Powrót na stronę główną.

 

 

 

 

przełom lutego i marca roku 2007

 

 

 

Nagłówki z polskiej prasy:

 

 

„Rzeczpospolita” Reaktywacja EWF realna?

 

„Gazeta Wybiórcza” Potencjalny powrót EWF zagrożeniem dla demokracji.

 

„Der Dziennik” Spotkanie premiera z prezesem EWF Group wstępem do reaktywacji EWF?

 

„Newsweek” Minister Dorn sprzeciwiał się powrotowi EWF. Czy dlatego musiał odejść?

 

„Polityka” Chcemy powrotu komunistów. EWF niech sobie też wraca.

 

„Nasz Dziennik” Ale o co tu chodzi?

 

„Gazeta Polska” Związki byłych działaczy EWF Corporation z SB.

 

„Trybuna (Ludu)” Jaki interes ma faszystowski, kaczy rząd w powrocie EWF?

 

 

 

 

 

jakiś czas później

 

 

 

 

 

Tokio, Japonia

 

 

Ekskluzywnie urządzone biuro gdzieś w Tokio. Ekskluzywna wiśniowa boazeria i tego typu dziwactwa, które zawsze podkreślały różnice między klasami. Na fotelu siedzi sobie znany skądinąd Game, w okolicy przechadza się jakaś Japonka, a naprzeciwko Jaśnie Oświeconego Imperatora zasiada bożyszcze narodu polskiego zwane też Janem Kowalskim.

 

Game – Czy zdajesz sobie sprawę dlaczego cię wezwałem?

 

Jan Kowalski – Ma pan dla mnie pracę? Pisałem do pana pół roku temu list, że rynek pracy nie był przygotowany na moje przybycie, a słyszałem, że się szanownego imperatorowi dobrze powodzi, więc może....

 

Jego monolog zostaje przerwany.

 

Game – W pewien sposób masz rację. Grupa EWF ma całkiem zadowalające wyniki finansowe. Dlatego postanowiłem wraz z moimi towarzyszami z zarządu, że ponieważ mamy dobrą koniunkturę mogę przywrócić pierwotne znaczenie nazwie EWF.

 

Jan Kowalski – To znaczy, że niby co? Bo ja nie rozumiem. Dostanę tę pracę? Ja wiele potrafię. Jestem bardzo pracowity.

 

Game – Wolą moją jest reaktywacja EWF.

 

Jan Kowalski – Słucham?

 

Game – Reaktywacja EWF. W Polsce zmienił się rząd ze zdradzieckiego na dyletancki, jednakże bardziej przychylny naszej sprawie. Z uwagi na moje pewne znajomości ubiję interes z polskim rządem. Przy okazji będę mógł reaktywować EWF i dodatkowo otrzymać spore korzyści dla siebie. Widzisz Kowalski, nie jest łatwo po tak wielkim okresie zawieszenie wznowić pracę EWF. Zwłaszcza, że dawne EWF Corporation, które dość skutecznie zarządzało federacją już nie istnieje. Nie jest to jednak twoja sprawa.

 

Jan Kowalski – Nie?

 

Game – Mam dla ciebie inne zadanie. Skoro przywracam EWF do życia, chcę to zrobić w najlepszy możliwy sposób. Na początek potrzebuje całą obsługę techniczną, która zapewniła nam sukces przed laty. To właśnie będzie twoje zadanie. Odnaleźć Hogańskiego, Grabarzy, Józefów i innych tego typu gamoni, po czym zaproponować im powrót.

 

Jan Kowalski – A co jeśli nie będą chcieli?

 

Game – Nadal macie pewne zobowiązania wobec mnie. Ja po prostu upominam się o swoje... ale nie martw się, pomyślałem i o tym. Moja osobista asystentka pojedzie z tobą i dopilnuje wszelkich formalności. (po japońsku) Naoko, zajmiesz się tym prawda? (ta tylko kiwa głową.)

 

Jan Kowalski – To wielki zaszczyt. Dziękuję, że szanowny imperator...

 

Game – Skończ z tym. Masz przed sobą bardzo ważne, bardzo pilne zadanie. EWF zgodnie z układem z polskim rządem powinno zostać reaktywowane najdalej do końca marca. Nie wszyscy w IV RP, czy którą tam teraz macie, nam sprzyjają. Naoko będzie miała listę potrzebnych nam pracowników. Nie strasz jej i mam nadzieję, że nie zawiedziesz.

 

Jan Kowalski – Tak.... Sire... 

