Powrót na stronę główną.

 

 

 

  

 

 

 

20.04.2010

 

 

 

 

 

(Siedziba EWF Corporation. Znajdujemy się w jakimś pięknym gabinecie rodem z amerykańskich filmów o wielkich korporacjach. Gabinet jest wielki i przestronny i co najważniejsze znajduje się na wysokim piętrze jakiegoś wieżowca. Aranżacja wnętrz jest nowoczesna, co objawia się wieloma połączeniami szkła i metalu. Nie trzeba wspominać, że dominuje minimalizm, bo EWF nie musi się chwalić swoim bogactwem. W tej pięknej scenerii zauważamy Felipe Castro oraz Scythera. Honorowy komisarz siedzi przy długim stole, a normalny komisarz nerwowo chodzi wokół niego.)

 

Felipe Castro – Jak to nie można zlokalizować Szakala?

 

Scyther (ze spokojem) Przepadł. Nie ma człowieka.

 

Felipe Castro – Szakal nie może po prostu przepaść! To Szakal! Jest łysy i jest skurwielem!

 

Scyther (uśmiecha się) Przepraszam bardzo, ale ja też jestem skurwielem.

 

Felipe Castro – Wiem i dlatego jesteś honorowym komisarzem.

 

Scyther – GRU przy pomocy naszych innych przyjaciół starało się ustalić miejsce pobytu Szakala. Ślad urywa się na warszawskim Okęciu kilka dni przed poprzednią galą.

 

Felipe Castro – To ciekawe.

 

Scyther – To bardzo ciekawe. Szakal przeszedł kontrolę bezpieczeństwa, odprawę paszportową, ale nie wsiadł do samolotu. Jednocześnie nie mamy informacji by opuszczał lotnisko.

 

Felipe Castro (siada naprzeciwko Scythera) Ten Szakal. Nie mogę go rozgryźć. Wydaje się być sprytniejszy niż sądziliśmy.

 

Scyther – Niż ty sądziłeś. Każdy rozsądny człowiek wiedział kim on jest. Skurwielem. Ja wiedziałem, bo skurwiel zawsze doceni skurwiela.

 

Felipe Castro – Kurwa kurwie łba nie urwie!

 

Scyther – Wypraszam to sobie.

 

Felipe Castro – Wybacz, tak mi się wyrwało. Szakal nie odleciał więc do Peru, ale nie opuścił lotniska. W dokumentach nie ma też by wsiadł na pokład innego samolotu. Na lotnisku nie mógł zostać...

 

Scyther – Sprawdziliśmy to.

 

Felipe Castro – Przepadł. Nie ma człowieka. (ciężko wzdycha) Co z Kravenem?

 

Scyther – Kraven po War Games 4 poleciał do Japonii, zabawił tam kilka dni po czym wrócił do Rosji. Od tego czasu nie opuszcza Petersburga.

 

Felipe Castro – Pewnie spotkał się z imperatorem, ale nic z tego nie wynikło. W co on gra?

 

Scyther – Trudno stwierdzić.

 

Felipe Castro – Szakal, Kraven... same problemy z nimi. Niby walczyli zażarcie o powrót do EWF, a teraz sami albo się wycofują albo znikają? To podejrzane.

 

Scyther – Cały czas monitoruję sytuację. Kontrolujemy EWF. Imperator się nie interesuje, Kraven i Szakal zniknęli, Esmeraldy nie trzeba traktować poważnie, a Sandman mimo swej funkcji nie wykazuje zainteresowania władzą.

 

Felipe Castro – Miej na wszystko i wszystkich oko. Nikogo nie możemy lekceważyć.

 

Scyther – Wiem o tym.

 

Felipe Castro – W tej chwili trzeba sprawić by Kwietniowa Anarchia V poszła po naszej myśli.

 

Scyther – Zajmę się tym.

 

Felipe Castro – Wiem o tym.

 

(Koniec materiału filmowego)  

 

 

 

 

 

25.04.2010

jakiś czas przed rozpoczęciem PPV

 

 

 

 

 

(Znajdujemy się na zapleczu wrocławskiej hali, a konkretniej w gabinecie, który podczas każdej gali EWF słynie z tego, że jest najpiękniejszy, najcudowniejszy i pełen czaru oraz dobroci. Tak, oto znajdujemy się w miejscu w którym rezyduje Esmeralda Martinez. Pani Prezydent ubrana elegancko, a warto zwrócić uwagę, że jej długie nogi są także eleganckie, siedzi na fotelu i popija szampana. Obok niej widzimy Dagmarę Zielińską, Agnieszkę Sorel oraz Tamarę Ostrowską.)

 

Esmeralda Martinez – Jakże się cieszę Antonello, że jesteś dziś z nami.

 

Tamara Ostrowska – Scyther zajęty to mogłam sobie pozwolić na dłuższy wypad poza jego biuro. Jak długo to ma jeszcze trwać panienko?

 

Esmeralda Martinez (przepełniona dobrocią)Zobaczymy, zobaczymy. Służysz wyższemu dobru.

 

Agnieszka Sorel – Panienka zawsze dba o dobro EWF.

 

Esmeralda Martinez – Dlatego właśnie chciałabym uczynić dla EWF coś wzniosłego.

 

Dagmara Zielińska – Przecież wszystko to co panienka robi dla EWF jest dobre i wzniosłe.

 

Esmeralda Martinez – Mam jednak wrażenie, że EWF ostatnio stało się jakieś takie chamskie i zdziczałe. Felipe Castro i Scyther nie dbają o ideały piękna, sprawiedliwości i pokoju.

 

Dagmara Zielińska – Panienka jest prezydentem, więc panienka może to zmienić. Skoro idziemy drogą chamstwa trzeba EWF zawrócić z tej drogi.

 

Agnieszka Sorel – To prawda. Czyż imperator nie życzył sobie odnowy moralnej w EWF? Czy nie miała nastać era romantyzmu? Jaką lekcję odrobiliśmy z jego dzieła? Co nam zostało z jego nauki? Komercja, Azjaci i kremówki?

 

Tamara Ostrowska – Mówisz jak dziennikarze w telewizji po śmierci jakiegoś autorytetu moralnego.  

 

Esmeralda Martinez – Spokój drogie panie. Trzeba coś zrobić z chamstwem w państwie. Potrzeba nam więcej kultury.

 

Dagmara Zielińska – Kultura to coś na czym się znam!

 

Esmeralda Martinez – Nie Petruello. Ty masz inne obowiązki. Zajmę się tym osobiście. Kwietniowa Anarchia V to dobry moment by rozpocząć kulturalny restart EWF. Od zera do kulturalnego bohatera. Takie będzie odtąd EWF.

 

Agnieszka Sorel – Brawo panienko!

 

Esmeralda Martinez – Przejrzę osobiście kartę, umówię się na rozmowy z wybranymi wrestlerami. Trzeba zbudować szeroką koalicję walki o kulturę.

 

Tamara Ostrowska – Pokój i dobro!

 

Esmeralda Martinez – Niezły slogan. To będzie jedno z haseł naszej odnowy.

 

Agnieszka Sorel – Pokój i dobro!

 

Esmeralda Martinez – Zabierajmy się do pracy o lepsze EWF! O jejku jej! Będzie wspaniale!

 

Dagmara Zielińska – Pokój i dobro!

 

( Koniec materiału filmowego.)

 

 

 

25.04.2010 – Wrocław

7 Floreal 218 roku Republiki

 

 

 

(Już drugi raz w swej historii Extreme Wrestling Federation zorganizuje Kwietniową Anarchię w mieście Wrocławiu. Będzie to zarazem dziesiąta, i pierwsza od roku 2004, gala jaką będą mogli na żywo zobaczyć mieszkańcy tego pradawnego piastowskiego grodu. EWF z dumą i radością zaprezentuje im swoje dziecko, jakim będzie piąte w historii PPV. Nim to jednak nastąpi realizator prezentuje nam najważniejsze miejsca jakie możemy zobaczyć we Wrocławiu. Nie ma sensu ich wymieniać, sam materiał filmowy jest zmontowany dobrze i dynamicznie, co cieszy wszystkich. Po chwili trafiamy przed Halę Ludową zwaną też przez niektórych głupków Halą Stulecia. Fajnie jest czcić stulecie bitwy, która dla sprawy polskiej była totalną klęską, ale co kraj to obyczaj, co miasto to zwyczaj. EWF podtrzymuje dawną terminologię zdając sobie jednocześnie sprawę, że godzi w polsko-niemieckie pojednanie. Widać książę Józef Poniatowski umierał na marne. Przed halą wystawiono tradycyjnie wielką ilość telebimów, na których zebrani fani będą mogli oglądać nadchodzącą galę. Zainteresowanie jest bardzo duże, dlatego EWF postanowiło wystawić telebim także na wrocławskim rynku. Trochę to kosztowało, ale EWF ma pieniądze na tego typu przedsięwzięcie. Przenosimy się do wnętrza hali, która jest już wypełniona po same brzegi. Kibice z nadzieją czekają na rozpoczęcie Kwietniowej Anarchii, a realizator wykorzystuje to by pokazać jakież to oni transparenty ze sobą przynieśli. Tak, fani jak zawsze mają transparenty z których są dumni. Będą pewnie dzielnie walczyć jeśli władze EWF postanowią je wycofać. Oto przykłady niektórych z nich: „Ostatni dzień królowania Psycho!”, „Żegnaj Psycho ty biały tetryku!”, „Nowy World Champion już dziś!”, „Czyżby Tool?”, „Może Nabeshima?”, „Tylko nie Japończycy! Dość panoszenia się Azjatów w EWF!”, „Vaclav będzie mistrzem!”, „Potęga Vacleaux. Poczuj ją już dziś!”, „Psycho poczuje z pewnością”, „Nabeshima także”, „Tool oraz Jazzowski z pewnością też”, „Vaclav! Vaclav! Z mroku powstałeś, mistrzem będziesz!”, „Abba Vaclav! Abba Vaclav!”, „Bzdury. Jazzowski będzie mistrzem”, „Nas to jedyny rozsądny kandydat”, „Marek Jurek lepszy”, „Nadchodzi epoka Jazzowskiego”, „Wcale nie, bo Sandmana”, „Sandman odzyska World title”, „Sandman to jest gość”, „Ma wielbłąda”, „Charyzmę”, „Czar”, „Urok osobisty”, „Harem”, „Drugi harem”, „Zapasowy harem”, „Zapasowego wielbłąda”, „Crazy zniszczył Wyspę”, „To on jest odpowiedzialny!”, „Wcale nie!”, „Kochamy Crazy’ego”, „Kochamy też Psycho”, „Bzdury”, Psycho jest endekiem”, „A Tool będzie mistrzem”, „Powtarzasz się”, „W PCW też by nim był”, „Nabeshima jest taki dostojny”, „Gdzie jest Gangsta?”, „Kiedy wraca Hangman?”, „Skończył karierę”, „No i co z tego?”, „A Uga-Buga? Co z nim?”,   „Jestem 213423553 fanem Dark Avengera!”. Łatwo się domyślić, że transparentów jest całe mnóstwo, ale realizator nie ma czasu by ich nam wszystkich przybliżać. To nie jego zadanie, on musi dynamicznie prezentować galę, dla przypomnienia dodajmy, że będzie to pierwsze PPV w jakości HD. EWF lubi High-Definition. Transparentów są oczywiście jeszcze setki, ale brak nam czasu by je analizować. Warto zwrócić uwagę, że nad ringiem zawieszono wielkich rozmiarów plakat księcia Józefa Poniatowskiego. To bardzo miłe, że tak się stało. Ojczyzna to doceni. Po chwili zaczyna grać oficjalna muzyka Kwietniowej Anarchii IV czyli sowiecka pieśń znana jako „Święta Wojna”. Publiczność zgromadzona w Hali Ludowej wpada w szał i ekstazę. No może nie akurat ekstazę, ale jest z pewnością bardzo podekscytowana i radosna. Rzecz jasna łączy się to z wydawaniem tradycyjnych okrzyków:  EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! W tym momencie dostrzegamy naszych ulubionych komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – Kwietniowa Anarchia V, czyli więcej kultury.

 

Tony Hogański – Co takiego? Co to ma być?

 

Jan Kowalski – Nie słyszałeś? Esmeralda chce wprowadzenia większej ilości kultury do EWF. Koniec z chamstwem.

 

Tony Hogański – W państwie chamstwo, a co dopiero w EWF. Nawet żałoba narodowa nikomu nie pomogła. Nie było refleksji, nie było zadumy, nie było solidarności.

 

Jan Kowalski – Tak bardzo to przeżyłeś?

 

Tony Hogański – Janku! Ja miałem być w tym samolocie! Musiałem odmówić z uwagi na spotkanie z przedstawicielem króla Tajlandii. Jak wiesz albo i nie w Tajlandii źle się dzieje. Zamieszki. Jego Królewska Wysokość Bhumibol Adulyadej, król Rama IX poprosił mnie o osobistą interwencję. Jak się okazało Opatrzność nade mną czuwała. Dałem na Mszę w podzięce.

 

Jan Kowalski (w zadumie) Tak.... widzę, że miałeś swoje powody.

 

Tony Hogański – Jestem znowu zawiedziony, że Kwietniowa Anarchia nie odbywa się w Bhutanie! Przypominam, że ta bhutańska zakończyła się wielkim sukcesem!

 

Jan Kowalski – Ja natomiast przypominam, że przyczyniła się ona do jednego z wielu upadków EWF.

 

Tony Hogański – Mam jednak wielką nadzieję, że przyszłoroczna odbędzie się ponownie w Bhutanie. To byłoby logiczne.

 

Jan Kowalski – Dlaczego?

 

Tony Hogański – Pomyśl. Do tej pory mieliśmy dwie gale w Krakowie, po dzisiejszej będą dwie gale we Wrocławiu i jedna w Bhutanie. Zgadza się nawet kolejność: Kraków, Wrocław, Bhutan, Kraków, Wrocław... i co wypada następne?

 

Jan Kowalski (przerażony) O nie! Bhutan!

 

Tony Hogański (szczęśliwy) Tak! Następna Kwietniowa Anarchia powinna odbyć się w Bhutanie! Wszystkie znaki na niebie, ziemi i nogach Esmeraldy na to wskazują!

 

Jan Kowalski – Cóż. Zobaczymy jak będzie. Na razie rozkoszujmy się galą we Wrocławiu.

 

Tony Hogański – Nie ma czym się rozkoszować. Żałoba była, a Wrocław nie przyznał mi honorowego obywatelstwa. Jestem urażony.

 

Jan Kowalski – Może kiedyś Tony, może kiedyś.

 

Tony Hogański – Co? Hitler jest! Gomułka także! Rokossowski...

 

Jan Kowalski (przerywa mu zdziwiony) Franciszek Aleksandrowicz Rokossowski? Nasz własny Rokossowski? Nasz komunistyczny dyktator?

 

Tony Hogański – Nie, Konstanty, ale byłeś blisko. Wajda, Bartoszewski i Dalajlama też są! Tu wyraźnie brakuje kogoś kto by ich przyćmił! Mnie! Tostera!  

 

Jan Kowalski – Wrocław na pewno bardzo żałuje.

 

Tony Hogański (obrażony) ... i pożałuje! Zniszczę im reputację w świecie! Za karę! O!

 

Jan Kowalski (ciężko wzdycha) Oj Tony, Tony. Zapomniałeś o jednym z haseł dzisiejszej kulturalnej gali... pokój i dobro!

 

Tony Hogański – Mam w dupie pokój i dobro! Dziś we Wrocławiu spłynie krew niewiniątek!

 

Jan Kowalski – Przejdźmy może to przedstawienia dzisiejszego PPV. Zobaczymy między innymi... siódmą edycję Pucharu Szczęściarza.

 

Tony Hogański (poprawił mu się humor) Wreszcie jakaś optymistyczna wiadomość.

 

Jan Kowalski – Walkę o EWF Daemusin Championship.

 

Tony Hogański (na twarzy Tostera pojawia się uśmiech) Coraz lepiej! Same pozytywy!

 

Jan Kowalski – Walki o EWF Evolution title i EWF FTW title. Do tego walkę Sandmana, a w main-evencie Psycho będzie bronił mistrzostwa świata... przeciwko komu... to jeszcze niewiadomo.

 

Tony Hogański – Dowiemy się w swoim czasie. Po co się spieszyć?

 

Jan Kowalski (zaniepokojony) Wszystko w porządku? Przecież ty zawsze chcesz by gale szybko się kończyły.

 

Tony Hogański – Chcę czy nie chcę. Co za różnica? Nie jestem obywatelem to mam nadzieję, że jakaś rosyjska rakieta spadnie na Wrocław i wyśle to miasto prosto do Niemiec, tam gdzie jego miejsce!!

 

Jan Kowalski – A ty znowu swoje.

 

Tony Hogański – Oddajcie nam Lwów i Wilno! Polskie miasta dla Polaków, a nie Ukraińców. Niemieckie miasta dla Niemców, a nie Polaków. Strasznie popierdolona ta Polska, gdzie polskie centra kultury leżą poza jej granicami.

 

Jan Kowalski – Cóż na to poradzimy.

 

Tony Hogański – Wojna! Na Ukrainie zmienił się prezydent, to idealna szansa na uderzenie! Waldemar Pawlak (dobry gospodarz) poprowadzi nas razem z Donaldem Wiecznie Dobrym i Uśmiechniętym oraz Bronisławem Jamajką! Ruszajmy! Szable w dłoń!

 

Jan Kowalski – Ruszajmy, ruszajmy, ale na zaplecze.

 

 

(Zgodnie ze słowami Kowalskiego przenosimy się na zaplecze wrocławskiej hali. Co ciekawe znajdujemy się w miejscu do którego rzadko trafiamy. Jest to bowiem swego rodzaju centrum prasowe. Zebrali się tutaj przedstawiciele mediów wszelakich, długo by ich wszystkich wymieniać. Za stołem siedzi natomiast Ponury Grabarz ubrany w elegancki garnitur, na stole leży jego nieodłączona łopata, widzimy przedstawicieli policji, straży granicznej, celników i leśników. Miejsce zarezerwowane dla Scythera jest puste. Rozpoczyna się konferencja prasowa.)

 

Dziennikarz WSI24 – Czy wiemy już gdzie znajduje się Szakal?

 

Ponury Grabarz – Nie mam dla państwa żadnych nowych informacji. Miejsce pobytu naszego byłego komisarza Szakala pozostaje nieznane.

 

Dziennikarz Ministerstwa Prawdy – Czy wykluczono już wątek smoleński?

 

Ponury Grabarz – Tak, możemy to potwierdzić.

 

Inny dziennikarz#1 – Skąd pewność, że Szakal nie dotarł do Peru?

 

Ponury Grabarz – Dziwne pytanie. Nie zgłosił się do odprawy, nie wsiadł na pokład samolotu, a w Peru nie pojawił się ani w hotelu ani podczas trwania gali. Przy współpracy z polskimi służbami dyplomatycznymi ustaliliśmy, że z całą pewnością Szakal nie przebywał na terenie Peru.

 

Inny dziennikarz#2 – Czy sprawdzono jego dom w Szczecinie?

 

Ponury Grabarz – Oczywiście. Szakal nie pojawił się ani w swojej szczecińskiej rezydencji ani w innych mieszkaniach, których pozostaje właścicielem.

 

Dziennikarz Ministerstwa Prawdy – Jak człowiek może tak zniknąć? W ostatnim czasie to drugi już przypadek po pamiętnym zaginięciu Y2Ja w EWF.

 

Ponury Grabarz (poprawia kołnierzyk) Te dwie sprawy nie mają związku.

 

Inny dziennikarz#2 – Co z Kravenem?

 

Ponury Grabarz (poprawia mu się humor) Tu akurat jesteśmy pewni. Kraven przebywa od jakiegoś czasu w Petersburgu i nie wykazuje większej aktywności.

 

Dziennikarz WSI24 – Widać zaakceptował, że nie może pojawiać się na galach EWF. Może jednak on coś wie? Szakal był ostatnio jego bliskim współpracownikiem.

 

Ponury Grabarz – Zbadaliśmy ten wątek. Kraven nic nie wie o zniknięciu Szakala. Wykazał jednak daleko posunięte współczucie, zrozumienie i pomagał nam jak tylko mógł. To zresztą popularne ostatnio w stosunkach polsko-rosyjskich. My oczywiście zgodnie z linią obecnego rządu bezkrytycznie wierzymy we wszystko co nam Rosjanie powiedzą. Jak wiemy służby rosyjskie od stuleci znane są ze swojej prawdomówności, nie mamy więc powodów by wątpić w słowa Kravena.

 

Dziennikarz Ministerstwa Prawdy – Słusznie.

 

Inny dziennikarz#3 – Gdzie podziewa się Scyther? Czy to nie on powinien przedstawiać nam najświeższy raport o sytuacji?

 

Ponury Grabarz – Pan Scyther zajęty jest sprawami służbowymi. Jako szef GRU obiecuję, że nasze służby wyjaśnią tę zagadkę. Pan Scyther jako mój bezpośredni przełożony także to gwarantuje. Dziękuję bardzo. To wszystko co mamy dziś do przekazania.

 

(Koniec. Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Tony... a może ty coś wiesz o zaginięciu swojego mistrza?

 

Tony Hogański (smutnym głosem)Pojęcia nie mam. Mistrz Szakal się ze mną nie kontaktował.

 

Jan Kowalski – To przykre.

 

Tony Hogański (przez łzy)Tak... bardzo przykre. Mam nadzieję, że to jakiś sprytny plan mistrza.... (łamiącym się głosem) .... że nic mu się nie stało.

 

Jan Kowalski – Szakal to łysy skurwiel. Tacy jak on wychodzą cało z każdej opresji.

 

Tony Hogański – Masz rację. Całkowitą rację. Prawda Janku! Święta prawda! (w Tostera wstąpiła fala optymizmu)

 

Jan Kowalski – Trzeba myśleć pozytywnie.

 

Tony Hogański – Pokój i dobro!

 

 

(Przenosimy się na zaplecze. Znajdujemy się w całkiem bardzo ładnym i gustownie urządzonym pomieszczeniu. Tutaj na cudnym piedestale dostrzegamy błyszczący i lśniący Puchar Szczęściarza. Wokół niego zgromadzili się uczestnicy nadchodzącej walki: Maniak, Lunatick, Dastin Tornado, Vitor Hernandez oraz Nigel Moron. Panowie spoglądają na siebie dziwnie, ale kilku funkcjonariuszy GRU znajdujących się nieopodal skutecznie odstrasza ich od podejmowania jakichkolwiek agresywnych akcji.)

 

Nigel Moron – Co my tutaj robimy?

 

Dastin Tornado – Shaman nas wezwał! O! On! O! O! Właśnie on!

 

Lunatick – Walka niedługo. Nie mam czasu na pierdoły. Puchar będzie mój.

 

Vitor Hernandez – Idioci. Shaman został wyznaczony na specjalnego promotora walki. Nic nie wiedzieliście?

 

Maniak – Nie.

 

Vitor Hernandez – Nie czytaliście instrukcji jakie dostaliście?

 

Nigel Moron – Nie.

 

Dastin Tornado – Ja w ogóle nie czytam.

 

Lunatick (zainteresowany) Niczego?

 

Dastin Tornado – Ani Nietzschego ani Prousta.

 

Vitor Hernandez – Piękny żart.

 

Dastin Tornado – Trzeba dbać o ortografię, interpunkcję i składnie. Ojczyzna polszczyzna jak to mówią.

 

Lunatick – Zaskakujesz mnie taką deklaracją. Ja na przykład należę do Klubu Miłośników Mowy Polskiej. KMMP!

 

Nigel Moron (z wrogością) A ja do Stowarzyszenia Popularyzacji Poprawnej Polszczyzny. SPPP!

 

Dastin Tornado – Ja natomiast jestem miłośnikiem niezrzeszonym i nie angażuje się w konflikty między waszymi bractwami.

 

Vitor Hernandez – Wygląda na to, że między wami szykuje się epicki konflikt.

 

Do konfliktu nie dojdzie teraz, bo oto otwarły się drzwi i do pomieszczenia wkroczyli uśmiechnięci i zadowoleni z życia Shaman oraz Szczęściarz. Obaj ubrani w eleganckie garnitury. Obaj też szybko znaleźli się na podwyższeniu skąd rozpoczęli swoją przemowę.

 

Shaman – Jako wasz promotor-ojciec witam was serdecznie przed kolejną walką o Puchar Szczęściarza!

 

Entuzjazm Maniaka, brak entuzjazmu u innych.

 

Shaman – To już siódma edycja naszego wspaniałego Pucharu. Pamiętajcie, to trofeum to przepustka do wielkiej kariery w EWF! Uł yeeee!

 

Szczęściarz – Uł yeeee!

 

Maniak – Uł yeeee!

 

Shaman (epicko) Nie lekceważcie Pucharu Szczęściarza. Popatrzcie tylko na jego historię. Wygrałem go ja, a później byłem dwukrotnym EWF Evolution Champem. Wygrał go Aero i jest w tej chwili EWF Daemusin Champem. Wygrał go dwukrotnie Hendrixon i też był Daemusin Champem. Na setnej Wrestlepaloozie zdobył go Crash, a dziś jest EWF Tag Team Champem i walczy o EWF Evolution title. Puchar Szczęściarza potęgą jest i basta!

 

Szczęściarz (wzruszony) Uł yeeee!!

 

Shaman – Jest tu z nami wielki Szczęściarz. To właśnie dzięki niemu istnieje to trofeum. To jego sukcesy z roku 2002 sprawiły, że możemy tu być dziś razem, zjednoczeni. Szczęściarz to legenda. Szczęściarz to cała epoka w dziejach polskiego wrestlingu. Witamy go wśród nas!

 

Entuzjazm Maniaka, brak entuzjazmu u innych. Choć trzeba przyznać, że Nigel Moron się rozochocił.

 

Szczęściarz – Na własny koszt przygotowałem dla was drobny poczęstunek. Placek i herbata morelowa. Posilcie się przed walką!

 

Pojawiają się czarujące kelnerki wynajęte z kafeterii, które wręczają uczestnikom walki kawałek placka oraz filiżankę herbaty morelowej. Wszystkim chyba smakowało, bo mają zadowolone miny.

 

Shaman – Uł yeeee!! Czy jesteście dzielni?

 

Wszyscy (chórem) Jesteśmy!

 

Shaman – Czy jesteście mężni?

 

Wszyscy (chórem) Jesteśmy!

 

Shaman – Czy jesteście gotowi?

 

Wszyscy (chórem) Jesteśmy!

 

Shaman – Czy jestem szamanem?

 

Wszyscy (chórem) Jesteś!

 

Shaman – Na 100%?

 

Wszyscy (chórem) Nawet na 254%!

 

Shaman – Idźcie i walczcie! Do boju!

 

Uczestnicy siódmej edycji Pucharu Szczęściarza opuszczają pomieszczenie i ruszają do walki. Każdy z nich jest pewny siebie i liczy na sukces. Zwycięstwo może być przepustką do kariery w EWF. Choć rzecz jasna wiele zależy tutaj od indywidualnych predyspozycji danego osobnika. Szczęściarz i Shaman zostali sami.

 

Szczęściarz – Mam jeszcze duże zapasy placka i herbaty malinowej.

 

Shaman – Uł yeeee!! Czy uważasz, że mimo upływu lat nadal jestem świetny?

 

Szczęściarz – Zjawiskowy.

 

Shaman – Zapraszam w takim razie do mojego gabinetu.

 

Szczęściarz – Masz własny gabinet?

 

Shaman (z dumą) Uł yeeee!! Jestem w końcu szamanem! Opowiesz mi wreszcie dlaczego zostałeś zwolniony w 2002 roku?

 

(Szczęściarz dziwnie pomrukuje, a Shaman nadal jest szamanem. Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Tony Hogański – Walki o Puchar Szczęściarza zawsze dodają mi pozytywnej energii.

 

Jan Kowalski – To dobrze. Cieszę się, że cię to cieszy. Twa radość wpływa korzystnie na samopoczucie moje i wszystkich fanów EWF.

 

Tony Hogański – Muszę zabrać Shamana i Szczęściarza do Bangkoku. Trzeba ratować sytuację, a oni mogą pomóc.

 

Jan Kowalski (z quasi-poważną miną w stylu Tomka Lisa) To prawda.

 

Tony Hogański – Król Tajlandii bardzo na to liczy.

 

Jan Kowalski – Na pewno. To dobry człowiek.

 

 

(Trafiamy znów backstage. Nie ma się co dziwić, często będziemy dziś odwiedzać te radosne miejsca poza arenę, w których to zawsze dzieje się coś ciekawego. Tym razem znajdujemy się na jednym z wielu korytarzy, na którym z pozoru nic się nie dzieje. Takie myślenie jest jednak błędne, bowiem już po chwili na ekranach telewizorów wszystkich widzów w Polsce i na świecie ukazuje się postać dobrodusznego Vaclava. Lider ruchu Vacleaux dzielnym krokiem przemierza korytarze hali. W pewnym momencie zatrzymuje go grupa dzieci z przedszkola.)

 

Dziecko#1 – Gdy dorosnę chcę być taki jak Vaclav!

 

Dziecko#2 – A jaki taki jak dwa Vaclavy!

 

Dziecko#3 – Vacleaux! Vacleaux! Vacleaux!

 

Vaclav głaszcze dzieci po głowach i rozdaje autografy. W pewnym momencie zauważa chłopczyka,  który stoi z boku i trochę pochlipuje.

 

Vaclav – A ty chłopcze dlaczego płaczesz?

 

Dziecko#4 – Bo ja jestem fanem Nasa Jazzowskiego... i jestem w mniejszości. W całym przedszkolu wszyscy są zarażeni wirusem Vacleaux.

 

Vaclav (ze zrozumieniem) To zrozumiałe... ale cieszę się, że ty jeden przy nim trwasz. Nas na to zasługuje.

 

Dziecko#4 – Dlatego rozpocząłem ruch Jazzowfoucauld.

 

Vaclav – Nie, nie. To nie tak. Musisz dążyć do celu inną drogą. Nas by sobie tego życzył.

 

Dziecko#4 (kopie Vaclava w kostkę i ucieka) Spierdalaj leśny. Jestem fanem Psycho! Wydymałem cię!

 

Lider ruchu Vacleaux robi zdziwioną winą, po czym wymija grupkę przedszkolaków, otwiera najbliższe drzwi i wchodzi do jakiejś szatni. Tutaj zrywa z siebie koreańską koszulkę Vacleaux.

 

Vaclav – Kurwa mać! Dłużej nie wytrzymam tego!

 

Były EWF FTW Champion podchodzi do jakiejś szafki, bo widać szatnia ta jest mu znana, która okazuje się zamaskowaną lodówką. Stamtąd wyciąga puszkę piwa i bardzo szybko opróżnia ją w całości. Następnie wyjmuje następne dwie i umieszcza je w kieszeniach spodni.

 

Vaclav – Piwo to moja opoka.

 

W tym momencie otwierają się drzwi i do szatni wkracza Hae Baeguk z jakimś dokumentem w ręku. Koreański agent i szara eminencja ruchu Vacleaux jest wyraźnie zadowolony z siebie.

 

Hae Baeguk – Świetnie się składa! Będziesz twarzą kampanii reklamowej rosyjskiego piwa Baltika, które chce szturmem zdobyć polski rynek!

 

Vaclav (ucieszony) Wreszcie jakaś kampania reklamowa stworzona wprost dla mnie!

 

Hae Baeguk – Twój agent dba o ciebie. Oprócz standardowego honorarium otrzymasz także całoroczny zapas piwa najwyższej jakości. Nie musisz mi dziękować.

 

Vaclav – Po raz pierwszy to cholerne Vacleaux na coś mi się przydało. Piwo za darmo? Wchodzę w to.

 

Hae Baeguk – Jutro lecimy na Syberię kręcić reklamówki. EWF jest popularne na kilku rynkach azjatyckich i afrykańskich, dlatego nasi rosyjscy partnerzy pragną przy twej pomocy uderzyć także tam. Wszystko za dodatkową piwną bonifikatą.

 

Vaclav (zaciera ręce) Po zdobyciu World title będą musieli dostarczyć mi hektolitry piwa. Wiesz Bohdan, czasem jestem zmęczony tym całym ruchem społecznym Vacleaux...

 

Hae Baeguk (ze współczuciem) Ja to rozumiem...

 

Vaclav – Jednak dla takich chwil jak ta warto żyć. Vacleaux i do przodu! Po piwo!

 

(Zostawiamy podekscytowanego Vaclava i jego nowe, piwne perspektywy, jakie się przed nim nagle otworzyły i wracamy w sympatyczne okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – To dobrze, że Vaclav odnalazł spokój ducha.

 

Tony Hogański – Oj przydałby mi się on w Tajlandii także.

 

Jan Kowalski – Porozmawiaj z Baegukiem, może coś da się załatwić. To w końcu twój znajomy.

 

Tony Hogański – Bogdan ma to do siebie, że w interesach nie ma przyjaciół.

 

Jan Kowalski – Powiedz mi... on jest w końcu Bogdan czy Bohdan?

 

Tony Hogański – Tylko Vaclav nazywa go Bohdanem, dla wszystkich innych to taki swojski, staropolski Bogdan.

 

Jan Kowalski – Staropolski Koreańczyk.

 

Tony Hogański – W tym kraju jest wszystko możliwe.

 

Jan Kowalski – Wiem dlatego mnie to nie dziwi.

 

Tony Hogański – Ruch Vacleaux wierzy w swojego lidera. Bo jeśli nie dzisiaj to kiedy?

 

Jan Kowalski – Ja nie wiem. Ty się kolegujesz z członkami tego zacnego ruchu, nie ja.

 

Tony Hogański – Lepiej powiedz mi co tam w karcie dań mamy.

 

Jan Kowalski – Jak to co? Walkę o Puchar Szczęściarza przecież!

 

Tony Hogański – Ah tak! Jasne! Do boju pokraki... to znaczy dzieci szczęścia!

 

 

 

Puchar Szczęściarza VII:

Hardcore Elimination Match:

Specjalny promotor walki: Shaman

Maniak vs Lunatick vs Dastin Tornado vs Vitor Hernandez vs Nigel Moron

 

 

 

Zaczyna grać jakaś wesoła pieśń, trudno ją sklasyfikować, dlatego EWF powstrzyma się od podania wykonawcy i tytułu utworu. Publiczność wrocławska okazuje minimalne zainteresowanie, gdy spod FeliXtronu wychodzi Maniak. Po krótkiej chwili jest już on na ringu, gdzie wykonuje obsceniczne gesty przywodzące na myśl najgorsze praktyki kaczystowskiej dyktatury.

Następnie zaczyna grać "The only" – Static X, tym razem dane nam było poznać tytuł tej skocznej piosenki. No dobra, wcale nie jest ona taka skoczna, podobnie jak wrestler, który właśnie pojawił się na arenie, a mianowicie Lunatick.

Słyszymy "It Only Hurts", publiczność nawet reaguje w jakiś sposób, trudno to określić, ale na pewno okazuje zainteresowanie. Cieszy to Dastina Tornado, który dumnym krokiem zmierza w stronę ringu.

