Kowalski – Po prostu wstań.

 

Toster wstaje ze swojego krzesełka i spogląda ze zdziwieniem na Kowalskiego.

 

Jan Kowalski – Chciałem ci to powiedzieć odkąd cię tylko poznałem czyli od roku 2001.

 

Tony Hogański – Tylko mi nie mów.... że mnie kochasz?

 

Jan Kowalski – Znamy się długo Tony. Komentujemy tą galę razem od lat. Przeżyliśmy wiele. Jednakże ty się nic nie zmieniłeś. Myślisz, że jesteś zabawny? Tak jesteś... ale to nie twoje żarty są śmieszne. To twoja osoba jest śmieszna. Jesteś tak żałosny, że aż śmieszny. Długo z tobą wytrzymywałem. Nawet, gdy traciłeś swoje stanowisko komentatora to chciałem zawsze byś wrócił. Ty jednak niczego się nie nauczyłeś, nie chciałeś zrozumieć. Mam cię dość...

 

Tony Hogański – .....?

 

W tym momencie Kowalski wymierza Hogańskiemu tak potężnego i jak na warunki wrestlingowe strasznie realistycznego prawego prostego, że ten aż spada na posadzkę!!!

 

Jan Kowalski – Możesz sobie być Tosterem, Soprano, Hogańskim, kolegą Szakala, ekstra-chuj-wie-jakim komisarzem... ale nigdy jeszcze nikt mnie tak nie zdenerwował. Kurwa! Mam dość!

 

Kowalski zrywa z siebie słuchawki, wychodzi zza stanowiska komentatorskiego i zmierza w stronę FeliXtronu. Hogański leży i nie wydaje się by miał zamiar wstać. Gdyby Bhutańczycy byli normalnymi kibicami zapewne byliby zdziwieni, a tak to sobie myślą, że to element zabawy. Tool i Sandman, którzy jako tako się trzymają z uwagą przyglądali się całej sytuacji. Game w dalszym ciągu jest opatrywany, mamrocze coś po japońsku i jego biały garnitur stał się dziwnie czerwony. Jako, że nie ma już komentatorów nikt w tej chwili nie zapewni nam jakieś zabawnej puenty. Nie ma jednak sensu tak długo podziwiać i zastanawiać się nad sytuacją. Wrestlerzy wracają do walki, a raczej do czegoś co chciałoby za walkę być uznaną, a przypomina reanimację nieboszczyka. Tool próbuje rzucić Sandmana o liny, ale nie bardzo mu się to udaje i w jakiś dziwny sposób obaj panowie upadają na posadzkę. Dochodzi zatem do intrygującej sytuacji w której tak naprawdę nie całkiem wiadomo o co chodzi. Tool zaczyna się podnosić.... Sandman czyni to samo...jednak Tool uzyskuje przewagę, powala przeciwnika Clotheslinem, ten próbuje wstać, ale dostaje kolejnego. Tool pinuje.........1...............2............kick out!! Tool nie może uwierzyć... podnosi Sandmana, ale w tym momencie dostaje kopniaka w brzuch i DDT... trochę to trwa, ale w końcu Sandman także pinuje.......1..............2.........kick out! Jakoś tak wyszło, że żaden z nich nie jest wstanie wygrać. Nawet Bryndza zaczyna się już nudzić... Sandman pinuje kolejny raz......1......2.....kick out!! Tool próbuje wstać, ale dostaje kopniaka.... znów próbuje... Sandman pokazuje coś tam publiczności, która go ignoruje... próbuje wykonać słynny Clothesline spod Konstantynopola!! (Bhutańczykom włączył się cheer) Ale nie trafia, Tool odskakuje i morderczy cios nie udaje się!! Odbija się o liny i wykonuje Tool Effect [Evenflow DDT]!! Sandman zabity.... pin.................1........................2.................................................................................... ktoś ściągnął Bryndzę z ringu!! Tool odwraca się i w tym momencie zostaje powalony przez..... Kravena!!

 

Tool pada.... Rosjanin pochyla się nad nim i momentalnie zakłada mu znany i lubiany Kraven Crossface!!! Tool oczywiście długo nie wytrzymuje i traci przytomność. Publiczność nie reaguje w żaden sposób na to co się właśnie przed chwilą stało. Kraven wychodzi poza ring i podchodzi do zdewastowanego Game’a. Ten mu coś mówi, ale Kraven nie może się dogadać, bowiem Dziecko Komercji z całego tego szoku zaczął mówić tylko po japońsku. Łowca chwyta, więc Game’a i w delikatny sposób, jak to tylko on potrafi wrzuca go na ring. Następnie budzi leżącego poza ringiem Bryndzę i też go tam umieszcza. Antoni próbuje coś protestować, ale Kraven pokazuje mu na szanownego imperatora, więc Bombowy Sędzia rozumie, że wszystko dzieje się zgodnie z prawami EWF. Game tymczasem kręci się nieskoordynowany po ringu i najwyraźniej rozmawia z jakimś niewidzialnym Japończykiem. Kraven kładzie Sandmana na nieprzytomnym Toolu. Następnie pokazuje Game’owi, żeby dodatkowo postawił nogę na zwłokach Phantoma. Rosjanin czyni w sumie to samo i w ten sposób cała trójka pinuje biednego Toola. Bryndza zastanawia się chwilę co robić, ale w końcu i tak daje za wygraną. 

 

Pin..................1..............................2.............................3!! (Zwycięzcą i nowym EWF World Champem jest: Sandman & Kraven & Game!!) Game z szoku i upływu krwi z newralgicznego punktu za bardzo nie kontaktuje, traci równowagę i zatrzymuje się dopiero na linach o które się opiera. Zaczyna grać Iron Maiden i „Mother Russia”. Kraven i Sandman wymieniają jakieś uwagi... zapewne, który z nich dostanie World title w posiadanie. W każdym razie w tej chwili dostaje go Sandman, który z tego zmęczenia także nie wygląda zbyt fantastycznie i krok ma jakiś taki nie całkiem pewny. Ta dwójka pomaga ogarnąć się Game’owi na tyle by był zdolny zejść z ringu. Przy radości publiczności, która nie ma nic innego do roboty Triumwirat zwany także Świętą Trójcą opuszcza ring, po drodze parę razy Kraven musi zbierać raz to Game’a raz Sandmana, którzy za bardzo nie dają rady.

 

 

 

(Koniec.) 

 

 

 

 

 

 

 

Tony Hogański Productions™ 2005

Dla wersji DVD2007: EWF Corporation™ 2007

 

 


Podobała ci się gala? Nie cierpisz jej? Najlepiej będzie jak skomentujesz ją na FORUM.

Powrót na stronę główną