 

 

 

Jakiś czas później.

Mazury.

 

 

Wszystko co na znajduje się na Mazurach: jeziora, lasy, woda, jeziora, woda, jeziora, woda, woda, woda. Jako, że mamy marzec nie jest tutaj zbyt komfortowo. Realizator pokazuje nam Jana Kowalskiego w towarzystwie japońskiej asystentki imperatora Game’a. Znajdują się na jakimś pomoście na którym siedzi sobie jakiś autochton, który przez lornetkę podziwia otoczenie.

 

Autochton – O! Lasy... Lasy... Pola, pastwiska...

 

Jan Kowalski – Przepraszam! Szukam niejakiego Józefa.

 

Autochton – Cudownie tu jest. Cudownie. Cudownie.

 

Jan Kowalski – Znaczy się co?

 

Autochton – Zobacz pan... Chodź no pan tu... Jak to pięknie wygląda. O!

 

Jan Kowalski – Huh?

 

Autochton – Cudownie tu jest. Cudownie. Snopki siana... Jedzą krowy... Chałupy przykryte okapem. O! Pies na uwięzi... O!

 

Jan Kowalski – Ta... Ta... W tak pięknych okolicznościach przyrody...

 

Autochton – Koń... Krowa, kura, kaczka... Kura, kaczka, drób...

 

Jan Kowalski – W tak pięknych okolicznościach przyrody...  i tego... i niepowtarzalnej...

 

W tym momencie z wielkim hukiem, wrzaskiem i chlupotem wody do pomosty podpływa rybacka motorówka. Chwila przerwy, gdyż realizator musi zetrzeć wodę z kamery. Widzimy w tym momencie, że tym rybakiem okazał się znany i lubiany Pan Józef!

 

Jan Kowalski – Józef! Józef! Wreszcie cię znalazłem!

 

Pan Józef – Janie? Kopę lat!

 

Jan Kowalski – Cieszę cię, że jesteś cały i zdrowy. Jak sobie radzisz?

 

Pan Józef – Zajmuje się rybołówstwem. Jakoś to leci, ale fortuny z tego nie ma. Z czasów EWF odłożyłem sobie na tą fajną łódkę. Niezła, nie?

 

Autochton – Jak połów szefie?

 

Pan Józef – Chłopaki jakoś sobie radzą. Będzie kolacja dzisiaj.

 

Autochton – To świetnie.

 

Jan Kowalski – A jak tam Max?

 

Pan Józef – Jest korespondentem w USA.

 

Jan Kowalski – Co?

 

Pan Józef – Znaczy się wysyłam mu listy, więc nasz drogi Mariusz Max Kolanko jest korespondentem.

 

Jan Kowalski – To chyba nie do końca o to w tym chodzi.

 

Pan Józef – Dorabia sobie chłopak w Chicago. A ciebie co tutaj sprowadza? Zwłaszcza w tak orientalnym towarzystwie.

 

Jan Kowalski – W Tokio zapadła decyzja o reaktywacji EWF.

 

Pan Józef – EWF? Tego EWF?

 

Jan Kowalski – Tak... tego EWF. Pan Game wysłał mnie i swoją asystentkę byśmy zebrali dawnych pracowników EWF.

 

Pan Józef (wzruszenie odbiera mu głos) .... i ja... ty... ona... po mnie... mnie... przyjechałeś.... chcecie...

 

Jan Kowalski – Co?

 

Pan Józef – Chcecie mnie zatrudnić? Żebym wrócił na swoje dawne stanowisko? To.... to wspaniałe!

 

Jan Kowalski – Więc zgadasz się?

 

Pan Józef – Tak!

 

Jan Kowalski – A co z twoim przemysłem rybnym?

 

Pan Józef – ... i tak byłem tylko rybnym przemytnikiem.

 

Jan Kowalski – Kim?

 

Pan Józef – Szkoda by o tym gadać. Max też może wrócić?

 

Jan Kowalski – Jeśli tylko zechce.

 

Pan Józef – Ucieszy się chłopak.

 

Koniec transmisji.

 

 

 

Jakiś czas później.

Poznań.

 

 

Pewne miejsce w Poznaniu, gdzie górale sprzedają swoje radosne wyroby. Naoko widząc to jest lekko zdziwiona (gdyż co nie co słyszała o geograficznym rozmieszczeniu polskiego folkloru). Na dodatek pada... Kowalski spogląda na kartkę papieru.