Muzyka zmienia się w pieśń znaną jako "Tamta łza" – Lidia Kopania, na FeliXtronie pojawia się wielkie zdjęcie misia wrestlera, a po chwili przez ekran przelatują gęste łzy. Bardzo to wzruszające. Obserwujemy Vitora Hernandeza, który spokojnie zmierza w stronę ringu. Publiczność pozdrawia go, co jest bardzo sympatycznym gestem.

Kolejna piosenka okazuje się także trudna do ustalenia. Cóż taka nowa moda w EWF. Publiczności widać to nie przeszkadza, a więc nie zwracajmy uwagi na te defekty. Wszystkie brakujące informacje odnaleźć można na stronach internetowych EWF w dziale Roster. Nigel Moron, który właśnie objawił się nam wszystkim gorąco do tego zachęca.

Na samym końcu uderza Mory Kante i „Yeke Yeke”. Publiczność momentalnie reaguje wielką radością, entuzjazm jest niesamowity. Na arenie pojawia się Shaman w towarzystwie Szczęściarza. Panowie niosą słynny Puchar Szczęściarza i pozdrawiają publiczność. Szczęściarz rozdaje miniaturki pucharu, któremu użyczył swego imienia.

 

Tony Hogański – Trzeba jakoś skrócić te wyjścia na ring.

 

Jan Kowalski – Dlaczego?

 

Tony Hogański – Ile razy mam powtarzać? Za długo wyłażą!

 

Jan Kowalski – To nie ich wina, że tylu wrestlerów upchano do jednej walki.

 

Tony Hogański – Polityka upychania rozwiązuje problemy kadrowe EWF od lat.

 

Jan Kowalski – Możesz złożyć protest, ale przypominam, że to twój mistrz Szakal doprowadził tą politykę do mistrzostwa.

 

Tony Hogański – No to co? Dlatego to on jest mistrzem Szakalem, więc jego polityka była też mistrzowska.

 

Poza ringiem w idealnie skrojonym garniturze, ze złotym pucharem w ręku zawodników do boju zagrzewa Shaman. Szczęściarz także dopinguje drogich wrestlerów. Jak widać przynosi to pozytywny skutek, bo wprost nie mogą się oni doczekać pierwszego gongu. Bryndza nie chce jednak wydać tego polecenia do momentu kiedy wszyscy zawodnicy nie przybiją sobie piątek, a że jest ich w ringu kilku to trwa to dłuższą chwilę. Gong! Zawodnicy natychmiast rzucają się na siebie i rozpoczynają ostry brawl - Lunatick z Maniakiem, Hernandez z Moronem, jedynie Dastin Tornado, który nie ma pary smuci się niezmiernie. Zastanawia się chwilę nad swym przeklętym losem i płata figla przeciwnikom wyskakując poza ring wyjmując zarazem spod niego krzesło. W tym samym czasie w ringu przewagę uzyskuję Vitor Hernandez, który wykonuje na Moronie DDT i powala Maniaka oraz Lunaticka podwójnym clotheslinem. Tornado po cichutku zakrada się od tyłu i próbuje uderzyć specjaliste od BJJ krzesłem, ten jednak wykonuje instyktowny unik i odpowiada Super Kickiem wprost w krzesło, które uderza w twarz biednego Tornado. Pin 1...2... kick out!

 

Tony Hogański – Nieźle się zaczęło.

 

Jan Kowalski – Tak uważasz.

 

Tony Hogański – To w końcu Puchar Szczęściarza! Najlepsze trofeum pod słońcem!

 

Jan Kowalski – Tak, masz rację. Zapomniałem.

 

Tony Hogański – Oddaj mi pokłon! Uderz przede mną czołem! Jebnij w posadzkę tak by było słychać!

 

Jan Kowalski – Nie.

 

Tony Hogański – Wiesz Janku, czasem bardzo się cieszę, że pochodzimy od różnej małpy.

 

Hernandez nie odpuszcza, natychmiast zakłada oponentowi Armbara, Tornado cierpi, lecz nie klepie w matę, przesuwa wolną rękę do kieszeni i wyciąga swe słynne zaświadczenie o dysleksji, którym macha przed oczami Bryndzy, ten niezbyt wie co w takich sytuacjach należy począć traktuje owo zaświadczenia jak koło ratunkowe i nakazuje puścić wkurwionemu Vitorowi uścisk. Dastin zadowolony z siebie, próbuje powoli wstać lecz uniemożliwia mu to Maniak, który spadł na niego ze swym markowym NindendoDS (NDS) [630 splash]!!! Maniak gier komputerowych krzyczy coś jeszcze do swej ofiary co po głębszej analizie można zidentyfikowac jako stwierdzenie "To nie internet zniszczył dzieci. To dzieci zniszczyły internet" i przechodzi do pinu 1......2......3! (Dastin Tornado został wyeliminowany!) Maniak ku aprobacie Shamana celebruje swój sukces, przez co nie zauważa iż z tyłu szarżują na niego Nigel Moron i Lunatick z drabiną w rękach, fan gier komputerowych obraca się i próbuje wykonać jakiś unik, lecz w ostatniej chwili zostaje wybawiony przez Vitora Hernandeza, który uderzył w drabinę Dropkickiem i powalił szczwanych oponentów. Maniak natychmiast chce mu się odwdzięczyć za okazaną pomoc, odbija się od lin i atakuje Flying Kickiem, specjalista od BJJ kontruje jednak ten atak w Power Bomba, błyskawicznie wskakuje na narożnik, ociera z policzka prowizoryczną łzę i skacze na Maniaka z Crying Bear Press [Shooting Star Press] Pin....1.....2.....3! (Maniak został wyeliminowany!)

 

Jan Kowalski – Popatrz Tony, już dwóch odpadło.

 

Tony Hogański – Padają jak ofiary w Srebrenicy.

 

Jan Kowalski – Przesadzasz dzisiaj.

 

Tony Hogański – Trzeba być kontrowersyjnym, to premier pogłaska i media pochwalą.

 

Jan Kowalski – Może. Ja się nie znam.

 

Tony Hogański – Odkąd PZPR rozwiązali to straciłeś ikrę, ale nie bój się.

 

Wraz z ową eliminacją internet stracił swego jedynego obrońcę. Hernandez niewiadomo skąd wyciąga aksamitną chusteczkę, którą macha na pożegnanie wyeliminowanemu. Tymczasem drabinowy sojusz Lunaticka i Morona przechodzi kryzys w postaci ostrego brawlu, z którego zwycięsko wychodzi ten pierwszy. Kiedy uzyskuje przewagę, zdejmuje "zamontowany" do spodni łańcuch, owija go wokół pięści, spycha oponenta do narożnika i zaczyna uderzać go w twarz. 1...2...3...4 Moron zaczyna krwawić! 5...6 Vitor Hernandeza ratuje Nigela z opresji, atakując "anarchistę" dropkcikiem, ten spada na ziemię i wypuszcza z ręki łańcuch, który przechwytuje specjalista od BJJ i poczyna dusić nim próbującego podnieść się Lunatyka. Anarchista niezależnie od siebie macha panicznie rękami szukając jakiejś drogi ratunku, którą o dziwo okazuje się być Nigel Moron! Atakuje on clotheslinem zdziwionego Hernandeza, chwyta za leżące nieopodal krzesło i zaczyna napierdalać na zmianę leżących oponentów. Hernandez.. Lunatic.. Hernandez.. Luntaick..Hernandez.. Luntaick.. Lunatick.. Lunatick.. Lunatick.. Moron przyciska krzesło do szyi "anarchisty" i patrząc jak krople krwi z jego czoła skapują na jego twarz czyni mu jakieś niezidentyfikowane wyrzuty. Następnie wymierza mu ostatniego chair shota, podnosi i próbuje wykonać Utopia Slam [F-5], lecz nadziewa się na potężnego chair-shota ze strony specjalisty od BJJ! Hernandez chwiejąc się na nogach cofa się do narożnika, bierze dość ślamazarny rozbieg i wykonuje na Moronie OMG lol Press!!! Pin......1........2.......3! (Nigel Moron został wyeliminowany!)

 

Tony Hogański – Szkoda, że już go tu nie ma. Miał takie piękne gejowskie imię. Nigel...

 

Jan Kowalski – A skąd ty wiesz o takich rzeczach?

 

Tony Hogański – Jestem artystą, mi więcej wolno. Takie zasady panują w tym państwie. Przyzwyczajaj się.

 

Jan Kowalski – Przyzwyczajam się od 1989 roku.

 

 W związku z tym, że obaj zawodnicy są w nie najlepszej kondycji jesteśmy świadkami krótkiego przestoju, który ubarwiony zostaje powtórką z ostatniej eliminacji. Po dłuższej chwili zawodnicy dochodzą do siebie i rozpoczynają brawl, który doprowadzi do ostatecznego wyłonienia zwycięzcy w VII edycji Pucharu Szczęsciarza. Lunatick uzyskuje przewagę, whipuje przeciwnika na liny i wykonuje na nim płynnego Neckbreakera pin 1...2...2,999 kick out! Anarchista nie dowierza. Ociężale podnosi przeciwnika, ostatkiem sił sadza go na narożniku i szykuje się do wykonania Dream Time [Last Ride]! Hernandez jednak się nie poddaje, kilkukrotnie kopie przeciwnika w głowę, aż ten popuszcza uścisk, traci równowagę i pada. Vitor natychmiast skacze na niego z Crying Bear Press.... i chybia! Moron błyskawicznie zakłada oszołomionemu oponentowi Nightmare [Anaconda Vise], co wywołuje na twarzy specjalisty od BJJ grymas bólu. Nie poddaje się jednak. Ostatkiem sił zaczyna czołgać się w kierunku lin, wyciąga rękę... i nie zdoła ich dotknąć. Uderza wściekle dłonią w matę ringu i chce już tapować gdy decyduje się na ostatnią próbę uwolnienia. Chwyta się lin, a Bryndza nakazuje oponentowi puszczenie uścisku, ten czyni to niechętnie, obraca się z dezaprobatą i nadziewa się na Family Killer [Gringo Killer]!!! Pin......1......2........3! (Lunatick zostaje wyeliminowany! Zwycięzcą walki jest Vitor Hernandez!)

 

Jan Kowalski – No popatrz.

 

Tony Hogański – Widzę przecież.

 

Na ringu pojawiają się Shaman oraz Szczęściarz wraz z Pucharem Szczęściarza. Dwie legendy ringów EWF gratuluję Hernandezowi zwycięstwa i wręczają mu trofeum. Na ring spada confetti, publiczność świętuję, a Hernandez z dumą unosi puchar. Oprócz tego dostał także piękny, pamiątkowy dyplom.

 

Tony Hogański – Fajnie jest wygrać Puchar Szczęściarza. Dużo bonusów dorzucają.

 

Jan Kowalski – Naprawdę? Co jeszcze?

 

Tony Hogański – Puchar, dyplom, weekend w wesołym miasteczku, dyskografię hymnów wyborczych partii wszelakich, kilka książek Kwaśniewskiego, autograf premiera, odcisk ręki marszałka sejmu oraz dmuchanego Shamana.

 

Jan Kowalski – Faktycznie. Niezły zestaw.

 

Tony Hogański – Trzeba będzie też kiedyś zaszaleć i wygrać. Może następną edycję. Pomyślę nad tym.

 

 

(Trafiamy na jeden z korytarzy. Tutaj z pozoru nic się nie dzieje. Tak mogłoby się wydawać do momentu, gdy wprawne oko realizatorskie nie zauważa Yoshihito Nabeshimy. Japoński arystokrata w towarzystwie Mitsuko zmierza powoli w stronę wyjścia na arenę, gdzie już niedługo stoczy walkę z Vaclavem. W pewnym momencie drogę zastępuje mu Mariusz Max Kolanko.)

 

Mariusz Max Kolanko – Przepraszam, przepraszam!

 

Yoshihito Nabeshima – Tak? O co chodzi?

 

Mariusz Max Kolanko – Czy może mi pan poświęcić kilka minut?

 

Yoshihito Nabeshima – Nie. Po pierwsze dlatego, że mam za chwilę walkę. Po drugie dlatego, że nie mam ochoty.

 

Mariusz Max Kolanko – A po trzecie?

 

Yoshihito Nabeshima – Pierwsze dwa powody są chyba wystarczające żebyś się oddalił.

 

Mariusz Max Kolanko – Może jednak dwa słowa. Walka z Vaclavem...

 

Yoshihito Nabeshima (przerywa mu) Nie interesuje mnie walka z Vaclavem.

 

Mariusz Max Kolanko (zdziwiony) Nie? Przecież to przepustka do walki o EWF World title.

 

Yoshihito Nabeshima (zniechęcony) Tak, tak. Nudzisz mnie.

 

Mariusz Max Kolanko – Mimo wszystko...

 

(Mimo wszystko Nabeshima zignorował biednego Mariusza Maxa i w towarzystwie Mitsuko udał się w swoją stronę. Dzielny reporter zrobił minę zranionego jelonka, a my wróciliśmy do naszych komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – Jak myślisz Tony... kto wygra? Nabeshima czy Vaclav?

 

Tony Hogański – Co ja wróżka jestem?

 

Jan Kowalski – Nie, po prostu cenię twoją opinię jako eksperta.

 

Tony Hogański – Mam na głowie konflikt w Tajlandii Janku. Nie mam czas na EWF. Czekam na telefon od króla.

 

Jan Kowalski – Nie dzwoni?

 

Tony Hogański (smutnym głosem) Widać ma urwanie głowy w Bangkoku.

 

 

(Tym razem trafiamy na zewnętrzny parking. Dostrzegamy tutaj Toola, który widać dopiero co przyjechał do wrocławskiej hali. Cóż, od byłego mistrza świata nikt  przy zdrowych zmysłach nie będzie wymagał punktualności. Phantom ubrany jest w jedną ze swoich modnych koszulek, które zrobiły furorę w Polsce. Spokojnie kieruje on swe kroki w stronę wejścia do Hali Ludowej, gdy nagle jak spod ziemi wyrasta przed nim Vesna Obrenowić.)

 

Vesna Obrenowić – Przepraszam.

 

Tool (od niechcenia)Nie, nie...

 

Vesna Obrenowić – Ale...

 

Tool – Żadnych wywiadów.

 

Vesna Obrenowić – Ja wcale...

 

Tool – Nie interesuje mnie to.

 

Były EWF World Champion stara się wyminąć polsko-serbską reporterkę, ale w tym momencie ta z wielkim zdecydowaniem zastępuje mu drogę i nieomal wciska w dłoń jakąś kopertę.

 

Tool (zdziwiony) Co to?

 

Vesna Obrenowić – Ja wcale nie chciałam przeprowadzać żadnego wywiadu. Wszyscy wiemy, że trudno się z tobą współpracuje i nawet nie miałam ochoty pytać. Panienka Esmeralda Martinez przesyła list.

 

Tool – Dlaczego ty to robisz, a nie jej asystentki?

 

Vesna Obrenowić – Trafna uwaga. Nie mam pojęcia.

 

Tool – Czego ona ode mnie chce?

 

Vesna Obrenowić – Zaprasza na herbatę i ciasto. W kopercie są wszystkie szczegóły.

 

Tool – Ja nie mam czasu na takie rzeczy.

 

Vesna Obrenowić – Nie trzeba się spieszyć. Panienka Esmeralda ma czas i poczeka. Sprawa jest jednak nie cierpiąca zwłoki. 

 

Tool – Dobrze, dobrze. Postaram się znaleźć trochę czasu.

 

Vesna Obrenowić – Panienka Esmeralda lubi kwiaty.

 

Tool – Jakie kwiaty?

 

Vesna Obrenowić – Przeróżne. Przecież jesteś największym wirtuozem wśród wrestlerów EWF!

 

(Były EWF World Champion robi zdziwioną minę, ale już po chwili zrozumiał, że Vesna ma rację. Realizator też to rozumie i już po chwili wracamy do naszych sympatycznych i koleżeńskich komentatorów.)

 

 

Tony Hogański (nucąc pod nosem) Esmeraldaaaa to piękna dziewojaaaa....

 

Jan Kowalski – Co takiego?

 

Tony Hogański – .... co ma nogiiii jak sekwojaaaaa....

 

Jan Kowalski – Tony? Wszystko dobrze?

 

Tony Hogański (uśmiechnięty) Całkowicie!

 

Jan Kowalski – Cieszę się. Bardzo.

 

 

(Znów jesteśmy backstage! Tu jak zawsze nic się nie dzieje. No dobra, czasem coś się dzieje, ale teraz jest akurat szczególnie nudno. Czołowych wrestlerów EWF we wrocławskiej hali jeszcze nie ma, a przynajmniej większości z nich. Atmosfera jest senna, walki ciekawe, choć bez wybuchowych nazwisk. Jakoś da się z tym żyć, ale co to za życie. Wszyscy oczywiście zdają sobie sprawę, że z czasem, w miarę rozwoju wypadków będzie ciekawiej. Znajdujemy się w jakiejś sennej szatni. Należy ona z pewnością do wrestlerów dolnej części karty, gdyż nie charakteryzuje się niczym szczególnym. Jest bezlitośnie przeciętna. Kilka ławek, szafka, jakaś większa szafa, lampa, nawet kanapy nie ma, a co dopiero prywatnej lodówki. W tym nudnym pomieszczeniu zauważamy Gabriela Iwanowa, który jest Gabrielem – to raz, nie jest szczególnie ciekawy – to dwa, na swój pokraczny sposób przygotowuje się do czekającej go walki – to trzy. Wszystko byłoby piękne, gdyby nagle nie otwarły się drzwi i do szatni nie wkroczył Ieshige. Widząc Iwanowa bardzo się zdziwił.)

 

Ieshige – To moja szatnia. Wynocha.

 

Gabriel Iwanow – Ja cię znam. Dwie gale temu walczyliśmy razem w tag-teamie.

 

Ieshige – Możliwe. Nie mam pamięci do (podkreśla stanowczo) marnych, przypadkowych wrestlerów.

 

Gabriel Iwanow – Marnych? Przypadkowych? Wysoko się cenisz. Kiedyś być może uchodziłeś za jakiś rodzaj utalentowanego wrestlera.

 

Ieshige – ....

 

Gabriel Iwanow (podchodzi bliżej) A teraz co? Pięć porażek z rzędu. Jacobsen, Crash dawno ci odskoczyli. Zdobywają pasy i inne trofea, a ty stoisz w miejscu. Pojawiłem się w EWF dużo później niż ty. Ten łachudra Bidam to samo. Faktycznie. Jesteśmy marnymi i przypadkowymi wrestlerami, ale ty chyba jesteś jeszcze gorszy.

 

Ieshige (uśmiecha się dziwnie) Ah tak?

 

Gabriel Iwanow – Tak.

 

W tym momencie Ieshige już nie odpowiedział tylko rzucił się z furią na Iwanowa. Chwycił go za szmaty i z wielkim impetem rzucił o ścianę. Następnie od razu do niego doskoczył, a gdy rywal próbował wstać zaaplikował mu skromnego Neckbreakera. Iwanow próbował się znów podnieść, ale tym razem Shige chwycił go za głowę i zaczął trzaskać jego twarzą o drzwi stojącej nieopodal szafy. W ten sposób wymierzył mu jeden cios, drugi, trzeci czwarty. Próbował też piąty, ale Iwanow zaparł się rękoma i niespodziewanie uderzył przeciwnika łokciem w brzuch. Chyba bolało sądząc po wyrazie twarzy i jęku. Teraz sytuacja uległa zmianie. To Iwanow zaczął z wielkim impetem uderzać twarzą rywala o drzwi szafy. W sumie Ieshige oberwał trzykrotnie. Może i poznałby gorzki smak czwartego uderzenia, ale w tym momencie drzwi do szafy otwarły się i wyszedł z niej zaspany Bidam. Ubrany rzecz jasna w jakieś łachy.

 

Bidam – Co to za hałasy? Ludzie próbują spać.

 

Brak odpowiedzi. Iwanow i Ieshige są w szoku.

 

Bidam – Słuchajcie ja wszystko rozumiem. Gorsi wrestlerzy mają wspólną szatnię, to się zgadza. To bardzo miłe, uczy koegzystencji i współżycia między ludźmi. Ja to akceptuję. Ale musimy sobie wyznaczyć jakieś granice.

 

Znów brak odpowiedzi. Dziwny wrestler zwany Bidamem wygramolił się ostatecznie z szafy i zaczął się rozciągać.

 

Bidam – Przede wszystkim spokój. Po drugie harmonia. Po trzecie, to do czego dąży Esmeralda Martinez, czyli pokój i dobro. Ale przede wszystkim spokój. Ja na przykład miałem bardzo ciężkie życie i dlatego sypiam w szafach. Tak bezpieczniej. Czy wiele żądam? Tylko odrobiny spokoju. Nie możecie zachowywać się ciszej?

 

W tym momencie Iwanow podjął dramatyczną decyzję i zaatakował Bidama. Ten szybko, łatwo, ale i chyba boleśnie wykonał na nim swoją akcję zwaną Seonggol, czyli Hangman's Facebuster.

 

Bidam – No popatrz Gabrysiu. Miał być pokój i dobro, a wyszło to co zawsze w Polsce, czyli jedno wielkie niewiadomo co.

 

Ieshige (znów z dziwnym uśmiechem) Spotkamy się na ringu.

 

Po tych słowach Ieshige opuszcza szatnię.

 

Bidam – Zaraz! Zaraz! A kolegi nie zabierzesz?

 

Spogląda na Iwanowa, który leży bez życia.

 

Bidam – Oj chłopie. Mało wiesz o życiu. Zrobię ci herbaty, takiej zajebistej, połączenie mongolskiego smaku z peruwiańską naturalnością. Będzie dobrze, nie martw się.

 

(Z czułością klepie go butem w plecach, a my wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Ciekawa sytuacja, prawda?

 

Tony Hogański – Ja tam nie wiem. Bangkok mnie wzywa.

 

Jan Kowalski – Nie przejmuj się tak tym wszystkim.

 

Tony Hogański – W dzieciństwie tak się przejąłem inwazją na Czechosłowację, że straciłem głos.

 

Jan Kowalski – To musiało być przykre. Może wspomnienia z początków EWF jakoś cię rozruszają?

 

Tony Hogański – Ja jestem dobrze rozruszany. Dziękuję za troskę. Sam się wzruszam i poruszam. Dzięki Bogu jeszcze jestem w stanie.

 

 

(Z corocznej serii „Wspomnienia sprzed lat” czyli przypomnienie wcześniejszych Kwietniowych Anarchii organizowanych przez EWF:)

 

EWF PPV „Kwietniowa Anarchia”, 22.04.2001, Kraków, Polska

 

01. The Juice pokonał Blaze'a Baileya w Dark matchu

02. Szakal pokonał Y2J’a w półfinale turnieju o EWF TV title

03. Walka pomiędzy Shagrathem a Tanatosem zakończyła się wynikiem nierozstrzygniętym

04. Kraven pokonał Gangstę w EWF World Title Tournament

05. Hangman pokonał Game’a w EWF World Title Tournament

06. Goldberg pokonał Tanatosa w półfinale turnieju o EWF TV title

07. Walka Snake’a i Sandmana zakończyła się wynikiem nierozstrzygniętym

08. Game pokonał Kravena w EWF World Title Tournament

09. Walka Kravena i Gangsty w EWF World Title Tournament zakończyła się wynikiem nierozstrzygniętym

10. Szakal pokonał Goldberga w finale turnieju o TV title i tym samym zdobył ten pas

11. Game pokonał Gangstę w EWF World Title Tournament

12. Kraven pokonał Gangstę w EWF World Title Tournament i tym samym obronił pas

 

inne ważne wydarzenia z tego PPV:

 

01. Felix Castro odebrał Hangmanowi 20 punktów w turnieju

02. Felix Castro zwolnił Rottweilera

03. Felix Castro zwolnił Snake’a

04. Snake odleciał na pokładzie słynnego UFO z PCW

05. Kraven obronił pas mimo remisowego wyniku w turnieju (ex-aqeuo z Game'em)

 

(Koniec.)

 

 

Tony Hogański – Pamiętam to jak dziś.

 

Jan Kowalski – To prawda.

 

Tony Hogański – Ale popatrz Janku jaką ciągłość w tym naszym EWF mamy. Kraven był tu niedawno. Mistrz nadal aktywny, choć chwilowo zaginął. Game gdzieś siedzi na Wschodzie i czuwa nad nami wszystkimi. Gangstę i Hangmana widzieliśmy przy okazji setnej Wrestlepaloozy, a Sandman powrócił do nas całkiem niedawno.

 

Jan Kowalski – Z ważniejszych tylko Juice’a i Tanatosa brak.

 

Tony Hogański – Cóż.... moja lama numer dwa i Pinky nigdy nie należeli do moich ulubieńców.

 

Jan Kowalski – Nie tęsknisz za nimi?

 

Tony Hogański – Ja tęsknię tylko za sobą.

 

Jan Kowalski – W jaki sposób?

 

Tony Hogański – Gdy śpię to mi siebie brakuje. Mojego intelektu, mojej charyzmy, mojego geniuszu. To wszystko jest jakby tak wyciszone. Czuję się nieswojo... i wiesz co Janku?

 

Jan Kowalski (zainteresowany) Co takiego?

 

Tony Hogański – Brak mi wtedy siebie.

 

Jan Kowalski – Rozumiem cię.... a przynajmniej staram się. Może następna walka trochę cię rozrusza?

 

Tony Hogański – Ja tam cały czas jestem na rozruchu. A jaką walkę dają?

 

Jan Kowalski – Twój wychowanek oraz Yoshihito Nabeshima. Zwycięzca zmierzy się w main-evencie z Psycho.

 

Tony Hogański – Ruch Vacleaux sięga dzisiaj po EWF World title? Tak czy nie?

 

Jan Kowalski – Ja tam nie wiem. Wielkie oczekiwania stawiane są przed Vaclavem. Czy mu się uda? Czy może zawiedzie? Czy marzenia zostaną rozwiane?

 

Tony Hogański – Niech tam sobie robią co chcą. Ja czekam na wieści z Tajlandii. Co u króla? Czy zdrowy? Cały?

 

 

 

Zwycięzca walczy w main-evencie:

Falls Count Anywhere Match:

Vaclav vs Yoshihito Nabeshima

 

 

 

Światła na hali całkowicie gasną, po chwili arenę zaczyna obejmować szarość z powodu pojawienia się dymu. Gdy pierwsze opary opadają, na rampie pojawia się dziewięć młodych Azjatek ubranych w japońskie mundury marynarki wojennej. Każda z urodziwych pań trzyma skrzypce, po chwili kobiety ustawiają się wzdłuż drogi do ringu, każda przed sobą ma mikrofon na stojaku. Po chwili urocze panie zaczynają odgrywać, Thao Nguyen Xanh - Sad Romance. Po chwili na rampie pojawia się wrestler EWF – książę Yoshihito Nabeshima. Mężczyzna powoli przesuwa się w stronę ringu mijając artystki. Gdy jest już przy ringu, tajemnicze kobiety przestają grac, wszystkie wyśpiewują do mikrofonu Genie – Tell me your wish.

Z głośników uderza formacja Camp Kill Yourself – Flesh into gear, co powoduje wzrost entuzjazmu publiczności! Kamera robi zoom out, by pokazać jak najwięcej radujących się fanek i fanów, którzy to trzymają różne transparenty, oraz eksponują wszelakie akcesoria związane z ruchem Vacleux.. Nagle jednak następuje zbliżenie wycelowane na jedno z wejść na trybuny, gdzie pojawia się sam Vaclav! Tauntuje on przez parę sekund ku uciesze zgromadzonej publiczności i zaczyna powolny pochód ku ringowi, by wreszcie spiąć się na barierkę i wykonać jeszcze jeden taunt. Wreszcie, wślizguje on się na ring, gdzie bezpardonowo atakuje swego oponenta.

 

Jan Kowalski – Walka ta będzie Falls Count Anywhere Matchem.

 

Tony Hogański – Hejże hola! Tego nie było we wcześniejszych ustaleniach?

 

Jan Kowalski – Wiem, ale to nie ja podejmuje tutaj decyzji.

 

Tony Hogański – Nic nikt nie wie. Kurestwo normalnie jak w polskim rządzie.

 

Antoni Bryndza jest lekko zdezorientowany aż takim napływem agresji, więc nakazuje uderzyć w gong. Początkowo Vaclav osiąga przewagę uderzając swymi pięściami jakże szlachetnej twarzy księcia. Jednakże po którymś z ciosów, Nabeshima kontruje rękę oponenta, po czym chwyta ją i silnym armbarem sprowadza walkę do parteru. Tam Vaclav wije się z bólu, ale książęca dźwignia jest zbyt mocno zapięta, mija kilka chwil, Vaclav zapytany czy chce się poddać stanowczo zaprzecza. Widząc taki przebieg spraw, książę puszcza uchwyt i czeka, aż Vaclav wstanie. Dochodzi do zwarcia, Vaclav przechodzi za plecy Nabeshimy, ale ten wykorzystując zwinność reversuje i dokonuje tego samego manewru, będąc z tyłu, szybko wykonuje german suplex. Vaclav szybko się podnosi, próbuje zaatakowac clothesline’m ale zostaje powalony za pomocą drop toe hold. Nabeshima odpuszcza uchwyt. Następnie japoński Książę okopuje leżącego przeciwnika, by następnie wykonać gest wycierania stóp, „przypadkowo” obijając byłego FTW Champa w brzuch! (co wywołuje olbrzymi heel heat publiki)

 

Jan Kowalski – Nabeshima to ciekawy zawodnik, prawda?

 

Tony Hogański – Ciekawy, ciekawy. Podlegający nieustannym transformacjom. Można w nim lepić jak w plastelinie.

 

Jan Kowalski – To wada czy zaleta?

 

Tony Hogański – Jeśli przyniesie mu jakieś sukcesy to jest to z pewnością zaleta.

 

 Bardziej zaciekawiony, niż zdenerwowany postawą fanów rozgląda się dookoła, lustrując wyraz poszczególnych twarzy. Ku jego olbrzymiemu zdziwieniu niechęć zamienia się w radość! Zdezorientowany Nabeshima odwraca się za siebie, tylko po to, by otrzymać kilka mocarnych uderzeń od Vaclava, zakończonych clotheslinem. Zadowolony z siebie były Tag team champion chwyta Księcia za „fraki” i wyrzuca go z ringu. Sam jednak na nim zostaje i czeka aż Nabeshima wstanie. Gdy tak się dzieje, bierze rozpęd i wpada na Japończyka z suicie divem, lecz wykonanym ponad górną liną! (EWF! EWF! EWF!) Obaj wrestlerzy leżą, a Bryndza patrzy na nich totalnie bezsilny. Jednak upadek był mniej szkodliwy dla Vaclava, który powoli wstaje i sięga… po plastikowy kubek wypełniony złotym płynem i bierze z niego tak zwanego big łyka. Nabeshima również się pozbierał i doprowadził się do pozycji pionowej. Widząc to, lider Vacleaux bierze zamach, by uderzyć go kubkiem w twarz, lecz cios zostaje zablokowany! Wykorzystując zaskoczenie oponenta Yoshi chwyta za plastykowe naczynie i rozwala go na twarzy Vaclava, doszczętnie rozlewając piwo! (Zgorszenie wśród pełnoletniej części publiczności, bo tylko ona może spożywać napoje wyskokowe na galach EWF) Nabeshima wydaje się tym zupełnie niewzruszony, nawet pozwala sobie na wyrwanie jednej z fanek Vaclava transparentu i podarcie go na strzępy! Teraz to Yoshi podnosi rywala i silnym irish whippem chce go posłać w alejkę, ku rampie, co się udaje i Vaclav po przebiegnięciu paru kroków twardo pada na posadzkę!

 

Tony Hogański – Wiedziałeś, że król Tajlandii wychowywał się w Szwajcarii?

 

Jan Kowalski – Nie.

 

Tony Hogański – Popatrz jaką ważną wiedzę przegapiłeś.

 

Jan Kowalski (zawstydzony) Przepraszam.

 

Tony Hogański – Odpytam cię w czasie na następnej gali. Będziesz znał biografię króla Tajlandii na wyrywki!

 

Arbiter zawodów nakazuje wrócić na ring, ale Nabeshima totalnie ignoruje jego dyrektywy, podążając ku leżącemu przeciwnikowi. Będąc już w jego pobliżu bierze zamach do kopnięcia, lecz Vaclav w akcie desperacji uprzedza go poprzez rzucenie się na niego z pięściami! Po wymierzeniu kilku kolejnych uderzeń lubelski Robin Hood wstaje i spogląda w stronę rampy. W miarę szybkim krokiem dochodzi do jej bocznej krawędzi, by wyciągnąć spod niej kilka złożonych stołów! Rozochocona publika cherruje mocno, przyglądając się, jak ulubieniec młodzieży wsuwa stoły na rampę! Po wykonaniu tej czynności sam się na nią wspina i powoli układa dwa stoły obok siebie, a trzeci stawia na nich. Niestety, zapomniał o swoim przeciwniku, co miało skutek w postaci uderzenia w plecy! Nabeshima nie zamierza próżnować i zakłada Vaclavowi Camel Clutch. Jednakowoż Antoni potrzebował trochę czasu na dobiegnięcie na miejsce akcji, co zniechęciło Księcia do kontynuowania tej formy ofensywy. Podnosi on Vaclava i wbrew protestom arbitra pcha go na metalową konstrukcję Felixtronu! Robin Hood z lubelskiej kniei pada jak rażony piorunem! Antoni Bryndza próbuje wymusic na Nabeshimie powrót w okolice kwadratowego pierścienia, lecz ten wciąż ignoruje jego komendy. Vaclav ledwo wstaje, sytuacje pogarsza obfite krwawienie z rozciętego czoła. Nabeshima jest pewny wygranej, dlatego spokojnie podchodzi do Robin Hooda, celem ostatecznego zakończenia walki. Ku jego zaskoczeniu, a radości fanów, Vaclav kopię go niespodziewanie w brzuch i doprawia The Poison [Evenflow DDT] na rampę!! (EWF! EWF! EWF! EWF!)

 

Tony Hogański – Bardzo mi imponuje król Tajlandii. Podobnie zresztą jak były król i maharadża (dobry człowiek) Bhutanu.

 

Jan Kowalski (przerażony) Były? Co się stało? Czyżby nasz dobroczyńca zmarł?

 

Tony Hogański (uspokajająco) Nie, nie. Jakiś czas temu abdykował na rzecz syna. Chciał by młodzi mogli rządzić i wykazać się. On wiele zrobił dla Bhutanu.

 

Jan Kowalski – Słyszałem, słyszałem.

 

Zadowolony z siebie mecenas eXtremy ładuje Japończyka na dolne stoły i lewą ręką wskazuje na szczyt FeliXtronu! Publika nie posiada się z radości na widok powoli wspinającego się bohatera młodszego pokolenia. Vaclav napędzany gorącym i głośnym chederem wspina się coraz wyżej, po kilku chwilach jest już na samym szczycie traci lekko równowagę, lecz po chwili powraca do stabilnej pozycji. Vaclav spogląda w dół, chwilę się waha i po chwili atakuje za pomocą Vaclav's Answer Splash [Frog Splash]!! Ale Nabeshima tylko markował zamroczenie, w momencie lotu Vaclava książę swobodnie i z gracją zeskakuje z stołu, Vaclav rozpierdala się na drewnianych przedmiotach!! (EWF! EWF! EWF!)

 

Jan Kowalski – Biedny Vaclav!

 

Tony Hogański – Mój wychowanek jest twardy. Wiele wytrzyma.

 

Nabeshima spogląda w kierunku kamery, wrestler szczerze się uśmiecha, po chwili uśmiech zamienia się w śmiech. Mija chwila, sędzia nakazuje Yoshi’emu walczyć lecz ten spogląda jedynie na swoje paznokcie. Na arenie słychać heel heat. Po chwili potęguje się ten typ hałasu, gdyż spod FeliXtronu wybiegł zamaskowany człowiek, ów jegomość trzyma pod pachą stół. Mija moment oczekiwania, Nabeshima i tajemniczy człowiek spoglądają na siebie, po czym w jednym momencie schodzą z ramy, gdzie rozkładają ów stół. Po chwili tajemniczy towarzysz znika wśród publiczności, Nabeshima wraca na rampę gdzie leży Vaclav, powoli unosi oponenta do pionu, bierze rozbieg i błyskawicznie atakuje za pomocą Shineyo buse [Jumping Cutter] wprost na stół rozłożony pod rampą!! (EWF! EWF! EWF!) Książę Nabeshima mimo bólu przechodzi do pinu, Bryndza odlicza....Pin...........1.....................2..................3!! (Zwycięzcą jest Yoshihito Nabeshima!)

 

Jan Kowalski – Nabeshima wygrywa. Któż by się spodziewał?

 

Tony Hogański – Ja się spodziewałem. Niestety mój wychowanek jest totalnie bez formy.

 

Jan Kowalski – Coś w czasie walki mówiłeś coś innego. Mówiłeś, że jest twardy i że wiele wytrzyma.

 

Tony Hogański – Nie chciałem wyjawiać poufnych informacji.

 

Jan Kowalski – W każdym razie wiemy już na pewno, że to Nabeshima zmierzy się w main-evencie z Psycho. Kto do nich dołączy? Tool czy Nas Jazzowski?

 

Tony Hogański – Ładnie budujesz napięcie. Jak na konwencjach SLD.

 

 

(Przenosimy się do najpiękniejszego biura pod słońcem. Kiedyś można by się zastanawiać czy nie chodzi tutaj przypadkiem o gabinet jaśnie łysego Szakala, ale odkąd stracił on swe stanowisko pełnego honoru komisarza, nikt nie powinien mieć wątpliwości. Tak jest, trafiamy do gabinetu prezydenta EWF. Tutaj dostrzegamy Agnieszkę Sorel, która przegląda jakieś dokumenty oraz Esmeraldę Martinez, która eksponując swoje długie nogi czyta prasę kobiecą. W tym momencie słychać pukanie. Agnieszka Sorel odruchowo wstaje, otwiera drzwi... zagląda na korytarz, ale nikogo tam nie ma. Po chwili wahania zamyka drzwi.)

 

Esmeralda Martinez (nie odrywając wzroku od czasopisma)Kto to był i czego chciał?

 

Agnieszka Sorel – Jakiś żartowniś.

 

Esmeralda Martinez – Może po prostu ktoś zasłabł przed drzwiami? Idź i to sprawdź.

 

Agnieszka Sorel (zniechęcona)Co tylko panienka sobie życzy.

 

Esmeralda Martinez – Sprawdź dokładnie okolice. Może ktoś cierpi. Nie mogę pozwolić na to by w moim EWF ktoś cierpiał.

 

Agnieszka Sorel – Serce panienki jak zawsze dobre i piękne.

 

Alienor nie jest chyba zadowolona ze swojego nowego zadania, ale nie narzeka, bo Esmeraldzie odmawiać nie wypada. Asystentka znika więc na korytarzu. Przez chwilę nic się nie dzieje, ale po kilkunastu sekundach słychać pukanie.

 

Esmeralda Martinez (znów nie odrywając wzroku od czasopisma)Alienor, dlaczego pukasz? Co to za dziwne zwyczaje?

 

Drzwi otwierają się i do pomieszczenia wchodzi Tool. W ręku trzyma bukiet kwiatów. Bardzo ładnych swoją drogą.

 

Esmeralda Martinez – O jejku jej! Kwiaty? Dla mnie?

 

Tool (z uśmiechem)Zaobserwowałem, że aby osiągnąć coś na tym świecie, trzeba udawać głupiego.

 

Esmeralda Martinez (przyjmuje bukiet kwiatów) To bardzo miłe. Siadaj, siadaj. Mam ważną sprawę.

 

Tool (spogląda na zegarek)Ale o co chodzi? Mam walkę całkiem niedługo.

 

Esmeralda Martinez – Czy nie uważasz, że w EWF brakuje kultury?

 

Tool – Kultury? Tej paryskiej? Giedroyć umarł, nie wydają już.

 

Esmeralda Martinez – Mówię o prawdziwej kulturze! Wzniosłej! Takiej, której hasłami przewodnimi będą słowa: pokój i dobro!

 

Tool (zaskoczony)Pokój i dobro? W EWF?

 

Esmeralda Martinez (ucieszona)Tak! Rozumiesz mnie?

 

Tool – Pokój, dobro, kultura.... w Extreme Wrestling Federation?

 

Esmeralda Martinez – EWF ostatnio bardzo schamiało. Mimo wszystko nie mamy z tego wzrostu oglądalności. Moim zdaniem trzeba szukać alternatywnej drogi, która poprawi nasze wyniki.

 

Tool (po chwili wahania) .... i tą drogą ma być pokój, dobro i kultura?

 

Esmeralda Martinez – Widzę, że świetnie się rozumiemy. Jesteś inteligentnym, kulturalnym człowiekiem. EWF jest pełne głupców, ale ty jesteś inny. Czas podnieść standardy. Czas dać przykład innym. Możesz pomóc by uczynić nasze Extreme Wrestling Federation lepszym miejscem. Co ty na to?

 

Tool – Najpierw walki. Później kultura.

 

Esmeralda Martinez – O jejku jej! Przekonałam cię?

 

(Tool nic nie odpowiada, tylko wstaje i opuszcza gabinet. Wygląda na bardzo zdziwionego całą tą sytuacją. Esmeralda natomiast zdaje się być bardzo zadowolona i szczęśliwa. Wracamy na ring.)

 

 

Tony Hogański – Pokój i dobro!

 

Jan Kowalski – Podoba cię się ten pomysł? Nie uważasz, że w tworze jakim jest EWF... ze słowem extreme w nazwie... to dość... trudne do przeprowadzenia?

 

Tony Hogański – Ja tam się cieszę.

 

Jan Kowalski (zaskoczony)Dlaczego?

 

Tony Hogański – Jeszcze trochę bzdurnej polityki Esmeraldy oraz Castro i wtedy mistrz Szakal powróci jako jedyny zbawiciel, który może uratować EWF.

 

Jan Kowalski – Sprytny plan.

 

Tony Hogański – EWF pogrążone w chaosie samo wezwie go do powrotu! Tylko mistrz Szakal może nas uratować i zaprowadzić porządek.

 

 

(Trafiamy na zaplecze, które jak zawsze charakteryzuje się tym, że coś ciekawego się tam dzieje. Tak jest i tym razem. Dostrzegamy Aero z EWF Daemusin title na ramieniu, który wyraźnie uśmiechnięty przemierza korytarze wrocławskiej hali. Bardzo szybko pojawia się przy nim Mariusz Max Kolanko, który jest dzisiaj bardzo aktywny.)

 

Mariusz Max Kolanko – Aero, Aero...

 

Aero (z rezygnacją w głosie) Nie. To nie brzmi jak nazwa czekolady.

 

Mariusz Max Kolanko – Nawet nie chciałem o tym wspomnieć.

 

Aero – Tak tylko mówisz Max, a tak naprawdę to przy każdym wywiadzie zwracacie mi na to uwagę. W trakcie każdej mojej walki Tony powtarza to w kółko.

 

Mariusz Max Kolanko – To cię martwi? Boli? Rani?

 

Aero – Chciałbym aby więcej uwagi zwracano na moje umiejętności. Jestem w końcu EWF Daemusin Champem.

 

Mariusz Max Kolanko – Wiemy i z tego powodu szanujemy.

 

Aero – Powoli wspinam się po stopniach kariery. Mam nadzieję, że teraz ona znacząco przyśpieszy.

 

Mariusz Max Kolanko – W EWF każdy stopień jest wysoki.

 

Aero – Wiem, ale będzie coraz lepiej. Zamieniam zwykłe schody na ruchome schody.

 

Mariusz Max Kolanko – Pięknie to brzmi, ale Hendrixon i Gromow mogą mieć na ten temat inne zdanie.

 

Aero – Hendrixon? Pokonałem go już tyle razy. Jego kariera zatrzymała się dawno temu, obecnie nie znaczy on już nic. Ja się rozwijam, a on spada w przepaść bylejakości. Niedługo będzie przegrywał z dzisiejszymi nowicjuszami.

 

Mariusz Max Kolanko – A Gromow?

 

Aero – Ten jest groźniejszy. Wydaje mi się jednak, że będę w stanie się z nim rozprawić.

 

Mariusz Max Kolanko – Tak więc Aero opuści Kwietniową Anarchię V jako EWF Daemusin Champion?

 

Aero – Nie ma innej możliwości.

 

Mariusz Max Kolanko – Jakieś ostatnie słowo?

 

Aero – Pozdrawiam swoich fanów i dziękuję za ich wsparcie!

 

Po tych słowach aktualny EWF Daemusin Champion rusza w swoją stronę, a poczciwy Mariusz zostaje sam.

 

Mariusz Max Kolanko (uśmiecha się)Ha! 2-0-0. Ja przeprowadziłem już dwa wywiady, a Vesna i Ulryka ile? Zero! Zero! Wygram nasz mały konkurs i nagrodę! Ha! 2-0-0!

 

(Szczęśliwy Max radośnie podskakując odchodzi, a my przenosimy się w okolice stolika komentatorskiego.)

 

 

Tony Hogański – Konkurs? Jaki konkurs?

 

Jan Kowalski – Ja nic nie wiem.

 

Tony Hogański – Co jest nagrodą? Jaka to nagroda Janku?

 

Jan Kowalski – Nie mam pojęcia.

 

Tony Hogański – Dowiedz się. Chce wiedzieć. Pożądam tej wiedzy jakem Toster.

 

Jan Kowalski – Może warto spytać Józefa?

 

Tony Hogański – Znaczenie Józefa na zapleczu maleje odkąd mistrz Szakal został zmuszony do odejścia.

 

Jan Kowalski – Biedny Józef.

 

Tony Hogański – Biedniutki.

 

 

(Tymczasem realizator przenosi nas na backstage gdzie Dastin "mistrz ortogfji" Tornado przemierza korytarz prowadzący ku wyjściu z hali. Wygląda smutno. Smućmy się wraz z nim w takim razie. Na pewno to doceni.)

 

Dastin Tornado – Smutno mi, bo los spłatał mi figla. Kiedy przyszedłem do EWF liczyłem, że to federacja moich marzeń, tolerancyjna, przyjazna dyslektykom, lecz władza spłatała mi figla. Zachęcony obietnicami o rychłej karierze porzuciłem szkołę, w której mi się nie wiodło. Mydlili mi oczy! Nie docenili mojego potencjału, lecz ja im pokaże! Ja im pokaże! Zakładam własny biznes i zniszczę EWF, bo nie będzie umiało ze mną konkurować. Zobaczycie, jeszcze kiedyś dorobię się swojego spodka UFO i wchłonę cały wasz roster. A tymczasem niech każdy uciśniony weźmie swe zaświadczenie i idzie ze mną zbawiać wrestlingowy świat!

 

W tym też momencie nagle i niespodziewanie (jak to zwykle w EWF bywa) obok Dastina Tornado zaczynają wesoło podskakiwać znani i lubiani Power Jobbers. W rękach trzymają słowniki, które rwą ceremonialnie i rzucają niczym konfetti nad głową kroczącego pewnym krokiem zawodnika.

 

Jobber #1 – Ortografia trudna jest, ale na to rada jest, trzeba się zakochać w niej

 

Jobber #2 – Cha, cha, cha, cha.

 

Jobber #1 – Kto alfabet dobrze zna i słowniczek w domu ma, dobrze wie co to

 

Jobber #2 – OR-TO-FRAJ-DA.

 

Jobber #1 – Trzeba jej poświęcić czas i całować cały czas, myśleć o niej każdy dzień.

 

Jobber #2 – Cha, cha, cha, cha.

 

Jobber #1 – Z ortografią za pan brat błędom, bykom ukręć bat niech odejdą w siną dal

 

Jobber #2 – Cha, cha, cha, cha.

 

Jobber #1 i #2 (machając wesoło) Mamy nadzieję, że ortografię będziesz znać śpiewająco!

 

Dastin Tornado – Bracia Jobberzy, chodźcie za mną!

 

Sytuacja wygląda arcydramatycznie, poza halą z rozpostartymi ramionami na Jobberów czeka Dastin Tornado. Ci zaczynają biec ku niemu ile sił w nogach zanim drzwi do hali zamkną się i nie będzie już drogi do zbawienia. Biegną, biegną, biegną..... i zatrzaskują drzwi ku przerażeniu Tornado, który próbuje jeszcze coś krzyknąć, lecz jest już za późno. W tym momencie pewnie wrócilibyśmy do naszych komentatorów, ale zauważamy jeszcze stojących w oddali Nigela Morona i Lunaticka.

 

Lunatick – Wszystko skończyłoby się inaczej, gdyby należał do Klubu Miłośników Mowy Polskiej. KMMP! KMMP! KMMP!

 

Nigel Moron (spogląda wrogo na Lunaticka) KMMP? Stowarzyszenie Popularyzacji Poprawnej Polszczyzny zapewniłoby mu lepszy start w dorosłość.

 

Lunatick – Kiedyś rozstrzygniemy ten konflikt na ringu.

 

Nigel Moron – Mam nadzieję.

 

(Teraz możemy spokojnie powrócić na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Co na to powiesz?

 

Tony Hogański – Cóż mogę rzec? Zostałem niegdyś Mistrzem Mowy Polskiej.

 

Jan Kowalski – Nie wiedziałem.

 

Tony Hogański – Mało wiesz o mojej działalności. O tym wszystkim dowiesz się z mojej autobiografii, którą właśnie piszę.

 

Jan Kowalski – Kiedy planujesz ją wydać?

 

Tony Hogański – Jeszcze kilka miesięcy Janku. Cierpliwości.

 

 

(Trafiamy na zaplecze, gdzie jak zawsze dużo się dzieje. Choć być może nie w tej chwili. Znajdujemy się na korytarzu, który nie odznacza się niczym szczególnym. Ot zwykły, normalny korytarz. Tutaj dostrzegamy Vaclava, który zmęczony po swojej walce zmierza powoli w stronę szatni. Z rezultatu swego pojedynku raczej nie może być zadowolony. Pojawia się Baeguk.)

 

Hae Baeguk – Nie martw się. To był wypadek.

 

Vaclav – ....

 

Hae Baeguk – Ruch Vacleaux istnieje dalej. Masz wsparcie milionów fanów.

 

Vaclav – Mam czy nie mam. Jakie to ma znaczenie?

 

Hae Baeguk – Przygotowałem piwo na poprawę humoru. Jakoś przetrwamy tę klęskę.

 

Vaclav (ciężko wzdycha) Piwo.... jakież ono ma znaczenie?

 

Hae Baeguk – World title będzie nasze! Już wkrótce!

 

W tym momencie słychać głośny wybuch śmiechu po drugiej stronie korytarza. Realizator robi zbliżenie i zauważamy, że znajduje się tam Psycho. Jak widać niedawno dotarł do hali i powoli kierował się w stronę swojej szatni. Na jego ramieniu spoczywa piękny i lśniący EWF World title. Psycho podchodzi Baeguka i jego podopiecznego.

 

Psycho – Tak mi cię żal.

 

Po tych słowach Psycho wyciąga z portfela banknot 20-złotowy, podchodzi do Vaclava i bezceremonialne wciska mu go do kieszeni.

 

Psycho – Na otarcie łez leśny. Kup sobie coś ładnego. Przestań marzyć o (poprawie ułożenie pasa na ramieniu) World title.

 

Vaclav nie reaguje, a Psycho śmiejąc się głośno odchodzi w swoją stronę.

 

Hae Baeguk – Zemsta będzie nasza. Ten pas będzie należał do ruchu Vacleaux!

 

Vaclav – Ale jakie to ma znaczenie?

 

(Po tych słowach Vaclav rusza w stronę wyjścia z hali zostawiając biednego Baeguka samemu sobie. Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Vaclav nie wyglądał zbyt dobrze.

 

Tony Hogański – Cóż. Porażki bolą. Nie ma co się dziwić.

 

Jan Kowalski – Vaclav i cały ruch Vacleaux mieli wielkie oczekiwania co do tej gali.

 

Tony Hogański – Tak, tak. Wydawało się, że ruch Vacleaux może pokusić się o sukces... a tu co? Nic.

 

Jan Kowalski – Miejmy nadzieję, że wszystko skończy się szczęśliwie.

 

Tony Hogański – Ciekawe kto następny wpadnie w depresję? Tool? Czy może Jazzowski?

 

Jan Kowalski – Dowiemy się już za chwilę.

 

 

 

Zwycięzca walczy w main-evencie:

Nas Jazzowski vs Tool

 

 

 

Światła na hali nabierają barwy niebiesko-czerwonej, publiczność zaczyna krzyczeć głośno, wyraźnie i z całkiem dobrą dykcją: "NAS! NAS! NAS!". Momentalnie zaczyna grać Kult i "Poznaj swój raj", a spod FeliXtronu wychodzi oczekiwany przez fanów Nas Jazzowski. Po drodze przybija piątki z widzami jak ma to w zwyczaju. Nas powoli wchodzi na ring, gdzie czeka już Dark Sędzia, który wyjątkowo będzie sędziować ten pojedynek.

Przed chwilą światła bawiły się w różne kolory, a tym razem zupełnie zgasły. Natomiast na FeliXtronie zaczynają szybko migać litery DP, a po krótkiej chwili z głośników uderza "O Fortuna" – Therion. Na rampie pojawia się Tool ubrany w jeansy i skórzaną kurtkę, publiczność jak zawsze zresztą nagradza go z miejsca niesamowitym heel heatem, lecz ten zupełnie ignoruje kibiców i powoli zmierza w stronę ringu.

 

Jan Kowalski – Jak obstawiasz?

 

Tony Hogański (z triumfem)Aha!

 

Jan Kowalski (zdziwiony) Co „aha”?

 

Tony Hogański – Co ty mi tutaj Janku proponujesz? Nielegalne zakłady?

 

Jan Kowalski (jeszcze bardziej zdziwiony) Nie mam pojęcia o czym ty mówisz.

 

Tony Hogański (mruga do niego okiem)Nie wiedziałem, że siedzisz w tym biznesie.

 

Jan Kowalski – Ja w niczym nie siedzę!

 

Tony Hogański – Spokojnie Janku, spokojnie. Mi możesz zaufać, nie wydam cię.

 

Dark Sędzia nie często ma okazję by prowadzić walki w głównej części karty, ale nie ma co się dziwić. Dziś Dark Matchów nie było, a Mroczny Sędzia też przecież musi zarobić na swój ZUS. Stara się więc by wszystko wypadło możliwie jak najlepiej. Spokojnie i metodycznie tłumaczy Toolowi i Nasowi jak mają się zachowywać. Oni oczywiście to rozumieją i poganiają sędziego, by ten w końcu rozpoczął pojedynek. Ale u Dark Sędziego wszystko musi być jak bum-cyk-cyk, więc nie ma mowy o żadnej fuszerce. W końcu Dark Sędzia daje sygnał by ktoś kto z reguły jest za to odpowiedzialny uderzył w gong i tym samym walka oficjalnie się rozpoczyna. Od razu dochodzi  do zwarcia.... żaden z wrestlerów nie może uzyskać przewagi... dlatego pewnie też po dość krótkiej szamotaninie uścisk zostaje rozerwany.. Panowie chwile krążą wokół siebie... kolejne zwarcie.... znów nikomu nie udaje się zrobić czegoś rozsądnego. Dark Sędzia dzielnie i merytorycznie, z wielką gracją i miłością w oczach ich rozdziela.... kolejne zwarcie i tym razem Nas Jazzowski wpycha Toola wprost do narożnika. Tam zaczyna go okładać serią uderzeń, a po krótkiej chwili takiego traktowania Tool przyklęka na jedno kolano. Zadowolony z siebie Nas podnosi go do Vertical Suplex. Niestety dla niego, ale Tool jest gibki i zręczny, a więc tym samym ześlizguje mu się, ląduje za jego plecami i momentalnie wykonuje German Suplex. Po chwili poprawia kilkoma Elbow Dropami. Pin 1.......kick out! Tool nawet nie rozglądając się, od razu wchodzi na narożnik i skacze z Flying Elbow!

 

Jan Kowalski – Dobry początek.

 

Tony Hogański – Panowanie Mieszka II też zaczęło się zajebiście.

 

Jan Kowalski – Ciekawe porównanie. Dużo ostatnio czytasz?

 

Tony Hogański – Wiem do czego dążysz Janku. Nie ze mną te numery.

 

Jan Kowalski – Ale o co chodzi?

 

Tony Hogański – Nie wsypię cię. Nie lękaj się. Zaufaj Tosterowej sile.

 

Tool zadowolony z osiągniętej przewagi pomaga wstać rywalowi, następnie rzuca nim o liny, po czym próbuje tradycyjnego, ale zawsze skutecznego Clothesline’a. Niestety dla niego Nas Jazzowski był w stanie odskoczyć, co więcej dodatkowo odbił się o liny i wykonał na zaskoczonym przeciwniku Bulldoga. Tool ma jednak w sobie tą magiczną siłę i szybko wstaje, jednak Nas odbija się o liny i powala go Clotheslinem. Tool próbuje wstać... jednak tym razem to Jazzowski wchodzi na narożnik i skacze na rywala ze Splashem. Co ciekawe trafił bez problemu, ale ryzyko przecież istniało. Pin....1....2....kick out! Nasowi nie spodobało się to i zgłosił swoją uwagę Dark Sędziemu. Ten zanotował ją w mrocznym kajeciku. To chwilowe zamieszanie wykorzystuje Phantom i w niecny sposób doprowadza do Roll Upa, a następnie Pin......1.......2......kick out! Tool chwyta rywala za głowę i wrzuca go w narożnik, następnie rozpędza się i próbuje skoczyć ze Splashem, jednak Jazzowski odskakuje i biedny Tool uderza w słupek narożnika. Nas nie próżnując uderza łokciem w plecy rywala, a następnie wykonuje na nim German Suplex... jeden.... a następnie drugi. Kolejnego nie będzie, za to Nas wykonuje na rywalu T-Bone Suplex. Też jest pięknie. W dalszej kolejności zaczyna okopywać swego rywala. Tool rzecz jasna próbuje wstać, jednak natychmiast zostaje powalony Clotheslinem. Nas postanawia powrócić do polityki okopywania rywala po różnych częściach jego ciała. Nawet wygląda to dość boleśnie.

 

Jan Kowalski – Po chwilowej przewadze Toola jesteśmy teraz świadkami skutecznych ataków Jazzowskiego.

 

Tony Hogański – Chwała im, byle za długo to nie trwało.

 

Jan Kowalski – Potrwa tyle ile będzie trzeba.

 

Tony Hogański – Janku. Od jak dawna masz z tym problem?

 

Jan Kowalski – Jaki problem?

 

Tony Hogański – Z hazardem.

 

Jan Kowalski (oburzony) Nie mam żadnego problemu!

 

Jazzowski w końcu zaprzestaje swojej dotychczasowej polityki. Zamiast tego pomaga swojemu przeciwnikowi wstać i rzuca go o liny. Pechowo dla siebie Tool odbija się o nie, wraca do niego i momentalnie przechodzi do kontrofensywy, która polega na zasypywaniu przeciwnika całą serią różnego typu uderzeń. Następnie rzuca przeciwnikiem o liny, po czym wykonuje mu Drop Kick. Kilka razy kopie Jazzowskiego, po czym podnosi go i wykonuje Powerslam, jednak ten reversuje to w Roll Up, od razu jesteśmy świadkami pinu.....1.....2....kick out! Obaj panowie momentalnie, w tym samym momencie podnoszą się, jednak to Tool jest o dziwo szybszy i to on aplikuje na swoim rywalu całkiem udane DDT. Jazzowski leży, a Tool odbija się od lin i skacze z Fist Dropem. Trochę to musiało boleć. Inicjatywa po stronie Toola, który podnosi rywala i wykonuje mu Powerslam, po czym sam odbija się od lin i skacze z ładnym, ale nie bardzo fenomenalnym Leg Dropem. Następnie pomaga mu się podnieść, a po czym momentalnie wykonuje na nim Belly to Belly Suplex. Jazzowski leży na macie, a Tool powoli zbiera siły. Były EWF World Champion podnosi bohatera rodem z Białegostoku i uderza na nim Inverted Swinnging DDT. Następnie Tool znów podnosi rywala.... i natychmiast obrywa od niego Low Blow! Takie rzeczy się zdarzają, nie ma co płakać. W EWF to dozwolone, tak bywa. Trudno.

 

Tony Hogański (podsuwając Kowalskiemu jakieś papiery) Janku... popatrz... co o tym myślisz?

 

Jan Kowalski (zdziwiony) Co to jest?

 

Tony Hogański – Najbliższa kolejka Serie A. Jakie wyniki przewidujesz?

 

Jan Kowalski (rozdzierając papiery) Tony! To nie jest śmieszne!

 

Tony Hogański – Przecież nie pisnę pary z tostera.

 

Jan Kowalski – Masz urojenia!

 

Tony Hogański – A ty fantazje erotyczne o Jazzowskim! Esmeraldzie! O Chiaki też! A na dodatek o Panu Józefie także!

 

Jan Kowalski (zaskoczony) Co?!

 

Tool na pewno nie czuje się w tym momencie dobrze. Próbuje oczywiście się podnieść, ale jego problem polega na tym, że czyni to odwrócony tyłem do swojego przeciwnika. Jazzowski nie marnuje z reguły takich sytuacji i od razu powala odwróconego Toola pięknym i zgrabnym Running Lariatem, a następnie dorzuca do tego jeszcze dwa cudnej urody Knee Dropy. Jazzowski czuje się z pewnością nieźle będąc w fazie dominacji. Pomaga rywalowi wstać, po czym chwyta go w pozycję do Oklahoma Slamu,  jednakże nie zapominajmy, że Tool jest byłym mistrzem świata, a więc w walce z nim trzeba być cały czas skupionym. Jazzowski nie zachował pełnej koncentracji, bo Tool  jakimś wyślizguje się rywalowi, po czym od razu uderza na nim Inverted DDT. Tool chwyta rywala za głowę i powoli go podnosi, następnie szykuje się do wykonania Twist of Fate, na co publiczność reaguje sporą dawką heel heatu. Jazzowski to jednak nie byle jaki wrestler, bo nie dopuszcza do tego, wyswobadza się z uścisku i natychmiast wykonuje na swym przeciwniku Jawbreakera. Biedny Tool, ale widowisko tylko na tym zyska. Nas pinuje, a Dark Sędzia nie ma nic przeciwko.... pin.......1...........2....kick out!

 

Jan Kowalski – Im dłużej ta walka potrwa tym lepiej dla Psycho.

 

Tony Hogański – Oczywiście.

 

Jan Kowalski – Nie rozmawiam z tobą.

 

Tony Hogański – Janku. Jeśli masz problem to musisz z kimś o tym porozmawiać.

 

Jan Kowalski – Nie mam problemu.

 

Tony Hogański – Jesteś w fazie zaprzeczania.

 

Jan Kowalski – Nie drażnij mnie. Pamiętasz jak skończyła się Kwietniowa Anarchia III? Chcesz powtórki?

 

Tony Hogański (pokornieje) Wybacz. Wtedy bolało.

 

Walka trwa jednak w najlepsze. Jazzowski zadowolony z siebie próbuje podnieść Toola, co też mu się udaje. To miłe nawet. Ważny sukces na drodze do szybkiego zwycięstwa. Były EWF FTW Champion próbuje od razu rzucić rywala o liny, jednak ten momentalnie reversuje whip, chce wykonać Clothesline. Na szczęście dla siebie Jazzowski unika tego ciosu, tymczasem Toola odbija się od lin, ale Nas jest sprytny, więc w jakiś sposób udaje mu się wykonać na swym rywalu Back Body Drop. W Toola wstąpiła jakby nowa energia, bowiem od razu podnosi się. Pechowo okazuje się, że jest blisko lin, Nas zauważa to, wiec wykonuje mu Clothesline, wyrzucając go z ringu. Po chwili sam wychodzi poza ring, gdzie wykonuje oszołomionemu Phantomowi Powerslam prosto na schody! Nas wchodzi do ringu, chwilę rozmyśla co by tu zrobić, po czym decyduje się by wejść na narożnik. To wszystko trwało jednak zbyt długo, bowiem były EWF World Champion był w stanie się przebudzić, dopaść do lin i potrząsnąć nimi tak dynamicznie, że Nas spadł z narożnika. Fan Richarda Nixona wraca na ring, sam teraz wchodzi na narożnik, na którym jeszcze znajduje się Jazzowski, po czym wykonuje mu Superplex! Pin.....1......2..kick out!

 

Tony Hogański – Jak długo to jeszcze potrwa?

 

Jan Kowalski – Nie mam pojęcia.

 

Tony Hogański – Powtarzam to kolejny raz: tym lepiej dla Psycho.

 

Jan Kowalski – My to wiemy.

 

Tony Hogański – Jeśli nie powtórzę setki razy to lemury przed telewizorami nie zrozumieją.

 

Dark Sędzia nakazuje wrestlerom wstać, ciekawy to pomysł. Jak widać nieskuteczny, bo nie jest to prostą sztuką. Ot chociażby z powodu zmęczenia i obrażeń. Jazzowski stara się powoli unieść swe wschodnio-polskie "cztery litery" w tym samym czasie Tool powoli przesuwa się w kierunku lin. Tool powoli wspina się w górę, wykorzystując liny, Jazzowski jest już na nogach. Robi rozpęd, przy okazji krzycząc coś wniebogłosy ... w efekcie dwójka wypada z ringu. Sędzia zaczyna odliczyć niejako zmuszając wrestlerów do powrotu na ring..........1.............2.........Jazzowski i Tool powoli wstają......3.......Jazzowski kopie Toola .... 4.... Jazzowski próbuje kolejnego kopnięcia, ale Tool zatrzymuje cios i uderza oponenta ręka .....5......dochodzi do wolnego brawlu .... 6....... Tool zdobywa przewagę..... 7..... Tool próbuje powalić oponenta Clotheslinem, ale Jazzowski unika ....8..... dwójka wrestlerów wyprowadza w równym czasie Superkick!! obydwaj padają na posadzkę .... 9.......żaden nie daje znaku życia.............10..........Dark Sędzia nakazuje uderzyć w gong! (Walka kończy się wynikiem nierozstrzygniętym!)

 

Tony Hogański – Remis?

 

Jan Kowalski – Remis, remis. No contest.

 

Tony Hogański – To nie jest sprawiedliwe! Tu potrzeba zwycięzcy!

 

 

(Przenosimy się na zaplecze, gdzie powoli wreszcie coś zaczyna się dziać. Kwietniowa Anarchia V trwa, emocje rosną, dzieje się coraz więcej, więc nie ma co narzekać. Znajdujemy się na jednym z wielu korytatrzy wrocławskiej hali. Tutaj zauważamy Vegarda Jacobsena, na jego ramionach dumnie błyszczą EWF Evolution title oraz EWF Tag Team title. Norweski wrestler wyraźnie na kogoś czeka.)

 

Vegard Jacobsen – Gdzie on jest? Miał się tu być już prawie 5 minut temu? (spogląda na zegarek) Jak można się tak spóźniać? W Norwegii to byłoby nie do pomyślenia! Cóż by król sobie pomyślał o swoich poddanych, gdybyśmy się tak spóźniali? Mówił, że będzie punktualnie, że można mu zaufać. Też mi pomysł.

 

(Norwega pozostawiamy w tym stanie lekkiej irytacji. Jak widać jego rozmówca nie pojawia się, a więc nie mamy czego tutaj szukać. Wracamy więc dumnie w okolice stanowiska komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – Na kogo czeka Vegard Jacobsen? Cóż to za zagadka?

 

Tony Hogański – Nowa tajemnica?

 

Jan Kowalski – Być może, być może. w EWF już takie rzeczy się zdarzały.

 

Tony Hogański – Zbyt się tym przejmujesz Janku, a to przecież ludzie ludziom zgotowali ten los.

 

Jan Kowalski – O czym ty mówisz?

 

Tony Hogański – O Norwegach i ich prywatnej wojnie.

 

Jan Kowalski – Słyszałem coś od Vegarda. Poważna sprawa.

 

Tony Hogański – Myślisz, że on jest normalny? Pomyśl. To Norweg. Gada coś o skarbach, brodach, hełmach, wikingach, FTW title, królach Norwegii i wojnach.

 

Jan Kowalski – Wiesz co. Patrząc przez pryzmat całego EWF... to Vegard Jacobsen jest bardzo normalny.

 

Tony Hogański – Może masz rację. Będę musiał zapytać o to Wiesia. Stary dobry Gomułka rozpozna wariata od razu. To samo mówił o Hilarym Mincu i Jakubie Bermanie. Od razu się na nich poznał. Ah VIII Plenum KC! Cóż to były za czasy! Październik 1956!

 

Jan Kowalski – Przy okazji. Dostałem oficjalną informację, że z uwagi na wynik nierozstrzygnięty walki Toola i Jazzowskiego...

 

Tony Hogański (przerywa mu)Zostają oni zwolnieni z EWF za bycie nieudacznikami?

 

Jan Kowalski – Nie. Obaj uzyskują miejsce w main-evencie, gdzie zmierzą się z Psycho oraz Yoshihito Nabeshimą. Stawką walki będzie EWF World title.

 

Tony Hogański – Szkoda. W EWF przydałyby się jakieś niebagatelne rozwiązania.

 

 

(Trafiamy znów na zaplecze, a konkretniej do bardzo dziwnego miejsca urządzonego na modłę wyspiarską. Jak dowiadujemy się z podpisu na ekranie jest to "Izba Pamięci Programu Wyspa 2009". Na jednej ze ścian widzimy zdjęcia uczestników, którym udało się ukończyć program, a więc: Ieshige, Vegarda Jacobsena czy Crasha Martina. Pod inną ze ścian urządzono maleńki ołtarzyk, gdzie opłakiwać można pamięć poległych, chociażby Karla Danielsa, Rusłana Smirnowa, SeBę czy niezapomnianego Great Barriego. Na środku pomieszczenia widzimy SR-Crazy'ego ubranego w elegancki garnitur, tylko broda taka jak zwykle, rozczochrana i kudłata. Obok niego niczym dzielny giermek kręci się Smela. Jest tu także Dagmara Zielińska oraz Ponury Grabarz.)