 

Jan Kowalski – Tak.... to tutaj....

 

Naoko – ..... (przypatruje się jakimś dziwnym butom.)

 

Jan Kowalski – Przepraszam, przepraszam! Szukam Antoniego Bryndzy.

 

Sprzedawczyni – Bryndzol!! Do ciebie.

 

Zza sterty futer wyłania się Antoni Bryndza. Chwilę spogląda na Kowalskiego.

 

Antoni Bryndza – Jak bombowo! Antoni bardzo się cieszy, że cię widzi! Janie Kowalski! Tyle lat minęło! Co tam?

 

Jan Kowalski – EWF się reaktywuje i będzie potrzebować sędziego. Przysłano mnie z poleceniem prosto z Tokio.

 

Antoni Bryndza – Oczywiście, że najlepszy super-sędzia w to wchodzi. A mogę być także komentatorem?

 

Jan Kowalski – Te miejsca są zarezerwowane dla mnie i Hogańskiego.

 

Antoni Bryndza – Cóż... a pamiętasz jak to bombowo się nam razem komentowało?

 

Jan Kowalski – Wolę zapomnieć.

 

Antoni Bryndza – A mistrz Yoda będzie?

 

Jan Kowalski – O tym też wolę zapomnieć.

 

Antoni Bryndza – A schowek na miotły?

 

Jan Kowalski – Będzie.

 

Antoni Bryndza – A Lechu Grudziński?

 

Jan Kowalski – Dzwoniłem już do niego.

 

Antoni Bryndza – Nigdy gościa nie lubiłem, ale głupio by bez niego było.

 

Jan Kowalski – No to jesteśmy dogadani.

 

Koniec transmisji.

 

 

 

Jakiś czas później.

Bliżej nieokreślone miejsce w Polsce.

 

 

Przestronne i jasno oświetlone biuro. Wystrój wygląda na bardzo drogi, bardzo ekskluzywny i zgodnie z aktualnymi paryskimi trendami. Otwierają się drzwi i w kadrze pojawia się Jan Kowalski wraz z asystentką Game’a.

 

Jan Kowalski – To chyba tutaj.

 

Naoko – ....

 

Jan Kowalski – Oczywiście. Świetnie cię rozumiem.

 

W tym momencie otwierają się drzwi i do pokoju wchodzi roztrzepana jak zwykle Dagmara Zielińska.

 

Dagmara Zielińska – Witamy! Witamy! Zapraszamy! Oooo! To ty!

 

Jan Kowalski – Tak to ja.

 

Dagmara Zielińska – Kowalski!? Przyszedłeś w sprawie prywatnej?

 

Jan Kowalski – W interesach.

 

Dagmara Zielińska – Ale my nie obsługujemy mężczyzn.

 

Jan Kowalski – To co wy tu robicie?

 

Dagmara Zielińska – Doradzamy zdesperowanym kobietom jak najlepiej się ubrać i gdzie. Pomagamy dobrać do tego dodatki, gdy trzeba urządzimy pokój, dom, ogród. Czasem zajmujemy się organizacją balów, przyjęć. Trzeba z czegoś żyć.

 

Jan Kowalski – My?

 

Dagmara Zielińska – No ja i panienka.

 

Jan Kowalski – Ahhh no tak.

 

Dagmara Zielińska – Nie wyglądasz najlepiej. Nigdy nie miałeś gustu, jeśli chcesz to zrobimy wyjątek i zmienimy cię w prawdziwego Casanovę.

 

Jan Kowalski – Bosanovę?

 

Dagmara Zielińska – Ohhh.. zamilcz... jeśli nie szukasz rady to czego?

 

Jan Kowalski – Imperator Game reaktywuje EWF i chciałby....

 

W tym momencie słychać jakieś trzaski w sąsiednim pokoju, ogólnie jakbyś ktoś w pośpiechu przewracał wszystko naokoło. Otwierają się drzwi i do biura wpada Esmeralda Martinez i jej długie nogi (nic się nie zmieniła).

 

Esmeralda Martinez – Facundo? Ten Facundo? Co robi Facundo? Jak żyje? Jak sobie radzi?

 

Jan Kowalski – Game reaktywuje EWF. Zostałem wysłany z misją by odnaleźć byłych pracowników EWF i poprosić ich o ponowny udział....

 

Dagmara Zielińska (przerywając mu) My chyba podziękujemy. Rozkręciłyśmy ten interes i idzie nam świetnie.