 

SR-Crazy – Cieszę się, że EWF doceniło moją pracę.

 

Dagmara Zielińska (popijając szampana)Miałeś genialne wyniki z Chińską Reprezentacją Olimpijską. EWF musiało podjąć próbę by cię zatrudnić do pomocy.

 

SR-Crazy – W Chinach Ludowych to co innego. Tam dzielny duch Mao opromienia wszystkich i wszystko jest łatwiejsze. Poza tym ja pracowałem tam z grupą najzdolniejszych, specjalnie wyselekcjonowanych na Igrzyska Olimpijskie. A tutaj?

 

Ponury Grabarz – Co tutaj?

 

SR-Crazy – Z bandą gamoni.

 

Smela –  ... i oferm.

 

SR-Crazy –... łamag.

 

Smela –  ... i leni.

 

SR-Crazy – Mówiąc krótko: szkoda gadać. Stopień umieralności mieli większy niż przy wirusie Ebola. Cóż ja mogłem z takim materiałem genetycznym zrobić? Bez chińskich laboratoriów ludowych?

 

Dagmara Zielińska – Rozumiem.

 

SR-Crazy – Ale izba pamięci bardzo ładna. Należy im się to.

 

Ponury Grabarz – Tak. EWF dba o pielęgnację urody i pamięci wszelakiej.

 

SR-Crazy – Proszę przekazać Esmeraldzie ode mnie, że zabiera się do swojego programu kulturalnego od tzw. dupy strony.

 

Dagmara Zielińska (oburzona)Jak śmiesz!

 

SR-Crazy – W EWF już wiele razy próbowano zaprowadzić kulturę, pokój, dobro. Ile razy to słyszeliśmy? A efekty? Żadne. Konsultacje społeczne Esmeraldy są chwalebne, ale nie przyniosą rezultatu.

 

Dagmara Zielińska – Panienka wie co robi.

 

SR-Crazy – A w Moskwie kradną rowery. Wie czy nie wie, co za różnica skoro efektów nie będzie. EWF nie potrzeba oddolnej kultury poprzez konsultacje, ale raczej odgórnej.

 

Ponury Grabarz (zaciekawiony)W jakim sensie?

 

SR-Crazy – W EWF potrzeba naszej własnej Rewolucji Kulturalnej.

 

Dagmara Zielińska (też zaciekawiona)To interesujące.

 

SR-Crazy – Potrzeba nam Hunwejbinów, którzy przeprowadzą tą rewolucję. Z góry zaznaczam, że nie biorę tego na siebie. Tu potrzeba ludzi młodych, z otwartą głową, z pomysłami, świeżym duchem, szalonym zapałem i powiewem nowoczesnej charyzmy.

 

Dagmara Zielińska – Czyli kogo?

 

SR-Crazy – Esmeraldzie potrzebny jest Sandman.

 

(Po tych słowach zapada dramatyczna cisza, a my wracamy w okolice ringu.)

 

 

Tony Hogański – Chwileczkę, chwileczkę.

 

Jan Kowalski – Co takiego?

 

Tony Hogański – Człowiek młody? Z otwartą głową? Z pomysłami? Świeżym duchem? Szalonym zapałem? Powiewem nowoczesnej charyzmy?

 

Jan Kowalski – No i?

 

Tony Hogański – To pasuje do Sandmana jak chuj do gwoździa! Jak Hitler do Żydów! Jak Jaruzelski do honoru!

 

Jan Kowalski – Sandman dobry w każdym wieku.

 

Tony Hogański – Nie mam nic do Sandmana, ale Rewolucja Kulturalna? Co to za pomysł? Hunwejbini?

 

Jan Kowalski – Masz rację. To jakieś chińskie urojenia i mrzonki.

 

Tony Hogański – Mrożonki mrożonkami, ich miejsce jest w chłodziarko-zamrażarkach, ale ktoś tu dzisiaj zamienił dupę z głową!

 

Jan Kowalski – Wulgarny zaczynasz się robić. Przenieśmy się może na zaplecze.

 

Tony Hogański – Znowu? Domagam się rzetelnej dyskusji o Rewolucji Kulturalnej i Hunwejbinach!

 

 

(Rzetelnej dyskusji jednak nie będzie, bo oto przenosimy się kolejny raz na zaplecze, gdzie znów dostrzegamy Vegarda Jacobsena. Norweski wrestler nadal na kogoś czeka, ale kiepsko mu to idzie, w takim sensie, że obiektu jego intelektualnych westchnień nadal tutaj nie ma. Aktualny EWF Evolution Champion poddaje się chyba w końcu.)

 

Vegard Jacobsen – Mam dość. Max okazał się niesłowny. Miał być epicki, norweski wywiad na temat wojny, pokoju i austriackiej agentury. Miało być przesłanie króla Haralda V. Max pozbawił marzeń cały naród norweski i jego polskich przyjaciół.

 

Wtem zza pleców Norwega rozlega się głos. Kamera robi zbliżenie i widzimy tam Crasha.

 

Crash – Nie wiń Maxa, wiń mnie. Krew jego na mnie.

 

Vegard Jacobsen – Gdzie jest Max? Miałem udzielić mu wywiadu.

 

Crash – Nie zasługujesz na wywiad.

 

Vegard Jacobsen – Co takiego? Od kiedy to ty o tym decydujesz?

 

Crash – Miasto Chaosu zdecydowało nie ty, a ono znaczy więcej niż jakaś podrzędna Norwegia i jej reprezentant.

 

Vegard Jacobsen – Przekonamy się na ringu.

 

Crash – Oczywiście. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości.

 

Vegard Jacobsen – Gdy zdobyliśmy EWF Tag Team titles myślałem, że będziemy mogli jakoś współpracować. Pomyliłem się.

 

Crash – Bardzo się pomyliłeś. Twoje życie to pomyłka, cała twoja kariera to jedna, wielka pomyłka.

 

Vegard Jacobsen – Przekonamy się o tym na ringu.

 

Crash – Tak. Poza nim też. Po walce także.

 

(Po tych słowach Crash odwraca się i ostentacyjnie odchodzi. Jacobsen nie jest nawet bardzo zdenerwowany, raczej zmotywowany przed zbliżającą się obroną jego mistrzowskiego trofeum. Tymczasem wracamy do naszych najwspanialszych komentatorów.)

 

 

Jan Kowalski – Czy Max ucierpiał?

 

Tony Hogański – Nie bardziej niż lud Tajlandii.

 

Jan Kowalski – Znowu zaczynasz z tą Tajlandią?

 

Tony Hogański – Wiadomości od króla są złe. Oni potrzebują wsparcia. Mojego wsparcia.

 

Jan Kowalski – To bardzo miłe, że tak się o nich martwisz.

 

Tony Hogański – Pokój i dobro!

 

 

(Z corocznej serii „Wspomnienia sprzed lat” czyli przypomnienie wcześniejszych Kwietniowych Anarchii organizowanych przez EWF:)

 

EWF PPV „Kwietniowa Anarchia II”, 27.04.2003, Wrocław, Polska

 

01. Hellspawn pokonał Cisco Kida w Dark matchu

02. Mysterio i Scythe wygrali Battle Royal i awansowali do finału turnieju o Evolution title

03. Tony Hogański pokonał Władimira Sharanovitza i odzyskał stanowisko komentatora

04. Mysterio pokonał Scythera i został pierwszym w historii EWF Evolution Champem

05. Mind Mower pokonał Rottweilera

06. SR-Crazy i Dark Avenger pokonali Bubbę i Toola oraz El Satanico i D Exela i obronili EWF Tag Team titles

07. Kraven, Szakal i Mind Mower pokonali Sandmana, Tanatosa oraz Marco

 

inne ważne wydarzenia z tego PPV:

 

01. wyłoniono pierwszego mistrza Evolution

02. Marco przeszedł na stronę Teamu Sierp & Komercja

03. Esmeralda Martinez utraciła kontrolę nad EWF

 

(Koniec.)

 

 

Tony Hogański – Popatrz Janku. Wtedy gala też odbywała się we Wrocławiu.

 

Jan Kowalski – Można powiedzieć, że zatoczyliśmy takie koło.

 

Tony Hogański – Raczej okrąg.

 

Jan Kowalski – Okrąg? Dlaczego okrąg?

 

Tony Hogański – Okręgi są lepsze. Zresztą wszystko co zaczyna się na literę „o” jest dobre, na przykład moje pełne imię.

 

Jan Kowalski – Gdzie ty tam widzisz „o”?

 

Tony Hogański – Jak to gdzie? „O! Tony Hogański!”, tak za mną na ulicach wołają.

 

Jan Kowalski – Bardzo to chwalebne.

 

Tony Hogański – Chwalmy Tony’ego. Wszyscy na tym dobrze wyjdziemy. Ja na to zasługuję.

 

Jan Kowalski – Nie mam co do tego wątpliwości. Czas na kolejną walkę tymczasem.

 

Tony Hogański – Dobra dawaj mi tych błaznów. Wezmę ich na raz dzisiaj.

 

 

 

Hardcore Match:

Bidam vs Ieshige vs Gabriel Iwanow

 

 

 

Na arenie światła gasną, pojawia się trochę dymu w akompaniamencie znanego tu i ówdzie utworu "London calling" zespołu The Clash. Na rampie pojawia się Bidam. Ciekawy człowiek, który sypia w szafach i chodzi ubrany w łachmany. Publiczność nie wie jak reagować na wrestlera więc wytwarza mały cheer.

Następnie z głośników uderza Die, Die my Darling - Metallica przemieszane z heel heatem, który nasila się w momencie gdy na rampie pojawia się Ieshige. Spokojnie dociera on na ring.

Po chwili słyszymy "Life Goes On" – 2Pac, a na rampie pojawia się Gabriel Iwanow. Ze spuszczoną głową, powoli zmierza w stronę ringu. Publiczność wyraźnie go ignoruje.

 

Jan Kowalski – Czeka nas ciekawy pojedynek.

 

Tony Hogański – Już nie będę pytał kogo obstawiasz, bo się znowu obrazisz.

 

Jan Kowalski – Bo insynuowałeś głupoty.

 

Tony Hogański – Ja niczego nie insynuuje. Ja zadaje pytania. Zauważ, że zaoferowałem swoją pomoc.

 

Jan Kowalski – Dziękuję za dobrą intencję.

 

Antoni Bryndza pozwala sobie wyjaśnić zawodnikom zasady tejże walki, używanie wszelkich przedmiotów jest w niej dozwolone, a wręcz wskazane, bo przejść do pinu można jedynie na krwawiącym zawodniku. Ot, cała filozofia, którą zrozumieć potrafią nawet wrestlerzy. Gong. Wszyscy trzej zawodnicy natychmiast wyskakują poza ring i niczym Indiana Jones poszukują swojej arki przymierza. Dla Bidama jest to krzesło, Iwanowa butelka po wódce, a Ieshige kij owinięty drutem kolczastym. Po tym wszystkim niemal jednocześnie wślizgują się na ring gdzie wygrażają sobie trzymanymi w ręku przedmiotami. Jednak jako, że ataki słowne są zwykle nudne Ieshige w troskę o element rozrywkowy błyskawicznie rzuca się ze swoim kijem na Iwanowa, ten jednak robi unik, a uderzenie spływa na zasłaniającego swoją twarz krzesłem Bidama. Koreańczyk zadowolony ze swoich zdolności defensywnych postanawia przetestować swoją ofensywne, bierze zamach z zamiarem uderzenia Shige, ale chair shot spływa na głowę Gabriela Iwanowa! Najbardziej doświadczony z całej stawki Ieshige w ostatniej chwili uniknął uderzenia, a znany ze swej dobroci Bidam przyjął z tyłu potężnego clothesline’a.

 

Tony Hogański – Miłośnik kurczaków to ciekawy zawodnik.

 

Jan Kowalski – No co ty Tony? Okazujesz zainteresowanie?

 

Tony Hogański – Doceniam niebagatelne talenty.

 

Jan Kowalski – To rodzaj nowego Great Barriego?

 

Tony Hogański – Pleciesz głupoty jak zawsze. Mógłbyś pleść kosze wiklinowe, przyznajmniej byłby z ciebie jakiś pożytek.

 

Shige nie zamierza jednak próżnować, chwyta Iwanowa, podnosi go i wykonuje Piledrvivera wprost na butelkę, która pęka pod ciężarem głowy Rosjanina i powoduje na niej liczne rozcięcia Pin 1…2.. Bidam jak na wielbiciela kurczaków przystało skacze na swych oponentów z Frog Splashem i przerywa pin. Na jego nieszczęście w skutek tej interwencji to właśnie on odnosi największe obrażenia, bo traf chciał iż kolanem uderzył w odłamki szkła przez co zaczyna ono lekko krwawić. Wrestlerzy leżą przez chwilę na macie lecz zastój ten nie trwa zbyt długo. Ieshige jako jedyny niekwalifikujący się do pinu podnosi się jako pierwszy i pomaga to samo uczynić swoim przeciwnikom, następnie bierze rozbieg, odbija się od lin i atakuje oponentów podwójnym clotheslinem! Cios ten jednak powala jedynie Bidama, bo Rosjanin oszołomiony wcześniejszym piledriverem przyklęka, lecz kiedy widzi zdezorientowanego Shige, natychmiast odzyskuje siły i atakuje go Spearem. Obaj wrestlerzy przebijają się przez liny i lądują poza ringiem, wprost na metalowych barierkach! Tymczasem  w ringu Koreańczyk poczyna powoli odzyskiwać siły, podnosi się, bierze krótki rozbieg i skacze na znajdujących się poza pierścieniem oponentów. Przecenia jednak swoje możliwości, bo oto ląduje w ramionach Iwanowa, który układa go w pozycji odpowiedniej do Gabriel Bomb [Power Bomb] i rzuca biednego miłośnika kurczaków wprost na metalowe schodki!

 

Jan Kowalski – Ula-lala!

 

Tony Hogański – Pojebało cię?

 

Jan Kowalski – Przecież nic nie leci.

 

Tony Hogański – Nie mam pojęcia o czym my rozmawiamy.

 

Bidam wyraźnie cierpi, a Gabriel chcąc uwolnić go od cierpień chwyta schodki i szarżuje z nimi w kierunku opierającego się o barierki Ieshige, który nie zwykł tanio sprzedawać skóry i podejmuje próbę kontry poprzez big boota. Schody uderzają Rosjanina w twarz przez co zaczyna on krwawić jeszcze obficiej. Jednak Shige nie wychodzi z tego bez szwanku, bo oto Iwanow upadając z impetem przygniótł mu nogę. „Popierdolony psychol” zwija się z bólu i usiłuje zdjąć z siebie zwłoki Iwanowa, który dociska mu do nogi schody. W tym samym czasie zakrwawiony Bidam wchodzi powoli na narożnik z którego skacze na przeciwników z Diving double foot stomp!!! (EWF! EWF! EWF!) Po tej akcji Ieshige traci przytomność z bólu, a Iwanow, który leżał do tej pory bez życia wydaje się jeszcze bardziej martwy. Bidam kładzie na nim rękę i zaczyna pinować 1…2…2,9999 Ieshige budzi się gwałtownie i dość przypadkiem uderza łokciem leżącego nieopodal Bidama. Mroczny zawodnik próbuje wstać, ale natychmiast pada przytłoczony bólem nogi. Bryndza wyraźnie strapiony losem jednego z uczestników walki machając alarmująco rękami wzywa medyków siedzących przy stoliku komentatorskim, którzy podbiegają szybko i usiłują położyć Ieshige na nosze. Ten jednak nie chce się zgodzić na taką operację.

 

Tony Hogański – Sympatyczna walka.

 

Jan Kowalski – Co ty nie powiesz.

 

Tony Hogański – Nawet mnie nie nudzi zbytnio.

 

Jan Kowalski – Zmieniasz się.

 

Tony Hogański – Mój mózg jest cały czas w ruchu. Chcesz posłuchać?

 

Jan Kowalski – Nie, nie chcę.

 

Tony Hogański – Neurony! Tostery! Przysadki! Wszystko co moje jest wspaniałe!

 

Zaczyna coś pokrzykiwać w kierunku lekarzy i swych przeciwników, którzy powoli zaczynają się przebudzać. Jako pierwszy podnosi się Bidam, ignorując zgromadzoną wokół Ieshige pomoc medyczną chwyta stojące nieopodal nosze i zaczyna nimi napierdalać zawodnika, który odebrał mu zwycięstwo 1…2…3…4…5 sędzia próbuje go odciągnąć lecz w tym wypadku jest zupełnie bezradny. W tym samym czasie do siebie doszedł już Gabriel Iwanow, który wyciągnął spod ringu drabinę, wrzucił do pierścienia i począł rozstawiać. Bidam widząc, że Rosjanin planuje dywersyjnych działań rezygnuje z katowania Ieshige i próbuje wejść lecz gdy stoi za linami nadziewa się na KIJU [RKO]!! Koreańczyk spada wprost na sztab medyczny, opatrujący nogę Ieshige. O dziwo „Popierdolony psychol” jest zadowolony, że w końcu ktoś przerwał ten proceder. Chwyta leżący nieopodal kendo stick i opierając się o niego, z wielkim grymasem bólu zaczyna powoli zmierzać w kierunku ringu gdzie na drabinę wspina się już Iwanow. Po dłuższej chwili na tą samą drabinę próbuje się wspiąć Shige, któremu przychodzi to z niesamowicie wielkim trudem. Każdy stopień sprawia, że grymas bólu malujący się na jego twarzy staje się jeszcze bardziej wyraźny. W końcu jednak dochodzi na szczyt gdzie oczekuje już na niego Gabriel, między wrestlerami wywiązuje się ociężały brawl, który trwa dłuższą chwilę. O dziwo zwycięsko wychodzi z niego „Popierdolony psychol”, chwyta on szarpiącego się jeszcze przeciwnika i łapie w pozycji do Power Bomba. Iwanow stawia dzielny opór przez, który drabina zaczyna się chwiać i w końcu upada wraz z zawodnikami, którzy lądują poza ringiem wprost na sztabie medycznym!! (EWF! EWF! EWF! EWF!)

 

Tony Hogański – Sytuacja jest dramatyczna. Żaden z zawodników nie okazuje znaku życia!

 

Jan Kowalski – Przecież Bidam żyje.

 

Tony Hogański – Faktycznie. Nie zauważyłem.

 

Podobnie jak Toster wielu nie zauważyło tego faktu. Chwała Bidamowi, który w niemal ostatnim momencie odskoczył. Na dodatek chwycił Ieshige, po czym od razu wrzucił go na ring. Bidam widać czuje się świetnie, bo uśmiecha się na lewo i prawo. Czarujący chłopak. Zapewne pomyślał też trochę o kurczakach, których jest tak wielkim fanem. Ieshige tymczasem na ringu daje znaki życia, ale Bidam jest już przy nim. Chwyta biednego Ieshige, po czym umieszcza przy narożniku, ale tylko po to, by natychmiast wykonać na nim swoją niszczącą akcję znaną jako Seorabeol [Rope hung cutter]!! Pin........1............2............3! (Zwycięzcą jest: Bidam!)

 

Jan Kowalski – Bidam wygrywa.

 

Tony Hogański – Nie dziwi mnie to.

 

Jan Kowalski – Dlaczego?

 

Tony Hogański – Ma fajne, obdarte spodnie. Szyk rodem z Mongolii. Ja to kupuję.

 

Jan Kowalski – Brawo.

 

 

(Realizator przenosi transmisję na zaplecze, gdzie pod szatnią Nasa Jazzowskiego wyczekuje Ulryka Rothschild z papierosem w ręku. Po chwili z pomieszczenia wyłania się były FTW Champion trzymający w ręku filiżankę z zieloną herbatą. Ubrany jest w elegancki grafitowy garnitur.)

 

Nas Jazzowski – Poczułem dym. Możesz dokonywać tego aktu samodestrukcji poza moim otoczeniem?

 

Ulryka Rothschild – Z tego co wiem w EWF palenie wyrobów tytoniowych nie jest zakazane.

 

Nas Jazzowski – Moja droga... Często to co nie jest zakazane, nie jest wskazane. Spójrz na proletariuszy z powieści Orwella. Choć żadne zakazy nie regulowały ich egzystencji to rozrywki jakie sprawiały im przyjemność przyprawiały im łatkę podludzi. Rozumiem twe uzależnienie, ale pielęgnując swój nowotwór w miejscu publicznym nie krzywdzisz tylko siebie, ale również mnie. Jesteś kobietą wykształconą, inteligentną, pochodzisz podobno ze szlachetnej rodziny, czy nie uważasz, że takie zachowanie ci nie przystoi?

 

Ulryka Rothschild – Podobno przed zakazem palenia wprowadzonym przez marszałka Zycha cały Sejm RP był ogarnięty dymem tytoniowy. O obradach okrągłego stołu podczas, których sam Lech Wałęsa z Kuroniem i Michnikiem uspokajali w taki właśnie sposób swój układ nerwowym, nie wspomnę, bo to byłby przytłaczający argument.

 

Nas Jazzowski – Ulryko… Czy Jacek Kuroń jest tu właściwym przykładem? Straszna choroba… Lecz czy o tym przykrym uzależnieniu wypada nam mówić, jesteś piękną i rozsądną kobietą, a co najważniejsze niezależną. Nie mogę Ci niczego narzucić, a jedynie prosić, ale czy naprawdę po to tu przyszłaś?

 

Ulryka Rothschild – Nie. Zdecydowanie nie. Skoro już jednak tu jestem myślę, że warto zapytać po co to wszystko?

 

Nas Jazzowski – Widzisz Ulryko. Nie łudzę się iż ten federacyjny beton uznający wyprostowany środkowy palec z poobgryzanymi paznokciami za szczyt dobrego smaku może w jakiś sposób na moje działania zareagować. Liczę jednak, że młode talenty nie będą uciekać od wykształcenia jak niejaki Dastin Tornado, który za swą taryfę ulgową uznaje zaświadczenie o dysleksji.

 

Ulryka Rothschild – Chcesz naprawiać niedoskonałości polskiego systemu edukacji?

 

Nas Jazzowski – Można tak powiedzieć. Chcę udowodnić iż można zostać intelektualistą nawet gdy reprezentuje się dyscyplinę w niektórych kręgach uznawaną za prymitywną. Wielu z tych młodych ludzi postawiło szkolenie się fizyczne ponad intelektualne. Co nie jest właściwym kierunkiem, bo przy lekkim nakładzie pracy można osiągnąć i jedno i drugie.

 

Ulryka Rothschild – W jaki sposób ma to jednak pomóc w walce?

 

Nas Jazzowski – Widać, że nie doceniasz siły logiki. Bez logiki nie ma rozsądnych rozwiązań. Nie ma innowacyjnych zachowań. Nie ma zwycięstw. Spójrz na Great Barriego. Spójrz na Indie. Wielki człowiek, wielki kraj, ale bez odpowiedniego zaplecza intelektualnego nie mogą osiągnąć sukcesu w EWF i na świecie.

 

Ulryka Rothschild – A jak to ma się do World title ?

 

Nas Jazzowski – Mistrz świata jest ambasadorem federacji na całym globie. Czy widziałaś kiedyś, aby na wielkich uroczystościach w pierwszym rzędzie jako przedstawiciel któregokolwiek z krajów stał śmieszny, zamaskowany, bujający się w rytm gangsta rapu… ambasador ? Gdzie taki człowiek może nas reprezentować? W hip-hopowym podziemiu? Napije się z Dalajlamą whisky? Jak on zamierza porozumiewać się na salonach skoro nawet do Warszawy trzeba wysyłać go z tłumaczem, bo nikt nie może zrozumieć jego bełkotu? To kpina, Psycho pluje inteligencji w twarz, mówiąc że moje słowa nie mają sensu.

 

Ulryka Rothschild – To smutne. Aczkolwiek życzę powodzenia w szerzeniu dobrej nowiny. (spogląda na zegarek) Mam jeszcze pilne spotkanie za dokładnie pięć minut, a więc przejdę do rzeczy.

 

W tym też momencie Ulryka wyciąga z ust papierosa i wyjmuje ze swej torebki kopertę w kolorze lekkiego różu, pięknie wyperfumowaną.

 

Ulryka Rothschild – To od panienki Esmeraldy, prosiła, abym doręczyła ci do rąk własnych. Zaprasza na kulturalną dyskusję z dietetycznym ciastem i herbatką.

 

(Wracamy na ring.)

 

 

Tony Hogański – Jejku...

 

Jan Kowalski – Tak, masz rację.

 

Tony Hogański – Jazzowski z pewnością będzie oryginalnym EWF World Champem... jeśli wygra.

 

Jan Kowalski – Jeśli wygra.

 

Tony Hogański – Przynajmniej mnie przeprosił. Zakopaliśmy wieszak wojenny.

 

Jan Kowalski – Chwała.

 

Tony Hogański – Swoją drogą... dlaczego Esmeralda nie zaprosiła mnie na konsultacje społeczne?

 

Jan Kowalski – Nie wiem. Mnie też nie zaprosiła.

 

Tony Hogański – Ty jesteś wrogiem politycznym. Chciałeś być prezydentem, ona ci tego nie zapomni. Wykończy cię. Jak Wyborcza wykańcza swych wrogów. Spokojnie, metodycznie, z uśmiechem na ustach i obroną demokracji.

 

Jan Kowalski – Ja chciałem dobra EWF.

 

Tony Hogański – Oni wszyscy tak mówią. Bierutowi też tak mówili. Ale nie martw się. Przyjdą kiedyś nowe wybory, a ty może gdzieś kiedyś polecisz.

 

 

(Znajdujemy się na parkingu. Tutaj dostrzegamy rzecz jasna mnóstwo luksusowych samochodów należących zarówno do wrestlerów jak i do pracowników EWF. Widzimy Vaclava, który nerwowo przemierza parking. W swoim ręku zaciska banknot dwudziestozłotowy. W końcu spotka jakiegoś pracownika EWF.)

 

Vaclav – Który to samochód Psycho?

 

Parkingowy – O ten tutaj (wskazuje ręką na białe Porsche 911) Bardzo ładny, prawda? Widać, że samochód mistrza świata.

 

Vaclav – Tak. Ładny. Twarzowy. Odwrócisz się na chwilę?

 

Parkingowy – Ja już nie takie rzeczy w EWF widziałem. Proszę się nie krępować. Mnie tutaj nie ma.

 

Były EWF FTW Champion podchodzi do pięknego, białego Porsche 911, bierze zamach ręką, ale po chwili przypomniało mu się, że ktoś już tak kiedyś próbował i to było bardzo głupie. Vaclav nie jest głupi, więc zaczyna rozglądać się po okolicy. W końcu zauważa leżącą pod jedną ze ścian metalową rurę. Podchodzi do niej, podnosi ją, a następnie wraca do samochodu Psycho. Z całej siły wybija szybę od strony kierowcy. Rzecz jasna rozlega się głośny alarm dźwiękowy, ale Vaclav ignoruje to, otwiera drzwi i wskakuje do środka. Chwilę coś tam grzebie, w końcu odpala samochód i opuszcza miejsce postojowe. Zatrzymuje się jeszcze obok uczynnego parkingowego, po czym wręcza mu banknot dwudziestozłotowy.

 

Vaclav – Przekaż Psycho. Z wyrazami szacunku ode mnie. Reszty nie trzeba.

 

(Po tych słowach Vaclav na pokładzie samochodu aktualnego EWF World Champa opuszcza parking i odjeżdża w siną dal. Realizator chce nas przenieść już z powrotem do komentatorów, ale zauważamy jeszcze Hae Baeguka, który wpada na parking, a wiedząc co się stało kupuje od parkingowego milczenie za odpowiednią sumę liczoną w koreańskich wonach. Z czystym sumieniem możemy powrócić w piękne okolice stolika komentatorskiego.)

 

 

Tony Hogański – Barack Obama w młodości robił to samo.

 

Jan Kowalski – Dlaczego?

 

Tony Hogański – Jak wszyscy czarni. Mają to we krwi.

 

Jan Kowalski – To kwestia genów?

 

Tony Hogański – Nie jestem rasistą. Moja ciocia wzięła ślub w Etiopii. Bardzo ją szanujemy.

 

Jan Kowalski – To dobrze.

 

Tony Hogański – Pierdolone multi-kulti.

 

Jan Kowalski – Oj Tony, Tony.

 

 

(Trafiamy na zaplecze, bo między walkami zawsze tutaj trafiamy i nie powinno to nikogo dziwić. Tym razem znajdujemy się w gabinecie, w którym wyraźnie czuć fantastyczną atmosferę triumfu po zwycięskiej hiszpańskiej wojnie domowej. Na ścianach widzimy portrety generała Franco, Jose Antonia Primo de Rivery, Felixa Castro, a także cara Mikołaja II [który to został jakiś czas temu dodany do wystroju wnętrz przez Kravena]. Miejsca dla zwolenników premiera Zapatero nie przewidziano. Za biurkiem widzimy Felipe Castro, przed jego obliczem natomiast dostrzegamy Ponurego Grabarza.)

 

Felipe Castro – Czegoś tu nie rozumiem.

 

Ponury Grabarz – Ale o co się rozchodzi panie komisarzu?

 

Felipe Castro – Sytuacja jest napięta. Nie wiadomo co z Szakalem, w każdej chwili może zaatakować nas. GRU powinno znajdować się w najwyższej gotowości, a jego wódz, niejaki... Ponury Grabarz... rozpija się na zapleczu na jakimś przyjęciu z okazji utworzenia izby pamięci jakiejś dziwnej wyspy!

 

Ponury Grabarz – Pan komisarz znacząco przesadza.

 

Felipe Castro – Szakal może zaatakować w każdym momencie!

 

Ponury Grabarz – GRU kontroluje sytuację, niech się pan uspokoi. Zresztą pan honorowy Scyther także nad tym czuwa. Nie ma się czym martwić.

 

Felipe Castro (nerwowo uderza w blat biurka)Nie ma czy jest, mnie to nic nie obchodzi. Chodzi o bezpieczeństwo EWF! Nie znasz Szakala? Myślisz, że on nie stanowi zagrożenia? Szakal jest wrogiem, bardzo sprytnym wrogiem. Sam fakt, że zaginął... a raczej rozpłynął się w niewyjaśnionych okolicznościach na Okęciu powinien nas niepokoić.

 

Ponury Grabarz – Spodziewa się pan komisarz ataku?

 

Felipe Castro – Spodziewam się wszystkiego! To w końcu Szakal! Łysy skurwiel! Największy w dziejach EWF!

 

Ponury Grabarz – Rozumiem.

 

W tym momencie otwierają się drzwi do szatni, Castro robi zdziwioną minę... a światła w jego gabinecie gasną! Słychać jakieś hałasy, odgłosy przesuwanych mebli. Jest ciemno, a więc w gabinecie na pewno panuje ogólna dezorientacja. Słychać też dźwięk tłuczonego szkła. W pewnym momencie światła się zapalają. Widzimy zatem: Felipe Castro, który zajmując pozycję bezpieczną wycofał się w kąt swojego gabinetu, Ponurego Grabarza, który macha swoją łopatą na lewo i prawo, a także.... Scythera który stoi przy drzwiach z jakąś reklamówką w ręku. Na podłodze widzimy natomiast butelkę rozlanej szkockiej.

 

Scyther (zaskoczony sytuacją) To ja... kurwa...

 

Felipe Castro – To po jaką cholerę gasisz mi światło w gabinecie?! Czy ty wiesz co ja tutaj przeżywam?

 

Scyther – Spokojnie. Taki mam odruch, tik nerwowy. Zapalam światła.

 

Felipe Castro – Naprawdę?

 

Scyther – Szczerze mówiąc to myślałem, że nikogo nie ma. Prezent przyniosłem i chciałem cichaczem na biurku postawić.

 

Felipe Castro – Prezent? Jaki prezent?

 

Scyther (spogląda na leżącą na podłodze rozbitą butelkę szkockiej) Nie ma prezentu, bo Ponury mógłby kurwa grać w baseball.

 

Ponury Grabarz – Taki mam odruch, tik nerwowy. Poruszam łopatą na lewo i prawo.

 

Scyther – Trzeba dbać o bezpieczeństwo. Dobra robota, ale drugiego prezentu nie ma. Idę dalej. Trzymajcie się chłopaki ponuraki.

 

(Po tych słowach były EWF World Champion wychodzi, a my wracamy w okolice ringu.)

 

 

Tony Hogański – Mistrz Szakal jest taki porządny. On żadnego zamachu by nie przeprowadził.

 

Jan Kowalski – Twój mistrz jest nieprzewidywalny.

 

Tony Hogański – Dyskryminujesz go, bo jest łysy?

 

Jan Kowalski – Nigdy o tym w ten sposób nie myślałem.

 

Tony Hogański – Jesteś łysym rasistą to jasne. Wyszło szydło z worka. Przyszła koza do woza. Wyleciał jak Sikorski z Gibraltaru. Wszystko jasne. Łysy rasista!

 

Jan Kowalski – Nie skomentuje tego.

 

 

(To jednak nie koniec zabawy z Sikorskim i Gibraltarem, bo znów trafiamy na zaplecze. Wprawdzie nie spotykamy tam żadnych Sikorskich, ale ducha gibraltarskiego można wyczuć bez problemu. Znajdujemy się tuż za wejściem do hali, dostrzegamy tutaj Ulrykę Rothschild, która wypala kolejną paczkę papierosów. Po chwili drzwi rozsuwają się i na ekranach telewizorów pojawia się Sandman. Publiczność zgromadzona w Hali Ludowej reaguje wielką radością. Sandman ubrany jest po swojemu, a na swej głowie umieścił stylowy turban.)

 

Sandman – Gdzie Vesna?

 

Ulryka Rothschild – Gdzie wielbłąd?

 

Sandman – Tako rzecze Prorok: „Poszukujemy kielicha króla; ten, kto go przyniesie, otrzyma ładunek wielbłąda. I ja za to gwarantuję!"

 

Ulryka Rothschild – Tako rzecze Nietzsche: „Zaprawdę, pokażę prorokowi jeszcze morze, w którym utonąć można”.

 

Sandman – Nietzsche niewierny, Zaratusztra też niewierny. Nie mam nic do dodania.

 

W tym momencie na korytarzu pojawia się Agnieszka „Alienor” Sorel. Sandman uważnie się jej przygląda.

 

Agnieszka Sorel – Panie Sandmanie! Panie Sandmanie! Panienka Esmeralda wzywa do siebie na konsultacje społeczne.

 

Sandman (przyglądając się na przemian to Ulryce to Agnieszce)Prorok rzekł kiedyś: „Obłudne kobiety nakazują sobie wzajemnie to, co jest zakazane, a powstrzymują się od tego, co jest uznane, i zaciskają ręce”.