 

Esmeralda Martinez – Zgadzamy się! Na pewno się zgadzamy! Będziemy tam! Wchodzimy w to!

 

Dagmara Zielińska – Ale panienko...

 

Esmeralda Martinez – Zamilknij Petruello, gdy panienka robi interesy.

 

Jan Kowalski – Cieszę się, że doszliśmy tak szybko to porozumienia. Obecna tutaj Naoko jakaś-tam-nie-rozumiem-japońskiego przedstawi wam wszelkie szczegóły.

 

Esmeralda Martinez – A ta to kto?

 

Jan Kowalski – Asystentka pana Game’a. Swoją drogi, mam skromne pytanie: co się wydarzyło na Kwietniowej Anarchii 3?

 

Esmeralda Martinez – Nie mam pojęcia. Gdy się obudziłam byłam już w Warszawie.

 

Jan Kowalski – To wiele wyjaśnia.

 

Esmeralda Martinez – To na pewno wina Hogańskiego. Swoją drogą czy stary Toster zadeklarował swój udział?

 

Jan Kowalski – Jeszcze go nie odwiedziliśmy.

 

Dagmara Zielińska – Przejdźmy w takim razie do interesów.

 

Koniec transmisji.

 

 

 

Jakiś czas później.

Gdańsk, siedziba bliżej nieokreślonej firmy.

 

 

Siedziba standardowej korporacji urządzonej w tradycyjnym, filmowym stylu czyli dużo szkła i przestrzeni. Na swoim stanowisku zasiada sekretarka, na miejscach dla gości Jan Kowalski i jego japońska towarzyszka.

 

Sekretarka – Panie Kowalski?

 

Jan Kowalski – Tak?

 

Sekretarka – Pani Prezes pana przyjmie. Zapraszam.

 

Przenosimy się do biura wspomnianej wcześniej pani prezes. Tutaj znajduje się jeszcze więcej wolnych przestrzeni, dziwnych i nowoczesnych dzieł sztuki, w tle widok na miasto. Za biurkiem zasiada.... znana tu i ówdzie.... Pani Zosia!!

 

Jan Kowalski – Zosiu? To naprawdę ty? Nie mogę w to uwierzyć!

 

Pani Zosia – Świat się zmienia.

 

Jan Kowalski – .... ale... ale jak?

 

Pani Zosia – Rozkręciłam ten interes z kawą. W tej chwili nasza firma jest największym importerem południowoamerykańskiej kawy. Wkrótce wchodzimy na giełdę, świetnie się rozwijamy. Jest super.

 

Jan Kowalski – Czyli moja propozycja cię pewnie nie zainteresuje.

 

Pani Zosia – A o co chodzi?

 

Jan Kowalski – W Tokio zapadła decyzja o reaktywacji EWF.

 

Pani Zosia – Ahhh, wiem już o tym.

 

Jan Kowalski – Wiesz?

 

Pani Zosia – Grupa EWF to jeden z naszych najbliższych współpracowników.

 

Jan Kowalski – Grupa EWF?

 

Pani Zosia – Po upadku federacji imperator Game zmienił profil firmy. To w sumie nieważne. Rozumiem, że pewnie chciałbyś bym poprowadziła na nowo bufet.

 

Jan Kowalski – Taki był plan.

 

Pani Zosia – Niestety jestem dość zajęta. W sumie jest to niemożliwe i jako prezes poważnej firmy mogłoby to zostać źle odebrane przez naszych klientów.

 

Jan Kowalski – Bufet bez ciebie... to niewyobrażalne.

 

Pani Zosia – Nie martw się. Znalazłam już rozwiązanie tego problemu. (wciska guzik na jakimś urządzeniu) Wezwij tutaj Zosieńkę. Ale w podskokach. Fajne, nie? (pokazuje na urządzenie) Kupiłam od Esmeraldy Martinez. Zawsze, gdy oglądałam Wrestlepaloozy chciałam mieć taki... moje marzenia się spełniły.

 

W tym momencie otwierają się drzwi i do biura wchodzi jakieś bliżej nieokreślone dziewczę.

 

Pani Zosia – Oto moja córka... także Zofia. Postanowiłam, że przejmie moją pozycję w bufecie. Kiedyś odziedziczy tą firmę i powinna najpierw spróbować swych sił na mniej wymagającym polu.... a z bufetem EWF jestem bardzo sentymentalnie związana. Zosieńka właśnie skończyła studia w Rzymie i żeby się nie nudziła wyślę ją do EWF. Towarzysz Szakal przynajmniej będzie zadowolony, że moja rodzina w dalszym ciągu będzie dostarczać mu najlepszej kawy pod słońcem.