 

Ulryka Rothschild – Od tego prorokowania zachciało mi się pić.

 

Sandman – Zapraszam na kieliszek wina do mojej szatni w takim razie.

 

Ulryka Rothschild – Dziękuję, ale nie skorzystam.

 

Agnieszka Sorel – A co z panienką Esmeraldą?

 

Sandman – Prowadź o mężne serce w kształtnej piersi!

 

(Ulrike odchodzi w swoją stronę, Sandman poprawia turban na głowie i wraz z Alienor rusza w kierunku wspaniałego gabinetu Esmeraldy Martinez. My natomiast z radością i czułością wracamy do naszych milusińskich, czyli komentatorów.)

 

 

Tony Hogański – Brakowało mi Sandmana przez te wszystkie lata.

 

Jan Kowalski – Dlaczego?

 

Tony Hogański – Jego arabski wątek wprowadza równowagę pomiędzy strefami wpływów: polską, azjatycką i latynoamerykańską.

 

Jan Kowalski – Masz trochę racji.

 

Tony Hogański – Tylko trochę? Gdybym miał tylko trochę racji to nie byłby kawalerem dwóch orderów.

 

Jan Kowalski – Hangman jest natomiast kawalerem Orderu Uśmiechu.

 

Tony Hogański – Nie wspominaj kraba. Jego imię niech będzie przeklęte na wieki. Teraz powinienem splunąć trzykrotnie przez prawe ramię zgodnie z ceremoniałem dworu tajskiego. Chcesz bym to uczynił?

 

Jan Kowalski – Ale za tobą siedzą ludzie!

 

Tony Hogański – Moja ślina niesie bogactwo, błogosławieństwo i zapłodnienie pozamaciczne!

 

Jan Kowalski – Na Najświętszą Panienkę z Gwadelupy! Tony, co ci się stało?

 

Tony Hogański – Jestem zajebisty. Po prostu. JZ-PP.

 

 

(Kamera przenosi się do szatni Psycho. Łatwo to zauważyć, bowiem odznacza się ona niesamowitym luksusem i przepychem. Widać też samego Białego, który dopiero pojawił się w swojej szatni, zamknął drzwi i zgasił w czyściutkiej popielniczce jointa. Następnie Psycho zdejmuje płaszcz pokazując skrojony przez najdroższych projektantów specjalnie na tą okazje garnitur , zdejmuje jeszcze marynarkę i rozpina mankiety w swojej białej koszuli po czym podwija jej rękawy. Siada na białej , skórzanej sofie przy szklanym stoliku i rozgląda się dookoła zatrzymując wzrok na lodówce.)

 

Psycho (zaciera ręce, zadowolony) Już do ciebie idę  kochana lodóweczko pełna wódki. Tylko skręcę sobie małe śniadanko.

 

Biały wyciąga z kieszeni płaszcza cygaretnicę i jakieś inne torby, ale nie wdaje się w szczegóły bo oglądają nieletni, po czym rozsypuje wszystko na szklanym stoliku. Sprawnie skręca sobie cygarko by po chwili władować je sobie do ust po czym szuka w kieszeni zapalniczki. Szuka w drugiej, rozgląda się dookoła  bluźni coś pod nosem po hiszpańsku po czym wyciąga blanta z ust i zaczyna na niego spoglądać.

 

Psycho – To znak brązowiutki skurwielu. To znak, ze nie powinienem cię teraz palić. (odkłada jointa) Za to na pewno mam ochotę łyknąć sobie dobrej szkockiej .

 

EWF World Champion wstaje, podchodzi do lodówki, otwiera ją... i okazuje się , że jest puściuchna. Po chwili szoku Biały ogląda dokładnie lodówkę, zamyka ją i otwiera ponownie jakby nie dowierzał, że mogło dojść aż do takiego zaniedbania. W końcu jednak daje za wygraną, wraca z powrotem na sofę, bierze leżącego na stole jointa  wsadza sobie do ust.

 

Psycho – To chociaż sobie zajaram jak wódki nie dowieźli. To nawet lepiej, że się nie schleję przed walką. (sprawdza w kieszeniach) Kurwa mać. (wyciąga z pyska jointa i znów na niego spogląda) To znak. Może powinienem potrenować... (zastanawia się chwilkę) To w końcu będzie ważna walka, egomaniacka frajernia nie odpuści. (odpina dwa górne guziki w koszuli) Potrenuj biały, to dobry plan. Doskonały, jak każdy mój plan, nieprawdaż?

 

Biały uśmiecha się do siebie, odkłada jointa i wstaje jednak w tej chwili otwierają się drzwi i naszym oczom ukazuje się Brudny Harry polskiego wrestlingu, Scyther, aktualny honorowy komisarz EWF. W ręku ma reklamówkę, z której wydobywają się dźwięki sugerujące jej zawartość, a mianowicie butelki. Szklane butelki.

 

Scyther – O  już jesteś. Myślałem, że się spóźnisz. Nawet nie wiesz co ja dzisiaj przeżyłem.

 

Psycho – Co takiego?

 

Scyther – Szkocki baseball, ale szkoda gadać, bo tu tylko by płakać można. Takie straty! Takie straty! Później ci opowiem. Nadal mam jednak spore zapasy. (unosi lekko reklamówkę) Mam szkocką, taką jak chciałeś. Postanowiłem osobiście dopilnować, żeby była najlepsza. (spogląda na leżące na stole cygaro, wyciąga z kieszeni złote zippo i przypala je) Swoją drogą, dobrze, że jesteś wcześniej. Może trochę potrenujesz, to w końcu ważna walka będzie. Egomaniacka frajernia nie odpuści. (podaje Białemu jointa)

 

Psycho (przejmuje jointa) Ja nie musze trenować. (zaciąga się) Wcale.

 

(Wracamy na ring.)

 

 

Tony Hogański – Piękne, prawda?

 

Jan Kowalski – Co takiego?

 

Tony Hogański – Mamy dzielnego EWF World Champa. To prawda, mistrz Szakal byłby lepszy, ale nie jest źle.

 

Jan Kowalski – Jak tam chcesz. Psycho jeszcze nie wie o tym co spotkało jego samochód na parkingu.

 

Tony Hogański – Mój wychowanek czasem przesadza. Ja natomiast po prostu nie narzekam.

 

Jan Kowalski – Jakby ludzie w tym kraju tyle nie narzekali, a wreszcie wzięliby się do roboty, to żylibyśmy w bogactwie.

 

Tony Hogański – Przecież rząd mówi, że jesteśmy zieloną wyspą! Pan płemieł kłamie?

 

Jan Kowalski – Nie. On naszą nadzieją, jak Obama ostatnią nadzieją białych.

 

Tony Hogański – Nie obrażaj Vaclava.

 

Jan Kowalski – Nie obrażam go. Lepiej przygotuj się do walki o EWF Daemusin title.

 

Tony Hogański – Mój ulubiony pas! Hura!

 

 

 

EWF Daemusin Championship:

No DQ Match:

Aero (c) vs Jimmy Hendrixon vs Wasylij Gromow

 

 

 

Zaczyna grać "Immortal" – Adema na rampie pojawia się Aero. Wrestler spokojnie zmierza w stronę ringu, przybijając kilka piątek rozradowanym fanom. EWF Daemusin title pięknie błyszczy, a fani są wyraźnie zadowoleni widząc aktualnego mistrza.

Rozlega się "Shnurp" – Leningrad i spod FeliXtronu wychodzi Wasylij Fiodorowicz Gromow. Ot tak po prostu. Zwyczajnie. Po radziecku.

Muzyka zmienia się w "The Wind Cries Mary" - Jimiego Hendrixa. Na rampie pojawia się były EWF Daemusin Champion - Jimmy Hendrixon. Publiczność reaguje heel heatem.

 

Tony Hogański – Walka o pas króla Daemusina to jest to!

 

Jan Kowalski – Wszyscy wiemy jakim szacunkiem darzysz tego mądrego, koreańskiego monarchę.

 

Tony Hogański – On na to zasługuje.

 

Jan Kowalski – Wiemy o tym. Król Daemusin wielkim królem był.

 

Tony Hogański – Tak właśnie było. Niedościgniony wzór dla rządzących Polską.

 

Zawodnicy są już na ringu  sędzia daje znak na gong. Aero nie ma nawet chwili na zastanowienie bo dopadają do niego obaj rywale , zaczynają na przemian oklepywać Daemusin Champa. Hendrixon whipuje Aeroplane'a na liny, a Gromow Dropkickiem powala go na matę! Szybko podnosi Aero po czym Jimmy aplikuje mu Kicking Combination powalając Aero na matę! Hendrixon nie zamierza dłużej współpracować z Gromowem bo jemu ładuje Punching Compilation! Jimmy tauntuje chwile jednak daje to moment rywalom na odpoczynek. Lepiej wykorzystuje tą chwile nieuwagi Aero, który rozbiega się i atakuje Jimmyego ze Springboard Crossbody Block ! Flying Beast natychmiast wstaje, kilka razy kopie leżącego rywala i atakuje go z Leg Dropem! Chce jeszcze dobić leżącego Hendrixona jednak z tyłu zachodzi go Gromow, który chwyta rywala i uderza Reverse Standing Suplex! Rosjanin zamiast skupiać się na rywalach schodzi z ringu by po chwili wrócić na niego z krzesłem! Wasylij robi zamach i chce uderzyć leżącego Daemusin Champa jednak z tyłu jego krzesło chwyta Hendrixon, wyrywa mu je i trzaska Gromowa w twarz ! Rosjanin pada na matę, Hendrixon zadowolony chce uderzyć też drugiego z rywali, bierze zamach. Jednak spostrzega, że Aero nie ma już na macie! Unosi głowę i w tej chwili chwyta go lecący Aero i ładuje mu Tornado DDT! Szybko pinuje 1......2... kick out!

 

Tony Hogański – Wspominałem już, że w roku 32 król Daemusin wysłał swego syna Hodonga na podbój Królestwa Nangnangu?

 

Jan Kowalski – Chyba tak.

 

Tony Hogański – A wspominałem już jak to wszystko się skończyło?

 

Jan Kowalski – Chyba nie.

 

Tony Hogański – Posłuchaj więc spragniony wędrowcze mej opowieści. Wiedzę ci przynoszę, a o nic nie proszę.

 

Latający Chłopak podnosi rywala , kopie go w brzuch po czym bierze rozbieg i chce wykonać Running Neckbreakera, Hendrixon jednak unika ciosu, popycha rywala na liny, a kiedy Aero próbuje skoczyć na niego chwyta rywala w powietrzu i uderza natychmiastowe Death Valley Driver! Chwilkę odpoczywa po czym pinuje mistrza....1...2.... przerywa Gromow w momencie, kiedy Aero wykopywał! Rosjanin pomaga wstać Hendrixonowi, kopie go dwukrotnie w brzuch, chwyta za głowę i wyrzuca ponad linami z ringu!! Gromow wraca do powracającego do siebie Aero, próbuje go podnieść, kiedy Daemusin Champ chwyta go w Roll Up Pin 1...2.... kick out! Aero nie traci ani chwili, szybko wstaje, a następnie doskakuje do wstającego rywala i po kilku Middle Kickach próbuje whip'nąć go na narożnik jednak Gromow okazuje się silniejszy i to on posyła rywala do narożnika! Latająca Bestia rozbija się na poduszkach, dopada do niego Gromow, chwile pastwi się nad nim w narożniku, wchodzi na drugą linę i zaczyna uderzać w głowę rywala! Kiedy jest już przy którymś razie na apron wpada Hendrixon z krzesłem i trzaska Gromowa w głowę! Rosjanin rozbija się gdzieś obok, Jimmy wpada na ring, dopada do leżącego Aero, pomaga mu wstać i otrzymuje błyskawiczne Air Cut!! Flying Beast jest zmęczony, chwilkę dochodzi do siebie po czym kładzie rękę na torsie Hendrixona, sędzia natychmiast liczy 1...2.... w ostatniej chwili przerywa Gromow!

 

Tony Hogański – Ostatnia sekunda czasem ratuje życie.

 

Jan Kowalski – To ma coś wspólnego z historię Daemusina, Hodonga i Nangnangu?

 

Tony Hogański – Hodong to był sprytny gość, a jego tata bardzo chciał zdobyć Nangnang.

 

Jan Kowalski – To zrozumiałe. Królowie lubią zdobyć kraje ościenne.

 

Tony Hogański – Problem był taki, że w Nangnangu mieli wielki bęben, który ostrzegał ich o każdym ataku wroga.

 

Jan Kowalski (robi dziwną minę) O w mordę.

 

Rosjanin rodem z FSB swoją droga też jest nieźle poobijany, wstaje z lekkimi problemami i dopada do wstającego Daemusin Champa . Chwyta rywala za głowę i kilkakrotnie uderza nią o poduszki narożnika, a poprawia wszystko Russian Leg Sweepem! Gromow wchodzi na narożnik, ogląda się za siebie i skacze z Moonsaultem jednak zwinny Aero w ostatniej chwili ucieka na bok! Daemusin Champion powoli wstaje, wzrokiem poszukuje drugiego z rywali, który aktualnie poza ringiem szuka jakichś twardych przedmiotów. Aero obserwuje sytuacje, a Jimmy wyciąga spod ringu kij kendo! Daemusin Champ widząc to nie zastanawia się wcale, bierze krótki rozbieg i skacze z Over The Rope Somersault Splash na Hendrixona, ten jednak bierze zamach i trzaska lecącego rywal kijem w plecy!! (lekkie: EWF! EWF! EWF!) Aero i tak rozbija się na Hendrixonie powodując jego upadek! Wszystkiemu przygląda się powoli dochodzący do siebie Gromow. Schodzi on z ringu z drugiej strony i zagląda pod spód. Chwilkę szpera i wyciąga drabinę! Odpowiednio ją chwyta i chwilkę czeka aż rywale się podniosą. Kiedy to następuje rusza na nich z drabiną i powala obydwóch naraz ! Rzuca drabinę na jednego i drugiego i kilkakrotnie skacze po niej!

 

Jan Kowalski – Ojojojojojoj!

 

Tony Hogański – Janku... jesteś dupowaty. Możesz komentować normalnie. Nie jesteśmy w nSport.

 

Jan Kowalski – Dobra. Co z tym Nangnangiem?

 

Tony Hogański – Mieli wielki bęben, który ostrzegał przed atakiem wroga.

 

Jan Kowalski – Niektórym wrestlerom przydałoby się takie coś w EWF.

 

Tony Hogański – Książę Hodong był sprytny, więc uwiódł księżniczkę, która zniszczyła bęben.

 

Jan Kowalski – Sprytnie.

 

Tony Hogański – Wojska Goguryeo zaatakowały. Bęben nie ostrzegał. Trach-pach, Nangnang zdobyty.

 

Chwyta zwijającego się z bólu Aero i umieszcza go na ringu. Wrzuca tam również drabinę. To samo chce zrobić z Hendrixonem jednak Jimmy Low Blowem zmienia te plany! Wszyscy są już zmęczeni i trwa chwile zanim pierwszy z nich, Aero wstanie na nogi. Kiedy już to następuje chwyta on drabinę i zabiera się za jej ustawianie. Na ring jednak wracają rywale  Gromow atakuje Daemusin Champa Clotheslinem, a Hendrixon poprawia running Elbow Dropem! Gromow chce zmienić położenie drabiny jednak Jimmy kopie go w plecy  powodując upadek drabiny na liny. Rosjanin odwraca się i dostaje Running Knee Strike od Hendrixona! Jimmy jest w gazie, kilka razy kopie leżącego Gromowa po czym podnosi Aero i whipuje go na liny, Daemusin Champion sprytnie jednak wbiega po drabinie, która wisząc na linach przypomina huśtawkę powodując jej przechylenie się w drugą stronę i uderzenie w szczękę stojącego na środku ringu Hendrixona! Jimmy robi prawie pełne salto do tyłu i pada na matę!! (EWF! EWF! EWF!) Aero , który jakimś cudem dobrze wyładował korzysta z chwili słabości rywali, natychmiast wskakuje na narożnik i skacze na Gromowa z Greetings from Aero!! Od razu przechodzi do pinu.... 1........2........3! (Zwycięzcą i nadal EWF Daemusin Champem jest: Aero!)

 

Jan Kowalski – Aero broni swego tytułu.

 

Tony Hogański – Król Daemusin obdarzył go hojnym błogosławieństwem.

 

Jan Kowalski – Niech będzie płodny i mnoży się po tej ziemi.

 

Tony Hogański – Pokój dla niego i jego lędźwi.

 

Jan Kowalski – Przesadzasz trochę.

 

Tony Hogański – Wiem.

 

 

(Znajdujemy się na zapleczu, bo w tym miejscu jak zawsze wiele się dzieje. Zauważamy Vegarda Jacobsena, który nerwowo przemieszcza się korytarzami wrocławskiej hali, a na dodatek zagląda do każdego napotkanego pomieszczenia na swojej drodze. Korytarze mijają, a poszukiwania Vegarda stają się coraz bardziej rozpaczliwe. To chyba zrozumiałe, bo już niedługo będzie on musiał stoczyć walkę w obronie swojego EWF Evolution title. W końcu Vegard trafia na jakieś zamknięte drzwi. Otwiera je z potężnego norweskiego kopa, zagląda do środka. Ale jak się okazało w środku nie było niczego ciekawego, ot zwykły składzik na elementy dekoracji. Mija znów trochę czasu, aż Jacobsen dociera w okolice kafeterii. Tu niedaleko znajduje się chłodnia. Drzwi okazały się otwarte, więc dziarski Norweg zajrzał do wnętrza. Ot nic ciekawego. Zimno i chłodno jak w jego ojczyźnie. Elementy spożywcze wyglądają na świeże, co wystawia kafeterii Panny Zosieńki bardzo dobrą ocenę. Evolution Champion już miał zamiar zrezygnować, gdy postanawia zajrzeć do drugiego pomieszczenia w chłodni. Tam wraz z nim zauważamy związanego i zakneblowanego Mariusza Maxa Kolanko, który już nawet nie ma siły się szamotać. Przebywa tu pewnie co najmniej od godziny. Vegard szybko rozwiązuje dzielnego reportera.)

 

Vegard Jacobsen – Wszystko w porządku?

 

Mariusz Max Kolanko (zachrypniętym głosem)Tak...

 

Vegard Jacobsen – Kto ci to zrobił?

 

Mariusz Max Kolanko (niepewnie)To....

 

Vegard Jacobsen (przerywa mu)To Crash, prawda?

 

Mariusz Max Kolanko – Tak. Dziękuję za ratunek.

 

Vegard Jacobsen – Drań. Jest chyba zazdrosny, że to ze mną chcą przeprowadzać wywiady, a nie z nim. Nie martw się Max, w twoim imieniu, w imieniu Norwegii, w imieniu króla i wszystkich ludzi dobrej woli zemszczę się na nim.

 

Mariusz Max Kolanko – Dzięki.

 

Vegard Jacobsen – Gdy zdobyliśmy EWF Tag Team titles przez chwilę żyłem złudzeniami. Teraz wiem już wszystko. Crash pożałuje. Choć, zaprowadzę cię do ambulatorium.

 

(Norweski wrestler pomaga wstać Maxowi i razem zmierzają w stronę wyjścia z chłodni, my wracamy na ring.)

 

 

Jan Kowalski – Max to wzór rzetelnego dziennikarstwa.

 

Tony Hogański – Naprawdę? Myślałem, że Tomek Lis to wzór dziennikarstwa. (klepie się w czoło) Ah wybacz. Zapomniałem jeszcze o kolegach z Aborczej, WSI24 i innych przybudówkach.

 

Jan Kowalski – Pogrobowcach Urbana?

 

Tony Hogański – Zachowaj czujność jak Doktor Żywago.

 

Jan Kowalski – Wróg nie śpi, alarmuj!

 

Tony Hogański – Raczej lewica z Platformą nie śpią. Strzeż dobytku swego i swoich kieszeni.

 

Jan Kowalski – Przecież w telewizji mówią, że kryzysu nie ma.

 

Tony Hogański – Pewnie, że nie ma. Wymyślili go niszczyciele zgody narodowej.

 

 

(Znów jesteśmy backstage. Nie ma co narzekać, realizator lubi nas tutaj przenosić, trzeba to po prostu zaakceptować. Znajdujemy się w miejscu łączącym kilka korytarzy. Zauważamy tutaj Scythera, Ponurego Grabarza oraz kilku funkcjonariuszy GRU.)

 

Scyther – Castro dostał jakiejś obsesji?

 

Ponury Grabarz – Obawia się Szakala.

 

Scyther – Biedny Felipe. Aż mi go kurwa żal.

 

Ponury Grabarz – Dlatego postanowiłem zorganizować te nadzwyczajne patrole. Coś jak słynne, antydemokratyczne giertychowskie trójki.

 

Scyther (liczy funkcjonariuszy) Ni chuja nie wychodzi mi tutaj po trzech na korytarz.

 

Ponury Grabarz – Bo my będziemy działać dwójkami.

 

Scyther (ze zrozumieniem)A to inna sprawa. Dobra Ponuraku, biorę ciebie to tanga i pary. Bierzemy ten korytarz. (wskazuje ręką prawdziwego wodza)

 

Ponury Grabarz – Dlaczego akurat ten?

 

Scyther (z uśmiechem)Bo ten prowadzi do mojej szatni, a w mojej szatni mam zapasy tego co skurwiele lubią najbardziej. Podpowiem, że to się pije.

 

(Honorowy komisarz wydaje ostatnie dyspozycje i „dwójki” GRU ruszają na patrol. Scyther wraz z Ponurym Grabarzem starają się świecić dobrym przykładem.)

 

 

Jan Kowalski – Widmo Szakala krąży nad EWF.

 

Tony Hogański (rozgląda się)Gdzie? Gdzie? Gdzie jest mistrz?

 

Jan Kowalski – To taka przenośnia. On nie wróci. Odszedł.

 

Tony Hogański – Mistrz Szakal wie co robi. Powróci, gdy EWF będzie go potrzebowało. Tak jak Piłsudski wycofał się do swojego Sulejówka tak Szakal wycofał się do swojej daczy pod Szczecinem.

 

Jan Kowalski – Mówią, że go tam nie ma. GRU sprawdziło.

 

Tony Hogański – To taka przenośnia. Fajna, nie?

 

 

(Tym razem trafiamy do najpiękniejszego gabinetu pod słońcem, a więc siedliska Esmeraldy Martinez. Pani Prezydent dzisiaj cała aż promienieje ze szczęścia. Konsultacje społeczne w sprawie nowej kultury w EWF trwają w najlepsze. Zauważamy więc jej długie nogi, na biurku dwie filiżanki herbaty, kawałek ciasta, oczywiście dietetycznego, nieopodal kręcą się urocze i przemiłe jak zawsze asystentki, a na wygodnym fotelu dla gościa zasiada Sandman.)

 

Esmeralda Martinez – Dlatego uważam, że w EWF potrzeba więcej kultury! Co sądzisz o zorganizowaniu wystaw malarstwa uzbeckiego?

 

Sandman – Uzbekistan to kraj Proroka. Jak najbardziej jest to godne pochwały.

 

Esmeralda Martinez – Czy w EWF jest w ogóle miejsce na kulturę?

 

Sandman – To kiepsko pasuje do polskiego wrestlingu. Odbije się to niekorzystnie na ratingach. Nie byłbym przekonany.

 

Esmeralda Martinez – Ale cel szlachetny!

 

Sandman – Pieniądze nie śmierdzą jak mawiali bracia, aczkolwiek niewierni, Rzymianie. Trzeba zachować równowagę.

 

Esmeralda Martinez – Jeden z naszych zasłużonych wrestlerów rzucił pomysł Rewolucji Kulturalnej.

 

Sandman – Brzmi chińsko.

 

Esmeralda Martinez – Jego zdaniem aby EWF przyjęło kulturę trzeba ją do tego zmusić. Odgórnie.

 

Sandman – To ciekawe, ale co to ma wspólnego ze mną?

 

Esmeralda Martinez – On uważa, że w takiej rewolucji potrzeba najbardziej ludzi młodych, z otwartą głową, z pomysłami, świeżym duchem, szalonym zapałem i powiewem nowoczesnej charyzmy.

 

Sandman (poprawia turban na swej głowie) Wypisz wymaluj ja.

 

Esmeralda Martinez – On też tak uważa. Ja chcę to rozwinąć! Rewolucja kulturalna potrzebuje hunwejbinów. Musisz ją przeprowadzić.

 

Sandman – Muszę?

 

Esmeralda Martinez – Kulturalny Dżihad. Czyż Prorok tego nie pożąda?

 

Sandman – Prorok pożąda dziewic, wielbłądów i pieniędzy.

 

Esmeralda Martinez – Rewolucja Kulturalna może mu to zapewnić. EWF potrzebuje Kulturalnego Dżihadu!

 

Sandman – Sam tego nie przeprowadzę. Potrzebuję hunwejbinów... (myśli chwilę) ....  znaczy się... kalif potrzebuje swych wezyrów.

 

Esmeralda Martinez – Młoda krew będzie do tego najlepsza. Utalentowana, pragnąca sukcesów, dobrze rokująca na przyszłość. Na początek ta dwójka...

 

Pani Prezydent wręcza Sandmanowi jakieś dwie teczki.

 

Sandman (przeglądając zawartość teczek) Bidam? Crash?

 

Esmeralda Martinez – Mój wywiad donosi, że sprawdzą się w tym świetnie.

 

Sandman (wstając z miejsca) Zastanowię się.

 

Esmeralda Martinez – Nie ma się nad czym zastanawiać. Trzeba działać! Dla dobra EWF.

 

Sandman – To wymaga modlitwy, skupienia i zwrócenia się w stronę Mekki.

 

Esmeralda Martinez – Prawie bym zapomniała. Gala potoczyła się inaczej niż się spodziewaliśmy. Dlatego walczyć będziesz z SR-Crazy’m. Stawką EWF FTW title. Sędzią Scyther.

 

Sandman – Scyther? (popadł w zadumę) Dobrze, widać taka jest wola Najwyższego. Od następnej gali rozpoczynam Kulturalny Dżihad. Zawiadom moich hunwejbinów... to znaczy wezyrów.

 

Esmeralda Martinez – Nie omieszkam.

 

Sandman – Pokój z tobą niewiasto.

 

(Po tych słowach Sandman odchodzi, a my wracamy w piękne rejony ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Kulturalny Dżihad brzmi cudnie. Podobnie jak Rewolucja Kulturalna i hunwejbini.

 

Tony Hogański – Sandman naczelnym hunwejbinem? Taki nasz miejscowy Mao?

 

Jan Kowalski – Tylko w wydaniu arabskim.

 

Tony Hogański – Jakie to ciekawe. Napiszę o tym rozprawę teologiczną. Pamiętaj, że stworzyłem tonizm.

 

Jan Kowalski – Jesteś prawie jak święty Tomasz z Akwinu.

 

Tony Hogański – Doktor EWF i Tony Anielski! Hura! To ja!

 

 

(Los znów rzucił nas na zaplecze. Często dzisiaj to robi, ale nie ma co się dziwić. To w końcu PPV. Piąta w historii EWF Kwietniowa Anarchia. Trzeba to docenić. Znajdujemy się na jednym z korytarzy. Widzimy tutaj Scythera oraz Ponurego Grabarza. Obaj przyjęli pozycję bojową i skradając się przemykają przez korytarze. W końcu Scyther przykleja się do jednej ze ścian, obok wejścia do jakiegoś pomieszczenia.)

 

Scyther – Ubezpieczaj mnie.

 

Ponury Grabarz – To tu? Jesteś pewien?

 

Scyther – Czuje ten specyficzny zapach Szakala. Mówiono mi wiele o tym. Taki jego znak rozpoznawczy.

 

Ponury Grabarz – Nie mamy broni, a jeśli to Szakal to może być niebezpiecznie.

 

Honorowy Komisarz uśmiecha się. Podchodzi do jednej ze ścian i obrywa od niej sporej wielkości metalową rurę. Następnie obrywa kolejną. Na szczęście w środku nie było gazu, więc Gazprom nie obrazi się Polskę. Scy wręcza Grabarzowi jedną z broni.

 

Scyther – Na trzy. Wpadamy, rozpierdalamy, zgarniamy Szakala, eliminujemy resztę, nie bierzemy jeńców.

 

Ponury Grabarz – Popieram. Dobry plan.

 

Mija kilka sekund, w końcu Scyther zaczyna odliczanie i na „trzy” traktuje drzwi z kopa, te oczywiście wylatują z zawiasów i Scy wpada na środku, zaraz za nim w szatni ląduje Ponury Grabarz.

 

Scyther – Na ziemię kurwy! To GRU! GRU kurwa!

 

Dla pewności komisarz potraktował oponenta z metalowej rury przez pysk. Teraz widzimy dobrze co się dzieje w środku. Jak się okazuje w szatni znajdowali się Wasylij Gromow i Jimmy Hendrixon. Uprzedzając wszelkie domysły: nie, nie znajdowali się w niedwuznacznych pozach. Biedny Hendrixon oberwał z rury od komisarza.

 

Wasylij Gromow – Co tu się dzieje? CBA? Kaczyzm powrócił?

 

Scyther – Zamknąć mordy, to ja tutaj zadaję pytania!

 

Ponury Grabarz – Gdzie Szakal?

 

Wasylij Gromow – Tu nie ma Szakala.

 

Ponury Grabarz – Fałszywy trop panie komisarzu.

 

Scyther – Nonsens kurwa. Ja się nigdy nie mylę. Przeszukaj tę ich kanciapę.

 

Mija kilkadziesiąt sekund. Grabarz znajduje schowany za wiszącym na ścianie dywanem wielki plakat Szakala w skali 1:1, a pod podłogą ukryte w kartonie ulotki z odezwami Szakala. Pochodzą one co prawda z czasów kampanii prezydenckiej, ale zawsze mogą posłużyć za jakiś dowód w sprawie.

 

Scyther – Wiedziałem, wiedziałem! Siedlisko szakalizmu.

 

Ponury Grabarz – Co z nimi robimy?

 

Scyther – Wezwać GRU i odstawić do celi. Tam zmiękną i wyjawią miejsce pobytu swego wodza. Tylko uważać, żeby samobójstwa zbiorowego nie popełnili, albo czegoś (tu spluwa na ziemię) gorszego i zdrożnego. To fanatycy. Z nimi trzeba twardo.

 

Ponury Grabarz – Zajmę się tym.

 

Scyther – Dobry z ciebie Ponurak. Po gali skoczymy razem na szkocką, zapraszam do siebie. Dobra robota. Tymczasem muszę iść, bo mam jeszcze kilka innych spraw do załatwienia.

 

(Były EWF World Champion uśmiecha się, a Grabarz wzywa wsparcie. Wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Dobra robota?

 

Tony Hogański – To spisek. Prowokacja. Podrzucili im te ulotki. Gromow jest agentem Tomkiem, a Hendrixon niewinną Sawicką.

 

Jan Kowalski – Wszystko możliwe.

 

Tony Hogański – Hendrixon zresztą ma podobno na drugie Beata.

 

Jan Kowalski – To wiele wyjaśnia.

 

Tony Hogański – Żebyś wiedział. Nie ma co w to mieszać mistrza Szakala.

 

 

(Z corocznej serii „Wspomnienia sprzed lat” czyli przypomnienie wcześniejszych Kwietniowych Anarchii organizowanych przez EWF:)

 

EWF PPV „Kwietniowa Anarchia III”, 17.04.2005, Thimphu, Bhutan.

 

01. Grim Reaper pokonał Shamana, Buddę, Butchera i Itchytude’a i zdobył Evolution title shot

02. Vaclav pokonał The Luke’a i Abrahama Reavena i zdobył EWF Evolution title

03. Mind Mower & Jupiter pokonali Psycho & Johna Hangmana

04. Psycho pokonał Mowera i Jupitera i zdobył EWF FTW title

05. Jupiter pokonał Mowera i zdobył EWF FTW title

06. Tool pokonał Bubbę oraz Sandman i został nowym EWF World Champem

07. Sandman, Kraven i Game pokonali Toola i zostali zbiorowym EWF World Champem

 

inne ważne wydarzenia z tego PPV:

 

01. Tony Hogański był ekstraordynaryjnym komisarzem

02. Nie wyłoniono zwycięzcy Drugiej Edycji Pucharu Szczęściarza

03. Esmeralda Martinez została uprowadzona w niejasnych do dziś okolicznościach

04. EWF przeszło w stan nieaktywności po zakończeniu tej gali

 

(Koniec.)

 

 

Tony Hogański – To była najlepsza Kwietniowa Anarchia.

 

Jan Kowalski – Nie jestem co do tego taki przekonany.

 

Tony Hogański – Następna Kwietniowa Anarchia powinna odbyć się znów w Thimphu. Bhutan na to zasługuje!

 

Jan Kowalski – Ty masz kontakty w Bhutanie. Staraj się! Organizuj!

 

Tony Hogański – Ja teraz muszę Tajlandię ratować!

 

Jan Kowalski – To ratuj! Na co czekasz Tony?

 

Tony Hogański – Myślę. Nie poganiaj mnie. Los milionów mieszkańców Tajlandii ode mnie zależy, a ty co? Poganiasz mnie. Nie zależy ci na nich. Chamie bez serca!

 

 

(Przenosimy się do jednej z szatni. Na ścianie widać zawieszone logo EWF, które jednak jest całe zamazane czarnym sprayem. Po chwili kamera robi zjazd na postać siedzącą na ławce, która okazuj się być Toolem. Phantom owija sobie dłonie w bandaż przed walką, po upływie kilkudziesięciu sekund słychać eleganckie stukanie do drzwi.)

 

Tool – Można.

 

Po pozwoleniu do szatni wchodzi dwóch znanych tu i ówdzie Azjatów. Rozpoznajemy dość łatwo, że są to styliści Vaclava.

 

Elegance Choi – Witaj Tool. Mamy dla ciebie pewną propozycję.

 

Tool – Słucham

 

Velvet Lee – Jak dobrze wiesz, zajmujemy się wizerunkiem i stroną marketingową Vaclava. Ostatnio jednak nasi szefowie nie są z niego zadowoleni. Podobno Vaclav się już przejadł. Ludzie dalej szaleją na jego punkcie, ale on nie umie tego sprzedać. Nie nadaje się do marketingu. Coraz trudniej też przekonać go by nosił nasze kreacje i fryzury. Bieda panie, bieda z tym Vaclavem.

 

Elegance Choi –  Ty jednak swoją ostatnią koszulką zrobiłeś furorę, mało tego umiałeś to wykorzystać. Chcemy współpracować właśnie z tobą.

 

Velvet Lee – Możemy zaproponować naprawdę ogromne pieniądze.

 

Elegance Choi – Jedyne co musisz zrobić to zaprojektować koszulki na twoich przyszłych rwali.

 

Velvet Lee – Proponujemy kontrakt na pół roku.

 

Tool – Liczę do trzech....

 

Velvet Lee – Trzy miesiące? To za mało by rozkręcić ten biznes. Potrzebujemy co najmniej pół roku.

 

Elegance Choi – Jemu chyba nie o to chodziło.