 

Jan Kowalski – Tylko... nie wiem co na to Game.

 

Spogląda w stronę Naoko, lecz ta tylko kiwa głową.

 

Pani Zosia – No to ubiliśmy interes. Panna Zosia przejmie po mnie pozycję bufetowej. Cieszysz się, prawda?

 

Panna Zosia – Tak matko.

 

Jan Kowalski – Fantastycznie.

 

Koniec transmisji.

 

 

 

Jakiś czas później.

Warszawa, bliżej nieokreślony supermarket.

 

 

Jan Kowalski – To chyba tutaj.... (chwila przerwy) .... nie jesteś za bardzo rozmowna, co?

 

Naoko – .....

 

Jan Kowalski – No i wszystko jasne. Musimy zrobić to incognito. Weź wózek i idź sobie coś kupić. Ja się tu rozejrzę.

 

Japonka chyba średnio zrozumiała, w każdym razie Kowalski wcisnął jej wózek, a sam ruszył na zwiady.

 

9 minut później.

 

Jan Kowalski – O świetnie, już jesteś. Namierzyłem go. Co kupiłaś?

 

Komentator zagląda do koszyka, gdzie zauważa słoik ogórków.

 

Jan Kowalski – Po co ci to? Zresztą nieważne. Chodźmy...

 

Osobliwa dwójka podchodzi do kasy, gdzie zauważamy..... Ponurego Grabarza!

 

Ponury Grabarz – 4,60...

 

Jan Kowalski – Nie poznajesz mnie?

 

Ponury Grabarz (przypatrując mu się) Z powodu kiepskich warunków pracy pogorszył mi się wzrok. Tu wcale nie jest tak „Ahhh, Ahhh”. Ale ten głos brzmi znajomo.

 

Jan Kowalski – To ja! Jan Kowalski! EWF powraca! Centrala w Tokio pragnie twojego powrotu do służby.

 

Ponury Grabarz – Jan Kowalski? EWF? Tokio? Służba? EWF? EWF? (przeprowadza skomplikowany proces myślowy) EWF? EWF?

 

Chyba w końcu dotarło do niego o co tu chodzi. Grabarz wstaje... zrzuca z siebie firmowy uniform, spod kasy wyciąga łopatę, przeskakuje nad barierkami.

 

Ponury Grabarz – Jestem gotowy. Chodźmy!

 

Dwójka oddala się w stronę wyjścia. W pewnym momencie jednak Kowalski zatrzymuje się. Spogląda w stronę kasy, gdzie nadal stoi japońska asystentka Game’a razem z wózkiem i wymownie pokazuje na słoik ogórków.

 

Ponury Grabarz – O co chodzi?

 

Jan Kowalski – Chyba zapomniałeś skasować. Lepiej to zrób, bo będziemy mieć później problemy.

 

 

 

Tokio, Japonia.

 

 

Widzimy sporej wielkości pokój urządzony w tradycyjnym, japońskim stylu (to znaczy, jak kopniesz w ścianę to wylądujesz w pokoju obok). Imperator Game siedzi (na podłodze, jak to w Japonii bywa), obok niego bliżej nieokreślona Japonka odziana staromodnie (czytaj: w wielce urokliwe kimono), widać także (znanego tu i ówdzie) Kravena (ubrany po sowiecku).

 

Game – Ayano-chan, może przyrządzisz Kravenowi herbaty.

 

Kraven – Ja nie pijam takich....

 

Game (przerywając mu) Japoński ceremoniał parzenia herbaty jest bardzo oryginalny. Poza tym Ayano-chan jest specjalistką.

 

Ayano – Onii-chan...

 

Kraven – Dobra, dobra. Niech będzie. Tylko nie mów później nikomu, że wielki Kraven pił herbatę.

 

Japońskie dziewczę wykonało wszystkie ceremonie związane z herbacianymi ceremoniami (nie ma sensu tego opisywać), po czym podało Kravenowi czarkę. Ten za bardzo nie wiedział jak się do tego zabrać, ale w końcu udało mu się wypić. Raczej mu nie smakowało.

 

Game – No i jak?

 

Kraven – Muszę to czymś zapić.

 

Po tej deklaracji Hunter wyciągnął zza pazuchy piersiówkę z wiadomym płynem i wziął kilka łyków.

 

Kraven – Od razu lepiej.