 

Tool – Powtarzam. Liczę do trzech.

 

Elegance Choi – I co wtedy ?

 

Tool – Opuście to pomieszczenie, albo zaryzykujcie i zostańcie... Wybierzcie sami. Raz....

 

Velvet Lee –  Odpowiedź chociaż jak ci się to podoba...

 

Tool – Dwa....

 

Velvet Lee –  Powiedz coś!

 

Tool – Dwa i jebane pół!

 

Elegance Choi – Dobra. Uciekamy! Chodu!

 

(Pan Elegancki chwyta kolegę za ramię i wraz z nim wybiega z szatni byłego EWF World Champa. Tool natomiast z całkowitym spokojem wraca do kontemplowania rzeczywistości. Wracamy na ring.)

 

 

Tony Hogański – Tool jakiś dzisiaj nie w sosie.

 

Jan Kowalski – Cóż. Remis z Jazzowskim go chyba nie zadowolił.

 

Tony Hogański – Mimo wszystko lepsze to niż porażka. Nadal ma szansę na EWF World title.

 

Jan Kowalski – To prawda.

 

Tony Hogański – Oferta Koreańczyków była dobra. Sam czasem z nimi współpracuję... (liczy na palcach) .... już od wielu lat. Znają się na swoim biznesie, a ja Toster, doceniam prawdziwych profesjonalistów.

 

Jan Kowalski – To miło.

 

Tony Hogański – Velvet Lee, gdy jeszcze był projektantem szył mundury dla Feliksa Castro. Bardzo źle zniósł jego śmierć.

 

Jan Kowalski – Jak my wszyscy.

 

Tony Hogański – Co teraz w programie? Dlaczego nie śmigamy znowu na zaplecze?

 

Jan Kowalski – Czas na kolejną walkę. Pojedynek, którego stawką będzie EWF Evolution title.

 

Tony Hogański – Nie brzmi tak klawo jak trofeum wielkiego króla Daemusina.

 

Jan Kowalski – To prawda, ale powstrzymaj łzy.

 

Tony Hogański – Z trudem powstrzymuje.

 

Jan Kowalski – Chcesz chusteczkę?

 

Tony Hogański – Mam swoją. Dostałem od Gomułki. Z logiem PZPR. Popatrz! (Toster wyjmuje czerwoną chusteczkę w pięknym logiem PZPR) Prawda, że cudna?

 

Jan Kowalski – Gomułka miał gust.

 

Tony Hogański – Klasę i szyk także. Nie to co ten popapraniec Jaruzel.

 

 

 

EWF Evolution Championship:

Crash vs Vegard Jacobsen (c)

 

 

 

Zaczyna grać Ozzy Osbourne - „I don’t wanna stop”. Gdy instrumentalny wstęp się kończy, muzyka cichnie, a na rampie wybuchają strasznie jaskrawe i jakże rażące w oczy białe fajerwerki stylizowane na wybuch. Gdy światła powoli dochodzą do poprzedniego stanu, na rampie dostrzegamy Crasha. Wyraźnie zadowolony z siebie rusza w stronę ringu.

Następnie cała arena wsłuchuje się w Nightwish - Over The Hills and Far Away. Wkrótce naszym oczom ukazuje się Vegard Jacobsen. Na jego ramieniu lśni EWF Evolution title. Publiczność pozdrawia go z radością. Norweski wrestler jest bardzo zmotywowany do walki.

 

Tony Hogański – Byłem pewien, że oni się pokochają.

 

Jan Kowalski – Nie wyszło.

 

Tony Hogański – Byłoby to takie norweskie Przeminęło z Wiatrem. Oczywiście w charakterze czysto męskiej przyjaźni.

 

Jan Kowalski – Dzięki Bogu.

 

Tony Hogański – W przypadku Jacobsena to dzięki Odynowi.

 

Obecny posiadacz Evolution Title wyciąga rękę w kierunku swego partnera, lecz ten ignoruje ten miły gest i cofa się do swego narożnika. Sędzia widząc iż zawodnicy są w pełni gotowi nakazuje uderzyć w gong. Wrestlerzy krążą wokół ringu w pełnym skupieniu obserwując siebie uważnie. Jako, że sytuacja ta trwa dłuższą chwilę publiczność zaczyna się niecierpliwić i wygwizdywać gladiatorów. Vegard, który nie przepada za tego typu reakcjami natychmiast rzuca się w kierunku swego oponenta przez co dochodzi do krótkiego zwarcia, z którego to właśnie on wychodzi zwycięsko. Norweg skręca rękę swojego oponenta i energicznym ruchem powala go na ziemię gdzie próbuje założyć mu armbara przez co na ma macie dochodzi do mało technicznej szarpaniny. Evolution champ chcąc „zmiękczyć” swojego przeciwnika uderza go kilkukrotnie kolanem w żebra, ale na niewiele się to zdaje ponieważ zwycięzca VI edycji Pucharu Szczęściarza popisuje się atletycznością wykonując ładny mostek, dzięki któremu wywija się z dźwigni i błyskawicznie spada na Norwega z Elbow Dropem. Natychmiast wykorzystuje jego oszołomienie, przywraca do pionu i wykonuje potężnego German Suplexa. Pin.......1..........2.......kick out!

 

Tony Hogański – Janku?

 

Jan Kowalski – Co takiego?

 

Tony Hogański – Co czujesz będąc obywatelem kraju, którego premier jest kurwą?

 

Obywatel Miasta Chaosu nie wydaje się być zaskoczony niepowodzeniem tego pinu, z pewnym siebie wyrazem twarzy wchodzi na narożnik gdzie przy sporym heel heacie zaczyna tauntować w charakterystyczny dla siebie sposób a następnie skacze na posiadacza Evo title z 540 corkscrew sentononem! Jednak ten ku nieszczęściu pretendenta w ostatniej chwili ucieka z pola rażenia, a Crash w sposób najgorszy z możliwych zawiera bliską znajomość z matą ringu. Jacobsen choć jeszcze lekko oszołomiony, widząc przeciwnika, który jest w o wiele gorszym stanie z miejsca przestaje się nad sobą użalać, podchodzi do niego i nadziewa się na przebiegłego low blowa! Publiczność w sposób otwarty wyraża swe niezadowolenie, lecz nie robi to na Crashu żadnego wrażenia, wygląda na obolałego wcześniejszą próbą samoeliminacji, ale uśmiecha się pod nosem i wyślizguje się poza ring spod którego ku oburzeniu sędziego wyciąga krzesło. Wrzuca je do pierścienia, aby wykorzystać w jakimś niecnym celu, ale arbiter machając ostrzegawczo palcem oznajmia mu, że każda próba wykorzystania tego przedmiotu będzie miała nieprzyjemne konsekwencje.

 

Tony Hogański – Gdyby wszyscy byli bogaci, nikt nie chciałby wiosłować.

 

Jan Kowalski – Co to takiego?

 

Tony Hogański – Znane norweskie przysłowie.

 

Jan Kowalski – Znasz coś jeszcze?

 

Tony Hogański – Oczywiście. Tony wie wszystko o wszystkim.

 

Jan Kowalski – Podzielisz się tą wiedzą?

 

Tony Hogański – Później.

 

Master Of Insanity nie wygląda na zbyt poruszonego, wzrusza obojętnie ramionami i z krzesłem w dłoniach szarżuje na podnoszącego się przeciwnika. Norweg jednak instynktownie wykonuje błyskawicznego Dropkicka wprost w trzymaną  przez pretendenta do Evo broń przez co ta uderza wprost w jego twarz! Sędzia po raz pierwszy znalazł się na rozdrożu, bo w końcu w starciu użyty został niedozwolony przedmiot. Postępuje on jednak rozsądnie nie przerywając starcia, uznając owy incydent za obronę własną. Vegard wspierany przez publikę podnosi się powoli i to samo czyni ze swoim przeciwnikiem, a następnie pcha go na liny i serwuje mocnego Clothesline’a. Następnie sam odbija się od owych lin i poprawia Lionsaultem!  Pin.....1…2.. kick out!

 

Tony Hogański – Człowiekowi, który tłumaczy każdy swój błąd, nie starcza już czasu na nic innego.

 

Jan Kowalski – Ładne. Też norweskie?

 

Tony Hogański (zadowolony z siebie) A jakże!

 

Publiczność wydaje się być coraz bardziej rozgrzana co zachęca Norwega do kolejnych ataków. Podnosi on przeciwnika, prowadzi do narożnika i serwuje oszołomionemu pretendentowi do pasa Evolution kilka mocnych chopsów. Okazuje się jednak iż działają one zbawiennie na obywatela Miasta Chaosu. Wychodzi on z letargu, odpycha od siebie oponenta i atakuje go Superkickiem, lecz ten po raz kolejny wykazuje się wspaniałym refleksem i kontruje tenże cios w roll upa 1…2…2,999 kick out!

 

Tony Hogański (emocjonalnie) Żebyś dorszowi włożył marchew do gęby, a pomidora pod ogon, nie stanie się łososiem!

 

Jan Kowalski – Nie wiedziałem, że te norweskie przysłowia tak na ciebie działają.

 

Tony Hogański – Na mnie wszystko działa. Wiesz dlaczego?

 

Jan Kowalski – Dlaczego?

 

Tony Hogański (smutnym głosem) Bo jestem roztrzęsiony Janku! My tu sobie podziwiamy walkę, a w Tajlandii krzywda ludziom się dzieje!

 

Na twarzy obu zawodników maluje się niedowierzanie. Crash jest wręcz tak zszokowany tym jak dał się zaskoczyć iż wyślizguje się poza ring i chcąc wyładować swą frustrację wykrzykuje niewybredne komentarze w kierunku publiczności. Wściekłość ta prowadzi go jednak do zguby, bo nie zauważa iż na ringu Jacobsen bierze rozbieg i skacze na niego z  Sentonem!! (EWF! EWF! EWF!) Zawodnicy z impetem uderzają o metalowe barierki, lecz zdecydowanie bardziej ucierpiał w wyniku tej akcji pretendent do pasa Evo. Sędzia sprawdza czy wrestlerzy wykazują jakieś oznaki życia, a następnie zaczyna odliczać 1…2…3…4.. jako pierwszy zaczyna się podnosić Vegard, lecz widzący to Crash nie zamierza mu na to pozwolić, mocno ciągnie oponenta za nogę przez co ten przewraca się, uderza głową o schodki prowadzące na ring i zaczyna krwawić! Martin wstaje powoli i wślizguje się na ring gdzie przy potężnym heel heacie zachęca na wpół nieprzytomnego Norwega do wejścia do pierścienia. 6…… 7.. Vegard zaczyna się podnosić....8..... wstępują w niego jakby nowe siły, bo już trzyma się na nogach.... 9.... Jacobsen trafia na ring! W ostatniej chwili!! (wielka radość na trybunach) Ta eksplozja radości została jednak natychmiast przerwana, bowiem Crash był już przy Jacobsenie i wykonał na nim Insane Driver [Sitting Death Valley Driver]!! Po czym momentalnie wskoczył na znajdujący się nieopodal narożnik i skoczył na rywala z Totally Crashed 450 Splash [450 splash]!! Pin........1...............2..............3!! (Zwycięzcą i nowym EWF Evolution Champem jest: Crash!)

 

Jan Kowalski – Crash nowym EWF Evolution Champem!

 

Tony Hogański – Czym tu się tak ekscytować?

 

Jan Kowalski – Biedny Vegard. Do tego chyba jakiś uraz.

 

Faktycznie Jacobsen wyraźnie cierpi na ringu. Nie wygląda to najlepiej. Tymczasem sędzia wręczył nowemu mistrzowi jego nowy pas. Crash z radością spogląda na EWF Evolution title, po czym podnosi go w górę by pokazać publiczności. Ta rzecz jasna reaguje bardzo negatywnie. Jacobsen tymczasem zwija się z bólu. Crash spluwa jeszcze w jego stronę, po czym opuszcza ring. Nieopodal pojawiają się zawsze dzielne służby medyczne.

 

Tony Hogański – Co to za nowa moda? Ostatnio Nilsen, teraz Jacobsen. Łososie norweskie im pasać, a nie w EWF walczyć.

 

Jan Kowalski – Nie bądź taki brutalny.

 

Tony Hogański – Fora ze dwora, a Tony’emu cześć, chwała i dziękczynienie!

 

Jan Kowalski – Ale za co?

 

Tony Hogański – Jak to za co? Za to, że jestem!

 

 

(Dziękujemy Tosterowi za to, że jest, istnieje i ma się dobrze, ale jednocześnie musimy przenieść się na epickie zaplecze jeszcze bardziej epickiej wrocławskiej hali. Tu zauważamy Vesnę Obrenowić, która nie robi nic konkretnego, choć być może unika Sandmana. W każdym razie widzimy dzielną Vesnę, a obok niej ni z tego ni z owego pojawia się Vitor Hernandez z Pucharem Szczęściarza w dłoni.)

 

Vesna Obrenowić – Jest tu wraz ze mną Vitor Hernandez, czyli zwycięzca siódmej edycji Pucharu Szczęściarza. Gratulację.

 

Vitor Hernandez – Dziękuję, ale ten puchar to dopiero początek.

 

Vesna Obrenowić – Początek? Początek czego?

 

Vitor Hernandez – Wielkiej kariery to jasne. Wiem, wiem. Brzmi to być może naiwnie. Nie takie zapowiedzi były już w EWF słyszane, a nastepnie wyśmiewane....

 

Vesna Obrenowić – Ale?

 

Vitor Hernandez – Ale ja wiem co mówię. Puchar Szczęściarza... jasne, nie brzmi to może dumnie. Ale od czegoś trzeba zacząć. Crash wygrał poprzednią edycję, a dziś co? Jest już Evolution Champem i Tag Team Champem. A więc można?

 

Vesna Obrenowić – Można.

 

Vitor Hernandez – Można.

 

Vesna Obrenowić – To bardzo miłe, ale co dalej?

 

Vitor Hernandez – Rozmawiałem już z Felipe Castro. Docenił mój trud, znój i zdolności. Na następnej gali stanę przed szansą zdobycia EWF Daemusin title.

 

Vesna Obrenowić – Sam? 1 vs 1? Z Aero?

 

Vitor Hernandez – Tego jeszcze nie wiem, ale szansa została mi obiecana. Pas króla Daemusina będzie mój.

 

Vesna Obrenowić – Powodzenia.

 

Vitor Hernandez – Tymczasem idę napełnić to cacuszko... (wskazuje na Puchar Szczęściarza) ... szampanem, a następnie napić się z niego.

 

Vesna Obrenowić – To urocze. Jeszcze raz: powodzenia w dalszej karierze w EWF.

 

Vitor Hernandez – Dzięki.

 

(Wracamy na ring.)

 

 

Tony Hogański (ciężko wzdycha)Ahhh młodość... wiara we własne siły.

 

Jan Kowalski – To piękne, prawda?

 

Tony Hogański – Może. Nie jestem w galerii dzieł sztuki, żeby podziwiać piękno. To EWF. Chcę widzieć krew, kłamstwo, kurestwo i najgorsze rzeczy na świecie.

 

Jan Kowalski – To się kłóci z projektem kulturalnym Esmeraldy.

 

Tony Hogański – Esmeralda myśli czasem nogami, a nie mózgiem. Kto jeszcze pamięta, że w 2002 roku była wredną suką?

 

Jan Kowalski – Ja czasem. W nocy. Budzę się, gdy mam koszmary.

 

Tony Hogański – Nawet mistrz Szakal ją wtedy szanował, a teraz co?

 

Jan Kowalski – Nic.

 

Tony Hogański – No właśnie.

 

 

(Nie czas jednak na rozważania na temat Esmeraldy. Wracamy backstage, bo tam zawsze dzieje się coś ciekawego. Widzimy tutaj Scythera ubranego w strój sędziowski, obok niego stoi Ponury Grabarz oraz kilku funkcjonariuszy GRU.)

 

Scyther – Nadeszła ta wspaniała chwila. Znów na ringu z Sandmanem....

 

Ponury Grabarz – Przecież jesteś tylko sędzią.

 

Scyther (uśmiecha się)A co to za różnica?

 

Ponury Grabarz – Przecież Sandman podobno bardzo ci pomógł w 2003 roku.

 

Scyther (uśmiech znika z jego twarzy)To sprawa między mną, a Sandmanem. Niech nikt się w to nie wtrąca.

 

Ponury Grabarz – Ja się nie wtrącam. Jestem tylko Grabarzem, do tego Ponurym.

 

Scyther – Niech tak kurwa pozostanie. Muszę się napić. Dobrze mi w tym stroju sędziowskim. Czuję, że mi się to spodoba to całe sędziowanie. To zawsze jakieś emocje. Większe niż nudna robota za biurkiem.

 

Ponury Grabarz – Wezwać może jakiegoś sędziego na szybki trening?

 

Scyther – Jaki kurwa trening? Co to za filozofia? Doskonale sobie poradzę. Zawiadom Felipe, że poszukiwania Szakala trwają.

 

Ponury Grabarz – Przecież już go nie szukamy. Cała hala zbadana wzdłuż i wszerz.

 

Scyther – Felipe się tym denerwuje, a gdy myśli, że coś robimy to czuje się lepiej.

 

W tym momencie rozlega się głos Felipe Castro, który nie wiadomo jak, nie wiadomo skąd pojawił się w pomieszczeniu.

 

Felipe Castro – Wszystko słyszałem!

 

Scyther – Spokojnie. To nie jest tak jak myślisz.

 

Ponury Grabarz – Szakala naprawdę nie ma w hali.

 

Scyther – Mamy natomiast pewne kurwa sukcesy w walce z partyzantką szakalowską. Przejęliśmy mnóstwo ulotek, plakaty, foldery, odezwy ich łysego wodza. GRU rozpracowuje ich perfekcyjnie.

 

Felipe Castro – No ja mam taką nadzieję. Szakal na wolności dezorganizuje pracę EWF.

 

W tym momencie uruchamia się wielki telewizor plazmowy, który wisi sobie na ścianie. GRU zrzuciło się na niego by nie nudzić się w pracy. Na ekranie widzimy napis: „Wrestlepalooza LXXXII” oraz pojawia się uśmiechnięta mordka Szakala.

 

Szakal (w wersji video) A przechodziłem w pobliżu i pomyślałem że wpadnę. (Szakal robi jedną ze swoich min) Szakal jest tutaj kurwa nie do zastąpienia. W EWF jestem jak silnik w samochodzie... jak THC w krwi Psycho 1... jak długie nogi u Esmeraldy... jak Bobo (cheer w wersji video, obecnie nikt już nie wiedziałby o co chodzi z Bobo) u Hogańskiego w słoiku... jednym słowem kurwa pierwsza morda tego biznesu.

 

Telewizor wyłącza się. Wszyscy są zdziwieni.

 

Felipe Castro (zdenerwowany)Co to było? Co to było?!

 

Ponury Grabarz – Wyjaśnimy to.

 

Felipe Castro – Ja mam nadzieję, że wy to wyjaśnicie! Od czego mam to całe GRU! Czym wy się tu w ogóle zajmujecie? Powinienem wam rozwalić i przepędzić na cztery strony świata!

 

Scyther – Niedobrze jest grozić własnym służbom specjalnym.

 

Felipe Castro (zdziwiony)Słucham?

 

Scyther – GRU się tym zajmie. Czy widzisz gdzieś Szakala? Nie ma go! Nie ma go w hali! Jest partyzantka, ale oni są niegroźni. GRU działa dobrze, więc pozwól nam wykonywać swoją prace. Prawda chłopaki?

 

GRU oraz Ponury Grabarz tylko kiwają głowami.

 

Felipe Castro – Dobrze. Zajmijcie się tym. Nie chcę więcej słyszeć o Szakalu!

 

Scyther – Nie usłyszysz. Cholera, od tego wszystkiego zachciało mi się pić. (spogląda na zegarek) Ale walka i Sandman wzywają. Sędziowie tacy jak ja są kurwa nie do zastąpienia!

 

(Wracamy na ring.)

 

 

Tony Hogański – Jest mistrz! Był! Nawet jeśli to było tylko nagranie archiwalne!

 

Jan Kowalski – Bardzo dziarskie i energiczne.

 

Tony Hogański (dumny)Jasne! Front Obrony Szakala działa! Sprowadzimy mistrza ponownie do EWF! Hura!

 

Jan Kowalski – Jak na razie to on sam zniknął. Zgodnie z wynikami War Games IV ma prawo tu być.

 

Tony Hogański – Bo Castro mu to uniemożliwia. Jest chujem jak Tusk. Rozpierdoli EWF by dokopać innym.

 

 

(Jesteśmy na parkingu. Nic się tutaj nie dzieje. Widać jedną z karetek, na pokład której jest właśnie pakowany nieprzytomny Vegard Jacobsen. Drzwi karetki się zamykają, ma ona właśnie odjechać, gdy pojawia się zziajany Crash. Na jego ramieniu błyszczy świeżo zdobyty EWF Evolution title.)

 

Crash – Przepraszam, przepraszam panie doktorze!

 

Lekarz – Tak? O co chodzi?

 

Crash – Co z nim? To mój... (uśmiecha się) ... przyjaciel. Czy wszystko w porządku?

 

Lekarz – Drobne potłuczeni, szok pourazowy. Wyjdzie z tego szybko.

 

Crash (udając szloch)Ale... ja mam pewne wątpliwości.

 

Lekarz – Dlaczego?

 

Crash – Bronek. On ostatnio nie czuł się dobrze. Myśli, że jest Norwegiem.

 

Lekarz – Norwegiem?

 

Crash – Tak. To poważna sprawa. Podaje się za Vegarda Jacobsena, norweskiego wrestlera. To prawda, jest wrestlerem, ale polskim. Bronek Gajowy. Proszę oto jego akta. (wręcza lekarzowi jakieś kwity)

 

Lekarz – Podaje się za Norwega, tak? Brzmi poważnie.

 

Crash – Jako jego przyjaciel bardzo się martwię o Bronka. Nie dość, że jest Norwegiem, to wydaje mu się, że król Norwegii przysłał go do Polski ze specjalną misją. Jego zdaniem w EWF FTW title zaklęty jest jakiś tajemny artefakt.

 

Lekarz – Ma pan rację, kiepsko to wygląda. Dobrze, że pan nas zaalarmował.

 

Crash – To nie wszystko. Jego zdaniem Norwegia prowadzi wojnę z Austrią. Nie wydaje się to panu dziwne?

 

Lekarz – Bardzo. Zbadamy to i zapewnimy mu godziwą opiekę.

 

Crash – Jako jego... (znów uśmiech) ... przyjaciel bardzo się martwię. To nie może dłużej tak trwać. Tą norweską obsesją on niszczy samego siebie.

 

Lekarz – Na szczęście ma takiego przyjaciela jak pan. Wyleczymy go. Ma pan moje słowo.

 

Crash (z udawanym wzruszeniem)Dziękuję. To wiele dla mnie znaczy.

 

(Karetka odjeżdża, Crash uśmiecha się do siebie i delikatnie poklepuje Evolution title, a my wracamy do naszych wspaniałych komentatorów, którzy tylko na to czekali.)

 

 

Tony Hogański – Dobrze jest mieć takich przyjaciół.

 

Jan Kowalski – Przecież to chamstwo!

 

Tony Hogański – Przesadzasz.

 

Jan Kowalski – Tak się nie robi!

 

Tony Hogański – Nie dramatyzuj.

 

Jan Kowalski – To nieetyczne!

 

Tony Hogański – W EWF nie ma miejsca na etykę.

 

Jan Kowalski – Zdradzono znów marzenia milionów ludzi.

 

Tony Hogański – Za bardzo się tym przejmujesz.

 

 

(Zgodnie z zapowiedzią Kowalskiego znów przenosimy się backstage. Oczywiście nie trafiamy w byle jakie miejsce, o nie. Czeka na nas najwspanialsze miejsce pod słońcem, którym jest rzecz jasna biuro prezydenta EWF. Widzimy tutaj Esmeraldę Martinez, która prowadzi naradę ze swoimi najwierniejszymi współpracownikami, niczym Tusk z Nowakiem, Palikotem, Schetyną i Komorowskim. W tym przypadku jednak Esmeralda prowadzi rzeczowy dialog z Agnieszką Sorel, Tamarą Ostrowską oraz Dagmarą Zielińską. EWFowskiej wersji Komorowskiego na razie brak, ale wszystko przed nami.)

 

Esmeralda Martinez – Co myślicie?

 

Dagmara Zielińska – Głosuję za Rewolucją Kulturalną.

 

Esmeralda Martinez – Ale ja nie wysłuchałam jeszcze wszystkich opinii. Miał przyjść Jazzowski... gdzie on jest?

 

Tamara Ostrowska – Ulrike miała go zawiadomić. Być może wypiła za dużo.

 

Esmeralda Martinez – A gdzie Psycho? Ktoś go zawiadomił?

 

Agnieszka Sorel (smutnym głosem) Ja... ja... chyba zapomniałam.

 

Esmeralda Martinez – Oj niedobrze, niedobrze. Co takie roztrzepane dzisiaj jesteście? Jak tak można?

 

W tym momencie słychać pukanie do drzwi, a po chwili w gabinecie pojawia się Nas Jazzowski. Asystentki natychmiast go obskakują, proponują kawę, herbatę, ciasto. Nas z radością przyjmuje wszystkie oferty i siada na jednym z foteli.

 

Esmeralda Martinez – Bardzo dobrze, że jesteś. Mam ważną sprawę... chodzi o EWF! Chodzi o kulturę!

 

Nas Jazzowski – Kultura w EWF?

 

Esmeralda Martinez – Są różne koncepcje. Ja opowiadam się za koncepcją pokojową, konkretniej wyrażającą się hasłami: pokój i dobro.

 

Nas Jazzowski (zaniepokojony) Nadal rozmawiamy o EWF?

 

Esmeralda Martinez – EWF strasznie schamiało. Nigdy nie było tak źle, a uwierz mi, wiem o czym mówię. Potrzeba naprawy. Metodycznej pracy u podstaw.

 

Nas Jazzowski – To się nie przyjmie.

 

Esmeralda Martinez – Przyjmie się przyjmie. Mamy już nawet pewną koncepcję. Nazywa się: Rewolucja Kulturalna tudzież Kulturalny Dżihad. Będzie Mao, będzie kultura, będą hunwejbini.

 

Nas Jazzowski – Ale co ja mam z tym wspólnego?

 

Esmeralda Martinez – Będziesz propagandzistą. Musisz wymyślić jakieś lotne hasło. To twoje zadanie, a moja osobista prośba.

 

Nas Jazzowski – Jestem kiepski w wymyślaniu haseł. Może coś innego?

 

Esmeralda Martinez – Hasło dobra rzecz. Masz czas do następnej gali.

 

W tym momencie drzwi otwierają się z hukiem i w biurze pojawia się Psycho. EWF World title błyszczący na jego ramieniu aż daje po oczach.

 

Psycho – Na ustawce w samą porę, co? Widzę, że doktor Miodek (wskazuje na Jazzowskiego) już się rozgościł...

 

Esmeralda Martinez – Ah jak wspaniale! Moja głupia asystentka zapomniała zaprosić, ale ty wiedziałeś kiedy się zjawić. Brawo, brawo. Zapraszam. Może herbaty? Dietetycznego ciasta? Najlepsze na rynku!

 

Psycho – A ile ma procent ta herbata? (uśmiecha się) Dzięki, jestem wypity, za to przydałby się jakiś obiekt, na którym mógłbym posadzić moją drogocenną dupę. (uśmiecha się) Tańsze krzesła już rozdałaś, gospodynie wiejskie mają na czym siedzieć (wskazuje ponownie na Nasa) a gdzie tron króla?

 

World Champion dostaje swój fotel, w bezpiecznej odległości od Nasa Jazzowskiego, który dziwnie spogląda na Psycho. Krótko podsumowując: spogląda z wyraźną wrogością.

 

Psycho – Ogarnij się troszkę, synku. Patrzysz się na mnie jakbym to ja odebrał rolnikom dofinansowanie z Unii.

 

Esmeralda Martinez – Spokojnie! Spokojnie! Panowie! Zróbmy burzę mózgów! Co trzy głowy to nie jedna. Pomówmy o kulturze w EWF!

 

Psycho – Senorita, jedyna burza, jaka tu zaraz będzie miała miejsce to burza hormonów tego frajera (spogląda znacząco w stronę rywala) Wygląda jakby zaraz miała zacząć mu się mutacja.

 

Nas Jazzowski – Sam jesteś jedną wielką mutacją!

 

Esmeralda Martinez –  Jeszcze raz apeluję o spokój! (zwraca się do Psycho) Swoją drogą, nie uważasz, że ostatnio moje nogi wyglądają gorzej niż zwykle?

 

Psycho – Gorzej niż zwykle to wygląda ten frajer, jeśli mamy dyskutować na poziomie to polecam podstawienie mu jakiegoś podestu. Bez niego może do nas nie doskoczyć. A nogi... (Biały chwilkę patrzy bez słowa na dłuuugie nogi pani prezydent) Cóż mogę powiedzieć, mam nadzieje, że moja droga jako EWF World Champa będzie równie długa, świeżutka i efektowna.

 

Esmeralda Martinez – Tak też myślałam. W EWF potrzeba nam powiewu artystycznej świeżości. Dlatego trzeba zwrócić się w stronę kultury i odchamienia EWF.

 

Nas Jazzowski – W sprawie odchamiania zwraca się pani prezydent do Psycho? To dość... pokrętna logika.

 

Esmeralda Martinez (autentycznie zdziwiona) Nie rozumiem o czym ty mówisz.

 

Psycho – Nie dziwie się, polecam przyzwać do pomocy jakiegoś chłopaka specjalizującego się w tłumaczeniu białostockiej gwary. Ile razy ten kmiot coś sapie w moim kierunku i próbuje go rozszyfrować to za każdym razem wychodzi mi jakiś chamski bełkot. Godne pogardy zachowanie.

 

Esmeralda Martinez – Mówiąc krótko: EWF aby osiągnąć większy sukces musi wyjść ze swojego dołka rozpusty, zniewagi, pogardy, chamstwa, kurestwa i wszystkiego co najgorsze. Zaczynamy realizować projekt Rewolucji Kulturalnej. Kulturalnego Dżihadu!

 

Psycho (przerywa jej)Jeśli mamy zrezygnować z tego, co najgorsze to proponuje wyjebać tego gościa (wskazuje na Jazzowskiego) przez tamto okno (wskazuje na jedno z okien) na zbity pysk. Można do tego użyć tego buta (wskazuje na swojego białego najka), wystarczy tylko słowo. A jeśli chodzi o Dżihad to chyba panienka nie tych ludzi wezwała na spotkanie, piaskowy frajer nie figuruje już pod numerem EWF World Champa.

 

Esmeralda Martinez – Sandman będzie kalifem i wodzem. Jazzowski wymyśli hasło. Znajdzie się też jakaś rola dla Toola, ogólnie chodzi o to by żyło się lepiej. Wszystkim. A gdy będzie żyło się lepiej, wtedy zarobimy więcej pieniędzy.

 

Psycho (zadowolony) I ja w to wchodzę.

 

Nas Jazzowski – Wystarczy przecież odebrać EWF World title temu nieudacznikowi. Wtedy EWF stanie się o wiele, wiele, wiele, wiele lepsze. On obraża EWF samym swoim istnieniem! Jest parodią EWF World Champa!

 

Psycho – Odezwała się parodia pretendenta. Swoją drogą jeśli ja mam brać udział w jednym przedsięwzięciu z tym frajerem to musze stać po drugiej stronie barykady. Jeśli on chce więcej kultury to mam zamiar wprowadzić tu jebaną rzeźnie, walki w błocie i obrzucanie się pomidorami. (śmieje się) Jednym słowem jeśli ten kmiot ma się przyczynić do rewolucji w EWF to ja odpadam, jedyna rewolucja jaką jest w stanie spowodować Jazzowski to rewolucja w moich jelitach. (chwyta się za brzuch) Jego słodkie pierdzenie przeczyści cię z siłą wodospadu. Poza tym ten pseudo wykształcony literat nie zasługuje nawet na to, żeby siedzieć w tym samym pokoju co Biały Król, ta szmata nie zasługuje nawet na to, żeby pić herbatę z tej samej zastawy co ja. A World Title? Nie bądźmy śmieszni, jeszcze kilka lat temu nikomu nie śniłoby się nawet, żeby dopuszczać do walki o ten najbardziej prestiżowy pas takich przypadkowych frajerów. (wskazuje na wściekłego Jazzowskiego) Spójrz na niego, senorita, przecież ten gość nie dałby rady mnie pokonać nawet gdybym słodko spał. (śmieje się)

 

Esmeralda Martinez – Spokojnie, spokojnie panowie. O tym zadecyduje main-event.

 

Psycho – Main-event zadecyduje o tym, że setki tysięcy zagorzałych fanów Jazzowskiego spędzi dzisiejszy wieczór smarkając w szorstki papier do dupy z powodu kolejnej klęski ich idola. Zrobię z nim to, co zrobiłem już nie raz z niejednym frajerem po drodze po ten pas (poprawia World title) i jeśli w czymkolwiek mam współpracować z tym frajerem to najpierw sam napisze scenariusz tej totalnej rozpierduchy w ringu, tego ponadludzkiego rozpierdolu, który będzie miał miejsce jeśli ta cipka odważy się stanąc na przeciwko mnie, rozumiesz, panno piękna?

 

Esmeralda Martinez – Przemyśl mój pomysł senor. EWF potrzebuje twojego wsparcia.

 

Nas Jazzowski – Ja z tym zerem nie będę współpracował!

 

Psycho – Współpracował to Bolek z SB. Ty po prostu dostaniesz po ryju, waflu. (Biały wstaje z fotela) Szykuj się. (dopija herbatkę do końca) I nie zapomnij założyć podwójnego pampersa. Może się przydać.

 

(Po tych słowach aktualny EWF World Champion opuszcza gabinet Esmeraldy Martinez. My natomiast wracamy w okolice ringu.)

 

 

Tony Hogański – No i jak miło i sympatycznie się zrobiło.

 

Jan Kowalski – W pewien sposób.

 

Tony Hogański – Jest dobrze. Fajnie, powiedziałbym nawet, że wręcz klawo.

 

Jan Kowalski – To dobrze. Cieszę się, że nie opuszcza cię dobre samopoczucie.

 

Tony Hogański – Tostery tak mają. Jesteśmy zajebiści.

 

Jan Kowalski – Wszyscy o tym wiedzą.

 

Tony Hogański – Dlatego to ja rozwiązuję kryzys polityczny w Tajlandii, a nie ty.

 

Jan Kowalski – Oczywiście, ale to też dlatego ja wiem kiedy przenosimy się na zaplecze, a kiedy nie. Wiem też, że za chwilę obejrzymy skrót czwartej Kwietniowej Anarchii. Ty o tym nie wiedziałeś.

 

Tony Hogański (zaciskając zęby)Nadużywasz władzy.

 

 

(Z corocznej serii „Wspomnienia sprzed lat” czyli przypomnienie wcześniejszych Kwietniowych Anarchii organizowanych przez EWF:)

 

EWF PPV „Kwietniowa Anarchia IV”, 30.04.2009, Kraków, Polska.