 

Game – Twoje barbarzyństwo zawsze mnie bawiło.

 

Kraven (po pociągnięciu jeszcze jednego łyka) Krążą plotki, że reaktywujesz EWF.

 

Game – To nie plotki, to już rzeczywistość. W zasadzie wszelkie formalności są już prawie ustalone, mam zgodę rady nadzorczej na nadzwyczajne marnotrawstwo pieniędzy. Nawet polski rząd nie ma nic przeciwko, co jest konieczne, gdyż komunistyczna prokuratura miała pewne zastrzeżenia dla działalności EWF Corporation przed laty.

 

Kraven – Fantastycznie.  

 

Game – Jeśli wszystko pójdzie dobrze to pierwszą galę urządzimy sobie pod koniec marca. Na razie rzuciłem na polski rynek Kwietniową Anarchię III w wersji DVD, sprzedaż jest bardzo satysfakcjonująca. Wysłałem Kowalskiego i moją asystentkę na poszukiwanie byłych pracowników. Niektórzy już nawet zaczęli pisać do mnie wiernopoddańcze listy. Wracając do herbaty...

 

Kraven – Nie będę pił tego świństwa.

 

Game – Jak tam chcesz. Herbata ta sprzedawana jest pod logiem EWF. Muszę przyznać, że dwa lata temu miałem świetny pomysł. Po zamknięciu EWF wykorzystałem logo oraz niezłą pozycję marki i ubiłem przy wsparciu mych japońskich przyjaciół niezły interes. EWF Group produkuje obecnie wszystko: od herbaty po leki przeciwko impotencji. EWF Group to takie moje małe zaibatsu.

 

Kraven – Zdziczałeś. Nigdy bym nie kupił... nie żebym potrzebował... z resztą nieważne. Skoczę jutro po masło o wdzięcznej nazwie EWF. Swoją drogą, ładną masz tutaj rezydencję w tym całym Tokio.

 

Game – Nie jest moja, należy do rodziny.

 

Kraven – To ja się może jeszcze napiję.

 

Game (rozmarzył się) Chce uczynić EWF bardziej romantycznym. Jak w Panu Tadeuszu.

 

Kraven prawie by się zakrztusił kolejnym łykiem z piersiówki. Jednakże w w tym momencie zaczyna dzwonić bliżej nieokreślony telefon. Game sięga do kieszeni i przeprowadza krótką konwersację w jakże uroczym azjatyckim języku.

 

Game – Mamy problem.

 

Kraven – Jaki znowu?

 

Game – Hogański zaginął.

 

 

 

Gdzieś w Polsce

jakiś czas wcześniej

 

 

Wnętrze jakiegoś wielce urokliwego domostwa. Na kanapie siedzi asystentka cesarska Naoko i popija jakąś herbatę. Obok niej zasiada Kowalski i coś obserwuje. Naprzeciwko nich dostrzec można Oceanię, dawną ukochaną Hogańskiego.

 

Jan Kowalski – To znaczy co?

 

Oceania (to chyba pierwszy raz gdy ona cokolwiek mówi) To było jakoś na początku stycznia. Tony stwierdził, że mu się nudzi i chciałby zrobić coś szalonego.

 

Jan Kowalski – Szalonego?

 

Oceania – Jeden z jego znajomych zaproponował mu wycieczkę w góry Kaukazu.

 

Jan Kowalski – Ahhh na Kaukaz... Kaukaz? Ten Kaukaz?

 

Ocenia – Tony bardzo się napalił by zdobyć Zachodni Szczyt Elbrusu.

 

Jan Kowalski – Elbrusu?

 

Oceania – 5642 m n.p.m.

 

Jan Kowalski – Tony takie coś potrafi?

 

Oceania – Tony wszystko potrafi.

 

Jan Kowalski – Tak myślałem. A jakie ma doświadczenie w zdobywaniu szczytów?

 

Oceania – Kiedyś byliśmy razem na Śnieżce.

 

Jan Kowalski – Ahhh to interesujące.

 

Oceania – No i go nie ma. Straciłam z nim kontakt pod koniec stycznia. Od tamtego czasu w ogóle się nie odzywa.

 

Jan Kowalski – Biedny Tony. Kto by się spodziewał, że tak skończy.

 

Oceania – Prosił mnie też, że gdyby coś mu się stało to ma ci to dać. (Oceania podaje Kowalskiemu „coś” zawinięte w jakąś szmatę.)