 

01. Reebok pokonał Samuela Akrę w Dark Matchu.

02. Ponury Grabarz pokonał Curtisa Heysela i @ w Dark Matchu.

03. Jimmy Hendrixon pokonał Flying Mana i wygrał V Edycję Pucharu Szczęściarza.

04. Y2J pokonał Izzy’ego Nilsena.

05. Scotty Whiped pokonał Nasa Jazzowskiego i zdobył EWF Evolution title.

06. Psycho pokonał Chrisa „More” Attitude’a i obronił EWF FTW title.

07. Mind Mower pokonał Shamblera i Vaclava w No DQ Matchu.

08. Scyther pokonał Toola w EWF eXtreme Match V i obronił EWF World title.

 

inne ważne wydarzenia z tego PPV:

 

01. Szakal był aktywnym i zabieganym komisarzem.

02. Poszukiwania Dark Division trwały w najlepsze.

03. Odbył się pierwszy w historii EWF Snowboard vs Surfboard Match.

04. Vaclav cierpiał z rąk prześladowców, w EWF zadebiutował Hae Baeguk.

 

(Koniec.)

 

 

Tony Hogański – Boska gala. Później byliśmy w Korei, tam mnie kochali.

 

Jan Kowalski – Jakże nagle entuzjastyczny się zrobiłeś.

 

Tony Hogański – Gala w której mistrz Szakal był tak aktywny nie mogła być słaba.

 

Jan Kowalski – Z pewnością.

 

Tony Hogański – Dziś nie ma mistrza Szakala, więc jest gorzej. Dużo gorzej.

 

Jan Kowalski – Nie przeżywaj tak tego Tony.

 

Tony Hogański (ze łzami w oczach) Janku... ja cierpię.

 

Jan Kowalski – Wiem, wiem. Popatrz, będzie teraz walka o EWF FTW title. Rozluźnisz się. Pośmiejesz się ze starości Sandmana. Będzie dobrze.

 

Tony Hogański (uspokaja się) Masz rację. Nie mogę cierpieć. To w Tajlandii cierpią.

 

 

 

EWF FTW Championship:

Special Guest Referee - Scyther

No DQ Match:

Sandman vs SR-Crazy (c)

 

 

 

Zaczyn grać "Enter Sandman" – Metallica. Publiczność zgromadzona w Hali Ludowej wie co to oznacza i od razu zaczyna skandować: Sandman! Sandman! Sandman! Już po chwili na rampie pojawia się największa z legend, ojciec wszystkich legend: Sandman. Spokojnie dociera na ring, gdzie niedługo stoczy walkę. Pozdrawia go Lech Grudziński.

Muzyka zmienia się w Limp Bizkit i „My Way”! Radość publiczności nie zmienia się, entuzjazm jest ogromny. Na arenie pojawia się SR-Crazy. Kibice śpiewają kościelne pieśni i cieszą się, że jest on wraz z nimi. Crazy rozdaje autografy, całuje niemowlaki, wymienia uściski z weteranami, by w końcu dotrzeć na ring.

Na samym końcu uderza La Coka Nostra - Bloody Sunday ft. Sen Dog & Big Left. Spod FeliXtronu wychodzi honorowy komisarz EWF, a obecnie specjalny sędzia tej walki, czyli Scyther!

 

Tony Hogański – Wreszcie dowiemy się w jakiej tak naprawdę formie jest Sandman.

 

Jan Kowalski – Dlaczego?

 

Tony Hogański – Oj Janku. To oczywiste. Ostatnio walczył z jakimiś pokrakami. Teraz rywal wydaje się być trudniejszy.

 

Jan Kowalski – Trudniejszy rywal i od razu walka o pas.

 

Tony Hogański – Niektórzy mają po prostu dobry start. To jak kredyt taki.... albo program rządowy. Ja tam nie wiem. W PRLu tego nie mieliśmy. Chociaż Gomułka starał się pomóc wszystkim.

 

Jan Kowalski – To prawda. Wiesiu był ok!

 

Honorowy Komisarz korzystając z przysługujących mu przywilejów znacząco przyspiesza rozpoczęcie walki, rezygnuje z rutynowego przypomnienia jej zasad i natychmiast nakazuje uderzyć w gong. Decyzja ta wydaje się być rozsądną, bo Sandman i Crazy to doświadczeni gracze, którzy nie zapominają nawet o tak pięknym geście jak uścisk dłoni, który jednak Scytherowi jest wyraźnie w niesmak. Zawodnicy jeszcze przez chwilę zachęcają publiczność do podniesienia wrzawy, po czym dochodzi do zwarcia, z którego zwycięsko wychodzi Sandman. Odpycha oponenta na liny, ten odbija się i niemal nadziewa się na potężnego Clothesline'a! Niemal, bo Crazy powszechnie znany jako jeden z najbardziej wygimnastykowanych zawodników EWF, pochyla się i kontruje Neckbreakerem! Pin.... 1... kick out. SR Crazy próbuje podnieść oponenta lecz ten kontruje ową próbę w roll upa ..... Scyther mimo wszystkich swych atutów i potęgi równej armii Napoleona nie ma podzielnej uwagi jak wspomniany jegomość, a wyeksponowany dekolt w pierwszym rzędzie wydawał się bardziej atrakcyjny niż legendarna sylwetka Sandmana.

 

Tony Hogański – Przypomina mi to sytuację, gdy polowałem z marszałkiem Sejmu w legendarnej Budzie Ruskiej.

 

Jan Kowalski – Naprawdę?

 

Tony Hogański – Osmoliłem mu wąsa. Tak śrutem jebłem, że hej. Do dzisiaj nie chce mnie znać. Szkoda. Mieliśmy wspólnych kolegów w SB. Ich jeszcze kocha, a mnie już nie. No jak tak można?

 

Jan Kowalski – Nie wiem Tony, naprawdę nie wiem.

 

Obywatel Sosnowca z miejsca rzuca się do swojego dawnego wroga z pretensjami, ten jednak błagalnym wzrokiem zwraca jego uwagę na atrakcyjną kobietę, która teraz macha sobie w najlepsze do realizatora. Być może Sandman widział w niej nowy narybek do swojego haremu, ale tego nigdy się nie dowiemy,  bo wszelkie ewentualne plany zostają pokrzyżowane przez SR Crazy'ego, który po raz kolejny podjął próbę roll upa. Pin...1...2.. kick out! FTW Champ spada na swojego przeciwnika z elbow dropem, i jeszcze raz, a następnie zaczyna wchodzić na narożnik i ku uciesze publiczności skacze na niego z Moonsaultem! Jako, że legenda PCW w międzyczasie z brzucha przetoczyła się na plecy to cios ten na nadwyrężony kręgosłup wydał się jeszcze bardziej destrukcyjny niż zwykle. Crazy jednak nie odpuszcza, podnosi Sandmana, chce wykonać na nim Backdrop suplex, ale ten wykorzystując potęgę swojego doświadczenia zapiera się, uderza Szaleńca łokciem w twarz, bierze rozbieg i... łapie się za plecy. SR wykorzystuje ten moment zachowania i między wrestlerami rozpoczyna się regularny brawl SR... Sandman... SR... Sandman... SR... SR... SR odbija się od lin i nadziewa się na Dropkicka! Wygląda na to, że z kręgami już wszystko w porządku. Piaskowiec wrzuca wyższy bieg, spada na oponenta z The Outlaw Thorn, a następnie zakłada mu Single Leg Boston Crab!

 

Jan Kowalski – Będzie bolało.

 

Tony Hogański – Mnie też to bolało jak mnie dawni koledzy z Solidarności potraktowali!

 

Jan Kowalski – Nie rozpaczaj.

 

Tony Hogański – Pieprzony kraj. Jak mogę ratować Tajlandię, gdy w Polsce taki burdel?

 

Jan Kowalski – Masz po prostu dobre serce.

 

Tony Hogański (z dumą) Pewnie, że mam. Do tego jestem gwiazdą! Największą! Najlepszą! Najjaśniejszą!

 

Wyraźnie zaskoczony takim obrotem sprawy SR poczyna czołgać się kierunku lin, ale w kwestii siły Sandman ma wyraźną przewagę i nie pozwala na żadne ustępstwa względem ringowej pozycji. Crazy zaczyna odczuwać ból, bo stawy nawet najbardziej wygimnastykowanych mistrzów mają pewne granice. FTW champ zamyka oczy, a Scyther chwyta go za rękę, aby sparwdzić czy przypadkiem nie odpłynął, podnosi raz - opadała, drugi - opadła, trzeci - SR niespodziewanie wywija się zaskoczonemu Sandmanowi, który otrzymując mocnego kopa w swój legendarny zadek wpada na liny, zakręcony obraca się w kierunku Szaleńca i nadziewa się na Arabian Face Buster! Sanman pada po ciosie, który powinien być mu dobrze znany, Crazy wykorzystując moment bierności oponenta rozmasowuje swoją obolałą nogę. Prawdopodobnie chwilę wcześniej w swojej brodzie poszukiwał właśnie jakiejś maści, ale umknęło to uwadze widzów. Legenda PCW zaczyna powoli odzyskiwać przytomność, podnosi się i nadziewa się na DDT! NIE! W ostatniej chwili odpycha go na liny i atakuje Clotheslinem spod Konstantynopola! NIE! Crazy robi unik i atakuje oponenta potężnym Spearem! (EWF! EWF! EWF!)

 

Tony Hogański – Janku, gdybym ja miał media w garści jak Platforma to bym już dawno rządził tym krajem! Byłbym carem! Toster-car! To będzie drugi tom mojej autobiografii. Oczywiście, gdy wreszcie przejmę władzę.

 

Jan Kowalski – Tak sądzisz?

 

Tony Hogański – A co mówił ojczulek Stalin? Nie trzeba kupować narodu, wystarczy mieć tych inżynierów dusz i to zupełnie załatwia problem zniewolenia.

 

Jan Kowalski – Skoro tak twierdzisz.

 

Publika podekscytowana zaczyna na zmianę skandować imiona swych ulubieńców, a Scyther zaczyna odliczać 1.....2.... SR Crazy podnosi się i to samo czyni ze swoim przeciwnikiem. Zagląda pod ring, gdzie zauważa piękny i dostojny stół. Wyciąga go, rozstawia, a następnie umieszcza nim swojego rywala.... 5.... Crazy ku uciesze publiczności wdrapuje się na narożnik 7.... 8.... Crazy tauntuje..... 9.... 9,9999 SR skacze na oponenta z 5 Star Frog Splashem!!! (EWF! EWF! EWF!) Stolik pada pod naporem tegoż destrukcyjnego ciosu. Scyther siłą rzeczy musi rozpocząć odliczać od nowa 1...2....3....4....5... 6.... 7... Zawodnicy zaczynają się budzić i wstawać 8.... SR zaczyna rajd w kierunku ringu, ale w ostatniej chwili Sandman łapie go za nogę, Crazy się obraca i nadziewa na Clothesline spod Konstantynopola!!! Publika zaczyna szaleć, obaj wrestlerzy padają z wycieńczenia, a Scyther liczy nadal ... 9 ... i nagle macha ze zrezygnowaniem ręką, wychodzi poza ring i zaczyna cucić obu zawodników. Widząc, że raczej nic z tego nie będzie wrzuca obu na ring i dziwnym trafem SR Crazy w skutek tej operacji ląduje na Sandmanie w pozycji kwalifikującej się do pinu 1...2...2,9999 kick out!

 

Tony Hogański – Mam nadzieję, że te dranie nie pomyślą o tym by nam dzisiaj stolik rozpierdolić.

 

Jan Kowalski – Też mam taką nadzieję.

 

Tony Hogański – Musisz wiedzieć Janku, że ja jestem bardzo wrażliwy.

 

Crazy nie jest zbyt zaskoczony, bo w przeciwieństwie do półprzytomnego Sandmana jest zupełnie martwy, więc można co najwyżej powiedzieć, że przewraca się w grobie, ale kiedy grobu brak to nawet o to ciężko. Tymczasem spod FeliXtronu wyłania się postać Yoshihito Nabeshimy! Czego on tutaj szuka? Wielka to zagadka. Tymczasem na ringu 666-krotny PCW Polish Champ zrzuca z siebie zwłoki przeciwnika i dość ociążale zaczyna się podnosić. Gdy jest już na nogach zaczyna patrzeć głęboko w oczy Scytherowi, który z fałszywym podziwem bije legendzie PCW brawo i zachęcającym gestem wskazuje na nieprzytomnego Crazy'ego. Chyba po raz pierwszy w swej karierze Sandman korzysta z rady Burdnego Harry'ego, podchodzi do FTW Champa, podnosi go i serwuje Right Into The Sand [Rock Bottom]! NIE!!! Crazy ostatkiem sił kopie oponenta w brzuch i kontruje Ground Zero [Double Arm DDT]!!! Publika zaczyna się radować podobnie jak Scyther, który ironiczny uśmiech próbuje ukryć fałszywie troskliwym wyrazem twarzy. Pin 1....2....2,99999 Sandman kick outuje!!! Publiczność jest w szoku, podobnie jak Scyther i SR-Crazy, choć ten ostatni ma najmniej sił, aby swoje zdziwienie wyrazić. Crazy podnosi swojego przeciwnika.... rzuca go o liny.... i to był chyba błąd, bo Sandman wracając powala go legendarnym Clotheslinem spod Konstantynopola!! (wielki entuzjazm + Allah akbar! Allah akbar! Allah akbar!) Pin.............1....................2.................3!! (Zwycięzcą i nowym EWF FTW Champem jest: Sandman!)

 

Jan Kowalski – Sandman! Sandman! Sandman!

 

Tony Hogański (kładzie mu rękę na ramieniu)Nie przeżywaj tak tego.

 

Jan Kowalski – Sandman nowym EWF FTW Champem!

 

Tony Hogański – Amen bracie. Na chwałę Proroka i by broda rosła mu zdrowo.

 

Jan Kowalski – Sandman drugi raz w swej karierze zdobywa EWF FTW title.

 

Tony Hogański – To prawie jak jeden król Tajlandii.

 

Scyther z uśmiechem na ustach wręcza Sandmanowi EWF FTW title. Ten chyba cieszy się z tego sukcesu, bo dlaczegóż by nie? Scyther gratuluje jeszcze raz Sandmanowi, po czym wycofuje się. Publiczność świętuje razem z Sandmanem. Kosiarz spod Konstantynopola dziękuje im za wsparcie, a następnie pokazuje, że dziękować trzeba Allahowi, wymownie pokazując stronę Mekki. Sandman uszczęśliwiony opuszcza ring. Nie zapominajmy jednak, że pojawił się tu przecież Yoshihito Nabeshima. Teraz dopiero zauważamy, że japoński książę ma w ręku piękną, białą różę. Crazy podnosi się i jest dość zdziwiony, nie za bardzo wie o co chodzi. Szczególnie, gdy Nabeshima wręcza mu różę. Panowie ronią łzy wzruszenia. Nagle zaczyna grać „Gee” autorstwa Girls' Generation, a po FeliXtronie zaczynają biegać jakieś dziwadła. Niektórym zrobiło się w tym momencie niedobrze. Nabeshima jednak postanawia zostawić dożywotniego EWF TV Champa, przechodzi ponad linami i znika wśród publiczności. Crazy zostaje sam ze swoim smutkiem, durną piosenką i ładnym kwiatkiem.

 

Tony Hogański – Ciekawe.... ale ja się martwię Tajlandią.

 

Jan Kowalski – Znowu ta Tajlandia?

 

Tony Hogański – Tak, znowu. Miałeś rację Janku.

 

Jan Kowalski – Często miewam rację. A w czym konkretnie tym razem?

 

Tony Hogański – Czas skończyć gadać o biednych mieszkańcach Tajlandii i kryzysie jaki ich dotknął. Czas działać!

 

Jan Kowalski – Bravo! Co planujesz?

 

Tony Hogański (zdejmując słuchawki)Muszę się naradzić z Esmeraldą. Pokomentuj za mnie chwilę. To nie jest takie trudne. Na pewno sobie poradzisz. (po tych słowach Toster opuszcza stanowisko komentatorskie)

 

Jan Kowalski – Zostałem nagle sam. To smutne... (z motywacją w głosie) ... ale dam radę!

 

 

(Janek jest tak zajebisty, że aż zgasły światła. Wyświetlone zostaje czarno-białe video, na którym Włodzimierz Lenin otoczony swoimi zwolennikami, gestykulując żywiołowo wykrzykuje krzepiące hasła, które są słynnymi tezami kwietniowymi. Po chwili pojawiają się jakieś zakłócenia, a na trybunie zamiast towarzysza Lenina ujrzeć można Nasa Jazzowskiego, który przemawia podobnie emocjonalnie.)

 

Nas Jazzowski –  ....mój stosunek do zbliżającej się wojny jest jeden... nie mogę pozwolić na żadne ustępstwa wobec rządu tymczasowego, który usytuował się na szczycie Extreme Wrestling Federation..

 

***** Wizerunek Psycho pielęgnującego World Title *****

 

Nas Jazzowski –  ....nie mogę udzielić żadnego poparcia fałszywym synom Extreme Wrestling Federation, którzy pod kłamliwymi przykrywkami wypierają się swojego pochodzenia.

 

***** Tool pokazuje środkowy palec w kierunku logo EWF *****

 

Nas Jazzowski –  ....nie mogę pozwolić, aby najcenniejszy skarb Extreme Wrestling Federation rozrywany był na strzępy przez szpony zachłannych materialistów.

 

***** Tool i Psycho wymieniają uścisk dłoni *****

 

Nas Jazzowski –  ....żądam więc, aby każdy kto ma coś na swoim sumieniu poddał się dobrowolnej karze w bezpośrednim starciu.

 

***** Fragment main-eventu Wrestlepaloozy 100 *****

 

Nas Jazzowski –  ....a jeśli niemożliwością będzie przeprowadzenie zmian tych nieprzymuszenie, konieczne będzie rozpoczęcie działań rewolucyjnych.

 

***** Vaclav i Jazzowski brawlują z Psycho i Toolem *****

 

Nas Jazzowski –  ....i niech ci którzy nazywają mowę moją bredzeniem.

 

***** Nas wygłasza speech w ringu *****

 

Nas Jazzowski –  ....niech ci którzy słów moich nie rozumieją.

 

***** Tool i Psycho okopują zwłoki Nasa po Wrestlepaloozie 100 *****

 

Nas Jazzowski –  ....niech obserwują.

 

***** Jazzowski wykonuje na Psycho 99 crusher *****

 

(Jazzowski stojący na mównicy unosi w geście triumfu zaciśniętą pięść i pojawiają się kolejne zakłócenia obrazu. Tym razem Nas stoi w wypełnionej do ostatniego miejsca hali i ku wielkiej uciesze publiczności celebruje swoje zwycięstwo.)

 

 

Jan Kowalski – Emocjonująco. Szkoda, że Tony tego nie widział. Ale cóż, pewnie nie będzie tego żałował.

 

 

(Przenosimy się do tajemniczego pomieszczenia, jednakże wiadomym jest fakt, iż znajdujemy się wewnątrz hali EWF. Najazd kamery ukazuje nam przepych, wewnątrz widzimy meble wykonane z drewna, lecz styl sugeruje nam, że pochodzą one z półwyspu iberyjskiego. Najbardziej charakterystycznym obrazkiem, są dwie róże, jedna biała, druga czarna, ów flora znajduje się na biurku, kwiaty wciśnięte są w małe białe wazoniki, najprawdopodobniej wykonane w stylu kultury azjatyckiej. Po chwili ciszy do pomieszczenia wchodzi urodziwa kobieta, okazuje się, że jest to Prezydent EWF, Esmeralda Martinez. Tu warto wspomnieć, że rzecz jasna Esmeralda ma do dyspozycji więcej pomieszczeń niż tylko gabinet, który z reguły oglądamy podczas gal. Ten pokój także służy jej w jakiś sposób, a połączony jest on z kompleksem innych pomieszczeń. Esmeralda Martinez ochoczo podśpiewując, przechodzi w stronę okna, jednakże zatrzymuje się przed biurkiem.)

 

Esmeralda Martinez – Tu amor con tu amor ooo con tu amor... (nagle przerywa) O jejku jej. Kwiaty? to urocze, ale skąd? Dziwne...

 

Nagle słyszymy delikatny, aczkolwiek cichy głos męski

 

Mężczyzna – Urocze...zaiste, ale czy niespodzianki nie są... hmm... ciekawsze?

 

Esmeralda Martinez natychmiast się obraca, wraz z nią kamera, okazuje się, że tajemniczym mężczyzną jest książę Yoshihito Nabeshima.

 

Esmeralda Martinez (zdziwiona) Pan Nabeshima? Ale dlaczego? To dla mnie?

 

Yoshihito Nabeshima – I tak, i nie.

 

Esmeralda Martinez (jeszcze bardziej zdziwiona) Więc jak?

 

Yoshihito Nabeshima – Eh! (takie typowo japońskie) Kultura zachodnia nauczyła was brać, lecz nie nauczyła muskać waszych pozornych guścików. Eh! Przyjmijmy, że te kwiaty, są dla pani, jednakże wszystko ma swoją cenę.

 

W tym momencie Nabeshima wyciąga małą platynową monetę.

 

Yoshihito Nabeshima – Orzeł czy reszka?

 

Esmeralda Martinez – Ale po co to wszystko?

 

Yoshihito Nabeshima (delikatnie się uśmiechając)Przyjmijmy, że ufam w ślepy los, więc?

 

Esmeralda Martinez (zdziwiona)Reszka.

 

Nabeshima podrzuca przedmiot, po chwili działa siła grawitacji, kamera ukazuje nam, że wypadł „orzeł”.

 

Yoshihito Nabeshima (kolejny raz się uśmiechając) No cóż, pani zdecydowała (Nabeshima podchodzi do flakonika z białą różą, która zabiera, po chwili chyli swe lica w okolicach ucha pani Prezes szepcząc) Urocza jest nieprzewidywalność. (Nabeshima odrywa jeden z płatków) Zdrada (odrywa następny) walka (odrywa kolejny) popiół. Oficjalnie chciałbym zrzec się swojego World Title shota. Jako jedyny przedstawiciel błękitnej krwi, jestem stworzony do wyższych celów, jednakże mam prawo do walki o ten pas, gdyż uczciwie to wywalczyłem. Z drugiej strony, moja krucha natura mówi mi, nie! krzyczy do mnie, że konwencja tej walki jest iście plebejska. Mam nadzieję, że znajdzie pani, chociaż pół-godne zastępstwo. A teraz żegnam, piękna pani.

 

Nabeshima powoli wychodzi z pomieszczenia uśmiechając się, Martinez stoi w konsternacji.

 

Esmeralda Martinez – Muszę powiedzieć o tym asystentkom! O jejku jej!

 

(Wracamy do Kowalskiego, który czuje się bardzo samotny.)

 

 

Jan Kowalski – To... to... dość dziwne.... Nabeshima właśnie zrezygnował z EWF World title shotu. Main-event zatem uległ kolejnej transformacji. Zupełnie nie planowanej. Ciekawe co Tony by o tym powiedział? Pewnie wspomniałby mistrza Szakala. W jego imieniu postaram się go godnie zastąpić... (udając głos Hogańskiego z pewną dozą melodramatyzmu) .... mistrzu, oj mistrzu. Gdzie jesteś? Gdzie się podziałeś? Dlaczego porzuciłeś EWF? Wróć do nas! Wróć! (koniec) Dobra robota Kowalski. Jesteś prawie tak zajebisty jak Tony. Zajebisty Janek.

 

 

(Trafiamy do najpiękniejszego z pięknych gabinetów. Tak, znów jesteśmy w miejscu, w którym to od lat rezyduje Esmeralda Martinez i jej zachwycające długie nogi. Dostrzegamy panią Prezydent, która dumnie przegląda prasę kobiecą, a także jej asystentki, które kręcą się tu i ówdzie. W jednym z wazonów widzimy także kwiaty, które otrzymała od Toola, a w innym te otrzymane w pięknym podarku od księcia Nabeshimy.)

 

Tamara Ostrowska – Ale panienka dzisiaj popularna. Tyle kwiatów.

 

Esmeralda Martinez (zamyślona) Tak...

 

Tamara Ostrowska – Coś się stało?

 

Esmeralda Martinez – To dziwne. Ten Nabeshima zrezygnował z walki o World title shot. Takie rzeczy w EWF się nie zdarzają. Może powinnam poprosić go o wsparcie w naszym programie kulturalnym?

 

Tamara Ostrowska – Wydaje mi się, że jego poglądy kłócić się będą z programem Rewolucji Kulturalnej. Nie sądzę by to do niego pasowało.

 

Esmeralda Martinez – Nie? To szkoda... (znów zamyślona) ... mimo wszystko to uroczy człowiek. Chciałabym coś dla niego zrobić. Będę musiała się zastanowić nad tym jeszcze.

 

Tamara Ostrowska – Panienko... potwierdziłam powrót do EWF wspaniałego gościa. Obiecał, że będzie mógł walczyć już na następnej gali.

 

Esmeralda Martinez – W zeszłym roku mówił to samo. No dobra, zobaczymy co z tego wyjdzie. (popada w zadumę) A właśnie...  Gdzie moi hunwejbini?

 

Agnieszka Sorel (spogląda na zegarek)Niedługo powinni się tu pojawić. Dagmara Zielińska ma ich przyprowadzić.

 

Esmeralda Martinez – Petruella coś mało żwawa dzisiaj. Ty zresztą też. Zawodzicie mnie, oj zawodzicie. Nie będzie dodatkowego przydziału dietetycznej sałatki.

 

Alienor robi zmartwioną minę. Smutek jej nie trwa długo, gdyż po chwili drzwi się otwierają, a w gabinecie pojawiają się: Dagmara Zielińska, a wraz z nią Crash oraz Bidam.

 

Esmeralda Martinez – Postoicie. Miejsca siedzące tylko dla wybranych.

 

Bidam i Crash nie zwracają jakoś uwagi na ten brak szacunku.

 

Esmeralda Martinez – Dobrze się zapowiadacie. EWF jest z was zadowolone. Czas więc wykonać kolejny krok. Od następnej gali rozpoczynamy erę Rewolucji Kulturalnej, czy też Kulturalnego Dżihadu. Będziecie potrzebni.

 

Bidam i Crash nic nie odpowiadają.

 

Esmeralda Martinez – Milczycie? To dobrze. Rewolucja Kulturalna potrzebuje swojego Mao. Kulturalny Dżihad potrzebuje swojego kalifa. Będzie nim Sandman. On natomiast potrzebuje hunwejbinów do pomocy. Sam jeden nie odbuduje kultury w EWF. (zaczyna przyglądać się Bidamowi) Nie wyglądasz mi najlepiej. (następnie rzuca okiem na Crasha) Ty zresztą też nie. Mało reprezentacyjni jesteście. Ale nie martwcie się! Mam rozwiązanie!

 

Pani Prezydent klasnęła tylko w dłonie, a w jej przecudnym gabinecie pojawili się Velvet Lee oraz Elegance Choi.

 

Esmeralda Martinez – Chłopaki mam dla was zlecenie. Zaprojektujecie mundury dla hunwejbinów. Muszą się prezentować godnie. Weźcie z nich miarę. Tylko bez szaleństw. Żadnej pstrokacizny. Wzorować się na dostojnej prostocie Mao Zedonga. Bo co powiedział towarzysz Mao?

 

Velvet Lee – Nie ma budowania bez burzenia.

 

Esmeralda Martinez – Bardzo dobrze. Co jeszcze powiedział towarzysz Mao?

 

Bidam (z uśmiechem) Dla osiągnięcia celu politycznego można poświęcić w ofierze połowę ludzkości.

 

Esmeralda Martinez – Będą z was doskonali hunwejbini. Rewolucję Kulturalną czas zacząć!

 

Crash – Kulturalny Dżihad! Kulturalny Chaos! Chaos akbar!

 

Gdybyśmy znajdowali się w krajach arabskich, to uroczy hamasowcy zaczęliby w tej chwili radośnie strzelać z karabinów. Ale nie jesteśmy, więc radość musi nam wystarczać. Długo ona nie potrwała, bo przerwana została brutalnym otwarciem się drzwi. W gabinecie pojawił się Tony Hogański. Od razu znalazł się dla niego fotel i kieliszek wina.

 

Tony Hogański – Esme ratuj. Potrzebuję twojej pomocy.

 

Esmeralda Martinez (przejęta) O jejku jej! Co się stało?

 

Tony Hogański – W Tajlandii źle się dzieje. Trzeba pomóc królowi Bhumibolowi.

 

Esmeralda Martinez – Szanuję króla Bhumibula. Ale jak możemy pomóc Tajlandii?

 

Tony Hogański – Trzeba tam zorganizować galę. W Dzień Zwycięstwa! Musimy pokazać im siłę spokoju i zaprowadzić tam harmonię. To misja EWF. Nieść pokój i dobro.

 

Esmeralda Martinez – Bangkok? Tajlandia? Nie jestem przekonana.

 

Tony Hogański (w desperacji) Idealne miejsce na rozpoczęcie Rewolucji Kulturalnej. Pomogę w Dżihadzie. Pomogę w Waszej Walce. Wytrenuję hunwejbinów.

 

Esmeralda Martinez – Brawo Tony! Dziękuję ci! Zatem następna gala w Tajlandii!

 

(Toster zaczyna promienieć uśmiechem, a my wracamy w okolice ringu.)

 

 

Jan Kowalski – Wiedziałem, ze do tego dojdzie! Znowu zagraniczna gala! Bangkok! Tajlandia! Co to będzie? Co to będzie? 

 

 

(Na ekranach telewizorów pojawia się napis „Wydarzyło się jakiś czas temu”. Jesteśmy na zapleczu hali, w pomieszczeniu przygotowanym do bycia studiem filmowym, takim trochę prowizorycznym. Kręci się tutaj jakaś ekipa realizatorsko-telewizyjna. Widzimy też Toola, który jakoś nie okazuje zainteresowania.)

 

Reżyser – Ale jakże to tak?

 

Tool – Nie i już. Nie mam na to czasu Olaf.

 

Reżyser – Ale Jazzowski i Psycho mają swoje proma. Będą puszczone w odpowiednim momencie. Dlaczego oni mogą współpracować, a ty nie?

 

Tool – Bo ja wygram. Po prostu.

 

Reżyser – To wszystko?

 

Tool – Wszystko.

 

Reżyser – I co jeszcze?

 

Tool – .... i chuj.

 

Reżyser – Dlaczego tak... wulgarnie?

 

Tool – Pasuje do sytuacji. Ja tworzę nową estetykę, nową jakość. Nie potrzebuje żadnego proma. Ja po prostu wygram walkę i zdobędę EWF World title.

 

(Reżyser robi smutną minę, a Tool trzaskając drzwiami opuszcza pomieszczenie. Koniec materiału filmowego.)

 

 

Jan Kowalski – Biedny Olaf. Kiedyś gwiazda reżyserska i filmowa, a dziś pomiatają nim pracownicy EWF... a zaczęło się od drobnej reklamówki dla Dziecka Komercji w 2002 roku. (ciężko wzdycha) Jak ten czas leci... nieubłaganie.

 

 

(Kamera przenosi się w bliżej nieokreślone miejsce. W pomieszczeniu jest  bardzo ciemno, widać tylko dwa krzesła. Kamera ustawia się w takim miejscu, że znajduje się tuż za jednym z nich. Na drugim siedzi Psycho One.)

 

Psycho – Zawsze o tobie marzyłem...

 

Kamera zaczyna powoli obracać się.

 

Psycho –  Zawsze cię pożądałem...

 

Z chwili na chwilę robi się coraz ciemniej.

 

Psycho – Zawsze o ciebie walczyłem...

 

Jest już prawie zupełnie ciemno, tak że widać tylko kontury dwóch krzeseł, siedzącego na jednym z nich człowieka 'z rogami', a na drugim...

 

Psycho – A kiedy już cię zdobyłem...

 

Kamera robi zbliżenie do dziwnie błyszczącego przedmiotu leżącego na krześle stojącym na przeciw Białego.

 

Psycho (cicho, aczkolwiek pewnym siebie tonem)   ...nigdy cię nie oddam.

 

(Światło gwałtownie zapala się , widać tylko złote EWF World Title leżące na drugim z krzeseł.)

 

 

Jan Kowalski – W ten oto sposób dotarliśmy do main-eventu dzisiejszej gali. Ale gdzie jest Tony?

 

Tony Hogański (zakładając słuchawki i siadając na krześle)Jak to gdzie? Tutaj! Na swoim miejscu! Straciłem coś?

 

Jan Kowalski – Kierując się twoim sposobem myślenia stwierdzam, że nie.

 

Tony Hogański – Świetnie! To co tam jeszcze w programie?

 

Jan Kowalski – Wielki main-event o EWF World title.

 

Tony Hogański – Psycho vs Tool vs Jazzowski vs Nabeshima? Brzmi fascynująco.

 

Jan Kowalski – Nabeshima zrezygnował.

 

Tony Hogański – To dziwny człowiek, jakoś mnie tym nie zaskoczył.

 

Jan Kowalski – Czeka nas zatem powtórka z Wrestlepaloozy numer 100. Któż zwycięży dzisiaj?

 

Tony Hogański – Ładnie zapowiadasz. Przekonajmy się zatem.

 

 

 

EWF World Championship:

Psycho (c) vs Nas Jazzowski vs Tool

 

 

 

Drugi raz już dzisiaj światła w Hali Ludowej zyskują barwy niebiesko-czerwonej. Publiczność rzecz jasna doskonale rozumie i zdaje sobie sprawę, co to wszystko oznacza, zaczyna więc drzeć się w niebogłosy: "NAS! NAS! NAS!". W tym samym momencie zaczyna grać „Poznaj swój raj” znanego tu i ówdzie zespołu Kult. W drodze na ring pojawia się Nas Jazzowski. Fani pozdrawiają go, rzucają mu pod nogi kwiaty, ten rozdaje kilka autografów i przybija piątki z widzami. Powoli dociera na ring, gdzie czeka już na niego sędzia tego pojedynku: legendarny i jak zawsze bombowy Antoni Bryndza.

Wszystko cichnie i wraca do normy. Trwa to krótką chwilę, by światła znów zgasły. Dziś już obserwowaliśmy migające na FeliXtronie litery DP. Kolejny etap także się nie zmienił. Zaczęła grać "O Fortuna" – Therion. Spod FeliXtronu wychodzi skupiony, pewny siebie Tool. Publiczność rzecz oczywista wita go heel heatem. Ten jak zawsze nie zważa zupełnie na tego typu zachowania kibiców i spokojnie dociera na ring. Tam obrzuca pogardliwym spojrzeniem Nasa Jazzowskiego.

Na samym końcu uderza muzyka na którą wszyscy czekali, mianowicie Method Man & Redman - "I will not loose”. Od razu powoduje to, że publiczność wstaje z miejsc i połączona solidarnością w nienawiści wita aktualnego EWF World Champa. Spod FeliXtronu wychodzi w końcu Psycho z pasem mistrzowskim w ręku. Heel heat jest niesamowity, wydaje się, że cała Hala Ludowa zaraz zatrzęsie się w posadach. Dostojnym i pełnym pewności siebie Psycho dociera na ring. Tam wskakuje na narożnik i prezentuje publiczności World title, co powoduje jeszcze, że heel heat wzrasta.

 

Jan Kowalski – Wspaniała chwila! Rewanż za setną Wrestlepaloozę!

 

Tony Hogański – Tak. Tamta walka nawet mnie zachwyciła, a Psycho zwyciężył w pięknym stylu.

 

Jan Kowalski – Jak będzie dzisiaj? Czy Psycho obroni swoje mistrzowskiego trofeum? Czy może Tool sięgnie po ten pas po raz drugi? A może czas na nową krew i rozpoczęcie epoki Nasa Jazzowskiego?

 

Tony Hogański – Ładnie to wszystko zapowiadasz. Dobry styl propagandowy rodem z Wyborczej. Strasznie to mdłe i ocieka kłamstwem i krwią niewiniątek na kilometr.

 

Jan Kowalski – Trochę mnie pochwaliłeś, a więc dziękuję ci bardzo.

 

Tony Hogański – Nie ma co zadawać niepotrzebnych pytań. Za kilkadziesiąt minut wszystko będzie jasne.

 

Sędzią walki będzie niezastąpiony Antoni Bryndza. Tool oraz Psycho z szacunkiem witają się ze sobą. Stawia to Nasa Jazzowskiego w raczej nieciekawej sytuacji, ale on na nic nie zważa, tylko spokojnie przygotowuje się do rozpoczęcia tego jakże ważnego pojedynku. Antoni Bryndza standardowo wyjaśnia zebranym wrestlerom zasady walki i wszelkie reguły postępowania. Oni to wiedzą, ale nabożnie wysłuchują bombowego sędziego. W końcu nadszedł ten moment, nadeszła ta chwila. Antoni Bryndza dziarskim ruchem dłoni nakazuje komuś za to odpowiedzialnemu by uderzył w gong. Sygnał dźwiękowy szybko się rozlega i tym samym main-event Kwietniowej Anarchii V właśnie się rozpoczyna! Zgodnie z przewidywaniami Psycho oraz Tool od razu doskakują do Nasa Jazzowskiego. Następuje wymiana ciosów. Nas musi odbierać ataki dwóch rywali na raz. Z początku szło mu to całkiem dobrze, można powiedzieć, że wręcz niespodziewanie. Z czasem siła agresji rywali rosła, a opór byłego EWF FTW Champa malał. W końcu Tool powalił go Clotheslinem, a Psycho od razu poprawił Fist Dropem. Jazzowski próbuje wstać, ale rywale rzecz jasna nie pozwalają mu na to. Tool natychmiast wrzuca go w narożnik, a Psycho bez chwili wahania bierze krótki rozbieg i spada na niego ze Splashem. Następnie Tool podchodzi do bohatera Polski „B”, po czym zaczyna zasypywać go gradem różnego typu kopniaków i uderzeń. Psycho szybko przybywa z odsieczą i jesteśmy świadkami zgodnej pracy zespołowej.

 

Tony Hogański – Biedny Nas... aż mi go żal.

 

Jan Kowalski – Trudno walczyć, gdy przeciwników jest naprawdę dwóch.

 

Tony Hogański – Tak, ale to wszystko do czasu.

 

Jan Kowalski – Co masz na myśli?

 

Tony Hogański – A jak myślisz co się stanie po likwidacji Nasa? Tool podłoży się Psycho? Czy może Psycho odda swój pas?

 

Jan Kowalski – Masz rację. Krew spłynie ulicami Wrocławia.

 

Tony Hogański – Niczym powódź w 1997! Tylko tym razem będzie to krwawa powódź!

 

Ofensywa niszcząca życiodajne siły Jazzowskiego trwa. W pewnym momencie Phantom chwyta rywala i próbuje wykonać mu jakiś inteligentny cios, ale ten zupełnie niespodziewanie nie poddaje się woli swych wrogów i wykonuje przeciwnikowi zgrabnego Side Suplexa, natychmiastowy pin...1...... ale od razu przerywa Psycho! Teraz przyszedł czas na większą dominację obecnego mistrza świata. Podnosi on białostockiego bohatera i wrzuca go ponownie w narożnik. W tym momencie miało zapewne dojść do powtórki z wcześniej sytuacji, gdyż następnie Psycho rozpędził się i spróbował naskoczyć na Nasa z kolejnym Splashem. Tym razem Nas był na to przygotowany, gdyż wystawił nogę, na którą to właśnie nadział się Biały! Jazzowski wie, że czas jest w tym momencie kluczem do sukcesu, więc momentalnie przechodzi do energicznego kontrataku, w miarę szybko wchodzi na narożnik i skacze na Psycho z Flying Headbutt! (wielki entuzjazm na trybunach) Antoni Bryndza w pogotowiu i od razu jesteśmy świadkami pinu....1.....2.... ale całą sytuację przerywa Tool! Mimo wszystko Jazzowski w miarę szybko wstaje i natychmiast pomiędzy nim a rywalem z poprzedniej walki dochodzi do zwarcia.... następuje dość długa szamotanina, w której nikt nie uzyskuje przewagi. Cóż zatem począć? Rzecz jasna Antoni Bryndza, który zawsze znajduje się na posterunku zmuszony jest ich rozdzielić. Szybko jednak następuje kolejne zwarcie. W ten sposób oglądamy kolejną szamotaninę, z której znowu nic nie wynika. Po chwili kolejne zwarcie, które tym razem przerywa Psycho powalając obu przeciwników Double Clotheslinem!

 

Jan Kowalski – Przypominam, że Tool i Nas stoczyli ze sobą dość długi pojedynek.

 

Tony Hogański (znudzony) Tak, tak... a Psycho jest nadal świeży i pełen sił.

 

Jan Kowalski – Lepiej bym tego nie ujął.

 

Tony Hogański – Bzdura, brak ci finezji. Posłuchaj tylko mnie. Tool i Jazzowski są jak stare francuskie sery z których nic dobrego już nie będzie, a Psycho to młody, zdrowy, gotowy na wszystko, dopakowany genetycznie owoc połączenia doświadczenia z energią.

 

Jan Kowalski – Jestem pod wrażeniem.

 

Tony Hogański (zadumany)Ja także. Czasem się siebie obawiam.

 

Psycho zadowolony z siebie wycofuje się na bok, pozostawiając swych przeciwników samych sobie. Ciekawa taktyka trzeba przyznać. Obaj wrestlerzy leżą przez chwilę na macie, pierwszy wstaje Tool. Nie zważa on zupełnie na obecność Psycho, a tylko pomaga podnieść się Jazzowskiemu, a gdy to się udaje kieruje się wraz z nim w stronę narożnika. Jak widać narożnik jest dzisiaj kluczem do wszystkiego. Tool wchodzi na drugi turnbuckle, łapie złote dziecko ziemi Białostockiej za głowę i próbuje wykonać mu z tej pozycji Tornado DDT. Byłoby to z pewnością piękne i szlachetne, ale Nas przytrzymuje go w powietrzu! Cóż za zaskoczenie! (radość na trybunach) Jazzowski następnie wchodzi z nim na najwyższą linę i wykonuje mu Top Rope Spinebuster!! (EWF! EWF! EWF!) To zrobiło wrażenie na wielu. Ale to nie koniec, bowiem Nas od razu wstaje, podnosi Toola, łapie go i próbuje Samoan Dropu... ale Tool wyślizguje mu się, spada poza jego plecami i aplikuje mu Low Blowa. Cóż... w poprzedniej ich walce to Tool oberwał w ten bolesny sposób, a więc rachunki zostały wyrównane. Nas z grymasem bólu robi kilka kroków w tył.... co wykorzystał Psycho, który jakimś cudem znalazł się na jednym z narożników, po czym skoczył na rywala ze Springboard Huracanraną!! (EWF! EWF! EWF!)

 

Tony Hogański – Przypomina mi to czasy, gdy w Himalajach poszukiwałem legendarnego Yeti.

 

Jan Kowalski – Znalazłeś?

 

Tony Hogański – Tak. Po wielu trudach spotkałem wielkiego, białego, futrzastego stwora.

 

Jan Kowalski – Kto to był?

 

Tony Hogański – Król Nepalu na emigracji. Nie słyszałeś, że kilka lat temu w Nepalu obalili monarchię? Dogadali się i wpuścili maoistów do rządu. Bardzo to mądre. Doświadczenie uczy, że czerwoni niedługo wypuszczą wszystkich innych i przejmą władzę.

 

Jan Kowalski – Martwi cię los Nepalu?

 

Tony Hogański – Mieliśmy zorganizować tam galę. Apelowałem o to kiedyś. No, ale skoro pozbyli się monarchii to są chujami. Koniec i kropka. Niech im Żakowski, Kunta-Kinte polskiego dziennikarstwa mordę liże.

 

Psycho jest wyraźnie szczęśliwy ze swojego postępku. Zaczyna okopywać rywala z całą siłą, mocą i stanowczością. W pewnym momencie Jazzowski próbuje wstać, ale natychmiast zostaje rzucony na liny, jednakże niespodziewanie tuż po odbiciu się Nas częstuje rywala Drop Kickiem. Psycho się tego z pewnością nie spodziewał. Bohater całego Białegostoku i przyległości od razu pinuje 1.....2..... Tool przerywa! Nas jest wściekły. Od razu rzuca się z furią na Toola. Załatwia go Neckbreakerem, ale na Toola to za mało, bowiem od razu podnosi się. Cóż. Nas nie rezygnuje, a więc kontynuuje swoje ataki. Kopie kilka razy byłego EWF World Champa w brzuch, a gdy ten obniża się do odpowiedniej wysokości to zaczyna dusić go nogą. Antoni Bryndza nie może pozwolić na takie długie zabawy, więc przerywa po kanonicznym odliczeniu. Nas od razu whipuje  Phantoma o liny, po czym powala go Big Bootem. Nas kontynuuje wschodni manewr oskrzydlający. Chwyta swego przeciwnika za głowę i próbuje podnieść, ale Tool niespodziewanie podcina go nogami. Były EWF World Champion chwyta rywala za obydwie nogi, po czym niejako katapultuje go, co sprawia, że Jazzowski rozbija się na jednym z narożników!

 

Jan Kowalski – Dobra, dynamiczna walka. Godna main-eventu.

 

Tony Hogański – Nie reklamuj tak tego, po co?

 

Jan Kowalski – Jak to po co? Mówię co widzę.

 

Tony Hogański – EWF samo się sprzeda. Nie potrzebuje reklamy. Nie za to ci płacą. Skup się na rzetelnym komentarzu.

 

Jan Kowalski – Tobie radzę to samo.

 

Tool z radością triumfuje. Pokazuje, że za chwile wykona swoją niszczącą wszystko i wszystkich akcję kończącą. Niespodziewanie jednak do akcji wrócił Psycho. Co jeszcze bardziej niespodziewane jego ofiarą padł Tool. Aktualny EWF World Champion zaszedł Phantoma od tyłu i natychmiast wykonał na nim Atomic Drop. Tool pada. Pin.....1........2.......kick out! Tool jest wściekły. Rzuca się na Psycho, ale ten odskakuje, a już po chwili wykonuje na nim Single Arm DDT. Natychmiastowy pin.....1.........2.........przerywa przebudzony Jazzowski!! Psycho natychmiast powala go Clotheslinem. Budzi się Tool. Dochodzi do zwarcia między dwoma sojusznikami. Panowie zaczynają dynamiczną szamotaninę. Psycho uzyskuje przewagę i rzuca rywalem o liny, ten wraca do niego. Psycho próbuje Clothesline’a, ale Phantom odskakuje na bok. Korzystając z momentu zaskoczenia chwyta mistrza świata i aplikuje mu bolesnego Neckbreakera. Następnie zaś spada na niego z Knee Dropem. Do akcji wkracza Jazzowski, który chwyta Psycho za nogę i przerzuca go w stronę narożnika. Tam pomaga mu wstać, ale tylko po to by wykonać Jawbreakera. Psycho pada. Nas jeszcze raz pomaga mu się podnieść... ale tym razem dopada do niego Tool, który aplikuje mu Jumping Kneelift! Nas pada. Tool odwraca się by sprawdzić sytuację i w tym samym momencie dopada do niego Psycho, który doprowadza do kolejnego zwarcia między nimi. Nie planował jednak pewnie tego, że w jego wyniku Tool będzie w stanie chwycić Psycho w pozycję do Gorilla Press Slamu. Akcję tą z wielkim trudem, ale jednak wykonuje z powodzeniem! Tym samym wyrzuca także Psycho poza ring, co podoba się publiczności!! (EWF! EWF! EWF!)

 

Jan Kowalski – Emocje, emocje i jeszcze raz emocje.

 

Tony Hogański – Porozmawiajmy o czymś konkretnym.

 

Jan Kowalski – Mianowicie o czym?

 

Tony Hogański – Czy wiesz, że oficjalna tytulatura króla Tajlandii brzmi: „Jego Wspaniałość, Wielki Pan, Siła Ziemi, Nieporównywalna Moc, Syn Mahidola, Potomek Boga Wisznu, Wielki Król Syjamu, Jego Królewskość, Wspaniała Ochrona”?

 

Jan Kowalski – Kim jest ten Mahidol?

 

Tony Hogański – Sam chciałbym wiedzieć.

 

Psycho rozbija się poza ringiem. Wyglądało to dość boleśnie i pewnie takie było. Tymczasem na ringu Tool podnosi ręce w górę w geście triumfu. Odwraca się by ocenić sytuację. Jazzowski leży, aczkolwiek dość dochodzi do siebie. Były EWF World Champion czeka aż bohater ziemi białostockiej roku wstanie, gdy ten to czyni bez wahania i skrupułów skacze na niego z Dropkickiem! Nie spodziewał się chyba jednak sytuacji, że chyba w niemal ostatniej chwili Nas Jazzowski będzie w stanie się odsunąć! Tool spada z wielkim bum na matę. Szybko podnosi się, ale cóż  tego? Skoro Jazzowski jest już przy nim, po czym brutalnie wrzuca go wprost do narożnika, gdzie uderza na nim serię uderzeń, ciosów, kopnięć, niewinnych duszeń, a na dodatek dokłada kilka chopsów. Następnie odbija o liny i uderza Spinebustera! Tool jest jednak dość żwawy, więc dość szybko wstaje. Realizator pokazuje nam tymczasem, że poza ringiem Psycho zaczyna dochodzić do siebie. Mimo więc, że Tool podniósł się dość szybko i całkiem skutecznie, to Jazzowski był szybszy. Zdołał wziąć rozpęd, podbiec do przeciwnika i wyskoczyć w jego kierunku z dramatycznym Dropkickiem. Cios to szlachetny, a jego nazwa w Białymstoku jest często zapominana. Los chciał, że tym razem to Phantom był w stanie odsunąć się. Los chciał nawet tego, że na drodze swej Jazzowski spotkał nie powietrze, a narożnik. Wpadł więc prosto w narożnik, co musiało boleć!!

 

Tony Hogański – Narożniki bywają zabójcze.

 

Jan Kowalski – Stara prawda. W EWF mówią, żeby ich unikać. W PCW mówili podobnie.

 

Tony Hogański – A co mówili w PECW?

 

Jan Kowalski – Kto by to jeszcze pamiętał.

 

Tool podchodzi do leżącego w narożniku rywala i zaczyna dusić go noga...  Następnie pomaga mu wstać by natychmiast znów go wrzucić w narożnik, Jazzowski jednak nie pada. Tool to w gruncie rzeczy dobry chłopak, ale nie ma litości. Wchodzi więc z Nasem Jazzowskim na liny i wykonuje Oklahoma Stampede. Nas leży... a Tool się cieszy. Widzimy, że za ringiem Psycho stoi już na równych nogach. Tool postanawia więc działać. Jako, że Nas nadal leży bez czucia... decyduje się by wskoczyć na narożnik. Znów rzut oka na Psycho... czas jednak nieubłaganie ucieka. Tool skacze na Jazzowskiego z Watergate [Phoenix Splash]!! (EWF! EWF! EWF!) Psycho widzi co się dzieje. Ale Tool jest chyba szybszy... pin...........1..................2................3!! (Zwycięzcą i nowym EWF World Champem jest: Tool!!)

 

Tony Hogański – Na brodę Proroka!

 

Jan Kowalski – Kto by się spodziewał?

 

Psycho wpada na ring, ale o sekundę za późno. Bryndza ogłasza koniec walki i prosi o podanie mu mistrzowskiego trofeum. Na ring zaczynają lecieć różnego rodzaju confetti. Publiczność nie wie czy świętować utratę mistrzostwa przez Psycho czy płakać, że nowym mistrzem będzie Tool. Sytuacja w istocie tragiczna. Bryndza podaje Toolowi pas mistrzowski, a ten nie wierzy chyba własnym oczom. Psycho w międzyczasie wścieka się. Niespodziewanie jednak zaczyna nagle grać La Coka Nostra - Bloody Sunday ft. Sen Dog & Big Left. Tego chyba nikt się nie spodziewał, ale pod FeliXtronem staje honorowy komisarz EWF, Scyther! W ręku trzyma mikrofon.

 

Scyther – Chwileczkę, chwileczkę! W EWF tak być nie może! Trzeba przestrzegać reguł! Zasad! Bo inaczej... (uśmiecha się) ... kurwa powariujemy. Mam przykrą wiadomość. Tool nie jest EWF World Champem. Psycho nadal nim pozostaje. W tej kwestii chciałbym się powołać na autorytet histo-kurwa-ryczny oraz najwyższy z możliwych. Wspomnień czar!

 

Gasną światła, a na ekranie pojawia się napis: „Wrestlepalooza LII, 30.03.2003. Teheran, Iran”. Widzimy końcówkę main-eventu: Kraven vs Sandman vs Tanatos, którą zwyciężył Sandman. Widać także imperatora Game’a, który po walce popsuł dobrą zabawę.

 

Game (w wersji video) Widzisz Sandman.... wygrałeś... gratuluję... ale tak się składa, że wprowadziłem nową zasadę w walkach, w których bierze udział więcej niż 2 osoby. Otóż..  „Aby zostać mistrzem należy odliczyć aktualnego mistrza, w przeciwnym razie pas nie zostaje zdobyty”. Z tego co widzę odliczyłeś Tanatosa... wygrałeś walkę... gratuluje.... ale mistrzem nadal jest Kraven.... Grudziński... bądź tak miły i zabierz mu pas (oglądamy materiał filmowy w którym Lech Grudziński wyrywa zaskoczonemu Sandmanowi World title i rzuca pas do Game’a) Kucharska ogłaszaj wynik walki... tylko szybko....

 

Koniec materiału filmowego. Komisarz Scyther uśmiecha się od ucha do ucha.

 

Scyther – Z tego co mi wiadomo ta zasada nie została do dzisiaj zniesiona. Gratulujemy Toolowi, ale nie jest on World Champem. Zawsze jednak miło wygrać walkę na Kwietniowej Anarchii, prawda? Swoją drogą już chyba drugi raz ci się zdarza, że wygrywasz, myślisz, że masz pas, a tu niespodzianka. To się nazywa szczęście!

 

Bryndza na ringu wyrywa zaskoczonemu Toolowi EWF World title i rozkazuje ogłosić nowe wyniki walki. (Zwycięzcą walki jest: Tool! Psycho pozostaje nadal EWF World Champem!) Scyther radośnie macha w stronę Toola, nagle jednak na arenie wybucha ogromna radość. Scy odwraca się i zauważa, że za jego plecami pojawiła się Esmeralda Martinez.

 

Esmeralda Martinez – Wszystko to ładnie, zgodne z zasadami oczywiście. Scyther ma rację, nie ma się do czego przyczepić. Uważam jednak, że brak tu trochę sprawiedliwości. To w końcu Kwietniowa Anarchia V, a ja czuję jakiś niedosyt. Dlatego postanawiam wykorzystać moje uprawnienia i oficjalnie ogłosić natychmiastowy rewanż. Rzecz jasna stawką będzie EWF World title. Panowie! Do walki!

 

Scyther – Chwileczkę! Jeśli tak, to pozwolisz, że będę służyć tutaj jako Special Enforcer. Trzeba przestrzegać prawa w końcu! A nie ma lepszego szeryfa w tym mieście ode mnie, Brudnego Harry’ego tego biznesu.

 

Esmeralda Martinez – Oczywiście. Pan komisarz zrobi jak zechce, to jego uprawnienia. Ja w takim razie wyznaczam drugiego enforcera dla zachowania zdrowej równowagi. Zapraszam na ring Sandmana! Żegnam!

 

Pani Prezydent znika na zapleczu, a tymczasem publiczność zgromadzona we wrocławskiej Hali Ludowej reaguje wielką radością, gdy na arenie pojawia się Sandman! Dziarsko dochodzi on do ringu, gdzie zajmuje miejsce nieopodal Scythera. Na ringu natomiast przebudził się już całkowicie Nas Jazzowski. Tool nadal nie może uwierzyć jak podle został potraktowany, a Psycho zachowuje się tak jak zawsze, a więc trudno stwierdzić. Antoni Bryndza od razu daje znak do rozpoczęcia walki. Niespodziewanie Tool atakuje Psycho. Od razu powala go Clotheslinem, po czym momentalnie poprawia brutalnym Elbow Dropem. Pin....1..... przerywa Jazzowski. Tool wstaje, ale były FTW Champion natychmiast skacze na niego z Dropkickiem. Tym razem białostocki Dropkick zadziałał idealnie. Nas podnosi byłego EWF World Champa, bez chwili wahania rzuca go o liny i próbuje Samoan Drop, jednak ten nie daje się, zsuwa się za plecami rywala i wykonuje mu German Suplex, podnosi się i kolejny German Suplex, próbuje trzeciego, ale w tym momencie Psycho przerywa tą zabawę. Chwyta syna ziemi białostockiej i daje mu Front Backbreaker, pin...1....kick out! EWF World Champion nie przerywa swojej aktualnej ofensywy. Podnosi Jazzowskiego i wrzuca go w narożnik, rozpędza się chcąc wykonać Splasha, ale w tym momencie Tool powala go potężnym Clotheslinem!

 

Jan Kowalski – Walka nadal dynamiczna.

 

Tony Hogański (spogląda na zegarek) Długo to nie potrwa.

 

Jan Kowalski – Dlaczego tak uważasz?

 

Tony Hogański – Oj Janku. Życie tej walki zostało sztucznie wydłużone. Fakt Tool został potraktowany podle, ale taki prawo Scythera. On jest komisarzem i to on pilnuje porządku. Trzeba to uszanować.

 

Jan Kowalski – Szanuję.

 

Kowalski i Hogański analizują całą tą sytuację, a tymczasem walka trwa sobie w najlepsze. Tool kontynuuje swoją bezwzględną ofensywę. W tym akurat momencie przygniata Psycho Leg Dropem, pin.....1.......2....kick out! Dobra passa jest kontynuowana. Phantom wrzuca Psycho do innego narożnika i przygniata go Splashem. Aktualny EWF World osuwa się na matę. Tool zaczyna go okopywać, a po krótkiej serii brutalnych kopniaków poprawia Elbow Dropem. Tymczasem do akcji wkroczył Jazzowski. Odciągnął Toola od Psycho i sam wrzucił go w narożnik. Piękne to było, prawdziwie piękne! Następnie wszedł z nim na ten narożnik i zaczął wymierzać brutalne uderzenia prosto w twarz. W ten sposób Tool oberwał jeden cios...... drugi.......... trzeci........ czwarty.........piąty..... szósty............. siódmy..... ósmy..... i w tym momencie pojawił się Psycho, który zaatakował swoich rywali i z impetem trafił w plecy Jazzowskiego! Impet był tak wielki, że Nas przeleciał ponad narożnikiem i rozbił się poza ringiem!! (EWF! EWF! EWF!)

 

Jan Kowalski – To musiało boleć.

 

Tony Hogański – Pomyślmy trochę o biednym ludzie w Tajlandii.

 

Jan Kowalski – Tony! Main-event Kwietniowej Anarchii V! EWF World title! Następna gala będzie w Tajlandii! Wtedy będziemy myśleć o tamtejszych ludach!

 

Tony Hogański – Jesteś nieczuły. Zaraz zwiesisz nos na kwintę.

 

Jan Kowalski (zdziwiony) Słucham?

 

Tony Hogański – Zawsze podobało mi się to sformułowanie.

 

Psycho aby było jeszcze ciekawiej chwyta Toola za szmaty i przepycha go pod najniższą liną. Bo przecież nie będzie nim rzucał. Po co się męczyć? Następnie aktualny EWF World Champion sam przechodzi nad linami i dołącza do swoich przeciwników. Chwilę zastanawia się, którym by się tu zająć, aż w końcu decyduje się na Jazzowskiego. Ten jednak zupełnie niespodziewanie stawia opór, a co jeszcze bardziej niespodziewanie wykonuje na mistrzu świata swojego 99 crusher!! Prosto na posadzkę! (EWF! EWF! EWF!) Tego nikt się nie spodziewał. Jazzowski następnie dopada do Toola i zaczyna go okopywać. Po krótkiej chwili podnosi go i zaczyna z całej siły trzaskać jego twarzą o barierki oddzielające ring od publiczności. W ten sposób wymierza mu jeden cios.... drugi.... trzeci.... czwarty.... piąty.... szósty... siódmy. Następnie przestaje i przemieszcza się w stronę stanowiska komentatorskiego. Po drodze jeszcze z wielkim impetem wrzuca Toola wprost w metalowe schodki! (wielki entuzjazm na arenie)

 

Jan Kowalski – Jazzowski niespodziewanie zaczął dominować!

 

Tony Hogański – Czyżby nowy EWF World Champion?

 

Jan Kowalski – Kto wie, kto wie. Poczekajmy jeszcze chwilę.

 

Nas podchodzi do stanowiska komentatorskiego z Toolem i ponownie zaczyna uderzać jego twarzą. Tym razem o blat stołu. W ten sposób Tool otrzymuje jeden cios.... drugi... trzeci.... ale czwartego już nie było, gdyż Phantom chwycił się blatu, a następnie z całej siły uderzyć rywala łokciem w brzuch! Momentalnie dobił go jeszcze Neckbreakerem!! Jazzowski leży.... Tool natomiast jakby się przebudził... wchodzi z nim na stanowisko komentatorskie.... Hogański zaczyna protestowac, że nie! Że tak nie wolno! Że to przecież jego ukochany stolik komentatorski! Były EWF World Champion nic sobie z tego nie robi i już po chwili wykonuje na Jazzowskim Twist of Fate! Kompletnie demolując przy okazji stolik komentatorski!! (EWF! EWF! EWF! EWF!)

 

Tony Hogański – Nie!!!

 

Jan Kowalski – To się zdarza.

 

Tony Hogański (zrozpaczony) Lubiłem ten stolik! Nadałem mu imię! Donald! Po premierze!

 

Jazzowski leży zdemolowany bez życia na zgliszczach stanowiska komentatorskiego. Tool powoli gramoli się i dochodzi do siebie. Tony Hogański jest nadal zrozpaczony. Phantom podnosi się i ocenia stan Nasa. Ten jest zupełnie nieprzytomny. W okolicy zauważa dochodzącego do siebie Psycho, więc momentalnie rusza w jego stronę! Ładnie i zgrabnie powala go Clotheslinem! Psycho pada na posadzkę. Tool chwyta go za szmaty, po czym wrzuca go na ring. Tutaj próbuje wykonać na nim kolejne Twist of Fate... ale Psycho wyślizguje się mu! World Champion próbuje przejść do kontrofensywy, ale Tool od razu wykonuje n nim Inverted DDT! Pin.........1................2............Scyther ściąga Antoniego Bryndzę z ringu!!

 

Jan Kowalski – Co?! Jak tak można?

 

Tony Hogański – Sam mówiłeś, że takie rzeczy w EWF się zdarzają.

 

Jan Kowalski – Kiedy?

 

Tony Hogański – Oj cicho. Przeszkadzasz w oglądaniu. Nie mamy już stołu, jest chujowo, nie mam o co się podpierać i ruszać kolanami w stylu mistrza Szakala. Tak żeby nikt nie widział.

 

Jan Kowalski – Co to ma do rzeczy?

 

Tony Hogański – Czuję się wyeksponowany. Wszyscy patrzą na moje nogi. Wiem, że są boskie, ale ile można?

 

Sandman momentalnie interweniuje i zaczyna ostry brawl ze Scytherem. Tego chyba nikt się nie spodziewał! A miało być tak spokojnie! Praworządnie wręcz? No i co się stało? Cóż oni najlepszego uczynili? Tool wścieka się na ringu... Psycho nadal bez życia...  Tool postanawia więc wdrapać się na narożnik... spogląda na rywala.... i już po chwili skacze z Watergate [Phoenix Splash]!! Pin............. nie ma sędziego! Nie ma Enforcerów! Tymczasem poza ringiem Scyther wykonał Sandmanowi Death Around The Corner [Rockbottom]!! Na ringu nadal sytuacja tan sama. Tool pinuje............. jest Bryndza! Wrócił! Pin...............1..................2..................kick out!! Tool nie wierzy! Wrzeszczy na Bryndzę. Tymczasem Scyther rzucił Psycho jego mistrzowski pas! (heel heat) Sam natomiast zaczął wrzeszczeć coś w stronę Bryndzy. Ten słysząc jakieś uwagi ze strony honorowego komisarza odwraca się by sprawdzić o co chodzi... i to wykorzystał Psycho, który powalił pasem odwróconego do niego plecami Toola!! Phantom padł bez życia.... szybki pin.........1..................2................3!!! (Zwycięzcą i nadal EWF World Champem jest: Psycho!!)

 

Tony Hogański – Koniec! Koniec!

 

Jan Kowalski – Gdzie uczciwość? Gdzie praworządność o której mówił Scyther?

 

Tony Hogański – Nic mnie to nie obchodzi! Spieprzajmy Janku! Moje nogi są wystawione na widok publiczny!

 

Scyther wpada na ring i pomaga podnieść się swojemu partnerowi. Z radością świętują to epickie i wspaniałe zwycięstwo. Publiczność natomiast reaguje wielkim heel heatem. Psycho jakby w odpowiedzi, chcąc ją uciszyć, podnosi EWF World title wysoko w powietrze. To oczywiście tylko bardziej rozjuszyło dziki tłum.

 

Jan Kowalski – Sytuacja w EWF pozostaje bez zmian.

 

Tony Hogański – Szybko Janku! Szybko!

 

Jan Kowalski – Mistrz świata ten sam!

 

Tony Hogański – Szybko!

 

Jan Kowalski – Następna gala, zorganizowana z okazji Dnia Zwycięstwa, odbędzie się w Tajlandii.

 

Tony Hogański (w pośpiechu) Do rzeczy Janku! Do rzeczy!

 

Jan Kowalski – Żegnają państwa.... Tony „Toster” Hogański...

 

Tony Hogański – .... oraz Jan Kowalski.

 

Jan Kowalski – Oglądajcie następną Wrestlepaloozę! Na żywo z Bangkoku!

 

Tony Hogański (wstając) Scyther i Psycho wychodzą tędy? To my spieprzamy innym wejściem!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Koniec transmisji.

 

 

EWF Corporation 2010

dla:

EWF Group™


Podobała ci się gala? Nie cierpisz jej? Najlepiej będzie jak skomentujesz ją na FORUM.

Powrót na stronę główną


 

 

(Kolejny odcinek z serii – wydarzyło się po zakończeniu gali. Dziś tylko jeden odcinek!)

 

(Znajdujemy się w gabinecie Esmeraldy Martinez. To najpiękniejsze miejsce na ziemi, więc warto często je odwiedzać. Także po zakończeniu gali. Widać, że trwa tu jakaś narada wojenna na najwyższym szczeblu. Widzimy bowiem zarówno właścicielkę tego pięknego gabinetu, czyli Esmeraldę Martinez, ale także: Felipe Castro, Scythera, Tony’ego Hogański, a także asystentki.)

 

Tony Hogański – Przede wszystkim musicie wiedzieć, że król Tajlandii jest fantastycznym człowiekiem. Jest królem od 1946 roku! Musimy mu pomóc.

 

Scyther (nalewając sobie kolejną szklankę szkockiej)Tak. Szanuje takich skurwieli co siedzą długo na tronach. Można powiedzieć, że pod tym względem jestem nawet monarchistą.

 

Esmeralda Martinez (w swoim typowym entuzjastycznym stadium) Widzieliście romantyczne zachowanie pana Nabeshimy? W pewien sposób mi zaimponował. Nie wiem o co chodzi z nim i SR-Crazy’m, ale uważam, że mogą oni stoczyć walkę o EWF Tag Team titles. Już na następnej gali.

 

Felipe Castro – Mi to nie przeszkadza.

 

Tony Hogański (podekscytowany) Gala w Tajlandii będzie piękna! Powinniśmy uczcić przy okazji Dzień Zwycięstwa, bo nasza gala wypada akurat dokładnie wtedy. Będzie można zrobić transmisję na żywo z defilady w Moskwie.

 

Felipe Castro (zamyślony) Rozsądnie. W ten sposób wpiszemy się w ożywianie stosunków polsko-rosyjskich, które podobno się poprawiają.

 

W tym momencie otwierają się drzwi i do gabinetu wkracza Sandman.

 

Sandman – Nic tak nie jednoczy jak wspólnie przelana krew wroga.

 

Felipe Castro – W jakim sensie?

 

Sandman – Oh w żadnym. Allah tak chce, popieram wszystko.

 

Esmeralda Martinez – Sandman już wie, ale wy jeszcze nie. Postanowiłam, że na następnej gali będziemy świadkami walki zarówno o EWF World title jak i EWF FTW title. Rivers of Bangkok Match: Psycho vs Sandman.

 

Scyther nic nie mówi tylko szybko opróżnia szklaneczkę szkockiej. 

 

Esmeralda Martinez – To atrakcja na Wrestlepaloozę CV, ale ja obmyśliłam już nawet main-event Wrestlepaloozy CVI.

 

Scyther – Mianowicie?  

 

Esmeralda Martinez – Zwycięzcą Rivers of Bangkok spotka się galę później z Nasem Jazzowskim i Toolem. Uważam, że przebieg dzisiejszego main-eventu był niesprawiedliwy. Także ten niespodziewany rewanż z pewnością nie zadowolił sumień większości kibiców EWF. Potrzeba więc pełnoprawnego rewanżu. Psycho miał dzisiaj łatwiej. Tool i Nas walczyli ze sobą wcześniej. Kto wie co się stanie za dwie gale. W każdym razie: World title shoty dla Jazzowskiego i Toola są pewne. Osobiście dopilnuje by ta walka przebiegała bez zarzutów. Czy to jasne?

 

Scyther znów nic nie mówi, tylko nalewa sobie kolejną szklaneczkę szkockiej.

 

Esmeralda Martinez – O jejku jej. Jest pięknie prawda?

 

Sandman – Allah akbar.

 

(Ostateczny koniec transmisji.)