 

Jan Kowalski – A skąd on wiedział, że tu będę? Nie rozmawialiśmy ze sobą od czasu Kwietniowej Anarchii.

 

Oceania – Tony to przewidział.

 

Jan Kowalski – Tony takie coś potrafi?

 

Oceania – Tony wszystko potrafi.

 

Kowalski rozkłada szmatę a tam dostrzega EWF Tag Team titles i kartkę:

 

Jan Kowalski (czyta wiadomość)„Drogi Janku! Jeśli to czytasz to znaczy, że moja wyprawa w góry Kaukazu nie powiodła się. Chciałbym, żebyś wiedział, że wybaczyłem ci to stało się na Kwietniowej Anarchii. Równocześnie proszę cię byś wybaczył mi wszystkie moje grzechy z przeszłości. Zapewne zastanawiasz się o co chodzi z tym pasem. Otóż po Kwietniowej Anarchii zdołałem namówić Jaśnie Oświeconego Imperatora by przyznał nam te pasy. Było to dość proste, gdyż ten za bardzo nie kontaktował, a ja posiadałem jeszcze uprawnienia komisarza. Mówiąc krótko, przez zasiedzenie ja i ty jesteśmy mistrzami Tag Team EWF. Gratulacje. Najwspanialszy, jedyny we wszechświecie: Tony ‘Toster’ Hogański.”

 

Kowalski zaczyna szlochać, a Naoko wyciąga telefon i dzwoni sobie tam do kogoś (łatwo się domyślić, że do Jaśnie Oświeconego Imperatora.

 

 

Jakiś czas później.

Działka rekreacyjna komisarza Szakala w jakiejś miejscowości Szczecinem.

 

Widzimy jak Szakal wychodzi przed mały budyneczek położony na owej działce i rozciągając się wdycha świeże wiosenne powietrze.

 

Szakal – Kurwa... ależ ten dzień uroczy. Prawda paprotko?

 

Szakal patrzy na paprotkę która stoi na werandzie i pewnie w mniemaniu komisarza też zażywa przyjemności obcowania z wiosenną aurą.

 

Szakal – Dobrze, że przyjechaliśmy tutaj na weekend. Wreszcie cisza i spokój, wreszcie można się rozleniwić... odpocząć. Nic nie robić, nic, nic, nic.. słodkie kurwa nic.

 

Po chwili jednak spokój Szakala zostaje brutalnie zmącony, bo oto na drodze prowadzącej do działki wrestlera pojawia się samochód. Owa machina ledwo radzi sobie na wyboistej powierzchni, ale jakoś daje rade i podjeżdża pod samą bramę. Szakal w tym czasie nie próżnuje i jako że nie spodziewał się gości to na przywitanie zabiera ze sobą dosyć gruby kij.

 

Jan Kowalski (wysiadając z samochodu) – Ale mnie wytrząsło.

 

Szakal (zdziwiony widząc komentatora EWF) ....

 

Jan Kowalski – To tutaj Naoko, wysiadaj.

 

Naoko – ....

 

Szakal – Kto to kurwa?

 

Jan Kowalski – Witam pana komisarza!

 

Szakal – Kto to kurwa i dlaczego roz.. hmm rozwalacie mój błogi spokój?

 

Jan Kowalski – Powiem szybko... EWF powraca! Imperator Game wzywa komisarza federacji, znów do pracy.

 

Szakal – A ta pani?

 

Jan Kowalski – To asystentka przysłana przez Game'a, aby mi towarzyszyć.

 

Szakal – Dziecko komercji zawsze dobierało sobie ciekawych współpracowników. I co wszystko będzie po staremu? Kawa będzie?

 

Jan Kowalski – Tak!

 

Szakal – Gdyby mi się tylko chciało... zobacz Janku jak tu pięknie i spokojnie... i można robić "nic" przez cały czas. Szczerze mówiąc to mi się nie chce.

 

Jan Kowalski – Twoja pensja nie uległa zmianie, nadal jesteś wysoko opłacanym pracownikiem EWF, zresztą posiadasz ją już od czasów gdy byłeś przewodniczącym ZWP (Związek Wrestlerów Polskich). EWF zawsze cię pod tym względem rozpieszczało, a gdy tomik twojej poezji nie schodził dobrze to sam dostałem polecenie wykupić z kasy EWF Corporation połowę nakładu. Dużo zawdzięczasz EWF, więc nie możesz nas zawieść teraz.

 

Szakal – Jaka płomienna mowa, ale nie.

 

Jan Kowalski – Będziesz mógł poznęcać się na młodymi wrestlerami?

 

Szakal – Wolę wdychać świeże powietrze.

 

Jan Kowalski – Wymyślać ciekawe walki, jak kiedyś twój słynny turniej tag-teamów.

 

Szakal – W sumie nudziłem się trochę i mam zapisanych pomysłami kilka zeszytów...

 

Jan Kowalski – No i jeszcze jest kawa... oryginalna z bufetu Panny Zosieńki!

 

Szakal – Kogo?

 

Jan Kowalski – eee.. Pani Zosi.. później wytłumaczę.

 

Naoko – ....

 

Szakal – Przekonałaś mnie.

 

Jan Kowalski – Kto?

 

Szakal – Ta Chinka, mnie przekonała.

 

Jan Kowalski – Eee chyba Japonka, ale tak czy siak to w jaki sposob?

 

Szakal – Nie wiem, ale czuję że mogę wracać.

 

Jan Kowalski – Doskonale.. wszystko będzie jak dawniej.

 

Koniec transmisji.

 

 

 

 

Kilkanaście dni później.

 

 

 

Prywatne lotnisko gdzieś na terenie zachodniej Polski. Na pasie właśnie kołuje japoński odrzutowiec prosto z Tokio. Po wykonaniu tego zadania, pojawiają się jakieś służby, jacyś ochroniarze, otwiera się wejście i z odrzutowca wysiada Game’a w towarzystwie swej asystentki i jeszcze kilku innych Japończyków. Nie wiadomo skąd pojawia się całe stado bliżej nieokreślonych dziennikarzy (zapewne jednak ich przedarcie się tutaj było całkowicie kontrolowane).

 

Dziennikarz#1 – Jaki interes ma Grupa EWF w ponownym otwarciu Federacji?

 

Game – Całkowicie sentymentalny.

 

Dziennikarz#2 – Krążą plotki o prokuratorskim śledztwie wobec kilku działaczy dawnej EWF Corporation.

 

Game – Sprawa jest nieaktualna. Poza tym, EWF Corporation została zlikwidowana dwa lata temu.

 

Dziennikarz#3 – Będzie pan kierował osobiście EWF?

 

Game – Nie mam takiego zamiaru. EWF będzie zarządzane tak jak w roku 2005 przez Prezydenta i Komisarza. Dawne EWF Corporation postanowiłem zastąpić przez nowy twór zwany EW Federation.

 

Dziennikarz#1 – Kto stanie na jego czele?

 

Game – Esmeralda Martinez. EW Federation będzie w pełni autonomiczne i zarząd Grupy EWF, którą kieruje nie będzie ingerował w jej sprawy. Zresztą po uporządkowaniu wszystkich spraw bieżących wracam do Tokio.

 

Dziennikarz#4 – Jak długo potrwa to „porządkowanie spraw”?

 

Game – EWF będzie centralnie sterowane przeze mnie przez około dwie, góra trzy gale. Mam ważniejsze zobowiązania.

 

Dziennikarz#2 – Jakie są związki EWF i polskiego rządu?

 

Game – Nie ma żadnych, EWF nie angażuje się w sprawy polityczne.

 

Dziennikarz#1 – Jakich wrestlerów możemy spodziewać się w reaktywowanym EWF?

 

Game – Wszelkie informacje zostanę podane do wiadomości publicznej w terminie późniejszym.

 

Dziennikarz#3 – Jaki jest stan pasów mistrzowskich w EWF?

 

Game – Wszystkie oprócz EWF World title i EWF Tag Team titles są zawieszone.

 

Jeden z towarzyszy cesarskich – Poprosimy o ostatnie pytanie.

 

Dziennikarz#4 – Kiedy możemy spodziewać się pierwszej po reaktywacji Wrestlepaloozy?

 

Game – Wrestlepalooza 88 odbędzie się najprawdopodobniej 01 kwietnia 2007 roku. Ze wstępnych ustaleń wynika, że pojawimy się z naszym objazdowym cyrkiem w Gdańsku. Dziękuję, to wszystko co mam w tej chwili do powiedzenia.

 

Ochrona rozpędza dziennikarski tłumek.

 

 

 

 

 

 

 

Koniec transmisji.

 

 

 

 

EW Federation 2007

dla:

EWF Group™


Podobała ci się gala? Nie cierpisz je? Najlepiej będzie jak skomentujesz ją na FORUM.

Powrót na stronę główną